Brak duchowej równowagi_3

 Fenn John

Misja i wizja

Ostatnio mówiłem o tym, w jaki sposób jednostki oraz kościoły tracą równowagę i zadawałem pytania na temat istoty naszej kościelnej kultury. Wyjaśniłem nasze Deklaracje Misji przekazaną nam przez Założyciela: „Idźcie na cały świat,… ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem”.

Wyjaśniłem, że deklaracja misji jest istotą tego, o co w firmie, w tym przypadku kościół, chodzi. W biznesie, wszystko co kompania robi powinno dać się prześledzić wstecz do tej Deklaracji Misji.

Po napisaniu deklaracji misji czas na Deklarację Wizji, czyli to w jaki sposób założyciel (Założyciel) widzi wypełnienie misji. Wizje można odnaleźć w Deklaracji Misji. Pozwólcie, że wyjaśnię.

McDonald jest moim ulubionym miejscem, (brawa), czystym  I szczęśliwym…

Przepraszam za osobistą chwilę wspomnień tutaj. Przypomnę Deklarację Misji McDonalda z zeszłego tygodnia:

“Wizją McDonada jest być najlepszą na świecie siecią barów szybkiej obsługi. Mówiąc „najlepszą” mamy na myśli wybitną jakość, służbę, czystość oraz jakość usługi, aby każdy klient w każdej naszej restauracji był uśmiechnięty”.

Człowiek, który doprowadził McDonalda do współczesnej postaci to Ray Kroc. To dzięki niemu i jego zespołowi doradców wprowadzono w życie jego Deklarację Misji, która zbudowała potęgę McDonalda.

Możesz zapytać, gdzie jest wizja wpisana w tą Deklarację Misji, lecz jeśli przyjrzysz się bliżej, zobaczysz to tak, jak zobaczył Ray Kroc. Deklaracja Misji mówi w pewnym miejscu: „…aby każdy klient w każdej naszej restauracji uśmiechał się”. Jak miało się to stać według Ray’a? Oczywiście, wielki klown nazwany Ronald McDonadl!

Tak więc wizja to sposób w jaki Założyciel widzi wypełnienie Misji.

On już wysłał clownów….

Ronald McDonadl jest wielkim symbolem, z którym mają się utożsamiać dzieciaki, lecz co z mamą i tatą przejeżdżającymi drogą obok i rozglądającymi się za jakimś miejscem do nakarmienia trzody?

Co by było, gdyby zamiast wielkiego okrągłego zielonego „M”, pan Kroc i jego kierownictwo zdecydowali się umieścić 5 metrowego plastykowego clowna Ronalda McDonalda, jako ich znak i emblemat? Nie, nie widzę tego. Ray widział tylko „M”.

Oczywiście Ray Kroc rozwinął McDonalda przez franszyzę. Jest to całkowicie własnościowa jednostka, która jest dokładną kopią wizji założyciela i jest prowadzona zgodnie z Deklaracją Misji Założyciela. W ten sposób tysiące franszyz na świecie oferuje swoim klientom zasadniczo te same produkty i wartości. Nie ma żadnego znaczenia do jakiego McDonadla pójdziesz, wiesz co otrzymasz.

Czy widzisz już do czego zmierzam?

Jezus jest oczywiście naszym Założycielem. On dał nam Deklarację Misji i nadzoruje zastosowanie Swojej wizji dla ciała Chrystusa po dziś dzień. Można sięgnąć wstecz do naszej Deklaracji Misji, aby zobaczyć jak nasz Założyciel widział jej wypełnienie.

“Idźcie tedy na cały świat ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem”

Jaka jest więc wizja Jezusa wypełnienia Deklaracji? Jego wizją było wypełniania Misji przez relacje. Słów: „… ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem”  nie da się wypełnić poza relacjami.

Zostaliśmy wychowani w tej myśli, że kształcenie uczniów / uczniostwo odbywa się na namaszczonych spotkaniach na wielkich audytoriach, lecz Deklaracja Misji dostarcza wizji, którą są  duchowi synowie i córki, którzy obserwują i wykonują to, co widzą, gdy my chodzimy z Chrystusem i w Nim.

Oto pewna myśl…

Jezus będzie nas prowadził wyłącznie zgodnie z Deklaracją Misji. Duch Święty prowadzi i naucza jedynie zgodnie z Deklaracją Misji. Wszystko, cokolwiek chcemy od Ojca będzie dane i może zostać przyjęte w ramach Deklaracji Misji.

Jeśli wierzgamy i krzyczymy, narzekamy i ledwo się wleczemy, kiedy Bóg nie chce nas prowadzić w przeciwnym kierunku do Jego wizji uczniostwa w relacjach, to Jego to nie rusza.

