Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Moc ugruntowania w miłości

Terry Somerville

ZDUMIEWAJĄCA JEST Boża miłość do nas w Chrystusie. Jego miłość jest (istotą i podstawą) korzeniem i gruntem wszystkiego, co otrzymujemy i przeżywamy w Bogu. Jeden z najwspanialszych fragmentów Pisma na ten temat znajduje się w 3 rozdziale Listu do Efezjan.

Ef. 3:16-19 Przekład z j. Angielskiego (nie znam źródła pochodzenia tego cytatu):

„Modlę się o to, aby z jego wspaniałych, nieograniczonych zasobów umocnił was w wewnątrz przez Swego Ducha. 17 Wtedy Chrystus uczyni sobie dom w waszych serca, gdy mu będziecie ufać. Wasze korzenie wrosną w głąb Bożej miłości i będą was silnie utrzymywać. 18 Będziecie wtedy mogli zrozumieć tak, jak powinni rozumieć wszyscy ludzi, jak szeroka, długa, wysoka i głęboka jest Jego miłość. 19 Obyście doświadczyli miłości Chrystusa, pomimo że jest zbyt wielka by ją pojąć w pełni. Wtedy zostaniecie uzupełnieni wszelką pełnią życia i mocy, które pochodzą od Boga„.

1. Dom w naszym sercu

16 „Modlę się o to, aby z jego wspaniałych, nieograniczonych zasobów umocnił was w wewnątrz przez Swego Ducha. 17 Wtedy Chrystus uczyni sobie dom w waszych serca, gdy mu będziecie ufać. Wasze korzenie wrosną w głąb Bożej miłości i będą was silnie utrzymywać„.

Zwróć uwagę na pojawiający się tutaj postęp. Boża moc wzmacnia nas wewnętrznie, dzięki czemu możemy ufać Mu tak, że Chrystus znajduje się w domu naszego serca. Co więc jest domem? Pomieszczenie nie jest mieszkaniem. Mieszkanie to miejsce bliskich relacji, miejsce wspólnego życia, gdzie wszystko widać, gdzie wszystkie pomieszczenia są dostępne. Pan nie jest zwykłym najemcą waszej izby, On jest głową tej rodziny, jest kochany, wewnętrzne działanie Ducha Świętego zmienia twoje serce w mieszkanie, jeśli na to Mu pozwolisz. „Jeśli żyjemy w Duchu, w Duchu też chodźmy/postępujmy” Gal. 5:25.

Kiedy On jest w domu naszych serc, możemy głęboko zapuścić korzenie w Bożej miłości.

2. Sprawy korzeni

„Wasze korzenie wrosną w głąb Bożej miłości i będą was silnie utrzymywać„. Korzenie są tą częścią rośliny, które czerpie życie z ziemi. Przed uwierzeniem w Chrystusa, nasze naturalne życie było zakorzenione w wielu rzeczach. Niektórzy z nas byli zakorzenieni w swoich własnych zdolnościach i talentach. Byliśmy ludźmi budującymi samych siebie, bądź nieustannie potrzebującymi afirmacji. Niektórzy przeszli w życiu traumatyczne doświadczenia a ich serca zakorzeniło się w strachu i bólu. Każdy z nas przychodzi do Chrystusa wraz z naturalnymi korzeniami i wielu pozostaje na tym poziomie. Proszą Boga o to, aby zaspokoił potrzeby tych płytkich korzeni, lecz nigdy nie sięgają korzeniami głębiej, lecz Pan ma dla nas znacznie więcej.

Pan chce, abyśmy zapuścili korzenie głębiej i chodzili w Bożej miłości. Jest to klucz do życia i uzdrowienia. Na przykład, niektórzy chrześcijanie spędzają lata modląc się o uzdrowienie z jakiejś traumy, śmierci czy gwałtu, lecz Boża miłość jest głębsza i przekracza wszelkie korzenie. „Doskonała miłość usuwa wszelki strach”. Uzdrowienie przychodzi. Zapuszczenie korzeni głęboko w Bożą miłość uzdrawia strach, ból i traumę. Uzdrawia brak poczucia bezpieczeństwa i potrzebę afirmacji tego świata. Jego miłość uzdrawia nas, daje bezpieczeństwo, zmienia nas. Jakiekolwiek są korzenie twojego życia, zapuść je głęboko. W miłość Bożą.

3. Zrozumienie Jego Miłości – Jest większa niż możesz to sobie wyobrazić!

18 „Będziecie wtedy mogli zrozumieć tak, jak powinni rozumieć wszyscy ludzi, jak szeroka, długa, wysoka i głęboka jest Jego miłość„.

Wielu ludzi zastanawia się dlaczego ciągle mówię o miłości Bożej a to jest proste: doświadczyłem tego jak POTĘŻNA naprawdę jest. Bóg zaczyna pokazywać JAK WIELKA jest jego miłość. Jak „SZEROKA, DŁUGA, WYSOKA I GŁĘBOKA”. Oznacza to objawienie wszystkich możliwych kierunków w których Jego miłość płynie!

