Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

DS_26.02.09 Jk. 2

HeavenWordDaily

David Servant

Wiara w Jezusa jest niezgodna ze stronniczością, ponieważ Bóg jest bezstronny. Z całą pewnością nie okazuje stronniczość bogatym – coś co się często zdarza w ludzkich społecznościach – i niestety w niektórych ludzi w pierwszym kościele. Pamiętajmy o tym, że wierzący, do których napisał Jakub zostali wypędzeni z Jerozolimy, byli więc uchodźcami o niekorzystnym statusie finansowym. Jeśli jedno z ich zgromadzeń odwiedził bogaty człowiek, byli kuszeni do lepszego traktowania go niż biednego, mając nadzieję na jakieś korzyści i ujawniając w ten sposób „złe motywacje” (2:4). Niemniej, nie powinno być żadnych różnic. Idąc za przykładem Jezusa, któym umarł za wszystkich, biedni powinni być traktowani z takimi samymi względami jak bogaci, Co więcej, jak wskazuje Jakub, ogólnie mówiąc, to zazwyczaj bogaci uciskają ludzi i bluźnią imieniu Chrystusa. Dlaczego ludzie Chrystusa mieliby takim ludziom okazywać więcej względów niż biednym, których Bóg wybrał, aby „byli bogaci w wierze i dziedzicami królestwa„?

Warte zwrócenia uwagi są jeszcze dwa miejsca w tym fragmencie.

Po pierwsze: aby być umieszczonym w klasie bogatych, wystarczy mieć dobry ubiór i złoty pierścień. Do biednych był zaliczany człowiek, który tylko jeden zestaw ubrań. Prawdopodobnie większość czytających te słowa należy do kategorii bogatych.

Po drugie: pierwszy kościół nie miał budynków kościelnych ani sal spotkań. Głównie spotykali się w domach. Zwróć uwagę na to, że biednemu gospodarz powiedział: „Ty siądź tutaj, przy podnóżku” (2:3). Jakub zupełnie nie wstydził się cytowania starotestamentowych przykazań – – mianowicie dwóch z Dziesięciu Przykazań, w tym jednego, o którym Jezus powiedział, że jest największe, cytując tak, jakby obowiązywały wierzących nowego przymierza. Widać wyraźnie, że Jakub wierzył, że Jezus „nie przyszedł obalić, lecz wypełnić” Prawo i Proroków, dokładnie tak, jak to ogłosił w Swym Kazaniu na Górze (Mat. 5:17). Zwróć uwagę na to, że Jakub odnosi się do przykazania miłości bliźniego jak siebie samego jako do „królewskiego przykazania” i „prawa wolności„, mówiąc, że wierzący, który to spełnia „dobrze czyni”. Według Jakuba powinniśmy żyć w taki sposób, jak ludzie, którzy będą nas sądzić według tego prawa, prawa, które, przypadkowo, jest wspomniane w Starym Testamencie i cytowane siedem razy w Nowym. Zastanawiam się, czemu, mając takie poparcie, nie jest ono częściej wymieniane w chrześcijańskich kręgach?

Według Jakuba zachowywanie tego królewskiego przykazania obejmuje okazywanie miłosierdzia (2:12-13). Jeśli nie okazujemy miłosierdzia, nie otrzymamy miłosierdzia w czasie naszego sądu (2:13). Jest to, po raz kolejny, właśnie to, czego nauczał Jezus w Kazaniu na Górze: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mat. 5:7). Jezus powiedział również, że nie otrzymamy przebaczenia, dopóki nie przebaczymy innym (Mat. 6:14-15).

Jakub ma więcej do powiedzenia na temat biednych niż tylko bezstronność wobec nich. Ciekawe jest to, że w przykładzie bezużytecznej wiary wymienia osobę, które nic nie robi, aby pomóc bratu czy siostrze, którzy nie mają ubrania bądź codziennego pożywienia (2:14-17). Z pewnością jest to przypomnienie tego, o czym nauczał Jezus, mówiąc o przyszłym sądzie nad owcami i kozłami (Mat. 25:31-46). Jakub jest tutaj bardzo dogmatyczny. Wiara bez uczynków jest martwa, bezużyteczna i nie może zbawić. Wierze zawsze towarzyszą uczynki, o czym świadczą nawet demony, które wierzą w Boga i drżą. Zdumiewająca jest mantra powtarzana przez ewangeliczne chrześcijaństwo, że „jesteśmy zbawieni wyłącznie przez wiarę”, podczas gdy jedyne miejsce w całej Biblii, gdzie słowa „wiara” i „wyłącznie” występują w jednym wersie to Jakub 2:24:”Widzicie że człowiek bywa usprawiedliwiony z uczynków, a nie jedynie z wiary„. Być może ta mantra powinna zostać zmieniona? Lepiej powiedzielibyśmy: „Jesteśmy usprawiedliwieni z żywej wiary, która działa”.

Jeśli chodzi o wiarę, uczynki i zbawienie to nie jesteśmy zbawieni wyłącznie z wiary, ponieważ prawdziwa wiara nigdy nie jest samotną, to jest pustą wiarą. Jeśli masz wiarę, masz również uczynki. Jeśli nie masz uczynków, nie masz wiary. Wielu grzejących kościelne ławy jest tak oszołomionych fałszywym pojmowaniem wiary, że ich „pewność zbawienia” jest rzeczywiście „zwiedzeniem zbawienia”.

