Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

W obliczu tego co niemożliwe

Francis Frangipane

Kształtowanie służby

A gdy nastał wieczór, przystąpili do niego uczniowie jego i rzekli: Miejsce to jest puste, a godzina już późna; rozpuść więc ten lud, aby poszedł do wiosek i kupił sobie żywności. A Jezus im rzekł: Nie trzeba, żeby odchodzili, dajcie wy im jeść. Oni zaś mu powiedzieli: Mamy tutaj tylko pięć chlebów i dwie ryby'” (Mat. 14:15-17).

Chciałbym opowiedzieć dziś o tym, jak Pan wzbudza dojrzałych Bożych mężczyzn i kobiety, rozpala pragnienia i postawy, które przymuszają człowieka do pełnego oddania się chodzeniu z Jezusem Chrystusem. Ważne jest, aby od samego początku zdawać sobie sprawę z tego, że jeśli chodzi wykonywanie Bożej woli, zarówno osoba Boga jak i Jego środki zawsze będą wydawać się niewystarczające. Och, będziesz przygotowywany w jakiś sposób. Będziesz studiował i modlił się, lecz za mało, będziesz wiernie oddawać swój czas i finanse, lecz nic z tego, co robisz nie jest godne zaufania i rzeczywiście, gdy już zrobiłsz wszystko, co tylko może, będziesz mamrotał Panu, coś takiego jak uczniowie: „Mamy tutaj tylko pięć chlebów i dwie ryby”.

Świadomość swojej niewystarczalności jest olbrzymim plusem w duchowym wzroście, jest to milowy krok na drodze do prawdziwej duchowości, która jest zrodzona z zależności od Boga, a nie z ludzkiej samowystarczalności. Gdy już raz człowiek uświadomi sobie swoją niewystarczalność, nie będzie marnował lat na dochodzenie do tego.

Nie ma dnia, abym nie miał świadomości swojej słabości. Oprócz zmagań z 'uczuciami’ niewystarczalności, dokładnie wiem, że jestem taki. Wiem bardzo dobrze, o tym że nawet największe moje wysiłki są całkowicie niewystarczalne, a z chwilą, gdy pomyślę inaczej, gwarantuję sobie upadek.  Pan ma wiele sposobów na pobudzanie mojego duchowego wzrostu, ale okresy największego wzrostu przychodzą niemal zawsze wbrew mnie samemu. Proces zaczyna się z chwilą, gdy Pan objawia pewne zadania czy potrzeby, które są zarówno absolutnie niezbędne jak i totalnie niemożliwe dla mnie do wykonania. Pierwszą moją reakcją jest modlitwa: „Panie, wzbudź kogoś innego, kto to zrobi”, lecz kiedy nikt się nie pojawia, zdaję sobie sprawę z tego, że Pan chce, abym to był ja. Gdy tylko zrobię pierwszy krok, szybko słyszę jak mówi to samo, co powiedział do uczniów: „Wy dajcie im jeść„.  Czasami ukrywam się za „znanymi” zadaniami, które wiem, że mogę wykonać, lecz zbliża się czas rozliczenia. Zazwyczaj jest to czas nacisku, presji zaczynający się od odkrycia mojej kruchości, a kończący się złamaniem i oczekiwaniem na Pana. To właśnie tutaj, tu gdzie narzekam na to jak żałośnie mało jest „pięć chlebów i dwie ryby”, które oferują Jezusowi, On mówi do mego serca: „Przynieś je do mnie” i tutaj zaczyna się cud łaski.

Gdy się poddaję na nowo w Jego ręce zaczyna się pojawiać nowy wymiar mojego chodzenia z Bogiem, czas nadnaturalnego pomnażania.  „Wziął pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, pobłogosławił, potem chleby łamał i dawał uczniom, a uczniowie ludowi. I jedli wszyscy, i byli nasyceni„(w.19).

Cokolwiek dajesz Jezusowi, On to błogosławi i łamie. Prawdziwy uczeń zawsze cechuje się tymi dwoma wyraźnie przeciwstawnymi cechami: znam Jego cudowne, niezasłużone błogosławieństwo i złamana jest w nim pycha, samowystarczalność i duma. Pan daje nam bezwzględnie do zrozumienia, że dla nas, jako chrześcijan, jest wyłącznie jedno źródło mocy. Im szybciej zdamy sobie sprawę z tego, że nasza skuteczność nie jest z nas, lecz z Chrystusa, tym szybciej będziemy przeżywać cuda, które On stwarza. Rzeczywiście, On objawia nam nasze słabości, ale tylko po to, aby przygotować nas na przyjęcie większej Jego mocy.

Zastanów się: Gdy Jezus uczynił cud rozmnożenia chlebów i ryb, zarówno On sam jak i uczniowi byli zmęczeni i potrzebowali wzmocnienia (p. Mk 6:31). Doszła do tego przykra wiadomość o ścięciu głowy Jana chrzciciela. Pan szukał miejsca, aby zabrać gdzieś uczniów, aby mogli odpocząć chwilę. Właśnie w takich warunkach osłabienia, Pan dokonał tego wielkiego cudu łaski.

