Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

DS_07.01.09 Mat. 5

HeavenWordDaily

David Servant

Dziś jest taki dzień, w którym chciałbym mieć do dyspozycji więcej niż 700 słów! Jeśli chciałbyś dowiedzieć się więcej na temat Kazania na Górze, to napisałem na ten temat znacznie bardziej obszerne studium; TUTAJ.

W błogosławieństwach, jak się je nazywa, Jezus wylicza cechy charakterystyczne ludzi błogosławionych i błogosławieństw, których oni mogą się spodziewać. Jeśli przyjrzeć się im bliżej, można zauważyć, że są to wszystko różne aspekty tego, czym błogosławiony będzie się cieszyć w królestwie niebios. Tak więc, badając siebie w świetle cech identyfikujących błogosławionego, możemy rozpoznać czy jesteśmy na drodze do nieba, czy nie.

Czy rozpoznałeś swoje duchowe ubóstwo, płakałeś nad swoimi grzechami i upokorzyłeś się w pokucie, teraz tęskniąc za sprawiedliwością (5:3-6)? Czy otrzymawszy Boże miłosierdzie, stałeś się miłosierny wobec innych (5:7)? Czy masz czyste serce, tak że twoja świętość nie jest cienką okleiną religijności, jak to było u faryzeuszy (5:8)? Czy pomagasz innym, aby znaleźli pokój z Bogiem przez pokutę, nawet tym, którzy prześladują cię z powodu sprawiedliwości (5:9-11)? Jeśli możesz pozytywnie odpowiedzieć na ty pytania, to jesteś na drodze do nieba, szczęśliwie przemieniony przez łaskę Bożą.

Ta świętość, która jest znakiem prawdziwych wierzących, jest jeszcze dalej potwierdzona w kluczowych dla kazania słowach z 5:17-20. Jezus ogłasza, że jeśli nasza sprawiedliwość nie będzie większa od sprawiedliwości faryzeuszy i uczonych w Piśmie, to nie wejdziemy do królestwa niebios. Rozwijał ten temat o wiele bardziej jakby przypominając to kazanie, stale ujawniając niesprawiedliwość doktryny i praktyki uczonych w Piśmie i faryzeuszy, aby jego uczniowie wiedzieli jak lepiej żyć.

Faryzeusze byli kłótliwi, w swych sercach mordercy, skupieni bardziej na rytuałach niż relacjach; Jezus oczekuje od Swoich uczniów, że będą kochać się nawzajem gorąco, że będą jednać się, gdy pojawi się podział, ponieważ miłość jest najważniejsze (5:21-24). Faryzeusze zachowywali literę prawa zabraniającego cudzołóstwa, lecz w swej pożądliwości ignorowali ducha stojącego za nią i rozwody panoszyły się wśród nich. Wypracowali oni sposoby na usprawiedliwianie pożądliwości (więcej na ten temat 23:1-35); Jezus oczekuje od nas, że zawsze będziemy mówić prostą prawdę (5:33-37). Przez niewłaściwe stosowanie pisma, które było przeznaczone dla sędziów w izraelskim systemie sądowym, faryzeusze usprawiedliwiali osobistą zemstę za najdrobniejsze przewinienia. Jezus oczekuje od nas, że, naśladując naszego miłosiernego Ojca, będziemy pełni miłosierdzia dla naszych przeciwników, wykazując miłość, która przerasta miłość tego świata, (5:38-37).

Nie rób błędu, który czyni wielu czytając często powtarzane przez Jezusa słowa: „Słyszeliście, że powiedziano wam,… lecz ja wam mówię„. Jezus nie poprawiał ani nie zaprzeczał twierdzeniom Starego Testamentu Swego Ojca! Nie zmieniał moralnego prawa! Pamiętaj, na początku Swego Kazania na Górze ogłosił, że nie przyszedł, aby „rozwiązać zakon albo proroków„, lecz aby go wypełnić (5:17). Jezus korygował fałszywe nauczanie uczonych w Piśmie i faryzeuszy, którzy wykrzywili Boże przykazania dla swej własnej wygody. Jest to szczególnie widoczne, na przykład, w słowach Jezusa: „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował bliźniego swego, a będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciół swoich” (5:43). Druga połowa tego twierdzenia to z pewnością jest nauczanie faryzeuszy i uczonych w Piśmie.

Czy chcesz być wielki w królestwie niebios? Jezus ujawnia dwie tajemnice: Bądź posłuszny przykazaniom i nauczaj ich (5:19). Dowiemy się w miarę postępu tego studium Nowego Testamentu, że pod Nowym Przymierzem, również mamy być posłuszni raczej prawu Chrystusowemu (które składa się ze wszystkich dziesięciu przykazań), niż Prawu Mojżeszowemu, które zostało dane tylko Izraelowi (p. 1 Kor. 9:19-21). Nie mówię tutaj, że nie ma licznych pokrywających się ze sobą miejsc w tych dwóch prawach. Pożądliwość była grzechem pod Starym Przymierzem (Wyj. 20:17), jak i pozostaje nim pod nowym (Mat. 5:28). Przypadkowo, miłowanie nieprzyjaciół nie jest nową koncepcją pod nowym przymierzem (p. Ex. 23:5 i Przyp. 25:21-22).

