Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Codzienne rozważania_20.06.11

 

Chip Brogden

On dał niektórych,…aż wszyscy

I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami, aby przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej” (Ef. 4:11-13).

Czy Ciało Chrystusa nadal potrzebuje być budowane i zachęcane? Czy wszyscy już doszliśmy do jedności wiary? Czy wszyscy otrzymaliśmy już pełnię poznania Syna Bożego? Czy wszyscy doszliśmy do duchowej dojrzałości? Jeśli odpowiedź na te wszystkie pytania brzmi; „nie”, to wszystkie te fundamentalne służby -WSZYSTKIE -są nadal dziś potrzebne. A jeśli są nadal potrzebne to Bóg ich nie wycofał.

—————

Share your comments: http://InfiniteSupply.Org/june20

©2011 InfiniteSupply.Org Można rozpowszechniać w celach niezarobkowych pod warunkiem umieszczenia tej informacji. Podziel się tym z przyjaciółm`Można rozpowszechniać w celach niezarobkowych pod warunkiem umieszczenia tej informacji. Podziel się tym z przyjaciółmi.aracer.mobi

Organy po eutanazji lepsze do transplantacji

Tłum.: Redakcja Fronda.pl

Jedno ze specjalistycznych czasopism medycznych opisuje wstrząsające badanie, jakie przeprowadzili belgijscy lekarze. Uśmiercali pacjentów, by chwilę później pobierać od nich narządy do transplantacji.

Lekarze uśmiercali pacjentów stosując tzw. wspomagane samobójstwo w pokojach, które znajdowały się w bezpośrednim sąsiedztwie sal operacyjnych, by od razu móc przenieść pobrane od nich w chwili zgonu organy. Badania, które wykonali lekarze, dowiodły, że płuca pacjentów zmarłych w wyniku eutanazji dużo bardziej nadają się do przeszczepu niż te, pochodzące od ofiar wypadków.

Dr Dirk Van Raemdonck z Katedry Chirurgii Klatki Piersiowej Szpitala Uniwersyteckiego w Gasthuisbergu już w latrach 2007-2009 prowadził badania, w których porównywał płuca dawców, którzy zmarli w wyniku eutanazji z tymi pobranymi od pacjentów zmarłych w wyniku jakiegoś urazu, najczęściej głowy.

Z jego badań wynikało, że organy od pacjentów po eutanazji przyjmowały się po przeszczepie znacznie lepiej. Prawdopodobnie dlatego, że organy były pobierane od pacjentów niemal niezwłocznie od chwili śmierci. Po uzgodnieniu przez trzech niezależnych lekarzy zgonu na podstawie kryteriów krążeniowych (jak wymagają tego belgijskie przepisy dotyczące każdego dawcy), pacjent z pokoiku natychmiast przenoszony był na salę operacyjną i intubowany.

Dr Peter Saunders z Care Not Killing jest wstrząśnięty treścią raportu. W rozmowie z „The Telegraph” przyznał, że był zaskoczony tym, jak nonszalancko potraktowano zabijanie pacjentów i pobieranie od nich organów, zupełnie jakby to było czymś naturalnym.

– Sposób, w jaki opisani są pacjenci i pobieranie od nich narządów przeraża, a jednocześnie ukazuje stopień współpracy między eutanazistami a transplantologami – mówi dr Saunders i wsazuje na fakt, że pomieszczenia,w których uśmiercano pacjentów znajdowały się bezpośrednio obok sal operacyjnych.

– Biorąc pod uwagę, że ponad połowa eutanazji jest wykonywana w Belgii mimo woli pacjenta, będzie tylko kwestią czasu zanim narządy zacznie się pobierać od osób uśpionych bez ich zgody – przewiduje ponuro lekarz.

 раскрутка

Codzienne rozważania_19.06.11

Chip Brogden

Powiadam bowiem każdemu spośród was, mocą danej mi łaski, by nie rozumiał o sobie więcej, niż należy rozumieć,, że nie mieszka we mnie (to jest w ciele moim) nic dobrego” (Rzm.12:3a).

Nie jest nam potrzebne poczucie własnej wartości, lecz wartości Chrystusa. Im więcej widzimy Jezusa, tym mniej będziemy ufać sobie.