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

сайта

DS_25.02.09 Jk. 1

HeavenWordDaily

David Servant

Przerywamy podróż przez Księgę Dziejów Apostolskich, wiedząc, że Jakub jest autorem jedynego listu napisanego krótko po tym, gdy wierzący z Jerozolimy zostali rozproszeni po męczeństwie Szczepana (p. Dz. 11:19). Kościół miał około 9 lat, gdy Jakub napisał ku zachęcie i napomnieniu chrześcijańskiej diaspory, „do dwunastu plemion, które żyją w rozproszeniu” (1:1), przeważnie wierzących spośród Żydów. Jakub napisał do cierpiącego i wątpiącego kościoła. Interesujące jest uświadomić sobie, że aż do tego czasu nie było żadnego czytania Nowego Testamentu w czasie jakichkolwiek zgromadzeń chrześcijan. Nie było kazań, w których apostoł Paweł był cytowany. Jest prawdopodobne, że żadna z czterech Ewangelii nie była jeszcze napisana. Pierwsi chrześcijanie mieli tylko objawienie Starego Testamentu i ustne nauczanie Jezusa, przekazane przez apostołów. Gdy czytamy list Jakuba, widzimy, że bardzo mocno ciąży ku Staremu Testamentowi i Kazaniu na Górze Jezusa.

W kazaniach amerykańskich „różnorodne próby” (1:2) są często opisywane jako te dni, gdy zepsuje się pralka, zachoruje pies, czy na polu golfowym pada deszcz, lecz nie te drobne niewygody znoszone przez światowych bogaczy miał na myśl Jakub. Zmuszeni do pozostawienia swoich domostw i narażeni utratę środków niezbędnych do życia, rozproszeni wierzący czasów Jakuba przeżywali prawdziwy „sprawdzian ich wiary” w Jezusa. Niemniej, te ich „różnorodne doświadczenia” nie były czymś, co było poza Bożą kontrolą czy planem, były więc powodem do radości. Ich wytrwałość potwierdzała szczerość ich wiary w Chrystusa, co zapewniało im ewentualną „koronę życia” (1:22) – być może nie chodziło o literalną koronę, lecz było to jakieś wyrażenie oznaczające czas chwały, gdy już życie wieczne stanie się rzeczywistością.

Powinniśmy „uważać to za najwyższą radość„, gdy cierpimy prześladowania dla naszej wiary w Jezusa! Wtedy nasza wiara dowodzi swojej szczerości, a to znaczy, że życie wieczne czeka na nas!

Rozproszeni wierzący z Jerozolimy doświadczali również trudności finansowych, co wynikał z tego, że musieli uciekać daleko od swych domów. Nawet jeśli jakiekolwiek zatrudnienie było możliwe, mogła to być praca najmniej chciana, to jest praca na polach bogatych właścicieli gospodarstw rolnych. Ci wierzący byli więc kuszeni do tego, aby zazdrościć tym, którzy mieli więcej, lub do porzucenia swej wiary w Chrystusa, aby wrócić do swych poprzednich posiadłości. Jakub zachęca ich w tej dziedzinie. Obecne uprzedzenia zostaną któregoś dnia odwrócone i pokorny brat „powinien chlubić się z wywyższenia swego„, podczas gdy bogaty powinien „z poniżenia swego” (1:9-10). Jakub wraca do tego tematu w jutrzejszym czytaniu.

Jakub przypomina również rozproszonej i cierpiącej trzodzie, że choć Bóg może chwilowo sprawdzać ich pośród tych prób, On ich nie kusi. Bóg nie kusi nikogo do złego. Interesujące jest to, że Jakub nie wymienia diabła, lecz oskarża pokuszenia jednostek, które pozwalają sobie na to, aby były „kuszone przez własne pragnienia” (niefortunnie przetłumaczone jako „pożądliwości” w 1:14 i 15). Konsekwencją poddania się pokuszeniu jest grzech, który, jak powiada Jakub, wywołuje śmierć (1:15). Nie zapominajmy historycznego kontekstu jego słów. Jakub mówi o pokuszeniach porzucenia wiary w Jezusa i powrocie do życia bez prześladowań. Jest to ostrzeżenie przed apostazją, które Jakub później powtarza (p. 5:19-20) i jeden z licznych biblijnych dowodów na to, że zbawienie może być utracone przez niewiarę.

Co jest w tym najważniejsze? Posłuszeństwo Bożym przykazaniom czy też to, aby być „wykonawcą słowa” (1:22). Ci, którzy uważają siebie samych za prawych tylko dlatego, że słuchają Słowo Bożego czy znają je, są zwiedzeni, co opisuje licznych grzejących ławy chrześcijan. Jakub dalej rozwija w pełni temat głupiej wiary, pozbawionej uczynków. Niemniej, dziś skupia się na uczynkach, które demonstrują posłuszeństwo wobec „prawa wolności„, które w jutrzejszym czytaniu zostanie ujawnione jako przykazanie miłości bliźniego swego, jak siebie samego. Uczynki miłości dowodzą wiary. Paweł później napisał, że „wiara jest czynna w miłości” (Gal. 5:6). Jakub celowo wymienia troskę o wdowy i sieroty, co charakteryzuje „prawdziwą i czystą pobożność” (1:27). Tak cieszę się, że służba Heaven’s Family robi to!