Podobnie jak z Jezusem jest z nami: to wtedy, gdy odczuwamy naszą słabość najbardziej, Bóg może nas używać najpotężniej! Pan stale będzie nam stawiał zadania, których nigdy wcześniej nie robiliśmy. Będzie wymagał od każdego z nas oddania wszystkiego, bez względu na to jak bardzo nieodpowiednie będzie nam się to wydawać. W królestwie Bożym nie będzie „rycerzy w lśniących zbrojach”. Nasze zbroje będą pogięte i porysowane. Wspaniali hollywoodzcy herosi nie pognają na ratunek, lecz zrobią to właśnie ci zmęczeni święci, którzy patrzą na Boga i w swej słabości znajdują wzmocnienie Chrystusa. Jest to rzeczywista istota królestwa Bożego; boska wielkość przejawiająca się przez zwykłych ludzi.  W dniach, które są przed nami, Pan pokarze ci jakoś potrzebę, której spełnienie będzie wydawać się absolutnie poza twoimi możliwościami. Naturalną reakcją na to będzie: „Jestem tylko zwykłym człowiekiem z ograniczonymi możliwościami. Nie mogę zrobić tego, o co mnie prosisz”. Jeśli jednak będziesz spokojny, szybko usłyszysz cichy głos Mistrza, mówiący „Przynieś tą potrzebę do Mnie”.

Rób, co ci mówi, ponieważ gdy dasz Mu niedostatki swoich umiejętności i swoje żałosne możliwości, On zacznie błogosławić i łamać cię, po czym cudownie rozmnoży to, co do Mu przyniosłeś. Przez wszystkie lata mojej służby nie poznałem żadnej innej mocy skuteczniejszej w przemianie niż ta, działającej pomimo naszych braków; gdy jesteśmy Bogu posłuszni w obliczu tego, co niemożliwe.

seo оптимизация сайтов

Reality Check: Nie zapominajcie o prześladowanych braciach

16 marca 2010

W zeszłym tygodniu wielu naszych braci i sióstr straciło swoje życie dla Chrystusa. Jak powinniśmy zareagować na wołanie męczenników?

W zeszłym tygodniu, gdy miliony Amerykanów tłoczyło się w kinach, aby zobaczyć „Alicję w Krainie Czarów” w 3-D, wielu chrześcijan w innych częściach świata było napadanych, gwałconych i zabijanych dla ewangelii.

Otrzymałem wtedy od przyjaciela, Christopher’a Alam’a, ewangelisty, piszącego z Południowej Azji, aby mi opowiedzieć o straszliwej okrucieństwie jakie wydarzyło się w Myanmar.

„Tak długo, dopóki nasi bracia i siostry giną w innych krajach dla Chrystusa

nie możemy zdjąć naszej zbroi ani żyć w świecie Fantazy

powodzenia i natychmiastowego błogosławieństwa”.

Opowiedział mi o tym, jak birmańskie małżeństwo zakładające kościoły na wiejskich terenach zostało brutalnie napadnięte przez lokalny oddział zbrojny. Kobieta została zgwałcona przez bandę buddystów, którzy byli niezadowoleni z tego, że miejscowi nawrócili się do Chrystusa i zniszczyli bałwany Buddy.

Said Alam: „ Kapłani lokalnego klasztoru buddyjskiego donieśli na chrześcijan lokalnym władzom wojskowym. Wojsko oraz kilku buddyjskich bandytów napadło na chrześcijan. Pobito ich, zniszczono ich dobytek i wyrzucono z miasteczka. Ci wierzący zostali zmuszeni do ucieczki w puszczę, gdzie teraz przebywają”. Około 100 ludzi z 20 rodzin żyje teraz bez dachu nad głową.

Tragedia na Myanmarze miała miejsce kilka dni przed tym, gdy 7 marca muzułmanie z północnej Nigerii w szale zamordowali maczetami i inna bronią około 500 chrześcijan. Chrześcijańscy przywódcy z tego obszaru powiedzieli The New Yourk Times, że wojsko śpiewało „Allach jest wielki”, gdy włamywali się do ich domów, rozcinali kobiety i dzieci nożami i palili domy.  Dziennik przekazał, że nigeryjska policja z miasta Jos aresztowała w związku z tymi zabójstwami 200 ludzi, skonfiskowano 14 maczet, 26 łuków, strzał, 3 siekiery, 4 włócznie i 44 pistolety. Co najmniej jeden z aresztowanych napastników przyznał się, że jest złonkiem terrorystycznej sieci Al-Kaidy.

Zaledwie cztery dni po masakrze w Nigerii, sześciu Pakistańczyków, którzy pracowali w organizacji World Vision w Pakistanie zostało zastrzelonych przez islamskich bojowników w mieście Oghi, w północnym Islamabadzie. Rzecznik prasowy organizacji powiedział, że około 15 uzbrojonych mężczyzn przyjechało do biura w Oghi 10 marca. Przeszukali kolejno w pomieszczeniu pracowników pomocniczych, czterech mężczyzn i dwie kobiety po czym oddali do nich strzały z bliska.

