Wizja dla Izraela_11.02.11

AKTUALNOŚCI Z JERUZALEMU

Informacje i intencje do modlitwy za służbę Składu Józefa i za Izrael

źRóDŁO: Vision für Israel e.V. · Tel. (D) 00 49 89-566 595 · Fax (D) 00 49 89-5464 5964

eMail: Info@VisionfuerIsrael.de · Web: www.VisionfuerIsrael.de

Piątek, 11 lutego 2011

Bo oto ciemność okrywa ziemię i mrok narody, lecz nad tobą zabłyśnie Pan, a jego chwała ukaże się nad tobą. I pójdą narody do twojej światłości, a królowie do blasku, który jaśnieje nad tobą” (Iz. 60,2-3).

WASZE DATKI SĄ BARDO WIELE WARTE – Proszę pomóżcie nam nadal wspomagać ofiary terroru i inne rodziny, które żyją w ubóstwie oraz ludziom starszym będącym w potrzebie. Więcej informacji uzyskacie w naszym biurze w Monachium pod tel.: 0049 89 566 595 lub na stronach internetowych http://www.visionfuerisrael.de/spenden. Z góry serdecznie dziękujemy.

MUBARAK WYCOFUJE SIĘ I OPUSZCZA KAIR – Po 18 dniach protestów 11 lutego egipski prezydent Hosni Mubarak oddał władzę. W poprzedni wieczór jeszcze pogrzebał wszystkie nadzieje na rychłe odejście i w transmitowanym na cały kraj przemówieniu zapowiedział, że wprawdzie odda część pełnomocnictw wiceprezydentowi Omarowi Sulejmanowi, nie będzie jednak wsłuchiwał się w „zagraniczne przepisy”; chce dalej stać na straży konstytucji, a władzę przekazać temu kto we wrześniu wygra wolne i przejrzyste wybory. W piątek jednak przekazał armii kierowanie krajem a sam uciekł do swojej rezydencji w Sharm Al-Shaik. Świętowano jego rezygnację nie tylko w Egipcie. Także w Bejrucie w Libanie odpalono fajerwerki. Prowadzona przez szyickich islamistów telewizja al-Manar TV również nie kryje zachwytów. (Jerusalem Post)

EGIPT: CHRZEŚCIJANIE MAJĄ POWODY DO OBAW – Zmiany jakie nastąpiły w Egipcie niekoniecznie mogą mieć dobre konsekwencje dla zamieszkałych w kraju chrześcijan. Istnieje nawet niebezpieczeństwo, że do władzy dojdzie ktoś, kto nie będzie tak dla nich tolerancyjny jak Mubarak, który według znanego korespondenta Maged „był przynajmniej 10 razy lepszy od bractwa muzułmańskiego.” Bractwo to określił jako „matkę wszelkich obaw”, a sytuację chrześcijan w Egipcie opisał jako „koszmar”: „około 90% ludzi wierzy tu, że pójdzie do nieba jeśli odetnie komuś głowę”. Jeśli Koptowie i inni chrześcijanie za Mubaraka nie byli specjalnie chronieni to teraz sytuacja najprawdopodobniej znaczni się pogorszy, kiedy bractwo muzułmańskie przejęłoby kontrolę nad krajem. „Bractwo muzułmańskie od dawna czuje się zobowiązane założyć w Egipcie państwo muzułmańskie, w którym rządzi szariat” – twierdzi Nina Shea, dyrektorka centrum wolności religijnej w Nowym Jorku. Koptyjscy chrześcijanie i inni chrześcijanie mają powód do troski ponieważ ich status może zostać tak zmniejszony że może kiedyś zostać zabronione nawet obchodzenie Bożego Narodzenia czy ślubów czy innego publicznego wyrażania swojej wiary. Shea twierdzi, że chrześcijanie będą zakwalifikowani, jako niebezpieczni. Poza tym może dojść do masowego eksodusu z Egiptu jak z Iraku. Biorąc pod uwagę wielkość chrześcijańskiej populacji w Egipcie Shea podkreśla, że byłoby to jednoznaczne z końcem różnorodności i pluralizmu na Bliskim Wschodzie, co nieuniknienie prowadzić będzie do większej muzułmańskiej radykalizacji. (Fox News) „Bo oto bezbożni napinają łuk, Przykładają strzałę do cięciwy, Aby ukradkiem miotać ją na prawych” – Psalm 11,2

OSŁABIONA GOSPODARKA PO PROTESTACH – Do 10 lutego rząd Egiptu opierał się rosnącym naciskom z USA (wraz z ich najważniejszymi sojusznikami) oraz żądaniom demonstrantów domagających się radykalnych politycznych reform. Tysiące wytrzymały na placu Tahir, setki nocowały nawet w pobliżu budynku parlamentu. Demonstranci zamierzali pozostać na miejscu aż do czasu ustąpienia Mubaraka. W życiu gospodarczym i zwykłych ludzi pojawiły się obawy o ekonomiczne następstwa ostatnich dwóch tygodni. Przez ostatnie 30 lat rząd Mubaraka nie przejmował się żądaniami mieszkańców. Egipt ze swoimi 82 milionami mieszkańców stoi u progu katastrofy ekonomicznej ponieważ duże działy gospodarki są sparaliżowane strajkami. Całe tygodnie plac Tahir wiecował – pociągi nie jeździły, zapasy żywności się wyczerpały, a najważniejsze drogi były zablokowane przez demonstrantów. (Haaretz, DEBKA)

IZRAEL MUSI WIĘCEJ WYDAĆ NA PALIWA – Szef badający eksplozję gazu na półwyspie Synaj w ostatnim tygodniu, powiedział, że czterech zamaskowanych ludzi odpaliło bombę. Sędzia Abdel Nasser el-Tayeb powiedział w ostatni poniedziałek, że ochroniarze na przesłuchaniu wyjawili, że napastnicy wjechali włamując sią na tren dwoma samochodami, krótko przetrzymali ochroniarzy a ładunek wybuchowy odpalili zdalnie przez radio. Od tego momentu Izrael dziennie wydać musi 1,1 miliona Euro na alternatywne środki napędowe, bo z Egiptu na razie nie otrzymuje gazu. Saul Zemach dyrektor generalny narodowego ministerstwa infrastruktury mówi że od dwóch tygodni od napadu terrorystycznego na gazociąg Egipt nie eksportuje gazu. Izraelskie elektrownie zmuszone są spalać płynne paliwa jak diesel i mniej wartościowe oleje, które kosztują 10 razy więcej od gazu. Około 40% prądu produkowanych jest w Izraelu z gazu ziemnego, z czego połowa pochodziła z Egiptu. (UPI)

SAUDYJSKI KROL ABDULLAH CHCE MUBARAKOWI POMOC JEŚLI USA WSTRZYMAJĄ POMOC – Co roku USA pomagało swojemu sojusznikowi Egiptowi pomocą w wysokości 1,1 miliarda €. Król Abdullach z Arabii Saudyjskiej ostrzegł ostatnio prezydenta Obamę, że wstrzymanie tej pomocy byłoby poniżeniem prezydenta Mubaraka. Abddullach powiedział Obamie, że nie powinien zawstydzać Mubaraka tylko z powodu protestów. Rząd Obamy wahał się w tę i z powrotem; z jednej strony chciał popierać Mubaraka, z drugiej chciał stanąć po stronie narodu, który od tygodni domagał się wycofania się prezydenta Mubaraka. Poprzez poparcie Egiptu Obama chciał nadal mieć wpływ na politykę w regionie, gdzie autokratyczni przywódcy walczą by swoje narody utrzymać w spokoju. Do piątku USA nie żądał wprost dymisji Mubaraka. Z końcem stycznia słychać było najpierw o przemyśleniu pomocy 1,1 miliarda Euro, wkrótce potem mowy była o nie poddawaniu w wątpliwości tej pomocy. (Haaretz)

