Otwieranie skarbnicy Bożych darów 08

Cullen Brad

VIII

Następny krok

Jeśli zrozumiemy w jaki sposób duch anty-wiary przejął kontrolę nad tak znacznym obszarem naszego umysłu, zaczniemy chronić się przed przyszłymi szturmami tego zdradzieckiego ducha.  Wraz z moim przyjacielem i partnerem biznesowym podróżowaliśmy ostatnio kilka godzin samochodem dzieląc się naszymi doświadczeniami. Gdy opowiadaliśmy sobie rzeczy z rzeczywistości, którą ludzie zwykle nazywają jako cuda i nadnaturalność, był to czas odnawiający wiarę nas obu.
Przez chwilę rozmawialiśmy o tym, że część z tych historii byłaby nie do uwierzenia dla wielu ludzi, a szczególnie przez tych, którzy nazywają siebie sami „wierzącymi” i regularnie uczęszczającymi do kościoła według współczesnej tradycji i znaczenia tego terminu.

Dlaczego podnieśliśmy tą sprawę w taki sposób? Zawsze zdumiewa mnie to, że ludzie, którzy myślą, że mają wiarę i wierzą w Boga wynajdują najbardziej zwariowane wymówki, aby nie podjąć kroków ku zwiększeniu swej wiary. Wiary w tym sensie w jakim używamy tego słowa tj., tak jak Jezus używał tego słowa, aby wyjaśnić uczniom dlaczego nie byli w stanie wypędzić demona powodującego ataki podobne do padaczki. Odczuwam potrzebę małej dygresji w tym miejscu, aby podkreślić jego słowa.

Nawet stosowany przeze mnie opis tego, na co wielu uczonych upiera się, że chorobą chłopca była epilepsja, ma swoje powody w religijnej reakcji. Pisałem artykuł dla organizacji misyjnej na temat wiary i Mat 17 i odniosłem się do wydarzenia, w którym uczniowie Jezusa nie mogli wypędzić demona powodującego epilepsję. Wydawca przyszedł do mnie i powiedział:
– Bracie, nie możemy tego puścić w takim stanie jak jest teraz… w naszej organizacji mamy około 300 misjonarzy z epilepsją.

Ku mojemu zdumieniu zamierzał wyciąć cały artykuł! Dalej wyjaśnił mi, że jest to bardzo drażliwy temat w organizacji ponieważ epileptycy są zwyczajowo odsuwani od służby misyjnej w większości chrześcijańskich organizacji głównego nurtu chrześcijaństwa. Ta szczególna organizacja stała się niebem dla wszystkich cierpiących na epilepsję… i oni zdecydowanie sprzeciwiają się poglądowi, jakoby ta choroba była wywoływana przez demony. Zrozumiałe? Oczywiście.

Rozwiązanie tego problemu było łatwe, po prostu zmieniłem słowo „epilepsja” na słowo użyte przez tłumaczy Biblii Króla Jakuba… lunatyk (uwaga: inni tłumacze, co godne uwagi również Nowa Wersja Biblii Króla Jakuba używają słowa „epilepsja”). Podobnie jak w przypadku „Corinne”, gdy zapytała czy wierzę, że astma zawsze jest wywoływana przez demona, czy wierzę lub sugeruję, że epilepsja zawsze jest wywoływana przez demona? Absolutnie nie! Lecz zgodne z moim doświadczeniem jest to, że za każdym razem, gdy demon zostaje wypędzony z epileptyka… epilepsja odchodzi również!

Chcę tutaj szczególnie podkreślić mój punkt widzenia. Argumentowałem w rozmowie z wydawcą, że pozostawienie słowa „epilepsja” wraz z przypisem, który jasno stwierdzi, że jest to słowo w oryginale znaczące kogoś będącego pod wpływem cykli księżycowych, może sprawić, że ktoś z tych trzystu misjonarzy, którzy są dotknięci problemem, może zobaczyć, że jest bardzo prosta przyczyna tej choroby i proste lekarstwo na ich problem dzięki czemu zostaną „uwolnieni”.

Mógłbym (lecz nie chcę) podawać przykład za przykładem tego samego problemu. Religia staje się miejscem schronienia dla demonicznej aktywności. Często pod płaszczykiem etykiety: „My nie chcemy obrażać jakiejś szczególnej grupy ludzi”, a anty-wiara zdobywa warownie. Zatem, w taki właśnie sposób doszedłem do używania terminu „podobne do epileptycznych ataki” – po prostu po to, aby nie wdawać się w kłótnię na temat tłumaczeń i oskarżeń, że obrażam epileptyków.

Zostałem przez przyjaciela przedstawiony pewnemu bardzo skutecznemu biznesmenowi, którego nazwiemy sobie „Marvin”. Marvin zaczął towarzyszyć kilku z nas w czasie naszych wizyt. Jakieś trzy dni po raczej dramatycznym wydarzeniu w wielkim uniwersyteckim szpitalu, gdzie piętnastoletnia dziewczyna została „uwolniona” od powracającej, osłabiającej choroby, której lekarze nie byli w stanie zdiagnozować (teraz, około sześć lat później, nadal jest wolna i jest misyjnym lekarzem na Pacyfiku), Marvin zadzwonił do mnie do biura z prośbą czy mógłby się ze mną spotkać.
Zdecydowaliśmy się na pobliską restaurację a ja zabrałem ze sobą mojego partnera biznesowego, który również był wtedy w szpitalu. Czułem, że Marvin jest gotów na przełom i myślałem, że będzie dobrze jeśli mój partner pójdzie ze mną.

Gdy spotkaliśmy się, Marvin był bardzo poważny. Wyjaśniłem, że czuję iż wiem dlaczego chciał się ze mną spotkać. Był zdumiony wyjaśnieniu jakie podałem.

Wyraził to w taki sposób:
– Czuję się jak widz siedzący na sportowym stadionie i oglądający jak wszyscy inni biorą udział w grze, podczas gdy ja oglądam akcję.
Przyglądam się wam jak robicie te rzeczy, których ja nie mogę robić i nie rozumiem dlaczego nie mogę.
– Marvin – powiedziałem – zamierzam powiedzieć ci coś, co prawdopodobnie wprawi cię w szok, lecz wierzę, że jesteś gotowy, aby to usłyszeć. Czy chcesz Bożej woli w twoim życiu, bez względu na koszt?
– Absolutnie tak, tak, tak! – to była jego natychmiastowa i dobitna odpowiedź.
– Powiem ci dlaczego jesteś widzem, a nie uczestnikiem. Znajdujesz się pod przykryciem… kogoś, kto ma autorytet nad twoim życiem i kto nie wierzy w to, co widziałeś na własne oczy i co wiesz, że jest realne, że pochodzi do Boga. Ta osoba również jest pod przykryciem duchowego autorytetu. On nie zdaje sobie sprawy z tego, że ostatecznie jest pod przywództwem religijnego i niewierzącego ducha. Oto co otrzymałem, gdy modliłem się w drodze tutaj

Mój towarzysz przytakiwał głową, ponieważ podzieliłem się tym z nim już wcześniej i powiedziałem, że to będzie przedmiotem rozmowy. Mówiłem dalej:
– Jezus odnosił się do nas wszystkich jako owiec a o sobie mówił, że jest jedynym prawdziwym i prawym pasterzem. Powiedział też, że wszyscy inni pasterze są „uzurpatorami”, które to słowo oznacza tych, którzy biorą autorytet i moc, która im się prawnie nie należy. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że słowo „pastor” pochodzi od „pasterzowania” i oznacza tego, który dogląda trzody na pastwisku, innymi słowy jest pasterzem.

Marvin przyniósł z sobą Biblię i poprosiłem go więc, aby otworzył na 23 rozdziale Ew. wg. Mateusza. Wskazałem mu na fragment, który chciałem aby przeczytał, a następnie poprosiłem go, aby posłuchał interpretacji jaką, jak wierzę, Bóg dał. Niech modlił się o to, aby zobaczył czy to jest prawda.
Powiedziałem:

– Jezus mówi tutaj, że wszyscy mamy być równi… w tym samym sensie w jakim bracia są równi i wszyscy z nas mamy usługiwać sobie nawzajem w tej równości. Nie mamy odnosić się do kogokolwiek jako duchowego ojca, ponieważ jest tylko jeden Ojciec w duchowej rzeczywistości… i tylko jeden Nauczyciel, „Chrystus”, i abyśmy nie pozwalali nikomu odnosić się do nas jakimkolwiek tytułem, który sugeruje duchowy autorytet i zwierzchność.

UWAGA: O ile staram się unikać zarzucania tej drobnej pracy obszernymi fragmentami Pisma, czuję, że w tym miejscu musze zrobić dygresję. Niezmiennie na seminariach i w warunkach konferencyjnych jeden lub więcej profesjonalnych duchownych z pośród uczestników podnosi fakt, że Paweł odnosił się do siebie wobec młodego Tymoteusza jako jego „duchowy ojciec”. Pytanie, które zazwyczaj zadaję jako pierwsze brzmi: „Dlaczego teraz mówicie o tym?” Zazwyczaj wybucha gorliwa dyskusja, w której często duchowni sami są zdumieni tym, że łapią się sami na tym, że sami usprawiedliwiają swoją pozycję. Podczas jednej z wieczornych sesji, jeden z duchownych stał się tak destrukcyjny, że nie można było dalej kontynuować.

Około rok później wpadliśmy na siebie w jednym z bardzo ruchliwych centrów handlowych. Krzyknął:
– Cieszę się, że wpadłem na ciebie, masz minutkę?

Gdy usiedliśmy na względnie spokojnej ławce, powiedział:
– Chciałem poprosić cię o przebaczenie za moje zachowanie tamtego wieczora.

Zapytałem go dlaczego i wyjaśniłem, że nigdy nic przeciwko niemu nie miałem, a on powiedział:
– Jakieś sześć tygodni temu wyszedłem z kościoła i założyłem społeczność domową, gdzie kładziemy nacisk tylko na przywództwo Bożego Ducha Świętego. Chciałem cię od tej pory zobaczyć i zaprosić z jedną z twoich prezentacji. Bóg pokazał mi, że rzeczywiście byłem pod kontrolą religijnego ducha.
Po czym zadał mi zdumiewające pytanie:
– Czy jesteś przekonany, że ten sam rodzaj ducha chce przejąć kontrolę nad grupami domowymi?
Zapewniłem go, że mam również takie doświadczenia. Przeprowadziliśmy bardzo interesującą dyskusję na temat rzeczy, które robiły grupy, w których był zaangażowany, aby upewnić się, że ten duch nie buduje ponownie warowni.

– Marvin, odnosisz się do pewnego mężczyzny jako „Pastora” – prawda?

Marvin szybko potwierdził, że tak jest.
– Chcę ci coś zasugerować, lecz musisz to rozważyć bardzo ostrożnie i nie zgodzić się tak po prostu zrobić to, dopóki nie będzie to Bożą wolą, w porządku? – Marvin po prostu pokiwał głową ponownie.
– Sugeruję ci po prostu powiedzieć Jezusowi Chrystusowi, że chcesz, aby był twoim jednym i jedynym pastorem i że chcesz, aby Bóg był twoim jedynym Ojcem w duchowych sprawach.

Byliśmy na stoisku w tłumnej restauracji. Marvin przyglądał się mnie i mojemu towarzyszowi przez kilka sekund, po czym zamknął oczy i powiedział (trochę za głośno jak dla mnie )
– Jezu Chryste, chcę abyś był moim pastorem, Boże, mój Ojcze niebieski, ty jesteś moim jedynym Ojcem – po czym otworzył oczy, spojrzał na nas i zapytał podekscytowany:
– Czuliście to? To było tak, jakby koc został zerwany z mojej głowy!

Zaśmialiśmy się i zapewnili, że nie czuliśmy niczego, lecz on z pewnością tak.
– Jak teraz będę nazywał John’a? – zapytał.
– Kto to jest John? – zapytałem, nie łapiąc jeszcze, o co chodzi.

– John jest pastorem, o.., uh…, ee, liderem kościoła, do którego uczęszczam.
– Dlaczego nie miałbyś do niego mówić po prostu John?
– Niesamowite – mówił Marvin potrząsając głową – wyraźnie widzę, że nigdy więcej nie nazwę go „pasotr John”. Muszę się z nim zobaczyć i powiedzieć mu o tym, co mi się przydarzyło.

Później Marvin opowiedział nam zadziwiającą historię. John był pastorem największego kościoła znanej denominacji w mieście. John zrezygnował z kościoła i powiedział swojemu zgromadzeni, że Marvin miał przeżycie z Bogiem, dzięki czemu zrozumiał coś, o czym Jezus nauczał i czemu, jak odczuł, musi być posłuszny. Marvin i John zaczęli pościć i modlić się razem, zaczęli zakładać grupy uwielbienia, które szczególny nacisk kładły na to, że jedynym Nauczycielem i Liderem jest Boży Duch Święty. Jakiś miesiąc później Marvin zaprosił mnie na lunch. Powiedział mi, że Bóg działa w jego życiu w sposób w jaki nigdy wcześniej by nie uwierzył, że jest to możliwe. Powiedział mi, że właśnie poprzedniego dnia jego sekretarka przyszła do niego i powiedziała, że jest bardzo chora i musi iść do domu. Opowiadał, że zapytał się jej czy nie wolałaby raczej chce być zdrowa i pracować. Odpowiedziała mu, że woli być zdrowa i pracować, lecz jest zbyt chora.
Położył rękę na jej brzuchu i powiedział:
– W imieniu Jezusa Chrystusa bądź zdrowa!
Popatrzyła na niego zdziwiona i zapytała:
– Co zrobiłeś?

Powiedział z uśmiechem na twarzy:
– Natychmiast zacząłem się bać, że będę oskarżony o napastowanie seksualne… zapytałem jej, o co jej chodzi… Powiedziała, że była bardzo słaba i miała nudności, czuła, że miała gorączkę a teraz czuje się tak dobrze jak nigdy dotąd w swoim życiu.

– Takie rzeczy zdarzają mi się teraz ciągle i po prostu pomyślałem, że Bóg mówi mi, aby cię zachęcić abyś trwał, robił to, co robisz, abyś pozwalał Mu pracować przez ciebie, nie zatrzymuj strumienia ze względu na sprzeciw. John powiedział, że to dziwne, że kościół nie powstał i nie ukrzyżował cię! Zaśmiałem się, lecz on upewnił mnie, że John mówił poważnie.

Dalej Marvin opowiedział mi, że John był bardzo krytykowany przez denominację i członków swojego poprzedniego zboru za odejście, szczególnie, że odeszło z nimi kilku innych członków. Marvin był „starszym” i największym dawcą w kościele.

Czy John i Marvin mogli odejść w taki sposób, który nie spowodowałby tyle zniszczenia? Prawdopodobnie, lecz Marvin zapewnił mnie, że zrobili to, co zrobili w posłuszeństwie dla Ducha Świętego.  Wierzę, że Bóg mówi mi, aby nie czynić żadnych osądów na temat zorganizowanych kościołów. Czuję, że jestem zobowiązany do udzielania pomocy tym, którzy „mają uszy ku słuchaniu” i zrozumieniu czegoś.

Jeśli chodzi o hierarchię w zorganizowanym chrześcijaństwie, to:
Paweł swoim liście do grupy wierzących w Efezie (4:4 i dalej) pisze: „Jedno ciało i jeden Duch, jak też powołani jesteście do jednej nadziei, która należy do waszego powołania; Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest; Jeden Bóg i Ojciec wszystkich, który jest ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich. A każdemu z nas dana została łaska według miary daru Chrystusowego….
I werset 11: I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami

To, co Bóg mi pokazał (a ty masz swobodę uwierzyć lub odrzucić Jego przesłanie) na temat „pięciorakiej służby w Duchu Świętym” to fakt, że zostały one odwrócone przez hierarchiczną organizację, co stłumiło przepływ i moc Bożego Ducha Świętego.  Ci, na których obecnie spoczywa apostolski płaszcz jak na prorokach, ewangelistach, pastorach i nauczycielach mają działać w obecności i mocy Bożego Ducha Świętego w Ciele Chrystusa nie z pozycji władzy i wyższości, lecz „z wszelką pokorą i łagodnością, z cierpliwością, znosząc jedni drugich w miłości Starając się zachować jedność Ducha w spójni pokoju” (Ef. 4.2-3).

Krótka uwaga na temat „cierpliwości” z powyższego wersetu. Oryginalny język i kontekst w jasny sposób pokazuje, że chodzi o zaangażowanie w szeroką walkę z duchowymi jednostkami. To dlatego niektórzy bardziej wolą wybrać termin „walka duchowa” niż „służba uwalniania”, aby przedstawić działalność pozbywania się aktywności demonicznej. Innymi słowy Pismo, które dało życie tej „pięciorakiej służbie” jest również w doskonałej zgodności z tym, co Jezus powiedział w ew. Mateusza 23, lecz religijna tradycja i błędne interpretacje powstały, aby zadusić działanie pięciorakiej służby poprzez stworzoną przez ludzi hierarchię.