Wyraźnie więc widzimy z dzisiejszego czytania, że jest związek między świętością a niebem. Ci, którzy prawdziwie wierzą w Jezusa, są Mu posłuszni.

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

раскрутка

Dokąd odeszli wszyscy przywódcy?

Logo_Grady

Dzisiejszy kościół spotyka się z poważnym kryzysem przywództwa. Jedynym sposobem na rozwiązanie go jest uchwycenie się trzech zapomnianych cnót.
Lud Izraela spotkał się takim kryzysem w czasie swej wędrówki po pustyni. Od rana aż do wieczora dziesiątki ludzi ustawiło się przed namiotem Mojżesza, aby prosić go o rozwiązanie problemów. Gdy jego teść, Jetro, zobaczył tłumy przed drzwiami, wziął Mojżesza i dał mu mądrą radę, które zakończyła się zapisem w Piśmie. Jetro ostrzegł swego zięcia, że wypali się jeśli będzie sam zarządzał całym narodem.
Powiedział Mojżeszowi:
(Wyj. 18:21).
BW
Ale ty upatrz sobie z całego ludu mężów dzielnych, bogobojnych, mężów godnych zaufania, nieprzekupnych i tych ustanów nad nimi jako przełożonych nad tysiącem albo nad setką, albo nad pięćdziesiątką, albo nad dziesiątką
BT
A wyszukaj sobie z całego ludu dzielnych, bojących się Boga i nieprzekupnych mężów, którzy się brzydzą niesprawiedliwym zyskiem, i ustanów ich przełożonymi już to nad tysiącem, już to nad setką, już to nad pięćdziesiątką i nad dziesiątką,
W samym środku pustyni Synaj Jetro prowadził pierwszy kurs zarządzania, lecz jego rada nie dotyczyła zasad delegowania; wyznaczył on również wagę pobożnego charakteru u przywódców. W rzeczywistości, wyraźnie pokazał, że ludzie, którym brak charakteru powinni być odsunięci od przywódczych pozycji.
Prawdziwe
duchowe przebudzenie nie przyjdzie do amerykańskiego kościoła
dopóki nie potraktujemy poważnie rady Jetro,
nie
usuniemy zepsutych liderów z ich pozycji, i nie zastąpimy ich
tymi, którzy spełniają biblijne standardy.
Jetro mógł wymienić inne kwalifikacje jako warunki wstępne dla przywództwa. Mógł wspomnieć o charyzmie, seksapilu, umiejętności głoszenia, talencie muzycznym, intelekcie, umiejętnościach organizacyjnych, biznesowym know-how, bogactwie, rodowodzie czy wysokich rankingach w politycznych sondażach. Lecz nic z tego nie należy do Bożych wymogów. Jetro wspomniał trzy cechy, których rozpaczliwie potrzebujemy w kościele, jak i w głównym nurcie kultury.
1. Liderzy, którzy boją się Boga. Człowiek, który boi się Boga żyje w stałej postawie szacunku – czy, gdy jest sam, czy gdy stoi przed tłumem.
Jest świadomy tego, że Bóg patrzy na jego działanie i waży jego słowa. Ponieważ taki człowiek bardziej troszczy się o to, aby podobać się Bogu niż ludziom, poważnie traktuje Boże standardy moralne – i polega na pomocy Ducha Świętego w podejmowaniu właściwych decyzji.
Nie trzeba daleko się rozglądać, aby zobaczyć, że amerykańskiemu kościołowi bark jest bojaźni Bożej. W 2008 roku popularny charyzmatyczny kaznodzieja prowadził nabożeństwa przebudzeniowe, po czym, po czterech miesiącach, uciekł z inną kobietą. Inny znany duchowny z Atlanty pobił swoją żonę na parkingu i został aresztowany; po rozwodzie bezceremonialnie oświadczył, że chciał nowej żony, która byłaby „wrażliwa”. Inny kaznodzieja z Baltimor zrobił dziecko kochance i chełpił się potem z kazalnicy, że „nadal jest mężczyzną”, pomimo że popełnił cudzołóstwo. Pewien kaznodzieja z Florydy miał romans ze striptizerką po czym rozwiódł się z żoną, gdy się o tym dowiedziała.
Gdybyśmy zastosowali zasadę Jetro, żaden z tych mężczyzn nie byłby dziś w służbie.
Smutne jest to, że oni wszyscy ciągle głoszą i wielkie tłumy idą za nimi.
