Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Codzienne rozważania_25.05.10 Zachwyt widokiem przed nami

James Ryle

…zapominając o tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną” (Fip. 3:13).

Pismo zachęca nas do tego, abyśmy pamiętali całą drogę przez jaką Pan nas przeprowadził, ponieważ te wspomnienia są ważne dla zrozumienia sposobów Jego działania i poznania wielkiej miłości jaką do każdego z nas żywi, niosąc nas przez liczne życiowe wydarzenia. Pożałowania godzien jest ten, kto nie ma takich wspomnień. Niemniej, nadmierne grzebanie w przeszłości, jeśli nie zostanie zrównoważone zachwytem widokiem, który jest przed nami, może odnieść przeciwny skutek.

Dążąc do przodu ku górze Synaj, mamy czego wypatrywać przed sobą, gdzie jest Miasto, którego Budowniczym i Twórcą jest Bóg; gdzie nie będzie już potrzebne słońce ani księżyc, ponieważ Pan będzie światłem tego błogosławionego miejsca.

Tam, poza perłowymi bramami, na każdego z nas czeka chwała, która sprawi, że wszystko, cokolwiek przechodzimy dziś popadnie w zapomnienie. Paweł powiedział, że „cierpienia obecnego czasu są niczym wobec chwały, która ma się nam objawić” (Rzm. 8:18). Powtarza też swoje własne słowa, aby upewnić się, że nikt nie pominął tego, o co mu chodziło: „Albowiem nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały, nam, którzy nie patrzymy na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne” (2Kor. 4:17-18)

Masz jakiś smutek czy ból w sercu? Zniechęcenie, zahamowania? Szyderstwo czy odrzucenie? Pytania bez odpowiedzi? Czy pracujesz, jak się wydaje, nienagrodzony, wysilasz się, stale niedoceniony, a zwycięstwa nie są świętowane? To wznieś swoja głowę i rzuć okiem wiary na to co czeka cię, gdy osiągniesz szczyt swoich najczulszych pragnień.

Tam, na wyniosłym miejscu nie kończącej się radości, otoczymy Tron chwałą. Tam będziemy oglądać Jego twarz i nigdy, nigdy nie będziemy grzeszyć! Tam, z rzek Jego łaski będziemy pili nieograniczone zasoby nieskończonych przyjemności. Nawet teraz, święta góra Synaj daje tysiące świętych słodyczy, zanim jeszcze osiągniemy niebiańskie pola, czy przespacerujemy się złotymi ulicami! Tak więc, będąc jeszcze na tej drodze, niech łzy zostaną otarte, a usta napełnione pieśniami! Ponieważ już teraz idziemy po ziemi Immanuela, aby wyrównywać światowe drogi (zaadaptowane ze starego hymnu: Marching to Zion).

Zachwyceni widokiem przed nami!

deeo

Od lesbijskiej ateistki do matki sześciorga

Dziennikarka z Quebec opowiada swoją historię. Na konferencji organizacji pro-life, Quebec Life Coalition Conference, Brigitte Bedard przykuła uwagę 200 osób historią swego nawrócenia

Georges Buscemi

20 maja 2010 (LifeSiteNews.com) – „Byłam ateistką jak tylko sięgam pamięcią wstecz. – przypomina sobie Brigitte Bedard, młodo wyglądająca, 41letnia dziennikarka, matka sześciorga dzieci, pozostająca w domu, o zmierzwionych brązowych włosach, nosząca stylowe okulary. Przemawiała do 200 uczestników konferencji 15 mataj w Quebecu.

O ile Bedard jest mniej znana niż kluczowy mówca tej konferencji, kardynał Marc Ouellet, którego gorliwe stwierdzenia popierające życie zostały później tego popołudnia zauważone przez lokalne przeciwne ruchowi pro-life media, ona mogła najsilniej dotknąć serc.

