Author Archives: admin

Czy seksualna orientacja zostaje ustalona przy narodzinach?

Najlepszym, ogólnym podsumowaniem badań najbardziej szanowanych autorytetów naukowych, jest to, że homoseksualizm (podobnie jak i inne psychologiczne choroby) powstaje w wyniku połączenia socjalnych, biologicznych i psychologicznych czynników.

Oto kilka cytatów pochodzących z wypowiedzi badaczy tego tematu:

1. Dr Dean Hamer, badacz „gejowskiego genu”, również gej:

Geny są jak hardwar … dane życiowych doświadczeń są przekazywane poprzez seksualne oprogramowanie do obwodów tożsamości. Podejrzewam, że seksualne oprogramowanie jest mieszaniną genów i środowiska, w podobny sposób jak oprogramowanie komputera jest mieszaniną tego, co zainstalowano w czasie produkcji z tym, co zostało dodane przez użytkownika”.

P. Copeland and D. Hamer (1994) The Science of Desire (New York: Simon and
Schuster).

2. Psychiatra Jeffrey Satinover dr medycyny:

„Podobnie jak wszystkie skomplikowane stany (choroby – przyp. tłum) psychiczne i zachowania homoseksualizm… nie jest ani wyłącznie biologicznego ani wyłącznie psychologicznego pochodzenia, lecz jest wynikiem bardzo trudnej do określenia mieszaniny czynników genetycznych, wewnątrz macicznych wpływów… poporodowych okoliczności (takich jak rodzice, rodzeństwo, zachowania kulturowe) i skomplikowaną serią powtarzanych wzmacnianych decyzji pojawiających się w decydujących okresach rozwoju”.

– J. Satinover, M.D., Homosexuality and the Politics of Truth (1996)
(Grand Rapids, MI: Baker Books).

3. Dr Dean Hamer, badacz „gejowskiego genu” zapytany o to, czy homoseksualizm jest zakorzeniony wyłącznie w biologii odpowiedział:

„Absolutnie nie. Na podstawie badań bliźniaków już niemal wiemy, że połowa lub więcej z różnorodności w seksualnej orientacji nie jest dziedziczna. Nasze badania starają się dokładnie wskazać na genetyczny czynnik…nie negując czynników psychologicznych”.

– “New Evidence of a ‘Gay Gene’,” by Anastasia Toufexis, Time, November 13, 1995, p. 95.

4. William Byne, psychiatra z doktoratem z biologii i Bruce Parsons (1993) uważnie zanalizowali wszystkie ważniejsze biologiczne badania nad homoseksualizmem. Okazało się, że żadne z nich nie daje poparcia tezie o biologicznej przyczynie.

– W. Byne and B. Parsons, “Human Sexual Orientation: The Biologic Theories Reappraised.”
Archives of General Psychiatry, Vol. 50, no.3.

5. Psychiatrzy Friedman i Downey stwierdzili, że „bio-psychologiczny model” wraz z różnorodnymi kombinacjami temperamantu i środowiskowych wydarzeń najlepiej odpowiada naszej wiedzy na temat przyczyn prowadzących do homoseksualizmu. Mówią:

Pomimo ostatnich neurobiologicznych odkryć sugerujących, że homoseksualizm jest determinowany na drodze genetyczno-biologicznej, brakuje wiarygodnych dowodów na biologiczny model homoseksualizmu.

– R. Friedman, M.D. and J. Downey, M.D., Journal of Neuropsychiatry, vol. 5, No. 2, Spring l993.

6. Socjolog dr Steven Goldberg (Ph.D.):

Praktycznie wszystkie dowody są przeciwne temu, że istnieje jakiś determinujący przypadkowy czynnik psychologiczny i osobiście nie znam naukowca, który wierzy, że taki usposabiającą, a nie determinującą… Nie znam nikogo, kto upierał by się przy tym, że homoseksualizm można wyjaśnić pomijając odniesienia do czynników środowiskowych.

Goldberg dodaje:

Krytycyzm homoseksuazlimu nie zajął się problemem klasycznej konfiguracji rodziny” oni po prostu odepchnęli znaczące dowody na istnienie czynników rodzinnych. Badania, które usiłują obalić istnienie wkładu klasycznego wzoru rodziny w homoseksualizm są „przekonujące tylko dla tych, którzy chcą w to wierzyć”.

S. Goldberg (1994)  When Wish Replaces Thought: Why So Much of What You Believe is False (Buffalo, New York: Prometheus Books).

7. Artykuł na temat genów i zachowań z magazynu Science mówi:

„…interakcja pomiędzy genami i środowiskiem jest znacznie bardziej skomplikowana niż proste „geny przemocy” czy „geny inteligencji”, do których nagabuje popularna prasa. W rzeczywistości, ponawiane uznanie czynników środowiskowych jest jednym z głównych efektów wzrostu wiary w genetyczne efekty wpływające na zachowania. Te same dane, które ukazują skutki działania genów wskazują również na nadzwyczajny wpływ czynników nie-genetycznych”.

– C. Mann, “Genes and behavior,” Science 264:1687 (1994), pp. 1686-1689.

8. Kilka wniosków Jeffrey’a Satinover’a z „The Gey Gene”:

„(1) jest genetyczny składnik homoseksualizmu, lecz „składnik” ma luźny związek ze wskazaniem na genetyczne powiązania i związki. „Związki” i „powiązania’ nie oznaczają „przyczyny”.

(2) Nie ma żadnego dowodu, który pokazywałby, że homoseksualizm jest genetycznego pochodzenia – i żadne badania same w sobie tego nie stwierdzają. Tylko prasa i poszczególni badacze to robią, gdy skrótowo mówią do słuchaczy.

Jeffrey Satinover, M.D.,  The Journal of Human Sexuality, 1996, p.8.

9. Badacz mózgu dr Simon LeVay mówi:

W tej chwili, najbardziej rozpowszechniona opinia (o przyczynie wywołującej homoseksualizm) jest taka, że odgrywają w tym role liczne czynniki..

W 1988 roku członek PFLAG Tinkle Hake
dokonała przeglądu punktów widzenia na homoseksualizm pewnej liczby dobrze znanych osobistości. Zapytała:

Wielu obserwatorów wierzy, że osobista orientacja seksualna jest zdeterminowana przez jeden lub więcej następujących czynników: genetyka, hormony, psychologia, czy socjologia. Jakie jest twoje zdanie w oparciu o współczesną wiedzę?

W odpowiedział zawierało się: „wszystkie powyższe wspólnie (Alan Bell); „wszystkie te zmienne” (Richard Green); „różnorodne składniki” (Gilbert Herdt); „kombinacja wszystkich wymienionych czynników” (Evelyn Hooker), „wszystkie te czynniki” (Judd Marmor); „połaczenie przyczyn” (Richard Pillard); „prawdopodobnie genetyczne i hormonalne, lecz młodociane seksualne zabawy są szczególnie ważne” (John Money) i „genetyczne i hormonalne składniki i być może pewne przeżycia z wczesnego dzieciństwa” (James Wainirch).”
(STr. 273).

Simon LeVay (1996), in Queer Science, published by MIT Press.

10. Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatrów (American Psychologist Association) twierdzi:
Różnorodne teorie proponują różne źródła pochodzenia seksualnej orientacji… niemniej jednak wielu naukowców dzieli wspólne przekonanie, że jest ona kształtowana u większości ludzi we wczesnym wieku poprzez skomplikowane interakcje biologicznych, psychologicznych i społecznych czynników”.

Z broszury wydanej przez A.P.A.: “Answers to Your Questions About Sexual Orientation and Homosexuality.”
(Odpowiedzi na pytania dotyczące seksualnej orientacji).

11. Krajowa organizacja P-FLAG („Parents and Friends of Lesbians and Gays” – Rodzice i przyjaciele lesbijek i gejów) przygotowała wraz z dr Clinton Anderson z APA broszurkę pt.: „Dlaczego pytam: dlaczego? Przegląd badań nad homoseksualizmem i biologią” Czytamy tam:

Do chwili obecnej, żaden naukowiec nie stwierdził, że geny mogą determinować seksualną orientację. W najlepszym przypadku twierdzą, że może istnieć genetyczny składnik. Żadne ludzkie zachowanie, nie tylko seksualne, nie zostało połączone z genetycznym znakiem… seksualność, podobnie jak każde inne zachowanie, jest bez wątpienia pod wpływem zarówno biologicznych jak i społecznych czynników.


Copyright
© NARTH. Wszelkie prawa zastrzeżone, wykorzystano za zgodą.

Copyright © 2004 Pure Intimacy® is property of Focus on the Family.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Strzeżone międzynarodowymi prawami autorskimi.

topodin

Wszystkie przypadki uzdrowień w NT 2

cd.

Następny przykład uzdrowienia przez włożenie rąk, lecz odwrócony. Chora kobieta włożyła ręce na ubranie Jezusa i została uzdrowiona, ponieważ przełożyła swoją wiarę na działanie. Ten sposób uzyskania uzdrowienie funkcjonuje skutecznie również dziś. Wielu ludzi zostało uzdrowionych w ten sposób, ponieważ uruchamia to wiarę chorej osoby i pozwala na to, że zachodzi uzdrowienie. Zwróć uwagę na to, że mnóstwo ludzi pchało się na Jezusa, lecz tylko wiara tej kobiety wyciągnęła moc ku uzdrowieniu z Jezusa.
Faktycznie, to uzdrowienie zdziwiło Jezusa, ponieważ On nie wiedział, kto został uzdrowiony. Jezus nie „zrobił’ tego uzdrowienia, stało się dzięki jej wierze w uzdrowienie.

Mat. 9:27-30

27. A gdy Jezus odchodził stamtąd, szli za nim dwaj ślepi, wołając i mówiąc: Zmiłuj się nad nami, Synu Dawida!

28. A gdy wszedł do domu, przyszli do niego ci ślepi. I rzekł im Jezus: Czy wierzycie, że mogę to uczynić? Rzekli mu: Tak jest, Panie!

29. Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej niechaj się wam stanie.

30. I otworzyły się ich oczy; a Jezus przykazał im surowo, mówiąc: Baczcie, aby nikt się o tym nie dowiedział!

Nastąpnpy przykład na to, jak Jezus uzdrawiał ludzi przez włożnie rąk na nich. W szczególności jest tutaj powiedziane, że wkładał ręce na miejsca sprawiające problemy, tutaj na oczy mężczyzny. Zazwyczaj najlepiej jest włożyć ręce możliwie blisko chorego obszaru ponieważ pozwala to mocy Ducha Świętego dotykać bezpośrednio chorego, czy zranionego miejsca. Widzimy, że Jezus robił tak bardzo często. Zauważ, że Pan powiedział, że uzdrowienie miało miejsce w oparciu o wiarę, co jest równie prawdziwe dziś jak i wówczas.

Mat. 9:32-34

32. A gdy oni wychodzili, przyprowadzono do niego niemowę, opętanego przez demona.

33. A gdy demon został wypędzony, niemy przemówił. I zdumiał się lud, i mówił: Nigdy coś podobnego nie pokazało się w Izraelu.

34. Faryzeusze zaś mówili: Mocą księcia demonów wypędza demony.

Ten fragment demonstruje, że fizyczne dolegliwości czasami są wywoływane przez demony. Wypędź demona a dolegliwość przechodzi, lub może być z łatwością wyleczona. Jest to równie prawdziwe dziś jak wtedy. Zwróć uwagę również na reakcję religijnych liderów (faryzeuszy).
Oskarżyli Boże rzeczy o diabelskie pochodzenie. Chrześcijanie też czasami robią to samo dziś, zatem możemy spodziewa się pewnych prześladowań ze strony braci i sióstr, gdy zaczniemy chodzić w posłuszeństwie wobec Chrystusa i wkładać ręce na chorych. Pomimo wszystko kochaj ich!

Mat. 9:35-36

35. I obchodził Jezus wszystkie miasta i wioski, nauczał w ich synagogach i zwiastował ewangelię o Królestwie, i uzdrawiał wszelką chorobę i wszelką niemoc.

36. A widząc lud, użalił się nad nim, gdyż był utrudzony i opuszczony jak owce, które nie mają pasterza.

Jezus głęboko współczuł ludziom i uzdrawiał każdego chorego, który do Niego przyszedł. Jezus Chrystus jest ten sam, wczoraj dziś i na wieki (Hebr. 13:8). Ciągle żywi to współczucie dla nas i ciągle uzdrawia przez włożenie rąk. Jedyną różnicą jest to, że dziś On żyje w nas i używa naszych rąk do uzdrawiania chorych.

Mat. 10:1

1. I przywołał dwunastu uczniów swoich, i dał im moc nad duchami nieczystymi, aby je wyganiali i aby uzdrawiali wszelką chorobę i wszelką niemoc.

Mat. 10:5-8

5. Tych dwunastu posłał Jezus, rozkazując im i mówiąc: Na drogę pogan nie wkraczajcie i do miasta Samarytan nie wchodźcie.

6. Ale raczej idźcie do owiec, które zginęły z domu Izraela.

7. A idąc, głoście wieść: Przybliżyło się Królestwo Niebios.

8. Chorych uzdrawiajcie, umarłych wskrzeszajcie, trędowatych oczyszczajcie, demony wyganiajcie; darmo wzięliście, darmo dawajcie.

Mar. 3:14-15

14. I powołał ich dwunastu, żeby z nim byli i żeby ich wysłać na zwiastowanie ewangelii,

15. I żeby mieli moc wypędzać demony.

Mar. 6:7

7. Potem wezwał dwunastu i począł ich wysyłać po dwóch, i dał im moc nad duchami nieczystymi.

Mar. 6:12-13

12. A oni poszli i wzywali do upamiętania.

13. I wyganiali wiele demonów, i wielu chorych namaszczali olejem, i uzdrawiali.

Łuk. 9:1-2

1. I zwoławszy dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi demonami i moc uzdrawiania chorób.

2. I posłał ich, aby głosili Królestwo Boże i uzdrawiali.

Łuk. 9:6

6. Wyszedłszy więc, obchodzili wioski, zwiastując dobrą nowinę i wszędzie uzdrawiając.

Chrystus dał dwunastu autorytet do uzdrawiania wszelkich chorób i dolegliwości i daje nam ten sam autorytet (władzę) w Wielkim Nakazie.

Mat. 11:2-5

2. A Jan, usłyszawszy w więzieniu o czynach Chrystusa, wysłał uczniów swoich i kazał mu powiedzieć:

3. Czy Ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też mamy oczekiwać innego?

4. A Jezus im odpowiedział: Idźcie i oznajmijcie Janowi, co słyszycie i widzicie:

5. Ślepi odzyskują wzrok i chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni i głusi słyszą, umarli są wskrzeszani, a ubogim zwiastowana jest ewangelia;

Łuk. 7:21-22

21. W tej godzinie uleczył wielu od chorób i cierpień, i duchów złych, a wielu ślepych obdarzył wzrokiem.

22. I odpowiadając, rzekł im: Idźcie i oznajmijcie Janowi, coście widzieli i słyszeli: Ślepi odzyskują wzrok, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, a głusi słyszą, umarli są wskrzeszani, ubogim opowiadana jest ewangelia.

Oprócz współczucia dla chorych, jednym z głównych celów uzdrowień było udowodnienie, że Jezus jest Synem Bożym i przyprowadzanie ludzi do Królestwa. Jesteśmy częścią tego samego Kościoła Nowego Testamentu, w którym byli apostołowie (nie ma czegoś takiego jak „pierwszy Kościół” i „współczesny Kościół” – to jest ten sam Kościół!) i uzdrowienia mają ten sam cel i wagę dziś jak i wówczas.

Mat. 12:9-13

9. I odszedłszy stamtąd, przyszedł do ich synagogi.

10. A był tam człowiek, który miał uschłą rękę. I zapytali go, mówiąc: Czy wolno w sabat uzdrawiać? Chcieli go bowiem oskarżyć.

11. A On im rzekł: Któż z was, mając jedną owcę, gdyby mu ta w sabat do dołu wpadła, to czy jej nie pochwyci i nie wyciągnie?

12. O ileż więcej wart jest człowiek, niż owca! A zatem wolno w sabat dobrze czynić.

13. Wtedy rzekł temu człowiekowi: Wyciągnij swoją rękę, a on wyciągnął i stała się znów zdrowa jak druga.

Mar. 3:1-5

1. I wstąpił znowu do synagogi; a był tam człowiek z uschłą ręką.

2. I podpatrywali go, czy uzdrowi go w sabat, aby go oskarżyć.

3. Wtedy rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: Wyjdź na środek.

4. A do nich rzekł: Czy wolno w sabat dobrze czynić, czy źle czynić, życie zachować czy zabić? A oni milczeli.

5. I  spojrzał na nich z gniewem, zasmucił się z powodu zatwardziałości ich serca, i rzekł owemu człowiekowi: Wyciągnij rękę! I wyciągnął, i ręka jego wróciła do dawnego stanu.

Łuk. 6:6-10

6. I stało się w inny sabat, że wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek z suchą prawą ręką.

7. I podpatrywali go uczeni w Piśmie i faryzeusze, czy uzdrawia w sabat, aby znaleźć podstawę do oskarżenia go.

8. On sam jednak znał myśli ich, rzekł więc do człowieka z suchą ręką: Podnieś się i stań pośrodku. A on podniósłszy się, stanął.

9. I rzekł do nich Jezus: Zapytuję was, czy wolno w sabat dobrze czynić, czy źle czynić? Życie ocalić czy zatracić?

10. I spojrzawszy wokoło po wszystkich, rzekł do niego: Wyciągnij rękę swoją.
A ten to zrobił, i ręka jego wróciła do dawnego stanu.

Jezus nakazał mężczyźnie przełożenie wiary na działanie i gdy ten wyciągnął rękę, została uzdrowiona. Ta zasada jest prawdziwa i dziś.

Mat. 12:15

15. A gdy się o tym Jezus dowiedział, odszedł stamtąd i szło za nim wielu, i uzdrowił ich wszystkich.

Jezus uzdrowił wszystkich chorych i Jego wolą jest uzdrawiać chorych. Jezus Chrystus wczoraj, dziś i na wieki ten sam. (Hebr. 13:8).

Mat. 12:22-23

22. Wtedy przyniesiono do niego opętanego, który był ślepy i niemy; i uzdrowił go, tak że odzyskał mowę i wzrok.

23. I zdumiony był cały lud, i mówił: Czy nie jest to Syn Dawida?

Łuk. 11:14

14. I wypędzał demona, który był niemy. A gdy demon wyszedł, niemy przemówił.
I tłum zdumiał się.

Ponownie – czasami wypędzenie demona to wszystko czego potrzeba, aby ktoś został uzdrowiony. Jak kiedyś taki i dziś.

Mat. 13:57-58

57. I gorszyli się z niego. A Jezus rzekł im: Nigdzie prorok nie jest pozbawiony czci, chyba tylko w ojczyźnie i w swoim domu.

58. I nie uczynił tam wielu cudów z powodu ich niewiary.

Mar. 6:4-6

4. A Jezus rzekł im: Nigdzie prorok nie jest pozbawiony czci, chyba tylko w ojczyźnie swojej i pośród krewnych swoich, i w domu swoim,

5. I nie mógł tam dokonać żadnego cudu, tylko niektórych chorych uzdrowił, wkładając na nich ręce.

6. I dziwił się ich niedowiarstwu. I obchodził okoliczne osiedla, i nauczał,

Gdy zaczniesz chodzić w posłuszeństwie dla Chrystusa i wkładać ręce na chorych, ludzie (inni chrześcijanie) będą obrażeniu, więc spodziewaj się tego. Zauważ, że Jezus nie mógł uczynić wielu cudów w swoim rodzinnym mieści, z powodu braku ich wiary.
Wiara jest równie ważna dzisiaj.

