Author Archives: pzaremba

ŚWIECIE, ZWRÓĆ UWAGĘ!”: ludobójstwo chrześcijan w Nigerii

Raymond Ibrahim
07.10.2019

Muhammadu Buhari

Gatestone Institute

Jak informują nigeryjscy liderzy chrześcijańscy, muzułmański prezydent Nigerii, Muhammadu Buhari, który uzyskał tą pozycję dzięki Barakowi Obamie, dalej rozpala „ludobójstwo” chrześcijan w swym kraju.

Ostatnio, ojciec Valentine Obinna, kapłan diecezji Aba w Nigerii, przypisał stałe mordowanie chrześcijan zaplanowanej „islamizacji Nigerii”:
Ludzie przeczytali napis na ścianie. To oczywiste. To jest podziemne. To próba stworzenia całkowicie muzułmańskiego kraju. Niemniej, próbują to zrobić w kontekście dużej obecności chrześcijan i dlatego staje się to dla niego [Buhari] trudne.

Nigeria składa się niemal po połowie z muzułmanów i chrześcijan. Sprawozdanie wiadomości ABC z 2011 roku daje pewien wgląd w kontekst i to, dlaczego gniew muzułmanów osiągnął punkt wrzenia:

Obecna fala rozruchów [muzułmańskich] została wzbudzone przez Krajową Niezależną Komisję Wyborczą (National Election Commission’s (INEC)), która ogłosiła po wstępnych obliczeniach głosowania w poniedziałek [18 kwietnia 2011r. ] zwycięstwo urzędującego prezydenta /chrześcijanina/ zwycięzcą. Fakt, że wybuchły rozruchy na przeważająco muzułmańskich północnych stanach, gdzie porażka Muhammadu Buhari była nie do przyjęcia, nie był zaskoczeniem. Mieszkańcy północy (muzułmanie) uważali, że mają prawo do prezydentury, ponieważ prezydent Jonathan przejął przywództwo po nagłej śmierci muzułmańskiego prezydenta, Umaru Yar’Adua, i radykalne grupy na północy (Boko Haram) postrzegały jego wyniesienie jako sprawę chwilową, do naprawy w tegorocznych wyborach. Obecnie są rozzłoszczeni, pomimo że eksperci i obserwatorzy są zgodni co do tego, że były to najbardziej uczciwe i niezależne wybory we współczesnej historii Nigerii”.Szczegółowe informacje na ten temat”Obecna fala rozruchów [muzułmańskich] została wzbudzone przez Krajową Niezależną Komisję Wyborczą (National Election Commission’s (INEC)), która ogłosiła po wstępnych obliczeniach głosowania w poniedziałek [18 kwietnia 2011r. ] zwycięstwo urzędującego prezydenta /chrześcijanina/ zwycięzcą. Fakt, że wybuchły rozruchy na przeważająco muzułmańskich północnych stanach, gdzie porażka Muhammadu Buhari była nie do przyjęcia, nie był zaskoczeniem. Mieszkańcy północy (muzułmanie) uważali, że mają prawo do prezydentury, ponieważ prezydent Jonathan przejął przywództwo po nagłej śmierci muzułmańskiego prezydenta, Umaru Yar’Adua, i radykalne grupy na północy (Boko Haram) postrzegały jego wyniesienie jako sprawę chwilową, do naprawy w tegorocznych wyborach. Obecnie są rozzłoszczeni, pomimo że eksperci i obserwatorzy są zgodni co do tego, że były to najbardziej uczciwe i niezależne wybory we współczesnej historii Nigerii”.

Continue reading

Stan 27/28.09.2019

Stan Tyra

27 września
Jest to nieskończona podróż drobnymi krokami. Wielką tajemnicą duchowej przemiany jest to, że nie musisz robić wielkich kroków, musisz podejmować tylko małe kroczki. Niemniej, chcemy wiedzieć, jak robić duże, a to tak dlatego, że cenimy odpowiedź bardziej niż podróż. Lubimy łatwe odpowiedzi i szybkie rozwiązania. Tak naprawdę to nie chcemy „iść” za Nim, krok za krokiem, lecz chcemy wiedzieć jak zasiąść po Jego prawicy czy lewicy, czy też mamy jakąś własną wersję tego egoistycznego nonsensu.

Obfite życie przychodzi przez obfite dawanie, przez wypuszczanie i rozdawanie. Pięć chlebów, dwie ryby pomnażają się wyłącznie, gdy są dawane. To zaś, czego się trzymamy ubywa. Większość ludzi natychmiast myśli o tym w kategoriach finansów i z pewnością ma to również tutaj zastosowanie, lecz jest to coś znacznie więcej. Tak naprawdę, jest wiele rzeczy do których się przyczepiamy, a które są znacznie ważniejsze od pieniędzy. Jak miłość, przebaczenie, współczucie, miłosierdzie i nadzieja. Można rozdawać mnóstwo pieniędzy i mieć zatwardziałe serce, ponieważ to nie wymaga oddania siebie samego. Wydaje się, że łatwiej jest dać nam dolara, niż uśmiech.

