Author Archives: admin

Tajemnica Williama Branhama

William Branham był ewangelistą działającym w poprzednim stuleciu, którego Bóg używał w potężny sposób przez pewien czas. W rzeczywistości nie powinno być wątpliwości co do tego, że został wyposażony w moc w stopniu w jakim rzadko spotykanym od czasów apostolskich i ciągle istnieją kontrowersje wokół jego osoby, życia, śmierci i nauczania. Dla niektórych z jego najbardziej zagorzałych zwolenników (którzy istnieją jeszcze do dziś),  przybrał on status niemal pół-boski, zaś tragiczny upadek odstraszył wielu zdecydowanych chrześcijan od badania jego życia. Z drugiej strony nawet w jego czasach byli wierzący sceptyczni i podejrzliwi wobec ogromnej mocy i niezwykłych znaków i cudów jakie towarzyszyły jego służbie. Nie może być również wątpliwości, że Branham odszedł od swojej służby w późniejszym czasie swego życia. (Fakt, że Bóg zabrał go wcześniej i że z powodu wypadku samochodowego jego ciało zostało straszliwie zniszczone, choć żył jeszcze przez kilka dni – potwierdza to). Niemniej jednak, tak wierzę i wielu innych, którzy badali jego życie, że w początkowych latach swojej służby był jednym z najbardziej namaszczonych mężów Bożych jacy żyli we współczesnych czasach.

Jak napisał GordonLindsay w swej biografii w 1952 roku o początkowym okresie służby Branhama; „Historia życia Williama Branhama jest tak bardzo z poza tego świata i ponad wszelką normą,  że gdyby nie było dostępnego mnóstwa niepodważalnych dowodów, które dokumentują i potwierdzają autentyczność, mógłby się ktoś od tego wymówić z powodu nierealności i nieprawdopodobieństwa. (G. Lindsay, 'William Branham – A man sent from God’, str. 9).
Nawet jego dzieciństwo było dla nich niezywkłe. Urodził się w 1909 roku w Kentucky, skąd jego rodzina wkrótce przeprowadziła się do innego stanu, Indiany, gdzie zamieszkali w pobliżu Jeffersonville. Branhamowie byli „najbiedniejszymi z biednych”. Gdy miał siedem lat przeżył pierwsze nawiedzenie: „Zdaje się, że było popołudnie. Zszedłem z drzewa i zauważyłem, że w pewnym miejscu wielkość baryłki, wiatr wiał przez liście. Po czym pojawił się głos mówiący: „Nigdy nie pij, nie pal, nie zanieczyszczaj swego ciała w żaden sposób, ponieważ Ja mam dla ciebie pracę, gdy dorośniesz” (str. 30).

Branham był posłuszny temu poleceniu, lecz ciągle nie był prawdziwie nawrócony. Gdy miał około 12 lat śmierć jego brata, Edwarda, zmusiła go znowu do powrotu myślami do Bożego powołania nad jego życiem. Niemniej jednak, nadal żył tak samo jeszcze przez kilka lat (zasadniczo z dala od Boga). W końcu bardzo poważnie zachorował i wylądował z zagrożeniem życia w szpitalu. Wtedy nagle nawiedził go Bóg ponownie: „Przyszedł jeszcze bliższy wiatr i głośniejszy, coraz głośniejszy… Usłyszałem ten sam głos, który powiedział: „nigdy nie pij i nie pal” i szelest liści, które słyszałem tamtego dnia były tymi samymi, które słyszałem na drzewie, lecz tym razem głos powiedział: „Powołałem cię i ty nie poszedłeś”. Powtórzone to zostało trzy razy. Powiedziałem wtedy: „Panie, jeśli to ty, pozwól mi wrócić na ziemię i głosić twoją ewangelię z progów domów, na rogach ulic. Powiem o tym każdemu!” Gdy wizja minęła, poczułem się lepiej” (str. 40-41).

Nie został jednak uzdrowiony tego dnia całkowicie, lecz został napełniony ogromnym pragnieniem Boga. „Zacząłem  szukać Boga, chodziłem od kościoła do kościoła usiłując znaleźć miejsce, gdzie byłby ołtarz w starym stylu. Smutne było to, że nie mogłem znaleźć go wcale. Którejś nocy byłem tak spragniony Boga i prawdziwego przeżycia, że poszedłem do szopy na tyłach domu i usiłowałem się modlić. Natychmiast pojawiło się w szopie światło, które uformowało krzyż i głos pochodzący z krzyża przemówił do mnie w języku, którego nie mogłem zrozumieć. Gdy się modliłem zjawisko powtórzyło się. Wtedy poczułem jakby ciężąr tysiąca funtów został zdjęty z mojej duszy…

‘Wiedziałem, że jeśli Bóg chciałby, abym głosił to uzdrowiłby mnie również, zatem poszedłem do kościoła, w którym wierzono w namaszczenia olejem i zostałem natychmiast uzdrowiony. Wtedy zobaczyłem, że uczniowie mieli coś, czego współcześni kaznodzieje przeważnie nie mają. Uczniowie zostali ochrzczeni Duchem Świętym mogli więc uzdrawiać chorych i czynić potężne cuda w Jego imieniu. Zacząłem więc modlić się o chrzest Duchem Świętym. Któregoś dnia około sześć miesięcy później Bóg dał mi pragnienie do serca. Przemówił do mnie z wielkiej światłości, żebym głosił i modlił się o chorych, a On będzie ich uzdrawiał bez względu na chorobę jaką byliby dotknięci. Zacząłem więc głosić i robić to, co mi Pan powiedział (str. 41-42). Branham zaczął prowadzić namiotowe spotkania w swym rodzinnym mieście Jeffersonville i które, jak na 24-latka, który dopiero zaczynał, były zdumiewającym sukcesem, liczących do 3000 ludzi przyciąganych tutaj jednorazowo i mnóstwa nawróceń.

Po pewnym czasie, gdy Braham chrzcił 130 nawróconych w rzece Ohio, pojawiło się nad nim niebiańskie światło, jak błyszcząca gwiazda w chwili, gdy miał ochrzcić siedemnastą osobę.

Światkami tego były tłumy liczące 4000 stojące nad brzegami rzeczy i przyglądające się. Niektórzy z nich uciekli ze strachu podczas, gdy inni krzyczeli lub mdleli. Relacje z tego niezwykłego zjawiska pojawiły się w lokalnej prasie, wkrótce potem. Przekazywano również, że z światła odezwał się głos mówiący: „Jak Jan Chrzciciel został posłany przed przyjściem Pana, tak Ja posyłam ciebie jako poprzedzającego Jego drugie przyjście”. Pewne jest to, że widoczne było światło z nieba i to, że coś w tym rodzaju zostało powiedziane nad nim.

W tym samym, 1933 roku, Branham otrzymał sporo znaczących wizji. W czerwcu 1933 roku otrzymał serię siedmiu wizji dotyczących światowych wydarzeń, które miały się szybko wydarzyć (a on przekazywał te wizje swemu zborowi). W pierwszej z nich zobaczył włoskiego dyktatora Mussoliniego zwycięsko najeżdżającego Etiopię, lecz ostatecznie dochodzącego do strasznego upadku – zamordowanego i oplutego przez jego własnych ludzi.

W drugiej wizji zobaczył Ameryką wciągniętą w światową wojnę przeciwko Niemcom, a rozpoczętą przez Austriaka. Wojna ostatecznie miała obalić tego przywódcę i miał on skończyć w tajemniczy sposób.

Trzecia wizja pokazywała trzy światowe „izmy” – Faszyzm, Nazizm i Komunizm oraz to, że pierwsze dwa do niczego nie dojdą, lecz komunizm będzie obfitował. Powiedziano mu: „Uważaj na Rosję, będzie miała potężną moc”. W Czwartej wizji pokazano mu pewne niesamowite osiągnięcia naukowe, które pojawią się po II Wojnie Światowej.

W piątej wizji pokazano gwałtowny spadek moralności na świecie, w szczególności odnoszący się do kobiet. Pokazano mu, że spadek od samego początku feministycznego ruchu wolnościowego końca XIX wieku i stopniowo zdobywającego światową moc przez kobiety, aż do wyboru „chłopca prezydenta” (być może Kennedy – znanego z tego, że został wybrany głosami kobiet) a dalej postępujący upadek w sposobie ubierania się kobiet – dobrowolnego pokazywania ich ciał coraz bardziej i bardziej w stale wzrastającej bezwstydnej zmysłowości.

Przy niewielkiej cenie prawdziwej kobiecości, przyjdzie na świat straszliwe upadek, pojawią się wszelkie formy perwersji tak, jak to prorokowano o Dniach Ostatecznych.

W szóstej wizji powstała w Stanach Zjednoczonych piękna kobieta, ubrana znakomicie, królewskie stroje – kobieta, które dano wielką moc, bardzo piękna – a jednak zła, przebiegła i zwodnicza. Panowała nad swoją ziemią swym autorytetem, Branham czuł, że ona reprezentowała albo jakąś osobę, albo  szczególną organizację (być może kościół Katolicki?)

Niemniej, może być również, że reprezentowała wielkiego ducha „Izabel”, który dominuje nad ziemią?  W siódmej, ostatniej wizji, był świadkiem wielkiego wybuchu, który rozdał całą ziemię i pozostawił Amerykę tlącą się, w chaosie i ruinach i bez widocznej obecności ludzi.

Ta ostatnia wizja znikła. (To ostatnie przypomina mi o innej wizji-proroctwie Branhama, do którego wracał często w tychlatach, a która pokazywała, że nadejdzie taki dzień, że  całe stan Kalifornia, zachód San Andreas Fault, zostanie zmieciony i wtrącony do Pacyfiku przez potężne trzęsienie ziemi).

Zdumiewające jest to, że wizje zostały dane Branhamowi w czasie (czerwiec 1933), gdy nie mógł on w żadne sposób dojść do takich wniosków na podstawie zwykłego zgadywania. W 1933 roku Niemcy w ogóle nie szykowały się do wojny, Rosja w żaden sposób nie był dominującą siłą na świecie a komunizm był relatywnie pomniejszą siłą na świecie. Niektóre podane w wizjach szczegóły były zbyt nadzwyczajne, aby przejść nad nimi do porządku (Patrz. „The Acts of the Prophet’ Pearry Green str. 48-51). Faktem jest również to, że owe wizje zostały dane niewykształconemu, prostemu człowiekowi, gdzieś na boku Indiany, człowiekowi, który niewiele rozumiał z politycznych komplikacji. I faktem jest, że co najmniej pięć z tych wizji zostało w precyzyjny sposób wypełnionych, co oznacza, że i pozostałe z pewnością się wypełnią.

Po licznych chrztach, wybudowano dla Branhama kościół, aby był pastorem w Jeffersonville. Następne lata były owocnym czasem jego życia i służby. W tym czasie ożenił się z piękną chrześcijanką, z którą mieli dwoje dzieci. Jednak w ciągu kilku lat później Branham stanął na rozdrożu i podjął kilka błędnych decyzji, które miały bardzo poważne reperkusje dla jego rodziny i służby. Gdy po raz pierwszy wziął udział w Konferencji Zielonoświątkowej (do tej pory był niezależnym baptystą), Branham został poproszony o to, aby został podróżnym ewangelistą i odczuł, że to właśnie jest ostateczne jego powołanie Boże. Pozwolił jednak na to, aby przyjaciele przekonali go, że zielonoświątkowcy to „śmieci” (byli wówczas znani jako „holy rollers” (dosł. „święci kręćkowie” – przyp. tłum.)– najmniejsi z najmniejszych) i wycofał się z przyłączenia się do nich.

“To właśnie w tym czasie namaszczenie Boże jakie miałem opuściło mnie. Nigdy więcej w ciągu następny pięciu lat nie wróciło… Wszystko szło źle. Mój kościół topniał a ja nie wiedziałem, co robić. Wtedy zaczął się ciemny okres mojego życia, gdy nadszedł wylew rzeki Ohio, która zabrała tak wiele istnień, i spowodował śmierć tej dwójki, która był mi najdroższa na świecie (G. Lindsay, 'William Branham  – A man sent from God’, str. 51). Ogromna powódź rzeki Ohio w 1937 roku zażądała życia jego żony i niemowlęcia. Branham, któremu pozostał jeden syn, był załamany. Było to zaledwie osiem miesięcy po tym, jak odszedł od posłuszeństwa Bogu i przyłączenia się do zielonoświątkowców, a on sam uznał ten tragiczny związek.

Przez kilka lat później Branham nadal głosił i podejmował się różnych prac. Ponownie ożenił się i gdy powtórnie otrzymał nawiedzenia aniołów Bożych w 1946 roku, pracował w stanowy strażnik przyrody w stanie Indiana.  Był to początek jego międzynarodowej służby cudów: „muszę powiedzieć ci o aniele i przyjściu Daru.
Nigdy nie zapomnę tego czasu, 7 maja 1946 roku, piękna pora roku w Indianie, gdzie ciągle pracowałem jako strażnik. Wyszedłem na lunch… Gdy szedłem koło domu i przechodziłem pod klonem wydawało się, jakby cały szczyt drzewa zerwał się; wydawało się, że coś zeszło w dół przez to drzewo jak potężny wiatr. Żona wyszła przestraszona z domu i zapytała, co się dzieje. Usiłując się opanować usiadłem i powiedziałem jej, że po tych dwudziestu różnych latach świadomości jakiegoś dziwnego uczucia, nadszedł czas na to, abym dowiedział się o co w tym wszystkim chodzi. Zbliżył się kryzy.

“Tego popołudnia poszedłem na odosobnienie, aby się modlić i czytać Biblię. Wszedłem tak głęboko w modlitwę, że wyglądało na to, że moja dusza oddzieli się ode mnie. Płakałem przed Panem, położyłem się twarzą do ziemi.. spoglądałem w górę na Boga i wołałem: „Jeśli mi przebaczysz za to, co zrobiłem, spróbuję lepiej.  Czy przemówisz do mnie Boże w jakikolwiek sposób? Jeśli mi nie pomożesz, nie mogę już dalej..  Wtedy w nocy, około dwunastej, już przestałem się modlić i siedziałem, gdy zauważyłem światełko błyszczące w pokoju.. światło rozszerzyło się na podłogę, stając się szersze.. Gdy spoglądałem w górę była tam wielka gwiazda. Nie miała jednak pięciu ramion jak gwiazdy, lecz bardziej podobna była do kuli ognistej lub światła świecącego w dół na podłogę. Wtedy usłyszałem kogoś idącego po podłodze…

Przebijając się przez światło dostrzegłem stopy mężczyzny idącego do mnie, a było to tak naturalne, jakbyś ty sam do mnie przyszedł. On okazał się być człowiekiem, który mógł mieć około 100 funtów wagi, ubranym w biała szatę. Miał delikatną twarz, bez brody, ciemne włosy spływające wzdłuż ramion, raczej ciemną i miłą twarz. Gdy podszedł bliżej nasze oczy spotkały się. Widząc jak bardzo się bałem, zaczął mówić: „nie bój się. Zostałem posłany z Obecności Wszechmogącego Boga, aby ci powiedzieć, że twoje osobliwe życie i twoje niezrozumiałe drogi miały na celu wskazanie, że Bóg posłał cię, abyś zaniósł dar boskiego uzdrawiania ludziom na świecie. JEŚLI BĘDZIESZ SZCZERY I POTRAFISZ SPRAWIĆ, ABY LUDZIE CI UWIERZYLI, NIC NIE STANIE NA DRODZE TWOJEJ MODLITWY, NAWET RAK (str. 76-77).

Anioł powiedział Brahamowi, że  od teraz dwa szczególne znaki i dary udzielone przez Boga będą działały w jego życiu. Pierwszy uzdolni go do wykrywania czy rozróżniania chorób u ludzi – widzialna, ostra reakcja w jego lewej ręce, która będzie się stawała czerwona i spocona w kontakcie z chorobą. Drugi znak będzie darem, który pozwoli mu na rozróżnianie myśli i uczynków z przeszłości poszczególnych ludzi – szczególnych grzechów,  z których trzeba pokutować itd. Bardzo często zdarzało się, że Branham wyzywał ludzi ukazując im specyficzne grzechy. Ludzie ci wyznawali grzechy Bogu i byli regularnie uzdrawiani czymkolwiek byli dotknięci zanim nawet zdążył na nich włożyć ręce.

