Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Codzienne rozważania_29.05.10 Przesypianie rewolucji (cz.1)

James Ryle

Obudź się, który śpisz, i powstań, z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus” (Ef. 5:14)

W powietrzu wisi dramatyczna zmiana a wielu drzemie najwyraźniej nieświadomych Boga. Może okazać się, że będziemy podobni do Piotra, Jakuba i Jana, gdy Pan zaprosił ich na spotkanie modlitewne na szczycie góry.

Zanim dotarli na górę byli już tak zmęczeniu, że, gdy Jezus modlił się, zasnęli. Gdy spali, przybyło jeszcze dwóch gości, Mojżesz i Eliasz! Jezus ucieszył się widząc ich i zaczęli rozmawiać o Królestwie Bożym i nadchodzącym wieku chwały. Pan zaczął jaśnieć bardziej niż słońce w południe, tak jasno, że obudziło to Piotra. Biblia mówi nam, że: „Piotra i jego towarzyszy zmógł sen. A gdy się obudzili, ujrzeli chwałę jego…” (Łk. 9:32).

Hmmm „Obudzili się i ujrzeli chwałę Jezusa” – czy nie wydaje ci się, że już czas na to, aby zdarzyło się to ponownie?

Czy pamiętasz historię Rip Van Winkle z dzieciństwa? Ja pamiętam, ale zabawne jest to, że nie pamiętam pointy tej historii. Chodzi o to, że wiem, że chodziło o człowieka, który zasnął na bardzo długi czas, ale nic więcej nie mogę sobie przypomnieć. Zdecydowałem się przeczytać więc jeszcze raz i oto co odkryłem.

Gdy Rip Van Winkle poszedł spać, gdy Król Anglii George został uznany monarchą mającym władzę nad amerykańskimi koloniami. Kiedy Rip obudził się 20 lat później George Washington był prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Rip Van Winkle przespał Rewolucję!

Piotr, Jakub i Jan w zasadzie robili to samo na górze przemienienia. Z tego co widać na co dzień wygląda na to, że spora część dzisiejszego kościoła jest w takim samym stanie, przesypia rewolucję.

(cdn.)aracer.mobi

Tolerancja; wyznaczanie granic

Kevin T. Bauder

Nie ma takiego społeczeństwa, które może tolerować wszelkie pomysły czy zachowania, ani też żadne dotąd tego nie robiło. Bez najmniejszego wyjątku każdy społeczny porządek ustanawia pewne granice akceptacji mowy i zachowania. Społeczność całkowicie pozbawiona państwowej interwencji w podejściu do tolerancji będzie przechodzić do anarchii i szybko przestanie istnieć jako społeczeństwo.

Jeśli nieograniczona tolerancja jest śmiertelnym zagrożeniem dla społeczeństwo to brak tolerancji jest równie śmiercionośny. Żadne dwie ludzkie jednostki nie zgodzą się w żadnej sprawie i co do żadnego zachowania. Brak tolerancji dla odchyleń od własnych zasad prawdy i prawa to skazanie się na funkcjonowanie jako samotna wyspa, czy nawet gorzej, jako jednoosobowa armia. Oznacza to ogłoszenie wojny z całą resztą ludzkiej rasy i dopuszczanie do społeczności tylko tych jednostek, które poddadzą się akceptowanym ideom i zachowaniom. To jest tyrania.

Istotne jest więc posiadanie pewnej miary tolerancji po to, aby uniknąć tyranii, lecz równocześnie konieczne są również pewne jej ograniczenia, aby uniknąć anarchii. Sprawiedliwość wymaga właściwej miary tego, co powinno być tolerowane, zatem wyznaczenie granic tolerancji jest ważnym przedmiotem troski każdego społeczeństwa.

Refleksja nad tym prowadzi do kilku odkryć. Tolerancja nie sugeruje zgody, a niezgoda nie buduje nietolerancji. Idee mogą być tolerowane w większym stopniu niż działania. Mimowolne społeczeństwa muszą być bardziej tolerancyjne; dobrowolne – mniej. Granice tolerancji muszą być określone przez dozwolone władze, a tym władzom nie wolno przekraczać ich ograniczeń.

Biorąc pod uwagę te odkrycia pozostaje zadać ważne pytanie: Jakie są właściwe granice tolerancji? Na jaki standard należy się powoływać, aby uznać, że granice są do przyjęcia lub nie? A ujmując to bardziej precyzyjnie, jakie granice i standardy są właściwe dla mimowolnych społeczności takich jak rządy?