Gdy Marvin został uwolniony od związania jakim jest trwanie „pod przykryciem pastora” został też uwolniony do obserwowania służby Ducha Świętego przez niego w cudownych dziełach, uzdrowieniach i ewangelizacji, podczas gdy John został uwolniony do apostolskiej roli i wizji zakładania kościołów domowych. Czy mogliby działać w tej mocy w swoich poprzednich, denominacyjnych kościołach? Wątpliwe. Choć wydaje się, że istnieje duża możliwość, że nauczyliby się tego, czego powinni byli obaj się nauczyć w tych kościołach, lecz później zostaliby z nich usunięci. Inni bez wątpliwości uczą się tego, co powinni pozostając tam. W między czasie nie możemy ani odrzucać ani uciekać od prawdy.

Przypominam sobie pastora, który przyszedł do mnie na konferencji misyjnej, na której przemawiałem, i który powiedział do mnie tak:
– Naprawdę chciałbym, abyś przyjechał do mnie do kościoła i mówił, lecz moi ludzie nie są jeszcze gotowi na pewne rzeczy, które masz do powiedzenia.

Tu właśnie leży problem w dużym skrócie. „Jego ludzie” byli pod jego ochronnym przykryciem. Z drugiej strony, pewni ludzie mogą wymagać takiej ochrony. Nie do mnie należy osądzenie, lecz każdy z nas musi się poddać osobiście w miłości jedni drugim i uczyć się nie zgadzać się w miłości i oddzielać się, podobnie jak apostołowie musieli nauczyć się tej samej lekcji.

A w końcu, na zamknięcie tego rozdziału, wyzwanie: Hebr. 5:12-14; 6.1
(BT).

Gdy bowiem ze względu na czas powinniście być nauczycielami, sami potrzebujecie kogoś, kto by was pouczył o pierwszych prawdach słów Bożych, i mleka wam potrzeba, a nie stałego pokarmu. Każdy, który pije /tylko/ mleko, nieświadom jest nauki o sprawiedliwości, ponieważ jest niemowlęciem. Przeciwnie, stały pokarm jest właściwy dla dorosłych, którzy przez ćwiczenie mają władze umysłu udoskonalone do rozróżniania dobra i zła. Dlatego pominąwszy podstawowe nauki o Chrystusie przenieśmy się do tego, co doskonałe .

IX

разработка и продвижение сайтов москва

Otwieranie skarbnicy Bożych darów 10

Cullen Brad

X

Odnawianie umysłu

Jezus przekazał nam ilustrację tego, w jaki sposób się modlić. W Biblii

Króla Jakuba jest tak:

Łuk. 11:5-13 (BW)

Któż z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy powie mu: Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, Albowiem przyjaciel mój przybył do mnie, będąc w podróży, a nie mam mu co podać. A tamten z mieszkania odpowie mu: Nie naprzykrzaj mi się, drzwi już są zamknięte, dzieci moje są ze mną w łóżku, nie mogę wstać i dać ci. (?)

Powiadam wam, jeśli nawet nie dlatego wstanie i da mu, że jest jego przyjacielem, to dla natręctwa jego wstanie i da mu, ile potrzebuje. A Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą. Gdzież jest taki ojciec pośród was, który, gdy syn będzie go prosił o chleb, da mu kamień? Albo gdy będzie go prosił o rybę, da mu zamiast ryby węża? Albo gdy będzie go prosił o jajo, da mu skorpiona? Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, umiecie dobre dary dawać dzieciom swoim, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy go proszą.

Słowo przetłumaczone jako „natręctwo” w oryginalnym języku oznaczało „zuchwałość” i brak szacunku, a czas użyty (w oryginale) sugeruje stałe powtarzanie, stale i znowu i wciąż…tj., wytrwale. Pamiętaj również, że słowo tłumaczone jako „prosić” literalnie oznacza domagać się bez okazania szacunku lub respektu.

Oto ta historia we współczesnym języku:

O północy przyjeżdża przyjaciel.  Prosta i wyraźna metafora nieoczekiwanego problemu, który pojawia się w naszym życiu.  Nie mamy czym go nakarmić.  To metafora tego, że nie mamy żadnego rozwiązania tego problemu.  Idziemy z naszym problemem do sąsiada, w tym przypadku, do dobrego przyjaciela – przyjaciela tak dobrego, że wiemy o tym, że możemy pukać do jego drzwi nawet w środku nocy wtedy, gdy on i cała jego rodzina już śpią.

Początkowo jest tak, jakby kazano nam odejść… odmowa. Pomimo tego, że jest to dobry przyjaciel (oczywista metafora Boga) nie daje nam tego, czego potrzebujemy. A jednak z powodu naszego uporczywego, zuchwałego domagania się, całkowicie bez szacunku dla naszej względnej pozycji, On ostatecznie daje nam rozwiązanie.

Jezus podkreślił takie rozumienie „modlitwy” przez to, że powtórzył je z naciskiem (11:9):  „A Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam – czyli zuchwale i uporczywie domagajcie się, a otrzymacie to, czego się zuchwale i uporczywie domagacie. Róbcie to tak długo, aż w waszej fizycznej rzeczywistości stanie się to jako rzecz dokonana. Stukajcie do Bożych „drzwi” stale i nie przestawajcie, dopóki nie zostanie wykonane.”

Jeszcze dalej Jezus nie pozostawia tego jako pojedyncze potwierdzenie, mówi dalej:

„Każdy, kto uporczywie domaga się i stuka dopóki problem nie zostanie rozwiązany, otrzyma rozwiązanie problemu na płaszczyźnie fizycznej, gdzie będzie mógł je zobaczyć.

Musimy się tutaj zatrzymać na chwilę, aby coś zobaczyć. Gramatyczna struktura czy składnia oryginalnego języka nie pozostawia najmniejszych wątpliwości dla tych, którzy wymagają tłumaczenia dosłownego – słowo w słowo, lub słowo po słowie na język angielski. Jest to wymaganie, które tworzy wypaczenie dla mówiących językiem angielskim i powoduje, że ginie siła uderzenia słów oryginału.

Weźmy na przykład tytuł starego filmu: „Throw your mother from the train a kiss”. Dla osoby mówiącej tylko językiem angielskim jest to bardzo humorystyczne zdanie

(Przyp. tłum: to zdanie dosłownie trzeba by było przetłumaczyć: „Rzuć swoją matkę z pociągu, całus”). Jest tak ze względu na widocznie niewłaściwy porządek wyrazów. Dla większości ludzi, dla których angielski jest drugim językiem ten humor ginie. Sam tytuł, jak mi powiedziano, pochodzi z dawnego j. węgierskiego, który zasadniczo może być przetłumaczony na angielski tak: „Zanim udasz się w podróż nie zapomnij przekazać matce wyrazów szacunku i uczucia, aby wiedziała, że ją kochasz” (coś w tym rodzaju). Europejczyk, który mówi po angielskim jako językiem dodatkowym, choć mówi nim biegle, nie musi przechodzić przez całe „kołowanie”, które robi Amerykanin, aby właściwie przetłumaczyć zdanie: „Throw your mother from the train a kiss”. Każda inna osoba, nie wychowana w anglojęzycznej kulturze traci humor płynący z tego zdania, ponieważ struktura zdania wydaje się być całkiem właściwa i nie jest niczym szczególnym.

Aby podkreślić istotę bądźmy nieco szyderczy przez chwilę. Jeśli jestem osobą o legalistycznych tendencjach i wymagam od siebie ścisłego przestrzegania bardziej „litery” niż ducha to… zobaczmy, co się dzieje. Jeśli powiedzenie: „Throw your mother from the train a kiss” jest mi przekazane jako zasada mojego życia, to następują taki scenariusz. Jestem w pociągu, widzę swoją matkę, która, jak mi się wydaje, nie może mnie pożegnać i stojąc na peronie macha do mnie ręką. Zeskakuję z pociągu, podbiegam do niej, łapię ją i wciągam do pociągu. Następnie zrzucam ją z pociągu, podbiegam do niej i całuję jej połamane, broczące krwią ciało, po czym wskakuję do pociągu, aby udać się w moją podróż. Cały czas mając przekonanie, że to, co robię, w sposób doskonały spełnia wymagania oddania czci i traktowania z honorem mojej matki. Śmieszne? Oczywiście. Czy wystarczająco śmieszne, abyśmy mogli zobaczyć, że dokładnie tak samo dzieje się z nami, gdy trzymamy się uparcie tradycji powstałych z archaicznych tłumaczeń Biblii? Mam nadzieję, że tak.

Jezus przekazał swoje polecenia nie tylko w alegorycznym i metaforycznym opisie, lecz przy pomocy długich, obrazowych historii, które nie trafiają do współczesnych wzorców kulturowych Amerykan. Co więcej, budowa zdań aramejskich i hebrajskiego języka, którym mówiono, oraz greki, którą posługiwali się autorzy Ewangelii, mówią nam tak: „Throw your mother from the train a kiss”. Tłumaczenie słowo w słowo całkowicie tego nie oddaje. Co więcej istota tej alegorii w grece i aramejskim pojawia się na końcu, zaś w j. angielskim (polskim również) powinien być na początku.

Cały fragment ginie z powodu kilku oczywistych przyczyn. „Oczywiste”, jeśli zaczniesz myśleć w świetle trudności związanych z przenoszeniem myśli z jednego języka na drugi. Jest to szczególnie prawdziwe jeśli zlekceważymy kulturowe i myślowe wzorce dawnych czasów.

Istotą tego fragmentu we współczesnym języku mogłoby być zdanie:

„Jeśli potrzebujesz Bożego Ducha Świętego do pomocy…. oto jak się o to wystarać”.

Ani słowa na temat „szukania, pukania i pytania”, zaledwie w narracji widzisz wymienionego Ducha Świętego. Ponieważ jeszcze tam nie dotarliśmy! A jesteśmy dopiero w dwóch trzecich fragmentu! Mamy trochę ważnych rzeczy do omówienia, zanim tam dojdziemy.

Zatem Jezus mówi nam, abyśmy byli wytrwali i domagali się rozwiązania naszego problemu. Już wskazałem na fakt, że rozwiązaniem jakie Pan daje jest rezygnacja z poszukiwania rozwiązania przy pomocy naszych ograniczonych umysłów, a zaangażowanie Bożego Ducha. Spójrzmy teraz na to, co Pan mówi na temat sposobu zaangażowania Ducha zamiast umysłu.

Gdzież jest taki ojciec pośród was, który, gdy syn będzie go prosił o chleb, da mu kamień? Albo gdy będzie go prosił o rybę, da mu zamiast ryby węża? Albo gdy będzie go prosił o jajo, da mu skorpiona? Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, umiecie dobre dary dawać dzieciom swoim, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy go proszą”.

Słowo „Ojciec” użyte tutaj przez Jezusa na określenie Boga jest bardzo osobistym, intymnym słowem, nie mającym nic wspólnego z szacunkiem. W amerykańskim byłoby to „daddy” – „tatusiu” jest dokładnym i właściwym tłumaczeniem, a może nawet „papa” – jeśli to słowo jest wygodne. Mówimy o intymności! Intymność z Bogiem jest trudną koncepcją dla większości religijnych ludzi, których umysły po prostu nie mogą pojąć tego, co Jezus tutaj mówi. Mówimy o odnowieniu umysłu, pamiętasz??

Istotą tego, co Jezus tutaj mówi jest to, że dziecko nie przychodzi do swojego ojca, prosząc go o coś co potrzebuje mówiąc:

– O wielce, szanowny, wspaniały ojcze… czy, jeśli ci się to spodoba, dałbyś mi taką to a taką rzecz?

Nie, maluch jeszcze nie nauczył się takiego pojmowania. On po prostu chce coś i chce, aby to jego pragnienie było znane i nie zrezygnuje dopóki nie otrzyma tego, co chce. Otrzymuje to, co chce, ponieważ jest nieustępliwy, dopóki nie dostanie. To jest istota, a czym jest „to” czego zuchwale, stale domagamy się? Jest to Duch Święty naszego jedynego i doskonałego Tatusia, On rozwiązuje każdy problem, który pojawia się w naszym życiu. Jezus nie powiedział: „Bóg dał wam umysł, więc teraz, do rozwiązywania swoich problemów, używajcie swojego doświadczenia i dojrzałości oraz umysłu.

NIE! NIE! NIE! Taką koncepcja byliśmy karmieni przez religijnych ludzi, którzy sami nie wiedza w jaki sposób modlić się, aby uzyskać wyniki zgodne z doskonałą Bożą wolą dla nas. Nie znają sposobu w jaki uczył tego Jezus, a który prowadzi nas do takich wyników.

Nie tylko mam stać się jak małe dzieci, konsekwentnie domagając się czegoś, dlatego że wiemy, że nasz Tatuś da nam cokolwiek o co prosimy, jeśli tylko będziemy prosić dostatecznie długo… lecz zwróćmy uwagę na prostotę: Nasz doskonały Ojciec nie da nam niczego, co może nam zrobić krzywdę.

Czy słyszałeś kiedyś taki aksjomat, żeby uważać na to, o co prosimy, ponieważ możesz to po prostu dostać (?). Nasz problem w duchowej (niewidzialnej) rzeczywistości jest taki, że nie rozumiemy tego iż jest dwój ojców – jeden, który da nam wszystko, czego potrzebujemy, a w szczególności jeśli to nas zniszczy, ponieważ Jezus powiedział, że to właśnie ów „ojciec” jest zdecydowany czynić. Jeśli przyjrzymy się przez chwilę słowu „pożądanie” (ang. „desire”) to zaczniemy rozumieć o co chodzi.

Przedrostek „de” oznacza „z” lub „od”, „sire”, jak wszyscy wiemy, oznacza ojca. Zatem „desire” (pożądać, pragnąć) znaczy po prostu „z ojca” lub „od ojca”. Tak zwane „złe” pragnienia pochodzą od tego, którego Jezus nazwał „ojcem kłamstwa”. Czysty, Święty Duch czerpie pragnienia z naszego doskonałego Ojca. Obaj ojcowie należą do rzeczywistości duchowej.

Czy teraz jesteśmy już gotowi „zobaczyć’ klucz, który odnowi nasze umysły?

Cytowany fragment pochodzi z Ewangelii wg św. Łukasza z 11 rozdziału 4-13.

Zrekapitulujmy to we współczesnym języku:

Jeśli pojawi się niespodziewany problem, którego nie potrafisz rozwiązać, lub problem, który ostatecznie ściąga twoją uwagę… idź do swojego doskonałego Tatusia, tak jak poszłoby dziecko i domagaj się nieustannie, aby dał Ci Swojego Ducha Świętego, aby rozwiązał problem. Nie przestawaj żądać i stukać do Jego drzwi dopóki nie zobaczysz rozwiązania. Twój Tatuś nie da ci nic innego jak tylko Ducha Świętego, który jest tym czego właśnie potrzebujesz.

Czy chcemy, aby Duch Święty prowadził wszystkie nasze życiowe decyzje? Prosta odpowiedź wynikająca z naszych uwarunkowań (wychowaniem, nauczaniem, kulturą) jest, nie. Ten rozdział mówi o odnawianiu naszych umysłów, pamiętasz? Nasze uwarunkowaniem jest przyjąć, uwierzyć, że nasz umysł pochodzi od Boga.

Na początku było to prawdą. Co się stało? Nasze umysły oddzieliły nas od Boga. Pamiętasz „sozo” – połączeni znowu razem. To właśnie pokazuje nam Jezus, jak zostać naprawionym, połączonym ponownie z Bogiem.

Teraz, krótkie spojrzenie na to oddzielenie i jego zachowanie współcześnie. Adam i Ewa zjedli owoc z drzew poznania dobra i zła i zobaczyli, że są nadzy, co oddzieliło ich od Boga. Ukryli się przed Nim, ponieważ teraz znali już różnicę między dobrem, a złem. Chwileczkę! Uzyskali świadomość czegoś, co Bogu nie przeszkadzało ani odrobinę, zanim uzyskali wielkie zrozumienie nowej moralności. Widzisz to? Religia podkreśla edukację, po to abyśmy zobaczyli rzeczy, które zostają objawione przez zjedzenie owocu z tego samego drzewa, z którego Adam i Ewa, za namową węża, zjedli. To właśnie ich oddzieliło. To właśnie oddziela nas dziś. Musimy zostać naprawieni – ponownie złączeni – z naszym jedynym doskonałym Tatą.

To czemu jeszcze nie przyjrzeliśmy się to fragment z ew. Łukasza 11:5-13. Istotą naszej dyskusji jest kontynuacja nauczania Jezusa, które tradycja wprowadziła nam jako „Modlitwa Pańska”. Dopóki nie zrozumiemy podstępnego wypaczenia „Modlitwy Pańskiej” spowodowanej przez religijną tradycję, nie będziemy w stanie odnowić naszego umysłu tak, jak powinniśmy. Nie staniemy się tym, czym Bóg chce, abyśmy byli. Czy jesteś gotowy wykonać skok? Łuk 11;5-13 nawet w swojej najbardziej prawdziwej formie nie może być traktowany w próżni. Jezus ustawia scenę dla zdumiewającej prawdy na temat tego, jak mieć Bożego Ducha Świętego.

Jaki był powód nauczania przez Jezusa „Modlitwy Pańskiej”? Jak to możliwe, że jej znaczenie zostało tak zniekształcone i rozcieńczone…ograbione ze jej mocy?