To, co dajemy wzrasta, to czego się trzymamy bądź co powstrzymujemy ubywa. Jest to wielka nielogiczność logiki Królestwa. Ubodzy posiądą ziemię.

W Królestwie Bożym, królestwie wywróconym do góry nogami, aby mieć więcej, musisz dawać. Jeśli chcesz przeżywać więcej miłości, musisz więcej kochać. Jeśli chcesz doświadczać przebaczenia, musisz przebaczać. To, co nazywamy „Modlitwą Pańską” mówi: przebacz, jak my przebaczamy”.
W każdym kroku wypuszczania i dawania jest obfitość.

Przebaczenie jest tylko jednym przykładem tego, że wolimy podejmować wielkie kroki, o ile w ogóle chcemy zrobić jakiś krok. Myślimy: „jak mogę przebaczyć im za to co zrobili?”, lecz nie zwracamy uwagi na odpowiedź małego kroku: „przestań o nich plotkować”. Przestań opowiadać wszystkim, którzy chcą słuchać, jak straszna osobą, grupą, są ci ludzie! To jest wielki mały krok! Problemem jest to, że nasze ego bardzo nie lubi tego, co nie przyciąga do niego uwagi i nie zyskuje publicznej aprobaty. Ono potrzebuje tego, aby inni wiedzieli, jak bardzo źle zostało potraktowane i jaka ofiarą jest. Dlatego właśnie ego nienawidzi ciszy.

Naśladowanie Jezusa nie wymaga wielkich odpowiedzi ani dramatycznych gestów. Po prostu jeden mały, pozbawiony aplauzu, pozornie nieznaczący gest. Jeden krok wielkoduszności. Nie musisz rozwiązywać równania, po prostu podejmij następny krok, który jest przed tobą. Taka jest waluta Królestwa.

28 września
To, co nazywamy naśladowaniem Chrystusa jest przejściem z „Ja” ku „my” czy „inni”. Wzywa nas do odejścia od bezcelowej włóczęgi i pojedynczej bierności. Niemniej Iść za Chrystusem to nie imitowanie Chrystusa. Co gadasz!!!??? Długo uważaliśmy, że imitowanie Jezusa to to samo co „idź za mną”, lecz tak nie jest. Możesz imitować kogoś, w ogóle go nie znając, bądź zupełnie nie zmieniając się wewnątrz. Obawiam się, że w tragiczny sposób nazwaliśmy imitację „naśladownictwem”.

Imitacja to forma odizolowanego lenistwa. Żadnego ryzyka, inwestycji w osobę, nie ma potrzeby wewnętrznej przestrzeni, po prostu imitacja. Iść za Chrystusem pozwala nam odkryć prawdziwe ja W Chrystusie , a nie zewnętrzne próby duplikowania Jego zachowań.

Iść za Chrystusem to kochać swoich nieprzyjaciół. Nie da się tego imitować, jest to coś osobistego, interpersonalnego i jest udzielane z najgłębszego wnętrza istoty, gdzie „głębina przyzywa głębinę”. Jest to pójście za duchem, a nie duplikowanie zachowania i uznawanie tego za coś duchowego.

Podejście emocjonalne a podejście intelektualne – 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Podejście emocjonalne a podejście intelektualne – część 1

Pozwólcie mi zdefiniować, co mam na myśli mówiąc o „podejściu emocjonalnym”. Jest to proces w którym dana osoba uważa, że jej reakcja emocjonalna jest prawdziwa, niezależnie od dowodów przed nią leżących. Jest to proces, w którym formujemy myśl, opinię, pomysł lub przekonanie w oparciu o to, jak się właśnie czujemy. Oznacza to, że logika, dowody i fakty nie mają wpływu na to, jak osoba myśli, ponieważ ona wierzy w to, co czuje, a zatem myśli, że musi to być prawdą. Żadne argumenty, żadne dowody nie są w stanie zmienić jej zdania. Jeśli dowody przeczą temu, co czuje, nie akceptuje ich – celowo odrzuca logikę na korzyść swych odczuć.

Tak czujemy, więc jest to prawdą. Koniec. Kropka.
Osoba kierująca się emocjami odtrąca logikę i proces myślowy obejmujący analizę i wyciąganie wniosków na korzyść tego, jakie ma odczucia na temat drugiej osoby czy danej sytuacji. Kierowanie się odczuciami prowadzi do dysfunkcji, a czasem nawet do samo-destrukcji.

Pozwólcie, że będę szczery: Nigdy nie wzrośniesz duchowo bardziej ponad to, jaki jest poziom twego zdrowia emocjonalnego.

Pismo Święte wielokrotnie mówi nam, abyśmy kontrolowali nasze myśli, myśleli o dobrych rzeczach, wierzyli w najlepsze rzeczy a nawet więcej, jednakże chrześcijański świat pełen jest „emocjonalistów”. Mimo często wielu lat z Panem, są oni duchowymi dziećmi – tkwią w emocjonalnej stagnacji spowodowanej wydarzeniami w życiu.

