Category Archives: Dary Ducha Świętego

Codzienne rozważania_01.03.2015

Hurynowicz_rozwazania

Dzieje Apostolskie 12:5.
STRZEŻONO TEDY PIOTRA W WIĘZIENIU; ZBÓR ZAŚ MODLIŁ SIĘ NIEUSTANNIE ZA NIEGO DO BOGA.

Piotr znajdował się w więzieniu, czekając na stracenie. Z ludzkiego punktu widzenia nie było dla niego ratunku. Piotr mógł być uratowany tylko przez pomoc zesłaną z góry od Boga. Zbór modlił się za niego, aż Piotr został wyprowadzony przez anioła posłanego przez Boga. Może i na twojej drodze spotykasz żelazne wrota, które zagradzają ci drogę. Ale jest siła ukryta w modlitwie wiary. Gdy staniesz przed żelaznymi wrotami, one same otworzą się przed tobą. Jeżeli będziemy modlić się tak jak zbór w górnym pokoju, wybawimy siebie od wielu utrapień. Wszystkie trudności znikną jeżeli nauczymy modlić się nie swoją wiarą lecz wiarą Bożą, ponieważ Pan Jezus powiedział: „Miejcie wiarę w Boga!” (Marek 11:22). Rodzące się trudności wymagają usilnej modlitwy. Bardzo często „niewypowiedziane westchnienia” są modlitwami, na które Bóg odpowiada.

Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

раскрутка

Nie ograniczaj Ducha Świętego

Logo_Grady
J. Lee Grady
Tłum.: Piotr Kosowski

Nie ograniczajcie usługiwania Ducha Świętego podczas nabożeństw.
Niech Jego moc swobodnie się objawia.

Przy okazji Zielonych Świąt niektórzy pastorzy nauczają na temat działania Ducha Świętego, inni po prostu przytaczają słowa z Dziejów Apostolskich 2, czasami wieszają pomarańczowożółte banery lub flagi na podium, by przypominać ludziom o ogniu Ducha. Zdarza się też śpiewać żywsze niż zwykle pieśni – przecież to w końcu Zielone Świątki!
Kazania, teksty biblijne, flagi i muzyka są świetne. Spójrzmy jednak ponad to wydarzenie. Czy pozwolimy Duchowi Świętemu wymknąć się z pudełka, w którym go pieczołowicie próbujemy zamknąć?
Gdziekolwiek jestem, spotykam pastorów szukających odpowiedzi na pytanie: jak zaszczepić pierwiastek wolności wynikającej z Pięćdziesiątnicy w kulturze kościelnej, gdzie każdy szczegół nabożeństwa jest w coraz bardziej drobiazgowy sposób planowany, zapisywany i kontrolowany? Istotą wylania Ducha Świętego, które nastąpiło „nagle” (Dz 2,2), była nieprzewidywalność. Wydaje się, że kiedy nasze nabożeństwa i kazania mamy zaplanowane dokładnie na pół roku do przodu, niewiele miejsca zostaje na Boże nagłe niespodzianki.
Podaję tu osiem praktycznych rad, które warto wykorzystać w kościołach:

1. Często nauczaj na temat Ducha Świętego. W kościele, w którym dorastałem, Duch Święty rzadko był nawet wspominany, nikt więc nie oczekiwał Jego działania. Tymczasem jest o Nim mowa już w drugim tekście Pisma Świętego (Rdz 1,2), gdzie „unosił się nad powierzchnią wód”, aż do jednego z ostatnich wersetów Nowego Testamentu (Ap 22,17). Jest obecny i przemawia przez Słowo! Musimy jednak Go zaprosić, przez ustąpienie zaszczytnego miejsca, by poruszał się i mówił w Kościele.

Continue reading

Jak rozsądzać niewłaściwe korzystanie z darów Ducha

George O. Wood

George O. Wood

Wcześniej czy później każdy pastor spotyka się paradoksem Pięćdziesiątnicy: Jeśli ktoś przejawia działanie darów duchowych to jak to jest możliwe, aby ich niewłaściwie używać?