To dlatego Paweł, gdy już raz nauczył się tej lekcji, napisał: „My, którzy nie pokładamy ufności w ciele” (Flp 3:3), po czy przechodzi do wyliczenia całkiem sporej ilości rzeczy,które wydają się być ważne w związku z religią, statusem, porządkiem społecznym, edukacją i dobrymi uczynkami – te wszystkie rzeczy, które wywołują u ludzi poczucie własnej wartości i własnej sprawiedliwości. Jednym potężnym uderzeniem Paweł uderza w to, mówiąc:  „A jednak to wszystko uznaję za śmiecie, aby zyskać  Chrystusa„.  Po prostu pozbywa się wszystkiego, na zdobycie czego, ludzie spędzają całe swoje życie. Oto jest człowiek, który zna wystarczalność Boga równie dobrze, jak zna niewystarczalność siebie.

———

Share your comments: http://InfiniteSupply.Org/june19

©2011 InfiniteSupply.Org Można rozpowszechniać w celach niezarobkowych pod warunkiem umieszczenia tej informacji. Podziel się tym z przyjaciółm`Można rozpowszechniać w celach niezarobkowych pod warunkiem umieszczenia tej informacji. Podziel się tym z przyjaciółmi.aracer

Codzienne rozważania_17.06.11

Chip Brogden

A gdy Daniel się dowiedział, że sporządzono to pismo, udał się do swojego domu, a miał w swym górnym pokoju okna otwarte w stronę Jeruzalemu i trzy razy dziennie padał na kolana, modlił się i wysławiał swojego Boga, jak to zwykle dotąd czynił” (Daniel 6:10).

Z osobistego doświadczenia wiem, że lwia jama zwykle pojawia się w tym samym czasie, co objawienie. Ciężar modlitwy nasila się wraz z pojawieniem się zakazu modlitwy; Daniel działa na rzecz Bożego celu, podczas gdy jego przeciwnicy na jego szkodę. Odpowiedź pojawia się wraz z wyrokiem śmierci. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, lecz jest to dość powszechne zjawisko. W czym rzecz? Apostolskie objawienie i apostolskie prześladowania idą ręka w rękę. Nie może być jednego bez drugiego. Objawienie nie przychodzi do nas z pominięciem naszych okoliczności, warunków, zmagań i walki.

Wielu chciałoby objawienia, lecz bez lwiej jamy. Niemniej, głębokość objawienia jest mierzona głębokością cierpienia, jeśli więc nasze cierpienie jest lekkie to i objawienie jest płytkie.

——————

Share your comments: http://InfiniteSupply.Org/june17

©2011 InfiniteSupply.Org Można rozpowszechniać w celach niezarobkowych pod warunkiem umieszczenia tej informacji. Podziel się tym z przyjaciółm

 продвижение раскрутка сайта

Codzienne rozważania_16.06.11 Przyjdźcie do mnie

 

Chip Brogden”Ja jestem chlebem żywota; kto do Mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we Mnie, nigdy pragnąć nie będzie” (Jn 6:35).

Jak więc dotykamy Go bezpośrednio? Kto przychodzi do Mnie. Czy możliwe, aby było to takie proste? Lepszym pytaniem jest, dlaczego miałoby być trudne? Mogę przyjść do Niego, gdy prowadzę samochód, idę chodnikiem czy siedzę na krześle. Mogę przyjść do Niego czy to w niedzielny poranek, czy we wtorek w nocy, bądź w piątek popołudniu. Mogę przyjść do Niego w wielkiej grupie, w dwoje czy troje czy całkiem sam. Mogę to zrobić na pustyni, w ogrodzie, w budynku kościelnym czy w zakładzie karnym. Nie mogę robić wielu rzeczy ze względu na okoliczności, lokalizację, stan umysłu, zasoby finansowe, lecz nic nie może mi uniemożliwić przyjścia do Pana.

Muszę stać, klęczeć, czy leżeć twarzą do ziemi? Powinienem szeptać, krzyczeć, czy nic nie mówić? Należy śpiewać, modlić się, cytować Pismo czy być cicho? A co za różnica? Zupełnie żadna, przynajmniej jeśli dotyczy to mojego przychodzenia do Pana. Nie mówi nam, co robić, co mówić ani czego się spodziewać. Po prostu mówi: „Przyjdź do Mnie, a nie będziesz już głodny ani spragniony”. Religia chciałaby nauczyć nas jakiejś metody czy formuły na wszystko, lecz Chrystus nie jest religią. Nie ma tutaj ceremonii, rytuałów, obrzędów inicjacyjnych czy barier wstępu, jak w Starym Testamencie. Nie musimy również spędzać godzin i dni na modlitwie, poście czy medytacji. To jest Nowa Droga i ta Droga jest otwarta. Wszystko, co trzeba zrobić to stawić się przed Chrystusem.

