Author Archives: admin

Taniec wokół świętej krowy

(Jest to fragment większego artykułu na temat sytuacji na Bliskim wschodzie – przyp.tłum)
John Torrel

Aby się w tej całej skomplikowanej sytuacji rozeznać, musimy wrócić do samych początków, gdy Mojżesz wyprowadzał dzieci Izraela z Egiptu.

Księga Wyjścia
Około 1441 roku przed Chrystusem Mojżesz wyprowadził dzieci Izraela z Egiptu. Ponad 3.400 lat temu. Po wywołaniu dziesięciu plag i cudzie rozdzielenia Morza Czerwonego około 3 milionów Izraelitów było prowadzonych przez pustynię w drodze do Ziemi Obiecanej, lecz był pewien problem: Mojżesz słyszał i widział Boga, lecz ludzie generalnie nie mieli osobistej relacji z Bogiem. Chodzili i żyli w ciele a ich bogiem był człowiek Mojżesz. Po czterdziestu dniach pobytu Mojżesza z Bogiem na górze, lud nie mógł tego dłużej znieść i zapragnął nowego boga i to zaraz.

II Moj. 32:1-9:

A gdy lud widział, że Mojżesz opóźniał zejście z góry, zgromadził się wokół Aarona i rzekli
do niego: Nuże, uczyń nam bogów, którzy pójdą przed nami, nie wiemy bowiem, co się stało z owym Mojżeszem, mężem, który nas wyprowadził z ziemi egipskiej. Odpowiedział im Aaron: Zdejmijcie złote kolczyki, które mają w uszach wasze żony, wasi synowie i wasze córki, i przynieście do mnie. I pozdejmował cały lud złote kolczyki, które mieli w uszach swoich, i przynieśli je do Aarona. I przyjął je z ich rąk, i ulał z tego w formie z gliny posąg cielca. Wtedy oni rzekli: To są bogowie twoi, Izraelu, którzy cię wyprowadzili z ziemi egipskiej. Zobaczywszy to, zbudował Aaron ołtarz przed nim i kazał obwołać: Jutro będzie
święto Pana. I wstawszy nazajutrz wcześnie rano, złożyli ofiary całopalne i przynieśli ofiary pojednania; i usiadł lud, aby jeść i pić. Potem wstali, aby się bawić. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Zejdź na dół, gdyż sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Rychło zeszli z drogi, jaką im nakazałem. Zrobili sobie cielca ulanego, oddali mu pokłon, złożyli mu ofiarę i mówili: To są bogowie twoi, Izraelu, którzy cię wyprowadzili
z ziemi egipskiej. Rzekł jeszcze Pan do Mojżesza: Patrzę na lud ten i widzę,     że jest to lud twardego karku„.

Nic się nie zmieniło od czasów Mojżesza. Przez ponad 3.400 lat potomkowie Abrahama oczekiwali na obiecanego Mesjasza i na odnowienie narodu Izraelskiego. Gdy Bóg w końcu posłał Mesjasza około 2000 lat temu żydowscy przywódcy religijni odrzucili Go i wywarli polityczną presję na rzymskiego namiestnika, aby go skazał:

Mat. 27:1-25:

A wczesnym rankiem wszyscy arcykapłani i starsi ludu powzięli uchwałę przeciwko Jezusowi, że trzeba go zabić. Związali go więc, odprowadzili i przekazali namiestnikowi
Piłatowi. Wtedy Judasz, który go zdradził, widząc, że został skazany, żałował tego, zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom oraz starszym i rzekł: Zgrzeszyłem, gdyż wydałem krew niewinną. A oni rzekli: Cóż nam do tego? Ty patrz swego. Wtedy rzucił srebrniki do świątyni, oddalił się, poszedł i powiesił się. A arcykapłani wzięli srebrniki i rzekli: Nie wolno kłaść ich do skarbca, gdyż jest to zapłata za krew. Po naradzie więc nabyli za nie pole garncarza na cmentarz dla cudzoziemców. Dlatego owo pole nazywa się do dnia dzisiejszego Polem Krwi. Wtedy się wypełniło, co było powiedziane przez proroka Jeremiasza w słowach: I wzięli trzydzieści srebrników, cenę wyznaczoną za sprzedanego
człowieka, jak go oszacowano w Izraelu. I dali je za pole garncarza, jak mi nakazał Pan. I stawiono Jezusa przed namiestnika, i zapytał go namiestnik: Czy Ty jesteś król żydowski? Jezus odpowiedział: Ty sam to mówisz. A gdy go oskarżali arcykapłani i starsi, nic nie odpowiedział. Wtedy rzekł mu Piłat: Czy nie słyszysz, jak wiele świadczą przeciwko tobie? Lecz On nie odpowiedział mu na żadne słowo, tak iż namiestnik bardzo się dziwił. A na święto zwykł był namiestnik wypuszczać ludowi jednego więźnia, którego chcieli. I mieli
wówczas osławionego więźnia, zwanego Barabasz. Gdy się więc zebrali, rzekł do nich Piłat: Którego chcecie, abym wam wypuścił, Barabasza czy Jezusa, którego zowią Chrystusem? Wiedział bowiem, że z zawiści go wydali. A gdy on siedział na krześle sędziowskim, posłała do niego żona jego i kazała mu powiedzieć: Nie wdawaj się z tym sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie przez niego wiele wycierpiałam. le arcykapłani i starsi nakłonili lud, aby prosili o Barabasza, a Jezusa aby stracono. A namiestnik, odpowiadając, rzekł im: Jak chcecie,
którego z tych dwóch mam wam wypuścić? A oni odrzekli: Barabasza. Rzecze im Piłat: Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego zowią Chrystusem? Na to wszyscy: Niech będzie ukrzyżowany! Ten zaś rzekł: Cóż więc złego uczynił? Ale oni jeszcze głośniej wołali: Niech będzie ukrzyżowany! A Piłat, ujrzawszy, że to nic nie pomaga, przeciwnie, że zgiełk się wzmaga, wziął wodę, umył ręce przed ludem i rzekł: Nie jestem winien krwi tego sprawiedliwego, wasza to rzecz. A cały lud, odpowiadając, rzekł: Krew jego na nas i na dzieci nasze„.

Żydzi chcieli politycznego państwa Izrael

Gdy 42.360 Żydów powróciło około 400 p.Ch. (Ezd. 2:64) z Babilonu z siedemdziesięcioletniej niewoli, przynieśli ze sobą marzenie o odbudowie Jerozolimy. To był Boży plan odbudowy miasta i świątyni, lecz nie było Bożą wolą odnawianie politycznego państwa Izrael. Edrasz i Nehemiasz zrozumieli Boży plan i wykonali go, lecz następne pokolenia Żydów zdecydowały, że skoro Bóg nie odnowił istnienia ich państwa, posyłając Mesjasza, to oni zrobią to sami. Wielki klan Machabeuszy dostarczył przywództwa potrzebnego do militarnego buntu, który skończył się śmiercią ogromnej ilości ludzi i wielkim zniszczeniem, bez odzyskania politycznego państwa Izrael.

„Po śmierci Mateusza (166 p.Ch.) Juda Machabeusz, trzeci syn, stał się przywódcą ruchu oporu. W czasie swojej pierwszej bitwy przechwycił miecz Apoloniusza, władcy Samarii, generała przeciwnej armii. Był również mężem wiary w Boga swych ojców. Uważał siebie za charyzmatycznego, wyznaczonego przez Boga przywódcę, podobnie jak był nim w dawnych czasach Gedeon. Przerywał swoje partyzanckie działania, aby pozbierać swoich mężczyzn, „czuwać i modlić się” i wspólnie czytać Torę (Boże objawienie Prawa Mojżeszowego). Juda postrzegał swoje zadanie jako kontynuację dzieła Mojżesza i Jozuego. „Przypomnijcie sobie, jak to w Morzu Czerwonym ocaleli nasi przodkowie, gdy ścigał ich faraon razem z wojskiem” (1 Mach. 4:9). Wtedy dęli w trąby, jak za czasów Jozuego i z nową energią walczyli z przeciwnikiem.

Co więcej, Juda mógł być równie okrutny co Jozue. Zgodnie ze zwyczajami swych czasów jak i zwyczajami przeciwników, był gotów eksterminować każdego mężczyznę ze zdobytego miasta. Pewne jego zachowania mogły by dziś zostać określone zwrotem „zasady świętej wojny” jak to znajduje się rozsypane w różnych miejscach Drugiej Księgi Mojżeszowej i jak zostało bardzo szczegółowo rozwinięte w jednym ze zwojów z nad Morza Martwego napisanego w następnym po Judzie stuleciu, teraz zatytułowanym: „Walka synów światłości z synami ciemności”.

Żydzi nie przyjęli lekcji pochodzącej z krwawej porażki

Potomkom Abrahama bardzo trudno było zrozumieć kim są i w jaki sposób Bóg zamierzał ich używać na tej ziemi, podobnie jak wielu chrześcijan pochodzenia pogańskiego w ciągu stuleci również nie rozumiało Bożego planu dla Żydów. Pozwólcie, że w skrócie przedstawię cele i zadania jakie Bóg dał Abrahamowi i jego potomkom (I Moj. 11:26-32):

Abraham nie był Żydem! Urodził się i wychował w mieście Ur, położonym na terenie dzisiejszego południowego Iraku, w pobliżu współczesnej Basry. W tamtym czasie imperium babilońskie jeszcze nie istniało, a ludzie tam mieszkający nazywani byli Chaldejczykami.