Osoba, która boi się Boga nigdy nonszalancko nie traktuje moralności. Ponieważ zachowuje swoje sumienie w czystości, natychmiast jest przekonywana o tym, że zrobiła niewłaściwą uwagę, zabawiała się pożądliwymi myślami czy jest złym przykładem. Jest również świadoma tego, że jeśli szybko nie będzie pokutować, gdy zasmuci Ducha Świętego, jej sumienie będzie pokalana. Tak więc, regularnie sprawdza swoje motywacje, rozmowy, upodobania i relacja, aby być pewnym, że nie zbacza z kursu.
Boże, daj nam liderów, którzy boją się Ciebie!
2. Liderzy, którzy mówią prawdę. W 2008 roku usłyszeliśmy tragiczną historią australijskiego lidera uwielbienia, Mika Gaulielmucci, autora popularnej pieśni „Healer”. Powiedział publiczności, że napisał ją, gdy dowiedział się, że ma raka. Występował nawet na scenie z maską tlenową, mówiąc fanom, że bardzo cierpi po leczeniu. Lecz ostatniego lata przyznał, że cała historia miała na celu ukrycie jego uzależnienia od pornografii. Dziś, Guglielmucci stoi przed kryminalnymi wyrokami za oszustwo, ponieważ wykorzystał swoją zmyśloną historię do zbierania pieniędzy.
Żyjemy w nieuczciwej kulturze. Obecny kryzys finansowy został częściowo spowodowany przez ludzi, którzy oszukiwali przy pożyczkach mieszkaniowych.
Banki przyznają, że hipoteki były przyznawane ludziom, którzy pracowali w usługach, a zgłaszali sześciocyfrowe dochody. Ludzie, którzy podawali fałszywe dochody, nie są w stanie spłacić swoich hipotek, zaniedbali spłacanie swoich pożyczek i system zawalił się. Chciwi bankierzy, udzielający tych pożyczek również kłamali.
Teraz podatnicy płacą za następujący krach.
Nasz system moralny będzie cierpiał na podobny upadek, jeśli nie wrócimy do prawdy.
Kościół powinien ustanowić standardy integralności i powinno to obejmować uczciwe rozliczenia finansowe, pełną finansową jawność i koniec z „ewangelicznym” naciąganiem prawdy, co jest tak powszechne w naszych szeregach. Jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że niebiosa prowadzą księgowość „każdego nieuważnego słowa” (Mt. 12;36) to powinniśmy przestać z wyolbrzymianiem naszych raportów o służbie.
Boże, daj nam liderów, którzy mówią prawdę!
3. Liderzy, którzy brzydzą się nieuczciwym zyskiem. Większość z nas wspólnie westchnęła odrazą w zeszłym miesiącu na wieść o dziwacznym skandalu łapówkarskim senatora Roda Blagojewich’a.
Jeszcze po aresztowaniu za próbę sprzedaży miejsca Baracka Obamy w senacie, ten polityk zaparł się i upierał przy tym, aby wyznaczono na to miejsce adwokata Rolanda Burris’a.
Blagojevich zamienił wieczorne wiadomości w grudniu na cyrk w trzech rundach.
Wiecie, że złe jest, gdy gubernator gęsto zaludnionego stanu zostaje złapany na mówieniu ludziom, że chce kasy w zamian za polityczne stanowisko.
Pokazuje nam to, jak bardzo moralna korupcja zainfekowała nasz system. Co gorsza, ta korupcja ma swoje odbicie w wielu z naszych kościołów.
Chciwość została przemieniona w cnotę w niektórych charyzmatycznych kręgach, gdzie pastorzy zbierają przez godzinę ofiary, a kaznodzieje występujący gościnnie żądają limuzyn i pięciocyfrowych honorariów, aby żyć jak sławy. Szczególnie złe to jest na niektórych telewizyjnych chrześcijańskich kanałach, gdzie duchowi szantażyści sprzedają odpusty w średniowiecznym stylu pod płaszczykiem „Ofiar Dnia Odkupienia” i wykorzystują swoje śmieszne sztuczki, aby ograbiać chrześcijan.
Boże, daj nam liderów, którzy brzydzą się nieuczciwym zyskiem
Już czas na reformacje przywództwa. Bóg wymaga od nas, abyśmy wypędzili chciwców z Jego domu. Prawdziwe duchowe przebudzenie nie przyjdzie
do amerykańskiego kościoła dopóki nie potraktujemy poważnie rady Jetro, nie usuniemy zepsutych liderów z ich pozycji, i nie zastąpimy ich tymi, którzy spełniają biblijne standardy.
J. Lee Grady is editor of Charisma.

