Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Bóg ustrzeże twoją obietnicę w czasach ciemności

11 maja 2010

Lee Grady

Dużo ludzi czuje się dziś przytłoczonych złymi warunkami, lecz można być pewnym tego, że Pan ma jakiś zaskakujący plan przeprowadzenia cię przez nie. Dawno temu Bóg obiecał, że pośle Mesjasza jako potomka linii Króla Dawida, a jednak bywały takie okresu w historii Judy, gdy królewskie nasienie było niemal starte na śmierć.  Zdarzyło się tak w czasie despotycznych rządów królowej Atalii, egoistycznej kobiety, która tak bardzo dążyła do władzy, że zabiła własnego wnuka, aby umocnić swoją pozycję. Czytamy w 2Krl. 11:1-3:

„A gdy Atalia, matka Achazjasza, dowiedziała się, że jej syn nie żyje, postanowiła wytracić całą rodzinę królewską. Lecz Jehoszeba, córka króla Jorama, siostra Achazjasza, zabrała Joasza, syna Achazjasza, wykradła go spośród synów królewskich przeznaczonych na śmierć i umieściła go wraz z jego mamką w pokoju sypialnym, i w ten sposób ukryto go przed Atalią, tak iż uniknął śmierci. Następnie ukrywał się wraz z nią w świątyni Pana sześć lat, podczas gdy Atalia sprawowała rządy nad krajem”.

Nie daj się niepokoić zwłoką. Bóg zna początek i koniec. Powierz swoje obietnice Temu, który jest wierny, który doprowadzi wszystko do końca w doskonałym czasie.

Działo się tutaj coś znacznie więcej niż zwykłe ludzkie spiskowanie i pałacowe intrygi. Diabelskie moce dążyły do zniszczenia Bożej obietnicy dotyczącą potomstwa, a Atalia była agentem, który miał dokonać dzieciobójstwa. W tym samym czasie Bóg zainspirował bezinteresowną kobietę, Jehoszebę, żonę arcykapłana Jehojady, do odparcia tego ataku i ukrycia małego Joasza. Ta historia jest bardzo okrutna, lecz ma dobre zakończenie. Zbrodnicze rządy Atalii skończyły się wraz z jej egzekucją, jej bałwany zostały zniszczone, a Joasz został umieszczony na należnym mu tronie. Obiecane Boże potomstwo nie zostało zniszczone, święta resztka została zachowana a kilka lat później młody król poprowadził kampanię na rzecz odnowienia świątyni, która podupadła znacznie podczas reżimu Atalii.

Sześć lat to długi czas na ukrywanie dziecka przed brutalną tyranią. Oczywiście Johoszeba nie polegała na własnej mądrości, aby ukryć to dziecko. Bóg pomagał jej przechytrzyć przeciwnika. Jehoszeba, będąc wzorem wstawiennictwa, była gorliwa, odważna, umiała rozeznawać i z determinacją dążyła do tego, aby Boży plan został wykonany.

Spotykam dziś wielu chrześcijan, którzy czują, że ich duchowe cele i prorocze obietnice są w poważnym zagrożeniu. Niektórzy przeżywają ucisk finansowy spowodowany ekonomiczną recesją, inni którzy są duchownymi, czują się tak, jakby całe piekło zwaliło się z furią na ich kościoły. Inni znowu odczuwają fizyczne i duchowe wyczerpanie spowodowane zniechęcającymi trendami szerzącymi się w naszym kraju (USA). Faktycznie tkwimy w duchowym bagnie, w całym swoim życiu nie pamiętam takiego okresu, w którym krajowe i światowe wydarzenia byłyby tak niepokojące.

Dla mnie jest bardzo pocieszająca historia małego króla, który przetrwał pałacową konspirację. Pokazuje mi ona, że Bóg, który wiedział, że Atalia będzie terroryzować Jerozolimę przez sześć lat, potrafił dobrze ochronić obiecane ziarno i dać mu władzę, gdy już niebezpieczeństwo zostanie usunięte. Pokazuje mi ona Boga, który na pewno jest w stanie przeprowadzić wierną resztkę ludzi przez ciemny narodowy kryzys.

Czy czujesz się tak, jakbyś znalazł się pod atakiem? Czy nie wydaje ci się, że Atalia jest gotowa, aby zniszczyć twoje duchowe dziedzictwo? Czy zniechęciła cię tak bardzo, że pojawia się pokusa rezygnacji i zgody na jej zwycięstwo? Zachęcam cię do tego, abyś powstał w wierze, i jak Jehoszeba zaufał Bogu, który zna końcowy wynik tej historii. To, co On obiecał, On potrafi zachować. Możesz odważnie chwycić się swojej obietnicy, jak apostoł Paweł, który napisał: „Wiem, komu zawierzyłem i jestem przekonany, że On zachowa to, co Mu powierzyłem, aż do tego dnia” (2Tym. 1:12 wg wersji ang. – przyp.tłum.).

Jako akt wiary możesz spisać sobie to, co Pan ci obiecał i ukryć ten spis w Biblii. Przeciwnik nie znajdzie go tam, bez względu na to, jak długo trwa ten okres próby. Nie daj się niepokoić zwłoką. Bóg zna początek i koniec. Powierz swoje obietnice Temu, który jest wierny, który doprowadzi wszystko do końca w doskonałym czasie.

– – – – – – –

J. Lee Grady był przez 11 lat redaktorem magazynu Charisma, obecnie jest redaktorem pomocniczym. W zeszłym tygodniu usługiwał w Akure w Nigerii.

продвижение

Czy jesteś zbyt zajęty, by być prawdziwym chrześcijaninem?

Eddie Smith

Drodzy przyjaciele.

Nauczałem ostatnio na pewnej chrześcijańskiej konferencji na zachodzie USA. Na przerwę obiadową wybraliśmy się moim wanem wraz z grupą liderów modlitwy z całego świata na poszukiwanie restauracji.

Ci, którzy mnie nie znają dobrze, niech wiedzą, że nie jestem najlepszym kierowcą. A może właśnie jestem? Bo w końcu, jak można tak jeździć jak ja i tak długo żyć? Tak czy inaczej, przepchałem się przez korek, dojechałem do parkingu z budką z hamburgerami, gdzie niemal wpadłem coś, co okazało się dwoma mężczyznami. Nie było widać ich głów, do ramion byli zanurzeni w kuble na śmieci w poszukiwaniu jedzenia!

Gdy przejeżdżaliśmy, jeden z nich wynurzył się gryząc częściowo obgryzioną (przez kogoś innego) nogę kurczaka. Z moim poczuciem humoru rzuciłem: „Czy ktoś chce zjeść obiad z tymi dwoma facetami?” Odezwało się zbiorowe: „Nigdy!”.

Dotarłem do głównego przejścia po drugiej stronie parkingu i zacząłem przyglądać się drodze w poszukiwaniu restauracji, gdy nagle zostałem zatrzymany. Nie przez policję; przez Ducha Świętego. Powiedział a ja powtórzyłem to grupie: „Za szybko jedziesz, żeby mnie usłyszeć”. Przeprosiłem ich za niewygodę, gwałtownie zawróciłem i skierowałem się do śmietnika. Gdy zatrzymałem się tych przy wystających tułowiach, krzyknąłem: „Ej, co wy tam robicie?” Obaj wynurzyli się zaskoczeni: „Ech,… szukamy coś do jedzenia”, wyjaśnił Gilbert (jak się później dowiedziałem). Spojrzałem na tłumek w wanie i krzyknąłem do pasażerów: „Czas na kolektę”. Natychmiast zostało przekazane do przodu niemal 30$.