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

продвижение

DS_24.02.09 Dz.11

HeavenWordDaily

David Servant

Fragment przeznaczony dziś do czytania kończy się szczęśliwie, lecz jakże smutny jest początek! Zamiast cieszyć się z tego, ze poganie „przyjęli Słowo Boże” (11:1), „ci, którzy byli obrzezani” w Jerozolimie (co dotyczyło całego przywództwa kościoła) byli niezadowoleni z tego, że Piotr jadł razem z Poganami! Jeszcze bardziej tragiczny jest fakt, że jedzenie z poganami nie było zakazane przez Prawo Mojżeszowe, lecz wyłącznie przez tradycje przekazywane przez żydowskich starszych. Nie będzie to ostatni raz w historii kościoła, gdy miłość do tradycji (czy doktrynek) będzie przerastać miłość do ludzi. Oby Pan pomógł nam, abyśmy nie byli winni takiego faryzejstwa.

Piotr w łagodny sposób przekonał tych, którzy stawiali mu zarzuty, wiedząc, naturalnie, że sam zgodziłby się z ich skargą przed swym ostatnimi doświadczeniami w Joppie i Cezarei. To, co się zdarzyło wyraźnie było dziełem Boga. Na szczęście starsi z Jerozolimy mieli na tyle pokory, aby przyznać to i dzięki temu nastąpił punkt zwrotny w historii kościoła: poganie mogli stać się dziećmi Bożymi, dziedzicami żywota wiecznego przez Jezusa! Niemniej, nadal przed był jeszcze nimi czas sporu dotyczącego przestrzegania Prawa Mojżeszowego, jako obowiązku wierzących spośród pogan.

Gdy Piotr przedstawił swoją historię radzie starszych, powiedział im coś, o czym nie czytamy w pierwotnie zapisanej wersji z 10 rozdziału Dziejów, a mianowicie to, że anioł, który pokazał się Korneliuszowi, powiedział do niego: „Poślij do Joppy i sprowadź Szymona, którego nazywają Piotrem, a on powie ci słowa, przez które będziesz zbawiony, ty i cały dom twój” (11:13-14). Jak napisałem wczoraj, trudno jest mi przyjąć myśl o tym, że Korneliusz potrzebował ratunku przed wyrokiem piekła, ponieważ w takim wypadku musielibyśmy dojść do wniosku, że Bóg może posłać szczerego, bojącego się Boga, modlącego się i dającego jałmużny, wierzącego poganina do piekła, tylko dlatego, że nie uwierzył ewangelii, której nie słyszał, a w którą, gdyby ją usłyszał, uwierzyłby natychmiast. Muszę więc utrzymywać, że gdy Piotr odwiedził Korneliusza i jego dom to zostali oni zbawieni w tym sensie, że narodzili się z Ducha i zostali włączeni do ciała Chrystusa, stając się duchowymi dziećmi Bożymi.

Na końcu, starsi jerozolimscy doszli do wniosku, że: „Tak więc i poganom dał Bóg upamiętanie ku żywotowi„. Czy to stwierdzenie dowodzi, jak niektórzy twierdzą, że Bóg suwerennie udziela zdolności do pokuty pewnym jednostkom, które przeznaczył do zbawienia, a nie udziela takiej zdolności tym, których nie przeznaczył do zbawienia? Jakże tragiczne jest to, że takie pytanie musi być w ogóle zadane. Wniosek starszych z Jerozolimy to nie: „Bóg udzielił ograniczonej ilości wybranych wcześniej pogan zdolności do pokuty”, lecz „Bóg dał wszystkim poganom, tak jak i wszystkim Żydom, możliwość pokutowania i zdobycia życia wiecznego”. Oczywiście, Bóg czyni więcej niż udzielanie ludzkiej rasie możliwości pokuty, On aktywnie działa, wpływając na ludzi, aby pokutowali czy to przez stworzenie, sumienie czy ogłaszanie ewangelii. Nikt nie może ani nigdy nie przyszedł do Jezusa, o ile nie pociąga go Ojciec (Jnh 6:44).

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

раскрутка сайта

DS_23.02.09 Dz.10

HeavenWordDaily

David Servant

Dzisiejsze czytanie ilustruje nam Bożą przychylność dla szczerze szukających ludzi. On podejmował wielkie działania, aby na pewno usłyszeli o Jezusie i dziś jest tak samo.

Korneliusz, rzymski dowódca oddziału stu żołnierzy stacjonował w Cezarei, strategicznym porcie rzymskim. Jego szczera wiara przejawiała się w „bojaźni Bożej„, stałych modlitwach, jak też w darach na rzecz biednych, a nic z tych rzeczy nie uchodzi niezauważone przed Panem. Korneliusz i jego domostwo zostali wybrani przez Boga, aby być pierwszymi poganami, należącymi do ciała Jezusa Chrystusa.