Gdy Bóg wezwał Abrahama, aby opuścił swój kraj i wybrał się w podróż do Kannanu, powiedziano mu, że będzie błogosławieństwem dla wszystkich narodów ziemi. 1 Moj.  12:1-4

I rzekł Pan do Abrama: Wyjdź z ziemi swojej i od rodziny swojej, i z domu ojca swego do ziemi, którą ci wskażę. A uczynię z ciebie naród wielki i będę ci błogosławił, i uczynię sławnym imię twoje, tak że staniesz się błogosławieństwem. I będę błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię przeklinać będę; i będą w tobie błogosławione wszystkie plemiona ziemi. Abram wybrał się w drogę, jak mu rozkazał Pan, i poszedł z nim Lot. Abram miał siedemdziesiąt pięć lat, gdy wyszedł z Haranu„.

Później Bóg ponownie przemówił do Abrahama i potwierdził powołanie nad jego życiem i potomkami. Ważne jest, aby zrozumieć, co Biblia mówi nam tutaj. Bóg błogosławił Abrahama tak, aby jego potomek był błogosławieństwem wszystkich narodów!

1 Moj. 22:15-18
Potem zawołał anioł Pański powtórnie z nieba na Abrahama, mówiąc: Przysiągłem na siebie samego, mówi Pan: Ponieważ to uczyniłeś i nie wzbraniałeś się ofiarować mi jedynego syna swego, będę ci błogosławił obficie i rozmnożę tak licznie potomstwo twoje jak gwiazdy na niebie i jak piasek na brzegu morza, a potomkowie twoi zdobędą grody nieprzyjaciół swoich, i w potomstwie twoim błogosławione będą wszystkie narody ziemi za to, że usłuchałeś głosu mego„.

Przesłanie było takie, że Abraham stanie się błogosławieństwem dla wszystkich narodów na ziemi; można to znaleźć w następujących miejscach: 1 Moj. 18:18, 26:4; Dz. 3:25; Gal. 3:8.

Błogosławieństwem Abrahamowym był Mesjasz, który miał przyjść i zapłacić za grzechy ludzkości. Przez Jego śmierć i zmartwychwstanie miał doprowadzić do tego, że człowiek może otrzymać przebaczenie, narodzenie na nowo i życie wieczne w niebie. Jest bardzo wiele odniesień do tego zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie. Najbardziej wyraźnym nauczaniem na ten temat są kazania, które apostołowie głosili, a które znajdujemy zapisane w Biblii. Czytelnik znajdzie to w kazaniu Piotra w Dz. 2:14-41. Ponownie Piotr ogłasza to w Dz. 4:1-20.

Najpełniejsze nauczania tego tematu zostało przekazana przez diakona Szczepana, gdy głosił przywódcom żydowskim. W tym kazaniu, Szczepan, śledzi całą historię Abrahama aż do Jezusa, który zgodnie z Nowym Testamentem jest Mesjaszem, Dz. 7:1-32.

Ap. Paweł wygłosił wspaniałe kazanie ogłaszając, że Jezus jest Chrystusem (Mesjaszem), a możemy to znaleźć w Księdze Dziejów Apostolskich 26:1-32

Potomstwo Abrahamowe składa się nie tylko z biologicznych potomków Abrahama, lecz również ze wszystkich  ludzi, którzy narodzili się na nowo i przyjęli Jezusa jako swojego osobistego   Zbawiciela. Jest to wyraźnie wyłożone w następujących wersach: Rzm 4:1-18;   9:1-23; Gal 3:1-29.

PODSUMOWANIE
WIĘKSZOŚĆ POTOMSTWA ABRAHAMA SKUPIŁO SIĘ NA ZIEMI KANAAN, PODCZAS GDY POWINNI BYLI SKUPIĆ SIĘ NA MESJASZU!

NIE ZROZUMIELI ONI RÓWNIEŻ, ŻE KRÓLESTWO BOŻE TO NIE JEST ZIEMIA IZRAELSKA Z JEROZOLIMĄ, LECZ ŻE KRÓLESTWO NIEBIOS JEST W KAŻDEJ OSOBIE, KTÓRA NARODZIŁA SIĘ NA NOWO!

USTANAWIANIE POLITYCZNEGO PAŃSTWA IZRAEL PRZY POMOCY SIŁY MILITARNEJ NIE JEST OD BOGA, LECZ OD DIABŁA! JEZUS USTANOWI ZIEMSKIE KRÓLESTWO, LECZ NIE PRZYJDZIE ONO PRZED PRZYJŚCIE JEZUSA, JAKO KRÓLA KRÓLÓW I PANA PANÓW, JAK ZAPISANO W KSIĘDZE OBJAWIENIA R.20.

ANTYCHRYST ZAMIERZA USTANOWIĆ SWOJE WŁASNE ZIEMSKIE KRÓLESTWO I ZASIĄŚĆ W ŚWIĄTYNI BOŻEJ, A ZATEM ŻYDZI WYRWALI KAWAŁEK ZIEMI KANAAN I CZEKAJĄ NA TEGO MESJASZA, KTÓRY PRZYJDZIE I PRZYJMĄ JE OD NIEGO. TO CZEGO ONI NIE ZROZUMIELI TO FAKT, ŻE MESJASZ, KTÓRY PRZYJDZIE DO NICH JEST SAMYM SZATANEM W POSTACI ANTYCHRYSTA!

Gdy Jezus chodził po ziemi żydowscy polityczni aktywiści próbowali siła porwać Go i obwołać królem. Spójrz na następujące wersy Biblii (Jn. 6:14-15):

wtedy ludzie ujrzawszy cud, jaki     uczynił, rzekli: Ten naprawdę jest prorokiem, który miał przyjść na świat. Jezus zaś poznawszy, że zamyślają podejść, porwać go i obwołać królem, uszedł     znowu na górę sam jeden. )

Jezus w jasny sposób wyraził to, że Jego królestwo nie jest z tego świata i że nie ma zgody Boga ani nawet nie pragnie tego, aby wypędzić Rzymian z tej ziemi i odzyskać ziemię Kanaan dla Żydów (Jn 18:36)

Odpowiedział Jezus: Królestwo     moje nie jest z tego świata; gdyby z tego świata było Królestwo moje, słudzy     moi walczyliby, abym nie był wydany Żydom; bo właśnie Królestwo moje nie jest     stąd.

PAŃSTWO IZRAEL STAŁO SIĘ NOWĄ ŚWIĘTĄ KROWĄ

Eretz Israel (ziemia izraelska) jest bogiem, którego dziś większość Izraelitów czci; stało się ich Złotym Cielcem. A nie tylko Izraelici tańczą wokół ich Złotego Cielca, lecz również ewangeliczni i zielonoświątkowi chrześcijanie na całym świecie. Wiodącą siłą stojącą za tym ruchem jest, jak to już wielokrotnie twierdziłem, Światowa Organizacja Syjonistyczna, o której pisałem z wieloma szczegółami w magazynach The Dove. Niemniej jednak, to co jest najbardziej przerażające to fakt, że ludzie nie rozumieją tego, że to diabeł jest pierwszym graczem na szachownicy ruchu syjonistycznego, używanego jako narzędzie do wprowadzenia Antychrysta i jego światowej dominacji.

Słowa Jezusa jak echo powtarzają to samo (Jn 8:39-45):
Odpowiadając, rzekli mu: Ojcem naszym jest Abraham. Jezus im rzecze: Jeżeli jesteście dziećmi Abrahama, spełniajcie uczynki Abrahama. Lecz teraz chcecie zabić mnie, człowieka, który wam mówił prawdę, którą usłyszałem od Boga: Abraham tego nie czynił. Wy spełniacie uczynki swojego ojca. Na to mu rzekli: My nie jesteśmy zrodzeni z nierządu; mamy jednego Ojca, Boga. Rzekł im Jezus: Gdyby Bóg był waszym Ojcem, miłowalibyście mnie, Ja bowiem wyszedłem od Boga i oto jestem. Albowiem nie sam od siebie przyszedłem, lecz On mnie posłał. Dlaczego mowy mojej nie pojmujecie? Dlatego, że nie potraficie słuchać słowa mojego. Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego. On był mężobójcą od początku i w prawdzie nie wytrwał, bo w nim nie ma prawdy. Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. Ponieważ ja mówię prawdę, nie wierzycie mi. Odpowiadając, rzekli mu: Ojcem naszym jest Abraham. Jezus im rzecze: Jeżeli jesteście dziećmi Abrahama, spełniajcie uczynki Abrahama. Lecz teraz chcecie zabić mnie, człowieka, który wam mówił prawdę, którą usłyszałem od Boga: Abraham tego nie czynił. Wy spełniacie uczynki swojego ojca. Na to mu rzekli: My nie jesteśmy zrodzeni z nierządu; mamy jednego Ojca, Boga. Rzekł im Jezus: Gdyby Bóg był waszym Ojcem, miłowalibyście mnie, Ja bowiem wyszedłem od Boga i oto jestem. Albowiem nie sam od siebie przyszedłem, lecz On mnie posłał. Dlaczego mowy mojej nie pojmujecie? Dlatego, że nie potraficie słuchać słowa mojego. Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego. On był mężobójcą od początku i w prawdzie nie wytrwał, bo w nim nie ma prawdy. Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. Ponieważ ja mówię prawdę, nie wierzycie mi„.

Po Swoim zmartwychwstaniu Jezus jeszcze dwukrotnie odniósł się do stanu narodu żydowskiego, który odrzucił Go jako swego Mesjasza. Te stwierdzenia znajdujemy w Biblii w następujących miejscach (Obj. 2:8-11):

A do anioła zboru w Smyrnie napisz: To mówi pierwszy i ostatni, który był umarły, a ożył; znam ucisk twój i ubóstwo, lecz tyś bogaty, i wiem, że bluźnią tobie ci, którzy podają się za Żydów, a nimi nie są, ale są synagogą szatana. Nie lękaj się cierpień, które mają przyjść na cię. Oto diabeł wtrąci niektórych z was do więzienia, abyście byli poddani próbie, i będziecie w udręce przez dziesięć dni. Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci koronę żywota. Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Zwycięzca nie dozna szkody od drugiej śmierci„.

