2Tym 2:6
ROLNIK, KTÓRY PRACUJE,POWINIEN NAJPIERW KORZYSTAĆ Z PLONÓW.
Jeżeli zapaśnik musi walczyć uczciwie, to rolnik musi ciężko pracować żeby osiągnąć efekty. Jest tak w krajach, gdzie rolnictwo nie jest zmechanizowane. Bez względu na to jak uboga jest gleba, czy zła pogoda albo sam rolnik z niechęcią myśli o pługu, musi on jednak pracować wytrwale. Przykładając swą rękę do pługa nie może odwracać się do tyłu. Dlatego pierwsza część plonów przypada rolnikowi, bo na to zasłużył za swoją mozolną pracę. Dobre zbiory zawdzięcza swemu własnemu wysiłkowi i wytrwałości. Dlatego też leń nigdy nie będzie dobrym rolnikiem i jak mówi Księga Przypowieści Salomona, leń zawsze traci swe żniwo, ponieważ zasypia akurat wtedy, kiedy powinien żąć albo był zbyt leniwy by orać jesienią lub pozwolił by jego pole zarosło chwastami. Do jakiego rodzaju żniwa nawiązuje apostoł? Żniwo to świętość, gdyż rzeczywiście jest ona owocem (lub żniwem) Ducha, gdzie sam Duch jest rolnikiem, produkującym dobry plon chrześcijańskich wartości w życiu wierzącego. Lecz także my, ludzie mamy w tym swój udział. Musimy żyć według Ducha i siać dla Ducha, podążając za Jego wskazaniami i ćwicząc samych siebie, jeżeli kiedykolwiek mamy zbierać żniwo świętości. Wielu chrześcijan jest zaskoczonych, że nie ma w ich życiu widocznych postępów. W Gal 6:7 czytamy „co człowiek sieje to i żąć będzie”. Nawracanie innych jest też żniwem. „Żniwo jest wielkie”, powiedział Pan Jezus mając na myśli całe mnóstwo tych, którzy oczekują by usłyszeć i przyjąć Ewangelię. Oczywiście w żniwie tym „Bóg jest tym, który daje wzrost”. Lecz nie wolno nam siedzieć bezczynnie. Zarówno sianie dobrego ziarna Bożego Słowa jak i zbieranie żniwa to ciężka praca, zwłaszcza kiedy robotników jest niewielu. Dusze zdobywane są dla Chrystusa w wielkim trudzie, nie przez błyskawiczne, automatyczne wypowiedzenie jakiejś regułki, lecz wypracowuje się je w pocie, łzach i bólu, zaś szczególnie w modlitwie. Tylko „pracujący rolnik” może oczekiwać plonów. Świadomość tego, że służba chrześcijańska to ciążka praca, jest rzadka w kręgach beztroskich, szczęśliwych chrześcijan. Nie będzie zwycięstwa, dopóki żołnierz nie odda się swej służbie, a wieńca, a wieńca dla zawodnika, który nie przestrzega reguł. Nie będzie też plonu dla rolnika, jeżeli nie trudził się przy uprawie ziemi.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.
Author Archives: pzaremba
Dlaczego nie ja?

Nor’ west Prophetic
Znam pewnego pastora, który regularnie jeździ na misyjne wyjazdy i skutecznie uzdrawia wiele głuchych uszu, czasami w dużych grupach, choć sam jest praktycznie głuchy.
Bóg nie uzdrowił go, lecz Bóg przez niego uzdrawia dokładnie z tego, czego on sam potrzebuje.
Czasami Bóg robi dla ludzi wokół nas właśnie to, o co sami wołamy i czasami używa nas, aby to zrobić. I czasami robi to nie czyniąc tego W nas.
Trudno jest przechodzić takie coś. Trudno jest teraz, ale też trudno było, gdy robił to Jezus. Dlatego Jan Chrzciciel wezwał go w tej sprawie (Mt 11 i Łu 7). Jan wiedział, że pełnomocnictwo Jezusa obejmowało również „uwolnić więźniów”, a on sam marniał w więzieniu.
Właśnie w tym kontekście, DOKŁADNIE tym, Jezus ogłosił: „Błogosławiony, kto się mną nie zgorszy”. („A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi”, BT).
Dla wielu z nas jest to miejsce zwątpienia: „Oni otrzymali, a czemu nie ja?”