– – – – – – –

Share your comments: http://InfiniteSupply.Org/june16

©2011 InfiniteSupply.Org Można rozpowszechniać w celach niezarobkowych pod warunkiem umieszczenia tej informacji. Podziel się tym z przyjaciółm

aracer.mobi

Codzienne rozważania_15.05.11

Chip Brogden

Zwycięzcę uczynię filarem w świątyni Boga mego i już z niej nie wyjdzie” (Obj. 3:12a).

Zwycięzcy są filarami świątyni Bożej. Podobnie jak Anna nie wychodzą ze świątyni, lecz usługują Panu we dnie i w nocy (Łk. 2:27). W ten sposób zostaje się Zwycięzcą. Nie zależy to od tego, jak często bierzemy udział, lecz od tego czy przebywamy [w świątyni] przez cały czas, czy nie. Filary są integralną częścią budowli; gdyby nagle „wyszły”, budynek zawalił by się.

A co my mówimy? Mówimy, że Boże wysokości są dla nas, ale nie po to, aby tam czasami wchodzić i wychodzić, lecz aby być tam filarem. Filar nie przychodzi w niedzielę rano i nie wychodzi w niedzielę wieczorem, lecz jest w świątyni zawsze. Oczywiście, nie chodzi nam o fizyczny budynek. Zwycięzcy są filarami w świątyni Bożej i jest to sprawa nieba. Jakkolwiek zechcesz to zinterpretować, jedno jest jasne: oni nauczyli się tego, jak usługiwać Panu stale, bez względu na czas i miejsce. Ojciec poszukuje tych, którzy mu oddają cześć w Duchu i Prawdzie, oni dają Mu to, czego On szuka. Nie ma świętego dnia czy świętej godziny ani specjalnego czasu oddania. Oni nie muszą „wchodzić” w obecność Pańską, ponieważ oni ŻYJĄ W obecności Pańskiej stale. Tak więc zwyciężają to, co ziemskie, przebywając w tym, co niebieskie.

– – – – – – –

Share your comments: http://InfiniteSupply.Org/june15

©2011 InfiniteSupply.Org Można rozpowszechniać w celach niezarobkowych pod
warunkiem umieszczenia tej informacji. Podziel się tym z przyjaciółmi!продвижение сайта

Przestańcie modlić się (jak my przestaliśmy)_2

 

Steven Crosby

Na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie” (Łk. 2:14).

Pokój ziemi, a dobra wola dla ludzkości” (wg wersji ang.)

 

Kiedy to się zmieniło?

Dziś wygląda na to, że Boże upodobanie dla tej planety wyraziło się w całkowicie niezasłużonym darze Jego Syna, lecz „przebudzenie” w naszych miastach zależy od nas – naszej modlitwy i wstawiennictwa. Modlimy się tak,  jakby Jezus nigdy nie przyszedł, lub nadal leżał w grobie.

Jest takie niebezpieczeństwo, które czai się w gorliwej pasji do modlitwy i przebudzenia. Jeśli nie czuwamy nad własnym pojmowaniem i praktyką modlitwy, spadniemy do poziomu pogaństwa i antychrystusowej postawy, wierząc, świadomie czy nie, że to my jesteśmy odpowiedzialni za jakiekolwiek manifestacje/przejawy dobroci w naszych miastach. To Jego życzliwość/dobroć prowadzi do pokuty, a nie szczerość w modlitwie.

Wielu modli się tak, jakby nasz Bóg, Ojciec, czynił dobro niechętnie. Modlimy się tak, jakby nasze wysiłki w modlitwie przymuszały, przekonywały, nakłaniały i dokuczały Bogu, aby dał „przebudzenie” (cokolwiek to dla nas znaczy: zazwyczaj „więcej” tego, co lubimy). Modlimy się tak, jakby Bóg był bezwładnym niebieskim potentatem, który musi być uwarunkowany naszymi modlitwami, aby niechętnie rzucił kilka okruchów Swojej łaski i miłosierdzia, jeśli tylko odpowiednio długo będziemy wołać, aby Go przekonać, żeby to zrobił.