раскрутка

Niech mi ktoś ponownie przypomni, proszę

Niech mi ktoś jeszcze raz, przypomni, proszę, o co tutaj chodzi?
Eddie Smith

Tak mi się wydaje, że z roku na rok słyszymy coraz bardziej skupioną na ego, wykrzywioną, chrześcijańską „ewangelię”, którą z trudnością można odnieść do Królestwa Bożego w ogóle. Na jednym z seminariów dla pastorów, w którym brałem udział, byliśmy uczeni tego, że gdy ktoś przyłącza się do kościoła, w którym jesteś pastorem, to bardzo ważne jest, aby natychmiast przydzielić mu jakąś pracę. Statystyki wykazują (mówią), że dzięki temu nadzieja na to, że w ciągu 90 dni od przyłączenia się do kościoła taki człowiek zostanie jego członkiem, zostanie bardzo zwiększona. To nie jest służba – to manipulacja, wykorzystywanie ludzi.

Byłem członkiem kościoła, w którym zastosowano pewną zasadę. Nie dawano nikomu żadnej pracy dopóki nie miał co najmniej rocznego stażu bycia w zborze. Dlaczego kazaliśmy mu czekać jeden rok. Z kilku ważnych przyczyn.

Po pierwsze: nie znamy nowego członka. Wiemy tylko tyle ile on czy ona opowiedzieli nam o sobie.
Przypominam sobie jeden taki przypadek mężczyzny, około pięćdziesiątki, który poprosił o członkostwo w zborze. Na formularzu członkowskim zaznaczył, że chce pracować z młodzieżą. Niemniej, my (pastorzy) nie czuliśmy pokoju w tej sprawie i wzięliśmy go na przed członkowską sesją poradnictwa. Nasz starszy pastor w mądrości poradził mi, abyśmy głębiej zbadali sprawę.

W rozmowie z pastorem kościoła, który ten człowiek opuszczał, dowiedziałem się, że pracował on przez kilka lat z młodzieżą w ich kościele, aż do chwili, gdy został usunięty z wszelkiej działalności, ponieważ był podejrzany czy oskarżony o pedofilię (seksualne wykorzystywanie młodych, nastoletnich chłopców). Odsunęli go od działalności z młodzieżą, więc zdecydował, że to czas na przyłączenie się do nas.

Kilka miesięcy później oglądaliśmy wraz z Alice w wiadomościach naszej lokalnej telewizji jego aresztowanie. Ostatecznie został skazany na 120 lat więzienia za molestowanie ponad 200 chłopców. Zdecydowaliśmy nigdy nie dawać pracy nowym członkom, dopóki nie będzie czasu na poznanie ich.

Po drugie: nowi członkowie nie znają nas. Każdy kościół na swój własny zestaw wartości, metod usługiwania, „duchowe DNA” i zadania Królestwa. Każdy członek kościoła powinien je znać, każdy powinien rozumieć i być w stanie wyrazić tą wizję. Jakże inaczej mogą w znaczący sposób uczestniczyć? Potrzeba dobrego roku, aby ktoś mógł poznać te rzeczy; widzieć jak są stosowane i ustabilizować z innymi ważne relacje, na których będzie mógł oprzeć swoją skuteczną służbę.

Po trzecie: nowy członek może nie znać nawet siebie samego! Pewien pastor, którego zwolniono z jego kościoła, przyłączył się do naszego. W dniu, w którym przyszedł, pytał, co może robić. „Robić?” – zapytałem. – „Nie chcemy, żebyś cokolwiek robił. Chcemy cię zwyczajnie przyjąć w społeczności naszego kościoła i prosić, abyś był przykładem dla naszych ludzi”. Przez wiele tygodni, za każdym razem, gdy tylko mógł mnie gdzieś złapać na korytarzu, po nabożeństwie pytał ponownie: „Czy macie dla mnie coś do roboty? Mogę odwiedzać chorych, mogę głosić czy nauczać w szkółce niedzielnej. Powiedzcie coś”.

Zacząłem zdawać sobie sprawę z tego, że on nie tyle starał się zaspokoić nasze potrzeby ile własne. Nie wiedział, kim jest. Jego tożsamość była opakowana w dzieło służby. Po około czterech miesiącach nagle wraz z żoną znikli. Kiedyś spotkałem go w restauracji. Podszedłem do stolika, gdzie siedział, aby go przywitać i zapytałem: „Gdzie byłeś? Nie widziałem cię w kościele ostatnio”.
Odpowiedział: „Tak, przyłączyliśmy się do innego kościoła. To taki kościół, który pewni ludzie starają się rozpocząć w południowo zachodniej części miasta. Oni potrzebują pomocy. Byłem coraz bardziej sfrustrowany w waszym kościele, ponieważ wy nie wykorzystalibyście mnie”. Grzecznie odpowiedziałem: „Rozumiem cię doskonale”. Gdy wychodziłem, dziękowałem Bogu za to, że pomógł mi zrozumieć to, jak nie używać ludzi.

Być może mówiono ci, że jesteś „zbawiony, aby służyć”. Chciałbym przypomnieć ci, że Jezus powiedział Swoim uczniom: „Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego; lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo wszystko, co słyszałem od Ojca mojego, oznajmiłem wam” (Jn 15:15).
Niestety w wielu chrześcijańskich kręgach robienie szumu wokół materializmu, zdrowia i bogactwa, wezwań typu: „nazwij to i otrzymaj” zastępuje nauczanie prawdziwej ewangelii bezinteresowności i pokory. Jakiś teleewangelista mówi nam, że jeśli chcemy przekazać dar na jego służbę to Bóg musi nam błogosławić, ale on nie bierze pod uwagę tego, że nasze złe zarządzanie, niespłacone rachunki, nieprzebaczenie, nadmierne kredyty, niezapłacone dziesięciny czy inne sprawy mogą całkowicie uniemożliwić Bogu błogosławienie nas!
W moim nauczaniu „Dlaczego dawcy mogą być finansowo związani” ( Why Givers Can be Financially Strapped) wyjaśniłem co najmniej 11 przyczyn tego, że osoba dająca może nie otrzymywać finansowego błogosławieństwa.
Pewnego wieczoru odwiedzałem kościół w północno zachodniej części Huston i usłyszałem pastora, który dumnie krocząc po scenie, powiedział: „Możemy w tej chwili wyjść na parking, spojrzeć na wasze samochody, którymi jeździcie i zobaczyć w jakim stanie jest wasze chodzenie z Bogiem”.
Najwyraźniej nigdy nie odwiedził pastora z trzeciego świata, który żyje ze swoją żoną i czwórką dzieci w domu, który jest małą pochyloną przybudówką do spalonego samochodu, jeżdżąc rowerem  tam i z powrotem do trzech kościołów, w których jest wiernym pastorem za mniej niż 20$ miesięcznie. Niech Bóg się zmiłuje nad tym amerykańskim nonsensem!

