Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Fajne chrześcijaństwo – Rozdział 8

POKONAĆ GOLIATA

 

Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że ci, którzy będą chcieli stać się częścią „ulicznego przebudzenia”, o którym mówiliśmy, będą potrzebowali ogromnej dawki odwagi i śmiałości, ponieważ dzisiejszy kościół jest tak daleko z tyłu, że owi uliczni bojownicy natkną się na monumentalne zadanie. To dlatego Bóg chce przyjąć tak drastyczne miary i dlatego również, szuka ODWAŻNYCH i RADYKALNYCH mężczyzn i kobiet, których użyje w tym przebudzeniu.

 

Ostatnio miałem okazję obejrzeć film „Waleczne serca” (Braveheart) na wideo (wcześniej już go widziałem) i byłem bardzo poruszony przez duchowe paralele, które zobaczyłem na tym wspaniałym filmie. Bez względu na to czy życie Williama Wallace’a zostało w tym obrazie przedstawione poprawnie czy nie, inspirująca jest dla mnie jego bezkompromisowa odwaga, śmiałość, pomysłowość i cnoty charakteru. Ten film ma w sobie pewien majestat, który przewyższa większość zwykłej hollywoodzkiej „produkcji”.

 

W filmie “Waleczne serca” lud Szkocji jest zwyciężoną i pokonaną rasą, której narodowe nadzieje i marzenia legły w gruzach. Byli mocno trzymani pod ręką twardego, obcego króla, a ich arystokracja poszła na kompromis i płaszczyła się przed tym władcą, aby zachować pokój. Kiedy jednak ludzie nie mogli już więcej znieść upokorzenia, powstał młody człowiek – choć bez arystokratycznych korzeni – i poprowadził szkockich wojowników do walki i zwycięstwa, i od tej pory ich naród znów odzyskał wolność na pewien czas. These victories were built upon to great effect by Robert the Bruce several years later). Szkocja była ponownie wolna od tyrańskich rządów.

  Lecz myśl, która uderzyła mnie z tego filmu najmocniej to majestatyczny, śmiały duch pokazywany przez Williama Wallace’a przez cały czas. Jest to dokładnie ten rodzaj ŚMIAŁEJ NIEUSTĘPLIWOŚCI, której, jak wierzę, Bóg wymaga od tych, którzy chcą być częścią nadchodzącego poruszenia Bożego. Po zbadaniu życia wielu wielkich reformatorów i przebudzeniowców minionych wieków, wierzę w to, że Bóg mówił do mnie wiele lat temu, że najważniejszą cechą, jaka będzie wymagana, aby mieć udział w nadchodzącej Reformacji/Przebudzeniu. Po prostu powiedział do mnie: – KTO ŚMIE ZWYCIĘŻA. (Kto ma odwagę, zwyciężą) Ponieważ każdy, kto będzie brał udział w nadchodzących wydarzeniach, będzie musiał walczyć i zwyciężać z kolosalnymi przeciwnościami.  

  Jeśli jest jeden duch, którym jest przepojony film „Waleczne serca” to jest to duch ŚMIAŁOŚCI (ODWAGI). Podobnie jest z Pismem, które często było mi przypominane: „Od czasów Jana Chrzciciela aż do teraz, królestwo Boże doznaje gwałtu i gwałtownicy je porywają siłą” (Mat. 11:12). Nie wystarczy głosić (choć głoszenie jest dobre) i nawet nie wystarczy modlić się (choć modlenie również jest dobre); ponieważ zawsze tylko ci, którzy ŚMIĄ wygrywają swoją drogę do nadchodzącego poruszenie Bożego. Do nas należy, abyśmy byli „gwałtowni” w modlitwie i „gwałtownie” ŚMIALI, porywający królestwo siłą. Tylko wtedy przyjdzie prawdziwe przebudzenie i reformacja. 

  W dniach Marcina Lutra wielu przywódców było świadomych tego, że jakaś forma Reformacji jest konieczna, lecz byli zszokowani śmiałością Lutra, który wziął za pas całe Rzymsko Katolickie królestwo i wygrał. Ponieważ to jest dzień LEKKOMYŚLNEJ ŚMIAŁOŚCI i moi przyjaciele, TEN DZIEŃ JEST TERAZ. W Księdze Objawienia jesteśmy pouczeni, że cechami tych, którzy zwyciężają diabła są: „A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swego, tak ŻE NIE UMIŁOWALI ŻYCIA TAK, ABY JE RACZEJ OBRAĆ NIŻ ŚMIREĆ (Obj. 12:11). 

  Warto zwrócić uwagę na to, że jest w tych czasach wiele „ostrożnych” dusz, które doradzają przezorność i „stopniowanie”. (W tym filmie, byli to żyjący w kompromisie szkoccy notable.) Tak samo będzie w tych dniach, lecz, jestem o tym przekonany, że dni letniej „rozwagi” przeminęły. Jest o wiele gorzej niż wielu chrześcijan zdaje sobie sprawę, po prostu przyzwyczailiśmy się do tego. Byliśmy w tym tak długo zanurzeni, że zaaklimatyzowaliśmy się w sytuacji, w której diabeł depcze po całym kościele. Przyjęliśmy to jako coś „normalnego”. Przyjaciele, jestem przekonany, że dni nieśmiałości i ukrywania naszej lampy pod korcem przeminęły. Z pewnością, nadszedł czas na to, by przekuć nasze lemiesze na miecze i nasze sierpy na włócznie, aby ogłosić z naszych dachów alarm i wyszykować się do boju.


Jestem już tak przeraźliwie zmęczony dzisiejszym ciepławym, intelektualnym chrześcijaństwem. Z pewnością dzień ‘gwałtownych” działań nadszedł? Jestem wielkim fanem Dawida, który zobaczywszy Goliata znieważającego i wyzywającego lud Boży powiedział:

Czymże jest ten Filistyńczyk nieobrzezany, że lży szeregi Boga żywego?

 

 

Czy zatrzymał się, aby otrzymać „poradę” swych „rozważnych” doradców? Nie! Czy zatrzymał się choćby tylko po to, aby zawiązać serię modlitw o całą sytuację? Nie! Stawką był honor jego Boga i ON BYŁ GOTÓW ZABRAĆ SIĘ ZA PRZECIWNIKA W JEGO IMIENIU. Podoba mi się u Dawida również to, że on POBIEGŁ na spotkanie Goliata. To JEST gwałtowna, śmiała wiara w działaniu. Powiedz mi przyjacielu, czy jesteś gotów wybiec na spotkanie przeciwników Boga?

Pismo mówi nam, że gdy wybierano armię Gedeona to pierwszymi, którzy zostali wyeliminowani byli „bojaźliwi i lękliwi”, po czym Gedeon obciął ilość żołnierzy do 300 jeszcze innymi sposobami. Widzisz, Bogu podoba się to, gdy przeciwności są ogromne, ponieważ wtedy człowiek nie weźmie na siebie chwały za zdobyte zwycięstwo. Tylko Bóg zwycięża i tych 300  pokonanych zwyciężyło tysiące z połączonych armii Midianitów i Amalekitów, którzy napełnili dolinę „tłumnie jak szarańcza” (Sędz. 7:12). I, powiadam ci, takie dni nadchodzą. Przyjacielu, czy będziesz częścią armii Bożej, która dokona zwycięstwa w tych ciemnych dniach?

 

Wierzę, że Bóg rozgląda się za mężami i niewiastami, którzy będą chcieli zapłacić cenę za totalną wojnę z diabłem, a nawet cierpieć również z powodu odrzucenia przez ich chrześcijańskich braci w tym czasie. Ponieważ tak zawsze było w czasie prawdziwego przebudzenia. Wojna nigdy nie jest wygodna. Wojna nigdy nie jest łatwa i „miła”. Prawdziwa wojna wymaga śmiałości i konfrontacji, odwagi i agresji.

I wierzę w to, że oczy Pana przeszukują całą ziemię w poszukiwaniu tych, którzy naprawdę posiedli ŚMIAŁA WIARĘ, aby ich wciągnąć do Swojej armii, do wojny na Jego rzecz. Chmury burzowe już zaciemniły nasz horyzont, da się już słyszeć z oddali wojenne odgłosy a dni totalnej wojny nadchodzą – w rzeczywistości są już u drzwi.

 

Przyjaciele, jeśli nie macie ŚMIAŁOŚCI, która jest minimalnym Bożym wymaganiem, aby wziąć udział w walce, to mogę wam coś poradzić: ZDOBĄDŹCIE TROCHĘ TEREAZ.

 

(Być może obejrzenie „Walecznych serc” będzie dobrym początkiem?).

как продвинуть сайт в поисковиках

Fajne chrześcijaństwo – Rozdział 9

Mysli na zakończenie

Jak zauważył Neil Postman w swej wspaniałej książce “Amusing Ourselves to Death” (Zabawianie siebie samych na śmierć) (Tak, zawartość jest równie świetna jak tytuł!), nastąpiły ogromne zmiany wywołane tylko przez telewizję, będącą dziś dominującym światowym medium, ponieważ telewizja w SAMEJ SWOJEJ NATURZE ma trywializowanie niemal wszystkiego czego dotyka (często redukując to do paru „mocnych uderzeń”) zmieniając zawartość tego i niemal wszystkiego wokół. Równocześnie będąc dominującym medium sprawia, że wszystkie inne media dążą do tego, aby coraz bardziej upodobnić się do telewizji.

Telewizja jest przytłaczająco „ROZRYWKOWYM” medium, składającym się z szybko zmieniających się obrazów, których celem jest przyciągnięcie naszej uwagi i utrzymanie jej. Jest to medium rządzone przeważnie przez wskaźniki i reklamowe dolary. Problem polega na tym, że telewizja jako najpotężniejszy i dominujący w naszym dzisiejszym świecie środek komunikacji powoduje, że każda inna forma komunikacji stara się kształtować swoje metody i roztaczać swój urok w podobny sposób. Można dostrzec to w polityce. Nie ma takiego znaczenia jak szczery i skuteczny jest w dzisiejszych dniach polityk. To, co się liczy najbardziej to jak wypada w telewizji. Czy dobrze się prezentuje (czy, lepiej, jest fotogeniczny) przed kamerami i czy potrafi wypowiadać się informacyjnych skrótach, które pasują do telewizyjnych wiadomości? To są obecnie czynniki, które sprawiają, że polityk dochodzi do wysokich stanowisk. (Smutne, prawda?).