Pismo nie pozostawia nam żadnych wątpliwości w tej sprawie, Paweł, pisząc do Koryntian o korzystaniu z darów duchowych w czasie spotkania, wyjaśnił: „Duchy proroków są im poddane” (1Kor 14:32). Innymi słowy: Duch Święty daje możliwość, aby mówić językami, interpretować je, prorokować, lecz On nie zmusza do nas do wyrzucania ich z siebie, lecz oczekuje tego, że Jego dary będą przejawiane dyskretnie i dojrzale.

Wierzę, że sprawdzian działania wszystkich darów jest prosty i trzypunktowy:

1. Czy to uwielbia Chrystusa?

2. Czy jest zbudowaniem dla świętych?

3. Czy jest dobrym świadectwem dla niewierzących?


Jeśli którykolwiek z tych punktów nie jest spełniony, taki przejaw działania daru jest nie w porządku.

Continue reading

Słowo ostrzeżenia

David Ravenhill

Tłum.: B.M.

Przez ostatnie 48 lat posługi byłem zakochany w Słowie Bożym i Duchu Świętym. Niektórzy z was znają stare powiedzenie: „Jeśli masz za dużo Słowa będziesz wysychać. Zbyt dużo Ducha, pękniesz. Ale jeśli masz Ducha i Słowo, będziesz wzrastać”.

Choć jestem pewien, że można znaleźć błędy w tym powiedzeniu, to jednak zawiera ono jakąś wielką mądrość, wiedzę i zdrowy rozsądek. Niektóre kościoły specjalizujące się w Duchu przedawkowały i stały się po prostu dziwne, natomiast te, które skupiają się na Słowie mają tendencję do martwoty, pychy i faryzejstwa.

 Zapytany przez uczniów o tym, kiedy nadejdzie koniec, Jezus ostrzegł ich, że najpierw będą wojny, pogłoski wojenne, trzęsienia ziemi i zarazy, itd. Mówił również o wzroście nadprzyrodzonego działania, mówiąc, że będzie wielu fałszywych proroków, którzy będą wprowadzać w błąd wielu ludzi. Mówił: „fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy powstaną i będą czynić wielkie znaki i cuda, aby zwieść, jeśli to możliwe, nawet wybranych” (Mat. 24:24). Continue reading

Najbardziej nadużywany dar – miłosierdzia/współczucia

Stephen R. Crosby

Tłum.: B.M.

Skrajność każdej zalety jest wadą. Kościelny folklor obfituje w opowieści grozy o manipulacyjnym i korupcyjnym wykorzystywaniu darów charyzmatycznych, takich jak prorokowanie lub tzw. dary mocy i uzdrawiania. Jeszcze bardziej podstępne i trwałe szkody są często wyrządzane w kościele przez nadużycia innego daru łaski. Jest to często najmniej rozpoznawalne nadużycie. Ma ono duży potencjał niszczenia i podziału wspólnoty wiary. Jest to dar miłosierdzia / współczucia (dalej w skrócie: m/w).

W swojej dojrzałej, uświęconej i ukrzyżowanej formie m/w jest ważnym przejawem życia Chrystusa. Bez uświęconego m/w nie byłoby szpitali, pielęgniarek, lekarzy, domów opieki, hospicjów, doradców, opieki nad ludźmi starszymi, chorymi, słabymi lub niepełnosprawnymi. Ludzie byliby pozostawieni w samotnej rozpaczy. A to nie jest królestwo Jezusa.

Widziałem osoby, które wspaniale używały tego prawdziwego daru łaski. Niesamowite jest obserwować jak szybko i bez większego wysiłku łączą się one z tymi, którzy pozostają w bólu lub cierpieniu z powodu grzechu lub choroby. Osobiście to mnie trochę onieśmiela! Ci ludzie pełni m/w są w tym naprawdę dobrzy! (Tak jak powinni być, ponieważ Chrystus w nich jest miłosierny!) To ma sens! Są w sposób ponadnaturalny uzdolnieni do tego, żeby to robić!

