Podzieliłem się tym, że Jezus jest naszym sabatowym odpoczynkiem i wszystko, co robimy w normalnym życiu, jak dzień wolny, jest obrazem odpocznienia, które mamy w Chrystusie.
Innym przykładem takiego obrazu jest ubranie. Kiedy Pan Bóg przygotował pierwsze ubranie dla Adama i Ewy, było ono typem czegoś, co miało nadejść w przyszłości. W Rodz. 3:21 czytamy, że Pan Bóg przygotował pierwsze okrycie, że zrobił je ze skór zwierzęcych. Zwierzęta były pierwszą krwawą ofiarą, która zakryła nagość człowieka, co było obrazem przyszłej, ostatecznej ofiary Pana na krzyżu.
Dlatego za każdym razem, gdy wkładamy ubranie, przypomina nam to ostateczne okrycie, które Bóg przygotował, aby zakryć naszą nagość. Czy można się dziwić, że człowiek wypaczył pierwotne przeznaczenie odzieży i zrobił z niej sposób na to, aby go podziwiać i często projektuje ją w taki sposób, aby bardziej obnażała niż zakrywała osobę?
Kontynuując – gdy bierzemy dzień wolny, jest to odbiciem prawdziwego odpocznienia – tego, że Bóg posłał Swojego Syna, aby przyniósł pokój, pojednawszy nas ze sobą, abyśmy weszli do całkowitego, sabatowego odpocznienia w Nim – abyśmy w Nim żyli.
Skończyliśmy ostatnio stwierdzeniem, że nabożeństwa w sobotę są w porządku tak długo, jak nie znajdzie się ktoś, to uprze się, że jest to jedyna właściwa opcja. Paweł natknął się na ten problem i odniósł się do niego go w Rzym. 14:4-8 „Kimże ty jesteś, że osądzasz cudzego sługę? … Jeden robi różnicę między dniem a dniem, drugi zaś każdy dzień ocenia jednakowo; niechaj każdy pozostanie przy swoim zdaniu. Kto przestrzega dnia, dla Pana przestrzega…”
Paweł powiedział także w Kol. 2:16-17: „Niechże was tedy nikt nie sądzi z powodu pokarmu i napoju albo z powodu święta lub nowiu księżyca bądź sabatu. Wszystko to są tylko cienie rzeczy przyszłych…”
Pokarm i napój reprezentują tu czas, jaki spędzimy z Panem – wielką ucztę weselną. Nów księżyca jest odniesieniem do porwania kościoła, o którym Paweł nauczał w 1 Kor. 15 oraz w swoich listach do Tesaloniczan. Święto Trąb, które zostało dane przez Boga i mówi o porwaniu wierzących w Mesjasza do Niego, jest jedynym świętem, które rozpoczyna się w fazie nowiu księżyca. Księżyca w nowiu nie widać (pozostaje ukryty) i jest przeciwieństwem do księżyca w pełni. Dla wyznawców judaizmu księżyc reprezentuje ich samych, podczas gdy słońce reprezentuje Pana – tak więc zmartwychwstanie dokonuje się podczas nowiu wskazując, że wierzący zostaną ukryci w Chrystusie, gdy nastąpi wypełnienie Święta Trąb. Dni sabatu to typ Ziemi, która odpoczywa – my sami mamy odpocznienie w Nim, aby już nigdy więcej nie zmagać się z rzeczami, których doświadczamy w naszym ziemskim ciele jak i świecie spustoszonym przez diabła.
Często dostaję pytania dotyczące sabatu. Jest to poważny problem dla wszystkich, od Adwentystów Dnia Siódmego przez chrześcijan „mesjanicznych”, po osoby o pochodzeniu rzymskokatolickim i wielu innych. Przeanalizujmy więc Pismo Święte, historię oraz to, co powiedział Jezus i czego nauczają listy Nowego Testamentu, i zastosujmy to wszystko w naszym życiu.
Pierwszą rzeczą, którą należy zrozumieć, jest słowo „sabat” oznaczające „odpoczywać” lub „przestać coś robić, zaprzestać”. Już przy historii stworzenia, siódmego dnia Bóg „zaprzestał” (nie odpoczął, tak jak to dzisiaj mówimy) – Bóg zaprzestał dalszej pracy.
Z powodu tego, że jest tak wiele religijnych konotacji słowa ‘sabat’, będę używał go tutaj w znaczeniu „odpoczynek” czy też „zaprzestanie”.
