Szwecja w ogniu debaty

Afront z powodu urodzinowego przyjęcie rozpala dyskusję.

Oryg.: http://news.bbc.co.uk/2/hi/europe/7479758.stm

Sprawa rozpaliła w Szwecji debatę na temat cywilnej wolności.

8 letni chłopiec wywołał niezwykłą wrzawę w całej Szwecji, nie dając dwóm kolegom z klasy zaproszeń na swoje przyjęcie urodzinowe.

Szkoła chłopców twierdzi, że chłopiec pogwałcił ich prawa dzieci i złożyłą skargę do Szwedzkiego Parlamentu. Szkoła w Lund, na południu Szwecji, utrzymuje, że skoro zaproszenia są wręczane w obrębie szkoły to musi zostać zapewnione, że nie ma żadnej dyskryminacji.

Ojciec chłopca złożył skargę u parlamentarnego rzecznika praw obywatelskich. Twierdzi, że ci dwaj chłopcy zostali pominięci, ponieważ jeden z nich nie zaprosił jego syna na swoje urodzinowe przyjęcie, a z drugim się pokłócił.
Chłopiec dawał zaproszenia urodzinowe w czasie zajęć szkolnych i gdy nauczyciel spostrzegł, że dwoje dzieci nie otrzymało ich, zaproszenia zostały skonfiskowane.

„Mój syn przyjął z wielkim trudem – powiedział ojciec chłopca gazecie Sydsvenskan.

„Nikt nie ma prawa konfiskować czyjejś własności w ten sposób, to jak zabranie komuś poczty – dodał.

Orzeczenie w tej sprawie prawdopodobnie będzie we wrześniu, w czasie następnego roku szkolnego.

topodin.com

Bóg i gejowski gen

logo



Rzadko zdarza mi się trafić na miejsca, gdzie wcześniej czy później nie pojawi się w rozmowie temat „gejowskiego genu”. Wydaje mi się, że tak to jest, gdy wywiesisz tabliczkę „eksperta w temacie”. Spotkałem się i rozmawiałem z mnóstwem ludzi, którzy nie podzielają mojego biblijnego poglądu na homoseksualizm. Generalnie są oni gotowi na gorącą debatę, po czym rozbrajają się, gdy widzą moje serce dla ludzi bez względu na przeciwne punkty widzenia na polityczność czy moralność homoseksualizmu.


Ogólnie rzecz biorąc jest to temat, który dla wielu tworzy lub łamie wartościowość praw homoseksualnych i służy jako decydujący czynnik w tym czy homoseksualizm jest dobry, czy zły. Mój punkt widzenia na tą sprawę ewoluował w ciągu lat. Zdałem sobie sprawę z dwóch rzeczy: 1) Wszyscy rodzimy się genetycznie upadli; 2) obecność gejowskiego genu nie unieważnia biblijnej prawdy dotyczącej homoseksualizmu.


Uważam, argument o „gejowskim genie” w większości jako przypadków mglisty, niepotrzebny i próżny. Nie zrozumcie mnie źle – nie sprzeciwiam się naukowym badaniom homoseksualności. Odkrycie gejowskiego genu czy dowodu na to, że nie ma takiego, czy jakakolwiek inna pomocna informacja byłoby bardzo mile widzianą wieścią w mym dociekliwym umyśle. To, w jaki sposób jestem splątany genetycznie z całą pewnością wpływa na mnie i każdy wgląd tutaj okazałby się pożyteczny.


Niemniej, odkrycie „gejowskiego genu” nie zmieniłoby moich wierzeń, nie wstrząsnęłoby moją wiarą ani moim światem. Byłaby to po prostu informacja neutralna. W samym środku debaty o „gejowskim genie” w latach 90 tych, zdecydowałem, że homoseksualne życie nie jest dla mnie. Wydawało mi się zabawne na chwilę, samotne na czas życia i niezdolne do zaspokojenia moich potrzeb. Wybrałem, bazując na wszystkich dostępnych informacjach z całą jasnością i wolnością iść za życiem opartym na prawdzie, zamiast na seksualnych pobudkach i emocjach.
Po 18 latach jestem żywym dowodem na to, że życie ponad homoseksualnością jest możliwą opcją.


Czy więc wierzę, że mam „gejowski gen”? Muszę odpowiedzieć wyraźnie; „Nie wiem” – po czym następne równie jednoznaczne: „Szczerze mówiąc, nie dbam o to”. Czy urodziłem się gejem? Nie. To śmieszne myśleć, że dziecko jest albo gejem, albo „właściwe” (dosł.: „straight” – przyp.tłum.).
Można sobie wyobrazić, że są jakieś genetyczne czy biologiczne czynniki wpływające na seksualność, lecz, jak mój przyjaciel i autor „MyGenes Made Me Do It”, dr Neil E. Whitehead, mówi: „Geny nie są tyranami. Ich celem nie miało być kontrolowanie nas, lecz zwykłe wpływanie”.


