Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Trwaj w cyklu życia.

Kenneth Copeland

Nie musisz czytać Biblii, żeby się o tym przekonać, wystarczy się rozejrzeć. Inflacja, recesja, depresja, grzech, choroby, słabości i śmierć. To wszystko jest częścią cyklu śmierci, który trzyma ten świat w uścisku od chwili, gdy Adam przyłączył się do Szatana w Ogrodzie Eden.  Co smutne, te rzeczy trzymają również w szachu chrześcijan, a nie powinny. A jednak trzymają.

Widzisz w Liście do Rzymian 8:2 czytamy: „..bo zakon Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, uwolnił cię od zakonu grzechu i śmierci”. Znaczy to, że ty i ja, jako nowo narodzeni wierzący, nie jesteśmy już więcej zablokowani w tym światowym cyklu śmierci. Możemy z niego wystąpić ku Bożemu cyklowi życia. Zostaliśmy uwolnieni! Lecz, bracie Copeland, jak możesz mówić, że zostaliśmy uwolnieni? Dlaczego, więc, ta ostatnia recesja zniszczyła mój biznes?

Nie, nie zniszczyła, to twój udział w recesji zrujnował ci biznes.

Na początku 1992 roku Pan powiedział do mnie: „Chcę, abyś napisał do swoich partnerów list, aby nie brali udziału w recesji. Nie należą do niej.”

Wielu ludzi nie widzi tego, jak to możliwe, lecz tak jest… z jednej prostej przyczyny. Prawo Ducha, który daje życie, W Chrystusie Jezusie uwolniła nas od prawa śmierci i grzechu.

Żyj w wolności pomimo ruin wokół.

Alleluja!
Możemy żyć w samym centrum środowiska, które związuje ten świat i cieszyć się błogosławieństwem. Możemy żyć wolni od długów, ubóstwa i recesji w samym środku świata przepełnionego finansową ruiną.

Nikt tego nie może!

Tak, Ktoś może. W rzeczywistości, ktoś to już robił. Tym Kimś, jest Jezus.

W czasie swojej wędrówki po ziemi Jezus nie chodził jakiejś kapsule, lecz poruszał się w takim samym środowisku jak my, a jednak żył w doskonałej wolności. Uzdrawiał chorych, wzbudzał umarłych, wypędzał demony, zgromił sztorm. Nic nie mogło Go kontrolować. Żadna choroba, ani okoliczności, żadne finanse, ani krytycyzm, ani konspiracja, ani demoniczne siły , ani nawet sama śmierć! Jezus powiedział: „Ja kładę życie swoje, … Nikt mi go nie odbiera, ale Ja kładę je z własnej woli…” (Jn 10:17-18). Nie mógł nawet umrzeć jeśli nie zdecydował, że chce umrzeć.

Cóż za wolność! Jaki była tajemnica tej wolności? Jezus wyjaśnił to mówiąc (Jn. 8:26,28-29): „Ten, który mnie posłał jest wiarygodny, a Ja co usłyszałem od niego, mówię do świata. Ja nic nie czynię sam z siebie, lecz tak mówię, jak mnie mój Ojciec nauczył. A ten, który mnie posłał jest ze mną; nie zostawił mnie samego, ponieważ ja zawsze czynię to, co się jemu podoba”.

Pomyśl o tym, co powiedział Jezus. „Mówię to, co usłyszałem od niego… Niczego nie czynię sam od siebie, lecz mój ojciec nauczył mnie..” i połącz to z tym, co powiedział w Ew. Jn 5:19 „nie może Syn sam od siebie nic czynić, tylko to, co widzi, że Ojciec czyn: co bowiem On czyni, to samo i Syn czyni”.

Życie Jezusa było zgodne z tym, co widział u Ojca, robił to, co On robił i mówił to, co On mówił. Innymi słowy żył naśladując (kopiując) Ojca. Możesz powiedzieć: No, z pewnością to było łatwiejsze dla Niego. On jest Synem Bożym!

Tak jest, lecz gdy chodził po tej ziemi, chodził jako człowiek.

Był Bogiem manifestującym się w ciele, a jednak, gdy mówił te słowa, o których czytamy u Jana, to nie mówił ich jako Bóg manifestujący się w ciele, lecz jako człowiek w Imieniu Boga Wszechmogącego.

Musisz to zrozumieć. Był tak samo człowiekiem jak ty i ja. Mógł zdecydować się na grzeszenie. Był przecież kuszony przez niego. Nie ma takiego grzechu, przez który Jezus nie byłby kuszony! Ani jednego. Mógł poddać się tym pokuszeniom i naśladować drogi tego świata, a jednak, zamiast tego, On zdecydował się naśladować Boga.

Teraz mając to w pamięci, przeczytajmy jeszcze kilka następnych wersów z Ew. Jana 8: „Gdy tak mówił, wielu uwierzyło w niego. Mówił więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli w niego: jeżeli wytrwacie w Słowie moim;, prawdziwie uczniami moimi będziecie”.

Kogo będziesz kopiował?

To, co Jezus mówi tutaj nowym wierzącym to: Jeśli będzie trwali w Moim Słowie w taki sposób jak ja trwam w Słowie Ojca – będziecie kopiować mnie w taki sposób, a jaki jak kopiuję Jego – wtedy poznacie prawdę i prawdę, która pochodzi o Niego i będziecie równie wolni jak Ja jestem! Czy chcesz żyć uwolniony od cyklu śmierci? Bądź więc uczniem Jezusa. Kopiuj Go! Wiem, że możesz się nieco kurczyć na dźwięk słowa „kopia”, lecz chcę go używać, ponieważ wierzę, że otworzy to nowe objawienie dla ciebie.  Jeśli odsuniesz negatywne idee jakie ci się kojarzą z kopiowaniem to zdasz sobie sprawę, że wszyscy byliśmy w ten sposób uczeni. Faktycznie, wszyscy nauczyliśmy się czegokolwiek przez kopiowanie kogoś innego.

Był taki człowiek, który krytykował mnie tak:

Ten Copeland to lata w kółko i zachowuje się jak mały Jezus.

Nie zdawał sobie sprawy z tego, lecz jeśli chodzi o mnie, to był to dla mnie największy komplement jaki ktokolwiek mógł mi powiedzieć. Dokładnie to właśnie usiłuję robić!

Jezus powiedział uczniom: Jak mój ojciec nauczył mnie, mówić…. trwajcie w moim Słowie”.

Innymi słowy: „Oto stoję przed wami kopiując ojca. Teraz wy kopiujcie mnie”. Religia będzie cię starała się przekonać mówiąc:

O, nigdy nie będę mógł być taki jak Jezus! Jestem zbyt niegodny, aby działać jak On.

Zatem, chcesz działać podobnie do kogo?

Wiedz o tym, że będziesz działał jak jakaś osoba. Będziesz kopiował to, co widzisz w telewizji czy przeczytasz w gazetach czy też to, co usłyszysz ze świata – lub będziesz kopiował Jezusa.

Powstaje pytanie: co wybierzesz? Jeśli zdecydujesz się być jak Jezus, będziesz kontrolował swoje słowa, mówiąc to, co On mówi. Będziesz kontrolował swoje działania przez to, co On robi. Im lepiej się wprawisz w tej dyscyplinie, tym bardziej będziesz żył w tym wymiarze, którym cieszył się Jezus i tym bardziej będziesz żył w cyklu życia, zamiast w cyklu śmierci.

Wiem, że to już wcześniej powiedziałem, lecz zamierzam to powtórzyć, jeszcze raz. Jezus nie żył w wolności od chorób, ubóstwa, grzechu i śmierci dlatego, że dysponował jakąś nadzwyczajną zdolność jako Syn Boży. Żył w wolności, ponieważ doskonale kopiował Swojego niebiańskiego Ojca.

Nie poddany sztormowi

Jezus nie miał jakiejś szczególnej ochrony przed presją tego świata. Słońce paliło jego szyję równie mocno jak kogokolwiek innego. Zimno również było równie zimne. Skały pod Jego stopami były równie twarde.  A jednak zamiast stawiać stopy na tych skałach, jak wszyscy inni, aniołowie unosili Go, aby nie zranił stopy swojej o kamień (Ps. 91:12).

Dlaczego? Bo On żył w cyklu życia, a nie śmierci. Żył według prawa Bożego, a nie prawa grzechu i śmierci. Dostosowywał swój umysł, usta i działania do Słowa żyjącego Boga i robił to z wyboru.

W V Księdze Mojżeszowej 30:19 czytamy: Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię,. Położyłem dziś przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierz przeto życie, abyś żył, …

Życie i śmierć. Błogosławieństwo i przekleństwo. Dwa wymiary tego samego otoczenia. Oba istniejące w tym samym czasie i miejscu. Jeden człowiek może funkcjonować w pierwszym, a drugi w drugim siedząc równocześnie obok siebie. Obaj mogli się urodzić i wychować w tej samej rodzinie, a jednak ich życie okazały się dramatycznie różne ponieważ jeden z nich wybrał życie, a drugi nie.

Każdy z nas musi dokonać tego wyboru. Możemy kopiować Jezusa i żyć w cyklu życia, lub kopiować świat i żyć w cyklu śmierci. To jest tak proste.

Możemy zostać uzdrowieni – lub być chorzy. Możemy wypędzać demony – lub możemy być przez nie zdominowani. Wszystko zależy do tego, kogo zdecydujemy się kopiować.

W Ew. Mateusza 7:24-27, Jezus mówi o tym w taki sposób:

Każdy więc, kto słucha tych słów moich i wykonuje je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce. I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale on nie runął, gdyż był zbudowany na opoce.

A każdy, kto słucha tych słów moich, lecz nie wykonuje ich, przyrównany będzie do męża głupiego, który zbudował swój dom na piasku.

I spadł ulewny deszcz, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, i runął, a upadek jego był wielki .

Zauważ, że te dwa domy stały koło siebie. Oba zostały dotknięte przez ten sam sztorm, te same deszcze i tą samą powódź. Jeden z nich przetrwał nietknięty, drugi został całkowicie zniszczony, ponieważ miał złe fundamenty. Jedna osoba kopiująca Jezusa stałą się Jego uczniem i stał jako wolny człowiek w samym środku sztormu. Drugi kopiował głupio i stracił wszystko. Ludzie zwykle mówią:

W porządku, ten drugi miał po prostu złe informacje.

Tak, miał złe… i zrobiło z niego głupca.

Kopiował złego człowieka.