Jednakże znam tylko kilka osób, które posiadają prawdziwy dar i używają go poprawnie, z mądrością, w pełnym zakresie i w sposób królewski. Tak wiele uwagi poświęca się używaniu i nadużywaniu innych darów, że ten jeden jest często pomijany. Niektórzy posiadają ten dar, ale korzystają z niego nierozumnie. Inni sądzą, że mają go, ale go nie mają. Są po prostu mili, opiekuńczy, działający na poziomie zwykłych relacji międzyludzkich. Okultyści mogą być miłymi, opiekuńczymi ludźmi. To nie znaczy, że przez nich objawia się dar Ducha Świętego.

Poniżej zostały wymienione pewne niebezpieczeństwa związane z tym darem, których musimy być świadomi.

Continue reading

Doskonalenie świętych

Chip Brogden

http://theschoolofchrist.org/articles/the-perfecting-of-the-saints.html

I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami, aby przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej” (Ef. 4:11-13).

W jakim celu Bóg dał apostołów, proroków, ewangelistów, pastorów i nauczycieli? Wers 12 mówi nam: „aby przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego”. (W j. ang. Jest tutaj aby „doskonalić świętych” – przyp. tłum)

Oczywiście, to nie znaczy, że ci święci mają być doskonali w tym sensie, że nigdy się nie mylą czy nie zrobią nic złego. „Doskonałość” tutaj oznacza „dojrzałość” i dobrze zrobi nam abyśmy po prostu pamiętali o tym, że za każdym razem, gdy widzimy słowo „doskonały” w tym kontekście, powinniśmy myśleć „duchowo dojrzały”.

Doskonalenie świętych oznacza dojrzewanie świętych, wskazuje na proces prowadzenia świętych z duchowej niedojrzałości ku duchowej dorosłości. To jest celem darów usługiwania. Nie jesteśmy jeszcze w pełni rozkwitu; musimy „wzrastać w łasce i poznaniu naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa (2Ptr. 3:18a). W Biblijnym języku „doskonały” znaczy w pełni rozwinięty. Co to znaczy na przykład: “Moc moja doskonali się w słabości”? (ang. 2Kor. 12:9 in.) Znaczy, że: “Moja moc dojrzewa w twoich słabościach i w pełni rozwija się w tym, kto dochodzi do końca swoich własnych możliwości”.

Po ponad 20 latach chrześcijańskiego życia Paweł wyjaśnia, że ani jeszcze nie osiągnął tego, ani już nie jest doskonały (Flp. 3:12a). Wyraźnie oczekuje na to, że któregoś dnia będzie doskonały, lecz jeszcze tego nie osiągnął. Lecz do czego zmierzał? Do doskonałości bezgrzesznej? Nie. Walczył o duchową dojrzałość, którą sam definiuje jako praktyczną, intymną w pełni rozwiniętą relację z Jezusem Chrystusem („aby poznać Go”). Dalej mówi nam, że ten kto jest doskonały (tj. duchowo dojrzały) będzie podobnie myślał w swym dążeniu do poznania Chrystusa.

Paweł mówi do kaznodziei Chrystusa: „…napominając i nauczając każdego człowieka we wszelkiej mądrości, aby stawić go doskonałym w Chrystusie Jezusie” (Kol. 1:38).

W istocie to właśnie jest celem każdej służby czy to będzie służba apostolska, prorocza, ewangelizacyjna, pastorska, czy nauczycielska. Celem jest głosić CHRYSTUSA i doprowadzić każdego człowieka do duchowo dojrzałej relacji z Nim. Chrystus jest centrum wszystkiego; On jest w centrum wszelkiej działalności; zaczynamy od Niego i kończymy na Nim.

Gdy zostajemy wprowadzeni do nowej służby i chcemy sprawdzić jej autentyczność oraz duchową wartość musimy zadać sobie tylko dwa pytania: czy ta służba jest skupiona na Jezusie Chrystusie oraz czy wprowadza ona ludzi głębiej, bardziej praktycznie w poznanie Go!

Jeśli chcemy sprawdzić kogoś kto twierdzi, że jest apostołem, prorokiem, ewangelistą, pastorem czy nauczycielem, możemy zastosować ten sam sprawdzian: czy ta osoba jest skupiona na Jezusie Chrystusie? A jeśli tak to czy to, co robi (głoszenie, nauczanie, proroctwo, śpiew, zakładanie kościołów itp.), prowadzi ludzi głębiej, bardziej praktycznie do poznania Go?

