Codzienne rozważania_24.04.11

Chip Brogden

Zawsze się uczą, a nigdy do poznania prawdy dojść nie mogą” (2 Tm. 3:7).

Jeśli nasze poszukiwania duchowego wzrostu opiera się na tym, że trzeba się nauczyć kilku faktów z Biblii, zgromadzić kilka smakowitych kąsków informacji pochodzących od tego czy innego nauczyciela, napełnić mózg faktami a bibliotekę książkami i magazynami, ryzykujemy, że oszukujemy samych siebie tym, że znamy Boga, podczas gdy może być tak, że uczymy się tylko „prawd”, bez poznania Prawdy.

Czy już kogoś takiego spotkałeś? Wydaje się, że tacy ludzie zawsze mają właściwe odpowiedzi, lecz mają niewłaściwego ducha. Uporczywie trzymają się swoich szczegółowych opinii i nie da się ich przekonać do czegoś innego. Ich wiedza nie zmienia ich, poza tym, że stają się gorsi: teraz napompowali się w próżności swego umysłu (I Kor. 8:1,2). Prawdziwy duchowy wzrost charakteryzuje łaska (nie uczynki) i wzrastające poznanie Jezusa Chrystusa (2Ptr. 3:18). I utrzymujemy, że takie poznanie Jezusa Chrystusa nie jest osiągalne przez staranie, lecz jest udzielane wyłącznie przez objawienie.

 aracer

Codzienne rozważania_23.04.11

Chip Brogden

A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! i skłnoiwszy głowę , oddał ducha” (Jn. 19:30).

W oryginale, zwrot „Wykonało się!” jest jednym greckim słowem „teleo” , które znaczy: „zapłacone w pełni”. W szczególny sposób potwierdza to fakt, że Jezus całkowicie spłacił dług za nasze grzechy. Lecz „teleo” znaczy również, że proces został zakończony, dzieło zostało spełnione, czy innymi słowy: „Wykonałem zadanie, dla którego przyszedłem”. Bóg jest całkowicie, zupełnie i na zawsze usatysfakcjonowany tą jedną ofiarą Chrystusa na Krzyżu. Obyśmy nigdy nie dali się zadowolić niczym pomniejszym.

Trzymajmy się mocno pełnego zwycięstwa dostępnego dla nas przez Kalwarię! Zabiegajmy o to, abyśmy weszli do wysokości, długości, głębokości i szerokości Krzyża Jezusa Chrystusa!

 

сайта

Co oznacza: „Dzisiaj jest dzień, który dał nam Pan”?

John Fenn

Z pewnością słyszeliście taką pieśń, pochodzącą z początku lat 70tych: „Dzisiaj jest dzień, który dał nam Pan, weselmy się i radujmy się nim…

Ok… a teraz, gdy nie będziecie mogli pozbyć się tej melodii przez następne 24 godziny, zadam wam pytanie: czy wydaje wam się, że ta pieśń mówi o cieszeniu się z tego dnia, w którym jest ona śpiewana? Wiecie o co mi chodzi. Minął ciężki dzień w pracy/szkole/życiu, idziesz na spotkanie modlitewne czy nabożeństwo i jedna z pierwszych pieśni to właśnie ta, aby mimo wszystko radować się tym dniem.

W rzeczywistości ta pieśń jest cytatem z Psalmu 118, śpiewanego z okazji Paschy i mówiącym o ukrzyżowaniu Pana:

Ps. 118:23-24: „Kamień, który odrzucili budowniczowie stał się kamieniem węgielnym. Przez Pana się to stało i to jest cudowne w oczach naszych. Oto dzień, który Pan uczynił weselmy się i radujmy się w nim„.

