Kiedy Hunny opuścił mnie – 11

FaithLivingNow

29.11.2022
W niezgodzie z przyjętym duchowym nauczaniem
Moje życie wśród cudów zaczęło się, gdy zaczęłam prowadzić życie niezgodne z akceptowanym biblijnym nauczaniem i to nie dlatego, że zdecydowałam się iść wbrew, być buntowniczką czy niezależną.
To wszystko, czego nas uczą, aby NIE robić

Nie była to żadna z tych przyczyn, lecz jedna rzecz. Moje biblijnie solidne życie zawiodło mnie – żadna z tych tych rzeczy, które obiecywało, nie stała się, lecz zostałam dźgnięta w plecy, aby oberwać kopniaka.
Jednak jako dobra chrześcijanka wyobrażałam sobie, że to moja wina. Nie poddałam się wystarczająco Bogu. Tak więc, po rozwodzie, bankructwie i zajęciu mi obciążonej nieruchomości… poddałam wszystko. Powiedziałam Bogu, że najwyraźniej nie mam pojęcia jak cokolwiek robić właściwe, więc od teraz nie zamierzam podejmować żadnych decyzji. On musi to wszystko robić. Jeśli on tego nie zrobi, to po prostu odpadnę ze ściany, bo co za różnica. Już siedziałam na samym dnie zniszczenia.
Powiedziałam: „Boże, zamierzam pytać cię o wszystko, a cokolwiek mi powiesz jako pierwsze, zamierzam to zrobić. Zamierzam ufać twoim odpowiedziom pomimo wszystko. Wszystko teraz spoczywa na tobie”.

Tak więc, zadałam mu pytanie i powinien się rozświetlić billboard z odpowiedzią. Może jakaś piosenka z radia. Przyszła do mnie do biura pewna ateistka, która paplała nieustannie o czymś. Pośród tej paplaniny dała mi bezpośrednią odpowiedź na pytanie, które zadałam Bogu. Po czym kontynuowała swoją tyradę, nie mając pojęcia o tym, co właśnie powiedziała.
Odpowiedź przychodziła z różnych niepodobnych zupełnie źródeł.
Skutek tego był taki, że skończyłam wychodząc za alkoholika, spędzając czas każdego dnia w barze. Gdybym wam opowiedziała o wszystkim co zrobiłam dla Huny’ego prawdopodobnie przestalibyście czytać. Wszystko to działo się z całkowitym zaprzeczeniem wszystkiego, czego byłam nauczana z pism. Na szczęście, nie chodziłam w tym czasie do kościoła, ponieważ prawdopodobnie zgromili by mnie i próbowali wypędzać jakieś demony.

Continue reading

Wieczerza Pańska – 3

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Skończyliśmy ostatnio poruszając niektóre z problemów w Koryncie.
Po tym wszystkim Paweł musiał uporać się z ich uprzedzeniami wobec innych ras, statusu i różnic kulturowych.
Była grupa, która nie chciała jeść z innymi, o czym mowa w 11:17-34. W wersecie 22 Paweł pyta:
Czy nie macie domów, aby jeść i pić? Albo czy zborem Bożym gardzicie i poniewieracie tymi, którzy nic nie mają?” Słowo przetłumaczone jako „gardzić” oznacza gardzić, pogardzać, znieważać. Pochodzi od słów „kata” (zły, negatywny) i phroneo (być emocjonalnym). Krótko mówiąc jest tu mowa o postawie człowieka. Jednak ich postawa wobec ludzi odmiennych od nich samych była postawą wobec samego Chrystusa.

Czuli się lepsi od innych
Nie lubili osób X, więc usprawiedliwiali się tym, że tak właśnie czuli. Własne emocje podpowiadały im, jak podejmować decyzje i jaką postawę przyjąć. Pismo Święte mówi nam, że mamy mówić własnym emocjom, co mają myśleć – mamy poddać je kontroli naszej woli. Może ich mama nienawidziła grupy X – tak zostali wychowani, więc także ich nienawidzili. Bycie w Chrystusie i kochanie innych ludzi stanowiło dla nich wyzwanie.
W dużym międzynarodowym porcie morskim, którym był Korynt, właściciele statków i sklepów zwykle nie obcowali z tymi, którzy dla nich pracowali. Podobnie jak Żydzi nigdy nie jadali z poganami (Gal. 2:12-14). Jednak wszystkie trzy grupy ludzi spotkały się w domu rzymskiego Justusa (Dz. 18: 7-8), aby świętować Jezusa.