(Obj. 3:7-9):
A do anioła zboru w Filadelfii napisz: To mówi Święty, prawdziwy, Ten, który ma klucz Dawida, Ten, który otwiera, a nikt nie zamknie, i Ten, który zamyka, a nikt nie otworzy. Znam uczynki twoje; oto sprawiłem, że przed tobą otwarte drzwi, których nikt nie może zamknąć; bo choć niewielką masz moc, jednak zachowałeś moje Słowo i nie zaparłeś się mojego imienia. Oto sprawię, że ci z synagogi szatana, którzy podają się za Żydów, a nimi nie są, lecz kłamią, oto sprawię, że będą musieli przyjść i pokłonić się tobie do nóg, i poznają, że Ja ciebie umiłowałem„.

APOSTOŁOWIE JEZUSA SPRZECIWIALI SIĘ JUDAIZMOWI

Jeśli my, jako wierzący chrześcijanie, twierdzimy, że Biblia jest Słowem Bożym i fundamentem naszej wiary w Chrystusa to musimy przylgnąć do tego, co jest napisane w Biblii i trzymać się tego. Niezwykle ważne jest to, aby każdy chrześcijanin zrozumiał, że Jezus przyszedł do ludu izraelskiego, a jego matka była żydówką z plemienia Dawidowego. Jezus nie miał ziemskiego ojca. Duch Święty był Jego ojcem, a Józef był Jego ojczymem.

Mat. 1:18-25; Łk. 1:26-33.
Wszyscy apostołowie byli Żydami (Hebrajczykami), włączając w to owych 70 innych, oraz kobiety, które szły za Jezusem, co stało się zaczątkiem Kościoła Jezusa Chrystusa (Dz. 1:11-15). Apostoł Paweł pochodził z plemienia Beniamina i ogłaszał, że jest do samego cna Żydem (Rzm 11:1-8; Flp. 3:1-7).

Jezus zrobił wszystko, co było w Jego mocy, aby Żydów zbawić i wprowadzić ich do drugiego przymierza. To samo dotyczy apostołów, lecz żydowskie przywództwo i większość ludu odrzuciła Jezusa jako Mesjasza. Oto, co apostoł Jan twierdzi na ten temat

(Jn 1:1-13):
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało. W nim było życie, a życie było światłością ludzi. A światłość świeci w ciemności, lecz ciemność jej nie przemogła. Wystąpił człowiek, posłany od Boga, który nazywał się Jan. Ten przyszedł na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy przezeń uwierzyli. Nie był on światłością, lecz miał zaświadczyć o światłości. Prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat. Na świecie był i świat przezeń powstał, lecz świat go nie poznał. Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli. Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego, którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga„.

W czasie pierwszych 60 lat Kościoła Jezusa Chrystusa wierzący z Żydów i z pogan ciężko pracowali, aby zdobyć Żydów dla ewangelii. Pomimo tego, że tysiące przyjęły Chrystusa jako ich Mesjasza i narodziło się na nowo, większość z nich odrzuciła Jezusa i wolała pozostać przy swojej zmodyfikowanej wersji Pierwszego Przymierza. Ta religia jest dziś znana jako Judaizm mający swoje dwa spisane dzieła: Talmud i Kabałę. Ci bezbożni Żydzi myślą, że służą Stwórcy, lecz nie zdają sobie sprawy z tego, że stworzyli to, co Jezus nazwał SYNAGOGĄ SZATANA.

APOSTOLSKI KOŚCIÓŁ NIE WSPÓŁPRACOWAŁ Z ŻYDAMI

Ogromna liczba ewangelicznych i zielonoświątkowych pastorów w ogóle nie uchwyciła tej prawdy i jest to właśnie ten upadek chrześcijańskiego kościoła, który obserwujemy we współczesnym świecie. Gdy Piotr i Jan zostali aresztowani i przesłuchiwani przez żydowskich przywódców, nie dobili targu, ani nie proponowali współistnienia z żydowskim systemem religijnym. Zamiast tego odważnie stanęli do konfrontacji z arcykapłanem i jego rabbimi i powiedzieli im wprost, że nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni! Nie było miejsca na kompromis, współistnienie ani współpracę. Żydowski system religijny był całkowicie zepsuty i apostolski kościół nie był zainteresowany żadną współpracą mającą na celu popieranie sprawy Judaizmy czy wypędzenia Rzymian i ustanowienia państwa Izrael.

Piotr i Jan stwierdzili, że arcykapłan może to przyjąć lub odrzucić, że to był jego wybór, lecz nie ma żadnego poparcia ze strony apostolskiego kościoła dla żydowskiego systemu religijnego (Dz. 4:1-21):

A gdy oni mówili do ludu, przystąpili do nich kapłani i dowódca straży świątynnej oraz saduceusze, oburzeni, iż nauczają lud i zwiastują zmartwychwstanie w Jezusie; ujęli ich więc i wtrącili do więzienia aż do następnego dnia; był już bowiem wieczór.  Wielu zaś z tych, którzy słyszeli tę mowę, uwierzyło, a liczba mężów wzrosła do około pięciu tysięcy.  A następnego dnia zebrali się w Jerozolimie ich przełożeni i starsi, i uczeni w Piśmie  oraz Annasz, arcykapłan, i Kaifasz, i Jan, i Aleksander, i wszyscy, ilu ich było z rodu arcykapłańskiego.  I postawiwszy ich pośrodku, pytali się: Jaką mocą albo w czyim imieniu to uczyniliście?  Wtedy Piotr, pełen Ducha Świętego, rzekł do nich: Przełożeni ludu i starsi! Jeżeli my dziś jesteśmy przesłuchiwani z powodu dobrodziejstwa wyświadczonego człowiekowi choremu, dzięki czemu został on uzdrowiony, to niech wam wszystkim i całemu ludowi izraelskiemu wiadome będzie, że stało się to w imieniu Jezusa Chrystusa Nazareńskiego, którego wy ukrzyżowaliście, którego Bóg wzbudził z martwych; dzięki niemu ten oto stoi zdrów przed wami. On to jest owym kamieniem odrzuconym przez was, budujących, On stał się kamieniem węgielnym. I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni. A widząc odwagę Piotra i Jana i wiedząc, że to ludzie nieuczeni i prości, dziwili się; poznali ich też, że byli z Jezusem; patrząc zaś na człowieka uzdrowionego, który stał z nimi, nie wiedzieli co odpowiedzieć.  Kazali im tedy opuścić Radę Najwyższą i naradzali się między sobą, mówiąc: Cóż poczniemy z tymi ludźmi? Wiadomo przecież wszystkim mieszkańcom Jerozolimy, że dokonali oczywistego cudu, i nie możemy temu zaprzeczyć; lecz aby się to między ludem jeszcze bardziej nie rozeszło, zagroźmy im, aby w tym imieniu więcej do nikogo z ludzi nie mówili. I przywoławszy ich, nakazali im, aby w ogóle nie mówili ani nie nauczali w imieniu Jezusa.  Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli im i rzekli: Czy słuszna to rzecz w obliczu Boga raczej was słuchać aniżeli Boga, sami osądźcie; my bowiem nie możemy nie mówić o tym, co widzieliśmy i słyszeliśmy. A oni zagrozili im ponownie i zwolnili ich, nie znajdując nic, za co by ich ukarać, a to ze względu na lud; wszyscy bowiem wysławiali Boga za to, co się stało

Pytanie, które musimy zadać sobie dziś jest takie: skąd bierze się autorytet, gdy chrześcijańscy przywódcy zawierają pakty z żydowskimi liderami, aby zbierać pieniądze na państwo Izraelskie i gwarantują, że ludzie ustalający prawa głosują zgodnie z potrzebami politycznego państwa Izrael? Nie ma żadnego biblijnego autorytety czy mandatu Bożego; jest to dzieło wykonywane całkowicie cieleśnie przez demoniczne moce, które zaślepiają chrześcijan na biblijną prawdę.

NAGA PRAWDA JEST TAKA: CZĘŚĆ KOŚCIOŁA JEZUSA CHRYSTUSA PRACUJE RĘKA W RĘKĘ Z DIABŁEM, ABY DOPROWADZIĆ ANTYCHRYSTA
DO WŁADZY, ABY MÓGŁ KONTROLOWAĆ IZRAEL I ŚWIAT!

KIM SĄ KOLABORANCI ANTYCHRYSTA?

Setki i tysiące pastorów zostało zwiedzionych przez doktryny diabelskie (1 Tm 4:1) i prowadzą oni ludzi ze swoich kościołów drogą zniszczenia. Diabeł jest bardzo przebiegły i dobrze wie, że jeśli uda mu się rozwinąć taki polityczny system i wprowadzić jego złego przywódcę, to ludzie na świecie zdecydowanie odrzucą to. Jego system islamu i wielu religijnych przywódców nie są dobrze przyjmowani przez ludzi z Europy i Płn. Ameryki. Zatem zachowuje się jak kukułka, która podrzuca swoje jajka do cudzego gniazda, gdzie inny ptak wylęguje i wychowuje jej potomstwo.

Diabeł jak ta kukułka, podrzuca Antychrysta i jego polityczny system Kościołowi Jezusa Chrystusa i używa nieświadomych pastorów i podobnych chrześcijan, aby ochraniali jego jajko i zapewnili mu wylęganie, ochronę i wychowanie pisklęciu. Z tego zdradzieckiego jajka wyjdzie Człowiek Niegodziwości, który objawi siebie i zwróci swój gniew na tych, którzy dawali mu schronienie i karmili go. Apostoł Paweł prorokował, że takie wydarzenie będzie miało miejsce 1950 lat temu (1 Tes. 2:1-12):

Co się zaś tyczy przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i spotkania naszego z nim, prosimy was, bracia,  abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas pisany, jakoby już nastał dzień Pański. Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia, przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga. Czy nie pamiętacie, że jeszcze będąc u was, o tym wam mówiłem? A wiecie, co go teraz powstrzymuje, tak iż się objawi dopiero we właściwym czasie.  Albowiem tajemna moc nieprawości już działa, tajemna dopóty, dopóki ten, który teraz powstrzymuje, nie zejdzie z pola. A wtedy objawi się ów niegodziwiec, którego Pan Jezus zabije tchnieniem ust swoich i zniweczy blaskiem przyjścia swego. A ów niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana z wszelką mocą, wśród znaków i rzekomych cudów, i wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić. I dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu, aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz znaleźli upodobanie w nieprawości„.