Pani Bedard dorastała w czasie, gdy społczność Quebec przechodziła coś, co historia nazywa „Cichą Rewolucją” („Quiet Revolution”), okres od początku lat sześćdziesiątych do połowy siedemdziesiątych, gdy mieszkańcy miasta pozbywali się swojego chrześcijańskiego dziedzictwa i przyjmowali świeckie wartości. „Urodziłam się w 1968 roku. Mówcie mi o pechu” – zażartowała.

Miała typowe dzieciństwo w niereligijnym domostwie, przeszła na jawnie lewicowe stanowisko na Université du Québec à Montréal, gdzie studiowała literaturę. „Napełniłam umysł całą radykalną feministyczną literaturą, wchłonęłam to wszystko” – powiedziała.

Weszła w kilka heteroseksualnych związków, które źle się skończyły. „Popędzana przez to, co czytałam, zaczęłam myśleć, że skoro wszystkie moje heteroseksualne związki były niepowodzeniem, to może jestem lesbijką”. Zaczęła prowadzić życie lesbijki i przyznała, że bawiło ją to przez pewien czas. „Rzeczywiście było to wspaniały czas, w pewnym sensie. Bycie z grupą dziewczyn, rozdzieranie miasta, ćpanie, jakby miało nie być jutra”. Byłam też bardzo aktywna seksualnie”.

Pomimo zabawy i podniecającego stylu życie, czuła się złamana, jak wspomina. „Byłam umysłowym wrakiem, po prostu czułam, że życie wyrwało mi się spod kontroli, że utrzymują dobry stan na zewnątrz, lecz wewnętrznie byłam nieszczęśliwa”. Doszło to do niej, gdy w zupełnie niewyjaśniony sposób, wybuchnęła płaczem pewnej nocy około 3 nad ranem i zaczęła krzyczeć w swym pustym pokoju w nowoczesnej dzielnicy Montrealu, błagając Boga, aby ją „zabrał”. „Oto ja, wojująca feministyczna lesbijska ateistka leżąca na podłodze apartamentu i wrzeszcząca błaganiem Boga. Nie było to zgodne z moimi poglądami, lecz rozpaczliwie potrzebowałam pomocy”.

Zaczęła szukać pomocy, krążąc tam i z powrotem w niezliczonej ilości 12to punktowych programów w nadziei, że znajdzie wreszcie jakieś rozwiązanie swojego „niepokoju” i „życiowego zamieszania”. Aby jeszcze pogorszyć sprawy, rzuciła palenia: „Nagle musiałam spotkać się z surowym życiem bez żadnej ochrony czy bufora”.

Będąc już na skraju wytrzymałości usłyszała od kogoś znajomego, żeby może odwiedziła „zakonników” w sławnym opactwie Saint-Benoît w Saint-Benoît-du-Lac, Quebec. Jakkolwiek dziwna wydawała się jej ta myśl, zaintrygowała ją, więc poszła, choć z rezerwą. „Poszłam do klasztoru z pełną pogardą, uzbrojona w nienawiść do patriarchalnego kościoła, z tym wszystkim, co gromadziłam przez lata radykalnych feministycznych studiów. Dla radykalnej feministki kościół był zasadniczo wrogiem nr 1”.

Weszła do klasztoru, gdzie przydzielono jej pomieszczenie i zakonnika, z którym mogła rozmawiać dwa razy dziennie. „Przez trzy dni z rzędu, dwie godziny dziennie zadręczałam, wrzeszczałam, praktycznie tocząc pianę z ust w twarz tego mnicha, wygrzebując każdą możliwą obelgę, stereotyp, brud, wszystko, cokolwiek przychodziło mi do głowy czy co mogłam wymyślić na temat chrześcijaństwa. Byłam tak wściekła, tak zraniona i zła, wyplułam to wszystko z siebie na tego mnicha, który przez cały czas nie powiedział ani słowa, lecz patrzył na mnie, potrząsając głową”.