Jak powinniśmy reagować na takie ponure raporty? Zazwyczaj czujemy się bezsilni. Przede wszystkim Myanmar, Nigeria i Pakistan są po drugiej stronie świata. Wydaje się, że łatwiej zapomnieć o bólu, ponieważ oni są tak daleko.  Lecz Bóg wzywa nas, abyśmy stanęli w duchowej solidarności z naszymi prześladowanymi braćmi. Gdy dzieci Izraela miały wejść do Ziemi Obiecanej, Jozue dał wyraźne polecenia plemionom, Rubena i Manasessa, którzy już osiedlili się po wschodniej stronie Jordanu. Oni już zajęli swoje terytoria, mogli wymówić się od bitw, które czekały resztę.

Lecz Jozue powiedział do nich:

Wasze kobiety, dzieci i bydło niech pozostaną w ziemi, którą dał wam Mojżesz po tej stronie Jordanu. Wy wszyscy zaś, dzielni mężowie, przeprawicie się uzbrojeni przed waszymi braćmi i wesprzecie ich, aż Pan także waszym braciom, podobnie jak wam, da odpoczynek i oni także wezmą w posiadanie ziemię, którą Pan, Bóg wasz, im da; wtedy powrócicie do ziemi waszego dziedzictwa, którą dał wam Mojżesz, sługa Pana, po tej stronie Jordanu na wschodzie” (Joz. 1:14-15). Nie było zgody na to, aby lud Boży, Ruben i Manases, cieszył się pokojem i wolnością dopóki ich bracia nie zajęli swoich terenów.

Podobnie jest dziś; nie mamy zgody na to, aby się zrelaksować i dobrze czuć, tylko dlatego, że łatwo jest być chrześcijaninem w Stanach Zjednoczonych. Dopóki nasi bracia i siostry giną w innych krajach, nie wolno nam zdjąć naszej zbroi i żyć w fantazyjnym świecie powodzenia i natychmiastowego błogosławieństwa.

Do naszych praktycznych obowiązków należy:

1. Modlić się za prześladowany kościół. Zachęcam (amerykańskich) wierzących, aby włączyli do modlitwy co najmniej jeden kraj. Możesz odczuć szczególne obciążenie krajem, w którym chrześcijanie cierpią. (Pan położył mi na sercu Iran. Zbieram informacje i wiadomości, abym mógł wstawiać się rozumnie.)

2. Wspierać finansowo prześladowanych wierzących. Wiele misyjnych organizacji pracuje dziś we wrażliwych krajach, aby zakładać kościoły, dostarczać literaturę i szkolić przywódców. Pytaj Pana, którą służbę powinieneś wspierać. Open Doors (opendoorsusa.org) oraz Voice of the Martyrs (persecution.com) to dwie wspaniałe organizacje, które służą cierpiącemu kościołowi. Odwiedź ich stronę, aby wpisać się na listę mailingową z najnowszymi informacjami i zobaczyć jakie są ich obecne strategiczne projekty.

3. Odwiedź swoich cierpiących braci. Brat Andrew, założyciel Open Doors, powiedział mi, że najważniejsze co może zrobić dla prześladowanych wierzący to spędzić z nimi czas i zachęcać ich. Oni muszą wiedzieć, że kogoś obchodzą. O ile podróżowanie do tych wrażliwych obszarów nie zawsze jest zalecane (a wybierając się tam należy dobrze się poradzić i uzyskać informacje od pastorów), wielu z nich można odwiedzić w miejscach, gdzie kościoły są napadane.

Żyjemy w takich czasach, gdy Bóg wstrząsa nasza amerykańską Fantazy i przywraca nam świadomość rzeczywistości. Bądźmy poważni. Nie odwracajcie się, proszę, od głosu krzyku naszych braci i sióstr, którzy znajdują się na linii frontu.

– – – – –

J. Lee Grady był przez 11 lat redaktorem magazynu Charisma, obecnie jest redaktorem pomocniczym.

You can find him on Twitter at leegrady. His latest book, The Holy Spirit Is Not for Sale, is now in stores.seo оптимизации сайта

Wiosna 2010, wraca życie

Ron McGatlin

Powraca życie w 2010

Uśpiony czas zimy jest okresem pozbawionym życia, kiedy życie roślin chowa się pod ziemią czy to w systemie korzeniowym, czy jako nieaktywne nasiona, aby pojawić się na wiosnę i odbudować pełnię życia i owocności. W zimie życie trwa lecz na zupełnie innym poziomie niż w ekscytującym przebudzonym i produktywnym czasie wiosny.  Przebudzenie oznacza powrót do życia. W jakiś sposób te naturalne okresy podobne są do ekscytującego, owocnego duchowego życia Bożego, które pojawiają się w cyklicznych okresach. Czasy powrotu do życia przychodzą o okresach uśpienia, tyle że nie dzieje się to w cyklu rocznym, lecz różni zarówno czasem trwania jak i intensywnością. Powrót do życia czy przebudzenie życia jest podobne również do fal morskich. Mniejsze fale występują częściej, pojawiają się bardziej rytmiczne jedna za drugą. Niemniej, gdy wiatr Ducha wzrasta, fale stają się bardzo duże i bardziej od siebie oddalone. Są też znacznie silniejsze i mogą wprowadzić ogromne zmiany w linii brzegowej.