Ich problemy nie wynikają z tego, co czują, ale z tego, co myślą. Wielu decyduje się pozostać w tej emocjonalnej dziurze, ponieważ zbyt często byli zranieni i po prostu nie mają w sobie chęci, aby zmierzyć się z tym, co czują. Niektórzy nigdy nie nauczyli się jak myśleć, jak poddawać swoje emocje Chrystusowi, Jego drogom, Jego myślom – nigdy nie nauczyli się wyższych dróg Pana.

To nasze myśli mają kontrolować nasze emocje a nie na odwrót. Paweł  nie powiedział, żebyś my kontrolowali to, jak myślimy, ale naszą wyobraźnię – tj. emocje.

Mała uwaga – oczywiście są sytuacje, gdy trzeba słuchać się własnych emocji, a najlepiej by było, gdyby emocje szły ręka w rękę z rozsądkiem. Np. gdy trafiasz do szpitalnej izby przyjęć, chcesz aby lekarze i pielęgniarki mieli uczucia, aby widzieli naglącą potrzebę ratowania cię, ale chcesz także, aby wiedzieli, co trzeba zrobić, aby uratować twe życie.

Kilka przykładów

Przykłady obejmują niezdolność lub niechęć do podejmowania decyzji:
Pozwólcie, że będę szczery: Nigdy nie wzrośniesz duchowo bardziej ponad to, jaki jest poziom twego zdrowia emocjonalnego.Osoba może borykać się z poważnymi trudnościami finansowymi, ale nie może zmusić się do wyjścia i poszukania pracy, ponieważ, prawdę mówiąc, bardziej lubi zajmować się Facebookiem lub innymi mediami społecznościowymi. To, co nasi dziadkowie nazywali lenistwem, my nazywamy duchowym problemem (lub jeszcze inaczej), nie patrząc na fakty – że po prostu tej osobie się nie chce.

 „Jestem przygnębiony, dlatego też moje małżeństwo się sypie”. Taka osoba czuje się całkiem bezpiecznie w swej depresji, stawiając ją ponad swym małżeństwem, zamiast to poszukać pomocy specjalisty i zawalczyć z przeciwnościami. Jej uczucia sprawiają, że zastanawia się, czy warto zapłacić cenę, aby uratować swe małżeństwo. Emocje uniemożliwiają jej zrobienie trudnej rzeczy, która pomogłaby odmienić i uratować jej związek. Woli pozostać z tym, co czuje, ponieważ jest to bezpieczne, zna to i nie ponosi wielkiego ryzyka, że się nie uda. Faktycznie, jej życie to porażka, ale ona tego nie dostrzega.

Jeśli kiedykolwiek ktoś wyrzucił cię ze znajomych na Facebooku, to może to być przykład takiego „emocjonalisty”.  Może jakoś nacisnąłeś mu na odcisk i za chwilę stwierdzasz, że już nie jesteście „znajomym”…  To samo dzieje się również w prawdziwym życiu – możecie spierać się z przyjacielem, gdzie starasz się przedstawić logiczne argumenty, lecz spotykają się one z jego emocjami, które nie nic wspólnego z logiką i nagle przyjaźń się kończy.

Ktoś podekscytowany osobistym proroctwem otrzymanym od tak zwanego „proroka”, który powiedział mu, że Pan posyła go do Chin, nagle pakuje się i w ciągu dwóch tygodniu jest już w Chinach. Zrobił tak, „ponieważ Bóg tak chciał”. Nie przemyślał  wszystkiego, odłożył na bok całą logikę, planowanie, potrzebne wsparcie i znalazł się w Hong Kongu. Miesiąc później kościół starał się kupić jej bilet powrotny do domu. Kierował się emocjami nazywając to wiarą. To nie była wiara, tylko jakieś przypuszczenie i głupota.

W prawdziwym życiu, czy też w mediach społecznościowych, możesz sprawdzić, czy osoba podchodzi do rozmowy emocjonalnie, obserwując, czy jej reakcja na daną sytuację nie jest przesadna, czy nie wyciąga na ciebie całego arsenału, gdy sytuacja w najmniejszym stopniu tego nie wymaga, czy gdy naciśniesz zbyt mocno, wybucha na ciebie lub zalewa łzami czy też szasta oskarżeniami.  Tak właśnie postępują osoby kierujące się odczuciami.

Innym znakiem kierowania się emocjami jest unikanie odpowiedzi na pytanie. Nie chcąc tłumaczyć swej pokrętnej logiki osoba taka mówi tylko o tym, jak się czuje, jak inni ją skrzywdzili itd. – taka zmyłka, aby nie być zmuszoną do udzielania odpowiedzi na niewygodne pytanie.