Pamiętam, gdy zaczęło się to dziać ze mną. Wydawało się, że zostały mi otwarte oczy, aby widzieć Jego miłość w działaniu, widziałem obrazy, które jakoś wcześniej były ukryte. Zacząłem pojmować jak wielka jest Jego łaska. Jak bardzo Jego miłość do świata i grzeszników przerasta wyobrażenia. Zobaczyłem człowieka i jego działalność w kontekście Bożej miłości. Jest to objawienie przez Ducha, które przychodzi, gdy zakorzenimy się głęboko w Jego miłości.

4. Doświadczenie Jego miłości

„Obyście doświadczyli miłości Chrystusa, pomimo że jest zbyt wielka by ją pojąć w pełni„.

Czym innym jest rozumieć Jego miłość, lecz czym innym przeżyć ją. Większość Chrześcijan doświadcza w pewnym stopniu Jego miłości dla siebie, lecz jest to skupione na sobie. Nie ma w tym „szerokości, długości, wysokości i głębokości”. Przeżycie Jego MIŁOŚCI jest znacznie, znacznie większe. Pan chce dzielić się Jego własnym sercem z nami, abyśmy doświadczali Jego miłości do innych, do świata.

Pamiętam, jak to się stało za pierwszym razem. Byłem w Indiach i Ojciec podzielił się ze mną Swym sercem dla Indii. Hindusi czcili swoje bałwany w pobliskiej świątyni, mówiąc jak bardzo kochają swoje bożki i wtedy usłyszałem, jak Ojciec mówi: „Och, ja chcę, aby oni czcili mnie w taki sposób”. Poczułem Jego serce i miłość do Indii. Natychmiast wiedziałem, że żaden bałwan, diabeł ani człowiek nie oddzieli Indii od miłości Bożej. Od tego momentu zaczęliśmy oglądać przełomy, uzdrowienia i przebudzenie. Wiele razy od tej pory Pan dzielił się swoim sercem ze mną i za każdym razem prowadziło to do mocy Bożej.

5. Miłość prowadzi do mocy

„Wtedy zostaniecie uzupełnieni wszelką pełnią życia i mocy, które pochodzą od Boga„.

Oto klucz do wejścia do mocy Bożej: Boża miłość. Przeżywanie Bożej miłości prowadzi do „pełni życia i mocy, które pochodzą od Boga”. Wszystkie wielkie przebudzenia doświadczały spotkania z Boża miłością, która ich przytłoczyła. Moc Jezusa do uzdrawiania często jest inicjowana przez miłość. „A Jezus był ogarnięty współczuciem i uzdrawiał tłumy”.

Wielokrotnie skupiam się na miłości Chrystusa do osoby, która jest w potrzebie, wkładam ręce na nią i zdarza się cud. Gdy głosimy o Jego miłości zawsze przychodzi namaszczenie i często uzdrowienia i uwolnienia dzieją się spontanicznie. To jest cudowne. To jest dobra nowina. Bóg kocha Świat.

Wiele Błogosławieństw

Terry Somerville

www.totalchange.org

сайта

Miłość? Miłość do kościoła?

Logo_VanCronkhite

David VanCronkhite

Szczerze mówiąc, jak często w dzisiejszym religijnym środowisku słyszysz te słowa: „Kocham Kościół”?

No tak, ja to słyszę często i często tuż przed wielkim słowem „ALE”, kiedy ktoś zaczyna mi wyliczać, co jego zdaniem jest złe w nim, co powinno być, a czego nie. Czasami tym kimś jestem ja sam, lecz chcę być zapisany jako ten, który kocha Kościół. Głupio byłoby nie kochać. Jeśli wierzymy w słowa Jezusa, to mamy kochać to, co On kocha a On kocha Swój Kościół, nawet w tej niedoskonałe podróży ku objawieniu Jego doskonałego, niewzruszonego Królestwa. Czasami ta nieodwołalna zmiana może nas bardzo poruszyć, zmiana, które zachodzi w tym, co znane jest jako „Kościół” daje wielu ogromną nadzieję.

Kościół miał być największą relacyjną społecznością znaną człowiekowi. (To bardzo odważne stwierdzenie.) Nie mówię tu o niedzielnym nabożeństwie z nauczaniem i uwielbieniem czy nawet o sposobie organizacji nabożeństwa, lecz o ludziach między którymi zachodzą relacje, o tych, którzy stali się sobie bliscy. Przez upadki i powodzenia, ciężkie czasy i trudności trzyma się mocno, zachęca i daje nadzieję. Jak można nie kochać tego? Ludzie, którzy są w kościele znani są w sąsiedztwie jako jednostki i rodziny, które troszczą się nie tylko o siebie, lecz i swoich przyjaciół, o sąsiadów i wrogów. Ta miłość naznacza ich jako uczniów Jezusa i buntowników systemu, a przyciąga ku nim świat.