Wierzę, że słyszę jak Pan mówi, że potężne fale świeżego przebudzonego życia przywracają ekstremalne i ekscytujące duchowe życie masom ludzi na całym świecie i zaczyna się to dziać od wiosny 2010. Podobnie jak z uśpionym drzewem, które najpierw wypuszcza pąki, które stają się liśćmi i kwiatami, a dopiero później pojawiają się małe zielone owoce, które z kolei dojrzewają do żniwa. W tej okolicy, gdzie mieszkam, kiedy niezwykłe zimowe wiatry utrzymują naturalne życie w uśpieniu, wydaje się, że pączki wiosny pojawiają się na niektórych drzewach przed swym normalnym cyklem.

Nawet teraz, kiedy potężne trzęsienia ziemi i inny kataklizmy sprowadzają zniszczenie, pączki przebudzonego życia zaczynają zalewać serca i płynąć na ulice zniszczonych miast. W ciemnej nocy wiatru, nadzieja widzi pączkującą radość Pańską, która zbliża się w poranku przedwiośnia. Pustoszący ból zawsze niesie zgorzknienie i urazę w serca niezależnych ludzi, którzy polegają na sobie. Niemniej, ci, którzy ufają Panu Bogu Wszechmogącemu w tych okresach bolesnych doświadczeń są pociągani bliżej do Niego w całkowitej zależności od Jego miłości i duchowego życia sprawiedliwości, pokoju i radości Ducha Świętego.

Potop Bożej miłości, który jest odpowiedzią na zbliżenie się w pełnym uzależnieniu i adoracji Jego ludzi do Niego wzbudza potężne fale Jego duchowej miłości mocy w żywych demonstracjach i manifestacja pośród tych, którzy kochają Go i ufają Mu. Jest to przebudzone życie powracające do Jego ludzi. Jest to wiosna przebudzonego życia, które przyniesie piękno pośród tragedii. Bóg jest miłością. Przebudzenie to przeżywanie potężnego strumienia Jego miłości wlewanej w Jego ludzi i na Jego świat.

Ci, którzy popadli w życie skupione na sobie i innych bożkach zostaną przekonani o swoim błędzie, gdy zostaną dotknięci przez falę Jego miłości. Wielu będzie pokutować ze swoich fałszywych bożków i nawracać się do Niego z całych serc. Ich serca i życie będą poddawane przemianie w miarę jak życie Boże będzie ich wypełniać na nowo przez Ducha Świętego.

Czy czujesz już to podniecenie w sercu budowane przez Jego Ducha w miarę jak przebudzone duchowe życie z głębokości zaczyna wypływać na powierzchnię? Prawdopodobnie nie było jeszcze takiego okresu w historii ludzkości, w którym świat tak rozpaczliwie tęskniłby za prawdziwym życiem Bożym. Kruszejący stan świata dramatycznie niszczy zaufanie ludzi do fałszywych bożków. Próżne egoistyczne życie spędzane na pobłażaniu sobie rozpada się na bezcelową i chorą egzystencję pozbawioną prawdziwego życia.

Butwiejące drzewo przynosi niewiele owocu lub wcale. Martwe drzewo trzeba wyciąć, aby zrobić miejsce na nowe i przygotować je do owocowania. Okres głębokiej pokuty i wycinania nadchodzi do kościoła, jak prawdziwe życie z Ducha błyszczy prawdziwą miłością i prawdziwym życiem królestwa Bożego Jezusa Chrystusa. Prawdziwe życie Ducha oświetla prawdziwą miłością i prawdziwym życiem królestwa Bożego Jezusa Chrystusa ogromne tłumy rozpaczliwie spragnionych ludzi, którzy kiedy doświadczyli pełnego chwały życia Bożego.

Iz.61:11

Bo jak ziemia wydaje swoją roślinność i jak w ogrodzie kiełkuje to, co w nim zasiano, tak Wszechmocny Pan rozkrzewi sprawiedliwość i chwałę wobec wszystkich narodów.

Iz 42:9:

Oto wydarzenia dawniejsze już się dokonały, a to, co ma nastać, zwiastuję; zanim zacznie kiełkować, opowiem je wam.

Duchowe przebudzone życie prowadzi do rzeczywistości prawdziwego duchowego kościoła (ekklesia) i życie według królestwa Bożego staje się rzeczywistości na ziemi tak, jak to jest w niebie. Bóg i człowiek, niebo i ziemia, schodzą się razem w prawdziwym duchowym kościele.

Dążcie do miłości. Ona nigdy nie zawodzi,

a Królestwu Jego nie ma końca.

Ron McGatlin

basileia@earthlink.net

продвижение сайта

A.W.Tozer o świętości

ŚWIĘTOŚĆ BOGA

A.W. Tozer (fragmenty)

„Bóg nie jest teraz bardziej święty niż był kiedykolwiek wcześniej, nie był też nigdy wcześniej bardziej święty niż jest teraz. Nie otrzymał Swej świętości znikąd ani od nikogo. On Sam jest Świętością. Jest Całkowicie Święty, jest Tym Świętym; On sam jest świętością, co sięga ponad wszelkie możliwości pojęcia tego przez umysł czy wyrażenia słowami, ponad wszelką możliwa chwałę”.