„Macie. – powiedziałem, wręczając pieniądze wraz z traktatem ewangelizacyjnym Pawłowi, drugiem młodemu mężczyźnie. – Z tego będziecie mieli na jedzenie, a co z waszymi grzechami?” Gilbert opuścił głowę i wymamrotał: „Nie wiem”. Nagle Pan dał mi słowo poznania (Słowo poznania, z 1Kor. 12, gdy Duch Święty daje informację niedostępną w naturalny sposób.) Powiedziałem: „Paweł, Bóg chce uwolnić was od ducha homoseksualizmu, który was związał”. „Wiem” – powiedział i wybuchnął płaczem. W kilka minut cały wan wstawiał się i płakał wraz Gilbertem i Pawłem, i ze mną, gdy ci dwaj mężczyźni oddali swoje życie Jezusowi. Nie trzeba mówić o tym, że po tym wydarzeniu obiad spożyliśmy z jeszcze większą radością.

Na podobnej konferencji dla krajowych liderów chrześcijańskich w głównym hotelu na środkowym wschodzie, nasza grupa przez trzy dni dyskutowała nad tym, jak zdobywać inne narody dla ewangelii Chrystusa. Trzeciego dnia po drodze na sesję plenarną zatrzymałem się przy kiosku z prezentami. Zapłaciłem za gumę do żucia i poświęciłem chwilę na podzielenie się ewangelią z młodym mężczyzną zza lady.

Grzecznie był zainteresowany i wdzięczny, za to. Widać było, że nie był zainteresowany przyjęciem Chrystusa. Na zakończenie zapytałem go: „Z jakiego jesteś kraju?” Odpowiedział: „Z Pakistanu”. „Cały dzień tutaj pracujesz” – pytałem dalej. Odpowiedział, że tak. „A jak ci idzie sprzedaż?” Odpowiedział, że dobrze. „Czy ktoś dzielił się już z tobą ewangelią w tym tygodniu?” Przyznał, że nikt. To mnie zasmuciło. Poszedłem na spotkanie i powiedziałem zgromadzonym liderom: „Panowie, Pan sprowadza te narody do nas. Kiedy my tu siedzimy godzinami i dyskutujemy jak je pozyskać, nie robimy tego wcale”.

Mam takie pytanie: czy jesteś zbyt zajęty „robieniem chrześcijańskich rzeczy”, aby BYĆ chrześcijaninem? Czy nie jesteśmy zbyt zajęci planami wypełnienia Wielkiego Przykazania, aby zająć się wypełnianiem go? Być może dziś będzie dobry dzień na to, aby zwolnić i zwrócić uwagę na możliwości, jakie Bóg stawia przed nami każdego dnia.

aracer

Jak rozpoznać spirytualizm w proroctwie

Clark Jonas

Spirytyzm to podrabianie Ducha Świętego, a spirytystą jest ktoś, kto działa w ramach duchowej rzeczywistości lecz bez Ducha Świętego. Jak można dobrze rozpoznać różnicę między spirytyzmem a Duchem Świętym?

Zauważyłem w ciągu ostatnich kilku lat wzrost aktywności spirytualizmu usiłującego działać w kościołach. Tylko dlatego, że coś brzmi duchowo, niekoniecznie znaczy, że jest to z Boga. Jeśli ktoś mówi: „Tak mówi Pan” czy „widziałem to” czy „słyszałem tamto”, wcale nie znaczy, że jest to Duch Boży, ponieważ może to być zupełnie inny duch. Ważne jest, aby proroczy kościół był w stanie rozpoznawać różnice między spirytyzmem, a Duchem Świętym. W tym artykule przyjrzymy się cechom charakterystycznym spirytyzmu. To, że ktoś jest określony jako osoba prorocza, nie znaczy, że ma do zaproponowania coś dobrego.

Spirytualizm jest podróbką Ducha Świętego. Na przykład, wróżenie jest podróbką proroczego przepowiadania. Parapsychologiczne uzdrowienie jest podróbką Bożej mocy ku uzdrawianiu. Niemal każdy prawdziwy dar Boży ma swoje demoniczne fałszerstwo.  Spirytualiści działają w duchowej rzeczywistości bezprawnie z pomocą zaprzyjaźnionych duchów.

W miarę jak będziemy się zbliżać do końca tego wieku, będzie widać wzrastające działanie spirytualizmu, funkcjonującego nawet wewnątrz kościoła. Już widzimy ludzi używających okultystycznej kabały do prorokowania przy pomocy symboli i liczb. Demon spirytualizmu lubi trzymać się kościoła, ponieważ jest to ta dziedzina, w której on może się wyrażać.

Ludzie działający w proroczej służbie mają najwięcej do czynienia ze spirytualizmem. Wielu jest takich, którzy chcą działać proroczo w czymś, co ja nazywam, mrocznym mówieniem. Nie są to ludzie powołani przez Ducha Świętego, lecz gonią za duchowymi przeżyciami a napędzani przez pychę chcą działać w proroczej służbie po to, aby widzieli ich ludzie.

Lecz byli też fałszywi prorocy między ludem, jak i wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzać będą zgubne nauki i zapierać się Pana, który ich odkupił, sprowadzając na się rychłą zgubę” (2Ptr. 2:1)

Piotr nie mówi w tym miejscu o proroczej służbie poza kościołem, lecz mówi, że byli kiedyś i nadal będą występować fałszywi prorocy wśród ludzi wierzących. Zwróć uwagę słowo „prorocy”. Chodziło mu o prorocze działania. Spirytyście chcą mieć proroczą służbę. Bardzo zdecydowanie wierzę w prorocze działania Ducha Bożego, lecz musisz zrozumieć również istotę fałszywego działania, jak rozumiał ją Piotr.

Dążcie do miłości, starajcie się też usilnie o dary duchowe, a najbardziej o to, aby prorokować. Bo kto językami mówi, nie dla ludzi mówi, lecz dla Boga; nikt go bowiem nie rozumie, a on w mocy Ducha rzeczy tajemne wygłasza. A kto prorokuje, mówi do ludzi ku zbudowaniu i napomnieniu, i pocieszeniu” (1Kor. 14:1-3).

Ten wers ma ogromne znaczenie dla zrozumienie proroczych wypowiedzi. Proroctwo powinno moralnie pouczać i budować słuchających go. Nie może przekazywać chwiejności i zamieszania. Cokolwiek Bóg objawia, jedno należy pamiętać: proroctwo powinno budować i wzmacniać cię do dobrego boju wiary, powinno być paliwem, które wzmacnia i zachęca cię do trwania w drodze.  Proroctwo powinno dawać ci poznanie twojego serca, a nie zdumienie w głowie. Słyszymy nieraz kogoś pytającego: „Zastanawiam się, co też to prorocze słowo znaczyło?” Niektóre proroctwa są tak mętne, że mogą znaczyć pięćdziesiąt różnych rzeczy. Nasz Bóg nie jest lipny, on potrafi się jasno wyrażać. Proroctwo powinno zachęcać słuchającego przy pomocy boskiego napomnienia i zachęty, jeśli tak nie jest to nie jest to proroctwo.  Słyszę jak ludzie mówią, że widzieli wielkie pająki wokół mnie czy też że widzieli czarne rzeki i takie tam, podobne rzeczy. To nie jest zachęcające, prawdziwe proroctwo buduje kościół, nigdy zaś nie karmi duchowej pychy innych.

14 ZNAKÓW ROZPOZNAWCZYCH SPIRYTYSTY

Spirytualizm jest podróbką Ducha Świętego. Przyjrzyjmy się nauczaniu apostoła Piotra o czternastu znakach rozpoznawczych, cechujących spirytystów.

1. Prywatne posługa.

Lecz byli też fałszywi prorocy między ludem, jak i wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzać będą zgubne nauki i zapierać się Pana, który ich odkupił, sprowadzając na się rychłą zgubę” (2Ptr. 2:1)

Pierwszym znakiem charakterystycznym jest prywatne usługiwanie. Spirytysta będzie cię oddzielał od innych, ponieważ ich prorocze działania są „zbyt głębokie” dla kogokolwiek innego w kościele poza ich ofiarami. Szukają takich, którym będą mogli prorokować indywidualnie. W pewnym momencie tacy spirytyści będą starać się otwierać drogę dla fałszywych doktryn przez tak zwana prorocze działania.