Czasami dana osoba, w czasie dyskusji, nie jest w stanie wystarczająco szybko przetworzyć swoich myśli i uczuć w temacie rozmowy, więc wybucha w emocjach, co kończy całą dyskusję.

„Nie czuję się zbawiony, dlatego nie jestem zbawiony (a Bóg jest na mnie zły)”. Osoba taka potrafi czytać i zna rozdział i werset mówiący, że jest zbawiona, ale wybiera poleganie na swych emocjach zamiast na Bożym Słowie.

Jak Jezus był w stanie oczyścić świątynię, poprzewracać stoły, ukręcić bicze a mimo to nie popełnił grzechu? W jaki sposób Paweł i Barnaba poróżnili się tak bardzo, że rozstali się tylko po to, aby pozostać przyjaciółmi, a po czasie dalej współpracowali? Jak Piotr musiał poradzić sobie z tym, że zaparł Jezusa, aby mógł stać się wielkim apostołem?

Wszystko to kolejnym razem.

Podejście… 2

John Fenn ++

Dlaczego mężczyźni zmagają się duchowo?

J. Lee Grady

W naszych kościołach mężczyźni cierpią i musimy to rozpoznać

Prowadziłem w zeszłym tygodniu trzydniowe rekolekcje dla 125 mężczyzn z Pittsburgha. Ci chłopcy przyjechali z ponad 10 stanów, a nawet z Kanady. Byli nastolatkowie, studenci, 20 latkowie, hipsterzy, Szkoci, młodzi ojcowie, biznesmeni i kilku emerytów, a etniczna mieszanina sięgała od Ugandyjczyków, przez Koreańczyków, Etiopczyków, Rosjan, Hiszpanów i Ghańczyków.

Pomimo naszej etnicznej różnorodności i skali wieku, wszyscy ci mężczyźni mieli bardzo podobne potrzeby duchowe. Po tym, gdy w piątek wieczorem 35 letni pastor Daren Duncan głosił pełen współczucia, lecz konfrontacyjnie przesłanie na temat pornografii, wyszli do przodu mężczyźni z każdej grupy, aby modlić się o uwolnienie ze wstydu za minione grzechy.

Wspaniale było widzieć jak niektórzy z nich, zarówno młodzi jak i starsi, otwarcie płakali, wyznając swoje błędy innym braciom w Chrystusie. Gdy to spotkanie skończyło się w sobotę po południu ci mężczyźni nie chcieli wychodzić, ponieważ znaleźli tak wiele pociechy wśród nowych przyjaciół.

To, co wydarzyło się w Pittsburghu musi być powtarzane w całym kraju, ponieważ jest kryzys wśród wierzących mężczyzn. Ich małżeństwa są chwiejne, rodziny oblężone, a sami mężczyźni zmagają się duchowo — a jednak rzadko mówią komukolwiek o tym, co się dzieje pod ich na cal grubą ochronną zbroją. Zbyt wielu chrześcijan, mężczyzn, jest zablokowanych, cierpi w milczeniu lub boi się przyznać, że cierpią.Po 10 latach prowadzenie tego typu spotkań dla mężczyzn, określiłem cztery główne powody , dlaczego mężczyźni w naszych kościołach cierpią.

1. Mamy rany pozostawione po ziemskich ojcach.
Samo słowo „ojciec” dotyka do żywego wielu chłopaków. Liczni mężczyźni cierpią na coś, co można by nazwać „ojcowskim bólem”. Mają oni głęboką próżnię w sercach, ponieważ ich ojcowie albo byli całkowicie nieobecni w ich życiu, gdy byli młodzi, albo emocjonalnie oddaleni, agresywni bądź uzależnieni. Jest to bardzo poważna przyczyna tego, że nie potrafią zrozumieć bezwarunkowej miłości Ojca.

2. Nie mamy pozytywnych, wspierających relacji.
Gdy byłem chłopcem wszyscy znali Marlboro Man, najbardziej rozpoznawalną ikonę amerykańskiej reklamy. Ten surowy cowboy zawsze siedział na koniu w scenerii Zachodu i zawsze palił papierosa. Ten obraz hardego chłopaka niósł w sobie podprogowe przesłanie mówiące, że prawdziwy mężczyzna jest zawsze sam.

Pokazywanie tej reklamy papierosów jest już całkowicie zakazane w mediach, lecz idea, że mężczyzna powinien być odizolowany jest nadal powszechnym przekonaniem. Faktem jest, że amerykańscy chłopcy roku 2019 są jeszcze bardziej odizolowani niż ci sprzed 50 lat z powodu technologii, pornografii i gier wideo. Jesteśmy świadkami epidemii samotności w naszej kulturze i jest to również oczywiste w kościele.

Dawid Smith, autor książki „The Friendless American Male” („Pozbawiony przyjaciół Amerykanin”), pisze o współczesnych wierzących mężczyznach: „rozbicie społecznego życia; presja korporacji, rozbicie rodziny zarówno bliższej jak i dalszej; pęd do sukcesu i stopień mobilności ogromnie wpłynęły na ilość bliskich przyjaźni, które uzyskujemy i utrzymujemy”.