Polecenie dotyczące sabatu: Wyj. 20: 8-11 „Pamiętaj o dniu sabatu, aby go święcić. Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszelką swoją pracę, ale siódmego dnia jest sabat Pana, Boga twego: Nie będziesz wykonywał żadnej pracy ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służebnica, ani twoje bydło, ani obcy przybysz, który mieszka w twoich bramach. Gdyż w sześciu dniach uczynił Pan niebo i ziemię, morze i wszystko, co w nich jest, a siódmego dnia odpoczął. Dlatego Pan pobłogosławił dzień sabatu i poświęcił go”.
Dzień odpoczynku był dniem poświęconym rodzinie, jak widać w Kapł. 23:3 dzień odpoczynku został nazwany „świętym zgromadzeniem”. Spotkanie rodziny, aby wspólnie spędzić dzień, było święte. Nie ma żadnego nakazu, aby ten dzień stał się dniem, który się celebruje. Jest to zaledwie dzień wolny dla rodziny, aby cieszyła się własną społecznością i należy go uważać za święty, ponieważ naśladujemy naszego Boga, który także 7 dnia zaprzestał pracy.
Pewien trop… Widzimy, że dzień odpoczynku był przede wszystkim dniem, który rodzina spędzała razem i że Bóg nazwał go świętym. Można to odnieść do nowotestamentowego świętowania zgromadzenia Bożej rodziny. W Dz. 2:42 jest powiedziane, że ich spotkania były dość proste: „ I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach.”
Społeczność w realiach Nowego Testamentu jest święta, gdyż jest to społeczność przede wszystkim z rodziną wg. własnej krwi, a następnie z rodziną połączoną krwią Jezusa. Takie spotkania są odpoczynkiem, sabatowym spotkaniem rodzinnym. Zgromadzenie domu Bożego jest odprężającym wydarzeniem, gdy świętujemy rodzinę oraz naszego Pana, którego przykład naśladujemy.
W tradycyjnym kościelnym myśleniu ‘społeczność’ jest traktowana jako jakaś refleksja, a nie jako rzecz równoznaczna z nauczaniem, jedzeniem i modlitwą. W tradycyjnym, kościelnym myśleniu ‘społeczność’ to coś, co się robi po nabożeństwie, gdy pije się kawę i herbatę w kościelnej kawiarence.
W kulturze królestwa gościnność i związana z nią społeczność są częścią jego struktury. Jesteśmy również powołani do społeczności Pana Jezusa. (I Kor. 1:9). „Koinonia” jest używana jak jakiś program czy coś do osiągnięcia, gdy w rzeczywistości jest to częścią tego, kim jesteśmy – szukamy własnych krewnych. Jedzenie, wspólnota, modlitwa, nauczanie i dzielenie się — to właśnie robi rodzina.
Wg nowotestamentowego myślenia społeczność jest święta i można ją wywieść bezpośrednio z nakazu, aby zachowywać dzień odpoczynku z rodziną. Widzimy to np. w Wyj. 20:8-11 i Kapł. 23:3. W obu tych fragmentach Bóg nazywa rodzinny dzień odpoczynku „świętym zgromadzeniem”. Nadajmy zatem taką samą wartość naszym wspólnym zgromadzeniom jak patrzył na nie Pan.
Wracając do głównego punktu… w jaki sposób zaczęto święcić sobotę? W Starym Testamencie nie ma żadnego Bożego nakazu, aby dzień odpoczynku świętować (sam ten dzień). Jest tam tylko mowa o tym, że miał to być dzień rodzinny. Cotygodniowe spotkania rodzinne były i w dalszym ciągu są uważane za święte. To wymaga dyscypliny, aby je zachować. Nikt nie pracuje tego dnia i cała rodzina spędza czas razem robiąc coś innego.
Bóg nakazał Izraelowi przychodzić do świątyni tylko 3 razy do roku, co widzimy Powt.P. 16:16 i Wyj. 23:17: „Trzy razy w roku zjawi się każdy mężczyzna z pośród was przed Panem, Bogiem twoim, na miejscu, które wybierze: w Święto Przaśników, w Święto Tygodni i w Święto Szałasów, lecz nie zjawi się przed Panem z próżnymi rękami”.
Wielokrotnie mówiłem tę historię, ale jeszcze raz pokrótce: Mniej więcej w czasach Machabeuszów, około 200-160 pne, w Izraelu powstał ruch uświęceniowy mający na celu edukację narodu żydowskiego. Byli pod silnym wpływem kultury greckiej, która wniosła do społeczności żydowskiej takie rzeczy jak wydarzenia sportowe, teatr, sztukę, literaturę itp.