Najpierw to, co najważniejsze. W codziennej praktyce Jezusa było udawanie się rano na modlitwę. Po swym zwykłym czasie „modlitwy”, któregoś ranka, jego uczniowie zażądali: „Dlaczego nie nauczysz nas modlić się, tak jak ty się modlisz. W końcu Jan (pierwszy kuzyn Jezusa) nauczył swoich uczniów modlić się”. Zatem Jezus powiedział im…. w amerykańskim angielskim (lub polskim języku). Lecz problem, jak pamiętasz jest w składni – „Throw your mother from the train a kiss,” a pogłębił się jeszcze przez stałe powtarzanie słów, które są bez znaczenia, a z których układa się nawet pieśni. Pieśń, która jest śpiewana czy szantowana poważnym tonem w uroczystych zgromadzeniach i powoduje, że czujemy się tak, jakbyśmy coś osiągnęli – podczas gdy w rzeczywistości takie praktyki NICZEGO nie osiągają, poza zachowaniem martwych religijnych praktyk!

Weźmy ja tak, jak tego zostaliśmy nauczeni:

Ojcze nasz, który jesteś w niebie. Święć się imię twoje, przyjdź królestwo twoje, bądź wola twoja, jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam na każdy dzień. Przebacz nam nasze grzechy jak i my odpuszczamy naszym winowajcom i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw od złego”.

Bez wchodzenia w nieefektowne rozkładanie na każde słowo, oto jest bardzo dokładne tłumaczenie, zarówno z duch jak i litery. Pamiętaj, że Jezus usiłuje odnowić umysły swoich uczniów, tak aby mogli modlić się w sposób w jaki On się modlił codziennie.

Dosłownie: Nasz jeden jedyny doskonały tatusiu…” to co następuje jest stanowczym żądaniem, jak postawienie czyjejś stopy lub użycie pięści do podkreślenie żądania, które ma być wykonane i żądania, aby było wykonane.

„Miejsce z którego Ty jeden rządzisz jest mocno ustabilizowane we mnie. Dlatego będę wypowiadał (powoływał) do istnienia w fizycznym wymiarze to, co ty już ogłosiłeś w duchowej rzeczywistości, a co jest Twoim pragnieniem i celem. Chcę Twego doskonałego pożywienia, chleba żywota, Twojego Ducha Świętego, abym mógł wypowiadać teraz (powoływać) twoje pragnienia i cele do istnienia.

Uwalniam i oddalam wszelki sąd i krytycyzm wobec tych, którzy uważam, słusznie czy nie słusznie, wykorzystali mnie. Prowadź mnie z dala od pokuszenia osądzania kogokolwiek więcej. Uwolnij mnie od wszelkich dzieł złego, który chce skupić moją uwagę na tym, co złe w innych.

Powiem wam na podstawie mojego własnego doświadczenia, że zrozumienie wersów 5-13 i zastosowanie wersów 2-4 jak powyżej, w sposób regularny, ma moc odnowienia i przemiany. Co więcej, to jest Bożą wolą. Bóg chce, abyśmy zostali napełnieni Jego własnym Duchem. Wszystko w naszej „naturze” buntuje się przeciwko temu a religia wzmacnia ten bunt w imieniu „dobrego”.

Dzięki Tatusiu, że objawiłeś mi to. Dzięki Ci, za to, że jestem robiąc to, robię z Twojej woli i znajduję się w Twojej woli. Dzięki Ci za to, że Twoja obecność i moc są nade mną i że nie mam i nie pragnę niczego innego i żadna inna myśl ani uczucie nie będzie miało we mnie miejsca. Ja JESTEM!

Czy to jest dziwaczne? Czy rozumiemy właśnie to, do czego Jezus wzywa nas, czym mamy być i co robić?

Naszą pierwszą przeszkodą w osiągnięciu głównego przełomu, od praktykowania religii do życia w obecności i mocy Ducha Świętego, w byciu „na wzór Chrystusa” jest częściowo związane z tym, jak wyobrażamy sobie bycie podobnym do Chrystusa. Niektórzy noszą w sobie obraz postaci podobnej do wróżki w białej długiej szacie, ślizgającej się przez życie stopami ledwie, o ile w ogóle, dotykającymi ziemi. Z pewnością nigdy nie okazującą zniecierpliwienia ludźmi, nigdy nie sprzeczającą się, nigdy nie wypowiadającą złych słów, ani nigdy werbalnie nie atakującą nikogo. Zawsze będącą posłańcem błogosławieństwa, pokoju i skrajnej uprzejmości.

Jednak on sam nazwał swoją, własnoręcznie zebraną grupą bandą „niewiernych degeneratów” w oczywistym zniecierpliwieniu, ponieważ nie mogli zrobić tego, czego od nich oczekiwał, że zrobią. Powiedział religijnym przywódcom tamtych czasów, że ich matki były wężami i że, w najlepszym przypadku, nie są niczym lepszymi niż grobowymi znakami pomalowanymi na biało, które ukrywają, że są paskudne, szare i martwe. Powiedział liderom religijnym swoich czasów, że ich cześć jest daremna.

Najwyraźniej zapomniał poczytać, co znaczy być podobnym do Chrystusa? Co więcej, spędzał czas w tym, co współcześnie jest nazywane barami z dziwkami i rzymskimi celnikami. Ci ostatni byli notorycznymi złodziejami i jeszcze gorzej. Jedna religijna grupa tak zirytowała się tym faktem, że nazwali go „pijakiem i żarłokiem”. O, czyżby imprezowy facet?

Skąd wzięliśmy inny obraz? Co takiego dobrego mają w sobie te obrazy? Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że wykrzywiają prawdę o tym, jaki Jezus był jako człowiek i o tym, co powiedział, że będziemy robić, gdy stracimy naszą osobowość i staniemy się jak On. nNa tej uwadze zakończymy ten rozdział. W pierwszym rozdziale Dziejów, piątej księdze Nowego Testamentu, widzimy jak Jezus mówi najbliższej grupie swoich uczniów, co będą robić, gdy Duch Święty zstąpi na nich. Niektórzy z nas wierzą, że to samo jest prawdą dla nas i dziś.

Gdy Duch Święty spocznie na was, otrzymacie dunamis, to jest zdolność czy moc do czynienia cudów”.

Od słowa „dunamis” wywodzi się dynamit. Następna część tego wersetu jest bardzo dziwnie tłumaczona … „i będziecie mi świadkami..”.

W oryginalnym języku słowo przetłumaczone jako „świadkowie” to „martus”. Jest to słowo, od którego wywodzi się nasza „marytrologia” – męczennictwo. Oznacza ono tych, którzy oddali się sprawie (zasadzie) tak dalece, że byli gotowi za nią umrzeć. Lecz jest to nasze słowo. Innym zaś, dosłownym, znaczeniem tego słowa jest bycie tak przejętym przez inną moc, że traci się własną osobowość i staje się kimś innym. To jest literalne znaczenie tego słowa. W kontekście, to co Jezus tutaj rzeczywiście mówi, to stwierdzenie faktu, że jeśli ktoś został ochrzczony w, przez lub (uczeni zdają się mieć skłonność do spierania się o mleko używania przedrostków, zamiast zająć się mięsem), Duchem Świętym – to osoba taka traci swoją własną tożsamość i ludzie widzą w niej Jezusa Chrystusa.

W języku oryginalnym jest to bardzo wyraźne. Dlaczego i w jaki sposób zostało to tak zniekształcone w tłumaczeniach? Jak i dlaczego ten pogląd jest zachowywany? Jak możemy rozpoznać w kimś Jezusa Chrystusa jeśli mamy tylko obrazek kogoś ubranego w długą szatę, afektownego mężczyznę z długimi włosami tańczącego walca przez całe życie i dotykającego wszystkich pączkiem róży?

Pamiętaj, że celem tego rozdziału jest odnowienie umysłów. Pierwszą rzeczą, z którą większość ludzi zgadza się, która musi się wydarzyć, zanim ktokolwiek może się zmienić, jest rozpoznanie potrzeby tej zmiany. Jeśli powyższe fragmenty spowodowały, że czułeś się wystarczająco niewygodnie, aby zacząć co najmniej kwestionować religijne uprzedzenia i szukać swojego objawienia od boga i trwać w tych poszukiwaniach, aż do chwili, gdy poznasz prawdę dla siebie samego to następny rozdział ma właśnie to na celu. Bóg, poprzez proroka Jeremiasza powiedział pewną wspaniałą rzeczy:

Szukajcie Mnie, a znajdziecie, jeśli będziecie Mnie szukali z całego serca”.

Z powodu mojej koncentracji na mocy, na tym, że Jezus powiedział, że wierzący w niego będą czynić te same rzeczy, a nawet większe nad te, niektórzy religijni kaznodzieje, nauczyciele oskarżyli mnie o to, że mam niewłaściwy cel. To jest całkiem możliwe. Sugeruję każdemu, kto ma problem z tym, o czym napisałem… spal to. Nie warto się tym martwić. Następnie zakreśl koło wokół siebie i zacznij domagać się od twojego doskonałego Ojca, żeby On ci dał prawdę, którą ma dla ciebie i nie wychodź z tego koła dopóki nie będziesz wiedział, że masz Jego prawdę. Jezus to obiecał.. Jeremiasz obiecał.. większość ludzi chodzi do kaznodziejów, aby połaskotali ich w uszy, żeby nie musieli spotykać się z niewygodą prawdy. To nie prawda jest niewygodna… prawda jest czystą radością… jest to dla nas najczęściej szokujące, ponieważ tak rzadko się zdarza, że ją dostajemy!

Ostatecznie, prawda, którą otrzymasz od swojego doskonałego Tatusia, może nieco różnić się od tej, którą ja otrzymałem od tego samego doskonałego Ojca. Dlaczego? Ponieważ jak każdy ziemski ojciec wie On, że aby być skutecznym w wychowaniu dzieci, każde dziecko musi być traktowane indywidualnie według tego, jakie jest. To, na co jeden jest gotowy, dzięki cnocie dojrzałości ( lub jej brakowi), inny może nie być gotowy przyjąć.

XI Realna wiara (jak ją osiągnąć?)

раскрутка

Otwieranie skarbnicy Bożych darów 11

Cullen Brad

XI

Realna wiara (jak ją osiągnąć?).

Sugestia: przejrzyj rozdział 2. W szczególności ostatni paragraf i zadaj sobie pytanie:
Czy chcę zacząć postępować według polecenia Jezusa z Łuk 11:5-13, tj., wytrwale domagać się otrzymania więcej Ducha Bożego…wytrwale stukać (spróbuj, podczas domagania się więcej z Ducha Bożego, stukać fizycznie w podłogę czy inną powierzchnię) AŻ DO chwili, gdy zaczniesz zauważać lub „widzieć” dowody znaczącego wzrostu wiary.

Po dokonaniu odkrycia na temat tego, co literalnie ten fragment znaczy w oryginalnym języku zacząłem dzielić się tym i byłem zdumiony tym, że niektórzy ludzie byli źli na to, ponieważ było to wbrew tradycji. Jest taka szerząca się doktryna, czasami nawet w całej denominacji, że jeśli Jezus Chrystus już raz wszedł do naszego życia, to mamy wszystko czego potrzeba.

Jest to oczywiście sprzeczne z tym, co Jezus wyraźnie powiedział – żeby konsekwentnie i zuchwale domagać się więcej Ducha … ponieważ to jest to, czego Bóg dla nas pragnie. Oto co mówię: czy jeśli ktoś przyprowadzi do ciebie dziecko z wyraźnymi objawami demonicznych wpływów, to czy demon wywołujący te zaburzenia wyjdzie natychmiast, gdy go zgromisz, aby dziecko było natychmiast uzdrowione?

Pamiętaj, że Jezus powiedział, ze każdy kto wierzy w Niego będzie czynił te same „cuda”, które On czynił. O ile ci z nas, którzy rozumieją i używają autorytetu do wypędzania demonów, nie klasyfikują tego jako cuda, to być może jest to dobry początek, który poprowadzi do woli Bożej w przypadkach innych uzdrowień. Przywracanie głuchym słuchu (uwierzcie, usłyszenie jak człowiek, który przez czterdzieści lat był głuchy, krzyczy na cały głos: „słyszę, słyszę, słyszę”, jest jedną z najbardziej poruszających rzeczy, jakie wierzący może doświadczyć… wiedząc, że to jest moc Boża, a ty byłeś zwykłym narzędziem). Być Bożym narzędziem i sprawiać, że ślepi widzą… Jedno zdarzenie wyraźnie pamiętam, a dotyczyło sześćdziesięcioletniej kobiety, którą lekarze zdiagnozowali jako mającą nieodwracalną ślepotę spowodowaną chemioterapią. Tego wieczoru ona również zaczęła krzyczeć: „patrzcie na gwiazdy, one są piękne!” Nie chodziła i nie widziała od sześciu miesięcy! A oto teraz chodziła tam i z powrotem po chodniku przed swoim domem wykrzykując jak piękne są gwiazdy. Nie wzbudziłem jeszcze nikogo z martwych.. zatem mam jeszcze mnóstwo pracy przed sobą. Nie chodzi o porównywanie się z kimkolwiek innym, lecz o porównywanie swojej niemożności czynienia – z tym, co powiedział Jezus, że możemy czynić jeśli uwierzymy. W następnym rozdziale zaczniemy badać kilka praktycznych rzeczy, które trzeba zrobić (jak robił to Jezus), aby przygotować się do wzrostu naszych zdolności do doświadczania prawdziwej cuda czyniącej wiary.

Niepokojące mnie pytanie to: dlaczego ktoś, kto twierdzi, że wierzy w Jezusa Chrystusa i że wierzy w to, co Biblia mówi, że jest prawdziwe, nie może jednak robić tego, co Biblia i Jezus mówią, że będzie robić jeśli uwierzy, a nawet odmawia podjęcia próby zrobienia tego, na podstawie jakichś kościelnych doktryn i tradycji.

Spójrzmy na następny budujący wiarę fragment. Jezus idzie drogą do Betanii. Jest głodny i widzi drzewo figowe w oddali. Podchodzi do niego i spostrzega, że nie ma na nim fig (ew. Marka dodaje: ponieważ nie było to sezon na figi). Jezus ze wstrętem mówi: niech nikt na wieki nie je z ciebie owocu.”
Następnego dnia idzie wraz z uczniami tą samą drogą. Piotr przygląda się drzewu i krzyczy:
– Ej, patrzcie! Drzewo, które wczoraj przekląłeś uschło od korzeni do szczytu.Dalsza część jest w oryginalnym języku jasna i wyraźna. Natomiast to, co się stało z tekstem w procesie tłumaczenia zdumiewające. Przejdźmy do Wersji Króla Jakuba (niemal uniwersalnie tłumaczone tak samo we „współczesnych” wersjach), czytamy:

– Miejcie wiarę w Boga – odpowiedział Jezus.

Przez lata nawet nie kwestionowałem tej odpowiedzi, a czemu miałbym to robić? Jezus uczynił cud i mówi im, żeby nie byli zdziwieni i „mieli wiarę w Boga” – to raczej naturalna odpowiedź. Prawda?  Błąd! Ponieważ PAN TEGO NIE POWIEDZIAŁ!  Nie bierzcie mnie za słowo. Będziecie to mogli z łatwością sprawdzić sami. To, co powiedział w oryginalnym języku, literalnie znaczy (nie zapominajcie tego przykładu z „throw your mother from the train a kiss”)

– Miejcie wiarę Bożą .

W kontekście wydarzenia Jezus mówi im:
– Wy też możecie to robić tzn., miejcie tą samą wiarę, która widzieliście u mnie w działaniu.

Zapytajmy siebie sami, dlaczego to zostało źle przetłumaczone? Jest to wyraźne i łatwe do wykazania błędne tłumaczenie. Zatem dlaczego? Dlaczego również współcześni tłumacze utrzymują ten błąd? Co jest uderzające to fakt, że tak samo jest w Biblii Nowego Świata… wersji przetłumaczonej przez Stowarzyszenie Strażnicy (Światków Jehowy). Z pewnością jest tam „Miejcie wiarę w Boga”. Dlaczego jest to uderzający przykład? Z dwóch powodów. Po pierwsze Strażnica jest bardzo dumna z tego, że może poprawnie tłumaczyć z greckiego Nowego Testamentu na angielski. Faktem jest, że w większości przypadków wielu uczonych twierdzi, że Strażnica zrobiła olbrzymią pracę w tym tłumaczeniu. Po drugie, ich własny grecko-angielski interlinearny tekst (pokazujący tekst angielski słowo po słowie nad tekstem greckim), poprawnie oddaje przymiotnik „Bożą”, a nie „w Boga” w tekście angielskim nad greckim, lecz w nieprzerwanym tekście drukowanym na marginesie powracają do „miejcie wiarę w Boga”. Gdy następnym razem traficie na Świadków Jehowy zapytajcie, gdzie można dostać Interlinearne Tłumaczenie z Nowego Świata, zazwyczaj dadzą wam jeden egzemplarz lub sprzedadzą po cenie druku.

