Stan Tyra
15 lutego
Czasami coś, co jest ukryte wprost przed oczyma, może być po prostu postawione na głowie, lub, jeśli wolisz, nogami do góry. Ten schemat jest oczywisty w całej naturze i życiu. Jest tak oczywisty, że zastanawiam się dlaczego w ogóle uważamy to za tajemnicę. Pierwszą książkę napisałem ponad 20 lat temu, choć nie polecałbym jej czytać. Niemal jedyna prorocza rzecz tam zawarta była w tytule: „Droga na szczyt prowadzi w dół”. Jak to często bywa w moim przypadku, moje dalekowzroczne patrzenie, zrozumienie i pokój w tej sprawie, otworzyły mi oczy na wiele rzeczy.
Myślę, że ta
koncepcja drogi w dół, jako czegoś „nowego w górę” jest
tajemnicą dlatego, że po prostu nie chcemy tego zobaczyć. Czy chce
ktoś zaczynać swoją podróż w dół? Jest to przecież powód dla
którego większość ludzi nigdy nie dochodzi do pełni swego życia.
Dopóki wszystkie nasze osiągnięcia nie rozpadną się i nie okażą
się niczym, nigdy nie wyjdziemy poza nie, aby odkryć to, co jeszcze
pozostaje, jak na przykład: wiara, nadzieja i miłość.
Duchowy wzrost znacznie szybciej przebiega wtedy, gdy zawodzimy niż wtedy, gdy robimy wszystko dobrze. Doskonałość, czy dojrzałość, może kształtować się z tego, jak dobrze radzimy sobie ze słabościami innych, a w szczególności z własnymi, a nie dzięki temu, jak dobrze nam idzie. Jakże mądrze Bóg ukrył świętość! Jest to miejsce, które może zostać odkryte wyłącznie przez pokorę.
Ego woli wszystko inne poza upadaniem, upadaniem czy umieraniem. Z jakiegoś dziwnego powodu to ego czepia się niemal wszystkiego, co wygląda jak „odskocznia w górę”, nawet jeśli to nie działa.
Jeśli jesteś
zadowolony ze swego ostatniego miejsca, to jest to w rzeczywistości
pierwsze miejsce, ponieważ „pierwsi będą ostatnimi, a ostatni
pierwszymi”. Ci którzy padli, bądź zwiedli, odkrywają jedyną
drogę w górę, ponieważ tylko „opuszczając dom” można odkryć
pokorę, po czym wrócić do domu i świętować.
Continue reading →