Ta anielska manifestacja zaznaczyła początek niesamowitej, międzynarodowej służby cudów Branhama jak też poprowadziła bezpośrednio do Wielkiego Amerykańskiego Przebudzenia Uzdrowieniowego 1947-55, w którym pojawiło się wielu znanych sług, a tysiące tysięcy ludzi zostało zbawionych i uzdrowionych. Jak sam Branham powiedział: „Wielkie rzeczy, które miały miejsce w tych miesiącach są zbyt liczne, aby je można było spisać, lecz Bóg potwierdzał słowa anioła wiele razy. Głusi, niewidomi, niemowy i wszelkiego rodzaju choroby były uzdrawiane, a tysiące świadectw jest spisanych. Nie mam żadnej mocy sam z siebie, aby to robić… Bóg zawsze ma coś czy kogoś, przez kogo tą pracę wykonuje, jestem tylko narzędziem używanym przez Niego (str. 78).

Tuż przed końcem swego życia Willian Branham został odnowiony dla swojej przejrzystości, prostoty prawdziwej pokory. Bez wątpienia było to również związane z początkowym okresem jego życia, trudnościami, złamaniem i ubóstwem – wielkimi korzyściami jeśli chodzi o jego ewentualną służbę. Czytałem kilka z jego pierwszych usług i wydawało się być tylko niewiele więcej niż osobistymi świadectwami, którym towarzyszyło
bardzo proste (a jednak skuteczne) przesłanie ewangelii.  Nie było najmniejszego znaku czegoś dziwnego, dzielącego, czy kontrowersyjnego w jego późniejszym nauczaniu. Przede wszystkim anioł powiedział mu, że częścią jego zadania jest pomóc ZJEDNOCZYĆ chrześcijan z różnych kościołów. Mówiąc o „niezwykle pokornym duchu” Branhama pewien obserwator napisał: „Nie ma w nim niczego niesfornego ani aroganckiego. Jest cichym i pokornym człowiekiem. Wszyscy go kochają. Nikt mu nie zazdrości ani nie jest zawistny o jego ogromną popularność” (David Harrell Jr, 'ALL Things are Possible’, pg 39).

Przez następne miesiące i lata Branham podróżował wiele po USA Europie, Płd. Afryce itd. Tysiące przychodziły do niego z daleka, aby usłyszeć jego kazania i być świadkami wielu nieprzeciętnych uzdrowień, cudów i „słowa wiedzy”, które towarzyszyły jego służbie.

Często wywoływał imiona, miasta pochodzenia i informacje o wychowaniu ludzi znajdujących się na spotkaniu, których nigdy nie spotkał, którzy przyszli, aby usłyszeć jego usługę i zostać uzdrowionymi. Z pośród tysięcy takich „słów wiedzy”, które dał nie jest znany ani jeden przypadek błędu lub nietrafności. Jego dar był uznawany za 100% dokładny. Głusi byli uzdrawiani, ślepi odzyskiwali wzrok i martwi wskrzeszani. Było wiele takich spotkań, na których Branham był fotografowany z  jasnym „halo” i dziwnymi światłami wokół jego osoby. Stała się dla niego standardem obecność anioła Bożego stojącego obok niego i często czekał na jego przybycie zanim zaczął. Normalne było również to, że Branham widział pewne szczególne cuda dziejące się w wizji na kilka dni zanim się wydarzyły, gdy więc znalazł się dokładnie w takich samy okolicznościach jakie wystąpiły w wizji, dokładnie wiedział, co robić. Zdumiewające! I wszędzie, gdziekolwiek pojechał, Bóg był uwielbiony w najbardziej wspaniały sposób.

Nie może być żadnych wątpliwość co do tego, że Branham był pionierem i kluczowym przywódca wielkiego przebudzenia uzdrowieniowego 1947-55. W czasie tego Przebudzenia  powstało dosłownie tysiące usługujących uzdrowieniem w całej Ameryce, wielu szeroko znanych i wielu mało, lecz oni wszyscy byli zainspirowani przez przykład Branhama i innych. Tysiące zostało zbawionych i uzdrowionych nie tylko w Ameryce, lecz w wielu innych krajach również. wielkie argentyńskie przebudzenie 1954 roku pod przywództwem Tommy Hinks’a (ze spotkaniami gromadzącymi do 400.000 ludzi) również miało zdecydowane powiązania z tym Przebudzeniem. Nawet wśród najlepiej znanych ewangelistów, którzy stali się w tym czasie sławni (jak Oral Roberts, T.L. Osborn, A.A. Allen, Jack Coe itp.) William Branham był uznawany za kogoś szczególnego – coś nadzwyczajnego. „Młodsi ewangeliści mający dar uwalniania uważali go za kogoś oddzielnego, jako Mojżesz. Był „numerem jeden”, pisze Richard Hall, „powszechnego biegu ewangelistów, których mamy teraz. Weź ich dwudziestu z jednej strony i jego samego z drugiej to z pewnością przeważy ich wszystkich. (Winkie Pratney, 'Revival’, str. 220-221).

Po koniec lat 50-tych, gdy spora liczba ewangelistów uzdrowieniowych dryfowała w stronę pokazów, doktryny „prosperity” (powodzenia) i żebrania o pieniądze, Branham nie poddał się żadnemu z tych trendów. Był niezmienny w swej postawie wobec tych przeżyć, aż do samego końca. Pewien obserwator napisał o nim w 1959 roku: „Przy okazji swojej ostatniej wizyty wspomniałem o tym, jak bardzo amerykańscy kaznodzieje są „samochodo-świadomi”, niemal osądzając ludzkie powodzenie według posiadanego samochodu. Na tej konferencji , gdzie głównym mówcą był Brat William Branham, wszyscy oni pojawili się w swoich miłych samochodach, taki obraz elegancji, lecz Brat Branham przyjechał ciężarówką. Nie wyglądał tym wcale na zmartwionego … (D. Harrell Jr, 'ALL Things are Possible’, str. 162).

Niemniej, była główna słabość w praktyce I służbie Branhama, która w tragiczny sposób zaczęła się ujawniać w połowie lat 50-tych. W 1955 roku, przeważnie wskutek niedbałości i braku dobrego zarządzania jego samego, Branham popadł w finansowe problemu. Zawsze był nonszalancki, niemal naiwny wobec spraw biznesowych. „Czasami zapominał o umówionych spotkaniach I był zupełnie nie zainteresowany biznesowymi szczegółami. Niektórzy jego towarzysze, biznesmeni, czuli, że jest on całkowicie nieodpowiedzialny. W każdym razie, Branham w końcu napisał tak: „Przez dziewięć lat, Pan zaspokajał wszelkie potrzeby bez potrzeby naciskania na pieniądze, po czym nagle w 1955 roku, na wszystkich trzech wielkich zgromadzeniach przychody spadły znacznie poniżej wydatków a inne zaczęły przynosić deficyt…” jeszcze większe komplikacje finansowe pojawiły się w 1956 roku, gdy Internal Revenue Service (Wydział Podatkowy) podjęła przeciwko niemu sprawy podatkowe.

Nieskomplikowany Branham, widocznie niewiele interesował się osobistym bogactwem, nie czynił systematycznych starań o konta dla tysięcy dolarów, które przepływały przez jego służbę”. (Ibid, str. 39-40). Przez resztę życia Branham pracował pod ciężarem 40.000.000$ długu wobec IRS (co było kolosalną kwotą pieniędzy w tamtych czasach).

Było oczywiste, że Bóg niewiele mógł błogosławić dłużej służbę Branhama ze względu na jego brak troski o sprawy finansowe i wątpliwy stan ich zarządzania. Wyraźnie stało się to „otwartymi drzwiami” poprzez które diabłem mógł niszczyć i związywać jego służbę i jednym z dewastujących ją efektów było to, że podczas, gdy inni znani ewangeliści byli powoływani do służby w wielkich, przenośnych namiotach (których Bóg używał bardzo skutecznie w tamtych czasach), Branham nie był w stanie tego przeskoku dokonać w związku ze stanem swoich finansów. W ten sposób jego służba zaczęła natychmiast tracić impet i wydawało się, że nie jest już na samym przedzie tego, co robił Bóg.

Do 1958 roku William Branham (wraz z wielu innymi uzdrowieniowymi ewangelistami) głęboko szacował swoją służbę. Było już widoczne, że wielkie Uzdrowieniowe Przebudzenie skończyło się już na dobre i nie było żadnych wątpliwości, że służba Branhama poddała się temu. Nigdy nie można dopuścić do straty takiego przywódcy jakiegokolwiek poruszenia Bożego, jak pokazuje wyraźnie historia. To właśnie wtedy Branham stopniowo wycofywał się do swego małego kręgu, gdzie otrzymywał adorację i lojalność (Zasadniczo ten krąg składał się z zielonoświątkowców „Onenness” i „Jesus-Only”). Wtedy, zamiast początkowej postawy nie mówienia o pomniejszych, spornych sprawach, zaczął stopniowo naciskać na takie rzeczy coraz bardziej w swoich kazaniach. Powoli, jego nauczanie stawało się coraz bardziej i bardziej skrajne i alarmujące.

Na początku 1957 roku Branham otrzymał sen, w którym usługiwał w “białym dysku” unoszącym się nad piramidą. Głos z niebo ogłosił, że żaden inny człowiek nie może stanąć w dysku „dopóki nie umrze albo nie zostanie zabity” i Branham był „jedynym, który może i będzie stał tam”. Branham najwyraźniej dopatrzył się w tym śnie „duchowego znaczenia”.
(Ibid, str. 41). Do roku 1960 doszedł do wniosku, że on jest “Eliaszem” końca czasów I prawdziwym “Posłańcem Przymierza”, a adorujący go uczniowie z jego wąskiego kręgu z pewnością nie zamierzali mu się sprzeciwić. Wielu pisarzy
wierzy, że to właśnie w chwili, gdy Branham wziął na siebie służbę „nauczania” popadł w błąd. Było wyraźnie, że miał namaszczenie i powołanie Boże, aby prowadzić proroczą / ewangelizacyjna służbę, lecz nigdy nie nauczania i jak tylko wszedł w obszar nauczania doktryn, zaczął wkraczać w dziedziny, do których Bóg nigdy go nie powołał, otwierając w ten sposób się na stale wzrastające zwiedzenie. Zostało stwierdzone, że pod koniec, niektóre z jego nauczań niemal sięgały okultyzmu. Niemniej jednak, początkowe obdarowanie czynienia znaków, które dał mu Bóg nigdy go nie opuściło, aż do jego śmierci w 1965 roku.

Było wielu, którzy usiłowali ostrzec Branhama i przywrócić go do pewnej równowagi, wraz z szanowanym przez niego kolegą szkolnym Gordonem Lindsay’em, lecz Branham nie słuchał. „Brat Lindsay powiedział: „Błagałem go, aby nie nauczał. Powiedziałem: „…Zostaw biblijne nauczanie nauczycielom. Po prostu idź i głoś i praktykuj słowo wiedzy i dary uzdrowień jak Duch chce i bądź błogosławieństwem dla Ciała Chrystusa”. Ten prorok powiedział do brata Lindsay’a: „Wiem, że nie jestem nauczycielem, ale chcę nauczać i będę to robił!”.  „Niebezpiecznie jest wkraczać w służbę, do której nie zostałeś powołany. W Starym Testamencie, jeśli ludzie weszli do świętego miejsca, które było zarezerwowane dla tych, którzy mieli szczególny urząd, natychmiast ginęli. Pod łaską, ludzie nieposłuszni mogą trwać przez pewien czas, lecz, wcześniej czy później, ci którzy wkroczyli w służbę, do której nie zostali powołani, będą osądzeni. Jest to niebezpieczne wkraczać w służbę innego człowieka  (K. Hagin, 'He Gave Gifts unto Men’, str. 164-170).

Przez PEŁNE DWA LATA przed śmiercią Branhama, Kenneth Hagin, który był w tym czasie znany ze swej precyzyjnej służby proroczej otrzymał proroctwo dotyczące Branhama, które przekazał bratu G.Lindsay. Proroctw brzmiało tak: „Przed upłynięciem roku 1965 ten, który stał na czele służby uzdrawiania jako prorok zostanie zabrany. Uczynił fałszywy krok i Szatan zniszczył jego życie, lecz jego duch będzie zbawiony a jego dzieło pójdzie za nim. Gdy przyjdzie rok 1966 jego już nie będzie”.

Przekazałem to proroctwo bratu Linday, ponieważ jest to biblijne, aby inni duchowi mężowie rozsądzali proroctwo. Nigdy nie robiłem tego publicznie. Prorocy błądzą publicznie przekazując niektóre z tych rzeczy”. Później Bóg powiedział Hagin’owi: „Musiałem dopuścić do tego, aby został usunięty z powodu zniszczenia jakie czynił dla Ciała Chrystusa…”

“….Brat Lindsay odnosząc się do czegoś innego, co się wydarzyło z tym prorokiem, powiedział mi:

W zeszłym roku, modliłwm się z moją żoną i siostra Schrader o dzieło służby (siostra Schrader była prorokinią, która odeszła, aby być z Panem). Modliliśmy się o różne projekty naszej służby, gdy w samym środku modlitwy, siostra Schrader wykrzyknęła: „Ostrzeż Brata [Branhama].. on zginie”.

Lindsay powiedział:
przeszło obok mnie. Nie ostrzegłem go jak powinienem. Później moja żona, ja i s.Schrader ponownie modliliśmy się o służbę i ponownie s.Schrader wykrzyknęłą w samym środku modlitwy „Idź, ostrzeż Brata [Branhama] .. on zginie. On idzie drogą Dowie”.

Po tym porannym spotkaniu brat Lindsy powiedział: „Rozmawiałem z nim jak mi polecił Pan, lecz widziałem, że nie posłucha… (K. Hagin, 'He Gave Gifts unto Men’, str. 164-170).

Proszę pamiętajcie, że Dowie również popadł w błąd, głosząc, że on jest “Eliaszem” końca czasów.

Wydarzenie przekazane przez K.Hagin’a potwierdza również żona Lidnsay’a: “Pewnego dnia, przyszedł do naszego biura Kenneth Hagin. Wręczył Gordonowi kartkę papieru, na której napisane było proroctwo, która, jak powiedział, dał mu Pan. Proroctwo stwierdzało, że przywódca ruchu będzie wkrótce zabrany, ponieważ poddaje się błędowie i Pan musi go usunąć ze scen z tego powodu. Gordon wziął to proroctwo  i położył na swoim biurku. Gdy Hagin wyszedł zapytałam:

Co o tym myślisz? Czy to jest Branham?

Gordon odpowiedział smutno:

Tak, to jest Branham, On błądzi. On sądzi, że jest Eliaszem. On myśli, że jest posłańcem przymierza. Smutne jest to, że ludzie bez skrupułów wokół niego wkładają mu w usta słowa, a w związku z jego ograniczonym wykształceniem on je przyjmuje. (Mrs Gordon Lindsay, 'My Diary Secrets’, Sixth Edition, str. 152).

Dwa lata później, prowadząc samochód do Tuscon w stanie Arizona, William Branham zderzył się czołowo z pijanym kierowcą. Jego żona doznała poważnych obrażeń, a ciało Branhama został straszliwie zmasakrowane. Żył jeszcze w szpitalu przez kilka dni, pomimo że głowę miał napuchniętą i był podłączony do aparatu oddechowego. William Branham zmarł w Boże Narodzenie 1965 roku, tuż przed nowym rokiem, dokładnie tak, jak przewidywało proroctwo.

„Jak wielcy upadają”. Szatan ponownie odniósł zwycięstwo „zabierając” jednego z wielkich Bożych sług i nie może być wątpliwości co do tego, że pełnia Bożych celów dla życia Branhama i służby co najmniej częściowo nie wypełniła się. Wśród niektórych uczniów Branhama mówiło się, że może on powstać z martwych w ciągu kilku dni, lecz jest oczywiste, że tylko względnie mała grupa ludzi wierzyła w to (Tak zwani branhamowcy są ciągle na świecie dziś. Niektórzy z nich czczą go z gorliwością graniczącą z bałwochwalstwem – jest to smutne i tragiczne epitafium dla byłego, potężnego męża Bożego).

LEKCJA jaką musimy przyjąć:

Niektórzy ludzie wierzą, że nadejście poruszenia Bożego będzie tak potężne i tak niesamowite, że będzie niemal niemożliwe, aby usługujący w nim słudzy popadli w błąd lub grzech. Osobiście nie mogę się z tym zgodzić. Historia wyraźnie pokazuje, że im większa moc tym większy potencjał do subtelnego wejścia pych i błędu. To dlatego Bogu zajęło tak wiele czasu przygotowanie Jego przyszłych (obecnie jeszcze ukrytych) sług na nadchodzące poruszenie. Proszę pamiętać, że sam Szatan był kiedyś najbardziej znakomitą i potężna częścią Nieba – „namaszczonym Cherubinem” najwyższego porządku i chodził w samej obecności Bożej. Jeśli takie stworzenia jak on – chodzący w samej obecności Bożej – mógł odpaść od łaski to możemy również i my, nawet będący na najwyższej z udzielonych przez Boga służb.