3. Zmagamy się ze znalezieniem własnej tożsamości w światowym sukcesie.
Wielu mężczyzn ma dziś coś do udowodnienia. Są sfrustrowani i brak im poczucia bezpieczeństwa, ponieważ nie otrzymali aprobaty ze strony rodziców, a w szczególności ojców. Tak więc, są napędzani i zorientowani na działanie. Chrześcijanie, którzy są pod wpływem tego kierunku opierają swoją tożsamość na tym, co robią, a nie na tym, kim są.

Nastawienie na działanie prowadzi do wszelkiego rodzaju dysfunkcji. Niektórzy mężczyźni mają szalone harmonogramy pracy, co rozpala konkurencyjną atmosferę. Popycha mężczyzn do wspinania się po drabinie kariery, aby móc sobie kupić najnowsze zabawki. Mężczyźni często rozwijają w sobie taką tendencję, ponieważ nie byli w stanie przypodobać się swoim ojcom. Kończy się to tak, że kościół jest przepełniony umęczonymi nadmiernie ambitnymi mężczyznami, którzy goniąc bez względu na cenę za swym sukcesem, ranią innych, a w szczególności swoje własne rodziny.

4. Wolimy leczyć nasz emocjonalny ból.
Bóg stworzył nas dając nam emocjonalne ujście. Dał nam usta, abyśmy mogli szczerze porozmawiać o naszych zmaganiach. Dał nam łzy, abyśmy mogli płakać, gdy to konieczne. Dał nam uszy, abyśmy słuchali innych, gdy cierpią. Dał nam też ręce i dłonie, abyśmy byli w stanie uspakajać i obejmować siebie nawzajem, gdy zmagamy się z żalem czy tragedią.

Boga nie wolno obchodzić z daleka. Co się dzieje, jeśli nie korzystamy z tych danych przez Niego ujść? Kiedy mężczyzna zakopuje swoje problemy, niemal zawsze znajdzie sposób na leczenie swego bólu. Właśnie dlatego tak wielu mężczyzn, w tym chrześcijan, uzależnia się od alkoholu, nikotyny, pornografii, narkotyków i leków.

Czy są w twoim kościele cierpiący mężczyźni? Czy są sparaliżowani wstydem, samotnością, ukrytymi uzależnieniami i brakiem duchowej pasji? Nie jesteśmy w stanie budować zdrowych kościołów, jeśli nie będziemy mieli zdrowych mężczyzn. Niestety kościoły są obecnie źle wyposażone do zaspokajania wymienionych tu potrzeb.

Prośmy Pana, aby udzielił nowej łaski ku uzdrowieniu męskich serc.

Stan 25/26.09.2019

Stan Tyra

25 września
Aby Królestwo było Królestwem, a zatem przemieniającym doświadczeniem, musi wychodzić poza logikę i poza to samo, co już było. Uczniowie Jezusa, którzy osobiście słuchali kazań, wrócili do starego życia, jak było zawsze. Możemy zostać zachęceniu, rozpaleni czy nawet emocjonalnie podekscytowani, lecz nic się nie zmienia. Królestwo musi wywrócić to życie, jakie znamy, do góry nogami. Gdzie więc jest to Królestwo? U drzwi, u twoich drzwi. Jest właśnie tutaj, gdzie ty jesteś, a jednak widziane przez zupełnie inne okulary.

Kiedy uczniowie po całej nocy pracy niczego nie złowili, Jezus, który nie był rybakiem, udziela im rady. Ci mężczyźni byli rybakami, znali swój zawód i wiedzieli, że tej nocy byli nieskuteczni. Po czym ten nie-rybrak mówi im: „zarzućcie sieć po drugiej stronie łodzi”. Musimy myśleć sobie, jakże to jest głupie! „Co ty sobie wyobrażasz?”

Kiedy jest mowa o duchowych rzeczach, wydaje nam się, że wiemy, co robimy. Zakładamy, że zawsze mamy kilka rzeczy do nauczenia się, lecz zasadniczo jesteśmy doświadczonymi teologami. Wtedy pojawia się ktoś i zaprasza nas do czegoś tak prostego i nielogicznego, że również myślisz: „Co za głupiec! Co ty sobie wyobrażasz?”

Królestwo musi wywrócić naszą logikę wynikającą z wieloletniego doświadczenia do góry nogami. To Królestwo zawsze zaprasza cię poza to, co ma dla ciebie sens. Musisz usłyszeć zaproszenie do nakarmienia tysięcy, kiedy patrząc do koszyka widzisz pięć chlebów i dwie ryby. Aby doświadczyć obfitości wiary musisz metaforycznie łowić całą noc, niczego nie złowić, aby chcieć łowić ryby na nielogiczne zaproszenie do zmiany. To przenosi nas z logiki ludzkiej do nielogicznej logiki Bożej.

