Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Parada

Gary Bixler.

W ogóle nie jesteśmy uczeni ewangelii. Siedzimy w ławkach naszych wygodnych kościołów i żyjemy pełnią życia owoców pobłażania sobie oraz egoistycznych celów i marzeń. Wzywamy imienia Jezusa jakbyśmy byli Jego ludem, a jednak nie wydajemy żadnego z owoców Jego Ducha, nie demonstrujemy Jego mocy i okazujemy niewiele Jego miłości i świętości. Głosimy Chrystusa, ale nie żyjemy Chrystusem. Szukamy Go, a jednak nie znajdujemy. Jest nam obcy, jest wielką tajemnicą, którą czcimy z dala, ponieważ zostaliśmy nauczeni takiej ewangelii i podążamy za ewangelią, która wcale ewangelią nie jest.

Taka 'ewangelia’ (która nie jest ewangelią) niczego nie wymaga. Jest to ewangelia łatwa, pełna pragnień dobrego życia, pełna pragnień szczęścia, bezpieczeństwa i powodzenia. Jest to ewangelia, która mówi, że jesteśmy fajni, daje nam przyzwolenie na korzystanie z naszego bogactwa… Ta 'ewangelia’ prowadzi nas w dół szeroką drogą ku zniszczeniu, ogromne tłumy spokojnie poruszają się wzdłuż wygodnego, szerokiego, wysadzanego drzewami po obu stronach bulwaru. Jest jasno oświetlony słońcem, po drodze grają zespoły, dzieci idą z balonikami, klowni brykają, żonglują i dobosze grają. Ta gigantyczna parada napędza się sama, jest świetnie zorganizowana i prowadzona przez czarującą grupę mężczyzn i kobiet ozdobionych najlepszymi uniformami. Za sceną znajdują się wyszkoleni technicy, zapewniający, aby tylko najlepsze obrazy dostały się do kamer a każdy artysta tego spektakularnego wydarzenia wykonywał swoją robotę tak, aby widzowie i wszyscy obserwatorzy dobrze się bawili. Są też siły porządkowe w prostych strojach, gotowi do zajęcia się cichaczem każdym dziwacznym zachowaniem czy zakłóceniem porządku, ponieważ parada musi trwać niezakłócona przez jakiekolwiek niewłaściwe czy nieprzyzwoite zachowania.

Ta 'ewangelia’ nie jest ewangelią, jest sportowym widowiskiem. Jest to parada, która co tydzień jest uważnie przygotowywana przez najlepiej płatne umysły w kościołach; przez tych najbardziej utalentowanych, aby to wszystko poskładać razem i stworzyć najlepszy możliwy show. Zostali wynajęci przez uczestników, właśnie przez te tłumy, po to, aby im się podobało, aby zapracowali na swoje wypłaty, zapewniając, że wszystko pójdzie dobrze, aby wszystko płynęło, tłum był poruszony, aby wszystko było zbudowane wokół jakiegoś tematu, z którego wypływa wspaniały wniosek. Aby muzyka z tym współdziałała i słowo doprowadziło do szczytu, co postawi widownię na nogi z nową energią życiową i zachętą na nadchodzący tydzień, aby mogli trzymać się swej 'ewangelii’ aż do następnej parady.

Są też mniejsze parady w telewizji, aby ci wierni mogli mogli otrzymać swoją porcję energii życiowej i wzmocnienia na dalszą drogę nawet w środku tygodnia. Celem tych pokazów jest wypełnienie dziury między terminami parad w ich rodzinnych miasteczkach. To świetne sety pokazujące uśmiechniętych ludzi o scenariuszach pełnych 'ewangelii’, która nie jest ewangelią. Widzowie oglądają uwielbiających ludzi, słyszą paradną muzykę wykonywaną przez tych samych ludzi, którzy śpiewają i tańczą na prawdziwych paradach. Czasami ktoś próbuje nadawać show, na który składa się inna ewangelia z jakimiś brzydkimi i przykrymi rzeczami, głosi jakąś mniejszą wiarę, już nie tak bardzo pozytywną, lecz te widowiska szybko padają, ponieważ nie przyciągają tak bardzo widzów. Dla producentów problem rozwiązują wskaźniki oglądalności.