Wielu chrześcijan usiłuje odpowiedzieć na to pytanie, odwołując się bezpośrednio do Biblii. Jeśli Biblia mówi, że jakieś zachowanie jest grzechem to, wnioskują, nie powinno ono być tolerowane przez społeczeństwo. Państwo powinno wymuszać wszelkie biblijne standardy moralności i sprawiedliwości.

Takie podejście do biblijnego objawienia jest formą teokracji. Ostatecznie, taki kształt przyjmie światowy rząd Mesjasza. Gdy Mesjasz przejmie panowanie nad politycznymi i społecznymi strukturami ziemi to posłuszeństwo boskiemu prawu będzie wymagane od wszystkich ludzi. Post-milenialiści chcą to boskie panowanie przyspieszyć, wierząc, że może zostać ono ustanowione przed powrotem Chrystusa na ten świat. Pre-milenialiści naciskają na to, że nie da się boskiego panowania wprowadzić przed powrotem Chrystusa i będzie sprawowane z Tronu Dawidowego w Jeruzalemie. Niemniej zwolennicy obu wersji tysiącletniego królestwa zgadzają się co do tego, że ta teokracje zostanie ustanowiona w jakimś historycznym okresie i obie zgadzają się na to, że reprezentuje to idealny społeczny porządek.

Co jednak z współczesnym wiekiem? Czy chrześcijanie powinni starać się ustanawiać biblijną moralność i standardy, które określają te granice tolerancji? Czy wszystkie niebiblijne idee i zachowania powinny zostać zakazane? Pozytywna odpowiedź na to pytanie wywołuje kilka poważnych problemów.

Po pierwsze: pojawia się problem praktyczny czyli fakt, że chrześcijanie nie zajmują pozycji, która umożliwia wymuszanie boskich praw na swoich społeczeństwach; brak im takich możliwości zarówno pod względem liczbowym na świecie, jak i wpływów jakie w nim mają. Oczywiście, post-milenialiści wierzą, że Chrystus ostatecznie te wpływy zdobędzie, lecz nie ma jasności w jaki sposób. Czy chrześcijanie zdobędą dominację nad społeczeństwem ponieważ lepiej myślą? Bo są lepszymi ludźmi? Ponieważ szybciej się rozmnażają niż świeccy? Czy też tylko dlatego, że lepiej strzelają? Różnią się między sobą w swym własnym obozie i nic dziwnego. Biblia nie oferuje żadnego sposobu przejęcia przez Bożych ludzi społeczeństwa. Ci, którzy decydują się na coś takiego, są skazani sami na siebie.

Po drugie, biblia sama nie daje nam wyraźnego mandatu do wymuszania biblijnej sprawiedliwości w ramach naszego obecnego społecznego porządku. Nie tylko Biblia nie artykułuje planu przejęcia społeczeństw przez Chrześcijan, lecz nigdy nawet nie mówi o tym, że chrześcijanie powinni to robić. Prawda, Bóg ustanowił teokrację w ramach starotestamentowego Izraela, niemniej byli to szczególni ludzi i unikalny naród. Bóg nigdy nie sugerował tego, aby Izrael wymuszał swoje prawa na wszystkich pogańskich narodach. Biblia nigdy nie daje najmniejszej wskazówki ku temu, aby uważać, że cały kod synajski był przeznaczony dla wszystkich ludzi.

Każdy przykład działania izraelskiej teokracji rozpada się przeniesiony do nowotestamentowego chrześcijaństwa. Wyraźnie widoczne jest dla każdego, że model i porządek Bożego ludu zmienia się wraz ze zmianą Testamentu. Nawet jeśli Izrael i Kościół to ci sami ludzie, kształt tej społeczności zmienił się i wszelkie próby ustanowienia teokracji muszą ograniczać się do społeczności rzeczywiście objętej przymierzem, a nie do społeczeństwa jako całości. To ograniczenie było niezmiennie respektowane przez apostolski kościół, który nigdy nie starał się wprowadzać chrześcijańskich wartości czy biblijnych praktyk odwołując się do cywilnych władz.