W Królestwie twoje słabości są bardziej wartościowe niż silne strony. Wydawało mi się, że Bóg ceni moje dobre cechy i toleruje słabości. Taka była moja osobliwa teologia łaski. Teraz wiem, że jest dokładnie odwrotnie. On ceni moje słabości, a toleruje silne strony.

26 września
Większość ludzi żyje z pewną dozą strachu. Strach wywołuje poczucie braku i stąd wydaje nam się, że przeciwnik chce zabrać nam to, czego i tak nie mamy na tyle, ile trzeba. Jezus bardzo wyraźnie mówił, że On reprezentuje obfitość. „Przyszedłem, abyś miał obfite życie” (J 10:10).

Boimy się siebie samych, innych, i boimy się Boga. Strach powoduje, że myślimy o tym świecie jako o czymś ograniczonym i straszny, a nie czymś pełnym chwały i obfitości. Jednak w Księdze Izajasza 6:3 czytamy, że cała ziemia jest pełna chwały. Podobni do Marty jesteśmy tak rozproszeni wieloma rzeczami, które uważamy za ważne, że tracimy to jedno, co jest rzeczywiście ważne i co daje wolne, pełne, obfite i radosne życie. Troszczymy się o to, co napawa nas strachem po czym gromadzimy i strzeżemy to, co uważamy za ograniczone.

Rozmawiam z takie wielu osobami, które nie są w stanie wyjść poza to, gdzie znajdują się duchowo, ponieważ gromadzą to, co mają i narzekają, że mają za mało. Za mało wiedzy, za mało zrozumienia rozumienia, za mało wszystkiego. A przecież Pismo mówi nam, że „otrzymaliśmy wszystko, co jest potrzebne do życia i pobożności” (2Ptr 1:3) oraz, że zostaliśmy „pobłogosławieni wszelkim duchowym błogosławieństwem w Jezusie Chrystusie” (Ef 1:3). Czy to brzmi dla ciebie jak królestwo niedostatku? O co więc prosisz Boga i o co Go błagasz? Czy Jego milczenie nie jest faktycznie odpowiedzią dla ciebie? Czemu prosisz o coś, co zostało ci już obficie dane?
Jezus nieustannie i na wiele sposobów przedstawiał Królestwo przy pomocy obfitości, a jednym z nich było nakarmienie tłumów. Szkolił uczniów w obfitości przez potężny połów ryb! Pokazywał również, że łaska jest obfita i tam „gdzie grzech obfituje tam łaska jest jeszcze bardziej obfita” (Rzm 5:20).

Fundamentalizm jest zakorzeniony w braku. Pośrednio mówi, że „jest niewystarczająco dużo miłości Bożej, za mało przebaczenia, niewiele miłosierdzia czy łaski dla wszystkich, a starcza tylko dla nielicznych”. Tak naprawdę to powiedziano nam, że przebaczenie jest tak bardzo ograniczone, że nawet wśród tych nielicznych, którym przebaczono, są pewne rzeczy, które pozostają nie do przebaczenia.

Tam, gdzie brak jest przyjmowany jako rzeczywistość, strach szaleje i wznosi ściany. To podział na: my i oni. Tak wygląda małe i pozbawione obfitości życie. Strach powoduje, że mocno trzymamy się naszych pozycji i posiadłości.

Miłość to wypuszczenie się i zaufanie królestwu obfitości, które sięga poza ściany logiki.

Pan chce zrobić dla nas nie tylko wystarczająco, lecz „ZNACZNIE WIĘCEJ niż możemy poprosić czy pomyśleć” (Ef 3:20).

Jezus zaprasza nas do wyjścia z więzienia, który sami sobie zbudowaliśmy i pozbycia się naszych „klamotów” ku obfitemu życiu. Każdy powód jest dla nas dobry, aby opóźnić to zaufanie. Podobni do tych ludzi zaproszonych na przyjęcie przedstawiamy jedną wymówkę za drugą, podczas gdy to dziś jest dobry dzień, aby zaufać czy prawdziwie żyć (Łu 14). Przez cały ten czas Pan mówi: „nie pamiętacie tej obfitości chleba?” (Mt 16:7-10).

<|>

Stan 23/24.09.2019

Stan Tyra
23 września

W Ewangelii Jana 1:35 – 39 znajduje się opowieść o Janie Chrzcicielu i jego dwóch uczniach, którzy zobaczyli przechodzącego nieopodal Jezusa.
Jan powiedział do uczniów: „Oto Baranek Boży”. Ci uczniowie poszli za
Jezusem, Po chwili, Jezus zatrzymał się, odwrócił i zapytał uczniów:
„Czego chcecie?” Odpowiedzieli: „Chcemy zobaczyć, gdzie mieszkasz”, na
co Pan odpowiedział: „Chodźcie, zobaczcie”. Poszli za Nim i spędzili
z Nim ten dzień.