Niestety, ku ich wielkiemu zmieszaniu, Jezus Chrystus, Pan Swego Kościoła, nie ma czasu na parady, On nie ogląda telewizji, jest na to zbyt zajęty. Jest na Wąskiej, a nie na Broadway (Broad Way to Szeroka droga – przyp.tłum.), Drodze. Pan jest na pomniejszych drogach i małych uliczkach, zajęty uzdrawianiem złamanych serc, ludzi chorych, ślepych i kulawych. Jego czas jest zajęty udziałem w małych grupach uczniów, którzy szczerze Go potrzebują, jest z tymi, którzy cierpią, są w więzieniu, w bólu, na kolanach w udręce i potrzebie. Jest z tymi, którzy idą za Nim w każdej chwili i polegają na Jego miłości i sile, na mocy Jego Ducha, że przeprowadzi ich przez cały dzień. Jest blisko tych, którzy mają złamanego ducha, i którzy nie mają własnego wdzięku i show-maństwa, nadających się do paradowania.

Chrystus jest z tymi, którzy Go potrzebują, a nie z pozostałymi. Przeważnie wierni są ubodzy i nieznaczący w oczach świata. Ta parada przechodzi daleko od ich miast, nawet da się słyszeć odległe bębny. Czasami ktoś się udaje na tą paradę, lecz ochrona zatrzymuje ich, zanim choćby na moment zajrzą, a to dlatego, że nie są właściwie ubrani i w oczywisty sposób widać, że nie mieszczą się w ramach 'docelowego rynku’. Mogą sobie włączyć telewizję i zobaczyć jedną z mniejszych parad, lecz czują się przez to tylko jeszcze gorzej, a skoro nie biorą udziału we wspaniałym życiu, więc wyłączają TV.

W erze tej parady tylko Jezus jest z ubogimi w duchu. Pragną sprawiedliwości, a nie zabawiania, tęsknią za Chrystusem i chcą znać społeczność Jego cierpienia, aby mogli mieć udział w mocy zmartwychwstania Jego. Niosą krzyż każdego dnia, co jest znakiem życia Jezusa w nich, lecz to powoduje, że są raczej nie do zaakceptowania i nieatrakcyjni dla uczestników parady i obserwujących tłumów. To dlatego już dawno temu krzyż został zakazany na paradach, choć wolno go jeszcze dyskretnie umieszczać na budynkach po drodze.

Jezus mówi do wielu z tego tłumu i do niektórych artystów z parady, lecz jest im tak trudno usłyszeć coś poza hałasem zespołów i odgłosów nieustannego trwającego przedstawienia. Stale rozpraszani, wracają do tego co dla nich łatwe, do pocieszających wersów i spokoju, do wygodnej 'ewangelii’. Jezus rezygnuje i wraca do Swych skromnych ludzi na Wąskiej Drodze.

Parada trwa nadal. Być może dopiero wtedy, gdy uderzą ubóstwo, choroba, przerażenie wojną czy życiowe tragedie, zatrzymają paradę, a być może okaże się, że gdy te rzeczy dotkną wystarczającą ilość ludzi z tłumu to zaczną spędzać zbyt wiele czasu na kolanach wołając o to, aby Bóg dał jeszcze jeden tydzień parady. Być może nie będzie wtedy parady w następnym tygodniu. Wtedy Jezus może przyjdzie, zbliży się do tych cierpiących i samotnych, oni będą słuchać i usłyszą Jego głos miłości i miłosierdzia a On zabierze ich na Wąską Drogę, aby przyłączyli się do tych, którzy są na Drodze Miłości. Wtedy będą radośni w ucisku, znajdą moc do życia w cierpieniu, doświadczą Mocy Zmartwychwstania w swoim życiu i razem z wiernymi porzucą swoją życiową paradę.