„Żaden język nie jest w stanie wyrazić świętego, więc Bóg ucieka się do skojarzeń i sugestii. Nie może powiedzieć tego wprost, ponieważ musiałby używać słów, których znaczenia nie znamy. Musiałby je przetłumaczyć/przenieść w dół, do naszej nieświętości. Gdyby miał nam powiedzieć jak bardzo jest biały, zrozumielibyśmy to tylko w kategoriach naszej obskurnej szarości”.

„W dawnych czasach, gdy Bóg był w centrum ludzkiej czci, powszechne było klęknąć i trząść się, płakać, drżeć i pocić się w agonii przekonania o grzechu. Teraz tego nie widzimy, ponieważ Bóg, którego głosimy nie jest Tym wiecznym, strasznym Bogiem, nie jest to „Święty mój” (Hab. 1:12), „którego oczy są zbyt święte, aby patrzeć na zło, nie może patrzeć na bezprawie” (Hab. 1:13).

„Korzystaliśmy z technicznych interpretacji usprawiedliwienia przez wiarę i udzielonej sprawiedliwości Chrystusa tak długo, aż rozwodniliśmy wino naszej duchowości. Pomóż nam, Boże, w tej złej godzinie!”

„Wchodzimy w obecność Bożą z zanieczyszczonymi duszami. Wchodzimy z własną koncepcją moralności, której nauczyliśmy się z książek, gazet i ze szkoły. Przychodzimy do Boga brudni – nasza najbielsza biel jest brudna, nasze kościoły są brudne i nasze myśli są brudne – i nic z tym nie robimy!”

„Gdybyśmy przyszliśmy do Boga brudni, lecz z drżeniem, wstrząśnięci i pełni strachu, gdybyśmy uklękliśmy u Jego stóp i płakaliśmy za Izajaszem: „Biada mi, zginąłem, bo jestem człowiekiem nieczystych ust” (Iz. 6:5), to mógłbym zrozumieć, lecz my wskakujemy w Jego przerażającą obecność i zapominamy o „świętości, bez której nikt nie ujrzy Pana” (Hebr. 12:14).

„O Boże, wkrótce każdy będzie musiał stanąć przed tobą i zdać Ci sprawę ze swoich uczynków dokonanych w ciele. Ojcze, utrzymuj w nas poczucie świętości, abyśmy nie mogli grzeszyć i wymawiać się, lecz aby pokuta była równie głęboka jak nasze życie. O to prosimy w Imieniu Jezusa. Amen.

A.W. Tozer.seo поисковая оптимизация сайтов

Radość to normalny stan

Dudley Hall

15 luty 2010

A teraz do ciebie idę, i mówię to na świecie, aby mieli w sobie moja radość w pełni”  Jn 17:13.

Kilka razy w swej ostatniej wypowiedzi Jezus wspomina radość, która jest oferowana uczniom, żyjącym w drogocennej więzi z Ojcem. Już im powiedział, że odchodzi do Ojca po to, aby przygotować dla nich miejsce u Ojca. Będą mieli dostęp i władzę, będą jego przedstawicielami na ziemi, gdy wstąpi do nieba. Póki więc jeszcze jest na ziemi mówi im o niebiańskich prawdach, które wyniosą ich ponad ziemski i czasami bolesne okoliczności życiowe.

Powtarza im wielokrotnie, że to Jego radość otrzymają, że będzie to taka sama radość, jakiej On doświadczał jako umiłowany Syn Boży. Był radosny, ponieważ był zawsze świadom tego, że podoba się Ojcu. Był pewny tego, że słowo Ojca było silniejsze niż wszelkie idee wymyślane przez zwykłych ludzi; był przekonany o tym, że wola Ojca wypełni się we właściwym czasie i nawet jeśli zdrajcy tacy jak Judasz nie są w stanie tego powstrzymać. Gdyby miał oferować cokolwiek mniejszego, byłoby to zaparciem się całej rzeczywistości, o której im Sam opowiadał.

Byli współdziedzicami, a nie dziedzicami części dziedzictwa. Boża obecność miała być dla nich dostępna jako dla synów, a nie jako uprzywilejowane przejście. Mieli otrzymać tą samą radość lub w ogóle.

Obyśmy mieli odwagę uwierzyć Jego słowu, obyśmy nie zatrzymali się na „ulepszeniu”, kiedy mamy synowski dostęp. Nie wolno nam zadowolić się lepszymi okolicznościami i większą ilością rzeczy, zostały nam udzielone te same przywileje, którymi cieszył się Syn. Będzie nam to potrzebne. Bierzemy na siebie Jego rolę przedstawiciela królestwa niebieskiego, a świat nie będzie dla nas ani trochę lepszy, niż był dla Niego.

Jaki jest współczynnik twojej radości? Jego radość należy do ciebie. Będziesz musiał uwierzyć Jego słowu i doświadczyć go.сайта

Wieczna Miłość

Ron McGatlin

W ekonomii Bożego działania z człowiekiem wszystko jest oceniane pod tym względem ile zostanie wykorzystane w niebie i jakiej będzie to jakości. Ustanawianie życiowych priorytetów obejmuje ustalenie wartości jaką nadajemy drogocennym chwilom świadomości i potencjału jaki tkwi w przydzielonym okresie życia na ziemi.