Jak powiedziałem, telewizja jest dominującym środkiem komunikacji w naszym wieku i wszystkie inne media muszą się dostosować lub zginąć. Odnosi się to również do takich form jak nauczycielstwo czy kaznodziejstwo. W ostatnim stuleciu, gdy literatura i „oratortka” dominowały na ryku mediów, nie było niczym niezwykłym, aby kaznodzieja mówił przez jedną czy dwie godziny. Podobnie było z politykami, lecz współcześni ludzie nie wytrzymają tego, ponieważ zostali ukształtowani przez media tak, że dysponują coraz krótszym czasem skupienia uwagi. Porozmawiaj z dowolnym nauczycielem, a zobaczysz jaka walka toczy się o utrzymanie uwagi dzieci. To co teraz nauczyciele robią to konkurowanie z tempem i nastawieniem na przyciąganie zainteresowania telewizji. Dzieci są przyzwyczajone do wielokolorowych rozrywkowych „festiwali” i 30 sekundowych „śmigająco-wybuchowych” reklam przekazywanych bezpośrednio do ich mieszkań poprzez małe pudełeczko stojące w rogu. Pytam się:

Jak nauczyciel może z tym konkurować?

a nie jest dobrze całej naszej edukacji umieścić w telewizji, ponieważ jest to medium

wprowadzające w stan transu z minimalną możliwością interakcji – nie dla edukacji). Zatem nauczyciele, jeśli chcą konkurować, zasadniczo są zmuszani do mówienia „skrótami” i prowadzenie wszystkiego w kolorach, szybko i widowiskowo. Czy widzisz teraz jak bardzo dominacja telewizji kształtuje również wszelkie inne formy komunikacji? Nawet drukowane magazyny, jeśli chcą być konkurencyjne, muszą bardziej polegać na wizualnej stymulacji i kolorowej i powierzchownej formie.

Dotyczy to nie tylko formy, lecz również TREŚCI przekazywanych informacji. Ponieważ takie rzeczy jak kolor, podniecenie, akcja, zwięzłość i płycizna dobrze wypadają w telewizji, lecz głębokie dyskusje, długie debaty i rzeczywiste (nie płytkie) dochodzenia zazwyczaj – słabo. Jest to medium stworzone przede wszystkim do budowania sensacyjnych, tanich dreszczyków emocji i widowisk, pomimo, że często ma pretensje do tego, że pokazuje prawdziwą głębię. Dobrym przykładem tego co się dzieje w telewizji są „wiadomości” Czy zauważyłeś kiedyś, że to historie z dobrymi obrazami, treściwe skróty, lub szokujące punkty widzenia kończą zazwyczaj telewizyjne wiadomości. Są one przedstawiane w grobowym tonie jakby to były najbardziej przełomowe chwile całego dnia, lecz jeśli to są tylko „gadające głowy” zapomnij o tym. Ludzie chcą widowisk. Tak więc to skoczek spadochronowy lecący z opóźnionym otwarciem, który wypadł spod kontroli ( i został uchwycony na wideo) czy straszliwa katastrofa w jakimś mało znanym miejscu (wspaniałe zdjęcia!) składają się na telewizyjne wiadomości, podczas gdy o wiele ważniejsze (lecz nudne) historie mogą zostać odłożone na bok.

Podobnie jest z „dokumentami”. Większość z nich ( i telewizyjnych wiadomości w ogóle!) powinna bardziej otwarcie zabawiać niż podawać rzeczywiste informacje. Wybierają takie tematy, o których wiadomo, że ludzi poruszą czy też takie, które są nastawione na to, co interesuje ludzi. W większości programów informacyjnych to, co dotyczy najbardziej skomplikowanych spraw jest pokazywane w największym skrócie. Zatem jest to tendencja do sensacji, trywializacji i zniekształcania spraw tak, aby można je było pokazać w 30 sekund.

Jak można sobie wyobrazić, takie zniekształcanie w radykalny sposób wpłynie na każdą próbę telewizyjnego podejścia do Ewangelii, o ile nie będziemy uważni. Jako reklamowe i widowiskowe medium telewizja wywołuje ogromną pokusę do stworzenia z Ewangelii przedstawienia, czegoś pozytywnego i niestraszącego, gdy pojawi się na ekranie. (Jak mówi stara pieśń reklamowa: „Usuń negatywy, podkreśl pozytywy”). Musimy być świadomi tej presji.

Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że dominująca rola telewizji ma ogromną rolę w tworzeniu się tych problemów, o których dyskutowaliśmy w tej książce. Na przykład, płycizna i „widowiskowe-wartości” naszej współczesnej ewangelii noszą na sobie wpływy tego dominującego medium. (Podobnie jak nauczanie w szkołach).

Kaznodzieje poczuli potrzebę ‘konkurowania’ z płycizną telewizyjnego połysku. Tak więc, mamy połyskliwą ewangelię, która obiecuje wszelkiego rodzaju cudowne rzeczy (choć nie branie na siebie krzyża), jeśli tylko „przyjdziemy do Jezusa”. Widać wyraźnie, że telewizja dodała do ewangelii hedonizm (pościg za przyjemnością jako nadrzędnym celem), materializm (pogoń za posiadaniem) oraz ogromnie przyczyniła się do ogólnego zepsucia  i choroby, która zaraża dzisiejszy Zachód. Każdego roku telewizja zdaje się prowadzić nas coraz dalej w dół drogami Gomory.

Jednak powiedziawszy to ważne, aby zwrócić uwagę na to, że dzisiejsza młodzież jest napełniona „po same uszy” widowiskiem, szumem, do tego stopnia, że już jest to już dla nich pociągające. W rzeczywistości pokolenie X i Y jest powszechnie cyniczne i nie reaguje na robienie szumu wokół czegokolwiek. (To dlatego mamy teraz ruch w kierunku spokojnych reklam i filmów bez herosów). Potrafią to przejrzeć niemal natychmiast. To jest jedna z przyczyn tego, że nie powinniśmy starać się „zabawiać” młodzieży w królestwie, lecz powinniśmy rzucać im zamiast tego WYZWANIE. Widowisko, połysk i robienie szumu traci ich zainteresowanie, lecz skoro nie ma faktycznej alternatywy, jak to większość młodych ludzi widzi, zatem nadal trwają w płytkim uciekaniu do krainy marzeń. Lecz wielu z nich staje się coraz bardziej tym znudzonych. Mówię wam, że grupa czy ruch, który będzie WYSTARCZAJĄCO ŚMIAŁY, aby, zamiast ich zabawiać, da tym młodym ludziom powód warty oddania życia, coś co zajmie niepodważalnie wysokie miejsce, zdobędzie to pokolenie.

Większość z pokolenia X rozumie telewizję, jej dominację i środowisko przez nią stworzone instynktownie, ponieważ wychowali się w nim. Elektroniczne media są jak woda i powietrze dla nich, są integralną częścią ich codziennego życia. Wierzę, że jest to ogromne wyzwanie dla chrześcijan z tego pokolenia, którzy chcą przełamać się przez „zabawowe” konwencje świtowego medium i wykorzystać je dla Boga, ponieważ – aby złamać zasady, musisz je znać.

Jestem przekonany o tym, że nie musimy wszyscy trwać w starych konwenansach, które strzegą telewizji czy inne dzisiejsze media. Nowe pokolenie mimo wszystko szybko męczy się nimi, są nimi „zabawieni na śmierć” w dzisiejszym świecie. Wierzę zatem, że można obecnie zwrócić część tych widowiskowych zasad na ich głowy, jeśli będziemy wystarczająco odważni. Ci, którzy rozumieją telewizję instynktownie będą wiedzieli, które zasady mogą być złamane, a które nie. Chodzi mi o to, że światowe media (w tym TV) są obecnie szeroko otwarte na zmianę, ponieważ ich słuchacze są otwarci na zmiany. Mówię wam, rewolucja wisi w powietrzu, lecz kto wystartuje pierwszy, gdy zabrzmi sygnał do startu? Czy będzie to diabeł czy my?

Prawdopodobnie jedyną rzeczą, która jest bliska telewizji, jeśli chodzi o wpływ na dzisiejszą młodzież jest MUZYKA. W rzeczywistości w tym co najlepsze w niej, muzyka może odegrać wiodącą rolę i zdominować pozostałe media, co będzie, pewnie zgodzicie się ze mną, niesamowitym wyczynem. Z pewnością było tak w latach 60-tych, gdy Beatlesi całkowicie zdominowali wszystkie inne dziedziny sztuki czy mediów komunikacyjnych tak dalece jak tylko wpływ jest możliwy. Niemniej jednak telewizja od tamtej pory znacznie bardziej reaguje na potrzeby nastolatków i jest bardziej skuteczna. Nadal wierzę, że muzyka jest w stanie zdominować dzisiejsze media i całą komunikacyjną sferę, tak jak to było w latach 60 –tych.

Jedynym powodem, że tak się nie dzieje jest to, że świat nie zobaczył jeszcze następnej takiej grupy jak byli Beatlesi od czasu ich rozwiązania. (Faktycznie, w ciągu wielu lat, nie był grupy, która by się nawet zbliżyła. Jak wiele znasz zespołów, które miałyby w Ameryce na topie pięć pozycji i to RÓWNOCZEŚNIE?)

Byłem bardzo zaintrygowany snem, który otrzymał James Ryle, w którym widział  obdarowanie i zdolności takie jak mieli Beatlesi, lecz udzielone kościołowi. Muszę powiedzieć, że to dotyka jakiejś struny we mnie, ponieważ jestem przekonany o tym, że do tego, aby zaistniała taka duchowa ‘rewolucja’ na Zachodzie, która zwróci z powrotem młodzież do Boga, musi być coś, co zdominuje „głos” mediów. A muzyka zainspirowana przez Boga i rozpalona Duchem ma wyraźny potencjał, aby to zrobić. Osobiście czuję, że jest wystarczająco wiele rzeczy pokazał Bóg wielu ludziom na temat owego „ulicznego kościoła” i „muzycznego przebudzenia”, aby szukać Boga i znaleźć swoje miejsce w wypełnianiu tej wizji. I zachęcałbym innych  muzyków do tego samego. Wszystko, cokolwiek się nasz zespół „Gate Crash Hell” może zrobić w dziedzinie w nagrywania płyt, produkcji wideo, administracji czy pisaniu pieśni, czy prostym występie i głoszeniu jestem całkowicie zdeterminowany, aby w tych dziedzinach poważnie traktować tą wizję i pomóc jej zaistnieć w rzeczywistości w każdy praktyczny sposób w jaki mogę. Lecz, jak napisał James Ryle w streszczeniu, najważniejszą rzeczą w doprowadzeniu do realizacji tej wizji jest wstawiennictwo.  Modlitwa zawsze jest kluczem.

Widać wyraźnie, że wszystko co musi zrobić diabłem, aby dominować nad Zachodem to zdominować nasze media i oczywiście dokładnie to robi. W tym czasie może on ogromnie wpływać na myślenie, wierzenia i oczekiwania milionów ludzi przy pomocy subtelnej propagandy. Nic dziwnego, że został nazwany „władcą, który rządzi w powietrzu (Ef. 2:2) (księciem mocy powietrza – w wersji ang. – przyp. tłum.). Od samego ogrodu Eden jest on specjalistą w sprzedaży mądrze opakowanych kłamstw i zwiedzeń ludzkim istotom. W taki właśnie sposób dominuje nad naszym światem. Nie jest zatem niczym dziwnym, gdy zajrzymy za scenę i zobaczymy, że ogromne organizacje medialne mają na kluczowych pozycjach raczej niepokojących ludzi, tak jakby zostali niemal „ręcznie” wybrani do tej pracy. Niemniej nawet tacy ludzi jak ci nie będą w stanie zatrzymać przypływowej fali przebudzenia w mediach jaka nadchodzi, a my przejmiemy z powrotem wysokie pozycje nad naszymi miastami.