Jest to bolesne miejsce, miejsce potknięcia. Potknięcie się o pytanie: „Dlaczego nie ja?” otwiera nas na bardzo trudne oskarżenia:
- Oskarżenia przeciwko Bogu („Gdyby było dobrym Bogiem to zrobił to to!”)
- Oskarżenia przeciwko sobie samemu („Bóg mnie nie kocha tak bardzo jak tamtych!”)
- Oskarżenia pochodzące od braci („Musisz mieć jakiś grzech, coś z tobą jest źle!”)
Wydaje się, że jedyną skuteczną obroną, aby się nie potknąć na tym to nie zadawać pytania: „Dlaczego?”
Oczywiście, w poważnym stopniu było to problem Joba: „Dlaczego ja?”
Continue reading
Codzienne rozważania_05.07.2017
2Tym 2:5
BO NAWET JEŚLI KTOŚ STAJE DO ZAPASÓW, NIE OTRZYMUJE WIEŃCA, JEŻELI NIE WALCZY PRAWIDŁOWO.
Paweł odwołuje się do obrazu zawodnika na greckich igrzyskach sportowych. W żadnej walce zapaśniczej w starożytnym świecie, podobnie jak i dziś, nie mógłby wystąpić zawodnik, który bezładnie dawałby pokaz swojej zręczności i siły, tak jak mu się żywnie podoba. Każda dyscyplina sportowa ma swe własne zasady, które obowiązują zawsze podczas walki a często i na treningu. W każdej konkurencji przyznaje się też specjalną nagrodę. Na igrzyskach greckich nagrodami tymi były zawsze zielone wieńce, nie złote medale czy puchary. Żaden zawodnik nie otrzyma wieńca, choćby okazał się najlepszy, nie otrzyma wieńca jeżeli nie walczy prawidłowo, tak stanowił regulamin. Życie chrześcijańskie wielokrotnie porównywane jest z wyścigiem, nie w sensie współzawodnictwa, chociaż powinniśmy wzajemnie wyprzedzać się w okazywaniu szacunku, lecz chodzi tu o samodyscyplinę w żmudnym treningu, w odrzuceniu wszystkiego co nas usidla, w przestrzeganiu zasad. Mamy biec w chrześcijańskim wyścigu prawidłowo. Wbrew twierdzeniom, które utrzymują, że prawo jako takie zostało zniesione przez Chrystusa, chrześcijanin zobowiązany jest przestrzegać praw i być posłusznym Bożym zasadom moralnym. To prawda, że chrześcijanin nie jest „pod zakonem” jeśli chodzi o kwestie zbawienia i powierzenia się Bogu; zakon jest jakby przewodnikiem, za którym się podąża. Daleki od zniesienia swojego prawa Bóg najpierw posłał swojego Syna, by umarł za nas, „aby słuszne żądania zakonu wykonały się na nas”, a teraz zsyła swego Ducha, aby żył w nas i aby wypisał Jego zakon na naszych sercach! W innym przypadku nie otrzymamy wieńca. Nie dlatego, że wypełnianie zakonu mogłoby nas kiedykolwiek usprawiedliwić ale dlatego, że bez przestrzegania prawa nie możemy udowodnić, że zostaliśmy usprawiedliwieni. Tymoteusz ma wiernie przekazać depozyt ludziom godnym zaufania i jeżeli tak jak Paweł utrzyma go do końca tocząc dobry bój, kończąc bieg i zachowując wiarę, może spodziewać się w dniu ostatecznym tego najbardziej pożądanego ze wszystkich wieńców, „wieńca sprawiedliwości”.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.
Jak to możliwe, żeby Bóg był miejscem schronienia Jezusa, skoro Ten umarł na krzyżu?
Steve
29 czerwca 2017
Czytanie: Psalmy 141-150
„Do Ciebie bowiem, Panie mój, Panie, (zwracam) moje oczy; do Ciebie się uciekam: Ty nie gub mej duszy. Strzeż mnie od sidła, które zastawili ma mnie, i od pułapek złoczyńców. Niechaj występni wpadną w swoje sieci, podczas gdy ja ujdę cało” (Ps 141:8-10).
W licznych Psalmach znajdujemy słowa podobne do wersów zapisanych powyżej. Wierzę, że w pewien sposób mówią one o Jezusie.
