Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Złam pęta ducha bierności

 

Francis Frangipane

Ponownie chcę pomówić o potrzebie stosowania duchowego autorytetu. Faktem jest, że jeśli nie używamy autorytetu Chrystusa w naszym codziennym życiu to bez względu na to jak bardzo się staramy, zawsze będziemy nękani przez demoniczną rzeczywistość. O ile modlitwa i pokuta mają swoje, nie do zastąpienia niczym innym, miejsce  w uwalnianiu to może się to okazać nie wystarczające, jeśli komplikacje naszej wolności są wynikiem działania nieczystego ducha. Faktycznie, możesz znaleźć się wobec konieczności stanięcia twarzą w twarz z przeciwnikiem i w kontekście pokuty nakazać temu duchowi odejść od ciebie.

W zasadzie, przyjęliśmy koncepcję, że Bóg chce, abyśmy tolerowali opresję zamiast ją pokonać. Strach, użalanie się, gniew, niemoralny myśli czy pożądliwości ciała nie odejdą same z siebie. Twój umysł musi być odnowiony przez pokutę i poznanie Bożego słowa i jeśli demoniczna aktywność wykorzystuje twoją grzeszną naturę, przeciwnik musi zostać skonfrontowany w autorytecie imienia Jezus.

Możesz powiedzieć:
-Ja nie mam problemu ze złym duchem, walczę z grzechem.


Zgadzam się. Twoje często upadki w jakiejś szczególnej dziedzinie mogą być rzeczywiście zakorzenione w cielesnych postawach starej natury. Niemniej jednak jeśli często pokutujesz i ciągle nie możesz znaleźć trwałe wolności, być może przyczyna leży w kombinacji twojego grzechu i diabelskiej manipulacji tym grzechem. Widzisz, często rzeczywistą przyczyną stojącą za twoją słabością ma często demoniczną naturę.

Nawet jeśli uchwyciłeś się prawdziwej pokuty i otrzymałeś duchową wolność, czasami przeciwnik próbuje wrócić do twojego życia. Przypomnij sobie ostrzeżenie Jezusa: „

Gdy duch nieczysty wyjdzie z człowieka , wędruje po miejscach bezwodnych szukając odpocznienia i nie znajduje. Wtedy mówi: wrócę do mojego domu z którego wyszedłem” (Mat12:43-44).

Mówi nam więc, że nawet jeśli otrzymaliśmy z ręki Boga prawdziwe uwolnienie, ciągle może się zdarzać, że ten „nieczysty duch” będzie starał się wrócić do „domu,z którego wyszedł”. Ten „dom”, do którego chce wrócić, to ciemności stworzone przez twoje myśli sprzed czasu pokuty, a sposób na powrót to wejście w twoją duszę poprzez maskaradę twoichmyśli.

Dalej Jezus ostrzega, że gdy ten nieczysty duch wróci i znajdzie naszą duszę bez ochrony to wraca z „siedmioma duchami, gorszymi niż on sam” (Mat 12:45).

Po pierwsze, przeciwnik infiltruje twój umysł, starając się zasiać myśli czy ziarna w twojej duszy. Następnie stara się podlać to ziarno odpowiednimi pokuszeniami. Jak tylko odkryjemy bezpbożne myśli, możemy przejąć autorytet na nimi. Jeśli jednak nie skorzystamy z tego autorytetu nad myślami, jeśli siedzimy i pozwalamy, aby one rosły, przeciwnik przystępuje do inwazji na pełną skalę. Jezus mówi: „ i  końcowy stan takiego człowieka jest gorszy na początku” (w.45).

W pierwszym kontrataku szatana, musimy używać autorytetu w Chrystusie i pochwycić te początkowe, inwazyjne myśli. Nie pozwalaj im się rozmnażać. Nie pozwól na to, aby zamieszkały w twojej duszy nawet przez chwilę. Czy walczysz ze strachem, pożądliwością, złością czy jakimkolwiek innym grzechem i odpowiednim do niego demonicznym mocarzem ty jesteś w stanie walki o swoją duszę a pierwszym polem walki jest twój umysł. Aby zwyciężyć w tym wszystkim co robisz musisz strzec swego umysłu przed przeciwnikiem. Aby to robić, musimy używać duchowego autorytetu.

Ścigaj swoich przeciwników.
Bóg powołał nas do wojny. Faktycznie to On namaścił nas mocą Ducha Świętego. Nasze modlitwy są strzałami w samo serce królestwa przeciwnika. Jezus dał nam autorytet nad mocą przeciwnika (Łuk 10:19), lecz nie jest to autorytet, który ma być używany wyłącznie do strzeżenia i ofensywy. Duch Święty pragnie, abyśmy idąc za Jezusem, przejęli inicjatywę na terenie przeciwnika. W tym samym psalmie, w którym Dawid mówi o „łuku z brązu”, mówi: „będę ścigał nieprzyjaciół moich i dopędzę ich, a nie zawrócę, póki ich nie zniszczę!”(Ps. 18.38). Niech to będzie jasne: Dawid najpierw uwielbia Boga. Nie  ściga wroga bez uwielbienia dla Pana, niemniej gdy Bóg prowadzi go do walki, on całkowicie niszczy wroga.

Niestety, znam wielu chrześcijan, którzy nie ścigają przeciwnika. Oni raczej zadowalają się krótkim chwilowym oddechem, zamiast sięgnąć po namaszczenie Boże, które  wyposaży jako wojowników. W chwili, gdy otrzymają odrobinę pokoju to natychmiast zaczynają przekuwać z powrotem swoje miecze na sierpy. Rezygnują. Powiem wam trudną prawdę: albo będziemy ścigać naszych wrogów, albo nasi wrogowie będą ścigać nas. Musimy wypracować sobie Chrystusową postawę wobec zła. On przyszedł, „aby zniweczyć dzieło diabelskie” (1 J.3:8). Biblia mówi: „Wy, którzy miłujecie Pana, miejcie w nienawiści zło!” Nie może być naturalnego terenu. Duch Święty szuka w nas czegoś takiego jak było w Dawidzie, chęci ścigania naszych przeciwników, aż do zniszczenia ich. Dyskutujemy o duchowym autorytecie i posiadaniu agresywnej postawy serca, która pozwala nam wzrastać w dojrzałym podobieństwie do Chrystusa. Jezus mógł żyć i przebaczać ludzkie upadki, lecz On nigdy nie pozwolił złym duchom na to, aby miały wpływ na Jego życie. Był agresywny wobec Swoich duchowych wrogów.


Przyszłe zwycięstwa i dzisiejsze postawy

W ST jest taka historia, która znakomicie oddaje sprawę pasywnego ducha, o którym piszę. Prorok Elizeusz miał wkrótce umrzeć, gdy przyszedł do niego król Izraela Joasz i w niezwykły sposób pokazując swoje uczucia płakał nad mężem Bożym. Dodając do całej sprawy użył on tych samych słów, które wypowiedział Elizeuszdo Eliasz, w ostatniej chwili jego życia: „Ojcze mój, ojcze mój, konnico Izraela i jego woźnico!” (2Król 13:14).

Jest prawdopodobne, że Król potrzebował specjalnej mocy czy namaszczenia przed śmiercią proroka. Elizeusz przyjmuje króla, lecz sprawdza go każąc mu wziąć do ręki łuk i strzały. Mówi do niego: „Strzelaj” i król wystrzelił. Na to Elizeusz mówi: „Strzała zwycięstwa dla Pana i strzała zwycięstwa nad Aramem. Pobijesz Aramejczyków pod Afek doszczętnie” (2 Król 13:15-17).

Bóg miał uczcić wysiłki Joasza. Król dobrze rozpoznał namaszczenie Pańskie nad Jego sługą. Przyszedł, aby otrzymać, przez przekazanie, błogosławieństwo proroka jakie było przypisane jego życiu. Elizeusz „złożył swoje ręce na rękach króla” (w. 16). Jednak jeszcze jedna próba była konieczna. Elizeusz powiedział: „Weź strzały!” A gdy ten zebrał strzały, prorok powiedział do niego: „Uderz nimi o ziemię!” i król uderzył trzy razy i przestał. Wtedy rozgnieał się mąż boży na niego i rzekł: Należało pięć albo sześć razy uderzyć, wtedy byś pobił Aramejczyków doszczętnie, lecz teraz tylko trzy razy pobijesz Aramejczyków” (w.18-19).

Elizeusz został zdenerwowany przez pasywnego ducha króla Joasza. Prorok wiedział, że Joasz nie posiada tej wytrwałości, aby ścigać przeciwników, aż do pełnego ich pokonania. Joasz mógł był być prawdopodobnie wielkim królem, a jednak gniew Elizeusza zapalił się na bierne podejście do Bożych obietnic: ostatecznie wielu Izraelitów zginie w przyszłości z powodu najazdów Aramejczyków, ponieważ Joasz pokona ich tylko trzy razy. Gniew Elizeusza jest tylko odbiciem niezadowolenia Pana wobec lenistwa Jego ludzi dziś.

Możesz się nie zgodzić: „Bóg jest miłością. Jezus nigdy nie byłby zagniewany”. Śmiem się nie zgadzać. Rozważ słowa, które Pan wypowiedział do kościoła w Laodycei, do kościoła, który był całkowicie pochłonięty przez swoją własną wygodę i bierność wobec duchowej rzeczywistości. Jezus powiedział: Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny, lub gorący. Ale żeś letni, przeto wypluję cię z moich ust” (Obj. 3:15-16).

Jezus bardziej wolałby, abyśmy byli gorący lub zimni, niż letni. Czy on nadal kocha tych, których gromi? Oczywiście, lecz wzywa ich do zmiany ich postawy. To nie o to chodzi, że lenistwo czy pasywność są tak strasznymi grzechami jak morderstwo czy cudzołóstwo. To po prostu ta postawa tworzy psychologiczne więzienie wokół wierzącego, które rzeczywiście utrzymują nas we władzy naszych grzechów.

W naszym świecie duchowa bierność i obojętność Bożych ludzi jest jedną z najtrudniejszy do przyjęcia przez Pana rzeczy. Faktycznie, codziennie jesteśmy poddani możliwości terrorystycznego ataku czy zaawansowanej perwersji naszej kultury, a jednak większość chrześcijan nadal nie modli się i nic nie robi. Jest tak pomimo obietnicy Pańskiej, że jeśli przyjdziemy do Niego i uniżymy się w gorliwej modlitwie to On uzdolni nas do ścigania naszych nieprzyjaciół i pokonania ich. Lecz zamiast szukać Bożego oblicza na rzeczy zgubionych, zbyt wielu z nas jest unieruchomionych przez uścisk biernego (pasywnego) ducha.

Panu nie podoba się nasze duchowe lenistwo. Elizeusz mógł dostrzec to, że król Joasz nie był wytrwały z powodu nie agresywnego uderzania strzałami. Nie mówię tutaj o poziomie twojej energii, lecz o poziomie ognia w posłuszeństwie. Dziś, wiele narodów jest na skrzyżowaniu: demoniczne inicjatywy odnoszą sukcesy, które nie tylko legalizują sodomę, lecz starają się o uprawnienia związków homoseksualnych jako innejformy małżeństwa. W wielu krajach i narodach homoseksualiści już mogą adoptować i wychowywać niewinne dzieci a my jesteśmy zbyt bierni, aby powstać przeciwko temu gwałtowi! Jezus dał nam Swój autorytet, abyśmy „czynili uczniami wszystkie narody” (Mat 28:19). Nasz autorytet nie jest ograniczony do naszych modlitw przeciwko złemu; Bóg wspomoże nasze wysiłki przeciwko moralnemu złu również. W Ameryce zostaliśmy wezwani nie tylko do modlitwy za nasz kraj, lecz do podjęcia działania. To działanie może być tak proste (i ważne) jak pisanie do naszych senatorów i kongresmenów (www.afa.net), aby stanęli przeciwko homoseksualnym małżeństwom. Nasze działania będą sięgać do kogoś, kto jest zmieszani i zwiedziony co do swojej seksualności i szuka uzdrowienia. Lecz jeśli modlimy się i nic więcej nie robimy to możemy stracić duszę naszego narodu i nie chodzi tu tylko o USA, lecz o wiele innych narodów również. Może nas czekać klęska nie dlatego, że nie była dostępna Boża pomoc, lecz dlatego, że widzieliśmy postępy złego i nic nie zrobiliśmy.

Umiłowani, Bóg dał nam autorytet, dał nam narzędzia walki, aby pomóc nam, lecz my musimy powstać i walczyć. Musimy pokutować z biernego ducha i stanąć w autorytecie Chrystusa w tym dniu wojny i walki.

Pomódl się tą modlitwą głośno: Panie Boże, dziękuję ci za to, że Ty dałeś mi autorytet nad wszelką mocą przeciwnika. Przebacz mi, że pozwoliłem, aby mój głos milczał a moje wola była unieruchomiona przez biernego ducha. Dałeś mi autorytet nad planami i dziełami złego. Ty stworzyłeś mnie, abym był sługą sprawiedliwości Twojej. Napełniłeś mnie Duchem Świętym i ogniem. Tego dnia konfrontuję, odrzucam i przejmuję autorytet nad mocą przeciwnika. Łamię pęta biernego ducha w  imieniu Jezusa.

 

aracer.mobi

Cuda Mesjańskie 1

Arnold G. Fruchtenbaum

CUD PIEWRSZY

 

UZDROWIENIE TRĘDOWATEGO

 

Jeszcze przed przyjściem na świat Jeszuy starożytni rabini podzielili cuda na dwie kategorie: cuda możliwe do wykonania przez każdego, kto otrzyma po temu dar, oraz cuda zarezerwowane tylko dla Mesjasza. Podczas swego pierwszego przyjścia Jeszua dokonywał cudów z obu tych kategorii, a ich rezultaty i reakcje na nie stanowią po dziś dzień kluczowy element naszej wiary.

 

WPROWADZENIE

Pierwszym cudem mesjańskim była uzdrowienie trędowatego. Na podstawie  prawa Mojżeszowego człowiek mógł stać się nieczystym poprzez dotknięcie  żywego człowieka tylko wówczas, gdy dotknął trędowatego. Oczywiście  można się było nabawić nieczystości ceremonialnej także poprzez  dotknięcie zwłok ludzkich, zdechłego zwierzęcia bądź też zwierzęcia  żywego, ale nieczystego, ale nieczystego jak świnia. Spośród żywych  ludzi jednakże tylko trędowaty mógł uczynić bliźniego nieczystym.  Pismo Sw. nie zawiera żadnej wzmianki o uleczeniu z trądu Żyda w  okresie od nadania w całości prawo Mojżeszowego po pierwsze przyjście  Jeszuy. Owszem z trądu została uzdrowiona Miriam, stało się to  jednakże, jeszcze zanim została przekazana całość prawa Mojżeszowego.  Uzdrowiony z trądu został też Naaman, był on jednakże Syryjczykiem, a  nie Żydem. Trąd był jedyną chorobą wyłączoną z lecznictwa rabinicznego-  lek na trąd po prostu nie istniał. A przecież Pismo – w Trzeciej  Mojżeszowej(Kapłańskiej) rozdz. 13-14 podaje lewickiemu kapłaństwu jak postępować w przypadku uzdrowienia trędowatego!

Otóż w dniu, gdy trędowaty przybyłby do kapłana i oznajmił: „Byłem  trędowaty, ale jestem uzdrowiony”, kapłan miał na początek wziąć od  niego dwa ptaki jako ofiarę. Następnie aż przez siedem dni orientowano  się szczegółowo w sytuacji tego człowieka. Po pierwsze czy faktycznie  był trędowaty? Po drugie, jeśli tak, to czy istotnie został uzdrowiony,  to, w jaki sposób to się dokonało? Jeśli po siedmiu dniach nie ulegało  wątpliwości, iż człowiek ten był trędowaty, został z trądu uzdrowiony i  nastąpiło to w odpowiednich okolicznościach, to ósmego dnia składano za  niego szereg ofiar. Po pierwsze, ofiarę pokutną; po drugie – ofiarę za  grzech; po trzecie – ofiarę całopalną i po czwarte – ofiarę z pokarmów.  Krwi ofiary pokutnej używano do pomazania uleczonego trędowatego.  Obrzęd kończyło namaszczenie uzdrowionego oliwą. Choć więc kapłani  posiadali wszystkie te szczegółowe wskazówki, co do postępowania z  uzdrowionym trędowatym, nigdy nie mieli okazji ich zastosować; od  czasu, bowiem nadania prawa Mojżeszowego nie został uleczony z trądu  żaden Żyd. W świetle takiej sytuacji rabini nabrali przekonania, że  tylko Mesjasz będzie posiadał moc uzdrawiania trędowatych Żydów. W ten  sposób uzdrowienie trędowatego zostało za pierwszy spośród trzech cudów mesjańskich.

