Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Codzienne rozważania_28.10.11

Chip Brogden

Ojcze mój, jeśli można, niech mnie ten kielich minie; wszakże nie jako Ja chcę, ale jako Ty”  (Mat. 26:39).

Jego pot zmieszał się z łzami i zmagał się ze Sobą trzy razy, zanim mógł postanowić, lecz gdy już raz postanowił, nie opierał się i w ciągu kilku godzin wszystko zostało osiągnięte!

Och! Tego właśnie nam dziś brakuje! Jak długo będziemy wierzgać i walczyć z tym kłuciem? Jak długo będziemy dyskutować i narzekać Bogu, sprzeciwiając się jego sposobem zajmowania się nami? Gdybyśmy mieli umrzeć po to, aby naprawdę żyć, to zajmijmy się lepiej tym umieraniem! Jeśli musimy zostać ukrzyżowani po to, aby mieć Zmartwychwstałe Życie, to lepiej poddajmy się temu i niech się to skończy!

– – – – – – – — – – – –

Share your comments: http://infinitesupply.org/october28

topod

Codzienne rozważania_27.10.11

Chip Brogden

Bóg, który wszystko stworzył przez Chrystusa Jezusaa” (Ef. 3:9).
Jeśli wejdziesz do ciemnego domu, gdzie meble są porozsuwane, pokoje pokryte kurzem a wszystko to w pajęczynach to prawdopodobnie dojdziesz do wniosku, że od jakieś czasu nikt tam nie mieszka. Jeśli jednak znajdziesz się w domu, gdzie wszędzie są powłączane światła, pokoje urządzone ze smakiem, meble ustawione w porządku, stół zastawiony a obiad gotuje się na kuchence to nie będziesz zaskoczony tym, że ktoś tam mieszka i tak wszystko poukładał na swoich miejscach.
Im więcej patrzymy na stworzenie bym łatwiej jest uwierzyć, że jest Ktoś nieskończenie mądry , Kto zaprojektował wszystko z celowo zgodnie z określonym porządkiem. Pismo mówi, że tym Kimś jest Bóg, który „wszystko stworzył przez Chrystusa Jezusa”.
 – – – – – – – – – –

Share your comments: http://infinitesupply.org/october27

продвижение сайта

Homoduchowość

Stephen Crosby

 Sprawa homoseksualności pobudza szerokie spectrum namiętności. Nie brakuje te z oburzenia w tym temacie w kręgach zorganizowanej, konserwatywnej, ewangelicznej chrześcijańskiej religii.

W istocie homoseksualizm to pragnienie tej seksualnej intymności z kimś seksualnie identycznym, bez podejmowania trudnej pracy uczenia się miłości do kogoś bardzo odmiennego, niż ja sam i bez niewygód logicznego owocu heteroseksualnej intymności czyli, dzieci.

Jezus jasno wyraził swoje zdanie, że zanim przystąpimy do wyciągania źdźbła z cudzego oka, musimy najpierw wyciągnąć belkę z własnego. Zachodni ewangelikalizm sam ma bardzo wielką belkę: homoduchowość.

Regularnie w każdą niedzielę „chrześcijanie” gromadzą się razem z ludźmi identycznymi sobie. Pomimo tego, że Pismo mówi, że tak nie powinno być, zazwyczaj pociągają nas ludzie tej samej grupy etnicznej, kulturalnego wychowania, socjoekonomicznego statusu, wartości. Mamy również zwyczaj łączyć się z tymi, którzy “myślą podobnie do nas”. Podstawą denominacyjnych stowarzyszeń jest wymaganie dotyczące identycznej myśli i teologii. W niektórych bardziej dysfunkcyjnych grupach liderzy zabraniają swoim członkom  spotykać się z innym z obawy przed skażeniem przez kogoś myślącego inaczej.

Dużo mówimy o “intymności z Bogiem”. Spora część naszych nabożeństw (szczególnie w charyzmatycznych i apostolsko/proroczych kręgach) jest specyficznie przeznaczona na intymne i osobiste spotkanie z Bogiem zgromadzonych. Płacimy tysiące dolarów na systemy nagłaśniające i wypłaty, które pozwalają „zespołowi uwielbienia tworzyć atmosferę intymność”. (A tak przy okazji: jest to całkowicie pogańska koncepcja.)