Pod koniec tych trzech dni stało się coś, co zmieniło całe jej życie na zawsze. „To był trzeci dzień, szósta godziny wydzierania się. Już mieliśmy się zwiną, w zasadzie to już wykrzyczałam wszystko. Nastąpiła przerwa i wtedy mnich spojrzał na mnie i powiedział: „Nie masz najmniejszego pojęcia, nie masz pojęcia jak bardzo Bóg kocha ciebie; stworzył cię z niczego, zna cię i nie masz pojęcia jak bardzo cię kocha, Swoją córkę. Nie czuj się zawstydzona, pozwól temu spłynąć. Oddaj to, oddaj to, oddaj swoje życie Jemu,… On kocha cię tak bardzo”.

Te proste słowa w tym krytycznym czasie „powaliły ją”, przypomina sobie. Od tej chwili, jej życie zmieniło się całkowicie. „Jestem Jego córką, nie ma dwóch zdań na ten temat, nie potrafię tego wyjaśnić”. Przyznaje, że trudno jest jej wyjaśnić dokładnie, co spowodowało jej nawrócenie: „Bóg po prostu powalił mnie, oszołomił, ja się nie nawróciłam, On przyprowadził mnie do Siebie”.

Obecnie pracuje jako niezależny dziennikarz i jest szczęśliwą żoną i matką sześciorga dzieci pozostającą w domu. Jej życie nie jest usłane różami, niemniej: „Jeśli potrzebuję ciszy to jest nic nie da się zrobić, jak tylko wstać o czwartej rano, co też robię całkiem często. Po prostu, aby mieć trochę spokoju”. Komentując różnice między poprzednim lesbijskim życiem, a obecnym żartuje: „Życie z mężczyzną jest zdecydowanie bolesne, lecz życie z kobietą to nieustanne piekło”.

Brigitte Bedard, pisząca dla Nouvel Informateur Catholique, była jednym z czterech uczestników corocznej konferencji (plus główny mówca kardinał Marc Ouellet) Quebec Life Coalition w Quebec City 15 maja. Nagranie wideo przemówień (po francusku i angielsku ) jest dostępne przez Quebec Life Coalition.

аудит сайта это

Codzienne rozważania_25.05.10 Niezakłócane okresy niewidocznych przygotowań

James Ryle

A dziecię rosło i nabierało sił, było pełne mądrości, i łaska Boża była nad nim” (Łk. 2:40).

Szkocki duchowny, George H. Morrison, napisał klasyczne dzieło zatytułowane: „Devotional Sermons”, które bardzo wszystkim polecam, w którym napisał tak:

Lata pozbawione wydarzeń nie muszą być jałowe. Jeden z najświętszych doktorów średniowiecznego kościoła, który został umieszczony przez Dantego wśród świętych raju, powiedział pewną uderzającą rzecz o młodości Jezusa: „Zauważcie, że fakt, że nie robił nic cudownego w tym czasie sam w sobie jest cudem. Tak jak jest moc w Jego działaniach, tak też jest moc w Jego odosobnieniu i milczeniu.

Gdy czytamy fałszywe ewangelie o młodym Jezusie, natrafiamy tam na mnóstwo relacji z cudów. Jezus tworzy wróble z gliny i one odlatują, albo wkłada ręce na źle zrobiony przez Józefa pług, który natychmiast naprawia się.

Lecz nasz Ewangelii nie zawierają nic z tych rzeczy. Nie ma żadnej wzmianki o cudach dokonanych przez chłopca. Zamiast tego czytamy, że „Jezus rósł i nabierał sił, był pełen mądrości, i łaska Boża była nad nim” (Łk. 2:40).

Nauczymy się tego, że nawet lata pozbawione wydarzeń nie muszą być latami próżnymi czy zmarnowanymi. Cicha rzeka w odizolowanej dolinie zbiera wody, aby unieść miejski handel.

„Dajcie mi zdrowie i jeden dzień – powiedział Emerson. – a ja ośmieszę pompę imperatorów”.

Dajcie mi, powiedział Jezusa, cichą dolinę Nazaret, błękitne niebiosa, kwitnienie kwiatów, Dawida i Izajasza, Moją rodzinną wioskę, Boga, a Ja zostanę należycie przygotowany na Moje wielkie dzieło.