JAK DIABEŁ MÓGŁ ZWIEŚĆ KOŚCIÓŁ?

Chciałbym teraz poskładać pewne historyczne fakty, którymi dysponujemy, które zostały w przeważającej części zdemonizowane w encyklopediach i książkach historycznych. Ponieważ większość współcześnie żyjących ludzi nie ma dostępu do wielu materiałów historycznych i posiada bardzo ograniczone wykształcenie w dziedzinie świeckiej historii, a co dopiero historii kościoła, chciałbym napisać krótkie wprowadzenie, aby dać czytelnikowi jakieś podstawy.

CDN

aracer

Uzdrowienie ducha sierocego_01

Logo_Wood

Mężczyzna i małżeństwo – wydanie specjalne na Dzień Ojca
Ron Wood

Oglądaliśmy wraz z żoną film „An Unfinished Life” z Robertem Redfordem, Jennifer Lopez i Morganem Freemanem. Jest w nim wspaniale sportretowane umieranie mężczyzny, który stracił swojego ukochanego syna, po czym, aby znowu być człowiekiem, który może okazywać swojej rodzinie miłość, musiał pokonać narastający w sercu gniew. Był dobrym człowiekiem, lecz zżartym od wewnątrz. Gniew, jak dziki niedźwiedź, może nas zniszczyć. W wielu rodzinach brakuje dobrego mężczyzny. Dobry mężczyzna żyjący w zgodzie z przekonaniami, wypełniający rolę wiernego męża i miłującego ojca, może dostarczyć stabilnego środowiska. Jego obecność w domu wywołuje coś, co jest zupełnie nie do zastąpienia. Podobnie jak komandosi z Marines, Pan szuka kilku dobrych mężczyzna, aby wcielić ich do Swego królestwa. Wychowywałem się w domu, w którym jedyną emocją jaką okazywał ojciec była złość. Miał gwałtowny charakter i szalał w zupełnie niekontrolowany sposób, gdy był pijany. Był znakomitym przywódcą w pracy i mógł znieść każdy kryzys, lecz w domu był dręczony przez demony.

Po jednej stronie salonu siedział w pozycji półsiedzącej tata z zapalonym papierosem, wypuszczając w stronę sufitu kłęby dymu z papierosów trzymanych w opalonych nikotyną palcach. Wskutek wypadku jego prawy wskazujący palec był krótszy. Obok stała hotelowych rozmiarów popielnica, a na stole pod lampą, otwarty karton Salemów, a dokładnie na wprost, przed nim, zawsze włączony wielki, kolorowy telewizor. Większość posiłków tato kazał przynosić sobie na tacy przed telewizor. Później, gdy byłem młodym żonkosiem i żona przygotowała stół do uroczego wspólnego posiłku, byłem pod wielkim wrażeniem.

Po przeciwnej stronie pokoju siedziała na sofie moja matka z kilkoma bibliami ułożonym w stosie obok wraz kilkoma komentarzami Orala Roberts’a. Mama była głęboko oddaną chrześcijanką, Pan uzdrowił ją kiedyś z gruźlicy. Zaczęła łańcuch modlitwy w swoim kościele, dzięki czemu oglądano tysiące odpowiedzi na modlitwy. Z tyłu sofy rozciągnięty był dwumetrowy transparent z 30 centymetrowymi literami, który głosił: „Dziękuję za nie palenie!” Byli niezłą parą. Przejąłem parę rzeczy od moich rodziców, dobrych i złych, jak większość z nas. Nie zdając sobie z tego prawy, dorastałem z tlącym się gniewem, przeplatanym zakorzenionym wstydem. W dodatku do gwałtownego charakteru zostałem też wyposażony w głęboką miłość do Pana i Jego Słowa. Mój wewnętrzny gniew pochodził z dwóch źródeł. Jednym było zaburzenia skupienia uwagi. Bóg dał mi wielki intelekt, lecz bardzo krótki czas skupienia uwagi. Nieustannie czułem frustrację swoją osobą z powodu niezdolności do skończenia podjętych projektów, ponieważ ciągle byłem rozpraszany. Mogłem mieć najwyższe noty w szkole, kiedy tylko chciałem, gdybym się na tym skupił, lecz miałem zbyt wiele zainteresowań. Później, już jako dorosły mężczyzna, zostałem zdiagnozowany i nauczono mnie radzić sobie z tym i zaakceptowałem medyczna leczenie. Lecz większość mojego gniewu i poważnych depresji pochodziła z wstydu przeżywanego jako dziecko. Musisz zrozumieć, że zawstydzanie dziecka zawsze przynosi mu niską ocenę własnej wartości i nienawiść do samego siebie. Zawstydzanie i oskarżanie nigdy nie są dobrymi narzędziami wychowawczymi, lecz zwykłymi formami ustnego wykorzystania. Mój wstyd nie był wynikiem jego słów skierowanych do mnie, lecz z powodu życia jakie prowadził na moich oczach. To, co widziałem zawstydzało mnie. Wychowywałem się w nieustannym strachu przed jego wybuchowym charakterem i codziennym pytaniem, w jakim stanie zastanę ojca, gdy wrócę ze szkoły. Czy zobaczę zdolnego przywódcę, który potrafi zarządzać setkami mężczyzn jako szef skomplikowanego organizmu kopalni? Samouka, który potrafił inteligentnie dyskutować na każdy aktualny temat? Czy też błyskotliwego mężczyznę, który potrafił w mgnieniu oka pisać umiejętnie poezję? A może będzie to ojciec, któremu będziemy musieli pomóc przykuśtykać z baru, człowieka w nieładzie, leżącego w pijackim zamroczeniu, we własnych wymiocinach? Czy będzie to tato, któremu będziemy musieli pomóc wrócić do domu i zanieść go do jego własnego łóżka? Nigdy nie można było bezpiecznie zaprosić do domu kolegów.

Dopóki nie zostałem uzdrowiony ze wstydu przez Ojcowską miłość Agape, dopóki nie stanąłem twarzą w twarz ze strachem przed gniewem mojego ojca i nie pozbyłem się go, nie byłem zdrowym mężczyzną. Część mnie była zablokowana wewnątrz. Pomimo, że byłem chrześcijaninem i pastorem to ten emocjonalny ból wpływał na wszystkie moje relacje w domu i kościele. Musiałem nauczyć się poprzez doświadczenia, przez Bożą łaskę, tego jak być zdrowym mężczyzną i jak być dobrym ojcem. Bóg cały czas aktywnie działa w dziele przemiany niezbawionych, cielesnych i egoistycznych mężczyzn w mężów chrześcijańskich, godnych Jego królestwa; w Bożych uczniów Chrystusa, wiernych mężów i skutecznych ojców. Bóg kocha mężczyzn i pragnie odnowienia ich przeznaczenia, tak aby mogli zapracować i zasłużyć na szacunek.

Znałem kobietę, która mieszkała w Nowym Orleanie lata temu. Uciekła od agresywnego męża ze swym małym synkiem, a potem rozwiedli się. W swym ucisku, popadła w złe towarzystwo, nie dbała o swoje zachowanie i zaszła w ciążę z innym mężczyzną. Co miała zrobić? Było to wiele lat temu, gdy stygmat nieślubnego dziecka był wielkim skandalem. Gdy młody człowiek dowiedział się, że ona jest w ciąży, wsiadł do samolotu i uciekł do swego domu w Arizonie. Pojechała za nim, skonfrontowała z nim i powiedział do niego: „To dziecko będzie miało ojca i nie będzie bezprawne!” Wzięli ślub, ona wróciła do Nowego Orleanu, gdzie urodziła dziecko, a następnie rozwiedli się. W końcu jej dziecko nie było bękartem. Jej siostra mieszkająca w Mississippi była od dwóch lat zamężna lecz jeszcze nie mieli dzieci, usłyszała o jej ciężkim położeniu. Zgodzili się wraz z mężem wziąć dziecko i zaadoptować je. Nadali dziewczynce nowe imię, Lana, i wychowali ją swoje własne w nowej dla niej rodzinie, w której był ojciec, tak się złożyło, że kaznodzieja, i matka, która była jego zapracowaną partnerką. Boża odkupieńcza miłość uchowała ją przed dorastaniem w domu bez ojca, a zamiast tego dała jej wyjątkowe opanowanie i wiarę w siebie. Ja to wiem … Jestem jej mężem od trzydziestu siedmiu lat! Rzeczywiste ojcostwo ma duchowy związek – świadome relacje – i jest czymś znacznie więcej niż biologicznym wydarzeniem. Szanuję przybranego ojca Lany, wielebnego Douglasa Sone, za wychowanie kochanej kobiety, która kocha Chrystusa i która jest moim partnerem w życiu i pracy Pańskiej. Lana dorastała wiedząc o tym, że została adoptowana. Jej rodzice przygotowywali ją, podając jej informacje, które z biegiem czasu były uzupełniane. Zawsze czuła się szczególna, ponieważ została wybrana w pewnym celu. Nigdy nie czuła potrzeby szukania swego biologicznego ojca. Mówi: „Mam tatę i wiem, kim on jest”.