Gdy celowo odchodzimy od relacji, które mieszczą się w wizji istnienia duchowych ojców/matek czy duchowych synów/córek, On nie może dużo zrobić dla nas czy w nas. Nadal będzie zamieszkiwał w środku, lecz nie On nie może iść duchowo tam, gdzie my. Gdy tak się dzieje, wydaje się, że Bóg nas opuścił. W pewnym sensie tak jest, ponieważ on nie może wycofać się z relacji jakie dał w Swej Deklaracji Misji, więc właśnie tej części Jego brakuje nam.

Misja Szatana

Szatan zna Deklarację Misji i Wizję Misji wypełnionej poprzez relacje. Tak więc misją Szatana jest rozdzielić nas, próbować niszczyć społeczność, ponieważ on wie, że jedynie przez relacje staniemy się bardziej podobni do Chrystusa. Jego wizja to wywoływać urazy, rozniecać sprawiedliwość własną, arogancję, wywoływać zakłócenia i całe mnóstwo innych środków, które prowadzą nas z powrotem do jego misji, którą jest sprawić, aby każdy był na tym świecie samotną wyspą. Właśnie dlatego, jeśli nie mamy wzajemnych relacji nie możemy wzrastać w Chrystusie.

(Wiedza intelektualna nie powoduje wzrostu ludzi, którzy są tylko słuchaczami, a nie wykonawcami, jak napisał Jakub, czy powiedział Paweł „zawsze się uczą, lecz do poznania prawdy nigdy nie dochodzą”). Tak więc, Szatan robi wszystko co tylko może, aby pobudzić w nas urazę I oddzielić nas od innych.

On powiedział, ona powiedziała.

Gdy jeszcze z Barbara chodziliśmy ze sobą w wieku 17 lat, jeździliśmy w soboty do domu na farmie, gdzie odbywały spotkania „modlitwy i uwielbienia” z dużą grupą nastolatków i dorosłej młodzieży. Bez wyjątku za każdym razem w ciągu 20 minut między odebraniem jej z domu a dotarciem na miejsce, kłóciliśmy się. W końcu zdaliśmy sobie sprawę z tego, że zachowujemy się jak dzieci, gorzej, że jesteśmy wykorzystywani przez diabła do zniszczenia naszego wieczoru  i tego, co Bóg przygotował dla nas na tym spotkaniu i w obrębie tamtych relacji.

Siedzieliśmy więc w samochodzie aż przebaczyliśmy sobie nawzajem i przedyskutowali to. Oto minęło 35 lat i nie jestem w stanie przypomnieć sobie najmniejszej rzeczy, o którą wtedy kłóciliśmy się. Lecz pamiętam ten dzień, gdy zmądrzeliśmy, zdali sobie sprawę z tego, że nie ma znaczenia, kto ma rację a kto nie, czy jak bardzo byliśmy urażeni, tylko to, że kochamy się nawzajem i jesteśmy zdeterminowani nie dać diabłu dostępu do nas i dzielić nas dalej. Później wchodziliśmy do środka do tych, z którymi mieliśmy relacje i spędzaliśmy wspólnie wspaniały czas.

Zdecydowaliśmy się wzrosnąć w Chrystusie  zgodnie z Jego Deklaracją Misji i jest to nadal jedyny sposób w jaki Duch Święty cię prowadzi, ponieważ On może to robić wyłącznie zgodnie z przekazaną Deklaracją… wzrost jest trudny. Wzrost to szereg małych decyzji, aby robić to, co Jezus powiedział, bez względu na to, co mówią emocje.

Pamiętasz, jak powyżej wspomniałem w jaki sposób przez franszyzę rozrósł się McDonald, powielając to co było w sercu założyciela, a dzięki czemu wszędzie dokądkolwiek pójdziesz zjeść, wiesz co jesz?

Zastanawiałeś się może kiedykolwiek nad tym, dlaczego tak nie jest z kościołami? Może ma to coś wspólnego z tym, że nie postępuje się zgodnie z Deklaracją Misji  i Wizją NASZEGO Założyciela?

Jest to nowy lecz związany z głównym temat na następny raz.

Wiele błogosławieństw

John Fenn

topodin

Prosimy stanąć za nami w modlitwie przed Bogiem Jezusem


 Chwała Panu!

Bóg dotyka wielu ludzi przez naszą służbę. Dużo osób zostało uwolnionych od demonicznych duchów, chorób, problemów, finansowych kryzysów, rodzinnych itp. Mamy również czynną 24 godziny na dobę Wierzę Modlitwy, pomagamy wdowom, sierotom oraz biednym pastorom. Pragniemy poprowadzić spotkania przebudzeniowe w każdej wiosce i miasteczku każdego okręgu Andhra Pradesh i poprowadzić nasz Kraj z pomocą Ducha Świętego do Królestwa Bożego.

