Category Archives: Fenn John

Przemyślenia o nauczaniu łaski_1

John Fenn

Wchodząc do biura ubezpieczeniowego zobaczyłem pracowniczkę potrząsającą z niedowierzaniem głową. Zapytałem czy wszystko w porządku, na co ona wymamrotała coś tym, gdzie ludzie mają umysły i opowiedziała mi następującą historię.  Rodzice dziewczyny, która właśnie skończył 16 lat kupili, na urodziny starego Forda Mustanga (W większości stanów USA można legalnie prowadzić samochód od 16 roku życia.)

Auto miało ponad 160.000 km na liczniku i w ciągu 2 miesięcy ta dziewczyna rozproszyła się czymś w czasie jazdy, wypadła z drogi, wpadła na płot i skrzynkę pocztową. Wyszła z tego bez najmniejszej szkody, lecz auto nadawało się do kasacji.

Zatem rodzice kupili jej następne auto, kolejnego Forda Mustanga, tym razem nieco nowszego i tylko ze 100.000km na liczniku. Jak wyjaśniła agentka, myśleli, że błogosławiąc ją większą odpowiedzialnością spowodują, że córka „podrośnie” w dojrzałości i będzie bardziej uważać w czasie jasny. Wiecie, co się stało?

Tak, skasowała go. Zatem… kupili jej całkiem nowego Forda Mustanga, wywołując zazdrość jej przyjaciół. Myśleli, że jeśli nie doceniła łaski jak był prezent w postaci starego samochodu ze 160.000km i nie doceniła ich kolejnego daru samochodu z 100.000km  to NA PEWNO doceni całkiem nowy samochód dojrzeje do odpowiedzialności!

Ponownie błąd. Skasowała również tego całkiem nowego Mustanga! Zniszczyła następny płot, skrzynki pocztowe zwiedzając okolicę polami, zanim nie zatrzymała się na małym drzewie. Firma ubezpieczeniowa unieważniła jej ubezpieczenie oraz ubezpieczenia jej rodziców! Dziewczyna NIE dojrzałą, nie miała pojęcia jak jej zachowania wpłynęły na całą rodzinę. Agentka powiedziała mi, że rodzice są zrozpaczeni, ponieważ żadna firma ubezpieczeniowa nie chce ubezpieczyć ich córki.

Dwie strony Bożej łaski

Większość z nas zna łaskę z punktu widzenia tej dziewczyny – niezasłużona przychylność, łaska za łaską, pomimo że na nią nie zasługujemy, lecz zastanówmy się przez chwilę nad łaską z punktu widzenia rodziców.

Oni udzielali swojej córce łaski w nadziej, że zrozumie w końcu jak dużo przychylności otrzymywała i wykorzysta ją jako środek do wyjścia wyżej po drabinie dojrzałości. Ze względu na miłość do niej dawali jej coraz więcej możliwości, aby wzniosła się na następny poziom, lecz tego nie zrobiła.

Łaska na pewno nie jest niezasłużoną przychylności, lecz jest uprawomocnienie, drogą do większej dojrzałości.

O czym dziewczyny nie wiedziała

Ta dziewczyny korzystała ze swego prawa jazdy (ang.: driver’s license) i łaski rodziców w podobny sposób, jak ludzie, którzy korzystają z Łaski Bożej jako zgody (licencji) na trwanie w niedojrzałości a nawet do usprawiedliwiania grzechu. List Judy mówi w 4 wersie mówi nam o ludziach: „…którzy łaskę Boga naszego obracają w rozpustę i zapierają się naszego jedynego Władcy i Pana, Jezusa Chrystusa”. Grecki wyraz przetłumaczony tutaj (w wersji angielskiej) jako „licencja na niemoralność” oznacza: „brak umiaru” i „nadużycie” i często tłumaczony jest jako „pożądliwość”.

Niemniej, bardziej interesujący jest fakt, że Juda mówiąc o tych, którzy zamieniają łaskę Bożą na przyzwolenie na grzech, stwierdza że: „zapierają się naszego jedynego Władcy i Pana Jezusa Chrystusa”.

Ta 16 letnia dziewczyna nie zdawała sobie sprawy z tego, że nadużywając łaski rodziców zapierała się ich miłości do niej. Zniekształciła ich miłość do przyzwolenia na nieuwagę, ryzykując życiem całkowicie na ich dobrej łasce.

Rodzice okazywali jej miłość w nadziei, że stanie się bardziej dorosła; podobna do nich. Mieli nadzieję, że wejdą w głębszą, bardziej dojrzałą relację ze swoją córką w miarę prowadzenia jej przez życie. Gdyby dojrzała, wszyscy w trójkę weszli by an jeszcze głębszy poziom relacji i przyjaźni na poziomie dorosłych. Jej zachowanie było aktem zapierania się miłości rodziców, zapierania się tego, czego rodzice dla niej chcieli.

Odmowa podjęcia większej odpowiedzialności i dojrzałości  była policzkiem w twarz rodziców. W 4 wersie Listu Judy w wersji tłumaczenia rozszerzonego (Amplified Biblie) czytamy, że ci ludzie: „wypierają i zapierają naszego Jedynego Mistrza i Pana…” W rzeczywistości ta dziewczyna właśnie zapierała się miłości i łaski swoich rodziców, aktywnie nadużywając takiej przychylności, aż w końcu jej wyrzeczenie doprowadziło to tego, że różne agencje ubezpieczeniowe wyrzekły się jej oraz jej mamy i taty!

Celowe użycie łaski

Podobnie jak lata temu ludzie naciągnęli nauczanie o „pasterzowaniu” oraz ruchu „Słowo Wiary” do skrajności, tak dziś „nauczanie Łaski” doprowadzają do skrajności.

Byłem w takich kościołach, gdzie pastorzy i przywódcy nauczają i praktykują usprawiedliwianie łaską seksualnych “wolności”. Słyszałem osobiście ludzi, którzy twierdzą, że nie musimy pokutować z naszych grzechów, skoro już zostały przebaczone to nie ma z czego pokutować. Słyszałem ludzi, którzy twierdzą, że wszyscy ludzie, jacy kiedykolwiek żyli będą któregoś dnia pojednani  z Bogiem i znajdą się w niebie. Żeby wymienić tylko kilka skrajności w nauczaniu na temat łaski.

NIemniej, tak naprawdę łaska uczy nas, abyśmy unikali grzechów I fałszywej doktryny.

Tyt. 11-14: “Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi, nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa, który dał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w dobrych uczynkach”.

Łaska JEST przychylnością, lecz jest również uprawomocnienie, i nauczaniem, i okazją do większej dojrzałości w Chrystusie. Nie można być podobnym do tej 16latki, nadużywającej łaski, lecz należy raczej korzystać z łaski w sposób zamierzony: jako narzędzia, które uczy jak wejść na wyższy poziom dojrzałości. Łaska jest wspaniałym nauczycielem!

W moim życiu doszło do punkt zwrotnego, gdy pozwoliłem na to, aby łaska mnie uczyła. Gdy nauczyłem się sprzeciwiać grzechowi nie dlatego, że gdy było pokuszenie, ja wiedziałem, że mam się sprzeciwić, lecz raczej ze względu na miłość i obecność Ducha Ojca, którą czułem w moim duchu tak silno, i nienawidziłem tego smutku, który odczuwałem gdy zgrzeszyłem, że zacząłem sprzeciwiać się grzechowi z perspektywy ochrony tej Obecności, a to spowodowało, że nacisk pokuszenia bardzo szybko spadł niemal do zera. Łaska nauczyła mnie odrzucania bezbożnych pożądliwości i tego co światowe, a ja zacząłem kochać tą łaskę i strzec jej!