Możesz być tego pewnym. Jeśli myślisz tak jak myśli głupi i mówisz to, co mówi głupi to będziesz również postępował jak głupi i nawet nie będziesz wiedział o tym, dopóki nie obudzisz się któregoś dnia a twojego domu nie będzie.

W ostatecznym rozliczeniu, to kogo kopiujesz determinuje twoją przyszłość. Determinuje twój charakter i determinuje twoje przeznaczenie.

Twój Mistrz Instruktor

Czy na świecie jest recesja? To nie kopiuj świata! Kopiuj Jezusa!   U Niego nie ma recesji. Jego finanse mają się świetnie!

Recesja i wszelkiego rodzaju niepowodzenie są częścią cyklu śmierci. Powinieneś żyć w cyklu życia. Powinieneś mówić:

Mój Bóg zaspokoi wszelką potrzebę, zgodnie z obfitością swej chwały w
Chrystusie Jezusie!

Tutaj, w samym środku tego samego środowiska, które wlecze świat do klęski… w samym środku tego samego sztormu, który rozdziera świat… ty i ja i każdy inny nowo narodzone dziecko Boże może żyć w zwycięstwie. Możemy „ubrać całą zbroję Bożą…” (Ef. 6:11), wejść w samo centrum okoliczności, które oferuje nam świat i żadna z nich nie będzie w stanie nas powalić.

To dlatego Bóg mówi nam, abyśmy najpierw założyli zbroję! Wiedział o tym, że będzie nas to chronić. Słowo żyjącego Boga i jego pełna zbroja są kuloodporne. Jest odporne na długi, recesję, choroby i porażki. Spowoduje, że będziesz stał wtedy, gdy wszystko wokół ciebie się sypie!

Jeśli będziesz kopiował drogi świata to podzielisz również los tego świata, lecz jeśli będziesz kopiował Jezusa – jeśli będziesz mówił to, co On mówi i nic innego – podzielisz Jego los. To jest twój wybór.

Nie odkryjesz Bożej woli kopiując świat, lecz znajdziesz ją kopiując Jezusa. Jeśli w słowie moim wytrwacie, prawdziwie uczniami moimi będziecie.
Pan powiedział: Poznacie prawdę i prawda was wyswobodzi.

To jest cel, aby być takim jak Jezus. To jest cel i jedyna droga do prawdziwego sukcesu. Czy jesteś już zmęczony tym, że światowy cykl wokół ciebie wlecze cię za sobą? Jezus jest Mistrzem Instruktorem. Któż pokaże ci drogę
ucieczki? On zna problemy i pokuszenia tego świat lepiej niż ktokolwiek inny, kto chodził po powierzchni tej ziemi i On pokonał to wszystko.

Bądź wolny. Żyj w cyklu życia. Stań się kopią Mistrza.продвижение

Ptaki się nie martwią, czemu ty miałbyś?

Gloria Copeland

Siedziałam sobie na stole w kuchni przyglądając się przez okno ptakom. Zobaczyłam je w zimowej aurze i pomyślałam: Sam Bóg zdecydował się troszczyć o ptaki, po czym wyszłam i rzuciłam im trochę jedzenia.

Czy wiecie, że przez całe lata, gdy tak robiłam nigdy nie widziałam, aby ptaki martwiły się tym, gdzie będzie ich następny posiłek. Bóg powiedział, że zatroszczy się o ptaki a On dotrzymuje swego słowa. On jest dobrym Bogiem.

Co więc z tobą? Czy ty martwisz się? Czy czujesz jak grunt pali ci się pod nogami, gdy usiłujesz zdobyć to, co potrzebne?

Zatem nie żyjesz jeszcze w objawieniu dobroci Bożej i Jego pragnienia, aby ci błogosławić. Nie postępujesz zgodnie z poleceniem Jezusa jakie pozostawił nam w ew. Mat. 6, aby otrzymać te dobre rzeczy, które Bóg przed nami złożył. Raz za razem biblia mówi o Bożej dobroci. Ps. 145:9 podsumowuje to mówiąc: „Bóg jest dobry dla wszystkich”.

Dlaczego masz się  martwić? Możesz myśleć: No, ja już słyszałem, że Bóg jest dobry i chce mnie błogosławić.

Wiec dlaczego się martwisz, zamiast przyjmować? Wielu ludzi wierzy, że Bóg jest dobry, lecz mają tylko wiedzę, która nie ma żadnego wpływu na ich codzienne życie. Aby zmienić okoliczności trzeba czegoś więcej niż wiedza – potrzebne jest objawienie pochodzące ze Słowa Bożego.

Czy wiesz, czym jest objawienie?

Jest to prawda, która jest dla ciebie tak realna, gdy Duch Święty naświetli ci ją, że staje się częścią twojego życia. Nie tylko ją słyszysz i zapominasz o niej, lecz działasz na jej podstawie. Jest to „wykonane poznanie”, które przynosi konkretne efekty.

Tak stało się i ze mną, gdy kilka lat temu ten fragment z ew. Mateusza 6 stał się moim pierwszym przypadkiem objawienia ze Słowa Bożego. Zmartwienie było dla mnie czymś naturalnym. Wychowałam się w kościele, gdzie nikt nie myślał o tym, że Bóg faktycznie jest zainteresowany naszym życiem czy mógłby się w nie angażować w wyniku czego martwili się o wszystko i to oni nauczyli mnie martwić się. Stało się to tak silnym nawykiem, że wydawało się, że nie martwienie się jest brakiem odpowiedzialności.

Jednak, kiedy przeczytałam o tym, że Bóg troszczy się nawet o ptaki, wiedziałam, że Bóg musi się również troszczyć o mnie! Te wersety wzbudziły we mnie wielką wiarę, stały się dla mnie objawieniem i poprosiłam Boga, aby wziął moje życie i coś z nim zrobił. Odkryłam, że jeśli otworzysz Bogu drzwi nawet niewiele to wejdzie przez nie.

Przeżyłam to. Właśnie wydano rozszerzone tłumaczenie Biblii (The Aplified Biblie). Spotykaliśmy się co tydzień wraz z dwoma przyjaciółmi na czytaniu i rozważaniu Słowa, niewiele wiedząc na ten temat, jak tylko to, że trzeba wierzyć w to, co ono mówi. To właśnie z tego fragmentu otrzymałam objawienie, że nie mamy się martwić:

Mat: 6

6:25   „Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli albo co będziecie pili, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie. Czyż życie nie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż odzienie”?

6:26  „Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one”?

6:31   „Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać”?

6:32   „Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie”.

Następnym fragmentem, który mi bardzo pomógł były Przyp. 16:3 : „Powierz Panu swe dzieła [oddaj je i powierz całkowicie Jemu; On sprawi, że twoje myśli będą zgodne z Jego wolą], a spełnią się twoje zamiary i powiedzie ci się”.

Jak nie martwić się?

Oczywiście sam fakt, że otrzymałam to objawienie nie sprawił, że pokusa do martwienia się natychmiast mnie opuściła. Gdy uchwyciłam się tego fragmentu musiałam nauczyć się nie martwić. Chwila po chwili odrzucałam myśli zmartwienia, które pojawiały się ze wszystkich możliwych stron. Nie wiedziałam wtedy o tym, że robiłam to, co jest zapisane w 2 Kor 10:5, który mówi (BT): „Udaremniamy ukryte knowania i wszelką wyniosłość przeciwną poznaniu Boga i wszelki umysł poddajemy w posłuszeństwo Chrystusowi”.

W tym czasie wraz z Ken’em mieliśmy niezwykle wiele potrzeb we wszystkich dziedzinach, tonęliśmy w długach i problemach i Słowo Boże utrzymało nas przy życiu. Przeczytałam w Mat 6:33, że jeśli będę szukać najpierw Boga to on zatroszczy się o inne „rzeczy”. To była dla mnie tak dobra nowina, chciałem wiedzieć więcej.

Moja droga wyjścia z trosk i wejścia do rzeczywistości dobroci Bożej zaczęła się od jednego wersu. Objawienie Słowa Bożego powinno być podstawą do każdej rzeczywistej zmiany jaką zamierzasz podjąć. Przyp. 7:2 mówią, aby mieć Słowo „przed oczyma”. Oznacza to, że zawsze powinniśmy koncentrować nasze życie wokół niego, oczywiście, jeśli chcemy żyć dobrym życie, które Bóg ma dla ciebie.

Lubiłam mówić, że jest to łatwe, lecz tak nie jest.

W tym zagonionym świecie łatwo jest tylko pomieszać właściwy porządek naszych priorytetów. Możemy tak bardzo zająć się codziennymi troskami, że nie będziemy mieli czasu dla Boga i Jego królestwa na pierwszym miejscu. W wyniku tego, Słowo zostanie zaduszone przez nasze troski i zakłócenia – co Jezus nazwał cierniami w ew. Marka 4:18-19: „troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne”.

Bardzo łatwo poddać się temu, zmartwienia mogą dosłownie przejąć kontrolę nad tobą i uniemożliwić Słowu wydanie jakichkolwiek owoców, nie karm się więc nimi.

Jeśli oglądanie wiadomości powoduje strach, obawy i zmartwienia w tobie to nie oglądaj. W naszych czasach można oglądać złe wieści 24 godziny na dobę, ale to wcale nie znaczy, że masz to robić! Spędź ten czas na „dobrych wieściach” – przy tym, co oznacza słowo „ewangelia”. Pomyśl o tym, czym faktycznie jest martwienie się. Jest to medytowanie nad diabelskimi kłamstwami czy okolicznościami.

W jaki sposób przestać się martwić?

Zastąp martwienie się wiarą w to, co mówi Słowo. Nie zgadzaj się na martwienie. Idź do Słowa i karm się nim w dzień i w nocy. Znajdź fragment, który dotyczy twojej sytuacji, miej go stale przed oczyma, niech dociera do twoich uszu, wypowiadaj je ustami, dopóki ta prawda nie dotrze do twego serca. Joz 1:8 mówi, żeby medytować nad Słowem : „Niech ta Księga Prawa będzie zawsze na twych ustach: rozważaj ją w dzień i w nocy, abyś ściśle spełniał wszystko, co w niej jest napisane, bo tylko wtedy powiedzie ci się i okaże się twoja roztropność”.

Rozważanie (medytacja) Słowa Bożego pozwala Duchowi Świętemu na to, aby Słowo to stało się rzeczywistością w twoim sercu. Szczegółowo zastanawiasz się nad tym, w jaki sposób ma to zastosowanie do twojego życia i zmienia zaistniałą sytuację. Zgadzasz się z tym, co Bóg mówi na twój temat, widząc siebie tak, jak On cię widzi i, co najważniejsze, szukasz najpierw królestwa Bożego, zamiast poddawać się trosce.

