Całość znajduje się w powyższym pliku PDF. Poniżej wstęp:
„Czy Bóg może stworzyć piłkę tak
wielką, że nawet On nie może jej podnieść?” – tak spytała mnie 8-letnia
koleżanka Pam. Nie znałem na to odpowiedzi. To był pierwszy raz jaki
pamiętam, gdy rozmawiałem o Bogu z kimś spoza rodziny. Spytała także, co było
pierwsze: jako czy kura i inne podobne rzeczy. Tego dnia nie uzyskaliśmy
odpowiedzi na te pytania, ale Pam dzisiaj zna Pana i dalej pozostajemy przyjaciółmi.
Potem dowiedziałem się, że w Heb. 11:3
jest napisane, że świat fizyczny został stworzony przez świat duchowy. Był więc
niższym poziomem stworzenia. Oznacza to, że każda piłka, którą Ojciec
stworzyłby w świecie fizycznym, była by niższą formą stworzenia niż świat
duchowy, więc byłaby Mu podległa. Więc odpowiedz na pytanie czy Bóg mógłby ją
unieść brzmiała: tak, mógłby to zrobić; zaś odpowiedź (wg. Rdz. 1:11-12, 21-22)
na pytanie, kto był pierwszy: kura czy jajko brzmi: kura. Dla naszych 8-letnich
umysłów były to poważne pytania, których dociekaliśmy czekając na przybycie
szkolnego autobusu.
Wielu z nas, idąc przez dorosłe życie
z Panem, w dalszym ciągu nieświadomie niesie w sobie przekonania powstałe w
dzieciństwie (tak jak powyższe). Jeden z tych wadliwych fundamentów może zostać
obnażony, gdy spróbujemy odpowiedzieć na pytanie Pam: Czy Bóg może wszystko uczynić?
Dzisiaj możemy szybko powiedzieć coś w
rodzaju: „On nie może skłamać” lub „On nie może złamać Swojego
Słowa”, ale tak naprawdę dokładnie nad tym się nie zastanowiliśmy a
błędne, dziecięce myślenie przeniknęło do współczesnych formuł, które uważamy
za „wiarę” oraz wpłynęło na to jak postrzegamy Boga Wszechmogącego.
Richard Murray Alegoryczne odczytywanie Starego Testamentu, wychodzące „poza” bezpośrednie znaczenie, sprawia niektórym problemy, lecz gdy spojrzymy na to w JAKI sposób autorzy NT odnosili się do tych pism, widzimy, że stale stosowali alegoryczne czytanie. „Alegoria jest językiem, który mówi jedno i znaczy albo coś ZNACZNIE więcej niż to, co mówi, albo coś INNEGO” – teolog, R.A Norris, w artykule pt.: „Alegoria” w „THE WESTMINSTER HANDBOOK TO ORIGEN”.
50 przykładów zastosowania w Nowym Testamencie alegoryzacji starotestamentowych fragmentów 1) Manna dawana Izraelitom na pustyni jest alegoryzowana jako Jezus, chleb żywota – J 6:48-60. 2) Starotestamentowy paschalny Baranek Boży jest alegoryzowany jako Jezus – 1Kor 5:7; J 1:29, 36. 3) Drabina Jakuba z Księgi Rodzaju jest alegoryzowana jako Jezus na którego zstępują aniołowie J 1:51. 4) Sara, to Nowe Przymierze – Ga 4:22-31. 5) Hagar, to Stare Przymierze – Ga 4:22-31. 6) Izaak jest przedstawiany jako nowotestamentowy wierzący – Ga 4:22-31. 