UZDROWIENIE TRĘDOWATEGO

Trzy relacje ewangeliczne o uzdrowieniu trędowatego znajdziemy 35-41, w  Ewangeliach Mateusza(8,2-4), Marka(l,40-45) oraz Łukasza(5,12-16).  Mateusz i Marek stwierdzaj ą jedynie, że chory cierpiał na trąd, Łukasz  jednakże, zawodowy lekarz, podaje więcej szczegółów, stwierdzając, że  człowiek ów był „cały pokryty trądem”. Znaczy to, że choroba była w  zaawansowanej fazie i już niedługo mogła zagrozić życiu cierpiącego.  Człowiek ten „cały pokryty trądem”, przyszedł jednak do Jeszuy i  powiedział: „Panie, jeśli chcesz,  możesz mnie oczyścić”. Chory ewidentnie, więc uznał w Jeszuy Mesjasza,  posiadającego moc uzdrawiania trędowatych; jedyną ewentualną przeszkodą  na drodze do jego uzdrowienia mogła, więc być tylko wola Jeszuy. Jeszua  dotknął go, i „zaraz trąd ustąpił”. Zwróćmy jednakże uwagę na słowa,  jakimi Jeszua pouczył uzdrowionego z trądu: „… Przykazał mu, aby  nikomu nie mówił, ale dodał: Idź i pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę za  oczyszczenie swoje, jak polecił Mojżesz, na świadectwo dla nich”. „Oni”  to w pierwszym rzędzie przywódcy ludu izraelskiego. Jeszua posłał  człowieka uzdrowionego z trądu prosto do kapłanów w Jerozolimie, aby  zmusić ich do zastosowania poleceń wymienionych w Księdze Kapłańskiej.  Kiedy uzdrowiony pokazał się kapłanom, tego samego dnia złożyli oni dwa ptaki na ofiarę?
Przez następne siedem dni szczegółowo badali sprawę i przekonali się o  trzech rzeczach:, że człowiek ów faktycznie był przedtem trędowaty, że  doznał całkowitego uzdrowienia i że uzdrowienia tego dokonał Jeszua z  Nazaretu. A ponieważ sami kapłani nauczali, że uzdrowienie trędowatego  to cud stricte mesjański, to nie ulegało wątpliwości, że ten, kto  uzdrowił trędowatego, dał tym samym jasno do zrozumienia, że jest  Mesjaszem Izraela. Jeszua nie bez kozery posłał uzdrowionego z trądu do  kapłanów – chciał, bowiem, aby przywódcy ludu zbadali przesłanki  świadczące o Jego Mesjaństwie. Chciał skłonić ich do wyrobienia sobie  zdania na temat Jego Osoby(, że jest Mesjaszem) i na temat Jego  poselstwa, ( że niesie Izraelowi to Królestwo, które od dawna  zapowiadali prorocy). Posławszy uzdrowionego trędowatego do  przywódców Izraela, Jeszua „oddalił się na pustkowie i modlił się”.  Jeszua udał się na pustynię, gdzie niegdyś pościł i był kuszony przez  diabła. Tym razem jednak udał się tam w celu modlitwy. O co się  modlił?  Zapewne o to, co będzie dalej i jak przywódcy ludu zareagują na Jego mesjański cud.

REAKCJA PRZYWÓDCÓW LUDU

Z relacji Marka dowiadujemy się, że cud ten miał miejsce w Kafarnaum w Galilei, daleko od Jerozolimy, Łukasz zaś stwierdza: „I stało się  pewnego dnia, gdy nauczał, a siedzieli tam faryzeusze i nauczyciele  prawa, którzy przybyli ze wszystkich wiosek galilejskich i judzkich, i  z Jerozolimy, a w Nim była moc Pana ku uzdrawianiu…” (5,17) Nie mamy  tu, zatem do czynienia z garstką miejscowych notabli z Kafamaum,  ciekawych osoby Jeszuy. Są tu przywódcy z całego Izraela: z Galilei, z  Judei i z Jerozolimy. Czemuż to wszystkie te osobistości urządziły  sobie zjazd w Kafamaum? Musiała to być reakcja na pierwszy mesjański  cud. Uczeni w Piśmie wiedzieli, że Jeszua uzdrowił trędowatego. A  zgodnie z ich własną nauką uczynić to był władny jedynie sam Mesjasz.  Jeśli zatem Jeszua’ uzdrowił trędowatego, to musiałoby to znaczyć, iż  jest On Mesjaszem. Posiadając te wszystkie informacje, przybyli do  Kafamaum, aby zbadać sprawę Jeszuy.

Zgodnie z prawem Sanhedrynu w przypadku pojawienia się jakiegokolwiek  typu ruchu mesjańskiego Sanhedryn winien zbadać takie zjawisko w dwóch  etapach. Pierwszym etapem była obserwacja. Powoływano specjalną delegację, której zadaniem było wyłącznie przyglądanie się zjawisku:
zwracanie uwagi na słowa, na czyny i na naukę. Na tym etapie nie  dopuszczano ani do zadawania pytań, ani do wszczynania sporów.  Po okresie obserwacji delegacja powracała do Jerozolimy, składała  raport przed Sanhedrynem i podawała swą ocenę: czy ruch ów jest godny  uwagi, czy też nie? Jeśli orzeczono, że nie jest to ruch o istotnym  znaczeniu, odstępowano od dalszego badania sprawy. Jeśli jednak ocena  była odmienna, następowała druga faza badania, zwana fazą przesłuchań.  W fazie tej przesłuchiwano zarówno przywódcę jak i członków ruchu.  Zadawano pytania i zgłaszano wątpliwości, aby przekonać się, czy  twierdzenia nowego ruchu należy przyjąć czy odrzucić. Incydent  wspomniany w Ewangelii Łukasz 5,17 mieścił się w pierwszej,  obserwacyjnej fazie badań, a ponieważ miał  miejsce cud mesjański, do Kafarnaum przybyli licznie przywódcy z całego  kraju, chcąc osobiście uczestniczyć w obserwacjach. W dniu tym, kiedy  Mesjasz nauczał, czworo ludzi przyniosło do Niego swego sparaliżowanego  przyjaciela, licząc na jego uzdrowienie. Ponieważ jednak pokaźna liczba  przywódców ludu blokowała wejście do pomieszczenia, mężczyźni wspięli  się na dach budynku, zrobili w nim otwór i spuścili chorego przed oblicze Jeszuy.
W tym momencie Jeszua przerwał nauczanie. I zamiast po prostu uzdrowić  paralityka oznajmił mu: „Człowieku, odpuszczone są ci grzechy  twoje”(Mk. 2,5). Zamiast spodziewanego uzdrowienia następuje  zdumiewająca deklaracja o odpuszczeniu grzechów! Jeszua dobrze  wiedział, że taka deklaracja w obecności licznie zgromadzonych  przywódców wywoła reakcje negatywne. I tak się stało: „niektórzy z  uczonych w Piśmie […] Siedzieli i rozważali w sercach swoich” . Była  to faza obserwacji, kiedy nie wolno było pytać ani zgłaszać sprzeciwu.  A w sercach swoich uczeni w Piśmie myśleli tak: „Czemuż ten tak mówi?  On bluźni. Któż może grzechy odpuszczać oprócz jednego. Boga?”. Z  teologicznego punktu widzenia ich myślenie było bez zarzutu. W istocie  nikt inny jak tylko Bóg może odpuszczać grzechy. A ponieważ Jeszua  rościł sobie prawp do odpuszczania grzechów, alternatywa była jedna:  albo jest On bluźniercą, albo też tym, za którego się podaje – Mesjaszem.
W tym właśnie momencie Jeszua zwrócił się do zebranych przywódców z  takim pytaniem: „Cóż jest łatwiej, rzec paralitykowi: Odpuszczone są ci  grzechy, czy rzec: Wstań weź swoje łoże i chodź?”. W istocie, co jest  łatwiejsze? Powiedzieć: Odpuszczając! się grzechy twoje? Czy też  oznajmić sparaliżowanemu: Zaraz Cię uzdrowię, więc wstań, weź swoje  łoże i chodź?

Niewątpliwie, łatwiej było wypowiedzieć słowa: „Odpuszczone są grzechy  twoje”, bo ich skuteczności nie można sprawdzić namacalnie, naocznie,  za pomocą obserwacji. Znacznie natomiast trudniej przechodziłaby przez  gardło zapowiedź uzdrowienia paralityka – gdyż wiarygodność takiej  zapowiedzi można sprawdzić za pomocą namacalnych, widzialnych dowodów.  Jeszua jednakże oznajmił, że dowiedzie prawdziwości swego pierwszego  stwierdzenia („Odpuszczone są grzechy twoje”) poprzez wykonanie  „trudniejszego” zadania uzdrowienie paralityka. I uzdrowił go.  Przywódcy mieli, zatem natychmiastowy, oczywisty dowód  prawdziwości słów Jeszuy – chory, bowiem nie tylko samodzielnie wstał,  ale i chodził, a nawet nosił swoje łoże. Dokonanie tego „trudniejszego”  cudu dowiodło, iż wypowiadając „łatwiejszą”  deklarację o odpuszczeniu grzechów, to musiało to znaczyć, iż jest On  tym, za kogo się podaje – Mesjaszem. Reakcją na pierwszy mesjański cud,  Jeszuy: uzdrowienie trędowatego było, więc rozpoczęcie drobiazgowego  badania prawdziwości Jego mesjańskich deklaracji. I już na początku  przywódcy ludu zaobserwowali, iż Jeszua rości sobie prawo do  odpuszczania grzechów. Był, zatem albo bluźniercą, albo też – Mesjaszem.  Jedno jest pewne: po powrocie do Jerozolimy przywódcy ludu na pewno nie  orzekli, iż ten ruch mesjański jest nieistotny. Po tym wydarzeniu  Jeszua stał się przedmiotem drugiej fazy badań Sanhedrynu: części  przesłuchaniowej. W okresie pomiędzy dokonaniem pierwszego cudu  mesjańskiego i drugiego cudu mesjańskiego wszędzie, dokądkolwiek udawał  się Jeszua, podążał za nim ten czy inny faryzeusz. Tym razem badający  nie przestrzegali już zasady milczenia. Gdziekolwiek udawał się Jeszua,  faryzeusze zasypywali Go pytaniami lub wyrażali swój sprzeciw, usiłując potwierdzić bądź obalić Jego mesjańskie twierdzenia.

CZĘŚĆ DRUGA

топ сео

Cuda Mesjańskie 2

DRUGI CUD,  WSTĘP

Pomiędzy pierwszym cudem mesjańskim, którym było uzdrowienie trędowatego, a drugim cudem mesjańskim Jeszua był obserwowany przez religijne przywództwo Izraela. Wypytywano go i badano wszędzie, dokąd się udawał. Przywództwo dowiedziało się w ten sposób kilku rzeczy. Najważniejszą z nich było jednak to, że Jeszua nie chciał podporządkować się judaizmowi faryzejskiemu. Nie uznawał autorytetu faryzeuszów. Jego nauki zaprzeczały ich interpretacji prawa Mojżeszowego. W kazaniu na Górze zganił faryzeizm z dwóch względów: po pierwsze, jako interpretację sprawiedliwości wymaganej przez Prawo Mojżeszowe; po drugie, jako sprawiedliwość niezbędna do wejścia do Królestwa.

WYRZUCENIE DEMONA Z NIEMEGO

Okoliczności drugiego cudu mesjańskiego zostały odnotowane w dwóch Ewangeliach: Mateusza 12,22-37 i Marka 3,19-30. W Ewangelii Marka 3,21 czytamy: „A krewni, gdy o tym usłyszeli, przyszli, aby Go powstrzymać, mówili, bowiem, że odszedł od zmysłów”. Na tym etapie relacji ewangelicznych dostrzegamy ogólną zgodę, co do tego, że chodziło o wysoką stawkę. Nawet Jego najbliżsi uważali, że trzeba Jeszuę powstrzymać i że Jego zapał ociera się o obłęd. Marek podaje następnie, że „uczeni w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy, mówili, że ma Belzebuba i że mocą księcia demonów wypędza demony”. Chociaż działo się to wszystko w Galilei, incydent sprowokowała oficjalna delegacja z Jerozolimy. Sanhedryn podjął, bowiem w końcu decyzję, co do mesjańskich roszczeń Jeszuy. W Ewangelii Mateusza 12,22 opisano wydarzenie, które podważa l, ów wyrok: „Wtedy przyniesiono do Niego opętanego, który był ślepy i niemy; i uzdrowił go, tak, że odzyskał mowę i wzrok”. Jeszua wypędził demona , który sprawiał, że opętany człowiek nie widział i nie mówił. Samo wypędzenie demonów nie było w ówczesnym świecie żydowskim taką znów rzadkością. Potrafili to robić nawet faryzeusze, rabini i ich uczniowie.

Jednakże w judaizmie faryzejskim wyrzucanie demonów wymagało posłużenia się szczególnym rytuałem, złożonym z trzech kroków. Po pierwsze, egzorcysta musiał nawiązać kontakt z demonem, (kiedy demon przemawia , posługuje się strunami głosowymi opętanego). Po drugie, nawiązawszy taki kontakt, egzorcysta musiał ustalić imię demona. Po trzecie, ustaliwszy to imię, mógł używając go wypędzić ducha.

W szeregu przypadków, jak np. w piątym rozdziale Ewangelii Marka, Jeszua postąpił według tego rytuału, zadając pytanie: „Jak ci na imię?” We wspomnianym przypadku odpowiedź brzmiała: „Na imię mi Legion, gdyż jest nas wielu”. Był jednakże pewien typ demonów, względem, którego metoda judaizmu okazywała się bezsilna:, gdy opętany był niemy. Ponieważ nie mógł mówić, nie można było nawiązać kontaktu z demonem i ustalić jego imienia. W ramach judaizmu wypędzenie takiego demona było, więc niemożliwe. Rabini nauczali natomiast, że gdy przybędzie Mesjasz, będzie umiał wyrzucać ten typ demonów. Był to, zatem drugi spośród cudów mesjańskich: wypędzenie demona z niemowy. I takiego właśnie demona wypędził Jeszua. Zgromadzone tłumy zadawały, więc pytanie, które cud ten miał rozbudzić. „I zdumiony był cały lud, i mówił: Czy nie jest to Syn awida? „(Mtl2,23).

Czy nie jest to żydowski Mesjasz? Czyni przecież rzeczy, które -jak uczono ich od dzieciństwa – może czynić jedynie sam Mesjasz. Takiego pytania nie zadawano nigdy, gdy Jeszua wyganiał inne typy demonów. Kiedy jednak wyrzucił demona z niemowy, musiało ono paść, gdyż na podstawie nauk rabinów poznano, że był to cud mesjański? Naród żydowski zawsze cierpiał na kompleks przywództwa. Dokąd szli przywódcy, tam podążał i lud. Konsekwentnie na kartach Starego Testamentu widać, że gdy król czynił to, co słuszne w oczach Pana, lud czynił to samo, ale gdy władca czynił to, co złe, lud także naśladował go. Nawet po dziś dzień, gdy żydowscy wierzący w Mesjasza opowiadając swej wierze żydowskim znajomym, słyszą: „Skoro ten, Jeszua naprawdę jest Mesjaszem, to, czemu nasi rabini w niego nie wierzą?” W czasach nowotestamentowych, kiedy wpływy judaizmu faryzejskiego były w społeczeństwie izraelskim nader silne, kompleks ów przejawiał się z wyjątkową ostrością. Kiedy więc tłumy zaczęły zadawać pytanie: „Czy nie jest to Syn Dawida?”, Nie znaczyło to, iż zamierzaj ą samodzielnie zbadać sprawę. To od swego przywództwa oczekiwały decyzji.