Zastanówmy się nad przykładem ze Starego Testamentu: Sodoma i Gomora. Żadną miarą nie da się przedstawić Lota i jego rodziny jako „szukających Boga z całego serca, wołających do Niego w dzień i w nocy z postem i wstawiennictwem za przebudzenie w mieście czy kraju!” Żadną! W  czasie gorszego przymierza Bóg było gotowy przebaczyć Sodomie i Gomorze, gdyby tylko mógł znaleźć w tych miastach dziesięciu sprawiedliwych ludzi… Jak nam się wydaje? Skoro sama obecność 10 sprawiedliwych, którzy nie modlą się, nie poszczą, a nawet nie próbują tego, mogła uratować Sodomę i Gomorę, to co my robimy w naszym wstawiennictwie? Dlaczego uważamy, że nasz dzisiejszy „standard” modlitwy jest znacznie bardziej surowy? Dlaczego potrzebujemy 10.000 „proroczych wstawienników” w stolicy kraju, aby błagali, jęczeli i oczekiwali na przebudzenie w erze lepszego przymierza? Czy postawa Boga wobec nas w dniu lepszego przymierza, które zostało zawarte przez krew Jego drogiego Syna, w czasach, gdy jest nie dziesięciu, lecz miliony sprawiedliwych na ziemi, jest gorsza niż była wobec Sodomy i Gomory?

Bultmann nazwał te wysiłki własne grzechem podstawowym[i]. Obejmuje to nasze modlitwy. Jedyne dzieło, które robi wrażenie na Bogu to dzieło Jego drogiego Syna. Nasze dzieło wstawiennictwa nie jest ani trochę bardziej przekonujące niż dzieło Jezusa na Krzyżu.

Modlitwy, które nie pojmują bądź źle przedstawiają dzieło Chrystusa, są modlitwami na które Bóg nie może odpowiedzieć, bez względu na to, jak wielu ludzi się modli i jak bardzo petenci mogą być szczerzy, entuzjastyczni i poruszen. Nasz stosunek do Boga i Boża odpowiedź na naszego modlitwy opiera się wyłącznie na Osobie i dziele Jego Syna. Nie ma innego fundamentu.

Crosby, czy ty twierdzisz że nasze modlitwy ze jednostki, społeczności i narody są bezużyteczne? Nie, nie mówię tego. Polecono nam modlić się: zawsze, wszędzie i o naszych przywódców. Cała istota jest w tym, co myślimy na ten temat. Nie przekupujemy Boga ani wymuszamy nic na Nim naszym dobrym zachowaniem i naszymi modlitwami, jakbyśmy mówili:

“No, Jezu, miej serce i bądź dla nas dobry. Naprawdę nam przykro za to, jak bardzo byliśmy źli, i naprawdę staramy się, bardzo staramy się być dobrzy, a teraz modlimy się naprawdę, bardzo, bardzo usilnie. Mamy prawo zobaczyć przebudzenie”.

Nie! Możemy modlić się za nasze miasta wyłącznie dlatego, że Bóg już jest wobec nich dobrze usposobiony! Nasze modlitwy mają sens tylko dlatego, że jedyną nadzieją w modlitwie jest to, że Bóg już jest pozytywnie nastawiony, a ponieważ my nie jesteśmy wierni [ii], On dał Swego Ducha do naszych wnętrz, Ducha Chrystusa, Ducha modlitwy, jako „bezpieczne wybrzeże” w nas i przez nas, i to dlatego, że ma dobre zamiary wobec ludzkości. Uwierzymy w to, wejdźmy w to i przekażmy to. W modlitwach o miasta wchodzimy w Jego dobroć i odpoczniecie, nie staramy się Go przekonać, aby był dobry! Wszelkie zmaganie i walka w modlitwie jest de facto wyznaniem naszej niewiary! Jedyną nadzieją naszej modlitwy jest to, że Bóg jest konstytucyjnie dobry dla sprawiedliwych i dla niesprawiedliwych i już osiągnął Swoje zamiary. Jezus zmartwychwstały jako reprezentant Dobrego-Człowieka jest tym wstawiennictwem.

Hbr. 7:24-25 nie reprezentuje Chrystusa spieszącego w modlitwie na spotkanie kosmicznych wydarzeń. Kontekst odnosi się do kapłaństwa Chrystusa, które daje dostęp do Boga. Jego kapłaństwo zapewnia zbawienie tym, którzy mają odwagę przystąpić do Świętego Boga. Jego kapłaństwo to nie mikro-zarządzanie kosmosem przez nieustanną modlitwę!

Źródłem zamieszania jest angielski przekład oddający to miejsce jako “to make intercession” (wstawiać się). Robi to takie wrażenie, jakby coś było jeszcze nie zrobione, coś jeszcze do osiągnięcia, czym Jezus jest teraz zajęty w niebie przez wstawiennictwo.