W naturze logicznym owocem intymnej relacji z kimś odmiennym jest dziecko. Jeśli wiążą się zdrowi dorośli i nie podejmują działań antykoncepcyjnych to dzieci są nieuniknioną konsekwencją. Taka jest wrodzona moc życia: jest to nieuniknione.

Jaki jest owoc “intymności” naszych “nabożeństw”? W wielu kościołach nie widziano nowonawróconego od lat. Nowo nawróceni są nie tylko taką rzadkością jak beckon w barze mitzvach, lecz badacze demografii społecznej mówią nam, że nasze własne, naturalne dzieci często dorastają i w ogóle nie służą Panu. „Intymność z Bogiem” stała się dla wielu teologicznym listkiem figowym zasłaniającym psychiczne pobudzanie tydzień po tygodniu, tydzień po tygodniu ludzi takich jak ja. Nie ma żadnej reprodukcji, żadnego owocu, żadnego życia. Chcemy relacyjnej ekstazy intymności z Bogiem, lecz nie wzrusza nas to, co powinno być wynikiem tej intymności: dzieci.

Spójrzmy więc.

Mamy relacje z takimi samymi jak my sami, chcemy intymności z tymi samymi (i Bogiem), lecz nie chcemy pracować ciężko nad tym, aby być razem z innymi, a szczególnie nie chcemy niewygody odpowiedzialności opieki nad nowym życiem.

Chcemy upominać homoseksualistów? W większości kościołów jest tyle samo ducha homoseksualizmu co w łaźni miejskiej w San Francisco.

Problemem nie jest: “Homoseksualizm: dobry czy zły?”. Pytaniem jest czy w ogóle „kościół” powinien mówić cokolwiek na ten temat z biblijnej perspektywy, czy nie. Problemem jest zabawianie się tym samym duchem pośród siebie, co powoduje, że nasz głos jest duchowym impotentem.

Nie popieram moralnego relatywizmu i rozluźnienia. Obstaję przy usunięciu belki z własnego oka przed usuwaniem źdźbła u innych.

Osąd musi zacząć się do domu Bożego, jeśli ten osąd ma być przyjęty przez niebieski autorytet. W tej chwili, nawet jeśli nasze słowa kierowane do świata są „prawe” to nie mają autorytetu z niebios, który by je popierał, co powoduje, że są zupełnie nieskutecznym dzwonieniem dzwonków prawicowych, moralistycznych, religijnych zelotów.

– – – – – – – – – –

Copyright 2011 Dr Stephen R. Crosby www.drstevecrosby.wordpress.com. Udziela się zgody na kopiowanie, przekazywanie czy dystrybucję tego artykułu jeśli niniejsza uwaga zostanie zachowana na wszystkich duplikatach, kopiach i linkach referencyjnych. Na druk w celach komercyjnych czy w jakimkolwiek formie przeznaczonej dla mediów należy uzyskać. contact stephcros9 @  aol.com

topod

Codzienne rozważania_26.10.11

Chip Brogden

Paweł, więzień Chrystusa Jezusa…” (Flm. 1:1).

Wspaniałą rzeczą jest być więźniem Pana, ponieważ w naszych więzach znajdujemy wolność. W naszej słabości znajdujemy siłę. W naszej głupocie znajdujemy mądrość. W naszym ubóstwie znajdujemy powodzenie. Tracąc wszystko, znajdujemy wszystko. Oddając wszystko, dziedziczymy wszystko. Akceptując wyrok śmierci, znajdujemy Życie Pana.

Wyciągnijmy swoje ręce i pozwólmy Mu ubierać nas i prowadzić tam, gdzie On chce, abyśmy szli, drogą, które nigdy sami nie wybralibyśmy dla siebie, ponieważ jest to Wąska Droga, jest to ścieżka błogosławieństwa, choć zamaskowana.

 – – – – – – – –

Share your comments: http://infinitesupply.org/october26

поисковая оптимизация сайта раскрутка информация

Kadafi nie żyje i co z tego?