Uprzejmie prosimy, abyście modlili się o poniżej wymienione potrzeby, oraz dzielili się nimi z przyjaciółmi, członkami kościoła oraz na waszych portalach społecznościowych.

 

1)     Módlcie się o druk broszurek pt.: „Który Bóg jest prawdziwy między wielu bożkami”:

 Właśnie wydaliśmy nową broszurkę na temat tego, kim jest prawdziwy Bóg wśród wielu bogów i to przesłanie zostało napisane pod kierownictwem Ducha Świętego w języku Telugu. Wielu Hindusów przychodzi, aby dowiedzieć się coś o Bogu Jezusie Chrystusie. Ciągle jest jeszcze dużo osób chcących dowiedzieć się o Bogu, ponieważ wydrukowaliśmy tylko 1000 sztuk, a potrzebujemy ich około 10.000, aby dotrzeć do różnych Hindusów rozsianych po wioskach naszego okręgu.

   Na ten cel potrzebujemy następującego finasowego wspracia:

Do wydrukowania 1000 sztuk broszurek: USD 50.00

Do wydrukowania  10,000 sztuk broszurek: USD 500.00

 

2)    Módlcie się o to, abyśmy mogli głościć o Jezusie Chrystusie przez nagłośnieni”

  Czy wiecie o tym, że odwiedzanie kolejno domów i tłumaczenie o Bogu Jezusie Chrystusie zajmuje bardzo dużo czas zanim obejmie się całą wioskę, więc gdybyśmy mieli system nagłaśniania, mikrofony, głośniki, wzmacniacze i inny tego rodzaju sprzęt, to moglibyśmy po prostu dotrzeć z ewangelią Jezusa Chrystusa do większej ilości ludzi w krótszym czasie.

Na ten celu potrzebne nam jest wsparcie : USD 1000.00

(Za tą kwotę możemy kupić dobrej jakości wzmacniacze, mikrofony, głośniki, pudła, stojaki oraz inne niezbędne materiały.)

 

3)    Módlcie się o krzesła na potrzeby kościoła The Kingdom of God Church:

 Wiecie, że ludzie w podeszłym wieku oraz ludzie z różnymi chorobami nie mogą siedzieć na ziemi w czasie nabożeństwa, więc potrzebujemy co najmniej 100 krzeseł do naszego kościoła.

Na ten cel potrzebujemy finansowego wsparcia: USD 2500.00.

 

4)     Módlcie się o 10 osobowy samochód czy van na potrzeby naszej służby ewangelizacyjnej:

 Pragniemy jechać i głosić Jezusa Chrystusa w każdym zakątku stanu Andhra Pradesh, więc prosimy uprzejmie módlcie się o finansowe wsparcia, abyśmy mogli nabyć samochód co najmniej na 10 miejsc. Dzięki temu planujemy wybrać się do każdej części stanu A.P wraz z systemem nagłaśniającym i potrzebnym projektorem filmowym do wyświetlania filmów o Jezusie.

Na ten cel potrzebujemy finansowego wsparcia w kwocie: 30000.00 – 40000.00

 

5)    Módlcie się o to, abyśmy mogli nabyć ziemię na kościół i schronisko dla wdów:

  Musimy kupić ziemię na potrzeby kościoła I schroniska dla wdów, więc prosimy o modlitwę, aby nasz Pan błogosławił nam i otworzył finansowe błogosławieństwo z Niebios, abyśmy mogli kupić ziemię na kościół i schronisko.

 Na ten cel potrzegbujemy finansowego wsparcia w kwocie:

Ziemia, której potrzebujemy w obszarach wiejskich: USD 25000.00

Ziemia, której potrzebujemy w obszarach miejskich: USD 90000.00 


6)    Prosimy o modlitwę, abyśmy byli w stanie nabywac benzynę i olej napędowy na potrzeby wyjazdów nasze służby:

 Jak wiadomo bez paliwa nie możemy jechać nigdzie, więc musimy ponosić koszty przejazdów z miejsca na miejsce.

 Na ten cel potrzebujemy finansowego wsparcia w kwocie: USD 500.00

         (W zależności od tego, dokąd się udajemy.)

 

7)    Prosimy módlcie się o dodatkowe zaspokojenie dodatkowych kosztów naszej służby jak:

 Musimy opłacać co miesiąc rachunki za wynajem domu, gaz, prąd, telefon i różne dodatkowe opłaty.