2. Zniszczenie

I wielu pójdzie za ich rozwiązłością, a droga prawdy będzie przez nich pohańbiona” (2Ptr. 2:2)

Rozwiązłość („szkodliwe drogi” w j.ang.) prowadzi do duchowego zniszczenia. Rozwiązłość spowoduje:

  • Szkody
  • Zniszczenie
  • Rujnację
  • Krzywdę
  • Zgubny wpływ.

Ci,którzy stają się ofiarami spirytyzmu uczą się podążać drogami spirytystów (fałszywych proroków). Idą nawet tak daleko, że ubierają się podobnie, czeszą w ten sam sposób i zachowują podobnie, a nawet podobnie akcentują słowa. Fałszywi prorocy powielają samych siebie. Gdy przyjrzysz się bliżej ich życiu, zobaczysz ścieżkę na której pozostało wiele relacji i osób bardzo przez nich poranionych.

3. Handlarze

Z chciwości wykorzystywać was będą przez zmyślone opowieści; lecz wyrok potępienia na nich od dawna zapadł i zguba ich nie drzemie” (2Ptr. 2:3)

Słowo „zmyślone” oznacza historie niewiarygodne, szalone wyolbrzymienia i zwiedzenie. Spirytyści używają manipulacji i kontroli przez fałszywe proroctwo do handlowania ludźmi. Będą wykorzystywać łagodne prorocze wypowiedzi, aby pozyskać cię do wykonywania ich woli. Niektórzy będą twierdzić, że widzieli coś czy słyszeli od Boga, mając przy tym ukryte motywacje, aby cię pozyskać. Prorocza kontrola jest najgorszym możliwym złem.

4. Nieczystość

…szczególnie zaś tych, którzy oddają się niecnym pożądliwościom cielesnym” (2Ptr. 2:10).

Spirytyści są nieczyści moralnie i są słabeuszami. Greckie słowo tłumaczone jako „nieczystość” to miasmas, oznaczające akt kalania czy zanieczyszczania. Nie chodzi tylko o to, że oni sami są nieczyści, lecz o to, że będą zanieczyszczać również ciebie.

5. zwierzchnością pogardzają

„...zwierzchnością pogardzają…” (2Ptr. 2:10).

Spirytyści pogardzają władzą. „Pogardzać” oznacza myśleć niewiele lub wcale. Mówią takie rzeczy jak: „Jestem poddany wyłącznie Duchowi Świętemu i tylko to będę robił, co on mi mówi”. Bunt prowadzi ich do atakowania wszelkiej władzy. Wydaje się, że Duch Święty wodzi ich po całym mieście, lecz nigdy nie włącza ich do żadnego lokalnego kościoła, nigdy też nie są przed nikim odpowiedzialni.

Spirytyści pogardzają Bożym pięciorakim zarządem kościoła (Ef. 4:11- przyp.tłum.). Mówią: „Nie mów mi, co mam robić! Mogę czcić Boga po swojemu. Mam kościół 'domowy’. Ktoś z Indii włożył na mnie ręce i potwierdził mi, że jestem pastorem. Co tamten pastor sobie myśli? Kim on jest? Pojadę na tą konferencję i tamto spotkanie, wybieram się do tej czy tamtej siostry, aby włożyła na mnie ręce i prorokowała mi gładkie słowa i powiedziała mi, jak jestem wspaniały(a). Nigdy nie dopuszczę do tego, aby ten apostoł poprawiał moje życie”.

6. zuchwali, zarozumiali

zuchwali, zarozumiali” (2Ptr. 2:10).

Ludzie zuchwali są odważni i napastliwi. Zbyt wiele rzeczy lekceważą, mają nadmiernie wybujałe i aroganckie zdanie na swój temat. Są pełni samowoli i mówią do sami sobie: „Nie zamierzam ukrzyżować swego ciała, ponieważ sam jestem swoim własnym bogiem”. Ktoś kontrolowany przez samowolę jest swoim własnym bogiem. Oznacza to, że może robić cokolwiek tylko zechce i kiedy zechce.

Spirytualiści są egocentryczni i nie ponoszą odpowiedzialności przed nikim, nie podadzą się nikomu, chyba że im się to opłaca. Zarozumiały prorok to taki, który uważa, że powinien prorokować tylko dlatego, że potrafi. Ludzie działający pod wpływem spirytualizmu robią różne rzeczy z własnej woli, bez namaszczenia (zgody) Ducha Świętego. Jeśli nie masz namaszczenia, nie prorokuj.

7. bluźnią mocom niebieskim

nie lękają się nawet bluźnić mocom niebieskim” (2 Peter 2:10).

Darowi pięciorakiej służby została udzielona władza duchowa i naturalna. Ci, którzy działają w spirytualizmie nie boją się zasiadać przy kawie i mówić źle o ich duchownych. „Ja po prostu nie mam świadectwa co do tego pastora. To jakiś nawiedzony na wiarę i walkę duchową. Co on sobie wyobraża, że kim jest?” Spirytualizm lubi przekazywać diabelskie kłamstwa wszystkim wokół. Spirytualiści budują swoich uczniów poza lokalnym kościołem.

8. Pozoranci

Lecz oni, jak nierozumne zwierzęta, które z natury są po to, by je łapano i zabijano, bluźnią temu, czego nie znają; toteż zginą jak one” (2Ptr. 2:12)

Spirytysta stara się o to, aby inni sądzili, że jest tak naprawdę głęboki, duchowy. Słyszałem kiedyś jak pewna kobieta mówiła od czasu do czasu: „Kiedy jesteś tak głęboko w duchu… po prostu nie wiem, jak wrócić, gdy zajdę tak daleko”. Spirytyści są pozorantami.

9. Zabawiają sami siebie

poniosą karę za nieprawość. Oddawanie się w dzień rozpuście uważają za rozkosz, a gdy współbiesiadują z wami, są zakałą i hańbą, ponieważ nurzają się w swoich pożądliwościach” (2Ptr. 2:13)

Spirytyści grają w zwiedzenie i nie są w stanie być szczerzy nawet wobec siebie samych. Igrają chełpliwie z tym jak bardzo są zaangażowani i jak są wspaniali. Przypomina mi to pawia, który odwiedza mój ogródek. Rozpościera ogon i pyszni się nim na całym ogrodzie. Gdy tak wachluje się swymi piórami i dokazuje to wydaje mu się, że ogród należy do niego.

10. Grzechy seksualne

Oczy ich wypatrują tylko cudzołożnic i nigdy im nie dość grzechu” (2Ptr. 2:14).

Ludzie działający pod wpływem spirytualizmu mają pewnego rodzaju problem z seksem i nie mogą tego powstrzymać, ponieważ ich serca są pełne pożądliwości.

11. Zwodzą niestałych

… nęcą dusze słabe...” (2Ptr. 2:14).

Zaangażowani w te fałszywe działania szukają niestałych dusz. Niestali to tacy, którzy nie są poddani czy włączeni (w społeczność) i mają problemy z utrzymaniem stałości. Mogą to być ludzie ogarnięci przygnębieniem, postawą „biada mi”, a nawet schizofreniczne typy, jedna są to osoby, które naprawdę zmagają się w swej duszy. Dusza to twoja wola, umysł, emocje, intelekt, myślenie i wyobraźnia.

Spirytyści starają się nawiązać duszewne więzy. Będą grać na tym, co boli cię i niepokoi. Po prostu pamiętaj o tym, że komplementami nie można rozbić stabilnej osoby. Komplement, który pragniemy usłyszeć to ten, gdy Jezus powie: „Dobrze, sługo dobry i wierny” (Mat. 25:21).

12. Chciwość

serce mają wyćwiczone w chciwości, synowie przekleństwa” (2 Peter 2:14)

Ten duch staje za twoją własnością, mówiąc: „O, gdybyś tylko miał swoje pieniądze, swojego męża, służbę, swoje,.. itp.”. Pewien pastor powiedział mi, że usłyszał kogoś mówiącego: „Miło było by być żoną pastora”. Problem w tym, że ta kobieta była już zamężna. Jej słowa wypływały ze złego ducha.