Była jednak pewna trudność. Początkowo kościół składał się wyłącznie z Żydów, którzy nie mieszali się z poganami, uważając ich za nieczystych. Obcowanie z poganami był wbrew prawu (nie Bożemu prawu, lecz według stworzonych przez ludzi tradycji). Pamiętaj o tym, że Jezus już wcześniej nakazał uczniom, aby czynili uczniów spośród wszystkich narodów, czy jak mówili Grecy, wszystkich grup etnicznych (Mat 28:19). Jezus powiedział im również, że będą świadkami w Judei, Samarii i po krańce ziemi (Dz. 1:8). Niestety Jego przesłanie niezbyt głęboko dotarło do ich umysłów, więc Bóg musiał podjąć drastyczne działania, aby pomóc kościołowi pokonać uprzedzenia wyniesione z Judaizmu.

Piotr nie zrozumiał natychmiast przekazanej mu przez Boga wizji, lecz po pewnym czasie pojął ją. Skruszeni poganie, podobnie jak skruszeni Żydzi, mogli otrzymać od Boga przebaczenie i oczyszczenie, i zostać przyłączeni do kościoła.

Powstaje jednak pytanie, któremu nie mogę się oprzeć: Czy, gdyby Korneliusz umarł przed odwiedzinami Piotr, spędziłby wieczność w piele? Trudno mi jest przyjąć myśl, że Bóg posłałby szczerego, bojącego się Boga, stale modlącego i dającego jałmużny poganina do piekła, tylko dlatego, że nie uwierzył w ewangelię, której nigdy nie usłyszał; a gdyby ją usłyszał uwierzyłby w nią natychmiast (na co mamy zapisany dowód)! Zbawienie zawsze było oferowane każdemu, kto uwierzy (p. Rzm. 4:1-3) i było tak przed, w trakcie jak i po starym przymierzu. Korneliusz z pewnością był wierzącym w Boga Izraela człowiekiem jeszcze przed przybyciem Piotra i żył zgodnie ze swoja wiarą.

Napisałem to wszystko, aby pokazać, że Korneliusz i jego wierzące domostwo, nie zostali „zbawieni” tego dnia w tym sensie, że uciekli przed wyrokiem piekła. To stało się, gdy początkowo uwierzyli w Boga i pokutowali. Korneliusz wraz z całym domem zostali w tym dniu zbawieni w tym sensie, że uwierzyli w Jezusa (o którego służbie i życiu już coś wiedzieli; p. 10:37-38), zostali narodzeni z Ducha, włączeni do ciała Chrystusa oraz ochrzczeni w Duchu Świętym.

Dzisiejsza „ewangelia” często niewiele ma wspólnego z tą, którą głosił Piotr. Zwróć uwagę na to, że Piotr ogłosił, że Jezus jest Panem wszystkiego, a nie tylko Zbawicielem (10:36). Jezus zmarł na krzyżu i został wzbudzony z martwych trzeciego dnia (10:39-41). Bóg wyznaczył Go na „Sędziego żywych i umarłych” i On nakazał Swym uczniom, aby o tym świadczyli (10:42). Prorocy zapowiadali Jezusa (10:43) a Bóg przyjmie każdego, „kto boi się Go i postępuje sprawiedliwie” (10:35), co jest innym sposobem powiedzenia, że pokuta jest konieczna do zbawienia. Główną korzyścią dla tych, którzy uwierzyli jest „przebaczenie grzechów” (10:43), co oczywiście wskazuje na prawdy o winie ludzi i Boży gniew. Dajcie mi tej zamierzchłej religii!

Korneliusz ze wszystkimi, którzy się zebrali, uwierzyli we wszystko, co Piotr powiedział im. Nie musieli modlić się „modlitwą grzesznika”. Pan natychmiast potwierdził, że są pełnoprawnymi członkami Jego rodziny, wylewając na nich Swego Ducha dokładnie tak samo, jak to zrobił w dniu Pięćdziesiątnicy. Było to tak przekonujące, że Piotr zarządził, aby ich ochrzcić w wodzie.

Skąd sposób Piotr i inni wiedzieli, że ci zgromadzeni otrzymali Ducha Świętego? Słyszeli ich, jak mówili innymi językami (10:45-46). Tak więc nadal powtarza się ten wzór, który już widzieliśmy w Księdze Dziejów. Mówienie innymi językami jest biblijnym dowodem na chrzest w Duchu Świętym

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

продвижение

Utrzymywanie czystości pośród cudzołożnego narodu

logo

Nie musisz iść na kompromis z naszą przesiąkniętą seksem kulturą, dzięki łasce Bożej, możesz utrzymać się w bezpiecznej strefie.

Kilka brwi uniosło się w zeszłym tygodniu w miasteczka akademickiego Uniwersytetu Southeastern w Lakeland, Floryda, gdzie prowadziłem specjalne spotkanie – na dzień przed Walentynkami – na temat cudzołóstwa. Nie jest to słowo, która zazwyczaj kojarzy się z tematem wykładu, lecz, hej, udało mi się zdobyć ich uwagę. Ponieważ hormony u większości kolegów z akademików są równie gęste jak wilgotne powietrze Florydy, wyobraziłem sobie, że wszystkie uszy będą nastawione na podjęty temat.

I miałem rację. Czasami można byłoby usłyszeć w audytorium spadającą szpilkę, w szczególności wtedy, gdy mówiłem o tym, że większość amerykańskiej młodzieży nie już jest nawet pewna w jaki sposób zdefiniować seksualność. (Dzisiejsi seniorzy uczelni mieli po 9 lat, gdy prezydent Clinton usiłował zmienić definicję seksu, gdy pojawiła się sprawa jego związków z Moniką Lewinsky (1997r.)). Innym razem uczniowie wybuchali nerwowym śmiechem, gdy opowiedziałem im o tym, jak dałem mojemu zięciowi książkę na temat seksualnych ograniczeń wobec 700 uczniów jego szkoły, w czasach gdy umawiał się na randki z moja najstarsza córką.