Być może trzeba podjąć decyzję, aby opuścić paradę i pójść z Jezusem. Niewielu ją znajduję, powiedział Pan. Czy ty znajdziesz??

aracer.mobi

Codzienne rozważania_05.12.10 Konflikt wieków

James Ryle

A jeśli Ja wyganiam demony Duchem Bożym, tedy nadeszło do was Królestwo Boże” (Mat. 12:28).

Jezus był człowiekiem namaszczony przez Boga Duchem Świętymi mocą, chodził czyniąc dobrze, uzdrawiając uciśnionych przez diabła, ponieważ Bóg był z Nim. Wyraźnie powiedział, że czynił wyłącznie to, co widział, że Ojciec czyni. W pewnym szczególnym przypadku było to wypędzenie demona z nieszczęsnego człowieka. Jezus uzdrowił go, przywracając wzrok i słuch. Ludzie, którzy to widzieli słusznie byli tak zdumieni, że mówili, ogłaszając o Jezusie: „Czyż nie jest to Syn Dawida!” Lecz, gdy usłyszeli to faryzeusze, odnieśli się do tego cynicznie: „To nic innego jak tylko czarna magia. Jakieś diabelskie sztuczki, które wyciąga z rękawa” (parafraza The Message).

Jezus skonfrontował ich szyderstwa przenikającą mądrością: „Sędzia, który wydaje przeciwne wyroki na tą samą osobę sam siebie unicestwia, a rodzina, która jest stale skłócona ginie, tak też jeśli Szatan Szatana wypędza, to czy jeszcze jakiś Szatan zostaje?” Nie mogli Mu na to odpowiedzieć, lecz Pan jeszcze nie skończył: „Jeśli rzucacie we mnie błotem, ogłaszając, że ja diabłem wyganiam diabła to czy to samo błogo nie przywiera do waszych egzorcystów?” Wtedy ostatecznie wykazał ich ignorancję: „Lecz jeśli ja Bożą mocą wyganiam te złe duchy, to Królestwo Boże jest tutaj na pewno” (The Message).

Jezus przyszedł w pewnym specyficznym celu: udaremnić dzieła diabła i odwrócić zło, które uczynił i robił to z miażdżącą skutecznością.  Biblia mówi, że go „wystawił na pokaz jako zniweczone, opróżnione i pokonane” (Kol. 2:15, Phillips NT). Zrobiwszy to dla nas, teraz wprowadza nas do tego zwycięskiego, wielkiego osiągnięcia, uwalniając nas od mocy ciemności i przenosząc do Królestwa Bożego. Pomimo że dzieło jest już skończone, pełne dowody tego nie będą widoczne aż do Dnia Pańskiego, gdy Chrystus wróci. Wtedy zostaniemy złapani w napięcie budujące się między dwoma przeciwnymi królestwami, przeżywając konflikt wieków.

Niemniej nie jesteśmy ofiarami, lecz zwycięzcami; nie jesteśmy bezradni, lecz pełni nadziei; nie jesteśmy bezbronni, lecz ubrani w zbroję światłości; nie jesteśmy bezsilni, lecz wypełnieni Duchem Świętym; nie jesteśmy sami, lecz otoczeni przez potężne zastępu, towarzystwo braci i sióstr na ziemi oraz armie płomienistych aniołów w niebie nad nami.

Królestwo Boże zbliża się, a diabeł ucieka!