Podczas, gdy bezbożni muszą szukać tych „rzeczy”, ponieważ oni nie mają Ojca, który troszczy się o nich, my zaś mamy przymierze z pełnym miłości Ojcem, który raduje się troszcząc się o Swoje dzieci. On pragnie, aby każda dziedzina naszego życia opływała dobrem.

Zaufaj Bożej dobroci.

Bóg chce, abyśmy Mu ufali we wszystkich potrzebach. Spójrz na Ps. 31:20 „Jakże jest wielka, o Panie, Twoja dobroć, którą zachowujesz dla tych, co się boją Ciebie, i okazujesz tym, co w Tobie szukają ucieczki na oczach synów ludzkich”.

Gdy Mu ufamy, możemy otrzymać wszelkie dobro, które dla nas przygotował.

Zaufanie to sprawa wiary, że Bóg jest gotowy, pragnie i może zatroszczyć się o ciebie i błogosławić ci. Aby taką wiarę zbudować musisz mieć koncentrować się na Słowie Bożym. Widzisz: „wiara bierze się ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe” (Rzym 10:17). To właśnie przytrafiło mi się dawno temu, gdy czytałam po raz pierwszy o tym, że Bóg troszczy się o ptaki – przyszła wiara. Bez Słowa, nie miałabym wiary, aby to przyjąć.

Aby przyjąć Bożą dobroć i miłosierdzie musisz zgodzić się z tym, co On sam powiedział, lecz jeśli słuchasz diabelskich kłamstw i zgadzasz się z nimi to nie możesz trwać  w wierze. Możesz być pewny, że będziesz niespokojny i zmartwiony.

Widzisz, jako wierzący tak naprawdę nie mamy żadnej innej opcji czy wierzyć Bogu przez wiarę czy zamartwiać się. Hebr 10:38 mówi: „a sprawiedliwy z wiary żyć będzie”. Jeśli jesteś wierzący to odnosi się to do ciebie. Rzym 14:23 idzie dalej mówiąc, że „wszystko, co nie wypływa przekonania (wiary) jest grzechem”. Troski z pewnością nie są z wiary.

Gdy martwisz się, jesteś małej wiary, a nie jest to miejsce dla wierzącego. Mat 6:30 mówi : „Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?” Wybierz więc zaufanie do Boga. Wybierz więc wiarę w to, że On zatroszczy się o ciebie  – nawet o to, co będziesz jadł, pił i nosił na sobie.

Wiem dobrze, że wszyscy jesteśmy kuszeni do zamartwiania się, gdy okoliczności krzyczą nam w twarz. To jest czas na decyzje z 2 Kor 4:18 : „nie patrzymy na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne”.

Również 2 Kor 9:8 będzie utrzymywać was przy życiu, jak to się nieraz działo za mną i Kenem. Mówi on tak : „A władny jest Bóg udzielić wam obficie wszelkiej łaski (wszelkiej przychylności i ziemskiego błogosławieństwa), abyście, mając zawsze wszystkiego pod dostatkiem, mogli hojnie łożyć na wszelką dobrą sprawę”.

Zamiast martwić się, przypomnij sobie, że jako wierzący nie jesteśmy ograniczeni tylko do tego, co powszechnie dostępne dla ludzi. Ludzi wokół nas mogą martwić się i szukać naturalnych rozwiązań swoich problemów, lecz polegamy na naszym niebiańskim Ojcu, a nie na tym, co ma ten świat do zaproponowania.

Nie jesteśmy poddani „faktom” – okolicznościom czy też temu co nam diabeł usiłuje podrzucić. Jesteśmy poddani wyłącznie Bogu i prawdzie Jego Słowa. Jk 4:7 mówi tak: „Poddajcie się Bogu. Przeciwstawcie się diabłu (stańcie twardo naprzeciw niego) a ucieknie od was”.

Zatem wierzący nie powinien się martwić o cokolwiek. Pismo wyraźnie o tym mówi Fil 4:6 : „O nic nie bądźcie zbyt zatroskani, lecz każdą sprawę przedstawiajcie Panu, prosząc usilnie o to, co wam potrzebne, i dziękując [za to, co otrzymacie]”.

Zamiast martwić się zacznij: „wszelką troskę (wszelkie zmartwienia, wszelkie obawy i to raz na zawsze) swoją składać na niego, gdyż On ma o was staranie” (1 Ptr. 5:7 ).

Dokonaj zwycięstwa o swój umysł.

Zrzucanie trosk na Boga jest aktem wiary. Może to nie być łatwe, lecz jest konieczne jeśli chcesz żyć w zwycięstwie.

1Ptr. 5:8-9 mówi tak: „Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć. Przeciwstawcie mu się, mocni w wierze, wiedząc, że te same cierpienia są udziałem braci waszych w świecie”.

Nie możesz równocześnie martwić się i trwać w wierze. Sprzeciw się diabelskim kłamstwom i nie daj mu żadnego dostępu (Jk 4:7; Ef 4:27). Jak mówi ew. Mat 6:25: „nie troszczcie się…” Musisz świadomie odpierać te pełne obaw myśli, które diabeł ci przynosi. Czy nam się to podoba czy nie jesteśmy na wojnie i Bóg wyposażył nas do zwycięstwa. Nie możemy zostać pokonani jeśli postępujemy zgodnie z poleceniami z Ef. 6 i używamy pełnego wyposażenia jakie nam Pan dostarczył.

Ef. 6:10-17:

6:10   „Wreszcie szukajcie umocnienia w waszym zjednoczeniu z Panem i w Jego niezmierzonej potędze”.

6:11    „Przywdziejcie na siebie pełną zbroję Bożą, byście mogli oprzeć się wszystkim, nawet najbardziej podstępnym atakom diabła”.

6:12    „Prowadzimy bowiem walkę nie ze zwykłymi ludźmi, lecz mamy stawiać czoło Zwierzchnościom i Władzom, rządcom świata tych ciemności oraz mocom duchowym zła na wyżynach niebieskich”.

6:13   „Dlatego okryjcie się dokładnie zbroją Bożą, abyście, gdy nadejdzie ów dzień zły, mogli odeprzeć zwycięsko [ataki zła] i ostać się zwyciężywszy wszystko”.

6:14   „Przygotujcie się więc do walki! Przepaszcie swe biodra prawdą, przyodziejcie się w pancerz sprawiedliwości”.

6:15   „A nogi obujcie w gotowość głoszenia Dobrej Nowiny pokoju”.

6:16   „Wiara niech wam zawsze służy za tarczę, którą zdołacie unieszkodliwić wszystkie, najbardziej nawet rozpalone pociski Złego”.

6:17   „[Na głowę] załóżcie hełm zbawienia, [do ręki] weźcie miecz Ducha, to jest słowo Boże”.

Podnieście „tarczę wiary, którą zdołacie unieszkodliwić wszystkie, najbardziej nawet rozpalone pociski złego”.Te ogniste pociski to między innymi zmartwienia. Niech potężny miecz Ducha walczy o twoją bitwę – niech Słowo stoi przed twoimi oczyma, brzmi w twoich uszach i wychodzi z twoich ust.

Wynik będzie taki jak zapowiedział prorok Izajasz 26:3: „ Temu,[Boże] zachowujesz pokój, pokój mówię; bo tobie zaufał”.  Potwierdził to Jezus, gdy powiedział: „Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka” (J 14:27).

Nie wierz temu, co mówi ci diabeł ani co pokazują okoliczności.

Zastąp zamartwienie się wiarą w to, co mówi Słowo. Niech twoje życie będzie skoncentrowane na Słowie, a ono zachowa cię w pokoju. To robiłam przez te wszystkie lata i trudno byłoby mi sobie przypomnieć jakąś zatroskaną myśl.

Chodzę w pokoju, który przewyższa wszelkie zrozumienie. Nie ma to żadnego sensu dla naturalnego umysłu, lecz nie żyję przecież naturalnym życiem.

Nie martwię się, ponieważ wierzę Bożemu Słowu. Gdy troska lub zmartwienie zaczyna się zbliżać do mnie to ja mam odpowiednie Słowo i jestem gotowa zgromić je. Mówię zmartwieniu: Nie wierzę tobie, wierzę Bogu. Wierzę, że jeśli Bóg troszczy się o ptaki to troszczy się o mnie.

Nie staram się wyobrażać sobie tego, w jaki sposób Pan to zrobi. Kiedykolwiek jesteś kuszony do martwienia się, spójrz na ptaka. Czy wydaje się być zmartwionym? Nie, ma niebiańskiego Ojca, który troszczy się o wszystko. Ty masz tego samego Ojca, a On rozkoszuje się udzielając ci zaopatrzenia.

Pamiętaj, Pan jest dobry dla wszystkich.

A to znaczy, że i dla ciebie. Dlaczego więc miałbyś się martwić?системы бесплатной раскрутки сайтов

Nie poddawaj się grze zawstydzenia!

Kennth Copeland

Ale,…co ludzie pomyślą?

Te słowa jak echo odbijające się w umysłach wierzących ograbiły kościół ze sporej części mocy i w konsekwencji ze znacznej części naszego wpływu na ten świat. Mówią one o jednym z najskuteczniejszych narzędzi walki diabła , którego używa on, aby gasić Boże namaszczenie w Ciele Chrystusa, wśród namaszczonych przez Niego. Biblia nazywa tą broń wyrzutem my mówimy o wstydzie.

Co pomyślą sąsiedzi? Co pomyśli nasza rodzina? Co mój szef o tym pomyśli? Co pomyślą o tym ludzie w kościele?

Można by wymieniać i wymieniać długo i nie ma nikogo, kogo Szatan nie zechciałby nam przedstawić, aby wrzucić na nas choć odrobinę wstydu. W rzeczywistości, w tych dniach , wymówki stają się coraz powszechniejsze w naszym środowisku. Wszędzie, gdzie byś się nie rozejrzał, widzisz ludzi grających w tą grę zawstydzenia.

Gra zawstydzenia polega na tym, że odstępujesz od odpowiedzialności za swoje zachowania wskazując palcem na drugiego. Przez skierowanie „jupitera” na kogoś innego, stawiasz go pod pręgierzem usiłując w ten sposób zdjąć wstyd z siebie, a to wszystko dlatego, że boisz się tego, co ludzi mogą pomyśleć.

