Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Dlaczego Job cierpiał?

Brown Tom

Często, gdy przemawiam na temat uzdrowienia I powodzenia (prosperity), ludzie pytają mnie o Joba. Zadają pytanie: Jeśli uzdrowienie i powodzenie należą do nas to dlaczego Job cierpiał z powodu chorób i ubóstwa?”

To jest dobre pytanie i zasługuje na odpowiedź.

Po pierwsze, Księga Joba została napisana jako sztuka, co, oczywiście, nie znaczy, że jest to fikcja. Job istniał rzeczywiście. Ezechiel w 14:14 wylicza Joba jako prawdziwego sprawiedliwego męża, który żył bardzo dawno temu. W tej sztuce zwanej „Job” znajdujemy osiem postaci: Boga, Szatana, Joba, jego żonę, trzech przyjaciół Joba (Elifaz, Bildad oraz Sofar_ oraz młodego człowieka imeniem Elihu. Sztuka zaczyna się od narratora opowiadającego historię o Jobie i jego opisie jako największego męża wśród wszystkich ludzi Wschodu. Jego integralność był znana na całym świecie. Był tak uczciwy w swym postępowaniu, że nawet Bóg chwalił się nim. To On powiedział Szatanowi, aby zwrócił uwagę na nadzwyczajne życie Joba (1:8):

Mówi Pan do szatana: A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on.

Szatan miał taki wstręt do świętego stylu życia Joba, że powiedział Bogu, że jedynym powodem takiej jego sprawiedliwości i czci dla Boga jest taki, że jest zdrowy i bogaty. Szatan wierzył, że gdyby Job był chory i złamany, to porzuciłby służenie Bogu. Zatem Bóg zamierzał wykazać Szatanowi, że Job będzie Mu służył bez względu na to, jakie próby go spotkają. Od tej chwili Szatan niszczył wszystko, co Job posiadał – jego dobra, dzieci i zdrowie. To właśnie ten fakt, że Bóg pozwolił Szatanowi zniszczyć wszystko powoduje całą kontrowersje. Dlaczego tak zrobił

Niektórzy charyzmatycy po prostu oskarżają Joba strach jako to, co otworzyło drzwi na próby. Wskazują na werset 3:25: „bo spotkało mnie to, czegom się lękał, bałem się, a jednak mnie spotkało”. Widzie – mówią – Job działał w strachu. To dlatego Szatan mógł zaatakować go. Prawdą jest, że strach może spowodować, że przydarzy się nam wiele złych rzeczy, lecz wyraźnie jest to, że księga Joba nie uczy na temat strachu. Nie możesz wziąć sobie jednego stwierdzenia Joba, zbudować na nim całej teorii i powiedzieć, że Job stracił wszystko dlatego, że się bał. Wierzę, że ta interpretacja jest nadmiernym uproszczeniem wyjaśnienia jego cierpień.

Z drugiej strony, wielu ewangelików kocha tą historię ponieważ dowodzi ona tego, że dobry człowiek powinien spodziewać się cierpień. Problem z tym punktem widzenia jest taki, że zapominają oni wskazać na to, że Job został uzdrowiony i błogosławiony dwukrotnie po zakończeniu próby. Innymi słowy: Job nie pozostał chory i złamany, został uzdrowiony i błogosławiony.

Jakub w swoim liście przypomina nam, aby zastanowić się nad życiem Joba (Jak5:11):

Słyszeliście o wytrwałości Joba i widzieliście końcową nagrodę za nią od Pana; bo Pan pełen jest litości i miłosierdzia.

Czy nie jest zdumiewające to, że gdy ludzie myślą o Jobie to myślą o jego próbach, a nie o końcu tych prób? Tak, Jakub mówi ludziom, żeby rozważyli zwycięstwo, którego Job doświadczył i żeby stał się on przykładem dla nas – gdy my cierpimy choroby czy ubóstwo powinniśmy trwać w wierze a Bóg doprowadzi nas do zwycięstwa. Niemniej to dalej nie udziela odpowiedzi na pytanie, przede wszystkim dlaczego Bóg pozwolił Jobowi cierpieć.

DLACZEGO ZŁE RZECZY ZDARZAJĄ SIĘ DOBRYM LUDZIOM

Niektórzy myślą, że księga Joba usiłuje odpowiedzieć na odwieczne pytanie: “Dlaczego dobrym ludziom zdarzają się złe rzeczy?” W porządku, odpowiedź jest prosta jeśli nie wierzysz w Boga. Po prostu mówisz, że życie jest pełne okazji. Bez Boga nie musisz odpowiadać na to pytanie, lecz dla ludzi wierzących w Boga to pytanie jest jeszcze trudniejsze „Jeśli Bóg jest miłością i ma wszelką moc, aby usunąć cierpienie to dlaczego dopuszcza, aby dobrzy ludzie cierpieli?” Ciężkie pytanie, prawda? W rzeczywistości jest nie tyle trudno odpowiedzieć na to pytanie, co JEST TO NIEMOŻLIWE.

O co mi chodzi? To proste. Można zadawać pytanie, na które nie ma odpowiedzi. Robię tak, gdy zadaję pytania ze z góry przyjętymi założeniami (przypuszczenie). Przypuszczenie to jest coś większość ludzi uważa za prawdę, lecz nie zostało to udowodnione. Innymi słowy: jeśli przypuszczam, że coś jest prawdziwe to nie mogę prosić o odpowiedź na pytanie dopóki nie jestem gotów zrzec się z swego uprzedzenia. Na przykład żona może zadać pytanie z jakimś założeniem (przypuszczeniem) mówiąc: „nie mogę zrozumieć, jak mój mąż może być dobrym chrześcijaninem, a jednak popełnić cudzołóstwo?” On nie może być dobrym chrześcijaninem i popełniać cudzołóstwo. Może być chrześcijaninem I popełnić cudzołóstwo, nie może być dobrym chrześcijaninem cudzołożyć. Czy widzisz to, że można zadać pytanie, na które nie ma odpowiedzi. Podobnie jest z pytaniem: „Jak Bóg może być miłością i mieć wszelką moc, a jednak ciągle dopuszczać do tego, że ludzie cierpią?

W tym pytaniu są trzy przypuszczenia:

1. Bóg jest miłością.

2. Bóg ma wszelką moc.

3. Dobrzy ludzie cierpią.

Przypuszczać coś, nie koniecznie musi być złe. W tym przypadku, czy któregokolwiek z tych założeń jest złe?

Przede wszystkim, czy Bóg jest miłością? Oczywiście jest. Biblia tak mówi: Bóg jest miłością (1 Jn 4:16).

No, a co z Bożą moą? Czy Bóg ma moc do tego, aby usunąć cierpienie?

To drugie założenie stało się powodem tego, że pewien rabbi napisał bestsellerową książkę o cierpieniu. Zasadniczo mówi on, że Bóg jest miłością, lecz nie chce używać swej mocy dla nas. On woli, abyśmy żyli swoim życiem bez Jego interwencji, widzi Boga jako małego chłopca, który nakręca zabawkę i puszcza ją swobodnie. Wierzy w to, że Bóg stworzył nas po czym zostawił sobie samym.

Lecz Biblia tak nie naucza – zarówno Stary jak i Nowy Testament. Chrześcijanie nie zgadzają się na wiarę w to, że Bóg nie jest aktywny w ich życiu. W Biblii odnajdujemy Boga, który pomaga Izraelowi wyzwolić się z niewolnictwa, uwolnił Judę od wrogów a Jezus uzdrawiał chorych i pomagał biednym. Bóg jest aktywny i pomaga nam.

Tak więc, to drugie założenie jest poprawne. Bóg ma wszelką moc, aby nam pomóc. „Nie ma nic niemożliwego dla Boga” (Łuk 1:37).

To prowadzi nas do trzeciego założenia: “Czy dobrzy ludzie cierpią?”

Trzej przyjaciele Joba myśleli, że „NIE!” Wierzyli, że jeśli ktoś cierpi to jest tak z powodu grzechu przeciw Bogu. Tak więc, przez całą księgę Joba nieustannie usiłowali zmusić Joba do wyznania jego ukrytego grzechu. Byli bardzo elokwentni, mądrzy, lecz byli wyszukiwaczami błędów. Za każdym razem, gdy próbowali przekonać Joba, że zgrzeszył, ten nieustannie ogłaszał swoją niewinność. Job wiedział, że nie zgrzeszył, wiedział, że nie zawinił. Nie rozumiał tego, dlaczego Bóg go karał, skoro nie popełnił żadnego grzechu. Z pierwszego rozdziału jest jasne, że Job nie zrobił niczego złego, a wręcz coś przeciwnego jest prawdą. Był bardziej sprawiedliwy niż ktokolwiek inny włącznie z jego przyjaciółmi. Cierpiał nie dlatego, że zrobił coś złego, lecz dlatego, że najlepszym mężem na całym Wschodzie.

Niemniej przyjaciele Joba nie wiedzieli tego i zamiast widzieć Joba jako najbardziej sprawiedliwego męża wśród nich, uważali go za największego grzesznika. Jak bardzo się mylili! Gdyby tylko znali początek tej księgi, z pewnością zamknęli by się.  Ponieważ Job był tak sprawiedliwy wśród ludzi a jednak cierpiał, niektórzy doszli do wniosku, że dobrzy ludzie cierpią. Odpowiadając na pytanie: „Czy dobrzy ludzie cierpią?” mógłbyś odpowiedzieć: „Oczywiście, że tak, Job jest pierwszym tego przykładem. Był dobry, a jednak cierpiał”. Tak więc ludzie myślą, że księga Joba odpowiada „TAK” na to pytanie. Lecz jeśli tak odpowiedź brzmi to Bóg nie byłby sprawiedliwy. Jak może Bóg pozwolić na to, aby dobrzy ludzie cierpieli i nadal być sprawiedliwym. Nie może.

“Chwilę! Mówisz, że Job nie był dobrą osobą?” możesz zapytać.  Pozwól, że zapytam cię: „Czy Job był dobrą osobą?”  Tak! Może!? Jesteś pewien? Job nie był “dobrym” człowiekiem w sensie biblijnych opisów tego, co jest dobre!  Bogaty człowiek przyszedł do Jezusa i powiedział „Dobry nauczycielu”. Jezus przerwał mu i powiedział: „Nikt nie jest dobry , tylko Bóg jedynie”.

Paweł pisze tak: Rzym (BW)

Nie ma ani jednego sprawiedliwego,  nie masz, kto by rozumiał, nie masz, kto by szukał Boga; wszyscy zboczyli, razem stali się nieużytecznymi, nie masz, kto by czynił dobrze, nie masz ani jednego.

Nowy Testament wystarczająco wyraźnie pokazuje, że nikt nie może być uważany za sprawiedliwego w oczach Boga. W ludzkich oczach są dobrzy ludzie a Job był jednym z nich.

Biblia mówi, że Job był najlepszym człowiekiem na cały m Wschodzie. TO nie znaczy, że był sprawiedliwy i dobry w oczach Boga. Był po prostu najlepszym mężem z ludzkiej perspektywy, lecz nawet najlepszy człowiek jest grzesznikiem w Bożych oczach i to dotyczy Joba. Grzesznik nie ma prawa stać przed Bogiem, ani żadnych praw.

NIEZAPOMNIANY BOHATER

Czy pamiętasz ostatnią postać w Księdze Joba? Ma na imię Elihu. Nie był jednym z przyjaciół Joba. Po prostu słuchał jak jego przyjaciele osądzają go i jak Job się broni. Gdy zaczął słuchać tych czterech, Bóg dał mu wejrzenie w prawdziwą naturę cierpień Joba.

Ze wszystkich ludzkich postaci tylko Elihu zrozumiał dlaczego Job cierpiał. To zdumiewające, że nigdy nie słyszałem nikogo, kto by wspominał o Elihu. Większość z nas zapomina o nim, lecz prawda jest taka, że Elihu był jedynym, który miał prawdziwe wejrzenie w sytuację, nie tylko na cierpienia Joba, lecz również na cierpienia ludzkości w ogóle. To dlatego Elihu ostatni mówi o cierpieniach Joba. Interesujące jest to, że gdy Bóg objawił się Jobowi, zgromił Joba za brak wejrzenia i zgromił trzech jego przyjaciół za to, że fałszywie go oskarżali. Jednak nie zgromił Elihu. Dlaczego? Ponieważ Elihu właściwie rozumiał cierpienie.

Elihu zaczyna mówiąc:

32:6b Jestem młody latami, a wy starzy, dlatego wahałem się i bałem się wyjawić wam swoje zdanie.

32:7 Myślałem: Niech dni przemówią, a mnogość lat niech uczy mądrości!

32:8 Lecz duch, który jest w człowieku, i tchnienie Wszechmocnego czynią ich rozumnymi.

Zauważ, że Elihu ma przekazać mądrość nie ze względu na jakiekolwiek ludzkie zrozumienie, lecz dlatego, że Boży Duch dał mu zrozumienie. Pierwsza rzecz jaką robi to poprawienie przyjaciół Joba:

32:11 Oto czekałem na wasze mowy, przysłuchiwałem się waszym rozumnym wypowiedziom, aż wy zgłębicie słowa.

32:12 Na was zważałem, a oto nie było nikogo, kto by przekonał Joba, kto z was by odpowiedział na jego słowa.

Elihu pokazał przyjaciołom Joba, że mylili się osądzając go. Druga rzecz to poprawienie Joba, lecz robi to w pokorze.

33:1-9   Teraz więc, Jobie, słuchaj mojej mowy! Nadstaw ucha na wszystkie moje słowa! Oto otwieram usta, mam słowa na końcu języka. Ze szczerego serca wypływają moje słowa, moje wargi wypowiadać będą słowa rozumne. Duch Boży stworzył mnie, a tchnienie Wszechmocnego ożywiło mnie. Jeżeli możesz, odpowiedz mi, przygotujsię, stań przede mną! Oto ja przed Bogiem jestem taki, jak ty; także i ja jestem z gliny ulepiony. Niech cię więc nie przeraża obawa przede mną, a nacisk z mej strony niech nie zaciąży na tobie! Wszakże powiedziałeś mi do uszu i słyszałem brzmienie twoich słów: JESTEM CZYSTY, BEZ GRZECHU, NIEWINNY I BEZ ZMAZY.

Elihu zobaczył jedną podstawową słabość Joba: Job wierzył, że jest bez autentycznego grzechu, był sprawiedliwy we własnych oczach. Tak był sprawiedliwy tak dalece jak chodziło o ludzką sprawiedliwość, lecz nie był sprawiedliwy wobec Boga. Dopóki Job uważał się za bezgrzesznego, a nie pod przekleństwem grzechu, nie mógł sobie wyobrazić jak to możliwe, że mógł cierpieć. To niepokoiło Joba, lecz Elihu wskazał na fakt, że Job był grzesznikiem takim samym jak każdy inny i jest pod przekleństwem grzechu, który zawiera chorobę i ubóstwo.

Ludzie błędnie myślą, że księga Joba jest napisana po to, aby odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego Bóg dopuszcza, aby dobrzy ludzie cierpieli? Lecz Elihu nie miał problemu z tym pytaniem, ponieważ wiedział o tym, że nie ma prawdziwie „dobrych” w Bożych oczach. To, co wprawiało w zakłopotanie Elihu to nie fakt, że Job cierpiał, lecz dlaczego on i jego przyjaciele nie cierpieli razem z Jobem. W rzeczywistości, Elihu dziwił się, dlaczego nie cierpią wszyscy przez cały czas, skoro wszyscy są podobnymi grzesznikami.

On zdawał sobie sprawę z tego, że grzesznicy są pod przekleństwem grzechu a zatem nie mają prawa wściekać się gdy cierpią. Powinni zdać sobie sprawę z tego, że zasługują na to, aby cierpieć, a jeśli nie cierpią to powinni wielbić Boga jeszcze bardziej, ponieważ ma dla nich miłosierdzie.

DLACZEGO GRZESZNICY SĄ BŁOGOSŁAWIENI?

Elihu zadał właściwe pytanie: “Dlaczego Bóg pozwala na to, aby grzesznicy byli błogosławieni?” Odpowiedź: ponieważ Bóg jest miłosierny.