Widzimy więc, że gdy śpiewamy ją, mowa jest tutaj o dniu, w którym Pan został ukrzyżowany, że to jest właśnie ten dzień w którym mamy się cieszyć i weselić. Jeszcze ciekawsze jest to, że jest kolejne Psalmy 111-118 składają się na Hallel, i były śpiewane w czasie Paschy, z naciskiem w czasie drugiego dnia na Psalm 118, tak jak był rozumiany symbolizm i proroctwo dotyczące ich grzechów i Mesjasza. Znaczy to, że w Ewangelii Mateusza 26:30, zaraz po Ostatniej Wieczerzy, gdy czytamy: „a gdy odśpiewali hymn, wyszli ku Górze Oliwnej„, Jezus najprawdopodobniej zaśpiewał właśnie ten Psalm, słowa mówiące o JEGO ofierze na krzyżu: radujmy się i weselmy się w nim! Poszedł na modlitwę do Ogrodu Getsemane z tymi słowami w sercu…

 

Lecz chwila! Jest jeszcze więcej.

Relacja Ojca do Jego Syna miała się zmienić na zawsze, a jednak gdy świętujemy zmartwychwstanie Jezusa, bardzo rzadko mówimy o tym. Tak naprawdę to w ciągu mojego prawie 40 letniego chodzenia z Panem nie pamiętam, abym kiedykolwiek słyszał takie kazanie, poza swoim własnym. W Dziejach Apostolskich 13:33 Paweł cytuje Psalm 2:7 jako mówiący o dniu, w którym relacje Ojca z Synem miały się zmienić na zawsze:

Wypełnił teraz Bóg dzieciom ich przez wzbudzenie nam Jezusa, jak to napisano w psalmie drugim: „Synem moim jesteś, dzisiaj cię zrodziłem” (wg wersji ang.: „dzisiaj stałem się twoim Ojcem” -przyp.tłum. W ten sposób oddaje to w j.polskim wyłącznie Przekład Nowegi Świata.) Mówić w kontekście dnia zmartwychwstania, że: „dzisiaj jest dzień, w którym stałem się twoim Ojcem!” Co się zmieniło? Myślałem, że Jn 3:16 mówi, że Ojciec tak umiłował świat, że Syna Swego jednorodzonego dał, aby każdy kto weń wierzy miał życie wieczne… prawda? Co więc jest z tym dniem zmartwychwstania, co zmieniło ich relacje do tego stopnia, że Ojciec powiedział: „Dzisiaj stałem się twoim Ojcem”?

 

Ciało Jezusa

Jezus został wzbudzony w fizycznym ciele, które teraz składało się z niebiańskiego materiału (było uwielbione), zatem mogło funkcjonować dwóch rzeczywistościach: materialnej i duchowej. Mógł objawić się w tej rzeczywistości, po czym wrócić do rzeczywistości Ducha, mógł jeść naturalne pożywienie, chodzić z ludźmi i nagle zniknąć i na życzenie wrócić do rzeczywistości ducha/Ducha.

On jest pierwszy z nowego gatunku człowieka, jeśli można użyć tego terminu. To właśnie się zmieniło między Ojcem i Synem. Jezus nie jest już jedynym Synem; po Swym zmartwychwstaniu jest „Pierworodnym z umarłych”.

… aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci…” (Rzm. 8:29).

Lecz wy podeszliście do góry Syjon i do miasta Boga żywego, do Jeruzalem niebieskiego i do niezliczonej rzeszy aniołów, do uroczystego zgromadzenia (23) i zebrania pierworodnych, … ” (Hbr. 12:22-23).

i od Jezusa Chrystusa, który jest świadkiem wiernym, pierworodnym z umarłych i władcą nad królami ziemskimi. Jemu, który miłuje nas i który wyzwolił nas z grzechów naszych przez krew swoją,” (Obj. 1:6).

On także jest Głową Ciała, Kościoła; On jest początkiem, pierworodnym z umarłych, aby we wszystkim był pierwszy” (Kol.1:18).

To właśnie zmieniło się między Ojcem i Synem: On nie jest już tylko jednorodzonym synem, a raczej jest PIERWO-rodnym z umarłych. Nie wiem, który ja jestem w kolejności, ani którym jesteś ty, lecz Jezus jest pierworodnym z umarłych, a my z pewnością jesteśmy w dalszej kolejności. Jezus nie jest już jedynym dzieckiem! To się zmieniło.