Jako wierzący nie powinniśmy grać w tą grę. Znaczy to, że nie tylko nie mam wskazywać palcem na innych, lecz również nie mamy troszczyć się o to, czy palce innych są kierowane na nas czy nie, gdy jesteśmy posłuszni Bogu.

W świecie, który jest tak intensywnie nastawiony na „publiczną opinię” my, jako wierzący musimy interesować się tylko jednym: Co myśli o tym Bóg?

To nie jest to samo, co ty „myślisz”.

Większość z nas prawdopodobnie myśli o wyrzutach jako tym uczuciu zmieszania, które powoduje, że chcielibyśmy się zapaść pod ziemię. Może tak czuć się, gdy modlimy się o jedzenie w restauracji czy gdy nosimy naszą biblię w publicznych miejscach.

Niektórzy mogą się czuć zawstydzeni tym, że ktoś ich zobaczy w starym zniszczonym samochodzie, podczas gdy inni mogą się czuć podobnie w nowoczesnym, luksusowym aucie.

Istotą jest to, że te uczucia oparte są na tym, co inni ludzie myślą.

Biblijna definicja wyrzutów – tego jak widzi to Bóg – jest zapisana w Ks. Liczb 15,30-31: ” Gdyby ktoś uczynił to świadomie, bez względu na to, czy jest tubylcem czy obcym, obraża Pana i ma być wyłączony spośród ludu. Wzgardził bowiem słowem Pana i złamał Jego przykazania – taki musi być wyłączony bez miłosierdzia, i spadnie na niego odpowiedzialność za jego grzech.”topod.in

Przywództwo i niewiara

Dlaczego niektórzy ludzie decydują się nie wierzyć? Faktycznie, to my decydujemy, w co wierzymy i w ten sposób sprawiamy, że jest to naszą „prawdą”. (Zobacz artykuł „Wybory”). Każdy może robić to, co ja robię – nie dzielę się tym z wanu, aby się napompować czy przyciągnąć do siebie uwagę. Jestem o tym naprawdę szczerze przekonany. Piszę te rzeczy, aby pobudzić możliwość otrzymania wiary dającej wyniki w tych, którzy mają uszy ku słuchaniu. Jak stwierdzono we wspomnianym artykule: „Nie robię niczego, Ojciec czyni we mnie. Nie każdy chce wejść w uczniostwo, które pozwoli mu czy jej znaleźć się na pozycji, która pozwoli Ojcu działać przez tych ludzi z ich wyboru”.

Około 20 lat temu natknąłem się na stwierdzenie dokonane przez Jezusa, którego nigdy nie widziałem, ani nie słyszałem w całym moim wcześniejszym 25 letnim chrześcijańskim życiu. To stwierdzenie w oryginalnym języku ma po prostu takie znaczenie, że każdy może czynić dokładnie te same (a nawet większe) cuda, które czynił Jezus. Nie wymaga to ludzkiej „dobroci”, aby znaleźć się w tym miejscu. Mówię o sobie, że jestem „pierwszym z grzeszników”, lecz uzdolnienie do czynienia tego samego co czynił Jezus, nie ma nic do rzeczy z ludzką dobrocią. Niektórzy religijni ludzie zapomnieli o słowach Jezusa:

– Dlaczego nazywasz mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko Bóg jedynie.

Jezus wyraźnie powiedział, że On nie uczynił żadnego z cudów, lecz że to czynił Ojciec. Zatem, jeśli mamy być tym czym był Jezus i czynić to, co Jezus powiedział, że możemy czynić, to również nie my będziemy czynić jakiekolwiek cuda – to Ojciec w nas będzie „czynił”. Celowo powtarzam się w kółko, ponieważ usiłuję zwalić mury oporu jakie pochodzą z religijnej tradycji.

Kilka dni temu kolega zgromił mnie:

– No, – powiedział ze sporą dawką frustracji w głosie, gdy mnie pobudzał do działania – widziałem jak przy pomocy kilku słów przywracasz wzrok całkowicie ślepej kobiecie, której lekarze powiedzieli, że jest to całkowicie nieodwracalne i że będzie do końca życia niewidoma i koniec. Widziałem to na własne oczy.

– To proste – kończył z naciskiem – powiedz tym krytykom, aby się wynieśli z drogi i idźmy dalej.

Przypomniałem mu, że to nie było tylko kilka słów i że zajęło tej kobiecie około 2 godzin ogłaszania ze zdumieniem, że ona może widzieć (doskonale, mogę dodać).

– No, w porządku – upierał się – lecz zróbmy to TERAZ.

Przypomniałem mu, że on sam ma tą samą wiarę i autorytet, które ja mam. Sprzeczał się ze mną, że po to mnie tu przyprowadził, żeby pomóc temu człowiekowi i to jest ze wszystkiego najważniejsze, co mogę zrobić. Przypomniałem mu historię o tym, jak Jezus dotknął się niewidomego mężczyzny i spytał go czy widzi, na co ten odpowiedział, że niewiele, a ludzie wyglądają „jak drzewa”. W tej historii Jezus musiał dotknąć go po raz drugi, zanim ten odzyskał wzrok.

Tak, powiedziałem tylko kilka słów i ślepota odeszła natychmiast. W jednym z takich przypadków było to po prostu:

– W porządku, możesz już widzieć.

I to wszystko. Pamiętam jeszcze jeden inny przypadek natychmiastowego uzdrowienia człowieka całkowicie głuchego przez wiele lat, któremu nawet aparat słuchowy nie pomagał. Widział kilka innych „cudów” i przyszedł do mnie z wielką wiarą. Spędziłem kilka minut ciszy i powiedziałem mu, żeby krzyknął słowa:

„Ja słyszę” z całej siły. Nie zwlekał – wykrzyknął i na jego twarzy pojawił się wyraz najwyższego zdumienia – usłyszał to, co krzyczał i był tym zszokowany. Zaśmiałem się, a on tym razem krzyknął z wielkim uśmiechem na twarzy:

– Ja słyszę.

To, o czym wspominamy często jako o „cudach”, czasami jest procesem i nie zdarza się natychmiast. Wracając do Jezusa jako naszego modelu, musimy pamiętać o tym, że potrzeba było 24 godzin na to, aby efekty przekleństwa wypowiedzianego przez niego na drzewo figowe ukazały się w pełni. Pamiętamy też, że było takie miejsce, w który nie mógł literalnie nic wielkiego uczynić z powodu niewiary ludzi. Ich niewiara zdumiała go. Ja sam jestem zaskoczony ‘miejscem’ w którym nic nie mogę zrobi… Tym ‘miejscem’ jest zorganizowany kościół. Ludzie, którzy zwą się tam ‘chrześcijanami’ czasami są bardziej oporni temu, co nauczał Jezus niż jakiekolwiek inne grupy spotykanych przeze mnie ludzi.

Ci, którzy mówią, że nie wierzą w Jezusa są względnie “łatwi do naprawienia” fizycznie – i niektórzy z nich szybko stają się wierzącymi. Zasadniczo to, dlaczego ludzie „wewnątrz” kościoła wierzą, że nie mogą robić tego, co Jezus powiedział, że mogą, jest dość skomplikowane, lecz główną przyczyną jest ich ludzkie przywództwo, które jest ignoranckie, nieposłuszne i bez mocy. Nie chodzi mi tutaj o żaden krytycyzm – po prostu wskazuję na jedną z oczywistych przyczyn niewiary.

Ludzie nie są wstanie pójść dalej niż ci, których wybrali, aby ich prowadzili. Historycznym przykładem jest tutaj brat Mojżesza, Aaron. Gdy Mojżesz znalazł się daleko, na górze Synaj na spotkaniu z Panem, dzieci Izraela wyobrażając sobie, że Mojżesz zginął na dobre, „powstali, aby się bawić” i powołali Aarona na swojego przywódcę. Jego „liderstwo” było, co ciekawe, paralelą do dzisiejszych kościelnych „liderów”. Poddał się ich pożądaniu i powiedział im to, co chcieli usłyszeć i zrobić to, co chcieli zrobić, co wprowadziło ich do religijnej rozpusty. Mówię o tym wydarzeniu jako o pierwszym „komitecie pulpitowym” – dla niewtajemniczonych – „komitet pulpitowy” to, w niektórych kościołach, jest grupa ludzi szukających pastora, który przyjedzie i poprowadzi ich „zabawę w kościół” w taki sposób, jak tego sami chcą.

Moje naglące wołanie do ludzi jest takie, aby iść za szczególnymi i wyraźnymi instrukcjami Jezusa, który nie pozwala na to, aby ludzie ich prowadzili, lecz aby tylko i wyłącznie Ten, którego przedstawił Jezus w oryginalnym języku jako „Tatuś” lub „Papa” (jest to właściwe tłumaczenie), jako ich jedynego lidera. To zdumiewająca i cudowna rzecz być świadkiem tego, gdy
ludzki przywódca widzi prawdę i odchodzi ze swej drogi uwalniając ludzi s do tego, aby być z nimi w takim samym stopniu w obecności i mocy Bożego Ducha.

Gdy ludzie oddają Bogu, jedyne przywództwo to zazwyczaj niemal natychmiast dochodzą do zrozumienia tego, że wszyscy mężczyźni i kobiety są ich braćmi i siostrami, którzy zasługują na jednakowy szacunek i są w ten sposób otwarci na wspólną służbę w równości. Jest to wezwanie do buntu wobec wszystkiego, co ma inny porządek i znaczenie. Narzędziem wyboru w tym buncie jest MIŁOŚĆ. (Przeczytaj mój artykuł pt.: „BUNT? przeciw komu?”)

Czasami miłość wyraża się ciężko brzmiącymi słowami.
Tradycja mówi, że Jezus kocha wszystkich. Jeśli taka jest prawda, to używał raczej ciężkich słów wobec religijnych liderów swego czasu, którym demonstrował swoją miłość wobec nich. Nazywał ich: „ślepymi przywódcami ślepych”, „wężami”, „obłudnikami”, a nawet „grobami pobielanymi”! Wyobraź sobie, że jesteś duchowym liderem, który dławi swoich uczniów aż do duchowej „śmierci”, a to jest istota tego, o czym mówił Jezus. Czy możesz sobie wyobrazić, że ktokolwiek chciałbym zaryzykować taki osąd w „owym dniu” za takie coś?