13. Odrzucili drogę prawą

Opuściwszy drogę prostą, zbłądzili i wstąpili na drogę Balaama, syna Beora, który ukochał zapłatę za czyny nieprawe, lecz został zganiony za swoją nieprawość; nieme bydlę juczne, przemówiwszy głosem ludzkim, zapobiegło nierozumnemu postępkowi proroka. Ludzie ci, to źródła bez wody i obłoki pędzone przez wicher; czeka ich przeznaczony najciemniejszy mrok” (2Ptr. 2:15-17)

Spirytyści starają się o to, aby to się działo czy też wypracowuję pewne rzeczy. Nie musisz Bogu pomagać. Duch Święty wie, co robi. Serce Balaama zostało związane przez bałwochwalstwo i stał się handlarzem namaszczenia.

14. Wielkie otwarcie na gładkie słowa

Przemawiając bowiem słowami nadętymi a pustymi, nęcą przez żądze cielesne i rozwiązłość tych, którzy dopiero co wyzwolili się od wpływu pogrążonych w błędzie” (2Ptr. 2:18)

Spirytyści kuszą innych przez pożądliwości ciała, mówiąc takie rzeczy jak: „Bóg chce, abyś był wielki”. Oni wiedzą jak karmić duchową pychę i popychać swoje sprawy na jakimkolwiek wspólnym gruncie, sięgając po te rzeczy, które możesz chcieć przez pożądliwość.

obiecując im wolność, chociaż sami są niewolnikami zguby; czemu bowiem ktoś ulega, tego niewolnikiem się staje” (2Ptr. 2:19)

Mam nadzieję, że doszedłeś do wniosku, że może się tak zdarzyć, że ktoś o prawdziwym proroczym obdarowaniu wpadnie w pułapkę fałszywych proroczych działań. Ten artykuł objawia podatność proroka tylko po to, aby zachować dar proroczy i „Słowo Pańskie” w wysokim poszanowaniu. Do proroczego przywództwa należy badanie siebie samych na możliwość zanieczyszczenia się fałszerstwem. Wraz z każdym wielkim poruszeniem Ducha jest czas na przygotowanie i zrozumienie jak odnosić się, płynąć i funkcjonować w tym obdarowaniu. Powinniśmy wiedzieć o tym, że choć mamy potencjalną możliwość, aby prorokować przez wiarę, musimy badać przed Panem swoje motywacje i oczekiwać na bezpieczeństwo jakie jest w namaszczeniu Ducha Świętego.

Myśl na zakończenie.

Jeśli ludzie Boży nie zareagują we właściwy sposób na Boży strumień proroczy i będą próbowali używać proroczego obdarowania do wynoszenia siebie, manipulacji, handlowania i kontroli, bądź jeśli proroczy urząd jest pożądany wyłącznie dla osobistego proroctwa, to wierzę, że prorocza służba będzie bardzo hamowana, wielu będzie zniechęconych, a wielu może nawet odejdzie. Lecz jeśli kościół pozwoli na funkcjonowanie proroczego daru w taki sposób, jak to Bóg przewidział, to taki kościół będzie miał powodzenie i będzie wzrastał w tym, czego dostarcza wyłącznie prorocze namaszczenie.

продвижение сайтов интернет реклама

Obcy ogień – mistycy w Kościele

Jonas Clark

Coś jest źle, bardzo źle. Czy w Kościele Bożym są mistycy, wróżbici i spirytyści?

Dużo ludzi goni z proroczą służbą i wygląda na to, że mamy spore zamieszanie wokół tego, jak proroctwo funkcjonuje prawidłowo. Czy jesteś powołany do proroczej służby, czy tylko służysz Chrystusowi z całego serca, spotkasz się na swej drodze z Bogiem z wielu osobliwymi a nawet dziwnymi rzeczami, które wymagają sporo duchowego rozeznania. Duchowe rozeznanie przyjdzie od Ducha Świętego i będzie potwierdzone przez wiele wersów spisanych w Słowie Bożym.

Pozwólcie, że tak to ujmę: Duch Święty nie jest dziwny, niesamowity czy mistyczny. Jest trzecią osobą Trójcy, jest dżentelmenem, mężem stanu i miłującym Duchem, który wywyższa Chrystusa, jednorodzonego Syna Bożego. Nie jest jakąś kobiecą obecnością, nie jest „rzeczą”, „mgłą”, „uczuciem”, „mocą”, ani jakąś niezrozumiałą siłą.

W historii pojawiało się wielu błąkających się przywódców, którzy pokazywali dziwne manifestacje. Masz taką przewagę, że dysponujesz spisaną biblijną historią 4000 lat, od Adama do Chrystusa, która ma służyć ci jako przewodnik do ścisłości. Jednym z fundamentów bycia biblijnym jest korzystanie z tej spisanej historii jako podstawowej miary prawdy. Gdy dzieją się dziwne rzeczy, patrz w Słowo na biblijne przykłady. Jeśli nie możesz takich znaleźć, to coś jest bardzo źle.

Eksperymenty, nawet te żywe, wielkie i nadnaturalne, nie są miarą prawdy. W moim pokoleniu widziałem spotkania, gdzie w ofercie były: sypiące się złoty pył, pióra, szlachetne kamienie, ludzie szczekający i ryczący jak lwy. Żadne poszukiwania w Piśmie nie przekonują, że Duch Święty używał jakichkolwiek z tych manifestacji, aby potwierdzić zmartwychwstanie Chrystusa. Jest tylko kilka przykładów dziwnego (obcego) ognia.

Niektórzy mogą mówić, że te rzeczy z Ducha nie dają się zrozumieć przez naturalnego człowieka. Nie jest to prawda, ponieważ Ducha Świętego można zrozumieć, On sam nigdy nie narusza spisanego Słowa. Te rzeczy, które są z Ducha, są zrozumiałe przez logos, Biblię (Hbr. 4:12). Powtórzmy; Duch Święty nie jest dziwny, niesamowity czy mistyczny.

Prorocy zwiedzenia

Wśród mojego pokolenia prorocy Jezebel i Baala są dominującymi wrogami prawdziwej proroczej służby. W ciągu ostatnich 20 lat te duchy stają się coraz bardziej wyrafinowane. Budują swoje własne sieci kościołów, uczniów i szkół. Piszą książki i wydają mnóstwo filmów. Te duchy zamierzają uprowadzić proroczą służbę i utrzymywać, że są 'ekspertami’ w tej dziedzinie. Potępiają krytyków jako ludzi niestosownych, pozbawionych miłości, aroganckich i osądzających. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego materiału, zobaczysz ich głupotę i unikniesz zwiedzenia. Jest prawdopodobne, że sprawy jeszcze bardziej się pogorszą, a jeśli tak to szybko okaże się, że będą oni twoimi najbardziej zaciekłymi oponentami.

Te prorocze grupy Jezebel i Baala – jak i inne, z którymi się spotkasz – przejawiają na spotkaniach wszelkiego rodzaju dziwaczne znaki i cuda. Po prostu pamiętaj o tym, że nie wszystkie cuda, bez względu na to jak mistyczne i ekscytujące, pochodzą od Ducha Świętego (Jn. 4:1).

Nawet prawowite cuda na spotkaniach nie potwierdzają tego, że te służby są w porządku. Pismo mówi, że: „W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie” (Mat, 7:22-23).

Szczególną rysą wśród pewnych służb jest miłość do pieniędzy, dzięki którym mogą prowadzić ekstrawaganckie życie. Ci, którzy przyjęli te duchy, są handlarzami. Handlarze sprzedaje proroctwa, uzdrowienia, religijne olejki, napoje, różnorodne produkty, które mają wzmocnić ich przesłanie. Typowe jest to, że działają wewnątrz swoich własnych sieci, skupiając się na wyciąganiu od ludzi jak największej ilości pieniędzy. Do manipulowania ludźmi mają wyćwiczone wszelkiego rodzaju sztuczki, zawsze rekrutują uczniów, aby przyłączali się do ich grup. Byłem świadkiem działania wszelkiego zła, jeśli chodzi o okradanie Bożych ludzi.