Serce umocnione łaską

Czytamy w Liście do Hebrajczyków 13:9: ” dobrze jest bowiem umacniać serce łaską”. Serce nie umacnia się w nadużywaniu łaski podobnie jak nie stała się lepszym kierowcą ani nie bardziej dojrzała owa 16letnia dziewczyna. Serca nie umacnia się legalizmem i zestawami reguł i praw. Sece nie jest umacnianie ofiarami i obowiązkami, wypełnieniem ani wypełnianiem czyjegoś planu, jako ofiary dla Boga.

Serce umacnia się łaską! 2Tym. 1:9 mówi nam, że Ojciec: „który nas wybawił i powołał powołaniem świętym, nie na podstawie uczynków naszych, lecz według postanowienia swojego i łaski, danej nam w Chrystusie Jezusie przed dawnymi wiekami”.

Ojciec wybawił nas świętym powołaniem, według Swego postanowienia i łaski. Dowiedz się tego o łasce: zawsze jest związana z celem. Łaska nigdy nie jest samotna, zawsze jest z nią związany cel. Noe otrzymał łaskę, gdy powiedziano mu o potopie a celem tej łaski było zbudowanie łodzi, aby uratować jego i wszystkich, którzy przyjdą.

Mojżesz otrzymał łaskę przy gorejącym krzaku, lecz celem było  to, aby stał się wyzwolicielem Izraela. Bóg tak umiłował świat, że Syna Swego jednorodzonego dał – to jest łaska – aby każdy kto uwierzy w Niego miał życie wieczne – to jest cel.

Wyjdź wyżej!

Łaska nie jest przyzwoleniem na trwanie w niedojrzałości czy grzechu, co jest tylko zaparciem się Pana Jezusa i Jego ofiary za nas. Łaska jest raczej sposobnością do nauczenia się życie Bożym życiem i odkryciem celu w łasce dostępnej dziś. Cel ma dać uprawomocnienie do kroku w górę do bardziej dorosłego chodzenia z Ojcem i naszym Panem,  Jezusem Chrystusem.

Kochają tą Obecność, którą czujesz w swoim duchu, strzeż, troszcz się o nią i miej społeczność z Ojcem i naszym Panem. Nie wykorzystuj ich miłości jako wymówki do zniszczenia swego „samochodu” po raz kolejny!

Część druga

Kilka myśli na dziś i wiele błogosławieństw,

John Fenn

– – – – – – – –

(For more on grace, some may be interested in my 2 cd series on „Grace and Faith” in the store section of our web site, available cd & mp3)

 раскрутка

Szacunek dla ciała_3

John Fenn

Nawiedzenie, którego nigdy nie zapomnę.

Kilka lat temu w czasie pewnego nawiedzenia Pana zapytałem Go o Ananiasza i Safirę, mówiąc, że wydaje się, że okrutnie zostali osądzeni. Odpowiedział: „Pamiętaj, całe Moje ciało było wtedy w tym czasie w Jerozolimie. To, co usiłowali wtedy wprowadzić do ciała było niedopuszczalne”.

(Pamiętacie, że sprzedali swoje posiadłości i zachowali część pieniędzy dla siebie, lecz udawali, że przekazują wszystko. Piotr powiedział im, że całkowicie w ich gestii było to, czy zachowaliby dla siebie wszystko czy część, lecz to ich kłamstwo odziane w hipokryzję ich osądziło – Dz. 5:4.)

Pan mówił dalej: „Wielu w tej ziemi woła o przebudzenie, lecz, powiadam ci prawdę, że gdyby Ojciec zesłał przebudzenie (takie, jak oni sami je określają), to byłoby wielu, wielu Ananiaszy i Safir na ten ziemi”.

 

Więc…

W tamtym czasie usiłowali oni wprowadzić do czystości ciała Chrystusa hipokryzję, miłość do pozornego wyglądu, do tego, aby wyglądać na kogoś innego, niż wewnętrznie się jest. Nie cenili zdumiewającej czystości i białej, gorącej miłości przesiąkającej ciało Chrystusa w tamtym czasie. Ludzie otoczeni cudami przychodzili do Pana w zdumiewających ilościach i nawet cień Piotra uzdrawiał ludzi. Ananiasz i Safira nie cenili nic z tych rzeczy, myśleli wyłącznie o sobie.

Ludzie samolubni nie mogą utrzymywać w swych sercach świętości ciała Chrystusa, ponieważ oni sami dla siebie, w swych sercach, są świętością. Właśnie dlatego człowiek skupiony na sobie jest w centrum swojej wiary: drobne doktrynyki, wieloletnie tradycje, zdecydowane opinie na temat tego, co uważa za właściwe, jak sprawy powinny przebiegać, itp.

Pewien nowy pastor przeniósł mały stolik, na którym trzymano kielich i tacę z chlebem, dotąd stojący obok kazalnicy, zdejmując go z platformy i umieszczając naprzeciwko kazalnicy na podłodze poniżej. Obraziło to kilka osób, ponieważ stół ZAWSZE stał obok kazalnicy. Pewien starszy wykorzystał to, pobudził ludzi do patrzenia na to z jego punktu widzenia i dokonał rozłamu kościoła.

GDYBY ci obrażeniu cenili ludzi będących wokół nich, tych, z którymi mieli społeczność, tych, za których Chrystus umarł i włączył do SWOJEGO ciała, przestali by patrzeć tylko na siebie i zdali sobie sprawę z dziecinady, jaką było obrażanie się. Poświęcili daną przez Boga misję tego kościoła, na rzecz swoich własnych planów.

Jeśli pomyślisz o tym w kontekście szanowania Osoby Chrystusa i Jego ciała na ziemi, jak wiele spraw mogłoby być rozwiązanych, gdyby ludzi po prostu czcili ciało Chrystusa.

Pewne zgromadzenie głosowało w sprawie koloru nowego dywanu do kaplicy i kolor niebieski wygrał niewielką większością. Niemal połowa kościoła była tak urażona tym, że nie będzie tego koloru, który oni chcieli (ciemno czerwony), że znowu jakiś starszy rozbił ten kościół.

Możemy zapytać: „A gdzie bojaźń Boża?”. Prawdopodobnie jednak powinniśmy raczej zapytać: „Gdzie jest cenienie ciała Chrystusa jako czegoś świętego?” Ponieważ jeśli rzeczywiści cenisz Chrystusa to musisz cenić Jego ciało. Gdybyś zapytał tych starszych, którzy podzielili kościoły czy kochają Boga, odpowiedzieli by „TAK!”, lecz prawda jest taka, że udowodnili to, że ich serca były bliższe Ananiasza i Safiry niż Chrystusa, ponieważ manipulowali ludźmi dla uzyskania własnych planów.

Szanowanie ciała to nie mowa o konieczności korekty, która pojawia się, gdy ktoś naucza fałszywej doktryny, narusza równowagę czy żyje w grzechu. Potrzeba nam równowagi oraz ugruntowanych głosów, które w takich przypadkach głośno mówią tak jak to robili Jezusa, Paweł i Piotr.

Ale nie w powyższych przypadkach, gdzie były to proste, dziecinne urazy, które ujawniły starszych, szukających okazji do wypromowania siebie i swoich planów.

 

Odciąganie innych

W Księdze Dziejów 20:30 Paweł powiedział do starszych efeskich kościoła (domowego): „A nawet spomiędzy was samych powstaną mężowie mówiący przewrotne rzeczy, aby uczniów pociągnąć za sobą. Przeto czuwajcie, pamiętając,że przez trzy lata …” Akt pociągania innych za sobą jest kolejnym przykładem braku szacunku i czci dla ciała Chrystusa. Słowo „przewrotne” to w grece „diastrefo”, co oznacza „wypaczyć, wykręcić”. Paweł mówi, że ci ludzie będą wypaczać i wykręcać słowa, głównie Słowo Boże, którego mocni i zrównoważeni nauczyciele nauczają.

