Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Codzienne rozważania_09.09.11

Chip Brogden

Baranek zwycięży ich, bo jest Panem panów i Królem królów, a z nim ci, którzy są powołani i wybrani, oraz wierni” (Obj. 17:14).

Pan wzywa Zwycięzców – tych, którzy mają Objawienie Chrystusa i którzy niosą Świadectwo Jezusa, tych, którzy demonstrują pierwszeństwo (dominację) Chrystusa we wszystkim. To jest twój cel jako chrześcijanina. A tak naprawdę i bez względu na to  czy zdajesz sobie z tego sprawę, czy nie, Bóg, zbawiając ciebie i pozostawiając na ziemi, zawsze miał taki cel.  NIE jesteś na ziemi po to, aby być wiecznie rozczarowany, zniechęcony i pokonany. Jesteś tutaj po to, aby demonstrować pierwszeństwo Chrystusa, aby pokazywać światu, że „niebiosa rządzą”.
Pokonany chrześcijanin jest tego zaprzeczeniem, nie takie jest twoje przeznaczenie. Powstań i żyj zgodnie z tą prawdą: Zwycięstwo jest Człowiekiem a On żyje wewnątrz ciebie. Ten, który żyje w tobie jest większe niż wszystko, cokolwiek staje przeciwko tobie.

 – – – – – – – – –

©2011 InfiniteSupply.Org    Można rozpowszechniać w celach niezarobkowych pod warunkiem umieszczenia tej informacji. Podziel się tym z przyjaciółmi.

Share your comments: http://infinitesupply.org/september9

что такое seo компания

Codzienne rozważania_08.09.11

Chip Brogden

czegoż Pan chce po tobie; tylko abyś czynił sąd, miłował miłosierdzie i pokornie chodził z Bogiem twoim” (Mich. 6:8 BG.).

Jak podaje słownik biblijnych wyrazów (Vines Expository Dictionary of Bible Words): „Miłosierdzie jest zewnętrzną manifestacją współczucia. Zakłada ono, że występuje potrzeba po stronie przyjmującego miłosierdzie oraz posiadanie odpowiednich zasobów do zaspokojenie tej potrzeby po stronie okazującego je„.

Ideałem jest, gdy przebaczenie opiera się na pokucie lecz bez względu na to czy człowiek pokutuje, czy nie, a prosi o przebaczenie, potrzebuje miłosierdzia (nawet jeśli na to nie zasługuje). Jeśli nic innego nie da się zrobić, zawsze można modlić się, aby miłosierny Bóg otworzył oczy  i pokazał prawdziwy stan człowieka. Problemem nie jest to czy dana osoba zasługuje, czy nie, lecz to czy moje duchowe życie jest wystarczająco bogate, czy nie, aby okazać miłosierdzie drugiemu.

———————–

©2011 InfiniteSupply.Org    Można rozpowszechniać w celach niezarobkowych pod warunkiem umieszczenia tej informacji. Podziel się tym z przyjaciółmi.

раскрутка сайта что это такое

Świecki naukowiec obala kluczowy dowód ewolucjonistów

8 sierpnia 2011

R.L. David Jolly

Od prawie trzydziestu lat kluczowym argumentem stosowanym dowód prawdziwości  ewolucji jest odporność na antybiotyki. Ewolucjoniści niezmiennie wskazywali na to, że właśnie bakterie, które rozwinęły odporność na antybiotyki są silnym dowodem na ewolucję. A ponieważ wytwarza tak szybko rozwija nowy genetyczny kod, który uodparnia ją na różne antybiotyki, ostrzegali przed nadużywaniem antybiotyków.

Z drugiej strony, kreacjoniści twierdzili, że niektóre bakterie zawsze dysponowały tą odpornością. Bakterie, które nie posiadają tej odporności giną, a przeżywają tylko te, które są odporne z natury. Nie wszystkie bakterie, które przeżywają są odporne. Zamiast być dowodem na ewolucję, w są rzeczywistości dowodem na redukcję genetycznej różnorodności, która pasuje do kreacjonistycznego modelu pochodzenia i życia. Jak zwykle większość ewolucjonistów po prostu zdmuchuje te argumenty i twierdzi, że nie wiemy, o czym mówimy.