7) Ismael jest alegoryzowany jako starotestamentowy legalistyczny wierzący – Ga 4:22-31. 8) Starotestamentowy kwas to legalizm i hipokryzja – Ga 5:3-9. 9) Ziemskie Jeruzalem to niebiańskie miasto – Ga 4:26. 10) Skała, z której wydostała się na pustyni woda to Chrystus – 1Kor 10;4. 11) Wąż z Księgi Rodzaju to Szatan – Obj 12:9. 12) Adam jest alegorią (typem) Chrystusa – Rzm 5:14-19. 13) Kapłaństwo Melchizedeka jest przedstawiane jako kapłaństwo, które jest nadrzędne nad lewickim – Hbr 5-7. 14) Starotestamentowe kapłaństwo jest alegoryzowane jako cień rzeczy niebiańskich – Hbr 8:4-5. 15) Świątynia jest przedstawiana jako cień prawdziwego niebiańskiego Sanktuarium – Hbr 8:1-5. 16) Wyposażenie świątyni jest alegoryzowane jako symbole rzeczy niebiańskich – Hbr 9:1-15. 17) Prawo jest przedstawione jako cień rzeczy przyszłych, a nie sam obraz – Hbr 10:1. 18) Obrzezanie jest przedstawiana jako wewnętrzna przemiana serca – Rzm 2:28-29. 19) Sabat jest alegoryzowany jako stan bycia – Hbr 4:1-11. 20) Starotestamentowa oblubienica jest przedstawiana jako duchowe ciało i oblubienica Chrystusa – 1Kor 12:27; 2Kor 11:2. 21) Świątynia jest przedstawiana jako ziemskie ciało Jezusa, droga do miejsca Najświętszego J 2:19. 22) Świątynia jest przedstawiana jako nasze ziemskie ciała – 1Kor 6:19. 23) Paweł alegoryzuje podróż Izraela jako duchową drogę Kościoła – 1Kor 10:2-7; Ga 3:7; Rzm 6:3. 24) Znak Jonasza służy jako alegoria trzydniowego pogrzebania Jezusa w brzuchu ziemi- Mt 12:38-41. 25) Mojżesz w swej symbolicznej roli proroka, lidera i mediatora ludu Jahwe jest alegorycznym cieniem wskazującym na Jezusa, który funkcjonuje w podobny choć znacznie podniesionym działaniu – Pwt 18:15; Dz 3:22; 1Kor 10:2; Ga 3:27; 3:19; 1Tym 2:5). 26) Liczne doświadczenia Mojżesza są paralelami wskazującymi na to, że przedstawia Jezusa.
Zarówno Mojżesz jak i Jezus przeżyli masowe mordowanie męskich niemowląt.
Zarówno Mojżesz jak i Jezus są wygnańcami na obcej ziemi do czasu śmierci królów.
Zarówno Mojżesz jak i Jezus wrócili z zagranicy, aby ratować swój lud.
Zarówno Mojżesz jak i Jezus prowadzili swych ludzi w drogę wyjścia – exodus.
Zarówno Mojżesz jak i Jezus pościli przez 40 dni.
Zarówno Mojżesz jak i Jezus doświadczyli przemienienia.
Zarówno Mojżesz jak i Jezus zostali wychowanie przez mężczyzn, którzy nie byli ich naturalnymi ojcami.
Zarówno Mojżesz jak i Jezus byli nierozumiani przez własną rodzinę.
Zarówno Mojżesz jak i Jezus wstawiali się za grzechy swego ludu.
Zarówno Mojżesz jak i Jezus byli gotowi umrzeć za grzechy swego ludu.
Zarówno Mojżesz jak i Jezus dale zlecenia swym następcy/następcom.
Zarówno Mojżesz jak i Jezus rozkazywali wzburzonym wodom.