Wróćmy do Marka 11:22 i przeczytajmy fragment, gdzie znajduje się tłumaczenie „miejcie wiarę w Boga”. Spójrzmy teraz na miejsce, gdzie wers jest tłumaczony w ich wersji tego wersu.. z pewnością jest to „miejcie wiarę w Boga”. Niektóre interlinearne grecko-angielskie tłumaczenia podają „miejcie Bożą wiarę” – tak samo– zmieniając jednak działanie na przedmiot systemu wierzeń.

Zadajmy ponownie pytanie, dlaczego? Czy możemy wysunąć wniosek, że ma miejsce jakaś konspiracyjna działalność mająca na celu wykrzywienie przesłania, które poucza nas w jaki sposób zdobyć „Bożą wiarę”, do czego swoich uczniów i nas Jezus zachęcił.
Chwileczkę, chwileczkę, może raczej zamiast zastanawiać się dlaczego, zapytajmy się dlaczego robię tyle hałasu o tak drobną sprawę, jak powiedział mi to zaprzyjaźniony kaznodzieja, gdy po raz pierwszy odkryłem tą prawdę. Zapytałem go czy mam rację czy nie. Powiedział, że, rzeczywiście, nie ma innej możliwości przetłumaczenia tego. Gdy zapytałem, jak sądzi, dlaczego tak subtelnie a jednak zdradziecko osłabia się moc tego przesłania, odchylił się wstecz na krześle i uśmiechnął, po czym powiedział coś, czego prawdopodobnie tłumacze Wersji Króla Jakuba obawiali się:
– Jeśli wielu ludzi złapie tą koncepcję to będą chodzić wokół i uśmiercać drzewa owocowe. – po czym znów powtórzył, że robię wiele zamieszania z niczego.

Dlaczego więc robię wielką sprawę z małej zmiany? Ponieważ ona nie jest mała. Musimy zdać sobie sprawy z tego, że Jezus mówił do uczniów (a przez to i do nas), że mogą robić to samo, po czym natychmiast udzielił im instrukcji, które są bezpośrednio związane z przykładem uschniętego drzewa prostym stwierdzeniem, że nikt nie będzie z niego już jadł owoców.

Te instrukcje następujące zaraz po zdarzeniu tracą znacznie na swej mocy uderzeniowej, jeśli nie są bezpośrednio związane z tym wydarzeniem. Rozważmy te instrukcje, które następują zaraz po okrzyku: „Spójrzcie na drzewo!”

W amerykańskim angielskim (właściwie przetłumaczonym z oryginalnego języka):
– Wy możecie robić to samo, jeśli będziecie mieli taką samą Bożą wiarę, jaką widzieliście, że ja pokazuję. Ponieważ powiadam wam, że ktokolwiek rzekłby tej górze „ usuń się i rzuć w morze” i nie wątpił w swoim sercu, lecz wierzył że to, co mówi stanie się, to stanie się cokolwiek mówi.”

Słowa oryginału wymagają wiele wyobraźni… a w rzeczywistości słowa, z których pochodzą angielskie „wyobraźnia” (imagery) i „wizualizacja” znajdują się w tym miejscu w oryginale.

W tym fragmencie „góra” jest mataforą „duchowej przeszkody”. Literalnie Jezus mówi, że mamy sobie wyobrazić podniesienie tej przeszkody nad naszymi głowami i wrzucenie jej do morza. Następne zdanie sprawia współczesnym tłumaczom problemy. Słowo „wątpić” w XVI w. oznaczało wahać się w swej opinii między dwoma przeciwnymi punktami widzenia. Współcześnie w naszej amerykańskiej kulturze zasadniczo znaczy nie mieć wiary w to, że coś się będzie się działo.

Wątpienie w sercu jest parafrazą używaną przez tłumaczy na słowo „diakrinos” znaczące rozdzielenie między dwa różne duchy. Tłumacze przełożyli to samo słowo w Liście Jakuba jako „rozdwojona dusza”. Zarówno w praktyce jak i literalnym znaczeniu, słowo to po prostu znaczy, aby skoncentrować się na usunięciu duchowej przeszkody i nie dopuszczeniu żadnej innej myśli czy ducha do odciągnięca nas od stałego domagania się, aby znikła, równocześnie wyobrażając to sobie jako wrzucenie do morza. Tak długo aż do całkowitego zniknięcia. Przeszkoda do czego? Do działania w Bożej wierze. Weźmy pod uwagę przeszkodę, która w poważny sposób ogranicza zdolność każdego z nas do działania w takim samym autorytecie i zobaczmy czego Jezus naucza nas tutaj. Pod koniec tego rozdziału zobaczymy przedmiot (podobnie jak to było z przykładem „throw your mother from the train a kiss”).

Przejdźmy do wersu 25 (ew. Marka.11)
A gdy stoicie i zanoście modlitwy
[w taki sposób jak was tutaj uczę]
odpuszczajcie, jeśli macie coś przeciwko komuś, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie, dopuścił wam wasze przewinienia. Bo jeśli wy nie odpuścicie i Ojciec wasz, który jest w niebie, nie odpuści przewinień waszych” [i wasza modlitwa nie będzie miała sensu].

Tutaj przeszkodą jest nieprzebaczenie… ze wszystkimi składniowymi (językowymi) problemami. Literalnie powinno być tak:
Kiedykolwiek uświadomisz sobie, że nie możesz pozbyć się tej przeszkody [coś masz przeciwko komuś innemu] – ważne jest tutaj zaznaczyć, że dwa słowa w oryginale, które tłumaczone są jako „przebaczyć” literalnie znaczą odprawić i uwolnić. Jak wielu ludzi jest związanych przez swoje słowa… mogę przebaczyć, lecz nie mogę zapomnieć. W tym sensie, w jakim Jezus mówił w oryginale, jeśli nie możesz zapomnieć, to nie „przebaczasz’, a zatem nie możesz żyć w przebaczeniu, które Bóg dla ciebie zapewnił.

Mówi nam w jaki sposób to zrobić.
Przez taki obraz: aby całe emocje, które trzymasz w sobie, zawodu, rozczarowania, złości za coś co uważasz, że ci zrobiono, aby to podnieść nad głowę i rzucić do morza. Wielokrotnie dawać temu nakaz, bezustannie nakazywać temu odejść, aż do skutku, aż przestanie przeszkadzać. Ważne jest, aby zdać sobie sprawę z tego, że nasze rozczarowanie innymi ludźmi jest spowodowane faktem, że nie spełnili naszych oczekiwań. Innymi słowy, poddaliśmy się czemuś, o czym Jezus mówi, aby nie robić tego… osądzanie innych.

Jest takie odgałęzienie tej idei w terapii mentalnej zwanej Gestault (z niemieckiego „ukończenie”), które było modne jakieś dwadzieścia lat temu. Jedna z odmian używana przez terapeutów wyglądała w ten sposób: pacjent, który był niepokojony przez tłumiony gniew na rodziców, miał sobie wyobrazić, że jego rodzic siedzi na krześle a on sam wykrzykuje nieprzyzwoitości w stronę wyobrażenia rodzica. Innym sposobem pozbycia się gniewu i zgorzknienia było uderzanie a nawet kopanie krzesła. Bardzo odległe od tego, co powiedział Jezus. Rzuć górę gniewu… a nie obiekt gniewu.

Pamiętacie mojego przyjaciela psychiatrę Jima? Odrzucił tą szczególną metodę terapeutyczną po wypróbowaniu jej, ponieważ powiedział, że, zgodnie z jego doświadczeniem, tworzy zbyt wiele konfliktów i w rzeczywistości zaostrza problemy niektórych jego pacjentów.

Czasami Jim dzwonił do mnie, gdy zajmował się jakimś szczególnym pacjentem, który okazywał się być chrześcijaninem. Swoją prywatną praktykę ograniczył niemal wyłącznie do pacjentów o chrześcijańskim pochodzeniu. Faktycznie, na biurku miał kopię J.B.Phillips New Testament i mówił każdemu nowo przysłanemu pacjentowi, że dopóki nie zdecydują się na przyjęcie, że wszystko, co Biblia mówi jest prawdą… to prawdopodobnie lepiej będzie, aby poszedł do kogoś innego.
Zasadniczo Jim przygotowywał pacjentów do mojego współuczestnictwa w terapii mówiąc, że ma przyjaciela, który jest takim „rodzajem czubka”, który czuł, że pewne problemy są wywoływane przez demony… jeśli zatem pacjent chciałby, aby wziął udział w terapii, to on mnie zaprosi. Czasami, żeby ułatwić poznanie, po prostu zapraszał mnie na wspólny posiłek.
Któregoś wieczoru zadzwonił do mnie i zapytał czy jestem wolny. Powiedziałem, że tak. Okazało się, że był z pacjentką, która przychodziła do niego przez dwanaście lat i po prostu powiedział jej o swoim przyjacielu „czubku” a ona chciała się ze mną spotkać.
– Czemu nie miałbyś wziąć swojej Biblii i przyjść – powiedział przez telefon.

Po krótkim przedstawieniu się powrócili do rozmowy. Zrobiłem kilka notatek nic nie mówiąc. W końcu Jim zwrócił się do mnie mówiąc:
– Widzę, że coś notujesz. Dlaczego nic nie mówisz.
– Nie chciałem przerywać sesji – odpowiedziałem.
– Właśnie po to cię tu zaprosiliśmy. Maria (imię zmienione) jest coraz bardziej przekonana o pewnych rzeczach, takich jak słyszałeś przed chwilą o jej babce, a ja podzieliłem się twoją koncepcją przebaczenia z Mk. 11.
– Moją koncepcją? – zapytałem.
– No, nie szukaj dziury w całym – powiedział nieco zirytowany – ten facet tak zawsze – zwrócił się do niej machając lekceważąco ręką.
– Właśnie dlatego kochasz mnie – zażartowałem i spędziliśmy kilka minut na dokuczaniu sobie nawzajem, aż w końcu zwróciłem się do niej…
– Czy jesteś gotowa wziąć odpowiedzialność za to, co się stało pomiędzy tobą a twoją babką?
– Czyś ty zwariował? – zapytała z błyskiem w oczach – To ona mnie wykorzystała.
– Rozumiem to,… ale czy ty jesteś gotowa wziąć odpowiedzialność za to?
– O czym ty mówisz? To nie ma żadnego sensu.
– W porządku, bawiłaś się w to przez wiele lat, masz już ponad pięćdziesiątkę i ciągle jesteś zła na babkę. Widzisz konieczność przebaczenia jej dla swojego własnego dobra, tak czy nie?
– Doktor Jim mówił mi o tym… to znaczy, zapytał mnie, czy będzie w porządku, jeśli zaprosi cię?
– Zadam ci raczej dziwne pytanie, Mary. Czy chcesz Bożej woli w twoim życiu, bez względu na koszty?
– Oczywiście, co innego…
– Czy wierzysz, że jest Bożą wolą, abyś całkowicie przebaczyła twojej babce za to, co zrobiła?
– Tak, doktor Jim pokazał mi to.
– Jim – zapytałem – czy nie dbasz o to, aby stracić Mary jako pacjentkę, a zyskać siostrę i przyjaciela?
– Oczywiście, że nie, w końcu tym w zasadzie jest.
– Mary, czy chcesz przestać nazywać Jima doktorem a po prostu postrzegać go jako duchowego brata i przyjaciela?
– To trochę trudne, czy tak powinnam zrobić doktorze……?
– On mówi, Mary – odpowiedział Jim – to, że Jezus powiedział nam, abyśmy byli jak rodzeństwo usługujące sobie nawzajem jako równi, a nie odnosili się do siebie przez jakiekolwiek tytuły. Całkiem dobry moment, żeby zacząć do mnie mówić Jim.
– Czy to znaczy, że już nie mogę tu przyjść więcej i zobaczyć cię? – zapytała bez jakiejkolwiek obawy w głosie.
– To znaczy, że możesz do mnie dzwonić kiedy tylko chcesz i możemy się spotykać jako przyjaciele i brat i siostra, i oboje patrzeć na Jezusa, a nie na mnie, jako na lekarza.
– Naprawdę, doktorze Jim?
– Spójrz na niego, Mary – wtrąciłem się – i po prostu powiedz: Jim, dziękuję ci, za to, że byłeś dobrym przyjacielem i usługiwałeś mi. Chcę być twoim przyjacielem i usłużyć również tobie.
– Nie sądzę, aby doktor Jim potrzebował mojej usługi…

Podniosłem rękę, żeby jej przerwać:
– Mary, po prostu powiedz teraz: Jim, dziękuję ci, za to, że byłeś dobrym przyjacielem i usługiwałeś mi. Chcę być twoim przyjacielem i usłużyć również tobie.

Nie bez silnej zachęty ze strony Jima w końcu powiedziała to.

– Teraz, wróćmy do twojego przejęcia odpowiedzialności za twoją relację z babcią, Okay?
– Ciągle nie widzę tego, że mam wziąć na siebie odpowiedzialność, podczas gdy to ona wykorzystała mnie. – powiedziała to intensywnie i z gniewem.
To, co przydarzyło się Marii, gdy była całkiem młoda i z najwyraźniej zablokowało jej pamięć aż do niedawna, to była zła opieka babki w czasie, gdy matka wychodziła do pracy. Uświadomiła sobie ostatnio dwie rzeczy. Po pierwsze, że jej babka zabrała ją do satanistycznego kościoła, gdzie kapłan satanistów naciął jej piętę i ofiarował jej krew Szatanowi. Druga sprawa, która ożyła w jej pamięci po pond pięćdziesięciu latach to fakt, że jej babka robiła jej codziennie lewatywy, dla swojego własnego (babki) seksualnego zaspokojenia.

– Coś ci powiem, o czym wiem, Mary i założę się, że Jim wie to również, zarówno z wykształcenia jak i doświadczenia. Po prostu wiem o tym. Pytam cię o to, czy jesteś gotowa do wzięcia odpowiedzialności za tą relację, po to, abyś zobaczyła zarówno praktyczną jak i duchową potrzebę przebaczenia jej… a wtedy będziesz mogła również zapomnieć. Przede wszystkim nie pamiętałaś o tym przez ponad pięćdziesiąt lat.  Zatem, skoro mogłaś zapomnieć w tak niezdrowy sposób, który spowodował twoje emocjonalne problemy, powinnaś zobaczyć to, że zapomnienie tego w zdrowy sposób nie jest całkowicie niemożliwe.

A teraz, o co mi chodzi. Jedna z przyczyn stłumienia pamięci o tych rzeczach jest taka, że jako małe dziecko, cieszyłaś się z każdej formy zwrócenia na ciebie uwagi. Po drugie, przeżywałaś pewien dreszczyk emocji z faktu, że twoja babcia zaspokajała się seksualnie. Wierzę, że przyczyna zapomnienia tych rzeczy to nie tylko horror bycia wykorzystaną, lecz również to, że czułaś się winna poczucia częściowej odpowiedzialności.
– Bingo – powiedział Jim, znacznie głośniej niż szeptem.
– Jeśli chodzi o duchową stronę, to musisz zobaczyć to, że skoro twoja babka miała nad tobą władzę (autorytet), została udzielona duchowi zgoda na zbudowanie warowni w tobie i wierzę, że to było przyczyną twoich emocjonalnych problemów. Czy chcesz się pozbyć tego wszystkiego i chcesz traktować Jima jako przyjaciela, zamiast potrzebować lekarza?
– O, tak!
– Chcę, abyś powtórzyła coś za mną, lecz tylko wtedy, gdy będziesz czuła, że jest to właściwe. Przerwij mi za każdym razem, gdy będziesz uważała, że idę w stronę, w którą nie chcesz iść, w porządku? Po pierwsze, pozwólcie, że pomodlę się chwilę. Ojcze, dziękuję ci za twojego Ducha Świętego, który, zgodnie z obietnicą Jezusa, prowadzi nas do wszelkiej prawdy. Nie chcemy polegać na naszych umysłach, lecz na Tobie. Duchu Święty, dziękuję Ci za Twoją obecność i moc. Dziękuję Ci, Jezu Chryste, za udzielony mi autorytet nad dziełami diabła. Związuję wszelkie duchy obecne w tym pokoju. My wszyscy, Mary, Jim i ja, przyznajemy, że chcemy wyłącznie wypełnienia woli Bożej. Czy możecie oboje zgodzić się ze mną mówiąc „tak” ?

Oboje zgodzili się.

– A teraz, Mary, powiedz za mną: Dziękuję Ci, Jezus Chryste, za obietnicę, że nigdy nie opuścisz mnie, ani nie porzucisz. Chcę, abyś przejął panowanie nad moim życiem całkowicie. Pragnę wyłącznie woli Bożej i odbieram z powrotem cały grunt, który oddała Szatanowi. Będę rozkazywać wszelkim duchom mającym imiona i nienazwanym, aby wyszły i gdy to zrobię, wy wszystkie odejdziecie dokądkolwiek was Jezus Chrystus pośle. Nie będziecie wywoływać żadnych niedogodności w czasie wychodzenia. Dzięki Ci Jezu, za to, że dałeś mi wszelką władzę (autorytet), aby to zrobić… W szczególności mówię do duchów wywołujących poczucie winy, gniew, zgorzknienie, depresję i nie zgadzam się więcej na te stany emocjonalne – opuście mnie teraz i nie wracajcie…
Babciu, całkowicie uwalniam cię od odpowiedzialności za te rzeczy, które pamiętam, że mi zrobiłaś. Kocham cię i przebaczam ci całkowicie. [W tym miejscu Mary przerwała mi mówiąc, że je babcia nie zmarła kilka lat temu. Powiedziałem jej, że to, co robimy nie jest dla jej babki, lecz dla niej.] Wszystkie duchy, atakujące mnie w taki sposób, że nie byłam tego nawet świadoma, wyjdźcie teraz przez krew Jezusa Chrystusa – Mary powtarzała za mną krok po kroku.