Innymi słowy: przed tym, gdy Job zaczął przechodzić swoją próbę, doświadczał miłosierdzia Bożego, lecz gdy zaczęło się cierpienie, doświadczał sprawiedliwości Bożej – otrzymał tylko to, na co zasłużył. Natychmiast po mowie Elihu, Bóg odpowiedział Jobowi w burzy I zgromił go za fałszywe oskarżanie Boga o niesprawiedliwość. Job mądrze pokutował.

Mógłbyś rzec: „Rozumiem to, co mówisz, lecz jak możemy wyznawać nasze uzdrowieni i powodzenie, jeśli jesteśmy grzesznikami? Przede wszystkim grzesznicy nie mają prawa do uzdrowienia i powodzenia?”

To było prawdą przed krzyżem! Lecz przez krzyż zostaliśmy uczynieni sprawiedliwością Bożą, zatem mamy prawo stać przed Bogiem. Żyjemy w czasie po krzyżu i dlatego Bóg kazał trzem przyjaciołom Joba złożyć ofiary. Bóg objawił się Elifzowi, liderowi trzech przyjaciół Joba i powiedział do niego: „Mój gniewa zapłonął przeciwko wam. Ty i twoi dwaj przyjaciele weźcie siedem byków i siedem baranów, idźcie do Joba i złóżcie je na ofiarę całopalną. Gdy Job, mój sługa, będzie się modli za was, gdyż Bóg okaże wam miłosierdzie i nie sprowadzi żadnej z tych tragedii, których doświadczył Job” (41:8). Bóg pokazał Jobowi i jego przyjaciołom, że tylko przez rozlanie krwi jest przebaczenie grzechów.

Tutaj jest istota: Przed śmiercią Jezusa na krzyżu za nasze grzechy ludzkość nie miała żadnego prawa do uzdrowienia i  powodzenia. Mogli tylko błagać o miłosierdzie, lecz od chwili, gdy Chrystus umarł za nasze grzechy, choroby i ubóstwo, mamy teraz prawo do łaski Bożej.

RÓŻNICA MIĘDZY ŁASKĄ A MIŁOSIERDZIEM

Łaska jest niezasłużoną przychylnością. Nie wyznajemy uzdrowienia i powodzenia w oparciu o nasze dobre uczynki, lecz w oparciu o dzieło Chrystusa na krzyżu. 2 Kor. 8:9 mówi: „Ponieważ znacie łaskę w Pana naszego Jezusa Chrystusa, że będąc bogatym, stał się dla was ubogim, abyście ubóstwem jego zostali ubogaceni”. Stał się biednym przez Swoje Zastępczą ofiarę na krzyżu i z tego powodu my mamy dostęp do Bożej łaski, która jest czymś znacznie więcej niż miłosierdzie.

Biblia mówi nam, abyśmy wzrastali w łasce Bożej. Nigdzie nie mówi, abyśmy wzrastali w miłosierdziu Bożym. Wielu ludzie wymienia słowo „łaska” na „miłosierdzie”, myślą, że te dwa terminy znaczą to same, lecz tak nie jest.

Hebr. 4:16 mówi: „Przystąpmy tedy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze”. Zauważ, że Boży tron jest tronem „łaski” a nie miłosierdzia. A jednak przy Jego tronie ludzie mogą otrzymać zarówno „łaskę” jak i „miłosierdzie”. To są dwie różne rzeczy. Niestety, większość ludzi siłuje przyjąć miłosierdzie, gdy potrzebują znaleźć łaskę. Łaska jest lepsza.

Jaka jest różnica między miłosierdziem, a łaską? Miłosierdzie jest wtedy, gdy Bóg nie wykonuje na tobie Swojej kary, na którą zasługujesz. Łaska zaś, jest wtedy, gdy Bóg daje ci korzyści, za które On zapłacił. Jedne podobieństwo między łaską i miłosierdziem jest takie, 1że oba są robione z niezasłużoną przychylnością. Niemniej, miłosierdzie nie opiera jest oparte legalnych prawach, łaska tak! Zilustrujmy różnicę, Przypuśćmy, że spożywasz przyjemny posiłek restauracji, po czym udajesz się do kasy, aby za niego zapłacić. Gdy sięgasz do kieszeni, odkrywasz, że zapomniałeś pieniędzy. Nie masz gotówki, czeków ani karty. Przepraszasz, za to, że nie masz pieniędzy, aby zapłacić.

Czego ci w tym momencie potrzeba? MIŁOSIERDZIA! Przypuśćmy, że kierownik ma dla ciebie współczucie i mówi ci, żebyś zapomniał o rachunku. Skorzystałeś z posiłku nie płacąc za niego. To jest ilustracja miłosierdzia.

Czym jest łaska? Łaska jest wtedy, gdy ktoś daje ci jako dar bon na skorzystanie z posiłku za darmo. Idziesz więc do restauracji, zamawiasz swoje ulubione jedzenie i cieszysz się z każdego kęsa. Po obiedzie podchodzisz do kasjera i wręczasz mu bon. Czy widzisz różnicę, między tymi dwoma zdarzeniami? Łaska.

W obu przypadkach nie płacisz za posiłek. To jest bliskie przychylności. W pierwszym przypadku złapał cię strach, ponieważ nie wiedziałeś, że nie masz pieniędzy, nie miałeś pewności w jaki sposób zareaguje kasjer, gdy do niego podejdziesz. Nie było pewności ani pokoju dopóki ci nie przebaczono, lecz nawet wtedy czułeś się niegodny, ponieważ nie zapłaciłeś.

Widzisz w taki właśnie sposób działali starotestamentowi święci wraz z Jobem. Błagali o miłosierdzie, lecz nigdy nie byli pewni czy Bóg je okaże. To dlatego Job powiedział, że bał się tragedii. Nie był pewien tego, że błogosławieństwo będzie obfitować w czasie jego życia, ponieważ działał przez miłosierdzie.

W drugim przypadku cieszysz się posiłkiem wiedząc, że ktoś za niego zapłacił. Tak długo dopóki masz darowany bon na obiad jesz w pokoju i z przekonaniem. Nie przeszkadza tobie to, że to ktoś inny za niego zapłacił. Nie podchodzisz do kasjera ze słowami: „Oh, jestem tak niegodny tego wspaniałego posiłku. Nie zasługuję na niego. Ktoś zapłacił za niego i dał mi ten bon. Czy sądzisz, że możesz przyjąć go przyjąć?” NIE! NIE! NIE! Po tysiąckroć nie!Podchodzisz do kasy nie czując się gorszym, wiedząc, że obiad jest zapłacony.

Przyjacielu, tego właśnie naucza NT o łasce. Bóg już zapłacił cenę za twoje grzechy, choroby i ubóstwo. Musisz po prostu odważnie podejść do Jego tronu, aby znaleźć łaskę w czasie potrzeby. Już wiesz o tym, że cena została zapłacona. Po prostu ciesz się z tych korzyści.

Tom Brown

P.O. Box 27275 El Paso,

TX 79926 (915) 857-0962

раскрутка сайта

Przemyślenia o papieżu

W wielkim wylaniu żalu

PRZYMYŚLENIA O PAPIEŻU?

Andrew Strom.

W wielkim wylaniu żalu i mów pochwalnych, które towarzyszyły śmierci Papieża, jest coś takiego, co mnie bardzo niepokoi. Nienawidzę być „deszczem, który pada na paradę”, lecz jest coś ogromnie podstawowego, co, wierzę, wymaga tutaj przyjrzeniu się. Nie ma wątpliwości co do tego, że ostatni papież był człowiekiem wielkich osiągnięć. Złamał wiele barier i był rzeczywiście jednym z najskuteczniejszych liderów Kościoła Katolickiego współczesnych czasów. Nie sądzę, żeby ktokolwiek to kwestionował.

Lecz to co chcę zakwestionować to organizacja której przewodniczył i „ewangelią”, którą reprezentował. Naprawdę niepokoi mnie, gdy słyszę o ewangelicznych liderach wychwalających jego ogólne przesłanie a nawet nazywających go „wielkim ewangelistą” czy „wielkim chrześcijańskim liderem”. Czy Reformacja jest więc nieważna? Czy powinniśmy po prostu zwinąć namioty i wrócić do Rzymu? Jest coś bardzo niepokojącego w tej reakcji, która nadeszła z tych kwater – również „proroczych”, zielonoświątkowych, „protestanckich” (tak zwanych). To powoduje we mnie wielki niepokój.

Wiele zrobiono dla około 100 milionów katolików, którzy zostali ochrzczeniu w Duchu Świętym, z tego warto się radować, lecz co z ponad 900 milionami, które są zamknięte wewnątrz systemu, który nie głosi „nowego narodzenia” i nawrócenia – lecz raczej zbawienie z uczynków, rytuały i „sakramenty” kościoła? Czy taka „ewangelia” jest do przyjęcia?

Czy to jest do przyjęcia „kropić” małe dzieci a potem mówić im, że są „zbawione” tak długo dopóki chodzą na msze i do „konfesjonału”, i przyjmują inne „sakramenty”? Czy to jest do przyjęcia, aby modlić się do Marii („Królowej Niebios”) czy świętych, czy posągów z kości słoniowej? Czy to jest do przyjęcia, aby nazywać człowieka „Ojcem Święty”? Czy jest do przyjęcia, aby zabraniać duchownym małżeństw, doprowadzając do zalewu seksualnego wykorzystania i skandali? Czy w jakiejkolwiek część katolickiego systemu, tak jak jest on obecnie ustanowiony, jest w cokolwiek ogóle do przyjęcia? Czy cokolwiek z niego ma choćby najmniejsze podobieństwo do Nowego Testamentu? Fundamenty katolicyzmu nie zmieniły się od dni Lutra. Ostatni papież zmienił niewiele lub wcale w tych fundamentach. Oni nie zmienili się od czasów Wieków Ciemności i stworzyli system, który wysyła miliony ludzi do wiecznego piekła. Oni po prostu NIE OFERUJĄ ZBAWIENIA JAKIEGOKOLWIEK, lecz to co oferują jest „fałszywą” wersją zbawienia – która trzyma miliony w łańcuchach ciemności.

Odwiedź Amerykę Łacińską kiedyś i zobacz ciemne przesądy, które często uchodzą za katolicyzm w tych krajach. Zobacz jak paradują ze swoimi figurami po ulicach, aby tłumy mogły klękać przed nimi. To nie jest „chrześcijaństwo” wcale i trzyma w swych rządach MILIONY.

Musimy pamiętać, że, gdy został wybrany na papieża w 1978 roku, Karol Wojtyła oddał swoje papiestwo Marii i miał słowa oddania się jej wyhaftowane na swych papieskich szatach. W swej autobiografii z 1994 roku napisał: „W czasie Drugiej Wojny Światowej, gdy byłem zatrudniony w fabryce jako ropbotnik, zostałem pociągnięty od oddania Marii… Maria jest nową Ewą, umieszczoną przez Boga w relacji do Chrystusa, nowego Adama”.

Jan Paweł II czcił Marię przy każdej okazji, prywatnie i publicznie. To był jego zwyczaj, aby modlić się na różańcu przed obrazem Marii w pierwszą sobotę każdego miesiąca. Nieustannie wywyższał Marię w czasie swych usług. Mówi się, że w czasie swej podróży do Ameryki Łacińskiej w 1996 roku „każdą mowę kończył wywyższaniem Marii” (Christianity Today, April 8, 1996, p. 94).

 

Znam wstawienniczkę z Nowej Zelandii, która była katoliczką. Była on jedną z najbardziej antykatolickich osób jakich znałem. Dlaczego? Ponieważ spędziła ponad 20 lat swego życia w tym systemie – żarliwie szukając Boga, chodząc na msze, odmawiając różaniec, chodząc do konfesjonału itd., a przez cały ten czas znajdowała się w całkowitej duchowej CIEMNOŚCI, dopóki nie wyszła i nie uchwyciła się prawdziwej ewangelii. Gdyby nadal tam była, prawdopodobnie byłaby ciągle NIE ZBAWIONA.

Przepraszam, że muszę na to wszystko wskazywać, lecz jak to jest, że obecna kupa liderów wydaje się zdolna do tego, aby porzucić 500 lat prawdy Reformacji po to, aby być „poprawna politycznie” i znaleźć „jedność” z katolickim systemem? Otrzymałem w ostatnim tygodniu poniższy email, który pomoże to wszystko sprowadzić do puenty.

 

(Od byłego księdza katolickiego):

 

Gdy człowiek klęka przed bałwanem z kości słoniowej, błaga o zbawienie a ty mówisz mu, że on nie może usłyszeć – czy to jest nienawiść?

Gdy czyjaś mała dziewczynka… musi powiedzieć w knfesjonale o swoich myślach, o swoich emocjach i pokuszeniach wobec nieżonatego księdza a ty mówisz jej, że musi wyznawać tylko Jezusa – czy to jest nienawiść?

Gdy biedna zasmucona wdowa płaci ze swego skromnego utrzymania za mszę z jej nieżyjącego męża, desperacko żywiąc nadzieję, że zakończy jego męki w czyśćcu, a ty mówisz jej, że nie ma czyśćca – czy to jest nienawiść?

Gdy milion dusz, dla których umarł Chrystus, ufa dobrze wykarmionemu papieżowi ubranemu w złoto i dobre materiały, że da im klucze do Niebios, a ty mówisz im, że oni nie potrzebują nikogo poza Jezusa – czy to jest nienawiść?

Czy, gdy Jezus, Boży dar miłości dla całej ludzkości, wskazał palcem na faryzeuszy i nazwał ich wężami – czy to była nienawiść?

Czy, gdy ap. Paweł stanął na Areopagu i miał odwagę powiedzieć filozofom pogańskiej tajemnej religii, że są zbyt przesądni – czy to była nienawiść? 

NIE! 

Aby uwolnić człowieka od łańcuchów Szatana musisz mu najpierw powiedzieć, że jest więźniem. Ty musisz go przekonać, że jest zgubiony i bez nadziei…

Są tacy, którzy nazywają ewangeliczną literaturę „literaturą nienawiści”, lecz oni nie wiedza jakie jest prawdziwe znacznie nienawiści.

Prawdziwa nienawiść ukrywa ewangelię w pięknych słowach, które nie martwią nikogo a zatem nikomu nie dają przekonania o grzechu.

Prawdziwa nienawiść stoi z milczącym egoizmem, gdy populacja piekła rośnie.

 

[Źródło: 'Battle Cry’, May-June 1993].

—————————————

(jeśli chcieci przekazać nam wasze uwagi napiszcie do):

prophetic@revivalschool.com 

Niech was Bóg błogosławi, moi przyjaciele.

 

 -Andrew Strom.

 

topodin

Moralna Rewolucja

Frangipane Francis

Aborcja na żądanie i skandal z przypadkiem Schiave mają głośny wydźwięk w tygodniu, w którym obchodzimy triumf życia nad śmiercią.

Obchody WIELKANOCY to zwycięstwo życia nad śmiercią  i dobra nad złem jest zatem osobliwie przejmujące to, że sprawy życia i śmierci  powinny dominować wiadomości tej Wielkanocy, szczególnie dramatycznie tutaj w USA.

W ubiegłym tygodniu, przed oczyma całego świata,  naród, który zobowiązał się do eksportu swych wartość na cały glob, postanowił  zagłodzić i odwodnić jedną ze swych obywatelek na śmierć. To, że zrobiono  to wbrew życzeniu prezydenta, kongresu i ludzi tylko dodaje do całej sytuacji  horroru. Jeśli Terri Schiavo ciągle żyje w chwili, gdy to czytasz i nie ma  żadnej nowej interwencji, to będzie dziewiąty dzień pozbawienia jej nawet wody.