Pewien młody mężczyzna, nazwijmy go Scott, trzymał się jednej z takich marketingowych sieci. Przyszedł ostatnio do mnie w poszukiwaniu pokuty. Scott przyniósł ze sobą dyplomy ordynacji różnych służb z tej sieci i wyrzekł się swego zaangażowania. Ujawnił cele licznych konferencji, które prowadzili: było to zbieranie pieniędzy, a nie rozwój służby Chrystusa. Po spotkaniach organizatorzy dzielili między siebie zebrane ofiary. Scott zaskoczył mnie nastawieniem tych handlarzy: wierzą, że ilość pieniędzy jaką ktoś zbiera potwierdza poziom jego proroczego namaszczenia.

Przez kilka godzin Scott opowiadał mi o wielu osobach, niektórzy z nich dobrze znani, inni nie, ujawnił kilka złych strategii używanych na spotkaniach w całym naszym kraju. Dowiedziałem się wtedy, że handlują nawet jedni drugimi! Szukają młodych naiwnych, którzy zaczynają, aby ich zamienić w takie diabły, jakimi sami są. Za sceną działalności tych ludzi funkcjonuje wszelkiego rodzaju zło, są to „profesjonalni prorocy”. Oglądają filmy i słuchają nagrań, aby nauczyć się powiedzeń i manier prawdziwych sług Ewangelii, aby ich naśladować (Jr. 23:30). Unikajcie ich i nie organizujcie z nimi żadnych spotkań ani do nich nie przystępujcie. Strzeżcie się wszelkich ich pochwał, pochlebstw i uśmiechów skierowanych w waszą stronę, bo jeśli one podziałają to ci ludzie was przehandlują, a jeśli nie zadziała, odrzucą. Po prostu pamiętajcie: jeśli można ci pochlebić to można cię kupić. Słudzy Chrystusa nie są prostytutkami.

Parapsychologia, mistycyzm i spirytyzm

Jeśli ci przywódcy będą cie unikać, może zaatakować cię duch odrzucenia,. Jeśli tak się czujesz, pomyśl o tym w taki sposób: odrzucenie jest ochroną. Nie potrzebujesz niczyjej aprobaty, aby zyskać aprobatę Chrystusa. Sług Bożych nie można kupić za żadną cenę! Nie ucz się od nich niczego. Nie jesteś parapsychologiem, mistykiem, spirytystą czy wieszczem, jesteś sługą Chrystusa. Celem namaszczenia jest ustanawianie i rozwijanie Królestwa Bożego, składanie świadectwa o miłości Bożej i potwierdzanie światu, że Chrystus nasz Zbawiciel zmartwychwstał. Prawdziwi prorocy powołani są również do tego, aby zwracać serca ludzi ku Bogu, chodzić w świętości, konfrontować grzech i budować Kościół Chrystusa. Unikaj sławy i pochwał ludzi, próżnej chwały i pilnuj swych motywacji we wszystkim (Przyp. 4:23).

Nowotestamentowi prorocy są przede wszystkim używani do tego, aby budować, zachęcać i pocieszać (1Kor. 14:3). Ten dar pomaga również zmieniać logos, spisane Słowo, w rhema, Słowo dające życie, jeśli Duch Święty tego chce. Powtórzmy: nowotestamentowi prorocy nie są parapsychologami. Parapsycholog wykorzystuje do prorokowania moce demoniczne. Jak już powiedziano prorocy nie są mistykami. Mistyk to ktoś, kto wykorzystuje duchową mistyfikację, aby wyglądało na to, że ma jakiś szczególny dostęp do Boga.

Fałszywi prorocy mogą wyzwalać strach i przekleństwo. Słyszałem, jak niektórzy mówili ludziom, że narażają się na niebezpieczeństwo, jeśli nie będą posłuszni ich proroczemu słowu. Tego rodzaju rzeczy to czyste czary. Zwiąż to i podążaj dalej za Jezusem. Nigdy prorok namaszczony przez Ducha Świętego nie przeklina ludzi. Paweł powiedział: „błogosławcie, a nie przeklinajcie” (Rzm. 12:14). Przeklinanie ludzi jest pewnym znakiem fałszywego proroka. Baalam, prawdziwy prorok, który poszedł w złym kierunku, zrobił to samo i stracił za to życie. Bóg nie posyła burz i trzęsień ziemi, żeby osądzić ludzi, miasta czy narody za ich grzechy. Jezus powiedział, że te rzeczy będą się nasilać przed Jego powrotem. Tak, pewnego dnia nadejdzie sąd żywych i umarłych, lecz strach nie prowadzi ludzi do Chrystusa. Pełna miłości Boża dobroć, dobra nowina, tak, oraz oferta przebaczenia grzechu pokutującym (Jn. 3:16).

Poszukiwanie tajemnic

Prorocy Chrystusa są zależni wyłącznie od Ducha Świętego i spisanego Słowa Bożego. Nie potrzebują żadnych przedmiotów z ubrań, loków włosów czy fotografii, które by miały pomagać w prorokowaniu. Nie potrzebują też astralnych przewidywań w duchowym świecie. Prawdziwi prorocy nie będą łączyć nauczania New Age o własnej boskości ze swym nauczaniem ani nie będą odkrywać ukrytych znaczeń i tajemnic w Piśmie. Nie będą sprzedawać proroctw, napojów czy eliksirów. Oni nie są okultystami, wieszczami, szamanami czy jakimś medium. Okultyści szukają ukrytych tajemnic i „ukrytego poznania”. Używają różnorodnych metod, aby te ukryte 'rzeczy’ znaleźć, takich jak: numerologia, czytanie hebrajskich symboli i liter. Numerologia to badanie relacji między liczbami i przedmiotami, co jest potrzebne spirytystom do przepowiadania. Na przykład praktykujący kabałę szukają wiedzy ukrytej w liczbach i symbolach. To nie jest biblijne!

Poznałem ludzi, którzy używali do prorokowania wydarzeń nadchodzącego roku hebrajskiego kalendarza i jego symboli. Nie jest to działanie Ducha Świętego, lecz znak starożytnych babilońskich wieszczków. Jannes i Jambers są biblijnym tego przykładem. Pismo mówi, że tajemnice należą do naszego Pana i to, co On zechce ujawnić znajduje się w Jego Słowie, tylko okultyści szukają tego, co zakazane. „To, co jest zakryte, należy do Pana, Boga naszego, a co jest jawne, do nas i do naszych synów po wieczne czasy, abyśmy wypełniali wszystkie słowa tego zakonu” (Pwt. 29:29).

Niektóre rzeczy łatwo jest rozeznać, w pewnych przypadkach należy poczekać na pojawienie się owocu (Mat. 7:17). Kiedy czekasz na pojawienie się owocu, pamiętaj o tym, że Duch Święty nie wydaje ludzi chwiejnych, dziwacznych czy niesolidnych. Zawsze będą to ludzie silni w Panu i potężnej mocy Jego. Będą pełni miłości, mocy i stałego umysłu (2Tym. 1:7).

Strzeż się nieświętych mikstur. Nigdy świadomie nie głoś razem z niemoralnymi nauczycielami, kaznodziejami, muzykami czy wokalistami; nie przebywaj na ich spotkaniach również. Przekonasz się, że wielu z tych, którzy błądzą jest bardzo utalentowanych, lecz talent nie wprowadza obecności Ducha Świętego. Talent widać w zręcznym odgrywaniu i jest przydatny do zabawiania. Niemniej jednak, zabawianie nie zmienia serc. Nowotestamentowi prorocy są powołani do zwracania serc ku Chrystusowi, a nie do robienia ludziom przedstawień.

