Stan_18/19.05.2019

Stan Tyra

Jedną z przyczyn tego, że wielu moich „chrześcijańskich” przyjaciół zmaga się ze spotkaniem i przemianą jest to, że ich Bóg da się znaleźć wyłącznie między Księgą Rodzaju a Księgą Objawienia. Podobnie jak do wywoływania dżina z butelki, dobrze wiedza jak wywoływać Boga w życiowych sytuacjach i wers po wersie wyjaśnić to, czego nie chcą widzieć i kogo nie chcą kochać.

Tak często siadywałem i słuchałem nigdy nie kończących się życiowych opowieści uzupełnianych odpowiednimi faktami. Poruszają się jak neurochirurg pośród ludzi i okoliczności z wrażliwymi ranami. Jeśli dotrą do  wrażliwej rany, szybko przechodzą jak najdalej od bolesnego miejsca. Przeważnie pokazują swoje życie, jako życie ofiary, a czasami jako diabelskiego łobuza. Tak czy inaczej, główną postacią tej opowieści są oni.

Gdy już wreszcie zmęczą się gadaniem, a ja już przestałem wtrącać się i przytakiwać im, następuje niewygodna i groźna cisza. Przyzwyczajeni są do ludzi równie potrzebujących i zaabsorbowanych sobą, wtrącających się, sympatyzujących z nimi i oferujących szybkie odpowiedzi zmieszane ze swym własnym kolorytem zgorzknienia, dzięki czemu unika się tej niewygodnej ciszy.

Zwróć uwagę na tą ciszę na to, co chcesz usłyszeć od tego cichego miejsca. „Nawet głupiec uchodzi za mędrca, gdy milczy” (Przyp 17:28).

Chciałbym ci teraz zadać jedno pytanie, które zadałem w ciągu lat wielu: „Kim jest Bóg?” A teraz odpowiedz na nie nie korzystając z tego, czego dowiedziałeś się o Bogu z Biblii

Continue reading

Stan_16/17

Stan Tyra


Przemiana nigdy nie następuje z chwilą, gdy przychodzisz do Jezusa, lecz wyłącznie wtedy, gdy Chrystus przychodzi do ciebie… wtedy, gdy jest najmniej oczekiwany, najmniej mile widziany, a nawet niechciany. Boska przemiana ma miejsce nie wtedy, gdy zapraszasz Chrystusa do swego serca, lecz wtedy, gdy stajesz się na tyle pokorny, aby w danej chwili czasu przyjąć nieproszonego Chrystus. Jezus nie może przemienić życia twojego życia w takim stopniu w jakim pojawia się w danej chwili, po czym w kolejnych objawieniach. (dosł.: He cannot transform your life as much as he appears in this moment, and then the next and the next.)
Piotr jest dobrym i łatwym do zrozumienia przykładem na to, co mówię.

Nie nawrócił się wtedy, gdy odpowiedział na wezwanie Jezusa. To powinno być oczywiste. Chciał ściągać ogień z nieba na ludzi, próbował zabić człowieka, chciał wiedzieć, jaką będzie miał pozycję w niebie, był wyniosły, arogancki i … długo by jeszcze wymieniać.

Nie nawrócił się również wtedy, gdy zaczął widzieć i słyszeć Bożą rzeczywistość. Otrzymał największe z całej grupy uczniów boskie objawienie: „Ty jesteś Chrystus…” a jednak, nie miało to żadnego skutku. Widział liczne cuda, słyszał Kazanie na Górze największego nauczyciela wszech-czasów, był obecny na Górze Przemienienia, osobiście był świadkiem ukrzyżowania, a jednak pozostał tym samym, „starym”, Piotrem. Tak więc, doświadczenia, przeżycia, mogą podtrzymywać zainteresowanie podróżą, lecz nie wywołają przemiany.

Jesteśmy podobni do Piotra. Nasza podróż zdaje się zaczynać od wyznania wiary, lecz naprawdę to jest dopiero ustawienie sceny pod zbliżające się wyrzeczenie. Wszystko, co zrobiliśmy, wyznawaliśmy i osiągnęliśmy na religijnym gruncie to malowanie na biało płótna, na którym nasze wyrzeczenie będzie bardzo dobrze widoczne.