Sprawa Schiave była całkowicie błędnie interpretowana  przez media, nie tylko przez BBC, która przekazywała te informacje z podpisem  „Prawo do śmierci”. Tu zupełnie nie chodzi o prawo do śmierci: to jest o  prawie do zabijania. Niejednoznaczny termin stałego wegetatywnego stanu został  przypięty pani Schiavo, pomimo że jej mąż odmówił przeprowadzenia testów  jej klinicznego stanu. Terri Schiavo nie jest rośliną, nie jest podłączona  do urządzeń podtrzymujących życie, nie ma żadnych urządzeń podłączonych do  ciała. Przyjmuje odwiedzających, poza łóżkiem, całkowicie ubrana. Urządzenie  przeznaczone do karmienie nie zostało „usunięte”, ponieważ nigdy nie było  na stałe przyłączone; lekarze, zmuszeni przez nakaz sądowy, przestali przyłączać je do niej w czasie przeznaczonym na posiłek.

Rodzina Terri Schiave umieściła w internecie kilka  zdumiewających filmów wideo, na których widać, że p. Schiavo nawiązuje kontakt  wzrokowy ze swoją matką, uśmiecha się i w widoczny sposób reaguje na nią.  Dr William Hammersfahr, nominowany do nagrody Nobla neurolog, który ma międzynarodową  reputację w związku z leczeniem pacjentów z uszkodzeniami mózgu, powiedział  na początku tego miesiąca: „My i wielu innych, których znam, leczyliśmy pacjentów  w gorszym stanie niż p. Terri i widzieliśmy jak odzyskiwali samodzielność  i godność”. Hammesfahr nie mówił opierając się na domysłach, a jego dalsze  uwagi są takie: „Jest wiele podejść, które mogłyby pomóc Terri Schiavo. Wiem  o tym, ponieważ miałem osobista okazję badać ją, czytać jej medyczne akta oraz przeglądać zdjęcia rentgena”.

A jednak medyczne zapisy p Schiave wskazują,  że od 1993 roku nie przeprowadzono żadnej terapii rehabilitacyjnej. Michael  Schiavo, jej mąż, nie tylko nie podjął takiej terapii lecz w 1993 roku usiłował  wstrzymać podawanie swej żonie antybiotyków, gdy cierpiała na infekcję – zostało to uniemożliwione przez zespół pracowników domu opieki.

Pan Schiave, który pozostaje w związku z inną  kobietą, z która ma dwójkę dzieci, wznieca całą sprawę zakończenia życia  jego żony, pomimo opozycji jej rodziców i rodzeństwa. Gdzie są feministki  ze swą walka o życie kobiet? Jaką wiarygodność zachowuje system „sprawiedliwości”  Stanów Zjednoczonych, skoro sędzia George Greer odważa się na wydanie medycznej  diagnozy, która unieważnia diagnozę Hammersfahr’a i ogłasza wyrok śmierci na niewinną kobietę?

Jak to musi być, kiedy bezradnie obserwuje się,  gdy odmawiają ci jedzenia i wody, i zaczynasz pomału umierać. Jeśli robi się to na laboratoryjnym  szczurze to oburzeni aktywiści zaatakują budynek. Moralność na bok, to się  dzieje w autorytecie tajemniej nauki medycznej. Kilka lat temu British Medical  Journal przekazał badania na temat klinicznych przypadków 40 pacjentów uważanych  za znajdujących się w stanie wegetatywnym; 43% z nich zostało uznanych za  błędnie zdiagnozowanych, pomimo że siedmiu znajdowało się w tym przypuszczalnym stanie ponad jeden rok, a trójka ponad cztery lata.

Przypadek Schiave musi sprowokować polityczny  wybuch w Ameryce. Ten kryzys zbiega się z nastrojem sprzyjającym ponownej  analizie w tym kraju spraw dotyczących życia i śmierci, aborcji oraz doboru  płci embrionów przez rodziców korzystających z banków nasienia (IVF); spraw  pilnie rejestrowanych na politycznych radarach. Arogancja polityków została  uosobiona w osobie Tony Blair’a, który sumiennie sprzeciwia się aborcji,  choć 28-krotnie głosował za jej rozszerzeniem, a w czterech przypadkach,  aż do pełnego określenia. Głosi, że nie chce wymuszać swoich poglądów na  społeczeństwie: to smutne, że nie korzysta z tego samego samo-wyrzeczenia się w przypadku broni masowego rażenia oraz wojny w Iraku.

Teraz mówi nam, że sprawa aborcji nie powinna  być brana pod uwagę w czasie wyborów. Na nieszczęście dla Wielkiego Szarlatana,  to głosujący decydują, kto zostanie wybrany w następnych wyborach. Jeśli  ktoś czuje, że ważniejsze jest przyjrzenie się faktowi, że w Wielkiej Brytanii  dokonano ponad siedmiu milionów aborcji od 1967 roku, niż badać domniemane  publiczne wydatki przez polityczne figury do 2012 roku, to jest odbiciem bardziej pryncypialnych zasad wyborców niż polityków.

Czy prawdziwa moralna rewolucja jest w drodze  to już inne pytanie. Rzeczywistość, w której mamy aborcję na życzenie daje  następujący skutek: jedna ciąża na cztery zapłodnienia. Zredukowanie czasu  legalnej aborcji z 24 do 20 tygodni jest ewidentnie reakcją na żywe obrazy  dzieci w łonie, które są nam przekazywane przez naukę. A jednak nie ma wrodzonej  różnicy między płodem 140 dniowym, a 141 dniowym; ciąża jest jednolitym procesem, a tylko poczęcie i poród są punktami krytycznymi.

To tylko przewrażliwienie spowodowane  oczywistym zniszczeniem dziecka niepokoi publikę i zastąpienie aborcji operacyjnej,  metodą chemiczną tą opinię ostatecznie uśmierzy. Stanowisko chrześcijan jest  dobrze znane, a jednak aborcja reprezentuje wyzwanie dla humanistycznego  sumienia. Dlaczego zakłada się, że niewierzący powinni być za aborcją? Czy ci, którzy nie mają wiary życie po życiu, nie powinni cenić tego życia bardziej?

Podobne uwagi dotyczą niszczenia ludzkich  embrionów, co jest nieodłącznie związane z bankami nasienia. Jest oburzające  to, że większość podjętych krytycznych decyzji była przekazana do quasi-autonomicznej  pozarządowej organizacji Human Fertilisation and Embryology Authority, z  parlamentem, który sam odmawia podjęcia odpowiedzialności od 1990 roku. Sygnalizacja  uliczna do zatracenia świeci wiecznie na zielono; nie tylko klonowanie jest  teraz legalne, lecz najnowsza nieprzyzwoitość w postaci agitacji za ludzko/zwierzęcymi  mutacjami.
„Pragnę” to były jedne z ostatnich słów na Krzyżu. Człowiek umierający  z odwodnienia w Świętym Tygodniu ma swój apokaliptyczny wydźwięk. Tej Wielkanocy  musimy zobowiązać się do moralnej odnowy, zaznaczając ponownie naszą ludzką godność i nienaruszalność każdego niewinnego życia
.

продвижение сайта

Przekleństwa 01 – Po co książka o przekleństwach?


Autor niniejszej książki jest podróżnym duchownym. Jeździ z posługą uzdrawiania ponad 40 tygodni w roku, dzięki czemu może obserwować pojawiające się w kościele trendy. W ciągu ostatnich dwóch lat dostrzegł zmiany w Ciele Chrystusa w Ameryce i niemal wszędzie indziej.

Wydaje się, że wierzący coraz bardziej boją się swojej podatności na przekleństwa.

Chyba zbyt szybko chwytamy się nadnaturalnych wyjaśnień trudności, które mają niejasne źródło pochodzenia. Dodatkowo, zdają się one interpretować negatywne zjawiska w życiu chrześcijan jako skutki działania przekleństwa, choć w przeszłości mogli to samo nazywać inaczej. Mogły to być na przykład: złe okoliczności,wypadek, niepowodzenie, tragedia, próba, test, dyscyplina, osądzenie czy nawet zbieranie tego, co zasiano. Naturalne problemy związane z chorobami teraz interpretuje się jako skutek działania przekleństwa wypowiedzianego przeciwko chrześcijanom.

Dla przykładu podam, że ostatnio pewna kobieta sugerowała nam, że jej fizyczne problemy, na które składały się drobne guzki i niewielka opuchlizna były efektem przekleństwa. Sygnalizowała, że podczas modlitwy Pan powiedział do niej taki zwrot „wypowiedziane słowa”.

Wierzyła, że jej problemy był wynikiem tego, że ktoś wypowiedział o niej jakieś negatywne słowa. Zapytałem jej dlaczego myśli, że jest tak łatwo podatna na to, co ktoś o niej mówi. Nie miała żadnej sensownej odpowiedzi i zapytała czy ja uważam, że Pan nie powiedział jej tego. Podzieliłem się z nią taką uwagą, że dość łatwo jest przenieść swoją własną teologię i myśli na Boga, i błędnie wierzyć, że nasze myśli są Jego słowami skierowanymi do nas. Interpretujemy to, co się nam przydarza, zgodnie ze naszym zrozumieniem i z pewnością zgodnie z naszym niezrozumieniem spraw. Kilka miesięcy temu pewna kobieta zadzwoniła do nas i pytała czy mogę złamać przekleństwo nad nią. Zapytałem dlaczego wierzy, że jest pod przekleństwem. Wtedy powiedziała, że chodzi z psem tą samą drogą i musi przejść przez niebezpieczne skrzyżowanie, gdzie piesi są regularnie ignorowani przez kierowców. Ostatnio została potrącona i zraniona przez jednego z nich. Powiedziała, że czuje, że ten wypadek był spowodowany tym, że ktoś ja przeklina. Zapytałem znowu czemu uważa, że jest podatna na przekleństwo. Nie otrzymałem żadnej sensownej odpowiedzi. Znów zapytałem jej, jak jej zdaniem należy zająć się przekleństwem. Wskazywała, że przekleństwo musi być złamane w imieniu Jezusa. Zapytałem więc czy rozumie implikacje tego, w co wierzy. Nie zrozumiała, o co mi chodzi, więc jej wyjaśniłem. To, w co wierzyła oznaczało, że ktokolwiek mówił ostatni wygrywał duchową walkę. Jeśli osoba przeklinająca ją wstanie późno w nocy i przeklnie ją po tym, gdy ona złamała poprzednie przekleństwo to znowu będzie przeklęta przez resztę nocy. Jeśli ta osoba wypowiedziała się po słowach chrześcijanki to ta chrześcijanka nadal byłaby pod przekleństwem. Gdyby łamała przekleństwa regularnie to byłaby przeklęta tylko przez krótkie okresy czasu. Ktokolwiek mówił ostatni i najczęściej, wygrywa. Powiedziałem jej, że wierzę w to, że jest to coraz bardziej popularny chrześcijański przesąd i nie może być prawdziwy.

Dalej powiedziałem jej, że ja sam wierzę w to, że ta wiara w chrześcijańska podatność na przekleństwa jest niezgodna z mocą Nowego Testamentu, że w NT Jezus Chrystus nigdy nie ujawnił potrzeby zajmowania się słowami wypowiedzianymi przez innych. Niemniej, jest jasne, że to wierzenie jest popularnym przesądem, które wywołało niewiarę u tej chrześcijanki. Całkowicie zanegowało jej wiarę w Chrystusa.

Odkupienie wierzących nie może być tak słabe i uległe zachciankom innych, którzy wypowiadają negatywne słowa czy nawet przez tych, którzy celowo praktykują czarownictwo. Błogosławione Boże dzieci odkupione doskonałą ofiarą Jezusa Chrystusa nie mogą być tak podatne na czyjeś przekleństwo. Wierzę, że ta kobieta źle zinterpretowała ów wypadek jako skutek przekleństwa, ponieważ w jej umyśle funkcjonowało ten tchórzliwy przesąd.

Z powodu tego wierzenia miała tendencję interpretowania trudności życiowych jako skutku działania przekleństwa. Wiele lat temu, rozmawiałem z pastorem małego kościoła. Powiedział mi, że kościół cierpiał z powodu ataków przekleństw pochodzących ze zmowy czarowników, którzy przeprowadzili się opodal kościoła. Opowiedział o różnych trudnościach wiążąc je z przekleństwami rzucanymi przeciwko jego kościołowi. Kościół często spędzał czas na modlitwie i łamaniu tych przekleństw. Kilka miesięcy temu znów miałem okazję rozmawiać z tym pastorem i okazało się, że sami odkryli, że ta grupa naprzeciw kościoła to w rzeczywistości była chrześcijańska grupa domowa, a nie grupa czarowników. Było oczywiste, że pastor i jego zbór przez wiele miesięcy błędnie interpretowali negatywne zdarzenia zachodzące w kościele jako przekleństwo podczas, gdy było to coś zupełnie innego. Wierzyli w ten tchórzliwy przesądny paradygmat o przekleństwach i interpretowali to, co się działo w kościele zgodnie z nim, doszli więc do błędnych, niemal paranoidalnych wniosków. Strach zdaje się straszliwie szerzyć się wśród takich grup wierzących.

Czują się oni ogromnie podatni na wpływy nieznanych osób znajdujących się w nieznanych miejscach wypowiadających negatywne słowa przeciwko nim. To jest przesąd.

Jest dla mnie zdumiewające, że zwykła sugestia przekazana chrześcijaninowi, że ktoś wypowiadający przekleństwo przeciwko niemu, ma moc stworzyć niewiarę w moc Chrystusa, która ochroni dzieci Boże. Ich wiara w Chrystusa jest tak krucha, że zasugerowanie przekleństwa powoduje, że natychmiast boją się i przestają w Nim trwać. Natychmiast schodzą z mocnej skały Chrystusa na ruchomy piasek okoliczności 1).

Szybko przenoszą wzrok z oczekiwania od Pana tego, co dobre, na oczekiwanie złego od diabła; bardziej wierzą w to, że moc diabła może ich dotknąć, niż w to, że moc Chrystusa może ich obronić.

Wierzymy, że to nauczanie stało się powodem ogromnej dewastacji wiary wśród wierzących. Przedstawia ono zbawienie zdobyte na krzyżu za ogromną cenę jako bardzo płytkie i kruche. Faktycznie, nasze zbawienie musi być bardzo płytkie i kruche, jeśli tak łatwo mogą na nie wpłynąć sługi diabła oraz nasze niewinne i niezamierzone wyznania ust. Nie! To nasz własny, przesądny strach i niewiara w moc krzyża Chrystusa i Jego zmartwychwstania oddziela nas od Bożej mocy, która błogosławi i strzeże nas. Pokutujmy ze strachu i niewiary w wystarczalność dzieła Chrystusa i Jego zdolności do ochrony nas. Nic, włącznie z rzeczywistym przekleństwem wypowiedzianym przeciwko nam, nie oddzieli as od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie.

Interpretacja historii poprzez paradygmat przekleństwa.

Gdy badałem temat przekleństw w pismach zwolenników tego, że chrześcijanie podlegają wpływom przekleństw, trafiłem na pewną liczbę dziwnych i podejrzanych interpretacji wydarzeń.

Pewien dobrze znany autor przypisuje trudności przez jakie przechodzili Żydzi w ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat przekleństwu wywołanemu przez ich deklarację „Jego krew na nas i na nasze dzieci” powiedzianą do Piłata w czasie Pasji. Oczywiście nigdzie Biblia nie mówi, że to spowodowało przekleństwo Żydów. Jest to czysta spekulacja. Oznaczałoby to, że garstka zazdrosnych religijnych przywódców mogła wywołać straszliwe przekleństwo nad całym narodem izraelskim na tysiące lat nawet jeśli cały naród wówczas jak i w innych czasach nie miał takiego samego nastawienia do Chrystusa. Czy jakakolwiek opinia na temat Chrystusa liczy się dla Boga? Jak może grupa niewierzących mężczyzn mieć taką moc, aby nadnaturalnie wpłynąć na wszystkich ludzi Bożego przymierza na stulecia? Dlaczego Bóg miałby wybrać tych szczególnych niewierzących mężczyzn, aby reprezentowali Żydów przez historię? Dlaczego by nie wybrać Piotra i innych wierzących żydowskich uczniów, aby reprezentowali Izraela, jeśli już musisz wybierać reprezentantów?