 Na ten cel potrzebujemy finansowego wsparcia w kwocie: USD 500.00

 

Wierzymy, że Pan może zaspokoić powyższe potrzeby przez JEGO wybranych ludzi, więc prosimy, módlcie się w tych sprawach wraz z nami, a jeśli zostaniecie pobudzeni przez Ducha Świętego, aby nam pomóc w którejś z powyższych potrzeb proszę odwidźcie naszą stronę, aby nas wesprzeć bezpośrednio:

http://thekingdomofgod.in/donatenow.html

lub z moim pośrednictwem (Piotr Zaremba)  z informacją, że to dla pastora

http://www.poznajpana.pl/index.php/kontakt/

 

Ważne:

Proszę, odwiedźcie naszą stronę  www.thekingdomofgod.in i zobaczcie czy Wam się spodoba, to jaką pracę wykonujemy tutaj w Indiach i dopiero módlcie się i wspierajcie nas finansowo. Jeśli Duch Święty nie będzie was bezpośrednio pobudzał do tego, to zostawcie sprawę naszemu Bogu, a resztę dokonana zostanie przez naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Wysyłamy do Was ten list z prośbą o modlitwę, ponieważ wiedzieć czy jest w Bożej woli, abyście właśnie Wy wspierali, albo nie, The Kingdom of God.

Evangelista JPK (J.Praveen Kumar)

 The Kingdom of God Ministries,Movva®

www.thekingdomofgod.in

 

раскрутка

Codzienne rozważania_22.10.11

Chip Brogden

Ablowie w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz. 17:28).

Prawo Życia mówi, że ja sam nie próbuję być ani robić cokolwiek z własnej siły, lecz że, zamiast tych prób, to Życie mnie prowadzi, Życie poucza i Życie daje mi słowa i działania.
Nie jest chrześcijaninem dlatego, że wierzę w Biblię, postępuję zgodnie z nauczaniem Jezusa i żyję dobrym życiem. Jestem chrześcijaninem, ponieważ Chrystus jest moim Życiem.  Skoro Chrystus jest moim Życiem, nie żyję już ja, lecz Chrystus, który żyje we mnie. Nie robię nic, aby to zdobyć, po prostu tak jest. Ponieważ On żyje, ja żyję.
 – – – – – – –

Share your comments: http://infinitesupply.org/october22aracer

Natura prawdziwej pokuty

26 stycznia 2010

Catherine Booth

Pomimo uporczywego twierdzenia i potwierdzania, że pokuta zasadniczo jest zarządzeniem Boga, generalnie ludzie bujają się po rozległym morzu niewiedzy.  Wierzę w to,  że Bóg sprawił tak, że zbawienie jest dla człowieka tak proste jak i potężne, aby ograniczony umysł mógł to przejść! Niemniej konieczne jest, abyśmy „pokutowali i nawrócili się do Boga” (Dz. 26:20).

Ponieważ pokuta jest niezbędnym warunkiem zbawienie, spójrzmy na nią przez chwilę, aby odkryć czym jest naprawdę. Jak wielkie jest zamieszania na świecie i w kościele w tej dziedzinie!

Pokuta to nie zwykłe przekonanie o grzechu. Gdyby tak było to jakże inaczej wyglądałby świat, ponieważ istnieją dziesiątki tysięcy serc, w których Duch Boży wykonuje Swoje zadanie przekonywania o grzechu. Nie jestem w stanie podać konkretnych liczb ludzi, którzy a naszych spotkaniach chwytają mnie za rękę i mówią: „Och! Cóż bym dał za to, aby czuć się tak, jak się czułem kiedyś! To było 15, 17 czy 20 lat temu, gdy byłem tak głęboko przekonany o grzechu, że spać i jeść prawie nie mogłem… Lecz zamiast iść za tym, aż do znajdę pokój, odwróciłem się, ostygłem i teraz jestem twardy jak kamień”. Obawiam się, że są dziesiątki tysięcy w takim stanie – kiedyś przekonanych o grzechu. Tysiące mają to przekonanie dzisiaj. Mówią: „Tak, to prawda, co pastor mówi. Wiem, że powinienem przestać sprzeciwiać się Bogu”. Już są przekonani o tym, że żyją w grzechu, lecz nie idą dalej.

To nie jest pokuta, jeśli żyją w tym tygodniu tak samo, jak żyli w zeszłym. Nie ma reakcji na Ducha; sprzeciwiają się Duchowi Świętemu.

 Pokuta nie jest też zwykły żalem z powodu grzechu. Widziałem ludzi głęboko płaczących, cierpiących i zmagających się, a jednak oni trzymają się swoich bałwanów i na próżno będą próby strząśnięcia ich z nich. Gdyby tylko mogli wejść przez wąską bramą z tym jednym szczególnym bałwanem, zaszliby nawet daleko; lecz oddzielić się od niego to zupełnie inna sprawa. Tacy ludzie będą płakać jak uparte dziecko, gdy chcesz, aby zrobiło coś, czego ono nie chce. Będzie płakać, a gdy zastosujesz rózgę, będzie płakać jeszcze bardziej, lecz nie podda się. Gdy już się podda, staje się pokutnikiem, lecz wcześniej jest tylko przekonanym grzesznikiem.

