
John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Cześć druga (ostatnia)
Zakończę nasze rozważania tym:
Wykorzystanie sądów – droga na skróty, aby uzyskać to, czego się chce
Ci, którzy walczą o uznanie swoich „praw”, nauczyli się wykorzystywać do tego system sądowniczy, nie zaś Kongres, który stanowi prawo. Orzeczenia sądowe stają się de facto natychmiast prawem, co dobrze służy liberalnej lewicy. Prawa ofiar stają się punktem ciężkości, co wyłącza prawa drugiej strony sporu. Naturalnym tego rezultatem jest cały naród ofiar, które starają się, aby ich głos był usłyszany w systemie sądowniczym.
W następstwie tego rząd nie chroni już praw nadanych ludziom przez Boga, lecz zapewnia prawa tym, którzy w jakiś sposób ucierpieli.
Piekarz, który jest chrześcijaninem, stał się celem liberałów, gdy wybrali go spośród wszystkich innych piekarni w okolicy wiedząc, że odmówiłby upieczenia tortu weselnego dla homoseksualnej pary i aby wtedy mógł w to zainterweniować sąd. Sądy niższej instancji i rząd stanął po stronie pary homoseksualnej, która była „ofiarą” dyskryminacji.
Co jeśli…
… podczas szkolnego lunchu wszystkie dzieci otrzymywały ciasteczka, które zostały ułożone na stole, aby każde dziecko przechodząc mogło jedno wziąć. Wtedy jeden łobuz napastuje jedno z dzieci, które usiadło chcąc zjeść swoje ciastko. Co by się stało gdyby dziecko sprzeciwiło się łobuzowi i nie oddało mu ciastka? Sprawa piekarza wyglądała by jak nauczyciel broniący łobuza, który twierdził że przecież ma prawo zabierać ciastka innym dzieciom…
Nie była by to mądra rzecz ani też nawet zdrowy rozsądek. Jednak rząd bronił sprawy „ofiar” i uznał ich prawa. Na szczęście Sąd Najwyższy ostatecznie odrzucił orzeczenie sądu niższej instancji i uznał, że piekarz ma prawo prowadzić własną piekarnię zgodnie ze swoimi przekonaniami religijnymi.
Continue reading