Ważne jest, aby zdawać sobie sprawę z siły i przebiegłości naszego adwersarza. Diabeł miał dosłownie tysiące lat na badanie ludzkości i nauczanie się manipulowania ludzkimi jednostkami w najskuteczniejszy sposób. Widział jak Przebudzenia powstawały i odchodziły. On powodował upadki wielkich mężów Bożych i potknięcia czy niespełnienie potencjału innych. On jest byłym mistrzem sztuki duchowej walki i on gra TWARDO, bez sumienia i
miłosierdzia. Ma za sobą tysiące lat doskonalenia swoich technik wywoływania upadków ludzkich, zastawiania pułapek, które czasami dopiero po miesiącach czy latach przynoszą owoce, lecz ostatecznie wabią ludzi do oddania im życia czy służby. On to wszystko widział. A jednak ciągle, dzięki mocy Bożej ciągle można go bić i to dobrze, lecz nie wolno nam być ignorantami wobec jego podstępów i pułapek. Musimy nauczyć się lekcji historii, której  ona uczy.

DUCHOWA PYCHA
Duchowa pycha jest głównym, lecz często bardzo subtelnym ukrytym korzeniem wielu zwiedzeń i upadków wielu znanych sług. Jeden z moich przyjaciół, który zajmował się tym tematem powiedział mi, że w ciągu ostatnich 30 lat osobiście znał co najmniej tuzin namaszczonych mężów Bożych, którzy stracili swoje namaszczenie i służbę. Mówi, że niektórzy skończyli nawet martwi i w więzieniach.

Jak napisał Paul Billhemier:

PIACH CZASU SYPIE SIĘ WRAZ Z WRAKAMI WIELU ZŁAMANYCH ISTNIEŃ; TYCH, KTÓRZY KIEDYŚ BYLI POTĘŻNIE PRZEZ BOGA UŻYWANI, LECZ ROZBILI SIĘ O SKAŁY DUCHOWEJ PYCHY.

Oczywiście, ci którzy są zaangażowani w potężną służbę są szczególnie wystawieni na pychę, z powodu zdumiewających rzeczy, które codziennie zdarzają się w ich służbie, a wielkie jest pokuszenie do tego, aby część tej chwały przyjąć na siebie czy, aby zacząć myśleć o sobie jako o kimś „szczególnym” – zapominając o tym, że wszystko, co mają, jest darem od Boga.

Taka pycha może być niezwykle subtelna a diabeł lubuje się w wystawianiu takich służb na takie ‘naciski’ tak często jak to jest tylko możliwe. Niemniej jednak, ważne jest, aby pamiętać o tym, że Bóg nie pozwoli na to, abyśmy byli kuszeni ponad to, co możemy znieść (1 Kor 10:13).

Ważne jest zwrócenie uwagi na to, że William Branham był wyraźnie człowiekiem cichymi prawdziwie pokornym do samej śmierci, a jednak diabłu udało się wprowadzić subtelną pychę do jego umysłu i serca w kilku krytycznych dziedzinach.  Ośmielił się być nauczycielem pomimo tego, że widoczne było to, że nie było to jego powołanie i ostatecznie doszedł do rozdętych „Eliaszowych” objawień o sobie samym i swojej „szczególnej” pozycji, ogłaszając to swoim uczniom. Jak napisał ap. Paweł, nie mamy myśleć o sobie „więcej niż powinniśmy) Rzym 12:3). Mówiąc o upadku Lucyfera, Bóg powiedział: „Twoje serce było wyniosłe z powodu twojej piękności, zniweczyłeś swoją mądrość, skutkiem swojej świetności (Ez 28:17).

Bardzo ważne jest również pamiętać o tym, że często wtedy, gdy odnieśliśmy nasze największe zwycięstwa w Bogu, jesteśmy najbardziej podatni  na ataki przeciwnika. Widzimy to szczególnie w przypadku Aleksandra Dowie, jedno stulecie temu. To właśnie wtedy, gdy przebił się do okresu sukcesów i powodzenia w służbie, poluzował swoje czuwanie i został zwiedziony do „WIARY W KŁAMSTWO”, że jest „Eliaszem” Bożym i w taki sposób jeden z największych sług uzdrowieniowych wszystkich czasów popadł w wielki błąd i stał się rozbitkiem.

Z Pisma wyraźnie wynika, że w Dniach Ostatecznych, będą chodzić „w mocy i duchu Eliasza”, niemniej jak napisał Lindsay Gordon w biografi Dowie’go: „GDYBY BYŁ TYM ELIASZEM TO JAKIŻ OGROMNY BŁĄD ZOSTAŁ POPEŁNIONY, ŻE OGŁOSIŁ SIĘ TAKIM! Janowi Chrzcicielowi wystarczyło, gdy ogłaszał siebie jako „głos wołającego na pustyni”. Gdy pytali go, czy jest Eliaszem, powiedział, że nie. A jednak Chrystus później potwierdził, że był nim! (Mat. 11:14). Jezus pochwalił pokorę Jana, który powiedział: “On musi wzrastać ja zaś stawać się mniejszym” (G. Lindsay, 'John Alexander Dowie’, str. 190).

To stara historia, aby unikać niebezpieczeństw „złota, dziewcząt i chwały”. Innymi słowy, wielu zostało rozbitych przez pieniądze, kobiety, a szczególnie przez odbieranie chwały należnej tylko Bogu. Diabeł potrafi używać tych wszystkich pokuszeń znacznie subtelniej niż jesteś w stanie w to uwierzyć. Jest mistrzem w tego typu zwiedzeniach. Niech każdy z nas uważa! Tylko dzięki Bożej łasce będziemy w stanie wytrwać w tych dniach ostatnich.

Niech cię Bóg błogosławi.seo оптимизация сайтов

Kontrrewolucja seksualna#Różne artykuły

W Stanach Zjednoczonych od kilkunastu lat coraz bardziej rozwija się ruch młodzieżowy#
Artykuł ukazał się w 27 numerze tygodnika
„Przewodnik Katolicki” z dnia 4 07.2004 roku.



Moda na
seksualną wstrzemięźliwość przedmałżeńską

W
Stanach
Zjednoczonych od kilkunastu lat coraz bardziej rozwija się ruch
młodzieżowy
odrzucający pornografię i propagujący czystość seksualną. Dziesiątki
tysięcy
amerykańskich nastolatków uroczyście ślubowało, że rezygnują ze
współżycia
płciowego przed ślubem.


Moda na
seksualną wstrzemięźliwość przedmałżeńską pojawiła się w USA na
początku lat
osiemdziesiątych i była związana z narodzinami nowej subkultury
młodzieżowej,
tzw. straight edge (w skrócie: SE). Główna dewiza ruchu brzmiała: nie
pić, nie
palić, nie współżyć. Nastolatki zaangażowane w SE buntowały się
przeciwko
pokoleniu swoich rodziców, którzy z kolei byli zwolennikami rewolucji
seksualnej i głośnego hasła: sex and drugs and rock’n’roll. Ich dzieci
postanowiły, inaczej niż poprzedzająca je generacja, promować wszelką
abstynencję – od alkoholu, nikotyny, narkotyków, a także zbyt wczesnego
i
traktowanego niemal jako sport współżycia seksualnego. SE było jednak
tylko
subkulturową modą, która wkrótce przeminęła. Nie przeminęła jednak
popularność
czystości przedmałżeńskiej wśród amerykańskich nastolatków, ale obecnie
nie
opiera się ona już na modzie i buncie przeciw rodzicom, lecz na

głębszych
przekonaniach i postawie życiowej.

Miss Ameryki za czystością przedmałżeńską

W USA
coraz prężniej rozwijają się ruchy młodzieżowe
głoszące pochwałę dziewictwa i czystości seksualnej, takie jak np.
„Czyści z
wyboru”, „Prawdziwa miłość poczeka” czy też „Żyć dla celu”. Organizują
one
ceremonie, takie jak np. w marcu tego roku na uniwersytecie stanowym
Colorado w
Denver, gdzie 1500 młodych Amerykanek i Amerykanów ślubowało wierność
szóstemu
i dziewiątemu przykazaniu Dekalogu. Podczas wspomnianej uroczystości
ordynariusz lokalnej diecezji, katolicki arcybiskup Charles Chaput
wręczył
zebranym „pierścionki czystości” jako znak pragnienia, by wytrwać w
czystości.

Podczas owych zaślubin wystąpiła publicznie
22-letnia Erica
Harold – Miss Ameryki z roku 2003. Ciekawe jest prześledzenie jej
perypetii
związanych z propagowaniem dziewictwa. Otóż podczas konkursu na
najpiękniejszą
kobietę Ameryki kandydatki muszą zadeklarować, jaką ideę dla dobra
innych ludzi
chcą propagować przez najbliższy rok. Po wygraniu konkursu na szczeblu
stanowym
Miss Illinois, jurorzy zabronili Erice Harold startu w finale
ogólnokrajowym z
jej dotychczasowym hasłem: „Seksualna abstynencja nastolatków: chroń
siebie,
szanując siebie”. Mając do wyboru: albo wykluczenie z konkursu, albo
zmianę
hasła, dziewczyna zdecydowała się na to drugie i wybrała nową dewizę –
przeciwstawiającą się agresji wśród nieletnich. Po zwycięstwie w finale
Miss
America, Erica zorganizowała jednak konferencję prasową, podczas której
ujawniła, że została poddana presji przez jurorów i nadal chce
propagować
czystość przedmałżeńską.

Oświadczenie to wywołało konsternację jury.
Sędziowie
początkowo zamierzali zabronić Erice publicznego głoszenia pochwały
wstrzemięźliwości seksualnej. Pojawiła się nawet propozycja, by odebrać
jej
tytuł i koronę Miss. Wówczas jednak dało znać o sobie szerokie
poparcie,
jakiego udzieliło młodej piękności wielu Amerykanów, wysyłając do
komisji
konkursowej tysiące listów solidaryzujących się z Eriką. W końcu
jurorzy
zmuszeni zostali do zmiany stanowiska.

Być może duży wpływ na to miał fakt, że Miss Ameryki
jest
czarnoskóra, a to właśnie wśród Murzynek ciąże nastolatek są
największym
problemem. Mówił o tym głośno podczas swojego niedawnego,
transmitowanego przez
telewizję wystąpienia czarnoskóry komik Bill Cosby. Dziennik
„Washington Times”
przypomniał, że Erica Harold zaangażowana była w pochwałę
wstrzemięźliwości
seksualnej już cztery lata przed konkursem i zacytował list do niej,
napisany w
2002 roku przez jedną z murzyńskich uczennic: „Tym, co powiedziałaś o
abstynencji przedmałżeńskiej, zmieniłaś moje życie, bo ja też podjęłam
taką
decyzję… Mam naprawdę nadzieję, że będziesz nadal głosić to hasło, bo
możesz
zmienić życie wielu innych osób.”

Erica Harold jeździ więc niestrudzenie po
amerykańskich
szkołach, opowiadając nastolatkom, że warto jest zachować cnotę aż do
ślubu dla
swojego współmałżonka. Dość symptomatyczne są wyniki badań
przeprowadzone w 14
szkołach stanu Illinois, które objęte były akcją Project Reality na
rzecz
wstrzemięźliwości płciowej. Otóż przed akcją 58 proc. nastolatków
uważało, że
lepiej powstrzymać się od kontaktów seksualnych aż do zawarcia
małżeństwa, po
akcji zaś liczba takich uczniów wzrosła do 71 proc.

W zachęcanie do czystości przedmałżeńskiej włącza
się coraz
więcej popularnych wśród młodzieży osób, np. Miss Missisippi – Maggie
Johnson,
która w swoim stanie występuje z hasłem: „Jesteś warta czekania:
promowanie
szacunku do siebie – abstynencja seksualna”. Przekonuje ona nastolatki,
że to
zachowanie wstrzemięźliwości, a nie wczesne podejmowanie kontaktów
seksualnych
daje poczucie własnej wartości i pozwala uniknąć „złamania serca”.

George W. Bush
za dziewictwem do ślubu

W sprawie wypowiedział się też
oficjalnie prezydent George
W. Bush, który zapowiedział, że rząd amerykański będzie wspierał
finansowo
inicjatywy promujące czystość przedmałżeńską wśród młodzieży. Zbyt
wczesne
podejmowanie aktywności seksualnej stało się bowiem w ostatnich latach
przyczyną wielu plag społecznych, takich jak olbrzymia liczba
zachorowań na
choroby weneryczne wśród nastolatków, częste urazy psychiczne i
emocjonalne czy
też duża liczba dzieci pozamałżeńskich. Wszystko to zaczęło niepokoić
polityków
i ekonomistów, którzy zwracają uwagę, że z roku na rok rosną wydatki z
budżetu
na zasiłki dla samotnych matek, refundację środków antykoncepcyjnych
czy też
leczenie chorób wenerycznych.

Charakterystyczny jest przykład stanu Luizjana,
którego
władze kilkanaście lat temu zwróciły uwagę na powyższy problem. Okazało
się na
przykład, że na leczenie, wśród nastolatków, chorób przenoszonych drogą
płciową
trzeba wydać tylko w tym stanie rocznie około 160 milionów dolarów.
Zmusiło to
lokalne władze do działania. Po pierwsze zauważono, że liczba kontaktów
seksualnych wśród uczniów wzrosła po 1980 roku i po wprowadzeniu do
obiegu na
zajęciach edukacji seksualnej pojęcia „bezpieczny seks”. W 1993 roku
doszło
więc do całkowitej reorientacji tego przedmiotu szkolnego. Od tego
czasu
wprowadzono w Luizjanie nowy program nauczania – nauczyciele nie mogą
propagować
„bezpiecznego seksu”, środków antykoncepcyjnych czy aborcji, są
natomiast
zobowiązani, by zachęcać młodzież do abstynencji przedmałżeńskiej.

Poza tym w 2000 roku przeforsowano projekt o nazwie
GPA –
Gubernatorski Program Wstrzemięźliwości, w ramach którego raz w
tygodniu w
siódmych klasach odbywają się zajęcia poświęcone wyłącznie
przedstawianiu
uczniom zalet, jakie wynikają z zachowania czystości przedmałżeńskiej.
Podczas
licznych spotkań z młodzieżą zachęca ich do tego osobiście gubernator
stanu
Mike Foster, zaś sędzia Sądu Najwyższego Luizjany Jeff Victory
przyjmuje od
młodych ich śluby czystości. Akcja, początkowo wyśmiewana przez część
mediów,
przynosi jednak efekty – od czasu jej rozpoczęcia liczba ciąż wśród
nieletnich
zmniejszyła się o 80 procent.

Tego typu inicjatywy w USA, nawet jeśli cieszą się
poparciem
władz stanowych czy federalnych, odwołują się bardzo często do
motywacji
religijnych. Są one wyrazem tego, że Stany Zjednoczone są – w większym
stopniu
niż np. Europa Zachodnia – rozbudzone duchowo i chrześcijaństwo jest
tam siłą
zdolną przemieniać życie społeczne.

deeo.ru

Zakon Mojżeszowy, czy obowiązuje chrześcijan?

Autor: nieznany

To pytanie wywołało ognistą debatę i zdecydowane podziały w Ciele Chrystusa. Przez nie kościoły podzieliły się i powstały nowe denominacje.

Otrzymuję co najmniej raz w tygodniu list od słuchaczy audycji radiowych pochodzących z Adwentystów Dnia Siódmego, którzy udowadniają mi, że Zakon Mojżeszowy wymaga od chrześcijan przestrzegania sabatu. Inni piszą zachęcając mnie do tego, abym nauczył chrześcijan tego, że powinni przestrzegać diety zapisanej w Zakonie i jedli wyłącznie koszerne rzeczy.

Próby stosowania Zakonu Mojżeszowego przez współcześnie wyznających chrześcijaństwo wydają się być szczególnie popularne wśród grup kultowy, prawdopodobnie dlatego, że zakon pasuje dobrze do ich legalistycznego podejścia przez który usiłują oni kontrolować wszelką działalność swoich członków. Z drugiej, skrajnej strony są liberalni teolodzy, którzy mają zwyczaj ograniczania Zakonu do „plemiennych zasad i plemiennego boga”.

 

Moje osobiste dziedzictwo.