Chcę wskazać na to, że ciekawość jest istotna dla duchowego spotkania.
Nigdy nie odkryjesz tego, czego nie chcesz szukać. Ci, którzy najbardziej bronią spraw duchowych, których nie ma ‘wykazanych’ w ich teologicznej księdze, nie należą do ludzi podróżujących wewnątrz. Nigdy nie podróżowali i w ogóle nie szukali. Chcą widzieć tylko to, co już
widzą. Zgadnijcie, co widzą?
Ciekawość prowadzi do nieoczekiwanych spotkań, które otwierają drzwi
do dalszego zaciekawienia . Jezus zapytał, czego chcą. Zwróć uwagę na to, że nie oni nie spodziewali się wielkich teologicznych odpowiedzi,
ani nie prosili o cud. Powiedzieli: ‘chcemy wiedzieć, gdzie mieszkasz”, co znaczy: „gdzie jest dom?”

Stale przypominam wam, że nic przemieniającego nie zdarza się bez
podróży. Jezus nie powiedział: „Mieszkam na 123 Ulicy w Galilei”, lecz: „będziecie musieli iść za mną do mojego domu”. Zazwyczaj wolimy po
prostu odpowiedź i gdy już mamy, uważamy że coś wiemy. No i to jest
właśnie problem. Zdecydowanie zbyt wielu ludzi, którzy nigdy nie przebyli drogi do jakiejkolwiek prawdy, naucza biblijnej prawdy. Przyjęli łatwe
odpowiedzi od kogoś innego, który również nigdy nie dotarł do żadnej
prawdy.
Jezusowi chodzi wyłącznie o „idź za mną”. Idź za mną a jak ci pokażę, idź za mną a ja cię nauczę, idź za mną a ja zademonstruję ci. Przy Jezusie nie ma oklepanych odpowiedzi, jest podróż i doświadczenie, które prowadzi do społeczności i komunii. Podobnie jak w przypadku tych dwóch mężczyzn na drodze do Emaus, jest nieoczekiwane spotkanie, podróż, komunia i nowe przebudzenie. Dopiero wtedy otwarły się ich oczy i to, co było wcześniej stało się jasne.

Bez względu na pytanie, odpowiedź brzmi: „chodź i zobacz”. Jezus nie mówi: „siadajcie, a ja was będę uczył”, nie zaprasza ich do odwiedzin w synagodze następnej soboty, nie daje im traktatu i nie prowadzi ich w
modlitwie grzesznika. Mówi: „chodź i zobacz”, idź za mną a ja pozwolę ci doświadczać życia ze mną.
Istotą jest to, że na długo przed tym, zanim Dorothy rozsławiła zwrot
„nie ma takiego miejsca jak dom” („no place like home”), Jezus wiedział o tym. „Gdzie indziej może chcieć serce moje zatrzymać się, jak nie w Domu Pańskim” (Ps 84 i 27). W „domu” jest serce, ponieważ tam jest Bóg.

Co chcesz wiedzieć o Boga? Chodź i zobacz.

24 września
Jednym z powodów tego, że często nie rejestrujemy tego, co jest z Ducha,
a zatem nie słyszymy zaproszenia do „chodź i zobacz” jest to, że
zazwyczaj nie dopuszczamy blisko siebie nikogo, kto wskaże na cokolwiek
czy kogokolwiek poza tym, co już zgodziliśmy się widzieć.

Pomyśl o Eli i Samuelu i o tym, jak ważną rolę odegrał Eli, pomagając
Samuelowi rozpoznać głos Boży. Gdyby Jan i Andrzej nie zwrócili uwagi na to, co powiedział Jan Chrzciciel, albo by nie usłyszeli, albo zignorowali go, gdy powiedział: „Patrzcie, oto Baranek Boży!” Musimy chcieć słuchać kogoś, kto pokazuje nam na te rzeczy, na które nie zwrócilibyśmy uwagi, bądź nie chcieli zwrócić. Taka osoba jest często nieco po dziwacznej stronie, podobnie jak Jan Chrzciciel. 🙂
Odkryłem, że taka osoba zazwyczaj nie należy do tych, do których byś się zbliżał czy słuchał. Jest spora możliwość, że z powodu naszych uprzedzeń, taki ktoś będzie drażnił niezmiernie. Łatwo jest wtedy powiedzieć: „to bzik”, „to New Age” czy „nie można mu ufać”. Jakoś tak jest, że zawsze znajdzie się powód dla którego nie powinienem słuchać ich.
Jeśli nie zaczniesz słuchać kogoś spoza tego kręgu osób, z którymi się zgadzasz to prawdopodobnie stracisz okazję na wspaniałe spotkanie!
Zobaczyłem, że wiarygodny we wskazywaniu na Boga jest tylko ktoś, kto
zawsze wskazuje daleko od siebie.Tak naprawdę to myślę, że jedyną rolą Proroka jest zidentyfikować i wskazać na Baranka.