Być może jesteś właśnie w takim niewidzialnym okresie teraz a Pan przygotowuje cię do tego, co jeszcze ma przyjść. Ty, podobnie jak Jezus, nawet teraz możesz wzrastać i nabierać silnego ducha, być wypełniany mądrością z łaską Bożą spoczywającą na tobie.

No, to w końcu nie taki kiepski business, prawda?создание продвижение раскрутка сайтов

List do niechętnego proroka

Wyjątki: Chip Brogden.

Drogi Przyjacielu.

Z pewną obawą odpowiadam na twoje zapytanie, ponieważ nie jestem autorytetem w tych sprawach. Rozumiem też twoją niechęć do tego, aby być utożsamianym z towarzystwem proroków, kiedy tak wielu fałszywych apostołów, proroków i nauczycieli wokół. Chciałbym móc wskazać ci właściwy kierunek, lecz mogę wskazać wyłącznie na Pana. To On wybiera Swoich posłańców a ja nie mam ci nic do zaoferowania jeśli chodzi o to, co robić?

Przede wszystkim to prawdopodobnie możesz zobaczyć we mnie przykład tego, czego NIE należy robić i przyjąć kilka słów porady od słabego brata, który popełnił mnóstwo błędów i zniósł wiele upadków po drodze. Być może ty również będziesz popełniał te same błędy po to, aby się uczyć, jednak zaufanie na mojej radzie może pomoże ci uniknąć niepotrzebnych ran i okrucieństwa wymierzanego sobie i innym, myśląc, że wypełnia się Bożą służbę. Przede wszystkim radziłbym ci, abyś był chrześcijaninem. Nie poświęcaj zbyt wiele czasu na to, aby być proroczym człowiekiem. Nie chodź do innych jako prorok, lecz bądź dzieckiem. Niech Chrystus będzie twoją obsesją, a nie prorocze słowo. Ponieważ „świadectwem Jezusa jest duch proroczy”. Nie może być zamieszania w twym sercu co do twojego powołania; jasne jest to, że jesteś wśród tych, „którzy są Powołanie, zgodnie z Jego celem„. A jaki to cel? Abyś był „ukształtowany na obraz Jego drogiego Syna„. To jest przede wszystkim twoje pierwsze powołanie. Wielu chciałoby gorliwie nosić płaszcza proroka, lecz nie chcą nieść chrześcijańskiego krzyża. Tak nie można. Mając do wyboru dwie możliwości: chrześcijanin czy prorok, wybieraj chrześcijanina. Służ Bogu jako ziemskie naczynie, którym jesteś, w miejscu w którym się znajdujesz.

Być może Pan rzeczywiście użyje cię w jakiś proroczy sposób, lecz jeśli nie, to okaże się, że byłeś wierny co najmniej w tym „jednym talencie”, który ci został dany. Bóg nie da pięciu talentów tym, którzy nie będą wierni mając jeden, jak i nie da dziesięciu tym, którzy nie potrafią być wierni, mając pięć. Jeśli jesteś przede wszystkim chrześcijaninem, będziesz pamiętał o tym, że powinieneś być łagodny, cichy i pokorny, szanujący innych bardziej od siebie. Wtedy prorocze słowo, gdy przyjdzie, będzie zaprawione odpowiednią ilością miłosierdzia i łaski.

Pamiętaj o tym, że bez miłości, będziesz nieodwołalnie cymbałem brzmiącym, kimś całkowicie osądzającym. Jeśli nie możemy czy nie będziemy trzymać się Miłości, Bóg upokorzy nas haniebnie przed braćmi i siostrami, abyśmy poznali głębokość naszej własnej hipokryzji i sprawiedliwości własnej. I to jest dowodem JEGO wielkiej miłości do nas.