Kto nie kochałby tego Kościoła, który jest nadnaturalnym wyrazem nadnaturalnych ludzi, zakochanych w nadnaturalnym Bogu, który posłał nadnaturalnego Syna, aby głosił nadnaturalne Królestwo? A to wszystko jest oferowane i do przyjęcia przez prostą dziecięcą wiarę.

Czego można nie kochać w Kościele, który jest tak różnorodny, że świat dziwi się, jak my wszyscy możemy razem żyć w tej samej społeczności i w ogóle zbierać się razem? Czarni, biali, brązowi, żółci i czerwoni; bogaci i biedni, młodzi i starzy, małżeństwa i samotni, zwycięzcy i przegrani, normalni i geje decydują się zbierać razem, ponieważ jesteśmy tak nadnaturalnie wypełnieni miłością, która przekracza wszelkie uprzedzenia i domysły, pozostawiając naszemu Bogu wolną rękę, aby był sędzią.

Tak, bardzo kocham ten Kościół, w którym ludzie znają prawo, lecz są świadomi swojej nieustannej potrzeby łaski, pragnąc w posłuszeństwie Jego władzy podobać się Ojcu. Gdzie ludzie rozumieją Jego miłosierdzie, wiedząc, że jeśli złamią choćby jedno prawo, są winni złamaniu stek pozostałych pozostałych.

W tym Kościele, który On kocha, nigdy nie musimy bać się zawstydzenia i pogardzenia, swobodnie możemy opowiadać nasze historie o tym, co naprawdę się zdarzyło, zawsze wykazując wierność Bożą. Jest to środowisko, gdzie jest bezpieczeństwo i zaufanie, w którym możemy zacząć radzić sobie z naszymi sprawami, nie obawiając się, że zostaniemy wyrzuceni jak śmieć.

Gdzie indziej, jak nie w tym Kościele, można znaleźć wzajemnie połączonych w relacjach ludzi z mocą i darami Bożym, udzielonymi za darmo i „bez pokuty” (nieodwołalnie – przyp.tłum.). Pan mówi, że daje nam wszystko, czego potrzebujemy, aby zmienić środowisko, przemienić sąsiedztwo, w miarę jak On nas przemienia. Pan nasyca nas swoim DNA, tym wiecznym ziarnem z nieba i mówi: „Teraz naśladujcie mnie i bądźcie moimi ambasadorami!” i sąsiedztwo zmienia się, dojrzewając we współczuciu, miłosierdziu, łagodności, prawdzie, wierności w przymierzu i przebaczeniu.

O tak, bardziej niż cokolwiek innego kocham Kościół. Jest to najczystszy wyraz społeczności wierzących czyniących dobro sobie nawzajem, który nie podnosi plotek i pomówień, nie odgryza się i nie mówi bzdur o sobie nawzajem; gdzie polityka nie jest problemem czy odpowiedzią, lecz jest nią dominacja Królestwa Bożego; gdzie kochamy się nawzajem jak gdyby nasze życie zależało od tego, ponieważ miłość składa się praktycznie na wszystko.

Oczywiście, kocham ten Kościół, żadnych 'jeśli’, 'i’ ani „lecz” jeśli o to chodzi. Kto może oprzeć się takiej miłości takiego Boga ku takim ludziom?

David VanCronkhite

продвижение сайта в mail ru

Właściwe zadanie i właściwe miejsce dla ciebie

(ASSIGNED AND ALIGNED)

Kriston Couchey

ZŁY PRZYDZIAŁ, ZŁE MIEJSCE

Przepływ życia Ducha Świętego jest związany tym, aby być w miejscu, do którego Bóg cię powołał. Jeśli zostałeś powołany do prowadzenia męskiej grupy modlitewnej a nie możesz jej prowadzić, ponieważ jesteś zbyt zajęty rozdzielaniem żywności potrzebującym to dusisz przepływ życia Ducha w sobie. Nie przekazujesz tego życia ludziom, z którymi masz być razem w innym miejscu. To, że znajdujesz się w złym miejscu wykonując złe zadanie nie pozwala na staniecie w jednym szeregu z tymi jednostkami czy grupami, z którymi masz się zgodnie z wolą Ojca spotykać.

ZADANIA

W najbliższych dniach będziemy świadkami pełnego wyłonienia się fundamentalnych darów tj.: apostoła i proroka. Te dwa dary zarządzania pojawiają się z jeszcze większą wyrazistością i zrozumieniem ich celu i funkcji w Ciele. Poprzednia funkcja tych darów była krytycznie ważna dla ludzi Bożych uznających i wchodzących w wyznaczone dla nich miejsce w królestwie. O ile dla tych, którzy doświadczyli zła z ręki samozwańczego przywództwa kościoła pojawienie się apostołów i proroków może wywoływać obawy, o tyle rzeczywiście istnieje prawdziwy porządek/rząd królestwa związany z ciałem, który ma funkcjonować zgodnie z zamiarem Ojca.