Stan Tyra 18.12 Większość z nas mogłaby powiedzieć, że kochamy Jezusa i czcimy Go jako chlubę naszej wiary. Niemniej, wydaje się, że bardzo niewiele nauczyliśmy się z Jego życia. Często używamy Jego imienia, lecz zazwyczaj tylko w kontekście kilku okazji: urodzin, śmierci, zmartwychwstania, a i te zdarzenia mamy tendencję spłycać tak, aby pasowały do bardzo małego patrzenia na życie. (Używamy również Jego imienia, aby pokonać ból spowodowany uderzeniem młotkiem w palec.) Wydaje się, że ci, którzy wykrzykują Jego imię najczęściej, zarówno w kościele jak i gdzie indziej, są często najbardziej nieznośni i nie poddający się przemianie. Musimy wrócić do Jezusa SPRZED chrześcijaństwa, bo w przeciwnym razie nie będziemy mieli niczego solidnego na czym można budować. Będzie się tworzyć fantazyjnych Jezusów, których można kształtować według naszego podobieństwa i obrazu, zamiast odwrotnie. Musimy wrócić do historycznego Jezusa i zwrócić uwagę na całe Jego życie, a nie na te części, które towarzyszom świętom. Podobnie jak skorupiaki przyczepione do statku, przypięliśmy Jezusowi lata przypuszczeń i przekonań. Czy prawdziwy Jezus wstanie? Kim jest Jezus? Musimy zatrzymać się i pozwolić Mu mówić za siebie przez Pismo, a przestać mówić za Niego, ponieważ to, co ogłosiliśmy o Nim to są w rzeczywistości takie skorupiaki, które Go ukryły, a nie ujawniły. Zanim odwiedzimy historycznego Jezusa w jakikolwiek znaczący sposób, musimy zrezygnować z naszej potrzeby doskonałej jasności i dokładności. Musimy również przyjąć to, że Jego historia to nasza historia w całości. Ostatecznie, nie istnieje coś takiego jak całkowicie obiektywny punkt widzenia na cokolwiek, co dotyczy Jezusa. Każdy punkt widzenia jest patrzeniem z jakiegoś miejsca.
19.12. Wierzę, że literalne traktowanie Pisma jest największą przeszkodą na drodze do przebudzonej przemiany. Biorąc pod uwagę to, co Jezus mówi, że wszystko wskazuje na Niego i że to On jest dokładnym objawieniem Ojca takie podejście jest tym bardziej zdumiewające. Wygląda na to, że każda grupa jest absolutnie pewna, że ma rację i każda twierdzi, że podchodzi literalnie. Jak to jest, że gdy jakaś grupa twierdzi, że już jest w tym kręgu, że należy do zbawionych, oświeconych, odkupionych, zaakceptowanych przez Boga – a wszyscy inni nie – to ci wszyscy, którzy tak twierdzą, zawsze są częścią tej grupy, która jest tym wszystkim „objęta”? Czy kiedykolwiek słyszałeś kogoś, kto by głosił tezę o nielicznych wybranych po czym twierdził, że do nich nie należy? 😆 Ci, którzy twierdzą, że Biblia jest Bożym „literalnym” słowem, powinni wyjaśnić, dlaczego jest tak wiele sprzeczności w niej? Nawet Mateusz, Marek, Łukasz i Jan nie widzą wszystkiego w taki sam sposób! Jeśli uważamy siebie za tych, którzy literalnie podchodzą do Słowa to powinniśmy przyznać, że pisma są literalnie wypełnione różnymi ludzkimi perspektywami. Do diabła, nawet Piotr i Paweł nie mogli zgodzić się w pewnych sprawach. Czy zamiarem Pisma jest stworzenie uniformizmu, czy objawienie miłości Ojca do całego stworzenia? Historia Wieży Babel mówi nam o tym, co On o tym sądzi. Spędziłem czas z ateistami i rozmawialiśmy o tym bogu, w którego oni nie wierzą. Szybko musiałem zgodzić się, że ja również nie wierzę w takiego boga. Gdy więc, słyszymy te religijne oskarżenia, że ktoś „odrzucił Jezusa” to powinniśmy najpierw zapytać: „którego Jezusa”? Niektórzy Jezusowie powinni być odrzuceni.