PRZYSZŁOŚĆ JORDANII – Jordański król Abdullach II ma wszelki podstawy by przemyśleć problemy co do przyszłości haszymickiej monarchii. Wiele klanów z których w 40% składa się społeczeństwo Jordanii nie uważa mianowania nowego premiera za krok w dobrą stronę. Długi czas klany popierały rodzinę królewską w Ammanie; jak król mógłby rządzić bez nich trudno sobie wyobrazić. W oświadczeniu podpisanym przez wodzów 36 klanów mówi się o tym, że „Tunezyjski i egipski huragan wcześniej czy później przyjdzie do Jordanii. Żałujemy, że reżym otoczył się grupą skorumpowanych partnerów biznesowych”. To oświadczenie odebrane zostało jak wielkie wyzwanie dla króla Abdullaha II. Niektórzy Jordańczycy obawiają, się inflirtracji niektórych klanów przez radykalnych muzułmanów i ich podburzania przeciw królowi, tak że staną się narzędziem Bractwa Muzułmańskiego. To niezadowolenie klanów nie jest jednak jedynym problemem. Wielu Arabów tzw. palestyńskich boryka się z biedą i stają się łatwym łupem Hisb-Allahu i Bractwa Muzułmańskiego albo obu tych grup łącznie, które chcą by rodzina królewska została zastąpiona przez islamski „kalifat“. Jeśli Arabowie zdobędą się na strącenie monarchy w rzeczywistości stanie się tzw. Palestyną – państwem zamieszkałym przez Arabów tzw. palestyńskich. Zajmowaliby oni więc trzy obszary: Strefę Gazy, Samarię i Judeę (Zachodni Brzeg Jordanu) i Jordanię. (Hudson-Institut, New York) [Wszyscy tzw. palestyńczycy są w rzeczywistości obywatelami Jordanii, gdzie po II wojnie światowej zostało utworzone dla nich specjalne państwo. Z powodu licznych spisków i zamachów król Jordanii wygnał część Arabów a reszta ledwo wegetuje w specjalnych obozach .(przyp. tłum)]

IZRAELSCY ŻOŁNIERZE RATUJĄ ARABSKIE DZIECKO – Czterech sanitariuszy izraelskich sił obrony (IDF) pomogło w poniedziałek ciężarnej kobiecie, która w dolinie Jordanu dostała bolów porodowych. Żołnierze przenieśli kobietę do karetki i przewieźli do szpitala wojskowego gdzie urodziła swoje dziecko. Dziecko miało problemy z oddychaniem zostało odratowane i przewiezione helikopterem do szpitala w Jerozolimie. „Żołnierze rzeczywiście walczyli o życie dziecka. To było fascynujące oglądać ich w akcji. Nie poddali się i udowodnili, że nie ma nic bardziej cennego jak uratować jedno życie” – stwierdził przedstawiciel armii, który był na miejscu akcji ratunkowej. (Ynet)

IRAN KSZTAŁCI NA ŚWIECIE SWOICH NAUKOWCÓW DO PROGRAMU ATOMOWEGO – Były irański administrator przyznał, że pomógł sprowadzić do Iranu naukowca z Północnej Korei. Irańskie uwagi, że program służy tylko celom cywilnym okazały się tylko zasłoną dymną. Iran zbudował światową siatkę dla kształcenia naukowców specjalnie na potrzeby ich programu atomowego. Administrator ten uważa, że Iran opiera się głównie na pomocy z Korei Północnej. Iran rozgląda się także za fachowcami z Afryki, którzy specjalizują się w budowie rakiet i zakładów programu atomowego. (Haaretz) Proszę módlcie się o to, by objawić światu zamiary Iranu zniszczenia Izraela i by zostały one unicestwione jak np. wirusem Stuxnet.

Dziękujemy Panu za Wasze modlitwy

Barry, Batya i zespół VfI

tłum z niem. MWNпродвижение сайта

Codzienne rozważania_12.02.11

Brogden Chip

On tego, który nie znał grzechu za nas grzechem uczynił, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością Bożą ” (2Kor. 5:21).

Gdy poddajemy się Krzyżowi, Bóg identyfikuje nas z Chrystusem tak, jakbyśmy to my byli bezgrzeszni. Jezus staje się naszą mądrością, sprawiedliwością i odkupieniem (1Kor. 1:30). NIe jest tam mowa o tym, że On daje nam te rzeczy, lecz że On jest nimi dla nas.

Czy Jezus został ukrzyżowany za Jego grzechy? Nie, ukrzyżowany został za nasze grzechy. Czy jesteśmy teraz mądrzy, sprawiedliwi i odkupieni ze względu na cokolwiek co uczyniliśmy? Nie. Po prostu Bóg utożsamia nas z Chrystusem tak, jakbyśmy zostali ukrzyżowani razem z Nim. On traci wszystko, my wszystko zyskujemy. To dlatego zbawienie zaczyna się od pokuty, poddania i wiary w Chrystusa i Jego skończone dzieło na Krzyżu. Nie można tego osiągnąć inaczej. Jakże wspaniałego Pana mamy!

– – – – – –

Share your comments:

http://InfiniteSupply.Org/february12раскрутка

Być pastorem w stylu Królestwa


Kingdom Pastoring

Dr  Stephen Crosby

Ubłocenie administracyjną melasą to nie to samo, co bycie pastorem w Królestwie. Wiele z „dobrze prowadzonych” społeczności trwa w duchowym bezwładzie i myli administracyjną skuteczność z życiem Królestwa. Może wydawać się, że las jest miejscem chaotycznym, lecz tam roi się życie. Jeśli zaś dobrze się przyjrzeć, ten pozorny chaos charakteryzuje porządek życia. Z drugiej strony, dobrze oporządzony cmentarz jest szczytem przyzwoitości, szacunku, skuteczności, przewidywalności oraz braku zakłóceń. Nic się tam nie zmienia poza rosnącą trawą. Jest to również królestwo martwych. Słabe zarządzanie/ organizacja nie jest cnotą, dobra administracja jest korzystna, ale one w żaden sposób nie określają tego czym jest istota bycia pastorem w Królestwie.

Dla wielu, „doskonały pastor” powinien być podobny do wiernego kustosza cmentarnego, najlepiej z męską anatomią i kobiecą psychiką… nieszkodliwa zamyślona dusza, która nigdy nie prowokuje, ani nie sprzeciwia się, nie da się go wyprowadzić z równowagi a jego uśmiech daje do zrozumienie, że bez względu na to, co robimy, lub czego nie robimy, . . . Jezus kocha nas i jest w porządku. Bóg chce nas błogosławić, uszczęśliwić i zrealizować nasze marzenia, jeśli tylko będziemy postępować zgodnie z Jego podręcznikiem szczęścia: Biblią. Korzystanie z ludzkiej siły czarującej osobowości, ciepłego uśmiechu, łagodnego głosu, kupieckich zdolności promocyjnych i rynkowych wzmacnia ten system wartości i skuteczność gromadzenia ogromnych ilości ludzi w budynku, lecz są to cechy powołania pastora Królestwa.