– Zobaczymy teraz, Mery, kilka rzeczy. Przede wszystkim co czujesz w stosunku do babki?
– Wiesz, że to bardzo interesujące. Nie czuję niczego prócz totalnej Bożej miłości do niej. Jest mi trochę żal, że nie mogłam jej powiedzieć twarzą w twarz, że ją kocham i przebaczyłam jej. Przez lata, miałam te dziwne uczucia wobec niej i nie chciałam nawet być w jej pobliżu. Teraz myślę, że mogłybyśmy być wielkimi przyjaciółkami. To jest cudowne, czuję taki pokój. Nie mogę uwierzyć, że oskarżałam ją. To robi nieprzyjaciel. On wywoływał problemy, po czym sprawiał, że oskarżałam samą siebie czy kogoś innego o to, co pozostawało ukryte jako
rzeczywisty sprawca.
– Bingo – powiedział Jim ponownie, tym razem zupełnie nie szeptem.
– Mary, chcę, powiedzieć ci kilka rzeczy, których nauczyłem się z doświadczenia. Jeśli cokolwiek z tych rzeczy, z którymi przychodziłaś do Jima będzie wydawało się powracać, w szczególności uczucia depresji…to przy pierwszym tego odcieniu, pojawi się myśl: „O, nie znów wróciło”. Jeśli tak się zdarzy to nie tłumacz się w żaden sposób, ani nie próbuj intelektualnie z tym cokolwiek robić. Po prostu powiedz: „Nie, to kłamstwo, wynoś się i zostaw mnie w spokoju.” Wyjaśnię ci pewną dynamikę duchowego działania. Duchy, które powodowały twoje  mocjonalne problemy odeszły. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, jest to prawda. Często inne duchy są wysyłane, aby zająć ich miejsce. One nie mają warowni. Dopóki trzymasz się swojej pozycji – nie mają władzy ani zezwolenia, aby ci siać zamieszanie. Zatem usiłują zasiać ci kłamstwo w umyśle i spowodować, abyś powiedziała „O nie, wróciło”. Bardzo ważne jest, abyś zamiast tego powiedziała do tych myśli, do wywołujących te myśli: „To jest kłamstwo. Wynoście się w imieniu Jezusa. Chcę wyłącznie Bożej woli i Bożego Ducha Świętego, aby mnie prowadził. Nic do mnie nie macie!” Zdaję sobie sprawę, że to może brzmieć dziwacznie, lecz to jest prawda – powiedziałem do niej.
– Gdybyś mi to powiedział wczoraj, to prawdopodobnie pomyślałabym, że jesteś szalony, lecz z tego jak się czuję, wiem, że cokolwiek powodowało to, odeszło…i to wszystko w jakiś sposób ma zupełnie sens.
– I – zakpiłem – to wszystko tylko dlatego, że poznał nas dobry doktor, prawda?
– To jeszcze jedna rzecz, którą zrozumiałam… no, zdaje się, że rozumiem, że to jest złe słowo, lecz rozumiem, że musza wziąć odpowiedzialność za moją relację z Bogiem.

Zadzwoniła do nas następnego dnia, z bardzo interesującą informacją. Gdy, po odejściu od nas, weszła do domu, została ogłuszona przez muzyką nastawioną na bardzo głośne granie. Urządzenie było połączone z włącznikiem światła, tak że muzyka włączała się w z chwilą jej wejścia do domu. Cierpiała na utratę słuchu, szacowną na około 60%. Okazało się, że odzyskała go całkowicie. Musiała odpowiednio zmniejszy głośność.

Mary pracowała jako zawodowy doradca dla uczniów starszych klas w średniej szkole. Uświadomiła sobie, że okulary jej przeszkadzają i musiała je zdjąć. W drodze do domu musiała prowadzić samochód bez okularów, ponieważ w okularach miała problemy. Odkryła, że jej wzrok poprawił się na tyle, że lepiej jej było bez okularów! Śmiałem się z niej, gdy mi opowiadała, że niemal chciała wziąć taksówkę, ponieważ w jej prawie jazdy wpisane było wymaganie jazdy w szkłach korekcyjnych.

Pamiętajcie, jak Jezus zgromił demona i demon opuścił chłopca, który miał ataki podobne do padaczki i został uzdrowiony? Mary, nie tylko została uzdrowiona z depresji. Jim powiedział jej, że prawdopodobnie leki, które jej przepisywał już nie będą potrzebne. Wyrzuciła je i czuła się „wspaniale”, ale to nie było wszystko – doznała równocześnie uzdrowienia słuchu i wzroku. Widzimy takie rzeczy stale i wciąż.

Idźcie i czyńcie podobnie.

XII Stosujemy polecenia Jezusa

Otwieranie skarbnicy Bożych darów 12

 раскрутка сайта

Otwieranie skarbnicy Bożych darów 12

Cullen Brad

XIIStosujemy polecenia Jezusa

 

A teraz, przejdźmy do tego w jaki sposób praktycznie zastosować to, co  powiedział Jezus. Wróćmy do mojego przyjaciela Jim, psychiatry.

Gdy Jim zobaczył pewne zdecydowane rezultaty modlitwy, zgodnie z nauczaniem Jezusa, zaprosił mnie do małej grupy przyjaciół i rodziny, aby się tym z nimi podzielić. Pewnego wieczoru zebrała się u nich w domu grupa przyjaciół jego syna, członków tego samego kościoła. Mówiłem o korzyściach płynących z postu i przerwał mi Jim.
– Zawsze podnosisz sprawę postu,  czy rzeczywiście myślisz, że to
konieczne?
– Nie wiem – odpowiedziałem – lecz mogę powiedzieć na podstawie doświadczenia swojego i innych, że nigdy nie zdarzył się prawdziwy przełom w działaniu w wierze dopóki nie nauczyliśmy się tego, że nie potrzebujemy jedzenia przez kilka dni.

Jim spojrzał na chłopców, którzy w większości siedzieli lub leżeli na podłodze i wyjaśnił im, że przez post rozumiem trwanie bez jakiegokolwiek jedzenia i picie wyłącznie wody przez kilka dni.

– Powiem wam coś – zwrócił się do nich – obserwuję tego gości – wskazał na mnie zewnętrzną stroną kciuka – jak robi pewne rzeczy, których ja nie potrafię.
– Czy przypisujesz swoje zdolności postowi?
– Przede wszystkim, ja nic nie mogę. Poczekajcie chwilkę, a pokażę wam coś, czego, założę się, nie widzieliście dotąd.

Poprosiłem jednego z chłopaków, który miał przed sobą Biblię, żeby głośno przeczytał J. 14:10 i zapytałem każdego, co widzi w tym fragmencie, co wywiązało kilkuminutową dyskusję wokół sąsiednich wersetów.

– Jim powiedziałeś, że mam zdolność do robienia pewnych rzeczy, których ty nie możesz robić. Czy wierzysz, że to co robię jest z Boga?
– Bez wątpienia – powiedział w zamyśleniu…
– Wiesz co? – zapytałem i zatrzymałem się na kilka sekund, aby to, co powiem rzeczywiście zapadło głęboko
– Jezus nie czynił cudów, które oglądali ludzie. Czyż nie widzieliśmy już tego? Ojciec w Nim dokonywał cudów – powiedziałem z wielkim naciskiem, ale tak aby to nie brzmiało zbyt dramatycznie. – Potem czytaliśmy wers 12, gdzie Pan  powiedział, że każdy, kto wierzy w Niego będzie dokonywał tych samych cudów. Jeśli On nie czynił cudów, tylko Ojciec w Nim je dokonywał, to każdy wierzący w Niego będzie czynił to samo, jeśli… w jaki sposób ja to robię?
– Czy już widzicie to? – wszyscy, włącznie z Jimem wpatrywali się we mnie – Ojciec we mnie czyni to, co Jim widzi, że ja czynię.
– W porządku – powiedział Jim – łapię to – i zaangażował chłopaków w raczej zajadłą dyskusję na temat tego, co to znaczy przyjąć Jezusa Chrystusa (1:12) i stać się dzieckiem Bożym i być współdziedzicem Jezusa.
– Okay – zwrócił się do mnie – a co to wszystko ma wspólnego z postem?
– Jak już wam pokazałem, Jezus powiedział, że to przygotowanie powoduje, że można wypędzić demony, które zazwyczaj nie wychodzą łatwo. – zatrzymałem się i zrozumiałem, że Jim ma problem.

Zapytał go:
– Coś cię gryzie, Jim. W czym problem?
– Cierpię na niski poziom cukru we krwi i za każdym razem jak próbuję wytrzymać bez jedzenia przez dłuższy czas, mam problemu.
– Czy chcesz się pozbyć się tych problemów? – zapytałem. – Oczywiście. Powiedziano mi, że dla mnie jest niebezpieczne pościć i że mogę być nawet fatalne reakcje na post. Co ty mówisz na to?
– To kłamstwo. Czy rzeczywiście wierzysz w to, że Jezus nakazałby nam robić coś, co mogłoby nas zabić? Mogę ci zasugerować coś takiego. Nauczyłeś modlić się w mocy i widziałeś wiele efektów nowego rodzaju modlitwy, prawda?
– Z pewnością – powiedział przytakując.
– To jest proste Jim… módl się i domagaj, aby otrzymać Bożego Duch

Świętego, aby pokierował tobą czy i jak pościć. Jeśli Duch Święty powie ci nie, to czy sądzisz, że będę się z Nim sprzeczał? Lecz powiem ci, że u podstaw wszelkich problemów z postem jest to, że zazwyczaj są przeprowadzane połowicznie. Ludzie piją trochę soku, lub jakiś suplement i tak dalej. Nie jedz niczego i pij dużo wody. Nie widziałem dotąd nikogo, kto przeżyłby cokolwiek więcej niż pewna niewygoda spowodowana wycofaniem się z uzależnienia, ponieważ jedzenie z pewnością tym jest. Lecz ja cię nie chcę przekonywać, po prostu módl się o to! Jeszcze coś, jest jeszcze jedna przyczyna tego, że wierzę, że post jest tak ważny. To dlatego, że gdy przez kilka dni pozostaniesz bez jedzenia, to przekonasz się jak bardzo jesteśmy przywiązani do ziemskich rzeczy. Powiem ci, że rzeczy tej ziemi związują nas z ziemią. Post jest jednym z zaczątków wolności.

Zmieniliśmy temat, pograliśmy i porozmawiali z chłopcami, po czym poszedłem do domu.

Cztery dni później zadzwonił. Jim powiedział mi, że jest już czwarty dzień w poście i nie ma żadnych problemów z wyjątkiem żony (powiedział to ze śmiechem), która myśli, że nie powinien tego robić.

– Gdy już to przeszedłem, to powiem ci coś jeszcze niedocukrzenie odejdzie!
– O, a jak długo będziesz pościł? – zapytałem.
– Tak długo, aż będę wiedział, że jest dość. Nie jestem nawet głodny, czuję się wspaniale! – niemal krzyczał mi to w słuchawkę.

Oto mój argument: Jim powie wam, że nie ma innej drogi do przełomu ku robieniu tego, co Jezus robił i o czym mówił, bez postu. Ja tego nie mówię, ja po prostu przekazuję to, co powiedział doktor nauk medycznych Jim. Słyszałem wielu ludzi mówiących, że poszczenie jest niebezpieczne lub, że nie jest konieczne. Może nie jest, lecz jeśli naprawdę potrzebujesz jedzenia i innych cielesnych „konieczności” to nie żyjesz jak ktoś, kto mówi: „Ja mam pokarm, o którym wy nie wiecie”.

Czy jedzenie jest złe? Oczywiście nie. Jezus jadł i pił do tego stopnia, że religijni ludzie tamtych czasów nazwali go „żarłokiem i pijakiem”. Musiał nieco jeść i pić. My również musimy! To śmieszne. Pan nawet ustanowił wspólny posiłek, jeśli już przy Nim jesteśmy. Zredukowany przez ludzi do religijnego  rytuału uroczystego siedzenia i siorbania odrobiny soku owocowego, aby spłukać komunijny wafelek. Tak, Paweł przekazywał poprawki do praktyki, która wymknęła się z ręki na zgromadzeniach w Koryncie. Napominał ich za to, że robili sobie kpinę z „Wieczerzy Pańskiej” tym, że się upijali i przejadali.

Chcesz więcej radości… więcej prawdziwej, cudownej radości? Jedz posiłek ze swoim starszym bratem.. czcij go i jedz, i pij, i raduj się w innym towarzystwie w Jego mocy i żywej obecności… i przeżyj resztę swojego życia w ten sposób. W Jego obecności i mocy… i w Jego obietnicy dzięki przestrzeganiu kilku prostych poleceń. Wypędzaj demony, uśmiercaj drzewa figowe, wzbudzaj ludzi z martwych, patrz jak ludzie śleponarodzeni odzyskują wzrok…

I przestań otwierać skarbnicę bez odpowiedniego szyfru.

Kiedyś przemawiałem do grupy w Tulsa (st. Oklahoma). Przyszedł do mnie później pewien mężczyzna i powiedział, ze pościł przez czterdzieści dni i nic się nie wydarzyło.
– Jaki był cel twojego postu. – zapytałem.
– Po prostu chciałem udowodnić, że to jest możliwe. – odpowiedział to bez okazania jakichkolwiek emocji.
– Czego jeszcze oczekiwałeś. – zapytałem.
– Znaczy, mówisz o tym wszystkim, co ty i inni wraz z tobą możecie robić… dlaczego ja tego nie mogę…?
– Ponieważ to nie był twój cel. Twoim celem było udowodnić, że możesz to zrobić i zrobiłeś. Całkiem niezłe osiągnięcie  moim zdaniem. Jesteś pierwszą osobą, jaką kiedykolwiek spotkałem, która zdecydowała się pościć czterdzieści dni tylko po to, aby wykazać, że to jest możlie. Myślę, że to jest wielkie.  Spojrzał na mnie z wyrazem zdziwienia na twarzy. Zapytałem go więc czy chce żyć w Bożej woli, czyniąc to, co Bóg chce, aby czynił i będąc tym, czym Bóg chce, aby był.

– Przypuszczam, że tak – odrzekł nieprzekonująco.
– Czy słyszałeś kiedykolwiek o tym, że można robić coś z nastawieniem na odebranie z tego tytułu chwały – zapytałem
– Oczywiście, a o co chodzi? – zapytał wzruszając ramionami.
– Zgodnie z moim doświadczeniem konieczne są dwie rzeczy, aby dokonać przełomu i żyć bardziej na poziomie ducha niż ego.

Po pierwsze – pragnienie zmiany. Mam na myśli głębokie, wewnętrzne pragnienie czegoś więcej niż „trochę więcej”, pragnienie oglądania Bożego działania w twoim życiu.

Po drugie – domaganie się tego, aby się wydarzyło i utrzymywanie stałego domagania się, aż się zdarzy. Nie dlatego, że Bóg nie chce dać… lecz dlatego, że bóg tego świata usiłuje utrzymać nas w samozadowoleniu, letargu i nastawieniu na ego. Twoje czterdzieści dni postu to była klasyczne szukanie potwierdzenia swojego ego.

Spojrzałem na niego przez chwilę i ostatecznie powiedziałem:
– Czy jesteś zły na mnie?
– Ani trochę. – powiedział – Nigdy w życiu niczego nie dostałem, czego naprawdę nie chciałem. Dokonałem czegoś w sporcie i biznesie, ponieważ chciałem sukcesu. Co za idiota!
Zaczął się śmiać:
– Jakże śmieszne może to być? Czterdzieści dni postu tylko dlatego, że chciałem udowodnić, że mogę to zrobić. Dzięki bracie, Bóg użył ciebie, aby zmienić moje życie. Chcę tej zmiany i wiem, że On jest jedyną osobą, która może tego dokonać.

Odszedł potrząsając głową i chichocząc z tego, co zobaczył. Nie mam żadnych wątpliwości, co do tego, że pościł i modlił się wiele, wiele razy, aby Bóg przygotował go do pracy w obecności i mocy Ducha Świętego. Czy może być coś bardziej fascynującego niż to?  Mam nadzieję, że tak… ponieważ jeśli ciągle jeszcze jesteś przy płocie, czytając to swym umysłem…. oto poprawna kombinacja otwierająca skarbiec.

Pamiętasz sowo „de-sire” (pragnienie, pożądanie) z Ojca. Jeśli nie mogę powiedzieć, że chcę woli Bożej bez względu na koszty to donikąd nie dojdę. Jeśli nie mogę tego powiedzieć, to stoję przed przeszkodą, która tkwi na drodze do życia w pełni Jego obecności i mocy. Pierwszym krokiem jest przyznanie się, że tak naprawdę to nie pragniesz Bożej woli tak strasznie. Zwykle potrzebne jest więcej szczerości niż to przeciętny nominalny chrześcijanin jest w stanie nazbierać. Lecz to jest w porządku… możemy dać sobie z tym radę.