 Gdy dorastałem, kościół którego byłem członkiem uczył, że Zakon Mojżesza był ”niedoskonały”, w związku z czym musiał zostać zmieniony na „doskonały zakon Chrystusowy”. Takie twierdzenie zadziwiało mnie tym, że doskonały Bóg dał niedoskonałe prawo? Jeszcze więcej zamieszania wprowadziło mi dostrzeżenie, że w Nowym Testamencie ap. Paweł odnosi się do zakonu jako do „świętego” (Rzym 7:12) i „dobrego” (1 Tym 1:8). Sam Jezus powiedział, że On nie przyszedł usunąć zakonu, lecz wypełnić go (Mat 5:17).

Nasi kaznodzieje zawsze podkreślali to, że Zakon został “przybity do Krzyża” I w ten sposób unieważniony przez śmierć Jezusa. Niestety, szli jeszcze dalej, ponieważ identyfikowali zakon z Starym Testamentem. Zatem spierali się o to, że Hebrajskie Pisma – cały Stary Testament – zniesiony przez Krzyż.

Deklarowaliśmy, że jesteśmy „nowotestamentowym kościołem” i postrzegaliśmy Stary Testament jako niewart poważnych studiów. Zrównaliśmy biblię z Nowym Testamentem i wielu z pośród nas nawet nie posiadało pełnej Biblii. Mieliśmy tylko Nowy Testament z psalmami dodanymi jako coś w rodzaju pobożnego dodatku. Widzieliśmy ST jako ciekawą książkę historyczną, którą należało używać wyłącznie do uczenia dzieci historycznych opowieści takich jak o Noem i arce.

Rezerwuar ignorancji

Od tej pory odkryłem, że to odżegnujące się podejście d ST jest szeroko rozpowszechnione w chrześcijaństwie. Wynik tego jest taki, ze większość chrześcijan jest biblijnymi ignorantami jeśli chodzi o sprawy Hebrajskich Pism. Większość byłoby zmieszanych, gdyby zostali poproszeni o odnalezienie księgi Ezechiasza. Jeszcze bardziej byliby zmieszani odkryciem, że takiej księgi w ogóle nie ma! Jest to bardzo smutne, ponieważ NT nie może być zrozumiany bez Starego.

Jednym z wyników tej ignorancji Starego Testamentu jest tragiczny brak wiedzy o żydowskich korzeniach chrześcijaństwa. Większość chrześcijan wydaje się zapominać o tym, że pierwszy kościół składał się całkowicie z Żydów i że był zatem całkowicie żydowski w swym uwielbianiu i zwyczajach.

Jestem pewien, że większość chrześcijan byłoby zdumionych informacją o tym, że ap. Paweł mówił o ST, gdy pisał do Tymoteusza następujące słowa: „…od dzieciństwa znasz pisma, które mogą ci udzielić mądrości ku zbawieniu, które jest w Chrystusie Jezusie (2 Tym 3:15). Paweł musiał mówić o tym, co nazywamy ST, ponieważ w tamtym czasie, gdy to pisał NT jeszcze nie istniał.

Ignorancja wobec hebrajskich pism jest również jedną z najważniejszych przyczyn powodujących tak wiele zamieszania wśród chrześcijan dotyczącego biblijnego proroctwa. Weźmy na przykład księgę Objawienia. Jak można zrozumieć tą księgę bez Księgi Daniela, gdy te dwie pasują do siebie jak rękawiczka do ręki?

Weźmy na przykład fakt, że Księga Objawienia zawiera ponad 300 odniesień do pism ST  i żadna z nich nie jest zidentyfikowana. Dobrym przykładem jest sam temat księgi. Jest to wyrażone w Obj. 1:7, gdzie czytelnikowi mówi się, że Mesjasz wróci w obłoku, a ci, którzy Go przebodli zobaczą Go i będą nad nim płakać. Ten werset składa się z dwóch starotestamentowych fragmentów, które są złożone są z do końca do końca; jeden z Dan. 7, a drugi Zach.12.

 

Znaczenie Zakonu

Po pierwsze musimy pamiętać o tym, że Zakon Mojżeszowy i Stary Testament nie są tym samym. Zakon Mojżeszowy jest tylko małą częścią Hebrajskich Pism. Jeśli Zakon został przybity do krzyża, to nie dotyczy to z całą pewnością, starotestamentowych historii, literatury mądrości czy ksiąg proroczych.

Lecz czy sam Zakon, składający się z Ks. Wyjścia, Kapłańskiej, Liczb i Powtórzonego Prawa  został przez krzyż unieważniony? Czy też tylko pewne jego części zostały anulowane – takie jak cywilne i ceremonialne prawa? A co z moralnymi przepisami wyrażonymi po przez dziesięcioro przykazań? Czy to stosuje się do chrześcijan? Jeśli tak to czy to znaczy, że powinniśmy przestrzegać sabatu?

Zakon był nadany wyłącznie do Izraela.

Fundamentalnym punktem, który musimy zapamiętać jest to, że Zakon Mojżeszowy został dany dla narodu izraelskiego, a nie dla pogan ani kościoła (Powt. 4:7-8; Ps 147:19-20 i Mal 4:4).

Żydzi zrozumieli do wyraźnie w swym ustnym prawie, które później zostało skatalogowane jako Talmud. Z ich punktu widzenia poganie byli przedmiotem potępienia Prawa Noego, które zostało nadane Noemu po potopie. Te przykazania zapisane są w Rdz. 9:1-17.

Z tych wersów rabini wyciągnęli siedem praw dla narodów pogańskich. Pierwsza była autoryzacja ludzkich rządów z podstawowym osądem wymaganym za popełnienie morderstwa. Na pozostałe cześci składały się zakazy bluźnierstwa, bałwochwalstwa, seksualne nieczystości, jedzenia krwi, złodziejstwa, pożerania kończyn nie zabitych zwierząt. Po ustanowieniu Kościoła, temat stosowania Zakonu Mojżeszowego pojawił się, gdy poganie zaczęli przyjmować Ewangelię. Czy ci nowo nawróceni mają obowiązek przestrzegać Zakonu Mojżeszowego, włączając w to obrzezanie? Sprawa okazała się tak ważne, że została zwołana kościelna konferencja w Jerozolimie, aby przedyskutować ją. Po bardzo burzliwej debacie zdecydowano, że poganie nie powinni być „niepokojeni” przestrzeganiem Mojżeszowego zakonu poza czterema zasadami (Dz. 15:1-29). Do tych zasad należał zakaz cudzołóstwa, jedzenia z krwią i rzeczy poświęconym bałwanom, oraz tego, co zadławione. Te wszystkie cztery zakazy znajdowały się w prawie Noego dla pogan, które poprzedzało Zakon Mojżeszowy. Zatem poganie nawróceni na chrześcijaństwo, nie byli poddani żadnym wymogom, które były wyłączne dla systemu Mojżeszowego.

Tymczasowe Prawo (Zakon)

Następnym fundamentalnym punktem jest to, że Zakon Mojżeszowy stanowił system tymczasowy. Bóg nigdy nie zamierzał tego, aby był on stały.

Inne przymierza uczynione przez Boga z Izraelem – Abrahamowe, Dawidowe i Ziemskie  wszystkie były ogłoszone jako „wieczne” (Rdz. 17:7, 2 Sam. 23:5; Ps. 105:8-11). Nigdy Zakon Mojżeszowy nie był sklasyfikowany przez Pismo jako wieczny. W rzeczywistości, Jeremiasz prorokował, że zostanie on zastąpiony przez ”nowe przymierze”.

“Oto idą dni” ogłasza Pan „gdy zawrę z domem Izraela nowe przymierze, nie takie jak zawarłem z ojcami ich… które oni złamali…” Jer. 31:31-32.

Zaraz w następnym rozdziale, Jeremiasz ogłasza, że to “nowe przymierze” będzie “wiecznym przymierzem” (Jer.32:40).  Owo Nowe Przymierze jest tym, które zostało zdobyte przez krew Jezusa. Autor Listu do Hebrajczyków potwierdza, że ono unieważniło Przymierze Mojżeszowe (Hebr 8:1-13 i 9:15-16) i że jest wieczne w swojej naturze (Hebr. 13:20).

 

Totalne zniesienie

Anulowanie Zakonu Mojżeszowego było w swej naturze całkowite. Biblia nigdy nie mówi o tym, aby części Zakonu, zostały „przeniesione” do Nowego Przymierza. Jak autor Listu do Żydów przypomina nam, przekazanie Nowego Przymierza: „pierwsze zostało przedawnione” (8:13).

Dotyczy to również dziesięciu przykazań, jako to Paweł jasno wyraża w 2 Kor 3:6-9. W tym fragmencie Paweł stwierdza, że „słudzy nowego przymierza, nie litery, lecz Ducha, ponieważ litera zabija, a Duch daje życie”. Następnie odnosi się do „liter wyrytych na tablicach kamiennych” jako „służby śmierci” (w. 7) oraz „służby potępienia” (w. 9).

Te “litery wyryte na kamieniu” są bezpośrednim odniesieniem do dziesięciu przykazań, ponieważ były to jedyne przykazania Zakonu, które zostały zapisane na kamieniu palcem Bożym. Cała reszta, pozostałe 603 przepisy zostały napisane przez Mojżesza na polecenie Boga

Czy oznacza to, że dziesięć przykazań nie mają już więcej zastosowania do chrześcijan? Nie koniecznie. Oznacza to, że jako część Zakonu Mojżeszowego, nie mają zastosowania. Lecz każde z nich, które zostało włączone do zakonu Chrystusowego ma zastosowanie – w samej rzeczy to dziewięć z dziesięciu zostało włączonych do Nowego Przymierza a nawet zostało rozszerzonych obejmując nasze myśli (p. Mat 5:21-48). Jedyne przykazanie, które nie jest wymienione w Nowym Przymierzu do nakaz przestrzegania sabatu.

 

Ilustracja

Najlepszym wyjaśnieniem  relacji mięzy Zakonem Mojżeszowym a Nowym przymierzem Jezusa na jakie kiedykolwiek trafiłem jest to, które znalazłem w artykule napisanym przez Mesjańskiego Żydowskiego ewangelistę i uczonego Dr. Arnolda Fruchtenbaum’a. Oto w jaki sposób ilustruje on tą relację:

„Pierwsze prawo jazdy otrzymałem w stanie Kalifornia. Dopóki jeździłem po stanie Kalifornia byłem poddany prawom ruchu drogowego tego stanu, lecz dwa lata później przeprowadziłem się do Nowego Jorku.  Gdy wyjechałem z Kalifornii, zrezygnowałem z tego, aby być posłusznym kalifornijskim prawom ruchu drogowego, te zasady były już w moim przypadku nieskuteczne. Teraz miałem kierować według nowych zasad – praw ruchu drogowego stanu Nowy Jork. Wiele z tych praw było innych. W Kalifornii wolno mi było wykonać skręt w prawo na czerwonym świetle po zatrzymaniu się i skierowaniu na prawo, lecz w Nowym Jorku nie było to dopuszczalne. Z drugiej strony było wiele podobnych zasad, takich jak nakaz stawania na czerwonym świetle. Niemniej, gdy zatrzymywałem się na czerwonym świetle w Nowym Jorku, nie robiłem tego z powodu posłuszeństwa wobec przepisów stanu Kalifornia, lecz ze względu na posłuszeństwo wobec przepisów stanu Nowy Jork. Podobnie, jeśli przejechałem na czerwonym świetle, to byłem winny złamania prawa, lecz nie kalifornijskiego, lecz nowojorskiego. Wiele zasad było podobnych lecz były to, jednak, dwa różne systemy”.

Ta ilustracja powinna wyjaśnić, co to znaczy, gdy mówię, że Zakon Mojżeszowy został unieważniony i że teraz jesteśmy pod Zakonem Chrystusowym. Te dwa zakony mają wiele różnych przepisów. Na przykład w Prawie Mojżeszowym zabronione było jedzenie wieprzowiny, podczas gdy Zakon Chrystusowy dopuszcza to. Lecz są również podobne przykazania, jak to, że oba zabraniają cudzołóstwa i złodziejstwa. Lecz jeśli popełnisz cudzołóstwo to jesteś winny złamania Zakonu Chrystusowego, a nie Mojżeszowego.

Wolność w Chrystusie

Zatem odpowiedź na nasze pierwotne pytani: “Czy zakon Mojżeszowy ma zastosowanie wobec chrześcijan?” jest taka, że chrześcijanie są wolni od konieczności zachowywania przykazań Prawa Mojżeszowego. Jednak bardzo ważne jest zachowanie w pamięci tego, że chrześcijanie mają wolność w Chrystusie do zachowywania części Mojżeszowego Prawa, jeśli im to odpowiada.

Mówi o tym Rzym 14. Ten rozdział w jasny sposób pokazuje, że Chrześcijanie mają wolność do przestrzegania lub nie przestrzegania żydowskich dni świątecznych oraz zasad diety. Paweł napisał ten rozdział i sam praktykował go przez to, że przestrzegał sabatu, dni świątecznych i zasad dotyczących ślubów i oczyszczenia. A jednak nie wymuszał przestrzegania tych zasad na innych chrześcijanach.

Podobnie jak Paweł, wielu Mesjańskich Żydów przestrzega dziś różnych części Zakonu Mojżeszowego. Mają wolność w Mesjaszu, aby to czynić, lecz muszą zważać na to, aby nie przenosić tego zbyt daleko. Oto w jaki sposób dr Fruchtenbaum wyraża to ostrzeżenie:

Istnieje niebezpieczeństwo, które musi być unikane przez Mesjanistycznych Żydów, którzy zdecydowali się na zachowywanie części Zakonu.

Jest takie wierzenie, że ktoś kto tak robi jest poddany swemu własnemu usprawiedliwieniu i uświęceniu. Powinniśmy tego unikać to jest fałszywe. Drugim niebezpieczeństwem jest to, że ktoś może wymagać lub oczekiwać od innych zachowywania Zakonu. Jest to równie złe i graniczy z legalizmem. Ktoś kto ma wolność w zachowywaniu Zakonu musi rozumieć i respektować wolność innych, do tego, że nie będą robić tego samego.

Dzieło Jezusa

Niektórzy z was mogą się w tym momencie zastanawiać, co miał na myśli Jezus, gdy w swym kazaniu na górze powiedział: “Nie sądźcie, że przyszedłem rozwiązać zakon i proroków. Nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić. (Mat 5:17). W jaki sposób te słowa mogą być powiązane z moim wnioskiem, że zakon został unieważniony?

Odpowiedź jest tak oczywista, że aż trudna do zobaczenia. Zakon Mojżeszowy nie zakończył się wraz z przyjściem Jezusa czy rozpoczęciem Jego służby – lecz z Jego śmiercią. Dopóki Jezus żył – jako Żyd – był pod Zakonem Mojżesowym i był zobowiazany do wypełniania go, co też wykonał w sposób doskonały. Lecz gdy umarł, stał się testatorem Nowego Przymierza, które całkowicie zastąpiło Stare.

Kwestia zbawienia

Ostateczny punkt – wielu ludzi jest pod wpływem mylnego wrażenia, że pod Zakonem Mojżeszowym istniał inny sposób zbawienia. Ten argument jest zazwyczaj tak przeprowadzany: pod zakonem zbawienie otrzymywano przez posłuszeństwo zakonowi, podczas, gdy dziś, pod Nowym Przymierzem, zbawienie jest z łaski przez wiarę.
Jest to koncepcja całkowicie błędna. Nigdy nie było innego sposobu zbawienia jak tylko z łaski przez wiarę. Na długo przed nadaniem Zakonu Mojżeszowego Patriarchowie (jak Job, Enoch, Abraham) byli zbawiani z łaski Bożej, gdy odnosili się do Niego w wierze. PO nadaniu zakonu, Żydzi nadal byli zbawiani z łaski przez wiarę.
Posłuszeństwo wobec Zakonu nigdy nikogo nie zbawiło.

Po pierwsze, nie było możliwe doskonałe przestrzeganie zakonu, ponieważ ofiary ze zwierząt nie wystarczały, aby zadośćuczynić za ludzkie grzechy.

Zakon służył jako nauczyciel, który miał przygotować na przyjście Mesjasza (Gal 3;24). Robił to przede wszystkim poprzez przekonywanie ludzi o ich grzechach.

Po drugie: ono motywowało ich w ich przekonaniu o grzeszności do szukania Mesjasza, który miał wylać swoją krew na zadośćuczynienie za ich grzechy.

