Codzienne rozważania_28.09.11

Chip Brogden

Ale ty, gdy dajesz jałmużnę, niechaj nie wie lewica twoja, co czyni prawica twoja” (Mat.6:3, NLT).

Jezus nie był za anonimowym działaniem charytatywnym po to, abyśmy stali się paranoikami czy bali się przychwycenia na tym, że robimy dobre uczynki. Zrobił to, aby nas uwolnić i rozszerzyć serca, aby pomóc nam doświadczać czystej radości dawania nie obarczonego kontrolą/oczekiwaniami. Celem było zapewnienie, że nie nie wzbijemy się w dumę i, co bardzo ważne, aby uniemożliwić innym rewanżowanie się, manipulowanie, regulowanie dawania czy oczekiwanie od nas, że będziemy dawać stale, bez Jego polecenia.

Pan rozumiał to jak łatwo ludzie nawet w najlepszych intencjach wydają wartościujące sądy tylko na podstawie materialnych posiadłości. Oczywiście, nie chciał, aby to miało miejsce między Jego ludźmi. Niestety, osiąganie, budowanie, zaopatrywanie ludzi bogatych stało się modus operandi Zorganizowanej Religii od chwili jej poczęcia i trwa gwałtownie szalejąc wśród Kościelnictwa dziś (zamiast: chrześcijaństwa). A jednak, pomimo wszystkich swoich pieniędzy i tymczasowych posiadłości Zorganizowana Religia zawsze była w stanie duchowego ubóstwa.

 – – – – – – – – – –

Share your comments: http://infinitesupply.org/september28

продвижение

Przebudzenie wymaga posłuszeństwa

A W Tozer.

Dlaczego mówicie do mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię?” (Łk. 6:46).

Jestem osobiście przekonany, że duża, a nawet ogromna część modlitw i rozmów o przebudzeniu, jakie mają obecnie miejsce jest marnowaniem energii. Pomijając żenujące wyniki, mógłbym powiedzieć, że jest to pragnienie, które wydaje się nie mieć celu: jest to cos na kształt sennego marzenia, które jest zbyt słabe, aby wywołało jakieś działania w dziedzinie moralności. Jest to fanatyzm na najwyższym poziomie, ponieważ, jak John Wesley powiedział: „fanatyk to ktoś, kto szuka upragnionego celu równocześnie ignorując ustanowione środki prowadzące do tego niego”.

Naprawienie tego błędu jest straszliwie trudne, ponieważ wymaga znacznie więcej niż zwykłej korekty naszych doktrynalnych wierzeń; uderza ono w istotę adamowego życia i wymaga samo-wyrzeczenia, pokory i noszenia krzyża. W skrócie: wymaga posłuszeństwa, a my zrobimy wszystko, żeby tego uniknąć.

To jest najbardziej niewiarygodne jak dalece jesteśmy gotowi iść, aby uniknąć posłuszeństwa Bogu. Nazywamy Jezusa „Panem” i błagamy Go o odmłodzenie naszych dusz, lecz uważnie staramy się nie robić tego, co On mówi. Gdy zostajemy skonfrontowani z grzechem, wyznaniem czy koniecznością moralnej zmiany w naszym życiu, okazuje się, że znacznie łatwiej jest modlić się pół nocy, niż być posłusznym Bogu.

Źródło:  'The Size of the Soul', pg 18-19.

продвижение

Codzienne rozważania 27.09.11

Chip Brogden

Ja, Paweł, wiezień w Panu napominam was…”  (Ef. 4:1a).

Być więźniem Pana to zaakceptować wyrok śmierci i zrezygnować z własnego losu. Nie jesteśmy więźniami Pana jeśli ciągle zapewniamy o naszej niewinności. Jeśli nie zgadzamy się z Panem, że Ego jest godne śmierci to niepotrzebnie opóźniamy to, co i tak nieuniknione.

Skoro musimy podnieść Krzyż i zostać ukrzyżowani to lepiej jest poddać się temu, tak jak to zrobił Chrystus, oddając naszego ducha w ręce Ojca i skłaniając nasze głowy w pokoju. Pijmy ten Kielich, który podaje nam Ojciec. Jeśli walczymy i protestujemy, podobnie jak ci dwaj złoczyńcy, to tylko przedłużamy agonię, a żołnierze muszą złamać nasze nogi. W każdym razie Krzyż oznacza śmierć. Im wcześniej poddamy się krzyżowi tym szybciej odkryjemy Zmartwychwstanie.