 

Utrata dziewictwa była zazwyczaj poważną sprawą, lecz dziś
cudzołóstwo jest
zwykłym standardem maszynerii sitcomu.

Wydawało mi się, że może się przydać, gdy podzielę się tymi kluczowymi punktami z szerszym audytorium, ponieważ wielu czytelników tych artykułów jest samotnych. A nawet jeśli jesteś już w małżeństwie, dobrze będzie przerobić odświeżający kurs na temat samokontroli – ponieważ żyjemy w kraju, który traci wszelkie moralne zahamowania. Oto co powiedział grupie w Southeastern:

 

 

1. Nie zmieniaj przerabiaj moralności. Widziałem młodych chrześcijan, którzy wywracali oczyma, gdy wypowiadałem słowo „cudzołóstwo”, ponieważ brzmi ono bardzo podobnie jak w Biblii Króla Jakuba – coś jak „sodomia”, kolejne słowo, którego unikamy w kulturze PeCetów. Niemniej, musimy bardzo uważać, gdy naginamy znaczenie słów. Terminy takie, które znajdują się w Biblii nie powinny być wyrzucane z naszego współczesnego słownika, tylko dlatego, że obrażają niektórych gospodarzy The View (Program prowadzony w tel. ABC The View)

Gdy słowo „cudzołóstwo” zostało użyte w 1 Tes. 4:3 (Taka jest bowiem wola Boża,…, abyście powstrzymywali się od wszeteczeństwa), użyte tam greckie słowo to porneia. Jest to źródłosłów naszej pornografii, lecz ma znacznie szersze znaczenie niż seksualnie dobitny materiał. W tym słowie zawiera się seks między ludźmi nie zawiązanymi małżeństwem, homoseksualizm, zoofilię, prostytucję, kazirodztwo i cudzołóstwo. Koniec, kropka. Kościół Episkopalny nie miał żadnego prawa rozszerzać tej definicji. Nie ma też tego prawa Bill Clinton, Newsweek, Oprah czy HBO. Nie pozwól na to, aby moralny relatywizm zatruwał twój umysł.

 

2. Nie sprzedawaj swego pierworództwo. Utrata dziewictwa była zazwyczaj poważną sprawą, lecz dziś cudzołóstwo jest zwykłym standardem maszynerii sitcomu. Dziś jest to uważane za normalne, uważa się ludzi za dziwaków, jeśli nie uprawiali seksu przed 14 rokiem życia, a każdy kto śmie uczyć abstynencji w publicznej szkole, jest określany jako neandertalczyk.

Telewizyjne programy w stylu: Desperate Housewives, Nip/Tuck czy Grey’s Anatomy, krążą wokół tego, kto z kim znajduje się w łóżku.
Jest nawet taki telewizyjny serial zwany Californication, (połączenie słów: California i fornication – cudzołóstwo), w którym obserwuje się życie uzależnienione od seksu. To, czym telewizyjni producenci zazwyczaj nie zajmują się to zbadanie konsekwencji niemoralności. Publiczność prawdopodobnie nie śmiałaby się, gdyby wiedzieli, że pary trzymające się tych programów muszą walczyć z opryszczką genitaliów, rzeżączką, AIDS, aborcjami, poaborcyjną traumą czy kliniczną depresja – to wszystko rzeczywiste skutki zakazanych seksualnych zachowań.

Jeśli jesteś dziś samotna(y) – bez względu na to czy straciłaś(eś) swoje dziewictwo, czy nie – już czas zażądać zwrotu swej czystości i zachować seks dla małżeństwa. Zapomnieliśmy historię o Ezawie, który stracił swoje pierworództwo z powodu głupoty: sprzedał swoje dziedzictwo za miskę zupy.
Rzeczywiście można wyrzucić swoje życie przez jeden akt cudzołóstwa.

 

3. Bądź bezlitosny dla swoich słabości. Jezus grzmiał bardziej surowo niż katolicki dyrektor szkoły, mówiąc do Swoich uczniów o samodyscyplinie. Powiedział im: „Jeśli tedy prawe oko twoje gorszy cię, wyłup je i odrzuć od siebie, albowiem będzie pożyteczniej dla ciebie, że zginie jeden z członków twoich, niż żeby całe ciało twoje miało pójść do piekła” (Mat. 5:29). Jezus nie był zwolennikiem okaleczania siebie samego, lecz używał sarkazmu do podkreślenia jak poważny jest grzech – ostrzegał swoich uczniów, aby podejmowali radykalne kroki, które doprowadzą do uniknięcia pułapek pokuszenia. W naszym, przesiąkniętym seksem społeczeństwie, jeszcze ważniejsze niż kiedykolwiek jest to, abyśmy stawiali granice.

Masz problem z pornografią? Jeśli nie jesteś w stanie narzucić sobie dyscypliny unikania obraźliwych stron internetowych, pozbądź się komputera. Czy po kilku minutach całowania kończysz na pettingu bądź stosunkiem ze swoja sympatią.
Wyznacz granice i trzymaj się ich. A jeśli nie jesteś w stanie trzymać się zasad, proś o interwencję. Jeśli tego nie robisz zmierzasz w stronę duchowej ruiny.