Ten pomysł narodowego przekleństwa nad Izraelem po prostu nie przechodzi przez zdrowy rozsądek, ani nie wydaje się mieć wpływu na współczesny Izrael. Pisarze Nowego Testamentu nie wydają się wiedzieć o tym, tak zwanym, przekleństwie nad Żydami. Nowy Testament nie odnosi się do Bożego działania z Izraelem w przeszłości czy współcześnie jako do przekleństwa. W rzeczywistości, współcześnie wydaje się, że miliony Żydów wróciło do ich ziemi ojczystej dzięki zdumiewającej boskiej interwencji, że odbudowali potwornie zniszczone nieużytki i doprowadzili je do poprzedniego piękna zasadzając miliony drzew. Liczne wojny prowadzone przeciwko nim przez ostatnie pół wieku pokazują, że byli pod zdumiewającą boską ochroną. Liczne są zapisane historie anielskich interwencji w czasie bitw. W rzeczywistości, zdaje się, że są oni błogosławieni, a nie przeklęci. Żydzi mieli poważne problemy w swej przeszłości włączając w to niewolę i niewolnictwo w Egipcie po odejściu Józefa i do czasów Mojżesza. Widać wyraźnie, że była to część Bożego planu. Bóg posłał rodzinę Jakuba do Egiptu, aby została przez Jakuba utrzymana. Byli Bożym błogosławionym ludem przymierza i pomimo ogromnych problemów w tym czasie, później towarzyszyło im ogromne błogosławieństwo.

Później zostali pojmani w niewolę przez Asyryjczyków i Babilończyków z powodu nieposłuszeństwa Prawu Mojżeszowemu. W czasach, gdy żyła Estera zostali uchronieni przed planowaną eksterminacją całej rasy. Innymi słowy, nawet przed Chrystusem Żydzi mieli poważne problemy. Interpretowanie ich przeszłych i teraźniejszych problemów poprzez ideę przekleństwa z pierwszego wieku wydaje się ignorować ich historię przed tym, gdy pojawił się Chrystus. Taka interpretacja historycznych problemów poprzez przypuszczalne przekleństwo jest powszechna w tym nauczaniu, lecz często wydaje się ignorować inne historyczne fakty, które zaprzeczają idei przekleństwa. Innym przykładem jest rzekome przekleństwo, które wypowiedział Jakub. To przekleństwo przypuszczalnie spowodowało, że jego ukochana żona, Rachela, zmarła przy porodzie. To nauczanie mówi tak: … żona Jakuba ukradła rodzinne bożki (Rodz. 31). Jej ojciec Laban dogonił Jakuba i domagał się ich. Jakub, nie wiedząc, że posiada je Rachela wypowiedział rzekome przekleństwo w reakcji na oskarżenie, że to on je ukradł. Powiedział: „ten, u którego znajdziesz bożki swoje, niech umrze” (31:32). To przypuszczalne przekleństwo rzekomo spowodowało śmierć Racheli w czasie porodu o czym czytamy w 35 rozdziale Księgi Rodzaju. Jest tutaj kilka rzeczy, które są godne odnotowania. Przede wszystkim ani Stary, ani Nowy Testament nie wyjaśnia śmierci Rachel jako skutku rzekomego przekleństwa Jakuba. Ta interpretacja jest kolejną spekulacją.

Po drugie, faktycznie wypowiedziane słowa przypuszczalnego przekleństwa nie pasują do tej interpretacji. O ile całe to nauczanie wydaje się być ogólnie legalistyczne to jest bardzo giętkie jeśli chodzi o interpretacje tam, gdzie jest to potrzebne. Jeśli słowa Jakuba miał by tu być istotne to powinniśmy uważnie przyjrzeć się temu, co on faktycznie powiedział. A powiedział tak: „ten, u którego znajdziesz bożki swoje” poniesie śmiertelne konsekwencje.

Ten warunek jaki nałożył Jakub na to tzw. przekleństwo nie został spełniony.

Laban nie znalazł tych bożków, a zatem, nie powinno być żadnych konsekwencji.

Niemniej jednak ten detal wydaje się być ignorowany przez tych, którzy nauczają na temat przekleństwa. Po trzecie, nie było zamiarem Jakuba przeklinać czy błogosławić. Po prostu mówił, że jeśli Laban znajdzie owe bożki to osoba, która je posiadała miała być przez Jakuba lub Labana natychmiast zabita na miejscu. (Lepiej oddaje taką sytuację przekład B.W-P: „Niech zginie ten, u kogo znajdziesz swoje posążki” – przyp. tłum.). Pomysł, że Bóg weźmie to tzw. przekleństwo i spowoduje, że zadziała ono w życiu ludzi, których Bóg Sam powołał do specjalnych zadań, przedstawia bardzo dziwnego Boga. Bóg działałby w legalistyczny sposób, który wydaje się być sprzeczny z miłością, łaską, współczuciem, a nawet sprzeczny z Jego własnym celem, aby błogosławić tą rodzinę. Słowa Jakuba ani warunki wypełnienia tego, co powiedział w tej sytuacji, nigdy się nie spełniły. Nie było zamiarem Jakuba ani błogosławić ani przeklinać.

Faktyczne znaczenie jego słów było takie, że on lub Laban mogli wykonać egzekucję na miejscu, a nie nadnaturalny sąd Boży. Niemniej, w tym nauczaniu, Bóg ignoruje to wszystko, na nowo interpretuje słowa i intencje Jakuba i powoduje, że ukochana żona Jakuba wkrótce potem umiera. Ta interpretacja wydarzeń przedstawia Boga jako arbitralnego, twardego i nieżyczliwego. Jest to zdecydowanie przesądne i obciążone strachem nauczanie. Trudno je pogodzić z nowotestamentowym objawieniem Ojca, który jest pełen łaski i miłosierdzia, który działa na korzyść tych, którzy Go kochają. Zatem, rozsądne jest wnioskować, że nie ma żadnego przekleństwa w tym wersecie. Pewien adwokat nauczania o podatności na przekleństwa napisał do autor książki e-mail o tym, że problemy Joba zapisane w Księdze Joba były wynikiem przekleństw. Napisał tak:

Strach Jakuba, oraz stały strumień negatywnych wyznań przeciw Bogu (jest ich 74) i przeklinanie samego siebie (jest 17) dały Szatanowi prawo do zaatakowania całej rodziny, która znajdowała się pod autorytetem Joba”. Oczywiście ten szczery człowiek wprowadził nieco rzeczy „wstecz”. Nawet przypadkowe czytanie Księgi Joba ujawnia, że problemy Joba działy się ZANIM zaczął on negatywne wyznania o Bogu i sobie samym. Gdy stracił całą rodzinę i zachorował, wyznawał dobre rzeczy.To dopiero po wielu dniach trudności zaczął używać negatywnych stwierdzeń.

Powszechne jest w tym nauczaniu wyszukiwanie i znajdowanie w Piśmie stwierdzeń, które ogłasza się jako przekleństwa i przypisywaniu trudności tzw. przekleństwom.

Niemal we wszystkich przypadkach same fragmenty biblijne nic nie mówią o przekleństwach. Zatem, rozsądne jest przypuszczać, że Job nie wywołał swoich własnych problemów, przez przeklinanie siebie.

Pewien duchowny, który często usługuje chrześcijańską służbą europejskim cyganom wierzy, że ma takie objawienie, że cyganie są pod przekleństwem Bożym, i że to przekleństwo powoduje, że są oni włóczęgami. Wierzy i naucza, że to przekleństwo przeszło przez pokolenia, ponieważ cyganie są potomkami zdrajcy Chrystusa, Judasza. Wierzy, że Judasz miał dwie córki i że cyganie są potomkami tych córek. Oczywiście ten pomysł ma poważne problemy. Przede wszystkim, Judasz nie miał dzieci po tym, gdy zdradził Chrystusa, ponieważ popełnił samobójstwo. Zatem jeśli miał dwie córki to musiały urodzić się przed zdradą. Czyli ten grzech czy przekleństwo zostałoby przypisane im przez Boga po zdradzie Judasza, pomimo ich własnej niewinności. Nie wydaje się to być spójne z nowym objawieniem Boga jako Ojca, które przyniósł Chrystus. Bóg jest tutaj prezentowany bardziej jako arbitralny, twardy i legalistyczny niż miłujący, dobry, łaskawy i miłosierny. Nie ma żadnego dowodu istnienia tzw. przekleństwa w Nowym Testamencie. Wydaje się, że autorzy NT nie wiedzieli o nim. Jest to następna poza-biblijna spekulacja.

Po drugie, dziś mamy silne genetyczne dowody na to, że cyganie nie pochodzą od Żydów. Większość historyków mówi, że cyganie początkowo wyemigrowali z Indii około 1000 roku po Chrystusie. Współczesna genetyka również popiera twierdzenie, że cyganie są potomkami Hindusów. Chorują oni na te same choroby co Hindusi, a nie mają wspólnych chorób z Żydami. Po trzecie i najważniejsze, ten duchowny dzieli się tym, jak Pan uwalnia cyganów z wszelkich problemów, gdy on prezentuje im objawienie, że znajdują się pod tym szczególnym przekleństwem i łamie je. Jest to często dowód, który jest oferowany wobec tego szczególnego przekleństwa nad cyganami. Jest to też powszechne w tym nauczaniu rozumowanie.

Ktoś zaprezentuje, że ma dobre wyniki, gdy łamie przekleństwo, które zostało rozeznane nad kimś. Dobre wyniki są przedstawiane jako dowód na to, że przekleństwo faktycznie miało miejsce. Niemniej, w tym przypadku, wyraźnie widać, że cyganie są bardzo przesądnym ludem. Wierzyli bardzo mocno w przekleństwa jeszcze zanim ich ów duchowny nauczał na ten temat. Przeklinanie i bycie pod przekleństwem jest częścią ich tradycji i wielu przesądnych kulturowych wierzeń. Jest prawdopodobne, że wyjaśnienie ich tułaczego stylu życia przez człowieka z autorytetem, który do tego dodaje ideę Bożego przekleństwa było dla nich bardzo przyjazne, skoro zostało też zaoferowane rozwiązanie ich problemów. Będą reagować wtedy również bardzo pozytywnie na to, że ten duchowny złamie przekleństwo. Moc sugestii i efekt placebo z pewnością pomogą tym przesądnym ludziom. Jeśli uwierzyli temu duchownemu to otrzymają poczucie nowego startu życiowego, pojawią się nowe oczekiwania Bożego błogosławieństwa. Otrzymają wiele rzeczywistego Bożego błogosławieństwa, gdy ten duchowny będzie modlił się za nich w tak pozytywnych emocjonalnie okolicznościach. Duchowny będzie następnie sądził, że błogosławieństwo, które przychodzi dla nich od Boga, to dowód na to, że objawienie dotyczące przekleństwa jest właściwe. Niemniej, błogosławieństwo mogło pojawić się ze względu na Bożą łaskę w Jezusie Chrystusie, a nie z powodu złamania przekleństwa nad nimi. Bóg kocha ludzi i błogosławi ich z powodu tego, co uczynił Jezus, a nie dlatego, że teologa czy interpretacja zdarzeń duchownych jest poprawna.

Możemy poświęcić chwilę i przypomnieć sobie o tym, że nasz Zbawiciel żył życiem wagabundy. Nie posiadał wiele, nie miał stałego miejsca do spania, był przeważnie niezrozumiany przez swoją własną rodzinę. Mieszkańcy jego rodzinnego miasta odrzucili Jego służbę, był wzgardzony przez religijnych przywódców a ludzie, którym starał się pomóc, chcieli go ukamienować. Ostatecznie został niesłusznie i bezprawnie skazany na śmierć i ukrzyżowany między dwoma przestępcami. Jego przesłanie było niezrozumiane i zostało przekręcone. Był oskarżony o bluźnierstwo, był werbalnie przeklinany przez przeciwników. Współcześnie ktoś prawdopodobnie zaofiarowałby Jezusowi Chrystusowi radę, że trzeba złamać przekleństwo, które oczywiście oddziałuje na Niego. Nie! To, co widzimy w życiu Chrystusa to są nieszczęścia sprawiedliwego, a nie przekleństwo. Używając tego paradygmatu przekleństwa ktoś mógłby dziś powiedzieć, że ap. Paweł musiał być pod przekleństwem. Rozważmy doświadczenia Pawła. Był na rozbitym statku, spędził noc i dzień dryfując po morzu, raz był kamienowany, trzykrotnie bity rózgami, a pięciokrotnie biczowany, przy każdym biczowaniu otrzymał po 39 uderzeń. Wielu Żydów a nawet niektórzy chrześcijanie byli wrogo nastawieni do Pawła. Uniknął śmierci w Damaszku i kilku innych miejscach. Kościół czasami nie rozumiał go, nie doceniał i nawet nie pomagał mu. Pod koniec życia ap. Paweł powiedział, że tylko z Tymoteusza miał pomocnika ( Flp 2:19-20). Cierpiał czasami głód, pragnienie i finansowe braki. Zdecydował sam wspierać swoją służbę robiąc namioty. Był kilka razy aresztowany, spędził wiele miesięcy w więzieniu, ostatecznie zastał ścięty przez Nerona. Z pewnością, byli tacy, którzy wypowiadali złe słowa przeciwko niemu. Dziś niektórzy usiłowaliby przekonywać, że ap. Paweł był pod przekleństwem i potrzebował złamania go.

Czy dostrzegamy efekty tych złych słów w życiu Pawła? Skoro NT nie rejestruje żadnego przypadku łamania przekleństwa to jest całkowicie nieprawdopodobne, aby ktokolwiek przekonał apostoła, że te trudności są wynikiem przekleństw wypowiadanych przez jego przeciwników.

Sam Paweł na pewno postrzegał te trudności jako wynik swojego oddania służbie Jezusowi Chrystusowi przez głoszenie ewangelii. Wierzymy, że Paweł słusznie interpretował te trudności. W rzeczywistości dziesięciu z dwunastu apostołów zostało zamordowanych. Czy to jest dowód na przekleństwo? Nie! Oni byli zdumiewająco błogosławieni przez Boga. Musimy zdecydowanie stanąć przekonani o swoim zbawieniu i błogosławieństwie Bożym i nie pozwolić na to, aby tchórzliwy przesąd pokonał naszą wiarę w Chrystusa.

Jest to silny wiatr doktrynalnego przesądu wiejący niemal bez sprawdzania przez Kościół. Smutne jest to, że ogromna część Kościoła wydaje się niezdolna do rozróżnienia tego, że popularne nauczanie całkowicie mija się z apostolskimi zapisami Nowego Testamentu.

Jak już wcześniej stwierdzono, często podróżujemy po Stanach Zjednoczonych i różnych międzynarodowych miejscach w czasie naszej chrześcijańskiej posługi.

Gdy w czasie tych spotkań oferowana jest modlitwa o uzdrowienie całkiem interesująca jest liczba tych, którzy uważają, że są pod przekleństwem. Po przepytaniu tych przestraszonych, zmieszanych i mających wątpliwości ludzi doszliśmy do wniosku, że jest potrzebna książka, która szczegółowo przyjrzy się nauczaniu na temat przekleństw i tego, co Nowy Testament mówi i czego nie mówi o nich.

W następnych kilku rozdziałach dokonamy przeglądu tego nauczania i wszystkich miejsc wspominających o przekleństwach w Nowym Testamencie.

Rozdział 02

продвижение

Przekleństwa 02 – Czy chrześcijanie są podatni na przekleństwa?

Przegląd popularnego nauczania.

W tej części dokonamy po prostu przeglądu nauczania na temat podatności na przekleństwa bez jego gruntownej analizy. Chcemy stwierdzić to, co wydaje się być wspólnym elementem tego współczesnego poglądu. Jak już powiedzieliśmy na ten temat, okazuje się, że jest ono nieco mgliste w swoich wierzeniach i parę osób powiedziało nam, że aby zrozumieć przekleństwo, trzeba mieć objawienie.

W ten sposób dowiadujemy się, że nie są w stanie wyraźnie określić swego nauczania czy oprzeć go na Nowym Testamencie.
Niemniej, niektórzy opublikowali coś na ten temat, tak że będziemy czerpać z ich pism. Musimy na samym początku powiedzieć, że jest to bardzo skomplikowane i trudne nauczanie. Niemniej, podejmiemy próbę wyłożenia na kilku następnych stronach podstawowych wierzeń.