Unikaj złota, chwały i dziewczyn – to stare powiedzenie, które pomoże ci przetrwać. Tak, Bóg będzie ci udzielał powodzenia, ponieważ posłuszeństwo Jego Słowu zawsze przynosi pewną miarę powodzenia. Pismo jednak mówi, że „Miłość do pieniądza jest korzeniem wszelkiego zła„. Gdy usługujesz, nie zapominaj o tym, że wszelka chwała należy do Boga. Pismo przypomina nam, że „On nie odda Swojej chwały nikomu” (Iz. 42:8). W końcu, unikaj grzechu związanego z seksem. Jeśli jesteś w związku małżeńskim, trwaj wiernie przy współmałżonku twojej młodości. Grzech seksualny niszczył służby tysięcy ludzi, zanim się pojawiłeś na tej ziemi, może pochłonąć i ciebie.

Wytworne aktorstwo

Jako już powiedziano, unikaj dziwnego (obcego) ognia. Dziwny ogień jest wstępem do czegoś obcego w służbie, przesłaniu, kościoła, proroctwa, modlitwy, ofiary czy „namaszczenia”. Synowie Aaraona, Nadab i Abichu, złożyli w ofierze nieznany ogień (’ogień, którego Pan nie nakazał’ – przyp.tłum.) i stracili życie (Kpł. 10:1-10). Służba jest świętą służbą, wykonywaną przez święte sługi, służące świętemu Bogu.

Dar proroczy nie jest po to, aby z niego robić show. Prorocy nie są estradowymi artystami. Zwiedzeni prorocy są showmanami i wiedzą jak pracować z tłumem. Wytworne aktorstwo, bez względu na to jak mistyczne, pozornie duchowe i zabawne nie jest tym samym co namaszczenie. Żyjesz w czasach, gdy różnice nie są tak wyraźne i Bóg może użyć ciebie, aby tą jasność wprowadzić. Niektóre przebudzenia przyciągają obcy ogień. W historii przebudzenia w Walii i na Azusa Street można przeczytać liczne tego przykłady, jak obcy ogień wkradał się na spotkania.

Jeśli nie jesteś pewien czegoś, strzeż się nowinek i szukaj porady zaufanych i wypróbowanych ludzi, tych posiwiałych świętych, którzy chodzą z Chrystusem już długo. Największe bezpieczeństwo dają ci, którzy są co najmniej od 25 lat w służbie i mają trwałe owoce. Nie rozglądaj się za początkującymi, nawet jeśli wyglądają na bardzo namaszczonych (1Tym. 3:6). Widziałem, jak takie młode „supergwiazdy” przychodzą i odchodzą. Bieg do Bożej służby należy do tych długodystansowych, jest to maraton, którego linia mety jest w niebie.

Właśnie to, co najdziwniejsze, jak prorocy Jezebel i Baala, będą się prezentować jako eksperci.

Powinieneś też wiedzieć o tym, że liczba uczestników spotkań czy poparcie dla znakomitości chrześcijańskich osobowości nie potwierdzają tego, że jest to działanie Ducha Świętego. Wyłącznie dzięki Słowu, świadectwu i owocowi można być tego pewnym. Zdarza się, że nawet niektóre owoce są zwodnicze. Jak już powiedziano, szukaj owocu trwałego, przemienionych serc, zbawienia i chwały wyłącznie dla Chrystusa.

Być może coś z tego, co napisałem zasmuci cię. To dobrze, bo jeśli nie to coś może być nie w porządku. Jeśli chodzisz z Bogiem blisko to będzie się od ciebie wymagać, abyś w czasie tej drogi obumarł głęboko wewnątrz. Wiele z tych rzeczy, które zobaczysz, zasmuci cię. Lamentacje, narzekanie i nieszczęścia będą twoimi towarzyszami podróży. To będzie pobudzać cię do wołania, aby wola Chrystusa wykonała się w życiu twoich braci i sióstr w Panu. Dobrą nowiną jest to, że możesz dać radę i przynieść chwałę Chrystusowi. Apostoł Paweł powiedział to najlepiej: „Napominam was tedy ja, więzień w Panu, abyście postępowali, jak przystoi na powołanie wasze, z wszelką pokorą i łagodnością, z cierpliwością, znosząc jedni drugich w miłości, starając się zachować jedność Ducha w spójni pokoju” (Ef.4:1-3).

Unikaj obcego ognia i wyczekuj powrotu Króla Chwały, Autora i Dokończyciela naszej wiary, Jezusa Chrystusa naszego Pana.

продвижение сайта

Zderzenie królestw – nieodwołalna zmiana

Logo_VanCronkhite

Część pierwsza

Nasze życie kończy się w dniu, gdy przestajemy mówić o ważnych sprawach; Martin Luther King, Jr.

Oto jestem tutaj!  ; Martin Luther

Był taki czas, gdy Marcin Luter i Martin Luther King Jr byli szaraczkami, którzy pewnego dnia powiedzieli: „Basta! Wystarczy!” Szaraczkami, którzy zrobili tylko tyle, że zajęli stanowisko, ponieważ zobaczyli coś, co nie było w porządku. Publicznie zaczęli wygłaszać to, o czym wielu wiedziało, lecz bało się mówić. Mieli poczucie tego, że Bóg był blisko i był z nimi. Poznali niesprawiedliwość i więzy, w których znaleźli się ludzie, których kochali, a stawką była reputacja ukochanego Boga. Zrobili jedyne, co mogli zrobić: stanęli przeciwko rządzącym królestwom swego świata.

Obaj rozumieli to, że tu nie chodzi o ludzi, ciało i krew, lecz, że coś dzieje się wtedy, gdy kontrolujące w ich czasach systemy starają się zapędzić ludzi do niszczącego życie status quo. Historia potwierdza fakt, że gdy tylko ludzie zajmują stanowisko systemu podnoszą swoje szpetne głowy. Zmiana staje się katalizatorem niebezpiecznej, zmieniającej życie konfrontacji, zmiana dokonuje się na stałe i nie bierze jeńców.

Luter i King i ci, którzy stanęli po ich stronie nie byli głupimi ludźmi. Zważyli koszty i zdecydowali, że nie będą dalej żyć w milczeniu. Zobaczyli coś, i z tego względu zajęli stanowisko. Zobaczyli ludzi, biednych materialnie i ubogich w duchu, w więzach, i wytrwali najciemniejsze godziny sprzeciwu wobec nich powszechnej opinii, która w obu przypadkach była napędzana przez doktryny ustanowione przez Kościół.

Obaj, Luter i King, kochali Kościół, lecz kochali Ojca ludzi kościoła jeszcze bardziej, nie mogli więc dłużej milczeć. Kochali na tyle mocno, aby powiedzieć o tym, co było złe. Musieli sprzeciwić się systemom, które obiecywały wolność, po czym zniewalały. Musieli pokazać ratunek. Najpierw ratunek duchowy i rozwiązania mówiące: „jak więc teraz mamy żyć?” Potępili to, co robiono ludziom w imieniu Jezusa, w Imieniu Boga Ojca, jako zło!

Milcząca mniejszość

Niewątpliwie usłyszeli drwiny w stylu: „A co ty sobie myślisz? Kim jesteś? Jaką szczególna łaskę masz? Skąd wiesz, że masz rację?” zarówno od rówieśników, przyjaciół jak i przeciwnych frakcji. I nie chodziło o to, że wszystko jest źle. Wystarczyła tylko próba korekty fundamentalnego systemu wierzeń w miejsce tego, co wyglądało dobrze, lecz niosło ludziom śmierć. Religijne systemu, komercja i polityka zeszły się razem, aby zdyskredytować ich i zakneblować.

Marcin Luther i Martin Luther King, Jr. zwyciężyli, ponieważ ta sprawa była ważna. Idąc przeciwko dominującym wartościom, opiniom i wierzeniom ówczesnego kościoła, zaryzykowali wszystko. Zobaczyli coś straszliwie złego, zobaczyli systemy, w których jedni ludzie twardą ręką rządzili wolnością innych i tak nią zarządzały, aby było to dobre dla tych systemów dobrze. Zobaczyli biednych i ubogich w duchu, którzy byli systematycznie więzieni w systemach; zbyt wielu ludzi tkwiących w niewolnictwie.