Wiele rzeczy zostało udowodnionych jako wywoływanych przez genetyczne wpływy: rak, obżarstwo, alkoholizm i gniew, żeby wymienić tylko kilka. Z tymi sprawami zmagamy się w w większości naszych rodzin. Jest więc możliwe, że wszyscy mamy jakieś genetyczne predyspozycje czy skłonności do nich. Czy to znaczy, że jeśli mój ociec miał nadwagę i zmagał się z problemami wagi to moim przeznaczeniem jest nadwaga na zawsze i powinienem to zaakceptować. Nie.
Cukrzyca zabiła mojego ojca i jego waga miała wpływ na tą walkę. On wcześnie uczył mnie dobrze jeść, ćwiczyć i walczyć z pragnieniem przejadania. Dziś, musze pracować bardzo ciężko, bardziej niż większość moich przyjaciół, aby pozostać szczupłym. Być może urodziłem się z „tłustym genem”. Nie urodziłem się gruby, mimo wszystko. I nie nazywam siebie „grubym” czy ex-grubym, z tego powodu.


Co więcej, nie ma nikogo walczącego o prawa czy przeciw prawom alkoholików, czy osób wybuchających gniewem. My, jako odpowiedzialna kultura, staramy się ze współczuciem pomagać tym, którzy zostali dotknięci przez takie negatywne wzorce zachowań. Czy należy pozwalać komuś upijać się? Dopóki nie wpływa to niekorzystanie na inne jednostki ludzkie, tak. To samo dotyczy ludzi, którzy chcą angażować się w homoseksualne zachowania. Niestety, w obu przypadkach wpływa to negatywnie na ludzkość.


Tylko dlatego, że coś jest genetyczne, nie znaczy, że jest zdrowe, optymalne czy moralne. Odpowiedzią na pytanie czy homoseksualizm jest moralnie prawy, nie zależy od genetyki. Podobnie i prawa gejów nie powinny być promowane na bazie genetycznych wyników czy teorii. Wielu społecznych konserwatystów wierzy, że ważne jest, aby przeciągać linę w tej debacie nad „gejowskim genem”.
Ostatnio pewien przyjaciel powiedział mi: „Nie ma żadnego genu i nie powinno być nic takiego. Bóg nigdy nie może dopuścić do tego, aby był jakiś „gejowski gen”, pomimo że on dopuścił do tego, że istnieje gen, który wiąże się z rakiem”.


Dlaczego tak niewyobrażalne jest to, że do części genetycznie, fizycznie, duchowo, emocjonalnie, psychologicznie i relacyjnie upadłego świata należy to, że ktoś może po prostu mieć jakieś genetyczne czy biologiczne czynniki, powodujące, że ma predyspozycje, zakładając jeszcze wiele innych czynników, do zmagań z homoseksualizmem? Tylko dlatego, że ktoś ma genetyczny komponent, nie czyni tego właściwym.


Największy problem jaki dostrzegam w tym, że to wszystko skupia się na genetyce to fakt, że w ten sposób unieważnia to całą komplikację czyjegoś zmagania.
Znam rodziny, gdzie rak jest powszechny, a jednak nie wszyscy zapadają na niego. Dlaczego? Ponieważ w zachorowaniu na raka jest coś znacznie więcej niż tylko genetyka. Musimy wziąć pod uwagę styl życia osoby i jej środowisko.
Wobec kogoś, kto zmaga się z homoseksualnością musimy zrozumieć czynniki rozwoju i relacji, które są znacznie bardziej znaczące niż geny. Mam dwoje adoptowanych dzieci i każda książka jaką przeczytałem potwierdza to, że czynniki środowiskowe i rodzina, w której się wychowują, mają znacznie większy wpływ niż ich genetyczne predyspozycje do psychologicznych problemów.


Jako chrześcijanie musimy odsunąć debatę o „gejowskim genie” co najmniej a bok głownego palnika, jeśli nie wycofać ją na tylny. Naszym celem nie jest wygrać debatę, lecz wygrać dusze. Ta debata często jest rozpraszającym katalizatorem wywołującym jeszcze większe podziały i wrogość. Nie mówię, że dialog prowadzony z szacunkiem jest nie w porządku, ponieważ logika może być używana do pobudzania serca, jak też i umysłu. Módl się i rozeznaj sytuację, oraz zdolność adwersarza do przyjmowania takich rozmów, zanim cały czas, jaki możesz poświęcić niewierzącemu, zużyjesz na coś, co jest drugorzędne wobec Krzyża.