Mat. 14:14

14. I wyszedłszy, ujrzał mnóstwo ludu i zlitował się nad nimi, i uzdrowił  chorych spośród nich.

Jezus był pełen współczucia dla chorych i uzdrawiał wszystkich, którzy do niego przychodzili, w czasie całej swojej służby. Jego współczucie i dzieło uzdrowienia trwają do dziś.

Mat. 14:34-36

34. A gdy się przeprawili, przybyli do ziemi Genezaret.

35. I poznali go mężowie onej miejscowości, roznieśli wieść po całej owej okolicznej krainie, i przyniesiono do niego wszystkich, którzy się źle mieli,

36. I prosili go, aby się mogli dotknąć szaty jego; a którzy się go dotknęli, zostali uzdrowieni.

Mar. 6:53-56

53. A gdy się przeprawili na drugą stronę, przyszli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu.

54. A gdy wyszli z łodzi, zaraz go poznali,

55. I rozbiegli się po całej tej krainie, i poczęli na łożach znosić chorych tam, gdzie, jak słyszeli, przebywał.

56. A gdziekolwiek przyszedł do wsi albo do miast, albo do osad, kładli chorych na placach i prosili go, by się mogli dotknąć choćby kraju szaty jego; a ci, którzy się go dotknęli, zostali uzdrowieni.

Jest to następny przykład przełożenia wiary na działanie ku uzdrowieniu i jest to również następny przykład „odwróconego” wkłądania rąk (tzn. ludzie wkładali ręce na szaty Jezusa, jako punkt kontaktowy swojej wiary). Oba są równie prawdziwe dziś jak wówczas.

Mat. 15:21-28

21. I wyszedłszy stamtąd, udał się Jezus w okolice Tyru i Sydonu.

22. I oto niewiasta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała, mówiąc: Zmiłuj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Córka moja jest okrutnie dręczona przez demona.

23. On zaś nie odpowiedział jej ani słowa. I przystąpiwszy uczniowie jego, prosili go, mówiąc: Odpraw ją, gdyż woła za nami.

24. A On, odpowiadając, rzekł: Jestem posłany tylko do owiec zaginionych z domu Izraela.

25. Lecz ona przyszła, złożyła mu pokłon i rzekła: Panie, pomóż mi!

26. A On, odpowiadając, rzekł: Niedobrze jest brać chleb dzieci i rzucać szczeniętom.

27. Ona zaś rzekła: Tak, Panie, ale i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu panów ich.

28. Wtedy Jezus, odpowiadając, rzekł do niej: Niewiasto, wielka jest wiara twoja; niechaj ci się stanie, jak chcesz. I uleczona została jej córka od tej godziny.

Mar. 7:25-30

25. Lecz niewiasta, której córka miała ducha nieczystego, skoro usłyszała o nim, przybiegła i padła mu do nóg.

26. A niewiasta ta była Greczynką, rodem z Syrofenicji, i prosiła go, aby wypędził demona z córki jej.

27. Ale On rzekł do niej: Pozwól, aby wpierw nasyciły się dzieci, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom i rzucać szczeniętom.

28. A ona, odpowiadając, rzekła do niego: Tak jest, Panie, wszakże i szczenięta jadają pod stołem z okruszyn dzieci.

29. I rzekł do niej: Dla tego słowa idź, demon wyszedł z córki twojej.

30. A gdy wróciła do domu swego, znalazła dziecko leżące na łożu, a demona nie było.

Chleb był istotą życia w pierwszym wieku, tzn. był normalną częścią każego posiłku w tych dniach. Dlatego jest tak często używany jako ilustracja Ewangelii.
Zauważ, że Jezus opisuje uzdrowienie i uwolnieni jako „chleb” dzieci Izraela (dzieci Starego Przymierza). Innymi słowy, Jezus uważał uzdrowienie za równie ważne jak ważny był chleb dla ich codziennych posiłków.

Jako chrześcijanie jesteśmy pod Nowym Przymierzem, które zostało zbudowane na lepszych obietnicach niż Stare Przymierze (Hebr. 8:6). Jeśli uzdrowienia i uwolnienia były „chlebem” dla dzieci Starego Przymierza, to o jakie mamy „lepsze” obietnice jeśli uzdrowienia i uwonienia nie są dostępne dziś? To byłoby gorsze niż Stare Przymierze! Jest tutaj pokazana również zasada wytrwałości.
Musimy być wytrwali, gdy usługujemy uzdrowieniem. Nie wiemy wszystkiego, co można na temat uzdrowienia, zatem jeśli jedna rzecz nie jest skuteczna, musimy próbować dalej w inny sposób i być wytrwali.
Jeśli my nie jesteśmy w stanie uslużyć ludziom uzdrowieniem, to oni powinni iść do innych, którzy włożą na nich ręce, ponieważ ich uporczywość opłaci się im. Tylko bóg wie, dlaczego uzdrowienie się opóźnia, lecz on honoruje wytrwałość.

Mat. 15:29-30

29. A gdy Jezus stamtąd odszedł, przyszedł nad Morze Galilejskie, wszedł na górę i usiadł tam.

30. I przyszło do niego mnóstwo ludu, mając z sobą chromych, kalekich, ślepych, niemych oraz wielu innych i kładli ich u nóg jego, a On ich uzdrowił,

Mat. 17:14-20

14. I gdy przyszli do ludu, przystąpił do niego człowiek, upadł przed nim na kolana,

15. I rzekł: Panie, zmiłuj się nad synem moim, bo jest epileptykiem i źle się ma; często bowiem wpada w ogień i często w wodę.

16. I przywiodłem go do uczniów twoich, ale nie mogli go uzdrowić.

17. A Jezus odpowiadając, rzekł: O rodzie bez wiary i przewrotny! Jak długo będę z wami? Dokąd będę was znosił? Przywiedźcie mi go tutaj.

18. I zgromił go Jezus; i wyszedł z niego demon, i uzdrowiony został chłopiec od tej godziny.

19. Wtedy przystąpili uczniowie do Jezusa na osobności i powiedzieli: Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić?

20. A On im mówi: Dla niedowiarstwa waszego. Bo zaprawdę powiadam wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: Przenieś się stąd tam, a przeniesie się, i nic niemożliwego dla was nie będzie..”


Mar. 9:17-29

17. Wtedy odpowiedział mu jeden z ludu: Nauczycielu, przyprowadziłem do ciebie syna mego, który ma ducha niemego.

18. A ten, gdziekolwiek go pochwyci, szarpie nim, a on pieni się i zgrzyta zębami i drętwieje; i mówiłem uczniom twoim, aby go wygnali, ale nie mogli.

19. A On im odrzekł, mówiąc: O rodzie bez wiary! Jak długo będę z wami? Dokąd będę was znosił? Przywiedźcie go do mnie!

20. I przywiedli go do niego. A gdy go duch ujrzał, zaraz zaczął nim szarpać, a on upadłszy na ziemię, tarzał się z pianą na ustach.

21. I zapytał ojca jego: Od jak dawna to się z nim dzieje? A on powiedział: Od dzieciństwa.

22. I często go rzucał nawet w ogień i wodę, żeby go zgubić; ale jeżeli coś możesz, zlituj się nad nami i pomóż nam.

23. A Jezus rzekł do niego: Co się tyczy tego: Jeżeli coś możesz, to: Wszystko jest możliwe dla wierzącego.

24. Zaraz zawołał ojciec chłopca: Wierzę, pomóż niedowiarstwu memu.

25. A Jezus, widząc, że tłum się zbiega, zgromił ducha nieczystego i rzekł mu: Duchu niemy i głuchy! Nakazuję ci: Wyjdź z niego i już nigdy do niego nie wracaj.

26. I krzyknął, i szarpnął nim gwałtownie, po czym wyszedł; a chłopiec wyglądał jak martwy, tak iż wielu mówiło, że umarł.

27. A Jezus ujął go za rękę i podniósł go, a on powstał.


28.
I gdy wrócił do domu, uczniowie jego pytali go na osobności: Dlaczego to my nie mogliśmy go wygnać?

29. I rzekł im: Ten rodzaj w żaden inny sposób wyjść nie może, jak tylko przez modlitwę.

Łuk. 9:38-42

38. A oto mąż z tłumu krzyknął, mówiąc: Nauczycielu, błagam cię, wejrzyj na syna mojego, na mojego jedynaka,

39. Bo oto duch porywa go i zaraz krzyczy, i szarpie nim z pianą na ustach, i z trudem opuszcza go potłuczonego.

40. Błagałem też uczniów twoich, aby go wygnali, lecz nie potrafili.

41. A Jezus odpowiadając, rzekł: O rodzie niewierzący i przewrotny, jak długo mam być z wami i mam was znosić? Przyprowadź tutaj syna swego.

42. A gdy jeszcze podchodził, porwał go demon i szarpnął nim. Jezus zaś zgromił ducha nieczystego i uzdrowił chłopca, i oddał go ojcu jego.

Uczniowie, którzy zrobili wiele cudów i uwolnili wielu ludzi do tej pory (Mat. 6:7-13), nie byli w stanie wypędzić demona. Jezus wyjaśnil im, że” ten rodzaj nie wychodzi inaczej jak tylko przez modlitwę (niektóre rękopisy podają „przez modlitwę i post”). Jezus powiedział, że do wypędzenia tego demona jest potrzebna  modltiwa, lecz zauważ, że nie modlił się o to, aby demon wyszedł. Zgromił go i nakazał mu wyjść. Inni słowy, Jezus prowadził życie pełne modlitwy i postu, co ustawiało go w taki autorytecie, że mógł wypędzić tego demona. Inną rzeczą wartą zauważenie w tym fragmencie jest to, że uczniowie nie byli w stanie uzdrowić chłopca, z powodu braku poznania dotyczącego wypędzanie tego typu demonów. Jest to prawdą i dziś. Im więcej dowiadujemy się o uzdrowieniu, im więcej wiedzy i doświadczenia zdobywamy, tym więcej ludzi będziemy oglądać uzdrowionych.