Może się okazać, że to wszystko może zostać rozwiązane przez grupę naukowców, w której skład wchodzi większość Kanadyjczyków, którzy badali bakterie znalezione w zmarzlinie Yukonu. Bakterie mają liczyć 30.000 lat. Bez względu czy mają one 30.000 czy 1.000 lat, nie ma żadnych wątpliwości, że te kwestionowane bakterie poprzedzają współczesne antybiotyki.

Dr. Gerard D. Wright z Uniwersytetu McMaster w Ontario wraz z zespołem naukowców wydobyli bakterie z błota położonego 6 metrów poniżej zmarzliny. Zdecydowali się na tak głęboki odwiert, aby uniknąć skażenia. Po zbadaniu DNA tych bakterii odkryli, że zwierają one wszystkie główne geny umożliwiające im odporność na antybiotyki.

Jak powiedział mikrobiolog z Uniwersytetu w Nowym Yorku, Martin J. Blaser:

Fakt, że geny odpowiedzialne za odporność są tak wiekowe i rozpowszechnione oznacza, że nie ma prostego rozwiązania problemu odporności, nigdy nie zostanie wynaleziony super antybiotyk, który załatwi wszystkie problemy.

Zawsze sprawia przyjemność, gdy świeccy naukowcy publikują wyniki badań, które potwierdzają to, co kreacjoniści mówili od lat.

– – – – – – – – – –

Za:

Wade, Nicholas.  Researchers Find Antibiotic Resistance in Ancient DNA, New York Times, Aug. 31, 2011.

продвижение сайтов ка

Codzienne rozważania_07.09.11

Chip Brogden

Szukacie Mnie, nie dlatego, że widzieliście znaki, lecz dlatego, że jedliście chleb, i nasyciliście się” (Jn. 6:25).

 Ci, którzy szukają u Pana chleba, zostaną chwilowo nasyceni, lecz ci, którzy szukają Pana jako Chleba, zostaną zaspokojeni na stałe. Co więcej, będą mieli zasoby, z których będą mogli karmić innych.

To wstyd, że tak wielu chrześcijan szuka tylko tego nasycenia i nigdy nie są zaspokojeni. Zadowalają ich nędzne ochłapy, odpadki ze stołu (Mk. 7:28). Obsesyjnie zajmują się napełnianiem się.  Takim możemy tylko powiedzieć, że już czas, aby szukali Pana – nie tego, co On może dać lecz Jego Samego.

– – – – –


Share your comments:

http://infinitesupply.org/september7

продвижение сайта

Codzienne rozważania_06.09.11

Chip Brogden


Lecz Daniel postanowił nie kalać się potrawami ze stołu królewskiego ani winem, które król pijał. Prosił więc przełożonego nad sługami dworskimi, by mógł się ustrzec splamienia” (Dn. 1:8)

Najłatwiej jest po prostu iść z prądem, przyjąć to, co się dzieje i nie przejmować się, lecz dzięki Bogu, tej decyzji Daniel oddał swoje serce – ogień został rozpalony, a im dłużej o tym myślał, tym bardziej go palił.

Kiedy inni jedli i pili, Daniel swrócił się swoich trzech przyjaciół i wyszeptał: „Zjedzcie moje jeśli dostaniecie, lecz ja nie zgrzeszę przeciwko mojemu Panu w tej sprawie!”. Ci trzej bracia, Ananiasz, Miszaelem i Azariasz zgodzili się na to, że również nie będą jeść i pić wina. Alleluja! Za tym właśni Pan stoi, mała grupa dwóch, trzech , zebrana razem pod przymierzem, że będą staną na gruncie Świadectwa Pańskiego, za czymś Niebiańskim, bez względu na koszty!

– – – – – – –

©2011 InfiniteSupply.Org    Można rozpowszechniać w celach niezarobkowych pod warunkiem umieszczenia tej informacji. Podziel się tym z przyjaciółmi.