создание раскрутка и продвижение сайтов

Spiżowy łuk

Frangipane Francis

Kilka lat temu, w okresie duchowego zmęczenia i uciążliwej walki Duch Święty dał mi unikalne namaszczenie do prowadzenia walki. Ten szczególny dar łaski przyszedł poprzez sen, który zaczął się, gdy leżałem w domu, odpoczywając. Nagle członkowie naszego kościoła weszli do domu i powiedzieli mi, że nasi przeciwnicy wracają i że ja muszę się zaangażować w walkę z tą demoniczną hordą. Przypominam sobie ten lament: „Dlaczego zawsze ja muszę być wyciągany do tej bitwy?” Zmęczony i zużyty wyszedłem na zewnątrz. Nagle dostrzegłem na szczycie odległego grzbietu górskiego siedzących na koniach szeregi naszych wrogów. Ktoś stojący w pobliżu wręczył mi łuk i strzały, lecz ręka mi zadrżała i z powodu dużej odległości chybiłem. Spadła na mnie depresja i słyszałem już wyzwiska wojsk nieprzyjacielskich, wyśmiewających moje próby trafienia ich.

Wtedy, nagle, otworzyły się niebiosa i wystająca ręka wręczyła mi łuk, który błyszczał i koloru złotego.  Natychmiast, gdy tylko chwyciłem go,  słowo Pańskie, jak to mogło zdarzyć się i Dawidowi, powstało we mnie i ogłosiłem: „Dzięki mojemu Bogu, ramiona moje napinają łuk spiżowy” (Ps. 18:35b).  Nagle, boska energia popłynęła przez moje ramiona  a równocześnie przekonanie i odwaga wypełniły mojego ducha. Błyszczałem i byłem tak mocny jak mój łuk. Założyłem strzałę na cięciwę, wycelowałem i wystrzeliłem w kierunku nieprzyjaciela. Tym razem strzała przebiegła odległość i spenetrowała szeregi przeciwnika.

To był sen, lecz Duch Święty potwierdzał mi Swoje słowo dla mnie.

Następnego dnia rano, w niedzielę, jechałem samochodem do kościoła, aby zrobić parę rzeczy. W tym czasie poczta przychodziła do skrzynki pocztowej i rzadko się zdarzało, aby listy trafiały do kaplicy. Niemniej, tym razem w skrzynce czekał list. Został on wysłany przez kogoś, kto odwiedził nas poprzedniej niedzieli i czuł się przymuszony do wysłania nam proroczego słowa. Po kilku słowach zachęty i życzeń kobieta napisała, że Pan dał jej następujące słowo dla mnie:

Któż bowiem jest Bogiem oprócz Pana/ Kto jest skałą prócz Boga naszego, Bóg, który mię opasuje mocą, a uczynił doskonałą drogę moją Nogi moje czyni rącza jak u łanik I na wyżynach postawił mnie. Ręce moje zaprawia do walki i ramiona moje napinają łuk spiżowy” (Ps. 18: 32-35).

Ponownie, choć tym razem w pełni przebudzony, poczułem namaszczenie Bożej mocy, które wylewa się jak olej na moją głowę i w dół mojego ciała. Było również wiele innych potwierdzających świadectwo takich jak kaznodzieja, który odwiedził nasz kościół tego wieczoru. Cytując słowa Elizeusza do Joasza, powiedział „Strzała zwycięstwa dla Pana (2 Król 13:17).

Był to jeden z tych Bożych weekendów, które przyniosły nowy poziom duchowej walki. Od tego czasu Duch Święty zaczął objawiać dzieła ducha Izabel i oskarżyciela braci. Mogłem rozeznać wiele innych duchów, na ile Duch Święty dawał mi łaskę. Nie twierdzę, że nigdy się nie pomyliłem. Nie, miałem swoje niepowodzenia. Niemniej jednak, zdobyłem namaszczenie  objawionego rozeznania. Odkryłem również nowe przekonanie w duchowym autorytecie nad demoniczną rzeczywistością, lecz kluczem było to, że Duch Święty namaścił mnie do bitwy. On „zaprawił moje ręce” i dał mi nadnaturalną broń, którą toczyłem wojnę. Wcześniej mogłem ci przekazać w pełni teologiczne wyjaśnienie i definicję walki duchowej; później miałem namaszczenie do prowadzenia wojny. W ciagu 24 godzin napisałem moją drugą książkę „Trzy Pola Walki”, która było kompilacją tych prawd, które Pan objawił mi na temat wojny i rozeznawania.

To On zaprawia nasze ręce.
W powyższym wersecie z psalmu 18, Dawid objawia stan duchowego rozwoju wojennego. Musimy walczyć w mocy Pańskiej i musimy również pozwolić Bogu sprawić, aby nasze drogi były nienaganne. Nie możemy wybiegać przed Pana; raczej musimy nauczyć się stawiać nasze stopy w zagłębieniach śladów Jego stóp, szczególnie wtedy, gdy stawia nas „na wyżynach”. W tym kontekście, Pan zaprawia nasze ręce do boju i daje nam nadnaturalną broń przeciwko wrogowi.

Faktycznie jednym z głównych źródeł zmęczenia w kościele jest to, że ludzie nie wiedzą w jaki sposób rozeznawać i następnie pokonywać swoich przeciwników. Zamiast modlić się o zwycięstwo, stawiamy na chwilowe wytchnienie. Modlimy się do Boga, aby sprawił, że diabeł odjedzie od nas samych, podczas gdy Pan mówi nam, abyśmy ścigali naszego wroga i rozproszyli go jak pył. Całkowicie wierzę, że w modlitwę i w to, że my powinniśmy być oddani modlitwie, lecz czasami jest tak, że Bóg wydaje rozkaz, abyśmy się zwrócili i, w imieniu Jezusa Chrystusa, wzięli autorytet nad diabłem.

Bóg wzywa nas do tego, abyśmy byli bojownikami modlitwy. Jedną z głównych przyczyn uruchomienia przez nas szkoły on-line „In Christ’s Image Training (ICIT), jest, aby wszczepić to samo namaszczenie do walki innym. Dokładnie tak jak Duch Święty ćwiczy a następnie namaszcza mocą i odpowiednimi duchowymi darami, tak ICIT powstała po to, aby, po części, ćwiczyć kościół i uzdalniać Bożych ludzi do trwania w dni boju. Ćwiczenie duchowego autorytetu nad przeciwnikiem (i chorobą również) jest częścią arsenału przekazanego nam przez Wszechmocnego. Diabeł będzie chciałby wziąć ten świat i wykręcić go całkowicie z orbity wrzucając w straszliwe ciemności i chaos; musimy sprzeciwiać się mu i używać naszego autorytetu, aby wiązać i niszczyć demoniczne postępy przeciwnika w naszym świecie.

Duch Święty jest naszym łukiem a nasze modlitwy są Bożymi strzałami, lecz to my musimy modlić się z wizją, odwagą i przekonaniem, i z tym samym przekonaniem brać autorytet, gdy Pan wzywa nas, abyśmy stanęli naprzeciw wroga. To jest smutne, że chrześcijanie zostali tak ukształtowani przez porażki, że boją się używać duchowego autorytetu. Patrzą na ludzi poruszających się w namaszczonym duchowym autorytecie nad diabłem jakby było coś grzesznego lub doktrynalnie złego w chrześcijanach działających w autorytecie Chrystusa. Posiadanie przekonania nie jest grzechem.

Używanie twojej wiary nie jest arogancją.

Stanie na Bożych obietnicach, gdy inni uciekają nie jest głupotą.

Możesz się nie zgadzać: „Bóg nie powołał mnie do stawania naprzeciw zwierzchności i mocy”. W porządku, lecz ja nie mówię  rzucaniu wyzwania władcom świata ciemności. A co, jeśli chodzi o konfrontację z tym małym demonem pożądliwości, który sprawia, że jesteś zawstydzony i potępiony? Nie zaczynają atakując diabła bezpośrednio, lecz tego ducha strachu, który nieustannie szepcze pozbawione wiary myśli do twojego umysłu. Widzisz, Boże królestwo do postęp. Musimy nie tylko się modlić, lecz również poruszać w autorytecie Króla.

“Strzały twoje są ostre, ludzie padają pod nogi twoje. Upadnie serce wrogów króla” (Ps 45:5).

Bóg dał nam ostre strzały, które, pod namaszczeniem Ducha Świętego, zanurzają się głęboko w serca duchowych wrogów Pana. Mówisz: „Tak, lecz upadłem. Cierpiałem z powodu pewnych niepowodzeń”. Straciłeś więc rundę lub dwie. Czy cała walka już skończona? Czy to białą flagę widzę w twojej ręce? Czy zrezygnowałeś?

Inna odpowiedź może brzmieć: “Nie czuję się wygodnie konfrontując złego. Po prostu chcę się ukryć w Bogu, jako Jego czciciel”. Nikt nie mówi, nie chowaj się. Nikt cię nie popędza do biegu wprost w noc i rzucaniu motyką w słońce, lecz jeśli jesteś nękany pomimo tego, że starałeś się ukryć w Bogu, być może to sam Pan wypycha cię w stronę następnego ruchu i stanięcia naprzeciw twoich duchowych przeciwników

Z pewnością Pan może przegnać diabła i może to zrobić w mgnieniu oka, lecz być może bardziej podoba Mu się, aby „zmieść Szatana pod twoimi stopami” (Rzym 16:20)?

Nie mówię, aby się koncentrować na diable, lecz abyśmy się skupili na namaszczeniu jakie Bóg dał nam, abyśmy mogli stanąć przeciwko zamysłom złego. Odnówmy boski autorytet  w naszej modlitwie i duchowej walce, ubierając na siebie „pełną zbroję Bożą”, która jest wyposażona w najpotężniejszą broń wszechświata: miecz Ducha, czyli Słowo Boże” (Ef 6). Widzisz, nasz broń jest potężna i ma moc burzenia warowni Szatana.

Jeśli masz potrzebę świeżego namaszczenia, to pozwól, że przedstwię ci dwa ważne zbliżające się wydarzenia. Po pierwsze, nasza szkoła ICIT zaczyna następny semestr 02.07.2004.
Oznacza to, że pozostało niewiele czasu na zapisanie się przed tym terminem. Jeśli zastanawiałeś się nad tym, przestań zwlekać i wejdź na pokład. Fundamenty, które prezentujemy są unikalne duchowe rzeczywistości, z których każda została nam przez Pana udzielona zanim jeszcze będziemy w stanie wytrwać przeciw wrogowi. (pamiętaj, że zanim Dawid wziął swój łuk spiżowy, umocnił się w Panu. Bóg stał się jego warownia, jego ucieczką i wysoką wierzą).

Cykl 44 drukowanych jakie prezentujemy na pierwszym poziomie (plus 39 nagrań kasetowych) to te zasadnicze prawdy, które uzdolniły mnie do przeciwstawienia się demonicznemu sztormowi życia, a nawet do postępu i przejęcia terytorium przeciwnika. Mogę powiedzieć że, to co prezentujemy jest skuteczne i przyszło z namaszczenia Bożego, aby pomóc nam wyposażać Jego ludzi. Istotą poziomu pierwszego są cztery podstawowe cechy: dążenie do podobieństwa Chrystusowego, pokora, modlitwa i jedność.

Drugim   zbliżającym się wydarzeniem jest nasze szkolenie, które będzie miało miejsce 8-10 lipca w River of Life w Cedar Rapids, w stanie Iowa. To trzy dniowe seminarium jest przeznaczone wyłącznie dla studentów. Jeśli nie jesteś studentem ICIT, czuję się przymuszony powiedzieć ci, że Pan planuje w czasie tych dni udzielić wiele namaszczenia. Będzie to znaczący czas szkolenia i uwolnienia i przynaglam was, abyście zrobili wszystko co w waszej mocy, aby wziąć udział lub, ostatecznie, zakupić serię kaset audio.

Nikomu nie odmówimy rejestracji nawet w przypadku braku pieniędzy. Nie chodzi nam o robienie pieniędzy, lecz o wyposażanie Bożego ludu do powstania w dniu boju.

Módlmy się: Panie, nie tylko powołałeś nas do wojny o nas samych I naszych bliskich, lecz dałeś nam broń, która jest potężna. Ojcze, wszystkich, którzy stali się duchowo bojaźliwi, czy zastraszeni przez przeciwnika, przynoszę ich teraz tobie. Proszę Cię, abyś strząsnął z nich ich obawy i namaścił ich na ten dzień walki. Udziel nam łaski, błogosławiony Królu, abyśmy umieli napiąć spiżowy łuk. W imieniu Jezusa. Amen.

deeo

Złam pęta ducha bierności

 

Francis Frangipane

Ponownie chcę pomówić o potrzebie stosowania duchowego autorytetu. Faktem jest, że jeśli nie używamy autorytetu Chrystusa w naszym codziennym życiu to bez względu na to jak bardzo się staramy, zawsze będziemy nękani przez demoniczną rzeczywistość. O ile modlitwa i pokuta mają swoje, nie do zastąpienia niczym innym, miejsce  w uwalnianiu to może się to okazać nie wystarczające, jeśli komplikacje naszej wolności są wynikiem działania nieczystego ducha. Faktycznie, możesz znaleźć się wobec konieczności stanięcia twarzą w twarz z przeciwnikiem i w kontekście pokuty nakazać temu duchowi odejść od ciebie.

W zasadzie, przyjęliśmy koncepcję, że Bóg chce, abyśmy tolerowali opresję zamiast ją pokonać. Strach, użalanie się, gniew, niemoralny myśli czy pożądliwości ciała nie odejdą same z siebie. Twój umysł musi być odnowiony przez pokutę i poznanie Bożego słowa i jeśli demoniczna aktywność wykorzystuje twoją grzeszną naturę, przeciwnik musi zostać skonfrontowany w autorytecie imienia Jezus.

Możesz powiedzieć:
-Ja nie mam problemu ze złym duchem, walczę z grzechem.


Zgadzam się. Twoje często upadki w jakiejś szczególnej dziedzinie mogą być rzeczywiście zakorzenione w cielesnych postawach starej natury. Niemniej jednak jeśli często pokutujesz i ciągle nie możesz znaleźć trwałe wolności, być może przyczyna leży w kombinacji twojego grzechu i diabelskiej manipulacji tym grzechem. Widzisz, często rzeczywistą przyczyną stojącą za twoją słabością ma często demoniczną naturę.

Nawet jeśli uchwyciłeś się prawdziwej pokuty i otrzymałeś duchową wolność, czasami przeciwnik próbuje wrócić do twojego życia. Przypomnij sobie ostrzeżenie Jezusa: „

Gdy duch nieczysty wyjdzie z człowieka , wędruje po miejscach bezwodnych szukając odpocznienia i nie znajduje. Wtedy mówi: wrócę do mojego domu z którego wyszedłem” (Mat12:43-44).

Mówi nam więc, że nawet jeśli otrzymaliśmy z ręki Boga prawdziwe uwolnienie, ciągle może się zdarzać, że ten „nieczysty duch” będzie starał się wrócić do „domu,z którego wyszedł”. Ten „dom”, do którego chce wrócić, to ciemności stworzone przez twoje myśli sprzed czasu pokuty, a sposób na powrót to wejście w twoją duszę poprzez maskaradę twoichmyśli.

Dalej Jezus ostrzega, że gdy ten nieczysty duch wróci i znajdzie naszą duszę bez ochrony to wraca z „siedmioma duchami, gorszymi niż on sam” (Mat 12:45).

Po pierwsze, przeciwnik infiltruje twój umysł, starając się zasiać myśli czy ziarna w twojej duszy. Następnie stara się podlać to ziarno odpowiednimi pokuszeniami. Jak tylko odkryjemy bezpbożne myśli, możemy przejąć autorytet na nimi. Jeśli jednak nie skorzystamy z tego autorytetu nad myślami, jeśli siedzimy i pozwalamy, aby one rosły, przeciwnik przystępuje do inwazji na pełną skalę. Jezus mówi: „ i  końcowy stan takiego człowieka jest gorszy na początku” (w.45).

W pierwszym kontrataku szatana, musimy używać autorytetu w Chrystusie i pochwycić te początkowe, inwazyjne myśli. Nie pozwalaj im się rozmnażać. Nie pozwól na to, aby zamieszkały w twojej duszy nawet przez chwilę. Czy walczysz ze strachem, pożądliwością, złością czy jakimkolwiek innym grzechem i odpowiednim do niego demonicznym mocarzem ty jesteś w stanie walki o swoją duszę a pierwszym polem walki jest twój umysł. Aby zwyciężyć w tym wszystkim co robisz musisz strzec swego umysłu przed przeciwnikiem. Aby to robić, musimy używać duchowego autorytetu.