Mat. 19:1-2

1. A gdy Jezus dokończył tych mów, odszedł z Galilei i przyszedł na pogranicze Judei, po drugiej stronie Jordanu.

2. I szło za nim mnóstwo ludu, a On ich tam uzdrawiał.

Mat. 20:29-34

29. I gdy On wychodził z Jerycha, szło za nim mnóstwo ludu.

30. A oto dwaj ślepi, siedzący przy drodze, usłyszawszy, że Jezus przechodzi, zawołali, mówiąc: Zmiłuj się nad nami, Panie, Synu Dawida!

31. A lud gromił ich, aby milczeli; oni jednak jeszcze głośniej wołali, mówiąc: Zmiłuj się nad nami, Panie, Synu Dawida!

32. I zatrzymał się Jezus, odezwał się do nich i rzekł: Co chcecie, abym wam uczynił?

33. Mówią do niego: Panie, aby otworzyły się oczy nasze!

34. Ulitował się tedy Jezus, dotknął ich oczu i zaraz przejrzeli, i poszli za nim.

Mar. 10:49-52

49. Wtedy Jezus przystanął i rzekł: Zawołajcie go. I zawołali ślepego, mówiąc mu: Ufaj, wstań, woła cię.

50. A on zrzucił swój płaszcz, porwał się z miejsca i przyszedł do Jezusa.

51. A Jezus, odezwawszy się, rzekł mu; Co chcesz, abym ci uczynił? A ślepy odrzekł mu: Mistrzu, abym przejrzał.

52. Tedy mu rzekł Jezus: Idź, wiara twoja uzdrowiła cię. I wnet odzyskał wzrok, i szedł za nim drogą.

Łuk. 18:35-43

35. A gdy On przybliżał się do Jerycha, pewien ślepiec siedział przy drodze, żebrząc.

36. A gdy usłyszał, że tłum przechodzi, dowiadywał się, co się dzieje.

37. Powiedzieli mu wtedy, że Jezus Nazareński przechodzi.

38. I zaczął wołać: Jezusie, Synu Dawidowy, zmiłuj się nade mną!

39. A ci, którzy szli na przedzie, gromili go, by milczał. On zaś coraz głośniej wołał: Synu Dawidowy, zmiłuj się nade mną!

40. Wtedy Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy ten się zbliżył, zapytał go,

41. Mówiąc; Co chcesz, abym ci uczynił? A on odrzekł: Panie, abym przejrzał.

42. A Jezus rzekł do niego: Przejrzyj! Wiara twoja uzdrowiła cię.

43. I zaraz odzyskał wzrok, i szedł za nim, wielbiąc Boga. A cały lud, ujrzawszy to, oddał chwałę Bogu.

Pokazana jest tutaj następna ważna zasada. Zwróć uwagę na to, że Jezus zapytał ślepego o to jakiego rodzaju uzdrowienia potrzebuje. Jest to równie ważne dziś, gdy usługujemy uzdrowieniem. Musimy określić jaki jest problem, jak diagnoza lekarska jest postawiona i jak to się stało (np. wypadek samochodowy), gdzie ból dotyka ciała itd. Te informacje pomogą nam włożyć ręce w pobliżu dotkniętego chorobą miejsca czy nakazanie uzdrowienia szczególnego problemu. Zwróć uwagę na to, że Jezus włożył ręce na chore miejsce – oczy.

Mat. 21:14

14. I przystąpili do niego ślepi i chromi w świątyni, a On ich uzdrowił.

Mar. 1:23-26

23. A był w ich synagodze człowiek, opętany przez ducha nieczystego, który krzyczał,

24. Mówiąc: Cóż mamy z tobą, Jezusie Nazareński? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kim Ty jesteś, święty Boży.

25. A Jezus zgromił go, mówiąc: Zamilknij i wyjdź z niego.

26. A duch nieczysty, szarpnąwszy nim i zawoławszy głosem wielkim, wyszedł z niego.

Łuk. 4:33-35

33. A w synagodze był człowiek, opętany przez ducha nieczystego, który zawołał głośno:

34. Ach, cóż mamy z tobą, Jezusie Nazareński? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kim Ty jesteś, Święty Boży.

35. A Jezus zgromił go, mówiąc: Zamilknij i wyjdź z niego! A demon rzucił go na środek i wyszedł z niego, nie wyrządziwszy mu żadnej szkody,

продвижение сайта

Wszystkie przypadki uzdrowień w NT 1

Wstęp

W tym artykule przedstawione są wszystkie przypadki występujące w Nowym Testamencie, w których jedna lub więcej osób zostało uzdrowionych. Jezus nakazał wszystkim wierzącym, aby wkładali ręce na chorych, (patrz: „Kurs Uzdrawiania” – Healing Training Course) zatem ważne jest, abyśmy rozumieli Biblijne przykłady dotyczące uzdrowienia.

Oto kilka istotnych zasad uzdrawiania, które, jak dostrzegamy, powtarzają się stale w tych fragmentach:

Zwróć uwagę na to, że nie ma ani jednego przypadku w Ewangeliach oraz Dziejach Apostolskich, gdzie Jezus, lub ktokolwiek inny uzdrowił kogokolwiek prosząc Boga, aby on uzdrowił. W każdym przypadku uzdrowienie było dokonywane poprzez człowieka przez moc Ducha Świętego. Zostało nam przekazane w jaki sposób uzdrowienia były dokonywane, olbrzymia większość uzdrowień w stała się przez włożenie rąk, często przez nakazanie uzdrowienia (lecz nigdy przez proszenie Boga o uzdrowienie). Ta zasada jest prawdziwa również dziś.
Zauważ, że Jezus zawsze uzdrawiał wszystkich, którzy do Niego przychodzili po uzdrowienie. Było Jego wolą i Jego pragnieniem, aby wszyscy, którzy przychodzą po uzdrowienie, uzdrowieni byli, ponieważ On współczuł im. Czy Jego współczucie lub wola zmieniły się w ciągu tych lat? Ani trochę! Jezus Chrystus jest ten same wczoraj, dziś i na wieki (Hebr. 13:8). On ciągle współczuje nam i ciągle uzdrawia przez włożenie rąk. Jedna różnica polega na tym, że teraz Jezus żyje w nas i używa naszych rąk do uzdrawiania chorych.

Zauważ, że często Jezus podkreśla fakt, że wiara jest istotna dla uzdrowienia. Wielokrotnie mówi ludziom, że ich wiara uzdrowiła ich. Wiara jest równie ważna dla uzdrowienia dziś jak była wówczas.

Zwróć uwagę na to, że często uzdrowienia nie dzieją się dopóki osoba nie połączy swej wiary z działaniem.
Mężczyzna z uschłą ręką musiał ją wyciągnąć przed siebie, zanim została uzdrowiona (Mat. 12:9-13). Inny człowiek musiał iść i obmyć się z błota na twarzy, zanim jego wzrok został przywrócony (J. 9:1-7). Ci ludzie przez swoją wiarę uruchomili działanie i wtedy zostali uzdrowieni. Ta sama prawda obowiązuje i dziś.

W wielu przypadkach ludzie byli uzdrawiani przez wypędzenie z nich demonów. Czasami po prostu wypędzenie demona wywoła fizyczne uzdrowienie jak to było z kobietą w ew. Łuk 13:10-13, którzy wyprostowała się po raz pierwszy po 18 latach, gdy Jezus wypędził z niej ducha. W innych przypadkach uzdrowienie nie nastąpi dopóki nie zostanie wypędzony duch i potem można nakazać ciału, aby zostało uzdrowione.

Czasami wkładając ręce na chorych Jezus umieszczał je tak blisko chorego miejsca jak to tylko możliwe. Wkładał palce w uczy głuchych ludzi, dotykał palcem języka niemego człowieka itd. Ta zasad jest również dziś prawdziwa. Gdy usługujemy chorym, często najlepszym rozwiązaniem jest położenie ręki tak blisko chorego miejsca jak to możliwe (oczywiście, nie będąc niewrażliwym na godność tej osoby), tak aby moc Ducha Świętego mogła zostać zastosowana bezpośrednio na przypadłość.

Zauważ, że nie każdy został uzdrowiony przez Jezusa natychmiast. Dziesięciu trędowatych otrzymało uzdrowienie, w czasie, gdy szli do kapłanów, zgodnie z poleceniem Jezusa (Łuk 17:11-14). W innym przypadku, Jezus włożył ręce na kogoś po raz drugi, zanim nastąpiło uzdrowienie (Mar. 8:22-25). Dzieje się tak do dzisiaj.
Jeśli ktoś nie zostaje uzdrowiony natychmiast, gdy wkładamy na niego ręce, to musimy być cierpliwi i próbować czegoś innego. Jeśli uzdrowienie nie manifestuje się przez włożenie naszych rąk, to musimy mieć wiarę w to, że moc Ducha Świętego dotarła do wnętrza tego człowieka i w ciągu dnia lub dwóch uzdrowienie zamanifestuje się.
Taki człowiek może również okazać cierpliwość prosząc jeszcze kogoś innego, aby włożył ręce na niego. Biblia nieustannie podkreśla fakt, że Bóg honoruje wytrwałość.

zwróć uwagę na to, że Jezus nie uzdrawiał zawsze wszystkich wokół Niego, ani nie chodził szukając kogo by uzdrowić. Uzdrawiał wszystkich, którzy przychodzili do Niego, lub tych, których Bóg na Jego drodze postawił. Na przykład Jezus uzdrowił kalekę przy sadzawce Betezda, lecz nie uzdrowił nikogo z wielkiej liczby chorych, którzy tam byli. (J 5:2-9). Inny mężczyzna kaleki od urodzenia, był przynoszony codziennie pod bramę świątyni, aby żebrać i został uzdrowiony przez Piotr i Jana (Dz. 3:2-8). Prawdopodobnie Jezus przechodził koło niego wielokrotnie mijając bramę tam i z powrotem przez, a jednak nigdy go nie uzdrowił. Jest wiele wersetów mówiących, że Jezus uzdrowił wszystkich chorych, lecz byli to ludzie, którzy do Niego przyszli lub zostali przyniesieni, a nie ludzie, których Jezus wyszukał, aby ich uzdrowić. Ponieważ więc Jezus nie uzdrawiał automatycznie wszystkich, którzy się znajdowali wokół Niego, ani nikogo nie szukał po to, aby go uzdrowić, ani nie opróżniał kolonii trędowatych, to nie mam żadnych biblijnych poleceń ani precedensu, aby iść i opustoszyć szpitale (co jest częstym wyzwaniem, rzucanym przez tych, którzy nie wierzą we wkładanie rąk na chorych).