———-

Share your comments: http://infinitesupply.org/september27

раскрутка

Zabijanie bliźniaka: przewidywalne lecz tragiczne konsekwencje zapłodnienia in vitro.

 

 

 

 

Chuck Colson

26 sierpnia 2011 (Breakpoint.org) – Jak napisał kiedyś mój stary dobry przyjaciel, Richard John Neuhaus: „przeważająca część bioetyki jest zaangażowana w biznes formalnego wyrażania zgody na wszystko, cokolwiek technicy zechcą robić”.  Mniej wspaniałomyślny przyjaciel ujął to bardziej bez ogródek: „Bioetyk tak się ma do etyki, jak prostytutka do seksu” (Dosł.: “a bioethicist is to ethics what a [prostitute] is to sex”; tzn.: robi na tym pieniądze – przyp.tłum.)

Ostatni artykuł w New York Times uzasadnia tak szorstkie podejście. Jest to historia o stale rosnącej liczbie eufemistycznie zwanych “redukcji bliźniaków” (twin reductions): Kobiety, które noszą w łonie bliźniaki decydują się na zabicie jednego ze swych nienarodzonych dzieci, pozostawiając drugie przy życiu.

Wcześniej nie zamierzano takiej procedury uruchamiać, lecz można było to przewidzieć jako konsekwencję stosowania zapłodnienia i vitro. Okazuje się, że często kobiety, które poddały się zapłodnieniu in vitro zachodzą w wielokrotne ciąże, nosząc w  sobie czworo, pięcioro, a nawet sześcioro dzieci za jednym razem. Medyczną odpowiedzią na taką sytuację jest „zredukowanie/zmniejszenie” ilości płodów do bardziej „praktycznej ilości”. „Redukowanie” w tym przypadku oznacza zastrzyk chlorku potasu w serce jednego z trzymiesięcznych płodów.

Czy muszę wam mówić, że definicja tego, co to jest „praktyczna ilość” malała przez lata? W mgnieniu oka doszło do tego, redukcja oznacza pozbycie się nawet jednego z dwóch bliźniaków, jeśli taka była ciąża u danej kobiety.

W tym momencie bioetyce stają niepewni. Dr Mark Evans, pionier procedury „redukcji”, pomógł nakreślić linie graniczne dla tego przemysłu. Zgodnie z nimi „większość redukcji poniżej bliźniaków narusza etyczne zasady”. Evans napisał, że wykonywanie tych redukcji zmieniło lekarzy w „techników żądań swoich pacjentów”.

Czy muszę wam mówić, że ten sam Evans wykonuje obecnie redukcje bliźniaków? Usprawiedliwił sam siebie, mówiąc, że rozumie dlaczego „kobiety nie chcą jako 60latki martwić się dwoma burzliwymi nastolatkami czy podwójnymi opłatami za szkołę”.

Innymi słowy: dziennikarz New York Times, Ross Douthat, zauważył, że Evens stał się technikiem żądań swych pacjentów.

Douthat zwrócił uwagę na to dlaczego nikt z nas nie powinien być zaskoczony ani odmianą Evansa, ani wzrostem ilości wykonywanych „redukcji bliźniaków”. To, co nazywa „liberalną bioetyką” zawsze dostosowuje się do żądań pacjentów. Co było nie do przyjęcia wczoraj, będzie „zrozumiałe” jutro. Bioetycy uznają nasz punkt widzenia i obiecują, że jutr wytyczą granicę. Lecz, jak mówi Douthat: „jutro nigdy nie nadchodzi”.

Jest tak dlatego, że poza chrześcijańskim światopoglądem, który mówi, że ludzkie życie jest święte, nie mają żadnej podstawy do kreślenia granic. Cała ta gadka o „godności człowieka” przynosi na myśl żart Winstona Churchill’a: Zapytano pewnej kobiety czy przespała by się z jakimś mężczyzną za 5 milionów funtów, na co odpowiedziała: „Tak”. Gdy zapytaną ją czy przespałaby się za 5 funtów, zapytała: „A co ty myślisz? Jakiego rodzaju kobietą jestem?” na co tamten odparł: „To już ustaliliśmy, teraz spieramy się o cenę”.