REAKCJA PRZYWÓDZTWA

W obliczu drugiego cudu mesjańskiego oraz pytań zadawanych przez tłumy przywództwo religijne zrozumiało, że musi publicznie zająć stanowisko, co do twierdzeń Jeszuy. Były dwa wyjścia: ogłosić Go Mesjaszem, w zgodzie ze ’ wszystkimi dowodami, też odrzucić Jego twierdzenia. Żeby jednak uczynić to drugie, trzeba było wyjaśnić tłumom, dlaczego nie będąc Mesjaszem był Jeszua mimo wszystko w stanie cudu tego dokonać. Wybrano drugie wyjście. „A gdy to usłyszeli faryzeusze, rzekli: Ten nie wygania demonów inaczej jak tylko przez Belzebuba, księcia demonów”(Mt.l2,24). Odrzucili , więc mesjańskie twierdzenia Jeszuy, a żeby wyjaśnić Jego zdolność do tak niezwykłego cudu, oskarżyli Go o opętanie, i to nie przez byle demona, ale samego „Belzebuba, księcia demonów” Imię „Belzebub” to połączenie dwóch słów hebrajskich, oznaczające „władcę much”. W taki oto sposób odrzucili faryzeusze mesjańskie roszczenia Jeszuy: Nie jest Mesjaszem, bo jest opętany. I tak, gdy pierwszy cud mesjański rozpoczął okres badań, na drugi cud mesjański zareagowano odrzuceniem mesjańskich twierdzeń Jeszuy. Ta decyzja przywódców miała wyznaczyć kurs żydowskiej Historii na najbliższe dwa tysiąclecia.

SĄD

Jeszua zareagował dwojako. Najpierw bronił się za pomocą czterech argumentów (Mt 12,25-29). Stwierdził, że takie orzeczenie nie może być prawdą^ gdyż oznaczałoby podział w królestwie szatana. Po drugie, adwersarze sami zauważyli, że ów egzorcyzm był darem Ducha, bo nawet ich uczniowie byli w stanie wypędzać demony, jednakże nie demony z niemych. Po trzecie, cud ten potwierdzał Jego twierdzenia i Jego naukę. Po czwarte, pokazywał, że Jeszua jest silniejszy niż szatan, a nie słabszy niż on. Następnie Jeszua zareagował wyrokiem potępiającym (Mt 12,27-30). Stwierdził, że pokolenie to jest winne grzechu, który nie może być odpuszczony, mianowicie bluźnierstwu przeciwko Duchowi Świętemu. A ponieważ grzech ów nie mógł być odpuszczony, pokolenie to czekał sąd, sąd nieuchronny. Nastąpił on czterdzieści lat później, w roku 70n.e ., W postaci zniszczenia Jerozolimy i Świątyni.

Ale czym jest ów niewybaczalny grzech? Rozważmy to w świetle kontektu, w którym o nim wspomniano. Nie jest to grzech pojedynczego człowieka, ale grzech na skalę narodową, a popełniło go to pokolenie Żydów, które żyło w czasach Jeszuy; grzech ten nie może jednak być odnoszony do pokoleń następnych. Co było kontekstem tego grzechu? Ogólnonarodowe odrzucenie mesjaństwa chodzącego wówczas po ziemi Jeszuy, pod pretekstem, iż jest On opętany przez demona Wielu pojedynczych Żydów żyjących w owym czasie uszło przed tym sądem, jak na przykład apostoł Paweł. Dziś grzechu takiego nie może popełnić już nikt, Biblia wyraża się w tej mierze nader jasno. Dziś nawet najstraszliwszy grzech może zostać odpuszczony, jeśli grzesznik przyjdzie do Pana Boga za ośrednictwem Jeszuy Mesjasza. Jednak w odniesieniu do narodu jako całości w tamtej konkretnej chwili szczególny ów grzech nie mógł zostać dpuszczony. We fragmencie tym raz po raz pojawiają się słowa: „to pokolenie”. „To pokolenie” zawiniło pewnym szczególnym grzechem. Oznaczało to po pierwsze, że na pokoleniu żyjącym w czasach Jeszuy nieodwołalnie dokona się sąd w postaci zniszczenia Jerozolimy i Świątyni. Po drugie zaś, cofnięta została oferta rozpoczęcia Królestwa Mesjańskiego.

Miała ona zastać ponowiona dopiero wobec któregoś z późniejszych pokoleń – wobec pokolenia Tysiącletniego Królestwa. W Ewangelii Mateusza 12,38-45 znajdujemy reakcję faryzeuszów i odpowiedź Jeszuy. Faryzeusze musieli powrócić do ataku. „Wtedy odpowiedzieli Mu niektórzy z uczonych w Piśmie faryzeuszów , mówiąc: Nauczycielu chcemy widzieć od Ciebie znak”. Zażądali, więc kolejnego znaku, tak jak gdyby aż dotąd Jeszua nie uczynił nic,  co potwierdzałoby,5)..Jego mesjańską godność. A przecież od początku swej posługi dokonał najróżniejszych cudów, w tym również takich, które sami faryzeusze określali jako mesjańskie. Mimo to odrzucono Jego twierdzenia. Teraz jednak Jeszua oznajmił, że z powodu odrzucenia Go, z powodu popełnienia niewybaczalnego grzechu, nie otrzymają już więcej żadnych znaków z wyjątkiem tego jednego: „znaku proroka Jonasza”, czyli znaku zmartwychwstania. Faktem jest, że po tym incydencie Jeszua nadal dokonywał cudów, jednakże zmieniła się ich rola. Nie miały już służyć jako znaki kierujące uwagę na mesjańska godność Jeszuy, ale miały przygotowywać Jego dwunastu uczniów do dzieła. Jakie mieli kontynuować z powodu odrzucenia Go przez lud.

Jeśli natomiast idzie o ówczesny naród jako całość nie miał on już otrzymać żadnego więcej znaku, wyjąwszy ten jeden – „znak Jonasza”, zmartwychwstanie. Oznajmiwszy tę zmianę, Jeszua w dalszych słowach również zapowiadał sąd (Mt 12,41-42), kładąc szczególny nacisk na „to pokolenie”: „Mężowie z Niniwy staną na sądzie wraz z tym pokoleniem i spowodują jego potępienie, gdyż na skutek zwiastowania Jonasza, upamiętali się, a oto tutaj więcej niż Jonasz. „Królowa z Południa stanie na sądzie wraz z tym pokoleniem i potępi je; bo przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tutaj więcej niż Salomon”.

Jeszua przywoływał, więc dwa starotestamentowe przykłady nie-Żydów: mieszkańców Niniwy i Królowa Szuby. Poganie ci mieli daleko mniejsze poznanie spraw Bożych, lecz zareagowali właściwie w świetle nawet tej niewielkiej wiedzy, jaka posiadali. Podczas sadu przed Wielkim Białym Tronem poganie ci będą mogli powstać i świadczyć przeciwko temu konkretnemu pokoleniu, winnemu grzechu, który nie może być odpuszczony. Po tym wyroku następuje opowieść o demonie. Nie jest to demon wyrzucony, ale demon, który opuścił gospodarza z własnej woli, szukając lepszego miejsca. Szuka przez jakiś czas, ale kiedy nie znajduje, postanawia wrócić do dawnego gospodarza.

A wracając, znajduje go w stanie „opróżnionym, wymiecionym i przyozdobionym”. Wchodzi do niego powtórnie, nie mając jednak ochoty na dalsze przebywanie w samotności, zaprasza siedmiu kompanów; „i bywa końcowy stan człowieka tego gorszy niż początkowy”. Bo najpierw był w nim tylko jeden demon, potem jednak, ponieważ.41-42), przez jakiś czas był pusty, zamieszkało w nim aż osiem.

W przerwie pomiędzy opętaniami człowiek ów nie był zamieszkany przez inne duchy, czy to przez Ducha Świętego, czy to przez inne demony. Podobnie miało się stać z „tym pokoleniem”. Na początku tego pokolenia Jan Chrzciciel głosił bliskie nadejście Króla. Izrael, mimo że pod rzymską okupacją, cieszył się możliwością zachowania tożsamości narodowej; istniała Jerozolima, a w niej Świątynia. Lecz czterdzieści lat później legiony rzymskie najechały kraj, zburzyły Jerozolimę i Świątynię, tak, iż nie pozostał nawet kamień na kamieniu. Pod koniec, więc stan „tego pokolenia” stał się jeszcze „gorszy niż pierwotny”. Jak powiedziano „Tak będzie i z tym złym pokoleniem?.

ZMIANA W POSŁUDZE MESJASZA

Od tej chwili posługa Mesjasza zmieniła swój charakter w czterech kluczowych aspektach. Zmiany te można zrozumieć tylko w świetle popełnienia niewybaczalnego grzechu w postaci odrzucenia drugiego cudu mesjańskiego.

CEL CUDÓW

Po pierwsze, zmienił się cel dokonywania cudów. Nie miały już one być znakami dla Izraela , mającymi skłonić Izrael do uznania Jeszuy za Mesjasza. Izrael podjął już, bowiem decyzję. Odtąd celem cudów miało być przygotowywanie dwunastu uczniów do dzieła, jakie będą mieli do wykonania z powodu odrzucenia Jeszuy przez lud; dzieło to zostało zrelacjonowane w Księdze Dziejów Apostolskich. Lud nie miał już otrzymywać kolejnych znaków, oprócz jednego jedynego: znaku Jonasza, czyli zmartwychwstania.

WARUNEK DLA CUDÓW

Po drugie, ludzie, którzy oczekiwali cudu, musieli okazać swą wiarę; przedtem Jeszua dokonywał cudów dla wielkich rzesz niczego od nich nie oczekując. Odtąd miał dokonywać cudów tylko do konkretnych osób, w odpowiedzi na ich konkretne potrzeby. I oczekiwał od nich wiary. Poprzednio ilekroć kogoś uzdrowił, nakazywał mu odejść i rozgłaszać, jak wielkie rzeczy Bóg mu uczynił; teraz nakazywał uzdrowionym milczenie.

POSELSTWO

Po trzecie, zmieniła się treść poselstwa głoszonego przez Jeszuę i Jego uczniów. Poprzednio chodzili po całym Izraelu, głosząc, że Jeszua jest Mesjaszem; posyłał nawet uczniów dwójkami, aby to czynili. Teraz jednak zabronił uczniom głosić Jego, mesjaństwo. A kiedy Piotr uczynił swe wielkie wyznanie (Mt 16,16), mówiąc: „Tyś jest Mesjasz, Syn Boga żywego”, Jeszua zabronił mu komukolwiek o tym mówić.

SPOSÓB NAUCZANIA

Po czwarte, Jeszua zmienił sposób swego nauczania. Dotąd nauczając tłumy mówił jasno, posługując się językiem i pojęciami dla wszystkich zrozumiałymi. Przykład znajdujemy w Kazaniu na Górze (Mt 5-7). Mateusz zaznacza, że gdy Jeszua skończył wygłaszać Kazanie na Górze, ludzie nie tylko zrozumieli Jego słowa, ale i – co ważniejsze – dobrze wiedzieli, czym różni się Jego nauczanie do nauk uczonych w Piśmie i faryzeuszów. Odtąd jednak przemawiając do tłumów, Jeszua nauczał tylko w przypowieściach. Gdy zaczął posługiwać się parabolami, uczniowie pytali Go:, „Dlaczego mówisz do nich w podobieństwach?” (Mt 13,10-14). A On odrzekł, że ten sposób pozwala Mu ukryć przed tłumami prawdę. „To wszystko mówił, Jeszua do ludu w podobieństwach, a bez podobieństwa nic do nich nie mówił” (Mt 13,34). Przemawiał do ludu w przypowieściach; nie tak jednak czynił poprzednio, zanim Go odrzucono. Niemożliwościąjest zrozumieć, dlaczego sposób nauczania Jeszuy tak diametralnie się zmienił . Jeśli nie zrozumie się wagi popełnienia przez lud grzechu, który nie mógł być odpuszczony. Grzechem tym było odrzucenie mesjańskiej godności Jeszuy w odpowiedzi na drugi cud mesjański i oskarżenie Go o opętanie.

Otrzymali dość światła. Lecz skoro to światło odrzucili, nie mieli go otrzymać ponownie.

KOLEJNY DEMON NIEMY

Mateusz , Marek i Łukasz opisali incydent, który wydarzył się w chwili, gdy Jeszua wraz z trzema uczniami zszedł z Góry Przemienienia. Gdy dołączyli do pozostałych dziewięciu uczniów , stanęli oko w oko z problemem, z którym tamci nie potrafili sobie poradzić. Pewien człowiek przyprowadził do uczniów opętanego syna, nie zdołali oni jednak wypędzić demona.

Incydent sprowokowali zresztą uczeni w Piśmie i faryzeusze. „I przyszedłszy do uczniów, ujrzeli mnóstwo ludu wokół nich i uczonych w Piśmie, rozprawiających z nimi” (Mt 9,14). Uczeni w Piśmie usiłowali zaogniać sytuację. Oto do uczniów przyniesiono konkretnego opętanego chłopca, ci zaś usiłowali demona wypędzić, ale im się to nie udało. Wskutek tego mesjańska godność Jeszuy została postawiona w podejrzanym świetle. Stanąwszy przed opętanym, Jeszua wygonił demona. Cóż niezwykłego było w tej sytuacji? To, że poprzednio Jego uczniowie mogli wyganiać demony. Czemu nie dali rady w tym przypadku? „Wtedy odpowiedział Mu jeden z ludu: Nauczycielu, przyprowadziłem do Ciebie syna mego, który ma ducha niemego” (Mk 9,17)

Był to demon niemy, a wyrzucanie demonów niemych było przecież cudem mesjańskim. Kiedy uczniowie nie zdołali demona wyrzucić, wydawało się to rzucać złe światło na ich twierdzenia o mesjaństwie 17) Jeszuy? Wtedy jednak wrócił.38-45 Jeszua i wyrzucił go sam, dokonując jeszcze raz drugiego cudu mesjańskiego.

Marek podaje wytłumaczenie, dlaczego uczniowie nie zdołali tego uczynić. „I gdy wrócił do domu, uczniowie Jego pytali Go na osobności:. Dlaczego to my nie mogliśmy go wygnać? I rzekł im: Ten rodzaj w żaden inny sposób wyjść nie może, jak tylko przez modlitwę” (Mk 9,28-29; inne przekłady dodają: „i przez post” – red.).

Zwróćmy uwagę na słowa „ten rodzaj”, oznaczające ducha niemego. Tymi słowami Jeszua potwierdził słuszność faryzejskiej koncepcji, że demony nieme to szczególny rodzaj duchów i nie można ich wyrzucić według zwykłej modły. Wyjaśnił uczniom, że nie mogli wyrzucić demona, bo posłużyli się niewłaściwą metodą.

Choć innym demonom nożna było w imieniu, Jeszuy nakazać opuszczenie człowieka, demona niemego można było wypędzić jedynie 28-29; za pomocą modlitwy. W tym, zatem przypadku uczniowie powinni byli nie korzystać ze zwykłego sposobu, ale po prostu zaufać Bogu Ojcu, że sam tego za nich dokona. Jeszua potwierdził, zatem przekonanie faryzeuszów, że duchy nieme to szczególny rodzaj demonów.

CZĘŚĆ TRZECIA

deeo.ru

Cuda Mesjańskie 3

TRZECI CUD

WSTĘP

Trzeci cud mesjański to uzdrowienie kogoś, kto jest ślepy do urodzenia. Czym innym było uzdrowienie kogoś, kto w pewnym momencie życia zaniewidział, czym innym zaś tego, kto urodził się już niewidomy? Ten ostatni rodzaj cudu uważano za mesjański. Wiele szczegółów dotyczących takiego właśnie cudu dokonanego przez Jeszuę znajdziemy w Ewangelii Jana 9,1-41. Ten długi rozdział można podzielić na pięć charakterystycznych części.

FIZYCZNE UZDROWIENIE ŚLEPEGO OD URODZENIA

Część pierwsza, czyli wersety 1-12, to relacja o samym uzdrowieniu. „A przechodząc, ujrzał człowieka ślepego od urodzenia. I zapytali Go uczniowie Jego, mówiąc: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził?

„Odpowiedział Jeszua: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże. Musimy wykonywać dzieła Tego, który Mnie posłał, póki dzień jest; nadchodzi noc, gdy nikt nie będzie mógł działać. Póki jestem na świecie, jestem światłością świata”. Incydent wydarzył się w szabat. Gdy Jeszua wraz z uczniami szedł ulicami Jerozolimy, w pewnej chwili minął człowieka , który urodził się niewidomy. Był to nie tylko szabat, ale i czas Święta Szałasów, a zatem szabat wyjątkowo święty.