Z powodu tego, że Żydzi przychodzili do świątyni w Jerozolimie tylko 3 razy w roku i byli rozproszeni po całej ziemi, nie znali Bożego Słowa i Jego dróg. Aby rozwiązać ten problem powstała wtedy grupa nazywająca siebie „oddzielonymi”. W każdy dzień odpoczynku organizowali „zgromadzenia” składające się z 10 mężczyzn i rodzin (chłopiec od 13 roku życia był uważany za mężczyznę) i robili kopie świętych pism. Ci odseparowani przybywali na te „zgromadzenia”, a kiedy nie byli w stanie to uczynić, zgromadzone rodziny na zmianę czytały pisma i dzieliły się – tak jak to zrobił Jezus w Nazarecie w Łuk. 4:17-20.
Słowo „odłączony” to „faryzeusz”, a słowo „zgromadzenie” to „synagoga”. W ten sposób rozpoczęło się świętowanie dnia odpoczynku (sabatu) – jako ruch uświęceniowy w roku 100 pne. Tak więc, kiedy doszło do wydarzeń Pięćdziesiątnicy, nowi wierzący po prostu kontynuowali spotkania w domach, tak jak mieli w zwyczaju z tą różnicą, że teraz uznawali autorytet apostołów, a nie faryzeuszy. Doprowadziło to do wielkich prześladowań i rozłamu w synagogach. Prześladowanie tych, którzy doprowadzali do podziału synagog było tak surowe, że jak czytamy w Dz. 8: 1-2 wszyscy uczniowie oprócz apostołów wynieśli się z Jerozolimy do okolicznych obszarów Judei i Samarii.
Więc możemy odłożyć już na bok…. …błędne nauczanie, że to Bóg nakazał czcić dzień odpoczynku, ponieważ On tego nie uczynił. Jedyne co powiedział, to aby ludzie poszli za Jego przykładem, jak stwarzał świat i siódmego dnia zaprzestali pracy. Powinniśmy zrobić to samo. To takie proste. Człowiek obdarzony intelektem skoryguje swe wierzenie do Bożego Słowa, jednak znajdą się też tacy, którzy powiedzą: „nie mieszaj nam tu jakimiś faktami, ja już jestem ugruntowany w swej wierze” 😊. Nie ma nic złego w świętowaniu jakiegoś dnia czy nocy tak długo, jak nie mówimy że to Bóg nakazał swoim świętym spotykać się tego dnia.
Są ludzie, którzy trzymają się sobotnich spotkań, bo to kochają i nie jest to żaden problem, jeśli tylko nie nauczają błędnie, że to Bóg nakazał
Będziemy kontynuować i zobaczymy jak Paweł radził sobie z ludźmi, którzy upierali się, że ten czy inny dzień jest tym świętym dniem.
Barry Bennett „Świecą ciała jest oko twoje. Jeśli oko twoje jest zdrowe, i całe ciało twoje jest jasne. A jeśli jest chore, i ciało twoje jest ciemne” (Łk 11:34). Jezus powiedział: „Jeśli oko twoje jest zdrowe”. Co to znaczy? Gdy rozważałem ten wers, udało mi się znaleźć dwa aspekty „widzenia”, które mają głęboki wpływ na to, w jaki sposób żyjemy. Pierwszy to „co widzimy”, drugi: „jak widzimy” W pierwszym przypadku, „co widzimy” (może: na co patrzymy?) na czym się skupiamy i co rozważamy. Gdy koncentrujemy się na okolicznościach, przeszłości, uczuciu niegodności, naszych rzekomych brakach w zaopatrzeniu, wykształceniu, przychylności, zdrowiu, czy obawie o przyszłość, nasze oko zdecydowanie nie jest „zdrowe”. Decydujemy się patrzeć na to, co „chwilowe”, a nie na to, co „wieczne” (2Kor 4:18). To, „jak widzimy”, to sprawa serca. Przedmiot naszych obserwacji (oka) jest bardzo mocno związany z sercem. Możesz dowiedzieć się o tym, co jest w twoim sercu, obserwując swoje oczy. Serce przepełnione strachem będzie widzieć zgiełk tego świata i utratę nadziei. Serce pełne zazdrości czy zgorzknienia będzie widzieć ludzi i osądzać ich. Egoistyczne – będzie widzieć potrzeby innych i nie przejmować się tym. W rzeczywistości jest tak, że to twoje serce decyduje o tym, co widzisz i jak widzisz.