Okazjonalnie czytamy, że Jezus zadawał ludziom kilka pytań, aby określić jakiego rodzaju uzdrowienia potrzebują i stwierdzić czy nastąpiło całkowite uzdrowienie po włożeniu rąk na nich. Jest to równie ważne i dziś.

Uczniowie nie byli w stanie wypędzić pewnego demona i zapytali Jezusa dlaczego. Odpowiedział im, że ten rodzaj demonów wychodzi tylko przez modlitwę (lub modlitwę i post, w zależności od tłumaczenia Biblii jaką posiadasz). Uczniowie nie znali pewnej ważne części nauczania na temat tego, jak uzdrowić tego małego chłopca. To pokazuje również, że im więcej uczymy się na temat uzdrowienia, tym więcej ludzi będzie uzdrawianych. Więcej na ten temat można przeczytać w Healing Training Course.

W kilku przypadkach Jezus powiedział ludziom, aby poszli i pokazali się kapłanom po swoim uzdrowieniu.misiek126@gmail.com
Uczenie twierdzą, że kapłani byli w tamtych czasach również lekarzami, zatem miało to taki sens, że mieli zostać zbadani (sprawdzeni) przez lekarza. Podczas usługiwania uzdrowieniem dziś, ważne jest aby nie mówić ludziom, że mają przestać barć leki czy coś w tym rodzaju. Przede wszystkim byłoby to postrzegane jako praktyka lekarska bez zezwolenia, co jest nielegalne. Po drugie Biblia mówi, że mamy być poddani władzom, a zatem jeśli poddajemy się autorytetowi lekarzy, to powinniśmy być im posłuszni. Zawsze mów ludziom, aby nadal brali leki i poszli do swojego lekarza tak szybko jak tylko możliwe, aby ich uzdrowienie zostało zdiagnozowane przez lekarza.

Ani Jezus ani uczniowie nie mieli jakiejś prostej formuły, gdy uzdrawiali lub wypędzali demony. Czasami robili zupełnie niezwykłe rzeczy, takie jak wtedy, gdy Jezus splunął, czynił błogo i nałożył na czyjeś oczy (J.9:1-7). Bóg jest suwerenny i gdy usługujemy uzdrowieniem czy uwolnieniem musimy być zawsze wrażliwi na prowadzenie Ducha Świętego, tak samo jak był wrażliwy Jezus.

Czasami ludzie byli uzdrawiani przez dotknięcie się szat Jezusa lub apostołów, lub jakiejś rzeczy, która dotykała ciała apostołów. Podobnie jest i dziś. Moc Ducha Świętego nie jest ograniczona do ubrań, ona płynie przez ubrania. Ludzie mogą być uzdrowieni dotykając się w wierze naszych ubrań, podobnie jak kobieta, która została uzdrowiona przez dotkniecie się szaty Jezusa (M. 5:25-34).

Ponieważ uzdrowienie funkcjonuje wyłącznie przez wiarę, jeśli są ludzie pełni wątpliwości i niewiary, to mogą ostatecznie hamować manifestację uzdrowienia. Czasami najlepiej wziąć chorą osobę na bok od atmosfery zwątpienia i niewiary tak, aby mogła zostać uzdrowiona. Nawet Jezus i apostołowie robili tak przy różnych okazjach (Mar. 5:38-42, 7:32-35, 8,22-25 i Dz. 9:35-40).

Jezus i apostołowie często bywali wyśmiewani przez religijnych ludzi, byli również oskarżani o robienie demonicznych rzeczy. Jest tak do dziś. Jeśli pójdziesz w wierze i zaczniesz wkładać, w posłuszeństwie dla Wielkiego Nakazu, ręce na chorych, spodziewaj się wyśmiania. Ironiczne, że ateistów nie obchodzi moc Boża, ponieważ przede wszystkim nie wierzą w Boga, zatem to twoi bracia i siostry w Chrystusie będą cię wyśmiewać i oskarżać o demoniczną działalność (mówienie językami itd.). Pomimo wszystko kochaj ich i nie pozwól się odstraszyć, ponieważ błogosławieni jesteście, gdy was wyśmiewać będą za posłuszne wykonywanie dzieł w Jego Imieniu (Mat. 5:11, Łuk 6:23).

W Księdze Dziejów, zwróć uwagę na fakt, że apostołowie stale ogłaszali, że ludzie byli uzdrawiani w Imieniu Jezusa. Jest to szczególnie ważny punkt. Bóg jest suwerenny i On może uzdrawiać ludzi w dowolny sposób w jaki zechce, lecz znakomita większość uzdrowień, które będziesz oglądał będą zależne od trzech rzeczy: Wiary, mocy Ducha Świętego i Imienia Jezusa.

Wersety o uzdrowieniu

Mat. 4:23-24


23. I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w ich synagogach i głosząc ewangelię o Królestwie i uzdrawiając wszelką chorobę i wszelką niemoc wśród ludu.
24. I rozeszła się wieść o nim po całej Syrii. I przynosili do niego wszystkich, którzy się źle mieli i byli nawiedzeni różnymi chorobami i cierpieniami, opętanych, epileptyków i sparaliżowanych, a On uzdrawiał ich.

Zwróć uwagę na to, że Jezus uzdrawiał każdą chorą osobę, ciągle i dziś jest Jego wolą, aby uzdrawiać ludzi.
Jezus Chrystus wczoraj, dziś i na wieki ten sam (Hebr. 13:8).

Mat. 8:2-3


2. I oto trędowaty, przystąpiwszy, złożył mu pokłon, mówiąc: Panie, jeśli chcesz, możesz mię oczyścić.
3. I wyciągnąwszy rękę, dotknął się go, mówiąc: Chcę, bądź oczyszczony! I natychmiast został oczyszczony z trądu.

Mar. 1:40-41

40. I przyszedł do niego trędowaty z prośbą, upadł na kolana i rzekł do niego: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić.
41. A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę swoją, dotknął się go i rzekł mu: Chcę, bądź oczyszczony!
42. I natychmiast zszedł z niego trąd, i został oczyszczony.

Łuk. 5:12-13

12. A gdy był w jednym z miast, przebywał tam mąż cały pokryty trądem; ten, ujrzawszy Jezusa, padł na twarz swoją i prosił go, mówiąc: Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić.
13. I wyciągnąwszy rękę, dotknął się go, mówiąc: Chcę, bądź oczyszczony. I zaraz trąd ustąpił z niego.

Jezus chciał uzdrawiać chorych wtedy, i On ciągle pragnie uzdrawiać chorych dziś. Zauważ, że uzdrawiał wkładając ręce na chorych ludzi i nakazując ciału, aby było uzdrowione.
Jezus nie modlił się o uzdrowienie (w sensie w proszenia Boga, aby uzdrowił kogoś), On nakazywał je. Uzdrowienie działa dokładnie w taki sam sposób dziś.

Mat. 8:5-13

5. A gdy wszedł do Kafarnaum, przystąpił do niego setnik, prosząc go
6. I mówiąc: Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi.
7. Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go,
8. A odpowiadając setnik rzekł: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiony sługa mój.
9. Bo i ja jestem człowiekiem podległym władzy i mam pod sobą żołnierzy; i mówię temu: Idź, a idzie; innemu zaś: Przyjdź, a przychodzi; i słudze swemu: Czyń to, a czyni.
10. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za nim: Zaprawdę powiadam wam, u nikogo w Izraelu tak wielkiej wiary nie znalazłem.
11. A powiadam wam, że wielu przybędzie ze wschodu i zachodu, i zasiądą do stołu z Abrahamem i z Izaakiem, i z Jakubem w Królestwie Niebios.
12. Synowie Królestwa zaś będą wyrzuceni do ciemności na zewnątrz; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
13. I rzekł Jezus do setnika: Idź, a jak uwierzyłeś, niech ci się stanie! I został uzdrowiony sługa w tej godzinie.

Łuk. 7:2-10

2. A sługa pewnego setnika, bardzo przez niego ceniony, zachorował i bliski był śmierci.
3. A usłyszawszy o Jezusie, posłał do niego starszych żydowskich, prosząc go, aby przyszedł i uzdrowił jego sługę.
4. A oni przyszedłszy do Jezusa, prosili go usilnie, mówiąc: Godzien jest, abyś mu to uczynił.
5. Miłuje bowiem lud nasz i sam zbudował nam synagogę.
6. I Jezus poszedł z nimi. A gdy już był niedaleko domu, setnik posłał przyjaciół i kazał mu powiedzieć: Panie, nie trudź się, nie jestem bowiem godzien, abyś wszedł pod dach mój.
7. Dlatego i samego siebie nie uważałem za godnego, by przyjść do ciebie; lecz powiedz słowo, a będzie uzdrowiony sługa mój.
8. Bo i ja jestem człowiekiem podległym władzy, mającym pod sobą żołnierzy; i mówię temu: Idź, a idzie, a innemu: Przyjdź, a przychodzi, a słudze memu: Czyń to, a czyni.
9. A gdy to Jezus usłyszał, zdziwił się i zwróciwszy się do towarzyszącego mu ludu, rzekł: Powiadam wam, nawet w Izraelu tak wielkiej wiary nie znalazłem.
10. A ci, którzy byli posłani, po powrocie do domu zastali sługę zdrowym.

Uzdrowienie również dziś wymaga wiary, tak jak to było 2000 lat temu.