Tak więc, Luther, jeden mały wierzący słowu, rozpoczął reformację. Jedną akcją, kawałkiem papieru wyliczającym błędy kościoła przybitym na drzwiach, ogłosił, że nadszedł czas. Pytano go czy nie mógłby się skupić na tym co dobre w Kościele i zapomnieć o złu. Odpowiedział młotkiem, gwoździem i wyliczeniem 95 rzeczy, które straszliwie źle zostały przez establishment kościoła poprowadzone. To uruchomiło kolejny ruch, Reformację, a raczej była to rewolucja.

Kosztowała dużo, bardzo dużo. Zawsze wielkimi kosztami obarczone było ruszanie jako pierwszy ze zmianami; powiedzieć, że coś złego jest w tym, co sam wszystkim dawałeś. Księga mówi, że nikt nie chce nowego, wierząc, że stare jest lepsze. Łatwo to zobaczyć 500 lat później, lecz wtedy nieliczni chcieli prowadzić tą walkę.

Dziś, dla mnie i wielu innych liczy się to, aby życiowi nieudacznicy, pozbawieni praw i zhańbieni usłyszeli o Królestwie Bożym i o wszystkim, co ono oferuje. Już dłużej nie wystarczy obiecywać ludziom nieba dzięki jednej modlitwie (grzesznika – przyp.tłum.) i piekło bez niej. Nie wystarczy już więcej opierać całego chrześcijaństwa na kodzie postępowania moralnego, bez nadziei, gdy ktoś upadnie.

Liczy się to, że ktoś może zostać uwolniony od więzów podobania się ludziom, wiarą, że podoba się Bogu. Liczy się to, że mamy tak niewiele respektu dla kochającego Boga, który posłał Syna, aby czynił wyłącznie wolę Ojca i reprezentował Jego królestwo.

Liczy się to, że biedota i ubodzy w duchu, a szczególni ci, którzy wydają się wyrzutkami systemów, wiedzą, że są bardzo głęboko kochani przez Boga, lecz uczy się ich, że są nienawidzeni z powodu swoich upadków czy wiary, która jest sprzeczna z przyjętymi normami religii.

Ważne jest to, że samotni znajdują Króla, znajdują Jego Królestwo i osobiście, doświadczalnie przyjmują Jego obietnice, wieczne Ziarno; są przemieniani tak głęboko, że całe sąsiedztwo, gdy ludzie widzą miłość wychodzącą z każdego pora ich ciała, chce wiedzieć, co się stało.

Ważne jest, aby to co nadnaturalne, zostało odnowione w ciele wierzących, abyśmy porzucili wreszcie bezsensowne przedstawianie Boga, który nagle odbiera całą nadnaturalną rzeczywistość. Ważne jest to, że twoja młodzież, aby oglądać nadnaturalność w działaniu, musi oglądać Hollywood, zamiast oglądać to w Kościele, prawnym spadkobiercy nadnaturalności, relacyjnego Ojca i Syna.

Ważne jest, abyśmy dali Duchowi Świętemu zgodę na nadnaturalne działanie w naszym życiu i pośród nas; abyśmy oddali całkowicie kontrolę w ręce Boga, aby był Bogiem, Jezusowi, aby był Jezusem i Duchowi Świętemu, aby był Duchem Świętym.

Liczy się to, że chrześcijaństwo znalazło się w otoczce politycznej partii konserwatywnych bezgrzesznych i ważne jest to, dlaczego ci, którzy nie poddają się politycznym agendom są uważani za antychrystów; i dlaczego jednym machnięciem ręki pozbywamy się ludzi, z którymi się nie zgadzamy, a z nieudacznikami się nie zadaje.

Liczy się to, że jakoś tak się stało, że doktryny są ważniejsze od relacji; liczy się to, że biblijne historie o niezmiernej, bezwarunkowej miłości Bożej do nieudaczników są zamieniane na potępienie ludzi, którym miały właśnie dać życie.

Ważne jest to, że Król ukochał, przebaczył i nadal przebacza na Swej dążąc do ustanowienia Królestwa zbudowanego na miłości, do którego wchodzi się z wiary przez łaskę; i że wiara wyraża się przez miłość, a nie przez jakiegoś gniewnego Boga.

Ważne jest to, że nasze życie zaczyna się kończyć wtedy, gdy milczymy, ponieważ boimy się człowieka i jego zawstydzających słów, bardziej niż Stwórcy tego człowieka.

Liczy się to, aby każdy z nas mógł szczerze, bez zawstydzenia opowiadać swoje historie i przejść swoją osobistą podróż szukając domu, szukając Królestwa i szukając Boga.

Po prostu to jest ważne!

David VanCronkhite

раскрутка

Zdrowa winorośl

Duddley Hall

15 marca 2010

Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam. Przez to uwielbiony będzie Ojciec mój, jeśli obfity owoc wydacie i staniecie się moimi uczniami” (Jn 15:7-8).

Wydaje się to zbyt proste. Z pewnością jest w tym coś więcej niż trwanie i proszenie. Mamy zwyczaj komplikować Boże drogi znacznie niż Bóg. Czy może to być takie proste jak sugeruje Jezus?

Bóg Ojciec zadał sobie bardzo wiele trudu, aby dać nam taką możliwość, o jakiej mówił Jezus. Ludzkość oddzielona od Boga nie ma żadnego sposobu na intymne zbliżenie się do Ojca. Byliśmy „w Adamie” i Adam został wypędzony z Ogrodu i żył patrząc z perspektywy człowieka chowającego się za krzakiem. Jezus, ostatni Adam, umożliwił nam zjednoczenie z Ojcem tak, jak On był jedno z Nim, gdy był na ziemi. Nic nie jest w bardziej stanie zbliżyć nas do Boga. Jesteśmy w Nim! Co więc możemy zrobić w dodatku do trwania?

Bóg dokonał rozmieszczenia, my trwamy żyjąc w zgodzie z tym. Gdy decydujemy się uwierzyć w to, co On dla nas zrobił, bierzmy udział w korzyściach płynących z tej relacji. Nie zawsze czujemy czy odbieramy to, że jesteśmy pojednani z Ojcem, lecz nasza wrażliwość zmysłowa nie ma ostatniego zdania. Gdy żyjemy zgodnie z tym, co On mówi, doświadczamy tego, co mówi.

Czy nie masz takiego wrażenia, że Bóg Ojciec wyczekuje tego, aby odpowiedzieć na nasze modlitwy? Wydaje się, że często mamy tyle wątpliwości czy On w ogóle jest tym zainteresowany. To właśnie odpowiedzi na modlitwy wyróżniają nas jako uczniów Jezusa. Tak naprawdę, to On nas prowadzi do okoliczności jakichś niedostatków, po to, aby zaspokoić nasze potrzeby.

Jeśli masz dziś uzasadnioną potrzebę, jest to Boże zaproszenie do modlitwy. Gdy modlisz się, pamiętaj, że jesteś rozszerzeniem Jego woli na tej ziemi. Ty reprezentujesz go, a on nie waha się, aby cię umocnić i zaspokoić wszelkie twoje potrzeby konieczne do wypełnienia zadania.

Spróbuj. Trwaj i proś. Nie ma lepszego życia, niż życie jako jego dziecko na ziemi.

deeo

Zderzenie królestw – Wstrząśnięty Jego miłością

Logo_VanCronkhite

David VanCronkhite

Zmiany są nieuniknione, szczególnie wtedy, gdy zderzają się królestwa. Królestwa ludzkie są poddawane straszliwemu wstrząsaniu, a powód jest jeden: Ojciec Królestwa Bożego jest kocha Swój lud.  Te potrząsanie odbywa się dlatego, że nas kocha, a nie dlatego, że jest na nas zły. Księga mówi, że powoli rozpala się gniew Jego. Nie można Go zaskoczyć odrzuceniem i chęcią powrotu do niewoli, jak Izraelici, których pociągał smak i zapach czosnku i cebuli.