Życie w Bogu jest wieczne, niemniej czas naturalnego życia w naszych ziemskich ciałach jest ograniczone. Dzień o dniu, chwila po chwili zwykły rezerwuar naturalnego życie wyczerpuje się w miarę jak dopuszczony okres naturalnego życia jest pochłaniany przez czas.

Dziecku wydaje się, że życie nie ma końca. U człowieka dojrzałego doświadczenie uczy, że ma tylko względnie krótki okres tego życia. Obserwujemy jak ci, którzy podążali śladami tych doświadczeń starzeją się i odchodzą. Jeśli obejrzymy się przez ramię za siebie, widzimy tych, którzy idą za nami stałym strumieniu ludzi idących przez życie.

Jako nastolatek żyjący bez Boga dziwiłem się pustej daremności życia. Nie istniał jakiś postrzegalny cel urodzenia się, chodzenia do szkoły, zawsze obecnych obowiązków do wykonania, potem chodzenia do pracy przez całe życie, posiadania dzieci, aby zmierzały się z tymi samymi nużącymi pustymi rzeczami. Wszystko to razem nie miało żadnego innego sensu poza tym, że dojrzeć i zacząć ponownie ten sam proces daremny proces. Pozostało mi tylko jako życiowy cel zaspokajanie własnych przyjemności.

Czy możecie sobie wyobrazić głęboką satysfakcje i radość, gdy Bóg cudownie wszedł w moje życie w wieku 21 lat? Oto nagle tam, gdzie do jeszcze przed chwilą była pustka nudy, pojawił się w życiu cel. Teraz, po tych wszystkich latach, chwila w której poznałem MIŁOŚĆ ciągle jest żywa w mojej pamięci. Ciągle napływają mi do oczu łzy, gdy sobie przypomnę ten poranek, kiedy po raz pierwszy przeżyłem Miłość Bożą. Nigdy nie wiedziałem, że ktoś może mnie pokochać. To było obezwładniające. Życie zaczęło się od tej chwili. Wszystko zmieniło się i zaczęło zmieniać.

Cel w życiu

Skarb, który znalazłem w Bożej miłości dał mi prawdziwe życie. Szybko pojawił się w centrum uwagi cel życia. Wszyscy musieli wiedzieć o tym, że ta miłość zmieniła całe życie i usunęła pustkę i powierzchowność. Poznanie miłości Bożej i kochanie Go mogło to cudowne życie dać każdemu. Oni wszyscy musieli poznać Jezusa i przyjąć Jego miłość, która dawała wspaniałe życie, które ma cel. Wszyscy musieli wiedzieć, że Jezus kocha ich tak bardzo, że umarł za nich. Tak, było pełen żaru do głoszenia ewangelii, aby dotrzeć do każdego z ewangelią zbawienia.

Lata poświecone na szkolenie w systematycznej teologii religijnego kościoła przeniosły punkt ciężkości z miłości na studiowanie słowa i wykonywanie religijnych posług. To głębokie uczucie, że musi być coś więcej było obecne głęboko wewnątrz lecz przykryte warstwami religijnego szkolenia.

I nagle od Boga

Ponownie Bóg cudownie zainterweniował w moim życiu i wylał Swego Ducha na mnie, gdy siedziałem samotnie, modląc się na brzegu potoku. Zapoczątkowało to proces, który wypłukał ze mnie wszystko, czego byłem uczony na temat zaniku mocy i darów Ducha Świętego. Cudowna miłość Boża nie tylko została odnowiona ale przesunęła się ku bardziej dojrzałemu i intensywnemu poziomowi. Dało to początek burzliwemu okresowi niszczenia wszystkiego co budowałem w życiu i wszystkiego co religia i potrzeba zbudowały we mnie. Niewyobrażalnie bolesny był widok tego, jak całe moje dotychczasowe życie, mówiąc obrazowo, spłonęło do cna czy zmieniło się w proch.

I jeszcze raz niespodzianka

Po raz kolejny Bóg zainterweniował w moje życie. To było to większe niż wszystko, co do tej pory. W połowie lat 80tych, po latach umierania dla swej przeszłości i latach pracy uwalniania, oczyszczania i uzdrawiania ciągle trwał proces zamian wszystkiego. Skończyło się wszystko, nie pozostało mi zupełnie nic z czym mógłbym usługiwać czy robić jakiś biznes czy choćby przyjmować posługę.

Stanąłem ponownie na starcie. Ponownie, podobnie jak poprzednio, gdy Bóg wkraczał, byłem sam, tym razem w ciszy przyczepy kempingowej za domem. Postanowiłem poczytać Nowy Testament. Czytając Ewangelie wg Mateusza miałem wrażenie, że jedno słowo stale na mnie wyskakuje. Dziwiło mnie to dlaczego, bo było to jakoś takie ogólne, wcześniej bez znaczenia, a teraz sterczące w górę. Zadałem Bogu proste pytanie. Odpowiedź, którą usłyszałem, zmieniła moje życie na zawsze: Boże, co to słowo KRÓLESTWO naprawdę znaczy? Dlaczego Jezus mówił o tym tak często?”