Jeśli Jezus został ukrzyżowany to jak to możliwe, aby Pan był jego miejscem schronienia? Jak został Jezus ustrzeżony od pułapek, jakie stawiali przed Nim wrodzy? Jak był strzeżony przez sidłami złoczyńców? Jak uszedł cało?
Continue reading
Codzienne rozważania_04.06.2017
2Tym 2:3-4
CIERP WESPÓŁ ZE MNĄ JAKO DOBRY ŻOŁNIERZ CHRYSTUSA JEZUSA. ŻADEN ŻOŁNIERZ NIE DAJE SIĘ WPLĄTAĆ W SPRAWY DOCZESNEGO ŻYCIA, ABY SIĘ PODOBAĆ JEMU, KTÓRY GO DO WOJSKA POWOŁAŁ.
Paweł przebywając w wiezieniu miał okazję obserwować żołnierzy rzymskich, co skłoniło go do rozmyślań nad podobieństwami pomiędzy żołnierzem a chrześcijaninem. Żołnierze w czynnej służbie nie spodziewają się łatwego i bezpiecznego życia, przyjmują trudy i cierpienia jako rzecz naturalną. Jest to część żołnierskiego powołania. Żaden żołnierz nie idzie na wojnę otoczony luksusami, ani nie wychodzi na wojnę z komfortowej sypialni ale z prowizorycznego i ciasnego namiotu, z wszelkiego rodzaju niedogodnościami. Podobnie i chrześcijanin nie powinien oczekiwać łatwego życia. Jeśli jest wierny Ewangelii z pewnością doświadczy sprzeciwów i wyśmiania. Musi wziąć udział w cierpieniach wraz ze swoimi towarzyszami broni. Żołnierz musi być przygotowany na cierpienia jak i na mobilizację. Pozostając w czynnej służbie nie daje się uwikłać w nic innego. Przeciwnie pozostawia sprawy cywilne by oddać się żołnierskiej służbie i zadowolić swych przełożonych lub być zawsze do dyspozycji swego dowódcy. Przykład wojskowej dyscypliny to lekcja pełnego poświęcenia. Chrześcijanin, który żyje w świecie i który od świata nie ucieka nie może uchylać się od zwykłych codziennych obowiązków w domu, w pracy czy wobec społeczeństwa ale jako chrześcijanin powinien wyróżniać się gorliwością w ich spełnianiu a nie uchylać się od nich. Nie powinien zapominać o tym, o czym Paweł pisał do Tymoteusza w swoim pierwszym liście, że: „wszystko co stworzył Bóg jest dobre i nie należy odrzucać niczego co się przyjmuje z dziękczynieniem”, i że „Bóg wszystkiego nam obficie udziela ku używaniu”. Dobremu żołnierzowi Jezusa Chrystusa nie zakazuje się uczestniczenia w sprawach „świeckich”, ale raczej zabrania się „uwikłania w nie”, bo chociaż same w sobie mogą one być całkowicie nieszkodliwe, istnieje możliwość, że będą dlań przeszkodą w prowadzeniu walki dla Chrystusa. Jeżeli mamy być dobrymi żołnierzami Jezusa Chrystusa, musimy poświęcić się walce, decydując się na życie w dyscyplinie, pełne trudów, unikając wszystkiego co może nas uwikłać i odciągnąć od sprawy zasadniczej.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.
Codzienne rozważania_30.06.2017
2Tym 2:1-2
TY WIĘC SYNU MÓJ, WZMACNIAJ SIĘ W ŁASCE, KTÓRA JEST W CHRYSTUSIE JEZUSIE, A CO SŁYSZAŁEŚ ODE MNIE WOBEC WIELU ŚWIADKÓW, TO PRZEKAŻ LUDZIOM GODNYM ZAUFANIA, KTÓRZY BĘDĄ ZDOLNI I INNYCH NAUCZAĆ.