Przekleństwa istnieją.

Pierwszym punktem, który jest zazwyczaj czyniony to stwierdzenie, że przekleństwa istnieją. Często wskazywane są starotestamentowe fragmenty z Prawa Mojżeszowego, aby to udowodnić.
Mogą się również odnosić do kilku fragmentów Nowego Testamentu, niemniej nie znajdujemy zbyt wielu fragmentów NT wykorzystanych w tych pismach, po prostu dlatego, że nie wydają się one pokazywać tego, czego ci autorzy potrzebują.
Czasami używają do nauczania na temat przekleństwa takich fragmentów, które nic na temat przekleństwa nie mówią bezpośrednio, lecz idea przekleństwa wydaje się być przewidywana lub narzucana. Widzieliśmy to przewidywanie w poprzednim rozdziale na przykładzie tzw. przekleństwa Jakuba i Racheli oraz przykład żydowskich przywódców przeklinających całą żydowską rasę słowami o odrzuceniu Chrystusa przed Piłatem.

Definiowanie przekleństwa.

Czasami owi autorzy nie definiują czym jest przekleństwo, lecz składają swoje nauczanie z różnych fragmentów; możemy powiedzieć, że przekleństwo to wypowiadanie negatywnych oczekiwań wobec jakiejś osoby, grupy czy rzeczy, które ma nadnaturalną zdolność do szkodzenia tej osobie, grupie czy rzeczy. Niektórzy cytują różne definicje słownikowe „przekleństwa”, lecz często nie zauważają, że definicje zawężają przekleństwo do celowego mówienia ku nadnaturalnemu czynieniu szkody. Idea niezamierzonego przekleństwa, takiego jak złe wyznanie czy tzw. przeklinanie siebie samego, nie znajduje się w słownikowych definicjach, lecz w tym nauczaniu tak. Taki rodzaj przekleństwa nie wydaje się również, po bliższym zbadaniu, występować w Biblii. Biblijne przykłady takiego niezamierzonego przekleństwa nie popiera tezy, że są to zdarzenia, które moglibyśmy nazwać przekleństwemi z biblijnej perspektywy.

Wiele rzeczy jest przekleństwem.


Wiele rzeczy jest nazywanych przekleństwami. Waha się to od starotestamentowych fragmentów Pisma z Prawa Mojżeszowego, które są Bożymi przekleństwami, do kogoś wypowiadającego negatywe słowa osobie  czy kimś innym. To, co w przeszłości mogło być nazwanezłym wyznaniem, otrzymało u wielu nauczycieli status przekleństwa. Liczne sądy Boże jakie znajdujemy w ST czasami są nazywane przekleństwami, podczas gdy same wersety niczego nie mówią o przekleństwie. Ze względu na szerokość pojęcia przekleństwa, są one znajdowane we fragmentach, które nic szczególnego na ten temat nie mówią. Ta obszerność definicji jest szeroko rozpowszechniona i powoduje niejasności, gdy jest o nich mowa. Każde negatywne wypowiedziane słowo jest obecnie przez wielu nazywane przekleństwem i uznaje się, że ma nadnaturalną moc do szkodzenia.

Przekleństwa są wypowiadane słownie.

Każdy, kto może mówić, włączając Boga, może wypowiedzieć przekleństwo. Oczywiście, niektóre przekleństwa były pierwotnie wypowiedziane przez Boga i teraz zapisane są w ST, przede wszystkim w części Prawa Mojżeszowego. Zdolność do przeklinania jest wyraźnie widoczna w Nowym Testamencie.

Nowy Testament ostrzega wierzących, aby nie przeklinali lecz błogosławili. Niemniej, jak zobaczymy w następnych rozdziałach nie ma bezpośredniego wspomnienia o tym, aby ktokolwiek łamał przekleństwa. Zwrotu łamać przekleństwo nie ma w Biblii w żadnej formie.

Ludzie posiadający autorytet (władzę) mogą przekląć.

Większość nauczających na temat przekleństwa zgadza się co do tego, że postacie mające autorytet (władzę), jak np. rodzice mogą przekląć tych, którzy są w zasięgu ich władzy (autorytetu). Ta idea jest teologicznie popierania, lecz nikt nie wydaje się mieć jakiegokolwiek oparcia w Piśmie, które by nauczało o tym w bezpośrednio sposób. Przeważnie to nauczanie wspiera się składaniem razem różnych wersów, które nic nie mówią o przekleństwie i przykładami ze Starego Testamentu. Ponieważ w tym nauczania władza daje możliwości przeklinania, czyni to poddaną osobę bardzo podatną na przekleństwo pochodzące od osoby u władzy. Również nie jest jasne i jest sporo zamieszania w sprawie tego czy skutki owego przekleństwa, czy wypowiedzianych przez osoby z autorytetem negatywnych słów są naturalne czy duchowe. Idea autorytetów przeklinających podwładnych wydaje się być również sprzeczna z ideą ochrony autorytetu, której niektórzy uczą. Mogą być sprzeczności między ideą ochrony i przekleństwa, które musi mieć legalną przyczynę. Jest mnóstwo pytań, na które nie ma odpowiedzi w tym zagmatwanym nauczaniu. Czy autorytet danej osoby uprawomocnia przekleństwo? Jeśli tak, to czy niewinny i oddany chrześcijanin może być przeklęty przez osobę u władzy, której zadaniem miała być ochrona? Gdzie pasuje do tego nauczania osobista relacja z Chrystusem?
Skoro Chrystus uczynił wierzących całkowicie sprawiedliwych przez wiarę, jakże więc może przekleństwo być kiedykolwiek prawomocne? Jak może wypowiedziane słowo przekleństwa przez jakąkolwiek ludzką istotę nadnaturalnie wpływać na błogosławione dziecko Boże, które jest w relacji przymierza z Ojcem poprzez dzieło ofiary Chrystusa? Mamy nadzieję, że czytelnik zobaczy, że w tym nauczaniu jest zamieszanie, strach i niewiara.

Przekleństwo może być zamierzone lub przypadkowe.

Niektórzy wierzą, że sługa Szatana może celowo kogoś przekląć i odwrotnie, często nauczają, że ktoś może w sposób niezamierzony przekląć siebie czy innych przez wypowiadanie złych rzeczy o sobie czy innych, nawet nie mając takiego zamiaru, aby szkodzić. Wierzy się więc, że negatywne słowa najwidoczniej mają życie same w sobie, wywołując nadnaturalną szkodę nawet wtedy, gdy wypowiadająca je osoba nie miała zamiaru szkodzić sobie czy innym. W poradnictwie związanym z metodologią paradygmatu przekleństwa podejmuje się próby znalezienia tych niezamierzonych słów w mowie własnej i wierzeniach tego, komu udziela się porady.

Trudno jest znaleźć biblijne wsparcie idei jakoby czy to błogosławieństwo, czy przekleństwo mogło być przypadkowe i niezamierzone. Chodzi o to, że osoba wypowiadająca przekleństwo musi wiedzieć, że przeklina, aby to co mówi, było rzeczywistym przekleństwem z biblijnego punktu widzenia.

Przebadaliśmy przykłady tych tzw. niezamierzony przekleństw z Biblii w pierwszym rozdziale, aby zobaczyć czy to rzeczywiście są przekleństwa. Te przykłady nie dowodzą, że były to przekleństwa.
Przyjrzymy się jeszcze kilku innym przykładom zanim dojdziemy do końca tej książki.

Przekleństwa mają wpływ na grupy

Niektórzy wierzą, że historyczne problemy grup etnicznych takich jak Żydzi mogą być wyjaśnione działaniem przekleństwa.
Uważają oni, że rodziny, narody i grupy etniczne mogą być pod przekleństwem.
Wielu wydaje się wierzyć, że niewłaściwe traktowanie innej grupy ludzi przynosi przekleństwo dla całej grupy, która się niewłaściwie zachowywała. Przystępują oni do łamania przekleństw nad narodami i grupami ludzi publicznie prosząc o przebaczenie reprezentantów źle potraktowanej grupy. Jest to metodologia pokuty identyfikacyjnej. Ta teologia wydaje się całkowicie mijać z Nowym Testamentem. Pokuta na rzecz innych nie jest objawiona w NT, jako nowotestamentowa służba. Również Chrystus nie zobowiązał Swych uczniów do łamania przekleństw nad narodami czy grupami ludzi. Nigdzie nie znajdujemy nikogo podatnego na przekleństwa. Nie znajdujemy też nigdzie nikogo wrażliwego na przekleństwa celowo usiłującego złamać przekleństwa ani w Starym, ani w Nowy Testamencie.
Widzimy proroków ST wyznających grzechy żydowskiego narodu, lecz nie łamiących przekleństwa. W pierwszym rozdziale zbadaliśmy też kilka przykładów przekleństw, które miały przypuszczalnie wpływać na narody, które to przykłady były przez autorów podawana jako dowody. Okazało się, że nie są one przekonujące.

Przekleństwa z przeszłości i teraźniejsze wpływają na chrześcijan.

Przekleństwa nie powinny być obecnym problemem w życiu chrześcijan. Czasami jest to prezentowane jako długotrwały problem, który istniał zanim dana osoba uwierzyła, który musi być rozwiązany osobno, po ich nawróceniu. Często skupia się tutaj uwagę na zaangażowaniu w działalność okultystyczną zanim ta osoba została chrześcijaninem, choć są nauczyciele, którzy dodają do tego jeszcze kilka rzeczy. Przeważnie to, co jest prezentowane pochodzi ze „schrystianizowanej” formy Prawa Mojżeszowego.
Jest również szeroko rozpowszechnione wierzenie i bojaźń, że ludzie, słudzy diabła jak czarownicy, znachorzy i inni praktycy okultyzmu mają demoniczną moc, aby w nadnaturalny sposób wpływać na chrześcijan. Czasami są dodawani do tej listy sług diabła nawet władczy rodzice i inni członkowie rodziny.
Ten pomysł zdaje się mieć poparcie wyłącznie w historiach jakie się przydarzyły chrześcijanom. Może to być po prostu strachliwa, przesądna interpretacja tych wydarzeń. Przesądni chrześcijanie często błędnie interpretują różne zdarzenia przepuszczając je przez umysł nastawiony na przekleństwa. Nie znajdujemy niczego w Nowym Testamencie, co by popierało ideę wpływu przekleństw na chrześcijan, poza ostrzeżeniami przed chwytaniem się Zakonu Mojżeszowego i wchodzenia pod przekleństwo Zakonu. Interesujące jest to, że wielu zdaje się ignorować te ostrzeżenia i wyciąga przekleństwa z Zakonu stosując je do chrześcijan.

Przekleństwa wywołują złe skutki.

Nauczyciele tego paradygmatu zgadzają się co do tego, że przekleństwa wywołują wiele złych skutków w życiu ludzi.
Jeden z autorów mówi, żefrustracja w wielu dziedzinach życia jest charakterystyczna dla działania przekleństwa. Często historie osób przechodzących trudności, które zostały rozwiązane przez złamanie rzekomego przekleństwa podaje się jako dowód na to, że jest to prawda. Niemniej jednak, nie wydaje się, abyśmy znaleźli choć jeden przykład łamania przekleństwa w Nowym Testamencie

Przekleństwa muszą mieć legalną przyczynę.

Niemal każdy z nauczających tego paradygmatu twierdzi, że przekleństwo musi mieć legalną (prawną) przyczynę.
Wyjaśnienie tego koncentruje się na pojedynczym wersie ze Startego Testamentu.
Jest to wzięte z Przyp. 26:2. Całe to nauczanie wydaje się uważać, że ten wers jest ważny. Generalnie ten wers jest interpretowany w ten sposób, że musi być jakieś moralne usprawiedliwienie, zasłużona przyczyna, aby przekleństwo mogło działać w życiu wierzącego. Jednak wydaje się to być z kolei sprzeczne z tym, że osoba u władzy może wypowiedzieć skuteczne przekleństwo nawet na niewinną osobę. Ponownie widzimy, że całe to zagmatwane nauczanie często samo sobie przeczy. To zaś umieszcza je bardziej między tchórzliwymi przesądami niż prawdziwymi naukami. Wszyscy autorzy wydają się zgadzać co do tego, że przekleństwa są pewnego rodzaju prawną umową, w której są zaangażowani ludzie, Bóg i diabeł. Jest to raczej ważne w tym nauczaniu. Bardzo wiele miejsca na teologiczne wyjaśnienia jest poświęcone temu wierzeniu, lecz przy bardzo niewielkim poparciu z Biblii. Zwykle jest to uzasadniane tragicznymi wydarzeniami opisanymi w Piśmie i interpretowanymi przez okulary przekleństwa wpływającego na biorące w wydarzeniach osoby. Jednak dokładne przyjrzenie się tym fragmentom często ukazuje niepowodzenie w odnalezieniu nawet pojedynczego odniesienia do przekleństwa.
Idea przekleństwa wydaje się być narzucona na te fragmenty. Same teksty nie stwierdzają, że opisany w tym fragmencie problem jest wynikiem działania przekleństwa.

Przekleństwo daje władzę złym duchom.

Autorzy zdają się wierzyć, że diabeł, upadłe anioły i demony maja prawo do szkodzenia wierzącemu ze względu na przekleństwo. Jest to chyba bardzo ważne dla tego nauczania. Znów wiele poświęca się teologicznym wyjaśnieniom tego, bez jakiegokolwiek wsparcia ze strony Biblii. Nie ma żadnych wersetów nigdzie w Nowym Testamencie, które mówią wyraźnie, że diabeł ma autorytet nad wierzącym z jakiejkolwiek przyczyny.
W rzeczywistości znajdujemy w Nowym Testamencie coś wręcz przeciwnego i to bardzo wyraźnie. Chrystus mówi, że wierzący mają autorytet nad złymi duchami.
Chrystus nie wspomniał o jakichkolwiek warunkach jakim miałby ten autorytet podlegać, poza relacją z Chrystusem jako Mistrzem. Nie mówi On nic o tym, aby wierzący musiał być posłuszny, wierny, mieć dobry charakter, czy mądrość, aby korzystać z tego autorytetu nad diabłem, nie mówi też, aby ten autorytet miał zależeć od czegokolwiek, co musiałby wierzący zrobić. Nie mówi też, że ten autorytet nad diabłem przychodzi przez wyrzekanie się okultyzmu i zajęcie się przekleństwem. Takie pomysły zostały dodane przez to nauczanie i nie mają żadnych podstaw w Nowym Testamencie. Nowy Testament ostrzega wierzących, aby nie dawali diabłu przystępu, lecz nigdy nie daje autorytetu diabłu nad wierzących z jakiejkolwiek przyczyny. Czasami są podnoszone argumenty, które są spekulacjami na temat tego, co by się stało, gdyby wierzący wrócił do okultyzmu, mające na celu poparcie idei diabelskiej władzy (autorytetu) nad wierzącym. Jest oczywiste, że wierzący cierpiałby na ogromne problemy, prawdopodobnie depresję i wielkie straty, lecz nie dlatego, że Bóg daje autorytet diabłu nad nim, lecz dlatego, że to on sam już nie praktykowałby swego autorytetu nad diabłem i nie sprzeciwiałby się destrukcyjnej jego działalności w swym życiu. W naszym rozumieniu spraw, diabeł nie ma prawnego autorytetu, aby rzucać wyzwanie chrześcijanom. Działa on jako duchowy kryminalista poza prawnym autorytetem.
Chrystus na stałe odarł diabła z wszelkiego autorytetu. Diabeł nie może odebrać swego autorytetu od Chrystusa pod żadnym warunkiem. Spędzanie czasu na poradnictwie usiłującym odebrać władzę diabła w życiu wierzącego jest bezowocne, ponieważ diabeł jej nie ma. Nie ma już więcej żadnych otwartych drzwi , skoro zadośćuczynienie Chrystusa zamknęło je na zawsze. Musimy stale i konsekwentnie z wiarą wykonywać naszą prawną władzę nad diabłem, zdobytą przez Chrystusa i bez żadnych wątpliwości co do tego, czy musimy coś dodawać do ofiary Chrystusa, czy nie.

Dziedziczenie przekleństwa.