Prawdziwym apostolskim i proroczym zadaniem jest praca usługiwania czy uzdalniania, która uzdalnia ludzi do wypełniania ich przeznaczenia do czego niezbędne jest znajlezienie i zajęcie miejsca w ciele przygotowanego dla nich przez Ojca. To Pan wyznacza/przydziela zadania, a nie apostołowie czy prorocy – do ich obowiązków należy rozeznanie woli Ojca, rozpoznanie miejsc ludzi w królestwie i pomoc w zajęciu tego wyznaczonego im miejsca.

PROROK

Zadaniem proroka jest pomóc innym rozpoznać przydzielone im przez Boga „zadanie” w królestwie. Dzieje się to przez prorocze słowo i rozeznanie, które udziela wizji i wytycznych Ducha jednostce czy grupie. Prorocy niosą świadectwo pragnieniu wzbudzanemu przez Ducha; przychodząc i potwierdzając dary i powołanie jednostce czy grupie. Tak, funkcja proroka nie jest ograniczona do tego tego zadania.

APOSTOŁ

Apostoł, w zgodzie z prorokiem, rozpoznaje „przydział zadania” ludzi i pomaga wprowadzić ich na właściwe im miejsce. Prorocy rozumieją to, kto jest potrzebny, gdzie i z jakimi zdolnościami. Oni uruchamiają duchowo czy uwalniają innych do wykonania ich przeznaczania. Apostoł posiada zdolność „widzenia” bądź, inaczej mówiąc, ma ogólny wgląd w to, co jest budowane i wie jak to powinno być zbudowane. Apostołowie budują z mądrością, która im jest dana z góry, w przeciwieństwie do mądrości ludzkiej. Posiadają myśli Ducha, aby widzieć i rozumieć naturę wznoszonej budowli. W ich serca wpisane są plany Nowego Jeruzalem i przekazują tą niebiańską wizję natury i struktury Nowego Jeruzalem innym, aby również ci mogli budować zgodnie z porządkiem i wzorem z nieba.

O Nowym Jeruzalem jest mowa w Księdze Objawienia i nie jest to organizacyjna struktura ani religijny system. Nowe Jeruzalem jest mostem przygotowanym dla oblubieńca; mężczyzn i kobiet, którzy weszli do miejsca zamieszkania Boga. Oni składają się na Jego miasto, siedzibę rządu, gdzie On mieszka w intymnej JEDNOŚCI ze Swym umiłowanym. Zadaniem apostołów i proroków jest rozpoznać i urealnić CHRYSTUSA JEZUSA na ziemi przez Jego ludzi! Budowane jest podobieństwo i obraz Chrystusa w Jego synach (kobietach i mężczyznach). Jezus jest wzorem, Jezus jest planem. Jesteśmy budowani (kształtowani) na Jego Obraz i staliśmy się miejscem zamieszkania Boga. Ojciec wyznacza nam nasze miejsce, aby objawiać Chrystusa sobie nawzajem oraz światu.

POWIĄZANIA WZAJEMNEGO PODDANIA

W miarę jak każdy zajmuje swoje miejsce i wykonuje przypisane mu zadania w Panu, Pan stawia nas w jednym szeregu z innymi. To połączenie znajduje się we wzajemnym poddaniu i odpowiedzialności wobec wszystkich; nadzorców, jednostek, grup i regionów. Ta jedność daje potwierdzenie i uwalnia prawdziwe życie i dzieło Ducha. Ojciec obecnie stawia w nas jednym szeregu, zestraja połączenia, mając w perspektywie największe poruszenie Boże w historii planety Ziemi. Bóg wyznaczył miejsce w Swym Królestwie dla każdego. Właściwe ustawienie w jedności przynosi błogosławieństwo Pańskie i życie. Gdy w ciele każdy członek znajduje się we właściwym miejscu to wtedy ciało porusza się zjednoczonym ruchem.

Modlę się o to, abyście byli we waszym właściwym miejscu, przekazując życie Ducha tym, którzy są powołani do powiązania z wami.

W Jego Miłości

Kriston Couchey

deeo.ru

Szukając Boga

Dudley Hall

01 czerwca 2010

„Judasz tedy, wziąwszy oddział i sługi arcykapłanów i faryzeuszów, przyszedł tam z latarniami i z pochodniami, i z orężem. (4) Jezus zaś, wiedząc wszystko, co nań przyjść miało, wyszedł i zapytał ich: Kogo szukacie?”  (Jn. 18:3-4)

Oni szukali Boga! Nie wiedzieli o tym, oczywiście. Wykonywali zlecone im zadanie, a Judasz kończył trasakcję, którą zawarł z religijnymi przywódcami. Żołnierze byli na tropach człowieka, o którym powiedziano im, że to terrorysta. Chodzili po ciemku, nieśli pochodnie, ponieważ był ciemna noc. Mieli też ciemność w swych sercach, ponieważ nie widzieli Światłości, która była tuż przed ich oczyma.