Tymoteusz otrzymał od Pawła pouczenie, by trzymać się wiary i strzec depozytu. Ma nie tylko zachowywać prawdę ale ma ją przekazywać dalej następnemu pokoleniu w stanie nienaruszonym. Wiara została powierzona Pawłowi przez Chrystusa. Dlatego Paweł nazywa ją swoim depozytem. Jako apostoł Jezusa Chrystusa Paweł podkreśla, że jego Ewangelia nie jest „Ewangelią człowieka” czy też jego własnym lub czyimkolwiek wytworem. Nie opiera się też na ludzkiej tradycji – przeciwnie, może on napisać: „albowiem nie otrzymałem jej od człowieka ani mnie jej nie nauczono, lecz otrzymałem ją przez objawienie Jezusa Chrystusa” (Gal 1:11-12). To co Chrystus powierzył Pawłowi, teraz z kolei Paweł powierza Tymoteuszowi. Tak więc mój depozyt staje się twoim depozytem i to co mi powierzono jest teraz tym co ci dobrego powierzono – mówi Paweł. To co Tymoteusz usłyszał od Pawła, ma teraz przekazać ludziom godnym zaufania, którzy na pewno ostali się w wierze wśród odstępców w Azji. Ludzie, których Paweł ma tutaj na myśli, muszą być przede wszystkim, sługami Słowa, których głównym zadaniem ma być nauczanie. Tacy ludzie nazwani są przez Pawła w Liście do Tytusa „Bożymi włodarzami”(1:7). Muszą być oni godni zaufania. Muszą być oni zdolni do nauczania. Tak przedstawiają się etapy w procesie przekazywania prawdy, tak jak widzi to Paweł: od Chrystusa do Pawła, od Pawła do Tymoteusza, od Tymoteusza do godnych zaufania ludzi i od godnych zaufania ludzi do innych. W to dzieło zaangażowanych będzie wiele osób, lecz ciągłość przekazu ma zostać zachowana w samej treści poselstwa a nie w ludziach, którzy go przekazują. Ma to być rodzaj sukcesji apostolskiej prawdy, a nie apostolskiego urzędu, autorytetu czy funkcji; przekaz apostolskiej nauki przechodzącej bez zmian z rąk apostołów do dalszych pokoleń, z ręki do ręki tak jak znicz olimpijski. Tym co Kościół winien przekazywać z pokolenia w pokolenie ma być biblijna wiara. A biblijna wiara jest wiarą apostolską.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.
Cel wszelkiej służby
Doskonalenie świętych oznacza to inaczej ich dojrzewanie, proces prowadzenia od duchowej niedojrzałości do skoncentrowanej na Chrystusie dojrzałości i to jest właśnie celem wszelkich darów usługiwania.
„On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami, aby przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej” (Ef 4:11-13).
Po co Bóg dał apostołów, proroków, ewangelistów, pastorów i nauczycieli? Wers 12 mówi nam, że są oni po to, aby „aby doskonalić świętych do dzieła usługiwania, do budowania ciała Chrystusowego” (w wersji ang.) . Nie oznacza to święci mają być doskonali w tym sensie, że nigdy nie popełniają błędu bądź nie uczynią czegoś złego. „Doskonalenie” oznacza tutaj „dojrzałość” i dobrze byłoby pamiętać po prostu o tym, że wszędzie, gdzie spotykamy się z wyrazem „doskonałość” w tym kontekście, powinniśmy myśleć: „duchowa dojrzałość”.
Nie rodzimy się dojrzali, musimy „wzrastać w łasce i poznaniu naszego Pana Jezusa Chrystusa” (2Ptr 3:18a). W biblijnym języku być „doskonałym” oznacza być w pełni rozwiniętym. Na przykład: „Moc bowiem w słabości się doskonali” (2Kor 12:9 in. BT). Co to znaczy? „Moja moc dojrzewa poprzez twoje słabości i rozwija się w pełni w tym, kto dochodzi do kresu swoich naturalnych możliwości”.
Po niemal 20 latach chrześcijańskiego życia Paweł wyjaśnia, że ani tego nie osiągnął, ani już nie jest doskonały (p. Flp 3:12a). Wyraźnie widać, że oczekuje na to, że któregoś dnia będzie doskonały, lecz jeszcze tego nie osiągnął. Niemniej, do czego zmierza? Do bezgrzesznej doskonałości? Nie. Zmaga się z dojściem do duchowej dojrzałości, którą określa jako praktyczną, intymną i całkowicie rozwiniętą relację z Jezusem Chrystusem („aby poznać Go”). Następnie mówi, że wszyscy, którzy są doskonali (tj.: duchowo dojrzali) będą podobnie myśleć o swym dążeniu do poznania Chrystusa.