Transformacja zachodzi wtedy, gdy rozpoznajemy i przyjmujemy Chrystusa, który pojawia się w najbardziej wstydliwym dla nas miejscu, tam, gdzie najbardziej bronimy siebie. Miejsce, w którym nie chcemy spotkania, lecz izolacji. Nie chcemy być widoczni, staramy się zgubić. To miejsce, w którym zakładamy, że upadek, zachowanie i niewiara są silniejsze od bezwarunkowej miłości. Jest to jedyne miejsce, w którym następuje przemiana.

Twoja podróż jest właśnie tego rodzaju podróżą. Nieważne jak bardzo ukrywasz ją czy okuwasz słowami, jest to droga od myślenia, że to ty przyszedłeś do Chrystusa do skandalu Chrystusa przychodzącego do ciebie. Nie zapraszasz Chrystus do swego życia jako potwierdzenia swojej determinacji, lecz w pokorze poddajesz się Jego życiu w swej słabości. Tylko w takim miejscu może się manifestować Jego moc.

Nawrócenie jest procesem, a nie decyzją. Jest to trwająca całe życie podróż wchłaniania, opróżniania, formowania, deformowania i reformowania. Jest to stały proces rodzenia się na nowo, rodzenia na nowo i znowu rodzenia się na nowo, stale i wciąż. Jedynie dla ego jest to zła wiadomość, ponieważ ono chce misji do zrealizowania i nagrody do zdobycia. Tak naprawdę jest to dobra wiadomość, ponieważ objawia życie, które nigdy się nie kończy.

Bez względu na to, co mówi twoja historia czy kościół, bądź jak może to czasami wyglądać, duchowość nie jest zestawem wierzeń, nie jest to również lista zakazów i obowiązków, ani program samo-rozwoju duchowego. Jest to podróż, która nigdy nie odbywa się po linii prostej. Jest to podróż ku jedności z Bogiem, który krok po kroku ujawnia i zwycięża twoją iluzję oddzielenia, aż do czasu, gdy zdasz sobie sprawę z tego, że nigdy nic nie oddzielało cię, ani nie oddzieli od Boga (Rzm 8:35-39).

Twoja podróż nie prowadzi do miejsca, lecz do osoby. Niebo nie jest jakimś geograficznym położeniem, lecz boską jednością współdzielonej o przeżywanej jedności z Bogiem. Na ziemi jest jak w niebie, więc w niebie jest jak na ziemi. Jedno i drugie muszą być równie prawdziwe.

Podróż prowadzi cię do „pełni Chrystusa” (Ef 4:13) – do postępującej jedności z Bogiem. Nie chodzi tutaj o osiągnięcia, lecz o relację. Chodzi o świadomość niewiedzy.

Jedność to nie fuzja. Stawanie się jedno z Chrystusem nie prowadzi do anihilacji mnie jako jednostki, lecz raczej do odkrycia najbardziej prawdziwego, najgłębszego i autentycznego siebie w Chrystusie. Nie chodzi o to, aby było mniej mnie, a więcej Jego, lecz bardziej o to, abym ja w pełni znalazł się w Nim.

Oto moja modlitwa za nas wszystkich:

 Proszę, abyście byli wkorzenieni i ugruntowani w miłości, a zatem zdolni do zrozumienia ogromu i globalności tej niezawodnej, skandalicznej i bezwarunkowej miłości. Abyście zdali sobie sprawę z tego, że ta miłość przewyższa wszelkie poznanie i aby napełniła was do miary pełni Bożej (Ef 3:16, 19).  

To wypełnienie jest najgłębszej tęsknoty waszej duszy.

Trzeciego dnia czy po trzech dniach?

Ariel Ministries
Ariel Ministries


Pytanie:
Jeśli Chrystus umarł w piątek wieczorem, przed zachodem słońca i zmartwychwstał w niedzielę jeszcze przed wschodem to jak mógł powiedzieć, że będzie w grobie „trzy dni i trzy noce” (Mt 12:24)