W grece jest tak: On zawsze żyje dla tego wstawiennictwa. Nie brzmi to dobrze w j. angielskim i można zrozumieć dlaczego niektórzy tłumacze zrobili to, co zrobili, aby było to czytelne, lecz cierpi na tym znaczenie.  Zwróć uwagę na rodzajnik “the” (poprzedzający rzeczowniki –przyp.tłum.). Ten wers nie mówi o przypadkowym różnorodnym „wstawianiu się” za to czy tamto. Jest pewne szczególne wstawiennictwo, zdefiniowane, pojedyncze wstawiennictwo, którego skutki są stałe (czas teraźniejszy czynny).

Jego zmartwychwstanie jest tym wstawiennictwem. On wstąpił na wysokości i zasiadł[iii]. To dzieło wstawiennictwa jest wykonane. Jego wstawiennictwo nie jest czymś, co On robi. Jego obecność w okręgach niebieskich, jako reprezentanta Człowieka, jest tym wstawiennictwem! Jego zmartwychwstanie jest wstawiennictwem, które daje możliwość i zapewnia  dostęp do Boga tym, którzy przychodzą do Niego. Pan nie szamocze się po niebie, prosząc Ojca, aby zrobił to czy tamto. Jego dzieło, Jego Krzyż i zmartwychwstanie wypełniły tęsknotę i potrzebę tego, aby „człowiek naprawił wyłom”. W Niebie jest zmartwychwstały Dobry-Człowiek, który na zawsze zamknął ten wyłom.

Powinno to w głęboki sposób wpłynąć na to, jak myślimy o naszej modlitwie. Większość tego, co się dziś dzieje jako wstawiennictwo to tylko energie w koronce z pragnień bardzo zapalonej ludzkiej duszy usiłującej ściągnąć na ziemie to, co, jak się jej wydaje, Bóg powinien robić. To tak, jakbyśmy wkręcali rękę Bogu, który jest raczej zniechęcony do działania, dopóki nie zostanie przekonany naszym wstawiennictwem, co robi, w naszym błędnym przekonaniu, sam Chrystus. Takie podejście jest również obrazą dla dzieła Chrystusa.

Nigdy nie przestanie mnie zdumiewać ilość ludzi, którzy bez cienia przekonania pojadą wiele kilometrów, aby wziąć udział w spotkaniu modlitewnym o przebudzenie dla miasta, mijając po drodze domy sąsiadów, których nie znają nawet po imieniu! Której części „miłuj bliźniego swego” nie rozumiemy? Jestem przekonany, że gdybyśmy mniej czasu spędzali na modlitwach o nasze miasta, a więcej czasu poświęcili na praktyczne posłuszeństwo na rzecz naszych miast to zobaczylibyśmy „przebudzenie”, o które błagamy Boga.

To nie jest skomplikowane

Nie da się zrekompensować modlitwą braku posłuszeństwa dla wyraźnych, prostych i bezpośrednich poleceń naszego Pana. Chciałbym zasugerować, że jeśli chcemy oglądać Bożą dobroć i moc manifestującą się w naszych miastach w wymiarze, o którym nie mamy pojęcia, to na początek powinniśmy zacząć pokutować za to, że sposób w jaki się modlimy pokazuje na usystematyzowaną niewiarą, oraz za nasze nieposłuszeństwo w tak prostych rzeczach, że nawet dziecko może je zrobić.

Modlitwa i praca,… praca i modlitwa… jak ptak z jednym skrzydłem, każde jest bezużyteczne bez drugiego. Boża miłość, która dotyka naszych bliźnich przez ciebie i przeze mnie,.. to jest przebudzenie. Przebudzenie to teraźniejsze posłuszeństwo, a nie przyszła nadzieja na duchową mistykę.

 

– – – – – – – – – – – – – – – – – –

Copyright 2011 Dr. Stephen R. Crosby www.drstevecrosby.wordpress.com. Fragmenty tego artykułu są skrótami z książki Dona Atikin’a i Steve Crosby „New Creation Prayer”. Wolno kopiować, przekazywać dalej, rozpowszechniać w niedochodowych celach jeśli zachowana ta nota w całości, na wszystkich duplikatach, kopiach i odniesieniach linków. Aby uzyskać zgodę na drukowaną kopię w celach zarobkowych w jakiejkolwiek formie medialnej proszę o kontakt z:  stephcros9@aol.com.

[i] Rudolph Bultmann. Existence and Faith, p.81.

[ii] Hbr. 6 – Bóg zawarł przymierze Sam z Chrystusem, ponieważ ludzkość nie jest wierna. Już agwarantował, że Jego własne cele zostaną wypełnione w ludzkości, dla ludzkości i przez Ludzkość. Dlaczego modlimy się tak, jakby wszystko zależało od nas.

[iii] Hbr. 1:3, 10:12.

 

аудит сайтов