Jeśli chodzi o samo słowo prorocze. Bóg da ci to „co” należy mówić, lecz „kiedy” i „jak” należy do ciebie. „Duchy proroków są poddane prorokom”. Możesz trafiać do celu tym „co” masz, lecz jeśli zawiedziesz w tym „kiedy” a w szczególności „jak”, sprawisz sobie i innym niepotrzebny ból…

Bądźmy nie tylko dobrze zaznajomieni z Jego Słowem, lecz również poznajmy Jego Drogi. Nie wystarczy zapamiętać to, co On powiedział, lecz musimy także wziąć Jego jarzmo na siebie i iść w tandemie razem z Nim. Ponieważ Chrystus zaprasza nas, mówiąc „Uczcie się ode Mnie”, strzeż się tych, którzy będą starali się pozyskać dostęp do twojego życia z przesadnym pragnieniem, aby mentorować czy prowadzić cię. Oczywiście, możemy szukać porady i modlitwy u innych dojrzałych wierzących.

Nawet małe dzieci mogą nas dużo nauczyć w Królestwie Bożym, lecz ludzie mogą nas doprowadzić tylko tak daleko… Czy wiesz, drogi przyjacielu, że Bóg jest bardziej zainteresowany posłańcem niż posłaniem? Czy wiesz, że sługa jest ważniejszy od służby?

Jeśli posłaniec jest zły to i przesłanie będzie złe. Jeśli sługa sługa jest zły to i służba będzie zła. Czy rozumiesz to, że Pan tej pracy jest ważniejszy niż praca Pańska? Rozważaj te sprawy. Tak naprawdę nie ma głodu Słowa Bożego. Jeśli tylko Bóg jest w stanie znaleźć właściwe naczynie to Słowo popłynie obficie. Tak więc, On poświęca czas na to, aby formować, modelować, trenować, oczyszczać, udoskonalać, niszczyć, budować, dyscyplinować i tworzyć Swoich proroków. Poddaj się temu procesowi. Nie da się tego przyspieszyć, lecz na pewno można utrudnić. Nie jesteśmy w stanie zmuszać Ducha, lecz na pewno możemy Go gasić. Ach, dary zostały ci dane w jednej chwili, lecz charakter, TY SAM, rozwija się przez wiele lat Bożego działania. Nie emocjonuj się swoimi darami, obserwuj tylko to czy jesteś owocny w Duchu, przynosząc dużo owocu, obfitując w miłość, radość, pokój, wierność, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, łagodność i wstrzemięźliwość. Możesz być tego pewien, że na świecie jest znacznie więcej ludzi obdarowanych niż ty, a jednak to owoc pozostaje, gdy dary przemijają. Nigdy nie lekceważ miejsca przebywania w Nim, a będziesz owocną winoroślą w Krzewie Winnym. Spodziewaj się braku zrozumienia, spodziewaj się prześladowań. Oczekuj na szyderstwo, złe traktowanie, cierpienie i odrzucenie, bo wtedy nie będziesz zaskoczony, gdy się pojawią. A gdy przyjdą, zamknij usta, idź na krzyż i umrzyj, abyś mógł żyć. Ucz się całować rękę, która przybija cię do krzyża, ponieważ wtedy, gdy ubywa ciebie, On wzrasta. Nie lepszego życie potrzebujemy, lecz lepszego umierania. Nie sięgniemy do Zielonych Świąt inaczej jak przez Paschę. Nie ma zmartwychwstania bez ukrzyżowania. . .

Strzeż się chwały i akceptacji innych, ponieważ staje się to nawozem dla wspaniałych myśli o własnej wadze, które i tak należą do twojej natury, a wytryskują na płytkim gruncie cielesnego umysłu. Noś Śmierć Pana tak, aby wielu mogło mieć Życie Pana, bądź gotowy cierpieć z Nim, abyś mógł razem z Nim panować. A teraz coś praktycznego: Na tyle, na ile to jest możliwe trzymaj się z dala od pieniędzy…

Nie gniewaj się prędko, szybko przebaczaj. Kiedyś nigdy nie przebaczałeś nawet jeśli wiedziałeś, że byłeś w błędzie, teraz chciej przebaczać nawet jeśli wiesz, że masz rację.