Niektórym może się wydawać, że tego rodzaju sprawdzian jest zbyt surowy, ponieważ gdybyśmy zastosowali te kryteria do każdego duchownego i każdej służby na świecie to prawdopodobnie zdyskwalifikowalibyśmy większość pracowników i uczynków, które tworzą kościół i te wspaniałe służby. Prawdopodobnie tak by było. Niemniej jeśli chodzi o wartość tego wszystkiego dla samego Królestwa Bożego to jeśli jakieś dzieło nie jest skupione na Chrystusie i nie ma nic wspólnego z prowadzeniem ludzi do głębszej relacji z Nim, to nie ma żadnej wartości dla Boga i jest bezwartościowe w Jego oczach. Jeśli nie głosimy Chrystusa to głosimy coś lub kogoś innego a jeśli nie prowadzimy ludzi do głębokości Chrystusa naszym życiem i dziełem to pozostawiamy ich w takim stanie w jaki są lub w gorszym, niż byli wtedy, gdy ich poznaliśmy. Stajemy się wtedy przeszkodą na drodze duchowego wzrostu innych. Jeśli duchowny bądź służba nie głoszą Chrystusa i nie prowadzą ludzi do duchowej dojrzałości to robią coś przeciwnego do Bożego planu, a mianowicie skupiają ludzi na sobie i uzależniają ich od siebie, gwarantując w ten sposób brak duchowej dojrzałości u tych, którzy z nimi są związani. Zgromadzenie, które jest uzależnione od pastora, aby dla nich słuchał Boga, przekazywał im przesłanie, modlił się za ich potrzeby i brał na siebie odpowiedzialność za ich duchowy wzrost, jest skazane na trwanie w niemowlęcym stanie i duchowej niedojrzałości. Jeśli pastor akceptuje taką sytuację to wymusza poleganie zgromadzenia na sobie. Zamiast wskazywać im na Chrystusa jako ich Pasterza i dać im możliwość stawania na własnych nogach, staje się zastępczą matką. Niestety, dokładnie tak dzieje się dziś w wielu kościołach. „Gdy bierzemy udział w zgromadzeniu, duchową pracę zostawiamy pastorowi”.

Równie winna jest służba prorocza. „Prorok” czy „prorokini” i ich „słowo” stają się centrum wszystkiego. Zamiast prowadzić ludzi do Chrystusa i uczyć ich, w jaki sposób sami mają słuchać Pana na swój użytek, biorą na siebie  odpowiedzialność za przekazywanie im słowa od Boga. Ludzie więc biernie polegają na proroczej służbie co do kierunku swego życia, zamiast wzrastać w Chrystusa i rozwijać swoje własne rozeznanie i zdolność do słuchania cichego głosu Pana. Czytałem ostatnio o pewnym  „proroku”, który ogłosił, że w ciągu jednego tygodnia przekazał osobiste prorocze słowo 500 ludziom. Nie muszę wiedzieć, co zostało powiedziane, abym wiedział, że pogląd tej osoby na „służbę proroczą” będzie przyczyną trwania ludzi w duchowej głuchocie i braku umiejętności słyszenia Boga na własne potrzeby. Po co mają rozwijać jakiekolwiek duchowe zmysły, jeśli mają „proroka”, który da im „słowo” za każdym razem, gdy tego zechcą?