Po trzecie: sami chrześcijanie nie zgadzają się, i prawdopodobnie nie mogą zgodzić się, między sobą co do tych biblijnych granic tolerancji. Tak więc, gdyby jakakolwiek grupa chrześcijan zdobyła władzę musiałaby przymusić nie tylko niezbawiony świat, lecz również tych chrześcijan, którzy się nie zgadzają z nimi. Takie podejście jest wyraźnie widoczne w czasach purytańskiej teokracji Nowej Anglii. Z powodu swej wizji chrześcijańskiej sprawiedliwości purytanie zmietli baptystów a nawet skazali Rogera Williamsa na zagłodzenie i zamarznięcie na odludziu.

Oczywiście, największy problem z wprowadzeniem biblijnej sprawiedliwości przez cywilny rząd jest taki, że jest to po prostu nie do wykonania. Można podać najbardziej oczywisty przykład, najbardziej grzeszny akt jaki człowiek może popełnić czyli odrzucenie Jezusa Chrystusa jak Zbawiciela. Czy więc chrześcijanie powinni starać się o prawa sprzeciwiające się odrzuceniu Chrystusa, w tym silne represje przeciwko tym, którzy nie wyznają wiary? Bardzo niewielu, nawet wśród antynomistów, stanęłoby za takimi drakońskimi metodami.

Chrześcijanie, którzy chcą, aby państwo wymuszało biblijną moralność często powołują się na rozróżnienie między zewnętrzną uległością, którą możne wymusić, a wewnętrzną akceptacją, której nie można. Niemniej, takie rozróżnienie nie jest tak bezsporne jak się wydaje. W niektórych przypadkach jest to de facto zgoda tylko na to, aby niektóre biblijne moralne standardy zostały wprowadzone przez cywilne władze. Taka zgoda prowadzi bezpośrednio z powrotem do pierwotnego pytania: jaki jest standard według, którego określamy granice tolerancji, które powinny być wyznaczone. Jeśli tylko część biblijnej moralności może być wymuszona, to biblijne objawienie moralności nie jest samo standardem.

W teokracji Tysiącletniego Królestwa taka niejasność nie będzie stanowiła problemu. Kiedy Mesjasz będzie rządził z tronu, cały świat całkowicie przyłączy się do stosowania boskiego, objawionego prawa. Niemniej, dopóki nie przyjdzie Mesjasz, przyszłe próby wymuszenia biblijnej moralności przez władze państwowe nie przyniosą prawdopodobnie więcej sprawiedliwości i nie będą bardziej skuteczne niż było to w przeszłości.

Pewne wykroczenia muszą być tolerowane, inne nie mogą. Biblijne objawienie Bożych moralnych wymagań samo w sobie, nie określa, które są które. O ile chrześcijanie muszą wierzyć w Biblijne objawienie i żyć zgodnie z nim, o tyle nie mają zgody na wymuszanie go na swoich społeczeństwach kaptując sądym, należy znaleźć jakiś inny grunt.

Kevin T. Bauder jest dyrektorem Central Baptist Theological Seminary

—————————————————————————————

Kevin T. Bauder © 2007, „Tolerance: Deciding the Boundaries”.

Biorąc pod uwagę te odkrycia pozostaje zadać ważne pytanie: Jakie są właściwe granice tolerancji? Na jaki standard należy się powoływać, aby uznać, że granice są do przyjęcia lub nie? A ujmując to bardziej precyzyjnie, jakie granice i standardy są właściwe dla mimowolnych społeczności takich jak rządy?seo продвижение стоимость

Codzienne rozważania_28.05.10 Chcesz być wielki?

James Ryle

Powstał też spór między nimi o to, kto z nich ma uchodzić za największego” (Łk. 22:24)

Uczniowie w dawnych czasach nie różnili się od współczesnych: nadal trwają dyskusje wśród uczniów, kto z nich jest największy. Upadła dusza, jaką jesteś, czasami gdzieś tam głęboko w środku aspiruje do coraz wyższych miejsc. Tak, Pan za bardzo kocha nas, aby pozostawić nas bez ochrony w tym względzie.

Kiedy Charles Spurgeon miał 18 lat i szukał Bożej woli, czuł że potrzebuje teologicznego wykształcenia. Zarówno jego przyjaciele jak i ojciec radzili mu, aby wstąpił do koledżu. Wysłał aplikację do Regent’s Park College, gdzie rozmowę kwalifikacyjną przeprowadzał dyrektor w budynku wydawnictwa. W wyznaczonym czasie Spurgeon przybył i służąca wprowadziła go do saloniku. Siedział tam przez 2 godziny, aż wyczerpała się jego cierpliwość. Zawołał służącą i z przerażeniem odkrył, że nie zapowiedziała jego przyjścia i całkowicie zapomniała o nim! W tym samym czasie dyrektor siedział, czekając na niego w sąsiednim pokoju, aż stracił cierpliwość i wyjechał pociągiem do Londynu, a ta rozmowa kwalifikacyjna nigdy się już nie odbyła.