To dlatego mówi im, aby „czuwali i pamiętali” jego trzyletnią służbę dla nich. Apostoł wiedział, że ludzka natura ma taką tendencję, aby nie cenić bogactwa tego, co jest stale wokół lecz zejść z tej ścieżki w poszukiwaniu jakiegoś nowego nauczyciel czy kaznodziei, ponieważ to co nowe, jest bardziej ekscytujące, niż życie w ciele Chrystusa, które jest teraz. Paweł chciał, aby dobrze zapamiętali poprzednie 3 lata, ich wspólny czas, bogactwo społeczności i przyjaźni, oraz wagę tych 3 lat wobec tego co mógłby ktoś wypaczać i wykręcać próbując pogwałcić świętość duchowych więzi lokalnego ciała Chrystusa.

Chciał, aby w swych serca umieścili jako coś wartościowego ich relacje i świętość ponad wszystko inne, ponad nowe doktryny czy inne sprawy (jak kolor dywanu).

 

Skąd masz wiedzieć?

Kluczowym zwrotem jest tutaj „będą pociągać uczniów za sobą”. Prawdziwy wierzący, który uważa ciało Chrystusa za święte i poświęcone, który boi się Boga i wie, że jest odpowiedzialny za swoje działania, odwraca ludzi od skupiania uwagi na sobie, a zwraca ją ku Panu we wszystkim co czyni i czynią wszystko, co tylko mogą, aby zachować jedność lokalnego ciała w miłości. Ci, którzy pociągają innych za sobą żerują na słabych, nowych, na dzieciach w Chrystusie, na tych, którzy są podatni. W grece zwrot „pociągać” to słowo „airo”, co znaczy „przejmować, odbierać”.

Jeśli znalazłeś się w sytuacji, w której ktoś kształci uczniów według samego siebie, zamiast kierować ludzi do Pana i robić wszystko, aby utrzymać jedność ciała w miłości to nie idź lecz uciekaj do najbliższego wyjścia.

Paweł opisuje ich we wcześniejszych wersach jako „głodne (dzikie) wilki”, które nie oszczędzą trzody. Oni nie mają ciała Chrystusa za święte, które ma być chronione, szanowane i cenione.

Dla kontrastu do tych samych ludzi w Efezie Paweł napisał następujące słowa: „Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane, i chodźcie w miłości i i Chrystus umiłował was i siebie samego wydał za nas jako dar i ofiarę Bogu ku miłej wonności” (Ef. 5:1-2).

 

A następnym razem nowy temat

Wiele błogosławieństw

John Fenn

 

 

продвижение

Szacunek dla ciała_2

Fenn John

W zeszłym tygodniu pisałem o tym, że w Koryncie spożywali swój własny posiłek przed zejściem się całego zgromadzenia u kogoś w domu, zamiast zjadać to wtedy, gdy już wszyscy będą na miejscu.

W 1 Kor. 11:22 Paweł pyta czy gardzą kościołem Bożym, ponieważ takie ich zachowanie powodowało, że inni ludzie, z którymi mieli społeczność byli odsuwani. Następnie apostoł przechodzi do zacytowania słów Jezusa z Ostatniej Wieczerzy i mówi Koryntianom, że zanim spożyją Wieczerzę Pańską, muszą zbadać sami siebie. Powiada nawet: „Dlatego jest między wami wielu chorych i słabych, a niemało zasnęło” (w.30).

Chorzy i słabi, ponieważ…?

Pierwszy raz usłyszałem o uzdrowieniu w Wieczerzy Pańskiej około 1980 roku i było to nauczane w ten sposób, że należy „rozpoznać ciało Pańskie” co oznacza, że musimy pamiętać o tym, że „Jego ranami zostaliśmy uzdrowieni” i przyjąć uzdrowienie w czasie Wieczerzy, co było właściwym rozpoznaniem ciała Pańskiego. Nauczałem tego od tej pory i widziałem wielu uzdrowionych w ten sposób przez lata.  Lecz nie taki jest kontekst, w którym Paweł to napisał. Dlaczego niektórzy uczniowie w Koryncie byli „chorzy i słabi” a wielu umarło wcześnie, jeśli ich pycha wywoływała podziały i kliki? Czy może to być przyczyną choroby?

 

Przyczyny

Pewną wskazówkę otrzymujemy, gdy przyjrzymy się bliżej greckiemu słowu, którego Paweł tutaj używa. W grece jest to „kata- froneo”. Kata znaczy nisko lub niezdrowy i można je łączyć ze złem. Fren, które stanowi drugą część słowa, oznacza 'umysł/opinia/zamiar’. Tak więc, całe znaczenie jest takie: „mieć niezdrowy umysł” bądź mieć „złą opinię/zamiar” wobec / o innych uczniach. W ten sposób Paweł powiedział, że to dlatego jest wielu słabych i chorych, a niektórzy pomarli przedwcześnie.

Po pewnym nabożeństwie w kolejce do modlitwy była kobieta, która powiedział mi, że cierpi na bóle różnych stawów, w tym u rąk i w karku. Gdy miałem włożyć na nią ręce usłyszałem, jak Ojciec mówi: „Powiedz jej, aby przebaczyła swojej siostrze”.  Posłuchałem i modliłem się o to, aby gdy będzie posłuszna, została uzdrowiona. Wtedy usługiwałem w tym kościele co pół roku i oczywiście gdy wróciłem tam kilka miesięcy później, powiedziała mi, że została uzdrowiona tego samego dnia, po pojednaniu ze swoją siostrą, choć przyznała, że musiała się uniżyć, aby to zrobić.

Wyszła po uzdrowienie, lecz w jej przypadku miała miejsce „zła opinia” ku ciał Pańskiemu, a konkretnie innemu wierzącemu – jej siostrze. W ten sposób właśnie nie rozpoznawała ciała Pańskiego, zarówno Jego ciała jak i ciała Chrystusa, i „była słaba i chora” właśnie z tego powodu.

Paweł zaraz po tym mówi: „Bo gdybyśmy sami siebie osądzali, nie bylibyśmy sądzeni” (w. 31). Ta kobieta osądziła sama siebie, pojednała się z siostrą, była więc czysta przed Panem w tej sprawie. Jest to tylko jeden przykład tego, że można być „słabym i chorym” z powodu nie rozeznania ciała Pańskiego (którym są inni wierzący).

 

Co Jezus powiedział

Po pytaniu o to gardzenie, czy „złą opinię” o innych, z którymi mieli społeczność, apostoł cytuje Jezusa, który powiedział w czasie Ostatniej Wieczerzy: „Bierzcie i jedzcie; to jest ciało moje za was wydane; to czyńcie na pamiątkę moją„. I podobnie o winie: „… na pamiątkę moją” (1Kor. 11:24-25).

Gdy słyszymy te słowa dziś przyjmując Wieczerzę, przypominamy sobie historie ewangelii krzyża, bądź przypominamy sobie o tym, że Jezus rozlał swoją krew za nas czy jeszcze wspominamy Jego ofiarę za nas wszystkich.

Lecz w grece Jezus nie mówił o tym, aby przypominać sobie historie ewangelii, krzyż czy Jego ofiarę. Jak podaje Vine’s Expository Dictionary of NT Words: „Nie „na pamiątkę czegoś…”, lecz czułe przywołanie na pamięć Samej Osoby”.