Pamiętam kaznodzieję, który przyszedł do mnie na konferencji, na której mówiłem. Powiedział mi, że chciałby, mnie zaprosić do swojego kościoła, lecz jego ludzi nie są gotowi na to, co mam do powiedzenie!
Słyszałem to w różnych kombinacjach wiele razy. W tym szczególnym przypadku odpowiedziałem mu, że oni nigdy nie będą gotowi dopóki będzie się do nich odnosił jako do swoich ludzi. Wyraził zdumienie na to i przeprowadziliśmy długą rozmowę. Zobaczył prawdę i, gdy wrócił do domu, zebrał ludzi i w rozwiązał ich „niezależny biblijny kościół” na korzyść czegoś, co stało się kwitnącą, rozszerzającą się służbą kościoła domowego bez uznanego ludzkiego przywództwa. Niestety, wielu nie słyszy tej prawdy lub odchodzą od niej zasmuceni.

Przeżywałem też przypadki, gdy liderzy dochodząc do tej prawdy, po powrocie do swoich zgromadzeń ogłaszali, że już nigdy więcej nie mają do nikogo, poza Chrystusem, zwracać jako do lidera, tylko po to, aby ich zwolniono. Zdumiewające, prawda?

Czy możesz z Biblii wytoczyć jeden argument za tym, że Bóg zarządza i wspiera przywództwo? Absolutnie! Czy istnieje przywództwo namaszczone przez Boga? Absolutnie! Z pewnością nie do mnie należy osądzanie, którzy liderzy są namaszczeni, a którzy nie. Podnoszę ten temat ponownie w kontekście Mojżesza. Aaron i Jozue przyszli do niego i powiedzieli mu, że odkryli, że niektórzy ludzie prorokowali i mówili innymi językami i że oni (Aaron i Jozue) ich powstrzymali.

– Chyba sobie żartujecie – powiedział Mojżesz – powstrzymaliście ich? A ja chciałbym, aby wszystkie dzieci Izraela prorokowały i mówiły językami!

Czy widzisz różnicę? Liderzy bez mocy rodzą „bezmoc”. Ordynacja człowieka i przez człowieka nie oznacza namaszczenia. Mojżesz nie był przestraszony tym, że ktokolwiek prorokuje, ponieważ on wiedział, że jest namaszczony do swojego własnego zadania. Chciał tego, aby ludzie manifestowali to, co pochodzi od wielkiego JA JESTEM – to jest znak namaszczonego przywództwa.

Niech ci, którzy mają uszy, słuchają.

topod

Tam, gdzie zrujnowany człowiek znajduje Boga

Frangipane Fancis

Jezus  określił w bardzo przejmujący sposób ostatnie godziny  tego wieku i nazwał ten okres historii „Wielkim Uciskiem”. Słowo to  oznacza:  „smutna udręka lub ucisk, ciśnienie lub ciężar na duchu”. W miarę jak  zbliżamy  się do konća tego wieku, katastroficzny ucisk i nacisk na człowiek  będzie  wzrastał. Jeśli należysz do tych, którzy stoją nie poddając się  naciskowi  ciemności, wiesz jak intensywna i wielowymiarowa jest tak walka. Bez  względu na  to czy walczysz o uzdrowienie ran twojego miasta, czy ostrzegasz przed  aborcją  i pornografią z trudnością przebijasz się przez jedno zło, gdy wydaje  się, że już atakuje dziesięć następnych.

Wielu chrześcijan z linii frontu jest zmęczonych. Liczni zmagają się podczas, gdy inni zatrzymali się w walce. Daniel ostrzegał o tym,  że nadejdą czasy, gdy przeciwnik „będzie męczył świętych Najwyższego” (Dn. 7:25). Aby, w tych dniach, w których przyszło nam żyć, osiągnąć  zwycięstwo musimy odkryć warownię Bożą, którą Pan dla nas przygotował.


Eliasz: człowiek podobny do nas

Eliasz miał pasje podobne do naszych, walczył w wojnie  podobnej do naszej. W walce o duszę Izraela stanął naprzeciw podstępom Izabel i Achaba, a jednak największa
z jego batalii była przeprowadzona przeciwko jego zniechęceniu.
Jakkolwiek  odważny był Eliasz, żył jak uciekinier, chowając  się i wracając z miejsc ukrycia. Izabel zamordowała niemal wszystkich  proroków Pańskich, zastępując ich satanicznymi kapłanami Baala i Aszery.

Niemniej  jednak wyszła z ręki Pana nowa inicjatywa. Zarówno  Eliasz jak i prorocy Baala mieli zbudować ołtarze na cześć tego, komu  służyli.  Bóg, który odpowiedział ogniem miał być ich Panem. Król Achab i cały  Izrael przyszli obejrzeć tą konfrontację.

Pomimo  wszelkich wysiłków kapłani Baala nie byli wstanie  wywołać odpowiedzi ich boga, lecz gdy Eliasz modlił się, na jego ofiarę natychmiast spadł ogień. Było to największe zwycięstwo Eliasza i gdy  izraelici zobaczyli pokaz Bożej mocy, uklęknęli na ziemi mówiąc: „Pan jest  Bogiem! Pan jest Bogiem!” (1 Król. 18:39). Lecz  Pan jeszcze nie skończył. Gdy Eliasz zniszczył  proroków Baala, modlił się o  deszcz i Pan sprowadził deszcz, kończąc w ten sposób straszliwy  trzyletni okres  suszy. W tym jednym dniu zarówno ogień jak i woda spadły z nieba! Gdyby  ten  wspaniały dzień wydarzył się w jakimkolwiek innym momencie historii  Izraela to  cały naród pokutowałby, lecz tego nie zrobił. Cześć dla Baala powinna  zostać  zakończona, lecz trwała nadal. Nic się nie zmieniło. W rzeczywistości  zamiast  przebudzenia stało się coś przeciwnego – rozzłoszczona Izabael  przysięgła zabić  Eliasza i on uciekał, aż usiadł wyczerpany i zniechęcony pod krzakiem  jałowca  na pustyni. Tam prorok modlił się(1 Król. 19:4):
– Dosyć już, Panie, weź życie moje, gdyż nie jestem lepszy niż moi  ojcowie.

Czy  już mówiłeś “Dość już” ? Być może byłeś sfrustrowany  swoją niezdolnością do faktycznych pozytywnych zmian w rodzinie, kościele, czy  społeczeństwie. Być może oddałeś siebie całego, lecz powodzenia było  niewiele. Wątłym sercem i ze zniechęceniem, jak Eliasz, życzyłeś sobie śmierci. Powiedziałeś:

Dość już! Zrobiłem wszystko, o czym wiedziałem, że można zrobić!


Eliasz  położył się i spał. W tym czasie anioł dotknął go i powiedział do niego:


Wstań, i jedz.

Przy  jego głowie znalazły się chleb i woda. Eliasz zmęczony  samym życiem, zjadł, odwrócił się na drugi bok i spał dalej. Jeszcze  raz anioł dotknął go i powiedział (w.7 w tłum. z j. ang):

–  Wstań i jedz, ponieważ droga jest zbyt wielka dla ciebie

W  przypadku wszystkich wizji, planów i programów Boża wola  nie może być wykonana bez Jego wzmocnienia. Droga przed każdym z nas  jest „zbyt  wielka”. Potrzebujemy wzmocnienia, które przychodzi przez dotknięcie Boga.

Wróć do swoich początków

„Wstał  wiec i posiliwszy się, szedł w mocy tego posiłku czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aż do góry Bożej Choreb” (w. 8).

Pan dał Eliaszowi siłę nie po to, aby wrócił do walki, lecz  aby wrócił do podstaw. Jeśli  usiłując wypełnić zadanie, jakie dał nam Bóg,  poświęcamy nasz codzienny czas oddania, to nasze życie wkrótce stanie  się suche  i zniszczone. Aby odnowić nasze dusze Pan sprowadza nas z powrotem do  podstaw  naszej wiary. Przypomina nam, że naszym pierwszym i najważniejszym  celem nie  jest zbawić nasz naród, lecz sprawiać przyjemność Jemu. Nie mając tego  w  centrum uwagi, tracimy dotknięcie Bożej Obecności; stoimy poza warownią Bożą.

Eliasz został zaprowadzony do „góry Bożej Choreb”. W  hebrajskim języku „choreb” znaczy spustoszenie, zrujnowanie,
dewastacja, wyludnienie, opuszczenie, uczucie osamotnienia, pustka”. Bezpłodne środowisko było odbiciem duszy Eliasza. To nie pierwszy raz Pan  prowadzi swego sługę pod Choreb. To tutaj, pięć stuleci wcześniej, Pan  objawił  się Mojżeszowi w płonącym krzaku. W swej gorliwości Mojżesz wysilał  się, lecz  nie dał rady uwolnić Izraela z egipskiego ucisku. Również uciekł pod  Choreb. Jako uciekinier żył przez czterdzieści  lat opuszczony. Pan przyprowadził Mojżesza pod górę Choreb z dwóch  powodów: po  pierwsze, aby objawić Siebie Samego Swemu słudze oraz, po drugie, aby  zainicjować  nowy początek oparty wyłącznie na Bogu podtrzymującym moc. W oczach  Mojżesza,  Choreb był czasem opuszczenia. Dla Boga, Choreb był miejscem, gdzie  przygotował  swoje sługi na nowy początek. Tak jak Pan spotkał się z Mojżeszem, tak  teraz miał spotkać się z Eliaszem.

Jak się tutaj dostałeś

Być  może największą cnotą Eliasza była jego gorliwość.  Faktycznie, widzimy, że dwa razy w swej rozmowie z Bogiem Eliasz mówi o  tym,  że był „bardzo gorliwy” dla Pana. Lecz gorliwość, nie wspierana przez  mądrość,  może stać się bożkiem; popycha nas do oczekiwań, które są nierealne i  znajdują  się poza czasem i namaszczeniem Bożym.

Równowaga  wymaga, aby gorliwość była prowadzona przez  strategiczne spotkania z żyjącym Bogiem. W innym przypadku frustrujemy  się  ludźmi i zniechęcamy opóźnieniem. Opuszczamy miejsce naszego  wzmocnienia i  duchowej ochrony.

Eliasz  pszyszedł do gory Choreb i schował się w grocie.  Wkrótce Słowo Pana doszło do niego (w.9): „Co tutaj robisz,  Eliaszu” (w j. ang. jest to przełtumaczone – Jak się tutaj  dostałeś?)

Jest  to jedno z najważniejszych pytań jakie Bóg  kiedykolwiek zadaje nam: “Co ty tutaj robisz?” Może zapytać tak: „Jak  to się  stało, że służba dla mnie stała się sucha i pusta? Kiedy straciłeś  swoją  pierwszą miłość?”