Pasterze Królestwa są powoływani i namaszczani przez Jezusa, aby troszczyć się o ludzi w unikalny sposób, przy pomocy unikalnych darów. Pasterze są ludźmi „łagodzącymi duszę” – bezpośrednimi opiekunami dusz, a nie dyrektorami administracyjnymi, którzy delegują zadanie troski o ludzi liderom małych grup, sami zajmując się zarządzaniem organizacją. Naprawdę tak jest, że na pewnych seminariach, przyszli „pastorzy” są uczeni tego, że ich obowiązkami są duszpasterstwo i administracja.

To nie jest pastorowanie, które cechuje Królestwo.

Nie można być pastorem ludzi na odległość. Można przekazywać tłumowi wykłady/kazania, Jezus często tak robił, lecz nie można paść tłumu. Jeśli „pastor”, jak jakiś Czarownik z Krainy Oz, spędza więcej czasu na prowadzeniu”systemu” zza sceny, pociągając za różne dźwignie mechanizmów organizacji, zamiast angażować się bezpośrednio w pracę z ludźmi, to taki osobnik pomylił powołanie, a tak naprawdę to nigdy go nie miał. Zastanowienie się nad sobą i pokuta są w takim wypadku właściwe.

Praca z rzeczami i systemami ma w sobie wielki urok. Szczerze mówiąc: jest łatwiejsza. Wysiłek jest zazwyczaj uznawany i nagradzany. Na systemie można wymusić porządek i doprowadzić do działania jeśli włoży się w to pewien wysiłek. Z drugiej strony, ludzie,… wiecie, tak zazwyczaj tak nie reagują. Kiedy system dobrze działa a plany są realizowane ludzkie ambicje są dobrze karmione, natomiast jeśli trzeba stać się nawozem przemiany czyjegoś życia to krzyżuje ambicje. Być pobudzonym przez Chrystusa do troski o ludzkie dusze jest świętym i wysokim powołaniem, o wiele bardziej wyzywającym niż sprawdzanie czy ostatni batonik w barze w foyer jest właściwie ułożony na niedzielę i realizacja planu pięcioletniego. Biblijne pasterzowanie jest zdefiniowane krzyż Chrystusa, a nie Wharton School of Business.1 (Szkoła Biznesu).

Biblijne bycie pastorem obejmuje dwa elementy: terapię i przemianę. Terapia składa się z uzdrowienia, żywienia, trosko, łagodności i zagnieżdżanie. Transformacja to z kolei: uczniostwo, wyzwania, wzrost i misja. Jeśli troska o tych w gnieździe jest większa od gromadzenia tych spoza to pojawia się stagnacja a często izolowany elitaryzm. Jeśli misja zdobywania zgubionych przerasta troskę o już obecnych, cierpi na tym wzrost osobisty a na horyzoncie pojawia się rozpad relacji. Aby właściwie reprezentowane były pasterskie zainteresowanie Jezusa ludźmi, jedno i drugie musi być obecne w każdej społeczności,

Na szczęście zgadzamy się co do tego, że Jezus jest dla nas wzorem pastora/pasterza. Powiedział, że być „dobrym pasterzem” to znaczy zostawić 99 owiec, które są już w zagrodzie, aby znaleźć jedną, której tam nie ma (Łk. 15:1-7). Ten fragment rutynowo jest źle interpretowany jako usprawiedliwienie dla „pastora”, aby ganiał za każdym niezadowolonym, zdenerwowanym nieobecnym członkiem społeczności, aby błagać go i nakłaniać do powrotu do regularnego uczestnictwa w spotkaniach (sprowadzając razem z nim jego pieniądze!). Nic bardziej mylnego. Przypowieści z 15 rozdziału Ewangelii Łukasza są MISYJNE: zgubiona owca (mam takie owce, które nie są w tej owczarni – Jn10:16), zgubiona moneta, zgubiony syn. Zajmują się one TYM, CO ZGUBIONE, a nie wiecznym kojeniem tych, którzy są już zgromadzeni.

Dobry pasterz robi coś znacznie więcej niż dostarczanie żywności obecnym. Dobry pasterz jest źródłem przemian i misji, tak jak TEN Dobry Pasterz. Jeśli jednostka z pasterskim powołaniem nie ma osobiście siły w kategoriach przemiany, prowokowania i misji ŻYWOTNĄ sprawą jest wprowadzenie tych łask do obiegu krwi społeczności przez innych obdarowanych łaską członków. Jeśli ktoś nie ma poczucia bezpieczeństwa, jest człowiekiem terytorialnym i kontrolującym to nigdy się to nie zdarzy.

Jest powód, dla którego Chrystus dał wszystkie dary w 4 rozdziale Listu do Efezjan. Nie jest możliwe właściwe reprezentowanie Jezusa przez Jego Ciało na ziemi, jeśli nie ma wkładu każdej z nich. Wynikiem pięciuset lat protestantyzmu uznającego podział na duchownych i laików, nadmiernego podkreślania, chorej definicji i kulturalnie określonego sposobu funkcjonowania „bycia profesjonalnym pastorem” i bezpodstawnej teologicznie eliminacji dwóch spośród 4 darów z Ef. 4 przez większość kościoła, jest jego katastrofalna sytuacja.

Żyjemy w dniach, gdy Duch Pański wprowadza zmiany i korektę kierunku Swego kościoła. O ile ekscytujące jest żyć w takich czasach, nie znaczy to, że pewne dobrze okopane interesy nie będą się sypać czy już się nie sypią.

Duch Pański zaczyna inaczej kroić Swoje ciasto. Niektórym ubędzie, innym przybędzie a to po to, aby całość skorzystała. Jako społeczności chodzących martwych mężczyzn i niewiast, lepiej uczynimy uczestnicząc w boskim planie przeorganizowania, zamiast brać udział w próżnych walkach o strefy wpływów.

________________

1. W zeszłym tygodniu naprawdę usłyszałem w lokalnym chrześcijańskim radiu pewnego „dobrze prosperującego” pastora, który beztrosko twierdzi: „Prowadzenie kościoła niczym nie różni się od prowadzenia biznesu. Chodzi tylko o to, aby pozyskać do ławek „klientów”, ponieważ bez finansów nie da się prowadzić skutecznie kościoła”. Zarówno on sam jak i gospodarz programu z całego serca zgadzali się z tym, że to, co czuli jest tak oczywiste, że tylko głupiec może się z tym nie zgadzać. Niemniej, uważny słuchacz powinien płakać. Ta opinia jest dokładnym odzwierciedleniem stanu dużej grupy amerykańskich kościołów ewangelicznych.

– – – – – – – – – –

Copyright 2011 Dr. Stephen R. Crosby www.drstevecrosby.wordpress.com. Udziela się zgody na kopiowanie, przekazywanie czy dystrybucję tego artykułu pod warunkiem, że ta informacja o prawach autorskich będzie znajdować się na wszystkich kopiach, duplikatach i referencjach.

topod

Codzienne rozważania_11.02.11

Brogden Chip

tajemnicę, zakrytą od wieków i od pokoleń, a teraz objawioną świętym jego. Im to chciał Bóg dać poznać, jak wielkie jest między poganami bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały” (Kol 1:26,27).

