My, którzy nazywamy siebie napełnionymi Duchem chrześcijanami, notorycznie nadużywamy terminu „przebudzenie”. Jeśli tylko zdarzy się, że sala w kościele będzie napełniona tak, że zajęte będą nawet stojące miejsce przez trzy kolejne noce, a ci ludzie kończą mdlejąc na podłogę po wezwaniu z kazalnicy, zaczynamy to przesadnie reklamować i porównywać te spotkania do Pierwszego Wielkiego Przebudzenia.
Jakie jedna są znaki prawdziwego poruszenia Bożego? Ostatnio zanurzyłem się w Liście do Tesaloniczan, aby znaleźć odpowiedź na to pytanie. W końcu jedno z najbardziej wybuchowych duchowych przebudzeń w historii miało miejsce w greckim mieście, Tesalonice. Była to kwatera główna starożytnego pogaństwa (tylko 3 godziny drogi od Góry Olimp, domu greckich bóstw), kiedy jednak była głoszona tam ewangelia, wywołało to reakcję łańcuchową cudów i masowych nawróceń.
Paweł napisał o tej duchowej eksplozji w Tesalonice: „ewangelia zwiastowana wam przez nas, doszła was nie tylko w Słowie, lecz także w mocy i w Duchu Świętym, i z wielką siłą przekonania” (1:5a). Wybuchły rozruchy, Paweł został wypędzony z miasta, a nowi chrześcijanie byli prześladowani, niemniej te ataki nie mogły ich powstrzymać. Wpływ tego poruszenia Bożego był tak silny, że w krótkim czasie nowo nawróceni Tesaloniczanie rozprzestrzenili wiarę niemal w całej Grecji (p. w. 8).
Continue reading