To nauczanie twierdzi dalej, że przekleństwo może być dziedziczone pokolenie za pokoleniem. Dowód na ten pomysłjest  oferowany z Mojżeszowego Prawa z fragmentu przedstawiającego dziesięcioro przykazań. Drugie przykazanie zabrania tworzenia bałwanów, które będą czczone, klękania przed nimi i służenia im jako bogom (Wyj. 20:4-5). W kontekście tego, Bóg mówi, że on jest Bogiem zazdrosnym karzącym winy ojców na synach aż do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy nienawidzą Boga. Widzimy, że ten fragment nie nazywa tego przekleństwem i nie ma zastosowania generalnie do każdego. Dotyczy ono tylko Żydów żyjących pod Zakonem Mojżeszowym, którzy nienawidzą Boga i są bałwochwalcami. Ciągle szukamy takiego prawdziwego chrześcijanina, który nienawidziłby Boga, żył pod Zakonem i był bałwochwalcą. Szczerze wątpię czy znajdziemy kiedyś choć jednego takiego. To jeden z problemów występujących w tym nauczaniu. Poszczególne detale tego fragmentu są pomijane, ignorowane a tylko jeden aspekt jest stosowany w generalnym sensie do wszystkich. Ten fragment nie naucza na temat ogólnego dziedziczenia przekleństwa czy niegodziwości przez wszystkich. Ma on zastosowanie wyłącznie dla żydowskich bałwochwalców, którzy nienawidzą Boga.

Innym fragmentem często cytowanym jako dowód na to, że przekleństwo jest dziedziczne to wers mówiący o tym,że przekleńst wo dotyka dziesiątego pokolenia (Powt. 23:2). Jest on łączony z informacjami o tym, jak pewne problemy dotykają rodzin pokolenie za pokoleniem.
Te dwie rzeczy razem są widziane jako dowód na to, że przekleństwo może wpływać na te rodziny. Okazjonalnie, ktoś zapewnia, że coś takiego naturalnego i powszechnego jak samotność czy uczucie odrzucenia jest dowodem na działanie przekleństwa.
Przez niektórych zostało nazwaneprzekleństwem bękarta.Lecz ten fragment również nie mówi niczego o przekleństwie. W rzeczywistości nie mówi on niczegona temat  problemów dziedziczności. Znaczenie tego fragmentu zostało uduchowione i błędnie zastosowane do chrześcijan. Wyciągnęli stąd wniosek, że samotność, odrzucenie czy trudności w relacjach są wynikiem działania tego przekleństwa.
Zgodnie z tym pomysłem emocjonalne problemy wywołane tym przekleństwem uniemożliwiają osobie wejście do zgromadzenia chrześcijan w PANU i utrzymywania prawdziwej społeczności.

Oczywiście, tego ów fragment faktycznie nie mówi. Nie ma on nic wspólnego z emocjami. To nauczanie w zasadzie odwraca sytuację. Faktyczna sytuacja była taka, że ci Żydzi w zgromadzeniu PAŃSKIM mieli oddzielić bękarta i jego potomków od wchodzenia w zgromadzenie w fizycznym sensie. Bękartowi miano odmawiać wejścia do zgromadzenia. Nie miało to zupełnie nic wspólnego z tym jak ów bękart czy jego potomkowie się czuli emocjonalnie.
To przekleństwo nie było nawet nadnaturalne w oryginalnym kontekście.

Ten fragment nie opisuje chrześcijan i Kościoła. Dotyczy on tylko narodu Izraelskiego żyjącego pod Zakonem Mojżeszowym.
Omawiany fragment jest częścią Zakonu, nie ma być wyrwany ze swego kontekstu, uduchowiony, wykręcony i narzucony chrześcijanom.

Jeśli ten wers ma się stosować do Chrześcijan, to co z wersetem wcześniejszym? Ten wers mówi o tym, że mężczyzna, który jest okaleczony (ma zmiażdżone jądra lub odcięte prącie – BW), nie może wejść do zgromadzenia. Czy powinniśmy odrzucić mężczyznę, który jest w ten sposób okaleczony z chrześcijańskiego kościoła? Nie! Czy powinniśmy to również uduchowić? Nie! Zakon Mojżeszowy nie ma w żadnej postaci zastosowania do Kościoła. Pierwszy Kościół odrzuciłby taki sposób stosowania Zakonu do Kościoła. To nauczanie mówiące o pokoleniowym przekleństwie rozpowszechniło się szeroko w zachodnim kościele. Wielu ludzi boi się teraz, że znajdują się pod jakiegoś rodzaju przekleństwem, ponieważ obserwują te szczególne problemy pojawiające się w ich rodzinach pokolenie za pokoleniem. To nie powinno być żadnym objawieniem. Jest to raczej normalne. Świeccy psycholodzy i psychiatrzy również to obserwują. Robią mapy pokoleniowych problemów przy pomocy tzw. genogramów. Genogram jest rodzinnym drzewem notującym poszczególne działania i problemy w kolejnych pokoleniach. Świeccy pracownicy zdrowia psychicznego robili to na długo wcześniej zanim przesąd pokoleniowego przekleństwa pojawił się w kościele. Widzimy, że to nauczanie jest bardzo dziwne, skoro cała ludzka siła, słabość, problemy i grzeszne tendencje są dziedziczne. One wszystkie zostały odziedziczone po Adamie i Ewie.

Ludzka upadłość jest dziedziczna po rodziców, którzy odziedziczyli ją po swoich rodzicach.

(Auto słyszał świecką rockową piosenkę, której refren brzmiał tak: …”Nie my rzuciliśmy ten ogień” … tematem tej pieśni było to, że śpiewający urodzili się już w świcie pełnym problemów i nie są odpowiedzialni za ich wywołanie. Mamy nadzieję, że oni rozumieją to, że ich rodzice i dziadkowie też urodzili się na upadłym świcie.
Oni również tego ognia nie rzucili; niemniej my wszyscy podtrzymujemy go tak długo, dopóki odkupienie w Chrystusie nie przemieni nas.)

Pochodzi to z naszej genetyki i oczywiście wyuczonych zachowań oraz zranień członków rodziny, które są przekazywane przez pokolenia. Demoniczna aktywność jest również wymierzona przeciwko nam z pokolenia w pokolenie. Jest to uniwersalne ludzkie doświadczenie. Wszystkie ludzkie istoty, wszędzie przeżywają to, a nie tylko kilka, które są pod szczególnym tzw. przekleństwem. Niektóre z tych dziedzicznych problemów są po prostu bardziej oczywiste niż inne i są interpretowane przez to nauczania jako przekleństwa.
Ofiara Chrystusa wystarcza na potrzeby każdego, bez jakiejkolwiek specjalnej służby poświęconej sprawom pokoleniowym. Chrystus usługiwał w szczególnych potrzebach każdemu z pośród tłumów i nigdy nie sugerował, aby ktokolwiek potrzebował jakiegoś szczególnego zajmowania się pokoleniowymi grzechami czy przekleństwami.
Apostołowie nic nie wiedzieli o tego rodzaju służbie, a jednak potężnie powielali nadnaturalną służbę Zbawiciela.

Nieposłuszeństwo Prawu powoduje przekleństwo.

Stary Testament często jest używany do tego nauczania bez rozeznania z punktu widzenia Nowego Testamentu. Słowo Boże znajdujące się w Prawie Mojżeszowym jest często cytowane w tym nauczaniu jako opisujące przekleństwa Boże, które dotykają chrześcijan. Myśl, że w jakimś wersecie jest mowa o tym, że nieposłuszeństwo Bożym przykazaniom czyni kogoś przedmiotem przekleństwa, jest bardzo często prezentowana.

Wydaje się, że wielu z tych autorów nie rozumie głębokiej różnicy między posłuszeństwem wobec Zakonu w Starym Przymierzu i wiarą w Chrystusa w Nowym Przymierzu. Swobodnie mieszają te dwa bardzo różne podejścia do Boga bez rozeznania. Wydaje się u tych autorów nie być żadnego rozeznania, że Nowy Testament stale ostrzega wierzących przed wchodzeniem pod wszelkie aspekty Zakonu Mojżeszowego. Używają oni w swym nauczaniu przykazań Prawa Mojżeszowego i towarzyszących im przekleństw nie komentując tego, że jest to część Zakonu. Nowy Testament ma bardzo wiele do powiedzenia na temat Zakonu i jego relacji do wierzących chrześcijan, co wydaje się być ignorowane w pismach zwolenników nauczania o przekleństwie.
Przyjrzymy się kilku nowotestamentowym ostrzeżeniom dotyczącym ST nieco później w tej książce.

Przekleństwa należy rozeznawać.

Zgodnie z tym nauczaniem, przekleństwa muszą być rozeznawane przez objawienie Ducha Świętego. Niektórzy dodają do tego, że przyczyny przekleństwa muszą być objawione przez Boga i konieczna jest pokuta, aby przekleństwo zostało złamane.

To silne uzależnienie od objawienia powoduje, że cała sprawa jest bardzo subiektywna i niezwykle podatna na moc sugestii, strachu oraz błędnych interpretacji. Obserwujemy, że błędne interpretacje zdarzeń i problemów są bardziej zasadą w praktyce tego nauczania niż wyjątkiem.
Odpowiednie przykłady podaliśmy w pierwszym rozdziale. Gdy już raz ów przesądny paradygmat zostanie przyjęty, pojawiają się wątpliwości co do mocy ochrony Chrystusa i minimalizowanie jej, co pociąga za sobą fakt, że negatywne zdarzenia wszelkiego rodzaju są interpretowane jako działanie przekleństwa.

Przekleństwa należy łamać indywidualnie

To wydaje się być wspólnym motywem tego nauczania – przekleństwa muszą być indywidualnie ujawnione przez objawienie i pojedynczo łamane. Nie znaleźliśmy takiej praktyki nigdzie w Nowym Testamencie i z tego samego powodu w Starym również nie. Nie ma nawet jednego przykładu nigdzie w Piśmie, który odnosił by się do łamania specyficznego przekleństwa. Pomysł łamania przekleństw zdaje się być wyciągnięty z popularnych przesądów. Zdaje się, że nikt nie jest w stanie zaoferować jakiegokolwiek biblijnego poparcia na łamanie indywidualnych przekleństw, z wyjątkiem porównania do służby uzdrawiania. Porównanie jest takie:

pomimo, że Chrystus zapłacił cenę za wszystkie nasze uzdrowienia, ciągle musimy przyjmować uzdrowienia z jednej choroby po drugiej. Niektórzy nadal pozostają chorzy, pomimo że Chrystus zapłacił za ich uzdrowienie.

Podobne myślenie dotyczy przekleństw. Muszą stosować ofiarę Chrystusa do każdego przekleństwa w miarę jak są one subiektywnie rozeznawane. Założenie tutaj jest takie, że chrześcijanin ma ukryte przekleństwa, którymi trzeba się zająć, co jest wątpliwe skoro nie istnieją biblijne przykłady. Temu porównanie brakuje wiarygodności.

Chrystus polecił swoim uczniom, aby uzdrawiali chorych, lecz nie miał nic do powiedzenia na temat łamania przekleństw. Również wierzący nie noszą współcześnie wszystkich chorób i zranień w jakiś ukryty sposób. Choroby i rany zdarzają się nam w procesie naszego życia. Są one obiektywnymi zdarzeniami, a nie subiektywnymi objawieniami.

Zastosowanie dzieła Chrystusa łamie przekleństwa.

Według tego nauczania przekleństwa muszą być łamane poprzez krzyż Chrystusa. Jeśli jakaś osoba sama była przyczyną przekleństwa, wtedy łamią to przekleństwo przez pokutę, wyznanie i słowne wyrzeczenie się przekleństwa i jego przyczyny. Wydaje się, że powszechne w tym nauczaniu jest zastępowanie odpowiednimi werbalnymi błogosławieństwami złamanego przekleństwa. To wszystko może wydawać się bardzo logiczne, lecz przypominamy czytelnikowi, że nie ma ani jednego przypadku w Nowym Testamencie, aby ktokolwiek robił to. Chrystus nie zajmował się przekleństwami w swej służbie.
Nie nauczał swoich uczniów o tym, aby przekleństwa wymagały łamania. Żaden z apostołów zdaje się niczego nie wiedzieć na temat zajmowania się przekleństwami.
Ap. Paweł w swych pismach, które stanowią niemal połowę Nowego Testamentu nic nie wspomniał o swojej wiedzy o łamaniu przekleństw. Wydaje się, że to przesądne nastawienie umysłu wyciąga pewne rzeczy z Zakonu Mojżeszowego po czym „chrystianizuje” je i stosuje do wierzących.

Metody interpretacji

Powszechne jest tutaj do nauczania używanie wersetów, które nic o przekleństwie nie mówią. Na przykład, fragment jaki znajdujemy w Księdze Wyjście w 20 rozdziale, gdzie Bóg mówi o nawiedzeniu niegodziwości ojców na dzieciach właśnie tak jest wykorzystywany. Ten fragment niczego nie mówi o przekleństwach. Jeśli ktoś już umieści ten paradygmat w swym myśleniu to ma tendencję do interpretowania Pisma zgodnie z nim i znajduje przekleństwa wszędzie.

Istnieje tu tendencja do wyjaśniania wszystkich negatywnych wydarzeń z życia postaci biblijnych poprzez te przesądne okulary. W naszej książce posługujemy się metodologią, która będzie spoglądać na wersety Nowego Testamentu, które faktycznie mówią o przekleństwach. Te wersety są przeważnie ignorowane w nauczaniu o przekleństwach. Jest tak prawdopodobnie dlatego, że te ostre słowa nie pokazują tego, co mówi ich nauczanie. Zbadamy te wersy, które znajdują się w Nowym Testamencie na temat przekleństw, najpierw określając, co nauczanie Jezusa mówi na temat przekleństw i ich relacji do chrześcijan. Następnie zbadamy to, co Stary Testament mówi o przekleństwach i relacje tego do chrześcijan.

Ignorowana prawda o ukrzyżowanym starym człowieku.

Przeglądając nauczania na temat przekleństw wydaje się coraz bardziej widoczne, że próbuje ono rozwiązać problemy w życiu ludzi środkami, których Nowy Testament nie podaje. To, co List do Rzymian w szóstym rozdziale mówi o łamaniu mocy grzechu w życiu wierzących, całkowicie nie istnieje w tym nauczaniu.

Zamiast tego, podejmuje się bardziej próby naprawiania upadłych pragnień starego człowieka ku grzechowi niż przez uznanie, że stary człowiek został ukrzyżowany wraz z Chrystusem i pogrzebany w chrzcie. Teraz żyjemy w błogosławionej nowej naturze uczynionej na podobieństwo Chrystusa.

Ta nowa natura nie jest częścią świat, który przemija. Nie jest częścią świata, który przeklina i jest przeklęty.
Jest to błogosławiona nowa natura, która nie może być skutecznie przeklęta przez człowieka. Tylko upadły, stary człowiek może być skutecznie przeklęty, lecz Bóg ma odpowiedź na jego problem w Chrystusie. Zostaliśmy ukrzyżowani z Chrystusem. Martwy człowiek nie może być wabiony przez grzech ani skutecznie przeklęty. Zamiast korzystania z naszej wiary w zdumiewające dzieło Chrystusa do rozwiązywania problemów starej natury, jesteśmy zachęcani przez to nauczanie do tego, aby rozwiązywać problemy naszej starej natury zajmując się nimi po kawałeczku. To podejście doprowadzi wierzących do tego, że spędzą resztę swojego życia na odkrywaniu tego, że nigdy nie kończą się problemy starej natury.

Stara natura jest upadła i nie może być skutecznie odkupiona. Zamiast koncentrować się na starej naturze, mamy uznać siebie za martwych dla grzechu i pogrzebanych z

Chrystusem i wtedy żyć życiem podobnym do zmartwychwstałego Chrystusa – w nowej naturze. Jest to rzeczywiste i pełne rozwiązanie problemu grzechu jakie oferuje nam Ojciec. Zamiast koncentrować się na Chrystusie jako pełnym rozwiązaniu wszelkich problemów naszych grzechów, będziemy stale spoglądać wewnątrz za następną ukrytą przyczyną naszych problemów.
Przystąpienie do wydobycia przekleństw i innych problemów starej natury spowoduje, że będziemy bojaźliwi, introspektywni, coraz bardziej zmęczeni i ostatecznie całkowicie przegrani. To nie jest jarzmo Chrystusowe.