Mat. 8:14-15

14. A gdy Jezus wszedł do domu Piotra, ujrzał teściową jego, leżącą w gorączce.
15. I dotknął się ręki jej, i ustąpiła gorączka; ona zaś wstała i posługiwała mu

Mar. 1:30-31

30. A teściowa Szymona leżała w gorączce i zaraz powiedziano mu o niej.
31. I przystąpiwszy, ujął ją za rękę i podniósł ją; i opuściła ją gorączka, i usługiwała im

Łuk. 4:38-39

38. A wyszedłszy z synagogi, wstąpił do domu Szymona. A teściowa Szymona miała wielką gorączkę i wstawiali się u niego za nią,
39. I stanąwszy nad nią, zgromił gorączkę, i ta opuściła ją. I zaraz wstawszy, usługiwała im.

Ponownie widzimy jak Jezus uzdrawia przez włożenie rąk na człowieka. Zauważ, że wstała i została uzdrowiona. Jest to ważna biblijna zasada, którą stale i wciąż dostrzegamy w Piśmie. Dla chorej osoby, ważne jest, aby uruchomiła swoją wiarę (aby wiara była aktywna). Wielokrotnie uzdrowienia nie dzieją się dopóki ludzie nie połączą działania z wiarą. Jest to tak samo prawdziwe dziś, jak było w pierwszym wieku. Zauważ również, że Jezus nie modlił się o chorą kobietę, aby była uzdrowiona, przemówił do gorączki i zgromił ją, a gorączka opuściła kobietę. Uzdrowienie działa dziś w taki sam sposób.

Mat. 8:16-17

16. A gdy nastał wieczór, przywiedli do niego wielu opętanych, a On wypędzał duchy słowem i uzdrawiał wszystkich, którzy się źle mieli,
17. Aby się spełniło, co przepowiedziano przez Izajasza proroka, mówiącego: On niemoce nasze wziął na siebie i choroby nasze poniósł.

Mar. 1:32-34

32. A gdy nadszedł wieczór i zaszło słońce, przynosili do niego wszystkich, którzy się źle mieli, i opętanych przez demony,
33. I całe miasto zgromadziło się u drzwi.
34. I uzdrowił wielu, których trapiły przeróżne choroby, i wypędził wiele demonów, ale nie pozwolił demonom mówić, bo go znali.

Łuk. 4:40-41

40. A gdy słońce zachodziło, wszyscy, którzy mieli u siebie chorych, złożonych różnymi chorobami, przyprowadzali ich do niego. On zaś kładł na każdego z nich ręce i uzdrawiał ich.
41. Wychodziły też z wielu demony, które krzyczały i mówiły: Ty jesteś Synem Bożym. A On gromił je i nie pozwalał im mówić, bo one wiedziały, iż On jest Chrystusem.

Stale i wciąż widzimy jak Jezus uzdrawia wszystkich chorych ludzi, którzy byli do niego przyprowadzeni. Ciągle jest Jego wolą uzdrawiać, jak wówczas, tak i dziś. Zauważ, że Pan nie modlił się o to, aby demony wyszły, gromił je i nakazywał im wyjść.
Wypędzał je słowem. Uwolnienie działa tak samo dziś i często jest równie łatwe jak w tym fragmencie.

Mat. 8:28-32

28. A gdy przybył na drugą stronę, do krainy Gadareńczyków, zabiegli mu drogę dwaj opętani, wychodzący z grobów, bardzo groźni, tak iż nikt nie mógł przechodzić tą drogą.
29. I poczęli krzyczeć tymi słowy: Cóż my mamy z tobą, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?
30. A opodal od nich była wielka trzoda pasących się świń.
31. Tedy go demony prosiły, mówiąc: Jeśli nas wypędzasz, to poślij nas w tę trzodę świń.
32. I rzekł im: Idźcie! A one wyszedłszy, weszły w świnie. I oto cała trzoda ruszyła pędem po urwisku do morza i zginęła w wodach.

Mar. 5:1-13

1. I przybyli na drugi brzeg morza, do krainy Gerazeńczyków.
2. A gdy wychodził z łodzi, oto wybiegł z grobów naprzeciw niego opętany przez ducha nieczystego człowiek,
3. Który mieszkał w grobowcach, i nikt nie mógł go nawet łańcuchami związać,
4. Gdyż często, związany pętami i łańcuchami, zrywał łańcuchy i kruszył pęta, i nikt nie mógł go poskromić.
5. I całymi dniami i nocami przebywał w grobowcach i na górach, krzyczał i tłukł się kamieniami.
6. I ujrzawszy Jezusa z daleka, przybiegł i złożył mu pokłon.
7. I wołając wielkim głosem, rzekł: Co ja mam z tobą, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam cię na Boga, żebyś mię nie dręczył.
8. Albowiem powiedział mu: Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka!
9. I zapytał go: Jak ci na imię? Odpowiedział mu: Na imię mi Legion, gdyż jest nas wielu,
10. I prosił go usilnie, aby ich nie wyganiał z tej krainy.
11. A pasło się tam, u podnóża góry, duże stado świń.
12. I prosiły go duchy, mówiąc: Poślij nas w te świnie, abyśmy w nie wejść mogli.
13. I pozwolił im. Wtedy wyszły duchy nieczyste i weszły w świnie; i rzuciło się to stado ze stromego zbocza do morza, a było ich około dwóch tysięcy, i utonęło w morzu.

Łuk. 8:26-33

26. I dopłynęli do krainy Gerazeńczyków, która leży naprzeciw Galilei.
27. A gdy wyszedł na ląd, zabiegł mu drogę pewien mąż z miasta, który był opętany przez demony i od dłuższego czasu nie nosił odzienia i nie mieszkał w domu, lecz w grobowcach.
28. A gdy ujrzał Jezusa, z krzykiem padł przed nim i donośnym głosem zawołał: Cóż ja mam z tobą, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Proszę cię, nie dręcz mnie,
29. Gdyż nakazywał duchowi nieczystemu, by wyszedł z tego człowieka. Od dłuższego bowiem czasu szarpał nim, a choć go wiązano łańcuchami i trzymano w pętach, on rwał te więzy, a demon pędził go na pustynię.
30. Zapytał go więc Jezus: Jak ci na imię? A ten rzekł: Legion, gdyż wiele demonów weszło w niego.
31. I prosiły go, aby im nie nakazywał odejść w otchłań.
32. A było tam duże stado świń, pasące się na górze. I prosiły go, aby im pozwolił w nie wejść. I pozwolił im.

Zauważ, że Jezus najpierw nakazał demonowi wyjść, a potem zadał człowiekowi czy demonowi pytanie („Jak ci na imię?”), aby otrzymać więcej informacji, po czym dokończył uwolnienia. Uzdrowieni i uwolnienie współcześnie funkcjonują tak samo. Powinniśmy dowiedzieć się od chorego czegoś przed rozpoczęciem uzdrawiania, po czym powinniśmy zadać jeszcze dodatkowe pytania później, aby stwierdzić czy są jeszcze jakieś potrzeby. Zauważ, że w ew. Łuk 9:29 (powyżej) demon nie wyszedł natychmiast, gdy Jezus nakazał mu wyjść. Czasami musimy być wytrwali, gdy chodzi o uwolnienie.

Mat. 9:2-8

2. I oto przynieśli mu sparaliżowanego, leżącego na łożu. A gdy Jezus ujrzał wiarę ich, rzekł do sparaliżowanego: Ufaj, synu, odpuszczone są grzechy twoje.
3. A oto niektórzy z uczonych w Piśmie pomyśleli sobie: Ten bluźni.
4. Ale Jezus przejrzawszy ich myśli, rzekł: Dlaczego myślicie źle w sercach swoich?
5. Cóż bowiem jest łatwiej, czy rzec: Odpuszczone są grzechy twoje, czy rzec: Wstań i chodź?
6. Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma moc na ziemi odpuszczać grzechy – rzekł do sparaliżowanego: Wstań, weź łoże swoje i idź do domu swego!
7. Wstał tedy i odszedł do domu swego.
8. A gdy to ujrzały tłumy, przelękły się i uwielbiły Boga, który dał ludziom taką moc.

Mar. 2:2-12

2. I zeszło się wielu, tak iż się i przed drzwiami już pomieścić nie mogli, a On głosił im słowo,
3. I przyszli do niego, niosąc paralityka, a dźwigało go czterech.
4. A gdy z powodu tłumu nie mogli do niego się zbliżyć, zdjęli dach nad miejscem, gdzie był, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk.
5. A Jezus, ujrzawszy wiarę ich, rzekł paralitykowi: Synu, odpuszczone są grzechy twoje.
6. A byli tam niektórzy z uczonych w Piśmie; ci siedzieli i rozważali w sercach swoich:
7. Czemuż ten tak mówi? On bluźni. Któż może grzechy odpuszczać oprócz jednego, Boga?
8. A Jezus zaraz poznał w duchu swoim, że tak myślą w sobie, i rzekł im: Czemuż tak myślicie w sercach swoich?
9. Cóż jest łatwiej, rzec paralitykowi: Odpuszczone są ci grzechy, czy rzec: Wstań, weź łoże swoje i chodź?
10. Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma moc odpuszczać grzechy na ziemi, rzekł paralitykowi:
11. Tobie mówię: Wstań, weź łoże swoje i idź do domu swego.
12. I wstał, i zaraz wziął łoże, i wyszedł wobec wszystkich, tak iż się wszyscy zdumiewali i chwalili Boga, i mówili: Nigdyśmy nic podobnego nie widzieli.