Stan Tyra 15.12 Czytasz mój post dlatego, że masz jakieś pytania, które pozostają bez odpowiedzi. Niektóre z nich da się wyrazić słowami, inne nie, ale wiesz, że są takie. Nic bardziej frustrującego jak próbować dotrzeć do odpowiedzi, kiedy nawet nie wiesz jakie męczy cię pytanie. Ludzie często zadają mi pytania, ponieważ są przekonani, że jeśli dostaną odpowiedź, rozwiąże to im boskie puzzle, które usiłują poskładać. Często, o ile w ogóle odpowiem, słyszę: „Lecz…” po czym następuje lista zastrzeżeń. Innymi słowy: sprzeciwiam się twojej odpowiedzi a następne pytanie powoduje, że twoje poprzednie odpowiedzi są niepełne i prawdopodobnie nieprawdziwe. Jesteśmy tak zdeterminowani, aby znaleźć „TĄ odpowiedź”, że zapominamy o tym, co nas do tego doprowadziło – pytanie. Pęd do świętej odpowiedzi prowadzi nas następnie do nadmiernego analizowania siebie, to jest do miejsca, w którym każde zdanie zaczyna się od „Ja”. „Ja nie rozumiem..” „Ja nie łapię tego…” „Ja mam zamieszanie”, „Ja muszę wiedzieć….” Słowa, na które czekam, to: „Ja rezygnuję”. O ile to możliwe, zrobię co się tylko da, aby zamieszać ci jeszcze bardziej w nadziei, że właśnie to zrobisz – zrezygnujesz. Zrezygnujesz z odpowiedzi, a pozwolisz na to, aby te pytania prowadziły cię w podróży. Autoanaliza nie oświeciła nikogo. Tak naprawdę to jej stałe towarzystwo, porównawcza analiza, pojawiają się szybko i jakiekolwiek odkrycie Boga staje się niemożliwe, ponieważ już nie szukasz więcej na Boga, lecz szukasz odpowiedzi i wniosku, które drapie egoistyczne swędzenie, które uważasz za boskie. Oto pytanie do rozważenia na dziś: opisz, co wiesz o Bogu z doświadczenia. Innymi słowy: napisz kim jest Bóg ale tak, jakbyś nie mógł wykorzystać żadnej z informacji, których nauczyłeś się o Bogu z Biblii czy kościelnych nabożeństw
Bardzo często cytuję stwierdzenie Richarda Rohr’a: „myślenie nie spowoduje nowego sposobu życia, to życie wprowadza nas do nowego sposobu myślenia” (dosł.: „we do not think ourselves into a new way of living; we live ourselves into a new way of thinking”). Jest to bardzo silne stwierdzenie, które idzie w poprzek wszelkiej religijnej przeładowanej retoryce i opisuje nowy bukłak, który potrzebuje trwalej przemiany. Bez tego nowego zbiornika, wewnętrzna zawartość bezskutecznie „rozlewa się”. Każde spotkanie czy objawienie potrzebuje nośnika, ponieważ szybko staje się mętne, zniekształcone i nie nadaje się do tego, aby się nim podzielić. Edukatorzy zgadzają się coraz bardziej co do tego, że wykłady i czytanie są najmniej skutecznymi formami nauczania. Są to metody intelektualne, bardzo bierne i pozostawiają ego w jego zwykłej, obronnej postawie, zasadnicze nietknięte. Dopóki naszego ego siedzi w fotelu pilota, nic rzeczywiście nowego czy wyzywającego nie jest dopuszczane. Na potrzeby głębokiej przemiany musimy znaleźć się w integrującym przeżyciu (podróży), która wymaga bezpośredniego doświadczenia, emocjonalnego ryzyka, wyjścia z własnej bezpiecznej strefy wraz z ludźmi, którzy są spoza naszego zwykłego kręgu przyjaciół. Musimy mieć nieco rozszerzony poziom duchowego widzenia bo, w przeciwnym razie, nic tak naprawdę nie zmieni się na głębszym poziomie. W ciągu kilku chwil od podjęcia nowej idei, szybko wracamy do starych przyjaciół, dobrze zużytych pytań, schematów odpowiedzi oraz wcześniejszych wniosków. Zaproszenie zbyt często zostaje opanowane przez dobrze bronione fałszywe ego, tak, jakbyśmy nigdy nic nowego nie zobaczyli, nie usłyszeli. To, co nowe i odmienne zawsze jest zagrożeniem. Dopóki nie pojawi się coś wystarczająco mocnego, co zmieni nasz punkt widzenia i rzuci wyzwanie naszym założeniom, rzadko kiedy przechodzimy do nowego miejsca. Ciężko nam przyłączyć się do Adama i Sary: „wyjdź z ziemi swojej i od rodziny do nowej ziemi, którą ci pokażę” (Rdz 12:1-2). Chcemy znać odpowiedzi na wszystkie nasze pytania, aby niepotrzebna była wiara.