Oto zdumiewający fakt: Biblia mówi, że my nosimy ten Skarb (Jezusa) w ziemskich naczyniach. Innymi słowy: Żywy Chrystus zamieszkuje w nas. My jesteśmy Jego Domem, Jego Świątynią, Jego Miejscem Zamieszkania, Jego Ciałem. Wątpię  w to czy w ogóle pojmujemy to. Czy rzeczywiście wiemy, że jesteśmy w Nim, a On jest w nas?

– – – – –

Share your comments:

http://InfiniteSupply.Org/february11продвижение

Prorocze słowo na rok 2011

 

Fenn John

28.01.11.

Obywatel jakiego kraju?

Wielu pyta mnie czy Ojciec i Pan powiedział do mnie cokolwiek na temat tego roku. Podzielę się tym nieco, lecz jest to ta część, która mówi o okresie Ducha, w którym ciało Chrystusa obecnie się znajduje, a jest to znacznie dłuższy czas niż zwykła zmiana kalendarza na nowy rok.

Już wcześniej dzieliłem się w tym miejscu i większość z was pamięta, jak Pan objawił mi się zeszłego lata (2010) i powiedział mi, że znajdujemy się w okresie, w którym On oczekuje od ciała Chrystusa, aby osądziło siebie samo przede wszystkim w dziedzinie finansów i relacji, i wydaje się, że będzie to szczególnie ważne w okresie ponad dwóch lat. Nie będę tutaj powtarzał szczegółów. Nadal trwamy „w” tym słowie, w tym okresie. Ze względu na zmiany jakie dzieją się na świecie wokół nas, jest to czas przygotowania dla ciała. Z tego nawiedzenia pierwsze stwierdzenie skierowało mnie do studiowania Słowa. Pan powiedział: „Wiesz, to, w co wielu wierzy, że jest ewangelią królestwa, tylko tylko zwykła doktryna ludzka. Zbadaj jaka jest różnica”.

Każdy naród ma swoją własną kulturę funkcjonowania finansów i relacji, lecz w tych dziedzinach Boża kultura jest kulturą samą w sobie. Na której kulturze jesteśmy skupieni, na którą zwracamy uwagę i której pragniemy?

Po tym powiedział mi, aby zaczął studiować kulturę królestwa niebios a nawet, abym poprowadził serię internetowych seminariów (są w archiwum na stronie do pobrania za darmo). Zacząłem porównywać różnice między biblijną, a amerykańską ewangelią w taki sam sposób, jak kilka lat temu porównywałem różnice między prowadzeniem znanego mi z doświadczenia kościoła, a tym w jaki sposób Paweł i nowotestamentowi autorzy uczyli i praktykowali. Podobnie jak wówczas tak i teraz odkryłem, że jedno nie przypomina drugiego.

Z moich studiów nad Słowem stało się jasne to, że większość ciała Chrystusa jest uczona tego, że Amerykański Sen (American Dream) i królestwo niebios są tym samym, a nie są (eksportowaliśmy ten błąd na cały świat). Jeśli chciałbyś przeczytać wspaniały opis zdarzenia, w którym człowiek budzi się i widzi różnice między Ewangelią, a amerykańską ewangelią, poleciłbym książkę „Radical”, Davida Platt’a. (Dostępna również jako e-book.)

 

Proszę mnie nie zakrzyczeć teraz.

O co zapytałem wtedy Pana i jeszcze się tym nie podzieliłem: zapytałem Go, dlaczego chce, aby ciało osądziło siebie samo w tych dwóch dziedzinach, finansów i relacji. Zaczął nauczać mnie, mówiąc, że jeśli dary są niewłaściwie używane, a ludzie nie osądzą siebie odpowiednio, to te dary stają się źródłem grzechu a następnie środkiem, którego często używa, aby ludzi osądzić.

Wspomniał Ewangelię Łukasza 9:57-62 i to, w jaki sposób prowokował ludzi, którzy mówili do Niego: „Pójdę za tobą, dokądkolwiek pójdziesz”, „Pozwól mi najpierw odejść i pogrzebać ojca mego”, „Pozwól mi najpierw pożegnać się z tymi, którzy są w domu moim” dokładnie tym samym: „Ja nie mam gdzie głowy skłonić”, „Niech umarli (duchowo) grzebią swoich umarłych”, „nie możesz przyłożyć ręki do pługa i oglądać się wstecz”. Oni musieli, tak powiem, wyłamać się ze swojej kultury, aby przyłączyć się do kultury Jezusa.

Ten dar, to powołanie, ten cel staje się punktem decyzyjnym, punktem osądzenia siebie samego. Tak samo jest i dziś. Dalej Pan mówił: „Dar finansów Ameryki dla świata stał się środkiem, przez który będzie cierpieć”. To była bardziej Jego obserwacja niż osąd, lecz na pewno dopuszcza to zebranie przez naród to, co zostało przez niego zasiane.

To jest pierwszy krok: dopuszczenie do tego, że człowiek czy naród zbiera to, co zasiał . Czy to długi, czy niezdyscyplinowane wydawanie, czy relacje podejmowane z ukrytych bądź zwodniczych motywacji. Osąd przychodzi wtedy, gdy człowiek bądź naród nie reaguje na zbiór tego, co zasiał, zmieniając swoje postępowanie. Ciągle jest dla nas nadzieja i czas na reakcję. Staramy się trzymać razem z Kowalskimi, nie zdając sobie sprawy z tego, że Jezus nie mieszka w domu Kowalskich.

Osąd zaczyna się od domu Bożego, powiedział Piotr, tak więc to nawiedzenie było ostrzeżeniem przed tym, co przychodzi później na ten świat. Mam nadzieję, że jako naród zareagujemy, lecz wiem, że jako ciało Chrystusa mamy na to czas jeszcze.

 

Skąd masz wiedzieć, że słuchasz tego, co Duch mówi

Wielu czytelników doświadczyło czegoś w swym duchu, co nie bardzo daje się sprecyzować, lecz mam nadzieję, że to, co napiszę, będzie w was rezonować. Istnieją znaki tego, że reagujesz na wezwanie Pańskie do osądzenia siebie samego w dziedzinie finansów i relacji, i można to dostrzec w tym, że:

Po pierwsze: czujesz wewnętrzne oddzielenie od happeningowej ewangelii wokół ciebie: czujesz się odłączony od tradycyjnego kościoła, jak jakiś obiektywny dziennikarz czy jakaś trzecia strona, nie masz już pragnienia chodzenia na spotkania, ulubiony mówca już na ciebie nie robi wrażenia. Zaczynasz pragnąć czystego Słowa, takiego jakbyś siedział u stóp Jezusa.

Równocześnie zaczyna się sprawdzanie według rozdziałów i wersów tego, co jest nauczane, czego się zazwyczaj słuchało czy jest to prawda, czy nie, i zaczyna się dostrzeganie ogromnych błędów. Można sobie z tego początkowo nie zdawać sprawy, że słucha się Ducha Świętego, który tak łagodnie wskazuje na błąd przez serię nagłych objawień: „wiem” czy „to nie prawda!” dziejących się wewnątrz.