Spurgeon był tym bardzo zaniepokojony i w pierwszym impulsie chciał pędzić za nim, złapać go w Londynie i wyjaśnić, co się stało. Udał się jednak na długi spacer na wieś, uspokoił a po drodze przyszedł mu do głowy następujący wers w tak silny sposób, jakby go usłyszał fizycznie: „A ty żądasz dla siebie rzeczy wielkich? Nie żądaj” (Jer. 45:5).

Wydaje się, że Pan mówił do niego, aby nie martwił się o nieporozumienie, nie podejmował specjalnych wysiłków, aby sprawę wyjaśnić. W ten sposób Suprgeon nigdy nie trafił do koledżu, lecz to nie miało znaczenia. Został najbardziej skutecznym i wpływowym duchownym w historii Wiktoriańskiej Anglii a później powiedział: „Tysiące razy dziękowałem Panu z całego serca za to dziwne zdarzenie, przez które skierował moje kroki na całkowicie inną i znacznie lepszą drogę”.

Spurgeon powiedział w czasie jednej z usług: „Wielu, dążąc do wielkości, zawodzi w dobroci„.

Hmmm.. może zamiast dążyć do tego, aby być zawsze wielkim, powinniśmy starać się być dobrzy.

продвижение

Codzienne rozważania_27.05.10 Niepokój nas Panie

James Ryle

A ponieważ nie uważali za wskazane uznać Boga, przeto Bóg przestał ich niepokoić i puścił ich wolno” (Rzm. 1:28, parafraza The Message).

Oby nigdy nie zostało to powiedziane o kimkolwiek z nas, że Bóg przestał go niepokoić!

Pozostawieni sobie samym zawsze będziemy nastawieni na to co najmniejsze, a nie najlepsze. Podobnie jak samotna rzeka, będziemy wybierać te drogi, które stawiają najmniejszy opór i prawdopodobnie taka była też najlepsza droga do tej pory. Z taką łatwością nastawiamy się na łatwą kontrolę i przelatujemy przez nie wesoło, wesoło (merily, merily) nieświadomi faktu, że raczej dryfujemy coraz dalej i coraz dalej od Boga.

Niepokój nas, Panie!

Niech sławna modlitwa Sir Francis Drake’a dobrze będzie wykorzystana w naszych ustach w tych marnych czasach. Oferują ją i zachęcam, abyś się nią modlił sumiennie, dopóki Pan nie postawi twoich stóp na wyższej, szlachetniejszej i lepszej drodze, aby nigdy nie przestał cię niepokoić; nigdy nie puścił cię wolno od celu, który On ma dla twego życia.

„Niepokój nas panie, gdy jesteśmy zbyt zadowoleni z siebie, gdy nasze marzenia realizują się, ponieważ były tak małe; gdy docieramy do przystani bezpiecznie, ponieważ żeglowaliśmy zbyt blisko brzegu.

Niepokój nas, Panie, gdy z obfitości tego, co posiadamy, straciliśmy pragnienie wody żywej; a popadłszy w miłość z życiem jakie znamy na co dzień, przestaliśmy marzyć o wieczności; gdy w swych wysiłkach budowania nowej ziemi, pozwoliliśmy przygasnąć wizji nowego Nieba.

Niepokój nas, Panie, abyśmy stawiali czoła z większą odwagą, abyśmy podróżowali po szerszych morzach, gdzie burze ujawnią nasze mistrzostwo, gdzie tracąc z widoku ziemię, znajdziemy gwiazdy.

Prosimy Cie, abyś odsunął horyzonty naszych nadziei, a pchnął nas ku przyszłości w mocy, odwadze, nadziei i miłości„.

Sir Francis Drake -1577

раскрутка сайта

Chodź w Duchu, chodź w Jezusie

Ron McGaltin

Wielu wierzących współcześnie coraz bardziej pragnie i potrzebuje pełnego mocy, nadnaturalnego życia Chrystusa a w bliskiej przyszłości te pragnienia i potrzeby będą jeszcze bardziej będą wzrastać. „Dzień Pański” zbliża się przeciwko wszystkiemu co wynosi siebie przeciw Bogu (Iz. 13.6-9).