Zmiana jest konieczna, ponieważ, gdzieś po drodze my sami, podobnie jak Izraelici, przestaliśmy szukać Boga i ufać Mu. Straciliśmy Ojca, a tracąc Go zrzekliśmy się najcenniejszego daru, który przyszedł zapowiedzieć Jezus: „Przyszedłem głosić Królestwo, dlatego muszę chodzić od miasta do miasta”. On chciał uwolnić zniewolonych służeniu religijnym, ekonomicznym i politycznym systemom ludzkim, które okradają Go z naszych serc.  Bóg kocha na tyle, żeby zabrać mnie „na morze” na kilka lat, abym stracił swoją tożsamość, która ukrywała się w służbie, kościele, działalności, aby wykazać się przed Bogiem i człowiekiem. Kochał bardzo króla Nabukadnezara, tak bardzo, że zamienił go w zwierzę na siedem lat, na wyrzutka największego królestwa w historii, które sam stworzył i którym rządził. Ten wstrząs naprawdę należy do najbardziej dramatycznych, jakie zostały zapisane.

Nabukadnezar był świadkiem wspaniałej służby Daniela i wiedział, że widział Boga, który rządzi kosmosem:

Nebukadnesar, król, do wszystkich ludów, plemion i języków, które mieszkają na całej ziemi: Pokój wam! Postanowiłem oznajmić o znakach i cudach, których na mnie dokonał Bóg Najwyższy: Jakże wielkie są jego znaki, jakże potężne jego cuda! Jego królestwo jest królestwem wiecznym, a jego władza z pokolenia w pokolenie” Daniel 3:31-33.

Król ogłosił to pod wpływem siły chwili, w której obawiał się o swoje życie i zdumiał nad Bogiem, który zarówno daje sny i wizje, jak i ich wyjaśnienie, całkowicie wierzył w to, co powiedział. Wiedział dobrze, że ten Bóg jest znacznie potężniejszy od niego samego i że mógł czynić cuda i znaki, o których król mógł tylko śnić. Zrozumiał, że Królestwo Boże jest wieczne, że trwa z pokolenia w pokolenie, podczas gdy jego mogło się rozpaść wraz z jego śmiercią.  Problem polegał na tym, że Nebukadnezar nie znał Boga. On znał Boga Daniela, który jeszcze nie stał się Bogiem Nebukadnezara. Bóg umiał przejrzeć całą gadaninę króla, a inni nie. Bóg potrafił wejrzeć w serce i wiedział o tym, co tam widoczne. Król zbyt mocno pokładał zaufanie w moc i władzę swego własnego królestwa. Jakkolwiek wielki i potężne było, nie sięgało do pięt Królestwa Bożego.

Zbyt spoufaleni z Bogiem, którego nie znamy

Człowiek numer jeden na ziemi głośno twierdził, że zna Boga, a Bóg wiedział, że on kłamie. Jest to nieco podobne do tego, co Bobby Conner ogłosił kilka lat temu tłumowi zebranemu na wielkim zgromadzeniu: „Wy wszyscy za bardzo jesteście spoufaleni z Bogiem, którego nawet nie znacie”.

Lata później odkryłem to, że Bobby mówił do mnie, o mnie. Podobnie jak Nabukadnezar, ja sam używałem tego całego właściwego słownictwa i poznania o Bogu. Znaki i cuda miały miejsce, jak powiedział Jezus: ślepi odzyskiwali wzrok, głusi słuch, chorzy byli uzdrawiani, a dobra nowina (tak, jak ją rozumiałem) była głoszona ubogim. Ale w tym wszystkim nie miałem relacji z Bogiem, którego głosiłem.

Biorąc pod uwagę teologię, powinienem był znać Boga, ponieważ pomodliłem się „modlitwą grzesznika” gdzieś w latach 70tych, lecz dla mnie, i wielu innych, ta teologia stała się więzieniem. Nie zgadzała się z naszym doświadczeniem, choć twierdziliśmy że się zgadza, aby nie unikali nas przyjaciele, rodzina i zgromadzenie, zawstydzeni przez nasze własne religijne systemy za to, że nie wierzymy, we wszystko, w co oni wierzą. Nagle ten wykrzywiony religijno/polityczny zakręt stał się gruntem, na którym przestaliśmy jedni od drugich przyjmować zaproszenia do przyjaźni, przestaliśmy się przyjaźnić z tymi, których Bóg umieścił w naszym sąsiedztwie, abyśmy ich kochali.

Wielu z nas jest tak zamroczonych i bezpiecznych w swych współczesnych religijnych teologiach, że wygląda na to, że potrzeba łamania serca razy czy dwa, abyśmy w końcu odkryli kim jesteśmy przed Bogiem. Jego nie interesuje to, co człowiek myśli czy mówi, On jest zainteresowany tym, jaki jest stan naszych serc wobec Niego.

Nie ma miłości – nie ma respektu

Przeżywając swoje 'doświadczenie Nebukadnezara’ odkryłem to, jak bardzo mało bojaźni Bożej/respektu miałem, ponieważ nie miałem pojęcia o tym, jak bardzo mnie kocha. Och, bałem się Go i bałem się odebrać swój sąd za najmniejszy grzech i pomyłkę, lecz dla Niego przede wszystkim liczyła się moja relacja i tożsamość w Nim.

Moje domysły na temat Boga i brak zrozumienia Jego królestwa sięgały tak głęboko, że musiałem zaczynać grzebania w mojej teologii. Zastąpiłem respekt dla Boga i tajemnicę totalnie nadnaturalnego i relacyjnego Królestwa, jakimś dobry, choć nietrwałym, materiałem. Ewangelizacja, znaki i cuda, wzrost kościoła; proroctwa i uczniostwo; budowanie duchowej rodzin i takie tam. To wszystko dobre lecz spoczywające na wątpliwym fundamencie, który już trząsł się.

Gdy raz rozpoznałem Bożą miłość i dobroć dla mnie, w swoich własnych relacjach z innymi odkryłem tych, którzy potrafili dostrzec Boga we mnie wtedy, gdy ja nie mogłem. Kochali mnie pomimo niezgody w różnych sprawach i moich błędnych dróg, a Pan używał wszystkich do wypełnienia swego zadania. To czego chciał Bóg, to przyprowadzić mnie do domu, do miejsce wzrastającej relacji na fundamencie miłości nie tylko z wszechpotężnym Bogiem i Stworzycielem, lecz z moim Ojcem, Kochankiem mojej duszy.

Dni mojego pobytu na morzu kończyły się, a ja nie wiedziałem o tym. Skończyły się tak nagle i tajemniczo, jak zaczęły. W czasie tych samotnych lat, uświadomiłem sobie to samo, co dotarło do Nabukadnezara. PO siedmiu latach włóczenia się po pustyni jak zwierzę, na pastwiskach ziemi, którą kiedyś rządził, doszedł do wniosku:

jego władza jest władzą wieczną, a jego królestwo z pokolenia w pokolenie. A wszyscy mieszkańcy ziemi uważani są za nic, według swojej woli postępuje z wojskiem niebieskim i z mieszkańcami ziemi. Nie ma takiego, kto by powstrzymał jego rękę i powiedział mu: Co czynisz? …Teraz ja, Nebukadnesar, chwalę, wywyższam i wysławiam Króla Niebios, gdyż wszystkie jego dzieła są prawdą i jego ścieżki są sprawiedliwością. Tych zaś, którzy pysznie postępują, może poniżyć” (Daniel 4: 31,32,34).

Pierwszy krok ku wyjściu na wolność z morza to pierwszy krok ku naszej następnej podróży, ale czyż nie o to chodzi w życiu z naszym Bogiem? O podejmowanie kolejnych kroków wiary i spotykanie się z nieznanym? Jakże zdumiewająca jest podróż, do której nas powołał: obserwować Boga, jak objawia Siebie Samego jako Boga miłości i powierza nam Swoje Królestwo miłości na ziemi.

David VanCronkhite

продвижение сайта в интернете