Bioetycy już uznali, że można zabijać nienarodzone dziecko z takich przyczyn, które nie mają nic wspólnego z ratowaniem życia matki czy nawet jej zdrowia. Dali już swoją zgodę na wykonywanie jednych medycznych procedur, co powoduje, że kolejna procedura staje się nieunikniona. Teraz spierają się o szczegóły: jak należy ubrać w słowa żądania pacjentów, zanim się napisze zgodę na to.

Może, poza tym wszystkim, to przyjaciel Neuhaus miał racje .

Reprinted with permission from Breakpoint.org

сайт

Codzienne rozważania_26.09.11

Chip Brogden

Błogosławieni pokój czynią, albowiem oni nazwani będą synami Bożymi (Mat. 5:9).

Ci, którzy czynią pokój są po prostu agentami Łaski, pokazującymi ludziom drogę go Księcia Pokoju. Czyniący pokój są amabasadorami, którzy reprezentują Króla i Jego Królestwo.

Jakie jest ich przesłanie? Jest to przesłanie pojednania, przesłanie mówiące, że wszystko jest przebaczone, przesłanie nadziei, miłości, łaski i tysiąca innych dóbr (p. 2Kor. 5:17-21). Jest to najbardziej zdumiewająca misja jaką ludzka istota kiedykolwiek może mieć: reprezentować Niebo w samym środku Piekła; Światło w środku Ciemności; Wolność w środku Związania; ogłaszać pierwszeństwo i Panowanie Jezusa, gdy jeszcze nie widzimy, że wszystko zostało Mu poddanie (Hbr. 2:8). I robić to w taki sposób, aby ich nie odpychać, lecz sprawić, aby zakochali się w Nim i zawarli z Nim pokój – nie przez wymuszone poddanie, manipulację czy strach – dobrowolnie i chętnie.

———–

Share your comments: http://infinitesupply.org/september26

бесплатно продвижение сайта в интернете

Wszelkie przeszkody uczą nas Boskiego Przekonania/pewności

Graham Cooke

Wizja nigdy nie jest statyczna czy jednowymiarowe. Wzrasta i rozwija się podobnie jak my w Chrystusie. Wizja tworzy ruch i dostarcza rozpędu, jest też częścią naszego normalnego paradoksu bezruchu i ruchu

Wizja objawi naszą własną kruchość, co jest zarówno ulgą jak i uwolnieniem. Duch Święty pomaga nam w tych sprawach, w których nie jesteśmy dobrzy albo pielęgnując jakąś słabość, aż stanie się mocną stroną, albo dając nam towarzyszy, którzy są w tej dziedzinie mocni. Dobrze jest znać swoje słabości, ponieważ nasza społeczność z Duchem obraca wszystko na plus. On zna nas genialnie całkowicie, kocha nas głęboko i zaspakaja całkowicie.

Duch Święty używa wizji do wskazywania na Boży cel i moc, której możemy uchwycić się w naszej słabości; wykorzystuje wizję, aby nas rozwijać. Widzimy wystarczająco dużo, aby zacząć, a wspominanie wizji przychodzi, powiększając naszą wiarę, pasję i posłuszeństwo. Wizja ułatwia proces naszego wzrostu i rozwoju w Obecności i Celu.

Wizja jest to udzielona przez Boga zdolność do widzenia czegoś w duchowej rzeczywistości, co nie istnieje. Trwa ono w Duchu i wyłącznie wiara umożliwia wiedzenie tego. Gdy trwamy w Chrystusie stajemy się coraz bardziej wizjonerscy. Duch Święty udziela nam tego genu „jasnowidza” wszystkim, którzy są w Chrystusie. Wizja to nie zabawa umysłu. Bóg wkłada w nasze serca coś, do czego nasze myślenie musi się dostosować w Chrystusie. W miarę jak uczymy się trwać w wizji nasza wytrwałość jest coraz bogatsza a nasza droga wiary i cierpliwość coraz wyraźniej określona. Wiara i cierpliwość połączone razem są nie do odparcia (Hbr. 6:12). Obietnica zawsze woła o wypełnieni. DNA obietnicy jest całkowicie dostępne w wierze i cierpliwości.