 

Bracia

Fakt, że On jest pierworodnym z umarłych i że my jesteśmy po nim, wynosi nas na Jego poziom, do poziomu Jego zmartwychwstania i w tej mocy. Jezus był głęboko świadomy tej zmiany relacji między Nim i Jego Ojcem w chwili zmartwychwstania, ponieważ w Mt. 28:10 mówi: „Nie bójcie się! Idźcie i powiedzcie oznajmijcie braciom, aby poszli do Galilei, a tam mnie ujrzą” (Bracia jako termin obejmujący mężczyzn i kobiety.)

Aż do tej chwili nazwał ich tylko przyjaciółmi przy jednej okazji, lecz natychmiast po Swoim zmartwychwstaniu, nazywa ich braćmi.

…idź do braci moich i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga waszego” (Jn. 20: 17).

Przystało bowiem, aby Ten, dla którego i przez którego istnieje wszystko, który przywiódł do chwały wielu synów, sprawcę ich zbawienia uczynił doskonałym przez cierpienia. Bo zarówno ten, który uświęca, jak i ci, którzy bywają uświęceni, z jednego są wszyscy; z tego powodu nie wstydzi się nazywać ich braćmi” (Hbr. 2:10-11).

W Liście do Rzymian 8: 19-22 Paweł mówi nam o tym, że cała natura wzdycha i znosi bóle porodowe (wespół boleje – przyp.tłum), oczekując objawienia się synów Bożych. To właśnie trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów i zmiany atmosferyczne – natura wzdycha pod ciężarem grzechu, któremu została poddana, oczekując objawienia się synów Bożych.

Paweł podsumowuje (w.23): „A nie tylko ono, lecz i my sami, którzy posiadamy zaczątek Ducha, wzdychamy w sobie, oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego„.

Amen… Ja oczekuję na uwielbione ciało! Nie dlatego, że chcę się znaleźć poza tym, które mam, lecz wzdycham, jak powiedział Paweł: „aby być przyobleczonym z wysokości” (2Kor. 5:4). Gdy więc obchodzimy zmartwychwstanie Pana Jezusa, pamiętajmy o tym, że dzień Jego ukrzyżowania jest (również) dniem radości, ponieważ zostało uruchomione coś, co mamy dziś w Chrystusie: jesteśmy jedno z pierworodnym z umarłych, z naszym Wielkim Bratem, z naszym Panem i Zbawicielem i On nie wstydzi się nazywać nas braćmi.

Zdumiewająca Łaska.

Wiele błogosławieństw,

John Fenn

cwowi @ aol.com

 

раскрутка сайтов интернете

Piękno zamiast popiołu

Ron McGatlin

Świat wkracza w stan ogromnych zmian. Były już w historii takie okresy, gdy cała znana cywilizacja była po wpływem ważnych zmian, które dokonywały się głównie przez wojny i tak zwane naturalne kataklizmy. Niemniej, najważniejsze światowe wydarzenia prowadzące do zmian obejmują wcielenie Chrystusa Jezusa, późniejsze życie oraz zmieniające świat działo Chrystusa Jezusa przez Świętego Ducha Bożego. Okres zmian, w które obecnie wchodzi świat jest główną częścią przemieniającego dzieła Chrystusa Jezusa. Przez ostatnie dwa tysiąclecie ludzkość zmierzała ku celowi, dla którego Jezus przyszedł na ziemię. Przyszedł, aby odnowić królestwa tego świata, aby stały się królestwami naszego Boga. Przyszedł odnowić nas wszystkich, którzy zginęli w pierwszym Adamie.

Jezus przyszedł z przesłaniem pokuty, ponieważ przybliżyło się Królestwo Boże. Przyszedł ogłaszając, że Królestwo Boże wraca na ziemię. Odnowienie królestwa niebios rządzącego na ziemi, jak jest w niebie, w pierwszej kolejności obejmuje odkupienie i oczyszczenie człowieka. Zarządzanie czy panowanie na ziemi zostało przez Boga przekazane w Adamie ludzkości. Ludzkość musi być w pełni odkupiona, oczyszczona i święta, aby właściwie i w pełni odkupić świat i wszystkie jego systemy ku niekwestionowanemu rządowi Bożemu.