Pytania apostołów wydają się dziwne:, kto zgrzeszył – ów człowiek czyjego rodzice – skoro urodził się ślepy? Dziwnym elementem nie jest zastanawianie się nad winą rodziców, bo przecież w prawie Mojżeszowym jest zasada zapisana w Drugiej Księdze Mojżeszowej 34,6-7, iż Pan Bóg nawiedza „winę ojców na synach i na wnukach do trzeciego i czwartego pokolenia” Można by sobie wyobrazić, że rodzice tego człowieka popełnili określony grzech, za który Pan Bóg nawiedził ich syna i spowodował jego ślepotę.

Uczniowie jednak pytali nie tylko o rodziców, ale i o samego ślepego. Czy może to on sam zgrzeszył, że urodził się ślepy? Dziwne pytanie. Przecież nie mógł najpierw zgrzeszyć, a dopiero potem urodzić się ślepy! W judaizmie nigdy nie było miejsca na reinkarnację. Jakże wobec tego mógł wpierw zgrzeszyć, a dopiero potem się urodzić?

Pytanie uczniów było de facto przejawem myślenia typowego dla judaizmu faryzejskiego, w którym się przecież wychowali. Według judaizmu faryzejskiego wady wrodzone, takie jak wrodzona ślepota, były skutkiem konkretnego grzechu, popełnionego bądź przez rodziców, bądź przez samego chorego. W jaki sposób kaleka mógł najpierw zgrzeszyć, a dopiero potem się urodzić? Według nauki faryzeuszów w chwili poczęcia płód przejawiał dwa rodzaje skłonności, zwane po hebrajskujecer hara (zła skłonność) ijecer hatow (dobra skłonność), obecne w człowieku już z chwilą jego poczęcia. Podczas dziewięciomiesięcznego dojrzewania w łonie matki pomiędzy tymi skłonnościami toczyła się walka. Czasami przeważała skłonność zła i w chwilach złości czy gniewu płód kopał matkę. Za taki to akt grzechu człowiek ów mógł narodzić się ślepy. Uczniowie pytali zatem: Czy ów człowiek zgrzeszył, gdy był jeszcze w łonie matki, czy też to grzech jego rodziców spowodował ślepotę?

Uczniowie popełnili dwa kardynalne błędy. Po pierwsze, zaakceptowali faryzejską naukę o możliwości zgrzeszenia już w łonie matki i poniesienia za to kary w postaci ślepoty. Po drugie, zakładali, że wady wrodzone muszą być zawsze skutkiem jakiegoś straszliwego przewinienia.

Jeszua prędko odrzucił te faryzejskie koncepcje, stwierdzając: „Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże”. Innymi słowy, człowiek ów narodził się niewidomy wcale nie z powodu grzechu popełnionego przez rodziców czy też przez siebie.

Rzecz jasna, wszystkie dolegliwości fizyczne są skutkiem upadku Adama i powszechnego dla rodzaju ludzkiego problemu grzeszności. Ludzie umieraj ą z powodu tego, że ludzkość jest grzeszna i że jesteśmy potomkami Adama. Jednakże twierdzenie, że konkretna wada wrodzona, choroba czy rana są zawsze skutkiem konkretnego grzechu czy dziełem konkretnego demona, to nauka błędna.

Jeszua wyraźnie odrzucił takie nauczanie, oznajmiając, że nie zgrzeszył ani ów człowiek, ani jego rodzice. Wręcz przeciwnie, to Pan Bóg w ten sposób pokierował okolicznościami po to, aby mógł odebrać chwałę z wielkiego cudu, jakiego dokona w życiu tego ślepca. Odrzuciwszy błędną teologię swych uczniów Jeszua przeszedł do dzieła uzdrawiania. Postanowił uzdrowić tego człowieka w sposób, który miał charakter pewnego procesu i nie pozwolił choremu na ujrzenie Jeszuy, jego wybawiciela, od razu. Splunął na ziemię, zmieszał ślinę z ziemią i tym błotem posmarował oczy niewidomego, a następnie polecił mu, aby się udał do sadzawki Syloe. Nie było to łatwe, gdyż z centralnej części miasta prowadziła do niej stroma droga w dół. Było akurat Święto Szałasów, a podczas tego święta dokonywano szczegółowego obrzędu, zwanego „wylewaniem wody”. Kapłani schodzili wówczas ze Wzgórza Świątynnego do sadzawki Syloe, napełniali dzbany wodą , udawali się z powrotem na Wzgórze i wylewali wodę do Kadzi na terenie Świątyni. Potem następował czas wielkiej radości. Podczas Święta Szałasów głównym zbiornikiem wodnym, wokół którego skupiała się uwaga wszystkich Żydów, była zatem sadzawka Syloe. Tłumy obecne przy niej w owym dniu miały być świadkiem trzeciego cudu mesjańskiego. Człowiek ów poszedł do sadzawki Syloe, obmył oczy, a gdy je otworzył, po raz pierwszy w życiu przejrzał! A ponieważ każdy go znał, wiedząc, że to ślepy od urodzenia, zamieszanie powstało ogromne. Jan zanotował: „A sąsiedzi i ci, którzy go przedtem widywali jako żebraka, mówili: Czyż to nie ten, który siadywał, żebrząc? Jedni mówili: To jest on, a inni mówili: Nie, ale jest do niego podobny. On zaś rzekł: To ja” Ludzie nie mogli pojąć, co się dzieje, bo trudno było uwierzyć, że człowiek niewidomy od urodzenia został nagle uzdrowiony. W końcu jednak zaczęto zadawać podstawowe pytanie: „Jak więc otworzyły się oczy twoje ?”. Bo był to przecież bądź co bądź cud mesjański. A człowiek ów odrzekł: „Człowiek, którego zwąJeśz uą» uczynił błoto i pomazał oczy moje, i rzekł mi: Idź do sadzawki Syloe i obmyj się; poszedłem więc, a obmywszy się przejrzałem”. A kiedy go zapytano, gdzie jest Jeszua, odpowiedział: „Nie wiem”. Pamiętajmy, że gdy Jeszua wysłał go do sadzawki Syloe, człowiek ów był jeszcze niewidomy, nawet więc teraz, gdy już przejrzał, nie mógł wiedzieć, jak Jeszua wygląda.

PIERWSZE PRZESŁUCHANIE UZDROWIONEGO

Z drugiej części tej historii (J 9,13-17) dowiadujemy się, że człowiek ów jest przesłuchiwany. Ponieważ był to cud mesjański, zabrano go do faryzeuszów, aby się przed nimi wytłumaczył. A że Jeszua postanowił uzdrowić tego człowieka w szabat, tłumy były jeszcze bardziej poruszone.

Faryzeusze dobrze wiedzieli, że muszą się do sprawy oficjalnie ustosunkować. Zaczęli więc wypytywać uzdrowionego, chcąc dowiedzieć się, jakie były okoliczności jego uzdrowienia i niedawnego wrodzonego kalectwa. Najwyraźniej powstała między nimi niezgodność. „Na to niektórzy faryzeusze rzekli: Człowiek ten nie jest z Boga, bo nie przestrzega sabatu…” W ich mniemaniu uzdrowienie w szabat było pogwałceniem tego świętego dnia, Jeszua nie mógł być zatem mężem Bożym, a tym bardziej Mesjaszem. Jednak i wśród faryzeuszów zadawano sobie pytanie: „Jakże może człowiek grzeszny dokonywać takich cudów?”

Zwróćmy uwagę na przedmiot zainteresowania: nie był nim cud sam w sobie, wiedziano bowiem, że i fałszywi prorocy potrafią czynić cuda, ale charakter cudu, który trzeba było uznać za mesjański. Kiedy zapytano ślepego od urodzenia, a teraz uzdrowionego, co sadzi o Jeszui, człowiek ów stwierdził tylko, że musi On być przynajmniej prorokiem. Jednakże według nauki faryzeuszów choć prorok mógłby czynić cuda , tak jak Eliasz czy Elizeusz, to uczynienie cudu mesjańskiego mogło znamionować tylko samego Mesjasza. Pierwsze przesłuchanie uzdrowionego nie doprowadziło więc faryzeuszów do konkretnych wniosków.

PRZESŁUCHANIE RODZICÓW

W trzeciej części fragmentu (J 9,18-22) przesłuchiwani są rodzice uzdrowionego. Faryzeusze najwyraźniej sugerują: „Załóżmy na początek, że nic takiego się nie stało. Załóżmy że ten człowiek nigdy nie był ślepy i cała sprawa to mistyfikacja”.

Rodzice jednak stwierdzaj ą dwie rzeczy. Po pierwsze, że człowiek ów to bez wątpienia ich rodzony syn, po drugie zaś, że urodził się on ślepy. Nie ma więc żadnej możliwości, iż doszło do oszustwa albo też że ktoś próbuje sobie z faryzeuszów stroić żarty. Kiedy zaś faryzeusze zapytali rodziców, w jaki sposób ich syn, który urodził się niewidomy, może teraz widzieć, rodzice postanowili nic już więcej nie mówić. Resztę syn miał powiedzieć sam. Skąd ta powściągliwość z ich strony? Przyczynę znajdujemy w wersecie 9,22: „Tak mówili rodzice jego, bo się bali Żydów; albowiem Żydzi już postanowili między sobą wyłączyć z synagogi każdego, kto wyzna, że On jest Mesjaszem”. Przywódcy postanowili już zatem, że ktokolwiek uzna w Jeszui Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Pierwszym etapem ekskomuniki była hecipa, czyli nagana zachowująca moc od 7 do 30 dni, mająca charakter czysto dyscyplinarny. Musiało j ą wypowiedzieć co najmniej trzech rabinów. Był to najniższy poziom ekskomuniki, a jego przykład znajdujemy w Pierwszym Liście do Tymoteusza 5,1.

Poziom drugi nazywał się niddui, co oznacza „wyrzucić”. Trwał co najmniej 30 dni i miał również charakter dyscyplinarny; musiało go orzec 10 rabinów. Przykłady znajdujemy w Drugim Liście do Tesaloniczan 3,14-15 i w Liście do Tytusa 3,10.

Trzeci i najdotkliwszy rodzaj ekskomuniki nazywał się cherem, co oznacza „być wyłączonym z synagogi”, oddzielonym od społeczności żydowskiej. Osobę obciążoną cherem uważali Żydzi za umarłego i nie można było z nią utrzymywać absolutnie żadnych stosunków. O tym typie ekskomuniki jest mowa w Pierwszym Liście do Koryntian 5,1 i w Ewangelii Mateusza 18,15-20.

Wyrażenie „wyłączyć z synagogi” mówi nam jasno, który to poziom ekskomuniki postanowili stosować faryzeusze wobec tych, którzy uznaliby Jeszuę za Mesjasz. Był to trzeci, najsurowszy rodzaj: cherem, wyłączenie z synagogi i ze społeczności Żydów.  Żydowi , który uwierzyłby w Jeszuę, groziła więc nie tylko surowa nagana czy czasowy wyrzucenie z synagogi, ale wyłączenie na zawsze. A ponieważ rodzice uzdrowionego wiedzieli o tym postanowieniu, zdecydowali nie mówić nic więcej, a tylko potwierdzić te dwa fakty: iż to ich syn i że urodził się on ślepy. I tak oto przesłuchanie rodziców, podobnie jak pierwsze przesłuchanie uzdrowionego, nie doprowadziło do konkretnych konkluzji.

DRUGIE PRZESŁUCHANIE UZDROWIONEGO

Część czwarta (J 9,23-34) to zapis drugiego przesłuchania człowieka ślepego do urodzenia. Podczas tego przesłuchania faryzeusze zaczynają plątać się w swej logice. Wezwawszy uzdrowionego, nakazują mu: „Oddaj chwałę Bogu; my wiemy, że człowiek ten jest grzeszny”.

Widzimy absurdalność tych słów: „Oddaj chwałę Panu” – mówią – „bo ten człowiek, Jeszua, jest grzesznikiem”. Któż przy zdrowych zmysłach powiedziałby: „Chwała Bogu! Wiem, że ten człowiek jest grzesznikiem!”? Nie jest to wcale szczególny powód do oddawania chwały Bogu, a raczej powód do smutku, że ludzie grzeszą. Faryzeusze zaczęli jednak odchodzić od zmysłów i nie byli już w stanie zachować w sprawie Jeszuy zdrowego rozsądku. Jedynym opanowanym człowiekiem w tym gronie jest uzdrowiony mę żczyzna, który stweirdza: „Czy jest grzeszny, nie wiem: to jedno wiem, że byłem ślepy, a teraz widzę”. To nie tylko stwierdzenie faktu, ale i wyzwanie rzucone faryzeuszom, rękawiczka, którą muszą podnieść. Jego odpowiedź znaczy bowiem de facto: „Urodziłem się ślepy, a nie oślepłem w pewnej chwili życia. To wy uczyliście nas, że tylko Mesjasz może uzdrowić ślepego od urodzenia. Ja urodziłem się ślepy. Człowiek imieniem Jeszua zdołał mnie uzdrowić. Według teologii, którą mi wpajaliście, sądziłbym, że ogłosicie Go teraz Mesjaszem izraelskim. A wy nagle nazywacie Go grzesznikiem. Tego, czy jest On grzesznikiem, nie wiem. Jedno za to wiem na pewno: Byłem ślepy, a teraz widzę. Jak to więc wytłumaczycie?”

Faryzeusze podnosząc rękawiczkę zadaj ą pytanie: „Cóż ci uczynił? Jakże otworzył oczy twoje?” Ponieważ człowiek ów już niejeden raz opisywał całą sprawę, odrzekł: „Już wam powiedziałem, a nie słuchaliście; co jeszcze chcecie słyszeć? Czy i wy chcecie zostać uczniami Jego?”

Rzecz jasna, nie była to dyplomatyczna odpowiedź: „A może wy chcecie zostać Jego uczniami? Niewątpliwie tym właśnie byli najmniej zainteresowani. Uzdrowiony przestał się bawić w kurtuazję. Faryzeusze odpowiedzieli w podobnym tonie. „Złorzeczyli mu więc, mówiąc: Ty jesteś uczniem Jego, ale my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg mówił do Mojżesz, lecz skąd Ten pochodzi, nie wiemy”. Chcieli przez to powiedzieć, że przez Jeszuę nie przemawia Pan Bóg, a zatem lepiej być uczniem Mojżesza niż uczniem Jeszuy. Mężczyzna nie miał zamiaru tego przemilczeć: „To rzecz dziwna, że nie wiecie, skąd On jest, a przecież otworzył oczy moje”. Innymi słowy: „Jesteście nauczycielami Izrael. Zawsze nauczaliście, że tylko Mesjasz mógłby mnie uzdrowić. A teraz, kiedy już widzę, nie potraficie mi tego wyjaśnić, wy, którzy jesteście religijnymi przywódcami Izraela”.

A potem przypomniał im ich własną naukę: „Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, ale tego, kto jest bogobojny i pełni wolę Jego, wysłuchuje. Odkąd świat światem, nie słyszano, żeby ktoś otworzył oczy ślepo narodzonego”.

Choć słyszano o przypadkach uzdrowień ludzi, którzy w ciągu życia stracili wzrok, to nie było jeszcze przypadku uzdrowienia kogoś, kto urodził się niewidomy. To był cud niezaprzeczalnie mesjański i zdarzył się po raz pierwszy w dziejach ludzkości. Uzdrowiony człowiek wskazywał więc rozmawiającym z nim, że faryzeusze nie maj ą podstaw, aby odrzucać mesjańską godność Jeszuy.

Co odpowiedzieli faryzeusze? „Tyś się cały w grzechach urodził i chcesz nas uczyć?” Czemu mówią: „Narodziłeś się w grzechu”? Bo wedle faryzejskiej teologii każdy, kto urodził się ślepy, zawinił albo sam, jeszcze w łonie matki, albo też zawinili jego rodzice. Innymi słowy, powiedzieli: „Urodziłeś się w grzechu. Myśmy się nie urodzili w grzechu, bo nie jesteśmy niewidomi od urodzenia”. „I wyrzucili go”. Słowo „wyrzucili” w wersecie 34 jest tym samym słowem co w wersecie 22 i oznacza wyłączenie z synagogi. Faryzeusze ekskomunikowali zatem uzdrowionego człowieka.