Podobnie jest z Bogiem. „Sam Duch świadczy wraz z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy” (Rzym 8:16). Dla naszego Niebieskiego Ojca, każde z Jego dzieci jest szczególne! Nie jesteśmy dziełami przypadku, lecz dziećmi wybranymi, upragnionymi, szczerze kochanymi i w szczególny sposób zaadoptowanymi przez naszego Ojca w niebie.продвижение сайта

Chciwość

Czy chciwość jest jedynie postawą?

Cieszę się, że Bóg patrzy na serca,
a nie na konta bankowe, bo inaczej wielu z nas, chrześcijan, zdążałoby do
piekła” – oto ostatni komentarz na chrześcijańskim forum dyskusyjnym.

Ten cytat reprezentuje bardzo powszechnie
utrzymywane wśród chrześcijan przekonanie, że chciwość jest tylko postawą
serca, która nie ma nic do rzeczy zewnętrznym działaniem. Jest to też wyrażane
przez takie powszechnie znane powiedzenia jak: „Bóg nie sprzeciwia się posiadaniu
dóbr, dopóki one nie posiadają nas”, czy „Panu nie przeszkadza to, że posiadamy
dobra, dopóki On ma nasze serca”. Nie musimy zatem martwić się tym jak wiele
posiadamy, dopóki nie dopuszczamy chciwości do naszych serc.
face=”Tahoma, sans-serif”> Czy takie myślenie ma swoje poparcie
w Piśmie? Nie, w rzeczywistości stoi ono w bezpośredniej sprzeczności z tym,
co mówił Jezus.

On Sam polecił wszystkim swoim
uczniom:


Mat. 6:19-21

Nie gromadźcie sobie skarbów na
ziemi, gdzie je mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje podkopują i kradną;
ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą
i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną. Albowiem gdzie jest skarb twój
– tam będzie i serce twoje.

Łk. 12:33-34

SPRZEDAJCIE MAJĘTNOŚCI SWOJE, a
dawajcie jałmużnę. Uczyńcie sobie sakwy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany
w niebie, gdzie złodziej nie ma przystępu, ani mól nie niszczy. Albowiem
GDZIE JEST SKARB WASZ, tam będzie i serce wasze.

Nie mógł tego wyrazić jaśniej.
Miejsce, w którym składamy nasze skarby czy to niebo, czy ziemia ujawnia,
gdzie jest nasze serce. Nasze uczynki pokazują, co jest w naszym sercu. Tak
więc, nie jest prawdą, że Bóg patrzy wyłącznie na nasze serca, a nie na konta
bankowe. Jest raczej tak, że patrząc na nasze konta (i wszystko co posiadamy)
wie, co jest w naszym sercu. Sami siebie możemy oszukiwać, lecz nie możemy
oszukać Jego.

Sama prosta i uczciwa logika powinna
wystarczyć, aby przekonać nas o tym, że nasze działania (uczynki) ujawniają
to, co jest w sercu. Co pomyślelibyśmy o kimś, kto wbija nóż w plecy ofiary
i mówi: „Tak naprawdę to ja nie mam nienawiści do niego. Wewnętrznie jestem
pełen miłości”. Albo o kimś, kto ma cały dom aż po sufit wypchany magazynami
pornograficznymi a kto mówi: „Te magazyny nic dla mnie nie znaczą. Wewnętrznie
jestem czysty”? A co z pijanym, który mówi przeklinając: „wewnętrznie jestem
trzeźwy”? Z pewnością w każdym przypadku uważalibyśmy tych ludzi za poważnie
zwiedzionych. To dlaczego oszukujemy samych siebie, co do swoich posiadłości
i mówimy: „To wszystko, co posiadam nic dla mnie nie znaczy?” Jeśli rzeczywiście
nic nie znaczy, to czemu oddaliśmy temu swoje życie? Dlaczego tak przylgnęliśmy
do tego? Dlaczego ignorujemy to, co powiedział Jezus na ten temat?

Chciwość jest rzeczywiście postawą
serca, lecz czymś co zawsze wyraża się w zewnętrznym działaniu. Wszyscy o
tym wiemy i wierzymy w to. Jeśli położysz trzy ciasteczka na talerzu przed
twoimi dziećmi i Billy porwie wszystkie trzy to, czy wtedy powiesz: „Billy,
no, zjedz je wszystkie trzy, tylko nie dopuść chciwości do serca”. Nie, uczynek
Billego ujawnia chciwość jego serca. Chciwość jest egoizmem w stosunku do
materialnych rzeczy. Wszyscy intuicyjnie wiemy o tym, że chciwość ma coś
do czynienia z posłuszeństwem wobec drugiego największego przykazania – miłości
bliźniego jak siebie samego. Zastanówmy się w świetle tego wszystkiego nad
chrześcijańskim komunałem: „Nie jest ważne, co posiadasz, dopóki trzymasz
to luźno”. Jest to oczywiście dwój-mowa, deklaracja, że wszystko jest OK,
gdy nie chcesz dawać, dopóki chcesz dawać. Chcące niechcenie! Ktoś, kto trzyma
cokolwiek luźno, nadal to trzyma. Jego skarb jest ciągle na ziemi. Jego uczynki
ujawniają jego serce.

Trzymanie swoich posiadłości luźno”
przypomina ideę „mentalnego wyrzekania się”, coś co w wielu umysłach wypełnia
polecenie Chrystusa dotyczące pozbawiania się dóbr. Oni oddali wszelkie swoje
dobra Chrystusowi „w swoich sercach”, równocześnie nie oddając niczego w
rzeczywistości. Tak więc, wszystko co posiadają obecnie podobno należy do
Jezusa – nawet jeśli jest to ciągle tyle samo, co posiadali zanim to „wszystko
oddali Jezusowi”. Jest to skrajne samo-zwiedzenie. Byłoby bardzo interesujące
zobaczyć, co by się stało, gdybym zastosował tą samą metodę wyrzekania się,
gdy chodzi o płacenie podatków. Gdy Urząd Podatkowy przychodzi do mnie do
domu, po prostu powiem: „Mentalnie już zapłaciłem moje podatki, w sercu swoim
oddałem wam wszystko, co jestem winny”. Przypuszczam, że Urząd wiedziałby
dobrze, że brak wpłaty podatkowej kwoty jest odzwierciedleniem tego, że w
sercu nie chcę ich zapłacić. Bóg również nie jest głupcem.

Inną forma samo-zwiedzenia znajdujemy
pojawia się w takim usprawiedliwieniu: „Gdyby Pan powiedział mi, żebym oddał
wszystko, co posiadam, zrobiłbym to w ciągu sekundy”. Taka osoba wyobraża
sobie, że jego serce jest w porządku i jest gotów wyrzec się wszystkiego,
co Pan mógłby od niego wymagać. A jednak w Ewangelii Łukasza 12:33-34 czytamy,
że Jezus polecił wszystkim swoim uczniom sprzedać swoje majętności i dać
na jałmużnę, a skarby swoje składać w niebie. Tak więc, ktoś, kto wyobraża
sobie, że jest tak bardzo chętny do oddania swoich majętności udowadnia,
że nie jest, przez to, że ignoruje wyraźne polecenie Chrystusa. Można by było
powiedzieć, że jest podwójnie zwiedziony, skoro wyobraża sobie, że to, czego
Chrystus wymagał od wszystkich swoich uczniów nie do tyczy jego i że wyobraża
sobie, że gdyby nawet tak nie było, to on z pewnością byłby temu posłuszny.

Jedną z ostatecznych form zwodzenia
samego siebie jest zmiana formy przykazania Jezusa „Nie składajcie tego,
co cenne na ziemi” na: „Nie ceńcie swoich ziemskich posiadłości”. Ponownie
chciwość staje się tylko postawą – „cenieniem” swoich posiadłości – tak,
abyśmy nie musieli z niczego rezygnować. Niemniej Jezus nie powiedział, „Nie
ceńcie swoich posiadłości”, wzywając nas tylko do właściwego dostosowania
postaw. Mówił o rzeczywistym zrobieniu czegoś z tym, co posiadamy – sprzedaniem
tego po to, aby złożyć to raczej w niebie niż na ziemi. Co więcej, poprawianie
tylko naszych postaw nie ustrzeże naszych dóbr przed złodziejami i rdzą,
która je pożera. Tylko rezygnacja z nich i złożenie ich w niebie uchroni
je przed nieuchronnym zniknięciem.

Nie dajmy się więc zwodzić. Musimy
zapytać siebie samych: „Jak dalece byłem posłuszny przykazaniu Chrystusa,
aby sprzedać swoje posiadłości i dać na jałmużnę?” Z całą pewnością to pierwsze
zrzeczenie się sugeruje dalsze szafarstwo, które charakteryzuje się tym,
że mniej bierzemy, a więcej dajemy. Nasze posłuszeństwo Chrystusowemu przykazaniu
będzie unieważnione przez ponowne nabycie tego, co sprzedaliśmy. Musimy zatem
zadać sobie następne pytanie: „Teraz, gdy już sprzedałem wszystko, co zbyteczne
i oddałem na cele dobroczynne, w jaki sposób mógłbym zwiększyć ilość tego,
co daję, nabywając mniej (jeśli w ogóle) posiadłości?” . . .

Czy twoje serce jest w niebie, czy na ziemi? 

Odpowiedź znajduje się tam, gdzie są przechowywane twoje skarby. 

продвижение

Uzdrowienie ducha sierocego _02

Logo_Wood

Mężczyźni, których wybrał Jezus nie byli religijni.