W tym pojawiającym się wieku królestwa spisane Słowo Boże świeci świeżym światłem. Jest obecnie więcej objawienia niż było w czasach ograniczonego zrozumienia ery przemijającego kościoła. Pierwsza interpretacja królestwa jako zbawienia, uświęcenia czy oczyszczenia ludzi była konieczna. Muszą być oczyszczeni i święci ludzie na ziemi, aby wprowadzić do natury istnienie Bożego odkupienia i oczyszczenia świata.

Punk ciężkości przenosi się teraz z początkowej części ewangelii skupionej na człowieku na Boga w Chrystusie Jezusie w Jego Królestwie na ziemi. To głoszenie ewangelii królestwa nie dotyczy człowieka, lecz Boga i Jego Królestwa na ziemi, jak to jest w niebie. Już nie chodzi przede wszystkim o dostanie się do nieba, gdy umrzemy, lecz o sprowadzenie niebios na ziemię, kiedy jeszcze jesteśmy żywi. Pełniejsza ewangelia królestwa Boże ma potencjał nie tylko zmiany ludzi ze świata, lecz również przemiany całego świata.

Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.

Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony.

Kto wierzy w niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony dlatego, że nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego.

A na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe.

Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie zbliża się do światłości, aby nie ujawniono jego uczynków. Lecz kto postępuje zgodnie z prawdą, dąży do światłości, aby wyszło na jaw, że uczynki jego dokonane są w Bogu” (Jn. 3:16-21).

Dzięki zjednoczeniu w Duchu z Chrystusem (Chrystus mieszkający w nas i my w Nim), Jezus wypuszcza na ziemię wielu synów, w których mieszka Chrystus, aby wykonać pracę, która została rozpoczęta, gdy był w Swym naturalnym ciele na ziemi. Ciało składające się z licznych członków zaczyna być łączone razem, aby stało się Jednym Duchem i jednym umysłem – Duchem i umysłem Chrystusa. Chrystus w Jego ciele o wielu członkach będzie dokonywał tych samych dzieł, których dokonywał w ziemskim ciele a nawet większe, aby dokończyć Swego dzieła odkupienia tego świata ku królestwu Bożemu.

 

Z przyjściem światła królestwa związane jest potępienie.

Wspaniałe światło Królestwa Bożego ponownie spływa jasno na ziemię w synach Bożych, zwiastunach. Zwiastuni nie są elitą, lecz to ci, którzy przez złamanie i pokorę doświadczyli pochłaniającego Bożego ognia śmierci ku życiu i zmartwychwstaniu Chrystusa Jezusa, który teraz żyje tam, gdzie oni wcześniej żyli. Ostatecznie wielu pójdzie ścieżkami, przebytymi przez prekursorów.

W powyższym fragmencie Jezus powiedział o potępieniu niewierzących. Światło ewangelii królestwa nie jest przyjmowane czy mile widziane przez wszystkich. Nawet ci, którzy są chrześcijanami i wierzą ewangelii zbawienia mogą nie wierzyć ewangelii królestwa. Tak więc, nie wejdą do światłości królestwa, lecz zatrzymają się na poboczu. Moim zdaniem otrzymają zgodnie ze swoją wiarą i będą w niebie, jak wierzą. Niemniej, stracą udział w cudownej, zachodzącej na tym świecie przemianie królestw tego świata w królestwa Boże.

 

Ognie sądu mają za zadanie oczyszczenie.

Są jeszcze inne tłumy ludzi, którzy nie wejdą do światła Chrystusa Jezusa i Jego Królestwa. Nienawidzą światłości i kochają ciemność, ponieważ ich uczynki są złe. Nie wejdą do światłości Królestwa, ponieważ zostanie ujawniona ich zła wola i zdecydują się pozostać ślepi na ewangelię królestwa.

Świat zostanie oczyszczony. Zło tych, którzy wchodzą wcześniej do światła królestwa zostanie objawione im samym oraz innym. Natychmiastową reakcją będzie złamanie i pokuta. To jest oczyszczająca śmierć, która prowadzi do napełnienia zmartwychwstałym życiem Chrystusa.