 

4. Żyj przejrzystym życiem. Biblia nigdzie nie popiera samotnej walki z grzechem, potrzebujemy siebie nawzajem. Lista Jakuba 5:16 mówi nam tak: „Wyznawajcie tedy grzechy jedni drugim i módlcie się jedni za drugich, abyście byli uzdrowieni„. W pewnych przypadkach nie zdobędziesz zwycięstwa nad pokuszeniem, dopóki nie podzielisz się swoim zmaganiem z innym chrześcijaninem i nie będziesz szukał porady i modlitwy.

Tak wielu wierzących żyje dziś życiem wśród tajemnic. Wiele kobiet (i mężczyzn również) było molestowanych w dzieciństwie przez krewnych czy przyjaciół, a jednak nigdy nie podzielili się swoim bólem. Wielu młodych chłopców żyje w niewoli ciemnego świata pornografii i samogwałtu, lecz są zbyt zawstydzeni tym, aby się do tego przyznać.
Chrześcijanie zmagają się z pociągiem do tej samej płci, a jednak boją się, że jeśli to wyznają to zostaną odrzuceni.

Nigdy nie odkryjesz obfitego życia, które Chrystus obiecał, dopóki nie oczyścisz swych duchowych pokoi i nie zajmiesz się wszystkimi twoimi brudami. Totalne przebaczenie i oczyszczenie jest dostępne, lecz najpierw musi być wyznanie i pokuta.

 

5. Rozwijaj w sobie bojaźń Bożą. Paweł tak poważnie traktował w swym liście do Tesaloczniczan sprawę tych, którzy ignorowali jego napomnienia co do seksualnego grzechu, że napisał im: „Toteż kto odrzuca to, odrzuca nie człowieka, lecz Boga, który nam też daje Ducha swego Świętego„. (1 Thess. 4:8).
Wyraźniej już nie można: jeśli lekceważysz seksualne granice, jesteś na cienkim lodzie.

Rozpaczliwie potrzebujemy dziś w kościele przebudzenia sumienia. Zbyt wielu chrześcijan ma spaczony osąd – nawet nie czują pobożnych wyrzutów sumienia, gdy łamią Boże prawo. Jeśli trwasz w jakiejkolwiek formie seksualnego grzechu, uciekaj natychmiast i zrób zwrot o 180 stopni. Pan zapewni ci łaskę potrzebną do życia w czystości.

 

J. Lee Grady jest redaktorem magazynu Charisma.

deeo

DS_20.02.09 Dz. 9

HeavenWordDaily

David Servant

Nie ma nic dziwnego w tym, że Paweł nazwał siebie w 1 Liście do Tymoteusza największym grzesznikiem. To on czuwał przy szatach tych, którzy kamienowali Szczepana, „zgadzając się z tym zabójstwem” (8:1). Wkrótce potem, „tępił zbór; wchodził do domów, wywlekał mężczyzn i niewiasty i wtrącał do więzienia” (8:3). Później Paweł napisał, że wcześniej „srodze prześladował zbór Boży i niszczył go” (Gal. 1:13) i opisał sam siebie, jako „bluźniercę i prześladowce, i gnębiciela„. Składając świadectwo królowi Agrypie, przyznał: „Ja sam również uważałem, że należy wszelkimi sposobami występować przeciwko imieniu Jezusa Nazareńskiego, co też czyniłem w Jerozolimie, a gdy otrzymałem pełnomocnictwo od arcykapłanów, wtrąciłem do więzienia wielu świętych, kiedy zaś skazywano ich na śmierć, ja głosowałem za tym, dręcząc ich częstokroć we wszystkich synagogach, zmuszałem ich do bluźnierstwa i szalejąc nad miarę, prześladowałem ich nawet w innych miastach” (Dz. 26:9-11).

A jednak, Bóg przebaczył mu! Paweł napisał w 1 Tym. 1:15-16: „Prawdziwa to mowa i w całej pełni przyjęcia godna, że Chrystus Jezus przyszedł na świat, aby zbawić grzeszników, z których ja jestem pierwszy. Ale dlatego miłosierdzia dostąpiłem, aby na mnie pierwszym Jezus Chrystus okazał wszelką cierpliwość dla przykładu tym, którzy mają weń uwierzyć ku żywotowi wiecznemu„. To powinno dawać nadzieję drugim co do wielkości największym światowym grzesznikom (to byłbym ja) i każdemu poniżej na tej liście! Cudowna łaska!

Jezus powiedział: „Saulu, Saulu, czemu Mnie prześladujesz?” (9:4). Gdy ktoś prześladuje kościół, prześladuje Jezusa, ponieważ kościół jest Jego ciałem. Podobnie ma się rzecz z tym, w jaki sposób traktujemy (ty i ja) uczniów Chrystusa: w taki sposób jak ich traktujemy, traktujemy Jezusa. Gdy dostarczamy żywości, wody, ubrania, schronienia i pociechy „najmniejszemu z tych„, którzy są w ciele Chrystusa, robimy to dla Niego, dowodząc swej miłości. Gdy ignorujemy „tych najmniejszych”, ignorujemy Jezusa i dowodzimy tego, że nie wierzymy w Niego. To jest Jego nauczanie (p. Mat. 25:31-46).