Przeszkody są bezwzględnie konieczne. Uczą nas tego, co musimy wiedzieć i robić, aby mieć powodzenie. Każda przeszkoda ma swój własny cel pod Niebem. Niektóre uczą nas autorytetu z mocą, ponieważ tylko gwałtowna walka w Jezusie może dać przełom. Niektóre uczą nas radosnego przetrwania, literalnie znosząc przeciwnikiem uśmiechem. Przeciwnik został stworzony, aby służyć Bogu, takie jest jego DNA. Nic się nie zmieniło! Jego bunt i wypędzenie z Nieba nie może usunąć pierwotnego celu jakim jest służenie Bożej woli (Rzm. 9:17). To jest zabawne!!

Pewne okoliczności uczą nas zaufania, radości, dziękczynienia i chwały. Dają nam sposobności do wchodzenia na wyższy poziom. Te trudności zmuszają nas do skupienia się na Bożych zamiarach wobec nas. Przypominają nam o łasce, pasji i obietnicach. Za każdym razem, gdy myślimy o Bożych zamiarach odświeżamy się. Problemy zmuszają nas do patrzenia w Niebo, ponieważ musimy wznieść nasz wzrok wyżej, ponad tymi przeszkodami. Zawsze stawiaj swoją wizję przed problemami. W ten sposób masz łaskę, aby odkrywać moc Tego, z którym jesteśmy Jedno!

Gdy mamy Jego wizję, posiadamy również Jego moc i zaopatrzenie do wypełnienia jej. Z radością przyjmujemy wszelkie trudności, jakie stają na naszej drodze. Możemy udzielać Bożego serca ludziom, aby i oni nie zmęczyli się, nie zniechęcili, aby nie stracili wiary.  Gdy Ojciec daje nam wyraźną wizję to On również wyzwala moc do chodzenia z Nim w społeczności i rozdzielania łaski jej wypełnienia.

W Nim widzimy drogę i cel. Uczymy się jak stać, naciskać i ruszać w całkowitej pewności co do w Jego Imienia i Natury. Przeszkody uczą nas boskiego przekonania/pewności. Są one sposobem, który uzdalnia nas do dziedziczenia. Dzięki temu na czym się skupiamy w czasie tych problemach jesteśmy uzdalniani do jeszcze bardziej pełnego dziedziczenia. Gwarantują nam obfitość, dostarczają niezbędnego szkolenia w cierpliwym i radosnym wytrwaniu. Dzięki nim uczymy się być tak nastawieni na Pana, jak On jest nastawiony na nas.

 продвижение

Codzienne rozważania_25.09.11

Chip Brogden
A wy, młodsi, bądźcie ulegli starszym; wszyscy zaś przyobleczcie się w szatę pokory względem siebie”  (1Ptr. 5:5).

Jeśli pragniemy dojrzałości, to jest, jeśli chcemy dojść do pełnego poznania Chrystusa i wzrastać w Nim we wszystkim, to powinniśmy w naturalny sposób zwracać uwagę na tych, którzy są starsi w Panu. Mój starszy brat czy siostra chodzą w Panu dłużej ode mnie, co sugeruje, że są bardziej ukształtowani na obraz Chrystusa niż ja sam, że doświadczyli głębszej pracy Krzyża niż ja, a zatem mają więcej praktycznej mądrości niż ja, mają coś, czego mogą mnie nauczyć, więc, aby wzrastać, muszę słuchać Chrystusa w nich.

Kto jest starszym w Panu, a kto nie, powinno być dla nas oczywiste. Powinno być wyraźnie widoczne to, że nie każdy, kto jest starszy wiekiem, jest od razu starszym. Jeśli mówisz, że jesteś wierzącym, a żyjesz tak samo jak świat żyje, to możesz być stary jak Metuzalem, a na pewno nie będziesz starszym.

 – – – – – – –

Share your comments: http://infinitesupply.org/september25

deeo.ru