Ci, którzy nie wejdą do światłości będą cierpieć potępienie i muszą szybko zwrócić się ku światłości lub ryzykują usunięcie z ziemi przez oczyszczające sądy Boże. W tym dniu Pańskim, który jest nad nami, osąd przychodzi jako karcenie ku oczyszczeniu synów Bożych ku życiu. Niemniej, sąd Boży przychodzi przeciwko ludziom, którzy nie zwrócą się do światłości i nienawidzą jej, a kochają ciemność i nie pozostanie z nich na ziemi resztka. Tak więc świat zostanie oczyszczony ze zła albo przez oczyszczenie ku odkupieniu ludzi, albo przez ich usunięcie.

Ze wszystkimi, którzy umierają w Panu spotka się anioł Pański i zaniesie ich do przeznaczenia w Panu. Niemniej, z tymi, którzy zginą, nie będąc w Panu, tak nie będzie. Bóg nie chce, aby ktokolwiek zginął i jest miłosierny aż do końca. Wszystko, co można zrobić dla zbawienia będzie zrobione aż do ostatecznej granicy. Wielu przyjdzie do Pana, w miarę jak natężenie sądów będzie wzrastało.

 

Poza popiołami sądów.

Poza ogniem sądu, Bóg da piękno zamiast popiołu (w BT – zawój zamiast popiołu – przyp.tłum.). Gdy nasze życie zostanie wypalone na popiół i nie pozostanie już niczego, z czego można by budować je takie jak było dawniej, Bóg da życie Chrystusa w nas, w Jego świętym ludzie. Oblubienica bez skazy, zmazy czy czegokolwiek w tym rodzaju, o czystym i świętym sercu, będzie wprowadzać królestwo Boże na ziemi jak jest w niebie. Już teraz dzieje się to w życiu prekursorów, synów i córek, którzy znoszą ogień osobistego sądu i są oczyszczani przez śmierć byłego życia, i odnowienie Ducha Chrystusa przenikającego ich ducha znacznie bardziej dominującym Duchem zmartwychwstałego życia.

Iz. 61:3-4: „abym dał płaczącym nad Syjonem zawój zamiast popiołu, olejek radości zamiast szaty żałobnej, pieśń pochwalną zamiast ducha zwątpienia. I będą ich zwać dębami sprawiedliwości, szczepem Pana ku Jego wsławieniu. I odbudują starodawne ruiny, podźwigną opustoszałe osiedla przodków, odnowią zburzone miasta, osiedla opustoszałe od wielu pokoleń

Obj.11:15: „I zatrąbił siódmy anioł; i odezwały się w niebie potężne głosy mówiące: Panowanie nad światem przypadło w udziale Panu naszemu i Pomazańcowi jego i królować będzie na wieki wieków„.

 

 

Dążcie do miłości,

ona nigdy nie zawodzi,

a królestwu Jego nie będzie końca.

 

Ron McGatlin

basileia  @ earthlink.net

 

 продвижение сайта

Codzienne rozważania_22.04.11

Chip Brogden

Gdyż w Nim mieszka cieleśni cała pełnia boskości, i macie tą pełnię w Nim” (Kol 2:9,10).

Obawiam się, że tak naprawdę nie doceniamy tego, że Bóg nie dał nam RZECZY, lecz wszystko zebrał Chrystusie, umieszczając siebie w Swym Synu. Mając Syna, posiadając Syna, będąc jedno z Synem, mamy i posiadamy wszystko czym jest Bóg. Nigdy kwestią nie było szukanie u Boga dziesięciu, stu czy tysiąca różnych rzeczy.

Jeśli nie znamy tego z osobistego doświadczenia to powinniśmy co najmniej z Pism wiedzieć, że CHRYSTUS JEST DAREM BOGA, a wtedy nasze doświadczenie stanie się zgodne z Bożą Myślą. Jeśli przyzwyczajony jesteś do szukania „duchowych rzeczy” (miłość, radość, pokój , namaszczenie, moc, błogosławieństwo itp.)  to to przesłanie jest w szczególny sposób skierowane do ciebie, choć my wszyscy korzystamy z nieustannego przypominania o tym, że Chrystus jest Jednym Bożym Darem.