Postarajmy się zrozumieć w czym jest problem. Jeśli nie mogę stwierdzić, że ze wszystkich moich sił, z całego wnętrza  pragnę woli Bożej, bez względu na koszty, to nie rozumiem, kim jest Bóg. Mam fałszywy obraz tego, kim On jest i czym jest Jego doskonała wola dla mojego życia. Właściwa tłumaczeniem „Modlitwy Pańskiej” – i ja bardzo usilnie podkreślam fakt, że jest to moja „prywatna interpretacja…” Jezus mówi nam, że Bóg jest naszym jedynym, unikalnym Tatusiem. Jest to dokładne znaczenie użytego w oryginale słowa. Ponownie pojawia się : „Throw your mother from the train a kiss,” pamiętawsz?

„Święć” jest tłumaczeniem słowa, które po prostu znaczy unikalny i doskonały, jeden jedyny. „Ojciec” to przekład bardzo intymnego słowa, które może być poprawnie tłumaczone jako „Tatuś”. Nasz jedyny, doskonały Tatuś, który mieszka w niewidzialnej rzeczywistości duchowego świata, pragnie, aby Jego dzieci były wolne od pęt tego świata.  On pragnie panować nad nim i zwyciężać wszelkie dzieła (dosłownie „negatywne cuda” ) złego.  Naszym zadaniem jest wprowadzać Jego królestwo i wolę do rzeczywistości na tej płaszczyźnie. Właśnie na to przyszliśmy. Po to jesteśmy, aby uzdrawiać chorych, uzdrawiać różnorodne choroby i wypędzać demony, które powodują to cały bałagan.

Nie przyszliśmy tutaj po to, aby żyć w pułapce ciał, w których mieszkamy, lecz aby kontrolować i pokonywać śmieszne nonsensy, które przeciwnik stawia na naszej drodze, aby nam przeszkadzać. Nasz jedyny doskonały Tatuś wyposażył nas… abyśmy odziedziczyli ziemię i cieszyli się jej owocami. Nauczyli nas religijni nauczyciele, że życie w Bożej woli jest walką. Oto istota…. jedyną walką (zmaganiem) jest wejście w obecność naszego Tatusia, tak aby mógł uprawnić nas do życia w radości. Nie jest to smutna podróż, lecz podróż w mocy i radości. Nauczenie się trwania w Jego obecności jest jedynym zmaganiem, ponieważ to my musimy zmienić swój paradygmat i zdać sobie sprawę z tego, że to przeciwnik nas zatrzymuje. Nie otrzymaliśmy Ducha Świętego po to, aby siedzieć raz na tydzień, aby słuchać bezsilnych nauczycieli, którzy mówią nam o tym, jak nie robić tego, co Jezus powiedział, żebyśmy robili.
Dokonaj przełomu TERAZ.

Pierwszym krokiem w tej kombinacji jest zdanie sobie sprawy z tego, że nie pragnę żyć w Bożej woli, ponieważ zostałem oszukany przez agentów wroga, że życie w Jego woli pociąga za sobą siedzenie w ciemnej komorze i jedzenie szpinaku i rzepy przez cały dzień.

Następną częścią   tej sekwencji jest po prostu wykonanie poleceń Jezusa, aby zdecydowanie wypowiadać to, co ma się stać prawdą, tak jak gdyby już istniało.  Chce twojej woli Tatusiu, chcę Twojego Ducha Świętego i niczego więcej.

Zacznij wypowiadać to i powtarzać stale i wciąż, dzień po dniu, aż stanie się to częścią twojego wnętrza.

A oto tajemnica tego wszystkiego… nie musisz skupiać się na argumentach za lub przeciw postowi i modlitwie. W miarę jak będziesz wypowiadał te słowa stale i wciąż, będziesz po prostu wiedział, co masz robić. Jeśli okaże się, że myślisz o tym, że nie chcesz wejść w taką dyscyplinę, powiedz duchowi, który cię okłamuje, aby się wyniósł, ponieważ on okrada cię z jedynej czystej radości, jaka jest dostępna tutaj na ziemi.

Mój jedyny doskonały Tatuś… Chcę być coraz bardziej i więcej kontrolowany przez Twojego Ducha Świętego. Oddaję ci moje pragnienia. Chcę aby te pragnienia były dla mnie ważniejsze niż cokolwiek innego i domagam się tego, aby przeciwnik odstąpił od tego; mojego najważniejszego skarbu!

Proste wyznanie…
Brat, z którym razem pracuję i z którym modlę się, musiał dać mi dziś klapsa, w tym samym dniu, w którym napisałem to wszystko o mocy do życia. Nie było przyjemne usłyszeć prawdy o tym, jak mijam się z Bogiem w pewnej dziedzinie mojego życia. Dlaczego mówię o tym w tej chwili? Ponieważ Duch Święty prowadzi mnie do tego. Jezus, pół-brat Jakuba powiedział, że jeśli wyznajemy nasze upadki jedni drugim, to będziemy uzdrowieni. Moim problemem jest to, że często potykam się, upadam i ukrywam się przed wszystkimi, ponieważ nie chcę, aby wiedzieli jaki jestem zły i w ten sposób uniemożliwiam uzdrowienie. Wyznałem, więc jestem uzdrowiony!

Modlitwa, która zawsze otrzymuje odpowiedź, jak twierdził Jezus, to sytuacja, gdy ktoś bije się w piersi i mówi: „Panie, bądź miłościwe mnie grzesznemu.” Moja pierś jest całkiem zapadnięta, lecz wiem, że kończę ten rozdział w sprawiedliwości Bożej. Alleluja! Jeśli jest nadzieja dla takiego grzesznika jak ja… to komu Pan odmówi!

I podsumowanie

Pragnieniem autora jest dać zachętę każdemu, kto szuka chodzenia w obecności i mocy Bożego Ducha Świętego.

Pamiętaj: „Jezus Chrystus wczoraj, dziś i na wieki ten sam” (Hebr. 13:8) i
Słowa Jezusa: „wszystko, co mi Ojciec dał przyjdzie do Mnie i nikogo kto do mnie przychodzi nie odrzucę precz”.

Jeśli masz jakieś komentarz czy pytania na temat tej książki to możesz napisać do autora pod następujący adres

Brad Cullen at: bradcullen@hotmail.com

topod

Dary Ducha Świętego – Mowa wiedzy i mowa mądrości

Kenneth Hagin
GDy Jezus zakładał Kościół nie spodziewał się tego, że Jego uczniowie będą służyć światu i zmagać się z diabelskimi praktykami bez Jego potężnej pomocy. Duch Święty dał więc Kościołowi dary, aby wyposażyć wierzących do panowania w życiu.

1 Kor. 12:7.
A w każdym Duch przejawia się ku wspólnemu pożytkowi

W 1 Kor 12 znajduje się lista manifestacji Ducha zwanych darami Ducha Świętego. Innymi słowy jest to dziewięć sposobów jak pracuje lub przejawia się Duch Święty. Paweł nazywa je „manifestacjami” a my „darami”, ponieważ ogólnie rzecz biorąc wszystko, co jest dawane jest darem. Są to dary Ducha Świętego należące do Kościoła, które przejawiają się przez poszczególne osoby, jak Duch chce. Tak więc po słowach: A w każdym Duch przejawia się ku wspólnemu pożytkowi, ap. Paweł przechodzi do wyliczenia tych dziewięciu przejawów działania Ducha.

1 Kor 12.8-10
Jeden bowiem otrzymuje przez Ducha mowę mądrości, drugi przez tego samego Ducha mowę wiedzy,  inny wiarę w tym samym Duchu, inny dar uzdrawiania w tym samym Duchu. Jeszcze inny dar czynienia cudów, inny dar proroctwa, inny dar rozróżniania duchów, inny różne rodzaje języków, inny wreszcie dar wykładania języków.

oraz wers 11:
Wszystko to zaś sprawa jeden i ten sam duch, rozdzielając każdemu poszczególnie, jak chce.

Paweł uczy, że każdy z darów Ducha działa poprzez jednego i tego samego ducha, musimy więc nauczyć się jak z Nim współpracować. Dzielimy te dziewięć darów Ducha, ponieważ jakby w naturalny sposób układają się na trzy różne kategorie.

Trzy z nich nazywamy darami „objawiającymi” lub przejawami objawienia – ponieważ one coś objawiają. Darami objawienia są: słowo mądrości, słowo wiedzy oraz rozróżnianie duchów.

Trzy następne zaliczamy do do darów określanych jako dary „mocy” – ponieważ one coś robią. Darami mocy są: dar (specjalnej) wiary, czynienia cudów, oraz dary uzdrowień.

Pozostały trzy dary nazywamy darami „wokalnymi” lub „inspirowanymi” . Darami wokalnymi są: proroctwo, różne rodzaje języków, oraz interpretacja języków.

Wszystkie te dary zgodnie z 1 Kor 12:11 przejawiają się ku wspólnemu pożytkowi – ponieważ jest to Jego sposób działania.

Obecnie funkcjonują dwa rodzaje myślenia na temat darów Ducha i jeżeli nie będziemy czujni możemy popaść w zamieszanie. Niektórzy wierzący mówią tak:
– My po prostu czekamy, pozostawiając to Jemu – i w pewnym sensie tak włąśnie mówi Słowo.
Nie możesz wybrać jakiegokolwiek sposobu przejawiania się ducha. Z drugiej jednak strony w 1 Kor 14:1 Paweł mówi, że usilnie starajcie się o duchowe dary. Tak więc, nie siedź biernie, leniwie mówiąc: – To się zdarzy jak Duch zechce lub nie – nie, naciskaj! Pragnij gorąco, usilnie staraj się o dary duchowe.

Wielu zapytuje, który z darów jest najlepszy. Odpowiadając ogólnie należy stwierdzić, że najlepszy jest dar objawienie słowa mądrości, ponieważ słowa mądrości jest nadnaturalnym objawieniem dotyczącym planów i zamiarów Boga, a znać wolę Bożą i jego cel w swoim życiu jest ważniejsze niż cokolwiek innego.
Jeżeli chodzi o dary mocy to najlepszy jest dar nadzwyczajnej wiary.
W przypadku darów wokalnych najcenniejszy jest dar proroctwa.
Niemniej jednak w przypadku bardziej szczegółowej odpowiedzi i w poszczególnych praktycznych przypadkach, najcenniejszy jest ten dar, który jest w danym momencie najbardziej potrzebny. Halleluja!

1 Kor. 12:11
Wszystko to zaś sprawia jeden i ten sam Duch, rozdzielając każdemu poszczególnie, jak chce.

Okazuje się, że różne rodzaje posługi są wyposażone w szczególne dary (co nie oznacza, że mogą być używane wtedy kiedy tego usługujący chcą). Na przykład służba prorocza powinna być wyposażona w co najmniej dary objawienia plus proroctwo – w praktycznym działaniu. Każdy w swoim życiu może zostać obdarzony okazjonalnie słowem wiedzy, słowem mądrości czy rozeznaniem duchów, lecz u proroka dary objawienia powinny funkcjonować w znacznie bardziej systematycznie. Ewangelista powinien mieć dary uzdrowień i czynienia cudów towarzyszące tej służbie, ponieważ jest jeden czysty przykład ewangelisty w Nowym testamencie, tj. Filip, a u Filipa dary te funkcjonowały podczas służby. Nie mamy innych przykładów niż Filip.
Dz. Ap. 8:507

Filip dotarł do miasta Samarii i głosił im Chrystusa. Ludzie zaś przyjmowali uważnie i zgodnie to, co Filip mówił, gdy go słyszeli i widzieli cuda, które czynił. Albowiem duchy nieczyste wychodziły z wielkim krzykiem z wielu, którzy je mieli, wielu też sparaliżowanych i ułomnych zostało uzdrowionych.

Ponieważ Filip jest naszym Nowotestamentowym przykładem, prawdziwemu ewangeliście powinny towarzyszyć cuda i uzdrowienia W większości przypadków, ci których nazywamy „ewangelistami” nimi nie są. Mnamy paru takich, co śpiewają i nawołują ludzi do przyjęci a zbawienia. W Rzym. 12:8 Biblia mówi także o służbie zachęcania. Niemniej nie jest to służba ustanowiona jako urząd, jest to prawdziwa służba i powinniśmy być bogu wdzięczni za nią. Nawoływanie nie jest prawdziwą Nowotestamentową ewangelizacją. Inni, znowu, których my dziś nazywamy ewangelistami są prorokami.
Widzicie, w Nowym Testamencie prorok nie musi czegoś przepowiadać” aby był prorokiem.  Wszystko, co on powinien robić to mówić z natchnienia Ducha Świętego, ponieważ proroctwo to jest inspirowana wypowiedź w zrozumiałym języku. Powinniśmy być Bogu wdzięczni za wszystkie służby.
Dopóki nie zostałem ochrzczony w Duchu Świętym i nie zacząłem mówić innymi językami to nie miałem żadnego pojęcia o darach Ducha. Stało się to w kwietniu 1937 roku, gdy byłem młodym baptystycznym kaznodzieją. Kiedy zostałem napełniony Duchem zrozumiałem, że jeżeli zostajesz ochrzczony w Duchu to zaczynasz mówić innymi językami, lecz ciągle nie miałem żadnego pojęcia o darach Ducha. Czytałem o nich w I Liście do Koryntian, lecz mimo to w większości były to dla mnie rzeczy obce.
W dwa tygodnie po chrzcie w Duchu pastor zboru Pełnej Ewangelii w naszym miasteczku poprosił mnie o poprowadzenie wieczornego nabożeństwa we wtorek, ponieważ on sam musiał się gdzieś udać w nagłej sprawie. Zastępowałem tego pastora dość często nawet przed napełnieniem Duchem Świętym, ponieważ był bardzo często zajęty, a ja miałem namaszczenie do głoszenia.
Aż do roku 1943 nie słyszałem żadnego nauczania na temat darów Ducha, a to był rok 1937 i wtedy byłem po prostu kaznodzieją. Głosiłem więc w tym zborze Pełnej Ewangelii dla około 400 osób i, gdy nabożeństwo zbliżało się do końca, przeżyłem swoje pierwsze doświadczenie z darem wiedzy. Ci Zielonoświątkowcy mieli zwyczaj zamykania zgromadzeń w ten sposób, że wszyscy wychodzili do przodu i modlili się wspólnie, zszedłem wiec do nich, aby się modlić. PO chwili spojrzałem i okazało się, ze zostało około 36 osób, wstałem m, aby zakończyć zgromadzenie. Gdy staliśmy tam wszyscy, zamknąłem oczy i rozpocząłem modlitwę na zakończenie. Oczywiście wtedy w 1937 nie mieliśmy telewizorów, lecz w czasie modlitwy zobaczyłem obraz wyglądający właśnie tak jak w telewizorze i pokazujący mi kobietę, i która znajdowała się na tym zgromadzeniu ze  swoją przyjaciółką. Kiedy tak stałem zobaczyłem to, co się jej wcześniej wydarzyło. W tej wizji widziałem również, że to jej przyjaciółka zmusiła ją do przyjść na to nabożeństwo  wiedziałem o niej tylko tyle, że została zbawiona poprzedniego tygodnia właśnie w tym zborze. Widziałem, jak ta młoda kobieta mówiła do swojej przyjaciółki:
– Dobrze, dziś wieczór pójdę z tobą, ale nie wybieram się tam więcej. Upadłam i zgrzeszyłam, Bóg już nie będzie mnie kochał. To wszystko zobaczyłem w jednym momencie.
Wtedy zacząłem do niej mówić o pewnych rzeczach, które widziałem w wizji, tak aby jej nie wprawić w zakłopotanie, lecz aby wiedziała, że mówię do niej. Kiedy to usłyszała podbiegła do przodu i upadła. Jak mówiłem wcześniej, była zaledwie od tygodnia zbawiona i nie była napełniona Duchem Świętym, ale w tym momencie upadła mówiąc językami. Ta kobieta pochodziła z dobrej rodziny, ale zanim została zbawiona wpadła w złe towarzystwo i nie była dobrą dziewczyną. PO tym, gdy została zbawiona mężczyzna, którego znała wcześniej wykorzystał ją seksualnie i sądziła, że Bóg nie kocha jej już wcale. Gdy spotkanie się skończyło te dwie kobiety chciały wiedzieć ode mnie, co ja wiem na temat tej sytuacji. Opowiedziałem to, co widziałem w wizji i on stwierdziły, że dokładnie tak się wydarzyło. Powiedziałem im: – Duch Święty pokazał mi to. – i, chwała Bogu, ta dziewczyna została odzyskana.
Jedenaście lat później pod koniec października 1948 roku Brat Oral Roberts przyjechał ze swoim namiotem do Dallas i wraz z moją żoną Oretą pojechaliśmy ze wschodniego Teksasu, aby wybrać się na kilka jego spotkań. Któregoś dnia poszedłem na popołudniowe, aby zobaczyć jak je prowadzi. Kiedy wchodziłem do budynku zobaczyłem wyglądającą znajomo kobietę, która podeszła do mnie. Zbliżyła się wraz z dwójka dzieci i zapytała: – Pamiętasz mnie?
– Przypomniałem sobie kim ona jest i mówię: – tak pamiętam.  – Bracie Hagin to są moje dzieci, jesteśmy razem z mężem ludźmi zbawionymi członkami kościoła. – opowiedziała mi, że ma wspaniałą, kochającą Boga rodzinę.
W kilka lat później w RHEMA Bible Training Center (szkoła biblijna prowadzona przez autora) podszedł do mnie młody mężczyzna i powiedział:

– Bracie Hagin, moja babcia chciała, abym powiedział do ciebie „hellow”. Powiedziała, że sądzi, iż będziesz ją pamiętał. – była to ta sama kobieta, która została odzyskana dzięki manifestacji daru słowa wiedzy.
Faktycznie nie wiedziałem wtedy , co pozwoliło mi wiedzieć w czasie modlitwy jej sytuację tak wyraźnie, lecz od tego momentu rozpoczęło się funkcjonowanie w mojej służbie daru słowa wiedzy. Chciałem opowiedzieć o tym innym kaznodziejom Pełnej Ewangelii, ale nie mieliśmy wtedy żadnego nauczania na temat darów Ducha Świętego i nic na ten temat nie wiedzieliśmy. Ponieważ wiedziałem o pewnych szczególnych rzeczach w sposób nadnaturalny sądziłem, że jestem innego ducha niż oni. Niemniej to, co wtedy czyniłem nie miało miejsca przed chwilą, gdy zostałem ochrzczony w Duchu Świętym i mówiłem innymi językami. Sądziłem, że te rzeczy idą razem ze sobą razem. Po pewnym czasie, gdy zacząłem badać te sprawy, zrozumiałem, że posługiwałem się słowem wiedzy. Cel i sposób działania słowa wiedzy może być zaobserwowany w Biblii w tych miejscach, w których ten dar się objawił. W Starym Testamencie, gdy Izrael był w stanie wojny z Syrią, czytamy w  style=”font-weight: bold;”>II Król.6, że król Syrii powiedział:

(w.11 i 12)

Rzecz ta oburzała króla aramejskiego, zwołał więc swoich dostojników i powiedział do nich: Czy nie możecie mi donieść, kto z naszych trzyma z królem izraelskim? Wtedy jeden z jego dostojników rzekł: Nikt, panie mój, królu, lecz to prorok Elizeusz, który jest w Izraelu, donosi królowi izraelskiemu słowa, które wypowiadasz w swojej komnacie sypialnej.