deeo.ru

Rozwój jest przede wszystkim sprawą relacji

Graham Cooke

Bóg chce, abyśmy znali Go w taki sam sposób, jak On nas zna. W każde okoliczności wbudowane jest wezwanie, aby podnieść stan naszego przeżywania/doświadczania Pana. On zawsze daje takie propozycje, które demonstrują Jego miłość, radość i przychylność dla nas. On kocha Swoich ludzi i chce, abyśmy w tym twardym i nieuporządkowanym życiu uczestniczyli w spotkaniach z Nim i przeżywali Jego obecność. W każdych okolicznościach zadaję w sercu jedno pytanie: „Panie, czym chcesz dla mnie być teraz, czym nie mógłbyś być innym razem?” Każda sytuacja jest dla nas również zaproszeniem. Bóg w każdej sytuacji składa nam propozycje. Nasze życie jest otoczone przez objawienie Boga i Jego natury. Nie da się uciec przed tą prawdą i prawdziwym poznawaniem Boga. Duch Święty jest zwyczajnie zbyt dobry w tym, co robi. Jest duchem wyjawienia (Jn. 16:13), On czci Jezusa i jest nieskończenie zafascynowany Jego dziełem w naszym życiu. Jest duchem mądrości i objawienia, który naświetla każdą sytuację. Miłość do Ducha Świętego jest równie ważna jak kochanie Ojca i Syna. Nie da się rozdzielić Osób Boga, lecz należy się z nimi spotykać zarówno razem jak i indywidualnie. Duch Święty jest geniuszem w życiowych sprawach, On wszystko wie o wszystkim i może wszystko zrobić! To zdumiewająca osoba. Być w Jego obecności jest ogromnie rozpalające i zachęcające.

Objawienie jest wglądem; jest to światło spostrzeżenia, które otwiera nas, abyśmy mogli zobaczyć coś więcej niż tylko otaczającą nas sytuację. Spostrzeżenie prowadzi nas do zaufania Panu, co jest pierwszym wymaganiem życia (Przyp. 3:5). Nasze serce zawsze jest na pierwszym miejscu. Bóg nigdy nie mówi do głowy, jeśli wcześniej nie otworzy naszego serca. Wewnętrzny człowiek ma wgląd w wewnętrzne dzieła Boga. Spostrzeżenie zatem prowadzi do zrozumienia. Nasz umysł zostaje odnowiony i zaczyna iść szlakiem serca. Zaufanie staje się wiarą, a my zaczynamy bardziej szczegółowo rozmawiać z Panem. Równocześnie wiara stwarza spotkanie, w którym jesteśmy wystawieni na Bożą Obecność. Pan kocha takie chwile z nami. Spotkanie sprawia, że stajemy się całkowicie przekonani co do tego Kim Bóg jest dla nas i uzyskujemy pewność co do tego, co zrobi w danej sytuacji.

Zetknięcie gwarantuje cały szereg dalszych trwających stale doświadczeń, które w związku z zaistniałą sytuacją, powinny być dostępne nam. Każdy problem ma swoje rozwiązanie, ponieważ każda sytuacja jest zaproszeniem do bliskiego poznania Boga, nawiązania z więzi z Nim. Te doświadczania miłości, pokoju, radości, cierpliwości, dobroci, przychylności itp., wzmagają naszą nadzieję. To jest tak: dochodzenie do pełnego przekonania prowadzi do oczekiwania, które rozszerza zarówno wnętrze człowieka jak i sytuację zewnętrzną. Prawdziwe poznanie musi obejmować spotkanie i doświadczanie, a nie jest czymś wyłącznie intelektualnym, mózgowym.

Przeczytałem kiedyś książkę zatytułowaną „Tortured for Christ”. Jest to historia Richarda Wurmbrandt’a, który był więziony przez Sowietów w obozie na Syberii. Ta książka dała mi pewien obraz, jakąś myśl i pewne zrozumienie tego mężczyzny. Później miałem szczęście spotkać się z nim osobiście i spędzić kilka godzin na rozmowie. To spotkanie (zetknięcie) było głębokim przeżyciem, które spowodowało eksplozję zrozumienia go na zupełnie innym poziomie. Gdy ponownie wróciłem do tej książki, zobaczyłem tam i wyczułem rzeczy, które były dla mnie niedostępne za pierwszym razem. Pismo działa w taki sam sposób.