Łuk. 5:17-25

17. I stało się pewnego dnia, gdy nauczał, a siedzieli tam faryzeusze i nauczyciele zakonu, którzy przybyli ze wszystkich wiosek galilejskich i judzkich, i z Jerozolimy, a w nim była moc Pana ku uzdrawianiu,
18. Że oto mężowie nieśli na łożu człowieka sparaliżowanego, i usiłowali wnieść go i położyć przed nim,
19. A nie znalazłszy drogi, którędy by go mogli wnieść z powodu tłumu, weszli na dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem do środka przed samego Jezusa.
20. I ujrzawszy wiarę ich, rzekł: Człowieku, odpuszczone są ci grzechy twoje.
21. Wtedy uczeni w Piśmie i faryzeusze zaczęli zastanawiać się i mówić: Któż to jest, co bluźni? Któż może grzechy odpuszczać, jeśli nie Bóg jedynie?
22. A Jezus poznał myśli ich i odpowiadając, rzekł do nich: Cóż to rozważacie w sercach waszych?
23. Co jest łatwiej, rzec: Odpuszczone są ci grzechy twoje, czy rzec: Wstań i chodź?
24. Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma moc na ziemi odpuszczać grzechy, rzekł do sparaliżowanego: Powiadam ci: Wstań, podnieś łoże swoje i idź do domu swego.
25. I zaraz wstał przed nimi, podniósł to, na czym leżał, i odszedł do domu swego, chwaląc Boga.

Ponownie widzimy w tym przypadku, że uzdrowienie wymaga wiary. Widzimy również, że Jezus nakazuje człowiekowi, aby był uzdrowiony (nie modli się do Boga o uzdrowienie).
Widzimy również, że mężczyzna przekłada wiarę na działanie i wtedy zostaje uzdrowiony.

Mat. 9:18-25

18. Gdy to do nich mówił, oto pewien przełożony [synagogi] przyszedł, złożył mu pokłon i rzekł: Córka moja dopiero co skonała, lecz pójdź, połóż na nią swą rękę, a ożyje.
19. I wstał Jezus, i poszedł za nim wraz z uczniami swymi.
20. A oto niewiasta, która od dwunastu lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się kraju szaty jego.
21. Mówiła bowiem do siebie: Bylebym się tylko dotknęła szaty jego, będę uzdrowiona.
22. A Jezus, obróciwszy się i ujrzawszy ją, rzekł: Ufaj, córko, wiara twoja uzdrowiła cię. I od tej chwili niewiasta była uzdrowiona.
23. A gdy przyszedł Jezus do domu przełożonego i ujrzał flecistów oraz zgiełkliwy tłum,
24. Rzekł: Odejdźcie, bo nie umarła dziewczynka, lecz śpi. I naśmiewali się z niego.
25. A gdy wygnano tłum, wszedł i ujął ją za rękę, i wstała dziewczynka.

Mar. 5:22-24

22. I przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair, a ujrzawszy go, przypadł mu do nóg
23. I błagał go usilnie, mówiąc: Córeczka moja kona, przyjdź, włóż na nią ręce, żeby odzyskała zdrowie i żyła.
24. I poszedł z nim; i szedł za nim wielki tłum, i napierali na niego.

Mar. 5:35-42

35. A gdy jeszcze mówił, nadeszli domownicy przełożonego synagogi i donieśli: Córka twoja umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?
36. Ale Jezus, usłyszawszy, co mówili, rzekł do przełożonego synagogi: Nie bój się, tylko wierz!
37. I nie pozwolił nikomu iść z sobą, z wyjątkiem Piotra i Jakuba, i Jana, brata Jakuba.
38. I przyszli do domu przełożonego synagogi, gdzie ujrzał zamieszanie i płaczących, i wielce zawodzących.
39. A wszedłszy, rzekł im: Czemu czynicie zgiełk i płaczecie? Dziecię nie umarło, ale śpi.
40. I wyśmiali go. Ale On, usunąwszy wszystkich, wziął z sobą ojca i matkę dziecięcia i tych, którzy z nim byli, i wszedł tam, gdzie leżało dziecię.
41. I ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł jej: Talita kumi! Co znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań.
42. I zaraz dziewczynka wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I wpadli w wielkie osłupienie i zachwyt.

Łuk. 8:41-55

41. A oto przyszedł mąż, imieniem Jair, który był przełożonym synagogi, i padł do nóg Jezusa, i prosił go, aby wstąpił do jego domu,
42. Gdyż miał córkę, jedynaczkę, w wieku około dwunastu lat, a ta umierała. A gdy On szedł, tłumy cisnęły się do niego.
43. A niewiasta, która miała krwotok od dwunastu lat i na lekarzy wydała całe swoje mienie, a nikt nie mógł jej uleczyć,
44. Podszedłszy z tyłu, dotknęła się kraju szaty jego, i natychmiast ustał jej krwotok.
45. I rzekł Jezus: Kto się mnie dotknął? A gdy wszyscy się zapierali, rzekł Piotr: Mistrzu, tłumy cisną się do ciebie i tłoczą.
46. Jezus zaś rzekł: Dotknął się mnie ktoś; poczułem bowiem, że moc wyszła ze mnie.
47. A niewiasta, spostrzegłszy, że się nie może ukryć, podeszła z drżeniem i padłszy przed nim, oznajmiła przed całym ludem, z jakiego powodu się go dotknęła i jak natychmiast została uleczona,
48. On zaś rzekł do niej: Córko, wiara twoja uzdrowiła cię, idź w pokoju.
49. Gdy On jeszcze mówił, nadszedł ktoś od przełożonego synagogi, mówiąc: Umarła córka twoja, nie trudź już Nauczyciela.
50. Jezus zaś, usłyszawszy to, odpowiedział mu: Nie bój się, tylko wierz, a będzie uzdrowiona.
51. A przyszedłszy przed dom, nie pozwolił nikomu wejść z sobą, tylko Piotrowi, Janowi i Jakubowi, i ojcu, i matce dziecka.
52. A wszyscy płakali i żałowali jej. On zaś rzekł: Nie płaczcie, nie umarła, lecz śpi,
53. I wyśmiewali go, bo wiedzieli, że umarła.
54. On zaś, ująwszy ją za rękę, zawołał głośno: Dziewczynko, wstań.
55. I powrócił duch jej, i zaraz wstała, a On polecił, aby jej dano jeść.

Jest to następny przykład na to, że Jezus uzdrawia kogoś przez włożenie rąk. Jest tutaj pokazana również inna sprawa: Jezus podkreślił, że ojciec zmarłej dziewczynki potrzebuje wiary, a ponieważ uzdrowienie wymaga wiary, czasami dobrze jest tych wszystkich, którzy są pełni wątpliwości usunąć z pomieszczenia. Nawet Jezus powiedział tym, którzy nie mieli wiary, aby wyszli na zewnątrz, aby mogło zajść uzdrowienie.

Mat. 9:20-22

20. A oto niewiasta, która od dwunastu lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się kraju szaty jego.
21. Mówiła bowiem do siebie: Bylebym się tylko dotknęła szaty jego, będę uzdrowiona.
22. A Jezus, obróciwszy się i ujrzawszy ją, rzekł: Ufaj, córko, wiara twoja uzdrowiła cię. I od tej chwili niewiasta była uzdrowiona.

Mar. 5:25-31

25. A niewiasta, która od dwunastu lat miała krwotok
26. I dużo ucierpiała od wielu lekarzy, i wydała wszystko, co miała, a nic jej nie pomogło, przeciwnie, raczej jej się pogorszyło,
27. Gdy usłyszała wieści o Jezusie, podeszła w tłumie z tyłu i dotknęła szaty jego,
28. Bo mówiła: Jeśli się dotknę choćby szaty jego, będę uzdrowiona.
29. I zaraz ustał jej krwotok, i poczuła na ciele, że jest uleczona z tej dolegliwości.
30. A Jezus poznawszy zaraz, że z niego moc uszła, zwrócił się do ludu i rzekł: Kto się dotknął szat moich?
31. Na to rzekli mu uczniowie jego: Widzisz, że lud napiera na ciebie, a pytasz: Kto się mnie dotknął?
32. I spojrzał wokoło, aby ujrzeć tę, która to uczyniła.
33. Wtedy owa niewiasta z bojaźnią i drżeniem, wiedząc, co się jej stało, przystąpiła, upadła przed nim i wyznała mu całą prawdę.
34. A On jej rzekł: Córko, wiara twoja uzdrowiła cię, idź w pokoju i bądź uleczona z dolegliwości swojej.

Łuk. 8:43-48

43. A niewiasta, która miała krwotok od dwunastu lat i na lekarzy wydała całe swoje mienie, a nikt nie mógł jej uleczyć,
44. Podszedłszy z tyłu, dotknęła się kraju szaty jego, i natychmiast ustał jej krwotok.
45. I rzekł Jezus: Kto się mnie dotknął? A gdy wszyscy się zapierali, rzekł Piotr: Mistrzu, tłumy cisną się do ciebie i tłoczą.
46. Jezus zaś rzekł: Dotknął się mnie ktoś; poczułem bowiem, że moc wyszła ze mnie.
47. A niewiasta, spostrzegłszy, że się nie może ukryć, podeszła z drżeniem i padłszy przed nim, oznajmiła przed całym ludem, z jakiego powodu się go dotknęła i jak natychmiast została uleczona,
48. On zaś rzekł do niej: Córko, wiara twoja uzdrowiła cię, idź w pokoju.

| Część 2 >

продвижение

Teologia homoseksualizmu

Grzech Sodomy – I Moj.19

Czy Biblia nie potępia homoseksualizmu? Przez lata odpowiedź na to pytanie wydawała się oczywista, lecz w ciągu ostatnich kilku dekad pro-homoseksualni komentatorzy usiłowali przeinterpretować odpowiednie biblijne fragmenty. W niniejszej dyskusji zajmiemy się ich egzegezami.

Pierwsza wzmianka o homoseksualizmie w Biblii znajduje się w 19 rozdziale Księgi Rodzaju. W tym fragmencie Lot przyjmuje dwóch aniołów, którzy przyszli do miasta zbadać jego grzech. Zanim poszli spać wszyscy mężczyźni (ze wszystkich części miasta Sodomy) otoczyli dom i zażądali od Lota, aby wyprowadził tych mężów, „aby z nimi poigrali” (ang. „abyśmy ich poznali” – przyp. tłum.). Historyczni komentatorzy zawsze przypuszczali, że słowo „poznać” oznacza, że mężowie z tego miasta chcieli uprawiać seks z przybyszami.