Jest  to szczególnie prawdziwe w naszych czasach. Możemy tak  zostać pochłonięci przez rozpadający się stan świata, że nie  dostrzegamy  rozpadu naszej własnej duszy. W swej miłości, Pan zatrzymuje nas i  wymaga  spojrzenia na własne życie. Czy to jak teraz żyję jest życiem obfitym, obiecanym mi przez Chrystusa?

Przy  Chorebie możemy być szczerzy. Nie mamy niczego  udowadniać ani nie potrzebujemy udawać. Tutaj, u podnóża Choreb  wewnętrzny  mechanizm obronny i pycha pękają. Jeśli jesteśmy zniechęceni to mamy  wolność,  aby to wyrazić; jeśli jesteśmy sfrustrowani to możemy to przyznać.  Musimy w prostocie  i prawdzie zbadać, bez racjonalizowania, stan naszego serca.

W  naszej przeźroczystości, Obecność Pana zbliża się do  naszego serca. Czy to nie samą intymność z Bogiem zlekceważyliśmy? Czy  to nie  Pan jest jedynym źródłem naszej siły w boju? Jeśli przeciwnik może nas  wytrącić  z naszego czasu z Bogiem to uda mu się powstrzymać Bożą moc od  wspomagania nas  w naszych wysiłkach

Przypomnij  sobie historię Józefa i Marii po święcie paschy  w Jerozolimie (Łuk 2:41-49). Przypuszczając, że dziecko Jezus idzie z  nimi,  ruszyli do domu. Lecz Jezus nie był nimi, ani z ich krewnymi. Trzy dni  później  znaleźli Go w świątyni.

Podobnie,  wielu z nas tak zostało pochłoniętych naszymi  walkami, że nie zauważyliśmy, że Jezusa nie ma z nami. Rodzice Jezusa  wrócili  tam, gdzie Go widzieli ostatnio; tak samo musimy zrobić my. Aby nas  odnowić,  Bóg sprowadza nas z powrotem do miejsca, gdzie ostatnio spotkaliśmy się  z żywym Chrystusem. Sprowadza nas z powrotem do podstaw. W  miarę jak nacisk i walki tego świata będą stale wzrastać,  imperatywem staje się uświadomienie sobie, że wczorajsze namaszczenie  nie  wystarczy do jutrzejszych walk . Podobnie jak Eliasz musimy wrócić do  świętej góry.  Faktycznie, aby dopasować nam nową szatę, Bóg musi rozebrać nas z  naszej  pewności siebie. Jeśli chodzi o Eliasza, Pan miał użyć tego „samotnika”  do  mentorowania życia następnego proroka. Nowe namaszczenie miało być  uwolnione w  „podwójnej mierze” na protegowanego Elizeusza. Pod tym nowym  namaszczeniem  Izabael zostanie zabita a cześć dla Baala zniszczona!!

Aby  osiągnąć to samo miejsce przełomu w naszych czasach,  Bóg wprowadza nas z powrotem do prostoty i czystości oddania  Chrystusowi (2  Kor. 11:1-3). To, co wydaje się czasem samotności jest bardziej czasem  przygotowania: przebudzenie o wielkich rozmiarach nadchodzi do naszej  ziemi!  Bóg przygotował nowy początek dla ciebie. Umiłowany, nie jest to czas  desperacji, lecz przygotowania. Gdy wrócisz do bitwy, ruszysz z podwójna miarą.

Panie Jezus, bez  ciebie moje życie jest suche i samotne. Przebacz mi wysiłki wykonywania  Twojej woli, bez Twojej Obecności. Ogromnie potrzebuję Ciebie.

Dziś,  zobowiązuję moje serce do powrotu do mojej pierwszej miłości. Ucz mnie, Panie, skupiać się  na intymności z Tobą największą miarą mojego powodzenia. Pozwól mi  zobaczyć  Twoją chwałę; objaw mi Twoja dobroć; prowadź mnie Duchu Święty, do Obecności Jezusa Chrystusa.

Amen

Zaadoptowane z książki “The Stronghold of God” (Warownia Boża)

как продвинуть сайт в топ 10

Dynamika wiary 03

Dynamika wiary 03
Zaremba Piotr

 

 Wiara słucha

Gdyż wiara bierze się ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusowe.

 Iz. 66.4/5 

Bo gdy wołałem nikt nie odpowiadał, gdy mówiłem, nikt nie słuchał, lecz czynili to, co jest złe w moich oczach, i wybrali to czego Ja nie lubię. Słuchajcie słowa Pana, wy którzy z drżeniem odnosicie się do jego Słowa.

 Hebr. 11.1

A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy,przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy

 Jak można być pewnym tego, czego się spodziewamy?

Co to znaczy „wiara jest pewnością”?

 Ten werset jest zapisany w formie, którą w matematyce nazywamy równością. Można by go to inaczej ująć pisząc:

wiara = pewność (tego, czego się spodziewasz)

wiara = przeświadczenie (pewność) tego czego nie widać.

 Jak więc, można mieć taką pewność?

Otóż biblijna droga wydaje się być prosta (Rzym. 10.17):

 Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe.

Co to znaczy, że „wiara jest ze słuchania”? Słuchanie głosu Bożego i rozpoznawanie Jego woli należy do fundamentalnych problemów z jakimi każdy Chrześcijanin się boryka. „Słuchanie przez słowo Chrystusowe” może być rozumiane dwojako.

Po pierwsze, tak jak jest zazwyczaj ten werset interpretowany, jako znajomość Słowa Bożego – Biblii, lecz również jako znajomość Głosu Boga -Chrystusa, który do nas mówi, gdy Go słuchamy i potrafimy właściwie wykorzystać to, co 'usłyszymy. Z pewnością jest to również to co słyszymy podczas kazań, nauczania, czy nawet rozmów, które budują.

 Przyjrzyjmy się zatem trzem biblijnym historiom, które pokazują zasadę działanie wiary przez słuchanie.

 Pierwsza jest w ew. J.11

 Słowo Chrystusowe mówi (w.4):

ta choroba nie jest na śmierć, lecz na chwalę Bożą

aby Syn Boży był przez nią uwielbiony

Jaka radość musiała zapanować domu, kiedy posłaniec wrócił z taką dobrą wiadomością przekazaną przez samego Jezusa!! Z pewnością każdy odczytałby to jako informację znaczącą, że Łazarz nie umrze.

 Po czym okazuje się, że Pan miał co innego na myśli:

 w. 7 pójdźmy do ziemi Judzkiej
-Jezus Zdecydował się wypełnić wypowiedziane wcześniej Słowo

 Oczywiście, z ludzkiego punktu widzenia taki pomysł nie należy do zbyt sensownych, więc uczniowie reagują następująco:

 w 8. Dopiero co cię Żydzi chcieli ukamienować

– lecz dla Boga nie istnieją przeszkody w wykonaniu tego, co wypowiedział.

 Słowa niewiary wypowiedziane przez uczniów nie widzących całej sytuacji tak, jak to widział Jezusa – w sposób duchowy:

w. 16 pójdźmy i my, abyśmy razem z nim pomarli

 Jezus wyjaśnia uczniom, że Łazarz umarł znów przekazując im „komunikat duchowy” – czyli niewidoczny dla oka –

w.11: „Łazarz, nasz przyjaciel, zasnął, ale idę zbudzić go ze snu

i wybiera się w drogę powrotną

 Gdy przybywają na miejsce Łazarz jest już po pogrzebie, a w domu panuje wielka rozpacz i zwątpienie, może nawet trochę pobudzone przez wcześniejsze nadzieje na to, że Łazarz nie umrze. Zatem padają gorzkie słowa, zwątpienia i rozpaczy Marty:

 w. 21 Panie gdybyś tu był, nie byłby umarł brat mój.

Jest tu wielka wiara w to, że Jezus mógł go przecież uzdrowić i zwątpienia, że przecież go nie było, a to o Jego przyjaciela szło.

 Skoro wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusowe to, na to pada Słowo Chrystusowe;

 w. 23 zmartwychwstanie brat twój.

Którego Marto znów zupełnie nie rozumie kolejnej wypowiedzi Jezusa. Oczywiście, że zmartwychwstanie, kiedyś tam, gdzieś tam, w dniu ostatecznym (w.24).

Jednak Jezus nie to miał na myśli, więc odpowiada:

Ja jestem zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.

Dalej po krótkim opisie otoczenia w jakim znajdował się grób i ludu stojącego wokół Jezus rozmawia z Marią, która widzi po ludzku beznadziejność sytaucji:
Najpierw w w. 32 Maria wypowiada te same słowa co wcześniej Marta w w. 21

 Kiedy Jezus bierze się do „budzenia” Łazarza, każąc dowalić kamień od grobu Maria mówi do Niego: Panie. Już cuchnie, bo jest czwarty dzień w grobie!

Zatem znowu pada w w.40 Słowo Chrystusowe:

Czyi nie powiedziałem ci, ze, jeśli uwierzysz oglądać będziesz chwalę Bożą?

 Ujawniając prostą zasadę wiary

„JEŚLI UWIERZYSZ – OGLĄDAĆ BĘDZIESZ CHWAŁĘ BOŻĄ;

 Drugą pouczającą historią znajdziemy w ew. Łukasza 8.40.

Poproszono Jezusa, aby przyszedł uzdrowić dziewczynkę. Prawdopodobnie powiedział „dobrze pójdę” i ruszył z nimi, gdyż czytamy u Mateusza:

 i wstał Jezus, i poszedł za nim wraz z uczniami swymi.

W dalszej części widzimy zamieszanie związane z uzdrowieniem chorej kobiety i możemy się tylko domyślać stanu zniecierpliwienia jakiego musiał doznawać Jair. Dla niego najważniejsza była jego córka, nie jakaś tam kobieta, do tego nieczysta (krwotok).

Lecz dla Jezusa było ważne, aby nie zostawić tej kobiety bez słowa zachęty i utwierdzenia, jak również usłyszenia świadectwa jej uzdrowienia.

 Za moment jednak zjawił się ktoś z domu Jaira z wiadomością:

 Umarła córka twoja, nie trudź już Nauczyciela.

 Jakże często znajdując w trudnych warunkach, przychodzi kłamca (czasem może to być nawet brat w Chrystusie „o dobrych intencjach” lecz małej wierze) i mówi nam, że już za późno na dalsze kołatanie do nieba, że już nie ma co się szarpać, bo wszystko się skończyło, bo nawet Bóg w tej sytuacji nie pomoże. Często są to po prostu słowa niewiary naszych najbliższych.