Musieli nauczyć się skupić na tym, co ich łączy a nie co dzieli. Musieli nauczyć się „dostrzegać łaskę” w sobie nawzajem i „wyciągać rękę na znak wspólnoty”, tak jak Piotr uczynił to wobec Pawła w Gal. 2:9.

W wersetach 23-27 Paweł przytacza, często powtarzane, słowa Jezusa wypowiedziane podczas Ostatniej Wieczerzy, a następnie mówi: „Przeto, ktokolwiek by jadł chleb i pił z kielicha Pańskiego niegodnie, winien będzie ciała i krwi Pańskiej. Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je…”
W języku greckim brzmi to tak:
Ten, kto je i pije, nie rozróżniając Ciała (tj. Kościoła) w tym zgromadzeniu, je i pije sąd dla siebie; bo gdybyśmy ocenili siebie samych, nie bylibyśmy sądzeni”.
„Ocenić siebie” oznacza uczciwą ocenę własnego serca. To nie jest sąd w kategorii niebo czy piekło, lecz sąd na ziemi, ponieważ wiedzieli, jaką ofiarę zapłacił Pan, aby im przebaczyć, lecz oni w swej hipokryzji nie chcą przebaczyć innym.

Pamiętaj, że pierwszym poziomem osądu jest osądzanie samego siebie
Kiedy uczyniłeś Jezusa swoim Panem, osądziłeś siebie samego, przez co unikniesz gorszego sądu. Kiedy przyznajemy się do grzechu przed Panem, osądzamy sami siebie. Kiedy przepraszamy tych, których skrzywdziliśmy, osądzamy samych siebie. Te rzeczy, za które już się osądzaliśmy, nie będą wspomniane w dniu, w którym staniemy przed Panem.

Jeśli tego nie zrobimy, następnym poziomem osądu jest poniesienie konsekwencji naszych działań. Jeśli nie wyciągniemy wniosków z naszej lekcji, później zmierzymy się z tym samym problemem. Bóg jest sprawiedliwy i jeśli mówimy, że Go znamy, ale nie postępujemy we właściwy sposób, to słuszną rzeczą jest to, że pozwala doświadczyć nam konsekwencji naszych uczynków.

W tym kontekście osoby, które trzymają się swoich uprzedzeń i nie chcą osądzić samych siebie, pozbawiają się tym samym dobrodziejstw ofiary Pańskiej. Wystawiają się na konsekwencje własnych uprzedzeń, które są formą nieprzebaczenia. Paweł ujął to tak, że nie przebaczając wystawiają się na słabości i choroby.

Dlatego jest między wami wielu chorych i słabych, a niemało zasnęło (zmarło przedwcześnie). Bo gdybyśmy sami siebie osądzali, nie podlegalibyśmy sądowi. Gdy zaś jesteśmy sądzeni przez Pana, znaczy to, że nas wychowuje, abyśmy wraz ze światem nie zostali potępieni” (w. 30-32).

Continue reading

Kiedy Hunny opuścił mnie – 10

FaithLivingNow

Wizja we śnie
21.10.2022

Nieco dziwnie się dziś rano czułam, po śnie z tak potężną wizją. Było to tak realne, że mogłam odczuwać timbre jego głosu i to jak lśnił czymś zagadkowym. Tak więc, podzielę się tym z wami, w większości. Oczywiście, są takie święte fragmenty, którymi dzielić się nie można.

W tym śnie/ wizji, brałam udział w jakiejś głębokiej odkrywającej konwersacji. Wierzę, że był to Hunny, lecz równie dobrze mógł to być Jezus lub Ojciec. Sama natura tego wydawała się być mieszaniną charakterów ich wszystkich.