———————


Alan Chambers jest prezesem Exodus International—największej chrześcijańskiej organizacji sięgającej do tych, którzy zmagają się z pociągiem do tej samej płci.



Copyright 2008 Strang Communi
новые способы раскрутки сайта

Uspokajając rytmy łaski: Jak pokonać ducha znużenia

Jeśli kiedykolwiek bywasz zmęczony to jesteś w dobrym towarzystwie. Mojżesz zmęczył się trzymając w górze ręce, gdy Izraelici walczyli z Amalekitami (Wyj. 17:11-13)

Job był znużony w sercu swym ciężkimi próbami (Jb. 10:1). Dawid również znużył się jęczeniem, gdy zrosił swoją poduszkę łzami i zmoczył łoże płaczem (Ps. 6:6). To dopiero jest znużenie!

Czym jest znużenie? Wyczerpaniem siły. Brakiem wytrwania. Wypłukaniem wigoru. Znużenie przychodzi wraz z duchem ociężałości i braku siły, co powoduje, że czujesz się zrezygnowany. Zmęczenie wykrzywia perspektywę, powoduje, że patrzysz się na świat – a może i na kościół – kaprawymi oczyma. Zmęczenie ma przyjaciół, którzy nazywają się: Zniechęcenie i Zamieszanie i to trio śpiewa pieśń, która brzmi jakoś tak:

Zginam się tylko w tył i nic nie przychodzi oprócz bólu pleców, jedyne światło w tunelu to lokomotywa pędząca na mnie, nic się już nie zmieni, więc mogę się przestać starać, nawet nie wiem już więcej, co mam robić!

Słyszałeś już ten refren lub coś podobnego? Łatwo jest wybijać ten rytm i stworzyć kwartet z tych głosów – możesz nawet poprowadzić. Będziesz śpiewał o swoim znużeniu każdemu i wszystkim, którzy będą słuchać.
Inni zmęczeni żołnierze mogą przyłączyć się do pieśni i nawet dodać nowy tekst. Pamiętasz starą pieśń: „Nikt nie zna zmartwienia, które widzę,.. nikt nie wie o moim smutku”? Myślę, że sięga on aż do czasów Joba, lecz wielu z nas od czasu do czasu ciągle śpiewa tą samą pieśń.

Zobacz, jeśli robisz cokolwiek wielkiego dla Pana – czy to jest prowadzenie międzynarodowej służby czy samotne prowadzenie domu – to możesz spodziewać się tego, że zmęczenie odwiedzi cię w miejscu zamieszkania. Jezus zauważył 2000 lat temu, że żniwo jest obfite, lecz pracowników niewielu. Niestety, niewiele się zmieniło w tej sprawie, od tamtych czasów.

Co więc robi apostolski wierzący, gdy zmęczenie przychodzi mrucząc tą melodię? Po pierwsze: zwiń swoje „super chrześcijańskie” strecze, oczyść i powieś pelerynę w szafie. Innymi słowy: zrób sobie przerwę przy pierwszej oznace zmęczenia. Pamiętaj, zmęczenie jest pierwszym przystankiem na drodze do wypalenia. Bóg nakazuje nam zachowywać sabatowy dzień raz w tygodniu. Nawet Jezus męczył się czasami, a On jest Synem Żyjącego Boga.

Pamiętasz to, gdy Jezus z uczniami byli w drodze z Judei do Galilei. Apostolski gang musiał przechodzić przez Samarię. Jezus przybył do miast zwanego Sychar w pobliżu ziemi, którą Jakub dał Józefowi.
Była tam studnia Jakuba:
Jezus więc, zmęczony podróżą, usiadł sobie przy studni; było to około szóstej godziny [tj. około południa] (Jn 4:3-6). Jezus był zmęczony, a było dopiero południe! Zrób więc sobie przerwę. To normalne być zmęczonym.

Jezus zachęcał Swoich uczniów aby odpoczęli: I rzekł im: wy sami idźcie na osobność, na miejsce ustronne i odpocznijcie nieco, Albowiem tych, co przychodzili i odchodzili, było wielu, tak iż nie mieli nawet czasu, żeby się posilić. Odjechali więc w łodzi na ustronne miejsce, na osobność (Mk 6:32 AMP). Niemal słyszę jak niektórzy z was mówią właśnie: „Przyślij tę łódkę do mnie”.