DUCHOWE UZDROWIENIE

Piątą i ostatnią częścią są wersety J 9,35-41, opisujące duchowe uzdrowienie niedawnego ślepca. Jeszua usłyszał o tym, co się stało, że człowieka tego wyłączono z synagogi. Podszedł do niego i zapytał: „Czy wierzysz w Syna Człowieczego?” A on Mu odpowiedział: „Któż to jest. Panie, bym mógł w niego uwierzyć?” Pamiętajmy, że człowiek ten nigdy jeszcze Jeszuy nie widział. „A Jeszua rzekł do niego: Widziałeś Go już, a jest nim właśnie Ten, co rozmawia z tobą”. „Ów rzekł: Wierzę, Panie! I złożył Mu pokłon”. Człowiek ten ujrzał Jeszuę i oddał Mu cześć. Oddanie pokłonu człowiekowi oznaczało uznanie w nim Boga. Uzdrowiony ślepiec doznał więc także duchowego uzdrowienia.

PODSUMOWANIE

Skutkiem pierwszego cudu mesja ńskiego(Winnica X 1998) było rozpoczęcie uważnego badania sprawy mesjańskiej godności Jeszuy. Skutkiem drugiego cudu mesjańskiego(Winnica IX 1999) było orzeczenie, że Jeszua nie jest Mesjaszem, jest za to opętany przez demona. Reakcją przywódców religijnych na trzeci cud mesjański było postanowienie, aby wyrzucić w synagogi każdego, kto rozpozna i uzna w Jeszuy Mesjasza.

OSTATECZNE ŚWIADECTWO O MESJAŃSTWIE

W jedynej w swym rodzaju chwili dokonał Jeszua jeszcze jednego cudu mesjańskiego, dając ówczesnym religijnym przywódcom Izraela wyraźny znak – „znak proroka Jonasza – znak zmartwychwstania. W Ew. Jan 11:1-44 czytamy o znaku, którym było wskrzeszenie Łazarza. Jezusa wzbudził go z martwych po czterech dniach od chwili śmierci. Ten okres czterech dni spoczywania Łazarza w grobie miał wielkie znaczenie. Według bowiem nauki faryzeuszów duch człowieka po jego śmierci unosił się nad ciałem przez pierwsze trzy dni, toteż w ciągu trzech pierwszych dni istniała niejaka szansa ocucenia go z powrotem do życia. Ale czwartego dnia duch człowieka zstępował do szeolu (hadesu) i odtąd nie istniała już możliwość wzbudzenia go. Mógłby tego dokonać tylko cud zmartwychwstania. Fakt, iż Jeszua cztery dni zwlekał z wskrzeszeniem Łazarza, nie pozostawiał faryzeuszom możliwości wyjaśnienia tego  zmartwychwstania tezą o ocuceniu. Toteż gdy Jeszua po czterech dniach wzbudził go z martwych, wywołał ogólne podniecenie. Czytamy, że Sanhedryn zebrał się z tego powodu na obrady (J 11,45-54). Zastanawiając się, co robić, przywódcy postanowili koniec końców posunąć się jeszcze dalej w swym odrzuceniu Jeszuy. Po drugim cudzie mesjańskim odrzucili Jego mesjańskie prerogatywy; teraz zaś, po wskrzeszeniu Łazarza, podjęli decyzję o skazaniu Jeszuy na śmierć. To arcykapłan Kajfasz nakłonił Sanhedryn do tej decyzji. Co stało się potem? Czytamy o tym w Ewangelii Łukasza 17,11-19. Podeszło wtedy do Jeszuy aż 10 trędowatych, a nie tylko jeden, prosząc Go o uzdrowienie. Jak zareagował Jeszua? „A gdy ich ujrzał, rzekł do nich: Idźcie, ukażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni”. Jeszua posłał ich prosto do tych właśnie kapłanów, którzy pod przywództwem Kajfasza wydali na Niego wyrok śmierci. Oznaczało to, że zamiast jednego cudu mesjańskiego można było naraz oglądać ich dziesięć, że pierwszy cud mesjański został dodatkowo dziesięciokrotnie pomnożony. Kajfasz i kapłani musieli więc poświęcić dodatkowych siedem dni, aby zbadać całą sytuację. Dziesięć razy dodatkowo musieli orzekać, że tych dziesięciu trędowatych zostało oczyszczonych z trądu. Dodatkowe dziesięć razy musieli orzec, że to Jeszua dokonał tego cudu. Można powiedzieć, że Jeszua okazał w ten sposób szczególne żydowskie poczucie humoru, wysyłając dziesięciu uzdrowionych trędowatych do kapłanów, którzy dopiero co skazali Go na śmierć!

Mesjaństwo Jeszuy było zatem jasno zwiastowane nie tylko ustami dwu czy trzech świadków, ale ustami dziesięciu świadków. Znów dowiódł On przywódcom ludu, że nie mają żadnych podstaw, aby odrzucać Jego mesjańskie twierdzenia.

продвижение

7 Kluczy do biblijnego powodzenia w biznesie

Kennth Copeland

Część I
Jako biznesmen przeczytałem wszystkie książki o zarządzaniu czasem, wynajmowaniu najlepszych ludzi, tworzeniu jasnego planu rozwoju, lecz z całej przeczytanej literatury pozo stało  mi jedno stwierdzenie, którego Bóg użył do całkowitej przemiany mojego myślenia. Oto ono: „Myśl o tym co ostatecznie chcesz osiągnąć, następnie, gdy zaczynasz podróż, to zaczynaj mając na myśli zakończenie”. Gdy rozmyślałem nad tym stwierdzeniem i zastanawiałem się w jaki sposób mogę je zastosować do różnych sytuacji, Pan powiedział do mnie: „Nie chcę, abyś zaczynał myśląc o zakończeniu. Chcę, abyś zaczął, myśląc o początku”.

Przemówił do mnie powszechnie znanym wersem mówiącym: Na początku było Słowo … a Słowo było Bogiem (Ew. Jana 1, 1) i wtedy zacząłem to widzieć. Miejscem, od którego Bóg chce, abyś zaczął, gdy planujesz biznesową działalność, jest Jego Słowo. W Słowie jest odpowiedź na sprawy, z którymi się spotykamy i na decyzje, które podejmujemy w naszym miejscu pracy. Bez względu na nasze stanowisko – właściciel, menadżer, zatrudniony pracownik – Boże Słowo zapewnia wszystko, co jest potrzebne do odniesienia sukcesu. Odpowiedziałem na to, co mi  Bóg pokazał w ten sposób, że zabrałem Boga ze sobą do pracy. Starałem się wprowadzić Jego Ducha do każdego wymiaru naszego biznesu i badałem Jego Słowo szukając biznesowych zasad, które ustanowiłyby moje standardy i kierunki działania.

Bóg był mi wierny w tej decyzji i dał mi duchowe zasady wprost ze Swojego Słowa, które są skuteczne dla wierzących bez względu na obszar ich działania w biznesowym świecie. Wiele z nich to zasady, które obecnie są częścią czegoś, co nazwałem: Siedem kluczy do biblijnego sukcesu w biznesie. W miarę jak będziemy je badać i rozważać, otwórz swoje serce i pozwól Bogu być częścią twojego biznesu czy środowiska pracy. Jeśli tak zrobisz, On zapewni ci powodzenie w każdym ruchu.

KLUCZ 1
Poznaj Boży zamiar

W Liście do Rzymian 8:28 czytamy: „Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, któ rzy są powołani według [Jego] zamiaru”. Zgodnie z tym wersetem, możemy prowadzić takie życie, w którym wszystko czego się dotkniemy, będzie obracało się ku dobremu. Lecz aby tak było, musimy codziennie chodzić w Jego  powołaniu, zgodnie z jego zamiarem. Gdy po raz pierwszy powiedziałem to kilka lat temu w szkółce niedzielnej, podszedł do mnie pewien mężczyzna i powiedział: „Bracie Buddy, stawiasz warunki Bożemu błogosławieństwu”.

„Masz  rację” – odpowiedziałem – „to właśnie mówi Słowo Boże”.

Słowo Boże pełne jest obietnic i błogosławieństw, lecz jest również pełne warunków. Jednym z tych warunków, jest to, że aby znaleźć się w miejscu, gdzie wszystko obraca się ku dobremu, musimy żyć zgodnie z powołaniem i zamiarem, jakie Bóg ma przeznaczone dla naszego życia. Skoro wymagane jest prowadzenie życia zgodnego z Bożym powołaniem i zamiarem, spójrzmy na znaczenie tych dwóch słów. „Powołanie” to w grece kletos i dosłownie znaczy „być zaproszonym,” a dokładniej: „być zaproszonym, być powołanym do wypełnienia wybranego przez Boga stanowiska.” Zbyt często, gdy mówimy o powołaniu, mamy na myśli kogoś wielkiego powołanego do wielkiej służby, lecz Bóg ma bardzo szczególne powołanie dla każdego z nas. Wypełnianie tego powołania jest manifestacją Jego Panowania w naszym życiu.

Słowo „zamiar” w  języku greckim to: Prothesis, i oznacza „wyruszyć po jakąś rzecz lub w jakimś zamiarze”. Co ciekawsze, znaczy również „chleb pokładny”. W świątyni opisanej w Starym Testamencie był stół na chleby pokładne, na którym leżało 12 chlebów reprezentujących 12 plemion Izraela. Podobnie jak plemiona, chleby były poświęcone, oddzielone dla Boga. Były wystawione na stole przez 24 godziny dziennie siedem dni w tygodniu, wymieniane (odnawiane) co tydzień, 52 razy w roku. Znaczenie tego jest takie: Być powołanym zgodnie z zamiarem Boga, to znaczy być nieustannie wyłożonym przed Nim, jak chleb ofiarny, spełniać Jego wolę 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, 52 tygodnie w roku. Odnawiani jesteśmy co tydzień w sabat. To właśnie znaczy manifestacja Bożego zamiaru w naszym życiu.

Jako wierzący jesteśmy powołani  do wypełnienia Bożego zamiaru, jaki Bóg ma przed nami w naszym miejscu pracy. Gdy byłem prezesem Pilgrim’s Pride Corp., wiedziałem o tym, że Bożym celem dla mnie na tym stanowisku było zapewnić firmie chrześcijańskie prowadzenie i stanowić przykład boskich zasad na rynku.

Każdy z nas musi wiedzieć jaki Bóg ma cel (zamiar) dla naszego życia, naszego  biznesu i naszej kariery. Może powoływać cię na bojownika w modlitwie, pastora twoich współpracowników lub wzoru integralności (zgodności głoszonego Słowa z życiem) w pracy. Bez względu na to, jakie jest to powołanie, pociesz się tym, że On namaści cię do wykonania tego zadania. Poddaj twoje powołanie i cel Bogu, czcij Go wykonując słowo z Przypowieści 16,3: „Powierz Panu swe dzieło, a spełnią się twoje zamiary”.

Jeśli będziesz dążył do realizacji tego unikalnego celu (zamiaru) jaki Bóg przygotował dla ciebie, to plany jakie będzie ci objawiał popro wadzą cię wyłącznie do jednego miejsca – Jego dobroci. Muszą cię tam doprowadzić, ponieważ Jego Słowo mówi, że tak będzie.

KLUCZ 2
Zrozumieć Jego Plan

W biznesie, podobnie jak w każdej dziedzinie życia, musimy mieć plan. Musimy wiedzieć, co mamy zrobić, aby praca została wykonana. Planowanie A Twoje zdanie jest dość popzabezpiecza przed zamieszaniem i konfliktami. Właśnie dlatego pozyskanie pla nów Boga jest tak ważne dla osiągnięcia powodzenia zarówno w pracy, jak i życiu prywatnym.

Plany, które Bóg ma dla nas, zawsze są nastawione na nasz dobrobyt i powodzenie, zgodnie z Jeremiasza 29,  11: Albowiem  Ja wiem, jakie myśli mam o was – mówi Pan – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją. Bardzo ważna jest świadomość tego, że Bóg nie chowa tych planów przed nami. Pan objawi nam te plany i wyznaczy Swoje kierunki dla nas. Bóg da nam mądrość potrzebną do przejścia każdego dnia, naszym zadaniem jest tylko codzienne słuchanie i wykonanie. O to właśnie chodzi w życiu pod prowadzeniem Ducha Świętego… wsłuchiwanie się w Jego plany i posłuszeństwo wobec nich.

Odkryłem jako coś bardzo interesującego fakt, że Boże plany są bardzo szczegółowe. Widzimy to w Słowie Bożym. Pan powiedział Noemu jakiego drewna ma użyć do budowy arki, podał dokładne wymiary, rozkład pokładów, pomieszczeń, okien i drzwi. Pod Jerycho powiedział Jozuemu: „Chodźcie wokół Jerycha jeden raz dziennie przez sześć dni. Niech siedmiu kapłanów niesie rogi przed skrzynią przymierza. Dnia siódmego, gdy będziecie obchodzić miasto, obejdziecie je siedem razy, a kapłani mają dąć w rogi, a gdy zatrąbią – mury runą.” Ponieważ zarówno Noe jak i Jozue wykonali Boży plan co do literki, odnieśli sukces.

Z drugiej strony widzimy, jak król Saul wykonywał Boże polecenie połowicznie i upadł nieszczęśliwie. W 1 Sam 15, Bóg dał prorokowi Samuelowi słowo dla króla Saula, mówiąc mu, że ma zniszczyć całkowicie Amalekitów, grupę ludzi, którzy byli stałymi wrogami  Izraela. Pan nie chciał, aby Saul ich ujarzmił, powiedział Saulowi, aby nie oszczędził ani jednej osoby, ani zwierzęcia i nie brał żadnych łupów. Saul wydawał się być posłuszny poleceniu zabijając wszystko oprócz króla, którego zacho wał jako trofeum swego zwycięstwa. Zachował również najlepsze z owiec i bydła mówiąc: „O, zachowałem je po to, aby złożyć z nich w Gilgal ofiary dla Boga”.

To czego Saul nie zrobił, to nie wykonał szczegółowego planu jaki Bóg mu wyznaczył. Ogólna uległość szczegółowym poleceniom i planom nie załatwiła sprawy. Nie załatwia spra wy również w świecie biznesu, osobistym życiu i w żadnym aspekcie twojego życie, w którym Bóg dał ci objawioną wiedzę. Częściowe posłuszeństwo jest  nieposłuszeństwem i zawsze drogo kosztuje.

Aby poznać Boże plany, zacznij pytać Pana i czytać Jego Słowo. Nie módl się po prostu „niech się dzieje wola Twoja” Módl się o to, aby Bóg ci objawił Swoją wolę, abyś znał Jego plany wobec ciebie i abyś był wierny w tym. Proś, po czym nasłuchuj szczegółów. On ma dla ciebie szczegółowy plan, dla twojej pracy i biznesu. Podobnie jak to było z Noem, Jozuem, Saulem – objawi ci swoje plany przez Ducha Świętego. Gdy już ci objawi, podejmij decyzję, że będziesz posłuszny, aby wykonać to, co powiedział.

KLUCZ 3

 Wybierz Boży charakter

W biznesie, gdy już otrzymasz od Boga objawienie na temat tego, co masz robić, to, aby to wykonać w sposób, który uwielbi Boga, potrzebny jest Boży charakter i integralność (zgodność życia ze Słowem). Jeśli w Bożym planie zawiera się dodatkowa pomoc, to będziesz miał odpowiedzialność za wynajęcie ludzi o Bożym charakterze i integralności.

Gdy praca rozsądzania spraw między Izraelitami przerosła Mojżesza, jego teść zachęcił go do tego, aby pozyskał sobie pomocników (2 Moj. 18, 21): „Ale ty upatrz sobie z całego ludu mężów dzielnych, bogobojnych, mężów godnych zaufania, nieprzekupnych  i  tych ustanów nad nimi jako przełożonych nad tysiącem albo nad setką, albo nad pięćdziesiątką, albo nad dziesiątek ”.

Zwróć uwagę na to, jakich ludzi miał znaleźć Mojżesz. Mieli to być ludzie dzielni, godni zaufania, brzydzący się niesprawiedliwym zyskiem (BT). Taki jest Boży model przywództwa. Takimi powinni być ludzie biznesu i pracownicy, i takich powinniśmy szukać do pracy. Gdy żyjemy i działamy w taki sposób, Bóg błogosławi, ponieważ On błogosławi szczerość i sprawiedliwość. Jeśli zdecydujesz się na Boży charakter i integralność i będzie się to manifestowało w twoim biznesie, to świat nic nie wskóra i będzie cię szanował. Ludzie chcą pracować dla osób, które znają cel, którzy znają Boże plany i którzy są ludźmi Bożego charakteru i integralności. Oni nie muszą wiedzieć dlaczego lubią  pracować z tobą, lecz po jakimś czasie możesz im powiedzieć. Możesz im wyjaśnić to, że zawsze zaczynasz na początku … od Słowa Bożego.