Ścigaj swoich przeciwników.
Bóg powołał nas do wojny. Faktycznie to On namaścił nas mocą Ducha Świętego. Nasze modlitwy są strzałami w samo serce królestwa przeciwnika. Jezus dał nam autorytet nad mocą przeciwnika (Łuk 10:19), lecz nie jest to autorytet, który ma być używany wyłącznie do strzeżenia i ofensywy. Duch Święty pragnie, abyśmy idąc za Jezusem, przejęli inicjatywę na terenie przeciwnika. W tym samym psalmie, w którym Dawid mówi o „łuku z brązu”, mówi: „będę ścigał nieprzyjaciół moich i dopędzę ich, a nie zawrócę, póki ich nie zniszczę!”(Ps. 18.38). Niech to będzie jasne: Dawid najpierw uwielbia Boga. Nie  ściga wroga bez uwielbienia dla Pana, niemniej gdy Bóg prowadzi go do walki, on całkowicie niszczy wroga.

Niestety, znam wielu chrześcijan, którzy nie ścigają przeciwnika. Oni raczej zadowalają się krótkim chwilowym oddechem, zamiast sięgnąć po namaszczenie Boże, które  wyposaży jako wojowników. W chwili, gdy otrzymają odrobinę pokoju to natychmiast zaczynają przekuwać z powrotem swoje miecze na sierpy. Rezygnują. Powiem wam trudną prawdę: albo będziemy ścigać naszych wrogów, albo nasi wrogowie będą ścigać nas. Musimy wypracować sobie Chrystusową postawę wobec zła. On przyszedł, „aby zniweczyć dzieło diabelskie” (1 J.3:8). Biblia mówi: „Wy, którzy miłujecie Pana, miejcie w nienawiści zło!” Nie może być naturalnego terenu. Duch Święty szuka w nas czegoś takiego jak było w Dawidzie, chęci ścigania naszych przeciwników, aż do zniszczenia ich. Dyskutujemy o duchowym autorytecie i posiadaniu agresywnej postawy serca, która pozwala nam wzrastać w dojrzałym podobieństwie do Chrystusa. Jezus mógł żyć i przebaczać ludzkie upadki, lecz On nigdy nie pozwolił złym duchom na to, aby miały wpływ na Jego życie. Był agresywny wobec Swoich duchowych wrogów.


Przyszłe zwycięstwa i dzisiejsze postawy

W ST jest taka historia, która znakomicie oddaje sprawę pasywnego ducha, o którym piszę. Prorok Elizeusz miał wkrótce umrzeć, gdy przyszedł do niego król Izraela Joasz i w niezwykły sposób pokazując swoje uczucia płakał nad mężem Bożym. Dodając do całej sprawy użył on tych samych słów, które wypowiedział Elizeuszdo Eliasz, w ostatniej chwili jego życia: „Ojcze mój, ojcze mój, konnico Izraela i jego woźnico!” (2Król 13:14).

Jest prawdopodobne, że Król potrzebował specjalnej mocy czy namaszczenia przed śmiercią proroka. Elizeusz przyjmuje króla, lecz sprawdza go każąc mu wziąć do ręki łuk i strzały. Mówi do niego: „Strzelaj” i król wystrzelił. Na to Elizeusz mówi: „Strzała zwycięstwa dla Pana i strzała zwycięstwa nad Aramem. Pobijesz Aramejczyków pod Afek doszczętnie” (2 Król 13:15-17).

Bóg miał uczcić wysiłki Joasza. Król dobrze rozpoznał namaszczenie Pańskie nad Jego sługą. Przyszedł, aby otrzymać, przez przekazanie, błogosławieństwo proroka jakie było przypisane jego życiu. Elizeusz „złożył swoje ręce na rękach króla” (w. 16). Jednak jeszcze jedna próba była konieczna. Elizeusz powiedział: „Weź strzały!” A gdy ten zebrał strzały, prorok powiedział do niego: „Uderz nimi o ziemię!” i król uderzył trzy razy i przestał. Wtedy rozgnieał się mąż boży na niego i rzekł: Należało pięć albo sześć razy uderzyć, wtedy byś pobił Aramejczyków doszczętnie, lecz teraz tylko trzy razy pobijesz Aramejczyków” (w.18-19).

Elizeusz został zdenerwowany przez pasywnego ducha króla Joasza. Prorok wiedział, że Joasz nie posiada tej wytrwałości, aby ścigać przeciwników, aż do pełnego ich pokonania. Joasz mógł był być prawdopodobnie wielkim królem, a jednak gniew Elizeusza zapalił się na bierne podejście do Bożych obietnic: ostatecznie wielu Izraelitów zginie w przyszłości z powodu najazdów Aramejczyków, ponieważ Joasz pokona ich tylko trzy razy. Gniew Elizeusza jest tylko odbiciem niezadowolenia Pana wobec lenistwa Jego ludzi dziś.

Możesz się nie zgodzić: „Bóg jest miłością. Jezus nigdy nie byłby zagniewany”. Śmiem się nie zgadzać. Rozważ słowa, które Pan wypowiedział do kościoła w Laodycei, do kościoła, który był całkowicie pochłonięty przez swoją własną wygodę i bierność wobec duchowej rzeczywistości. Jezus powiedział: Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny, lub gorący. Ale żeś letni, przeto wypluję cię z moich ust” (Obj. 3:15-16).

Jezus bardziej wolałby, abyśmy byli gorący lub zimni, niż letni. Czy on nadal kocha tych, których gromi? Oczywiście, lecz wzywa ich do zmiany ich postawy. To nie o to chodzi, że lenistwo czy pasywność są tak strasznymi grzechami jak morderstwo czy cudzołóstwo. To po prostu ta postawa tworzy psychologiczne więzienie wokół wierzącego, które rzeczywiście utrzymują nas we władzy naszych grzechów.

W naszym świecie duchowa bierność i obojętność Bożych ludzi jest jedną z najtrudniejszy do przyjęcia przez Pana rzeczy. Faktycznie, codziennie jesteśmy poddani możliwości terrorystycznego ataku czy zaawansowanej perwersji naszej kultury, a jednak większość chrześcijan nadal nie modli się i nic nie robi. Jest tak pomimo obietnicy Pańskiej, że jeśli przyjdziemy do Niego i uniżymy się w gorliwej modlitwie to On uzdolni nas do ścigania naszych nieprzyjaciół i pokonania ich. Lecz zamiast szukać Bożego oblicza na rzeczy zgubionych, zbyt wielu z nas jest unieruchomionych przez uścisk biernego (pasywnego) ducha.

Panu nie podoba się nasze duchowe lenistwo. Elizeusz mógł dostrzec to, że król Joasz nie był wytrwały z powodu nie agresywnego uderzania strzałami. Nie mówię tutaj o poziomie twojej energii, lecz o poziomie ognia w posłuszeństwie. Dziś, wiele narodów jest na skrzyżowaniu: demoniczne inicjatywy odnoszą sukcesy, które nie tylko legalizują sodomę, lecz starają się o uprawnienia związków homoseksualnych jako innejformy małżeństwa. W wielu krajach i narodach homoseksualiści już mogą adoptować i wychowywać niewinne dzieci a my jesteśmy zbyt bierni, aby powstać przeciwko temu gwałtowi! Jezus dał nam Swój autorytet, abyśmy „czynili uczniami wszystkie narody” (Mat 28:19). Nasz autorytet nie jest ograniczony do naszych modlitw przeciwko złemu; Bóg wspomoże nasze wysiłki przeciwko moralnemu złu również. W Ameryce zostaliśmy wezwani nie tylko do modlitwy za nasz kraj, lecz do podjęcia działania. To działanie może być tak proste (i ważne) jak pisanie do naszych senatorów i kongresmenów (www.afa.net), aby stanęli przeciwko homoseksualnym małżeństwom. Nasze działania będą sięgać do kogoś, kto jest zmieszani i zwiedziony co do swojej seksualności i szuka uzdrowienia. Lecz jeśli modlimy się i nic więcej nie robimy to możemy stracić duszę naszego narodu i nie chodzi tu tylko o USA, lecz o wiele innych narodów również. Może nas czekać klęska nie dlatego, że nie była dostępna Boża pomoc, lecz dlatego, że widzieliśmy postępy złego i nic nie zrobiliśmy.

Umiłowani, Bóg dał nam autorytet, dał nam narzędzia walki, aby pomóc nam, lecz my musimy powstać i walczyć. Musimy pokutować z biernego ducha i stanąć w autorytecie Chrystusa w tym dniu wojny i walki.

Pomódl się tą modlitwą głośno: Panie Boże, dziękuję ci za to, że Ty dałeś mi autorytet nad wszelką mocą przeciwnika. Przebacz mi, że pozwoliłem, aby mój głos milczał a moje wola była unieruchomiona przez biernego ducha. Dałeś mi autorytet nad planami i dziełami złego. Ty stworzyłeś mnie, abym był sługą sprawiedliwości Twojej. Napełniłeś mnie Duchem Świętym i ogniem. Tego dnia konfrontuję, odrzucam i przejmuję autorytet nad mocą przeciwnika. Łamię pęta biernego ducha w  imieniu Jezusa.

 

aracer.mobi

Moje rozumienie Piśma Świętego 2

10. Zrozumienie słów

Naturalną rzeczą jest, aby w rozumieniu Pisma Świętego rozpoczynać proces hermeneutyczny od najmniejszych jednostek informacji, jakimi są słowa. Lecz słowa łączą się z innymi słowami, te tworzą wyrażenia i zdania, które łącząc się ze sobą tworzą akapity, rozdziały, księgi, z których składa się Pismo Święte. Dlatego dla określenia znaczenia poszczególnych słów i terminów podstawową zasadą interpretacji słów, jest zwracanie uwagi na bezpośredni i dalszy kontekst słowa w wyrażeniu bądź w zdaniu.

Naprzykład temat „ ostatki’’ , wskazują na małą część po większej całości. W Starym Testamencie występuje dwieście dwadzieścia trzy razy i może oznaczać część, która pozostaje, po usunięciu małej części, czyli jest to większa część całości. Może to być część po usunięciu połowy. Czy też po usunięciu większej części, czyli mniejsza część całości Albo może oznaczać całość bez utraty jakiejkolwiek części? Słowo ostatki może wyrażać brak znaczenia, Izajasz 1, 4 – 9. Lub wskazywać na eschatologiczne ostatki Izajasz 4,2 nn.; 6,13.

Powinniśmy badać pochodzenie wyrazów i ich pierwotnych znaczeń, lecz tego rodzaju badanie musi zawsze mimo wszystko zwracać na kontekst i etymologię wyrazów oryginalnych języków biblijnych. Z kolei należy unikać stawiania etymologii i ‘’ podstawowego’’ znaczenia ponad kontekstualne znacznie słowa.

Kwestia znaczenia dosłownego

Dosłowne interpretowanie nie oznacza sztywnego literalizmu. Dosłowna interpretacja oznacza, iż rozumiemy dany fragment w jego normalnym naturalnym sensie. Musimy rozumieć słowa, tak jakbyśmy interpretowali język normalnej rozprawy. Bóg posłużył się słowami zwykłych ludzi dla zwykłych ludzi.

Z kolei Księga Daniela, Księga Zachariasza, Księga Daniela, Księga Objawienia, ze względu na zawartą tam symbolikę muszą być czytane uważnie, by odkryć, jaką dosłowną prawdę zawierają. Ci, którzy odrzucają dosłowną interpretację wpadają w spirytualizm alegoryzm, relatywizowanie biblijnej prawdy.

Czytanie Pisma Świętego musi być zawsze kontrolowane przez proste, dosłowne czytanie tekstu. Marcin Luter odpowiadał ‘’ póki nie zostanę przekonany przez proste świadectwa Pisma Świętego, niczego nie odwołam.’’ Dlatego należy trzymać się Biblii takiej, jak jest napisana i nie krytykować jej przydatność, ale raczej być posłusznym jego słowom, wtedy nikt z nas nie zginie.

Metonimia

W zrozumieniu może nam pomóc metonimia, dziedzina nauki zajmująca się badaniem słów, które zastępują dane słowo. Rzym 3,27 – 30, „obrzezanie” jest metonimią oznaczających Żydów, a nie „ nieobrzezanie ‘’ – pogan.

Synonim

Jest to słowo lub wyrażenie, które zawiera niektóre, ale nie wszystkie najistotniejsze elementy znaczenia danego słowa i może je zastępować w pewnych, ale nie wszystkich kontekstach.

Naprzykład: J 21,15 – 17 zawierają dwa synonimiczne greckie terminy „agapeo’’, i „fileo’’, tłumaczone jako „kochać” lub „miłować’. Jezus dwukrotnie pyta „czy mnie agapeo”, a za trzecim razem pyta się „ czy mnie fileo’’, Podczas gdy Piotr potwierdzał słowem „ fileo’’. Najpowszechniejsze wytłumaczeniem jest to, iż agapeo odnosi się do boskiej miłości, więc Piotr odpowiedział, że kocha ludzką miłością[ fileo], jako przyjaciela, więc w końcu Jezus zapytał czy go kocha [ fileo]jako przyjaciela, co dwukrotnie wcześniej apostoł potwierdził. Różnica w konotacji jest ważna dla znaczenia słowa.

Antonim

Tego terminu używa się na słowa o znaczeniu przeciwnym dla danego słowa.

Okoliczne kultury i religie
Pisarz mógł stosować terminy z okolicznych religii, czy kultur, ale wyrażały one, to, co jest typowe dla biblijnej wiary i zrozumienia. Poprzez nie wyrażali „nową treść’’ nieznaną zarówno hebrajskiej, jak i hellenistycznej myśli. Nie można przenosić znaczeń z jednego środowiska religijno – kulturowego do drugiego. Kontekst biblijny określa „nowa treść’’ znaczenia słowa w dokumencie biblijnym.

Słowo Baal, w większości przypadków oznacza, kannaanejskiego bożka urodzaju Baala, z wyjątkiem jednego przypadku, gdy Bóg Jahwe został nazwany „mój Baal’’- Oz 2,18. Nie możemy Jahwe przypisywać cechy Baala. Ten tekst wskazuje tylko na to, że Izraelici w pewnym momencie historii nie rozróżniali już Boga przymierza spod Synaju od kannaanejskiego, Baala.

Hebrajski termin „ tehom’’ z 1M 1,2 oznacza „ głębię ‘’, i nie może być interpretowany jako spokrewnione z „Tiamat” z poematu epickiego Enuma elisz, którym jest personifikowany słonowodny ocean Tiamat. Jest to przykład odczytywania w treści biblijnej treści babilońskiego pojęcia, obcego znaczeniom biblijnym.

Oczywiście, że pokrewne języki pomagają odkryć znaczenie terminów biblijnych, to jednak zawsze trzeba go harmonizować z bezpośrednim kontekstem językowym Biblii i w szerszym kontekstem ogólnego poselstwa biblijnego. Chodzi o to, aby jedno tło kulturowe nie odczytywać w innym.

Różne znaczenia słów

Na przykład znaczenie słów „ odkupić / odkupienie w Nowym Testamencie. W hellenistycznym systemie myślowym termin ten był stosowany w sytuacji uwolnienia niewolnika na podstawie wpłacenia odpowiedniej sumy pieniędzy. W Nowym Testamencie pojawiają się też te same terminy, które mówią o wierzącym człowieku jako” drogo kupionym ‘’ 1Kor. 6,20: 7,23, i jako wykupionych, 1P, 18 – 19 W szerszym rozumieniu tego słowa , Bóg odkupuje Izraela za pomocą swych czynów i faraon musi uwolnić Żydów. Zatem biblijne rozumienie odkupienia, to potężne działanie Boże zmierzające do uratowania wierzącego.

Problem pojawia się szczególnie wtedy, gdy znaczenie słowa nie pasuje do niektórych kontekstów, lub, gdy pojawiają się słowa rzadko używane, a czasami tylko raz. Tutaj musimy już poszukać tych ekspertów, którzy w sposób zawodowy zajmują się naświetlaniem znaczenia słów.

1M 15,13 wymieniony okres ucisku to 400 lat

1M 15. 16 potomkowie wrócą w ‘’czwartym pokoleniu [pokolenie – dor]’’

Przyjmując wiek pokolenia 25 – 40 lat, to pojawia się nam chronologiczna rozbieżność.

Hebrajskie ‘’dor’, w innych semickich językach jak język mari, wczesnoasyryjski, arabski, syryjski, wskazują, że słowo ‘’dor’’ nie jest ‘’ pokolenie’’, ale okres trwania, czas trwania, długość życia, wynosząca osiemdziesiąt lat lub więcej. Kontekst biblijny 15 rozdziału Księgi Genesis potwierdza, że odkryte znaczenie słowa ‘’dor’’, jest w tym przypadku właściwe.