 Gdy Bóg stosuje rózgę Ducha Świętego, rózgę Jego mądrości, rózgę Słowa, grzesznik będzie płakał, krzywił się z bólu, jęczał i będzie robił wrażenie na tobie, że się modli i chce być zbawiony, lecz równocześnie kark jego pozostaje nieugięty jak stal. Nie podda się. W chwili, gdy się podda, jest naprawdę skruszony i zostaje zbawiony.

 Pokuta nie jest również obietnicą, że w przyszłości odrzucisz grzech. Gdyby tak było, byłoby wśród nas mnóstwo skruszonych. Z trudnością znajdziesz biednego pijaka, który by nie obiecywał, sam sobie czy żonie, że wyrzeknie się kieliszka, tego nie robi.

 Czym więc jest pokuta? Pokuta jest prostym wyrzeczeniem się grzechu, odwróceniem od ciemności ku światłości, od mocy Szatana do mocy Boga. Jest to porzucenie w swym sercu grzechu z zamiarem, celem, pragnieniem, postanowieniem, że porzucisz każdą złą rzecz i czynienie zła teraz.

 Oczywiście, obejmuje to żal, no bo jakże ktokolwiek przy zdrowych zmysłach odwróci się od danego kursu ku innemu, jeśli pokutuje podejmują wszy sten kurs? Wskazuje to również na nienawiść do grzechu. Taki człowiek nienawidzi drogi, którą szedł wcześniej i odwraca się od niej.

Podobne to jest do sytuacji syna marnotrawnego, który usiadł w chlewie, wśród łupin i brudu, postanowił coś i ostatecznie wykonał. Poszedł i to był sprawdzian jego skruchy.

Mógł siedzieć i postanawiać do tej pory i gdyby tak żył długo, i nigdy nie ruszył, mógłby nigdy nie przeżyć pocałunku ojca, jego powitania, ale poszedł. Zostawił brudną, świńską zagrodę, łupiny – podeptał je własnymi nogami – zostawił obywateli tego kraju, wyrzekł się wszelkich wymówek i szczerze ruszył do ojca, powiedział „zgrzeszyłem!” To jest pokuta.

 Czy już to zrobiłeś? Czy wyrzekłeś się tego, co podlega oskarżeniu?  Czy odciąłeś się od tej szczególnej rzeczy, którą Duch Święty ci objawia? Wiesz, co to jest, i nigdy nie zostaniesz zbawiony, jeśli się tego nie wyrzekniesz.

Poddanie jest sprawdzianem skruszenia. Moje dziecko może mieć ochotę zrobić 150 innych rzeczy, lecz jeśli nie chce się poddać temu jednemu spornemu punktowi, jest buntownikiem i będzie nim, dopóki się nie podda.

A teraz, oto jaka jest różnica między fałszywą a prawdziwą pokutą/ nawróceniem. Obawiam się, że w naszych kościołach są tysiące tych, którzy przeżyli fałszywe nawrócenie: Zostali przekonani o grzechu, było im przykro, chcieli żyć lepszym życiem, kochać Boga w jakimś ogólnym sensie, lecz pominęli istotny punkt sporu z Bogiem: ukryli go przed swoim pastorem, być może przed diakonami i przed ludźmi, którzy z nimi rozmawiali.

 Abraham mógł chcieć zrezygnować ze wszystkiego, co posiadał, lecz gdyby nie chciał zrezygnować z Izaaka, zostawienie wszystkiego innego byłoby bezużyteczne. Masz swojego Izaaka, podobnie jako bogaty młodzieniec miał swoje bogactwo. Masz coś, czego się trzymasz, o czym Duch Święty mówi, że masz to zostawić, a ty mówisz: „Nie mogę”.

 Bardzo dobrze: w takim razie musisz zatrzymać się poza Królestwem.

 Drogi przyjacielu, pozwól przekonać cię, abyś zdeptał własnymi stopami tego bałwana, rozbił w pył to schronienie kłamstwa i przyszedł szczerze do Boga, i powiedział: „Panie, oto jestem, aby być sługą, być niczym, aby zrobić cokolwiek i znieść wszystko. Wiem, że więcej szczęścia da mi Twój uśmiech i Twoje błogosławieństwo, niż  daje mi całe zło, które trzyma mnie z dala od Ciebie”. Gdy poddasz się całkowicie, przyjacielu, otrzymasz to, czego szukałeś, może latami.

 Wtedy jednak pojawia się inna trudność i ludzie mówią: „Nie mam siły pokutować”. To wielki błąd, masz tą moc, ponieważ w przeciwnym wypadku Bóg nie mógłby tego nakazać.