Jan dobrze opowiada historię. Zaczyna tak: „W nim było życie, a życie było światłością ludzi. A światłość świeci w ciemności, lecz ciemność jej nie przemogła” (Jn. 1:4-5). Jezus przyszedł objawić ludzkości prawdziwą naturę Boga. On był i jest światłem, które powoduje rozproszenie ciemności zamieszania. Co za ironia! Oto teraz historia osiąga swój zenit, ci mężczyźni ciemności niosą pochodnie, aby znaleźć tego, który jest Światłością świata, lecz nie mogą go dostrzec. Postrzegają go jako wroga, podczas gdy jest On obiektem ich życiowych poszukiwań.

To samo dzieje się z całą ludzkością. Od czasu Ogrodu Eden mężczyźni i kobiety szukają po omacku tej społeczności, którą miał z Bogiem Adam. Zaślepieni egocentryczną arogancją, uważają Boga za przeciwnika, podczas gdy On jest ich jedyną nadzieją na nadanie jakiegokolwiek sensu ich życiowym doświadczeniom. Kiedy ich plany nie wychodzą tak jakby tego chcieli, oskarżają Boga i jego rządy, lecz kończą padając na wznak, gdy się tylko przedstawi.

Gdy mężczyźni z pochodniami i mieczami potykali się w tym ogrodzie, szukając powstańców, Jezus wyszedł naprzeciw nim. Zapytał: „Kogo szukacie?” Zauważ, że to nie oni kontrolowali przebiegu wydarzeń, choć mieli przy sobie miecze. Gdy Jezus przedstawił się, że jest ich celem, mówiąc; „Ja Jestem„, padli wstecz. Ciemność nie może przezwyciężyć światłości,… nigdy.

Czy to możliwe, że walka, którą toczymy jest skierowana przeciwko Bogu incognito? Być może nie chodzi tutaj o te zewnętrzne okoliczności, które wydają się wywoływać tyle bólu. Może ten terrorysta, którego zidentyfikowaliśmy to nikt inny jak światłość naszego świata, której tak bardzo potrzebujemy.

„Otwórz nasze oczy, Panie, abyśmy wiedzieli to, co twoje światło ujawnia. Nie znamy siebie samych za dobrze i nie znamy ciebie na tyle dobrze, aby uspokoić nasze zmagania i odpocząć w twojej trosce”.

раскрутка сайта

Pokonaj strach

Kriston Couchey

Strach przed zranieniem

Mam pięcioro dzieci w wieku 2-13 lat. Ze starszą czwórką gram w łapanie (piłki), ucząc ich jak łapać piłkę w baseball i football. Największą trudnością przy tym jest strach przed uderzeniem piłką. Staram się nauczyć ich tego, że strach nie może być podstawą ich reakcji, ponieważ nie będą w stanie jej złapać, a jednak wielokrotnie więcej uwagi poświęcają na usunięcie się z toru lecącej piłki niż na takie ustawienie się, aby ją złapać. Mówię im, że jeśli skupią się na piłce i skierują ręce w jej stronę to nie uderzy ich. Jeśli skupiają się na obronie siebie, a nie na piłce, mogą dostać właśnie uciekając przed nią. Jedna para jest już całkiem dobra w łapaniu, a wszyscy robią postępy i bardzo starają się postępować zgodnie z moimi instrukcjami. Kto potrafi przestać myśleć o ochronie siebie samego i słucha mnie ostatecznie zacznie robić wielkie postępy.

W królestwie nie jesteś w stanie funkcjonować jeśli bardziej jesteś skupiony na tym, jak niebezpieczni są giganci, niż na wierności Boga, który daje ci władzę i mandat do podniesienia swego miecza i uderzania nim. Przyjdą czasy gorsze i przyjdzie ból lecz Bóg jest wierny i już czas na tych, którzy są na pustyni złamania i przemiany serca, aby uwierzyli Panu i pomimo strachu ruszyli do przodu na Jego rozkaz, ufając Jego łasce.

Strach przed upadkiem

W epickiej serii „Władca Pierścieni”, Aragom, jedna z główny postaci, jest dziedzicem tronu Gondoru. Aragorn nie siedzi na tronie, lecz jest włóczęgą. Jego rodziny poszła na wygnanie po upadku znaczenia królestwa spowodowanym przez arogancję i pychę przodków. Może domagać się swego prawa jako król, lecz boi się moralnej słabości i upadku swych ojców, których krew płynie w jego żyłach. Opiera się wezwaniu, aby stanąć na miejscu władzy, która mu się z urodzenia należy ze strachu przed upadkiem. Jest koniec wieku, zło rośnie a ciemności złego rozszerzają się. W godzinie rozpaczy, Elrond, ojciec kochanego syna, przychodzi do niego z mieczem jego przodków. Ten mieczy był kiedyś złamany lecz został naprawiony. Elrond mówi, pokazując go: „Zostaw już włóczęgę, stań się tym, do czego się urodziłeś!” To jest ten sam miecz, którym zostali pokonani w przeszłości wrogowie i jest to ten miecz, który nadaje mu ważność jako królowi.