Niektórzy ludzie mogą zapytać w tym momencie, czy chrześcijanie nie powinni w ogóle wyrzucić swoich telewizorów i bojkotować media, z powodu choroby propagowanej przez nie wśród naszego społeczeństwa. Nie mam pewności co do odpowiedzi na to pytanie, choć muszę powiedzieć, że bardzo uważnie korzystam z telewizji, jak wiele i co ogląda moja rodzina. W rzeczywistości miewamy telewizor czy wideo przez bardzo krótkie okresy czasu i pozbywamy się ich, tak wielki śmietnik jest tam obecnie!). Liczne studia pokazały, że telewizja rzeczywiście bardzo źle wpływa na rozwój dzieci i ogólne dobry stan. W czasie, gdy znajdują się podobnym do hipnotycznego stanie, tracą na rozwoju takich zdolności jak: czytanie, korzystanie z wyobraźni, fizyczna sprawność, koordynacja oko-ręka itd. Nic z tego nie jest korzystne, lecz nie mogę sobie wyobrazić „krucjaty” w imieniu pozbycia się światowej telewizji. Myślę, że musimy stanąć wobec fakty, że to medium dominuje komunikacyjną kulturę naszego wieku i wiedzieć w jaki sposób radzić sobie z tą sytuacją. Nie jest to niemożliwe, i jestem przekonany, że wiadomości i materiały filmowe nadchodzącego przebudzenia będzie rozprowadzany po świecie przez takie medium.

Z podobnych przyczyny nie jestem jako wyjątkowo zasmucony tym, że tak powstały tak silne związki między świeckimi a chrześcijańskimi kompaniami muzycznymi. Już przyglądaliśmy się zniszczeniom jakich to dokonuje, lecz jestem również przekonany, że ta sytuacja ma znaczny potencjał ku dobremu. Ponieważ, jeśli Bóg znajdzie dziś chrześcijańskich artystów, którzy poddadzą się bałwochwalstwu, pysze, „pokazomanii” oraz kompromisowi to jest taka możliwość, że chrześcijańska muzyka („Synowie Gromu”) przebije się do świeckich fal radiowych. Przemysł jest w tej chwili tak ustawiony, że jest to bardzo możliwe.

Widzę to jako całkowitą rzeczywistość nadchodzące przebudzenie Boże, które zapełni świeckie listy przebojów chrześcijańską muzyką, muzyczne stacje wideo będą pełne chrześcijańskich pieśni i wywiadów, telewizyjne wiadomości będą pełne filmowego materiału na temat z wielkiego przebudzenia ulicznego, gdzie tysiące młodych ludzi będzie gromadziło się na ulicach w imieniu Jezus. Nie wierzę w to, że jest to tylko zwykłe dziadkowe bajanie. Uważam taki ruch za konieczny, jeśli chcemy przywołać z powrotem to pokolenie do Boga. Bóg robił już takie rzeczy w przeszłości i jestem przekonany, na podstawie tego, co Pan mówi na całym świecie, że jest bliski zrobienia tego ponownie. Nic z tych rzeczy nie jest niemożliwe, lecz oczywiście konieczna będzie seria niesamowitych cudów wobec, aby diabeł został pokonany na taką skalę. No, Bóg wyraźnie specjalizuje się cudach, lecz czy my ośmielimy się uwierzyć, że On coś takiego zrealizuje? I czy weźmiemy pod uwagę Jego wołanie, aby się zaangażować?

Naprawdę wierzę, że wkrótce ujrzymy tysiące młodych ludzi zgromadzonych na otwartym powietrzu, wielbiących i wywyższających Boga. Chorzy będą uzdrawiani, Ewangelia będzie głoszona a Bóg będzie wywyższany za wszystko, co się będzie działo. Taki właśnie miał być kościół zawsze. Wierzę, że Bóg wzywa nas, abyśmy przestali ukrywać nasze lampy w naszych małych budynkach i organizacjach – wyszli na zewnątrz i BYLI KOŚCIOŁEM, na ulicach, gdzie mieliśmy być. Chwała Bogu!

W tym momencie chciałbym krótko przedyskutować kilka praktycznych aspektów zaangażowania współcześnie w służbę muzyczną. Musiałem rozmyślać nad niektórymi z tych spraw długo i ciężko, ponieważ musimy się nimi zająć z praktycznej strony w naszym zespole.

Wydaje się wyraźnie widoczne, że najważniejszymi kwalifikacjami do zaangażowania się w muzyczną służbą są DUCHOWE kwalifikacje. Ponieważ niewielkie ma dla Boga znaczenie to jak wspaniałymi muzykami jesteśmy, jeśli nie mamy z Nim głębokiej i bliskiej relacji. Bóg ogromnie pragnie POKORNYCH sług w muzycznej służbie, którzy będą zachwycać się UWIELBIANIEM GO i którzy nie będą mieli ukrytej, nieprzepartej tęsknoty za ludzką chwałą dla nich samych i znalezienia się w centrum uwagi. Jest tak łatwo we współczesnej służbie muzyczne stracić te fundamentalne rzeczy z pola widzenia. Pokuszenie, aby zanurzyć się w aplauzie i pokazać swoje talenty zniszczyło duchową głębię wielu służb. Muzyka jest takim polem, które ma przemożny pociąg ku bałwochwalstwu i jeśli nie jesteśmy uważni to ten przemysł ma możliwość pochłonięcia nas i naszej duchowości w całości. To czego dziś Bóg szuka, to nie sprawny talent showmana, lecz raczej głęboka i trwała miłość do Niego – miłość, zbudowana na fundamencie, którego nic nie jest w stanie ugasić ani zdusić. Jeśli Bóg będzie musiał poświęcić wiele lat na budowanie tego w nas to On dokładnie tak zrobi, zanim dopuści nas do służby. Głębokie i długie przygotowanie na „pustyni” było kluczem do sukcesu wielu służb w Biblii i to samo ma miejsce dziś. Nasza relacja z Bogiem, aby przetrwać, musi być prawdziwie oparta na Skale.

Jak już dyskutowaliśmy, jedną z najbardziej podstawowych spraw na jakie trafia muzyczna służba – przyjmowanie opłat przy drzwiach za to, aby ludzi mogli słuchać. Jak powiedziałem wcześniej w tej książce, ja po prostu nie mogę wcale przejść nad tą praktyką do porządku dziennego. Co natomiast robić, jeśli zostaliśmy zaproszeni do udziału w festiwalu, gdzie od ludzi zawsze pobierano opłaty za wejście? Cóż oczywiście, jeśli Bóg chce, abyśmy usługiwali w takim wydarzeniu to wtedy powinniśmy, ale jeśli jest to uzależnione od nas (tj. jest to jeden z naszych koncertów) to nie powinniśmy pobierać od ludzi wstępnego.

Muszę powiedzieć, że w myśleniu o tym i wielu innych sprawach bardzo pomogła mi biografia Kietha Greena zatytułowana „Bez kompromisu” (‘No Compromise’). Polecałbym każdemu młodemu muzykowi tą książkę (a tak faktycznie, każdemu).

Następną sprawą, z którą się zetknął Keith Green było to czy sensowne jest pobierać opłaty za sprzedaż ich płyt. Green po bardzo wielkich zmaganiach doszedł do tego, że należy oferować płyty po standardowej cenie przez sklepy, lecz mieć również przygotowane dla tych, którzy nie są w stanie ich kupić, za dowolny datek na jaki ich stać. Jest to niezwykle drażliwy temat, ponieważ ludzie płacą za kupienie pewnego fizycznego przedmiotu, którego produkcja i dystrybucja kosztuje całkiem sporo. Jest to nieco inna sytuacja niż zwykła służba (za którą nigdy nie powinniśmy pobierać opłat). Cenie to, co Kith zrobił i wierzę, że jeśli chcemy i czuję, że powinniśmy, prawdopodobnie wszyscy przystać na podobną politykę w tej sprawie. Lecz podobnie jak Kith, wierzę, że jeśli chcemy, aby nasza muzyka dotarła do świata to niemal nie ma takiej możliwości, jeśli nie będziemy korzystali ze standardowych kanałów. Po prostu staje się to niepraktycznym i niemożliwym zadaniem do wykonania w inny sposób. (Spróbuj przejść przez proces całej produkcji albumu – od nagrania do dystrybucji i sprzedaży i powielania dziesiątek tysięcy kopii – a będziesz wiedział o co mi chodzi. Po prostu nie możemy tracić naszego czasu na wykonywanie tego sami, niech zajmie się tym teraz istniejąca „maszyneria”.)

Niemniej jest jedna rzecz, której nowa muzyczna służba powinna unikać, a jest to śpiewanie bezpośrednio dla istniejących firm płytowych. Powinniśmy ustanowić własne, niezależne, po czym „puszczać” na rynek i do dystrybucji nasze albumy przez większe przedsiębiorstwa (- choć powinniśmy upierać się przy tym, abyśmy mieli coś do powiedzenia w procesie reklamowym). Nie jest to jakaś niespotykana praktyka we współczesnym przemyśle. Wierzę również, że takie wytwórnie zasadniczo powinny być instytucjami charytatywnymi – wykorzystującymi swoje dochody na pomoc dla biednych. Właśnie zamierzamy uruchomić naszą własną wytwórnie. Tutaj w Nowej Zelandii zgodnie z tym, co napisałem. Nasz zespół, „Gate Crash Hell” ma zamiar nagrać swój pierwszy album, który napisałem. (Nic nie mówiliśmy w czasie tworzenia tego nowego +zespołu – aby niczego nie „popychać”, lecz wierzymy, że teraz jest już czas na nagranie i znaczne zwiększenie aktywności w ogóle.)

Przede wszystkim jednak, wierzę, że przemysł muzyczny (a szczególnie występy na żywo) powinny być bezwzględnie SZCZERE pod każdym względem. Podobnie jak prawdziwe kaznodziejstwo, musi być przezroczyste przed Bogiem i ludźmi. To nie ma być jakiego rodzaju „show” czy występ sceniczny, ani zwykłe ukartowane próby manipulowania emocjami innych. Nasze pieśni muszą być prosto z serca – wyrażające nasze najgłębsze uczucia, pragnienia i postawy serca. Na przykład, oczywiście, nie jest dobre pisanie pieśni o „wojnie”, jeśli nie jesteśmy w stanie naturalnej wojny w naszej postawie wobec dzieł diabła. Jeśli tylko próbujemy być w stanie wojny to pieśni nie będą ani tak realne, ani szczere. Z tej samej przyczyny nie jest dobrze pisać pieśni uwielbiających Boga, jeśli naszym nadrzędnym pragnieniem nie jest całkowite uwielbienie Go. Jakież nieszczęście zdarza się wówczas, gdy w głębi naszej motywacji jest rzeczywiście gloryfikacja siebie czy popisywanie się swoimi własnymi talentami.