Tylko dlatego, że MOŻESZ dać słowo, nie znaczy, że POWINIENEŚ je dawać.  Celem nie jest przekazywanie ludziom słowa, lecz celem musi być dać im Chrystusa, jako ich Słowo. Mówiąc innymi słowy: celem służby nie jest dawanie ludziom każdego dnia bochenka chleba, lecz pokazanie w jaki sposób można zdobyć cały chleb w CHRYSTUSIE, który jest Chlebem Żywota. Czy rozumiesz jaka jest różnica? Jeśli jedynym moim celem jest powiedzenie co tydzień kazania, bądź codziennie przekazanie proroczego słowa to zarówno ja sam, jak i oni, mijamy się z Bożym Celem, którym jest duchowa dojrzałość i praktyczne poznanie Chrystusa. Jeśli tłum przychodzi do mnie po bochenek chleba za każdym razem, gdy są głodni to w zaspokajaniu tego głodu są uzależnieni ode mnie. Jest to dopuszczalne tak długo dopóki są dziećmi i nie potrafią nakarmić się sami, lecz jeśli pokażę im, jak mogą zdobyć chleb sami to nie będą już po to przychodzić do mnie: i TO jest celem. Mogą zostać zaspokojeni bezpośrednio u źródła, którym jest Sam Chrystus. Prawda jest tak, że sprzedaż chleba jest znakomitym biznesem, a służby, których przetrwanie zależy od sprzedaży chleba, CHCĄ, aby ludzie stale i wciąż przychodzili do nich po pożywienie!

Obyśmy przed Bogiem zobaczyli, że CHRYSTUS jest celem i przyczyną wszelkiej służby. Naszym celem nie jest to, aby ktokolwiek uzależnił się od nas, naszej służby, pracy, słowa, naszym celem nie jest dawać po bochenku, lecz raczej zachęcać ich do tego, aby poszli i przeżywali głębokości Jezusa Chrystusa praktycznie i osobiście, aby pokazać im, gdzie jest Chleb Żywota.

Wasz brat,

Chip Brogden

продвижение сайта

Nie zadowalaj się fałszywym namszczeniem


27 lipca 2011 J. Lee Grady

Dziś wielu chrześcijan nie potrafi odróżnić potu ciała od rosy niebios.

Jedną z moich ulubionych postaci biblijnych jest Gedeon, ponieważ dobrze rozumiem jego zmagania z poczuciem niższości. Bóg wyrwał tego słabeusza z dziury w ziemi i powołał do tego, aby wyzwolił Izraela. Klasyczne zdziwienie Gedeona: „Kto? Ja?” przypomina mi moją rozmowę z Panem. Nikt z nas nie czuje się wykwalifikowany do wykonania dzieła Bożego, lecz na podstawie przykładu Gedeona wiemy, że oporny mięczak może być przemieniony w dzielnego wojownika.

Słyszałem ludzi krytykujących Gedeona z powodu runa, które wykładał na ziemi i prosił Pana – nie jeden lecz dwa razy – aby potwierdził Swoje obietnice (Sdz. 6:36-40), lecz Biblia nic nie mówi o tym, żeby Bóg był zły za to, że Gedeon chciał mieć pewność; przecież Bóg odpowiedział mu obydwa razy rosą z niebios. Rosa była znakiem przychylności i błogosławieństwa dla Gedeona.

“ Uwielbiam, gdy Duch Święty czyni cuda, lecz gdy usługujący w celu pozyskania reakcji publiczności (czy wielkiej kolety) podrabiają to co nadnaturalne, pędzę ku drzwiom”.

Wiecie jak ta historia się kończy. Robiąca niezłe wrażenie 22 tysięczna armia Gedeona zostaje zdziesiątkowana do bandy hołoty w liczbie 300 mężczyzn, którzy zabierają na bitwę tylko trąbki, gliniane dzbany i pochodnie. Przez to nadnaturalne zwycięstwo nad Midianitami Bóg wyraźnie dał znać, że Jego namaszczenie nie ma nic wspólnego z ludzkimi zdolnościami.

Jak wielu z nas nauczyło się tej lekcji od Gedeona? Czy ufasz Duchowi Świętemu, że będzie pracować w tobie czy polegasz na ciele? Czy masz drogocenną rosę Jego cudownego namaszczenia na swoim życiu, czy, aby wykonać tą pracę, też produkujesz tanią podróbkę ludzkiej wilgoci.