Odpowiedź:
Arnold Fruchtenbaum

Według żydowskiego sposobu liczenia czasu, część dnia liczy się jako cały dzień, całe 24 godziny, zarówno dzień i jak noc. Faktem jest, że w Ewangeliach znajdujemy trzy stwierdzenia, które są sprzeczne z pogańskim liczeniem czasu, lecz w żydowskiej myśli jest to w porządku.
Czasami Jezus mówi, że zmartwychwstanie „trzeciego dnia”, czasami, że „po trzech dniach” i korzysta również z wyrażenia „po trzech dniach i trzech nocach”. Ponieważ te trzy zwroty znajdują się w tej samej Ewangelii, nie są to różnice w opisie różnych ewangelistów. Może to wyglądać na sprzeczność dla pogan, lecz nie dla żydowskiej myśli, w której część dnia zalicza się jako całość dnia. Rzeczywiście zmartwychwstał „trzeciego dnia”, ponieważ piątek przed zachodem był dniem pierwszym, sobota – drugim, a sobotni wieczór, gdy pojawiły się trzy gwiazdy był początkiem trzeciego dnia – niedzieli. Ponieważ część niedzieli liczy się jako cała niedziela, rzeczywiście zmartwychwstał również „po trzech dniach”.
Zwrot „po trzech dniach i trzech nocach” odnosi się do każdego okresu czasu, który zaczepia o trzy dni, ponieważ cześć dnia liczy się jako całość, zarówno jego część dzienna jak i nocna. Na przykład w Księdze Estery 4:16, Estera mówi ludziom, aby pościli przez trzy dni i trzy noce, po czym, po tych trzech dniach postu, uda się do króla. Mogłoby się wydawać, że chodzi o trzy pełne, dwudziestoczterogodzinne dni postu, a ona uda się do króla dnia czwartego. Niemniej w 5 rozdziale, 1 wierszu czytamy, że udała się trzeciego dnia i nie ma możliwości, aby „wycisnąć” z tego wersu trzy dwudziestoczterogodzinne okresy a zgodnie z żydowskim kalkulowaniem czasu, nie jest to również konieczne.

Wzrastające prześladowania chrześcijan w Nepalu

Pastor Prem Tamang, z którym od wielu lat utrzymuje kontakt, prowadzący kościół w stolicy Nepalu, Katmandu, prosi, w związku z narastającymi prześladowaniami, o modlitwę kościoła o ochronę. Jest bardzo aktywny, naucza liderów lokalnych kościołów, przemierza góry

Hinduizm jest oficjalnie, ustawowo chronioną religią. Pod koniec 2017 roku wprowadzono oficjalny zakaz nawracania na inne religie. W tym roku w kwietniu aresztowano 5 chrześcijan pod zarzutem nawracania. (w j.ang.)
W tym czasie zaczęły narastać szykany i prześladowania kościoła w całym Nepalu.

Prem pisze:
Przeżywamy ogromne prześladowania z rąk hinduistycznych terrorystów, którzy wdzierają się do kościołów, aby bić i zabijać wierzących, grozić im, aby odstąpili od chrześcijańskiej wiary. Żyjemy w wielkiej niepewności. Terroryści rozsyłają grupy do wszystkich kościołów w Nepalu. Prosimy o modlitwę o ochronę„.




Rząd w Kanadzie stał się niebezpiecznym Wielkim Bratem

Dr. Michael L. Brown

03.05.2019

Ta bardzo ważna sprawa krąży od kilku dni, lecz wstrzymywałem się z komentarzem. Dlaczego? Ponieważ nie chciałem napisać kolejnego artykułu o transgenderowym szaleństwie (dosł.: „transanity”). Kolejnego artykułu na temat skrajnego aktywizmu tego ruchu, o świecie wywracanym do góry nogami.

Lecz jest to zbyt pilne, zbyt niepokojące.

Dla rodziców żyjących w totalitarnym reżimie, jest to najgorszy koszmar nocny.

Mówię o pewnej rządowej interwencji. O wrogiej, zewnętrznej sile wchodzącej wprost do twojego domu i przywłaszczającej sobie twoją władzę. O sądach zabraniających ci wychowywania twoich dzieci i, co jeszcze gorsze, grożących ci karą, jeśli śmiesz to robić.

Pozwólcie, że wstrząsnę wami całkowicie odpowiednim, prawdziwym tytułem:„Orwellowski atak na rodzicielskie prawa: sąd grozi ojcu

„Orwellowski atak na rodzicielskie prawa: sąd grozi ojcu aresztowaniem, jeśli będzie nazywał swoją córkę, dziewczyną”.