Share your comments: http://infinitesupply.org/september6

 продвижение сайта

To woda jest ważna,…a nie rury

Cole Neil

 5 września 2011

Oryg.: It’s the Water that’s Important…not the Pipes

W moim życiu jako właściciela domu rury zajęły znacznie ważniejszą rolę; pęknięta rura to zła wieść. Niemniej przekonałem się, że rury są tak ważne dla mnie dlatego, że ważna jest woda. Tak naprawdę, niewiele myślimy o rurach dopóki coś nie pęknie, a każdego dnia myślimy o wodzie.

Zaczynam rozumieć, że ogromna część uwagi jaką w tych dniach poświęcamy przywództwu kościoła to zajmowanie się rurami. Większość programów, zasad i praktyki kościelnego wzrostu oraz misji to po prostu rury-przewodniki  żywej wody. Czy to małe grupy czy niedzielna szkółka, tradycyjne nabożeństwa czy nowsze odmiany, mega czy mikro kościoły są po prostu różnego rodzaju rurami.

Służba rur ma ogromne znaczenie, ponieważ bez nich nie mielibyśmy możliwości dostarczania żywej wody pragnącemu światu. Niektóre rury są lepsze od innych. Jedne są mocniejsze, inne bardziej odporne na korozję, niektóre mają większą przepustowość, lecz wszystkie w zasadzie służą temu samemu – dostarczaniu wody. Wszystkie nasze metody zasadniczo mają jedno zadanie: dostarczenie ludziom Słowa Bożego. Możemy nie zgadzać się co do tego, które rury są lepsze lecz musimy zgodzić się z takim ich zadaniem.

Zła rura może wyrządzić duże szkody. Gdy jakaś rura przecieka, musisz ją uszczelnić bądź wymienić. Zardzewiała rura może zanieczyścić zawartość i tak samo może być z jakąś metodą, która zaczyna nabierać autorytetu i niezmienności samego Słowa Bożego. Woda może zmętnieć z powodu wadliwych rur i spowodować chorobę. Mój przyjaciel, Wolf Simson, mówi: „Gdy kościoły nie mają już Ducha Świętego, uruchamiają programy”. O tym czy rura jest rzeczywiście dobra, czy nie, decyduje to czy łączy ona ludzi bezpośrednio z Jezusem, czy raczej z czyjąś ekspertyzą.

Moim problemem jest to, że zazwyczaj postrzegam rury jako koniec sam sobie. Nasze metody często uważane są za konieczny składnik powodzenia naszych kościołów. Niemniej, rury nigdy nie są końcem samym w sobie. Istotą jest woda a rury mają za zadanie ułatwiać dostarczanie wody. Jaki byłby sens istnienia rur, gdyby nigdy nie zostały zanurzone w źródle wody? Często projektujemy jakiś system służby, myśląc, że będzie on ostatecznym składnikiem powodzenia naszego kościoła, a przecież to nie rury zaspokajają pragnienie… woda tak. Podobnie, nie możemy uważać naszych wspaniałych strategii i planów za rozwiązanie problemów służby – są one tylko kanałem  dla rozwiązania.

Ktoś powiedział kiedyś: „Najważniejszą rzeczą jest utrzymać to, co najważniejsze, jako najważniejsze”. (dosł.: “The main thing is to keep the main thing the main thing.”)

Ludzie potrzebują rur dlatego, że potrzebują wody. Nie można przeżyć dłużej niż pięć dni bez wody, a przecież ludzie przeżywają całe życie bez rur. Moc jest w winie, a nie w bukłakach.

Na przykład: rozwiązaniem dla zachodniego kościoła nie jest spotykanie się w domu, zamiast w kościelnym budynku. Może to być najlepszy przewodnik/kanał rozwiązania, najdłużej istniejący, o największej pojemności i najbardziej czysty, lecz nie jest tym rozwiązaniem.

Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do MNIE i pije, Kto wierzy we MNIE, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej” (Jn 7:37-38).

Gdybym miał zaprojektować system rur to zacząłbym od źródła wody. Czy nasze metody są związane ze źródłem Bożego błogosławieństwa? Jeśli przekręcasz kran i nic nie płynie to jest całkiem prawdopodobne, że same rury są w porządku, a zwyczajnie nie są zanurzone w źródle wody. Czy winni jesteśmy wiary w to, że to rury zamiast Jezusa są tym źródłem?