Możesz pokutować, możesz w tej chwili podnieść oczy ku niebu i powiedzieć, wraz z synem marnotrawnym: “Ojcze, zgrzeszyłem i wyrzekam się grzechu”.

 Może nie będziesz mógł płakać, Bóg niegdzie nie wymaga ani nie nakazuje tego, lecz będziesz w stanie w tej samej chwili wyrzec się grzechu świadomie, zdecydowanie i stanowczo. Uważaj, abyś nie mylił mocy do wyrzeczenia się grzechu z mocą do zbawienia samego siebie od tego grzechu. Jeśli ty się wyrzekniesz grzechu, Jezus przyjdzie i zbawi cię do niego.

 I nie mów: “Nie czuję tego na tyle”. Czy nie czujesz na tyle, aby porzucić swój grzech? To jest to. Dusza, która nie pokutuje na tyle, aby wyrzec się swego grzechu nie jest w ogóle skruszona!

Gdy pokutujesz na tyle, aby porzucić grzech to w tej chwili pokuta jest szczera i możesz uchwycić się Jezusa silnym uściskiem. Masz prawo do zastosowania obietnicy.

 Wtedy to jest to, patrz i żyj.  „Uwierz w Pana Jezusa Chrystusa a będziesz zbawiony”.

 Czy dojdziesz do tego momentu w tej chwili? Nie rób wymówek. Teraz!

 Och! Przyjacielu, daj się przekonać i pokutuj teraz. Niech twoje grzechy odejdą i przyjdź do stóp Jezusa. Dla twojego własnego dobra, daj się przekonać. Dla pokoju, radości, mocy, chwały i zadowolenia z życia życiem poświęconym Bogu i w służbie innym, poddaj się. Lecz przed wszystkim dla miłości, którą cię kocha, poddaj się.

Pewien wspaniały surowy mężczyzna, który dotknięty, patrząc na miejsce, gdzie ludzie byli zbawianiu, powiedział do męża: Panie Booth, nie poszedłbym tam za100 funtów!”.

 Mój mąż wyszeptał: “Czy pójdzie pan tam za miłość?” i po kilku chwilach wahania ten mężczyzna, ocierając łzy wstał i poszedł za nim.

 Czy pójdziesz tam za miłość – miłość Jezusa?  Wielką miłość, którą cię umiłował i oddał Siebie za ciebie? Czy pójdziesz,  ze względu na tęsknotę, z którą Ojciec szedł za tobą przez te wszystkie lata? Na rzecz miłości, czy pójdziesz? Zniż się do Jego stóp i poddaj się. Niech ci Pan pomoże! Amen.

– – – – – –

Catherine Booth była wraz z mężem, Williamem, współzałożycielką Armi Zbawienia.

aracer.mobi

Codzienne rozważania_21.10.11

Chip Brogden

Zwycięzcy dam spożywać z drzewa żywota, które jest w raju Bożym” (Obj. 2:7b).

Powinniśmy rozumieć to, że Chrystus robi więcej niż odnowienie to, co Adam stracił. On poszedł ponad Adama, ofiarując Zwycięzcom owoce z drzewa życia, owoc, o którym Adam nic nie wiedział. Oczywiście to symboliczny język, lecz co oznacza? Drzewo życia reprezentuje Krzyż, ponieważ to z tego Drzewa Pan wydobywa Swoje Życie dla nas wszystkich. Ci, którzy zwyciężają (zwycięzcy) nauczyli się, że owocność i życie przychodzą przez śmierci Ego i właśnie to oznacza Krzyż. Krzyż jest drzewem życia dla tych, którzy się go uchwycą. Podobnie jak Adam my również mamy do wyboru, jeść z jednego lub drugiego drzewa, lecz nie możemy jeść równocześnie z obu. Adam zgrzeszył, gdy popadł w ciało i poddał swoje życie panowaniu Ego. Odrzucił drzewo życia na rzecz czegoś, co było „dobre, .. miłe,.. i godne pożądania” (I Moj. 3:6 in.).

Krzyż w niczym nie jest podobny do drzewa życia. Nie jest ani dobry, ani przyjemny, ani godny pożądania. Wygląda jak śmierć. Być może to dlatego Adam najpierw nie jadł z niego. Lecz Bożym Końcem nie jest śmierć, bez względu na wygląd: Bożym końcem jest życie wynikające ze śmierci, którym jest zmartwychwstanie. Jeść owoce z drzewa życia to czcić Krzyż Jezusa Chrystusa i znaleźć życie w śmierci. Dziś staje się popularne głoszenie i nauczanie o Krzyżu, lecz jak wielu je jego owoce? Czy rzeczywiście potrafimy postrzegać Krzyż jako DRZEWO ŻYCIA i czy jemy z jego owocu? Prawdziwego ucznia Chrystusa poznamy nie po słowach, lecz po owocu, a Krzyż jest drzewem życia, z którego ten owoc pochodzi.