Jestem przekonany że, podobnie jak Armia Zbawienia w początkowym okresie, muzyka nowej armii Bożej musi zawierać element wojennej agresji oraz uwielbienie płynące z samych serc tych wszystkich, którzy je wznoszą.

Wierzę, że jest już czas na to, aby w kościele powstała nowa żarliwość. Nie wierzę w chrześcijaństwo, które każdego dnia traci coraz więcej ziemi na rzecz diabła. Nie mogę uwierzyć w kościół, który nie WALCZY o każdy centymetr terytorium, którego żąda diabeł. Nie mogę też pogodzić się z chrześcijaństwem, które rozkłada się wygodnie, podczas gdy zgubiony świat szuka po omacku w ciemnościach i grzechu. Podobnie jak Neron, który grał na skrzypkach, gdy płonął Rzym, siedzimy w naszych przytulnych małych pudełeczkach i pozwalamy na to, aby burze pustoszyły biednych oraz tych w potrzebie i zdesperowanych. Lecz czyż Sędzia całej ziemi nie postąpi właściwie? Obawiam się, że nie mogę uwierzyć w strukturę, która stała się kulą na łańcuchu wokół naszej wspólnej szyi.

Jestem przekonany o tym,   że nadszedł teraz czas, aby rozbić kajdany konformizmu, wygody i kompromisu. Czas, by uderzyć zdecydowanie diabła i tłuc go z nieskrępowaną agresją. Byliśmy zbyt „mili” zbyt długo. Bóg potrzebuje dziś świętych wojowników, którzy nie odstąpią ani piędzi ziemi w wojnie na śmierć, jeśli będzie trzeba. Jak stwierdza Biblia: „jeszcze nie opieraliście się grzechowi, aż do krwi” (Hebr. 12:4).

Wielką tragedią tej godziny jest to, że BÓG NIE JEST UWIELBIONY na ziemi. Zawodzimy fatalnie w objawieniu Jego chwały umierającemu światu i przez to świat nie może poznać Go. W rzeczywistości bardzo często sami go niewiele znamy. W całym Piśmie jest tylko jedno słowo – ŚWIĘTY – które jest użyte trzykrotnie w jednej linijce (dla silniejszego podkreślenia”): święty, święty, święty Bóg Wszechmogący …” (Obj. 4:8). Zatem trzeba wziąć pod uwagę to, że Boża ŚWIĘTOŚĆ jest atrybutem, który najbliżej reprezentuje istotę Jego istnienia i charakteru. A jednak, jak często dziś słyszymy głoszoną „świętość”? Mówię wam, chwała i świętość, Majestat Boży muszą ponownie być ogłoszone temu pokoleniu, ponieważ to nie „baranek na rzeź” wkrótce wróci na tą planetę, lecz raczej wskrzeszony i uwielbiony Chrystus – Sędzia całej ziemi – którego ap. Jan ujrzawszy „padł u jego nóg jakby umarły”. Jest to BÓG CHWAŁY, musi być najgłębszą motywacją wszelkiej prawdziwej służby końca czasów. Chrześcijanie podają wszelkiego rodzaju powody służenia Bogu – nawet dobre, takie jak „zbawienie zgubionych” – lecz moim zdaniem, najwyższą motywacją jak dotąd jest po prostu zupełne UWIEBLIENIE BOGA. Jestem przekonany, że musi to być najważniejszą motywacją wszystkiego, co robimy.

Mocno wierzę w to, że zbliżamy się w naszych czasach do powstania pełnego chwały „ulicznego kościoła”, zaciętego, namaszczonego i rzeczywistego, prowadzonego przez mężczyzn i kobiety, którzy, podobnie jak na początku apostołowie, nie będą „wysokiego rodu” czy wielkiego wykształcenia, lecz raczej będą mieli proste i szczere serce dla Boga. Będą to musieli być prawdziwi mężowie i niewiasty modlitwy, wielkiej odwagi i świętej mocy Bożej, którzy choć będą byłymi członkami gangów lub samotnymi matkami, jednak ponownie wstrząsną ziemią Jego mocą. Diabeł ma rzeczywiste powody, aby się obawiać takich wojowników jak oni.

Jestem przekonany, że Bóg może być uwielbiony w takiej skali wyłącznie wtedy, gdy my pozwolimy Mu używać nas do osiągnięcia tego. Jako wyzwanie, które inspirowało ewangelistę D.L. Moddy’ego ogłaszał: „Świat ma zobaczyć co Bóg uczyni przez męża, który jest całkowicie i w pełni poświecony Jemu”.

Jaka była odpowiedź Moody’ego?

Ja zrobię wszystko, aby być tym mężem.

Modlę się, aby to samo było prawdą o każdym z nas.

ZALECANE DO CZYTANIA

’The General Next to God’ – Richard Collier.

’Why Revival Tarries’ – Leonard Ravenhill.

’Revival’ – Winkie Pratney.

’Azusa Street’ or 'Another Wave Rolls in’ – Frank Bartleman.

’Hollywood vs. America’ – Michael Medved.

’Life Without Father’ – David Popenoe.

’The Battle for the Mind’ – Tim LaHaye.

What is Secular Humanism?’ – Dr James Hitchcock.

’No Compromise’ – Melody Green.

’The Closing of the American Mind’ – Dr. Allan Bloom.

’Amusing Ourselves to Death’ – Neil Postman.

’Pop goes the Gospel’ – John Blanchard.

Przypisy:

CHAPTER ONE.   'COOL’ CHRISTIANITY – WHAT IS IT?

1.  John MacArthur quote. MacArthur, J. „Ashamed of the Gospel”, pg xiii

xviii. 2.  Frank Bartleman quote. Bartleman, F. „Azusa Street”, pg 89.

3.  Samuel Chadwick quote. Source: Ravenhill, L. „Why Revival Tarries”,

pg 26. 4.   Source: Swaggart, J. „The Pentecostal Way” as quoted in 'The

Evangelist’, Dec 1986, pg 6.

CHAPTER TWO.  A CHRISTIAN YOUTH CRISIS?

1. John Allen quote. Source: Blanchard, J. „Pop goes the Gospel”, pg 98.

CHAPTER THREE. THE CHRISTIAN MUSIC SCENE. 1.   Tom Morton quote. Source: Blanchard, J. „Pop goes the Gospel”, pg 97. 2.   Keith Green quote. Source: Green, K. „Music or Missions”, as quoted Ibid. pg 141. 3. Keith Green quote. Source: Green, M. „No

Compromise”, pg 270. 4. Stacey Saveall quote. Source: Prophetic Email Discussion List, 3 July 1997. 5. Steve Camp quotations. Source: Styll, J.W. „Camp’s 'Call’ Misses the Mark, but Hits Everyone”, CCM Update, 17

Nov 1997. 6.   Randy Campbell news release. Source: Internet –

http://jesusnorthwest.com/1998.htm 7. Lindy Warren article: „Jesus

Northwest Festival Ceases Operations”, CCM Update, 17 Nov 1997. 8. Gene

Edward Veith article: „Whatever happened to Christian Publishing?”

’World’ Christian news magazine, Vol 12, No. 12, July 12 & July 19 1997.

CHAPTER FOUR. IN THE WORLD BUT NOT OF IT.

1.  John MacArthur quote. MacArthur, J. „Ashamed of the Gospel”, pg xvii

xviii. 2.   John MacArthur quote. Ibid. pg xviii.

CHAPTER FIVE. GENERATION 'X’ – THE LOST CHILDREN.

Richard Peace quote. Tapia, A. „Reaching the First Post-Christian

Generation”, Christianity Today, 12 Sep 1994. 2. Andres Tapia quote.

Ibid. 3.  Source: Humanist Manifesto’s I and II, pg 16-19.

CHAPTER SEVEN. THE COMING STREET REVIVAL.

Early Salvation Army statistics. Bradwell, C. R. „Fight the Good

Fight”, pg’s x, 39. 2. Ibid. pg 42. 3.   Court Judge. Ibid. pg 45. 4.

Ryle, J. „The Sons of Thunder.” Source: Construction Site newsletter.

April, 1997. Published by Storm-Harvest Ministries, Australia.

CHAPTER NINE. CLOSING THOUGHTS.

D.L. Moody’s challenge. Source: K.J. Hardman, „The Spiritual

Awakeners”, pg 200.

_____________________________________________________________________

Copyright (c) Andrew Strom, 1998.

Książka została wycofana z obiegu przez samego autora.

поисковая оптимизация сайта москва

Wzor(c)owy chrześcijanin

Zaremba Piotr

16. V. 1996.

Bądź dla wierzących wzorem w postępowaniu, w miłości, w wierze, w czystości.
…..
pilnuj czytania, napominania, nauki.

O to się troszcz, w tym trwaj, żeby postępy twoje były widoczne dla wszystkich. Pilnuj siebie samego i nauki, trwaj
w tym, bo to czyniąc samego siebie zbawisz i tych, którzy cię słuchają.

ITym. 4.12-16.

Bądź wzorem …
Bądź – jest to nakaz Boży, nie tylko zwykłe polecenie czy prośba; sługa Boży ma nakazane, aby BYŁ wzorem. Pan Jezus powiedział że:

Kto mnie widział, widział Ojca.
J 14.9.

Czyż nie powinniśmy być tak samo odbiciem Jezusa jak On jest odbiciem Ojca, przecież:

Jak Ojciec mnie, tak i Ja was posyłam.
J 20.21

Czyli kto nas widzi, powinien widzieć Jezusa!!!!

Dlatego bycie wzorem powinno być traktowane jako nakaz, a nie tylko proste polecenie. Oczywiście nikt nie jest w stanie wykonać takiego nakazu sam z siebie i własnymi staraniami osiągnąć ten cel. Wiedząc, że nic nie możemy uczynić sami z siebie, należy poddawać wszystkie dziedziny swojego życia Jezusowi, Duchowi Świętemu, który jedynie może nam pokazać co i jak należy zmieniać. To jego pracą jest, abyśmy trwając w Jezusie wydawali owoce, bo są to owoce Ducha, a nie „uduchowionego” nawet człowieka.

… dla wierzących.

W dzisiejszym świecie nie jest trudno być wzorem dla ludzi niewierzących, standardy zachowania, życia, moralności itd. są tak nędzne, że dla Chrześcijanina nie jest to, a przynajmniej nie powinno być, żadnym wyzwaniem. Znajdziemy też ludzi żyjących wg. najlepszych chrześcijańskich wzorców, pomimo, że nie są odrodzonymi duchowo. Tak więc Duch Święty mówiąc nam dla kogo mamy być wzorem – dla wierzących – stawia nam najwyższe z możliwych wymagań, ale też Bóg nigdy nie wymagał od człowieka tego, czego ten nie mógłby wykonać.