Dziś wielu chrześcijan nie jest w stanie odróżnić potu ciała od rosy z nieba, lecz mamy tu do czynienia z wielką różnicą. Gdy modlę się o więcej namaszczenia na moim życiu, zdaję sobie sprawę z tego, że często mylimy fałszywe namaszczenie z tym co prawdziwe. Oto czego się nauczyłem do tej pory:

Namaszczenie nie przejawia się w liczbach. Tak wielką wagę przykładamy dziś do wielkości Kocioła, a przecież na Bogu nie robią wrażenia tłumy. Nie mam nic przeciwko mega kościołom, dopóki głoszą ewangelię i wiele z nich robi to lepiej niż małe, niemniej, zmierzamy ku katastrofie, jeśli wydaje nam się, że ilość miejsc odzwierciedla Bożą aprobatę.

Namaszczenie nie przejawia się w elokwencji. Niektórzy w niesamowity sposób używają słów ( w tym niechrześcijańscy motywacyjni mówcy), lecz zdolność do przekonywania nie jest tym samym co duchowe namaszczenie. Rosa z nieba jest święta, przynosi przekonanie o grzechu, a nie samoświadomość i doładowanie ego. Prawdziwe głoszenie nie wynosi kaznodziei, lecz krzyżuje go i skupia całą uwagę na Synu Bożym.

Namaszczenie nie przejawia się w wyglądzie. Na dzisiejszej eleganckiej ewangelicznej scenie pastorzy jak gwiazdy rocka mają być seksy, a każdy w zespole uwielbienia musi mieć najnowsze ciuchy. Nie ma nic złego w takim ubieraniu się, aby pozyskać publiczność, lecz mam nadzieję, że nie wydaje nam się, że na Duchu Świętym robi wrażenie, co masz od bioder w górę (dosł. „hipness”). Słowo od Pana dla zgromadzenia  może mieć zaniedbana babcia chodząca w bucie ortopedycznym, tylko czy wpuścimy ja na scenę?

Namaszczenie nie przejawia się w technologii. Uwielbiam w czasie głoszenia korzystać z cyfrowych urządzeń do wyświetlania grafiki, lecz byłem na jednych z najbardziej namaszczonych spotkań w jakich brałem udział w krajach Trzeciego Świata gdzie nie mieliśmy dostępu do elektryczności, a co dopiero do komputera czy projektora. Kiedy na kaznodzieję zstępuje prawdziwe namaszczenie może mówić przez dwie godziny i nie musi niczym zabawiać.

Namaszczenie nie przejawia się w emocjonalizmie. Współcześnie w wielu kościołach brak namaszczenia wywołuje pustkę, którą wypełnia się pokrzykiwaniem, mdleniem i innymi formami religijnego teatru. Nie ważne co jest głoszone, jest to uznane za „namaszczenie” dopóki kaznodzieja podkreśla to wystarczająco głośno a ludzie reagują okrzykami. (Pewna kaznodziejka, którą znam, doprowadzała wszystkich do wycia, cytując fragmenty z pieśni Beyonce). Zapamiętaj: Upadły Izrael wykrzykiwał tak głośno, że trzęsła się ziemia, lecz pod koniec dnia Filistyni ich splądrowali (p.1Sam. 4:5-11).

Namaszczenie nie przejawia się w ukartowanych manifestacjach. Uwielbiam, gdy Duch Święty czyni cuda, lecz gdy usługujący w celu pozyskania reakcji publiczności (czy wielkiej kolety) podrabiają to co nadnaturalne, pędzę ku drzwiom. Gdybyśmy mieli bojaźń Bożą, nigdy nie udawalibyśmy przy pomocy, że mamy namaszczenie urywanym, niewyraźnym głosem, naciąganiem faktów w świadectwie czy posypywaniem się samemu błyszczącym brokatem.

Charles Spurgeon mówiąc o namaszczeniu Ducha Świętego, powiedział: „Namaszczenie jest tym, czego nie możesz wytworzyć, a jego podróbki są całkowicie bezwartościowe”. Odwracajmy się od każdego fałszywego namaszczenia i prośmy Boga, który odpowiedział Gedeonowi, aby zanurzył nas w Jego niebiańskiej mocy.

– – – –

J. Lee Grady jest drugim redaktorem magazynu Charisma. Ostatnio wydał książkę pt.: „10 Lies Men Believe” (Charisma House).

You can follow him on Twitter at leegrady.

продвижение сайта