14.11 Myślę, że jednym z powodów tego, że Jezus narodził się w żydowskiej rodzinie jest to, że tradycyjni Żydzi ze względu na historię są ludźmi obcującymi z doświadczeniem. Innymi słowy: możesz spytać Amerykanina, który nigdy nie był we Francji, jaka jest Francja, a on opisze ją: „no, wspaniałe jedzenie, Wieża Eiffla, wspaniałe muzea sztuki” itp. Kiedy jednak w tym samym kontekście zapytasz prawdziwego Żyda, odpowie: „nie wiem, nie byłem we Francji”. Czują, że nie jest właściwe opisywać cokolwiek, czego nie przeżyli. Pisma zostały napisane w takim właśnie doświadczalny kontekście i nigdy ich zamiarem nie było zrobienie z nas biblijnych intelektualistów. Zrobiliśmy tak po to, aby uniknąć autentycznego doświadczenia i przemiany. To dlatego Jezus wzywał uczniów, aby szli za Nim, a nie siedzieli, zapamiętywali i recytowali. Wielu ludzi, mających dobre zamiary, siada co tydzień w kościołach, a niewiele, o ile w ogóle, ma wspólnego z podróżą doświadczenia. Są przekonani, że jeśli usłyszą i uwierzą to będzie to prawdą. W końcu, „Kościół” to wiara w przekonania, które są prawdziwe bądź fałszywe, czyż nie? Religia to udział w nabożeństwach, prawda? Ludzie słuchają idei i osądzają je jako prawdziwe lub fałszywe – albo je „lubią”, albo nie. Niemniej, rzadko kiedy skutkiem jest powstawanie jakiejkolwiek nowej „praktyki” czy zmiany schematów naszych zachowań. Podróż przemiany nie ma nic wspólnego z wiarą w poszczególne idee! To nie prośba o to, abyś uwierzył lub przestał wierzyć w jakieś doktryny czy dogmaty. To powiedzenie: „Tak, spróbuj tego!” – wyłącznie w ten sposób możesz cokolwiek „wiedzieć”. Wielu czyta moje posty i całkowicie się z nimi zgadza lub nie zgadza, lecz bardzo nieliczni próbują czegoś nowego, niewielu zmienia cokolwiek szybko – przeważnie po prostu cieszy ich czytanie tego lub znikają ku kolejnemu zastawowi „nowych” idei. Musisz tego spróbować, przejść się tam, zmienić strony, wyjść z bezpiecznej strefy, nawiązać nowe kontakty, odpuścić sobie swoje stare role i dobrze broniony obraz samego siebie. Tylko wtedy będziesz mógł przeżyć swoja drogę do nowych sposobów myślenia i przestać próbować wymyślać sposób na nowe drogi życia. Nowy sposób myślenia przed nowym doświadczeniem jest trudny i niebezpieczny. Nie jestem w stanie powiedzieć wam jak wielu ludzi latami słuchało mojego nauczania, czytało moje książki czy codzienne posty i nigdy nie spróbowało niczego nowego. To mnie zasmuca. Niemniej, jestem zachęcony przez tych nielicznych, którzy robią krok wiary i idą tam, gdzie nigdy nie chodzili. Ludzie często proszą o mnie o polecenie jakiejś książki, wideo czy cokolwiek, a i tak nigdy do tego nie podchodzą. Poprosiłem niektórych z moich największych krytyków, aby obejrzeli „Chatę”. Inwestycja zwykłej 1.5 godziny. Większość natychmiast odmawia lub mówi: „OK” i nigdy tego nie robi. Mówi mi to o tym, że bardziej kochają własne argumenty niż podróż doświadczenia. Wygląda na to, że boimy się tego, że coś może się faktycznie okazać prawdziwe, a czego my nie chcemy uznać za takie i sporo zrobiliśmy, aby prawdą nie było. Inni są po prostu apatyczni i leniwi. Kiedy nigdy nie odbyło się żadnej podróży, łatwiej jest rościć sobie prawo do elitarnej wyższości.
Jednostka, która coś przeżyła, nigdy nie znajdzie miłosierdzia u tego, kto dysponuje tylko religijnym rozumowaniem.