Gdybym to wymyślił, nie uwierzylibyście.
Gdyby przewidział to 10 lat temu (no, choćby 5), powiedzielibyście, że zwariowałem.

Niemniej, to zdarzenie jest prawdziwe, dzieje się u naszego północnego sąsiada, w Kanadzie, w kraju, który z dnia na dzień staje się coraz bardziej orwellowski. (Tzn. widzisz to, jeśli jesteś zdeklarowanym konserwatywnym chrześcijaninem.)

Continue reading

Poszanowanie Bożych zasad_2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Ostatnio mówiłem o tym, jak Paweł nakazał żonom z Koryntu nosić nakrycia głowy, aby w ten sposób okazywały szacunek swoich mężom i aniołom odpowiedzialnym za ich domy.
One były wolne w Chrystusie i mogły usunąć nakrycia – oznakę tego, że były mężatkami – ale poprosił je, aby tego nie robiły w imię szacunku dla boskiego porządku.

Sposób w jaki pisze Paweł wskazuje, że gdy przypomniano im o boskim porządku małżeństwa, w tym o obserwujących wszystko aniołach, ich zachowanie powinno było się zmienić. Pomyśl o tym. Szacunek dla Bożych zasad. Szacunek dla Bożego porządku. Szacunek dla aniołów odpowiedzialnych za twoją rodzinę. Paweł spodziewał się, że to przypomnienie zmieni zaistniałą sytuację i chyba tak się właśnie stało, bo już nie wracał do tej kwestii w swoim kolejnym liście.

Zwróć uwagę na Dz. 12: 10-15

Piotr został w nadprzyrodzony sposób uwolniony przez anioła z więzienia i czytamy, że gdy doszedł do siebie i zdał sobie sprawę, że to nie był sen, ale rzeczywistość, udał się do domu Marii, matki Jana Marka (autora ewangelii). Było już późno (albo bardzo wcześnie rano) jednak dom był pełen ludzi modlących się za Piotra.

Kiedy dziewczyna imieniem Roda otworzyła drzwi na pukanie Piotra, była tak zaskoczona jego widokiem, że zostawiła go i pobiegła z powrotem do środka, aby powiedzieć o tym innym. Natura ludzka nigdy się nie zmienia: Wszyscy modlili się o jego uwolnienie, ale kiedy to się stało, nie mogli w to uwierzyć. To daje nam zachętę abyśmy się modlili bez względu na to czy w pełni znamy wolę Pana, czy też nie.
Kiedy Roda upierała się, że to Piotr stoi u drzwi, odpowiedzieli: „to jest jego anioł”.

Continue reading

Wskutek selektywnej aborcji brakuje dziś 23 milionów kobiet


6 maja 2019 (C-Fam) Zgodnie z przeprowadzonym pierwszym systematycznym i globalnym naukowym badaniem dotyczącym braku równowagi ilościowej płci rodzących się dzieci, selektywna aborcja spowodowała przedwczesną śmierć 23 milionów kobiet.

Demografowie już od dziesięcioleci zauważali to zjawisko. Brakuje milionów kobiet z powodu prowadzenia selektywnej aborcji, co prowadzi do wzrostu handlu dziećmi i kobietami. Powoduje również wzrost ilości samobójstw, depresji i istotnego wykorzystania wśród samotnych mężczyzn. Niemniej globalna skala tego zjawiska oraz konkretna ilość usuwanych żeńskich płodów do tej pory opierała się na niepewnych szacunkach.

Po raz pierwszy demografowie podjęli się systematycznego badania na całym świecie nad zachwianiem proporcji ilości kobiet i mężczyzn spowodowanych selektywną aborcją. Dane zostały opublikowane w „Proceedings of the U.S. National Academy of Sciences” a badania opłacone przez Uniwersytet w Singapurze.
Na całym świecie, z nielicznymi wyjątkami spowodowanymi genetyką i geografią, naturalna proporcja to 1.05 to jest 100 kobiet na 105 mężczyzna. Właśnie ta proporcja jest w niektórych krajach w dramatyczny sposób zachwiana.

Trudno jest szacować globalny wpływ selektywnej aborcji, ponieważ zarówno aborcje jak czasami i narodziny nie zawsze są właściwie notowane. W nowym badaniu wypracowano statystyczny model, dający możliwość przewidzenia takiego wpływu na kraje, w których to zachwianie występuje.

Continue reading