(Tak, mówię o prawdziwym pastorze, który mieszka w takich warunkach w odległości 8 km od teksaskiej granicy. A w różnych krajach na świecie są setki tysięcy takich bezinteresownych, w niektórych przypadkach cierpiących, pobożnych ludzi, którzy stale usługują potrzebom tych mniej szczęśliwych niż my sami. A pastorzy? Większość z nich, nigdy nie będzie miała samochodu!).

Czy nie mijamy się z istotą?

aracer

DS_06.01.09 Mat. 4

HeavenWordDaily

Servant David

Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem. Lecz on mu odparł: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych. Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. Odrzekł mu Jezus: Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. Na to odrzekł mu Jezus: Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu…

To jest interesujące, że Jezus został poprowadzony przez Ducha na pustynię właśnie po to, aby był kuszony przez diabła (4:1). Taki był Boży plan. Gdyby Jezus nie spotkał się z pokuszeniami, nie można by było mówić, że rzeczywiście jest bezgrzeszny, a jak wspomniałem poprzednio, musiał być bezgrzeszny, aby móc zadośćuczynić za nasze grzechy.

Bóg nikogo nie kusi (p. Jk. 1:14), lecz wszystkich doświadcza (p. Ps. 11:5, Przyp. 17:3). Jednym ze sposobów doświadczania nas jest obserwowanie tego, co robimy, gdy kusi nasz Szatan, podobnie jak to było z Jezusem. Na szczęście, Bóg ogranicza stopień kuszenia nas przez diabła. Pismo obiecuje: „Wierny jest Bóg i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść” (1Kor. 10:13). Dobre do zapamiętania!

Jezus był kuszony w każdej dziedzinie, w której my jesteśmy kuszeni (p. Hebr. 4:15), więc to kuszenie na pustynie nie było ostatnim. Łukasz pisze w swej ewangelii, że po tym wydarzeniu Szatan „odstąpił od Niego do czasu” (Łk. 4:13). Szatan szuka okazji do tego, aby nas kusić, gdy jesteśmy na to podatni i dlatego właśnie jesteśmy przestrzegani przez Nowy Testament, abyśmy „byli w pogotowiu” (BW: „czuwali” – przyp.tłum.), wiedząc, że nasz „przeciwnik nasz, diabeł, chodzi jak lew ryczący, patrząc, kogo by pochłonąć” (Ptr. 5:8). Niemniej zawsze powinniśmy „sprzeciwiać się mu, mocni w wierze” (1Ptr. 5:9). Wiara w Boże Słowo jest naszą pierwszą obroną przed Szatanem, ponieważ on jest ojcem kłamstwa (p. Jn. 8:44) i on chce, abyśmy wątpili w tą prawdę. Taka była też jego strategia przeciwko Jezusowi, lecz Jezus pokonał go wiarą, cytując wersy, które sprzeciwiały się kłamstwom Szatana. Powinniśmy iść za Jego przykładem.

Zauważ to, że przy drugim kuszeniu Szatan cytował Boże Słowo, lecz robił to bez biblijnego kontekstu, starając się, aby cytat nabrał innego znaczenia, którego faktycznie nie ma. Bóg w Psalmie 91 (wersie cytowanym przez Szatana Jezusowi) obiecał ochronę, lecz nie w przypadku celowej głupoty, jaką jest skakanie z dachu!

To dlatego tak ważne jest badanie całej Biblii, abyśmy mogli interpretować każdy wers w świetle wszystkich innych. Najczęściej występującym błędem w interpretacji Biblii jest ignorowanie kontekstu. Biorąc odizolowane wersy, można doprowadzić do tego, że Biblia mówi wszystko, cokolwiek się zechce. Jest to główna przyczyna przyjmowania fałszywego nauczania i sposób przyciągania przez kulty. Ludzie nie znający wystarczająco dobrze Biblii, łatwo dają się zwieść przez tych, którzy cytują kilka wersów.

Czy rzeczywiście Szatan ma, jak sam twierdzi, panowanie nad wszystkimi królestwami tego świata i ich chwałę (4:8), i może ją „dać komu zechce” (Łk. 4:6)? Tylko w jednym sensie: na podstawie Pisma wiemy, że Szatan „jest bogiem tego świata” (2 Kor. 4:4). Oferował Jezusowi drugie miejsce na rzeczywistością zła, możliwość panowania nad wszystkimi szeregami złych duchów i każdym zbuntowanym człowiekiem, co wymagałoby, aby Jezus zdradził Swego Ojca.