Godzina jest późna, ciemność gęstnieje, kościół wędruje po pustyni a wielu widzi swoje słabości i upadki. Wiemy, że w naszym ciele nie mieszka nic dobrego, pozostaje postawić pytanie: Czy odłożymy na bok pustynne wędrowanie i staniemy się tym, do czego zobowiązuje nas nasze urodzenie? Oto jest miecz władzy dla tych, którzy w wierze wezmą go i pójdą w wierze w Boga i Jego zdolności (łaskę), aby zwycięsko sprowadzić bezpieczeństwo do obiecanej ziemi. Jest Tron i Ten, który na nim siedzi, mówi: „Wstąp tutaj!”. Jak odpowiemy?

Strach czy wiara

„Do kogo to miał wstręt przez czterdzieści lat? Czy nie do tych, którzy zgrzeszyli, a których ciała legły na pustyni? A komu to przysiągł, że nie wejdą do odpocznienia, jeśli nie tym, którzy byli nieposłuszni. Widzimy więc, że nie mogli wejść z powodu niewiary„.

W kościele nauczana jest niewiara jako mądrość. Mądrość ludzka, która mówi: „Nigdy nie będziesz doskonały i zawsze będziesz grzeszył”. „Bóg rozumie i nie oczekuje od nas więcej”. To niewiara mówi: „Bóg nie może doprowadzić nas to świętości, której od nas oczekuje i do której wzywa nas w Piśmie”. Mówi ona również: „Bądź mały i niejasny, nigdy nie wychodź do większych rzeczy, aby pycha cię nie pożarła i żebyś nie upadł”. Dodaje też: „Nie nazywaj siebie prorokiem, apostołem, nauczycielem czy liderem. Jesteś pyszny jeśli uważasz się za coś więcej niż to co pasuje wszystkim wokół ciebie. Trzymaj się pustyni, gdzie jest bezpiecznie, wygodnie i nikt cię nie może zranić w bitwie”. To jest duch strachu i niewiary! Lecz, czas już na to, aby stać się tym do czego obliguje cię twoje narodzenie!

Ci, którzy trwają w niewierze mogą być podejrzliwi wobec tych, którzy będą mieli wiarę do zwyciężania i zajęcia miejsca zwycięstwa. Są oni podobni do Izraelitów na pustyni, którzy chcieli ukamienować Jozuego i Kaleba. Wielu jęczy i skupia się na tym, jak wielcy i źli są giganci, wierzą, że sami są za słabi, wolą raczej walczyć w bitwach, które nie mają znaczenia. Opuszczają tą planetę i Bóg będzie musiał po prostu zniszczyć wszystko z powodu tej porażki! Nie zdają sobie sprawy z tego, że jęczą i narzekają przeciw Bogu, podczas gdy On oczekuje, że podniosą duchową broń i w wierze zajmą tą ziemię.

„Miejmy się na baczności, aby się nie okazało, że ktoś z was pozostał w tyle. I nam bowiem zwiastowana była dobra nowina, jak i tamtym; lecz tamtym słowo usłyszane nie przydało się na ni, gdyż nie zostało powiązana z wiarą tych, którzy je usłyszeli„.

Bóg z nami

Jeśli jesteśmy posłani przez Boga, nie idziemy sami, lecz idziemy z Jego obecnością i autorytetem niebios; Mieczem Ducha. Pomimo naszej słabej natury i skłonności do upadku, to Bóg, który jest wierny, trzyma nas i chroni przed złym, a nawet przed nami samymi i naszymi słabościami. Bóg dodawał odwagi Jozuemu, który wszedł do Ziemi Obiecanej tymi słowy: „Czyż nie przykazałem Ci: bądź mocny i mężny? Nie bo się i nie lękaj, się, Bo Pan, Bóg twój, będzie z tobą wszędzie, dokądkolwiek pójdziesz„.

Bóg wypuszcza pokolenie wojowników, którzy pójdą do miejsc obietnicy z silną i niezachwianą wiarą, do tej pory widzianą tylko wśród wybranych. Oni osiągną poziom świętości i doskonałości, który będzie wynikiem ich wiary w to co niemożliwe. Będą burzyć warownie wroga i śmiać się z gigantów sprzeciwiających się im i straszących ich, będą walczyć dobry bój pomimo przewagi całego sprzeciwiającego się im świata. Będą słyszeć i będą posłuszni, nieustannie skupieni na Słowach króla i dzięki temu zmuszać przeciwnika do ucieczki w miarę jak królestwo Boże będzie ustanawiane na ziemi. Po wielu próbach i prześladowaniach zobaczą Tego, do którego przyjścia na obłokach tęsknili, aby postawił świętych ze wszystkich stuleci na ich miejscach, i oni to posiądą ziemię.