Paweł na pewno narodził się na nowo na drodze do Damaszku. Gdy usłyszał głos Pana, powiedział do Jezusa: „Kim jesteś Panie?” (9:5). Nazywał Jezusa Panem, zanim się dowiedział z kim rozmawia. (Czy zrobiłbyś tak samo?) Później był posłuszny poleceniom Jezusa. Zwróć uwagę, że Ananiasz, gdy po raz pierwszy spotkał Saula, nazwał go „bratem Saulem” (9:17). Pomimo, że powiedział „bracie Saulu” to przyszedł po to, aby Paweł odzyskał wzrok i został napełniony Duchem Świętym. Saul narodził się na nowo, lecz nie był napełniony Duchem Świętym. Jest to tak oczywiste, że tylko teolodzy będą debatować nad tym.

Biblia nie opisuje w jaki sposób Paweł przeżył otrzymanie Ducha Świętego, lecz wiemy o tym, że wcześniej czy później mówił innymi językami, ponieważ sam to napisał w swym Liście do Koryntian (1 Kor. 14:18). Widzimy tutaj pojawiający się pewien wzór.

Piotr brał udział w początkach co najmniej dwóch wielkich przebudzeń; w Liddzie/Saronie i Joppie. Oba były wzbudzone przez cuda.

Zobaczmy jaka była różnica między otwartością ludzi w Liddzie/Saronie i Joppie. W wyniku cudu uzdrowienia Eneasza „wszyscy mieszkańcy Liddy i Saronu…nawrócili się do Pana” (9:35). W Joppie, po wskrzeszeniu z martwych Tabity „wielu uwierzyło w Pana” (9:42). Te miasta, znajdowały się blisko siebie, a jednak mieszkańcy jednego okręgu byli bardziej otwarci na Boga od tych z Joppy. Jest to fenomen, który daje się obserwować na całym świecie. Otwartość ludzi różni się od kraju do kraju, od stanu do stanu, od miasta do miasta, od sąsiedztwa do sąsiedztwa. Otwartość zmienia się również w czasie. Nie było już później żadnych przebudzeń w Joppie.

Bóg wie, kto jest otwarty, a kto nie jest i On nieustannie usiłuje zdobyć każdą osobę zarówno przez Swoje stworzenie, jak i przez ich sumienia. On skieruje nas do ludzi otwartych, gdziekolwiek są, czy będzie to tłum, czy pojedynczy człowiek. Bądźmy wrażliwi na Ducha!

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

seo рекомендации

Inny ogień w Domu Pańskim

logo

Grady J. Lee

Musimy uważać, ponieważ obecne fanaberie, w które wmieszane są anioły, ekstatyczne uwielbienie i nekromancja mogą zepchnąć nas z ostrza duchowego zdrowia psychicznego.

Nikt do końca nie rozumie, dlaczego Nadab i Abihu pobudzili Boga do tego, że uderzył w nich śmiertelnie w izraelskim
sanktuarium. Biblia mówi, że nałożyli kadzidła do swoich
kadzielnic, zapalili go i „ofiarowali przed Panem inny ogień, którego im nie nakazał” (Kapł. 10:1).Ta nieostrożność i lekceważące zachowanie spowodowały, że wyszedł ogień od Pana i pochłonął ich.

Buch,… i natychmiast stali się popiołem.

Gdy Mojżesz musiał wyjaśnić Aaronowi to, co się stało, powiedział: „Oto, co Pan rzekł: „Na bliskich moich okazuje się świętość moja, a wobec ludu chwała moja” (w. 3). Pomimo że nie znamy szczegółów tego, co Nadab i jego brat zrobili ze świętym kadzidłem, wiemy, że byli niedbali i nie mieli należnego szacunku wobec rzeczy Bożych.

Chcemy
cudów Bożych, lecz chcemy również bojaźni i czci Bożej. Nie
wolno nam dopuścić do tego,aby ten inny ogień rozszerzał się w niekontrolowany sposób

Ta starożytna historia ma swoje współczesne zastosowanie. Co prawda nie używamy już kadzidła i kadzielnic do oddawania czci, lecz oczekuje się od nas, że będziemy traktować Boże Słowo z szacunkiem, i że będziemy usługiwać ludziom w bojaźni Pańskiej. Innymi słowy: Wszelki zabawny biznes jest zakazany. Nie wolno nam mieszać Bożego Słowa z obcymi koncepcjami czy mieszać naszego uwielbienia z pogańskimi praktykami.

Jednak, gdy usługuję w różnych kościołach w całym naszym kraju, odkrywam ten dziwny ogień rozszerzający się pośród nas, nawet w kościołach, które określają siebie jako „napełnione Duchem”. Pastorzy i liderzy muszą uważać na te trendy:

1. Grobowe wizytacje. W niektórych charyzmatycznych kręgach, współcześnie ludzie twierdzą, że doświadczają duchowych przeżyć, w których komunikują się ze zmarłymi. Pewien pastor z Michigan opowiadał mi w zeszłym tygodniu, że liderzy niektórych kościołów promują tą dziwaczną praktykę i opierają ja na spotkaniu Jezusa z Góry Przemienienia. Wniosek jest taki, że skoro Jezus rozmawiał z Mojżeszem i Eliaszem w dniu, w którym został uwielbiony, to daje nam to zgodę na rozmawianie ze zmarłymi chrześcijanami czy naszymi martwymi krewnymi

Choć niewiele mówi się o tych doświadczeniach z kazalnic (ponieważ przeciętny wierzący nie jest gotowy na zniesienie tego „nowego objawienia”), ludzie z pewnych proroczych ruchów twierdzą, że nawiedzili ich Aimee Semple McPherson, William Branham, John Wimber czy inne biblijne postaci. No i oczekuje się, że powiemy: „Ooooo, to jest takie głębokie” – po czym ruszymy w poszukiwaniu jakiejś mistycznej, ponad grobowej epifanii.