Duch Święty dalej objawia relacje, które są płytkie choć w mieniu Pańskim i wskazuje na drogę do ludzi bardziej szczerych. Zaczyna się zastanawianie, czy dawanie, które wcześniej było twoim udziałem, jest rzeczywiście dawaniem z właściwych motywacji i czy jest rzeczywiście najlepiej wykorzystywane. Zaczynasz się zastanawiać czy jest w porządku, aby dawać pieniądze komuś, o kim wiesz, że jest w potrzebie, zamiast dawać na tacę.

Ktoś zapyta: Czy cokolwiek z tego jest prawdziwe i kwestionuje swoje podstawowe wartości i wierzenia.

Pojawia się w duchu poczucie, że coś ma się ku zmienia na świecie i wokoło, i gdzieś tam głęboko wewnątrz przekonanie, że świat znowu ma się zmienić, lecz jest to coś więcej niż zwykła obawa o stan ekonomii i świata.

To głębokie wewnętrzne poczucie własnej zmiany, podobnie jak świadomość tego, jakie sprawy Boże i ludzie Boży mają być i jacy się staną, są coraz bardziej ważne we własnym życiu, choć można nie wiedzieć gdzie zacząć rozglądać się za ludźmi, którzy trzymają się tych samych wartości duchowych.

Tak więc, jest poczucie oddzielenia i dryfowania, a równocześnie głęboko w duchu odczucie, że idzie się razem drogą obok Pana w pokoju, we wspaniałej podróży. Umysł zastanawia się, co się dzieje, lecz duch zachowuje pokój i ten kontrast okupuje czas świadomego funkcjonowania. Czy brzmi to znajomo dla ciebie?

Następnym razem podzielę się tym, jakie są różnice między królestwem Bożym, jak je pokazuje Biblia, a amerykańską i innymi ewangeliami, abyście mogli porównać sobie ewangelię, w która wierzycie, z ewangelią prezentowaną przez Biblię i zauważyć różnice.

Link do serii artykułów omawiających te różnice:

Królestwo Boże_1

 

Wiele błogosławieństw

John Fenn

deeo

Codzienne rozważania_10.02.11

Brogden Chip

A gdy wczesnym rankiem sługa męża Bożego wstał i chciał wyjść, oto miasto otaczało wojsko, konnica i wozy wojenne. Rzekł więc jego sługa do niego: Biada, panie mój! Jak postąpimy? A on odpowiedział: Nie bój się, bo więcej jest tych, którzy są z nami, niż tych, którzy są z nimi. Elizeusz modlił się tymi słowy: Panie, otwórz jego oczy, aby przejrzał. I otworzył Pan oczy sługi, i przejrzał, a oto góra pełna była koni i wozów ognistych wokół Elizeusza” (II Krl. 6:15-17).

Gdy oczy sługi zostały otwarte, zobaczył to, co widział Elizeusz. Kiedy Eliasz mówił: „Ci, którzy są z nami, są silniejsi od tych, którzy są z nimi” musiało to brzmieć jak obłęd. Nie dało się tego zrozumieć, mając do dyspozycji wyłącznie słowa: konieczne było otwarcie oczu. Gdyby wystarczały słowa, Elizeusz nie musiałby się o to modlić. Powinniśmy spędzać mniej czasu na usiłowaniach zrozumienia „słów”, a więcej modląc się do Boga o otwarcie oczu. Gdy otwierają się nasze oczy, wtedy słowa zaczynają mieć sens; wcześniej są jak hieroglify – wiemy, że jest w nich coś znaczącego, lecz nie jesteśmy w stanie zrozumieć, co to znaczy.

– – – – –
Share your comments:
http://InfiniteSupply.Org/february10

раскрутка сайта

Łagodne napomnienie: Czemu nie zjadacie swojej dziesięciny?

Ken Talbott

(Rozdział z książki autora przygotowywanej do druku Judo Politics-Crucial Preparations for the Second American Revolution”)

Będziesz dawał dziesięcinę z każdego plonu twojego nasienia, które rokrocznie wydaje pole. Na miejscu, które Pan wybierze na mieszkanie dla swego imienia, będziesz jadł przed Panem, Bogiem twoim, dziesięcinę z twego zboża, wina i oliwy oraz z pierworodnych twojego bydła i trzody, abyś się uczył bojaźni Pana, Boga twego, po wszystkie dni. Jeśli jednak droga będzie dla ciebie za daleka i nie będziesz mógł jej tam zanieść, gdyż miejsce, które obierze Pan, Bóg twój, aby tam złożyć swoje imię, będzie zbyt oddalone od ciebie, kiedy Pan, Bóg twój, cię pobłogosławi,to możesz ją spieniężyć i zawiniesz pieniądze w swej ręce i pójdziesz na miejsce, które sobie wybierze Pan, Bóg twój,  i wydasz te pieniądze na to wszystko, czego zapragnie twoja dusza: z bydła, owiec, wina, napoju upajającego i wszystkiego, czego zapragnie twoja dusza, i będziesz tam jadł przed Panem, i będziesz się weselił, ty i twój dom  oraz Lewita, który jest w twoich bramach. Nie opuścisz go, gdyż on nie ma działu i dziedzictwa z tobą” (Pwt. 14:22-27).

Wyznaję jestem mocno spóźniony z usuwaniem bożonarodzeniowych światełek uczepionych gzymsów; prawo Starego Testamentu nakazywało zrobić to wokół dachów naszych domów (por. Pwt. 22:8). Jeszcze bardziej niedbale podszedłem do ściągnięcia stoiska „Święta Namiotów”, w którym mieszkaliśmy kilka dni na zakończenie zeszłego roku, co Bóg nakazał robić: „jako wieczna ustawa dla wszystkich pokoleń” (Kpł. 22:33-41). Ale Robin, krzątała się w kuchni przy czyszczeniu kuchennych sprzętów z resztek z ostatniej ofiary zwierzęcej, a dziś w końcu zacząłem rozbierać Świąteczne Namioty z wysuszonych liści kalifornijskich palm; tych wysuszonych lokalnych liściastych gałęzi, jak i tych drogich, sprowadzonych z Kantucky,.. no i tych irytujących bożenarodzeniowych światełek z balustrady!

Kiedy nad tym pracowałem, nagle uderzyło mnie głębokie poczucie winy. O, nie! W samym środku tych wszystkich świąt i innych zarządzeń Prawa Starego Przymierza, które musimy zachowywać (plus kilka innych, które zostały wrzucone tu i tam z Nowego Przymierza), całkowicie zapomniałem zrobić to, co najwidoczniej jest najważniejszą rzeczą w amerykańskim kościele: dać dziesięcinę! Ponieważ w Biblii wszystkie nawiązania do dziesięciny odnoszą się wyłącznie do żywności, a nie do pieniędzy, wygląda na to, że łatwo zrozumieć, jak to się stało, że w monetarnym systemie naszej rodziny całkowicie zapomnieliśmy „zjeść naszą dziesięcinę”, zgodnie z przykazaniami Świętego Pisma! Skoro nie jesteśmy już rolnikami, jak to było pierwotnie z Żydami, którzy otrzymali Stary Testament, który nas i dziś obowiązuje, wydaje mi się, że mamy obowiązek zamienić nasze pieniądze z powrotem na dziesięcinę z żywności w taki sposób:

… i wydasz te pieniądze na to wszystko, czego zapragnie twoja dusza: z bydła, owiec, wina, napoju upajającego i wszystkiego, czego zapragnie twoja dusza, i będziesz tam jadł przed Panem, i będziesz się weselił, ty i twój dom” (Pwt. 14:25-26).

