
Richard Murray
Wszystko musi się skłonić wobec miłości i światłości Chrystusa, w tym również (szczególnie) nasze czytanie i zrozumienie Pisma.
Biblia w swej istocie nie jest Mojżeszowa, lecz Chrystologiczna.
Kocham i szanuje Mojżesza, lecz miał On poważne problemy. Jeśli nie uznamy jego problemów, będziemy powielać je w sobie samych, a to jest ostatnia rzecz, jakiej Bóg chce dla nas.
Jednym z problemów Mojżesza był gniew. Kolejnym był jego ograniczony rozwój, co czasami powodowało, że miał zniekształcone postrzeganie Boga.
W Księdze Wyjścia 33:18-23 czytamy o tym, że Mojżesz nie mógł zobaczyć 360 stopni dobroci Boga. Gdy próbował zobaczyć dobroć Pana, mógł ją zobaczyć wyłącznie z tyłu i to w pochyle z odległości. Dlaczego? O co tutaj chodziło? Jeśli mielibyśmy zobaczyć czyjś charakter tylko z tyłu i z daleka to można by słusznie kwestionować jak dobrze faktycznie znamy tą osobę.
Powtórzmy: problem z Mojżeszem jest taki, że nie miał pełnego, frontalnego, widzenia Bożej dobroci, która została objawiona wyłącznie w Chrystusie, tak więc nie był w stanie przetworzyć i przejawiać prawdziwej natury Boga, bez zniekształceń. Mojżesz często wypełniał te dziury niewiedzy o naturze Boga własnym gniewem i domysłami.
Brakowało mu sprawiedliwości Chrystusa zamieszkującej w nim tak więc nie rozwijała się u niego zdolność do postrzegania Boga w czystej formie. Mógł być w oparciu o swoją własną sprawiedliwość najlepszym człowiekiem na ziemi, lecz dalej pozostawał przygnębiająco nieodpowiedni do uniesienia i przekazania tej sprawiedliwości, która jest z Chrystusa. Oto przyczyna: Mojżesz miał ogromny problem z GNIEWEM (Lb 20:1-12, Wyj 2:11-14), co w skrajny sposób zatruwało jego możliwość do wiernego odczytania ludziom Bożego charakteru.
Faktem jest, że Mojżesz nie mógł wejść do Ziemi Obiecanej właśnie z tego powodu – w gniewie sfałszował prawdziwą naturę Boga. Znajdujemy tą historię w Księdze Liczb 20:1-2. Bóg polecił Mojżeszowi, aby przemówił do pustynnej skały, w nadnaturalny sposób nakazując jej wydanie z siebie wody dla cierpiącego z pragnienia ludu. Jakiż cud miłości Bożej chciał Bóg pokazać Swemu ludowi!
Mojżesz jednak błędnie zmiksował Boże słowo ze swoją własną frustracją i gniewem na ludzi. Zamiast przemówić do skały, gwałtownie uderzył laską w skałę, dając ludziom wrażenie, że Bóg jest na nich zły i niezadowolony. Woda rzeczywiście wypłynęła, lecz w duchu przerażenia, a nie w duchu respektu i miłości, co było zamiarem Boga. Nic dziwnego, że ludzie bali się tak bardzo wybuchowego charakteru Boga.
Czy nie zastanawia cię to, jak często to, czym Mojżesz dzielił się jako słowem od Boga pobrzmiewało jego własnym gniewem. Tego grzechu nie da się przeakcentować, ponieważ właśnie to ZATRZYMAŁO MOJŻESZA PRZED DZIEDZICTWEM ZIEMI OBIECANEJ. „I rzekł Pan do Mojżesza i do Aarona: PONIEWAŻ MI NIE ZAUFALIŚCIE, ABY MNIE UWIELBIĆ NA OCZACH SYNÓW IZRAELSKICH, DLATEGO NIE WPROWADZICIE TEGO ZGROMADZENIA DO ZIEMI, KTÓRĄ IM DAJĘ” (Lb 20:12).
Continue reading