Za każdym razem, gdy Syria przygotowywała się do ataku, Izrael znał ich polany wcześniej i mógł ich pokonać. „Wtedy jeden z jego dostojników rzekł: Nikt, panie mój, królu, lecz to prorok Elizeusz, który jest w Izraelu, donosi królowi izraelskiemu słowa, które wypowiadasz w swojej komnacie sypialnej”. Skąd Elizeusz wiedział, co syryjska armia planuje, nawet zanim oni to wiedzieli? Właśnie słowo wiedzy manifestowało się w jego służbie, aby  odkryć plany syryjskiego króla i uratować lud Boży. Słowo wiedzy może być w ten sam sposób używane również i dziś.

Wydaje mi się, że w mojej służbie słowo wiedzy działało (lub manifestowało się) w większym stopniu niż jakikolwiek inny dar Ducha. Byłem pastorem przez niemal dwanaście lat i nigdy nie wydarzyło się w tym czasie w zborze nic, o czym bym nie wiedział wcześniej.  Na przykład, gdy któryś z członków zboru wpadał w kłopoty, wiedziałem o tym. Bardzo często mówiłem do żony: – Pan powiedział, że „taki-to-a-taki” przyjdzie tu za dziesięć minut i przyjdzie z taką sprawą, a ja zamierzam mu odpowiedzieć tak.

W Księdze Objawienia, kiedy Jan został uwięziony na wyspie Patmos, Pan objawił mu się w wizji. Pan mówił do Jana i przedstawił mu aktualny stan siedmiu zborów (rozdz. 1-3). Zbory te w tym czasie rzeczywiście istniały w Azji Mniejszej i poprzez słowo wiedzy Jezus powiedział Janowi jaki jest aktualny stan tych zborów, lecz następnie dał mu też słowo mądrości.
Różnica miedzy dwoma darami, słowem wiedzy i słowem mądrości jest taka, że słowo wiedzy ma do czynienia z przeszłością lub stanem obecnym. Zajmuje się czymś, co się już wydarzyło lub czymś, co się dzieje aktualnie. Słowo mądrości – z przyszłością, ponieważ ma do czynienia z czymś, co jest związane z planami i zamierzeniami Boga. Tak więc Jezus dał Janowi również słowo mądrości dotyczące Jego planów dla każdego z tych zborów.

Następnym przykładem działania słowa wiedzy jest przypadek jaki przydarzył się Pawłowi z Tarsu. W rozdziale 9 Dziejów Apostolskich, gdy zbliżał się do Damaszku w samo południe, nagle olśniła go światłość z nieba. To był Jezus. Po ostrzeżeniu Pawła przed prześladowaniami Kościoła, powiedział mu: – Idź do miasta, tam ci powiedzą co masz czynić dalej. (9:1-9) Przeczytajmy, co się wydarzyło, gdy Paweł przybył do miasta (w. 10-12):

A był w Damaszku pewien uczeń, imieniem Ananiasz. I rzekł Pan do niego w widzeniu:    Ananiaszu! On zaś rzekł: Otom ja, Panie. Pan zaś do niego: Wstań i idź na ulicę Prostą, i zapytaj w domu Judy o Saula z Tarsu; oto właśnie się modli. I ujrzał w widzeniu męża, imieniem Ananiasz, jak wszedł, i ręce na niego włożył, aby przejrzał.

Pan dał Ananiaszowi słowo wiedzy poprzez wizję. Czasami działa to w ten sposób, podobnie jak w przypadku młodej kobiety, która potrzebowała odnowienia. Słowo wiedzy dane przez Pana Ananiaszowi było związane z aktualnie dziejącymi się wydarzeniami. Bóg dał Ananiaszowi widzenie Pawła modlącego się,  a nawet pokazał  Ananiaszowi miejsce, gdzie  był Paweł. Duch Święty dał mu również słowo mądrości dotyczące przyszłości. Pan powiedział, aby włożył swoje ręce na modlącego się Pawła. Ananiasz sprzeciwiał się temu mówiąc: – Panie, słyszałem od wielu o tym mężu, ile złego wyrządził świętym twoim w Jerozolimie: ma także upoważnienie od arcykapłanów, aby tutaj uwięzić wszystkich. (w. 13-14).
Duch dał więc Ananiaszowi słowo mądrości, mówiąc: – … mąż ten jest moim narzędziem wybranym, aby zaniósł moje imię przed królów i synów Izraela. Ja sam bowiem pokażę mu, ile musi wycierpieć dla imienia mego.
Duch Święty wskazywał tu na przyszłość.
Jest tutaj ważna rzecz, na którą musimy zwrócić uwagę. Jest oczywiste, że Ananiasz modlił się w domu, gdy otrzymał wizję. Bardzo często ludzie sądzą, że dary duchowe nie funkcjonują jeżeli nie ma to miejsca na publicznym zgromadzeniu. Lecz jeżeli przeglądniemy Stary Testament okaże się, że wiele z tych cudów i nadnaturalnych wydarzeń nie działo się w czasie zgromadzeń. Czy pamiętasz Naamana, trędowatego, który przyjechał, aby uzyskać uzdrowienie? Prorok Elizeusz  po prostu wysłał swojego sługę, który powiedział Naamanowi (2 Król. 5:10) – Idź i zanurz się w Jordanie siedem razy.
Nie zdarzyło się to w czasie zgromadzenia, Naaman przyszedł do domu Elizeusza.
Jak powiedziałem, w czasie dwunastu lat mojego pastorowania rzadko mieliśmy manifestacje słowa wiedzy na naszych zgromadzeniach, ale ten dar manifestował się dwa, trzy razy w tygodniu w prywatnym mieszkaniu po to, aby pomagać ludziom. Zawsze, kiedy głosiliśmy na temat uzdrowienia, mieliśmy uzdrowienia w czasie zgromadzeń, ale największe, najbardziej niezwykłe, nadnaturalne uzdrowienia miały miejsce, gdy modliliśmy się o ludzi w mieszkaniach. W sześciu na siedem przypadków chorych umysłowo ludzi, mogliśmy zobaczyć ich opuszczających szpital psychiatryczny w wyniku manifestacji Ducha, przejawiającego się całkowicie prywatnie, a nie publicznie. Pewna kobieta została cała podniesiona z łoża śmierci w jej domu.
Chwała Bogu, chcemy być wdzięczni Bogu, gdziekolwiek Jego dary się przejawiają i powinny się one przejawiać jak najczęściej. Lecz dopóki nie będziemy nauczać i głosić na temat darów ducha Świętego, ludzie nie będą o nich wiedzieli i nie będą ich usilnie pragnąć.aracer

Dary Ducha Świętego – Rozeznawanie duchów

Kenneth Hagin
Dar rozeznawania duchów nie jest „darem” krytycyzmu czy też jakiegoś rodzaju Duchowego czytania myśli, który „rozeznaje” słabości charakterów u innych, jak to niektórzy nazywają. Nie, dar rozeznawania duchów jest nadnaturalnym darem pozwalającym osobie, przez którą się manifestuje na wejrzenie w świat duchowy.

1 Kor. 12:7.
A w każdym Duch przejawia się różnie ku wspólnemu pożytkowi

Zajmiemy się teraz trzecim z darów, który możę być zaliczony do darów objawiających coś – darem rozróżniania duchów. Ten nadnaturalny dar objawienia pozawala na wgląd w świat duchowy. Jest wymieniony w tekście dalej niż dwa poprzednie dary objawienie tj. dar słowa wiedzy i słowa mądrości. Niemniej wymienimy o i omówimy wraz z dwoma powyższymi, ponieważ każdy z tych darów Ducha coś objawia.  Wszystkie rzeczy z dziedziny wiedzy – fakty, wydarzenia, motywacje, pochodzenie, przeznaczenie, naturalne, nadnaturalne, ludzkie, Boże, demoniczne, przeszłość, przyszłość i teraźniejszość – stają się celem jednego z tych trzech darów objawienia. Dar rozeznawania duchów nie jest darem „rozpoznawania” jak to niektórzy nazywają. Nie znajdziesz tego daru w Biblii. Dar rozeznawania duchów nie jest „darem” krytycyzmu czy też jakiegoś rodzaju duchowego czytania myśli, który „rozpoznaje” słabości charakterów u innych.  Ten „dar” jest przez Biblię zabroniony: nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”  (Mat. 7:1).
Dzięki nadnaturalnemu darowi rozeznawania duchów możemy widzieć ponad naszą naturalną sferę egzystencji. Świat duchowy jest tak samo rzeczywisty jak nasz naturalny i osoba, przez którą ten dar si ę manifestuje będzie mogła widzieć w rzeczywistości duchowej, jak duch zechce. Spośród objawień, dar rozeznawania duchów jest największą pomocą w uwalnianiu do chorób, opresji, dręczenia.. Istnieją okrutne, dręczące duchy, takie jak duchy głuche, nieme, ślepe, czy kalekie. Widzimy w ewangeliach, że Jezus uwolnił wielu od tych duchów. Pamiętacie kobietę „pochyloną tak, że nie mogła się wyprostować” z ew. Łuk13? Była związana przez ducha:
Łuk 13: 11 i 13 (BT):

A była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga.

Czasami Jezus miał do czynienia z duchami głuchymi i niemymi:

Mar 9:25:

A Jezus widząc, że tłum się zbiega, rozkazał surowo duchowi nieczystemu: Duchu niemy i głuchy, rozkazuję ci, wyjdź z niego i nie wchodź więcej w niego.

Widzimy również Jezusa zmagającego się z duchami nieczystymi:

Łuk 9:25:

wprawiło to wszystkich w zdumienie i mówili między sobą: Cóż to za słowo? Z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą

Dar rozeznawania duchów przejawiał się również w służbie Pawła, gdy powstrzymał plany diabła po rozpoznaniu ducha wieszczego (style=”font-weight: bold;”>

Dz. 16:16-18)

Kiedyśmy szli na miejsce modlitwy, zabiegła nam drogę jakaś niewolnica, opętana przez ducha, który wróżył. Przynosiła ona duży dochód swym panom. Ona to, biegnąc za Pawłem i za nami wołała: Ci ludzie są sługami Boga Najwyższego, oni wam głoszą drogę zbawienia. Czyniła to przez wiele dni, aż Paweł mając dość tego, odwrócił się i powiedział do ducha: Rozkazuję ci w imię Jezusa Chrystusa, abyś z niej wyszedł. I w tejże chwili wyszedł.

Diabeł nie jest wszystko-wiedzący, ale on wiedział, że Paweł i Sylas są sługami Boga Najwyższego. Ta dziewczyna musiała być bardzo przydatna dla swoich panów, ponieważ Pismo mówi, że „przynosiła wielki zysk”. Nie zwykły zysk, ale wielki. Tak więc chodziła za Pawłem i Sylasem i wołała: „ci ludzie są sługami Boga Najwyższego i zwiastują wam drogę zbawienia (w.17).
Zwróćmy uwagę na werset 18 „i czyniła to przez wiele dni”.  Paweł był apostołem, nieprawdaż? Czyż więc apostołowie nie noszą przy sobie tych wszystkich darów, mówiąc obrazowo „ w kieszeni” i korzystają z nich kiedy tylko zechcą?  Gdyby apostołowie mogli korzystać z darów kiedy tylko zechcą, jak wierzą niektórzy, dlaczego Paweł znosił demoniczną obecność tej dziewczyny przez te wszystkie dni? Powiem wam dlaczego: ponieważ dar rozróżniania duchów nie był wcześniej dany. Lecz, gdy już został dany, Paweł rozkazał duchowi w imieniu Jezusa, aby wyszedł. Duch Boży dał nagle rozeznanie duchów, Paweł zobaczył duch i przemówił do niego.
Widzisz, to nie ma żadnego znaczenia czy jesteś apostołem, ewangelistą, prorokiem, kaznodzieją, nauczycielem czy czymkolwiek innym – bez działania Ducha Świętego działasz w naturalnej rzeczywistości tak samo jak każda inna osoba.. Bez Ducha Świętego nie możesz nikomu pomóc w sposób nadnaturalny. Możesz nauczać ludzi w jaki sposób uwierzyć, ale jest to zupełnie inna dziedzina. Po raz pierwszy miałem osobiste doświadczenie z darem rozeznawania duchów w styczniu 1953 roku. W miesiąc wcześniej w grudniu 1952, Pan objawił mi się w wizji podczas modlitwy z innym pastorem i powiedział do mnie tak:
– Od tej chwili to, co jest znane w moim Słowie jako dar rozeznawania duchów będzie działało w twojej służbie, gdy będziesz znajdował się w duchu.
Po czym Pan rozmawiał ze mną na temat diabła, demonów, oraz opętanych prze około półtorej godziny. Po tym ponownie powiedział, że dar rozeznawania duchów będzie się w mojej służbie rozwijał po to, aby poznać duchowy świat. To było w grudniu 1952 roku. W miesiąc później głosiłem we wschodnim Teksasie. Siostrzenica pastora cierpiała na raka płuc. Karmiono ją sześć razy dziennie, ale ciągle traciła na wadze, była przykuta łóżka i wyglądała jak obraz samej śmierci. Włożyłem na nią cztery razy ręce i nie było żadnej manifestacji Ducha.
Zabrano ją z łóżka i przyniesiona na nabożeństwo. Po raz piąty włożyłem na nią ręce i, NAGLE, znalazłem się w Duchu i zobaczyłem demona wiszącego na ciele kobiety nad jej lewym płucem. Demon wyglądał jak małpka wisząca na niej. Przemówiłem do ducha i nakazałem mu, podobnie jak Paweł rozkazał duchowi wieszczemu, który opanował dziewczynę. Gdy do niego powiedziałem, demon spadł na podłogę. Nakazałem  mu nie tylko, aby opuścił tę kobietę, lecz aby wyniósł się przejściem z budynku i wybiegł wzdłuż przejścia na zewnątrz. Siostrzenica pastora została trwale uzdrowiona, poszła w tym samym tygodniu do lekarza a oni nie byli w stanie znaleźć żadnego śladu raka. Oba jej płuca były całkowicie zdrowe.
Wkrótce po tym wydarzeniu, otrzymałem następną manifestację daru rozróżnienia duchów, gdy modliłem się o uzdrowienie pewnego człowieka. Powiedział mi, że jest bardzo nerwowy i nie może spać. Tak więc pomodliłem się o jego nerwy i odesłałem go. Stałem w pobliżu kazalnicy po prostu modląc się i wkładając ręce na kolejno osoby, gdy spojrzałem na tego człowieka siedzącego w pierwszej ławie. Nagle znalazłem się w Duchu patrząc na małego demona siedzącego na ramieniu mężczyzny. Ten również wyglądał jak małpka, ale jego ramiona otaczały głowę mężczyzny w uścisku. Wiedziałem już, co to oznacza – demoniczną opresję. Powiedziałem do niego, aby podszedł do kazalnicy, gdzie stałem. Nikt inny nic nie widział. Gdy podszedł, powiedziałem do ducha:
– Będziesz musiał go zostawić.  – W porządku – powiedział – będę musiał to zrobić jeżeli mi każesz, ale ja sądzę, że tego nie zechcesz. Wtedy duch spadł z niego na podłogę skomląc i wyjąc jak bity pies. Wtedy powiedziałem:
– Nie tylko zostaw jego, ale też opuść to miejsce w imieniu Pana Jezusa Chrystusa. – i duch wybiegł głównymi drzwiami na zewnątrz.
Mężczyzna powiedział później, że kiedy nakazałem demonowi odejść czuł się tak, jakby jakaś żelazna obręcz została zerwana z jego głowy i, co należy podkreślić, nigdy nie wysłano go do szpitala dla umysłowo chorych. Był na jednym z moich spotkań ze swoim synem w piętnaście lat później i wciąż wszystko było w porządku, alleluja, chwałą Bogu..  Tak więc, złe duchy istnieją. Diabeł jest rzeczywisty, ale, dzięki Bogu, bóg jest rzeczywisty. Boża moc jest rzeczywista, a Bóg jest większy od diabła. Z pewnością są też tacy, którzy są związani przez wroga. Czasami, gdy zły duch jest bezpośrednią przyczyną problemu wierząca osoba może go zobaczyć tak, jak to było bardzo często w moim przypadku, ponieważ dar rozeznawania duchów jest przejawem działania Ducha Świętego.
Lecz, uwaga, rozeznawanie duchów jest czymś znacznie więcej niż tylko rozróżnieniem złych duchów. Zawiera się w tym również możliwość widzenia podobieństwa Boga. Dla przykładu 2 Moj 33 opisuje przypadek, gdy Bóg pozwolił Mojżeszowi wejrzeć w duchową rzeczywistość i ujrzeć podobieństwo Boga (2 Moj.33:20-23):

Nadto powiedział: Nie możesz oglądać oblicza mojego, gdyż nie może mnie człowiek oglądać i pozostać przy życiu. I rzekł Pan: Oto miejsce przy mnie. Stań na skale. A gdy przechodzić będzie chwała moja, postawię cię w rozpadlinie skalnej i osłonię cię dłonią moją, aż przejdę, a gdy usunę dłoń moją, ujrzysz mnie z tyłu, oblicza mojego oglądać nie można. W tym fragmencie Mojżesz mógł rozpoznać podobieństwo Boga (similitude of God) poprzez manifestację daru Ducha Świętego.