Zostałem przytłoczony objawieniem na temat Jego Królestwa, – teraz na ziemi – które Bóg wlewał we mnie. Fragmenty Biblii, które trudno było zrozumieć, a jeszcze trudniej wyjaśnić, nabierały doskonałego sensu i nowego znaczenia w świetle Jego Królestwa. Było to coś w rodzaju przeżycia otwartego nieba. Każde pytanie, które zadawałem Bogu natychmiast otrzymywało odpowiedź z mądrością i zrozumieniem przekraczającym wszystko, cokolwiek do tej pory znałem. To oświecenie i zrozumienie Biblii rozwijało się w czasie. Często byłem zdumiony tym, jak pewne rzeczy nabierały prostego i głębokiego sensu i przynosiły taki wewnętrzny pokój. Od tego dnia w latach 80tych każdy dzień mojego życia jest pochłonięty przez to, co dla mnie jest co najmniej ostatecznym celem życia na ziemi.

Ostateczny cel

Ponad narodzeniem na nowo i ponad chrztem w Duchu Świętym jest życie królestwa Bożego – królestwo niebios na ziemi, jak jest w niebie. Bóg miał pewien cel udzielając odkupienia przez wiarę w Chrystusa i udzielenie pełnomocnictw przez życie Chrystusa w nas przez Ducha Świętego. Wszystko, czego Bóg udzielił ludzkości przez Chrystusa Jezusa jest skierowane ku rządom na tym świecie Bożego Królestwa wiecznej miłości. Ta MIŁOŚĆ Boża spływa przez ludzkość na ten świat, odzwierciedlając chwałę Jego miłości z powrotem ku Niemu i wszelkiemu stworzeniu. Świadectwo chwały Bożej w Chrystusie ma świecić na wszystkie zakątki ziemi i aż do krańców stworzenia. Królestwo Boże na Planecie Ziemi jak to jest w niebie spływające miłością i chwałą na całe stworzenie jest ostatecznym celem ludzkiego życia na ziemi i w niebie.

Godzien jest BARANEK! Chwała Bogu Wszechmocnemu!

Tajemnicą wieków jest CHRYSTUS W TOBIE, NADZIEJA CHWAŁY!

kol 1:27: Im to chciał Bóg dać poznać, jak wielkie jest między poganami bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały.

Obj. 11:15:

I zatrąbił siódmy anioł; i odezwały się w niebie potężne głosy mówiące: Panowanie nad światem przypadło w udziale Panu naszemu i Pomazańcowi jego i królować będzie na wieki wieków.

Iz: 9:6-7:

Albowiem dziecię narodziło się nam, syn jest nam dany i spocznie władza na jego ramieniu, i nazwą go: Cudowny Doradca, Bóg Mocny, Ojciec Odwieczny, Książę Pokoju. Potężna będzie władza i pokój bez końca na tronie Dawida i w jego królestwie, gdyż utrwali ją i oprze na prawie i sprawiedliwości, odtąd aż na wieki. Dokona tego żarliwość Pana Zastępów.

I niech będzie chwalebne imię jego błogosławione na wieki, A cała ziemia niech będzie pełna chwały jego! Amen, Amen.

Dążcie do miłości. Ona nigdy nie zawodzi,

A jego królestwo trwa na wieki.

Ron McGatlin

basileia@earthlink.net

deeo

Czy potrzebny ci środek Ducha Świętego do odtykania?

 

09 marca 2010

Nie jesteśmy w stanie zdobyć młodszego pokolenia wczorajszą czerstwą religią, czas odetkać nasze studnie.

W zeszłym tygodniu przemawiałem do grupy liderów stowarzyszonych z pewną zielonoświątkową denominacją w Południowej Karolinie. Wielu z tych mężczyzn i kobiet jest bardzo spragnionych świeżego poruszenia Bożego, lecz są świadomi małej skuteczność w zdobywani ludzi dla Bogu. Większość z ich małych zgromadzeń szarzeje za dnia.  Powiedziałem im, że są tylko dwa wyjścia: zmienić się lub umrzeć.

 

Nie tkwijcie w starym miejscu. Duch Święty oferuje oferuje najlepszy sposób na odetkanie waszych studni. Otwórzcie swoje życie i służbę na to, co nowego Bóg robi w tym ekscytującym czasie.

 

Przy pomocy historii z życia Izaaka przypomniałem im, że nigdy nie powinniśmy budować służb mając na uwadze tylko jedno pokolenie. Bóg przedstawia się jako „Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba” (Wyj. 3:6). Pan chce, aby Jego praca posuwała się z pokolenia w pokolenie, a to wymaga od nas elastyczności i otwartości na zmiany.

Po śmierci Abrahama Izaak wybrał się w czasie głodu do Geraru. Będąc tam zakasał rękawy i wykonał wyczerpującą pracę. Czytamy w Rdz. 26:18, że: „Izaak odkopał studnie, wykopane w czasach Abrahama, ojca jego, które Filistyni zasypali po śmierci Abrahama, i nadał im te same nazwy, jakie nadał im ojciec jego”.