Skóra cierpnie. Komunikacja ze zmarłymi jest zdecydowanie zakazana w Starym Testamencie (p. Deut. 18:11) i nie ma niczego w Nowym Testamencie, co wskazywałoby na to, że zasady zmieniły się. Ci, którzy poszukują porad zmarłych – czy to przez media, czy seanse, czy „prorocze wizje” robią niebezpieczny krok w stronę opętania.

2. Ekstatyczny zachwyt. Wkrótce po tym, gdy ekstazy stała się znana jako rekreacyjny narkotyk, ktoś z naszego ruchu wpadł na jasny pomysł, aby promować duchową ekstazy jako formę uzasadnionego uwielbienia. Koncepcja kręciła się od „duchowego upicia” do obecnej manii, gdy ludzie gromadzą się na przedzie kościoła i udają, że wbijają sobie w ręce igły, aby znaleźć się na „duchowym haju”. Niektórzy kaznodzieje zachęcają ludzi do tego, „zaciągnęli się Duchem Świętym” – co jest odniesieniem do palenia marihuany.

Nie chcę być nudziarzem, lecz Biblia ostrzega nas, abyśmy byli „roztropni i trzeźwi” (1 Ptr. 4:7). Jest wiele wolności i radości w Duchu Święty i nie musimy tego gasić, wprowadzając pogańskie hulanki. W chrześcijańskim uwielbieniu nie chodzi o tracenie kontroli, a ci, którzy uwielbiają Jezusa, robią to w „duchu i prawdzie” (Jn 4:24). Nasza miłość do Boga nie mierzy się ilością upadków na podłogę czy dzikimi drgawkami ciała.

Ostatnio powiedziałem pewnemu przyjacielowi z Pennsylwanii, że gdy ludzie zmęczą się tym narkotykowym wyobrażeniem to nie będzie trzeba wiele czasu, aby niektórzy chrześcijanie zaczęli doświadczać seksualnych przeżyć przy ołtarzu. „To prawie się już dzieje” – odpowiedział. Opisał mi ostatni „koncert uwielbienia”, w czasie którego jeden z muzyków symulował seks, uderzając w mikrofon i wypowiadając zmysłowe zwroty do Jezusa. Co następne? Orgazmowe uwielbienie? Boże pomóż nam.

3. Aniołowie wśród nas. Aniołowie zawsze odgrywali żywotną rolę w życiu kościoła. Są one „usługującymi duchami”, posłanymi do ochrony, prowadzenia i wzmacniania wierzących (Hebr. 1:14). Lecz oto nagle, aniołowie stają się w niektórych częściach naszego ruchu manią. Ludzie twierdzą, że widzą je wszędzie, a często te historie nie zgadzają się z Bożym Słowem.

W czasie Przebudzenia w Lakeland w zeszłym roku na Florydzie, mężczyzna z Niemiec wyszedł na scenę i twierdził, że podczas gdy on jadł hamburgera, anioł wszedł do tej restauracji, wyjął jego jelito i zastąpił je złotą substancją. Inni składali świadectwa o aniołach, które zabierały ich do nieba i operowały tam. Wielu twierdzi, że aniołowie rozrzucają pióra, złoty pył i cenne klejnoty na czcicieli.

Wiem, że Bóg może zrobić wszystko. On może sprawić, że żelazna siekiera będzie pływać, może ukryć pieniądz w pyszczku ryby i użyć małego chłopca do nakarmienia tłumów. Te były prawdziwe cuda, których Pan może dokonać i dziś. Lecz musimy tu być ostrożni, istnieją podróbki. Jeśli promujemy fałszywy cud czy fałszywego anioła w domu Pańskim, bierzemy udział w innym ogniu.

Znam przypadek człowieka, który został złapany na sianiu fałszywych klejnotów na podłodze w kościele. Powiedział przyjaciołom, że „zasiewał pomieszczenie”, aby podnieść wiarę ludzi. Wiem też o innych, którzy zostali złapani na tym, że nałożyli na siebie w łazience złoty błyszczek i wrócili na zgromadzenie, twierdząc, że Bóg pobłogosławił ich specjalną przychylnością. Gdzie jest bojaźń Boża, gdy chrześcijanie w taki sposób fabrykują cuda?

Jest czas na to, aby wszyscy mający kręgosłup wierzący, wyznaczyli wyraźne granice między tym, co jest pobożnym uwielbieniem, a pogańskim zwyczajem. Chcemy Bożych cudów, lecz chcemy również bojaźni i czci Bożej. Nie wolno nam dopuścić do tego, aby ten inny ogień rozszerzał się w niekontrolowany sposób.

aracer