Z biblijnej historii znamy dużo interwencji Bożych w rodzaju „dnia Pańskiego”. Mówi się, że „dzień Pański” ma przyjść przeciwko plemionom i narodom dla oczyszczenia ludu Bożego, przez ich pokutę i zwrócenie się do Niego. Oczyszczenie ziemi ma miejsce wtedy, gdy lud Boży i ci, którzy zwrócą się do Niego są oczyszczani. Pobożna resztka zawsze będzie trwać. Ziemia jest również oczyszczana przez zniszczenie złych, niepobożnych ludzi, plemion i narodów, które nie zwrócą się do Boga. Każdy „dzień Pański” ku oczyszczeniu zapisany w Piśmie jest potrzebny do oczyszczenia Jego ludzi i zniszczenia bezbożnych oraz wszystkiego, co zbudowali. (Więcej na temat „dnia Pańskiego” można znaleźć w 8 rozdziale „The Seventh Millennium” książki, którą można ściągnąć. Więcej na temat sądów ognia jest w rozdziale 7.)

W nadchodzącym okresie światowego zamieszania spowodowanego przez dzieło Bożego oczyszczenia i napomnienia, ważne będzie właściwe słyszenie i posłuszeństwo intymnej komunikacji z nami naszego Pana przez Ducha. Sprawiedliwi będą chcieli precyzyjnie słyszeć i iść za prowadzeniem Pana przez Jego Ducha we wszystkich dziedzinach życia i biznesu. Bardzo ważne będzie, aby być we właściwym miejscu, we właściwym czasie zarówno duchowo jak i fizycznie, aby otrzymać zaopatrzenie Pana.

Nieustanne trwanie

W czasie chrztu Jezusa zstąpił na niego Duch Święty w postaci gołębicy i pozostał na Nim. Nigdy wcześniej Duch Święty trwale nie przebywał w nikim. Przed Chrystusem Duch Święty zstępował na ludzi i uzdalniał ich do wykonania specjalnych zadań na określoną chwilę. Bóg często posyłał jako posłańców aniołów, a z nielicznymi, jak z Mojżeszem, spotykał się osobiście z dala od reszty ludzi. Niemniej, od upadku Adama Bóg nie mieszkał na stale w nikim, aż do Chrystusa Jezusa.

Gdy Chrystus Jezus chodził po ziemi w Duchu, chodziła z nim rzesza uczniów z miejsca na miejsce, gdzie czynił Boże dzieła przez Ducha Świętego. Chodząc za Jezusem, obserwując Jego służbę szli za prowadzeniem Bożym w Nim i przyglądali się jak Boża moc płynie przez Chrystusa. Słyszeli również Jego słowa niebiańskiej mądrości, nadnaturalnej wiedzy i zrozumienia, które wypowiadał i którym stworzenie było posłuszne. Gdy posłał ich samych i tchnął na nich Ducha, oni również zostali uzdolnieni do wykonywania dzieł Bożych.

Chodzenie z Jezusem

Każde narodzone na nowo, napełnione Duchem dziecko Boże ma potencjał do chodzenia w Duchu a zatem do chodzenia z Chrystusem teraz. Każdy czytający te słowa ma przed sobą taką możliwość, aby być naprawdę odrodzonym jako nowe duchowe stworzenie, aby chodzić z Chrystusem Jezusem w Duchu, obserwując Go, jak wykonuje dzieła Boże i mówi pełne mocy słowa niebiańskiej mądrości, które tworzą rzeczywistość w tym świecie. Ta potencjalna rzeczywistość chodzenia w Duchu, z zamieszkującym w nas Duchem Chrystusa jest jeszcze bardziej intymna niż wtedy, gdy uczniowie chodzili z Chrystusem. Jezus był z uczniami, lecz po Jego duchowym powrocie w Duchu Świętym w Dniu Pięćdziesiątnicy, był w nich, tak jak obiecał, a jednocześnie nadal zasiadał cieleśnie na tronie Bożym.

Czytamy w Jn 14:17-20: „Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie. Nie zostawię was sierotami, przyjdę do was. Jeszcze tylko krótki czas i świat mnie oglądać nie będzie; lecz wy oglądać mnie będziecie, bo Ja żyję i wy żyć będziecie. Owego dnia poznacie, że jestem w Ojcu moim i wy we mnie, a Ja w was„.