Te fragment pokazuje wyraźną duchową zasadę: Bóg chce otwierać duchowe studnie błogosławieństwa, lecz nie chce tego błogosławieństwa ograniczać do jednego pokolenia. Przeciwnik uwielbia zasypywać nasze studnie wszelkiego rodzaju przedmiotami, w tym: religijnością, tradycją, legalizmem, denominacyjną polityką, walkami, zazdrością, chłodem serc, pychą i niemoralnością. Jeśli chcemy, aby w naszych studniach płynęła woda, musimy je odetkać.

O ile Izaak nie zmienił nazw studni nadanych przez Abrahama to odnowił je tak, aby mogły być błogosławieństwem dla kolejnego pokolenia. My również musimy być gotowi na takie przekształcenie naszych służb (czy nawet całkowite ich wypalenie jeśli trzeba), aby młodsze pokolenie chciało napić się tego, co oferujemy. Nie możemy zmieniać istoty naszego przesłania, lecz nie da się skutecznie pozyskiwać pokolenia Izaaka, czerstwą, staromodną prezentacją.

 

Potrzeba nam całkowitej przebudowy. Oto tylko kilka obszarów, które mogą wymagać odnowienia, przebudowy i odetkania:

1. Prawdziwa szczera duchowość. W czasach zielonoświątkowo charyzmatycznego poruszenia, przedawkowaliśmy z robieniem szumu. Celebrowaliśmy kaznodziejów, którzy nosili błyszczące garnitury a ich włosy wyglądały jak hełm. Wydawało nam się, że nie ma problemu w popychaniu ludzi, aby padali na podłogę w czasie usługi. Wypracowaliśmy sobie własne dziwaczne maniery zachowania przy kazalnicy. To wszystko musi odejść, dziś młodych ludzi nudzi sztuczność i udawanie. Nie musimy robić z siebie dzikusów, aby uzyskać nadnaturalne efekty.

2. Style muzyki. Uwielbienie wywołuje wojnę w niektórych kościołach, ponieważ tak bardzo związaliśmy się z muzyką naszego pokolenia. Chciałbym wykrzyczeć do ludzi z mojego pokolenia i starszych: „Tu nie chodzi o was!” Jeśli chcemy pozyskać młodszych ludzi to musimy zaktualizować naszą playlistę. Nie bądź egoistyczny; możesz słuchać swoich złotych przebojów w samochodzie lub w domu, lecz nie buduj służby swojego kościoła na muzyce z lat siedemdziesiątych.

3. Ubiór. W czasach, kiedy strój w stylu Casual Friday stał się normą dla większości pracowników biznesu, mnóstwo kościołów ciągle nie dostało jeszcze notatki służbowej. Kiedy wszyscy wokoło wyglądają jakby byli na pogrzebie, młodzi ludzie czują się jakby byli z innej planety. Wielu młodych chłopaków nie stać na zakup ciemnego garnituru (albo padli by martwi nosząc taki) a większość młodych kobiet nie da się zmusić do noszenia kapelusza z piórami, białych rękawiczek czy bluzek, które zakrywają ramiona. Nie ma drugiego tak skutecznego środka do zatykania studni jak staromodny religijny strój.

4. Zespół przywódczy. Jednoosobowy pokaz to była w kościołach norma w latach 80tych, lecz pokazaliśmy, że nie ma miejsca dla życzliwej dyktatury w kościele. Ten system nie był skuteczny i nie jest biblijny. Współcześnie młodzi ludzie chcą wzajemnego oddziaływania i więzi. W Nowym Testamencie Paweł budował wielopokoleniowy, wielokulturowy zespół, w którym byli mężczyźni i kobiety (p. Rzm. 16:1-16). Powinniśmy robić podobnie.

5. Relacyjne uczniostwo. W minionych latach, zdominowanych przez telewizję, chrześcijanie byli raczej widzami, którzy budowali swoje duchowe życie wokół wielkich wydarzeń, lecz kościół nie będzie w ten sposób funkcjonował w erze cyfrowej. Młodzi ludzie nie chcą się uczyć od gości, którzy przyjeżdżają do kościołów w limuzynach, zasiadają na tronie na scenie, głoszą z podwyższenia po czym znikają w swym wypoczynkowym pokoju. Oni chcą prawdziwych relacji z prawdziwymi duchowymi ojcami (matkami), którzy będą chcieli spędzić z nimi czas.

6. Technologia. Nie pojechałbyś za granicę jako misjonarz bez znajomości tamtego języka, a jednak sporo dzisiejszych kościołów usiłuje zdobyć młodsze pokolenie nie mając pojęcia o cyfrowych mediach. Nie bój się zmiany, jeśli dzieciak potrafi korzystać z iPhone to ty możesz też się nauczyć jako używać tweet’a. Bóg chce, abyśmy używali wszystkich nowoczesnych form komunikacji do głoszenia Jego prawdy.

 

Nie tkwijcie w starym miejscu. Duch Święty oferuje najlepszy sposób na odetkanie waszych studni. Otwórzcie swoje życie i służbę na to, co nowego Bóg robi w tym ekscytującym czasie.

 

J. Lee Grady był przez 11 lat redaktorem magazynu Charisma, obecnie jest redaktorem pomocniczym.

You can find him on Twitter at leegrady. His new book, The Holy Spirit Is Not for Sale, releases later this month.

раскрутка