topodin.com

Codzienne rozważania_20.10.11

Chip Brogden

Wiemy bowiem, że całe stworzenie wespół wzdycha i wespół boleje aż dotąd” (Rzm.8:22).
Podobnie jak wszystko współpracuje razem ku wypełnieniu się Bożego celu, którym jest wzrastanie Chrystusa, tak też wszystko współpracuje w celu pomniejszania nas. Nie ma to żadnego znaczenia czy to rozumiemy, czy pojmujemy. Nie ma znaczenia czy wierzymy w to, czy się zgadzamy z tym. Ciebie ubywa i w tym samym czasie Chrystus wzrasta. MUSI tak by, więc tak JEST.
Naukowcy nazywają to „entropią” co znaczy „nieuchronnym i stałym rozpadem”. Obserwujemy to w stworzeniu. Te rzeczy, które istnieją obecnie wzdychają i cierpią bóle porodowe po to, aby zrobić miejsce nowym niebiosom i nowej ziemi. Zaczynamy umierać w chwili, gdy się rodzimy. W miarę tego, jak zbliżamy się do odkupienia ciał, dowody tego „nieuchronnego i stałego rozpadu” możemy obserwować na własnych ciałach. Lecz ważniejsze jest to, że MY, to JA, EGO ubywa po to, żeby Chrystusa mógł nas napełnić.
  – – – – – – – – – 

Share your comments: http://infinitesupply.org/october20

aracer

Nie dopuść do tego, aby twoja kazanica została zbrukana


19 października 2011

J. Lee Grady

Duchowny odwiedzający zgromadzenie może być wielkim błogosławieństwem, lecz jeśli nie odrobisz swego zadania domowego to może się okazać, że zaprosiłeś katastrofę.

Pewien mój przyjaciel opowiedział mi ostatnio, że przywódcy pewnej służby zaprosili sławnego amerykańskiego kaznodzieję, aby przemawiał na konferencji. W czasie dyskusji na temat organizacji pomocnicy kaznodziei przedstawili dwa warunki odwiedzin: (1) zawsze i każdy kto do niego mówi ma się zwracać do niego per „apostoł”; (2) ma być wyprowadzony z audytorium do pomieszczenia w zieleni natychmiast po zakończeniu kazania, aby zapewnić, że publiczność nie będzie się z nim bratać. On potrzebuje zacisza.

Gdybym tego dnia ja odebrał telefon, tak odpowiedziałbym: „Proszę powiedzieć Apostołowi Arogancji, że skoro jest tak przejęty tym, aby mu mali ludzie nie przeszkadzali, niech się nie przejmuje. Niech nie przyjeżdża. Nie potrzebujemy tego choróbska, które szerzy w ciele Chrystusa. Niech was Bóg błogosławi”.

„Słyszałem wiele strasznych historii o tych, którzy domagali się od swoich gospodarzy pieniędzy na zakupy, szczególnego rodzaju egzotycznej wody do pica, limuzyn i manicurzystek. Można by się spodziewać domagania się tych luksusów po jakiejś dziecinnej rockowej gwieździe, lecz dla sługi ewangelii jest to karygodne. Nie zaspokajajcie ich apetytów”.

Może to się wydawać opryskliwe, lecz nie sądzę, żeby w jakikolwiek inny sposób można było zapobiec rozprzestrzenianiu się tej plagi. „Syndrom celebryty” jest nadal żywy w 2011 roku pomimo recesji, a jednym sposobem na to, aby zatrzymać tych nadętych szarlatanów przed psuciem kościołów jest bojkotowanie ich.

Polecam następujących strażników:

1. Zanim zaprosisz, przeprowadź dochodzenie. Jest mnóstwo wspaniałych podróżujących kaznodziejów, którzy mają prawdziwe namaszczenie i mogą przynieść wielkie błogosławieństwo kościołom oraz organizowanym przez nie imprezom. Zostali nazwani przez Boga ewangelistami, prorokami, nauczycielami apostolskimi liderami, a ci, którzy chodzą w namaszczeniu Ducha Świętego będą wydawać owoce dokądkolwiek pójdą.

Są również w kręgach kaznodziejów oszuści. Niektórzy z nich mieli kiedyś namaszczenie i stracili je; inni rzeczywiście weszli do służby jako podróby i nauczyli się jak łupić naiwne zbory. Nie oddawaj kazalnicy nikomu, kto ma wątpliwą historię kariery. Zawsze badaj wobec kogo są odpowiedzialni. Jeśli nie mają żadnych relacji, nikogo kto nadzoruje, żadnego zespołu polecającego to bierzesz na siebie ogromne ryzyko wpuszczając do kościoła.