Powierzenie przez Chrystusa misji specjalnej.

Będzie właściwą rzeczą, aby zakończyć ten rozdział rozważaniami nad rzeczywistymi poleceniami Chrystusa udzielonymi uczniom na czas ich służby. Na przykład, Chrystus powiedział do Dwunastu:

Chorych uzdrawiajcie, trędowatych oczyszczajcie, martwych wskrzeszajcie, demony wyganiajcie; darmo wzięliście, darmo dawajcie. (Mat 18:8).

Chrystus zlecił im, aby podjęli dokładnie taką samą służbę jaką Sam wykonywał. Jezus nie polecił im łamać przekleństwa ani w tym fragmencie, ani w żadnym innym.

Nie widzimy, aby On sam zajmował się łamaniem przekleństw, gdy usługiwał służbą uwalniania od demonów czy uzdrawiania chorych. Nie widzimy również nikogo z Dwunastki zajmującego się przekleństwami. Jezus nie uczył ich, aby robili to ani słowem, ani przykładem. Jest jasne, że apostolskie przywództwo w pierwszym wieku nic nie wiedziało o takim podejściu do przekleństw, jak to czynią dziś niektórzy. A jednak, ci pierwsi apostołowie w potężny sposób radzili sobie z demonami i chorobami tak samo jak robił to ich Pan, bez zmagania z przekleństwami. Podobnie, nie widzimy, aby siedemdziesięciu, których posłał Chrystus robiło coś podobnego. Skutecznie wypędzali demony i uzdrawiali chorych. Tak samo badając listy i życie spisane w Dziejach Apostolskich, wydaje się, że ap. Paweł nic nie wiedział o łamaniu przekleństw. Gdy rozważamy pisma innych autorów Nowego Testamentu to również nikt z nich nie wydaje się wiedzieć cokolwiek o tym, aby chrześcijanie potrzebowali zajmować się przekleństwami, poza przekleństwem Prawa Mojżeszowego. Ta ważna kwestia przekleństw Zakonu i Chrześcijan będzie przedyskutowana później, gdy już dokonamy przeglądu wszystkich wersetów dotyczących przekleństw występujących w Nowym Testamencie.
Wierzymy, że przekleństwo Zakonu Mojżeszowego jest realną sprawą wchodzącą w grę, jeśli chrześcijanie rozważają obecne nauczanie o przekleństwach. Może to być diabelskie sidło,duchowy Koń Trojański, aby chrześcijanie uchwycili się pewnych aspektów Prawa Mojżeszowego i w ten sposób weszli pod obejmujące wszystko, głębokie przekleństwo Zakonu.

Rozdział 3 

сайт создание продвижение раскрутка

Przekleństwa 03 – Przekleństwa wypowiedziane przez ludzi.

Wstęp

Oczywiście biblia wspomina o przekleństwach – przekleństwa istnieją. To, co nie jest wyraźne to fakt, co powinniśmy zrobić z przekleństwami. Wielu obstaje przy tym, że przekleństwa musza być odkrywane i łamane przez chrześcijan. Nawzywamy to: Nauczaniem o Podatności na Przekleństwa.
Ważne jest, aby zobaczyć, co Biblia mówi na ten temat. Szczególnie zaś będziemy zainteresowani tym, czego w tej dziedzinie nauczał swoich uczniów Chrystus.

Aby jakiekolwiek było aktualne dla chrześcijan to powinniśmy znaleźć dowody na to w pismach Nowego Testamentu. Przede wszystkim słowa i działania Jezusa Chrystusa powinny nam pokazać wagę tej sprawy. Jeśli Pan Jezus milczy na temat jakiegoś nauczania czy sprawy to, albo nie jest to ważne dla Jego uczniów, albo być może jest coś niewłaściwego w tym nauczaniu w całości lub częściowo. Podobnie, powinniśmy być przekonani przez pierwszych apostołów Jezusa Chrystusa o wadze tej sprawy w ich pismach do kościoła pierwszego wieku i znaleźć to w Nowym Testamencie. Jeśli Chrysus i Jego pierwsi uczniowie potwierdzili jakieś szczególne nauczanie czy praktykę to powinnismy uchwycić się tego jako czegoś apostolskiego i fundamentalnego. Jeśli milczą to powinniśmy być ostrożni, a nawet podejrzliwi, ponieważ to nauczanie może być złe w całości lub częściowo. Zatem, musimy uważnie oberwować to, co Nowy Testament mówi na temat przekleństw i naszej relacji do nich. Musimy równiez przyglądać się temu, czego Nowy Testament nie mówi w porównaniu z innymi rzeczami, abyśmy mogli uzupełnić “Ludzkie przekleństwa” poprzez punkt widzenia tych wersetów w ciągu kilku najbliższych rozdziałów. W synoptycznych ewangeliach powtarzane są kilka razy słowa Chrysusa odnoszące się do przekleństw, nie musimy więc ich powtarzać tutaj w tekście jeśli są one identyczne lub prawie identyczne.
Po prostu podamy odpowiednie referencje obok wersetów cytowanych w tekście.

Jest jeszcze jedna ważna sprawa, której powinniśmy się przyjrzeć w tym rozdziale dotycząca każdego wesetu i fragmentu, które będziemy rozważać. Będziemy zadawać pewne szczególne pytanie i odpowiadać na nie…

Czy ten werset lub fragment naucza lub sugeruje, że jest potrzeba, aby chrześcijanie zajmowali się indywidualnym przekleństwem? Odpowiedź na to pytanie zacznie nasze poszukiwania prawdy o tym, jak powinien wyglądać chrześcijański pogląd na przekleństwa. Jeśli nie możemy znaleźć tego nauczania w Nowym Testamencie to musimy ostrożni, bo nauczanie może nie być wcale lub częściowo apostolskie czy nowotestamentowe w ogóle.

Nasze badania obejmą pewną liczbę słów odnoszących się do przekleństwa. Obejmą różnorodne słowa jak: “przekleństwo, przekleństwa, przeklęty, przeklinanie oraz będący pod przekleństwem w takich formach jak one występują w Biblii Króla Jakuba (King James Version). Gdy piszemy o Nauczaniu o Podatności na Przekleństwa to często używamy jedynie słowa przekleństwo na opisanie całego nauczania. Wybraliśmy Biblię Króla Jakuba nie dlatego, że wierzymy, że jest to nadrzędne tłumacznie nad innymi, lecz dlatego, że tak wielu nauczających o przekleństwie powołuje się na nią. Występuje logiczny podział w odniesieniach do przekleństwa. Te wersety mogą być podzielone na dwie grupy: przekleństwa wypowiedziane przez ludzi i przekleństwa wypowiedziane przez Boga. W tym rozdziale przejrzymy wszystkie odniesienia do ludzi wypowiadających przekleństwa, a ma to na celu odkrycie czy istenieje jakakolwiek wskazówka tego, że chrześcijanie są podatni na przekleństwo, a zatem koniczności łamania przekleństwa.

Błogosławcie, a nie przeklinajcie.

Po raz pierwszy słowo przekleństwa jest wspomniane w Nowym Testamencie w ewangelii Mateusza. W kazaniu często zwanym “Kazaniem na Górze” Pan Jezus Chrystus powiedział do Swoich uczniów:

Mat 5:44 (Łuk 6:28) Lecz ja wam powiadam: miłujcie nieprzyjaciół waszych, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą.
Błogosławcie tych, ktorzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was prześladują…

Chrystus uczy Swoich uczniów, aby nie przeklinali, lecz błogosławili. Greckie słowo użyte tutaj to kataraomai.
Pierwszym jego znaczniem jest: modlić się przeciwko lub złorzeczyć komuś lub czemuś, lub wypowiedzieć przekleństwo.

To greckie słowo zawiera w sobie ideę podjęcia zamiaru, intencji. Widzimy również, że Chrystus zaczął tą długą dyskusję od tego, co nazywamy błogosławieństwami. Warto zwrócić uwagę w Kazaniu na Górze, że zwiera ono wyłącznie błogosławieństwa, a nie ma w ogóle przekleństw. (jest to coś zupełnie innego niż Zakon Mojżeszowy, w którym są oba).

Przekazanie tylko błogosławieństw jest spójne z Chrystusowym objawieniem Boga jak Ojca. Nasz Ojciec nie przeklina Swoich odkupionych i oczyszczonych dzieci, lecz okazuje im obfitość łaski i miłosierdzia.

Chrystus nie sugeruje w tym wersecie, że Jego uczniowie będą musieli zajmować się szczególnie przekeństwami wypowiedzianymi przeciwko nim. Kazanie na Górze byłoby znakomitą okazją dla Chrystusa, aby nauczać uczniów jak zajmować się przekleństwam, gdyby wierzył, że przekleństwa stanowią jakiś problem. Nie zajmował się też wielu innymi dziedzinami jak modlitwa, post, pożądanie, gniew, małżeństwo, przysięgi itd. Brak zainteresowania Chrystusa problemem przekleństw wypowiadanych przeciwko uczniom dużo objawia i powinno powstać podejrzenie, że coś jest nie tak z nauczaniem o Podatności na Przkleństwa.
W tym przypadku Mateusz, należący do oryginalnej dwunastki apostolskiej, nic nie mówi o potrzebie zajmowania się przekleństwami w czasie długiego naczuania na różne tematy w tym i przekleństwach. Paweł wielokrotnie wspomina o przekleństwach.

Oto takie stwierdzenie Pawła, które jest bardzo podobne do tego, co powyżej powiedział Chrystus. Napisał:

Rzym 12,4 Błogosławicie tych, którzy was przesladują

Greckie słowo użyte tutaj to ponownie forma kataraomai, czyli wyraźne skierowanie nas ku intencjonalności, zamierzonemu działaniu. Nie ma w tym słowie myśli jakoby ktoś mógł przypadkowo przekląć kogoś innego czy siebie. To stwierdzenie jest ogromnie podobne do przykazania Chrystusa, aby błogosławić ludzi, a szczególnie tych, którzy nas prześladują, ponieważ jestesmy wierzącymi. Tutaj jest znakomita okazja do tego, aby apostoł skomentował potrzebę zajmowania się przez wierzących przekleństwami, a jednak wydaje się, że nie przejmuje się tym zupełnie. Jakub również wspomina o przekleństwach w podobny sposób w jednym fragmencie. Jego kontekstem jest kontrolowanie swojego języka. Jakub mówi nam o podwójnej zdolności języka: do przeklinania i do błogosławienia. Czytamy:

Jak. 3:9-10nim wysławiamy Pana i Ojca i nim przeklinamy ludzi,
storzonych na podobieństwo Boże; Z tych samych ust wychdozi błogosławieństwo
i przekleństwo. Tak, bracia moi, być nie powinno,

Ponownie spotykamy się tutaj z grecką forma słowa kataraomai , tłumaczonego jako 'przeklinać” , a znaczącego: modlić się przeciw, źle życzyć (złorzeczyć) komuś lub czemuś, zatem przeklinać.
Po raz kolejny prezentowana jest tutaj myśl o celowym (zamierzonym) działaniu, a nie przypadkowym. To polecenie z Listu Jakuba jest podobne do napomnień Pana Jezusa i ap. Pawła, aby błogosławić, a nie przeklinać ludzi. Niemniej, ciągle brak tutaj myśli, że przekleńśtwem trzeba się zająć. Jakub znów, tak jak Jezus i Paweł miał znakomitą możliwość do powiedzenia nam o potrzebie łamania przekleństw, a jednak nie zrobil tego.
Musimy dojść do wniosku, na podstwie jego milczenia (oraz milczenia innych pisarzy NT), że musi być coś nie tak z nauczaniem jakoby chrześcijanie musieli łamać przekleństwa.

Przekleństwa upadłej ludzkości

W Liście do Rzymian Paweł opisuje bardzo szczegółowo grzeszność ludzkości. Jako część tego opisu mówi tak:

Rzym. 3:14  Usta ich są pełne przekleństwa i gorzkości…

Słowo tłumaczone tutaj jako “przekleństwo” to greckie ara, które oznacza złorzeczenie, modlitwę o zło dla kogoś, przekleństwo. Ten werset znaczy : ich usta są pełne złych modlitw.Wygląda na to, że ten werset nie dodaje niczego nowego do naszej dyskusji. Skoro jednak znajduje się w Nowym Testamencie dodaliśmy go, aby upewnić czytelnika, że wszystkie wersety zostały objęte badaniem. Ujawnia on, że przekleństwo, tak jak zdefiniowne jest w Nowym Testamencie, nie może być przypadkowe. Musi to być zamierzone działanie, zatem czyjeś niewinne słowa, takie jak złe wyznanie, nie osiągają nowotestamentowemu poziomu przekleństwa.

Po raz kolejny, wielki teolog Paweł, traci dobrą okazję do powiedzenia czytelnikom, że muszą zajmować się przekleństwami. Milczenie pisarzy Nowego Testamentu na temat łamania przekleństw jest jak dotąd jednomyślne.
Wydaje się, że Paweł nie uważa tego problemu za wartego wspomnienia w swych pismach do chrześcijańskich czytelników. Następne miejsce w Nowym Testamencie wspominajace oprzekleństwach znajduje się w ewangelii Mateusza i mówi o przeklinaniu rodziców. Tutaj Jezus jest skonfrontowany ze swymi krytykami, uczonymi w Piśmie i faryzeuszami. Tutaj użyte jest inne greckie słowo.

Mat. 16,3-6  On zaś, odpowiadając, rzekł im: a dlaczego to wy przestępujecie przykazania Boże dla nauki waszej? Wszak Bóg powiedział: czcij ojca i matkę, oraz: Kto zlorzeczy (w ang. przeklina – przyp. tłum) ojcu lub matece, nich poniesie śmierć. A wy powiadacie: ktokolwiek by rzekł ojcu lub matce: to, co się ode mniejako pomoc należy jest darem na ofiarę, nie musi już ani czcić ojca, ani matki sowjej: tak to unieważlniliście słowo boże przerz naukę swoją

Tutaj zastosowano na przekleństwo greckie słowo kakalogeo.
Literalnie oznacza ono źle mówić.
Niektórzy komentatorzy zauważają, że w Biblii Króla Jakuba tłumacze nieprawidłowo użyli tutaj słowa przeklina.
Powinni byli przełożyć to bardzie literalnie.
Wiele innych wersji mówi tutaj o złorzeczeniu. To greckie słowo nie implikuje w swej definicji nadnaturalnego wypełnienia jak to jest w przypadku innych słów tłumaczonych jako
przekleństwa.
To słowo, nie tak jak inne greckie słowa, nie zawiera w sobie idei o zamierzonym działaniu. Jest w tej dziedzinie neutralne.
Być może jest to inny dobry powód do tego, aby nie tłumaczyć go jako przeklinać.

Chrystus ujawnia w tym fragmencie, że niektóre ludzkie tradycje mogą uniemożliwić wykonanie Bożej woli. Wspomina o tym, że Zakon uczył, że dzieci powinny czcić rodziców, a ci, którzy ich przeklinają powinni być ukarani śmiercią. Następnie przypomina im, że mają taką tradycję, która pozwala, aby dorosłe dziecko nie pomagało swoim rodzicom przeznaczając pieniądze dla Boga.

Innymi słowy: mieli tradycję, która nieważniała Boży zamiar, aby dorosłe dzieci troszczyły się o swoich starszych rodziców i czciły ich. Tutaj znów należy zwrócić uwagę na to, że Jezus nie podejmuje okazji do nauczania o tym, że wierzący muszą się w jakiś sposób zająć przekleństwami i złorzeczeniem. Po raz kolejny ta beztroska wiele objawia i powoduje podejrzliwość, że coś może być nie tak z nauczaniem o Podatności na Przekleństwa.