Taka jest moja rada, drogi przyjacielu, i być może coś z tego, co powiedziałem w tym krótkim liście znajdzie świadectwo w tobie. Tymi słowy oddaję ciebie trosce Pana Jezusa Chrystusa, który dokończy dzieła, które w obie zaczął i przeprowadzi cię ku dojrzałości, skoro jesteś zakorzeniony i ugruntowany w Nim, będąc całkowicie wyposażonym i wzmocnionym Jego Mocą, która działa w tych, którzy wzięli krzyż, aby znaleźć moc w słabości…

Chip Brogden.

aracer.mobi

Codzienne rozważania_23.05.10 Kto jest twoim Caddy?

James Ryle

A gdy będziecie chcieli iść w prawo albo w lewo, twoje uszy usłyszą słowo odzywające się do ciebie z tyłu: To jest droga, którą macie chodzić!” (Iz. 30:21).

Tommy Bolt, zwycięzca US Open z 1958, opowiedział historię, która przydarzyła mu się w czasach, gdy profesjonalni gracze w golfa nie mieli jeszcze swoich własnych wózków na kije golfowe i korzystali z pomocników zwanych „caddy”, którzy je nosili i służyli radą. Gdy Bolt przybył na miejsce rozgrywek przystąpił do niego chłopiec z pytaniem: „Panie Bolt, czy potrzebuje pan caddiego?” Wydawało się, że młodzieniec nie był wyćwiczony, więc odpowiedział: „Powiadomię cię, chłopcze”, po czym zwrócił się do przełożonego chłopców z pytaniem o niego. Ten odpowiedział: „Ten jest rzeczywiście dobry. Zna greeny (miejsca, na których umieszczone są dołki), tory, zasady gry, ale dużo gada”.

Skoro tak, Bolt wrócił do młodzieńca i powiedział: „Możesz być moim caddy pod jednym warunkiem: nie mów ani słowa”.

Dzieciak przyjął warunek i nosił torbę na mistrzostwach Open. Pierwsza runda poszła dobrze, podobnie jak druga i trzecia. W czasie rywalizacji w czwartej rundzie, po błędnym uderzeniu piłka wylądowała w nierównym terenie. Leżała na paskudnej łacie torfu, nie dając wielkich szans na trafienie w green, który był dobrze strzeżony przez wodę z prawej.  Bolt zapytał dzieciaka: „Myślisz, że sztuczka uda się przy pomocy five iron?” (Kij golfowy do średnich odległości – przyp.tłum.) Chłopak potrząsną przecząco głową, lecz nie powiedział ani słowa.

„To jak, chcesz, żebym użył six iron?”

Dzieciak znowu potrząsną głową przecząco i nic nie powiedział. Bolt wziął six iron wybił piłkę z nierówności i trafił na greena. Piłka potoczyła się na jedno uderzenie od dołka.

Gdy podeszli do greena, Bolt powiedział: „Czy masz zamiar powiedzieć cokolwiek, po tym, gdy zobaczyłeś takie uderzenie?”

Dzieciak odpowiedział: „Panie Bolt, to nie była pana piłka”.

Wielu z nas podąża przez życie z Caddim, któremu nie pozwalamy mówić. Jest nim Duch Święty i jeśli byśmy tylko pozwolili Mu mówić, angażując się w nieustanną rozmowę, ustrzegłby nas przed wielu karnymi uderzeniami na Życiowym Kursie.

Czy masz może w ręce six iron? Czy to twoją piłkę chcesz właśnie uderzyć?

продвижение

Codzienne rozważania_22.05.10 Ruszaj zgodnie z planem!

James Ryle

Leniwcze! Jak długo będziesz leżał, kiedy podniesiesz się ze snu? ” (Przyp.6:9).

Można przespać największe życiowe chwile, przycisnąć przycisk „drzemka” o jeden raz za dużo, bez niczyjej winy, na własne życzenie, stracić to co do nas cały czas należało, gdybyśmy tylko chcieli tego na tyle, aby wstać i sięgnąć po to.   Być może ten mały wiersz, względnie mało znany i przyćmiony przez sławę swego „brata” może stać się zachętą, której potrzebujesz, aby ruszyć zgodnie z programem.

One night I had a wondrous dream,

one set of footprints there was seen.