Brzmi to niemal jak jakiś duchowe rekolekcje, prawda? A może jakieś małe rodzinne zebranie z boskim celem na oku! Tak więc, wydaje mi się, że Pismo wskazuje na to, że w ten piątek, gdy zacznie się sabat, abyśmy się zebrali w domu barci i sióstr i zjedli naszą dziesięcinę w czasie sabatowego obiadu. Ja przyniosę wino (lub mocny napój), a reszta „rodziny” może przynieść cokolwiek zechcą, mam nadzieję, że te najdroższe i najbardziej egzotyczne potrawy, jakie będą w stanie znaleźć, bo może się okazać, że wszyscy będziemy wyrywać coś z tej dziesięciny! Po prostu wiem, że uszczęśliwimy naszego Pana, gdy zjemy nasze dziesięciny w obecności Pana naszego Boga!

„Starszego mężczyzny nie strofuj ostro” – a co z młodszymi?

Odkładając wszelkie żarty na bok , chciałbym wyznać: jestem obecnie coraz starszy, byłem w szkołach biblijnych, na biblijnych obozach i teologicznych szkołach. Równocześnie z prowadzeniem biznesowych podróży przez całe moje dorosłe życie, przez 43 lata byłem pastorem założycielem niedochodowej korporacji, które są obecnie nazywane w Ameryce „organizacjami para kościelnymi”, co wiąże się ze wszystkimi ograniczeniami tego, co błędnie określa się „pastorem” niedochodowej organizacji, o której w Ameryce błędnie mówi się jako o „kościele”. W poprzednich dekadach w milczeniu znosiłem starszych pastorów nauczających na temat dziesięciny, powstrzymując się od wykrzyczenia „Gorze!” w teatrze, który nazywamy „kościołem”, ponieważ chciałem być posłuszny apostolskiemu zaleceniu, aby „starszego mężczyzny nie strofować ostro, lecz napominać jak ojca” (1Tym. 5:1). Następnie, przez 25 lat doszedłem do wniosku, że „mój kościół jest w foyer”, więc w znacznym stopniu zostało mi oszczędzone wysłuchiwanie bredni, w pełnym tego słowa znaczeniu, kazań/mantr o 'sianiu pieniędzy’ i dziesięcinie.

Teraz jednak jestem starszy, znacznie starszy, niż większość pastorów, którzy mogliby chcieć, abym się im podporządkował i ich dziwacznemu nauczaniu na temat dziesięciny. Kiedy więc około roku temu okazało się, że nie ma nikogo w foyer, ponownie trzeba było znosić któryś tam setny raz kazanie z obowiązkowym ostrzeżeniem, że jesteśmy „przeklęci” jeśli nie płacimy dziesięciny. W czasie tego, skądinąd znakomitego kazania, okazało się, że mam takie samo współczucie dla tego zindoktrynowanego mówcy, jak i dla nękanych ludzi, ponieważ kiepski kaznodzieja pochodził z obcego kraju, i można się było po nim spodziewać tylko małpowania dziesięcinowych sloganów, w których był szkolony przez swoich „starszych i mądrzejszych” amerykańskich mentorów, którzy zapłacili za jego bilet w tą stronę, aby mógł przekonać ten tłum na rzecz „kościoła matki”. Gdy przyglądałem się publiczności kolejno wabionej i przeklinanej dziesięcinową propagandą, Duch Święty powiedział do mego ducha:

„Ken, czy jest jakieś przekleństwo, którego mój Syn, Jezus, nie wziął na Siebie, gdy został ukrzyżowany, aby wypełnić wymagania Prawa? Skoro dzięki wielu przeżytym latom kontrolujesz swego ducha, uwalniam cię, abyś mówił na temat źródła nauczania na temat dziesięciny, lecz bądź łagodny dla nich, ponieważ kocham ich tak samo, jak i ciebie!”

Naprawdę: „Chrystus wykupił nas spod przekleństwa prawa, stawszy się za nas przekleństwem, gdyż napisano: Przeklęty każdy, który zawisł na drzewie” (Gal. 3:13).

Kto wie, może teraz, po wielu latach jest czas na to, aby starszy mężczyzna udzielił co najmniej „łagodnego napomnienia” niektórym z młodszych braci i siostrom ciągle potrzebujących uwolnienia od przekleństwa Prawa.

Co jest we współczesnym kościele źródłem nauczania na temat dziesięciny?

Czego nauczył mnie Duch Święty przez ponad 40 lat oglądania przytłaczających dowodów o głoszeniu dziesięciny w Zachodnim kościele? Wyraźnie i po prostu tego:

Źródłem z którego czerpie współczesny amerykański kościół głoszenie dziesięciny jest bożek Mamony. I koniec.

Tak, wierzę, że to bożek bogactwa, Mamona, jest złym duchem, którego celem jest zniszczenie ludzkich istot, i że całkowicie ogłupił ogromną większość pastorów i parafian tej ziemi, aby rozbudowywali jego królestwa dzięki temu fałszywemu nauczaniu, głoszeniu, i wierze w temat dziesięciny. Dalej, celem tego złego ducha jest skuteczne zasilanie siostrzanych duchów strachu, chciwości, które nękają tak wielu moich kolegów, pastorów, jak też było z waszymi kolegami w przeszłości.

Pamiętam takie seminarium, gdzie pojawił się w czasie zajęć temat dziesięciny. Pozwólcie, że przytoczę ten fragment z mojej książki z 1982 roku: INPUTS: A Matter of Life-style or Deathstyle:

„Kiedyś w dyplomowej klasie na wykładach z „hermeneutyki” czy nauki biblijnej interpretacji profesor rozwijał zasadę mówiącą, że „Ponieważ starotestamentowy cień stanowi materiał, który znajdujemy w Nowym Testamencie, Nowy Testament interpretuje Stary”. W samym środku jego znakomitego wyjaśnienia na temat istoty Nowego Przymierza, jakie mamy w Chrystusie, ruszył w kierunku dygresji, która wyglądała na pokłon w stronę cienia. Ta dygresja to było jego bardzo silne przekonanie co do dziesięciny. Jako pastor lokalnego zboru uważał, że jego koledzy pastorzy znajdujący się na sali powinni konsekwentnie podkreślać dawanie dziesięciny w swoich zborach. Zgromadzeni pastorzy gorliwie przytaknęli temu. W tym momencie zadałem jakieś proste pytanie, w stylu: „Jak godzisz ze sobą silny nacisk na dziesięcinę z właśnie przedstawioną zasadą hermeneutyki, która umieszcza cień starotestamentowej dziesięciny, jako coś wypływającego z istoty Nowego Przymierza, gdzie wszystko należy do Chrystusa? Czy Bóg nie chce 100% naszych zasobów?”

