W świecie genderowego zamieszania potrzebujemy miłości Jezusa

W czasach, gdy jako dziecko dorastałem w Alabamie, uczono mnie, że są dwie płcie. Nauczyłem się czytać korzystając z popularnych książek „Dick and Jane”, mieliśmy łazienki dla dziewcząt i łazienki dla chłopców. Moja nauczycielka z pierwszej klasy, Mrs. Mizelle, nie pozwoliłaby w 1964 roku korzystać chłopcom z damskiej łazienki – a rodzice uczniów zaprotestowali by gorąco, gdyby pozwoliła.

Niemniej, teraz rzeczy mają się inaczej.
Już myślałem, że oficjalnie są zapisane tylko 64 rodzaje płci – takich jak „gender fluid” (płynna płeć), „pansexual,” „bigender” oraz „genderqueer”, na TikToku pojawiło się wideo nagrane przez kogoś nazywającego się Bunny (Króliczek), wyjaśniającego terminy takie jak: „genderfae” („nonbinary identity with no feelings of masculinity”) , „genderfaun” („no feelings of femininity”), wraz z : „genderfaer” oraz „genderflor.”

Jeśli drapiesz się po głowie co do tych opisów, zauważ, że mamy również nową listę zaimków do zapamiętania. Niektórzy chcą, żeby się do nich odnosić tak: „ze” czy „zir”, „xe” czy „xem”, jak również „oni” czy „ich”.
Ten fenomen transgender nie ma sensu dla ludzi, którzy zakładają, że żyjemy w dwuskładnikowym świecie, w którym mężczyźni są mężczyznami, kobiety kobietami, a wszyscy akceptują naukowe zasady biologii.
Nie żyjemy już w danym świecie. Pomimo tego, że nieustannie przypomina nam się o tym, abyśmy „szli za nauką” kiedy chodzi o szczepionki, wirusy i globalne ocieplenie, mamy ją ignorować, gdy chodzi o gender.

Jak podaje Gallu Poll z 2021 roku ludzie transgender stanowią może 0.6% populacji Stanów Zjednoczonych. Tak więc, jest taka możliwość, że nigdy nie spotkałeś nikogo, kto utożsamia się z inną płcią niż ta, w której się urodził. Moje osobiste doświadczenie nauczyło mnie, że musimy okazywać współczucie tym, którzy przeżywają dezorientację płciową, nawet jeśli nie zgadzamy się z tym, że ten ruch chce znormalizować i promować to zachowanie.

Kilka lat temu, gdy wykonywałem zlecenie magazynu Charisma w San Francisco, prowadziłem długą rozmowę ze Stefanią, mężczyzną, który żył jak kobieta. Już zapłacił 2,300$ za implanty piersi i zbierał pieniądze na operację pełnej zmiany płci.
Włosy miał utlenione na blond, oczy miał podmalowane na niebiesko ciemno czerwono usta. Kobiece maniery ani tabletki hormonalne, które brał, nie były w stanie zmiękczyć kanciastej szczęki, zmniejszyć grubych rąk, ozdobionych długimi, czerwonymi paznokciami.

„Czasami czuję się zgubiony” – powiedział mi, gdy kupiłem mu kawę.
Stefania wychował się na parkingu przyczep w pobliżu Pittsburgha i, ciągle jako mężczyzna, wstąpił po szkole do marynarki. Przez pewien czas był w związku małżeńskim z Filipinką, lecz zdecydował utożsamiać się jako kobieta. Przez wiele lat pracował jako prostytutka transgender, lecz dochody z tego w miarę starzenia się malały. Gdy spotkaliśmy się, żył z renty inwalidzkiej.

Powiedział mi, że miał kilka prób samobójczych; można było dostrzec rany po nacinaniu nadgarstka. Macocha powiedziała mu: „Jeśli kiedykolwiek popełnisz samobójstwo nie pisz do nas nawet informacji o tym, bo nie chcemy, żeby ktokolwiek wiedział, że jesteś naszym krewnym”. Widać było głęboki smutek, którego nigdy dotąd nie widziałem na ludzkiej twarzy. Wyglądał tak, jakby jakiś niewidzialny wampir wysysał z niego całe życie. Nie buntowałem się, czułem współczucie.
Nie trzasnąłem pięścią w stół i nie zbeształem Stefanie za to, że żyje w zamieszaniu. Nie pouczałem go co do tego, z jakiej łazienki ma korzystać, bardziej byłem zatroskany o jego wieczną duszę.
Tak więc, w tej kawiarence podzieliliśmy się wraz z moim przyjacielem Scottem ewangelią z nim i pomodliliśmy się o niego. Pamiętam, że zmagałem się z tym, czy nazywać go w modlitwie „on” czy „ona”, lecz zdałem sobie sprawę z tego, że Boga nie obchodzą zaimki, gdy chodzi o życie, które wisi na krawędzi wieczności.
„Jezus, wiemy, że kochasz Stefanię. – modliłem się. Uzdrów to ciało i pokaż Stefanii, jak bardzo chcesz mu pomóc”.

Nie wiem, czy Stefania przeszła operację zmiany płci, nie wiem, czy kiedykolwiek odwiedził kościół, który poleciłem, a jeśli to zrobił to mam nadzieję, że został potraktowany życzliwie.

Nie zmiękczam stanowiska w sprawie grzechu, lecz proszę o współczucie w tej sprawie. Wierzę, że płeć jest ustalonym składnikiem naszej stworzonej tożsamości. Jeśli chodzi o politykę publiczną to nie powinniśmy pozwalać na to, aby nasze dzieci były poddawane wpływom tej transgenderowej agendy w szkołach publicznych. Nauczyciele, którzy chcą indoktrynować łatwowierne dzieci genderowym nonkonformizmem krzywdzą dzieci.
Niemniej, chroniąc dzieci i przywracając zdrowy rozsądek, pamiętajmy o tym, że reagowanie w gniewie na społeczność transgender nie jest w stylu Jezusa. Jezus zawsze podtrzymywał biblijną moralność i z pewnością potwierdzał tradycyjną tożsamość płciową. Jego religijni krytycy nazywali Go „przyjacielem grzeszników” (Mt 11;19), ponieważ akceptował i kochał celników, prostytutki i cudzołożników, nawet wtedy, gdy konfrontował ich grzech.
Jeśli spotkasz kogoś, kto nie jest pewny swojej płciowej tożsamości, nie pouczaj go i nie próbuj dowieść naukowego punktu widzenia. Słuchaj i okaż prawdziwą troskę, opowiedz o miłości Jezusa. Wyłącznie Jego miłość zakończy tą powstającą falę zamieszania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.