Duch Pański zamieszkujący w Jego ludzie jest przeświadczeniem oczekującej chwały Bożej na ziemi jak jest w niebie. Potencjał Królestwa Bożego teraz zamieszkuje Jego lud na ziemi. Kształtowane jest pokolenie, które będzie żyło przez Ducha, aby chodzić w Duchu realizując rzeczywistość Chrystusa w swym śmiertelnym ciele, aby wykonywać wolę i dzieła Boże na ziemi, jak to jest w niebie. Następuje przemiana pokolenia w miarę jak oglądamy chwały Pańską wewnątrz i manifestującą się na zewnątrz. Chwałę Pańską widzą jedni u drugich, gdy Pan manifestuje Swoje życie wśród nas.

2Kor. 3:18: „My wszyscy tedy, z odsłoniętym obliczem, oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana, zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan, który jest Duchem

Gal 5:25: „Jeśli według Ducha żyjemy, według Ducha też postępujmy„.

Chrystus naszym Liderem i Królem

Nasze życie musi być prowadzone w pełnym pokłonie przed Nim. Niezależne, egoistyczne życie nigdy więcej ma już nie podnieść głowy. To zmartwychwstałe życie Chrystusa Jezusa ma w nas zdecydowanie i mocno powstać wraz z całą miłością i pewnością pokoju, oraz wszelką mocą i pokorą, które służą niesieniu pokoju i dobrej woli ludzkości i Planecie Ziemi. Ludzie Boże będą oglądać chwałę Pańską nawet w postaci ognia Bożego niszczącego wszystko, co podnosi się przeciwko Bogu.

Światło Boże będzie świecić nad i przez dojrzałych synów Bożych i wszystkich, którzy całkowicie skłonili swoje życie przed Królem, nawet a głębokich ciemnościach ognistych kataklizmów sądów oczyszczenia ziemi, jakie przyjdą.

Iz. 60:1-2: „Powstań, zajaśnij, gdyż zjawiła się twoja światłość, a chwała Pańska rozbłysła nad tobą. Bo oto ciemność okrywa ziemię i mrok narody, lecz nad tobą zabłyśnie Pan, a jego chwała ukaże się nad tobą„.

Nikt z ludzi nie będzie mógł prowadzić nas przez te czasy, w których równocześnie będzie świat będzie doświadczał chaosu i chwały Bożej. Chrystus Jezus będzie nas prowadził przez Ducha Świętego w nas i pośród nas. Prawdziwi apostolscy i proroczy ludzie, obdarowani z dojrzałą obfitością Chrystusa Jezusa przejawiającą się w ich życiu, będą pomagać w fundamentalnym przywództwie. Każde dziecko Boże musi budować na tym fundamencie swoje życie w całkowitym posłuszeństwie dla Ducha Świętego w nim.

Chrystus w nas jest nie tylko ukrytą tajemnicą przeświadczenia o nadchodzącej chwale; jest również światłem tego świata. Idź za światłem Chrystusa w tobie i w posłanych przez Boga apostolskich i proroczych przywódcach. Nie idź za żadnym człowiekiem czy systemem, który nie jest światłem Chrystusa. Tą różnicę będziemy dostrzegać tylko wtedy, gdy nasze życie będzie prowadzone w pełnym pokłonie przed Chrystusem, a Jego zmartwychwstałe życie wzbudzone w nas.

Jeśli będziemy ufać jakiejkolwiek usystematyzowanej religii czy świeckim bezbożnym ludziom i ich nauczaniu, nie będziemy w stanie rozpoznać posłanych przez Boga nosicieli światła. Nie będziemy widzieli wyraźnego świat wzbudzonego w nich życia Chrystusa. Ulegniemy zwiedzeniu, zostaniemy szybko ukarani i będziemy musieli pokutować i skłonić się wyłącznie przed Panem i Królem Chrystusem Jezusem. Bóg wzbudza nowe pokolenie liderów królestwa.

Dążcie do miłości, Ona nigdy nie zawodzi

a Jego królestwu nigdy nie ma końca.

Ron McGatlin

basileia @ earthlink.net

раскрутка сайта

Codzienne rozważania_26.05.10 Zniewalająca moc szlachetnego celu

James Ryle

A Syn Boży na to się objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie” (1Jn. 3:8)

Było w historii wielu wielkich mężczyzn i wiele kobiet, i każdy z nich kształtował swój świat w ważny sposób, co przetrwało ich czasy. Wszyscy mieli jakąś pewną wizję, pasję, dyscyplinę oraz podejmowali ryzyko. Nie było zbyt wysokich gór, zbyt głębokich dolin, za szerokiego oceanu ani wyzwania zbyt wielkiego, aby nie można było skutecznie stanąć z wizją, pasją, dyscypliną i ryzykiem w ich życiu.