RZECZYWISTOŚĆ
Zobaczyłam chwilę jego ślub z „nią”, co miało miejsce wiele lat temu. Działo się to na początku naszej przyjaźni i poprosił mnie o to, abym się zaprzyjaźniła z jego narzeczoną, która była nowa w naszym urzędzie. Tak więc, byłam z nią oraz jej siostrą w czasie przygotowań do ślubu. W czasie prowadzonej tam rozmowy usłyszałam, że jej motywacją
do ślubu było odzyskanie opieki nad jej dziećmi. Byłam w naiwnym szoku – przecież ludzie powinni żenić się tylko z miłości.
Hunny (który nie był jeszcze moim Hunny) zapukał do drzwi i poprosił mnie, abym wyszła i przypięła mu butonierkę. Wydawało się to nieco dziwne, że mnie o to poprosił, lecz wyszłam na korytarz i zrobiłam to. Ta chwila pulsowała głośno w mych uszach, jakby niebiańskie bicie serca zostało wzmocnione a cała stworzenie nagle zamilkło, oczekując na to, co powiemy. Przypięłam mu tą butonierkę, słyszałam jego delikatny oddech i czułam jak jego pierś unosi się i opada. Co mogłam powiedzieć? Czy wiedział o tym, że u niej motywacją nie jest miłość? Ostatecznie, skończyłam, klepnęła delikatni i spytałam:
„Jesteś szczęśliwy?”
Odpowiedział niemal nonszalancko:
„Szczęśliwy? Z pewnością. Czemu nie?”
Ponownie przeżyłam szok, żadne z nich nie było zakochane.
„To dzień twojego ślubu, powinieneś być szczęśliwy” – upierałam się.
„OK. Jasne” – odpowiedział.

Continue reading

Kiedy Hunny opuścił mnie – 9

FaithLivingNow

Tocząca się wewnątrz mnie bitwa
3.11. 2022

Możesz nie wiedzieć, że utrata współmałżonka na wieczność wywołuje wewnętrzną walkę. Każda decyzja i każdy wybór, którego teraz dokonuję, najprawdopodobniej de-konstruuje kawałek życia, do którego jestem przyzwyczajona. Może to przypominać zmianę odcisku palca lub siatkówki. Utraty dokładnego kształtu rzeczy, które były częścią mnie przez tak długi czas. Nawet jeśli zdecyduję się zostawić rzeczy takimi, jakie są, są inne rzeczy, które muszę zmienić.

Na przykład: telefon Hunny’ego i jego numer telefonu. Istnieje milion i jeden sposobów, aby poradzić sobie z pytaniem, co z nimi zrobić. Moim wyborem było pozostawienie go w spokoju na kilka miesięcy. Ale teraz to wyszło na pierwszy plan i podjęłam decyzje. Ostatnim szczegółem była zmiana wpisu Hunny’ego w Kontaktach mojego telefonu, wraz z jego awatarem i dzwonkiem. I mogę się zwierzyć, że nadal mam tam kontakty, które przed laty przeszły do ​​wieczności. Od czasu do czasu lubię zobaczyć ich imiona.
To jest dokładnie ten rodzaj rzeczy, które czekają na atak z wnętrza strefy działań wojennych. Pole bitwy, na którym nowe decyzje rozbijają lub zmieniają status quo moich nawyków i stylu życia.

Co dziwne, to właśnie te przedmioty ze strefy działań wojennych wywołują pewną atmosferę we mnie i w moim królestwie. To atmosfera strachu, odnowionej żałoby, braku kontroli, bycia ofiarą i wielu cech żalu, takich jak złość, zaprzeczenie i użalanie się nad sobą. Najwyraźniej te zaburzenia we mnie są tak potężne, że zaczęły manifestować się przez psy moich sąsiadów po obu stronach, włamując się głośnym, wrzaskliwym chaosem szczekania, wycia i płaczu. W tym samym czasie! I to w najgorszym momencie!
Zastanawiałam się, co się dzieje. Dlaczego tak się działo!? Nie zrozumiałam tego. I zaczęłam doświadczać chwil, w których czułam się, jakbym się rozciągała. Tracąc to. Źle. Co to było!?

Continue reading

Wieczerza Pańska – 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Czy wiesz, że Paweł napisał, że niewłaściwe uczestniczenie w Wieczerzy Pańskiej może spowodować „słabość, chorobę” lub przedwczesną śmierć? Niesamowite, ale prawdziwe.
Weź pod uwagę to, że jeśli coś pójdzie źle w czasie chrztu wodnego, to ktoś może się zakrztusić wodą, ale ostatecznie nic mu nie powinno się stać. Jeśli osobę chrzczoną złapie się za niewłaściwą część ciała, to również może to spowodować pewne zakłopotanie, ale można przeprosić i naprawić swój błąd.
Jednak Paweł napisał do Koryntia, że ze względu na niewłaściwą postawę serca w momencie przyjmowania Wieczerzy Pańskiej: „…jest między wami wielu chorych i słabych, a niemało zasnęło”. To naprawę poważna sprawa!