Kiedy Duch wymienia cztery postawy, w których mamy być wzorem, widać kierunek „zstępujący do wewnątrz” człowieka. Najpierw:

postępowanie – to co najbardziej na zewnątrz, co się najbardziej „rzuca w oczy”;

miłość – to co łączy wewnętrzne nastawienie z działaniem na zewnątrz i jest w równej mierze po „obu stronach”;

wiara

wiara, która jest cechą w znacznym stopniu wewnętrzną, dopiero z
wierzącego serca przejawia się działanie zgodne z wiarą;

czystość

cecha niemal całkowicie wewnętrzna.

Jeśli spojrzymy na kilka cech, mówiących o czystości to z pewnością nie są to
rzeczy, które można by było zauważyć „na pierwszy rzut oka”:
kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, kto się gniewa na brata swego

miłujcie nieprzyjaciół waszych. Mat. 5….
jeśli wy nie odpuścicie, i Ojciec wasz, który jestw Niebie, nie dopuści przewinień waszych Mar. 1.26.

Wydaje się jednak, że czystość jest cechą, która łączy w jedną całość trzy poprzednie, jest jak gdyby łańcuszkiem na który są nasunięte tamte trzy (postępowanie, miłość i wiara).

Omówmy po kolei działania, które prowadzą do tego, że chrześcijanin może stać
się wzorem dla wierzących:

I. W postępowaniu.
Ten przekaz pozostawiony przez Pana, „naśladuj mnie”, przejął Paweł i przekazał go dalej:

Czyńcie to czego nauczyliście się i co przejęliście,

co słyszeliście i co widzieliście u mnie; a Bóg pokoju będzie z wami.
Fil. 4.9.

Oczywiście nie zawsze kolejność jest istotna, lecz spróbujmy się zastanowić również nad tym elementem tego fragmentu.

Dlaczego postępowanie jest na pierwszym miejscu? Po pierwsze dlatego, że jest pierwszą i najbardziej widoczną wizytówką człowieka, nie tylko Chrześcijanina. Najlepsze nawet usługiwanie może zostać zniweczone przez niewłaściwe postępowanie. Po drugie, ponieważ istnieje możliwość pozyskiwania ludzi dla Jezusa właśnie „postępowaniem, łagodnym i cichym duchem, który jedynie ma wartość przed Bogiem” (IPtr.3.1-4).

Piotr pisze do kobiet, że „dzięki ich postępowaniu, bez słowa mogą być pozyskani ich mężowie”, ale wierzę, że można to rozciągnąć i uogólnić na postępowanie wszystkich sług Bożych i wobec wszystkich. Jest tak wiele zgorszenia, zwątpienia i niewiary w kościele, że każde pobożne postępowanie może być zachętą i wzorem dla wierzących. Mało kto potrafi trzymać się twardo Bożych zasad wobec huraganowych wiatrów przeciwności i „łagodzących okoliczności życiowych”, dlatego wymienia Paweł tą cechę na pierwszym miejscu.

„Radujcie się, trwajcie w pokoju który przewyższa wszelki rozum, błogosławcie, złem za złe nie oddawajcie,… nie narzekajcie, nie obmawiajcie, itd., itp……” – to jest postępowanie godne ewangelii, którą głosimy, postępowanie inspirowane przez Ducha Świętego. Ile z tego funkcjonuje w życiu przeciętnego chrześcijanina, do którego przecież te słowa są również zwrócone?

II. W miłości
Dlaczego w miłości? Dlatego, że Jezus został posłany z misją miłości i nas posyła tak samo jak sam został posłany. Dlaczego miłość jest na drugim miejscu a przed
wiarą?

Ponieważ z pośród wiary, nadziei i miłości, najważniejsza jest miłość.
IKorl3.13.

Ponieważ wiara ma być czynna w miłości. Tak jak ryba pływa w wodzie i raczej śmiesznie zachowuje się na stole czy piasku, tak i wiara nie zanurzona w miłości może przybierać bardzo dziwne postacie i zachowywać się tak jak to wykazali Synowie Gromu (synowie Zebedeusza):

Panie czy chcesz abyśmy słowem ściągnęli ogień z nieba,który by ich pochłonął, jak to i Eliasz czynił?

Łuk. 9.54.
…….
Nie wiecie jakiego ducha jesteście.

Możemy dość dosłownie powiedzieć, że wiara bez miłości „miota się”, jak owa ryba na piasku, brakuje jej bardzo ważnego elementu. Miłość jest fundamentem, na którym jest budowane całe duchowe błogosławieństwo darów Łaski, szczególnie takich, które mają moc ściągać ogień z nieba. Zalecenie jest proste:

Dążcie do miłości, starajcie się też usilnie o większe dary duchowe. IKor. 14. l.

Słowa „starajcie się też” sugerują jakby te większe dary, były mniej ważne i jak gdyby mogły być „produktem ubocznym” dążenia do miłości. Miłość jest tym, co wyróżnia Kościół Boży od wszystkich innych organizacji, to miłość zwyciężyła świat (Jam zwyciężył świat). Miłość jako jeden z owoców Ducha, jest tym co przyciąga ludzi do Kościoła i jest bezwzględnym wyróżnikiem miłości do Boga:

kto nie miłuje brata, którego widzi nie może miłować Boga, którego nie widzi. 1 J4.20.

a więc jest wyrazem tego, że prawdziwie w Dziecku Bożym mieszka Bóg.

III. W wierze.
Dopiero na trzecim miejscu jest wiara. Musi to być wiara czynna w miłości, ponieważ jest to jedyne środowisko, w którym wiara się dobrze czuje. Wiara jest drzwiami do otrzymywania tego, co Bóg obiecał, stajemy się dziedzicami obietnic przez wiarę i cierpliwość. Pismo ma nam tak wiele do powiedzenia o wierze, że nikt nie powinien mieć wątpliwości co do tego, że studiowanie tego tematu powinno cechować każdego Chrześcijanina.

IV. W czystości
Aby zamknąć szczelnie to nieduże koło i scalić trzy powyższe elementy, potrzebna jest czystość.
Jest to cecha najbardziej wewnętrzna i najważniejsza dla całości funkcjonowania wzorowego Chrześcijanina.
Prorocy ST i Pan Jezus mówili, że serce jest miejscem, którego należy strzec i które jest najbardziej zepsute w człowieku:

To co wychodzi z człowieka, to kala człowieka. Albowiem z wnętrza ludzkiego serca pochodzą złe myśli, wszeteczeństwo, kradzieże, morderstwa, cudzołóstwo, chciwość, złość, podstęp, lubieżność, zawiść, bluźnierstwo, pycha, głupota; wszystko to złe pochodzi z wewnątrz i kala człowieka. Mar. 7.20-23
To właśnie serce, dzięki możliwości nowego narodzenia miało być wymienione na nowe. Jak mówi Bóg przez proroka Ezechiela (36:26-27):

I dam wam serce nowe, i ducha nowego dam do waszego wnętrza, i usunę z waszego ciała serce kamienne, a dam wam serce mięsiste. Mojego ducha
dam do waszego wnętrza i uczynię, że będziecie postępować według moich przykazań, moich praw będziecie przestrzegać i wykonywać je.

Dlatego Nowy Testament nie powtarza już tych rzeczy o wszelkim brudzie w sercu, lecz o dobrych rzeczach, które zostały tam umieszczone, jak „miłość Boża, radość, pokój Chrystusowy, miłosierdzie, itd…

Czystość dotyczy również, a może czasami przede wszystkim motywacji.
Dlaczego coś robię, mówię, usługuję czy wręcz przeciwnie? I tu z pomocą przychodzi nam ‘czytanie’ Słowa, które „jest jak miecz obosieczny…”

a więc

POSTĘPOWANIE (I)
Niech życie wasze będzie godne ewangelii…
Fil. 1.27

MIŁOŚĆ (II)
Albowiem z obfitości serca mówią usta jego
Łuk. 7.45.

WIARA (III)
Ktokolwiek by rzekł tej górze,……, i nie wątpił w sercu swoim, że stanie mu się to, co mówi, spełni mu się.
Mar. 11.23.

CZYSTOŚĆ (IV)
Tylko wewnętrzna czystość serca zapewnia nam właściwe postępowanie, tylko dzięki czystemu sercu może objawiać się miłość rozlana w sercach przez Ducha, który jest nam dany  tylko z serca wypełnionego Słowem Bożym wypływają działania wiary, działanie skuteczne i przekonujące o mocy Bożej.

Choćby takie jak młodego Dawida, który nie bał się powiedzieć do olbrzymiego, zawodowego i wyćwiczonego w walce żołnierza:

Dzisiaj wyda cię Pan w moją rękę i zabiję cię, i odetnę ci głowę, i dam dziś jeszcze trup wojska filistyńskiego ptactwu niebieskiemu i zwierzynie polnej, i dowie się cala ziemia, że Izrael ma Boga.
ISam 17.46

Ale to jest jeszcze za mało, ponieważ czystość nie jest czymś statycznym, albowiem:

kto sprawiedliwy niech nadal czyni sprawiedliwość,a kto święty niech się nadal uświęca.
Obj. J. 22.11.

Czystość nigdy nie pozostaje zadowolona z tego, co już osiągnęła, zawsze będzie dążyła do jeszcze większego oczyszczenia, do jeszcze większego uświęcenia, do obrazu jak najbardziej zbliżonego do Jezusa. Jesteśmy przekształcani „z chwały w chwałę, na obraz Jezusa”, a do tego obrazu zawsze będzie nam „nieco” brakować. A zatem uświęcenie czy też oczyszczanie własnego wnętrza jest nieustannie trwającym procesem każdego trwającego w Jezusie chrześcijanina. Moment, w którym chrześcijanin zacznie być zadowolony ze swojego stanu duchowego, świętości, czystości, miłości czy wiary, może się okazać najbardziej niebezpieczny w całym jego duchowym życiu. Jeżeli złapie się na takim myśleniu, niech natychmiast padnie na twarz przed Panem i pokutuje, bo niezauważalne przekroczenie tego punktu krytycznego, może oznaczać powolną śmierć duchową.

Oczywiście, Bóg nie zostawia nas w niepewności co do tego, jak należy utrzymywać właściwy stan duchowy i zaleca każdemu:

pilnuj czytania, napominania, nauki.

Wszystkie wymienione wcześniej cechy muszą być kształtowane przez:

* czytanie Słowa Bożego

* napominanie

* naukę

Dla Chrześcijanina nie ma innej drogi, która zaprowadziła by go do Chrystusowej doskonałości, niż poprzez oddziaływanie tych trzech elementów.

Czytanie jest źródłem zasiewu ziarna Słowa Bożego, które ma wydawać owoce w życiu Chrześcijanina.

Jest również
„mieczem, który jest żywy i skuteczny,…., aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku zdolne osądzić zamiary i myśli serca.