Niektórzy, ignorujący biblijny kontekst twierdzeń Szatana, opisują go jako istotę mającą większą władzę niż faktycznie ma, i w ten sposób Bóg przestaje być wszechmogący. Pamiętajmy, Biblia potwierdza, że Bóg „ma władzę nad królestwem ludzkim i że daje ją temu, komu zechce” (Dn. 4:22, 32). Zarówno Jezus jak i Paweł odnosili się do Boga jako do „Pana nieba i ziemi” (Łk. 10:21; Dz. 17:24).

Pierwsze słowa Jezusa z Jego pierwszego kazania to „Pokutujcie„. To przez pokutę ludzie uciekają z królestwa Szatana (p. Dz. 26:17-18). Wezwanie do pokuty jest częścią ewangelii (p. Łk. 24:47) i Bóg potwierdzał przesłanie Jezusa cudami uzdrowień i uwalnianiem. Niewątpliwie jedną z przyczyn tego, że oglądamy dziś tak niewiele prawdziwych i przekonujących cudów dokonywanych przez współczesnych ewangelistów jest to, że Bóg nie będzie potwierdzał „ewangelii”, która opuszcza wezwanie do pokuty.

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

seo интернет маркетинг

DS_05.01.09 Mat. 3

David Servant

Jan Chrzciciel głosił pokutę, podobnie jak Jezus i apostołowie. To właśnie przez pokutę zaczynamy naszą relację z Bogiem. Nie ma innej drogi do zbawienia. Pokuta oznacza po prostu odwrócenie się od grzechu i zwrócenie się ku posłuszeństwu. Ewangelia, która nie obejmuje pojęcia pokuty nie jest biblijną ewangelią.

Tragiczne jest to, współczesna „ewangelia” bardzo często ma wprowadzoną korektę na pokutę, jakoś wydaje się ona staromodna i sprzeczna z zasadą łaski dla innych. Jednak Słowo Boże nie zmieniło się. Jeśli rzeczywiście wierzymy w Jezusa, Syna Bożego, to w naturalny sposób odwracamy się od grzechów i zaczynamy Mu służyć. Łaska, którą Bóg oferuje ludzkości to nie licencja na grzech, lecz chwilowa możliwość pokuty z grzechów i otrzymania przebaczenia. Jeśli warunkiem zbawienia jest pokuta to musimy pomóc ludziom, aby zobaczyli potrzebę pokuty.

Jan ustanowił wspaniały przykład. Jego ewangelia obejmowała dwa fundamentalne elementy: (1) grzeszność ludzkości i (2) gniew Boży skierowany przeciwko grzechowi. Dopóki ludzie nie zostaną przekonani co do tych dwóch faktów, nie będą mieli powodu od pokuty. W przeciwieństwie do współczesnych kaznodziei Jan nie uważał za niewłaściwe, aby mówić o Bożym gniewie (3:7), piekle (3:10-12) czy zwracać się do swoich słuchaczy jako do grzeszników (3:7-8). W bardzo umiejętny sposób ujawniał również kłamstwa, które podpierały fałszywe duchowe bezpieczeństwo jego słuchaczy. Wiedział, że zanim ktoś może zostać zbawiony, on musi przekonać go, że nie jest zbawiony. Nic się od tamtej pory nie zmieniło. Większość ludzi uważa, że jest dobra i zmierza do nieba. Oni muszą zobaczyć siebie w świetle Bożych świętych przykazań, aby zdali sobie sprawę z tego, że są buntownikami w niewoli piekła.

Jan głosił, że sam fakt, że ktoś może prześledzić swój rodowód od Abrahama, nie jest gwarancją zbawienia. Podobnie i dziś, wielu współczesnych uważa, że ich zbawienie jest pewne, ponieważ ich dziadek był kaznodzieją czy dlatego, że ich rodzice są chrześcijanami. Prawda jednak jest taka, że Bóg nie ma wnuków, tylko dzieci, a my musimy przyjść do niego sami. Był również bardzo zaniepokojony tym, że cześć z ludzi przychodzących do chrztu, nie była szczera. Ostrzegał ich więc, że samo twierdzenie o pokucie nie wystarcza, ponieważ ci, którzy pokutowali mają „przynieść owoc, godny upamiętania” (3:8). Wiara bez uczynków jest martwa, bezużyteczna i nie może nas zbawić (Jk. 2:14-26).

Zwróć uwagę na to, że Jan nie zapowiadał szybkiego przyjścia Mesjasza, jako kogoś, kto „kocha i ma wspaniały plan dla twojego życia”. Takie przesłanie nie wywołało by u ludzi pokuty, a więc nie prowadziło by ich do zbawienia. Jan mówił o Jezusie raczej jako o kimś, kto oddzieli plewy od ziarna, kto „spali plewy w ogniu nieugaszonym” (3:12). Nie bardzo to brzmi jak „amerykański Jezus”, prawda?