Kultura Koryntu a kultura Królestwa Bożego
Paweł pisał swój list do Rzymian będąc w Koryncie – świadczy o tym fragment Rzym. 16:22-23: „Pozdrawiam was w Panu ja, Tercjusz, który ten list pisałem. Pozdrawia was Gajus, gospodarz mój i całego zboru. Pozdrawia was Erast, skarbnik miejski i brat Kwartus.”

Podczas wykopalisk archeologicznych w 1929 r. w Koryncie odkryto kamień, w którym wyryto wzmiankę o Erascie – skarbniku Koryntu. To dowodzi, że list Pawła do Rzymian został napisany z tego miasta.
To ważne dla nas w aspekcie dyskusji na temat Wieczerzy Pańskiej, ze względu na ludzi wspomnianych w Koryncie. Są oni odzwierciedleniem różnorodności kulturowej i rasowej w Ciele Chrystusa. W Dz 18:7-8 czytamy, że w skład ciała Chrystusa wchodzili Żydzi, Grecy i Rzymianie. Wszyscy oni gromadzili się na początku w domu Justusa Gajusa.

Imię Tercjusz to rzymska cyfra 3
…a imię Kwartus to rzymska cyfra 4. Paweł dyktował Tercjuszowi, dlatego napisał: „Pozdrawiam Was ja, Tercjusz, który ten list pisałem…” Tylko kilka listów Paweł napisał osobiście* . Resztę, o ile nam wiadomo, podyktował w części lub nawet w całości. (* Gal. 6:11, Fil.1:19; następnie Kol.4:18, tylko pozdrowienie, 2 Tes. 3:17 tak samo.)

Rzymianie, czyniąc jakiegoś człowieka niewolnikiem Imperium, zabierali mu imię i nadawali numer, tatuując go na czole lub nadgarstku. Tak więc niewolnicy 3 (Tercjusz) i 4 (Kwartus) pracowali z Pawłem. Był też skarbnik Koryntu, wówczas miasta liczącego około 200 000 mieszkańców. Niewolnicy wywodzili się z ludów podbitych przez Rzym, tak więc 3 i 4 nie byli Rzymianami, ale pochodzili z innych narodów, innych ras.

Ciało Chrystusa od dawna jest wielorasowe i wielokulturowe, i dobrze się ze sobą dogadywali. Przykładem są tu Dz. 13:1, gdzie w Antiochii Syryjskiej widzimy 5 proroków i nauczycieli, którzy noszą imiona: Barnaba (Cypr, wyspa na Morzu Śródziemnym), Symeon z Nigru (etniczna Nigeria), Lucjusz z Cyreny (współczesna Libia w Afryce Północnej), Manaen ( Izrael) i Saul z Tarsu (Syria).

Nic więc dziwnego, że niewolnicy nr 3 i 4 współpracują z Pawłem i skarbnikiem dużego miasta Koryntu. Wszyscy są równi w Chrystusie… Cóż za cudowna łaska. Jednak w samym Koryncie nie wszystko wyglądało tak dobrze. Podczas gdy Tercjusz, Kwartus i Erast nie mieli ze sobą problemów społeczno-ekonomicznych ani rasowych, jednak inni w tym mieście takowe mieli.

Continue reading

Odkupienie czasu!

Daniel Pontious
15.11.2022
Duch Święty podkreślał mi dziś rano, jak wielu z nas w tym roku coś zakończyło. Niezależnie od tego czy był to związek, praca, styl życia, adres, czy nawet uzależnienie; wielu z nas odczuwało nawet, jakby w tym samym czasie miało miejsce odliczanie, ale odliczanie do czego?
Za każdym zakończeniem jest Nowy Początek! Dla wielu z nas, którym coś się skończyło, nadchodzi coś świeżego i nowego. Bóg przewraca twoje okoliczności! Kiedy zobaczyłem to w Duchu, Pan pokazał mi klepsydrę (taką, której używali jako zegarów) i ta klepsydra prawie kończyła przesypywanie.
Gdy piasek przesuwał się stabilnie ku dnu i zbierał się, ostatecznie tylko po to, by się wyczerpać, zobaczyłem, że Ręka Boża chwyciła Klepsydrę (wypełnioną Piaskami Czasu) i Wtedy On powiedział: „TWÓJ CZAS JEST WYKUPIONY! ” (Efezjan 5:16)
Są rzeczy, które są resetowane, odnawiane i wymieniane! Rzeczy, które były przeszkodami w przeszłości, staną się kamieniami schodami do przyszłych sezonów, a to, co zostało niskie, zostanie podniesione i przewrócone na głowę!
Ty, który czujesz się jakbyś był ogonem (albo zostawał w tyle) zostajesz wyprowadzany na przód, bo to Ty jesteś Głową, a nie ogonem.
I uczyni cię Pan głową, a nie ogonem, i będziesz zawsze tylko na górze, a nigdy nie będziesz na dole, jeżeli będziesz słuchał przykazań Pana, Boga twego, które ja ci dziś nadaję, abyś ich pilnie przestrzegał” (V Moj 28:13).