– – – – –

Share your comments:

http://InfiniteSupply.Org/april22

 раскрутка

Codzienne rozważania_21.04.11

Chip Brogden

Wraz z nim zostaliście pogrzebani w chrzcie, w którym też zostaliście wespół wzbudzeni” (Kol. 2:12).

Możemy mówić o siłach natury, obserwować ich skutki, a czasami nawet przewidywać co zrobią, lecz nie możemy kontrolować ich ani nic z nimi zrobić. Podobnie możemy obserwować pewne duchowe prawdy, zasady i prawa, które stworzą Niebiański Porządek, lecz nie możemy ich kontrolować ani manipulować nimi, aby osiągnąć własne cele.

W rzeczywistym doświadczenia niewidzialne okresy duchowego wzrostu może nie będą tak wyraźne jak widoczne składniki naszego świata. Nasza duchowa podróż nie będzie prawdopodobnie korespondować z naturalnym porządkiem pór roku, lecz w naszej duchowej drodze okresy: życie, śmierć, pogrzeb i zmartwychwstanie, są równie istotne dla duchowego wzrostu, jak cztery pory roku są konieczne dla życia stworzenia.

Niebiański Porządek istnieje dla naszego stałego duchowego wzrostu i dojrzałości.

– – – – – –

Share your comments:

http://InfiniteSupply.Org/april21

 сайт

Cicha eksterminacja irackich „chrześcijańskich psów”

Raymond Ibrahim

FrontPageMagazine.com

19 kwietnia 2011

http://www.meforum.org/2878/iraq-christians-persecution

W zeszłym tygodniu iracki muzułmański naukowiec wydał fatwę, stwierdzając, wśród innych barbarzyństw, że: „dopuszczalne jest rozlewanie krwi irackich chrześcijan”. Wzniecenie tego czym fatwa jest, nie wymaga więcej słów.

O ile atak z października zeszłego roku na kościół w Bagdadzie, w którym zginęło około 60 chrześcijan, jest powszechnie znany i uzyskuje dostęp do informacji w mainstream-owych mediach, faktem jest, że od chwili, gdy amerykańskie siły usunęły Saddama Husseina w 2003 roku, dla chrześcijan życie w Iraku stało się piekłem na ziemi.

Wśród innych okrucieństw, ścinanie głów i krzyżowanie chrześcijan nie należą do rzadkości; przesłanie mówiące „wy, chrześcijańskie psy, wyjeżdżajcie lub gińcie” są typowe. Islamiści uważają kościół za „sprośne gniazdo pogan” i straszą „eksterminacją irackich chrześcijan„. Jan Eibner, dyrektor Christian Solidarity International w ostatnim liście do Prezydenta Obamy dobrze podsumowuje sytuację:

Groźba eksterminacji nie jest pusta. Od upadku reżimu Saddama Husseina w wyniku skierowanej na nich przemocy ponad połowa populacji chrześcijan została zmuszona do ucieczki ze swoich domów i są dziś

Irakijczyk rozpaczający na pogrzebie dwóch braci zamordowanych za to, że byli chrześcijanami

rozproszeni po całym kraju. Według informacji podawanych przez Hammurabi Human Rights Organization ponad 700 chrześcijan zostało zabitych w tym biskupi i księża, a 61 kościołów padło ofiarą ataków bombowych. Siedem lat po przeprowadzeniu Operation Iraqi Freedom, katolicki biskup, Louis Sako z Kirkuk przekazuje: „W Iraku ten, kto nie jest muzułmaninem jest obywatelem drugiej kategorii. Często koniecznością staje się nawrócenie lub emigracja, ponieważ w przeciwnym wypadku ryzykuje się życiem”. Ta anty chrześcijańska przemoc podtrzymywana jest przez szeroko rozpowszechnioną kulturę muzułmańskiej supremacji, która sięga daleko poza tych, którzy pociągają za cyngiel czy odpalają bomby.

 

Wielką ironią, oczywiście, jest to, że prześladowania chrześcijan gwałtownie wzrosły pod amerykańską okupacją. Jak ujmuje to główny urzędnik Watykanu, chrześcijanie „paradoksalnie byli lepiej chronieni przez dyktaturę” Saddama. Jakie to robi wrażenie, że pod Saddamem, który notorycznie łamał prawa człowieka, chrześcijanie mieli się lepiej niż pod demokratycznym rządem sponsorowanym przez humanitarną, jak niektórzy powiedzieliby „chrześcijańską”, Amerykę?