„Synu mój, daj mi swoje serce, a twoje oczy niechaj strzegą moich dróg!„ (Przysłów 23:26).
Czemu by, zamiast patrzeć i zastanawiać się na własnymi politycznymi wrogami, ranami z przeszłości i obawami o przyszłość, nie oddać swego serca Bogu i zacząć obserwować Jego. to „jak” widzisz będzie również zdrowiem dla twego ducha, duszy i ciała, lub będzie dla stratą dla ciebie. (p. Przysłów 15:30 i Przysłów 4:20-22). „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni będą oglądać Boga” (Mt 4:8).
Czy twoje oko jest „zdrowe”. Sprawdź swoje serce. Czy widzisz możliwości, aby błogosławić, uzdrawiać, podnosić i zachęcać innych, czy też jesteś tylko sfrustrowany, skupiony na sobie, zły i przestraszony?
Byliśmy kiedyś przez tydzień w Wielkiej Brytanii. Otaczał nas zewsząd brytyjski akcent gdy nagle usłyszeliśmy obok siebie jakąś amerykańską parę. Natychmiast zaczęliśmy rozmawiać, jakbyśmy byli starymi przyjaciółmi, którzy nie widzieli się od lat. Natychmiast połączyło nas nasze pochodzenie. Tak powinno wyglądać, gdy spotykają się chrześcijanie: „Super, ktoś z mojego ojczyzny!” i natychmiastowa relacja. Bez względu na to z jakiego kraju pochodzimy, naszą prawdziwą ojczyzną jest królestwo niebieskie. Mamy podwójne obywatelstwo – jedno tymczasowe, ziemskie oraz drugie, wieczne.
„Bóg… który nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł do Królestwa Syna swego umiłowanego” (Kol 1:12-13)
„Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa” (Fil 3:20)
„Dlatego w miejsce Chrystusa (jako jego Ambasadorzy) poselstwo sprawujemy, jak gdyby przez nas Bóg upominał; w miejsce Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem (Ojcem)” (2Kor 5:20).
Ambasador mieszka w innym kraju niż własny, reprezentując swój kraj ojczysty oraz jego interesy, a także interesy swoich obywateli, którzy odwiedzają ten obcy kraj.
Greckie słowo oznaczające „obywatel” lub „obywatelstwo” to „politeuomai” i oznacza obywatela przestrzegającego prawa. Konkretnie: „zachowywać się jak obywatel; korzystać z praw (królestwa) lub je uznawać. Obywatelstwo oznacza poddanie się prawom życia tak, aby było się godnym nazywać obywatelem” (komentarz Thayera). Czy zachowujemy się jak obywatele nieba? Nasza kultura jest inna niż kultura otaczającego nas świata. O tej właśnie świadomości mówił mi Pan. On działa w sercach milionów ludzi wzbudzając w nich przez Ducha Ojca pragnienie stania się częścią Bożej kultury.
Daniel Pontious Przez lata odkryłem to, że jeśli rzeczywiście chcę przeżyć życie wypełnione doświadczeniami Królestwa oraz mocami Królestwa, niezbędny jest tylko jeden kluczowy element: prowadzenie Ducha Świętego i posłuszeństwo Jemu.
Każdy, kto mnie zna, wie, że właśnie tego zawsze nauczam! Tu nie chodzi o to, jak dobrze uzasadnioną wersami teologię masz, jak jesteś wymowny, jak wiele objawień otrzymałeś od Boga ani o to jakie miałeś osobiste doświadczenia. Więc, jakkolwiek jest to wspaniałe i jest to zdecydowanie plus, nie zastąpi to życia prowadzonego przez Ducha Świętego.
Dla ogromnej ilości ludzi chrześcijaństwo jest jak hobby, coś co robią w niedzielę, a Królestwo jest miejscem, do którego pójdą, gdy zakończą tutaj życie, lecz nie można być dalej od prawdy. Królestwo Boże jest tutaj i teraz! Jest to siła i moc żyjąca w każdym wierzącym, pobudzana przez moc cudownego Świętego Ducha Bożego, który chce, aby każdy wierzący stał się żywym, oddychającym i chodzącym przykładem Królestwa Bożego, żyjącego w ziemskiej rzeczywistości i przemieniającego te ziemskie królestwa w Niebiańskie. Duch Święty chce prowadzić nas w każdej godzinie każdego dnia, jest zainteresowany każdym aspektem naszego życia i chce być centralnym punktem wszystkiego, czego doświadczamy i co robimy! On jest Opiekunem naszego życia i przyszedł, aby być partnerem, aby być nie tylko zwykłym ambasadorem, lecz również przemieniającą siłą na ziemi wokół naszego życia. Tryb życia prowadzony przez Ducha Świętego nigdy się nie starzeje i nie nudzi, lecz jest tym, jak rzeczywiście wygląda życie i poruszenie.