Raymond Ibrahim
Pajamas Media
22 października  2011

http://www.raymondibrahim.com/10572/gaddafi-dead-so-what

Jakże krótkowzroczny jest patrzenie zachodnich mediów i zastępu „ekspertów” na tak zwaną „arabską wiosnę”. Jest to krótkowzroczność, która szerzy się jak nowotwór na ciele społeczeństwa.

Zastanówmy się na kryzysem libijskim. Zazwyczaj pełne skupienie uwagi spoczywa na przywódcy, teraz już martwym Kadafim, któremu może być przypisana cała wina, podczas gdy egzystencjalistyczny  słoń nadal ma się dobrze, gdy tymczasem  rzeczywista przyczyna stojąca za tymi wszystkimi powstaniami – duch tego wieku – w ogóle nie jest wymieniana.

Mubarak i Kadafi: Twórcy uciskanych społeczeństw czy produkty społeczności skłonnych do ucisku?

Tak więc kolejny arabski dyktator został wyeliminowany,  gadające głowy brzęczą. Ci, których wiedza ograniczona jest wyłącznie do ich własnych doświadczeń, naiwnie krzyczą „demokracja”  (pomimo tego, że ci, którzy zarżnęli Kadafiego, krzyczeli „Allah Akbar!”). Inni ostrożnie wysuwają szablonowe zastrzeżenia w swoich analizach, które w przeciwnym wypadku byłyby zaściankowe.

Tak czy inaczej, wielu interpretujących wydarzenia w Libii, rzutują swoje własne wartości i uwagi tego co prawe a co nieprawe, co dobre a co złe – w przeważającej części przedstawiając arabskie powstania jako pozytywne znaki demokracji – demonstrując w ten sposób ponownie swoją niezdolność od pojmowania całkowicie odrębnej cywilizacji islamu, a co dopiero Closing of the Muslim Mind (Zamknięcia muzułmańskiego umysłu).

Przypomina mi się szczególnie stosowna tutaj obserwacja filozofa Arthura Schopenhauera:

Odkrywaniu prawdy najskuteczniej zapobiegają nie tyle pozory, które wprowadzają w błąd, ani bezpośrednia słabość umiejętności myślenia, lecz z góry przyjęte opinie, uprzedzenia [w tym przypadku, zachodnie przekonanie, że ci ludzie chcą świeckiej, liberalnej demokracji], które jako pseudo a priori stoją na drodze prawdy i są podobne do przeciwnego wiatru, który oddala statek od brzegu, tak że statek i ster [rzeczywistość i ci, którzy ją prezentują] pracują na próżno”.

Rzeczywiście, w XIXw. Niemcy tacy jak Hegel, rozumieli to, że światowe wydarzenia nie były nierozerwalnie związane z poszczególnymi przywódcami, lecz były wynikiem Zeitgeist, zdefiniowanego jako: „Duch czasu, smak i wygląd zewnętrzny cech okresu i pokolenia,.. duch, postawa, ogólny wygląd specyficznego czasu czy okresu,… ogólna atmosfera miejsca czy sytuacji oraz skutek jaki wywiera na ludzi”.

Weźmy pod uwagę sąsiada Libii, Egipt, tak jak opisany został w książce z 2009 roku pt.: Inside Egypt.

Skądinąd przewidującym argumentom, że rewolucja wisiała na włosku, autor nadał ciasne patrzenie, ignorując „ducha czasu”. Moja recenzja tej książki, napisana jeszcze przed egipską rewolucją, jest dziś szczególnie aktualna:

„Niestety istnieje taka tendencja do krótkowzrocznego patrzenia jakoby niemal każdy problem Egiptu był wynikiem ubocznym prezydentury zaczętej przez Hosni Mubaraka w 1981 roku i w ocenie Bradley’a [autora]  „najbardziej ze wszystkich zepsutego przestępcy”. Nawet to, co można by

przypisać czasowi czy przypadkowi – od stanu Egipskiego Beduina, który od stuleci prowadził taki sam rozpaczliwy styl życia do radykalizacji muzułmanów światowy fenomen – są poniekąd możliwe do przypisania Mubarakowi… Tak naprawdę jest to główny problem tej książki.  Bradley jest przekonany, że, gdyby była po temu okazja to przez usunięcie Mubaraka Egipcjanie stworzyliby liberalne, egalitarne i neutralne płciowo społeczeństwo… O ile jest przekonany o tym, że Egipt w tamtej postaci był produktem ubocznym istnienia Mubaraka, o tyle można zastanawić się czy to nie Mubarak jest produktem ubocznym Egiptu.