Lecz jeśli oddalasz się w tej łodzi i odpoczywasz, i nadal jesteś zmęczony to już, przyjaciele, zupełnie inna sprawa. Autor Listu do Hebrajczyków ostrzega nas, abyśmy nie męczyli się, ponieważ możemy upaść na duchu utrudzeni (Hebr. 12:3). Oczywiście, przeciwnik planuje zaatakować nas wtedy, gdy jesteśmy zmęczeni i słabi (2 Sam. 17:1-3). Powtórzmy: wierzę, że zmęczenie sprowadza swoich kuzynów Zniechęcenie i Zamieszanie, a ich wspólna melodia przygnębienia jest najsmutniejszą pieśnią country, jaką chciałbyś kiedykolwiek usłyszeć.

Oczywiście, już znasz odpowiedź na zmęczenie, ona jest w Słowie Bożym. Gdy badałam Biblię, byłam zachęcona i zdecydowana (dokładne przeciwieństwo zniechęcenia i zamieszania), jeśli chodzi o lekarstwo na znużenie. Tak, Biblia jest pełna obietnic skierowanych do znużonych żołnierzy. Nastrój więc swoje struny głosowe i bądź gotów do śpiewania tych wersów przeciwnikowi, gdy następnym razem poczujesz zmęczenie:

Czy nie wiesz? Czy nie słyszałeś? Bogiem wiecznym jest Pan, Stwórcą krańców ziemi. On się nie męczy i nie ustaje, niezgłębiona jest jego mądrość. Zmęczonemu daje siłę, a bezsilnemu moc w obfitości. Młodzieńcy ustają i mdleją, a pacholęta potykają się i upadają, lecz ci, którzy ufają Panu (ang. oczekują Pana), nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają (Iz. 40: 28-31).

My mamy swoją część do zagrania – mamy oczekiwać na Pana. Lubię sposób w jaki tłumaczenie Amplified rozszerza słowo „oczekują” (w j.polskim „ufają Panu”) w tym wersie: oczekiwać, szukać, mieć nadzieję w Nim. Gdy Dawid był w znużonej ziemi, gdzie nie było wody, żarliwie szukał Boga, wołając: Dusza moja pragnie Ciebie, tęskni do ciebie ciało moje (Psalm 63:1). Modlił się do Boga: Podźwignij/wzmocnij mnie słowem swoim (Psalm 119:28).

Jeśli jesteś zmęczony, Jezus teraz woła do ciebie. On mówi: „Jesteś zmęczony? Zużyty? Wypalony religią? Przyjdź do mnie. Ucieknij razem ze mną a ozdrowiejesz. Ja pokażę ci jak naprawdę odpoczywać. Chodź ze mną i pracuj ze mną – patrz jak ja to robię. Ucz się niewymuszonego rytmu łaski. Nie włożę na ciebie nic ciężkiego czy chorego do noszenia. Trzymaj się ze mną a ja nauczę cię żyć życiem wolnym i lekkim” (Mat. 11:28-30 The Message). „Niewymuszone rytmy łaski’ ,… Lubię ta obietnicę. Pozwólcie, że zostawię was z jeszcze jedną z Gal 6:9:

A czynić dobrze nie ustawajmy, albowiem we właściwym czasie żąć będziemy bez znużenia.

продвижение

BC_01.07.08 Dobre dla nas

logo

01 lipca 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z::
DOBRE DLA NAS
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/good.html

Ja zbuduję Kościół Mój (Mat. 16:18 in.).

My nie możemy zbudować kościoła, ponieważ buduje go Jezus. Podobnie, nie możemy zebrać się razem; Pan również to musi zrobić. Nie chodzi mi o to, że nie możemy mieć spotkania, lecz o to, że jakieś spotkanie nie stanowi Kościoła. Wiele jest takich spotkań, które możemy prowadzić czy brać w nich udział, lecz to nie stanowi Kościoła. Ludzie często pytają mnie czy wiem, gdzie mogą udać się na społeczność. Po dłuższej rozmowie stwierdzam, że to czego im rzeczywiście potrzeba to spotkanie. W porządku, spotkania są wszędzie. Nie potrzebujesz do tego mnie. Obawiam się, że nie mogę polecieć „spotkań”, mogę polecić tylko braci i siostry, którzy kochają Pana.

Pan chce nas gromadzić razem w duchową Świątynię, lecz jeśli rozejrzymy się wokoło to staje się jasne, że jesteśmy podzieleni w kilku sprawach. Możemy zrobić listę i wymienić je wszystkie. Możemy poświęcać czas na dyskutowanie o denominacjach, organizacjach, doktrynach, wierzeniach i temu podobnych. Możemy sporządzić spis stu czy tysiąca różnic, lecz istota sprawy jest taka: Czy widzieliśmy Pana? Jeśli widzieliśmy Pana wtedy nie potrzebujemy niczego innego: to objawienie od Niego wystarcza. A jeśli nie widzieliśmy Pana, to tracimy czas próbując dyskutować cokolwiek innego w doktrynie czy nauczaniu.