12. Kwestia znaczenia przenośnego

Wyrażenia idiomatyczne

Całe wyrażenie idiomatyczne musi być traktowane jako semantyczna całość.

1J 3,17 – ‘’zamknąć serce’’ – brak współczucia

Rz. 12.20 ‘’ węgle rozżarzone zgarniesz na jego głowę ‘’ – zawstydzisz go

Podobieństwa, Metafory

Stanowi bezpośrednie porównanie, przez użycie słowa ‘’jak’’ Jr 23,29 słowo Pana jak ogień, młot Metafory pokazują przenośne znaczenie Łk 10,3 – owce i wilki, J10.16 – jeden pasterz i jedna owczarnia.

Personifikacja, czyli uosobienie

Wówczas przedmiotowi, idei przypisuje się cechy osobowe. Naprzykład, mądrość z Przypowieści Salomona 8,22 – 31; Mt. 6,34

Hiperbole

Są to środki stylistyczne polegające na zamierzonej przesadzie w opisie zjawiska lub przedmiotu, której nie należy traktować dosłownie, 5M 1,28;J 21,25

Eufemizmy
Jest słowem lub wyrażeniem, które zastępuje inne słowo lub wyrażenia uważanie za nieprzyzwoite lub obraźliwe,1M 4,1

Symbole
Należą do kategorii znaków, słów o niedosłownym, czyli przenośnym znaczeniu. Symbol jest wizualnym lub koncepcyjnym przedstawieniem tego, co jest ukryte i niewidzialne. Stosuje się po to, by przekazać boską prawdę, wymagania, obietnice, zobowiązania, twierdzenie czy też żądanie lub upominanie się.

W Biblii mamy do czynienia z symbolami rzeczowymi, symbolicznymi działaniami, oraz symbolicznymi nazwami i imionami

Symbole rzeczowe: słup obłoku – Boże prowadzenie i chwałę Bożą 2M 13,21;16,10;,wąż z miedzi – uzdrawiająca moc Boga 4M 21,9;, tęcza –

Dotrzymywanie przymierza 1M 9,13; kubek wina – gniew Boży Iz.51,21; Ap 14,10

Symboliczne działania: uzmysławiają rzeczywistość wykraczająca poza ich bezpośredni kontekst, Izajasz chodził w bieliźnie osobistej – Bóg sprowadzi niewolę na Izrael, Iz 20,1 – 6;Jeremiasz nabywa ziemię w Anatot – wiara w odrodzenia się Judy, Jr 32,1 – 15 Symboliczne nazwy i imiona: Lo – ruhama, co znaczy Niedarzona miłością – Pan nie czuje miłosierdzia do Izraela Oz 1,6.8; Dokonując odczytywania symboli nie wolno ich zbytnio materializować, jak również spirytualizować. Należy badać w kontekście zdaniowym oraz w kontekście dalszym i w kontekście poselstwa, które niesie.

13. Zrozumienie zdań

Składa się nań: zrozumienie słów i zależność między słowami, ich formy gramatyczne i powiązania składniowe.

14. Zrozumienie większych jednostek tekstu

Istniejące komentarze są w różnym stopniu omylne, przy czym zawsze większa wartość mają komentarze napisane przez osoby przekonane o boskim natchnieniu Biblii i praktycznej przydatności Pisma Świętego niźli komentarze napisane z krytycznego punktu widzenia. Zawsze bądź nauczycielem i uczniem w jednej osobie.

15. Zrozumienie autorów i ich ksiąg

Pisarze biblijni mogą być lepiej zrozumiani na podstawie dzieła czy dzieł, które napisali. Jeżeli ktoś chce zrozumieć teologię Izajasza, to ma do dyspozycji całą księgę, to samo odnosi się do apostoła Pawła, czy Jana. Musimy jednakże szanować różne aspekty tematów, koncepcji i motywów poselstwa i teologii każdej księgi i każdego pisarza , gdyż Bóg objawił im na tyle na tyle uznał w swojej opatrzności, Hbr 1,1 –3, naprzykład : cztery ewangelie , mimo ,że wszystkie solidarnie mówią o życiu i misji Jezusa , to jednak w różnym stopniu kładą nacisk na poszczególne zagadnienia teologiczne, to jednak nie można ich nisko notować. Byłaby to wielka strata dla całościowego widzenia przekazu biblijnego. Każdy pisarz z Bożej inspiracji wniósł swój wkład w pełnię prawdy objawionej przez Boga.

Przy tym, aby zrozumieć całość poselstwa danej księgi, należy zapoznać się uwarunkowaniami politycznymi, społecznymi, i religijnymi, w których żył jej autor. Ułatwi to nam kulturową ocenę warunków, w których powstało dzieło.

Poza tym ważne jest to, do kogo adresowana jest księga, mimo, że poselstwa w nich zawarte maja charakter uniwersalny. Dobrze jest zadać sobie pytanie, co stanowiło powód do napisania tej księgi, w jakich okolicznościach powstała. Dana księga ma swoje własne poselstwo, a kolejne ukażą je w różnorakim aspekcie, dopiero razem współtworzą kompletność dokumentu biblijnego na dany temat.

Biblia tworzy komplet przekazu od Boga, dlatego musimy ją potraktować jako niepodzielną całość, jednocześnie należy widzieć powiązania pomiędzy poszczególnymi jej mniejszymi jednostkami – słowa, zdania, akapity, rozdziały, księgi, Stary Testament, Nowy Testament. Nie wolno zakładać, że ten fragment ma pełniejsze znaczenie, odkrywanie tych prawd należy do innego pisarza.

16. Zrozumienie Pisma Świętego jako całości

Protestanci mają dobry zwyczaj podczas czytania Biblii, bowiem w trakcie jej studiowania zadają sobie pytanie:, „ co chce powiedzieć do mnie Bóg, przez natchnionych proroków”. Wtedy odkrywa się pełniejsze i głębsze rozumienie znaczenia słów Boga. Przy czym należy nadmienić, że interpretator może mieć pełniejsze i trafniejsze rozumienie aniżeli sam autor, naprzykład kwestii proroctw z Księgi Daniela, czy z Apokalipsy św. Jana.

Wielce pomocna jest tutaj typologia biblijna, czyli nauka o symbolach i wzorcach znajdujących się w Piśmie Świętym. Symbol, wzorzec jest w pełni zrozumiały, gdy rzeczywistość wykaże jego znaczenie. Mojżesz jest wzorem wskazującym na Jezusa, Dz. 7,21 – 40 Doświadczenie Jonasza jest ilustracją śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, Mt 12,40.

17. Wzajemne powiązania między Starym a Nowym Testamentem

O jedności w różnorodności Starego i Nowego Testamentu poucza apostoł Paweł w liście do Hebrajczyków Hbr 1,1 – 2 oraz pisząc do Koryntian 1 Kor 12,4 – 6. Istnieje, zatem różnorodność wynikająca stąd, że różni pisarze często o tym samym wydarzeniu pisali z różnego punktu widzenia. Byli to ludzie o niejednorodnym wykształceniu i pochodzeniu społecznym. Każdy z nich wyrażał boskie myśli swoim językiem. Żyli oni i mieszkali w różnym czasie i miejscu. Jest różnorodność zamierzona przez Boga, jednocześnie jest zespolona w jedną całość. Przy czym Stary i Nowy Testament są sobie równoprawne, w tym sensie, że są ze sobą powiązanie i rzucają światło na siebie nawzajem.

Tym sposobem Nowy Testament jest zrozumiały ze względu na istnienie Starego Testamentu, i odwrotnie, Stary Testament staje się komunikatywny ze względu na współistnienie z Nowym Testamentem. Oba zawierają naukę tego samego chrześcijańskiego Bóstwa. A zatem Nowy Testament jest tylko dalszym ciągiem Starego Testamentu, przy zachowaniu jedności i równowartości teologicznej.

Wzorce jedności

Wspólnym elementem Starego i Nowego Testamentu jest zapis dziejów ludu Bożego. Przy czym Stary Testament jest postrzegany jako historyczny dostęp do Nowego Testamentu. Ta jednia przejawia się w tym, iż cała Biblia dotyczy Boga i postępowania wobec ludzkości.

Biblijna zależność

Nawiązania do Starego Testamentu nie mają charakteru systematycznego, nie mniej na podstawie Nowego Testamentu Nestle’a – Alanda, stwierdzono, że zawierają dwieście pięćdziesiąt cytatów ze Starego Testamentu.

Tematy

Teologiczna struktura Starego i Nowego Testamentu jest zasadniczo taka sama. Mają one swoje korzenie w Starym Testamencie.

Temat łaski Bożej przewija się przez całą Biblię. Od księgi Genesis 3,15 po ostatni wers ostatniej księgi Nowego Testamentu, którym jest Apokalipsa św. Jana. Inicjatywa w tym względzie należy do Boga

Temat przymierza rozpoczyna się od pierwszej obietnicy zawartej w 1 M 3,15 i powtarza się w przymierzach z Noem – 1M 9,1 – 17. Abrahamem 1M12, 1 – 4; 15; 17. Izaakiem i Jakubem 2M 6,4; Ps 105, 8 – 11: 1Krn 16,15 – 18. Pod górą Synaj 2M 19,5 – 6; 23,32; 24. 7 – 8; 31, 16; 34, 10.12.15.27.28. Z Dawidem 2 Sm 7,11.16.25: 1Krl 8,20.24 – 25; 2 Sm 23,5: Ps 89, 4.29.35.40; 132,11. 12 i jego potomkami 2Krn 13,5 . Prorok Jeremiasz mówi o ‘’nowym przymierzu’’ Jr 31,31 – 34 .

Nowy Testament kontynuuje starotestamentową teologię przymierza, mówi o wiecznym przymierzu Hbr, 13,20; 12, 28 i podtrzymuje ciągłość historii zbawienia Gal 3, 15 – 22. Paweł rozważa pewne szczególne dobrodziejstwa dostępne za pośrednictwem nowego przymierza

2Kr 3,16 – 18 Ten temat jednoczy Stary Testament z Nowym.

Idea ostatków. W historii potopu Bóg łaskawie ocalił ostatki 1M 6 – 9. Ostatki uciekają przed zagładą Izajasz 4,3 W Nowym Testamencie pojawia się w nauczaniu apostoła Pawła Rz. 9 – 11 Apokalipsa św. Jana nazywa ostatkami wspólnotę wierzących tuż przed przyjściem Jezusa.

Słownictwo
Powszechnie uznaje się, że niemal każdy ważniejszy temat teologiczny z Nowego Testamentu jest zaczerpnięty z jakiegoś terminu, który był używany w Starym Testamencie.

18. Typologia

Innym sposobem zdefiniowania jedności między Testamentami jest omawianie osób, instytucji i wydarzeń Starego Testamentu wraz z ich typologicznymi równoważnikami w Nowym Testamencie. Greckie słowo ‘’typos’’, znaczy odbicie, w Nowym Testamencie występuje czternaście razy. Typologiczne znaczenie, będzie docenione wtedy, gdy jest spostrzegane w świetle Nowego Testamentu. To kryterium ma nas zabezpieczyć przed skłonnością do doszukiwania się wzorów, obrazów tam, gdzie ich faktycznie nie ma. Naprzykład 1M 14,18 i Hbr 7.3, Melchisedek jest symbolem Chrystusa. Czyli są to Boże podpowiedzi, co później zostanie odkryte przez rzeczywistość. Dlatego znaczenie typu jest najlepiej zrozumiałe, gdy następuje jego spełnienie przez rzeczywistość.

19. Obietnice/przepowiednia i jej spełnienie

Historia Starego Testamentu osnuta jest na wzorcu: obietnica/ przepowiednia i spełnienie. Nowy Testament podejmuje ten temat podając jako spełnienie tego, co zostało obiecane w Starym Testamencie. Starotestamentowe obietnice Izraela, zostają wypełnione w Izraelu duchowym Rz. 9,6 – 13

20.Historia zbawienia

Wskazuje na jedność perspektywy obu Testamentów.

21. Jedność perspektywy

Łączy je eschatologiczna perspektywa, jest to ciągłe parcie w kierunku tego ‘’eschaton’’, nadejścia Pana.
Jest to jedność planu i celu dla ludzkości i całego wszechświata.

22.Wyzwanie stojące przed chrześcijanami.

A. Podporządkować religijne doświadczenie Słowu Bożemu

Nasze uświęcone doświadczenie jest wiarygodne, jeśli potwierdza je Pismo Święte. Nie możemy polegać na odczuciach i szczerości, a jednocześnie ignorować wyraźne wypowiedzi Słowa Bożego, gdy Słowo to nie zgadza się z odczuciami. Metaforycznie mówiąc odczucie może być plewą, ale Słowo Boże jest pszenicą. Jezus mówiąc o sobie wskazywał na ‘’Mojżesza i proroków. Piotr przypomina, że był świadkiem naocznym, był z Jezusem, i usłyszał jego głos, który pochodził z nieba. Jednakowoż jest coś mocniejszego niż doświadczenie: słowo prorockie, natchnione przez Boga, autorytatywne Pismo Święte, 2P 1, 20 – 21.

B. Uznać, że głos większości nie może stanowić, co jest prawdą

W kościele nie ma władzy poza wolą Bożą wyrażoną w Piśmie Świętym, dlatego decyzje Kościoła winne być zatwierdzane nie przez referendum wyznawców, lecz przez autorytet Biblii.

C. Opierać moralną wrażliwość na Biblii

Stary Testament może urażać nasze uczucia chrześcijańskie, to jednak nie urażał chrześcijańskich uczuć Chrystusa.

D. Odważnie stanąć po stronie biblijnych przekonań

Nie można dostosowywać Biblii do współczesnych prądów i nowych opinii.

To, co nowe, nie zawsze jest prawdziwe, lub jest czymś, co już dawno było i zniknęło. W wielu wypadkach stare jest lepsze, bo jest słuszne. Teologia wiary jest słuszna, jeśli może rozwijać starą wiarę. Czyli nowe prawdy, nigdy nie mogą być w sprzeczności ze starymi prawdami. Nauki biblijne nie mogą być dopasowywane do idei tego świata. Jeżeli przyjmiemy jakieś poselstwo lub naukę, powinniśmy zażądać najpierw wyraźnego dowodu – ‘’Tak mówi Biblia’’.

Największe zniekształcenia występują na poziomie interpretacji, dlatego należy pytać, co oznacza ten tekst, a nie, co ten tekst oznacza dla mnie.

E. Dobrze interpretować  Słowo Boże
W praktyce oznacza to, żeby nie odchodzić od Słowa, nie wątpić w Słowo, przyjąć odpowiednie nastawienie i założenie wobec Słowa, zachowywać proste czytanie Pisma Świętego.

F. Nie odchodzić od Słowa
Musimy zaakceptować Biblie jako natchnioną, wiarygodną i autorytatywną regułą dla chrześcijanina. Nie można dać się zwiedzeniom:, ze strony fałszywych uczonych:, niewiedzy, fałszywych snów i widzeń, pozorom prawdy lub półprawdom. Dlatego każda nauka, poselstwo musi mieć dowód, że to mówi Pan.

Biblia jest autorytarnym przewodnikiem w kwestii nauk i postępowania. 2Tm 3,16 – 17. Studiując Pismo Święte, Bóg będzie prowadził tak , że piękno będzie zachwycało, napomnienia będą ostrzeżeniem, a obietnice pociechą i wzmocnieniem.

G. Przyjąć odpowiednie nastawienie i założenie wobec Słowa

Nauka biblijna nie jest uwarunkowana kulturowo jej sprawozdania muszą być przyjęte z ufnością jako autentyczne. To człowiek ma nastawienia i uprzedzenia kulturowe do Pisma Świętego. Dlatego musi pokornie uznać, zależność od Ducha Świętego.

To nie oznacza, że interpretator musi wyzbyć się zdolności rozumowania czy osobistego rozsądku. Okazaniem swojej zależności od Ducha Świętego jest modlitwa, powinna ona rozpoczynać i kończyć czytanie Pisma Świętego. Ponadto interpretator musi być gotowy podporządkować się naukom Pisma Świętego. Nie można zamykać oczu na prawdy, którym należy się podporządkować, lecz uczynić je regułami naszego życia.

H. Postawa wobec trudnych fragmentów

– do każdego problemu trudnego fragmentu w Biblii, podchodźmy z całkowitą uczciwością.

Przyznajcie się wtedy,że go nie rozumiecie, i nie starajcie się go wyjaśnić na silę, ani lekceważyć, ani pomijać. Nie szukajcie niezadowalającego wyjaśnienia, lecz czekajcie.