2. Zatrzaśnij drzwi przed egotyzmem. Syndrom celebryty łatwo wykryć. Czy odwiedzający kaznodzieja ma ducha sługi, czy przybywa jako ktoś buńczuczy i nieprzystępny? Każdy kto jest zaangażowany w służbę, kobieta czy mężczyzna, powinien mieć postawę Jezusa, który był gotów wjechać do Jerozolimy na osiołku i obmyć nogi Swoich uczniów. Jeśli pozwolisz pysznemu, niezłamanemu kaznodziei zająć kazalnicę, dajesz możliwość zarażania swego zgromadzenia duchowi Lucyfera.

3. Nie dokarmiaj ducha?  Każdy podróżujący duchowny ceni łaskawego gospodarza. Okazujesz szacunek, gdy w czasie jego (jej) pobytu zapewniasz dobry hotelowy pokój, posiłki i transport. Lecz jeśli kaznodzieja żąda traktowania jak celebryta, powinno to budzić twoją czujność.

Słyszałem wiele strasznych historii o tych, którzy domagali się od swoich gospodarzy pieniędzy na zakupy, szczególnego rodzaju egzotycznej wody do pica, limuzyn i manicurzystek. Każdy kaznodzieja, który ostatnio usługiwał w Australii żądał steku, który trzeba było dostarczyć lotniczo przez Pacyfik ze Stanów Zjednoczonych! Można by spodziewać się domagania takich luksusów po jakiejś dziecinnej rockowej gwieździe, lecz takie zachowanie jest karygodne dla sługi ewangelii. Nie zaspokajajcie ich apetytów.

4. Nie toleruj finansowego gwałtu.

Znam pewien przypadek amerykańskiej duchownej, która wybierając się do kościoła w Kanadzie, zażyczyła sobie, aby pastor wynajął cywilne audytorium na co najmniej 1000 miejsc. Pastora nie było stać na wynajęcie takiej hali, lecz ewangelistka stwierdziła, że nie przyjedzie jeśli nie zostanie zapewnione duże miejsce na spotkania. Skończyło się na tym, że ta ewangelistka odwołała przyjazd ponieważ na konferencję zapisało się zbyt mało ludzi, pastor został nabity w butelkę a jego kościół zbankrutował.

Prawdziwy sługa ewangelii nigdy nie wpychałby kościoła w długi, aby zaspokoić swoje egoistyczne zapotrzebowanie na wielkie tłumy. Jezus równie jednakowo zadowalało głoszenie kilku uczniom jak i tłumom, i nie budował swego powodzenia na liczbach. Jeśli popadniesz w pułapkę liczb, będziesz tego żałował.

Pasterz, który troszczy się o swoją trzodę nigdy nie pozwoli na to, aby gościnnie występujący kaznodzieja manipulował zgromadzenie w sprawach finansowych. Gość, który poświęca 30-45 minut na błaganie o pieniądze, czy rzuca dziwaczne twierdzenia o „nadnaturalnym zwrocie” za inwestowanie w jego służbę, jest oszustem, który powinien zostawić służbę i znaleźć sobie pracę w sieci bezpośredniej sprzedaży.

5. Strzeż się dziwnego ognia.

Sługa Słowa przekazuje życie, nie są to tylko słowa jego kazania. Właśnie dlatego tak ważne jest, aby kaznodzieja ewangelii chodził w pokorze, seksualnej czystości i był spójny w sprawach finansów. Jeśli jakiś duchowny dopuszcza do kompromisów w jakiejkolwiek z tych dziedzin to jego namaszczenie będzie ograniczane i może zanieczyścić twoją kazalnicę, zostawiając toksyczny wpływ w zborze.

Rozmawiałem kiedyś z pastorem z Kalifornii, który zaprosił mówce na doroczną konferencję. Zanim jednak kaznodzieja przybył, pastor dowiedział się, że ten człowiek w kazaniach używał obrazów związanych z narkotykami, a nawet porównywał Ducha Świętego do marihuany. Gdy poprosił, aby ten powstrzymał się przed takimi porównaniami w czasie konferencji, ów arogant odmówił. Na szczęście ten pastor zrobił to, co należało: grzecznie lecz zdecydowanie odwołał wizytę.

Czy możemy “po prostu powiedzieć nie” szarlatanom, oszustom, kanciarzom i ewangelistom rockowym gwiazdom, którzy nigdy nie poddali swojego życia dyscyplinie Ducha? Proszę weźcie pod uwagę te ostrzeżenia, badajcie owoc i bądźcie gotowi nie zapraszać.

—————————–

J. Lee Grady jest pomocniczym redaktorem magazynu Charisma. Ostatnia jego wydana książka to:  10 Lies Men Believe (Charisma House)

You can follow him on Twitter at leegrady..


aracer.mobi