Część II

Zabierz Boga ze sobą do pracy

Bóg chce iść z tobą do pracy. Nie ma żadnego znaczenia czy masz swoją własną firmę, czy jesteś w zarządzie, czy pracujesz na godziny przy linii produkcyjnej – Bóg pragnie miejsca w twoim zawodowym życiu. Jako przewodniczący Pilgrim’s Pride Corporation (1,3 milionów dolarów obrotu w handlu publicznym) miałem w codziennym zwyczaju zabieranie ze sobą Boga do pracy. I widziałem różnicę – przede wszystkim w moim osobistym życiu i w życiu ludzi, z którymi pracowałem. Widziałem również z jaką łatwością przychodzi wierzącym odłożenie wiary na bok i w konsekwencji podejmowanie decyzji na podstawie ich intelektu zamiast prowadzenia Ducha Świętego.

Gdy udzielasz Bogu miejsca w swoim życiu zawodowym, stawiasz siebie w pozycji, z której zawsze będziesz podejmował właściwe decyzje. Ponieważ to Boża mądrość działa w tobie i przepływa przez ciebie, masz przekonanie o tym, że jesteś prowadzony przez Pana.

Gdy oddałem miejsce w moim zawodowym życiu Bogu, On natychmiast zaczął wkładać we mnie zasady, które obecnie nazywam: „Siedem kluczy do biblijnego powodzenia w  biznesie”.

W części pierwszej podzieliłem się z wami trzema z siedmiu  kluczy, które mi dał Pan. W zasadzie pierwszej „Cel, który podoba się Bogu” ukazany jest fakt, że jeśli podążysz za unikalnym celem, dla którego Bóg cię stworzył, to On będzie we wszystkim współpracował z tobą ku dobremu (Rzym. 8, 28). W drugiej zasadzie: „Plany, które pochodzą od Boga,” zobaczyłeś, że Bóg ma szczegółowy plan dla twojego życia, pracy, biznesu i że On ci objawia swoje plany. Jego plany wobec  twojej  pracy zawsze są dobre (Jer. 29,11). Trzecia zasada:

 „Ludzie integralni i z charakterem” kładzie nacisk na Boży model przywództwa. To jest Jego model dobrych ludzi biznesu i pracowników jakimi  powinniśmy być i takich, których powinniśmy szukać. Teraz podam pozostałe cztery zasady. Podobnie jak w przypadku poprzednich, zachęcam do otwarcia serca i niech Bóg będzie częścią twojego biznesu czy pracy. Jeśli chcesz, On zapewni ci sukces na każdym kroku. Bóg nie prowadzi nas do żadnych niepowodzeń.

KLUCZ 4
Wypracuj  nastawienie na pracę zespołową

Nie każde zadanie może być wykonanie jednoosobowo. Mojżesz musiał się tego nauczyć od swojego teścia, który powiedział mu, że jest przepracowany i polecił, aby wyznaczył pomocników. Jetro zobaczył to, że Mojżesz usiłował wykonać całą pracę sam i zalecił mu pracę w zespole.

Paweł  mówi o pracy zespołowej w 1 Kor.  12, gdy wymienia różnorodne części ciała – kościoła. Każda część ciała  ma  swoje działanie, lecz żadna z nich nie może funkcjonować bez pomocy innych.

Podobnie mają się sprawy w biznesie – do brze się  rozwija, gdy ludzie pracują wspólnie w zgodzie. Niestety zgrane zespoły  nie zdarzają się tak po prostu, muszą być wypracowane.

Gdy służyłem jako przewodniczący Pilgrim’s Pride zatrudnialiśmy około 13 000 pracowników. Praca zespołowa nie mogła być tylko opcją, więc Bóg dał mi pięć kolejnych kroków do rozwinięcia skutecznych zespołów. Końcowym krokiem była otwarta i szczera komunikacja. Lecz od tego nie można zaczynać. Jeśli zaczniesz od otwartej komunikacji z  pominięciem wcześniejszych stopni – konflikt nieunikniony.

Pierwszym  krokiem jest koleżeństwo.  Musisz zaplanować pewne działania grupowe (z dala od biznesu) jak gra w  kosza czy piłkę nożną, które pozwolą ludziom na poznanie się nawzajem osobiście. Uczniowie Jezusa byli ze sobą dobrze zaznajomieni, ponieważ stale przebywali w swoim towarzystwie.

Koleżeństwo prowadzi do drugiego kroku jakim są relacje. Możesz rozwinąć dobre relacje tylko z tymi, z którymi jesteś w dobrych stosunkach koleżeńskich. Gdy już zaznajomicie się ze sobą, to wtedy możesz zrozumieć, co jest motorem ich działania. A gdy już lepiej rozumiesz ich perspektywę, następnym krokiem jest zrozumienie.

Po okresie zrozumienia, przychodzi czas na akceptację lub zaufanie. Tam, gdzie nie ma zaufania, ludzie są podejrzliwi co do ukrytych działań lub złych motywacji. Jednak zaufanie zbudowane na zrozumieniu usuwa strach. Jezus był zaufanym budowniczym. Gdy strach zostanie pokonany, członkowie zespołu są wolni do zaangażowania się w otwartą komunikację.
Otwartość jest istotna dla dobrej pracy zespołowej. Prowadzi do wysoko wydajnych spotkań, gdy wszyscy korzystają maksymalnie od siebie nawzajem. Postępuj zgodnie z tymi pięcioma punktami, a będziesz miał coś znacznie więcej niż grupę uzdolnionych ludzi, osiągniesz sukces w biznesie.

Pan pokazał mi  interesującą rzecz – to w jaki sposób działasz w zespole z Jezusem, jest zupełnie przeciwne do naszych układów z ludźmi. Zacznij od całkowitej otwartości wobec Jezusa. On i tak wszystko wie. Potem zaufaj mu, aby był twoim Panem, następnie On pozwoli ci zrozumieć Swoje drogi, abyś mógł budować wspaniałą relację z nim i koleżeństwo z Nim przez cały dzień każdego dnia.

KLUCZ 5
Wykonaj fizyczny i umysłowy wysiłek

Żeby osiągnąć Boże cele i plany dla naszego życia, konieczne jest podjęcie zarówno fizycznego jak i umysłowego wysiłku. Jeśli chcesz być błogosławiony i odnosić sukces w biznesie, nie możesz być ospały.

Musisz wprowadzić porządną dyscyplinę. Bądź punktualnie  w pracy czy nawet wcześniej jeśli potrzeba, bądź również chętny pozostać dłużej.

Bóg  nagradza wierność.

Biblia  pełna  jest fragmentów opisujących ścieżki do ubóstwa.

W  Przypowieściach 24, 33-34 czytamy: „Trochę snu i trochę drzemania,trochę
założenia rąk, aby zasnąć, a przyjdzie na ciebie nędza jak włóczęga i niedostatek jak biedak żebrzący”.

Przypowieści 14, 23:

„… gadulstwo (przynosi) – jedynie biedę”.

Jeśli  chcesz odnosić sukcesy w biznesie, to czytaj i wykonuj takie wersy jak Przypowieści 12, 11:

„Kto  ziemię uprawia, nasyci się chlebem …”

Rozważ  proste słowa:

Przypowieści 10,4-5:

„Leniwa dłoń prowadzi do nędzy, lecz ręka pracowitych ubogaca.

Syn, który zbiera w lecie, jest rozumny … „ Jeśli spodziewasz się powodzenia w pracy, to powinieneś być wytrwały we wszystkim, co robisz.

KLUCZ 6
Wymogiem jest powodzenie

Bardzo powszechne jest to, że ludzie mają pretensje do tych, którzy zarabiają więcej pieniędzy niż oni sami. Lecz to, co jest naprawdę zdumiewające, to fakt, że  mają pretensje do swoich pracodawców, iż wypracowują niezłe zyski.  Takie myślenie jest złe. Zyski i powodzenie to nie jest po prostu wynik sukcesu w biznesie, to jest wymóg utrzymania się w nim. Nie czuj się urażonym. Twój pracodawca bez zysków nie będzie w stanie dać nikomu pracy. Po co ktokolwiek miałby chcieć pracować w firmie, która nie przynosi zysków?

W 1 Mojż. 30 i 31 widzimy jak Jakub ciężko pracuje dla swoje wujka Labana, aby jego farma miała powodzenie  i błogosławieństwo, pomimo tego, że Laban wielokrotnie postępował nieuczciwie wobec niego. Jednak Jakub wiedział, że Bóg wynagrodzi jego wierność, wiedział również o tym, że to Bóg jest jego źródłem, a nie wujek (1 Mojż. 31, 41-42).

Jakub był człowiekiem, który zachowywał integralność (spójność wewnętrzną) w pracy. W końcu miał większe powodzenie niż jego pracodawca (1 Mojż. 30,43): Tak to mąż ów wzbogacił się ogromnie, miał liczne trzody i miał niewolnice i niewolników, wielbłądy i osły.

Bóg w cudowny sposób przekazał bogactwo Labana Jakubowi (1 Mojż. 31, 9). Lecz zwróć uwagę na to, że nie byłoby przekazania  bogactwa, gdyby Jakub najpierw nie pomógł swojemu wujkowi stać się bogatym!

Bóg szuka pewnych cech w nas, chce abyśmy byli pilni w pracy, wierni i zawsze działający w Bożej integralności. Jeśli będziemy czcić Boga w naszej pracy i szanować firmę, w  której pracujemy – nie mając pretensji – to Pan zrobi dla nas to, co zrobił dla Jakuba!

KLUCZ 7
Szukaj Bożych dróg

Filantropia to po prostu dawanie innym. Jako wierzący, a w szczególności jako wierzący w biznesie, musimy być chętni do dawania innym – czy to pieniędzy, dobytku czy siebie. Musimy też być chętni do udzielania każdemu, komu Bóg poleci dać.

Zamiast dawać komuś, kto jest w potrzebie, Bóg może skierować cię do dania komuś, komu się dobrze powodzi. Z pewnością masz pomagać ubogim, lecz bądź chętny dać każdemu,  do kogo Bóg cię skieruje – z bogatymi włącznie. Przede wszystkim masz dawać usługującym i kościołowi, który rozszerza nowinę Bożego Słowa.

Gdy Bóg powiedział Abrahamowi: “Będę ci błogosławił, tak że będziesz błogosławieństwem dla ludzi”, to miał właśnie dokładnie to na myśli. Abraham nie udzieliłby błogosławieństwa nikomu,  gdyby sam nie miał zasobów. Zatem Bóg uczynił Abrahama niezwykle bogatym. To samo zrobił dla Dawida, Salomona i wielu  innych.  Dlaczego? Ponieważ byli wierni. Bóg nie ma nic mniej dla nas. Pan mówi  nam w 1  Tym 6, 17, że udzieli nam obficie wszelkich rzeczy, abyśmy ich używali,  lecz  Bóg również chce, abyśmy korzystali z tych bogactw, aby błogosławić  innych.  Jeśli chcesz mieć powodzenie w biznesie, zdecydowanie postanów, że  będziesz również obfitym dawcą; po czym zacznij dawać.

Szukanie  sposobności do dawania  oraz pozostałe sześć kluczy, którymi się z wami podzieliłem, są  oparte na ważnym fakcie: Bóg chce, abyś miał się dobrze.

Nie wiem, w jaki  sposób Bóg  zamierza udzielić ci osobiście, lecz wiem, że On chce, abyś ci się  dobrze  wiodło w biznesie czy karierze w taki sposób, jakiego nawet nie jesteś  w stanie  pojąć. Biznes (wymiana dóbr i usług) jest pierwszym mechanizmem, przez  który  bogactwa są tworzone i przelewane. Zatem, dzięki przymierzu z Bogiem,  Pan daje nam siłę do zdobywania bogactwa (5 Mojż. 8, 18).

W USA i na całym  świecie istnieją  fenomenalne warunki biznesowe, jakich świat nigdy jeszcze nie widział.  Jako  wierzącym, jeśli będziemy trwać przed Bogiem, Pan da nam kreatywność  do  zbudowania swojego własnego biznesu i pokaże nam nowe sposoby robienia  tego, co  robimy obecnie. Jeśli pozostajemy wierni Jemu, to Pan uczci nas. A gdy  Pan da  nam pieniądze do rąk, a my pozwolimy, aby one przepływały przez innych,  będzie błogosławił jeszcze więcej.

Zatem – idź do Słowa. Zaczynaj każdy dzień od Słowa.
Rozwiązywanie każdego problemu  zacznij  od Słowa, po czym zabieraj Boga co dzien nie ze sobą do pracy. Daj Mu miejsce w twoim życiu zawodowym.

Użyto za pozwoleniem  Kennth  Copeland Ministries. Przedrukowano z magazynu „Believer’s Voice of Victory” (www.kcm.org).

поисковая оптимизация сайтов

ABC Boskiej Ochrony

Bezpieczeństwo.

W tym jednym słowie, prawdopodobnie bardziej niż w jakimkolwiek innym, streszcza się to, czego współczesny świat poszukuje. Wszyscy chcą czuć się bardziej bezpiecznie. A jednak z każdym mijającym dniem robi się coraz bardziej niebezpiecznie. Katastrofy, jakie jeszcze kilka lat temu były nie do pomyślenia, teraz są zupełnie realne. Broń nuklear­na w rękach odstępczych terrorystów; broń biologiczna, która przeraża całe miasta wygasłymi już plagami, jak syfilis czy niektóre rzadkie infekcje  bakteryjne; terrorystyczne ataki uderzające bliżej naszych domów niż moglibyśmy to sobie wyobrazić.

Czy w ogóle możliwe jest życie w tym zwariowanym świecie przy wszystkich tych niebezpieczeństwach? Czy w dzisiejszych czasach można czuć się bezpiecznie?

Tak, to jest możliwe, a Psalm 91 pokazuje nam, jak to osiągnąć. Przez lata kochałam ten psalm i nauczałam na jego temat, lecz nigdy nie byłam za niego tak wdzięczna jak obecnie. Zdecydowanie został on napisany na nasze czasy. Gdybyśmy tylko uwierzyli i działali na podstawie tego, co Słowo Boże mówi tutaj do nas, bylibyśmy zdolni żyć w totalnej wolności od strachu, nawet w najgorszym czasie. Bez względu na to, czym nas częstują okoliczności, moglibyśmy powiedzieć Panu tak, jak Dawid (Ps.56, 4): „Ilekroć lęk mnie ogarnia, w tobie mam nadzieję”. Pomimo tego, że obietnice Bożej ochrony przewijają się przez Biblię wielokrotnie, nie ma takiego fragmentu, który uchwyciłby cudowne Boże pragnienie i możliwości ratowania z niebezpieczeństw Jego ludzi, jak Psalm 91. Każdy kolejny wers tego psalmu wart jest przestudiowania, lecz w tym artykule skoncentrujemy się na pierwszych siedmiu.

Psalm 91,1-7:
1. Kto mieszka pod osłoną Najwyższego, Kto przebywa w cieniu Wszechmocnego,
2. Ten mówi do Pana: Ucieczko moja i twierdzo moja, Boże mój, któremu ufam.
3. Bo On wybawi cię z sidła ptasznika I od zgubnej zarazy.

4. Piórami swymi okryje cię. I pod skrzydłami  jego znajdziesz schronienie. Wierność jego jest  tarczą i puklerzem.    

5. Nie ulękniesz się strachu nocnego Ani strzały lecącej za dnia,  

6. Ani zarazy, która grasuje w ciemności, Ani moru, który poraża w południe.

7. Chociaż padnie u boku twego tysiąc, A dziesięć tysięcy po prawicy twojej, Ciebie to jednak nie dotknie.

Wersety te wykazują, że Bóg od samego początku ogłaszał koniec!