Nie bój się giganta „ludzkiego onieśmielenia” i jego gróźb. Nie zwracaj na niego uwagi; raczej skup swój wzrok na MNIE. Runie na niego kamień nieprzycięty ludzką ręką. Nie ścieraj się i nie reaguj na drwiny tych, którzy stoją na murach Jerycha mając do dyspozycji ludzką mądrość, ponieważ to Ja zburzę te mury! Nie marnuj swej siły na odpieranie ich kłamstw, milcz na ich urąganie i przygotuj się na okrzyk zwycięstwa. Nie bój się sprawozdań szpiegów, którzy mówią: „Jesteśmy jak szarańcza w ich oczach”. Idź zgodnie z moimi planami bitwy i zwyciężaj na wszystkich swoich drogach. Nie mów, że jesteśmy za mali ani że jest nas za mało, patrz na Boga, który poszerza i zwiększa cię do wypełnienia zadania. Nie patrz ani na prawo, ani na lewo, lecz patrz prosto na Mnie i miej wiarę. W czasie gdy światowe zamieszanie szaleje, ty masz być pewny siebie i odpoczywać we MNIE, abyś mógł iść w mojej obecności i mocy. Odpoczywaj we mnie i strząśnij z siebie wszystko, co rozprasza, co okrada cię z tego pokoju, ponieważ tak wejdziesz do ziemi obiecanej odpocznienia, które pokonuje wszelkie moce przeciwnika.

W Jego Miłości

Kriston Couchey

раскрутка сайта

Zderzenie królestw: Najbardziej niebezpieczne pytanie

Logo_VanCronkhite

David VanCronkhite

Miej się na baczności, gdy zadajesz pytanie Jezusowi a On odpowiada ci pytaniem. Zazwyczaj znaczy to, że coś trzeba zmienić, najprawdopodobniej ciebie.

Jezus uwielbiał zadawać pytania, szczególnie chłopakom specom od Prawa. Księga opowiada nam historię (Łk. 10:25) o ekspercie z jednej z najbardziej konserwatywnych, religijnych i legalistycznych partii, który zadał Jezusowi odwieczne pytanie, ciągle dyskutowane po dziś dzień: „Nauczycielu, powiedz, jak osiągnąć żywot wieczny?„

Jezus nie dyskutował z nim, lecz zamiast tego wystrzelił z powrotem: „Ty jesteś ekspertem. Znasz zakon. Co myślisz?” Legalista szybko odpowiedział: „To jest łatwe. Znam Księgę dobrze, studiuję ją całe moje życie. Aby mieć życie wieczne jednego trzeba i tylko jednego: kochać Boga wszystkim”, po czym szybko dodał, być może mamrocząc: „I kochać bliźniego jak siebie samego„.

Wspaniale jest być specjalistą i wiedzieć, a nawet czynić, a to wszystko 'sprawiedliwe rzeczy’ w towarzystwie miłującego Boga. Jestem przekonany, że, gdzieś tam głęboko, większość legalistów usiłuje podążać za setkami praw, aby zapracować na Bożą miłość, tęskniąc równocześnie za wiarą, że jest Bóg, który jest Bezwarunkową Miłością. Chcą przyjmować Bożą miłość i w jakiś sposób zwracać ją. . . gdyby tylko życie wieczne było wyłącznie sprawą ludzkiej relacji z Bogiem.

Niemożliwa do wykonania Część Druga

Lecz ten ekspert wiedział, że była Druga Część równania Prawa i ogłoszenie przed Jezusem drugiej część udzielonej przez Boga prawdy musiało być dla niego trudne. Miłujący Bóg jest nierozerwalnie związany z tym, jak on kochał bliźnich. Kochanie człowieka nie jest łatwym zadaniem. Tak naprawdę, jako znawca prawa mógł wiedzieć o tym, że nie można kochać drugiego człowieka bez jakiegoś nadnaturalnego wydarzenia, które musiałoby zajść w życiu.

Innemu tak zwanemu ekspertowi Jezus powiedział: „Będziesz miłował Boga swego z całego serca, z całej duszy i z całej myśli swojej. To jest pierwsze, największe przykazanie, a drugie podobne do tego: Miłuj bliźniego jak siebie samego„. Na tych dwóch przykazaniach opiera się cały zakon i prorocy” (Mat. 22:37-40). Łatwo jest twierdzić, że się Boga kocha, lecz stwierdzeniem, które tego dowodzi jest odpowiedź na pytanie: „Czy kochasz swego bliźniego?”