 Ale, na szczęście, Jezus był na miejscu i powiedział Słowo Chrystusowe:

 w. 50 Nie bój się, tylko wierz, a będzie uzdrowiona. UZDROWIONA ?!!!!!!

Dalej, gdy doszli już do domu, gdzie leżała dziewczynka, rzekł kolejne Słowo Chrystusowe

w. 52 Nie plączcie, nie umarła, lecz śpi.

 Oto ta sama, duchowa, perspektywa śmierci jaką zaprezentował wobec Łazarza – Łazarz, nasz przyjaciel zasnął.

 Co na to ludzie, którzy tam byli? WYŚNMIEWALI GO!!!!

Dlaczego

BO WIEDZIELI, ZE UMARŁA.!!! -jest to skutek cielesnego poznania sytuacji
– oni WIEDZIELI, że umarła.

 Lecz kiedy Jezus wypowiedział następne Słowo Chrystusowe;

w.54. DZIEWCZYNKO WSTAŃ.

Stało się to, co zapowiedział na początku – została uzdrowiona.

 Trzecia historia zapisana przez ewangelistów Mateusza (8, 5-13) i Łukasza (7, ),

pozwala na wejrzenie w tajemnicę funkcjonowania wiary przez Słowo Chrystusowe:

Przystąpił do niego setnik prosząc go o uzdrowienie sługi.

Na tą prośbę Jezus odpowiedział Słowem Chrystusowym:

Mat 8.7 Przyjdę i uzdrowię.

 Setnik, który, jako zawodowy wojskowy, rozumiał zasadę posłuszeństwa przełożonym, wykazał wiarę przez słuchanie Słowa Chrystusowego. Zrozumienie tego wykazał w rozmowie z Chrystusem

w. 8-9.

Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiony sługa mój. Bo i ja jestem człowiekiem podległym władzy i mam pod sobą żołnierzy; i mówię temu: Idź, a idzie; innemu zaś przyjdź, a przychodzi; i słudze swemu: czyń to, a czyni.

 Wiecie co się stało, Jezus SIĘ ZDZIWIŁ!!! Czy możecie sobie wyobrazić Jezusa zdziwionego?!

A jednak On się zdziwił i powiedział:

w. 10. Zaprawdę powiadam wam, u nikogo w Izraelu tak wielkiej wiary nie znalazłem.

Oto Jezus uznał, że jest wielką wiarą zrozumienie zasad autorytetu i tego, co jest prawdziwie duchowe – nie muszę tego oglądać jak wkładasz na niego ręce, nie muszę widzieć, co się dzieje w moim domu, po prostu powiedz, a stanie się! Wow!

Czyż nie takiej wiary nam trzeba? W tym samym autorytecie później uzdrawiali uczniowie, wypowiadali słowo, a Słowo wykonywało pracę.

 Polecam również przyjrzenie się pod tym kontem historii uzdrowienia Namaana, która znajduje się w 2 Król 5. Naaman również usłyszał Słowo Chrystusowe —

idź i zanurz się w Jordanie siedem razy.

Ale nie wykazał tyle wiary i byłby stracił swoje uzdrowienie.

 Zawsze obowiązuje zasada, że przez wiarę i cierpliwość dziedziczymy obietnice

Łatwo jest stracić realizację obietnicy Bożej przez niewiarę lub brak cierpliwości.

Widzimy to we wszystkich czterech przypadkach. Łatwo jest diabłu podrzucić w czasie, gdy czekamy na wypełnienie się Jego obietnicy, czegoś gorszego, co będzie substytutem Bożej obietnicy. Zamiast tego, co najlepsze to, co najbliżej, łatwiej, ot po prostu w zasięgu ręki.

 Trochę tak jak się stało po ograbieniu świątyni Salomona z całego złota przez egipskiego króla Szyszaka. Niestety później złoto zostało zastąpione miedzią.

Tak też diabeł stara się nam dać coś gorszego, jeśli nie może już zupełnie pozbawić nas daru Bożego to proponuje miedź zamiast złota. Myślę, że nie bardzo się opłaca.

Historia ta znajduje się w II Km. 12.9. 11

 Jezus jest Słowem Żywym im bardziej Słowo trwa w nas tym większą jest wiara.

 Ps.1

Błoeosławiom mai, który rozważa zakon Pana dniem i nocą

[…]

…wydaje owoc we właściwym czasie. ………….  

 Zbyt często słowo nie trafia dalej niż do głowy, dlatego konieczne jest rozważanie tego słowa. Błogosławieństwem jest, gdy czas spędzony na tych rozważaniach we właściwym czasie wydaje owoc. Jest to czasem tak jak na reklamie klocków Lego – nagle dziesiątki myśli własnych, zasłyszanych, przeczytanych, zlatują się z różnych stron i w ułamku minuty powstaje piękna, różnobarwna budowla – objawienie nowej prawdy Bożej, zrozumienie jakiejś Prawdy, czy po prostu zbliżenie się do Boga przez bliższe Jego poznanie.

 Czytamy w księdze Joba wspaniałe słowa dotyczące słuchania (szczególnie) Słowa:

Job 12:11: Czy ucho nie ma badać słów, TAK JAK język próbuje smaku.

 Zatem jak czasem trzeba wypluć jakieś ‘świństwo’, tak i dobrze jest pozbywać się słów niewiary.

 

Wiara mówi

(Podkreślenia w cytatach moje)

Iz. 62.6

Wy którzy wyznajecie Pana NIE MILCZCIE.

II Kor. 4.13.

Mając zaś tego samego ducha wiary, jak to jest napisane:

Uwierzyłem przeto powiedziałem, i my, wierzymy, i dlatego tez. Mówimy

 Mar. 11.23

 Ktokolwiek by RZEKŁ. tej górze: Wznieś się i rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, ze stanie się to, co mówi, spełni mu się.

 ALE:

JEŚLI KTOŚ SĄDZI, ŻE JEST POBOŻNY, A NIE POWŚCIĄGA JĘZYKA SWEGO TEGO POBOŻNOŚĆ JEST BEZUŻYTECZNA.

 Przeznaczeniem człowieka wierzącego jest życie w miłości, a jak wiadomo „miłość nie czyni złego bliźniemu”, zatem, inaczej mówiąc, można to przekazać „miłość nie mówi nic złego o bliźnim”.

 Wyznawanie 

Przyp. 18.21.

Śmierć i zyde są w mocy języka,.. 

 Dużo słyszy się wciąż o wyznawaniu, o nauczaniu „nazwij to i wyznaj”. Gdzie leży biblijne źródło takiego działania, czy ma ono sens i w jakim przypadku. Czy wyznanie „wierzę, że jutro wygram miliard” i ten miliard znajdzie się po przespaniu nocy, jest wyznaniem wiary, czy zwykłą bezmyślnością? Dlaczego w pewnych przypadkach to „działa”, a w innych nie. Są ludzie, którzy się tego trzymają, a przecież gdyby to nie było skuteczne nie miało by sensu trwanie przy tym. W oparciu o Słowo Boże zobaczymy jakie są warunki rzeczywistego i błogosławionego zwyciężania przez wyznawanie.

 Miejcie wiarę w Boga.
Zaprawdę powiadam wam: Ktokolwiek by rzekł tej górze:
Wznieś się i rzuć w morze, a nie wątpiłby w sercu w swoim,
lecz wierzył, ie stanie się , co mówi, spełni mu się. Dlatego
powiadam wam: Wszystko, o cokolwiek byście się modlili
i prosili, tylko wierzcie, ie otrzymacie, a spełni się wam.
A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli coś
macie przeciw komu, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie
odpuścił wam wasze przewinienia.
Mar. 11.22-25. 

 Ten fragment Słowa Bożego zapisany jako wypowiedź samego Pana Jezusa zwracauwagę na kilka ważnych elementów, bez których idea wyznawania staje się pusta i bezsensowna.

 1) Miejcie wiarę w Boga,

(a raczej, jak dowodzą niektórzy, powinno być przetłumaczone: „miejcie Bożą wiarę”patrz artykuły Brad’a Cullen’a) musisz mieć wiarę, w Boga, gdyż bez wiary nie można podobać się Bogu.
Nie jest to jakieś tam wymaganie, lecz bardzo konkretny i pierwszy warunekprzystępowania do Boga:

* kto bowiem przystępuje do Boga musi wierzyć, że On
istnieje i nagradza tych którzy go szukają Hebr. 11.6.

 

* wiara zaś jest pewnością tego czego się spodziewamy
przeświadczeniem o tym czego nie widzimy. Hebr. 11.1

 Tak więc pierwszy warunek wiary w Boga nie jest tylko banalnym wymaganiem, wierzenia, że jeżeli Bóg istnieje, no to może mi odpowie, jak ja coś do niego krzyknę. Już w tym pierwszym pozornie prostym stwierdzeniu zawarta jest pewna głębia konieczna do praktykowania skutecznej wiary. Dalej:

 2) ktokolwiek by rzekł tej górze

musisz być gotowy do mówienia do gór, cokolwiek to jest w twoim życiu, (potrzeby, problemy, choroby,…). Może się to wydawać dziwne, że trzeba mówić do góry- problemu, ale Pan przemówił do drzewa i słowo wypowiedziane wykonało się. Słowo „ktokolwiek” mówi nam o tym, że jeżeli góra ma być przesunięta, to ktoś musi coś powiedzieć. Jeżeli stoisz przed górą, która wyraźnie Ci przeszkadza, to należy do niej przemówić, bo Pismo stanowi taką zasadę, że właśnie wtedy może coś się zdarzyć tj. góra się usunie z twojej drogi. Mało tego, taka jest wola Pana, abyśmy mówili:

J 15.7

Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą,

PROŚCIE (inaczej – mówcie) o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam.

 I tu z pomocą przychodzi nam następny warunek:

 3) a nie wątpiłby w sercu swoim.

Nie możesz wątpić! Jakub poucza nas, że mamy to robić bez powątpiewania!
Musisz być całkowicie przekonany, co do wypowiadanych słów; muszą one płynąć z
serca:

gdyż z obfitości serca mówią usta.

 Jeżeli mają to być słowa wiary, muszą one płynąć z bezwzględnego przekonania czyli z serca.

wiara zaś (ta w sercu) jest ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusowe. Rzym. 10.17.

Jakub pisząc o modlitwie z wiarą powiada:

a niech prosi z wiarą bez powątpiewania Jak, l. 6.

 Słowo „powątpiewanie” jest tutaj bardzo dobrze użyte, gdyż oznacza stan, w którym człowiek „w zasadzie” wierzy, ale pewności nie ma.

