Nauka mądrej modlitwy

18.02.2021
Ostatnimi laty, kościół dużo uczy się na temat modlitwy deklaratywnej, modlitwy, która wydaje dekrety i deklaracje tego, co ma być (w przeciwieństwie do modlitwy, która błaga, a czasami skomli). Jak ze wszystkim, czego zaczynamy się uczyć, nie jesteśmy w tym jakoś wybitnie dobrzy jeszcze. Doszliśmy do tego (wielu z nas), że Jezus modląc się generalnie nie prosił Bóg o to, żeby coś się stało. Zazwyczaj nakazywał, aby coś się stało (J 11:43) bądź ogłaszał wynik, którego chciał (Mt 9:28). Nawet znajdując się w najbardziej skrajnych okolicznościach Jego modlitwy to były deklaracje, a nie pytania (Mt 26:36-46). Zaczęliśmy ostatnio, jako społeczności, całkiem sporo ogłaszać i nakazywać ogłaszać i nakazywać. Jest to jak pierwsze kroki dziecka i jest to całkiem urocze. (Nie zrozumcie mnie źle: również należę do tej społeczności dziecięcych kroków!). Ostatnio zastanawiałem się nad tym okresem przejściowym. Jest to całkiem dobra sprawa z kilku powodów:

• Zaczęliśmy brać odpowiedzialność za siebie w sprawach, w których odpowiedzialność została nam powierzona (p. Rdz 1:26). Spora część z tego, o co się modlimy, należy do naszej odpowiedzialności, nie Jego.
• Niewolnicy proszą bądź błagają – Synowie, dziedzice mogą prosić, lecz z pewnością oczekują (zastanów się nad Rzym 15:13, 16:20), bądź też mogą nie prosić, lecz po prostu brać to, czego potrzebują i iść dalej. Ty i ja nie jesteśmy niewolnikami, ani sługami.
• Wydaje się, że Bóg szanuje sługi, którzy proszą, wygląda na to, że synowie, którzy deklarują, bardziej wykonują. Z drugiej strony, gdy synowie są młodzi, wymagają więcej rodzicielskiej opieki, niż gdy dorosną. Brudne pampersy nie są bardziej zabawne w Duchu, niż w naturze. Na krótki czas są czymś normalnym, niemniej należą do brudów i nie są przydatne w niczym więcej jak w punkcie początkowym. Dla niemowlaka są one normalną, zdrową częścią wzrastania. Na przykład, jestem w grupie modlitewnej (proszę NIE dodawać mnie do kolejnych grup!), w której ludzie wysyłają swoje potrzeby, a grupa modli się o nich. Dużo można się nauczyć w takich grupach.
Oto kilka rzeczy, których się nauczyłem:


♦ Są takie grupy, których prośby o modlitwę, bardziej przypominają listę tego, co jest złego w ich życiu, niż deklaracje tego, o co rzeczywiście modlimy się. Część tych pampersów wymaga natychmiastowej zmiany.
♦ Niektóre z reakcji należą do kategorii: „Ach, Jezu, proszę pomóż mu!”
♦ Rosnąca liczba reakcji to próby nakazywania, aby te wszystkie złe rzeczy stały się dobre.
♦ Zbyt wielka ilość deklaracji nie są niczym więcej jak egoistycznym myśleniem życzeniowym. „Chcę tego, więc będę ogłaszał to tak, jakby to była wola Boża”, po czym zniechęcają się, gdy ten świat nie chce się dopasować do ich pustych choć optymistycznych słów. Szczerze mówiąc, jest to piękne. Podobne do tego, jak moja mała wnuczka próbuje pierwszych, chwiejnych kroków. Jest to również coś pięknego. Jest wzrost, lecz nie jest to jeszcze dojrzewanie. Jest to urocze, gdy stawia kilka kroków i ciężko siada na mokrym pampersie, wydając zabawny dźwięk.
Zastanawiałem się nad naszym chwiejnym wzrostem i przypomniałem sobie, że patrząc na Jezusa, który nakazuje chorobom i demonom wynosić się, widzimy tylko połowę historii. Widzimy tylko tą połowę, którą widać w danej chwili, część, którą widzieli autorzy Ewangelii. Jezus natomiast opowiada nam drugą stronę tej historii sam: J 12:49 „…bo ja nie z siebie samego mówiłem, ale Ojciec, który mnie posłał, On mi rozkazał, co mam powiedzieć i co mam mówić”. Tak więc, najwyraźniej jeśli mamy (ja zamierzam) być skuteczni w nakazywaniu chorobom, demonom i śmieci wynosić się to musimy mówić to, co nakazuje mówić Ojciec. Deklaracje wypływające z naszego własnego życzeniowego myślenia są zmarnowanym wysiłkiem. W najlepszym razie. Ponieważ Ewangelie nigdy nie mówią o tym, aby niebo się otwierało i Wszechmogący krzyczał z niebios, zastanowiło mnie to. „Kiedy i w jaki sposób Jezus słyszał, jak Ojciec mówił mu, co ma powiedzieć?” Myślę, że są co najmniej trzy odpowiedzi na to a żadna z nich nie jest tajemnicą. Po pierwsze: to jestem dość pewien tego, że ten cichy głos Ducha Świętego od czasu do czasu przekazywał mu polecenia (w 2 rozdziale Ewangelii porównaj wersy 4 i 7). Po drugie: Wersy takie jak Mk 6:46 i Łk 6:12 mówią nam, że Jezus spędzał spore ilości czasu z dala od tłumów tylko i wyłącznie z Ojcem. Założę się, że jest w tym wskazówka. Jest w tym jakiś powód, że zachęca nas do badania spraw. Po trzecie: myślę, że jest to rzadsze niż chcielibyśmy. Gdy chodzisz z Bogiem dłuższy czas, zaczynasz myśleć tak, jak On myśli. Robisz to wystarczająco gdy długie odstępy między wierszami „moich myśli” są „Jego myśli”, między „moimi słowami” są „Jego słowami” stają się coraz mniejsze. Myślę, że to dobrze, że święci i dziedzice naszego Wszechmogącego uczą się słyszeć Niebiosa i deklarować te słowa. Ogłaszanie tego, co Ojciec-który-posłał nas, który daje nam, co deklarować, będzie stanowić najbardziej przemieniające świat deklaracje. Najpierw słuchaj, Następnie mów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.