Taka jest pobudzająca moc szlachetnego celu.

Z tych wszystkich zdumiewających postaci, które przeszły przez Bramę czasu do Wielkiego Hallo ludzkiej historii, nie ma ani jednej tak wyjątkowej i niedościgłej jak Jezus z Nazaretu, zwany Chrystusem, Synem Żyjącego Boga.

Podobnie jak wszyscy pozostali, Jezus był skupiony na misji. Powiedział: „Syn Człowieczy przyszedł, aby szukać to, co zginęło” (Łk. 19:10). Wszystko, cokolwiek Go dotyczyło, nauczanie, cuda, śmierć, wszystko służyło jednemu celowi. Jan, umiłowany przyjaciel Jezusa napisał: „Syn Boży w tym celu się objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie„.

Jezus miał wyraźną i zniewalającą wizję od samego dzieciństwa. „Muszę wykonywać wolę Ojca„, powiedział jako dwunastoletni młodzieniec. Jego pasja, zawsze płonęła kazaniach i zawsze obfitowała w cudach, doprowadziła Go do starego surowego krzyża. Dyscyplina, której trzymał się w suchej głębi samotności i wyrażona w bezkompromisowym oddaniem, przeniosła go przez agonię śmierci. A tam, na odległej górze, ryzykował wszystko po to, aby zbawić ciebie i mnie.

Dwight D. Eisenhower napisał: „W życiu odnosimy zwycięstwa jak na wojnie tylko wtedy, gdy zidentyfikujemy jeden, nadrzędy cel i absolutnie wszystko nagniemy do tej jednej sprawy”. Czy mogę zapytać, jaka jest 'ta jedna sprawa”, do której naginasz wszystko inne w twoim życiu?

Jaki jest ten szlachetny cel, któremu daje zniewalającą moc życiu, które obecnie prowadzisz?

раскрутка

Pojednanie

Kriston Couchey

MÓJ OJCIEC I JA

Była trzecia rano gdy wpadł do sypialni mój brat z informacją, że ojciec zginął w wypadku lotniczym. Ojciec był działającym apostołem, zakładającym kościoły wszędzie, gdziekolwiek pojechał, choć nie rozpoznanym przez organizację kościelną, w której wtedy wierzono, że apostołowie już nie istnieją. Jego samolot rozbił się w Homer Alaska w drodze do kolejnej małej grupy wierzących, którzy byli jego uczniami.

Gdy spoglądam wstecz na lata, gdy ojciec żył i na naszą relację, odczuwam zarówno smutek jak i radość. Smutek bierze się na wspomnienie wydarzenia, które miało miejscy, gdy miałem około czterech lat. Ojciec był zły i kiedy mnie popchnął, przypadkowo uderzyłem się o framugę drzwi. Chciałem mu się przypodobać czyszcząc te tłuste buty, ale w zamian otrzymałem tylko gniew i ból. Ten ból uniemożliwiał mi związanie się z nim przez wiele lat. Właśnie po tym incydencie jego gniew zgasił we mnie umiejętność wyrażania swoich własnych uczuć. Wiem, że później martwił go mój brak uczucia do niego.

Radość pojawiła się wraz z podjętymi przez niego próbami dotarcia do mnie. W średniej szkole brał ze mną lekcje gry na gitarze, tylko po to, żeby się zbliżyć do mnie. Gra ze mną w karty i na komputerze, kiedy ja przejawiałem chęć zemsty. Gdy skończyłem średnią szkołę, zostaliśmy kumplami od golfa. Jednak prawdziwej radości zażywałem, gdy mogłem uczcić go w lecie przed jego śmiercią pod koniec 1987 roku. Miałem wtedy 22 lata i zawodowo łowiłem ryby na Alasce. Duch Pański spoczął na mnie, gdy byłem na pełnym morzu i napisałem do ojca list. Nigdy wcześniej tego nie robiłem, lecz wtedy płakałem i pisałem do Ojca o tym, jaki jestem dumny z niego. Pamiętam, że napisałem tak „Chciałbym być choćby w połowie takim mężczyzną, jakim ty jesteś”. Ten list był dla mnie lekarstwem. Byłem w stanie wyrazić mu swoją miłość i szacunek, czego nigdy wcześniej nie potrafiłem. Nie miałem pojęcia o tym, że miał to być jedyny list kiedykolwiek napisany do niego. Odpisał mi z miłością i zachętą. Mój ojciec był zarówno duchowym jak i ziemskim ojcem i jestem dumny z tego, że mogę nazywać się jego synem.