Tysiące lat temu widział zbliżanie się naszych czasów. On znał dokładnie niebezpieczeństwa, z którymi skonfrontujemy się w najbliższym czasie i w szczególny sposób obiecał nas ochronić przed nimi. Ale ktoś mógłby powiedzieć: „W porządku, ale to wszystko już było dookoła przez cały czas”.Tak, ale nigdy w stopniu przedstawionym przez ten psalm! W czasach, gdy był pisany, nie było  broni, która mogła zabić dziesiątki tysięcy ludzi naraz. Takie zarazy, o jakich on wspomina, były do tej pory rzadko spotykane. Jeden z hebrajskich komentarzy podaje, że słowo „zaraza” użyte w tym psalmie, odnosi się do: „nagłej zarazy,  lub plagi, która przychodzi nagle, bez ostrzeżenia i powoduje takie zniszczenia, że światowy porządek zawodzi”. Jest to opis doskonale pasujący do wojny chemicznej lub biologicznej, która dziś przeraża cały świat. Takie rzeczy w naturalny sposób straszą ludzki umysł. Niemniej jednak Bóg mówi, abyśmy się ich nie bali, gdyż, kiedy przyjdą, to możemy uciec do Niego i On będzie naszym schronieniem. Schronienie może być zdefiniowane jako coś, co zapewnia osłonę lub jako zabezpieczenie przed niebezpieczeństwem, nieszczęściem lub katastrofą; jako warownia, która ochrania dzięki swojej sile; jako świątynia, która  zapewnia bezpieczeństwo dzięki swojej świętości; jako każde miejsce niedostępne dla przeciwnika.” Czyż nie pociesza cię świadomość, że możesz mieszkać w miejscu tak bezpiecznym, że nie może się tam dostać żaden przeciwnik? Z pewnością dotyczy to również wszelkiego wroga w postaci człowieka, lecz, co jest dla nas jeszcze ważniejsze, naszego rzeczywistego przeciwnika Szatana. To on stoi za każdym terrorystycznym spiskiem,to on przychodzi, aby zabijać, kraść i wytracać (Ew. Jana 10, 10). Lecz  Psalm 91 mówi nam, że jeśli ufamy Bogu jako naszemu schronieniu, diabeł nie może nas tknąć.

Pomyśl!
Bez względu na to, gdzie jesteś czy co robisz, możesz być w miejscu schronienia!

 Podróżujesz samolotem do odległego kraju i cały czas jesteś otoczony przez Bożą ochronę. Jeden z komentarzy mówi, że osoba mieszkająca „pod osłoną Najwyższego” (w wersji ang. „w ukrytym miejscu”) „będzie otoczona Bożą opatrznością w taki sposób, że będzie mogła widzieć świętość i mądrość, bez obawy przed tymi, którzy usiłują ją zranić”. Bardzo podoba mi się ten zwrot „otoczony przez Bożą opatrzność,” ponieważ w szczególny sposób wyraża ten rodzaj pełni ochrony opisywany stale i wciąż w Psalmie 91. Na przykład wers 4 mówi, że Bóg okryje nas Swoimi piórami i pod Jego skrzydłami będziemy bezpieczni i znajdziemy schronienie. Jeśli kiedykolwiek widziałeś kurę zbierającą swoje  pisklęta, wiesz, że gromadzi je tak blisko siebie i okrywa je całkowicie tak, że znikają pod jej wyciągniętymi skrzydłami.
W taki właśnie, gruntowny sposób Bóg troszczy się o nas! Tak okrywa nas swymi potężnymi ramionami, że żadna krzywda nie może nawet zbliżyć się do nas. Bóg obiecywał taki rodzaj ochrony swoim ludziom, którzy znajdowali się pod Starym Przymierzem i obiecuje go także nam, żyjącym pod Nowym Przymierzem. Jakkolwiek wspaniałe są obietnice Bożej ochrony, jest coś, co musisz wiedzieć na ten temat: one nie działają automatycznie. Nie jesteśmy w nadnaturalny sposób chronieni tylko z tego powodu, że narodziliśmy się na nowo. Jest kilka warunków, które musimy spełnić, nie są one jednak skomplikowane; są tak  proste jak: A … B … C .. .
Pierwszy z nich znajdujemy na samym początku psalmu, gdzie jest napisane:„Kto mieszka pod osłoną Najwyższego”. Jasno stąd wynika, że ten, kto ma cieszyć się ochroną Bożą, mieszka w Nim.
Mieszkaniec, to nie jest ktoś, kto w swej relacji z Bogiem przychodzi i odchodzi. Nie jest to człowiek, który jednego dnia chodzi z Bogiem, a następnego buntuje się przeciwko Niemu. Ten, kto mieszka, jest osobą, która usiłuje być tak blisko Boga jak to tylko możliwe i to przez cały czas. Jest stały, a jego miłość trwale umieszczona jest w Panu. Nie jest posłuszny Bogu tylko wtedy, gdy jest to wygodne, ale stale wielbi Boga i w swym sercu nastawiony jest na wykonanie w każdej chwili wszystkiego tego, co powie Pan.

 Pierwszy list Jana 3,6 ujmuje to w taki sposób:„Kto mieszka w Nim, nie  grzeszy”. Oczywiście nie oznacza to, że ten, kto mieszka w Nim, nie popełnia błędów, ani czasami nie myli się. Wszyscy musimy pokutować od czasu do czasu, lecz osoba, która mieszka w Panu nie trwa w nawykowym grzechu. W zamian stale szuka Boga i wzrasta w poznaniu Go. W innymi miejscu Pismo mówi, że przebywać oznacza „zachowywać naukę czy Słowo Boże” (Ew. Jana 15,10, 1 Jana 2, 27). Przeczytanie kilku wersów raz na tydzień w kościele nie czyni nas mieszkańcami. Musimy czytać i rozmyślać o Słowie Bożym każdego dnia, Słowo musi być najważniejsze w naszym życiu. Jeśli tak jest, to okaże się, że mieszkamy w Nim. Mieszkanie w Panu jest cudownym sposobem życia, lecz aby żyć w nim pełni nadnaturalnego bezpieczeństwa, nie możemy na tym poprzestać. Musimy również wierzyć i działać na podstawie Bożych gwarancji opieki. Wiara jest absolutnie istotna. Wielu drogich, oddanych świętych, którzy kochali Pana i mieszkali w Nim ulegli katastrofom, ponieważ nie wiedzieli, w jaki sposób Bóg obiecał im ratunek. Ponieważ nie wiedzieli, nie mogli uwierzyć, a ponieważ nie mogli uwierzyć, nie mogli otrzymać korzyści z ochrony zagwarantowanej przymierzem. Pomyśl o tym w ten sposób: Gdyby ktoś złożył na twoim koncie depozyt miliona dolarów, a ty nic o tym nie wiedziałbyś, to nie mógłbyś ich wcale wydać. Na nic dobrego by ci się nie przydały. W takiej sytuacji znajduje się dziś wielu chrześcijan. Bóg obiecał, że będzie ich schronieniem, lecz skoro oni o tym nie wiedzą i nie mogą w to uwierzyć, to obietnice te nie działają w ich życiu. „To tragiczne” – możesz powiedzieć. Tak jest, lecz dzieje się tak, ponieważ wszystko, co otrzymujemy od Boga, otrzymujemy przez wiarę, a wiara jest ze słuchania Słowa Bożego. Nowe narodzenie, na przykład, było dla nas wszystkich dostępne na długo wcześniej zanim zostaliśmy zbawieni, lecz nie mogliśmy go przyjąć dopóki nie usłyszeliśmy na ten temat, uwierzyliśmy i zadziałaliśmy na podstawie tego, co Słowo Boże mówi o zbawieniu. To samo dotyczy naszej ochrony. Musimy dowiedzieć się, co Słowo Boże mówi na ten temat, nakarmić się tym Słowem, aż do chwili, gdy wzrośnie wiara i wierzymy w to – nie głową, lecz sercem.
Aby mieszkać pod ochroną Najwyższego musimy wiedzieć, co Bóg obiecuje, że dla nas zrobi. Musimy również wierzyć, że Pan jest wierny i że to, co obiecał, to wykona. Im więcej słyszymy i czytamy biblijnych wersetów na temat ochrony, tym bardziej będziemy pewni tego, że Bóg zachowa nas w bezpieczeństwie. Im więcej będziemy czytać w Biblii o zwykłych ludziach, wyratowanych w nadnaturalny sposób – jak na przykład cały naród Izraelski z ręki faraona – tym bardziej będziemy przekonani, że Pan będzie w stanie zatroszczyć się o nas w niebezpieczeństwie.

Zdamy sobie sprawę z tego, że On rzeczywiście jest naszym jedynym źródłem ochrony. Wszelkie inne środki, jakkolwiek pomocne, nie są niezawodne. W naturalnej rzeczywistości nic nie może nam gwarantować bezpieczeństwa. Tylko Bóg może to zrobić. Wtedy, gdy spotkamy się ze wzbudzającą strach sytuacją, zamiast się bać, będziemy po prostu polegać na Bogu. Pewien hebrajski komentarz mówi tak:„Jeśli złożysz swoją wiarę w Bogu, to strach będzie wygnany z twojego serca”. Jest to ważne, ponieważ strach łączy cię z diabłem, podobnie jak wiara z Bogiem. Nie możesz być w strachu i wierze równocześnie. Nie  możesz uzyskać uwolnienia, jeśli żyjesz w strachu, ponieważ uwolnienie otrzymuje się przez wiarę. Wierząc Słowu Bożemu i ufając Bogu otwierasz drogę do uwolnienia cię z każdej sytuacji. Jego historia pracy z człowiekiem pełna  jest dowodów na to, że jest do tego zdolny. Gdy już zamieszkamy w Nim i zdecydowanie wierzymy Jego obietnicom, jest jeszcze coś, co będziemy robić. Będziemy wyznawać czy wypowiadać słowa wyrażające naszą wiarę w Bożą moc ku uwolnieniu. Będziemy jak ów człowiek z Psalmu 91, który nie tylko wierzy w sercu, lecz otwiera swoje usta i mówi o swoim Panu: „On jest ucieczką i twierdzą moją, Bogiem, któremu ufam”.

Jeden z komentarzy mówi o tym człowieku tak: „Oddany człowiek, który publicznie ogłasza,  że Bóg jest jego ochroną przed fizycznymi niebezpieczeństwami, jego twierdzą  chroniącą go przed wszystkimi ludzkimi wrogami”. Jest tak otwarty, gdy chodzi o Boga,  że ludzie rozumieją, kim jest jego Bóg i wiedzą, że wierzy, iż Bóg ochroni go w każdym  problemie. Nigdy nie wstydź się w czasie katastrofy wołać do Boga, nie wstydź się  powiedzieć: „Boże, dziękuję ci za to, że mi pomagasz”.  Nie wypowiadaj słów niewiary, trwaj w wierze i ogłaszaj w sytuacji, której jesteś słowa uwolnienia.

Nie mów: „Jestem śmiertelnie przestraszony”.

Zamiast tego chodź w kółko mówiąc coś takiego:  „Ufam Bogu. On jest źródłem mojej ochrony. On jest moją ucieczką i fortecą. Wokół  mnie są  ściany, których wróg nie może przekroczyć, ponieważ Bóg jest Najwyższym Bogiem.  Szatan, morderca, niszczyciel nie może wejść do tej fortecy. Mieszkam w obecności Bożej”.  Będę z wami szczera – będzie to dla ciebie trudne, (jeśli nie niemożliwe) dopóki tego nie  przygotujesz wcześniej napełniając swoje serce Słowem Bożym, ponieważ taki jest biblijny fakt: „Z obfitości serca mówią usta” (Ew. Mat. 12,34).
Zatem jeśli chcesz być bezpieczny w tym życiu, musisz prowadzić życie, w którym jest miejsce  na spędzanie czasu ze Słowem Bożym. Musisz robić to, co robił Noe w swoim czasie był  posłuszny Słowu Pana i zbudował arkę, aby uratować siebie i swoją rodzinę przed potopem  i zrobił to, zanim spadł deszcz. W podobny sposób musisz wybudować w swym sercu i życiu  mury Bożej ochrony zanim przyjdą problemy. Musisz uczynić swym codziennym zwyczajem  chodzenie w społeczności z Nim, słuchanie i zważanie na wskazówki, jakich ci w sercu udziela.  Wtedy, gdy pojawią się problemy, nie tylko będziesz mieszkał w Nim, wierzył i wyznawał Słowo Boże, lecz będziesz również słyszał głos Boży, który będzie ci mówił, co masz robić.

Słyszałam świadectwo kobiety, która to robiła i dzięki temu uratowała się, jak i wielu  innych, 11 września dwa lata temu.

Miała taki zwyczaj, że wstawała wcześnie rano każdego  dnia i mówiła: „To jest dzień, który stworzył Pan, będę cieszyć i radować się nim”!  Prowadziła życie społeczności z Panem i mieszkania w Nim. Zachowywała wiarę w swoim sercu  i na ustach każdego dnia. Jej biuro znajdowało się na górnym piętrze wierzy  World Trade Center, która została uderzona przez drugi samolot. Gdy pierwsza wieża została  trafiona ludzie z jej biura zebrali się na innym piętrze, aby poczekać na instrukcje.  Po kilku minutach usłyszeli z głośników, że wszystko jest w porządku i powinni wrócić  do swoich biur. Gdy skierowała się do windy, aby wrócić na swoje piętro, Pan powiedział  do jej serca: „Wyjdź z tego budynku jak najszybciej i zabierz ze sobą tak dużo ludzi jak  tylko możesz”! Ponieważ nawykła do słuchania i posłuszeństwa Panu, natychmiast posłuchała.  W wyniku tego wiele istnień ludzkich zostało tego dnia  uratowanych.  To był niebezpieczny dzień, a jeszcze wiele takich przed nami. Możemy być przygotowani.

Nie musimy czekać na kryzys, aby przenieść naszą zależność ze świata na Boga. Możemy zacząć teraz mieszkanie, wierzenie i wyznawanie. Dziś możemy zacząć budować sobie arkę.

aracer

Poznaj Pana Średniowieczka

czyli prorocze ostrzeżenie  ap. Pawła na temat substytutów.

Sapp Roger

Jest to zrozumiałe, że jest dziś tak wielkie zamieszanie wokół chrześcijańskiej służby uzdrawiania. Gdy chodzi o uzdrowienie to głoszonych jest w Kościele dwóch różnych Chrystusów. To nie jest nic nowego, apostoł Paweł mówił o tym samym problemie, który miał miejsce w Koryncie w pierwszym wieku.

Okazuje się, że ta korekta jest prorocza w swym spojrzeniu na przyszłe problemy Kościoła. Z pewnością popadliśmy w kłopoty bardzo szczególnego pomieszania, które przewidywał Paweł. Zatem, owa korekta której udzielił im Paweł z pewnością znajduje zastosowanie dziś i do nas.
Napisał:


2 Kor 11:1

Obyście mogli znieść odrobinę niedorzeczności z mojej strony, w samej też rzeczy znosicie.

Pawła ton jest napominający. Niektórzy mówią, że ironiczny; jest niemal sarkastyczny. Jest wyraźnie rozczarowany tym, że koryncki kościół nie widzi różnicy między tym, co jest prawdziwe, a tym co fałszywe.
Oczywiste jest to, że współczesny kościół jest również słaby w tej dziedzinie lecz, mało tego, jest tak ignorancki wobec faktu, że może być zdumiewająco ignorancki, że znacznie przecenia swoją duchową dojrzałość. Paweł kontynuuje swoje korygowanie pisząc w następnym wersie:

11:2 (BT)
Jestem o was zazdrosny Boską zazdrością. Poślubiłem was bowiem jednemu mężowi by was przedstawić Chrystusowi jako dziewicę czystą.

(BW)
Zabiegam bowiem o was z gorliwością Bożą;
albowiem zaręczyłem was z jednym mężem, aby stawić przed Chrystusem dziewicę czystą.

Ilustrując im sytuację obrzędem starożytnego ślubu, przypomina im, że zostali zaręczeni z Chrystusem. Wówczas wyglądało to inaczej i odbiega znacznie od naszego współczesnego pojęcia chodzenia ze sobą i małżeństwa. W tamtych dniach, gdy para była już uznana za małżeństwo to jeszcze przez rok nie mogło być to małżeństwo skonsumowane. Byli już uważani za męża i żonę zanim ze sobą zamieszkali. Chrystus jest już mężem Kościoła, który kocha.
Kościół jest oblubienicą. Przymierze małżeństwa między Chrystusem i wierzącymi zostało już zawarte, lecz nie zostało jeszcze w pełni skonsumowane.
Umowa zostanie w pełni uznana, gdy Chrystus wróci po Swoją oblubienicę i dokona się Weselna Uczta Baranka. Chrystus opisuje to przymierze w czasie Ostatniej Wieczerzy jako Nowe Przymierze. Obecnie wierzący są zaręczeni z Chrystusem.