Interesująca uwaga: twierdzenie Jana, że nie jest godzien ochrzcić Jezusa nie opierało się na tym fakcie, że Jezus był Synem Bożym czy Mesjaszem. Jan nie wiedział, że Jezus był Mesjaszem dopóki nie ochrzcił go (p. Jn 1:29-34). Jego deklaracja musiała być ugruntowana na reputacji Jezusa jako świętego człowieka. Pamiętajmy, Jezus nigdy nie zgrzeszył ani razu w Swym życiu, zawsze kochał Boga z całego serca i zawsze kochał bliźniego jak Siebie. Jego bezgrzeszne życie było jedną z tych rzeczy, które kwalifikowały Go do zadośćuczynienia za nasze grzechy. Człowiek oczekujący na wyrok śmierci nie może ponieść kary śmierci za kogoś innego.

Jezus przyjął chrzest Jana po to, aby utożsamić się z człowieczeństwem, a nie dlatego, że potrzebował pokutować czy oczyścić się z grzechów. Jego chrzest był zapowiedzią tego, że weźmie na siebie grzechy świata. Może chrzest Jezusa będzie nam łatwiej zrozumieć w taki sposób: wszyscy, którzy wchodzili do wody przed Nim, oczyszczali się ze swoich brudnych grzechów; gdy Jezus wszedł do wody, te grzechy przylgnęły do Niego. Oni wchodzili brudni, a wychodzili czyści; Jezus wszedł czysty, a wyszedł brudny. To jest obraz tego, co stało się na krzyżu.

продвижение

DS_02.01.09 Mat. 2

HeavenWordDaily

David Servant

Dziś możemy spojrzeć na bardzo ważną lekcję na temat Bożego prowadzenia. Przy pomocy gwiazdy Bóg poprowadził mędrców ze wschodu. Prawdopodobnie wędrowali wiele miesięcy prowadzeni przez gwiazdę z zachodu ku Jerozolimie, która była logicznym miejscem na szukanie nowo narodzonego „Króla Żydów”. Prawdopodobnie w którymś momencie stracili ją z oczu (2:10), czy dlatego, że znikła, czy dlatego, że nie zwracali dość uwagi na nią, zakładając, że miejscem ich ostatecznego przeznaczenia jest Jerozolima. Niemniej po konsultacji z Herodem – który sam konsultował się z arcykapłanami i uczonymi w Piśmie – zwrócili się w stronę Betlejem, zaledwie ok. 10km od Jerozolimy, ponownie idąc za prowadzeniem gwiazdy, którą poprzednio śledzili. On zaprowadziła ich bezpośrednio do Jezusa.

Oto wniosek: obserwuj gwiazdę i nigdy nie zakładaj tego, dokąd Bóg cię prowadzi. Wielu z nas było podobnych do tych mędrców. Idąc za Bożym prowadzeniem, równocześnie założyliśmy sobie coś po drodze i przez to stracili Jego szczególny kierunek. Zbliżamy się do doskonałej Bożej woli, lecz nie tak blisko jak Pan by chciał, abyśmy byli i tracimy Jego największe błogosławieństwo, które czeka na nas. Duch Święty jest Bożą gwiazdą w naszych sercach, prowadząc nas w drodze ku specyficznym dobrym dziełom, które on dla nas przygotował zawczasu (p. Ef. 2:10). Aby utrzymać się na kursie, musimy nieustannie szukać Boga.

Józefowi anioł Pański powiedział, że ma wrócić z Egiptu do Izraela z Jezusem i Marią. Gdy Józef był posłuszny temu poleceniu, wtedy otrzymał dalsze, bardziej szczegółowe instrukcje, aby iść do Galilei, a nie do Judei.

Oto lekcja druga: Nie oczekuj od Boga, że wyłoży przed tobą cały plan, zanim zaczniesz. On prowadzi nas krok po kroku i musimy chodzić w wierze. Gdy już jesteśmy posłuszni, wykonując pierwszy krok, Pan objawia nam następny. Jeśli nie chcesz ruszyć dopóki Bóg nie objawi ci całego planu dla ciebie, to stracisz Jego błogosławieństwo, które na ciebie czeka. Musimy udowodnić Bogu, że ufamy Mu i chodzimy w wierze.

Zwróć uwagę na to, że w przeciwieństwie do tego, co oglądamy na filmach o narodzeniu Jezusa, mędrcy nie odwiedzili Jezusa, gdy się narodził, lecz prawdopodobnie wtedy, gdy miał około dwóch lat. Odwiedzili Go, gdy był w domu, lecz wiemy, że Jezus narodził się w stajni czy grocie, i że zaraz po narodzeniu został położony w żłobie (p. Łk. 2:7). Co więcej, czytaliśmy dziś, że Herod zamordował wszystkich chłopców „od dwóch lat i młodsze, zgodnie z czasem, o którym dowiedział się od mędrców” (2:16).

Dlaczego Bóg zapobiegł śmierci Jezusa z rąk żołnierzy Heroda, lecz nie śmierci tak wielu innych dzieci z Betlejem? Nie wiemy tego, ponieważ Bóg nie mówi o tym. Lecz dla nas widoczna jest wyraźna prawda: Jezus był szczególny. Jego życie było o wiele ważniejsze niż życie wielu innych dzieci w Betlejem. W rzeczywistości, jeśli porównamy Jezusa z wartością wszystkich innych ludzkich istot razem wziętych to Jego wartość przekracza ich wszystkich razem, ponieważ On jest Bogiem.