Nieoczekiwanie przerwano mi głośnym krzykiem:”Bądźmy praktyczni, panie Talbott! Jeśli masz służbę dla Boga, to potrzebne są dolary! Gdy ja zaczynałem w moim kościele tylko 10% moich ludzi płaciło dziesięcinę, teraz, po okresie konsekwentnego głoszenia pełne 20% zgromadzenia to robi! [Inni pastorzy wydali z siebie: 'ach’ i 'och’.] Ostatniego roku budżet kościoła jest wyższy o 50.000$, kupiliśmy trzy dodatkowe autobusy i mamy 25.000$ na koncie oszczędnościowym. [„Ooch, oooh, ooh,ahhh”] A tego nie da się zrobić bez głoszenia o dziesięcinie!” Cóż mogłem zrobić innego jak z szacunkiem poddać się, „Czy takie stanowisko nie może wskazywać na brak zaufania do tego, że nowotestamentowi wierni mogą być prowadzeni przez Ducha Świętego również w tym, jak wykorzystują swoje finansowe zasoby? Czy wierzący, który jest nim rzeczywiście, został uwolniony, aby znaleźć się pod Panowaniem Chrystusa nie wrzuci co najmniej 10-cio procentowego cienia dawania?” A co powiedział profesor? Wyrzucił ręce w górę i wybuchając wesołością ogłosił: „Cóż, czasami hermeneutyka musi odpuścić!” Z humorem nauczyciel hermeneutyki wraz z pastorami pomocnikami pogrzebali temat w salwie śmiechu (str. 176-177)”.

Przepraszam, że przerwę wam w tym momencie, ale ja osobiście bywałem w tych pomieszczeniach, salach rad starszych, na seminariach dla pastorów, gdzie pastorzy dyskutowali o tym w jaki sposób najlepiej wykorzystać wersy, aby wyciągnąć mamonę. Pewien starszy pastor w największym „kościele” w mieście szkolił swoich rówieśników tak: „Patrzmy realnie. Aby nasze działania można kontynuować, musimy uzyskać 15$ na głowę z każdego nabożeństwa, więc dobrze będzie jeśli bądźcie skuteczni w zbieraniu ofiary!” Jego porada zaowocowała w służbie jednego z jego cudaków tym, że zaczynając od pięciu minutowego „mini-kazania-o-dziesięcinie” w czasie usługi w kościele przeszedł do 10 minut, potem 15, potem do 20 i do 25, a kiedy byłem tam ostatnio to „kazanie o dziesięcinie w kazaniu” zajmowało już pełne 30 minut!

Steve Crosby w książce pt.: Wealth Transfer and Marketplace Ministry, (Transfer bogactwa i targowa służba) podsumowuje to co rzeczywiście dzieje się we współczesnym kościele jeśli chodzi o nauczanie na temat dziesięciny, wiary w zasiewanie pieniędzy itp. w następujący sposób:

„Sytuacja we współczesnym kościele podobna jest do systemu świątynnego w czasach Chrystusa. Instytucje świątynne były zasadniczo rodzinnym biznesem Heroda stworzonym tylko z jednego powodu: aby wyciskać z religii pieniądze dla swojej dynastii… (str. 46).

Mówiąc o 3 rozdziale Księgi Malachiasza, który jest cytowany setki razy w każdy niedzielny poranek w Ameryce, inny przyjaciel napisał:

„Ten wers nie ma nic wspólnego z pieniędzmi. Nie pozwólcie, aby ktokolwiek straszył was tymi wersami, niech was nikt nie związuje prawem. Malachiasz nie pisał do nas. Przeczytajcie sobie jeszcze raz 3:9. Zostało to napisane do narodu Izraela, do ludzi, od których wymagano, aby postępowali według prawa, lecz tego nie robili. W tamtym czasie ludzie byli pod przekleństwem jeśli nie postępowali zgodnie z prawem. My jesteśmy pod przekleństwem jeśli tylko próbujemy podążać za prawem, z którego Jezus nas wykupił”.

Propaganda dziesięciny i zasiewania pieniędzy zawiera w sobie tylko prawdy przez małe „p”.

Prorocy prorokują fałszywie,

a kapłani nauczają według własnego widzimisię:

mój zaś lud kocha się w tym.

lecz co poczniecie, gdy się to skończy?” Jer. 5:31

Jacques Ellul będąc w starszym wieku napisał książkę pt. „Propaganda: The Formation of Men’s Attitudes” (Propaganda: kształtowanie ludzkich postaw) sugeruje, że dobra propaganda przedstawia tylko prawdy przez małe „p” (co Ellul nazywa „faktami”), aby namalować obraz z kłamstw.

Oczywiście, że istnieje wiele dobrych prawd, prawd przez małe „p”, które współcześni pastorzy propagandyści używają. Dziesięcina miała być wykorzystywana przez starotestamentowych kapłanów. Jednak Prawda o tej dziesięcinie przez duże „P” jest taka, że dziesięcina była składana wyłącznie z żywności, była dziesięcina przeznaczona dla kapłanów, aby udzielali z niej wdowom i sierotom i część dziesięciny przeznaczona dla kapłaństwa lewickiego, które nie miało dziedzictwa ziemi, domów ani regularnych wypłat (por. Pwt. 18:1-2).

Kiedy jednak współcześnie pastorzy propagandyści usiłują kopiować starotestamentowy system ofiarny (czy kapłaństwo), co obejmuje sanktuaria, rytuały i ofiary takie dziesięcinę to budują nowe prawo (swój własny „kulturowy kod zachowania i wiary”) zbudowany z arbitralnie wyciągniętych elementów ze Starego i Nowego Przymierza! Co się dzieje, gdy umieszczają siebie samych i innych pod tym Prawem, a pomijają posłuszeństwo innym? Skutek jest taki, że umieszczają siebie (i swoich ludzi) pod przekleństwem:

Bo wszyscy, którzy polegają na uczynkach zakonu, są pod przekleństwem; napisano bowiem: Przeklęty każdy, kto nie wytrwa w pełnieniu wszystkiego, co jest napisane w księdze zakonu” (Gal. 3:10).

Weźmy na przykład propagandowe wykorzystanie fragmentu z Księgi Malachiasza 3:8-12, którego używa się jak kija do bicia słuchaczy i wymuszania poddania. 3 rozdział tej Księgi łączy się z prawem dawania dziesięciny wyłożonym w Starym Testamencie. Jest to prawda dotycząca tej sprawy przez małe „p”. Niemniej w drugim rozdziale znajduje się prawda przez duże „P” prowadząca do rozdziału trzeciego: prawda przez małe „p” wskazywałaby na to, że Bóg jest nadmiernie zainteresowany kapłanami, synami Lewiego, którzy sami byli przeklęci przez Boga i byli tymi, którzy przede wszystkim odpowiadali za przekleństwo sprowadzone na lud:

A teraz was, kapłani, dotyczy to postanowienie: Jeżeli nie usłuchacie i nie weźmiecie tego do serca, że macie oddawać cześć mojemu imieniu – mówi Pan Zastępów – to Ja rzucę na was klątwę i przeklnę wasze błogosławieństwo. Zaiste, przeklnę je, gdyż nie bierzecie tego do serca” (Mal. 2:1-2).

W jaki sposób kapłani sprowadzali przekleństwo na Izraela? Słowami Douglasa Weaver, mojego dobrego przyjaciela:

„Rozumiesz, oni zanieczyszczali naród okradając Pana, ponieważ wydawali dziesięciny na siebie samych, lekceważąc obcych, sieroty i wdowy”. Tak naprawdę, świetnie ten znany dziewiąty wers (z Mal. 3) nie mówi, że cały naród okrada Boga; dotyczy to raczej kapłanów, który okradają nie tylko Boga, lecz również całego Izraela. Ponieważ w takim samym stopniu jak lekceważyli obcych, sieroty i wdowy w takim sprowadzali przekleństwo na cały naród, skutecznie okradając ich z Bożego błogosławieństwa. Pamiętaj, tylko dziesięcina składana co trzeci rok była przeznaczona do spichlerza świątynnego. Tak więc, wyłącznie do części całego trzyletniego cyklu składania dziesięcin odnosił się Bóg; do tej części, za którą odpowiadali kapłani. Jakąż ironią jest to, że ten fragment Pisma jest powszechnie wykorzystywany do uprawomocniania i wymuszania praktyki płacenia dziesięciny, w rzeczywistości wypowiada się przeciwko tym, którzy ja gromadzą!”