Dzięki słowu będziemy się napominali jedni drugich każdego dnia dopóki trwa to, co się nazywa „dzisiaj”, aby nikt z was nie popadł w zatwardziałość przez oszustwo grzechu!!!!”

Praktyka chyba zupełnie zarzucona w dzisiejszym kościele – „napominanie każdego dnia”. Dziś niemal wszyscy chrześcijanie są już tak doskonali, że nawet napominanie raz na rok sprawia im problemy, a tu właśnie Słowo mówi, że trzeba „każdego dnia”. Z Bożego punktu widzenia TYLE nam brakuje, że potrzeba napominania każdego dnia, aby być doskonalonym na obraz Chrystusa. W oryginale, w słowie „napominanie” zawiera się też zachęcanie i pocieszanie, niewiele chyba częściej praktykowane w kościele.

Nauka wymieniona na ostatnim miejscu wcale nie jest najmniej ważna w tym kontekście, albowiem jest ona bezpośrednio powiązana z wiarą i miłością:
wzoruj się na zdrowej nauce, którą usłyszałeś ode mnie, żyjąc w wierze i w miłości, która jest w Chrystusie Jezusie.

IITyml.13.
A zatem, siostro i bracie:
O to się troszcz, w tym trwaj, żeby postępy twoje były widoczne dla wszystkich. Pilnuj siebie samego i nauki, trwaj w tym, bo to czyniąc samego siebie zbawisz i tych, którzy cię słuchają. продвижение

Wojna z terroryzemem z arabskiego punktu widzenia

Frangipane Francis

Zdumiewający arabski artykuł wstępny

Drodzy przyjaciele.

Ostatnio opublikowaliśmy przesłanie pt.: “Funkcja wojenna”. W naszym nauczaniu wspieraliśmy naszego Prezydenta George’a W. Bush’a i jego zespół w walce z terroryzmem. Pomimo narastającej wrzawy i wypaczeń stosowanych przez krytyków Prezydenta

Drodzy Przyjaciele, coraz większa ilość ludzi w końcu zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że Ameryka i sprzymierzeni nie są okupantami, lecz wyswobodzicielami. Po prostu bierzemy udział w wojnie. Oto jest najbardziej zdumiewający i odważny artykuł napisany przez Ahmeda Al- Jarallah’a, dyrektora, wydawcę “Arab Times” w Kuweicie. Osobiście odebralem ten artykuł jako bardzo inspirujący. Niech Bóg błogosławi i chroni p. Al.- Jarallah’a za odważne mówienie prawdy.

Francis Frangipane.

_______________________________

Człowiek historii.

Ahmed Al-Jarallah

Dyrektor, naczelny wydawca “Arab Times”

MY jesteśmy razem z Prezydentem Bushem, który powiedział:

Jestem człowiekiem, który tworzy historię.

Któż inny, niż Prezydent Bush, może włączyć się do wojny z terroryzmem? Kto inny przyjdzie wyratować ludzie uciśnionych przez dyktatorów? Kto inny był tutaj, aby budować i rozwijać kraje? I przede wszystkim, kto uczynił z demokracji nowy, międzynarodowy system dla wszystkich ludzi na tym świecie? 

Żaden z krajów Środkowego Wschodu nie jest w stanie stanąć przeciwko terroryzmowi. Niektóre z nich posunęły się do kompromisów i współpracując z terrorystycznymi organizacjami. Te kraje obawiały się wyrzucić terroryzm dopóki Stany Zjednoczone nie pojawiły się na scenie, tworząc koalicję woli kub wykorzenieniu terroryzmu. Niektórzy mogą sceptycznie podchodzić do tego, co USA osiągnęły, lecz my wiemy, że nie tyko uwolniły Afganistan od Talibów, i ich sprzymierzeńca Osama Bin Ladena, lecz stworzyły nowoczesne demokratyczne państwo z własną policją, armią i cywilnymi instytucjami. Stany Zjednoczone uwolniły również Irakijczyków i stworzyły nowoczesne państwo z ruin poprzedniego reżimu.

Jest ciągle trochę ludzi, którzy określają wojnę o wyzwolenie Iraku “ jako “bezpodstawną, powołując się na niepowodzenie w odnalezieniu jakiejkolwiek broni masowej zagłady (BMZ). To, o czym ci ludzie zapominają to fakt, że znaleziono wiele masowych grobów, gdzie miliony zostały pogrzebane żywcem. TO jedno jest wystarczającym dowodem na to, że reżim Saddama był bardziej śmiercionośny niż jakakolwiek BMZ znana człowiekowi.

Ostatnio amerykańskie siły oczyściły święte miejsce w Nadżafie z resztek poprzedniego reżimu i ich szpiegów. GDy rozważymy to wszystko to nie ma żadnych wątpliwości, że Bush jest człowiekiem, który tworzy historię. Zachodnie kraje, które były przeciwko Bushowi i jego wojnie, teraz same odczuwają bolesne cięgi terroryzmu. W Iraku porwano dwóch obywateli francuskich. Porywacze straszyli ścięciem francuskich zakładników jeśli Francja nie podejmie ponownego rozważenia prawa zakazującego noszenia kobietom muzułmańskim zasłoniętych twarzy w szkołach. Terroryzm może być zablokowany wyłącznie poprzez wojnę i tylko Stany Zjednoczone, popierany przez Prezydenta, który tworzy historię są w stanie taką wojne przeprowadzić. Musimy pamiętać o tym, że islam nie ma nic wspólnego z terroryzmem. Terroryści wykorzystują tą religię, aby osiągnąć swoje cele, którym i są zniszczenie cywilizacji, zabijanie ludzi, wywoływanie wojen i zanurzenie świata w ciemności. Widzieliśmy tych terrorystów jak porywają i zabijają niewinnych ludzi pod przykryciem religii tylko po to, aby całkiem zapomnieć o nich w zamian za pełną garść dolarów.

Cały świat jest świadomy przyczyn i skutków terroryzmu. Zabijanie, ścinanie głów niewinnych ludzi nie zatrzyma Stanów Zjednoczonych i ich sprzymierzeńców przed konfrontacją  z terroryzmem. Amerykanie są przekonani o konieczności walki z tą zmorą i żadne inne państwo nie jest lepiej wyposażone do wykonania tego dzieła niż Stany Zjednoczone, które mają najpotężniejsze siły zbrojne jakie kiedykolwiek historia widziała.

Prezydent Bush miał prawo powiedzieć, że jest człowiekiem, który tworzy historię, ponieważ walczy z agresją skierowaną na nowoczesną cywilizację. On tworzy kraje, które cieszą się demokracją, pokojem, stabilizacją i bezpieczeństwem. Te kraje są teraz częścią międzynarodowej społeczności współtworząc ich tradycje, kulturę wraz z resztą ludzkości. Busz jest Prezydentem nie tylko Stanów Zjednoczonych, lecz całego świata, ponieważ tworzy historię na tej małej planecie.

topod

Prawda o chrzcie

Strom Andrew

 Ostatnio przyglądaliśmy się temu, że Wieczerza  Pańska w NT  nie była zwykłym „symbolem” czy rytuałem, lecz raczej czymś naładowanym  duchowym „ŻYCIEM”. Podobnie jest z chrztem wodnym. Należy przyjąć za  fakt, że  NIC co Jezus wprowadził dla kościoła nie jest zwykłym rytuałem czy  symbolem.  Wszystko RZECZYWIŚCIE znaczy to, co mówi, że znaczy. Rytuały i  „zewnętrzne cienie” pozostały w Starym Testamencie, Nowy Testament jest czymś RZECZYWISTYM.

Czy zatem chrzest  jest znacznie bardziej ważny niż do tej pory kazano nam wierzyć?

Kościół Baptystyczny, w którym się wychowywałem,  zasadniczo  naucza, że chrzest jest “zewnętrznym symbolem”. Są też takie starsze  denominacje, które nawet nie zanurzają ludzi w wodzie, lecz  „pokrapiają” dzieci  , które są zbyt młode, aby uwierzyć – po czym ogłaszają, że zostały one „ochrzczone”!

Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że mnóstwo  napełnionych duchem wierzących w naszych kościołach, nigdy nie  zatroszczyło się  o swój chrzest przez pełne zanurzenie, ponieważ nawet charyzmatyczne  kościoły  często traktują chrzest jako zwykły „symbol”. Wielu z tych ludzi mówi  językami  i zostało prawdziwie napełnionych Duchem Świętym, lecz jeśli chodzi o  chrzest  to wyobrażają sobie, że któregoś dnia „wezmą się za to”, lecz nie  spieszy się z tym wcale. Wierzę, że jest to błędne. 

W rzeczywistości, gdy ludzie zaczynają badać  sprawę chrztu w  Biblii, często są zszokowani tym, jak zdecydowanie Pismo traktuje ten  temat.  Jeśli weźmiesz konkordancje i spojrzysz na wszystkie wersety, w których występuje słowo „chrzest” to będziesz zaskoczony tym, co tam odkryjesz.

Jak napisałem w innym artykule, pierwszą rzeczą,  którą  zauważycie jest to, że w Biblii ludzie byli zawsze chrzczeni  NATYCHMIAST. Nikt  nie czekał na sześciotygodniowy „kurs przygotowawczy”! Nawet w samym  środku  nocy, chrzest był tak ważny i naglący, że odbywał się natychmiast (p.:  eunuch etiopski, Dz. 8:35-39,  strażnik  więzienny Dz. 16:30-33 jako dobre przykłady. Tak było w każdym  przypadku  nawrócenia Dz. Rozdziały 2,8, 10-11, 19 itd.).

Drugą sprawą jest zwrócenie uwagi na to, CO Pismo  mówi o  chrzcie. Większość tych rzeczy nigdy nie została by powiedziana dziś –  o ile  nie nazwano by ich „heretyckimi”. Gdy przebadasz te wersety, zaczniesz  widzieć  to, że sprawa chrztu ociera się o sprawę ZBAWIENIA – tak zdecydowane  jest w tym  Pismo. Ludzkie zbawienie rzeczywiście może być w tym punkcie zagrożone.  Jeśli nie wierzysz, spójrz:

Apostoł Piotr powiedział ludziom: “upamiętajcie się  niechaj  każdy z was da się ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa NA ODPUSZCZENIE  GRZECHÓW WASZYCH” (Dz. 2:38).

Pawłowi powiedziano: „Wstań, DAJ SIĘ OCHRZCIĆ, i  OBMYJ  GRZECHY SWOJE (Dz. 22:16). Jezus powiedział: „Kto uwierzy i ochrzci się  BĘDZIE ZBAWIONY” (Mk. 16:16),

A ap. Piotr mówi o chrzcie: „…chrztu, który I TERAZ WAS ZBAWIA” (1 Ptr. 3:20-21).