Subscribe to these daily messages:
http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

интернет реклама продвижение

BC_30.06.08 Wiedza ukryta

logo

30 czerwca 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
MĄDROŚĆ UKRYTA
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/wisdom.html

i uczyniłeś z nas dla Boga naszego ród królewski i
kapłanów, i będą królować na ziemi
(Obj. 5:10).

Zazwyczaj gdy myślimy o królu, mamy na myśli jakąś ludzką władzę, które wykonującą swoją wolę na swoich poddanych w twardy sposób. Bez względu na to czy ten „król” zwany jest pastorem, kapłanem, papieżem, prorokiem, czy prezbiterem, nazbyt często właśnie w taki sposób spotykamy się z ludzką władzą. Możesz być pewien, że taka władza nie reprezentuje Pana Jezusa ani Kościoła, który ON buduje, bez względu na to jak sama siebie nazywa, ponieważ nie przystaje ona do Samego Pana. Prawdziwa władza nie znajduje się w tytule czy pozycji. Jezus, Królów Król, pokazuje nam, że prawdziwe rządzenie jest usługiwaniem, a nie panowaniem nad kimś. Psalm 72 mówi nam jaki ma być prawdziwy król – ktoś, kto służy ludziom, zaspokaja potrzeby biednych i broni tych, którzy sam i siebie obronić nie mogą.

Jesteśmy przygotowywani do królestwa, lecz nasze przygotowania nie polega na tym, aby się uczyć w jaki sposób nosić koronę czy jak poruszać się we wspaniałej szacie i z berłem. Pewien brat śpiewa: „On sprowadził mnie w dół, aby poznać mógł jak osiągnąć wysokości”. W Królestwie Bożym, aby iść wyżej, musimy schodzić w dół. To jest Mądrość Ukryta.


Subscribe to these daily messages:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

раскрутка

Wolność zaczyna się tutaj

Wolność zaczyna się
tutaj! Wywiad z Bryson Moore

Wraz z powstaniem internetu  uzależnienie od pornografii stało się współczesną plagą w kościele. Zgodnie z ostatnimi ankietami 50% mężczyzn i 20% kobiet w kościołach jest uzależnionych od pornografii. Kilka lat temu mała  grupa chrześcijańskich producentów filmowych zdecydowała się  coś z tym problemem zrobić. Zebrali się razem z głównymi  doradcami chrześcijańskimi i utworzyli program zwany Wolność Zaczyna  się Tutaj!, materiał pomagający kościołom i pojedynczym osobom  walczyć z tym zniewoleniem. Ostatnio magazyn „New Man”  (Nowy Mężczyzna) rozmawiał z wice prezesem grup, Bryson Moorem, o tym projekcie.

New Man: Jak ten projekt rozpoczął swoje istnienie? I jaka stała za nim motywacja?

Bryson Moore: Pracujemy nad  nim od kilku lat. Zaczęliśmy jako grupa producentów filmów  wideo i współpracowaliśmy z chrześcijańskimi doradcami. Jednym  z ludzi, których udało nam się zaangażować był dr Mark Leser.  Jest chrześcijańskim ekspertem w sprawach seksu i uzależnień.  Dołączył do nas jakieś cztery lata temu i powiedział: „Widzę  rzeczywistą potrzebę szkolenia pastorów i doradców w  tym, jak radzić sobie z seksualnymi uzależnieniami i ludźmi  zniewolonymi pornografią”. Poprosił, aby zrobić coś dla doradców. Poskładaliśmy razem program nauczający dla doradców.

Otrzymujemy od ludzi pracujących w  poradnictwie ogromnie wiele sygnałów zwrotnych,  ale nie tylko  od nich, lecz również od tych, którzy zmagają się z  seksualnymi sprawami. Najczęściej dotyczyło to zmagań z uzależnieniem  od pornografii. Gdy wejrzeliśmy w to nieco głębiej i trafiliśmy na  porażające statystyki. Badanie przeprowadzone przez christannet.com  wykazało, że 50% mężczyzn podających sie za chrześcijan i 20% kobiet  czuje, że są uzależnieni od pornografii. To ogromne ilości. Oznacza  to, że w jedna trzecia każdego amerykańskiego kościoła jest  uzależniona od pornografii. Magazyn Christianity Today przekazywał  swego czasu, że na 10 liderów kościołów siedmiu  oglądało na pornografię raz na tydzień a czterech (na dziesięciu) było uzależnionych.

