„Dzieci moje, znowu w boleści was rodzę, dopóki Chrystus nie będzie ukształtowany w was” (Gal.4:19).
Profanowanie Imienia Pańskiego i odzieranie Go z chwały jest zastarzałym zachowaniem i sposobem bycia natury starego stworzenia. Gdybyś potrzebował zobaczyć cokolwiek z tej starej natury wchodzące do rzeczywistości Bożej, to jaki jest tego skutek? Taki człowiek przyjmuje chwałę i bezcześci Boga. Czy nie taka jest tragiczna i ciemna strona „tego kościoła”; człowieka w mocy jego starego stworzenia i życia wciskającego się w Boże rzeczy i wynoszącego swoje imię? Ten kościół stał się dla ludzi wspaniałym gruntem do gonitwy za reputacją, pozycją, wpływami i tak dalej. Ciało zawsze tak robi. Odbiera chwałę Bogu, profanuje Boże Imię. Aby tak nie było, tam gdzie chodzi wyłącznie o rzeczy Boże, musi być nowe stworzenie… Wszędzie widzę zatrważający stan spraw wśród współczesnych ludzi Pańskich: śmierć, słabość, ograniczenia, porażka, upadek, brak możliwości, aby powstać, aby iść dalej; nie będąc krytycznym, cenzorskim czy osądzającym, gdy rozmawiasz z wielu, musisz dojść do tego wniosku, że miara Chrystusa jest dramatycznie mała. Czasami, gdy rozmawiasz o Panu z ludźmi, którzy używają imienia Pańskiego od wielu lat, gapią się na ciebie, jakbyś mówił w obcym języku.