Lecz dla tych wszystkich, którzy myślą, że chrzest  jest zwykłym „symbolem” jest jeszcze więcej:

Paweł mówi o chrzcie jako o „obrzezaniu”  (odcięciu) starej  natury (Kol 2:11-12). Mówi nam również, że zostaliśmy „pogrzebani”  przez  chrzest w Chrystusa (Rzym 5, Kol. 2:12). Paweł poświęcił cały rozdział  Listu do Rzymian mówiąc o tym, czym jest dla nas chrzest (Rzym. 6)

Mówi: „czyż nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni  w Jezusa  Chrystusa, w śmierć jego zostaliśmy ochrzczeni? POGRZEBANI tedy  jesteśmy WRAZ Z NIM przez chrzest w ŚMIEĆ…”   (Rzym 6:3-4). 

Czy wiesz, że Biblia NIGDY nie mówi o chrzcie jako  o zwykłym  “symbolu”? Wierzę, że z Bożego punktu widzenia, gdy ktoś bierze chrzest  dzieje  się coś pełnego mocy w duchowej rzeczywistości (czego my nie możemy  widzieć  naszym wzrokiem). Jest to literalne „odcięcie” starego człowieka. Jest  to  pogrzeb naszego przeszłego życia w „śmierć” tak, abyśmy mogli żyć nowym  życiem w Jezusie.

To wszystko domaga się pytania: “Co z tymi, którzy nie zostali ochrzczeni?”

 Zgodnie z Pismem,  można powiedzieć, że “stary człowiek” nie został prawdziwie odcięty czy  “pogrzebany z Chrystusem”, a zatem jak można żyć jako nowotestamentowy  chrześcijanin? Jak można mówić, że jest się posłusznym Bogu i  posłusznym  Ewangelii? Jak można mówić, że ich grzechy są w pełni „obmyte” jak to  zrobił  Paweł w K. Dziejów? Jak można mówić, że „Jeśli z Nim UMARLIŚMY z Nim  też żyć  będziemy”, gdy faktem jest, że nie „umarliśmy” z Nim wcale? Nie są w  stanie poprawnie  odpowiedzieć na te pytania, a zatem musiałbyś powiedzieć, że poprzez  swoje  nieposłuszeństwo podstawowemu PRZYKAZANIU Pisma, musza z pewnością  ryzykować swoim ZBAWIENIEM – taki przynajmniej wniosek mogę wysnuć w tej sprawie.

A dotyczy to nie tylko kilku osób. Dotyczy to  ogromnych  tłumów wypełnionych Duchem wierzących, którzy po prostu nie zawracają  sobie  głowy posłuszeństwem wobec Boga w tej dziedzinie. Niektóre kościoły są  niemal w połowie wypełnione takimi ludźmi. Nie jest to zbyt dobre.

Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że chrzest w  Biblii  zawsze jest przez „pełne zanurzenie” w wodzie. Jak każdy student greki wiem,  słowo „baptizo” literalnie oznacza „zanurzyć”. Ludzie powinni być „POGRZEBANI”  w chrzcie pod wodą! O to  właśnie chodzi w tym. Z całą pewnością nie możesz być „pogrzebany” przez  pokropienie czy „polanie”, nieprawdaż. Te metody zostały wynalezione  przez LUDZI w ciągu stuleci i one po prostu tego NIE ZROBIĄ.

Kto zatem jest zakwalifikowany do chrzczenia? Jak  to  widzieliśmy w poprzednim tygodniu, WSZYSCY jesteśmy „królami i  kapłanami” i nie  ma absolutnie żadnych przeszkód, aby napełniony Duchem wierzący chrzcił  kogoś  innego. W rzeczywistości ap. Paweł sam został ochrzczony przez zwykłego „ucznia” imieniem Ananiasz – a nie przez jakiegoś wielkiego przywódcę.

Gdy miałem 20 lat (I nie byłem “ordynowany” czy  coś w tym  rodzaju), gdy Bóg poprowadził mnie do tego, abym zaczął chrzcić ludzi.  Od tej  pory z pewnością sprawiało mi ogromną radość chrzczenie dziesiątek  ludzi.  Kiedyś, w wieku 23 lat, byłem na Fidżi na misji towarzysząc starszemu ewangeliście i pewnej nocy w Suva Duch Święty zaczął poruszać się.

Nie było zupełni nikogo innego, kto by to mógł  zrobić, więc  zostałem poproszony, aby poszedł na brzeg w samym środku nocy i  ochrzcił  siedmiu ludzi w oceanie! Muszę powiedzieć, że nigdy nie czułem się  bliżej  Księgi Dziejów niż tej nocy. Innym razem zostałem poproszony przez  telefon, aby  przyjechał i ochrzcił 23 ludzi w basenie. Ponownie czułem się bliski  wydarzeń  Księgi Dziejów. Jest to dokładnie to, która dziś w kościele tracimy! –  uczucie,  że moglibyśmy się „znaleźć w Dziejach” – niemal nigdy nie czujemy się w  taki sposób. Większość z tych rzeczy, które tracimy jest bardzo prosta.

Powiem wam coś – gdy ‘zwykły’ chrześcijanin  zaczyna robić te  proste rzeczy, jak chrzest ludzi w wannach czy rzekach, łamanie chleba  w swych  domach i działa w darach Ducha – TO wtedy ‘poczucie’ „przynależności do  Dziejów” może ponownie dotykać i wszystko może się wydarzyć.  Chrześcijaństwo staje się wtedy EKSCYTUJACE!

Uwolnienie całego Ciała, które będzie brała udział  w tych rzeczach jest bardzo ważne. To właśnie o to chodzi w „kościele jutra”.

Zatem musimy zacząć rzucać wyzwania naszym  przyjaciołom i zadawać im pytania, którymi wcześniej nie „niepokoiliśmy ich”, jak

Czy zostałeś ochrzczony?

Czy chciałbyś?

Niech Bóg was błogosławi, przyjaciele! Najlepsze życzenia w Chrystusie,

Andrew Strom.

 topod.in

Prawda o Komunii (Wieczerzy Pańskiej)

Andrew Strom

Bardzo wielu z nas było uczonych, że Komunia (Wieczerza  Pańska) jest w dużej mierze “symboliczna” – czy po prostu jest  “pamiątką”. Lecz  z NT jest wyraźnie widoczne, że pierwsi chrześcijanie postrzegali ją  jako coś  znacznie więcej niż to. Inaczej, dlaczego mieli by korzystać z  wieczerzy KAŻDEGO DNIA.  Chodzi mi o to, że  symboliczny rytuał, nie był by TAK pilny, czyż nie? Gdyby była tylko  “symboliczna” to dlaczego Paweł mówiłby, że niewłaściwa postawa wobec  Komunii  spowodowała, że niektórzy Koryntianie byli słabi, chorzy, a niektórzy  nawet POMARLI??? (1 Kor 11:29-30).  Myślę, jak  to możliwe, aby zwykły “symbol” miał moc spowodować choroby, w  przypadku niewłaściwego używania?

Fakt jest taki, że, podobnie jak chrzest,  Wieczerza Pańska  nie jest wcale symbolem. Jest bardzo realnym współudziałem w “ŻYCIU”  Jezusa.  Wynika bardzo wyraźnie z pism NT na ten temat, że apostołowie mieli  wielką świadomość tego, jak potężna i ważna była Wieczerza.

Musimy być bardzo ostrożni, abyśmy nie posunęli  się zbyt daleko, ponieważ  Kościół Katolicki ma  bardzo dziwne zrozumienie Komunii. Wierzą oni, że staje się ona realnym  FIZYCZNYM CIAŁEM i realną FIZYCZNĄ KRWIĄ Jezusa, co jest  swego rodzaju zaskoczeniem, gdy o tym pomyślisz. Czy możesz sobie  wyobrazić  jedzenie rzeczywistego ludzkiego ciała i picie rzeczywistej ludzkiej  krwi? Nic  dziwnego, że protestanci uciekli w zupełnie przeciwnym kierunku!  Niemniej  jednak, opierając się na Piśmie, jest oczywiste, że to w czym  rzeczywiście bierzemy  udział w Komunii to jest DUCHOWE ŻYCIE najpotężniejszego rodzaju –  faktycznie  odnowienie w nas “Chleba żywota” i oczyszczenie “Krwią Nowego  Przymierza”,  która obmywa nas z grzechów. Mamy brać ją przez WIARĘ – świeże  wszczepienie  istoty samego Jezusa. Można nawet opisać to jako rodzaj odświeżenia  przeżycia “nowego narodzenia” w pewnym sensie.

To wszystko brzmi całkiem dramatycznie, lecz czy  istnieje jakiś faktyczny dowód na to wszystko w Piśmie.

Przyjrzyjmy się temu. Przypomnij sobie słowa Jezus,  gdy po raz pierwszy  wziął Wieczerzę Pańską z uczniami:

wziął Jezus  chleb i  pobłogosławił, łamał i  dawał uczniom, i rzekł: Bierzcie, jedzcie, TO JEST CIAŁO MOJE. Potem  wziął  kielich i podziękował, dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy; albowiem  TO JEST KREW MOJA nowego przymierza, która się za wielu wylewa na odpuszczenie grzechów (Mt 26:26-28, BW).

 
Zauważ, że nie powiedział: “To jest SYMBOLE mojego ciała czy  krwi”. Powiedział: “To JEST moje ciało, to JEST moja krew”. Wyraźnie  widać  również, że właśnie w taki sposób uczniowie traktowali Komunię od tej  chwili.  To jest REALNY udział we wszelkim uprawomocnieniu i oczyszczeniu jakie  znajduje  się w duchowym ciele i krwi Jezusa. Była brana w WIERZE, przyjmując za  każdym razem od Boga odświeżenie.

Pamiętaj,  że Jezus powiedział w tych samych, dramatycznych słowach: “ style=”font-family: Arial; color: black;”>Zaprawdę,


zaprawdę, powiadam wam, jeśli nie
będziecie jedli ciała
Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w
sobie….
Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest
prawdziwym napojem

(J. 6:53-55).

W tym samym fragmencie mówił o sobie jako o  “chlebie żywota”  – że “chleb, który zstąpił z nieba… Kto spożywa ten chleb, żyć będzie  na  wieki (J. 6:58). Wiemy, że Jezus jest zarówno “Słowem Bożym”  jaki i “chlebem  żywota”. Jest to sama istota tego, w czym bierzemy udział i wiemy  dokładnie, o  co chodzi z “krwią”. Przez całe Pismo mówi nam się, że “ŻYCIE jest we  krwi” i  że Jezus “oczyścił nas z grzechów”. Przyjaciele, czy jesteście gotowi  wziąć  Komunię jako świeże zaszczepienie tych rzeczy w ciebie? Jeśli tak, to  jesteś  gotowy wziąć udział w niej dokładnie tak, jak to czynili w księdze  Dziejów  Apostolskich? Jest jasne, że oni brali w niej udział każdego dnia. To było TAK    ważne. Używali komunii  jako środka do  “trwania w Jezusie” i brali udział w Jego ŻYCIU jeszcze raz. To było  podobne do  tego, gdy dzieci Izraela brały udział na pustyni w ‘mannie” każdego  dnia, aby pozostać przy życiu.