Internetowa pornografia zmieniła  zasady gry tak bardzo. Kiedyś trzeba było iść i poszukać pornografii,  może znaleźć ją u wujka w schowku, czy trafić na nią w śmietniku.  Teraz ona dociera do nas. Eksperci mówią, że internetowa  pornografia jest koką pornografii i jest dostarczana nam na nasze biurka.

Zaczęliśmy dostrzegać potrzebę i  słyszeć te głosy wołające o pomoc, więc około roku temu uruchomiliśmy  produkcję zestawu dla pastorów i potrzebujących ludzi zwany  Freedom Begins Here! Zestaw, który ma wyposażyć kościół  i zacząć rozmowę. Jednym z problemów jest to, że nie  rozmawiamy o tej sprawie. Rzucamy tym zestawem kościołom wyzwanie w  tej dziedzinie i oferujemy pewne solidne materiały do walki. Na  jednym z programów mamy Gary Smalley’a i pastora Teda  Cunningham. Musimy coś zrobić problemem pornografii w kościele razem,  ponieważ wpływa on na nas wszystkich, bez względu na to czy dotyczy nas osobiście, czy nie.

New Man: Wiele wstydu otacza  tą sprawę. Jak myślisz, jak trudno jest kościołom mówić o tym problemie zbiorowo?

Moore: We współczesnym  kościele jeśli ktoś wstaje i mówi: „jestem alkoholikiem”  czy „jestem narkomanem”, stajemy razem z nim. Otaczamy go  ramieniem i obiecujemy pomoc, lecz jeśli ktoś wstanie i mówi:  „jestem uzależniony od pornografii” raczej się cofamy –  nawet jeśli połowa chłopaków w ławkach zmaga się z tym samym  problemem. Przez nasz program chcemy pomóc ludziom pokonać tą  barierę. Pokazujemy prawdziwych ludzi, z których wielu jest  liderami kościołów. Tak więc, jednym ze sposobów w jaki  próbujemy przełamać to tabu jest przekazanie przesłania, że  można być normalną osobą i zmagać się z tym problemem. Nie zawsze  jest to zboczenie czy pedofilia. Jest to coś z czym my wszyscy się  zmagamy, gdy siadamy do komputerów i otwieramy skrzynką  e-mailową a pornografia wyskakuje nam w twarz. Jest to tak dostępne i  łatwo w to wpaść. Chcemy powiedzieć ludziom, że jest to nasza walka. Nie jesteście sami.

Moore: Każdy potrzebuje  odpowiedzialności przed innymi. Nie ma znaczenia czy upadasz raz na  rok, czy codziennie, potrzebujemy być odpowiedzialni przed sobą  nawzajem. Jeśli siedzę tu przy komputerze i wiem, że gdziekolwiek  wyruszę w internet to mój partner będzie widział, dokąd zmierzam, moje zachowania się zmieniają.

New Man: Co powiedziałbyś  chłopakom, którzy nie są uzależnieni, lecz upadają od czasu do czasu, a jednak czują, że mają to pod kontrolą?

New Man: Jak to działa?

Moore: Stworzyliśmy pewnego  rodzaju partnerstwo przy pomocy Covenant Eyes (Sprzymierzone Oczy).  Jest to program, który nie blokuje stron internetowych.  Znajdujesz kogoś, kto będzie twoim partnerem odpowiedzialności.  Dajemy 30 dniową próbną wersję programu. Odkryliśmy, że podróż  do wolności dla wielu zaczęła się od zainstalowania programu wiążącego wzajemną odpowiedzialność.

New Man: Tak więc, ten program wysyła do partnera adresy odwiedzanych stron?

Moore: To jest rzeczywiście  świetne. Zmieniło to w moim życiu sposób w jaki spędzam czas w  internecie. Każda strona internetowa, którą odwiedzasz jest  punktowana przez Covnenat Eyes według zawartości, jaka się na nich  znajduje. Każdego tygodnia kompiluje punkty URL i co tydzień twój  partner otrzymuje listę wraz ze wszystkimi miejscami, które  odwiedzałeś online. Zasadniczo to tak, jakby ktoś siedział spoglądając ci przez ramię.

New Man: Jak to się stało, że zespół Rush of Folls zaangażował się w tym programie?