Ron Wood

Nie byli to kaznodzieje, kapłani czy seminarzyści. Zwykli ludzie pochwyceni przez niezwykłe powołanie Chrystusa. Stali się fundamentem Jego nowej kultury królestwa na ziemi. Nic się nie zmieniło, nieprawdaż? Gdy dorastałem, mój tato wierzył w Boga, lecz nie chciał mieć nic do czynienia z kościołem, uważał, że kościół jest dla głupich niewiast i słabych mężczyzn. Mój ojciec był mężczyzną wśród mężczyzn; nie stroił swojej swojej komody w koronki. Pomimo całej jego niechęci do kościoła, ostatecznie doszedł do porozumienia z Panem Jezusem i został cudownie zbawiony.Gdy byłem pastorem kościoła baptystycznego na Florydzie, pewien mężczyzna ze zgromadzenia zaprosił mnie na wspólne polowanie i łowienie ryb. Nigdy nie ustrzeliłem nawet królika, lecz przeżyłem wspaniałą przygodę wśród pustynnych drzew i bagien, które były mi dobrze znane, ponieważ dorastałem w takim środowisku jako chłopiec. Wędkowaliśmy w Suwannee River i złapaliśmy setki bluegill (b. popularne drobne ryby, średnio wagi ok. 0.3 kg – przyp.tłum.). Na wielkich ulicach Dallas stałem się mieszczuchem i potrzebne mi było przeorientowanie na drogi pustyni. Delton cierpliwie znosił, gdy ponownie zapoznawałem się z drogami wśród drzew i nie naśmiewał się ze mnie, ale też wiedział dobrze o tym, że nowicjusz z bronią może być niebezpieczny.

Bardzo kochał swoją żonę Enę, która była bardzo oddaną Panu i kościołowi, a Delton jej. Wiernie siadał obok niej co niedzielę, lecz nigdy głośno nie wyrażał się w sprawach dotyczących Boga. Lubił piwo i palił papierosy, lecz nigdy nie oszukał swojej żony, ani też nigdy nie słyszałem, aby wzywał imienia Pańskiego na próżno.

Zabrał mnie na polowanie pewnego sobotniego poranka do miejsc, które znał z tego że będzie tam dobra okazja do zabijania. „Zabierz swoje buty” – powiedział. Zastanawiałem się, o co mu chodziło? O 5.00 rano otworzyłem drzwi samochodu i stanąłem na w zimnej wodzie głębokiej na 30cm,s świecąc wokół latarką. Musieliśmy się przedostać przez zwalone cyprysy, słone wody i ciemności wśród drzew. „Uważaj na mokasyny i aligatory” – rzucił Delton. Po przejściu około 4 km wśród drzew powiedział: „To twoje drzewo. Ja będę jakieś 1,5 kilometra stąd”. Zniknął w gęstwinie pozostawiając mi wydrapanie się z bronią na drzewo i oczekiwania na wschód słońca z nadzieją na jakąś zwierzynę łowną. Przygotowałem sobie stanowisko z drzewa o dwóch paniach, aby móc wspiąć się po miękkiej korze palmy. Gdy to już zrobiłem, strzelba wyślizgnęła mi się z dłoni i spadła na dół na miękką, wilgotną ziemię. Stała tam wbita w ziemię jak oznaczenie grobu na polu bitwy. Do pełnego obrazu brakowało tylko kombatanckiego hełmu. Oczyściłem ją z ziemi, zauważyłem, że zatkała się błotem; wiedziałem, że próba strzelania teraz byłaby samobójstwem. Ułamałem kawałek gałęzi, zaostrzyłem i próbowałem odetkać lufę. Bez powodzenia… teraz wewnątrz tkwił złamany patyk. Stałem tam zastanawiając się, co robić. Ostatecznie zdecydowałem wrócić do samochodu i wziąć moją śrutówkę, ale klucze miał Delton. Więc poszedłem, zagubiony jak ptak w śnieżycy, usiłując znaleźć mojego partnera. Kiedy byłem już bliski rezygnacji, usłyszałem głos dobiegający z góry: „Potrzebujesz czegoś?” Spojrzałem w górę i zobaczyłem Deltona. „Potrzebne mi są kluczyki do samochód, później powiem ci dlaczego”. Bez słowa rzucił mi kluczyki i wskazał: „Jeśli pójdziesz tędy, trafisz na tory. Stamtąd na prawo w rogu zobaczysz samochód”. Skierowałem się w poszukiwaniu starego torowiska, o którym wspominał. Po chwili zobaczyłem go, lecz było zalane wzdłuż wzdłuż drogi. W poprzek leżał przewrócony pień drzewa i myślałem, że sobie poradzę. Idąc po mokrym pniu, poślizgnąłem się i wylądowałem w głębokiej, lodowatej wodzie. Zdeterminowany, wyruszyłem wzdłuż torowiska w stronę samochodu, końcu wyciągnąłem swoją broń i ponuro szedłem dalej. Wchodząc między drzewa cudem znalazłem nasz poprzedni szlak i w kilka minut dotarłem z powrotem do bazy, gdzie czekała moja strzelba i sprzęt. Jak się tu teraz bezpiecznie dostać ze śrutówką na drzewo? Wpadłem na pomysł. Przywiązałem do niej sznur i pozostawiłem ja na ziemi, sam zaś wpełzłem na górę, na moje stanowisko na drzewie, jakieś 3 metry nad ziemią. Ustawiłem mocniej stopy, odwróciłem się i usiadłem, wyciągnąłem śrutówkę i ułożyłem ją na kolanach. No, wreszcie byłem przygotowany. Zrelaksowałem się, rozejrzałem wokoło i zobaczyłem przełamujące się światło świtania. Liście spływały z wysokich drzew na dół w zacienionym lesie. Czuło się atmosferę sanktuarium, było tak cicho, nieskazitelnie, panował taki pokój. Spojrzałem w dół na kolana i zobaczyłem, że moja śrutówka ciągle jest zabezpieczona. Zastanawiałem się jak głośne jest to kliknięcie, jeśli ją odbezpieczę? Lepiej zrobić to chyba teraz, zanim jakaś zwierzyna będzie mogła to usłyszeć. Odbezpieczyłem. BUUUMM!! Rozległ się głośny wybuch i odrzut wyrzucił strzelbę około dwóch metrów w poziomie, po czym spadła 3 metry na dół, lądując swobodnie na ziemi odbezpieczona z sznurem ciągle zaczepionym o ochronę spustu, skąd zapomniałem ją odwiązać. Byłem zszokowany, przerażony, zmieszany i natychmiast wściekły jak diabli. Gdybym był choć odrobinę dobry w tłumieniu złości, zrobiłbym to. Wiedziałem, że popsułem polowanie Deltona i swoje. Jedyna zwierzyna łowna, jaką moglibyśmy spotkać tego ranka, musiałaby być całkowicie głucha.

Dokładnie w takiej chwili ostatecznego upokorzenia i niewygody, Bóg powiedział do mnie wyraźnie: „Wściekałeś się nieco ostatni, prawda?” Natychmiast zmiękłem pod Jego napomnieniem. Odpowiedziałem: „Tak jest, Panie, … tak było”. To było wszystko, co powiedział na ten temat, lecz już sam fakt, że to obserwował, wystarczył, aby pokutować. I wtedy, jakbym widział Jego twarz zwróconą w stronę, gdzie był Delton, Pan zapytał mnie: „Czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak niewygodnie czujesz się w tym łowieckim środowisku? Delton równie niewygodnie czuje się w twoim kościelnym środowisku”. Siedziałem tam, zdumiony i natychmiast pojąłem. Zdałem sobie sprawę z tego, że na tych drzewach jest pełno mężczyzn, którzy kochają Boga, lecz nie czują się wygodnie w sfeminizowanym kościele, jaki im oferujemy. Być może to nasze religijne tradycje muszą zostać tak przystosowane, aby mężczyźni mogli się dopasować i iść za męskim Zbawicielem. Jeśli taka jest prawda, to musimy zapytać samych siebie: Czy jest coś w naszych religijnych strukturach zachęcającego mężczyzn do przemiany? Jakiego rodzaju aktywność marnuje nasz czas i energię?

topodin.com

Nie przypisuj sobie

  Pewien usługujący brat podzielił się ze mną jednym ze swoich przesłań bardzo głębokiej prawdy, która w wielki sposób wpłynęła na moje życie i chciałbym przekazać je wam i tym, którzy je przeczytają.

Przechodził przez trudny czas w swoim życiu i starał się zmierzyć z błędem, który popełnił w swej służbie. Wydaje mi się, że mogła to być jakaś błędna decyzja w sprawach finansowych, za którą był odpowiedzialny. Poszedł kiedyś do innego kościoła i szukał Boga chcąc otrzymać słowo, które pomogłoby mu zrozumieć to, przez co przechodził. W samym środku kazania kobieta, która usługiwała zatrzymała się i powiedziała;

– Jest tutaj usługujący, który szuka słowa i takie jest słowo, które Pan mówi do ciebie:

Jeśli przypiszesz sobie ten upadek, to w przyszłości również

przypiszesz sobie każdy sukces, który Ja ci dam.

Nigdy tego wcześniej nie słyszałem. Możesz to sobie wyobrazić. Przeżuj to dokładnie, kawałek po kawałku. Czasami chcemy przypisać Panu sukcesy, ale nigdy nasze upadki. Zazwyczaj oskarżamy siebie, lecz nasz umysł jest skierowany na NAS, a nie na NIEGO, gdy więc przychodzi powodzenie, sądzimy, że to nasza wielka wiara go sprawiła. Pamiętam taką historię, gdy Jezus zgromił swoich uczniów, gdy wrócili radując się z tego, że demony są im poddane. Powiedział, żeby nie cieszyli się z tego, że demony ich słuchają, lecz z tego, że ich imiona są wpisane w niebie.

Nauczyłem się z tego wielkiej życiowej lekcji. Paweł powiedział, że bez względu na stan w jakim jest, nauczył się być zadowolony. Jak możemy kochać naszych bliźnich jak siebie samych, jeśli nienawidzimy siebie z powodu gafy, którą mogliśmy popełnić. We wszystkim bądźmy wdzięczni. Jeśli popełnisz błąd (grzech), chybisz celu, rozpoznasz to, pokutuj, odrzuć, przyjmij przebaczenie i idź dalej oddając Bogu chwałę!