 

A taraz …

Pawłowi chodziło w tym fragmencie NIE o przypominanie sobie życia i ofiary Jezusa, lecz raczej Osoby Jezusa i tego, co On znaczy dla nas osobiście, dziś, teraz, a przez pewne rozszerzenie, co Jego ciało – ci wierzący, siedzący razem z tobą w tej chwili po prawej i lewej – znaczą dla ciebie!

Paweł mówił tym aroganckim Koryntianom, żeby pokutowali ze swoich „złych opinii” o tych, z którymi wspólnie byli, przypominając sobie, gdy się rozglądają po miejscu zgromadzenia, Osobę Jezusa. Chodziło o to, aby zdali sobie sprawę z tego, że gdy patrzą na innych wierzących, którzy pochodzą z wszelkich możliwych życiowych sytuacji, są różnego wychowania, rasy i pochodzenia to patrzą na ciało Jezusa. „Przywołując na pamięć uczuciem Jego Osobę”, pobudzali swoje umysły do żywej prawdy o ciele Chrystusa zasiadającym przed nimi.

Zastanówmy się nad myślą Pawła tutaj. Czy odczuwasz świętość zgromadzenia świętych? Czy odczuwasz majestat Jezusa i to jak On dotyka każdego z nas, abyśmy jako zbiorowość stanowili ciało Chrystusa? Czy dostrzegasz to, że mamy szanować wspólne zgromadzenie kościoła jako święte i robić wszystko, co w naszej mocy, aby chronić świętość tego zgromadzenia?

Zastanówmy się teraz nad tym, jak te rzeczy, o których pisałem poprzednio, gardzą świętością: nie tylko czyniąc z ciała Chrystusa ofiarę przez prowadzenie handlu/biznesu, lecz (na przykład) czy nigdy nie zastanawiałeś się nad tym, dlaczego twój duch jest zasmucony, gdy odwiedzający kaznodzieja rzuca płyty CD czy książki w stronę tłumu, który zachowuje się jak głupia druhna usiłująca złapać ślubny bukiet? Duch Święty jest zasmucony tym faktem, że nie szanujemy zgromadzenia nas samych jako czegoś nienaruszalnego i świętego, co należy miłować i strzec.

W czasach Pawła był to zwykły przypadek aroganckich Koryntian patrzących z góry na niższą klasę (opierając się na swoich 'złych opiniach’), a jednak apostoł powiedział im, aby osądzali sami siebie, bo inaczej Pan ich osądzi. Jego proste pouczenie w wersie 33 mówi: „ta tak, bracia moi, gdy się schodzicie, aby jeść, czekajcie jedni na drugich„. Drobna poprawka w sercu, ochocze oczekiwanie i problem rozwiązany, to wszystko czego było potrzeba. Jeśli więc oni potrzebowali osądzać sami siebie, aby ich Pan za TO ich nie osądził to gdzie my jesteśmy?

To będzie tematem następnym razem… a tymczasem, aż do następnego przyjęcia Wieczerzy Pańskiej, z uczuciem przywołuj na pamięć Jego Osobę, a gdy to robisz, przyglądnij się tym w pokoju (czy audytorium): UWAGA -to jest ciało Pana!

 

Część trzecia

Wiele błogosławieństw

John Fenn

aracer

Szacunek dla ciała_1

John Fenn

Pewna prawdziwa historia

Był sobie w Europie pewien kościół funkcjonujący na bazie domowej, który składał się wyższej i niższej klasy społecznej, co wywoływało u nich nieporozumienie. Było to coś poważniejszego niż zwykły konflikt: ludzie o wyższych dochodach nie chcieli mieszać się w swoich domach z gorzej opłacanymi pracownikami.

Lecz w tym domowym kościele był zwyczaj spożywania posiłku w czasie każdego spotkania lub później. Obchodzili wtedy Wieczerzę Pańską jako część tego posiłku, jak to robił Pan w czasie pierwszej „Ostatniej Wieczerzy”.

Problem polegał na tym, że bogaci nie chcieli jadać razem z innymi, choć oni przychodzili na tą część posiłku, jedli więc w swoich domach przed spotkaniem, a jak to w Europie, wino było zwykłą jego częścią, więc niektórzy nawet upijali się przed przyjściem na zgromadzenie kościoła.

 

Jak sobie z tym poradziłem?

Jakie problemy możecie rozpoznać? Po stronie ludzi z wyższych sfer występowała arogancja. Była też zawziętość po stronie tych traktowanych z góry: musieli radzić sobie z przebaczeniem i przyjmować na spotkaniu tych, którzy już najedli się, tak jakby nie było w tym nic złego. Miały tu miejsce konflikt, pycha, podziały oraz grupowe lojalności.

Dobrze dla mnie i dla was, że taka prawdziwa życiowa sytuacja zdarzyła się już w Koryncie około roku 59 i Paweł zajmował się tym w swoim 1 Liście do Koryntian 11:17-31. Wiemy z Księgi Dziejów Apostolskich 18:7-8, że początkowo spotykali się w domu Rzymianina Tytusa (Gajusa) Justusa, byli podejmowani wspólnie przez Kryspusa przełożonego synagogi, który mieszkał tuż obok niej. Brało udział w tych spotkaniach również wielu Koryntian (Greków). Gdy ich przybywało przenosili się do innych domów w mieście i na peryferiach.

Paweł ujawnia sprawę w wersie 22: „Jako to? Czy nie macie domów, aby jeść i pić? Albo czy zborem Bożym gardzicie i poniewieracie tymi, którzy nic nie mają (nie przynieśli żywności)? Co mam wam powiedzieć? Czy mam was pochwalić? Nie, za to was nie pochwalam!”

Bogaci można nie chcieć jadać z biedniejszymi uczniami ponieważ ci nie należą do tych samych klubów, nie kręcą się w tych samych kręgach społecznych, nie mają takiego samego modelu rydwanu, nie mają zatrudnienia i tak dalej. Lecz rzeczywistym problemem ich serca było to, że gardzili kościołem, ciałem Chrystusa, a ich zachowanie okazywało pogardę dla niego.

Mogli odrzucać takie oskarżenie, lecz ta arogancje doprowadziła do lekceważenia ciała, co było prawdziwym problemem. Nic w nich nie mówiło: „Jezus umarł za nas wszystkich, więc wszyscy jesteśmy równi, będę więc szanował ciało i szanował wspólne nasze zgromadzenie”.

 

Szybki przeskok do dni współczesnych: Colorado, rok 1990

Byłem pastorem tradycyjnego kościoła w Colorado. Zadzwonił do mnie pewien pastor, prosząc mnie, abym sprzedawał produkty z multi-level marketingu (MLM) produkowane z pewnego szczególnego drzewa z Australii, co było wtedy bardzo popularne. Powiedział mi, że udało mu się do sprzedaży pod tą organizacją pozyskać niemal wszystkich ze swego kościoła dzięki czemu spodziewał się, że dochody pokryją kościelną hipotekę do końca roku i wszyscy uzyskają finansową poprawę.

Spławiłem go i powiedziałem, że nie szanuje ciała Chrystusa, a raczej manipuluje ciałem, za które nasz Pan umarł dla swoich własnych korzyści, a ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego. Powiedział, że to co, robi, jest dobre dla ciała, lecz prawdą było, że nim pogardzał: z Pańskiego punktu widzenia, a tylko taka jest właściwa.