Rury i woda są ze sobą związane w krytycznie ważny sposób. Nawet doskonale dobra woda marnuje się i psuje, przechodząc przez złe rury i podobnie: doskonały system rur jest bezużyteczny bez wody.

Gdy instalacja wodociągowa w twoim kościele działa prawidłowo pragnienie jest gaszone a dusze oczyszczane. To, co fascynuje jeśli chodzi o rury to fakt, że one są niezauważane i niedoceniane. Mało prawdopodobne jest, aby spragniona dusza, która przychodzi do twoich drzwi po szklankę wody i otrzymuje od ciebie najczystszą, najchłodniejszą, najbardziej odświeżającą szklankę wody jaką kiedykolwiek dostała, zauważyła: „Jakie masz fajne rury!”  Jednym ze sprawdzianów dobrej rury jest to, że nie jest zauważana.

Tak naprawdę jeśli twoje rury przyciągają uwagę do siebie, możliwe jest, że coś jest z nimi nie tak. Rury mają być niezauważane, ponieważ nie one są najważniejsze, lecz są kanałem tego, co najważniejsze. Rury są ukryte pod podłogą i w ścianach, i najlepiej jest wtedy, gdy się o nich nie pamięta; są użyteczne lecz mimo wszystko zapomniane.

Zbyt wielu z nas angażuje się w celebrowanie naszych nowych, cienkich rurek, zamiast korzystać z wody, której one dostarczają. Jeździmy na seminaria na temat tego, jak rozbić barierę 500 litrów, czytamy książki o spoinach i zaworach  (tak jakby ktokolwiek przy wyborze domu brał pod uwagę ładne rurki). Często potrzebujemy przypomnienia o tym, że rury, choć ogromnie ważne, nigdy nie zaspokoją naszego pragnienia, nie umyją rąk, a jedynie drogocenny Boży dar, woda, może to zrobić.

Każdy, kto piję tę wodę (H2O) znowu pragnąć będzie; ale kto napije się wody, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku żywotowi wiecznemu (Jn. 4:13-14).

как продвигать свой сайт самостоятельно

„Muzułmańska radykalizacja” oczyma obserwatora

Raymond Ibrahim

1 września 2011

Oryg.:  http://www.meforum.org/3030/muslim-radicalization

Ponieważ zwrot “muzułmańska radykalizacja” staje się coraz bardziej popularny w amerykańskich dyskusjach, wypada raz na zawsze ustalić, co to znaczy. Bez uzgodnienia definicji może się okazać, że mówimy o różnych rzeczach, bądź, co gorsze i bardziej prawdopodobne w ogóle o niczym.

Większość słowników wyraz „radykalizacja” i „radykalizować” definiuje jako: „stawanie się stanowczym i bezkompromisowym w poglądach i sposobach działania” (T.Karpowicz, Słownik ortograficzny j. polskiego). Wyraz „radykał”, szczególnie w socjo-politycznym kontekście, oznacza „skrajny”, „fundamentalny”, a jako rzeczownik oznacza: „osobę, która trzyma się i postępuje według zdecydowanych przekonań bądź skrajnych zasad, ekstremista”.

Powiedzmy dla naszych celów, że „muzułmański radykał” to ktoś, „kto utrzymuje przekonanie i postępuje według silnych [muzułmańskich] przekonań bądź skrajny zasad”.

Taka definicja, którą prawdopodobnie większość ludzi ma na myśli, mówiąc “muzułmańska radykalizacja” jest najeżona problemami i pełna przyjętych założeń. Na przykład: kto decyduje o tym, które muzułmańskie przekonania czy zasada są „ekstremalne” bądź „radykalne”, a które nie?

Niemniej niektórzy mieszkańcy zachodu  mówią o „muzułmańskiej radykalizacji” tak, jakby była jakaś podstawa normalności, co do której wszyscy się zgadzają, jakby była jakaś linia graniczna, po przekroczeniu której zarówno muzułmanie jak niemuzułmanie zgadzają się, że jest to zachowanie „zradykalizowanie”.