оптимизация интернет магазинов

Wizja żniw bawełnianych

Dr L. Steve Kennedy

Chciałbym podzielić się z wami otwartą wizją, jaką otrzymałem od Pana w czasie nocnego powrotu ze spotkania, które prowadziłem na temat uwolnienia i wewnętrznego uzdrowienia.

Mieszkam w wschodniej części Pł. Karoliny i wracałem do domu, gdy Pan wskazał mi na pola bawełny, które właśnie mijałem.

Pierwsze pole było w pełnym rozkwicie bawełny, gotowe do zbiorów. Pan powiedział do mnie: „To jest żniwo, które się zaczyna. Pełne życia i obfite do zżęcia”.

Drugie pole, było już po żniwach, kombajny przejechały i zebrały bawełnę, lecz było też mnóstwo bawełny, która leżała porozrzucana wszędzie. Pan powiedział do mnie: „Tutaj jest to, co kościół pozostawił, to czego nie chciał. Nie byli właściwego koloru skóry, wieku, niezbyt mili, nie z tej klasy społecznej itd. Wszyscy zostali zapomniani. Mają problemy, z którymi się zmagają, jak rozbite relacje, zakończone separacjami, rozwody itd. Są tutaj duchowni, którzy popełnili błędy, ci którzy się wypalili, stracili ogień i zostali odtrąceni przez ten sam kościół, któremu oddali swoją krew. Są tutaj córki, które zaszły w ciążę i bały się powiedzieć legalistycznym rodzicom, czy młodzi liderzy. Są synowi, którzy czuja zamieszenie, co do swojej seksualności; współczesny kościół pozostawił ich za sobą, na pastwę wiatrów przeciwności.

Trzecie pole, które mi Pan pokazał, było w trakcie zaorywania. Zbierali stare śmieci i resztki i przygotowywali ziemię na nowe zbiory. Tutaj, powiedział mi Pan, jest najgorsze z najgorszych. To ci zniewoleni przez uzależnienia, narkotyki, alkohol, seksualne związania, homoseksualizm, prostytucję i ci uważani za nic.

Powiedział: Te dwa ostatnie to twoje pola żniw. Gdy spojrzałem na te pola, nie byłbyś w stanie policzyć całej bawełny, która jeszcze kurczowo trzymała się krzewów, lub była zorana w ziemię tylko po to, aby ponownie i bezużytecznie przebić się na powierzchnię, nieprzydatne na nic.

Wtedy Pan powiedział do mnie: „Ty byłeś kiedyś jednym z nich”.

Stało się to pewnej nocy i pewnego dnia, gdy przyrzekałem Ojcu w niebie, że poświęcę resztę mojego życia na zdobywanie tych drogocennych dzieci, które ukrywają się w liściach minionych błędów i grzechów. Każde z nich ma imię, każde jest synem lub córką, matką lub ojcem. Choć są ich tłumy, Ojciec zna każdego z nich po imieniu; ich włosy na głowie są policzone i Bóg ma życiowe plany dla nich i pełne przeznaczenie.

Być może ktoś z czytających tą wizję jest oddzielony od swego Boga i chce odnowienia, uwolnienia, uzdrowienia i uwolnienia od męczarni przeszłości – chcę zaoferować ci nadzieję.

Jesteśmy tutaj dla ciebie!

Steve Kennedy

srslsk@yahoo.com

Kairos Foundation

продвижение

Uzdrowienie ducha sierocego_03

Logo_Wood

Ron Wood

Wyobraź sobie stół jadalny w typowym domu. Wokół tego stołu zasiada matka, jej dwoje małych dzieci, a na głównym miejscu stoi puste krzesło. Należy ono do Taty, lecz jego nie ma tutaj. Dokąd ci wszyscy ojcowie odeszli? W zbyt wielu domach ojciec jest fizycznie nieobecny z powodu rozwodu czy emocjonalnej nieobecności, wywołanej jego własnymi problemami, które nigdy nie zostały rozwiązane. Żona odczuwa więc ból odrzucenia czy zmaga się z ubóstwem jakie wiążę się z byciem samotną matką. Dzieci czują się opuszczone czy odrzucone przez nieobecnego bez usprawiedliwienia mężczyznę. Dziewczyna nigdy nie czuje bezpieczeństwa ochrony silnego mężczyzny i pada ofiarą uczuć jakiegoś młodego ogiera. Chłopiec walczy z brakiem poczucia bezpieczeństwa czy brakiem pewności siebie, ponieważ nigdy nie słyszał, żeby jego ociec mówił do niego: „Ty jesteś moim synem!” Osobisty koszt ekonomiczny, próżnia męskich wartości oraz socjalny chaos są przekazywane do następnego pokolenia. Brak ojca jest główną przyczyną niechcianych ciąży, przyłączania się młodzieży do gangów, szerzącego się ubóstwa w amerykańskich domach. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ mężczyzna – kluczowy mężczyzna dla prawdziwej rodziny – opuścił swój posterunek i odstąpił od swego obowiązku. W sytuacji ludzkiej, nie ma żadnego substytutu dla wiernego ojca. Wiele lat temu, gdy ludzie wchodzili do kościoła, można było założyć, że pochodzą oni z pełnych rodzin, mających dobre pojęcie o tym, jak żyć życiem sukcesu. Modele ról były ciągle nietknięte. Dziś pastor mówiący młodym ludziom: „Przyjmij Pana i gdy umrzesz, pójdziesz do nieba” nie jest właściwą odpowiedzią na ich życiowe zamieszanie, ponieważ są wychowani na MTV, materializmie, eksperymentach z narkotykami, biblijnej ignorancji, paraniu się okultyzmem, seksualnej rozwiązłości, płciowej mieszaninie, uzależnieniu od opieki społecznej oraz mają rozbite rodziny. Oni potrzebują nowego stylu życia opartego na Bożym słowie, na wartościach królestwa. Jeśli mężczyźni nie są męscy i zdrowi emocjonalnie, jeśli nie mają poczucia bezpieczeństwa lub gotuje się w nich gniew, jeśli są nadmiernie kontrolujący czy wykorzystujący innych, to duszą urok romansu, zrażają dzieci i wykrzywiają obraz naszego Niebieskiego Ojca, którego mieli być odbiciem. Dotyczy to zarówno rodzin, jak i kościołów czy nawet w sprawach zawodowych. Skoro tak wielu mężczyzn jest emocjonalnie rozbitych i nigdy nie uzdrowionych, to nic dziwnego, że wiele z kościołów prowadzonych przez tych nich również przepełnionych jest duchowymi sierotami; ludźmi, którzy są zbawieni lecz ciągle samotni. Ci ludzie nigdy nie zaadoptowali się do rodziny. Noszą niewidoczne dla oka rany na sercach. W jakiś sposób ta wersja kościoła, którą wyprodukowaliśmy w XXI wieku stała się anty-męska. Męskie DNA apostołów założycieli i proroków zostało genetycznie wycięte.

Ktoś badający ten problem napisał: „Zachodnie chrześcijaństwo stało się częścią kobiecego świata, od którego mężczyźni czują, że muszą się zdystansować, aby zdobyć męskość”. Mówi również: „Mężczyzna może być nauczony, jak być mężczyzną wyłącznie przez mężczyznę”. Przede wszystkim współczesnemu kościołowi się matkuje, zamiast ojcować. Pomimo uprzedzeń do kobiet i mając większość przywództwa męskiego, współczesny kościół ubrał na siebie zdecydowanie feministyczną kulturę. Męskość wydaje się być nie na miejscu. Większość mężczyzn sądzi, że aby być prawdziwym mężem Bożym, muszą być emocjonalnie podatni jak telewizyjny kaznodzieja, który płacze w chusteczkę lub jak protekcjonalny pastor, który trzyma cię za rękę i mówi, że wszystko będzie w porządku. Większość mężczyzn widzi to i błędnie myśli: „Prawdziwi mężczyźni nie są tutaj potrzebni”. Przez lata ogłaszałem: „Przyjdą takie czasy, że będzie dla was ważniejsze jaki zaadoptował was apostolski ojciec, niż to jaka denominacyjna matka was urodziła”. Powiem więcej na ten temat w następnej części dotyczącej Nadchodzącego Przebudzenia. Już czas na to, aby ojcowie rodzin i ojcowie wiary powstali i zwrócili uwagę na następne pokolenie. Zbyt długo mężczyźni poświęcali swoje potomstwo na ołtarzu sukcesów. Im żyło się dobrze, lecz ich dzieci zostały pozostawione sobie samym. Jest to ta sama anty-dziecięca postawa czy matek, które dokonują aborcji płodu czy ojców porzucających swoje dzieci, obca Bożej naturze, z której musimy pokutować. Gdy urodził się mój pierwszy syn, pamiętam jak tego wieczora wróciłem do domu i padłem na kolana w zdumieniu i wdzięczności wołając do Boga: „Ojcze, wiem, jak się czujesz!” Prawdziwi ojcowie inwestują w swoje dzieci i zapewniają im dziedzictwo. Już najwyższy czas ku temu, aby ojcowie składali bogactwa dla swoich dzieci, zarówno te naturalne jak i duchowe. Jedynym skarbem, który możesz zabrać do nieba są twoje dzieci. Nie ma prawdziwego życiowego sukcesu jeśli potomstwu nie zostaną zaszczepione biblijna wizja i wartości królestwa. Sukces bez sukcesorów jest tak naprawdę niepowodzeniem. Czytając miedzy wierszami Nowego Testamentu odkryjesz duchowe więzi, ojcowskie relacje, nawiązywane między dojrzałymi chrześcijanami i młodymi liderami, których mentorowali.