 

Ziemia mega kościołów: lata 1990 – 2000

Wielu pastorów i członków zgromadzeń zaangażowało się w tym czasie w MLM, produkty kosmetyczne, usługi telekomunikacyjne, zdrowa żywność itd. Jestem przekonany, że to wszystko są dobre produkty, lecz doszło do tego, że gdy udałeś się do kościoła, stawałeś się ofiarą, ponieważ zawsze ktoś składał świadectwo o swoich produktach MLM. Mógł to być pastor, gdzieś na korytarzu odbywało się podpisywanie papierów czy trwały kościelne rozmowy, które wędrowały między członkami zgromadzenia każdego tygodnia. Wszystko to składało się na zmianę w mentalności kościoła. Ludzie nie chodzili tam już, aby skupić się tylko na uwielbieniu Pana, lecz na tym, z kim można się skontaktować i jak wielu ludzi pozyskać w tym tygodniu do swojej struktury.

Rozwinęła się taka kościelna kultura, gdzie na miejscu było pytanie: „Dlaczego jeszcze się tym nie zajmujesz?” Zawsze było też takie niebezpieczeństwo, że mogło się komuś coś wypsnąć o tym, że ma jakiś problem ze skrórą, chorobę wewnętrzną, finansowe trudności czy też to, że nie da się doprowadzić rzeczy do takiego stanu czystości, jakby się chciało, a na to tylko oczekiwano! Uczniowie MLM rzucali się na takiego człowieka ze świadectwami, jakże to ich produkty pomogły komuś, kto miał trąd, jak potrzebujący wewnętrznego uzdrowienia został uzdrowiony dzięki dwóm łyżeczkom takiej żywności miesięcznie i stracił 30 kg!

Wracając do 1 Kor. 11. Rozwiązanie Pawła

Paweł doprowadził Koryntian do konfrontacji z ich grzechem: Czy oni pogardzali ciałem Chrystusa. Czy chcieli okazać lekceważenie temu ciału?

Zaraz po zadaniu tego pytania w wersie 22 Paweł pisze:

Albowiem ja przejąłem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której był wydany, wziął chleb, a podziękowawszy, złamał i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje za was wydane; to czyńcie na pamiątkę moją„.

Podobnie i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich to nowe przymierze we krwi mojej; to czyńcie, ilekroć pić będziecie, na pamiątkę moją. Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie„.

Przeto, ktokolwiek by jadł chleb i pił z kielicha Pańskiego niegodnie, winien będzie ciała i krwi Pańskiej. Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z kielicha tego pije„.

Zatem, umieściwszy to w kontekście…

Tak więc spożywanie i picie Wieczerzy Pańskiej, bez względu na to jak praktykowanej, wymaga badania siebie samego, lecz kontekst tego badania siebie nie ma nic do rzeczy z grzechem, czy nieprzebaczeniem, czy nawet upewniania się, że przed spożyciem Wieczerzy zostały puszczone w niepamięć te dawne duchowe przewinienia (innych-przyp.tłum.).

Tutaj chodzi o szacunek dla ciała Chrystusa. Szanowanie ciała, ofiary, a zatem szanowanie zgromadzenia Bożego ludu. Badanie samego siebie, którego Paweł tutaj naucza, dotyczyło tych, którzy odmawiali wspólnego posiłku z ludźmi niższej klasy czy biednych. Paweł oczekiwał, że uczniowie Pana będą szanować wspólne zgromadzenie świętych, będą pragnąć chronić je i to zgromadzenie, aby było święte i uświęcone. Oni jednak nie rozumieli tego ani nie mieli serca dla tych ludzi.

Albowiem kto je i pije niegodnie, nie rozróżniając ciała Pańskiego, sąd własny je i pije. Dlatego jest między wami wielu chorych i słabych, a niemało zasnęło. Bo gdybyśmy sami siebie osądzali, nie podlegalibyśmy sądowi„.

O ile naucza się tego, sam tego nauczałem również, że jeśli rozpoznajemy ofiarę ciała Pańskiego dla naszego uzdrowienia, możemy zostać uzdrowieni w czasie Wieczerzy Pańskiej (i to jest prawda) to jednak kontekst jest tutaj znacznie szerszy.

Cały czas chodzi tutaj o to, aby raczej szanować, a nie gardzić, zgromadzeniem ciała Chrystusa. Ciałem są ludzie Boży… Paweł prosi każdego, aby zbadał swoją miłość do ciała Chrystusa, aby ludzie sprawdzili swoje serca czy nie ma w nich arogancji i rozdwojenia, które rozdziela. Szanuj to zgromadzenie – chroń go, zachowuj świętość, czyń wszystko, co tylko można, aby zachować jedność i pokój.

Oni tak nie postępowali.

Czy współcześnie szanuje się to ciało na tyle, żeby nie próbować sprzedawać swoich produktów czy biznesu, czy usług tym, którzy gromadzą się, aby skupić się na oddawaniu czci Chrystusowi? Czy też są oddani obrzydliwości, wchodząc między tych dobrych ludzi, a ich Pana, rozpraszając ich i wymuszając na nich swoje plany?

Część druga

Tym wszystkim zajmiemy się następnym razem. A do tej pory – wiele błogosławieństw.

John Fenn

 

 

 оптимизация сайта под поисковую систему

Co oznacza: „Dzisiaj jest dzień, który dał nam Pan”?

John Fenn

Z pewnością słyszeliście taką pieśń, pochodzącą z początku lat 70tych: „Dzisiaj jest dzień, który dał nam Pan, weselmy się i radujmy się nim…

Ok… a teraz, gdy nie będziecie mogli pozbyć się tej melodii przez następne 24 godziny, zadam wam pytanie: czy wydaje wam się, że ta pieśń mówi o cieszeniu się z tego dnia, w którym jest ona śpiewana? Wiecie o co mi chodzi. Minął ciężki dzień w pracy/szkole/życiu, idziesz na spotkanie modlitewne czy nabożeństwo i jedna z pierwszych pieśni to właśnie ta, aby mimo wszystko radować się tym dniem.

W rzeczywistości ta pieśń jest cytatem z Psalmu 118, śpiewanego z okazji Paschy i mówiącym o ukrzyżowaniu Pana:

Ps. 118:23-24: „Kamień, który odrzucili budowniczowie stał się kamieniem węgielnym. Przez Pana się to stało i to jest cudowne w oczach naszych. Oto dzień, który Pan uczynił weselmy się i radujmy się w nim„.

Widzimy więc, że gdy śpiewamy ją, mowa jest tutaj o dniu, w którym Pan został ukrzyżowany, że to jest właśnie ten dzień w którym mamy się cieszyć i weselić. Jeszcze ciekawsze jest to, że jest kolejne Psalmy 111-118 składają się na Hallel, i były śpiewane w czasie Paschy, z naciskiem w czasie drugiego dnia na Psalm 118, tak jak był rozumiany symbolizm i proroctwo dotyczące ich grzechów i Mesjasza. Znaczy to, że w Ewangelii Mateusza 26:30, zaraz po Ostatniej Wieczerzy, gdy czytamy: „a gdy odśpiewali hymn, wyszli ku Górze Oliwnej„, Jezus najprawdopodobniej zaśpiewał właśnie ten Psalm, słowa mówiące o JEGO ofierze na krzyżu: radujmy się i weselmy się w nim! Poszedł na modlitwę do Ogrodu Getsemane z tymi słowami w sercu…

 

Lecz chwila! Jest jeszcze więcej.