Współcześnie słyszałem przypadki, kiedy ludzie  byli  fizycznie uzdrawiani przez udział w komunii w taki głębszy sposób. Nie  jest to  zaskakujące, ponieważ oni biorą udział w samym życiu i oczyszczeniu  Jezus przez  wiarę. Naprawdę powinniśmy to robić stale – podobnie jak pierwszy kościół.

Co zatem takiego robili Koryntianie, co obracało  moc Komunii  przeciwko nim? Jeśli przeczytasz cały fragment – 1 Kor 11:17-34 to  zobaczysz, że ich głównymi problemami były:

1) podziały wśród nich; 2) nieszanowanie siebie nawzajem; 3) udział w Komunii w bardzo cielesny sposób.

 Pamiętaj, komunia  jest udziałem w “jednym ciele” Chrystusa. Zatem jest to nie tylko  “jedność” z  Jezusem, lecz jest również jednością z naszymi braćmi i siostrami. Jest  to  rzecz o prawdziwej jedności. To dlatego Paweł mówi:

Niechże  więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z  kielicha tego pije. Albowiem kto je i pije niegodnie, nie rozróżniając  ciała Pańskiego, sąd własny je i pije.

(1 Kor 11:28-29, NIV). Zatem “jedność serca” wśród  braci  jest bardzo ważna. Jeśli masz coś przeciwko bratu czy siostrze to ważne  jest, aby iść załatwić sprawę przed wzięciem komunii.

Aby faktycznie uzyskać z Komunii maksimum, wierzę,  że ważne  jest, aby w czasie modlitwy błogosławieństwa robić to publicznie i  otwarcie  jako będące “ciałem Jezusa” dla nas (“chleb żywota) i jako faktyczna  “krew  Nowego Przymierza”. Modlenie się w taki sposób nad Komunią jest ważne  również  dlatego, że gdy ludzie biorą ją to mogą mieć WIARĘ, że będzie ona TYM  dla nich. Wtedy są prawdziwie zdolni do wejścia.

Pamiętaj, że WSZYSCY jesteśmy “królewskim  kapłaństwem”, zatem każdy z nas może modlić się i łamać chleb  wśród nas w naszych domach i na zgromadzeniach.

Ostatnio w naszej społeczności domowej w Kansas  City sami  zaczęliśmy spożywać wspólnie posiłki i brać razem Komunię, po czym  przechodzimy  do czasu, w którym każdy porusza się w duchowych darach. Do tej pory  było  wspaniale i widzę, że jest to po prostu sposób na zgromadzenia, który w  pierwszym kościele tak dobrze działał. Czasami czujesz się tak, jakbyś  faktycznie mógł znaleźć się w Dziejach. Jestem przekonany coraz  bardziej o tym,  że Duch Święty pragnie poruszać się znacznie więcej niż może to robić  na większości naszych dzisiejszych spotkań.

-On po prostu czeka na zaproszenie.

Ten rodzaj społeczności wokół “komunii” był bardzo  ważny w  życiu pierwszego Kościoła. Oczekuję waszych uwag i doświadczeń moi przyjaciele.

 
Nie was błogosławi wszystkich Bóg!

Wszystkiego najlepszego w Chrystusie,

Andrew

сайта

Prawdziwi apostołowie i cierpienie

Ron Wood.

Jeśli nie zostałeś wszczepiony w Bożą armię, nie idź na ochotnika bez przeliczania kosztów. Może się okazać, że “klauzula cierpienia” jest nie do zniesienia.

Gdy Paweł pisał list do młodego Tymoteusza około 30 lat po zmartwychwstaniu Chrystusa, miał już swoje lata. Był już wcześniej w więzieniu rzymskim, był biczowany rózgami, chłostany, uwięziony w zimnym dole z nogami w drewnianych dybach, przeżył rozbicie statku, częste wyrzucenia z różnych miast i nieustanne polowania na niego przez Żydów, którzy chcieli go ukamienować na śmierć, aby ochronić swoje tradycje. (Duch morderstwa czuje się świetnie w religijnym przebraniu). Gdy pisał, znajdował się w areszcie domowym w Rzymie, oczekując na sprawę przed Cesarzem, jak to widzimy pod koniec księgi Dziejów Apostolskich. W tym czasie, cała dwunastka apostołów, oprócz Jana, już poniosła śmierć za wiarę. Kościół był prześladowany przez Żydów, lecz zaczynała się nowa fala wywołana przez Nerona, skoro naśladowcy Jezusa nie chcieli oddawać chwały Imperatorowi.

(Malcolm Muggeridge, sławny brytyjski ateistyczny filozof nawrócił się do Chrystusa, gdy studiował historię i odkrył, że tysiące chrześcijan umarło z radością na rzymskiej arenie, wierząc, że Człowiek imieniem Jezusa rzeczywiście został przywrócony życiu).

Wracając do Tymoteusza, a w szczególności do drugiego listu do niego, ma się przejmujące poczucie tego, że Paweł przekazuje pałeczkę Tymoteuszowi. Jest to bardzo osobisty list, który ma wieczność w perspektywie. Oczywiste jest, że kochał Tymoteusza tak, jak ojciec kocha syna, a jednak zachęca go, aby trzymał się wiary i był odważny pomimo wielkiego osobistego ryzyka. Paweł mówi do niego: “Cierp wespół ze mną jako dobry żołnierz Jezusa Chrystusa” (2 Tym. 2:3), a pod koniec listu powtarza: cierp, wykonuj pracę ewangelisty, pełnij rzetelnie służbę swoją” (4:5).

To spodziewane cierpienie młodego apostoła starającego się wypełnić swoje powołanie jest w zdecydowanym kontraście do sławy,łatwego czy majętnego istnienia hałaśliwie promowanego przez niektórych współczesnych usługujących.

Mógłbyś pomyśleć, że miarą sukcesu są budżety służb, budynki lub bilboardy, czy też reklamy w Charisma Magazine.

Słuchaj, Duch Jezusa chce, abym cię ostrzegł – jest to straszliwy czas dla ochotników do służby. Jest to szczególnie trudny rynek pracy, jeśli słyszysz powołanie do apostolstwa. Jeśli możesz się wydostać, zwiewaj!

Chodzi mi o to, że kiedyś sądziłem, że być prorokiem jest trudne: słyszenie głosów, widzenie wizji, sny, rozróżnianie spraw, zawsze poza współczesną chwilą i wskazywanie na rzeczy, których jeszcze nie ma, wieczny brak dopasowania do obecnego status quo. Lecz odrobina niezrozumienia nie jest taka zła w porównaniu do tego, co wycierpieli apostołowie i jeszcze będą musieli znieść.

Opis pracy większości pierwszych apostołów zawiera w sobie śmierć na stanowisku pracy! Apostołowie “ginęli w akcji”, co oznacza, że ponieśli męczeńską śmierć z powodu ewangelii! Jak podobało by ci się zgłoszenie się do pracy, która niesie ze sobą ryzyko śmierci?

A jednak Jezus mówi, aby się modlić do Pana Żniwa, aby posłał (termin apostolski) pracowników na pola (Mat. 9:37-38). Wezwanie Jezusa, aby zostać apostołem (tym, który może zostać posłany, może zostać uśmiercony, rozlokowany pod władzą Chrystusa) ma wyraźny zapis w kontrakcie. Czy jesteś gotowy umrzeć? Nie myśl, że możesz uciec od tej klauzuli, ponieważ prawdziwe apostolskie powołanie i zlecenie zawiera tą ukrytą cechę. Bez zgody na śmierć podczas wykonywania woli Bożej na rzecz Jezusa nie ma prawdziwego apostolstwa.

Niektórzy współcześni apostołowie już poświęcili się w podobny sposób. Nie bądź zaskoczony ich cierpieniem. Nie ma takiej możliwości, aby otrzymać prawdziwą łaskę apostolstwa bez cierpienia jakiejś części naszego człowieczeństwa. Historia przeoczyła wielu apostołów w Chinach, Indiach, Afryce, Ameryce Łacińskiej i wielu wśród nie-zachodnich grup ludzi, gdzie ciemności zostały odrzucone przez sługi Boże, którzy zginęli na polu walki. W Ameryce i Europie mamy znaczenie lepsze rejestry.

Na przykład, John Wesley, apostoł, który założył Metodyzm, mówił, że każdy metodystyczny kaznodzieja powinien zawsze być gotowy na to, aby głosić, modlić się i umrzeć. Pionierzy często płacą cenę, której ich następcy nie zawsze są w stanie w pełni docenić. Metodyści w Ameryce płacili kiedyś drogo za bycie chrześcijanami, którzy żyją uświęconym życiem.

Wiele lat temu modliłem się z pastorami w płd. Teksasie w starym metodystycznym kościele, który został założony przez podróżnego kaznodzieję, który doprowadził siebie do grobu i umarł młodo przynosząc ewangelię na amerykańskie kresy. (Większość takich metodystycznych kaznodziejów nigdy nie ożeniła się i zginęła wcześnie, przed trzydziestką).

Decyzja pójścia za Jezusem znaczyła dla Dwunastki to, że pozostawili swoje sieci – zawodowe bezpieczeństwo – i pozostawili swoją reputację poza sobą podejmując ryzyko przyszłej walki. Wszyscy z tej Dwunastki, poza jednym, zginęli straszliwą śmiercią, ponieważ głosili królestwo Boże bezkompromisowo. Dobrą wieścią jest to, że drugą stroną cierpienia, jeśli zniesiemy je właściwie, jest dojrzałość i chwała. Jezus cierpiał więcej niż ktokolwiek z nas kiedykolwiek może lub będzie cierpiał. Dlatego został ukoronowany chwałą: Widzimy Go  ukoronowanego chwałą” (Hebr.2:9). Kiedyś Pan powiedział do mnie:

Każda korona najpierw pojawia się jako korona cierniowa.

Twoje cierpienie w służbie Chrystusowi jest bramą do doświadczania Bożej chwały w życiu i służbie. Dlaczego? Ponieważ, gdy zachowasz wiarę pomimo tego wszystkiego, Bóg da ci w zamian więcej łaski. Łaska poprzedza chwałę. Jest to obietnica dana w 1 Ptr. 4:13-14. Zwróć uwagę na to, że chwała jest proporcjonalna: w tej samej mierze. Bóg jest precyzyjny w Swej mierze udzielania chwały świętym.

Dokładnie pasuje do stopnia wiernego trwania okazanego przed aniołami i ludźmi. Więcej cierpienia równa się więcej chwały. Więc, raduj się!


Powiadam wam, aby znieść cierpienia pochodzącego z tego współczesnego świata, które z pewnością będą wyrządzane Bożym świętym apostołom, aby manifestowało się życie Jezusa w naszych śmiertelnych ciałach, aby ostatecznie usunąć wszelki strach przed śmiercią, musimy dotknąć chwały Bożej.

______________________________

раскрутка