Moore: Gdy składaliśmy ten  program myśleliśmy sobie: „Czy nie byłoby wspaniale mieć jakiejś  naprawdę inspirującej muzyki, która szła by razem z  materiałem. Rush of Fools była wtedy kapelą nr 1 w radiu, lecz nie  sądziliśmy, że damy temu radę. Czuliśmy, że może być coś więcej, niż  samo korzystanie z wideo. Odpowiedzieli i całkowicie zaangażowali się  w misji, którą robiliśmy. Spotkaliśmy się po ich powrocie i  coś zaiskrzyło. Odczuli naprawdę, że jest to coś, co chcieli robić,  czuli, jakby to było miejsce, do którego wzywał ich Bóg. Teraz jesteśmy wspaniałymi partnerami.

New Man: Jaka jest wasza ostateczna wizja tych programów.

Moore: Celem wielkoplanowym  jest to, aby ten ruch rozpoczął się we wszystkich kościołach w całym  kraju. Chcemy powiedzieć ludziom: „Musimy coś zrobić z tym  kryzysem”. Chcemy również zachęcić ludzi, aby wiedzieli,  że można o tym mówić. Wszyscy w jakimś sensie z tym walczymy.  Kościół ma być miejscem bezpiecznym, do którego ludzie  śpieszą i przyznają się do swoich zmagań, i w którym możemy  ich objąć i pomóc przeprowadzić. Zastąpmy cały ten śmietnik  Słowem Bożym. Chcemy być świadkami przemiany, przebudzenia w  kościele, a to jest coś, co nas spycha w dół. Potrzebna nam  jest wolność. Musimy zmienić sposób życia ludzi.

раскрутка

Odnów nas, Panie_02

Logo_TaylorWade E. Taylor

Ps.80:19

(BW)
Panie, Boże Zastępów, spraw nam odnowę, Rozjaśnij oblicze swoje, a będziemy zbawieni.

(BG)
O Panie, Boże zastępów! nawróćże nas zasię; rozjaśnij nad nami oblicze twoje, a będziemy zbawieni.

Nawróć nas, Panie. (W ang. wersji jest: „zawróć nas znowu” – przyp.tłum.). Pan zawsze odpowie, gdy chcemy odwrócić się od tych rzeczy, które są miłe dla oka, dobre do jedzenie i godne pożądania i wyrażamy pragnienia, aby patrzeć na nowo na Pana Jezusa Chrystusa w pełni Jego obecności, pomimo że może aktualnie wyglądać tylko jak korzeń wystający z wyschłej ziemi.

Rozjaśnij oblicze swoje. To modlitwa wychodzi wyłącznie z głębi naszego najgłębszego jestestwa. Zostaliśmy stworzeni do przeżywania i cieszenia się manifestacją Jego obecności. Gdy dajemy upust takim pragnieniom, Pan odpowie i pozwoli nam poznać Swoją obecność

Kilka lat temu musiałem nagle wyjechać na Florydę i byłem tam tylko jeden dzień. Gdy wróciłem, wspomniałem komuś, że właśnie wróciłem z Florydy i usłyszałem: „A gdzie twoja opalenizna?”. Ponieważ byłem w krainie słońca, spodziewano się zobaczyć tego dowody. Jest lepsze słońce, które wymawia się jak „Syn” (Angielska gra słów: „Sun” znaczy: Słońce; „Son” znaczy: Syn – przyp.tłum.). Gdy jestem w obecności „Syna” i On świeci na mnie to powinny być widoczne dowody tego.

Jak widzimy w Liście do Efezjan 6:12, że: Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.

Ta ciemność jest wokół nas i poważnie ogranicza świecenie światła „Syna” na nas, dopóki świadomie nie otworzymy niebios i nie rozgarniemy ciemności. Tak więc, nie ma nic lepszego niż zwykłe dobre nabożeństwo. Wtedy jest możliwość otwarcia niebios przez ciemności, co sprawia, że obecność Pana przychodzi osobiście między nas. Jeśli tak się dzieje, będą dowody otrzymania „duchowej opalenizny”.

Czy jestem Bogiem tylko z bliska – mówi Pan – a nie także Bogiem z daleka? Czy zdoła się kto ukryć w kryjówkach, abym Ja go nie widział? – mówi Pan. Czy to nie Ja wypełniam niebo i ziemię? – mówi Pan. Jer. 23:23-24

Jeśli On napełnia niebo i ziemię, to On obecnie napełnia ten obszar, który my zajmujemy. Bez względu na to, gdzie jesteśmy, Pan tam jest. Lecz zostaliśmy stworzeni do czegoś więcej niż to, nam potrzebna jest manifestacja Jego obecności, Jego aprobata i przychylność spoczywające na naszym życiu, światło Syna, ciepło Jego, chwały święcącej na nas i zmieniającej nas tak, że jej refleksy są widziane przez innych. Sam fakt Jego obecności nie wystarcza, Pan pragnie, abyśmy posiadali pełnie Jego obecności.