Relacja Ojca do Jego Syna miała się zmienić na zawsze, a jednak gdy świętujemy zmartwychwstanie Jezusa, bardzo rzadko mówimy o tym. Tak naprawdę to w ciągu mojego prawie 40 letniego chodzenia z Panem nie pamiętam, abym kiedykolwiek słyszał takie kazanie, poza swoim własnym. W Dziejach Apostolskich 13:33 Paweł cytuje Psalm 2:7 jako mówiący o dniu, w którym relacje Ojca z Synem miały się zmienić na zawsze:

Wypełnił teraz Bóg dzieciom ich przez wzbudzenie nam Jezusa, jak to napisano w psalmie drugim: „Synem moim jesteś, dzisiaj cię zrodziłem” (wg wersji ang.: „dzisiaj stałem się twoim Ojcem” -przyp.tłum. W ten sposób oddaje to w j.polskim wyłącznie Przekład Nowegi Świata.) Mówić w kontekście dnia zmartwychwstania, że: „dzisiaj jest dzień, w którym stałem się twoim Ojcem!” Co się zmieniło? Myślałem, że Jn 3:16 mówi, że Ojciec tak umiłował świat, że Syna Swego jednorodzonego dał, aby każdy kto weń wierzy miał życie wieczne… prawda? Co więc jest z tym dniem zmartwychwstania, co zmieniło ich relacje do tego stopnia, że Ojciec powiedział: „Dzisiaj stałem się twoim Ojcem”?

 

Ciało Jezusa

Jezus został wzbudzony w fizycznym ciele, które teraz składało się z niebiańskiego materiału (było uwielbione), zatem mogło funkcjonować dwóch rzeczywistościach: materialnej i duchowej. Mógł objawić się w tej rzeczywistości, po czym wrócić do rzeczywistości Ducha, mógł jeść naturalne pożywienie, chodzić z ludźmi i nagle zniknąć i na życzenie wrócić do rzeczywistości ducha/Ducha.

On jest pierwszy z nowego gatunku człowieka, jeśli można użyć tego terminu. To właśnie się zmieniło między Ojcem i Synem. Jezus nie jest już jedynym Synem; po Swym zmartwychwstaniu jest „Pierworodnym z umarłych”.

… aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci…” (Rzm. 8:29).

Lecz wy podeszliście do góry Syjon i do miasta Boga żywego, do Jeruzalem niebieskiego i do niezliczonej rzeszy aniołów, do uroczystego zgromadzenia (23) i zebrania pierworodnych, … ” (Hbr. 12:22-23).

i od Jezusa Chrystusa, który jest świadkiem wiernym, pierworodnym z umarłych i władcą nad królami ziemskimi. Jemu, który miłuje nas i który wyzwolił nas z grzechów naszych przez krew swoją,” (Obj. 1:6).

On także jest Głową Ciała, Kościoła; On jest początkiem, pierworodnym z umarłych, aby we wszystkim był pierwszy” (Kol.1:18).

To właśnie zmieniło się między Ojcem i Synem: On nie jest już tylko jednorodzonym synem, a raczej jest PIERWO-rodnym z umarłych. Nie wiem, który ja jestem w kolejności, ani którym jesteś ty, lecz Jezus jest pierworodnym z umarłych, a my z pewnością jesteśmy w dalszej kolejności. Jezus nie jest już jedynym dzieckiem! To się zmieniło.

 

Bracia

Fakt, że On jest pierworodnym z umarłych i że my jesteśmy po nim, wynosi nas na Jego poziom, do poziomu Jego zmartwychwstania i w tej mocy. Jezus był głęboko świadomy tej zmiany relacji między Nim i Jego Ojcem w chwili zmartwychwstania, ponieważ w Mt. 28:10 mówi: „Nie bójcie się! Idźcie i powiedzcie oznajmijcie braciom, aby poszli do Galilei, a tam mnie ujrzą” (Bracia jako termin obejmujący mężczyzn i kobiety.)

Aż do tej chwili nazwał ich tylko przyjaciółmi przy jednej okazji, lecz natychmiast po Swoim zmartwychwstaniu, nazywa ich braćmi.

…idź do braci moich i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga waszego” (Jn. 20: 17).

Przystało bowiem, aby Ten, dla którego i przez którego istnieje wszystko, który przywiódł do chwały wielu synów, sprawcę ich zbawienia uczynił doskonałym przez cierpienia. Bo zarówno ten, który uświęca, jak i ci, którzy bywają uświęceni, z jednego są wszyscy; z tego powodu nie wstydzi się nazywać ich braćmi” (Hbr. 2:10-11).

W Liście do Rzymian 8: 19-22 Paweł mówi nam o tym, że cała natura wzdycha i znosi bóle porodowe (wespół boleje – przyp.tłum), oczekując objawienia się synów Bożych. To właśnie trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów i zmiany atmosferyczne – natura wzdycha pod ciężarem grzechu, któremu została poddana, oczekując objawienia się synów Bożych.

Paweł podsumowuje (w.23): „A nie tylko ono, lecz i my sami, którzy posiadamy zaczątek Ducha, wzdychamy w sobie, oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego„.

Amen… Ja oczekuję na uwielbione ciało! Nie dlatego, że chcę się znaleźć poza tym, które mam, lecz wzdycham, jak powiedział Paweł: „aby być przyobleczonym z wysokości” (2Kor. 5:4). Gdy więc obchodzimy zmartwychwstanie Pana Jezusa, pamiętajmy o tym, że dzień Jego ukrzyżowania jest (również) dniem radości, ponieważ zostało uruchomione coś, co mamy dziś w Chrystusie: jesteśmy jedno z pierworodnym z umarłych, z naszym Wielkim Bratem, z naszym Panem i Zbawicielem i On nie wstydzi się nazywać nas braćmi.

Zdumiewająca Łaska.

Wiele błogosławieństw,

John Fenn

cwowi @ aol.com

 

раскрутка сайтов интернете

Dni, w których żyjemy_4

John Fenn

Co mi Pan powiedział…

W tym roku Pan objawił mi się dwukrotnie. Raz, aby powiedzieć mi o tym, co się będzie działo w moim życiu i służbie, a drugi raz, kilka dni po trzęsieniu ziemi w Japonii z 11 marca. Naprawdę myślałem, że skomentuje w jakiś sposób niepokoje w muzułmańskim świecie i to trzęsienie, lecz spodziewałem się czegoś innego niże te kilka słów później (złamałem się zapytałem Go wprost):

„A co tobie do tego? Nie trać czasu na myślenie o tym, co to wszystko znaczy, ponieważ to musi się dziać, jak napisano; wiesz o tym, lecz to jeszcze nie jest koniec. Jeśli chodzi o ciebie, to masz się zajmować sprawami Ojca i to robić (dosł: „be about the Father’s business” – przyp.tłum.), a będzie ci się dobrze wiodło i wszystko będzie w porządku”.

Większość z nas czuje to, że planeta Ziemia jest w jakimś punkcie historii, w którym widzimy światło na końcu tunelu i mamy nadzieję, że nie jest to światło pociągu! Jest to albo światło Pańskie, albo światło wynurzającego się nieszczęścia, lecz większość ludzi czuje, że coś nadchodzi na ten świat.

Tak, zajmowanie się sprawami Pańskimi jest najbezpieczniejszym miejscem. Bez względu na to, co wiruje i co będzie wirować wokół, nas my musimy skupić się na chodzeniu w świetle, które mamy i jeśli będziemy to robić, będzie z nami dobrze.

 

Jak funkcjonuje proroctwo

Niektórzy mają „słowo od Pana”, następnie inni mają syny, które wydają się potwierdzać te słowa, co nadaje im wiarygodności. Ludzie szybko zwracają się ku ostatnim proroczym słowom i skupiają się na tym. W ciągu lat słyszałem wiele słów i oto kilka, zaczynając od około 1978 roku dla USA: Stany Zjednoczone zostaną zaatakowane przez ZSRR do 1978 lub 80, porwanie nastąpi w 1988, (po przyznanym błędzie kalkulacji – w 1989). Jeśli Obama zwróci się przeciwko Izraelowi to Bóg osądzi ten kraj fizycznie rozdzielając go na 2 części. Plus tak popularne datowanie porwania, w tym roku porwanie nastąpi 9 lub 11 sierpnia.