Czy jednak tak jest? Czy jest jakiś uniwersalny standard dla wszystkich ludzi, muzułmanów i niemuzułmanów, ludzi Zachodu i innych części świata, którego można by się trzymać? Tak naprawdę, o ile jest coś wspólnego to będą to również skrajne, to jest „radykalne”, odmiany wrodzone w każdej kulturze. Sugestia, jakoby termin „radykalizacja” odnosił się do czegoś, co jest powszechnie uzgodnione, zawodzi jeśli chodzi o uwzględnienie faktu, że większość tego, co ludzie uznają za dobre lub złe, słuszne lub nie – i, tak, umiarkowane czy skrajne – jest wynikiem ich kulturowo wszczepionego światopoglądu, produktem epistemologii.

Jak może zaświadczyć każdy antropolog istnieją całe kultury i społeczności, których zachowania określilibyśmy jako „radykalne”, pomimo że dla nich jest to zwykła norma. I rzeczywiście, jeśli przyjmiemy, że „radykalizacja” odnosi się do skrajnych poglądów czy praktyk, to dla wielu kultur Zachód –zaczynając od jego płciowej neutralności do świeckiego humanizmu – jest „radykalny”.

Zgódźmy się co do tego, że postrzeganie radykalnych zachowań – dla muzułmanina będzie to normalizacja homoseksualizmu, dla mieszkańców Zachodu – zabijanie apostatów – zależy od światopoglądu obserwatora. Gdyż już raz to przyjmiemy, oczywiste staje się to, że „muzułmańska radykalizacja” to po prostu inny sposób powiedzenia „ściśle muzułmańskie zasady”.

Weźmy pod uwagę Arabię Saudyjską. Cały jej światopogląd i kultura – zaczynając od całkowicie zakrytych kobiet do drakońskich kar takich jak kamienowanie – są „skrajne” według zachodnich standardów. A jednak dla przeciętnego Saudyjczyka takie postępowanie, zbudowane na tysiącletnich zasadach szariatu, jest nie tylko normalne, lecz wręcz umiarkowane (późny Osma bin Laden zwykł się chwalić tym, że szariat jest najbardziej „umiarkowanym” systemem.). Podobnie, Saudyjczycy patrzą na zachodni styl życia i widzą zepsucie i degenerację czy, jednym słowem – radykalizm.

Wielu będzie upierać się przy tym, że saudyjskie „wahabi” jest nienormalnością i nie jest reprezentatywne dla przeciętnego muzułmańskiego światopoglądu czy kultury, lecz są konkretne argumenty za odrzuceniem tego mainstreamowego poglądu.

Po pierwsze: brzmienie takich słów jak „wahabizm” (i „salafizm”)  są nieco mylne, ponieważ sugerują nowe odstępstwo w islamie. Jednak przesłanie wahabizmu, które mówi, że muzułmanie muszą powrócić do czysto islamskich zasad, istniało wiele stuleci przed Ibn Wahhab’em, który żył w XVIIIw. Jeden przykład: klasyczny i wpływowy muzułmański prawnik, Ibn Hanbal, żyjący w VIIIw., tysiąc lat przed Wahhab’em, nauczał dokładnie tak samo „radykalnie”.

Co więcej, światopogląd Wahhabi/Salfist przesiąka myślenie muzułmanów na całym świecie, głównie dzięki temu, że produkowana za saudyjskie fundusze religijna literatura i oprogramowanie, przenika muzułmański rynek i media, w tym również w Europie i Ameryce. Taki jest podwójny saudyjski spisek: o ile literatura „radykalizuje” muzułmanów w Ameryce to ich ‘dotacje” pomagają podkopywać amerykańskie zrozumienie tego zagrożenia.

A jednak stale słyszymy z ust zachodnich polityków o „de radykalizacji” muzułmanów. Nie różni się to niczym, powiedzmy, od chińskich polityków mówiących od niechcenia o „de-radykalizacji” (de Wsternizing) ludzi zachodu, a chodzi im o to, aby ci przestali myśleć i zachowywać się w ściśle zachodni sposób.

Tak wiec, zamiast arogancko odsuwać mający długie stulecia islamski światopogląd, który w swej istocie istnieje poza wszelkimi rozmowami na temat „de radykalizacji” muzułmanów, zachodni przywódcy zrobili by lepiej, gdyby poświęcili czas na poznanie szczegółów tej religii.

разработка оптимизация продвижение сайта