W końcu, zwróćmy uwagę na to, że mędrcy podróżowali wiele miesięcy (być może nawet lat) z zamiarem odnalezienia i uczczenia Króla Żydów (p. 2:2). Gdy w końcu z ujrzeli maleńkiego króla, „upadłszy, oddali mu pokłon” (2:11) i dali mu cenne dary. Wiedzieli, że Jezus nie był zwykłym dzieckiem – On był Bogiem w ciele, Osobą, która była warta czci. Jezus nie może być „kumplem” czy „kolegą”. On musi być naszym Bogiem, który zasługuje na oddanie i posłuszeństwo. Czy w taki sposób odnosisz się do Niego?

раскрутка в топ 10

DS_01.01.09 Mat. 1

HeavenWordDaily

David Servnat

Te wszystkie imiona z genealogii Jezusa nie mają żadnego znaczenia bez Starego Testamentu. Pozwólcie, że powiem na początku, że w tym jednorocznym studium skupiamy się na Nowym Testamencie nie dlatego, że Stary Testament jest nieodpowiedni! Jezus i autorzy Nowego Testamenty cytują Stary Testament co najmniej 700 razy. Jeśli dodać do tego aluzje to ta liczba wzrasta w tysiące. Bóg dał nam jedno postępujące objawienie, a nie dwa oddzielne objawienia, aby stare miało być całkowicie zastąpione przez nowe. To dlatego chrześcijańska Biblia zawiera oba, Stary i Nowy, Testamenty. A tak przy okazji, to te określenia byłyby zupełnie obce dla Piotra i Pawła.

Prawdą jest, oczywiście, że część tego, co zapisano w Starym Testamencie ma ograniczone odniesienie do nowotestamentowych chrześcijan, lecz każdy jego fragment zawiera jakieś objawienie, ponieważ całość objawia nam coś o Bogu i Jego woli. Co więcej, Stary Testament zawiera proroctwa, które nadal czekają na wypełnienie. Jeśli odrzucisz Księgę Izajasza to równie dobrze, możesz odrzucić, na przykład, Księgę Objawienia. Więc nie zapominajmy o tym.

Gdy zaczynamy dziś czytać Ewangelię Mateusza zostajemy wrzuceni w sam środek wydarzeń, a to o czym czytamy dziś, – przybycie Mesjasza – było oczekiwane w ST od pierwszych jego stron. Jasne jest, że wprowadzając genealogię Jezusa Mateusz chciał zwrócić się do żydowskiego czytelnika, aby wiedział on, że Jezus był w pełni Żydem i dzięki swemu rodowodowi, kwalifikował się na Mesjasza, jako potomek Abrahama, Izaaka, Jakuba, Judy i Dawida. Ci mężowie otrzymali obietnicę mówiącą, że Mesjasz będzie ich potomkiem.

Jeśli w Prawie Mojżeszowym cudzołóstwo było karane śmiercią to dlaczego Mateusz stwierdza, że Józef, odkrywszy, że Maria jest w ciąży, „będąc prawym mężem„, zamierzał w tajemnicy rozwiązać ich zaręczyny? Czy prawy mąż nie powinien przestrzegać prawa?

To ważne pytanie i wydaje się, że sprowokuje nas ono do zastanowienia się, co powoduje, że ktoś jest prawy w świetle tego fragmentu Pisma.

Bóg jest doskonałym przykładem sprawiedliwości, lecz On jest również miłosierny. On daje grzesznikom czas na pokutę, rzadko kiedy osądzając ich natychmiast. Jezus z pewnością okazywał takie miłosierdzie wobec kobiety przyłapanej na jawnym cudzołóstwie (p. Jn 8:1-11).

Mateusz napisał, że Józef nie chciał zniesławić Marii, zwracając uwagę na to, co zrobiła. Pomimo, że w naturalny sposób mógł przypuszczać najgorsze i był zraniony z tego powodu, nadal działał w miłości wobec tej, która go uraziła. Rzeczywiście sprawiedliwy mąż, naśladujący sprawiedliwość Boga.

Niemniej, zwróć uwagę na to, że sprawiedliwy Józef zamierzał nie poślubiać zaręczonej sobie kobiety, gdy dowiedział się, że jest w ciąży. Niektórzy chcieliby, żebyśmy uwierzyli, że miłość toleruje wszelkie zachowanie. Tak nie jest.

Cieszę się z tego, że anioł wyjaśnił wszystko Józefowi. Jakaż zamiana! Ciąża Marii nie była tragedią, lecz najwspanialszym wydarzeniem ludzkiej historii! Ona nosiła „Boga z nami„.

Zauważ, że anioł ogłosił, że Jezus zbawi Swój lud „od grzechów ich„, wskazując nie tylko na przebaczenie grzechów, lecz również na uwolnienie od grzeszenia. Chwała Boga, że jest to częścią zbawienia. Jezus zbawił nas od naszych grzechów zanosząc je na krzyż, widzimy więc zapowiedź Jego ofiarnej śmierci nawet w Jego poczęciu. Urodził się, aby umrzeć – – – za nas.

topodin.com