Zostańcie jeszcze ze mną, to nie jest krytycyzm, lecz chrześcijańska historia, nie obrażajcie się więc. Są słowa, które mówią, że przyjdzie fala, która zmyje Niderlandy, słowa o tym, że drzwi Rosji mają się zamknąć, słowa o Bożym sądzie nad Japonią przez trzęsienie i że podobne uderzy wkrótce Kalifornię. Ach, no i przecież Obama jest anty-Chrystem (wydaje się, że każdy kolejny prezydent jakiego pamiętam, otrzymywał to proroctwo).

Zwróćcie uwagę, że wymieszałem na tej liście wiarygodne z niewiarygodnym, jak więc zamierzacie jest podzielić?

 

Pamiętacie Jonasza?

Jonasz prorokował o tym, że Niniwa zostanie zniszczona w ciągu 40 dni, lecz tak się nie stało. Jeśli byśmy podeszli do tego współcześnie to niektórzy będą mówić, że nie było to słowo Pańskie, ponieważ się nie spełniło, inni zaś powiedzą, że to modlitwa powstrzymała (prawda – pokutowali) (Jon. 3:4, 9-10). Mojżesz prorokował w Egipcie do hebrajskich niewolników, że Bóg wprowadzi ich do Ziemi Obiecanej, a jednak wszyscy oni poumierali na pustyni, z wyjątkiem Jozuego i Kaleba i wszyscy dobrze wiemy, dlaczego tak się stało (Wyj. 3:17, 4: 29-31, 6:8)

W Księdze Malachiasza 4:5 czytamy, że pojawi się Eliasz zanim przyjdzie Pan, a jednak Jezus powiedział, że Jan Chrzciciel był Eliaszem (Mt. 11:14). Zatem, albo proroctwo Malachiasza było fałszywe, albo zostało wypełnione jako typ. Są więc słowa fałszywe, które ludzie wypowiadają ze swego serca, własnych emocji, mieszaniny ducha z emocjami, takie jak cielesne proroctwo Chananiasza w 28 rozdziale Księgi Jeremiasza. Słowa wypełniają się, opóźniają, wypełniają jako typ, lub nie wykonują się wcale! Jak to posortować?

Na potrzeby naszej dyskusji, załóżmy że wszystkie współczesne „słowa” pochodzą od Pana, zaczynając od fali przypływu do rozdzielenia kontynentów na pół. Nie da się nie usłyszeć tego, co krąży wokoło, więc powiedzmy, że wszystko to jest od Boga.

Pozwólcie, że ponownie powiem o tym nawiedzeniu. Kilka lat temu, gdy byłem pastorem tradycyjnego kościoła, pracowało w przywództwie pewne małżeństwo. Było tak, że niemal każdy gość, który u nas usługiwał, wybierał ich z tłumu i przekazywał im prorocze słowo. W ciągu kilku lat było to zawsze to samo słowo, które wypowiedział pierwszy kaznodzieja, które mówiło o podróży i wielkich rzeczach, które będą robić dla Pana. To małżeństwo jednak rozpadło się, przeprowadzili się i rozwiedli. W czasie nawiedzenia zapytałem Pana o nich i słowo z Izajasza55 mówiące: „Moje słowo nie wraca do mnie puste… wykonuje to, z czym je posłałem”. Zapytałem więc o to małżeństwo i jak to słowo w ogóle mogło by się wypełnić dla nich.

Pan zaoferował mi eleganckie nauczanie: „Niektóre słowa nie wypełnią się w tym wieku, lecz w następnym”. Zapytałem więc o rozdział i wers, ponieważ nigdy czegoś takiego nie słyszałem”. „Jest wiele proroctw w Starym Testamencie, które przeskakują ten wiek, aby mówić o przyszłym wieku. Dlaczego więc trudno ci uwierzyć, że niektóre słowa w tym wieku, wypełnią się w następnym” (np.: Iz. 11:6-8, gdzie jest mowa o tym, że lew będzie mieszkał obok jagnięcia, a lampart, lwię i koźlę będą spoczywać razem).

 

A co z Jonaszem, Mojżeszem i Eliasze?

Niniwa została zniszczona, tak jak prorokował Jonasz, lecz 120 lat później, gdy następne pokolenie zapomniało o Bogu, jak Nahum prorokował. Słowo Mojżesza zostało wypełnione przez dzieci, tych, którym prorokował. Niewątpliwie dwóch świadków, którzy pojawiają się przed powrotem Pana w Księdze Apokalipsy 11 to Mojżesz i Eliasz, reprezentujący Prawo i Proroctwo dowodzące, że Jezus jest Chrystusem (użyto tego samego sposoby w Łk. 9:31 do Jezusa, Jezus użył w Łk. 24:27, aby udowodnić kim Sam jest, i używał jej Paweł – a tych dwóch świadków ma moc, aby przerwać opady deszczu i uderzyć ziemię takimi plagami jak na przykład zamienić na życzenie wodę w krew). Tak więc te słowa wypełniły się w jakiejś formie, typie czy po prostu zostały opóźnione…

Powiedzmy więc, na potrzeby tej dyskusji, że wszystkie te słowa SĄ od Boga. Musimy więc uważać, że wypełnią się w jakiejś formie czy stylu, lecz być może dopiero pod koniec tego wieku czy nawet na samym końcu, czy pod koniec 1000 letniego panowania Jezusa na Ziemi. Tego po prostu nie wiemy.

WIEMY jednak to, co Pan mi powyżej powiedział: „Jeśli chodzi o ciebie, to masz się zajmować sprawami Ojca i to robić, a będzie ci się dobrze wiodło i wszystko będzie w porządku”.

Jeśli jadam tylko mięso na każdy posiłek, nie będę zdrowy. Jeśli jem tylko czekoladę, nie będę szczęśliwy (niektórzy mogą się tutaj sprzeczać). Wszystkie te fruwające wokół słowa prorocze są jak jedzenie tego samego na każdy posiłek. Jeśli tak robisz to nie będziesz zdrowy i szybko będziesz cierpiał na duchowe niedożywienie. Musimy 'jeść’ zrównoważoną dietę. Orientuj się w tym, co krąży wokoło, lecz konsumuj znacznie więcej podstawowych „zestawów pożywienia” – Słowa, uwielbienia, modlitwy, społeczności, ewangelizacji. Nie skupiaj się tak bardzo, powiedzmy, na uwolnieniu, żebyś widział demona za każdym krzakiem. To samo można powiedzieć o ruchu modlitwy czy nawet kościele domowym, ponieważ niektórzy (ja nie) tak bardzo skupili się na nim, że uważają, że każdy inny sposób „chodzenia do kościoła” jest zły. Równowaga drodzy, równowaga, a będziecie mieli pokój.