W rzeczywistości od chwili gdy kozioł ofiarny, Mubarak, został usunięty i po tym, gdy zachodnie media i politycy rozpływali się i witali „demokrację” Egipt był świadkiem najgorszej inspirowanej islamem przemocy – w szczególności ze strony samego państwa – przeciwko swoim nie muzułmańskim mniejszościom.

Jaka z tego płynie lekcja? Należy zrozumieć obszerną skalę wydarzeń, przestać skupiać się na jednostkach – czy to usuniętych arabskich dyktatorach (Tunesja: Ben Ali, Egipt: Mubarak, teraz Libia: Kadafi) czy zgładzonych przywódcach dżihadu (Osama bin Laden oraz inni bezimienni pyszniący się zabijaniem) – i zacząć się zajmować szczegółowo siłami, „duchem czasu”, w tym przypadku, islamem, który tworzy bin Ladenów nie mniej niż tyranicznych autokratów, którzy ich powstrzymują.

Takie podejście nie jest ograniczone do zrozumienia znaczenia “Arabskiej Wiosny”. Dla wielu z tych, którzy uważają, że amerykańskie problemy zaczynają się i kończą na Obamie, polecam uwadze logikę poniższego cytatu, przypisywanego czeskiej gazecie:

„Dla Ameryki Barack Obama nie jest niebezpieczeństwem, lecz obywatelstwo, które jest podatne na powierzenie takiemu niedoświadczonemu człowiekowi jak on prezydentury. Byłoby znacznie łatwiej ograniczyć i odwrócić głupoty Obamy, niż odbudować konieczny zdrowy rozsądek i dobry osąd zdeprawowanemu elektoratowi, który chce kogoś takiego na prezydenta. Problem jest znacznie głębszej natury i bardziej poważny niż pan Obama, który jest po prostu symptomem tego z czym Ameryka się boryka. Oskarżanie księcia głupców nie powinno zaślepić nikogo na ogromną konfederację głupców, którzy księcia z niego zrobili. Republika przetrwa Baracka Obamę, lecz mniej prawdopodobne jest to, że przetrwa tłum głupców, którzy zrobili z niego swojego prezydenta”.

W skrócie: poszczególni przywódcy nie doprowadzają społeczności do tego, czym one są, ci przywódcy są symptomami, refleksami, tychże odpowiednich społeczeństw.раскрутка

Codzienne rozważania_25.10.11

Brogden Chip
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chleb Boży to ten, który z nieba zstępuje i daje światu żywot. Wtedy rzekli do niego: Panie! Dawaj nam zawsze tego chleba! Odpowiedział im Jezus: Ja jestem chlebem żywota„.
Ludzie prosili Jezusa, aby dał im chleb, lecz nie rozpoznali tego, że to ON Sam jest Chlebem Życia. Pracowali i męczyli się dla zdobycia czegoś, co ginie, lecz nie chcieli przyjąć Prawdziwego Chleba, który nie ginie.
Ogromne znaczenia Pana Jezusa jest w tym, że to On jest Chlebem, a nie w tym, że On może dać chleb.
– – – – – – – – –

 deeo.ru

Codzienne rozważania_24.10.11

 

Chip Brogden

a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony” (2Kor. 5:15)

Dlaczego miałbym się sprzeciwiać temu, że im mniej mnie, tym więcej Pana w moim życiu?  Powinno być dziś mniej mnie, niż było wczoraj i powinno być więcej Pana teraz niż było przedtem. Jeśli poddam się Mu dzisiaj to jutro będzie odrobinę więcej Jego, a mniej mnie. Chwała Bogu! Duchowy wzrost to nie silniejsze namaszczenie, większa moc czy wzrost wiedzy. Duchowy wzrost to „On musi wzrastać, mnie zaś ubywać” (Jn 3:30).
 – – – – – –

topod