Gdy dzieci Izraela wyszły z Egiptu, zostały wyprowadzone na pustynię. Jest to Boskie zarządzenie, aby mógł pokazać im wartość Swojej obecności. Tak więc wśród trudności pustyni, Pan dał im objawienie „obłoku w dzień”, aby ich chronić przed gorącem pustyni i „słupem ognia” w nocy, aby dać im światło i ciepło w zimne pustynne noce. Pan bardzo pragnął, aby Izrael patrzył na Niego i polegał wyłącznie na Nim, więc dał im widzialne świadectwo Swojej obecności wśród nich: słup ognia w nocy i obłok w dzień. To Boże zaopatrzenie było manifestacją, mieli pozostawać w miejscu lub iść wyłącznie wtedy, gdy On stał w miejscu lub poruszał się.

A chcę, bracia, abyście dobrze wiedzieli, że ojcowie nasi wszyscy byli pod obłokiem i wszyscy przez morze przeszli. I wszyscy w Mojżesza ochrzczeni zostali w obłoku i w morzu, I wszyscy ten sam pokarm duchowy jedli, I wszyscy ten sam napój duchowy pili; pili bowiem z duchowej skały, która im towarzyszyła, a skałą tą był Chrystus. 1 Kor. 10:1-4

Czy zauważyliście, że ta duchowa skała towarzyszyła im? Skała, Pan Jezus Chrystus, miał ich prowadzić, gdy szli za nim. Zamiast tego, stało się coś złego, oto teraz Pan idzie za nimi. Wyszli poza Jego obecność. Stąd Jego wołanie „zawróć znowu”.

A to stało się dla nas wzorem, ostrzegającym nas, abyśmy złych rzeczy nie pożądali, jak tamci pożądali I Kor. 10:6

Te rzeczy są dla nas przykładem. Tak jak oni mieli trwać w Jego obecności, tak i my mamy trwać w obecności Pana. Czasami mówimy: Panie, właśnie to robimy, prosimy, przyjdź i błogosław to. Robimy tak, zamiast powiedzieć zawróć nas znowu i powiedzieć: Panie, poddajmy się twojemu programowi, pragniemy dojść do miejsca, w którym przebywa Twoja obecność, skąd będziemy mogli iść za Tobą.

Dziś, jak nigdy dotąd, lekko traktujemy Jego obecność, nie zdając sobie sprawy z tego, że nie przyjmujemy duchowej opalenizny. Jeśli pragniemy tej „opalenizny” to musimy siedzieć tam, gdzie słońce jasno świeci. Nie możemy siedzieć w pokoju i mówić: Pan zna moje serce a ja chcę opalenizny, więc po prostu będę wierzyć. Musimy walczyć o Jego obecność, o otwarte niebiosa.

Pierwszym krokiem jest rozpoznanie problemu. Po lewej od siebie będą szedł własną drogą i traktował Pana lekko. Większość kościołów ma tendencję do wprowadzania liturgii tam, gdzie brakuje obecności Pańskiej, zamiast szukać powodu tego, że nie doświadczają Jego obecności.

Dusza moja przylgnęła do prochu, Ożyw mnie według słowa twego. Psalm 119:25

My jesteśmy świątynią Pana. W Ewangelii Mateusza 21:12 czytamy, że: Jezus wszedł do świątyni.

Był tam już obecny w sensie swojej „wszechobecności”, lecz w Swej manifestującej się obecności, wszedł do środka.

Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy. Jn. 14:23

Jego wszechobecność jest absolutna, lecz manifestacja Jego obecności jest warunkowa. To „jeśli” stawia przed nami warunek, który musi zostać spełniony, abyśmy otrzymali obietnicę.

I wszedł Jezus do świątyni, i wyrzucił wszystkich, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni, a stoły wekslarzy i stragany handlarzy gołębiami powywracał Mat. 21:12

Gdy Pan wchodzi do środka, On zrobi ze Swoją obecną świątynię (nami) to samo, co zrobił wówczas. On rozprawi się z tymi rzeczami, które przeszkadzają przebywaniu Jego obecności.

Jeżeli zechcecie być posłuszni, z dóbr ziemi będziecie spożywać. Iz. 1:19

W życiu każdego z nas i w każdym miejscu społeczności powinniśmy mieć taką silną obecność Pańską, że ci, którzy przychodzą powiedzą: Czuję obecność Pana, tutaj jest coś innego. Jeśli tak się nie mówi to czegoś brakuje.

Już czas na to, abyśmy „zawrócili” i starali się, aby Jego oblicze świeciłona nas tak, jak nigdy dotąd.

topod.in