Oto posyłam wam proroka Eliasza, zanim przyjdzie wielki i straszny dzień Pana, i zwróci serca ojców ku synom, a serca synów ku ich ojcom, abym, gdy przyjdzie, nie obłożył ziemi klątwą” ~ Ojciec Niebieski.

PODOBNA SAGA

Tego samego rodzaju działania, które miały miejsce w przypadku mojego ojca, przeżywam w kościele. Pamiętam jak bardzo starałem się poddać i podobać, a jednak okazywało się, że jedyne co otrzymywałem od Boga to gniew i groźby. Robiłem to, co wydawało mi się właściwe i pomocne. Doświadczenie odrzucenia czy nawet szyderstwa ze strony tych, którzy mają nas wychowywać do dojrzałości jest bardzo trudne. Po jakimś czasie stajesz się zimny wobec tych ojców i ich sposobów działania, aby już więcej nie sprawiali ci bólu. Wszelkie relacja są odcinane i brak jakichkolwiek emocjonalnych więzi. Idziesz gdzieś indziej, tam, gdzie nie ma ojców, a wszyscy są sierotami. Obserwuję to dziś w kościele i wywołuje to we mnie płacz. Ci synowie, którzy powinni być trenowani łagodnie, są prowadzeni przez ojców, którym brakuje poczucia bezpieczeństwa, którzy nigdy sami nie mieli zdrowych ojców. Ból idzie w obie strony.

Mam takie pytanie: gdzie jest miłość Boża? To z powodu zgorszenia tej miłości ciało oziębło. Ale, czy może być tak, że synowi pozyskają ponownie serca ojców, które kiedyś odrzucili z powodu zgorszenia? Czy vice-versa? Czy może tak być, że w Królestwie Bożym chodzi o Bożego rodzaju miłość, która nie żyje reakcją na zranienie, lecz okazuje miłość i cześć Chrystusa temu, kto uraził czy został urażony?

KRÓLESTWO TO NIE TYLKO OBJAWIENIE LECZ POJEDNANIE

Muszę wyznać, że miałem ostatnio czas pokuty i dokonała się przemiana mego serca. Wielu czeka na fale wylania królestwa, która zaleje narody. Powiem wam, bez wahania, że jest to fala Miłości, która pobudza do składania własnego życia za innych. Nie próbuj robić na mnie wrażenia swymi proroctwami, zrób wrażenie umiejętnością burzenia warowni serc ludzkich Miłością! Ojciec nie prosi nas o to, żebyśmy szli na kompromis z prawda ewangelii z kimkolwiek, ani o to, abyśmy poddawali się cielesnym czy religijnym drogom, lecz jeśli nie żyjemy wyrażając sobą Królestwo to co dobrego wynika z głoszenia tego królestwa.

Nie wiem, co tym o tym sądzisz, ale ja mam już dosyć wskazywania palcem. Mam dość przeżuwania złe mnie wyrządzonego przez „zorganizowany kościół” i jego ojców. Decyduję się złożyć swoje życie za nich. Będę woła POKUTUJCIE!, lecz nie będzie to z sercem pełnym gniewu z powodu tego, jak zostałem potraktowany, lecz będzie to z sercem złamanym tym, jak przeciwnik zabija, kradnie i niszczy ludzi Bożych.

Są mężowie i niewiasty Boże, którzy trwają wiernie latami w tym, co zostało im dane i ciągle są trzymani w pewnym stopniu w więzach religii. Zostałem poruszony przez Ducha, aby kochać i szanować takich ludzi. Zobaczyłem, że okazując im brak szacunku i wskazując oskarżająco na ich braki w niczym nie pomaga we wzroście królestwa. O ile nie mogę budować tak, jak oni budują, mogę budować według miary relacji i zaufania jakie oni są w stanie przyjąć. Bóg buduje w miłości i wśród relacji. Religia buduje strukturę, która nieodwołalnie zawali się. Budujmy więc z miłością a gdy ściany religii zawalą się, budowla wzniesiona z miłością będzie miejscem ucieczki dla wielu.

W Jego Miłości

Kriston Couchey

продвижение