Swoją troskę o wierzących w Koryncie Paweł określa jako Bożą zazdrość. Te emocje, oczywiście, pojawiają się u kogoś jeśli pojawia się potencjalna możliwość konkurencji o miłość i oddanie umiłowanej osoby.
Zazdrość jest wywoływana u kogoś, kto kocha drugą osobę i nagle powstaje jakaś rywalizacja o tą relację. Paweł chce przedstawić wierzących Chrystusowi jako dziewicę czystą. Widzi on w wierzących Koryntianach wielki potencjał do rywalizacji i niewierności Chrystusowi. W jaki sposób taki problem powstał w Koryncie? Został on spowodowany przez zwiedzenie złego. Paweł wyjaśnia to w następnym wersie, gdzie pisze:

11:3 (BT)
Obawiam się jednak, ażeby nie były odwiedzione umysły wasze od prostoty i czystości wobec Chrystusa w taki sposób, jak w swojej chytrości wąż uwiódł Ewę.

Paweł przypomina Koryntianom, że taka sama sytuacja już się wcześniej zdarzyła. W ogrodzie Eden relacja oparta na miłości i zaufaniu została zerwana przez zwiedzenie Ewy przez węża; złego. Paweł opisuje diabelską działalność w Ogrodzie jako chytrość. Greckie słowo, z którego „chytrość” wzięto dosłownie znaczy „czynienie wszystkiego”. To słowo zawsze jest używane w negatywnym sensie w Nowym Testamencie. Oznacza ono zachowanie bez skrupułów.
Jest tłumaczone na wiele różnych sposobów jako subtelny lub przebiegł spryt (w pol. chytrość – przyp. tłum.). Użycie tego słowa oznacza, że dzieła diabelskie delikatnie i stale wypaczają relację miłości między Chrystusem i Kościołem.
Paweł przypomina nam, że ta działalność diabelska jest bardzo podobna do zwiedzenia i upadku w Ogrodzie Eden.

Gdzie to się dzieje? Otóż czytamy, że diabeł pracuje cierpliwie w szczególnej rzeczywistości – w umysłach wierzących – stara się on zwieść umysły wierzących. Użyty tutaj przez Pawła zwrot („korupcja”) jest często tłumaczony jako „zepsucie, zanieczyszczenie”. Diabeł pracuje cierpliwie nad tym, aby zanieczyścić lub zwieść umysły wierzących.

W jaki sposób to robi? Stara się on odwieść umysły wierzących od prostoty i czystości oddania się Chrystusowi. Jedno greckie słowo tłumaczone w dwóch słowach – „prostota i czystość” – to „haplotes”.
Widocznie tłumacze zdecydowali, że jedno słowo nie może pokryć całego znaczenia tego greckiego słowa i użyli do tego dwóch polskich wyrazów. To greckie słowo oznacza „pojedyczny” (w przeciwieństwie do „diplous” znaczący „podwójny”).
Ukazuje ono jedno punkt koncentracji uczuć. Określa ono prostotę, szczerość i nie uleganie wpływom z powodu jednolitego skoncentrowania serca. Na czym jest skupiona ta uwaga? Przedmiotem koncentracji jest Chrystus. Diabeł cierpliwie psuje tą koncentrację uczucia w Chrystusie. W następnym wersie, Paweł ujawnia środki jakich diabeł używa zanieczyszczania umysłów wierzących:

11:4 (BT)
Bo gdy przychodzi ktoś i zwiastuje innego Jezusa, którego myśmy wam nie zwiastowali, lub gdy przyjmujecie innego ducha, którego nie otrzymaliście, lub inną ewangelię, które nie przyjęliście, znosicie to z łatwością.

Czytamy tutaj o tej subtelnej, diabelskiej metodologii.
Diabeł usiłuje przedstawić nam trzy substytuty, które mają za zadanie rozproszyć skupienie chrześcijan. Oto one:

  • Zastąpienie Jezusem, Chrystusa Nowego Testamentu. Wielu zostało dziś zwiedzionych przez strategię przeciwnika. Wielu wie więcej o tym fałszywym Jezusie, niż wiedzą o Chrystusie Nowego Testamentu. Jest to szczególnie prawdziwe wtedy, gdy dyskutowana jest sprawa uzdrowień, ale i przy innych okazjach również.
  • Zastąpienie duchem, Ducha Świętego Nowego Testamentu. Wielu dziś nie ma pojęcia o mocy Ducha Świętego objawionej w Nowym Testamencie. Zamiast tego został im przedstawiony Duch Święty, któremu brak jest tych samych zdolności, które On przejawiał w Biblii i nie jest już tym wspaniałym, cudownym, zmieniającym życie Duchem.
  • Zastąpienie ewangelią, Ewangelii objawionej w Nowym Testamencie. Wielu przyjęło dziś ewangelię o znacznie mniejszych wymiarach i mniejszej mocy. Ewangelia została odarta z fizycznych uzdrowień, cudów i uwolnień z mocy diabła po to, aby wydać przesłanie, które tylko zbawia lecz nie uwalnia i nie uzdrawia.

Smutne jest to, że wielu wierzących i niewierzących jest lepiej zaznajomionych z tymi substytutami niż z rzeczywistością.
Jesteśmy świadomi, że to nie jest dobra nowina, a ostrzeżenie Pawła skierowane do Koryntian okazuje się być prorocze. Diabeł odniósł częściowy sukces w ciągu ponad tysiąca lat, powodując, że Kościół w ignorancji uchwycił się substytutów.
Niemniej jednak, dziś jest już inaczej – wielu rozróżnia to co fałszywe coraz wyraźniej.

Niektórzy współcześni słudzy będą nawet się spierać o podnoszenie zastępczego Jezusa ponad Jezusa Chrystusa objawionego w Nowym Testamencie. Robią to często nawet nieświadomie sugerując, że ten Jezus działa teraz inaczej niż działał w pierwszym wieku. Robią to przy pomocy teologicznego słownictwa i idei, takich jak twierdzenie, że Bóg jest suwerenny. Jeśli nie są uważni to mogą przedstawić poprzez teologię innego Jezusa Chrystusa, substytut tego prawdziwego Jezusa Chrystusa Nowego Testamentu. Ten substytut jest tylko cieniem Jezusa Nowego Testamentu. Mogą oni mieć cień Jezusa czyniący dziś o wiele mniej dobrych rzeczy, w uderzająco inny sposób, niż On to robił w NT.

Ci usługujący będą się sprzeczać o to, że Duch Święty już więcej nie czyni tych rzeczy czy czynów w taki sam sposób jak czynił to w Nowym Testamencie. Dary Ducha Świętego już nie istnieją w ich umysłach. W ich myśleniu te dary były dla pierwszego wieku, lecz teraz już nie są więcej dostępne. Zatem, przedstawiają oni „ducha świętego”, który ma znacznie mniej mocy i jest mniej aktywny w życiu wierzących niż Duch Święty objawiony w Nowym Testamencie. Ten „duch święty” jest tylko cieniem Ducha Świętego Nowego Testamentu. Jest tylko duchowym cieniem.

Ci słudzy, będą przedstawiać “ewangelię” odartą z jej mocy do uzdrawiania i uwalniania. Rozszerzają zwiedzenie, przed którym Paweł proroczo ostrzegał dwa tysiąclecia temu. Paweł ostrzegał przed takim zwiedzeniem „chrześcijańskich usługujących”.

Kilka wersetów poniżej tego proroczego ostrzeżenia daje on opis kaznodziejstwa tej, przez diabła zainspirowanej, alternatywy: cienia Jezusa, cienia ducha i cienia ewangelii. Oto czytamy:

11:13-15 (BT):
Ci fałszywi apostołowie to podstępni działacze, udający apostołów Chrystusa. I nic dziwnego. Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości. Nic przeto wielkiego, że i jego słudzy podszywają się pod sprawiedliwość. Ale skończą według swoich uczynków.

Paweł jest tutaj całkowicie jednoznaczny. Ci, którzy głoszą cienie, fałszywego Jezusa, fałszywego Ducha Świętego i fałszywą ewangelię, nie są sługami Chrystusa. Sami są fałszywi. Są sługami cieni, a nie rzeczywistości.
Są fałszywi bez względu na to jak „chrześcijańsko” czy ortodoksyjnie mogą wyglądać. Mogą oni również szczerze wierzyć, że służą Chrystusowi, lecz w rzeczywistości są oni sługami zwodniczej działalności, chytrości diabła. Zanieczyszczają umysł Kościoła Chrystusa przez przedstawianie innego Jezusa. Gdyby byli prawdziwymi sługami Chrystusa to mieliby objawienie prawdziwego Chrystusa. Gdyby widzieli prawdziwego Chrystusa Nowego Testamentu to rozumieliby Ducha Świętego, Ducha Chrystusowego. Gdyby rozumieli prawdziwego Chrystusa i Ducha Świętego to rozumieliby, że Nowy Testament pozostaje ten sam, ponieważ Chrystus i Duch Święty pozostają tacy sami wczoraj, dziś i na wieki.


Zdecydowane potępienie.

Dlaczego Paweł tak ostro potępia tych kaznodziei? Bez wyraźnej prezentacji prawdziwego Jezusa Chrystusa ludzie nie mogą uwierzyć w Niego, więc nie mogą przyjąć zbawienia, uzdrowienia i uwolnienia, ponieważ nie mogą uwierzyć w Niego i przyjść do Niego w dziecięcej prostocie. Zgodne jest to z prawdą, że substytut Jezusa nie inspiruje nadziei i wiary w Chrystusa.
Fałszywy Chrystus inspiruje strach i potwierdza wątpliwości, ponieważ jest on nieprzewidywalny, nierealny i tajemniczy. W zamian za to ludzie nie przyjmują pomocy, którą prawdziwy Chrystus chciałby im dać, ponieważ są raczej pasywni w swej wierze niż aktywni skoro nikt nie może być pewien tego, czy fałszywy Jezus chce pomagać czy nie. Wierzący, którzy przyjęli cień Jezusa często stają się zależni od światowego systemu finansów i medycznej pomocy pomimo całej ich słabości. Często stają się rozgoryczeni i pod coraz większym wpływem fałszywej koncepcji, że ten cały potężny Bóg im nie pomoże i odrzucił ich w czasie ich kryzysu. Nie jest więc dziwne, że chrześcijańskie grupy, które głoszą te cienie mają tak wielu odstępujących wierzących.

Stwarzanie zamieszania przez zastąpienie.

Diabeł nie może zrobić nic, aby usunąć Pana Jezusa Chrystusa z Jego miejsca. Jest On wywyższony na wieki po prawicy Ojca.
Chrystus Ewangelii jest na zawsze Królem Królów i Panem Panów; On będzie panował na zawsze i diabeł ani jego upadli aniołowie nie są w stanie nic zrobić w tej sprawie. Jednak, Chrystus zdecydował, żeby manifestować Swoją wolę i Królestwo poprzez Swój Kościół zwyczajnie, lecz nie wyłącznie. Głoszenie Ewangelii zostało powierzone Jego Kościołowi. Służba Jezusa Chrystusa i wiele pokrewnych spraw jest obecnie uzależnione od wiernego funkcjonowania Kościoła. To tutaj diabeł i jego sprzymierzeńcy skoncentrowali swoją uwagę.

Skoro nie mogą zniszczyć i zdusić całego Kościoła, to starają się zniszczyć prostotę oddania Chrystusowi, przedstawiając innego Chrystusa. Usiłują uniemożliwić wierzącym otrzymanie mocy Ducha Świętego i chcą głosić ewangelię bez mocy o Chrystusie. Niszczą tych, którzy mogliby być prawdziwi, prezentując fałszerstwo, które wydaje się być podobne z wyglądu do prawdy.

Spotkaj Pana Średniowieczka.

Jest jak najbardziej właściwe rozważenie cech zastępczego Jezusa. Aby uniknąć zamieszania, będę nazywał substytut Jezusa Panem Średniowieczkiem. Przez ponad 15 stuleci liczni przywódcy Kościoła ogłaszali Pana Średniowieczka nie rozumiejąc, że ich umysły zostały odwiedzione od prostoty skupienia się na Jezusie Chrystusie, którego objawia Nowy Testament.
Czym różni się substytut Chrystusa od Chrystusa Nowego Testamentu? Przyjrzymy się tylko trzem różnicom między Panem Średniowieczkiem, a Jezusem Chrystusem.

  • Wola Pana Średniowieczka jest tajemnicą jeśli chodzi o pomaganie ludziom w praktycznych, ludzkich problemach takich jak finanse i uzdrowienie.

W przeciwieństwie do tego Jezus Chrystus Nowego Testamentu nigdy nie waha się, aby uzdrowić kogoś, kto potrzebuje uzdrowienia. On objawia, że Bóg jest Ojcem, który chce zaspokoić ludzkie potrzeby tak, jak zaspokaja potrzeby ptaków. On demonstruje moc przez nadnaturalne nakarmienie tysięcy ludzi dwukrotnie i stworzenie ponad setki litrów wina na przyjęciu weselnym.
Ten sam Jezus Chrystus jest objawiony jako miłosierny i wierny Najwyższy Kapłan, które wie, co my czujemy.

  • Pan Średniowieczek, cień Chrystusa, ma pełną kontrolę. Moc pana Średniowieczka jest absolutna, lecz on nie pokazuje tej mocy, aby konsekwentnie pomagać wierzącym czy też zbyt często. Ten brak pomocy jest często opisywany jako fakt, że On jest suwerenny.

W przeciwieństwie do niego, moc Jezusa Chrystusa wobec ludzi jest aboslutna dziś jak i wtedy. O ile jest oczywiste, że Bóg może sprawować absolutną kontrolę, On tego nie robi. Bóg ograniczył swoją kontrolę nad nami, aby nadać nam prawdziwego znaczenia. Bez wolnej woli bylibyśmy tylko robotami. Chrystus uzdrawia wszystkich, którzy do Niego przychodzą. Gdy przychodzą jak dzieci, szukając pomocy u rodzica, wtedy otrzymują tą pomoc.
Chrystus pomaga wszystkim, którzy proszą; robił to kiedyś tak samo jak i teraz. Czasami ludzie nie otrzymują, bo nie proszą. Jeśli przychodzą i proszą prawdziwego Chrystusa, aby uzdrowił, tysiące otrzymuje pomoc. On, konsekwentnie, współczująco i spolegliwie reaguje na każdą prośbę. Niektórzy nie proszą w Jego własnym mieście Nazarecie, ponieważ widzą Go inaczej. Chrystus nie może uzdrowić tam wielu i nie może czynić cudów z powodu ich niewiary. Tak samo jak wówczas, niektórzy nie wierzą dziś i nie otrzymują od Chrystusa niczego pomimo, że On chce im pomóc.
Oni po prostu nie przychodzą do Niego po pomoc. Podobnie jak kiedyś, dziś Chrystus nie ma kontroli nad tymi ludźmi, którzy się Mu sprzeciwiają. Ich reakcja na przesłanie o realnym Chrystusie, Ewangelii, określa poziom zaangażowania jaki mogą z Nim osiągnąć. On pragnie dla nich dziś (jak pragnął kiedyś), aby poddali się Jemu, jako Panu i Zbawicielowi dobrowolnie.

  • Pan Średniowieczek, cień Chrystusa, może mieć głęboki, tajemniczy lecz dobroczynny cel w tym, że kogoś nie uzdrowi.

W przeciwieństwie do tego, każdy kto przychodził do prawdziwego Chrystusa Nowego Testamentu po uzdrowienie był uzdrawiany.
Prawdziwy Chrystus nigdy nie ujawnił głębokiego celu tego, aby ktoś pozostał chorym. On nigdy nie wahał się uzdrawiać, jak gdyby Bóg Ojciec miał jakiś cel dla choroby czy zranienia. Zawsze wiedział wcześniej, że wolą Ojca było uzdrowienie tego, kto do Niego przyszedł. Nigdy nie musiał modlić się, aby określić czy jest wolą Ojca uzdrowić daną osobę, zawsze reagował natychmiast i bez wahania na każdą potrzebę uzdrowienia. Współczucie prawdziwego Chrystusa okazywane jest w Jego reakcji na przedstawioną potrzebę. Nie ma żadnej skomplikowanej motywacji, lecz proste, szczere współczucie dla tych, którzy są ranni i chorzy. Zapraszamy cię do tego, abyś rozważył również inne porównania Pana Średniowieczka, substytutu Chrystusa z Jezusem Chrystusem Nowego Testamentu. Prześlij nam takie porównania mailem a my podzielimy się nimi z innymi czytelnikami tej listy i naszych stron internetowych.

info@allnationsmin.org

deeo.ru