The footprints of the Lord they were,

but mine were not upon the shore.

Then some stranger prints appeared,

and I asked, “What have we here?”

These prints were large and round and neat, much too big to be my feet.

“My child,” He said in tender tone,

“For miles I carried you alone.

I challenged you to walk in faith,

but you refused a step to take.

“You would not learn, you would not grow;

the way of faith you would not know.

So, though I love you oh so dear,

I stopped and dropped you on your rear!”

You see, in Life there comes a time

when one must try, and one must climb;

when one must rise and take a stand,

Or leave their butt prints in the sand!

Pewnej nocy miałem wspaniały sen,

ślady stóp widziałem w nim.

To były ślady Jezusa,

Lecz moich tam nie było.

Nagle pojawiły się jakieś dziwne ślady,

i zapytałem: „Co my tu mamy?”

Te były duże, okrągłe, zgrabne,

Za duże, jak na moje stopy.

„Moje dziecko – powiedział Pan delikatnie – Nosiłem cię całymi kilometrami.

Wzywałem cię, abyś chodził w wierze,

lecz ty nie chciałeś zrobić kroku.

Nie nauczyłbyś się i nie wzrósł;

Drogi wiary nie poznałbyś,

Więc, choć kocham cię mój drogi,

Stanąłem i rzuciłem cię na twą tylną część!

Widzisz, w Życiu przychodzą takie chwile,

Gdy trzeba próbować, trzeba się wspinać,

Gdy trzeba stanąć i zająć stanowisko,

Bądź zostawić ślady swego tyłka na piasku!

Hej, czy to nie pora już ruszyć zgodnie z programem?

Koniec z drzemaniem, z niejasnym umysłem, koniec z ględzeniem trochę tu, trochę tam, nudzeniem o epicznych czasach, w których osadził cię Bóg. Wstań ze swej drzemki i strząśnij ze swego życia sen. Teraz twoja obecność jest potrzebna bardziej niż kiedykolwiek dotąd!aracer.mobi

Cyklon Leila uderzył w południowe wybrzeże Indii

Nie tylko w naszym kraju szaleją naturalne kataklizmy. Służba,  z którą od kilku lat utrzymuję kontakt i wspieram, hinduskiego pastora i ewangelisty, J.Praveen Kumar,  prosi o wsparcie ich działalności na zniszczonych terenach.  W rejonie w którym działa pastor Kumar praktycznie co roku dochodzi do jakichś powodzi, obecnie był to cyklon.  Kilka postów pastora mam jeszcze nie uporządkowanych TUTAJ. Niestety, po zmianie nazwy służby i strony poginęły wszystkie linkowane tam zdjęcia.

http://www.thekingdomofgodministriesmovva.com/CycloneLaila.html

Służba The Kingdom of God Ministries w India przygotowuje się na podjęcie działań niezbędnych po uderzeniu cyklonu na południowe wybrzeża hinduskiego stanu Andhra Pradesz 20 maja. Cyklon zaliczony do kategorii pierwszej zaatakował potężnymi ulewami i wiatrem o prędkości 80-120km/h  777 wiosek. Ponad milion mieszkańców zostało poszkodowanych. Dzięki wysiłkom rządku stanu ewakuowano 87.000 ludzi do szkół, budynków rządowych, schronów i innych bezpiecznych miejsce jeszcze w środę, dzięki czemu znacznie ograniczono ilość śmiertelnych ofiar. Niemniej zniszczone zostały domy, środki do życia, całkowicie zniszczone są plantacje bananów, pieprzu, mango, drzewa zostały wyrwane z korzeniami, a 1490 osad jest obecnie bez wody i prądu. „The Kingdom of God Ministries informuje i zwraca uwagę na to, że tysiące ludzi potrzebuje jedzenia, sanitariatów i pitnej wody”. W miarę jak ogrom zniszczenia i potrzeb będzie się uwidaczniał, prosimy o przekazanie pomocy w imieniu Jezusa. W służbie JEGO miłości! Ewangelista JPK http://www.thekingdomofgodministriesmovva.comпродвижение