Innym przypadkiem, gdy ktoś mógł oglądać podobieństwo Boga można znaleźć w Księdze Izajasza 6, kiedy prorok widział „Pana sierdzącego na tronie wysokim i wyniosłym” (6:1). Nikt z nich nie widział Boga, widzieli podobieństwo Boga. Gdy On objawił się im w wizji, mogli go zobaczyć w świecie duchowym poprzez rozeznawanie duchów. Można również rozpoznać zmartwychwstałego Chrystusa poprzez ten dar objawienia. Nikt jeszcze nie widział Jezusa od Jego wstąpienia do nieba, w Jego cielesnej, z ciała i kości postaci, ponieważ obecnie siedzi On po prawicy swojego Ojca, gdzie mieszka wstawiając się za nami (Hebr. 7:25). Lecz dzięki rozeznawaniu duchów, niektórzy ludzie, ze mną włącznie, mogli wejrzeć w duchową rzeczywistość i zobaczyć wskrzeszonego Chrystusa. Taka wizja może również przynieść ze sobą słowo wiedzy lub słowa mądrość, lecz sama wizja manifestuje się poprzez rozeznawanie duchów, ponieważ taka osoba w tym czasie widzi w duchowej rzeczywistości. Oczywiście rozeznawanie duchów pozwala też na objawienie cherubinów, serafinów, archaniołów czy też zastępów anielskich Boga.

Na zakończenie tych rozważań chciałem przypomnieć wam, że od chwili, gdy zostałem ochrzczony w Duchu Świętym dary objawień, moc i wokalne, wszystkie działały w moim życiu i służbie tak jak Duch chciał. W większości objawiały się poza zgromadzeniami, aby pomagać ludziom. Tak więc powinniśmy oczekiwać Ducha objawiającego się gdziekolwiek On zechce, a nie tylko w czasie publicznych zgromadzeń. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że nie możemy wypracować sobie manifestacji Ducha, lecz nie możemy również siedzieć biernie i leniwie mówić:
– To zależy tylko od tego czy Duch zechce czy nie.  Nie! Naciskaj! Gorąco pragnij, pożądaj duchowych darów (1 Kor 12:31, 14:1). Kiedy staniesz się dla Ducha dostępny, Duch może wybrać ciebie i użyć jako pokorne naczynie Jego nadnaturalnej posługi, aby zniszczyć dzieła diabelskie – a dzięki twojemu posłuszeństwo – dzieło to wykonać.

1 Kor. 12:11
Wszystko to zaś sprawia jeden i ten sam Duch, rozdzielając każdemu poszczególnie, jak chce.

W następnych odcinkach zajmiemy się trzema darami mocy, które coś robią, zaczynając od daru czynienia cudów (trzy dary mocy obejmują: dar wiary, dar czynienia cudów, dary uzdrowień).topod.in

Dary Ducha Świętego – Dar szczególnej wiary

Kenneth Hagin

Tym razem skoncentrujemy się na darze wiary. Lubię przekład Wymouth (anglojęzyczny), w którym ten dar opisany jest jako dar „szczególnej wiary”. Widzicie, ta wiara jest szczególnym rodzajem wiary, ponieważ każdy wierzący już ma wiarę (Rzym. 12:3).  Na przykład istnieje wiara, która zbawia czy też wiara do przyjęcia zbawienia, która jest darem od Boga:
Ef. 2:8.

Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę i to nie z was: Boży to dar.

Wiara, przez którą możemy być zbawienie jest darem Boga, ale jest dawana przez słuchania Słowa. Biblia mówi, że wiara bierze się ze słuchania Słowa Bożego (Rzym 10:17). Lecz dar wiary jest różny od wiary, która zbawia, jest to nadnaturalne manifestacja jednego z dziewięciu darów Ducha.
Dar wiary jest darem Ducha Świętego dawany wierzącemu po to, aby mógł otrzymać cud, podczas gdy czynienie cudów jest darem, który umożliwia wykonanie cudu (poprzez jeden dar otrzymujemy cud, poprzez drugi – wykonujemy).  Niemniej , te dwa dary są bardzo blisko siebie, podobnie jak blisko siebie są dary wokalni i dary mocy. Rozróżniamy je tylko w tym celu, aby je zdefiniować. Tak więc stwierdziliśmy, że dar wiary jest oddzielny i różny od dary wiary zbawiającej. Jest również inny od owoców wiary opisanych w Nowym Testamencie.

Gal 5:22

Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość dobroć, wierność.

(W przekładzie angielskim w miejsce „wierność” pojawia się „wiara”, więc dlatego dalej autor pisze, co następuje – przyp. tłum).
Gal 5:22 mówi, że wiara jest owocem Ducha. Jeżeli jednak przyglądniemy się temu słowu w greckim oryginale to okazuje się, że słowo to odnosi się do wierności. Owoce Ducha określają charakter, lecz dary Ducha są mocą. Owoc jest to coś, co wzrasta, tak więc wiara czy wierność to jest duchowy owoc, który dojrzewa w życiu chrześcijanina kształtując jego charakter. Dar wiary  zaś jest dawany nadnaturalnie przez ducha  Świętego, jak chce.
Często ludzie  – nawet chrześcijanie – którzy nie zbadali Biblii mówią: – Jeżeli Bóg zechce dać  mi wirę, to będę ją miał, a jeżeli On nie będzie chciał to nie.
Czytają 1 Kor 12:9 „innemu dar wiary”  i mogą sobie pomyśleć, że w ten sposób działa wiara. Lecz ten weset mówi o darze wiary, który jest odmienny od wszystkich innych rodzajów wiary. Dar wiary jest darem Ducha dla wierzącego, aby mógł otrzymać cud. Na przykład dar wiary przejawił się w życiu Daniela i on otrzymał cud przebywając w lwiej jamie (Dn. 6:1-23). Ktoś mógłby powiedzieć: „tak, ale to anioł zamknął paszcze lwów”. TO prawda, lecz Biblia mówi, że „Daniel został wyrwany z lwiej jamy i nie znaleziono na nim  żadnej rany, gdyż wierzył Bogu”. Tu jerst mowa o wierze Daniela! W tamtych czasach wielu ludzi było wrzucanych do dołów z lwami i lwy ich zjadały. Dlaczego więc lwy nie zjadły Daniela! Nie ma żadnych wątpliwości co do tej sprawy  – Bóg dał Danielowi specjalną wiarę – przejaw działania Ducha Świętego dawany w celu nadnaturalnego ratunku. Daniel nie zrobił nic, aby zamknąć paszcze lwów, po prostu położył się na dnie i zasnął w obliczu zagrożenia dla życia. Wiara Daniela była pasywna nie aktywna, niemniej otrzymał swój cud! To jest przecież ponad zwykłą wiarę. Można przekonać się, że dar wiary przejawia się w życiu ludzi głównie w obliczu niebezpieczeństwa, a kiedy się manifestuje, osoba doświadcza pokoju, który jest nadnaturalny i przez tą samą wiarę może ona cud otrzymać. Pamiętajcie, dar czynienia cudów aktywizuje wiarę, która w sposób aktywny dokonuje cudu, natomiast dar wiary w sposób bierny oczekuje cudu, który zdarza się jako ciągła czy stała akcja. Może nie być zupełnie nic, co w danej chwili osoba dostrzega jako odpowiedź, lecz szczególna wiara pozwoli utrzymać się przez długi okres czasu. Innymi słowy, jej przejaw może być nieprzerwany lub ciągły w celu uzyskania cudu. Przykładem tego mogą być patriarchowie Starego Testamentu wkładający ręce na swoje dzieci i błogosławiący ich czy przeklinający, co miało znaleźć wypełnienie w przyszłości. To jest właśnie przykład daru wiary, która w swoim działaniu wywołuje skutki trwające przez długi czas.
Dar wiary jest również nadnaturalnym wyposażeniem przez Ducha Świętego, które pozwala – bez względu na to, czy słowa wypowiedziane zostały przez człowieka, czy są tylko jego pragnieniem, czy wypowiedziane przez boga – przetrwać w wierze do chwili, gdy stają się rzeczywistością. Innymi słowy, gdy ten dar mocy działa, Bóg honoruje twoje słowo tak, jak swoje i w sposób cudowny wykonuje to, w co wierzysz lub co wypowiadasz. Tak więc cud, wypowiedź, przekonanie, przekleństwo lub błogosławieństwo, stworzenie czy zniszczenie, usunięcie, zmiana mus się dokonać jeżeli zostało wypowiedziane pod inspiracją tego daru. Jeśli chodzi o mnie to zawsze wierzyłem w Słowo boże i byłem gotów działać na Jego podstawie, lecz jestem przekonany, że w niektórych przypadkach dar specjalnej wiary funkcjonował w moim życiu. Wtedy nie przeszkadzało mi ani odrobinę to, czy widziałem cokolwiek z odpowiedzi czy nie. PO prostu śmiałem się w twarz zachodzącym sytuacjom, ponieważ wiedziałem, że zostało wypowiedziane Słowo i ono musi się wypełnić!
Smith Wigglesworth powiedział, że gdy już dojdziesz do granicy swej wiary i zrobisz krok wiary – używając tej miary wiary jaką posiadasz- bardzo często ten nadnaturalny dar specjalnej wiary przejmie działanie. W czasie służby Wigglesworth’a co najmniej trzy osoby zostały wskrzeszone z martwych, a w swojej książce Stale wzrastając wiara opisuje przykład swojego sąsiada wzbudzonego z martwych. Któregoś dnia odwiedzał swojego chorego sąsiada, który był bliski śmierci. Gdy zbliżył się do ich domu usłyszał płacz a gdy wszedł do środka zobaczył żonę tego mężczyzny krzyczącą: – On odszedł! On odszedł! Wigglesworth relacjonuje: „Przeszedłem obok jego żony i wszedłem do pokoju. Natychmiast zorientowałem się, że nie żyje. Nie mogłem tego zrozumieć, ale zacząłem się modlić. Moja żona zawsze obawiała się, że zabrnę za daleko i próbowała mnie powstrzymać mówiąc:
– Nie rób tego! Czy nie widzisz, że on nie żyje! – lecz ja trwałem w modlitwie nadal.  Zaszedłem tak daleko jak pozwalała mi moja wiara i wtedy Bóg spoczął na mnie. Było to takie dotknięcie, żę mogłem uwierzyć we wszystko. Wiara Pana Jezusa spoczęła na mnie i wyraźny pokój wypełnił moje serce. Krzyczałem:
– On żyje! On żyje!  – i mój sąsiad żyje do dziś”.
Oczywiście, wiecie równie dobrze jak ja, że wzbudzenie martwego do życia jest poza możliwościami zwykłej wiary kogokolwiek. W naszej zwykłej wierze możemy kogoś podnieść z łóżka, postawić go i rozkazać, aby zaczął chodzić, ale to nie znaczy, że on zacznie chodzić. Dlaczego nie? Ponieważ to wymaga cudu – i to wymaga nadnaturalnego przejawu działania mocy Bożej, aby otrzymać od Boga cud!  Jak wcześniej już powiedziałem, dar czynienia cudów tworzy cud, natomiast dar wiary otrzymuje cud. Tak więc dar czynienia cudów jest bardziej aktywnym darem, podczas gdy dar wiary jest bardziej procesem (otrzymywania).
Gdy już zdefiniowaliśmy sobie dar wiary, możemy przejść do kilku biblijnych przykładów działania tego daru. Po pierwsze,. widzimy ten dar użyty do nadnaturalnego błogosławieństwa lub wypełnienia wypowiedzi człowieka.
W przykładzie podanym wcześniej, gdy patriarchowie byli bliscy śmierci, wkładali ręce na swoich synów i błogosławili ich (Abraham, Izaak, Jakub). Czynili to dzięki nadnaturalnemu darowi wiary. Mieli oni nadnaturalną wiarę, że to, co wypowiedzieli któregoś dnia wypełni się. I tak się działo – często nawet po wielu latach.
Po drugie, dar wiary był dawany ludziom w celu otrzymania osobistej ochrony i wyratowania z niebezpiecznej sytuacji, jak to widzieliśmy na przykładzie Daniela. W Biblii dar wiary był dawany w celu uchronienia przed sztormami, błyskawicami, rozbiciem statku, złymi ludźmi, złymi duchami, dzikimi zwierzętami, trucizną, katastrofami we wszystkich możliwych przypadkach.
Po trzecie, dar wiary manifestował się w celu nadnaturalnego przetrwania długiego okresu głodu. Pamiętacie historię, gdy Eliasz był karmiony przez kruki. Bóg powiedział mu, aby poszedł nad potok Kerit i, że tam będą go karmiły kruki. Lecz Eliasz musiał uwierzyć w to, co mu Bóg powiedział. Innymi słowy, Eliaszowi została dana w sposób nadnaturalny wiara, ponieważ to jest poza zwykłym porządkiem rzeczy, aby kruki mogły go nakarmić.  Po czwarte, dar wiary był dawany po to, aby wskrzesić zmarłych ( nie będziemy się tym ponownie zajmować, ponieważ widzieliśmy już przykład tego z relacji S.Wigglesworth’a).
Ostatecznie, ten dar był dawany w celu wypędzania demonów. Wcześniej już pisałem o tym, że dary ducha często współpracują ze sobą, a gdy chodzi o wypędzanie demonów poprzez dar wiary to bardzo często towarzyszy mu jeden z darów objawienia. Wtedy obecność duchów jest objawiana przez dar rozróżniania duchów lub słowo wiedzy, lecz przy wypędzaniu musi być zaangażowany dar wiary.
Zobaczyliśmy, że dar wiary manifestował się w Biblii. Ludzie byli nadnaturalnie karmieni i zachowywani przy  życiu. Aniołowi stawali strażą przy nich i ochraniali sługi Boże. Ludzie byli ochraniani przed okrutnymi zwierzętami, a umarli bywali wskrzeszani z martwych. Lecz w dzisiejszych czasach wykorzystanie tego daru jest takie samo. W ten sam sposób jak dar wiary przejawiał się w czasach Biblijnych, może również manifestować się dziś po to, aby otrzymać nadnaturalne błogosławieństwo, ochronę czy podtrzymanie dziś. Przez ten dar mocy złe duchy mogą być wypędzane i martwi wskrzeszani, lecz to wymaga nadnaturalnej wiary – specjalnej wiary – aby te rzeczy mogły się dziać.

W czasie, w którym żyjemy obecnie, dary Ducha są niezbędne, aby urzeczywistnić to, czego Bóg chce dokonać na ziemi. Jeżeli będziemy gorliwie pragnąć i modlić się o to, aby duchowe dary mocy Ducha Świętego działay wśród nas, wierzę, że Duch Boży będzie się manifestował poprze te dary znacznie częściej niż mieliśmy to kiedykolwiek wcześniej.

div style=”margin-left: 40px;”topod.in