Chcesz jakiś temat do modlitwy? Mogę powiedzieć ci, te rzeczy, które Ojciec pokazał mojej żonie i mnie, pokazał jej a mówił o nich do mnie, w których działamy często jak tandem. O te rzeczy poproszono, aby się modlić, żebyśmy ich uniknęli lub aby zostały całkowicie osłabione. Gdy Ojciec coś objawia, bez względu na to jak złe to jest, zawsze towarzyszy temu pokój. Gdy Szatan coś umieszcza, zawsze dorzucony jest do tego strach. Jest to podstawowe nauczanie z trzeciego rozdziału Listu Jakuba: mądrość, która jest ziemska to zamieszanie, strach, a mądrość z wysokości jest czysta, pełna pokoju, łagodna. Tej wiosny i część lata będzie trochę czasu odpoczynku, czasu na przygotowanie dla tych, którzy mają uszy, aby słuchać. Jeśli chodzi o sierpień prośba o modlitwę dotyczyła wojny w Izraelu a w szczególności o sprowokowanie ich w do samoobrony (Hamas/Iran). Wrzesień aż do końca roku – modlitwa o ekonomię i kilka innych rzeczy, lecz jak zawsze towarzyszył temu pokój.

Modlitwa ma potężną moc – w Mt. 24:20 Jezus mówił o antychryście w Jerozolimie, lecz w wersie 24 powiedział, aby się modlić, aby to nie wypadło w zimie lub w Sabat. O ile więc pewne rzeczy są wyryte w kamieniu, jak to wielkie proroctwo, to jednak pora roku i dzień tygodnia mogą ulec zmianie. Modlitwa jest potężna, zajmujmy się więc sprawami Ojca i skupmy się wyłącznie na tym.

 

Wiele błogosławieństw,

John Fenn

www.supernaturalhousechurch.org

email; cwowi @ aol.com

 

продвижение

Dni, w których żyjemy_3

John Fenn

Znaków szukają

Wielu chrześcijan szuka znaków, aby przekonać się czy wydarzenia na świecie są jakimś proroczym wskaźnikiem tego, jak blisko jesteśmy do powrotu Jezusa, czy porwania, czy Antychrysta. Musimy być tego świadomi, nie zrozumcie mnie źle, lecz nie mamy się skupiać na szukaniu „tam na zewnątrz”, ani tez nie powinno to być nawet naszym hobby. Jeśli jesteś podobny do mnie to od czasu do czasu otrzymujesz emaile z różnymi osobliwościami, jak niewyraźne smugi pioruna, o których twierdzi się, że to anioł uchwycony na taśmie, jakieś postaci duchów z boku mówiącego czy na spotkaniu ewangelizacyjnym, a może jakieś standardowe obrazy typu „twarz Jezusa” w budyniu.

Ostatnio holograficzny obraz UFO nad świątynią umieszczony przez pewną filmowa kompanię wywołał u chrześcijan na całym świecie spekulacje czy to nie jest znak końca czasów, dopóki nie okazało się, że była to filmowa sztuczka.

Jezus powiedział: „Ród zły i cudzołożny domaga się znaku, ale znak nie będzie mu dany, chyba tylko znak Jonasza. I opuściwszy ich, odszedł” (Mt 16:4).

Wydawało mi się to dziwne, ponieważ Jezus czynił wiele znaków: wzbudzał umarłych, uzdrawiał chorych, ślepi widzieli, chromi chodzili, a jednak powiedział, że złe pokolenie znaku szuka.

Dlaczego z jednej strony oferował znaki, a z drugiej beształ faryzeuszy za szukanie znaków? Gdzie to „zło” wkroczyło? Zrobił tak dlatego, że faryzeusze nie przyjmowali uzdrowień i cudów, które czynił jako znaki, chcieli zignorować to, co Jezus robił pośród nich, aby szukać „wielkiego” znaku, który dałby niezbity dowód na to, kim On był lub potwierdził czasy, w których żyli, a to pochodziło ze złego serca.

 

Nawiedzenie

Kilka lat temu Pan objawił mi się i powiedział, że chce mnie nauczyć tego, jak On uczył ludzi. Na początek wykorzystał historię z trzeciego rozdziału Ewangelii Jana, gdzie Jan chrzcił ludzi, a niektórzy przyszli do Jana mówiąc mu, że Jezus chrzci w innym miejscu. To doprowadziło do sławnych słów Jana: „On musi wzrastać, ja zaś stawać się mniejszym” (w.30). Rozdział czwarty zaczyna się słowami:

A gdy Pan się dowiedział, że faryzeusze usłyszeli, iż Jezus zyskuje więcej uczniów i więcej chrzci niż Jan, (chociaż sam Jezus nie chrzcił, ale jego uczniowie) opuścił Judeę i odszedł z powrotem do Galilei. A musiał przechodzić przez Samarię…„.

Pan powiedział mi w czasie tego widzenia, że zrobił tak dlatego, ponieważ wiedział, że faryzeusze będą szli za Nim do Samarii, a On chciał, aby wrócili do Jana i przyjęli posługę pokuty. Musieli przyjąć posługę pokuty zanim Pan mógł pozwolić im przyjąć Go. Udając się do Samarii zmusił faryzeuszy, aby wrócili i słuchali Jana (w nadziej na pokutę).

 

To samo.

Taka sama była przyczyna tego, że faryzeusze nie postrzegali cudów Jezusa jak cudów, którymi one były. Chcieli „wielkich znaków” zgodnie z własną definicją 'znaków’. Pan wskazywał im na znaki, których dokonywał, starając się im pokazać to, co czynił pośród nich, lecz oni pomijali je, szukając „wielkich” znaków.

 

Przypomina mi to nawiedzenie Pana w lutym 2001 roku, gdy powiedział do mnie: „Zobacz to, co ja widzę: ludzie biegają tam i z powrotem na to spotkanie i na tamto, szukając rzeczy spektakularnych, sądząc, że to jest coś nadnaturalnego, lecz przepuszczają to nadnaturalne dzieło, którego dokonuję wśród nich, nawet w ich sercu. Ponieważ to proces stawania się uczniem jest nadnaturalny”.

 

Na jaki głos jesteś nastawiony?

Bez względu na to, co dzieje się wokół nas, bez względu na szaleństwo wydarzeń na świecie, mamy chodzić w tym, co Pan czyni w naszych sercach. Tak łatwo dać się rozproszyć licznym głosom z zewnątrz, lecz tak naprawdę, jedynym głosem, za którym mamy podążać jest Jego głos. Jeśli to będziemy robić, będziemy przechodzić przez dolinę śmierci i wyjedziemy po drugiej stronie. Jest takim dżentelmenem, że nie będzie mówił, jeśli bierzmy zabawiamy się innymi głosami. Kilka lat temu przechodziłem przez wydłużony okres, gdy Ojciec nic do mnie nie mówił na temat światowych wydarzeń ani tego, o co się modlić. Zapytałem Go dlaczego. Odciął się: „Wszystkie informacje otrzymujesz z FOX NEWS, więc po co miałbym ci mówić cokolwiek?”  Ups.. Pokutowałem, wyłączyłem TV i od razu zaczął mówić do mnie ponownie o co się modlić i o tym, co obserwować na świecie.

Jak wielu chrześcijan krąży po internetowych stronach w poszukiwaniu najnowszych proroczych wieści, ostatnich ekonomicznych informacji, najświeższej teorii konspiracji, uduchawiając co się da, aby zobaczyć czy to jest prorocze czy może koniec czasów? Tak jestem zajęty tym, co Pan teraz robi, że nie mam czasu na chwytanie się tego, co pobudza strach i zamieszanie.

Znajduję pokój w Jego głosie i Jego obecności. Decyduję się wierzyć, że jeśli będą szukał Jego i Jego sprawiedliwości, wszystko inne będzie dodane. Decyduję się ograniczać inne głosy, których słucham, abym mógł słyszeć możliwie najwyraźniej Jego głos.

Znaki, których szukam to znaki w moim sercu, w moim środku, ponieważ nadnaturalny jest proces stawania się uczniem. Ręce mam zajęte, próbując żyć w ten sposób. A ty nie?

Wiele błogosławieństw,

John Fenn

сайт