Właśnie tak było ze starszymi i diakonami, zarówno mężczyznami jak i kobietami. Było to tak naturalne i powszechne, traktowane w ruchu znanym jako Droga, pierwszym kościele, jako coś pewnego, jako jedyna metoda odtwarzania nowych liderów. Dziś używamy bezosobowych metod do masowej produkcji liderów. Posyłamy ich daleko od ich lokalnego kościoła, ufając obcym z odległych seminariów czy szkół biblijnych, że dokończą naszą pracy. Raczej zinstytucjonalizowaliśmy młodych liderów zamiast ich przyuczać. Tak, biblijna wiedza, solidna teologia i świadomość historii kościoła są ważne dla przywódców kościelnych, lecz nic nie zastąpi wyposażenia jakie uzyskuje się pod skrzydłami doświadczonych i powołanych przez Boga mężów i niewiasty. Powinno tak być nie tylko dla opłacanych członków grup przywódczych. Ap. Paweł powiedział kilka razy o swoich duchowych protegowanych: „piszę to, nie aby was zawstydzić, lecz aby was napomnieć, jako moje dzieci umiłowane. Bo choćbyście mieli dziesięć tysięcy nauczycieli w Chrystusie, to jednak ojców macie niewielu; wszak ja was zrodziłem przez ewangelię w Chrystusie Jezusie. Proszę was tedy, bądźcie naśladowcami moimi”  (1 KOR. 4:14-16)


Te słowa Pawła, mogłyby nas poprowadzić do zadania sobie kilku diagnostycznych pytań. Najpierw pojawia się następującaobserwacja: Paweł nie używał manipulacji czy religijnego zawstydzania jako metody wymuszania ich posłuszeństwa. Korzystał z wyraźnego, jasnego ostrzeżenia czy zabezpieczenia, aby ich napomnieć, upomnienia (parafraza) typu: „jeśli będziecie zaspokajać cielesne zachcianki, będziecie zbierać cielesne rzeczy; jeśli zainwestujecie w duchowe sprawy, będziecie zbierać to, co Duch może dać”. Przeczytaj ponownie słowa ap. Pawła w powyższym wersecie i zadaj sobie następujące pytania:

Kto jest moim duchowym ojcem? Kto troszczy się o mnie na tyle, aby mnie upominać? Czyje życie i służbę staram się naśladować? Jaka duchowa rodzina zaadoptowała mnie? Czyim duchowym ojcem lub matką będę, gdy zacznie dorastać? Mamy dziś tysiące znakomitych kaznodziei i biblijnych nauczycieli, lecz niewielu prawdziwych przywódców, którzy chcieliby poświęcić swój czas i odłożyć na bok własne kłopoty na rzecz osobistego wyposażenia pojawiających się wokół nich młodych liderów. W rzeczywistości wielu pastorów seniorów z tradycjami widzi pośród swojej trzody ludzi z darami czy powołaniem jako zagrożenie dla swojej pozycji czy bezpieczeństwa. To są ci, których trzeba trzymać z boku, a nie ci, których należy cenić, rozpoznać i wychować. Nie zdają sobie sprawy z tego, że największą rzeczą jakiej może dokonać lider jest pomnażanie służb i wysyłanie ich na świat. Liderzy zachodniego kościoła niemal w całości zaadoptowali strukturę kościoła, w której nie ma ojców. Jest to skuteczna metoda masowego handlu biblijną wiarą, lecz pozostawia niedostrzeżone jednostki jako sieroty w ich własnych domach. Wydaje się, że jest to skuteczne, lecz odbywa się to kosztem celów, które sięgają poza kaznodziejstwo i nauczanie, to znaczy do szkolenia i wyposażania jednostek. Jest to osłabiony rodzaj chrześcijańskiej struktury, który nie jest w stanie ukształtować pojawiających się liderów nawet dla dla kościoła, a co dopiero na potrzeby biznesu czy rządów. Prawdziwi ojcowie wiary kładą trwałe fundamenty, które stanowią wyposażenie następnego pokolenia, dzięki któremu będzie ono mogło zajść dalej od nas.

Poziom naszego sufitu powinien być dla nich podłogą. Przez dziesięciolecia, modliłem się tym życiowym tekstem z Księgi Psalmów, który opisuje mój cel: „Boże, uczyłeś mnie od młodości mojej, a ja aż dotąd oznajmiam cudowne sprawy twoje. Toteż i do starości, gdy już będę siwy, Nie opuszczaj mnie, Boże, aż opowiem o ramieniu twoim następnemu pokoleniu„. (Ps. 71:17-18). Następne pokolenie jest ogromnie ważne dla Boga, kościół zawsze jest o jedno pokolenie dalej licząc od tych, którzy siwieją odchodząc na emeryturę i są już na wymarciu. Chrześcijaństwo jest wielopokoleniowe. Idziemy śladami Abrahama, który odkrył, że Bóg zachowuje przymierze od jednego pokolenia do drugiego. On jest Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba. Bóg jest Bogiem dochowującym przymierza. Na początku tego roku stałem razem z moim

synem, Scott’em, gdy oddawaliśmy Panu jego trzecie dziecko a pierwszego wnuka, który nazywa się Izrael Barak Wood. Spojrzałem na dwoje moich dzieci i troje wnuków i zdałem sobie sprawę z tego, że Pan był wierny Swemu słowu, gdy powołał mnie do służby głoszenia, gdy powiedział mi, że Słowo, które wkłada w moje usta i Ducha, którego daje do mojego wnętrza, nie odstąpią od moich dzieci, ani od dzieci moich dzieci. Widziałem dowody na to, że Bóg zachował swoje przymierze nawet do trzeciego pokolenia.

Nieświadomie duch sierocy obecny w kaznodziei czy pastorze bardziej wykorzystuje ludzi niż w nich inwestuje; ceni sobie wielkie tłumy bardziej niż kilku uczniów; poświęca długoterminowe skutki na rzeczy natychmiastowej satysfakcji dobrego samopoczucia. Duch sierocy jest bezosobowy i skierowany na odgrywanie przedstawień, nie dopuszcza ludzi blisko, ani nie pozwala na to, aby byli prawdziwi. Traktuje ludzi jako dyspozycyjnych; bardziej jako środek do zdobycia celu niż jako sam w sobie cel, czyli ich dojrzewanie w Chrystusie wiążące się z tym przynoszenie większej ilości owoców. Biblia oferuje taką obietnicę Pańską, którą znajdujemy w 1 Kor. 6:18 in.: „I będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami mówi Pan Wszechmogący„. Pan Jezus zaś, mówi nam (Jn 14:18), że: „nie zostawię was sierotami, przyjdę do was...” i (Jn. 16:27): „… ponieważ Sam Ojciec miłuje was…” Jakże cudowna, dobra nowina, że możemy stać się dziećmi Bożymi, po prostu przyjmując Jezusa i rodząc się na nowo! Jakiż przywilej chodzić z Bogiem jako naszym Niebiańskim Ojcem! Lecz dzieci nie mogą wychować się same. Wprowadzane są na świat jako bezbronne niemowlęta, po czym przechodzą przez lata dzieciństwa wymagając nieustannego nadzoru. Wychowanie dzieci wymaga pracy. Niemniej, one rosną i sposób w jaki wypełniasz swoją rolę jako rodzić, niekoniecznie zmienia się w czasie, bez względu na to czy dotyczy to dzieci naturalnych, czy duchowych, kogoś kogo mentorujesz w wierze. Jak powiedziałem do mojego syna, gdy udzieliłem mu ślubu: „Poświęciłem pierwsze trzy lata na wychowywanie cię, następne trzy na opieranie się tobie, a te ostatnie trzy przed twoją dojrzałością na wypuszczenie cię spod mojej opieki”.

Większość kościołów jest przepełnionych duchowymi dziećmi, nieustannie potrzebującymi ze Słowa tylko mleka, zamiast mięsa, nigdy nie dyscyplinowanych ku sprawiedliwości, nigdy nie uczonych w tym, co dotyczy rodziny i nigdy nie wystawianych do pracy na polach Ojca. Jest już czas na to, aby to wieczne dzieciństwo wierzących skończyło się i na to, aby powstali dojrzali w wierze synowie i córki. Do tego zadania potrzebni są duchowi ojcowie i duchowe matki. Kim oni są? Dlaczego nie widzimy więcej tych, którzy wypełniają swoje zadania? Bycie ojcem wymaga stałej obecności, wiedzy, gdzie nasze dziecko jest zarówno jeśli chodzi o geograficzne położenie, jak i jego relacje. W domu i w kościele, tata może mieszkać w tym samym miejscu, lecz nie okazuje uczuć czy jest roztargniony, nieuważny to odstępuje od swojej odpowiedzialności. Renegat jest buntownikiem. Z tego właśnie powodu, Derek Prince mawiał: „Większość amerykańskich mężczyzn to buntownicy”.

Gdy zbliżamy się do pełni czasów, a świat zwraca się ku konfliktowi wieków i oczekuje na ponowne przyjście Chrystusa, Bóg zajmuje się wzbudzaniem, odnawianiem, i naprawą naszych utraconych, życiowych fundamentów. Te fundamenty to nie tylko dary duchowe czy fundamentalne doktryny, lecz są to również mężczyźni z wizją, moralnością i cnotami wszczepionymi wprost ze Słowa Bożego w ich serca, umysły i charakteryzującymi ich styl życia. Aby być mężem Bożym, najpierw musisz być mężczyzną. Modlę się z całego serca o to, abym odgrywał swoja rolę w zwróceniu ojców ku ich dzieciom i dzieci ku ich ojcom. Pragnę widzieć jak powstają prawdziwi ojcowie w wierze i zajmują swoje miejsce, pomagając ratować do zdemonizowane pokolenie przed utratą nadziei. Amen.
раскрутка