Akademickie studia nad Biblią ujawniają pewne wartościowe rzeczy, niemniej to spotkanie z Autorem, otwiera nas na coś znacznie więcej niż intelektualne zrozumienie. Każde zetkniecie z Jezusem sprawia, że słyszymy tego samego ducha objawienia, który uruchamia w nas pragnienie nowego doświadczania piękna i cudowności Boga. Nie czerpiemy naszego objawienia Boga z tego, jak przeżywamy Go, lecz czerpiemy je z tego, jak się Sam nam objawia. Każda sytuacja obejmuje zaproszenie do relacji, do przeżywania Go i poznawania Kim jest dla nas teraz. Każda okoliczność ma cel główny i drugorzędny. Celem głównym jest poprawienie naszej więzi z Panem a celem drugorzędnym jest zajęcie się samą sytuacją.

Jeśli skoncentrujemy się na zaproszeniu i nastawimy serca na poznanie Pana to we wszystkich dziedzinach wzrośniemy w Chrystusie (Ef. 4:15). Staniemy się słodką wonią Chrystusa wszędzie dokądkolwiek pójdziemy (2Kor. 2:15). Przede wszystkim wrośnie nasza relacja z Nim. Ten stale trwający proces stykania się prowadzi do regularnego przeżywania/doświadczania Chrystusa, co wzmacnia nas w kształtowaniu na Jego podobieństwo (Rzm. 8:29). Jeśli relację z Bogiem stawiamy przed rozwiązaniem okoliczności to we właściwy sposób wykorzystujemy zaistniała sytuację, zamiast być wykorzystanymi przez nią. Jeśli odwrócimy ten proces, to często jest tak, że niczego nie zyskamy. Nasze okoliczności rzadko rozwiązują się, a nasze rzeczywiste poznanie Jezusa nie wzrasta, a nawet jeszcze gorzej, bo może się okazać, że będziemy musieli ponownie przejść przez te same okoliczności.

Proces, w którym objawienie staje się prawdą w naszym doświadczeniu zawsze jest związany z życiowymi sytuacjami. Zawsze chodzi o coś więcej niż nasz aktualne okoliczności. Wzrastająca dziś wieź z Bogiem otwiera nas na nowy poziom życia w Duchu jutro. Mądrość jest umiejętnością widzenia tak, jak widzi Bóg, myślenia w taki sam sposób i działania w zgodzie z Jego celem. Te wszystkie doświadczenia są przede wszystkim relacyjne. Bóg nie wzmacnia nas po to, abyśmy mogli sprzeciwiać się naszym okolicznościom, z raczej usiłuje dać nam siłę opartą na więzi z Nim, tak aby On zwyciężał w nas i przez nas. Prawdziwe poznanie jest ogólnym wynikiem procesu urzeczywistniania Boga w nas.

Wgląd wywołuje wnikliwość i zaufanie, to z kolei prowadzi do zrozumienia, odnowienia myślenia i wiary. Stąd możemy ruszyć ku spotkaniu z Obecnością, co daje nam relację/więź, pełne przekonanie o tym, Kim jest Bóg dla nas i co chce zrobić w naszej sytuacji. To prowadzi nas do nowego poziomu stale trwającego doświadczenia, które łączy nas z oczekiwaniem (nadzieją!). Końcowym wynikiem tego procesu jest wzrost oczekiwania i prawdziwego poznania Chrystusa wewnątrz, dzięki czemu w każdych życiowych okolicznościach dojrzewamy.

Czym chce Bóg być teraz dla ciebie, czym nie mógłby być innym razem? Odpowiedź na twoja obecną sytuację jest w pierwszym rzędzie związana z więzią z Bogiem. Pozostań w tym miejscu, aż do chwili przełomu w swym postrzeganiu tego, kim Bóg jest dla ciebie. Życie zaczyna się zawsze tutaj!

deeo.ru

Codzienne rozważania_04.12.10 Królewska panująca moc Boża

James Ryle

Albowiem Królestwo Boże, to nie pokarm i napój, lecz sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym” (Rzm. 14:17).

Kiedy jubiler chce pokazać wyborne piękno diamentu, zawsze umieszcza go na tle czarnego aksamitu w jasnym świetle. Dzięki temu jedynym przedmiotem, który przyjmuje i odbija światło jest klejnot, pokazując w ten sposób pełny swój blask. Spróbuję zrobić podobnie w stosunku do Królestwa Bożego, chcę przestawić je przez kontrast.