Pierwszy ekspert był bardzo podekscytowany tym, że prawidłowo odpowiedział na pytanie o kwalifikacje do życia wiecznego. Mógł sobie już darować wtedy, gdy jeszcze 'był do przodu’ i zanim zdał sobie sprawę z tego, że to następne pytanie do Jezusa, będzie wymagało od niego samego zmiany. Po prostu musiał usprawiedliwić siebie i swoją pewność posiadania życia wiecznego zadając następne pytanie, kamień potknięcia: „A kto jest bliźnim moim?„

To było znakomite miejsce dla Jezusa, który był gotów dokonać bolesnego naderwania teologii tamtych dni i zmienić miejsce przyłożenia pręta mierniczego prawdziwej religii. Miał to zrobić przy pomocy opowiadania o odrzuconym podróżniku z Samarii, który zdecydował się być miłosiernym opiekunem Żyda, którego zignorowali przez krajanie.

Jezus podejmuje opowiadanie o skomplikowanym życiu kręcącym się wokół miłości Ojca, łaski i miłosierdzia Syna, oraz głębokości miłości obu ku tym najbardziej odrzuconym przez legalistów tamtych czasów. Czy Bóg może kochać tak zwanych bezwartościowych nieudaczników współczesnego społeczeństwa równie bardzo jak robił to w ten czas?

Czy kocha tych, których tak szybko spisujemy na straty, ponieważ postrzegają życie nieco inaczej, czy też są w innym miejscu podróży w odkrywaniu Jego wierności, miłosierdzia, łaski, Boga nieskorego do gniewu, współczującego, przebaczającego, prawdziwej miłości, agape?

Zgodnie ze słowami Jezusa: TAK!

Miej odwagę być bliźnim

Czy Pan śmiał nas pouczać, abyśmy kochali bliźniego (sąsiada), a szczególnie wtedy, gdy jest on pogardzany i ma inny system wiary? W szczególności tak! Nasz bliźni może być uważany przez kościelne kręgi za szumowinę, podobnie jak ten Samarytanin. Może mieszkać po drugiej stronie ulicy z partnerem tej samej płci; może to call girl w twoim bloku, czy aborcjonista, rozwiedziony, cudzołożnik, bądź nielegalny emigrant. Tym Samarytaninem z sąsiedztwa może być baptysta , katolik, charyzmatyk bądź buddysta czy muzułmanin. Może nasz sąsiad usiłuje znaleźć nadnaturalnego Boga w ruchu New Age, a tym najbardziej pogardzanym może być bezdomny, którego staramy się ominąć na ulicy.

Nasi sąsiedzi mogą być ludźmi, którzy wcale nie chcą być kochani ani żeby się o nich troszczono; mogę być to ludzie, którzy nie chcą, aby inwestować w nich czas i pieniądze. Rzadko kiedy taki „samarytański” bliźni pojawia się w naszym życiu po to, aby zmieniać jego, lecz raczej po to, aby odkryć ciemność naszego własnego serca wobec tych, których Bóg kocha.

W końcu ekspert prawny otrzymuje odpowiedź na swoje własne pytanie. Bliźni to ten, który okazuje miłosierdzie. Historia Jezusa pozwoliła mu rozpoznać to, że największym pytaniem nie było to, kto jest moim bliźnim lecz to czy on sam jestem bliźnim.

Czy staramy się być bliźnimi tylko wtedy, gdy zgadza się to z naszym stylem życia i w granicach naszej strefy bezpieczeństwa? Czy jesteśmy gotowi być bliźnimi dla tych, których Bóg postawi na naszej drodze? Ekspert otrzymał właściwą odpowiedź, lecz nie mogła ona zbliżyć go do wypełnienia dwóch największych przykazań, tych które jedynie się liczą, jeśli nie posłuchał Jezusa czyniąc podobnie.

Nie będzie też ta odpowiedź miała większego wpływu na nasze życie. Czy mamy odwagę zapytać na nowo: „Jak osiągnąć żywot wieczny?” Tak, ale tylko wtedy, gdy jesteśmy gotowi poddać się takiej zmianie, aby nauczyć się kochać Boga ze wszystkich sił i bliźniego swego jak siebie samego.

Jak kochamy naszych bliźnich?

Podobnie jak Samarytanin, okazuj miłosierdzie tam i wtedy, gdy jest potrzebne. Jeśli zaś mamy okazywać miłosierdzie, czemu by nie wyrazić pełnej głębokości Jego miłości i współczucia, łaski, opowiedzieć o tym, że Pan nie gniewa się prędko i zademonstrować prawdę, wierność przymierza i przebaczenie? Podobnie jak Ojciec jest miłosiernie pokazuje nam.

Kto jest moim bliźnim (sąsiadem)? Nie pytaj Jezusa, dopóki rzeczywiście nie chcesz wiedzieć i nie chcesz poddać się zmianie w tego, który kocha.

David VanCronkhite

topodin.com