– do każdego trudnego fragmentu, na jaki natrafiamy w Biblii, podchodźmy z pokora właściwą ludziom o tak ograniczonej wiedzy jak nasza. Jednakże nie możesz przez to przypuszczać,że nie ma rozwiązania.

– Do każdego problemu trudnego fragmentu w Biblii, podchodźmy z nieposkromioną determinacją.

Postanówcie, że znajdziecie rozwiązanie, bez względu na czas, jaki to będzie wymagało. Trudne fragmenty są po to abyśmy sami wytężyli nasze umysły, gdyż wtedy najlepiej je się zapamiętuje. Poszukujcie tak długo na ile będzie to konieczne.

– Do każdego problemu trudnego fragmentu w Biblii, podchodźmy zupełnie bez lęku

– Do każdego problemu trudnego fragmentu w Biblii, podchodźmy zupełnie bez lęku z niezłomną cierpliwością, która nie poddaje się zniechęceniu.

– Do każdego problemu trudnego fragmentu w Biblii, podchodźmy z biblijnej perspektywy

– Do każdego problemu trudnego fragmentu w Biblii, podchodźmy z modlitwą. Dn. 5, 11 – 12; 6,11 – 12

23. Co to znaczy żyć Słowem Bożym?

Należy być ’’ Ludem Księgi’’, czyli wręcz ‘’ molem biblijnym’’.
Pojawia się niebezpieczne zjawisko pogoni za kasetami, płytami, z wykładami teologów, duchownych naukowców, psychologów, rodziców, czy też znajomych. Musimy trwać nie przy subiektywnych opiniach uczonych, lecz przy Biblii.

Musimy karmić się Słowem Bożym J 6,32 – 63

Musimy rozkoszować się Słowem

Czytanie, studiowanie, rozmyślanie, słuchanie jej. Przy czym nie chodzi o zbieranie osobliwości biblijnych, lecz osiąganie w ten sposób zadowolenia wynikającego z łączności z Panem, właśnie poprzez Biblię.

Musimy zważać na Słowo

Czyli postępować godnie z tym, czego się uczymy.1P 3,1;Jk 1,22 – 24

Musimy być prowadzeni przez Słowo

Poddanie się Słowu, będzie od nas wymagało, aby poszukiwać woli Bożej w poważnym studiowaniu Pisma Świętego. Należy orientować się na książki biblio centryczne i prowadzące do Jezusa.

Musimy mieć odwagę, by bronić Słowa

Nie można przyjmować teologicznej neutralności, kiedy Boża prawda i cześć są zagrożone. Nauka o tylko miłości Bożej, i pomijanie nauki o sprawiedliwości Bożej, to pogodzenie prawdy z błędem. W ten sposób można pominąć Dekalog.

deeo

Cuda Mesjańskie 1

Arnold G. Fruchtenbaum

CUD PIEWRSZY

 

UZDROWIENIE TRĘDOWATEGO

 

Jeszcze przed przyjściem na świat Jeszuy starożytni rabini podzielili cuda na dwie kategorie: cuda możliwe do wykonania przez każdego, kto otrzyma po temu dar, oraz cuda zarezerwowane tylko dla Mesjasza. Podczas swego pierwszego przyjścia Jeszua dokonywał cudów z obu tych kategorii, a ich rezultaty i reakcje na nie stanowią po dziś dzień kluczowy element naszej wiary.

 

WPROWADZENIE

Pierwszym cudem mesjańskim była uzdrowienie trędowatego. Na podstawie  prawa Mojżeszowego człowiek mógł stać się nieczystym poprzez dotknięcie  żywego człowieka tylko wówczas, gdy dotknął trędowatego. Oczywiście  można się było nabawić nieczystości ceremonialnej także poprzez  dotknięcie zwłok ludzkich, zdechłego zwierzęcia bądź też zwierzęcia  żywego, ale nieczystego, ale nieczystego jak świnia. Spośród żywych  ludzi jednakże tylko trędowaty mógł uczynić bliźniego nieczystym.  Pismo Sw. nie zawiera żadnej wzmianki o uleczeniu z trądu Żyda w  okresie od nadania w całości prawo Mojżeszowego po pierwsze przyjście  Jeszuy. Owszem z trądu została uzdrowiona Miriam, stało się to  jednakże, jeszcze zanim została przekazana całość prawa Mojżeszowego.  Uzdrowiony z trądu został też Naaman, był on jednakże Syryjczykiem, a  nie Żydem. Trąd był jedyną chorobą wyłączoną z lecznictwa rabinicznego-  lek na trąd po prostu nie istniał. A przecież Pismo – w Trzeciej  Mojżeszowej(Kapłańskiej) rozdz. 13-14 podaje lewickiemu kapłaństwu jak postępować w przypadku uzdrowienia trędowatego!

Otóż w dniu, gdy trędowaty przybyłby do kapłana i oznajmił: „Byłem  trędowaty, ale jestem uzdrowiony”, kapłan miał na początek wziąć od  niego dwa ptaki jako ofiarę. Następnie aż przez siedem dni orientowano  się szczegółowo w sytuacji tego człowieka. Po pierwsze czy faktycznie  był trędowaty? Po drugie, jeśli tak, to czy istotnie został uzdrowiony,  to, w jaki sposób to się dokonało? Jeśli po siedmiu dniach nie ulegało  wątpliwości, iż człowiek ten był trędowaty, został z trądu uzdrowiony i  nastąpiło to w odpowiednich okolicznościach, to ósmego dnia składano za  niego szereg ofiar. Po pierwsze, ofiarę pokutną; po drugie – ofiarę za  grzech; po trzecie – ofiarę całopalną i po czwarte – ofiarę z pokarmów.  Krwi ofiary pokutnej używano do pomazania uleczonego trędowatego.  Obrzęd kończyło namaszczenie uzdrowionego oliwą. Choć więc kapłani  posiadali wszystkie te szczegółowe wskazówki, co do postępowania z  uzdrowionym trędowatym, nigdy nie mieli okazji ich zastosować; od  czasu, bowiem nadania prawa Mojżeszowego nie został uleczony z trądu  żaden Żyd. W świetle takiej sytuacji rabini nabrali przekonania, że  tylko Mesjasz będzie posiadał moc uzdrawiania trędowatych Żydów. W ten  sposób uzdrowienie trędowatego zostało za pierwszy spośród trzech cudów mesjańskich.

UZDROWIENIE TRĘDOWATEGO

Trzy relacje ewangeliczne o uzdrowieniu trędowatego znajdziemy 35-41, w  Ewangeliach Mateusza(8,2-4), Marka(l,40-45) oraz Łukasza(5,12-16).  Mateusz i Marek stwierdzaj ą jedynie, że chory cierpiał na trąd, Łukasz  jednakże, zawodowy lekarz, podaje więcej szczegółów, stwierdzając, że  człowiek ów był „cały pokryty trądem”. Znaczy to, że choroba była w  zaawansowanej fazie i już niedługo mogła zagrozić życiu cierpiącego.  Człowiek ten „cały pokryty trądem”, przyszedł jednak do Jeszuy i  powiedział: „Panie, jeśli chcesz,  możesz mnie oczyścić”. Chory ewidentnie, więc uznał w Jeszuy Mesjasza,  posiadającego moc uzdrawiania trędowatych; jedyną ewentualną przeszkodą  na drodze do jego uzdrowienia mogła, więc być tylko wola Jeszuy. Jeszua  dotknął go, i „zaraz trąd ustąpił”. Zwróćmy jednakże uwagę na słowa,  jakimi Jeszua pouczył uzdrowionego z trądu: „… Przykazał mu, aby  nikomu nie mówił, ale dodał: Idź i pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę za  oczyszczenie swoje, jak polecił Mojżesz, na świadectwo dla nich”. „Oni”  to w pierwszym rzędzie przywódcy ludu izraelskiego. Jeszua posłał  człowieka uzdrowionego z trądu prosto do kapłanów w Jerozolimie, aby  zmusić ich do zastosowania poleceń wymienionych w Księdze Kapłańskiej.  Kiedy uzdrowiony pokazał się kapłanom, tego samego dnia złożyli oni dwa ptaki na ofiarę?
Przez następne siedem dni szczegółowo badali sprawę i przekonali się o  trzech rzeczach:, że człowiek ów faktycznie był przedtem trędowaty, że  doznał całkowitego uzdrowienia i że uzdrowienia tego dokonał Jeszua z  Nazaretu. A ponieważ sami kapłani nauczali, że uzdrowienie trędowatego  to cud stricte mesjański, to nie ulegało wątpliwości, że ten, kto  uzdrowił trędowatego, dał tym samym jasno do zrozumienia, że jest  Mesjaszem Izraela. Jeszua nie bez kozery posłał uzdrowionego z trądu do  kapłanów – chciał, bowiem, aby przywódcy ludu zbadali przesłanki  świadczące o Jego Mesjaństwie. Chciał skłonić ich do wyrobienia sobie  zdania na temat Jego Osoby(, że jest Mesjaszem) i na temat Jego  poselstwa, ( że niesie Izraelowi to Królestwo, które od dawna  zapowiadali prorocy). Posławszy uzdrowionego trędowatego do  przywódców Izraela, Jeszua „oddalił się na pustkowie i modlił się”.  Jeszua udał się na pustynię, gdzie niegdyś pościł i był kuszony przez  diabła. Tym razem jednak udał się tam w celu modlitwy. O co się  modlił?  Zapewne o to, co będzie dalej i jak przywódcy ludu zareagują na Jego mesjański cud.

REAKCJA PRZYWÓDCÓW LUDU

Z relacji Marka dowiadujemy się, że cud ten miał miejsce w Kafarnaum w Galilei, daleko od Jerozolimy, Łukasz zaś stwierdza: „I stało się  pewnego dnia, gdy nauczał, a siedzieli tam faryzeusze i nauczyciele  prawa, którzy przybyli ze wszystkich wiosek galilejskich i judzkich, i  z Jerozolimy, a w Nim była moc Pana ku uzdrawianiu…” (5,17) Nie mamy  tu, zatem do czynienia z garstką miejscowych notabli z Kafamaum,  ciekawych osoby Jeszuy. Są tu przywódcy z całego Izraela: z Galilei, z  Judei i z Jerozolimy. Czemuż to wszystkie te osobistości urządziły  sobie zjazd w Kafamaum? Musiała to być reakcja na pierwszy mesjański  cud. Uczeni w Piśmie wiedzieli, że Jeszua uzdrowił trędowatego. A  zgodnie z ich własną nauką uczynić to był władny jedynie sam Mesjasz.  Jeśli zatem Jeszua’ uzdrowił trędowatego, to musiałoby to znaczyć, iż  jest On Mesjaszem. Posiadając te wszystkie informacje, przybyli do  Kafamaum, aby zbadać sprawę Jeszuy.

Zgodnie z prawem Sanhedrynu w przypadku pojawienia się jakiegokolwiek  typu ruchu mesjańskiego Sanhedryn winien zbadać takie zjawisko w dwóch  etapach. Pierwszym etapem była obserwacja. Powoływano specjalną delegację, której zadaniem było wyłącznie przyglądanie się zjawisku:
zwracanie uwagi na słowa, na czyny i na naukę. Na tym etapie nie  dopuszczano ani do zadawania pytań, ani do wszczynania sporów.  Po okresie obserwacji delegacja powracała do Jerozolimy, składała  raport przed Sanhedrynem i podawała swą ocenę: czy ruch ów jest godny  uwagi, czy też nie? Jeśli orzeczono, że nie jest to ruch o istotnym  znaczeniu, odstępowano od dalszego badania sprawy. Jeśli jednak ocena  była odmienna, następowała druga faza badania, zwana fazą przesłuchań.  W fazie tej przesłuchiwano zarówno przywódcę jak i członków ruchu.  Zadawano pytania i zgłaszano wątpliwości, aby przekonać się, czy  twierdzenia nowego ruchu należy przyjąć czy odrzucić. Incydent  wspomniany w Ewangelii Łukasz 5,17 mieścił się w pierwszej,  obserwacyjnej fazie badań, a ponieważ miał  miejsce cud mesjański, do Kafarnaum przybyli licznie przywódcy z całego  kraju, chcąc osobiście uczestniczyć w obserwacjach. W dniu tym, kiedy  Mesjasz nauczał, czworo ludzi przyniosło do Niego swego sparaliżowanego  przyjaciela, licząc na jego uzdrowienie. Ponieważ jednak pokaźna liczba  przywódców ludu blokowała wejście do pomieszczenia, mężczyźni wspięli  się na dach budynku, zrobili w nim otwór i spuścili chorego przed oblicze Jeszuy.
W tym momencie Jeszua przerwał nauczanie. I zamiast po prostu uzdrowić  paralityka oznajmił mu: „Człowieku, odpuszczone są ci grzechy  twoje”(Mk. 2,5). Zamiast spodziewanego uzdrowienia następuje  zdumiewająca deklaracja o odpuszczeniu grzechów! Jeszua dobrze  wiedział, że taka deklaracja w obecności licznie zgromadzonych  przywódców wywoła reakcje negatywne. I tak się stało: „niektórzy z  uczonych w Piśmie […] Siedzieli i rozważali w sercach swoich” . Była  to faza obserwacji, kiedy nie wolno było pytać ani zgłaszać sprzeciwu.  A w sercach swoich uczeni w Piśmie myśleli tak: „Czemuż ten tak mówi?  On bluźni. Któż może grzechy odpuszczać oprócz jednego. Boga?”. Z  teologicznego punktu widzenia ich myślenie było bez zarzutu. W istocie  nikt inny jak tylko Bóg może odpuszczać grzechy. A ponieważ Jeszua  rościł sobie prawp do odpuszczania grzechów, alternatywa była jedna:  albo jest On bluźniercą, albo też tym, za którego się podaje – Mesjaszem.
W tym właśnie momencie Jeszua zwrócił się do zebranych przywódców z  takim pytaniem: „Cóż jest łatwiej, rzec paralitykowi: Odpuszczone są ci  grzechy, czy rzec: Wstań weź swoje łoże i chodź?”. W istocie, co jest  łatwiejsze? Powiedzieć: Odpuszczając! się grzechy twoje? Czy też  oznajmić sparaliżowanemu: Zaraz Cię uzdrowię, więc wstań, weź swoje  łoże i chodź?

Niewątpliwie, łatwiej było wypowiedzieć słowa: „Odpuszczone są grzechy  twoje”, bo ich skuteczności nie można sprawdzić namacalnie, naocznie,  za pomocą obserwacji. Znacznie natomiast trudniej przechodziłaby przez  gardło zapowiedź uzdrowienia paralityka – gdyż wiarygodność takiej  zapowiedzi można sprawdzić za pomocą namacalnych, widzialnych dowodów.  Jeszua jednakże oznajmił, że dowiedzie prawdziwości swego pierwszego  stwierdzenia („Odpuszczone są grzechy twoje”) poprzez wykonanie  „trudniejszego” zadania uzdrowienie paralityka. I uzdrowił go.  Przywódcy mieli, zatem natychmiastowy, oczywisty dowód  prawdziwości słów Jeszuy – chory, bowiem nie tylko samodzielnie wstał,  ale i chodził, a nawet nosił swoje łoże. Dokonanie tego „trudniejszego”  cudu dowiodło, iż wypowiadając „łatwiejszą”  deklarację o odpuszczeniu grzechów, to musiało to znaczyć, iż jest On  tym, za kogo się podaje – Mesjaszem. Reakcją na pierwszy mesjański cud,  Jeszuy: uzdrowienie trędowatego było, więc rozpoczęcie drobiazgowego  badania prawdziwości Jego mesjańskich deklaracji. I już na początku  przywódcy ludu zaobserwowali, iż Jeszua rości sobie prawo do  odpuszczania grzechów. Był, zatem albo bluźniercą, albo też – Mesjaszem.  Jedno jest pewne: po powrocie do Jerozolimy przywódcy ludu na pewno nie  orzekli, iż ten ruch mesjański jest nieistotny. Po tym wydarzeniu  Jeszua stał się przedmiotem drugiej fazy badań Sanhedrynu: części  przesłuchaniowej. W okresie pomiędzy dokonaniem pierwszego cudu  mesjańskiego i drugiego cudu mesjańskiego wszędzie, dokądkolwiek udawał  się Jeszua, podążał za nim ten czy inny faryzeusz. Tym razem badający  nie przestrzegali już zasady milczenia. Gdziekolwiek udawał się Jeszua,  faryzeusze zasypywali Go pytaniami lub wyrażali swój sprzeciw, usiłując potwierdzić bądź obalić Jego mesjańskie twierdzenia.

CZĘŚĆ DRUGA

топ сео