W filmie „The Mist” (Mgła), opartym na noweli Stephena Kinga, na małe miasteczko, Bridgton, następnego dnia rano po silnej burzy nagle opada nienaturalnie gęsta mgła. Przy niemal zerowej widzialności nikt nie zauważa, że we mgle ukrywają się liczne dziwaczne gatunki stworów z innego świata, które zajadle atakują każdego, kto zaryzykuje wyjście na zewnątrz. W dziwacznym splocie wydarzeń historia nagle nabiera cech religijnych, gdy pani Carmody ogłasza, że jedynym sposobem na uspokojenia ciemności i zatrzymania mocy zła jest złożenie ludzkiej ofiary.

Ok, . . . .to jest czarny welwet, na którym dla kontrastu chcę położyć najbardziej niezwykły i lśniący królewski klejnot: Królestwo Boże.

W Królestwie jest dokładnie przeciwnie niż w Mist, z jednym wyjątkiem. W obu przypadkach są to królestwa rozszerzające się i niosące ze sobą coś z innego świata. W przypadku Mist, był to horror i śmierć powodowane przez odrażające stworzenia, w Królestwie zaś jest to sprawiedliwość, radość i pokój, które do naszego życia wprowadza działający w nas Ducha Świętego. W Mist funkcjonowała ukrywająca się siła, podczas gdy w Królestwo wyprowadza się pełną klarowność wszystkiego. Królestwo to królewska, panująca moc Boża obecna teraz w naszym świecie; moc przenikająca wszystko, mająca zbawczy wpływ na wszystko, uzdrawiająca i przemieniające życie, domy i społeczności. Wszystko tutaj dzieje się zgodnie z Bożym planem, dopóki człowiek nie próbuje zrobić z tego religii. Wtedy właśnie pojawia się potwór. Paweł pisze: „Królestwo Boże to nie pokarm i napój„, mając na myśli to, że nigdy Bożym zamiarem nie było, abyśmy osądzali jedni drugich co do jedzenia i picia, chodzenia do kościoła w niedziele, czy mnóstwa innych rzeczy, których celem jest oddzielanie nas od siebie.

Jezus wprowadził królewską, panującą moc Bożą do naszego świata po to, aby różne rzeczy naprawić, a nie żeby z nich robić religię. Sprawiedliwość oznacza być w porządku z Bogiem i człowiekiem. Natychmiastowym skutkiem sprawiedliwości jest pokój, ponieważ już więcej nie walczymy o kontrolowanie siebie nawzajem, o to, aby inni robili coś tak, jak my uważamy za właściwe. Skutkiem pokoju jest zawsze radość, poczucie szczęścia z powodu uzdrowionych relacji.

Odwróć się od nieświętego Mist, a przeżyj swoje życie w przenikającej obecności Ducha Świętego, ponieważ to On wykonuje działa królewskiej, rządzącej mocy Bożej w naszym życiu,… i przez nasze życie dla innych.

aracer.mobi

Codzienne rozważania_03.12.10 Królewscy Ambasadorzy

James Ryle

A idą, głoście wieść: Przybliżyło się Królestwo Niebios” (Mat. 10:7).

To  przesłanie nie zmieniło się. Pierwszy mówił to Jan Chrzciciel, jako zwiastun Pana Jezusa. Następnie Sam Jezus rozpoczął swoją własną służbę tą samą deklaracją, a teraz upoważnia Swoich uczniów, aby nieśli dokładnie to samo przesłanie, wszędzie dokądkolwiek pójdą.  A mówiąc dokładniej: dokądkolwiek my pójdziemy.  Jest to ważne rozróżnienie, ponieważ jeśli przystąpimy do tego wezwania głoszenia Królestwa skupieni na tym, gdzie idziemy przekazać przesłanie to, gdy już tam się znajdziemy, okaże się, że straciliśmy wszystkie okazje, które czekały na nas po drodze. A tak prawdę mówiąc właśnie tam, po drodze, najczęściej przejawia się Królestwo Boże. Byłoby poważnym błędem tak skupić się na tym, co Bóg zamierza zrobić później, aby stracić to, co Bóg robi właśnie w tej chwili.