Bóg pogodzi twoje okoliczności, odnowi twoją siłę, przywróci twoje relacje, odmłodzi twoją duszę i odkupi twój czas!!!
Przygotujcie się na to, że Bóg zastąpi lata, które zjadła szarańcza (Joel 2:25) Jak Pan odkupi czas, który wydaje się być stracony. Bo On jest Bogiem Odkupienia i Pojednania Twojego życia, jak i Twojego czasu!!! On trzyma czas w swoich rękach!
Czy wiesz kim jesteś??? ❤❤❤

Kiedy Hunny opuścił mnie – 8

Oddzielenie śmiercią
01.11.2022
Największym szokiem dla mnie było oddzielenie od Hunny’ego, ponieważ nigdy nie byliśmy oddzielnie. Nie znosiliśmy dobrze oddzielenia. Przez lata, nawet wtedy, gdy pracowaliśmy oboje, mieliśmy włączone przez cały dzień bluetoothy. W ten sposób mieliśmy żywe połączenie ze sobą od chwili, gdy rozjeżdżaliśmy się. Utrzymywaliśmy tą rozmową niemal przez cały dzień. Nawet, gdy rozmawialiśmy z kimś bezpośrednio to ten po drugiej stronie bluetootha po prostu czekał.
Niekoniecznie rozmawialiśmy ze sobą przez cały czas, po prostu wiedzieliśmy, że najbardziej krzepiącym miejscem na tym świecie była wzajemna obecność.
Na szczęście, po jego odejściu, szybko połączyliśmy się ponownie. Tak szybko, że mówił do mnie, gdy jechałam ze szpitala do domu. Choć temat był nowy, to sama rozmowa nie, była to raczej kontynuacja tego, co miało miejsce przez … większość naszego życia.

Ta różnica
Niemniej, tak, coś się zmieniło. Teraz byliśmy w końcu na blutooth’e bez końca. Nie wracał fizycznie do domu, no i ten mój gniew żałobnika zaczął wkraczać tu i tam.
Ostatecznie, pewnego dnia bluznęłam do niego: „Mam tego dość, potrzebuję ciebie uścisnąć, czuć twoją rękę na moich plecach, pocałunek na ustach” i rozpłakałam się.

Gdy łzy spływały mi z zamkniętych oczu, poczułam jego rękę jak pociera mi plecy okrężnym ruchem tak, jak to zawsze robił. „Jest w porządku, jest w porządku. Odszedłem, jestem tutaj”. Następnie usłyszałam go tak, jakby to był telepatyczny przekaz naszych serc: „Odczuwaj moje usta tak, jak odczułaś ramiona Ojca. Poczuj moją rękę tak, jak poczułaś rękę Jezusa. Jestem częścią nich, a oni są częścią mnie. Jesteśmy tutaj. W tobie. Ja Jestem”.
Intuicja była gotowa przyjąć to przesłanie. Wyobraźnia była tutaj, aby namalować ten obraz. A ten łączący Duch ciągle wibruje, jak zawsze. Jest to jak ocean, w którym pływam i chodzę, i mówię wewnątrz.

Przyjęcie
Następnie jest przyjęcie. Do mojego stylu zachowania należy: „strzeż swoje serce”. Ja zaś muszę machnąć drzwiami i zostawić je całkowicie otwarte, bez żadnego wahania czy rezerwy. Muszę ZAUFAĆ jem, Ojcu, Jezusowi, Duchowi. Gdybym nie przyjęła, nie miałabym go, odszedł by ode mnie całkowicie, a ja musiałabym nauczyć się jak żyć bez jednej części mego Jestestwa.

Ach! Jaką byłoby to traumą… i jest. Przejście przez tą separację dla tak wielu ludzi na całym świecie. Tylko dlatego, że nie pozwolili sobie UWIERZYĆ tym przebłyskom Prawdy, które migają przed naszymi oczyma. Ach, to tylko wyobraźnia. Tak, jakby wyobraźnia nie była wartościowym organem z repertuaru naszego Ducha.

Continue reading