< | >

Wiele może usilna modlitwa

Faith living

W ostatnich latach nastąpiła u mnie ogromna przemiana sposobu modlitwy. Jak pisałam wczoraj na Facebooku Ojciec uczył mnie o korzystaniu z głębokiego miejsca w sercu w połączeniu z moim tronem. To jest miejsce, w którym moje modlitwy stały się bardzo skuteczne. Myślę, że spokojnie mogę powiedzieć, że każda z nich dochodzi do owocowania.

Niemniej, waham się czy używać słowa „modlitwa”, ponieważ nauczyłam się, że nie przypomina to niczego, z czego korzystałam w kościele. Czasami w ogóle nie są potrzebne słowa, a często jest to łagodnie wypowiedziane uwolnienie, jakiegoś rodzaju.

Dużo czasu zajęło mi próbowanie i błądzenie, aby ostatecznie zdać sobie sprawę z tego, jak to działa. Ojciec dawał mi po drodze pomocnicze wskazówki, lecz najtrudniejszą rzeczą jest opisać w słowach akt odbywający się w najgłębszej części serca, prowadzony przez Boga, a następnie wprowadzony do życia z mojego tronu.

Jest to jednak najpotężniejsza rzecz, jaka była mi kiedykolwiek dostępne a jej moc przerasta wszystko na tej ziemi.

Kiedy ludzie pytają mnie, czy nie martwię się tym, że brak zaangażowania w politykę doprowadzi do wprowadzenia praw czy rządowych zmian, które bardzo źle wpłyną na moje życie, mogę powiedzieć z całkowitą pewnością, „Nie, ponieważ nie mogą”. I mówię tak, PONIEWAŻ zobaczyłam moc tego w tym miejscu we mnie.

TO JEST Sam Bóg we mnie i jest to miejsce na które Jezus nieustannie wskazuje nam, jako odpowiedź na wszystko, co się dzieje w tym życiu. Królestwo wewnątrz. Tym właśnie jest. To jest ta dobra nowina, którą mieliśmy się dzielić ze wszystkimi. Wieść o tym, że nikt nie musi być ofiarą czegokolwiek, w jakimkolwiek czasie czy miejscu.

Niestety, zamiast dzielić się tą dobrą nowiną i uczyć tego, jak ją zastosować, chrześcijaństwo ukręciło łeb modlitwie i tragedia. Modlitwa jest przeważnie nieskuteczna, a wszyscy są ofiarami tragedii.

Bardzo nieliczni wiedzą jak dotknąć tej mocy, która ŻYJE właśnie tutaj, wewnątrz nas wszystkich, więc została zastąpiona fantazyjnymi Salami Sądowymi i podróżami w duchowej rzeczywistości. A jaki cel tego? Wierzę, że celem jest udobruchanie tych, którzy szczerze szukają, wyznaczając im objazd, na którym będą przez kilka lat, zanim dojdą do tego, że jest to pozbawione mocy, nieskuteczne.

Możecie sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby cały świat znajdował tą wewnętrzną Moc i rzeczywiście uczył się, jak działa Królestwo?

Wyobrażam sobie tłumy ludzi masowo odchodzących z rządów i korporacji, zostawiających je za sobą na śmierć bez nadzoru. Wtedy, po raz pierwszy od czasów Ogrodu, wszelkie potrzeby zostaną zaspokojone, całkowicie, bez ciężkiej pracy, ponieważ nie będzie już potrzeby walczenia o cokolwiek.

Ten prosty fakt, że chrześcijanie spędzają mnóstwo czasu goniąc za politycznymi sprawami i agendami najlepiej demonstruje to, że jeszcze nie zobaczyli czy nie wstąpili do królestwa wewnątrz, a mówią o tym cały czas w pusty, nic nie znaczący i pozbawiony mocy sposób.

Czy nigdy nie byłam ofiarą niczego? Ach, tak! Z pewnością byłam gnębiona przez złych ludzi, choroby i śmierć. Lecz Ojciec za każdym razem pokazywał mi, że w każdym z tych doświadczeń mogę wybrać inny klucz do królestwa, a z chwilą, gdy już ten klucz mam, terytorium należy do mnie. Ja rządzę moim życiem.

TAKI jest cały cel przechodzenia przez próby i pokuszenia w tym życiu… zdobyć klucz do każdego, za każdym razem, nauczyć się tego, że „wiele może usilna modlitwa”.

Żadną miarę jeszcze nie skończyłam tej podróży zdobywania kluczy i nie zostałam jakiegoś rodzaju świętą po to, aby siedzieć na wysokim piedestale dlatego, że zdobyłam ten klucz. Dążę cały czas naprzód, jak i wszyscy musimy, aby uczyć się po drodze Prawdziwych lekcji. Pierwszym znakiem tego, że masz ten klucz jest to, że masz jakiegoś rodzaju moc w tym życiu, aby zrobić z siebie zwycięzcę, a nie ofiarą, jakimś obszarze życie.

To jest tylko kilka moich przypadkowych myśli i pasji z dzisiejszego ranka.

Faith