Tak więc, gdy idziesz, głoś; nie czekaj, aż dotrzesz na miejsce, ponieważ do tej pory kazanie nie będzie niczym więcej, jak tylko zwykłym kazaniem, a czy już nie dość ich słyszeliśmy do tej pory! Gdzieś po drodze, w miarę upływu lat, doszliśmy do wniosku, że uporządkowane nabożeństwa w niedzielny poranek prawdopodobnie spełniają wymagania zlecenia przekazanego nam przez Mistrza i każdego dnia tracimy możliwość obserwacji działania Królestwa Bożego wokół nas. Królestwo Boże to nie tylko słowo, lecz również moc. Jezus powiedział im, aby nie tylko ogłaszali królestwo, gdy idą, lecz aby również demonstrowali je tym, co robią. Innymi słowy: Pan chce, abyśmy stali się środkiem przez który będzie wyrażał Swoją moc, która zmienia stan rzeczy z tego, co jest, na taki, który Bóg chce widzieć.

Jak Ojciec Mnie posłał, tak Ja was posyłam” – powiedział Jezus (Jn 20:21). Apostoł Paweł napisał: „Jesteśmy więc ambasadorami zastępującymi Chrystusa, jak gdyby przez nas Bóg upraszał. Jako zastępujący Chrystusa prosimy: „Pojednajcie się z Bogiem” (2Kor. 5:20). Niewiele jest miejsc, które równie precyzyjnie podsumowują nie tylko nasza misję, lecz i nasze przesłanie.

Jesteś królewski ambasadorem Królestwa Bożego i gdziekolwiek idziesz wypełnia ta misję i ogłaszaj to przesłanie: „Przybliżyło się Królestwo„. Wśród codziennej działalności po prostu mów ludziom dobrą nowinę o tym, że panująca moc Boża jest dostępna, aby pomóc im, bez względu na to z czym się obecnie zmagają.

эффективное продвижение поисковая оптимизация сайта

Codzienne rozważania_02.12.10 Największe wsparcie

James Ryle

A gdy Jezus usłyszał, że Jana uwięziono, usunął się do Galilei. . . . .Odtąd począł Jezus kazać i mówić: Upamiętajcie się, przybliżyło się bowiem Królestwo Niebios” (Mat. 4:12, and 17).

Jan Chrzciciel był pod każdym względem kimś nadzwyczajnym.  Został napełniony Duchem Świętym jeszcze w łonie matki i wybrany przez Boga na zwiastuna Jezusa Chrystusa. Widziano go jako mężczyznę ubranego w skóry wielbłądzie i jedzącego szarańczę i miód z pustyni. Głowił Słowo Boże bez najmniejszego strachu; niezastraszony przez nikogo, nawet przez złego Heroda, który wrzucił go do więzienia. A za co? Czy Jan był mordercą, złodziejem, gwałcicielem? Nie, po tysiąckroć nie! Był prorokiem i gdy zepsuty król został skonfrontowany z prawdą przesłania Jana, musiał go w jakiś sposób uciszyć. Przesłanie Jana stanowiło znacznie większe zagrożenie dla jeszcze jednego księcia, Księcia Ciemności i choć Herod siedział na tronie to Szatan trzymał berło, którym rządził twardym sercem króla. To nie on, nie Herod, wtrącił Jana do więzienia, ponieważ zwiastowanie Królestwa musiało być zatrzymane!

A teraz, o co mi chodzi. Gdy Jezus usłyszał, że Jan został wtrącony do więzienia, rzucił się do działania. Zostawiając rodzinne okolice Nazaretu, przenosi się do Galilei i zamieszkuje w Kafarnaum, wypełniając w ten sposób proroctwo: „Lud, który siedzie w ciemności ujrzy światłość wielką, a nad mieszańcami krainy mroków zabłyśnie światłość„.  „Od tej chwili Jezus zaczął głosić i mówić: Upamiętajcie się, przybliżyło się bowiem Królestwo Niebios!„.