 

Niechaj nie sądzi taki człowiek, że coś od Pana otrzyma. Jak l. 7
a Słowo Boże niech mieszka w was w obfitości

 

czyli Słowo Boże i wiara, w które obfituje serce, przełożone na wyznanie słowne powoduje pewne efekty, ale:

4) wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili,

tylko wierzcie, ie otrzymacie, a spełni się wam.

Wierzyć należy w spełnienie się prośby w momencie modlitwy,

 gdyż

wiara jest przeświadczeniem o tym czego nie widzimy. Hebr 11.1

 

Kiedy Jezus przeklął drzewo, poszedł dalej nie czekając na to, czy ono rzeczywiście uschnie czy może nie – gdy wypowiadał słowa wiedział (wierzył), że to, co powiedział wykona się.

 5) wierzy, ze spełni się to, co mówi.

Musisz mówić to w co wierzysz.

Tak więc, jak zwykle w przypadku działalności Chrześcijanina na poziomie duchowym istotą jest wiara. Możemy więc powiedzieć, że:

ani wyznawanie ani nie wyznawanie nic nie znaczy lecz tylko wiara czynna w miłości.

wyznawanie jest tylko sposobem uwalniania, działania, wiary, tzw. punktem kontaktowym (Orał Roberts), podobnie jak wkładanie rąk, czy namaszczenie olejem, czy modlitwa. To nie włożenie rąk uzdrawia, lecz wiara wyzwolona przez włożenie rąk jako akt wiary, to nie namaszczenie olejem uzdrawia, lecz akt wiary, że wypełni się Słowo Boże, które zaleca nam to czynić, „abyśmy byli uzdrowieni”.

To nie wyznawanie jest istotne i uwalniające błogosławieństwo, lecz akt wiary w Słowo Boże, które mówi „stanie mu się, co mówi”.

 Sam akt wyznawania obietnic Bożych jest również ważny z innego powodu.

 Mędrzec Salomon powiada:

Z owocu ust swoich nasyca człowiek swoje wnętrze,
syci się plonem swoich warg. 18.20.

 

Nawet jeżeli obietnice są wyznawane początkowo z mało bardzo wiarą, czy powątpiewaniem stają się one owocem, który nasyca nasze wnętrze. Ponieważ mamy dziedziczyć obietnice przez wiarę i cierpliwość, po pewnym czasie takiego wyznawania, nasze wnętrze (serce) obfituje w Boże obietnice (niech Słowo Boże mieszka w was w obfitości i jeśli słowa moje w was trwać będą). Mało tego, stale przecież podkreślamy, że wiara płynie ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusowe (Rzym 10.17)!! Czy ktoś może Biblijnie wytłumaczyć, że nie działa to w przypadku słuchania siebie samego wypowiadającego słowo Chrystusowe, skoro „z owocu swoich ust nasyca człowiek swoje wnętrze”

Dochodzimy więc do stanu, w którym „z obfitości serca mówią usta” i oto właśnie chodziło!! Teraz już „nie wątpisz w sercu swoim, lecz wierzysz, że stanie się to co mówisz” i oglądasz góry tańcujące wokoło na twój rozkaz.

W Biblii znajdujemy dramatyczne przykłady tego jakie skutki odnosi właściwe lub niewłaściwe używanie języka.aracer

Kultura moralnego negatywu

Frangipane Francis

Izajasz 5:20
Ameryka stała się obecnie “Kulturą moralnego negatywu”.

Nie mówię o „negatywizmie”, w sensie ludzi, wyznających new age. Jestem nawet przekonany, że „negatywizm” może być uczczony, a nawet pożądany. Z dziesięciu Bożych przykazań, osiem ma tryb negujący: „Nie będziesz…”, a to stanowi 80%. Wątła ludzka natura potrzebuje ograniczeń, aby zapobiec naszym grzesznym zachowaniom. Lecz jest jeszcze inna sprawa.

Mówię o tym negatywie, w tym sensie, w którym używa się tego słowa fotografice: fotograficzny negatyw, gdy ciemne kolory występują jako jasne, a jasne – jako ciemne. Obraz jest ‘odwrócony’. Moralny negatyw pojawia się, gdy to co złe i dobre – moralne światło i ciemność – są odwrócone. Jeśli takie negatywne moralne myślenie dominuje w społeczeństwie to mamy kulturę moralnego negatywu.

W księdze Izajasza 5:20 Bóg mówi poprzez proroka:

„Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemność w światłość, a światłość w ciemność zamieniają gorycz w słodycz, a słodycz w gorycz”.

Biada kulturze moralnego negatywu.

Czy Ameryka jest taką kulturą? Gdy chrześcijańskie demoninacje odrzucają jasne nauczanie biblii i wybierają aktywnych, niepokutujących homoseksualistów jako biskupów, gdy ci biskupi występują przed kamerami i wylewają potoki słów na temat tego, jakiejże to trzeba dojrzałości, aby podjąć taki krok to stajemy się kulturą moralnego negatywu. Gdy Najwyższy Sąd Stanu Massachusett dopuścił do tego, że homoseksualiści mogą zawierać małżeństwa to ciemność jest światłością, a światłość ciemnością. Jeśli jakikolwiek nominowany sędzią, który sprzeciwia się prawu kobiet do zabijania nienarodzonego dziecka, jest postrzegany jako ktoś nie pasujący do swego urzędu to masz wtedy moralny negatyw. Jeśli tolerancja wszystkiego jest postrzegana jako moralna cnota, gdy lokalni kapłani nazywają ewangelizacje „mową nienawiści’ , gdy sądy dyskutują czy stwierdzenie: „jeden naród przed Bogiem” jest konstytucyjny, nasze kultura staje się moralnym negatywem.

Kiedyś ten kraj miał wyraźniejszy moralny kodeks. Nigdy nie byliśmy jakąś utopią moralną, jakby to mógł sobie ktoś wyobrazić, lecz Ameryka miała judo-chrześcijańską moralność, która była fundamentem naszego społeczeństwa. Światło było światłem, a ciemność, ciemnością. Grzech był nazywany grzechem, a dobroć dobrem. Moralne fundamenty powoli uległy zniszczeniu.

Jak to się stało? Kościół nie wykonał swojej pracy. To my zostaliśmy powołani do tego, aby być solą ziemi, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się zła. To my mamy być prorokami Boga, konfrontującymi zło i przedstawiającymi Jezusa jako rozwiązanie. Lecz kościół zbyt często bardziej usiłuje dopasować się do kultury niż ukazywać jej deprawację. Zamiast pozwolić na to, aby Słowo Boże kształtowało nasze umysły, my sami kształtujemy naszą interpretację Biblii zgodnie z powiewami popularnej kultury.

Moja własna denominacja jest tego smutnym przykładem. W 1840 roku Południe przyjęło niewolnictwo. Zamiast skonfrontować się z tym złem, Southern Babtist (Zgromadzenia Baptystów Południa) poddało się kształtowaniu chwili. Wykrzywili Pismo i głosili niewolnictwo z kazalnic. Widziałem książkę, która „udowadniała z Pisma”, że Bóg stworzył czarnych jako poddanych. Wraz z tysiącami innych południowych baptystów stałem w zeszłym roku i publicznie pokutowałem z grzechów naszych ojców. Gdy kościół wykrzywia biblijne nauczanie, aby dopasować je do popularnych poglądów, rozwija się moralny negatyw.

Teraz inne denominacje popadają w tą sama pułapkę. Nasza kultura przyjęła homoseksualną obrzydliwość jako coś normalnego, a nawet przyjemnego. Nikt szukając  w Piśmie nie doszedłby do takiego wniosku. Niewiele idei jest tak wyraźnie pokazanych w Biblii jak to, że małżeństwo jest złączeniem kobiety i mężczyzny w monogamicznej relacji i to, że seksualna aktywność poza tym związkiem jest grzechem. Lecz zamiast przeciwstawić się temu złu w naszej kulturze, wiele kościołów wykręciło Pismo, aby dopasować się do popularnych poglądów na temat moralności seksualnej. Cudzołóstwo jest normalne, dziewictwo – dziwaczne. Tak zwani chrześcijańscy kapłani błogosławią homoseksualne związki. Jak może sługa Boży błogosławić to, co Bóg potępia? Prorocy nie wzywają już kultury, aby się poddawała Bożemu Słowu; zamiast tego udzielają błogosławieństwa ludzkiej deprawacji.

“Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem”.  Kultura moralnego negatywu jest chora, zdeprawowana i balansuje na krawędzi upadku. Nasz naród ma głęboki problem i to nie polityczny, ekonomiczny czy edukacyjny. Jest to problem natury moralnej i duchowej. Żadne społeczeństwo nie może prosperować, ani nawet przetrwać hołdując kulturze moralnego negatywu. Jak możemy stać bez moralnego kręgosłupa?

Czy nie ma nadziei? Nie jest tak. Izrael pod koniec okresu Sędziów, osiągnął taki poziom deprawacje, że nawet Larry Flynt by się zaczerwienił; stali się kulturą moralnego negatywu. Lecz to, co najlepsze było jeszcze w przyszłości, 50 lat przed Izraelem.

Jak to się zmieniło? Jeden człowiek, Samuel, oddał siebie samego Bogu. Wiernie ogłaszał prawdę przez wiele lat, Izrael wrócił do Boga w czasie jego posługi, po czym wspiął się na szczyty chwały pod przywództwem króla Dawida, którego Samuel namaścił.

Ameryka jest w niebezpieczeństwie, lecz nie bez nadziei. Kobiety i mężczyźni wiary muszą stanąć mocno i nie zgadzać się na kompromis prawdy z rozkoszami naszej kultury. Mamy konfrontować się z moralnym negatywem przy pomocy wspaniałych kolorów Bożego światła. Moc Boża ciągle zmienia serca.

Modlę się o to, aby w wyborach tego roku, Bóg wzbudził w tej ziemi liderów, którzy będą mieli wyraźną moralną wizję – którzy będą widzieli prawo jako prawo, zło jako zło. Lecz światło Boże nie będzie świeciło w tej ziemi jedynie poprzez polityków. Pan będzie świecił przez ciebie i przeze mnie; chrześcijan, którzy są poddani Bogu i pozwalają, aby Jego Słowo kształtowało ich przekonania, i którzy pozwolą na to, aby ich światło świeciło jasno.

Niech pełnia kolorów Bożej prawdy wyprze kulturę moralnego negatywu.раскрутка сайта