Wydaje się, że Saddam, podobnie jak kalif Bagdadu, wykorzystywał lepiej wykształconych chrześcijan, którzy nie stanowili dla niego zagrożenia, jak jego bliski współpracownik Tariq Aziz. Co więcej, z korzyścią dla chrześcijan trzymał na krótkiej smyczy krajowych islamistów, którzy nienawidzili go jako świeckiego apostatę nie mniej niż chrześcijan.

I odwrotnie: przez umocnienie „tych ludzi” Stany Zjednoczone nieświadomie wyrządziły zło chrześcijańskiej mniejszości. Przez naiwne wpajanie wartości Zachodu muzułmanom, amerykańskie przywództwo stale myśli, że „ludzie władzy” w naturalny sposób staną się liberalną, egalitarną społecznością, pomimo oczywisty dowodów zaprzeczających temu. Faktem jest, że w arabsko muzułmańskim świecie tradycyjnie „rządy większości” oznaczają dominację większego plemienia nad mniejszym, czyli islamską dominację.

Tak czy inaczej, gdy już kreatura „ludzi władzy” zostanie wypuszczona, mniejszości – w szczególności rdzenni chrześcijanie – idą na pierwszy ogień prześladowań. Faktycznie, dowody wskazują na to, że wspierany przez Amerykan „demokratyczny” rząd Iraku umożliwia i wzbudza prześladowania chrześcijan. (To wszystko wywołuje istotne pytanie: Czy tyrani tacy jak Saddam, Mubarak, Kadafi, kształtują brutalne społeczeństwa czy też z natury brutalne społeczeństwa wymagają tyranów o ciężkiej ręce, aby utrzymywać je w porządku?)

Inny wskaźnik mówiący o tym, że umocnienia muzułmańskich mas oznacza cierpienie chrześcijan jest taki, że choć iraccy chrześcijanie stanowią zaledwie 5% populacji, to składają się na 40% uciekinierów opuszczających Irak. Tak samo jest obecnie w Egipcie: „wzrastająca ilość spośród 8-10 milionów egipskich Koptów szuka sposobu na wydostanie się spod wzrastającego wykorzystywania przez islamistów narodowej rewolucji, która obaliła w lutym wieloletnią dyktaturę Mubaraka”.

Zniszczenia irackich kościołów

Egipskie problemy są wewnętrzne, podczas gdy prześladowanie irackich chrześcijan jest bezpośrednim wynikiem amerykańskiej interwencji. Jeszcze bardziej ironiczne jest podejście Obamy: usprawiedliwiając amerykańską interwencję w Libii głównie humanitarnymi zwrotami, zadeklarował ostatnio, że, o ile „prawdą jest, że Amerykanie nie mogą używać wojska we wszystkich przypadkach prześladowań … to nie może to być wymówką, aby nie działać w ogóle na rzecz tego, co jest właściwe”.

Zaprawdę, prawdziwe. Tak, jak Obama „działa na rzecz tego, co właściwe” dając militarną ochronę al Kaidzie powiązanej z libijską opozycją, iraccy, rodowici chrześcijanie nadal są eksterminowani, pod samym militarnym nosem Amerykan w Iraku.

Widzicie, w nieustannych próbach pozyskania tych bardzo pożądanych, lecz zawsze ulotnych „muzułmańskich serc i umysłów” – czym Obama obciążył nawet NASA – amerykańskie przywództwo świadomie ignoruje nieludzkie traktowanie islamskich „chrześcijańskich psów”, których wystarczy zaledwie wymienić, aby było to przyczyną niepokoju muzułmanów.

– – –

Raymond Ibrahim jest zastępcą dyrektora Middle East Forum

Tekst może być publikowany i przekazywany pod warunkiem umieszczenia jako części integralnej wszystkich informacji na temat autora, miejsca publikacji i linku do oryginału.

 раскрутка сайта