Nowotestamentowi pastorzy propagandziści starają się podeprzeć swoje sztuczne arcy kapłaństwo sprawowane w świątynnym sanktuarium, którego zniszczenie i zastąpienia nami wszystkimi wierzącymi-kapłanami, wymagało śmierci Jezusa. O nich to można powiedzieć to, co „Pan wszechmogący” powiedział o ich starotestamentowych odpowiednikach, których naśladują:

Gdyż wargi kapłana strzegą poznania, a z jego ust ludzie chcą mieć wskazania, gdyż on jest posłańcem Pana Zastępów. Lecz wy zboczyliście z drogi i sprawiliście, że wielu się zachwiało w zakonie, zerwaliście przymierze z Lewim – mówi Pan Zastępów. Dlatego Ja sprawię, że będziecie wzgardzeni i poniżeni u całego ludu, gdyż nie trzymacie się moich dróg i jesteście stronniczy przy stosowaniu zakonu” (Mal. 2: 7-9).

„Oto patrzcie, dom wasz pusty wam zostanie”.

Wydaje się, że w naszych czasach „wzgardzenie i poniżenie u całego ludu” pastorów jest tylko kwestią czasu. Jest to już całkiem dobrze opisane w artykule Michaela Spencer‘a 2009 „Christian Science Monitor” pt.: „The Coming Evangelical Collapse” (Zbliżający się krach ewangelicznego kościoła). Osobiście wierzę, że ten krach już jest w drodze, jak postrzegam współczesny ruch dziesięciny-siania pieniędzy-wyłudzania-mega-kościołów, który jest symptomem zgonu amerykańskiego kościoła, a nie wskaźnikiem jego zdrowia. Jest to bezpośrednie odzwierciedlenie obecnego trendu łączenia i przyswajania niezdrowych instytucji przez niezdrowe instytucje prowadzące nasz wszystkich ku bankructwu.

Współcześnie, podpierane dziesięciną, którą postrzegam jako bezpośredni odpowiednik podatków, wymuszanych od obywateli przez państwo, tzw. mega-kościoły również stały się odbiciem opiekuńczego państwa, skąd zresztą czerpią swój wzór. Oba te pasożytnicze systemy nie mają szacunku dla życia swoich tłumów i z łatwością konsumują większość dolarów na siebie, po czym nędzne resztki ze stanu konta przekazują potrzebującym, przeważnie w uwłaczający sposób (podobnie jak lewici z czasów Malachiasza).

Na szczęście zawsze były wyjątki od reguł, jak to jest z grupką kościołów, które wierzą, że Duch może prowadzić ich członków do dawania, które nie mają długów, które kładą nacisk na małe grupy i pozwalają na to, że przekazywane przez ludzi środki są kierowane bezpośrednio do potrzebujących z pominięciem biurokratycznej pułapki. Wszyscy powinniśmy być czujni i wspierać takie miejsca. Dla waszej informacji: W sklepach Ace Hardware sprzedawane są obecnie okulary za jedyne 3,95$, które znakomicie nadają się do szukania potrzebujących w tym stogu siana!

Niemniej, zazwyczaj wygląda to tak, że jeśli amerykański wierzący staje wobec jakiegoś rodzaju potrzeby to, skoro został ograbiony z bogactwa przez bezbożne państwo i kościół, reaguje w ten sposób: „Z jaką społeczną agencją należałoby tego człowieka skontaktować?” Oczywiście, zanim rządowe biuro zostanie otwarte kilka godzin czy dni później, bądź będzie dostępny właściwy komitet kościelny parę tygodni później, rachunki za prąd wdowy, po tym, gdy już zamarzła na śmierć, zostaną zapłacone. Być może przesadzam, ale wiecie o co chodzi.

Istotą jest to, że opiekuńcze państwo i kościół skutecznie spłaszczyły nasze portfele i znieczuliły nasze serca na biednych. To my, jako kapłani Boga Najwyższego, mamy naszymi 'dziesięcinami’ usługiwać teraz! Jeśli chodzi o samozwańczych kapłanów, którzy sprowadzili to przekleństwo na nasz kraj, jestem szczerze przekonany, że te dom zbudowany przez ich gigantyczne kompleksy wkrótce opustoszeje. Dzięki naszym modlitwą wstawienniczym i gestom miłości i cierpliwości być może niektórzy z nich padną na kolana i będą błagać Boga i ludzi o przebaczenie za ogromne, wielomilionowe złodziejstwo, którego się dopuszczali każdego roku przez swoje służby.

Słowo do młodszych pastorów

Powiedziano: „Jedynym sposobem na zmiany u pastorów, jest śmierć tych pastorów”. Może jest to prawdą w stosunku do nas starszych, siwych, lecz co z wami młodszymi pastorami? Czy może tak być, że i wy znaleźliście się w miejscu, w którym przekazujecie dziesięcinową propagandę, którą sami zostaliście zindoktrynowani? Konsekwencje są takie, że złe duchy, takie jak Mamona, strach i chciwość wloką was, a „dziurawe portfele” nękają? Czy jest jakaś nadzieja na to, że przetrwacie radykalną nowotestamentową zmianę kierunku w finansowaniu waszego kościoła [Uwaga do siebie: „To jest kościół Jezusa”]? Jeśli wrócicie do miejsca, w którym wasze uczynki będą zrodzone z Boga, a nie z bożka Mamony, nie będziecie musieli obawiać się tego czy Bóg zaspokoi każdą potrzebę waszą i waszej trzody.

Tak naprawdę, gdy nie już będzie się już dłużej nauczać ludzi, że „są wolni”, po tym, gdy oddadzą dziesięcinę, nastąpi eksplozja dawania. Uwolnienie ludzi od obowiązkowego płacenia dziesięciny skieruje ich nowotestamentową kapłańską inspirację do dawania do Ducha Świętego, zamiast do kalkulatora.

Znam pewnego pastora, który konsekwentnie obecnie już od ponad 40 lat sprzeciwia się trzymania się starotestamentowego cienia dziesięciny i naucza na temat nowotestamentowej istoty prawa własności Chrystusa do 100% wszystkiego, co posiadamy. Gdy usłyszał moją historię o nauczycielu z seminarium, który głosił, że dziesięciny są potrzebne do płacenia rachunków, zaprzeczając swoim własnym zasadom biblijnej interpretacji i samemu Pismu, skomentował to: „Ken, mogę się podzielić z tobą pewną drobną tajemnicą? Czy wiesz o tym, że nasi ludzie raz solidnie zakotwiczeni w nowotestamentowym kapłaństwie naprawdę daję dwa, trzy razy więcej pieniędzy na pracę służby, niż te kościoły, które nauczają o dziesięcinie i zemście?”

Czy to było łagodne napomnienie?

оптимизация сайта для поисковых систем