Chwileczkę, czy nie to mówił Jan? Dokładnie. Teraz Jezus jest na scenie, aby go wesprzeć, dokładnie wtedy, gdy Jan potrzebuje Go najbardziej. Jezus zrobi to samo dla ciebie dziś za każdym razem, gdy trafiasz na opór z powodu wiernego wykonywania tego, do czego cie Bóg powołała. On jest, i zawsze będzie, Największym Wsparciem.

Bez względu na opozycję wzbudzoną przeciwko nam, nawet przez samo piekło, przetrwamy pod każdym względem. „Miej w pamięci Jezusa Chrystusa, który został został wskrzeszony z martwych według mojej ewangelii” -napisał Paweł w swoim ostatnim liście, dodając: „dla której cierpię niczym złoczyńca aż do więzów, ale Słowo Boże nie jest związane!” (2Tym. 2:8).

Królestwa Bożego nie da się związać, ponieważ Król siedzi na Swoim tronie, wspierając codziennie każdego z nas.

seo оптимизация под яндекс

Help for Christmas projects in India

Praise the Lord!

[…]

We have many programmes on Coming Christmas like New Clothes distributions and books and kid itmes for children’s purpose and New Saris distribution for widows and one time special lunch for all the children’s and widows and different music and worship programmes. Some special gifts to our pastors. And for this purpose we need a lot of financial support for doing and performing the above said things on the Christmas day and we hope that our Heavenly Father will release the Heavenly Funds through you for celebrating the Christmas among the poor children’s, widows, poor Christian families and poor pastors.

So if Holy Spirit is leading you to help us for this coming Christmas then please come forward to help us as soon as possible because we need to buy and arrange so many things for this Christmas purpose and it doesn’t matter that how much you are willing to support either it is small or big for The Kingdom of God Christmas just send your help as a gift via Western Union by using the following address:

Kindly help us in the name of J.Praveen Kumar (My Full Name: JUJJAVARAPU PRAVEEN KUMAR)

J.Praveen Kumar ;

J.J.Nagar ;

M o v v a Post ;

A.P.,South INDIA;

Pin Code- 521135.

Note: Don’t forget to give the information of MTCN and the sender’s address because this information is necessary to pickup the your sending money.

May God Bless You.

MY HELP FOR THE HAPPY CHRISTMAS: 2010

1) MY HELP FOR THE CHILDREN’S CHRISTMAS:

If God bless us financially then we give and supply the following needs to the 100 children’s on Christmas day.

New Clothes for 100 children’s = USD 750

Children & Kids playing Items for 50 children’s = USD 300

Special Lunch & Gifts on Christmas Day for 100 children’s = USD 500

Financially we need USD 1550 for helping the Children’s Christmas.

2) MY HELP FOR THE WIDOWS CHRISTMAS:

If God bless us financially then we give and supply the following needs to the 200 widows, widowers, and old-aged people on Christmas day.

New Clothes for 200 widows = USD 1500

Special Lunch & Gifts on Christmas day for 200 widows = USD 800

Financially we need USD 2300 for helping the Widows Christmas.

3) MY HELP FOR THE POOR PASTORS & POOR FAMILIES:

If God bless us financially then we give and supply the following needs to the 20 poor pastors and 30 poor Christian families on Christmas day.

Christmas financial help for 20 poor pastors: USD 700

Christmas financial help for 30 poor families: USD 800

Financially we need USD 1500 for helping the 20 poor pastors and 30 poor families.

KINDLY PRAY AND SUPPORT AS YOUR BLESSED BY THE LORD JESUS CHRIST FREELY AND BRING YOUR CHRISTMAS TO THE POOR THROUGH YOUR FINANCIAL HELP AND PRAYER.

MAY GOD BLESS YOU.AMEN.  WAITINGFOR YOUR LOVING CHRISTMAS GIFTS IN CHRIST NAME:

EVANGELIST JPK.

http://www.thekingdomofgodministriesmovva.comпродвижение запросов