Piotr przeklina Chrysusa

Mateusz zapisuje W okresie tuż przed ukrzyżowaniem Chrystusa, Piotr został skonfrontowany z faktem swej bliskiej zażyłości z Jezusem. Mateusz pisze, że Piotr wyrzekł się Jezusa w ten sposób:

Mat. 25,74 Wtedy począł się zaklinać i przysięgać: nie znam tego człowieka.

(porównaj też Mar 14:17)

Mateusz używa tutaj fromy greckiego słowa katanathematizo.
Jest to silniejsza forma słowa anathematizo i znaczy: wypowiadać ostre przekleństwa przeciw osobie lub rzeczy.

Z pewnością oznacza kogoś, kto w sposób zamierzony przeklina. Może to sugerować, że Piotr wypowiedział przekleństwa wobec Chrystsua, aby fałszywie udowodnić temu wrogiemu tłumowi, że nie jest uczniem Chrystusa.
Jest to tylko spekulacja, ponieważ ten wers faktycznie nie mówi tego, co było przeklinane przez Piotra. Mateusz mówi nam, że Piotr zaczął przeklinać i przysięgać. Wspomina obie te rzeczy. Wydaje się, że bardziej chodziło mu o to, że Piotr przysięgał, że nie zna Jezusa. Wcale nie wygląda na to, że bardziej przejął się przeklinaniem Piotra, ponieważ nie rejestruje żadnych szczególnych przekleństw. Mateusz, jako jeden z Dwunastki, mógł w tym fragmencie powiedzieć nam coś na temat potrzeby zajmowania się przekleństwami, lecz tego nie zrobił. Skoro Piotr mógł mocno przeklinać Jezusa to byłoby to właściwe miejsce, aby wspomnieć o konieczności łamania przekleństw, a jednak ap. Mateusz znów milczy.

Ponownie, musimy dojść do wniosku, że skoro nie można znaleźć w tym fragmencie Nowego Testamentu (ani w żadnym innym) nawet cienia Podatności na Przekleństwa to coś musi być nie tak z tym nauczaniem w części lub w całości.

Niektórzy zauważają, że Piotr wyparł się w tym fragmencie Chrystusa trzy razy i później jest odnawiany przez Chrystusa trzykrotnym pytaniem o miłość. Zauważają również, że Piotr stracił swoje miejsce jako uczeń i zostaje wymieniony przez anioła w grobie osobno. Marek pisze:

Mar. 16:7  ale idźcie i powiedzcie uczniom jego i Piotrowi, że was poprzedza do Galilei, tam go ujrzycie, jak wam zapowiedział.

O ile fakty te są niezaprzeczalne to nie znajdujemy w tych fragmentach niczego mówiącego na temat przeklństwa Piotra w chwili wyrzeczenia się Jezusa. Faktycznie,jedynym wspomnieniem o przekleństwie jest to, że Piotr mógł powiedzieć coś przeciw Chrystusowi. Nie wydaje się, aby przekleństwa Piotra były tutaj jakoś ważne, lecz raczej podkreślone jest trzykrotne wyrzeczenie się tego, że jest uczniem. Wygląda na to, że ten przesądny paradygmant wymusza taką myśl o Piotrze, podczas gdy faktycznie ten werset niczego takiego nie mówi.

Duch Święty nie przeklina Chrystusa

Właściwe będzie dla nas, aby przedyskutować ten wers tuż po przekleństwie Piotra. Jest to jedyny wers dotyczący przekleństwa jaki znajdujemy  w 1 Liście do Koryntian. Apostoł Paweł pisze:

1 Kor 12:3 Dlatego powiadam wam, że nikt, przemawiając w Duchu Bożym, nie powie: Niech Jezus będzie przeklęty! I nikt nie może rzec: Jezus jest Panem, chyba że tylko w Duchu Świętym.

Ponownie w tym tekście Paweł używ greckiego słowa anathema znaczącegostan silnej nieprzychylności Bożej.

To przekleństwo nie może być przypadkowe, lecz wyraźnie jest, że musi być czynem zamierzonym. Paweł daje Koryntianom obiektywny sposób właściwego rozróżnienia wypowiedzi. Każde wypwiedziane przesłanie, proroctwo, nauczanie czy świadectwo, które mówi o Jezusie negatywnie nie jest inspirowane przez Ducha Świętego. Każda wypowiedź, która czyni Panowanie Jezusa najważniejszą sprawą jest jak najbardziej prawdopodobnie inspirowana przez Ducha Świętego 2).

Ponownie, widzimy, że ten werset nie sugeruje, aby chrześcijanie musieli radzić sobie z przekleńśtwami w jakikolwiek sposób.
Prowadzi nas to do najmocniejszego w Nowym Testamencie fragmetu zajmującego się przekleństwem. Ze względu na jego długość i ze względów organizacyjnych, poświęciliśmy mu osobny rozdział. Jest to następny rozdział zatytułowany Chrystus przeklina drzewo figowe.

 Rozdział 4

_________________________________

  1. ten werset w tej formie w żadnym ze starożytnych manuskryptów. Niektóre z nich nie zawierają greckiego słowa przekleństwo tutaj.

  2. Charakterystyczne dla inspirowanych rzeczy z Ducha Świętego jest całkowita koncentracja na Chrystusie. Ostatnio autor analizował dobrze znaną chrześcijańską proroczej strony internetowej.
    Było tam 1382 proroctwa; 12,678 słów i tylko 8 odniesień do Chrysusa. Faktycznie 6 tych referencji do Chrystusa znajdowało się w jednym proroctwie, co znaczy, że jeszcze tylko 2 inne miały jakieś odniesienia do Chrystusa w sobie . Zatem, 3 proroctwa stanowiące pomniej niż ćwierć (¼) procenta całości wiązały się z Chry stusem. W jaki sposób są przyłączone do Chrystusa Głowy te prorocze usta?

раскрутка сайта

Przekleństwa 04 – Chrystus przeklina drzewo figowe

W dalszym ciągu naszych studiów na temat przekleństw przedyskutujemy najdłuższe i prawdopodobnie najważniejsze przesłanie na ten temat w Nowym Testamencie. Możemy się z tego fragmentu dowiedzieć, co było dla Jezusa Chrystusa ważne jeśli chodzi o przekleństwa. Zobaczymy, czy uważał za istotne, aby uczniowie zajmowali się nimi w jakiś sposób. Historia zaczyna się od tego, że Chrystus wypowiada pewne słowa do drzew figowego, na którym nie znalazł owoców. Marek opowiada to w ten sposób:

Mar. 11,13
I ujrzawszy z daleka drzewo figowe pokryte liśćmi, podszedł, by zobaczyć, czy może czegoś na nim nie znajdzie, ale gdy się zbliżył do niego, nie znalazł nic poza liśćmi, nie była to bowiem pora na figi.

11,14
A odezwawszy się, rzekł do niego: Niechaj nikt na wieki z ciebie owocu nie jada. I słyszeli to uczniowie jego.

Wkrótce potem drzewo uschło. Czytamy dalej:

11,20
A przechodząc rano ujrzeli drzewo figowe, uschłe od korzeni.

11,21
I wspomniał Piotr, i rzekł do niego: Mistrzu, oto drzewo figowe, które przekląłeś, uschło.

11,22
A Jezus, odpowiadając, rzekł im: Miejcie wiarę w Boga!

11,23
Zaprawdę powiadam wam: Ktokolwiek by rzekł tej górze: Wznieś się i rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że stanie się to, co mówi, spełni mu się.

11,24
Dlatego powiadam wam: Wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam.

(Mat. 21:19-22)

Marek używa greckiej formy słowa kataraomai przetłumaczonej w archaicznej Biblii Króla Jakuba jakoprzeklął.
Słowo to oznacza modlić się przeciw… lub źle życzyć (złorzeczyć) komuś lub czemuś, stadwypowiadać przekleństwo. Wyraźne jest to, że musi to być zamierzone. Z tego fragmentu możemy dostrzec, że Chrystus nie uczy tutaj, aby przekleństwo miało stanowić jakiś problem dla chrześcijan. Nie uczy, aby trzeba było zajmować się przekleństwem w jakiś szczególny sposób jak na przykład przez łamanie go. Nie uczy również, że Bóg, Ojciec przeklina swoje dzieci. Jest to idealne miejsce, aby Pan Jezus objawił uczniom fakt, że przekleństwa będą stanowić problemy dla Jego uczniów i będzie ważną sprawą usługiwanie innym. Zauważamy również, że ewangelista Mateusz opowiada nam tą samą historię co Marek. Ani Mateusz, ani Marek nie uważali za istotne powiedzieć nam o tym, że chrześcijanie mają zajmować się przekleństwami. Z pewnością powiedzieliby o trosce Chrystusa o tą dziedzinę, a nie zrobili tego. To zdecydowany dowód na to, że jest coś złego w nauczaniu o podatności na przekleństwa.

Ten fragment zdaje się o wiele bardziej demonstrować nauczanie o tym jak modlitwa wiary i wyznanie działają ku otrzymaniu odpowiedzi od Boga. Wydaje się, że o wiele bardziej zaprzecza popularnemu nauczaniu o podatności wierzących na przekleństwa niż potwierdza go. Zamiast objawić naszą podatność ta historia ujawnia możliwość niesamowitego błogosławieństwa i mocy przekleństwa wypowiedzianych przez człowieka wierzącego przez wiarę w Boga. Objawia fakt, że uczniowie Chrystusa przez wiarę w Boga mogą oglądać cudowną moc Bożą przenoszącą góry. Jest to jedyne nauczanie Chrystusa na temat przekleństw, poza tym, że powiedział nam, abyśmy błogosławili, a nie przeklinali naszych przeciwników. Ponieważ nauczanie i przykład Chrystusa są fundamentalne jeśli chodzi o określanie jaka jest chrześcijańska służba, a jaka nie, poświęcimy więcej wysiłku temu fragmentowi. Ważne jest, aby przyjrzeć się temu, co ten fragment mówi i czego nie mówi. Piotr opisuje słowa Chrystusa skierowane do drzewa figowego jako przekleństwo. Nowy Testament uzasadnia, że przekleństwa istnieją. Nie odrzucamy istnienia przekleństw, lecz ustalamy czy Nowy Testament objawia, czy przekleństwa stanowią jakiś problem dla wierzących i czy wierzący muszą łamać przekleństwa. Chrystus nie sprzeciwił się ocenie Piotra Jego słów jako przekleństwa. Musimy założyć, że Chrystus zgodził się z tym, że to, co zrobił, było przeklęciem drzewa. Zatem, możemy te słowa zanalizować, aby określić czym jest przekleństwo z perspektywy Chrystusa. Chrystus powiedział do drzewa: Niech nikt na wieki nie jada z ciebie owocu.To krótkie stwierdzenie jest przekleństwem wypowiedzianym przez Chrystusa. Analiza tego stwierdzenia pokazuje, że jest to zwerbalizowana negatywna projekcja przyszłości figowego drzewa. Oznacza to po prostu, że to drzewo figowe nigdy więcej nie wyda ludziom owoców do jedzenia. Z łatwością można z tego wyciągnąć prostą definicję przekleństwa.Przekleństwo to celowe wypowiedzenie negatywnego oczekiwania wobec osoby lub rzeczy z nadnaturalnym potencjałem do wypełnienia.
Słowo przekleństwo i jego różne formy jakie znajdujemy w Nowym Testamencie wydają si ę czasami mieć odcienie innego znaczenia, lecz ta definicja jest spójna ze znaczeniem greckiego słowa użytego tutaj. Zauważamy, że Chrystus nie przeklął ludzkiej istoty, o czym pouczał Swoich uczniów, aby tego nigdy nie robili. Przeklął żywą rzecz – drzewo. Jest to zgodne z Jego poleceniem, aby błogosławić, a nie przeklinać nawet tych naszych wrogów, którzy nam szkodzą.

Stwierdzenie Chrystusa, przekleństwo, nie dostarcza żadnych szczegółów na temat tego w jaki sposób nastąpi wypełnienie się przekleństwa. Nie mówi ono, że figowe drzewo uschnie. Chrystus po prostu powiedział, że nikt nie będzie jadł z niego owoców. Czego możemy się z tego nauczyć?

Być może tego, że rezultaty powinniśmy pozostawić w rękach Boga, a nie próbować dyktować mu jak to ma się stać. To stwierdzenie nie odnosi się do Boga w sposób bezpośredni czy też nie ma żadnego zwykłego aspektu modlitwy czy inwokacji. Widocznie przekleństwo nie musi być religijne w swej naturze, aby było skuteczne. Chrystus nie schylił głowy ani nie modlił się w imieniu Jego Ojca. Otwarcie przemówił do drzewa. Jest to przypomnienie faktu, że Chrystus nie modlił się o chorych, po prostu usługiwał uzdrowieniem ludziom.

Drzewo figowe uschło od korzeni.
Innymi słowy, przekleństwo zaczęło działać w niewidoczny sposób, początkowo bez jakichś widocznych efektów. Widoczne stało się, że przekleństwo zadziałało po jakimś czasie, gdy drzewo uschło. Skoro Chrystus odnosi tą sytuację do modlitwy w kilka wersetów dalej to wydaje się, że mądre jest rozumieć, że modlitwa również może początkowo z ludzkiego punktu widzenia wyglądać jakby nie miała odpowiedzi, podczas gdy w tym samym czasie Bóg działa w sposób niewidoczny.

Jezus zaczyna wyjaśnienie tego cudu od zachęcenia uczniów, aby wierzyliw Boga. Co więcej, dalej zachęca ich, aby wierzyli dwakroć więcej w następnych kilku wersach i zniechęca również do wątpliwości jeden raz.

U niektórych adwokatów podatności na przekleństwa naucza się, że możesz w sposób przypadkowy przekląć innych lub siebie. Wygląda to na sprzeczność ze stwierdzeniem Chrystusa o wierze.
Podobnie, w tym zdarzeniu jest obecny zamiar. Chrystus powiedział..”lecz wierzy w to, że stanie się to, co mówi,…” nie jest to coś, co miałoby popierać myśl, że błogosławieństwo lub przekleństwo może być przypadkowe, jak sugeruje to nauczanie. Aktywna wiara wydaje się być konieczna. Oznacza to, że przekleństwo czy błogosławieństwo musi być zamierzoną czynnością mówiącego, aby było przekleństwem lub błogosławieństwem. Przekleństwo zadziałało ze względu na Jezusawypowiadającego słowa. Jezus powiedział, że uczniowie też mogąmówić do góry, która się poruszy. Następnie powiedział im, że powinni mówić dwa razy więcej i zaczął uczyć ich na temat modlitwy wiary. Należy przypuszczać, że skoro werbalne przekleństwo przez wiarę odnosi taki skutek to werbalne błogosławieństwo przez wiarę również będzie miało silny efekt. Chrystus wyjaśnia ten cud na bazie wiary w to, że to co powiedział do drzew figowego, stanie się.

Wyjaśnia, że Jego uczniowie będą mieli taką samą zdolność, jeśli będą wierzyć, a nie wątpić. Ostatecznie, na koniec tego nauczania Chrystus porównuje to wydarzenie do modlitwy:

Mat. 11,24 Dlatego powiadam wam: Wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam.

To podsumowanie mówi nam, że całe wydarzenie i nauczanie, które po nim nastąpiło miało na celu zilustrowanie mocy modlitwy wiary. Nie chodziło o zilustrowanie nam tego, że przekleństwa mogą stanowić jakiś problem w życiu wierzących. W rzeczywistości, milczenie Chrystusa na ten temat, które jest przez wielu dziś rozważane, bardzo wiele ujawnia. Mogło to być idealne miejsce, aby Chrystus nauczał, że wierzący powinni łamać przekleństwa, a jednak tego nie zrobił. Mógł tutaj zrobić pewien komentarz sam Marek, jednak nikt z tych, którzy zapisali ten epizod ze służby Chrystusa nie wskazuje na to, aby chrześcijanie musieli łamać przekleństwa. To milczenie wiele ujawnia.

To zamyka nasze studium na temat przekleństw wypowiedzianych przez ludzi w Nowym Testamencie. Teraz zwrócimy się do ostatniego zestawu nowotestamentowych fragmentów, które pokazują przekleństwa które nie zostały wypowiadane przez ludzi. To są Boże przekleństwa.

 Rozdział 5

topod.in