On nie przyszedł po to, aby zabrać nasze życie na ziemi, lecz aby doprowadzić nas do obfitego życia, wypełnionego życiową zmianą, doświadczeniami Potężnego Królestwa, które zmieniają nie tylko nas samych, lecz również każdego, kto ma z Nim styczność; łamiąc wszelkie niezdrowe dla nas powiązania (jarzma) , usuwając nasze ciężary, niszcząc dzieła złego i każdą chorobę, która jest z nim związana. Dziś jest twój dzień, aby stać się przewodnikiem Bożej chwały i mocy! Dziś jest dzień na to, aby pozwolić Duchowi Świętemu na swobodny dostęp do każdej dziedziny naszego życia tutaj! Dziś jest Dzień na to, aby wejść do Nowej Rzeczywistości, do której On cię pociąga i oglądać dynamikę Królestwa manifestującą się przed twoimi oczyma! Nie pozwól na to, aby strach i apatia trzymały cię z dala, lecz zamiast tego naciskaj na wielkie powołanie, które On złożył na twoim życiu! Duch Święty chce zmienić twoją naturalną egzystencję tutaj w nadnaturalny styl życia wypełniony nadnaturalnymi doświadczeniami oraz mocą Niebieskiego Królestwa twojego Ojca – co zamierzasz z tym zrobić?
J. Lee Grady Początek każdego roku zaczynam od poświęcenia kilku dni na wyciszenie wszystkiego, co rozprasza i szukania Pana w sprawie nadchodzącego roku. Zazwyczaj Bóg daje mi jakieś słowo, frazę czy specyficzny wers, który daje nadzieję i prowadzenie. W tym rok Pan włożył do mojego serca 2Krn 20, w szczególności wers 22, w którym znajduje się opis tego, w jaki sposób Bóg pokonał wrogów Izraela, gdy muzycy i śpiewacy szyli do bitwy na przedzie wojowników. Jest napisane: „Gdy tylko zaczęli śpiewać radosne pienia pochwalne, Pan nastawił zasadzkę na Ammonitów, Moabitów i mieszkańców pogórza Seir, którzy ruszyli na Judę i zostali pobici”. Zazwyczaj nie szukam wersów, które pasują do liczby poszczególnego roku. Przede wszystkim, pisarze dodali numery rozdziałów i wersów do Pisma i z pewnością nie możemy budować naszej teologii na tych arbitralnie nadanych numerach. Niemniej, w tym przypadku, wydaje się jakby to była boska koincydencja, że rok 2022 pasuje do tego wersu znakomicie. W tym trudnym pandemicznym sezonie – czasie, który charakteryzuje się intensywnym politycznym i socjalnym niepokojem – wielu z nas, podobnie jak król Jehoszafat, czuje się przytłoczonymi. Wydaje się, że nasi duchowi przeciwnicy przewyższają nas liczebnie. Te ostatnie dwa lata naznaczone są strachem przed wirusem, polityczną polaryzacją, wrogością wobec biblijnej wiary i wartości. Odkryłem źródło wielkiej nadziei nie tylko w wersie 22, lecz również w całym rozdziale. Planuję zaparkować w 2Kron 20 na całą resztę roku. Odkryłem tutaj kilka kluczy, które pomogą nam nawigować w tym zmiennym okresie: 1. Jehoszafat modlił się. 2Krn 20:3 przyznaje, że króle Jehoszafat bał się, lecz to nie powstrzymało go przed intensywnym szukaniem pomocy Boga. Ogłosił post i gdy ludzie zgromadzili się na modlitwę, wykrzyczał swoją rozpacz i ogłosił, że Pan „wysłucha i ocali nas” (w. 9). Może masz w zwyczaju chować się w kwarantannie, gdy robi się ciemno i straszenie, lecz musimy sprzeciwiać się pokusie rezygnacji. Bóg szuka wiary i duchowego zdecydowania. Nie możemy pozwolić na to, aby strach paraliżował nas. Wyłącz negatywne wieści, wyłącz negatywne głosy i przestań czytać w nieskończoność posty w mediach socjalnych o tych problemach. Zamiast tego, patrz w niebo i módl się z pasją i odwagą. Wierz, że Bóg usłyszy!