Ostatnio, obrońcy homoseksualizmu twierdzą, że owi komentatorzy źle zrozumieli historię Sodomy. Argumentują, że mężowie tego miasta po prostu chcieli zobaczyć gości. Możliwe też, że gorliwie chcieli użyczyć środkowo-wschodniej gościnności, albo przesłuchać ich i dowiedzieć się czy nie są szpiegami. W każdym razie twierdzą, że ten fragment nie ma nic wspólnego z homoseksualizmem. Grzechem Sodomy nie jest homoseksualizm, lecz niegościnność.

Jednym z kluczy do właściwego zrozumienia tego fragmentu jest właściwe tłumaczenie ebrajskiego słowa tłumaczonego jako „poznać”. Komentatorzy pro-homoseksualiści, wskazują, że to słowo znaczy również „zapoznać się z…” jak i „mieć stosunek płciowy z…”, a zatem, wnioskują, grzech Sodomy nie ma nic wspólnego z homoseksualizmem.

Problemem tego fragmentu jest kontekst. Statystyka to nie to samo co egzegeza. Słowo liczone nie powinno być jedynym kryterium do określenia jego znaczenia, a nawet jeśli statystyczne podejście miało by być używane to argumenty odnoszą przeciwny skutek. Z 12 przypadków użycia w Księdze Rodzaju słowa „poznać” w 10 przypadkach oznacza ono „odbyć stosunek seksualny”.

Po drugie kontekst nie gwarantuje takiej interpretacji, że mężowie chcieli tylko poznać się z obcymi. Zwróć uwagę na to, że Lot decyduje zaoferować im swoje dwie córki zamiast nich. Czytając ten fragment można wyczuć panikę Lota, który w głupi sposób zaoferował tumowi dziewicze córki zamiast obcokrajowców. Nie jest to działanie człowieka, który reaguje na żądanie tłumu, aby „się z zapoznać z” mężczyznami.

Zauważ, że Lot opisuje swoje córki jako kobiety, które “nie poznały” mężczyzn.

Oczywiście sugeruje to seksualny stosunek i nie znaczy „zapoznać się z…”. Jest to niespotykane, aby pierwsze znaczenie użytego słowa „poznać” różniło się od drugiego. W obu przypadkach tłumaczenie „poznać” powinno być tłumaczone jako „odbywać stosunek seksualny z…” Jest to jedyne spójne tłumaczenie tego całego fragmentu.

Ostatecznie, List Judy w.7 dostarcza komentarza do Rdz. 19. Odniesienia nowotestamentowe stwierdzają, że grzech Sodomy obejmował ogromną niemoralność i podążanie za obcym ciałem. Zwrot „obce ciało” może sugerować homoseksualizm i współżycie ze zwierzętami i dowodzi dalej tego, że grzechem Sodomy nie była niegościnność, lecz homoseksualizm.

W przeciwieństwie do tego, co pro-homoseksualni komentatorzy mówią, 19 rozdział Księgi Rodzaju jest wyraźnym potępieniem homoseksualizmu.
Następnie przyjrzymy się zestawowi starotestamentowych fragmentów zajmujących się tematem homoseksualizmu.

Prawo Mojżeszowe – Kapł 18:20

Spójrzmy teraz na Prawo Mojżeszowe. Dwa fragmenty z Księgi Kapłańskiej (III Mojżeszowa) nazywają homoseksualizm obrzydliwością.

Kapł 18:22:


Nie będziesz cieleśnie obcował z mężczyzną jak z kobietą. Jest to obrzydliwością.

Kapł. 18:13:

Mężczyzna, który obcuje cieleśnie z mężczyzną tak jak z kobietą, popełnia obrzydliwość; obaj poniosą śmierć; krew ich spadnie na nich.

Słowo „obrzydliwość” jest używane w Księdza Kapł. 18 pięciokrotnie i jest bardzo mocnym słowem niezgody, sugerującym, że coś jest odrażające dla Boga. Biblijni komentatorzy widzą w tym wersie rozszerzenie siódmego przykazania. Choć nie jest to wyczerpująca lista seksualnych grzechów to są one reprezentatywne dla wspólnych grzesznych praktyk narodów otaczających Izraela.

Komentatorzy popierający homoseksualizm mają więcej problemów z tym względnie prostym fragmentem Pisma, lecz zazwyczaj oferuję jedną lub dwie odpowiedzi. Jedni upierają się, że te wersety pojawiają się w Świętym Kodzie Kapłańskim i mają zastosowanie wyłącznie do kapłanów i rytualnej czystości, a zatem, zgodnie z ich perspektywą, są to religijne, a nie moralne zakazy. Inni twierdzą, że te zakazy były zwykłe dla starotestamentowej teokracji, lecz nie są dziś odpowiednie. Sugerują, że jeśli chrześcijanie chcą być spójni z prawem zawartym w K. Kapłańskiej to powinni unikać jedzenia wieprzowiny, noszenia mieszanych materiałów oraz współżycia w dniach menstruacji.

Po pierwsze, czy ten fragment stosuje się raczej do rytualnej czystości niż moralnej? Częściowo problem pojawia się z powodu rozdzielenia dwóch spraw. Kapłani mieli być wzorami moralnego zachowania w swych ceremonialnych rytuałach. Czystość moralna i rytualna nie mogą być rozdzielane, szczególnie jeśli chodzi o seksualność człowieka.
Utrzymywanie takiego stanowiska sugerowałoby, że grzech cudzołóstwa nie jest niemoralny (p. Kapł 18:20) czy, że współżycie ze zwierzętami były moralnie akceptowalne (p. Kapł 18:23). Drugi argument dotyczący aktualności zakonu dziś. Niewielu chrześcijan zachowuje dziś koszerną kuchnię czy uchyla się od noszenia ubrań z materiałów tkanych z więcej niż jednej tkaniny. Wierzą oni, że te starotestamentowe prawa nie mają wobec nich zastosowania. W podobny sposób ci komentatorzy upierają się przy tym, że starotestamentowe przestrogi nie są aktualne dziś. Problem polega na tym, że więcej niż tylko homoseksualizm musiałby być uważany za moralnie do przyjęcia. Logicznym rozszerzeniem tej argumentacji byłoby przyjęcie obcowania ze zwierzętami i kazirodztwo za moralnie dopuszczalne, ponieważ zakaz dotyczący homoseksualizmu jest w otoczeniu zakazów czynienia tych dwóch grzechów. Jeśli Zakon Mojżeszowy jest nieaktualny wobec homoseksualizmu to jest również nieaktualny wobec zakazu uprawiania seksu ze zwierzętami i dziećmi.

Co więcej, powiedzieć w tej sprawie, że zakon zakończył się nie oznacza powiedzieć, że Bóg nie ma praw i moralnych zasad dla ludzkości. Pomimo tego, że ceremonialne prawo przeminęło, moralne pozostaje. Nowy Testament mówi o „prawie Ducha” („zakon Ducha” – Rzym. 8:2) oraz „prawie Chrystusowym” („zakon Chrystusowy” – Gal. 6:2). Nie można powiedzieć, że coś co było grzechem w zakonie, nie jest już grzechem pod łaską. Ceremonialne prawo dotyczące diety, noszenia mieszanych materiałów nie ma już zastosowania, lecz moralne zasady (szczególnie te wkorzenione w porządek Bożego stworzenia dla ludzkiej seksualności) trwają. Co więcej, te zakazy dotyczące homoseksualizmu można znaleźć w Nowym Testamencie co zobaczymy rozważając inne fragmenty przeinterpretowane przez komentatorów wspierających homoseksualizm.

Fragmenty nowotestamentowe.

Badając starotestamentowe nauczanie dotyczące homoseksualizmu, odkryliśmy, że Rodz. 19 naucza, że mężowie Sodomy chcieli uprawiać seks z obcokrajowcami, a nie tylko spotkać się tymi mężami czy rozciągnąć nad nimi środkowowschodnią gościnność. Zobaczyliśmy też, że pewne fragmenty z Księgi Kapłańskiej wyraźnie potępiają homoseksualizm i są do dziś aktualne. Te zakazy nie były tylko dla starotestamentowej teokracji, lecz były moralnymi zasadami obowiązującymi ludzkie zachowania i postępowanie do dziś.

W tym miejscu rozważymy kilka nowotestamentowych fragmentów zajmujących się homoseksualizmem. Trzy kluczowe fragmenty z NT dotyczącego tego tematu to:

Rzym 1:26-27, 1 Kor 6:9 oraz 1 Tym 1:10. Z tych trzech najbardziej znaczący jest Rzym.1 ponieważ zajmuje się homoseksualizmem w szerszym, kulturowym kontekście.

Dlatego wydał ich Bóg na łup sromotnych namiętności; kobiety ich bowiem zamieniły przyrodzone obcowanie na obcowanie przeciwne naturze, podobnie też mężczyźni zaniechali przyrodzonego obcowania z kobietą, zapałali jedni ku drugim żądzą, mężczyźni z mężczyznami popełniając sromotę i ponosząc na sobie samych należną za ich zboczenie karę.

Tutaj ap. Paweł stawia świat pogan w stanie winny wobec świętego Boga i koncentruje się na arogancji i pożądliwości hellenistycznego świata. Mówi, że odwrócili się od czczenia prawdziwego Boga, tak że „Bóg wydał ich na pastwę pożądliwości”. Zamiast podążać za Bożymi zaleceniami, oni „przez nieprawość stłumili prawdę” (1:18) i poszli za żądzami, które znieważają Boga.

Następny fragment dotyczący homoseksualizmu znajdujemy w 1 Kor 6:9-10 (tłum. z
ang.):

Czyż nie wiecie, że źli nie posiądą królestwa Bożego? Nie dajcie się oszukać! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani męskie prostytutki czy homoseksualni przestępcy, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego.

Pro-homoseksualni komentatorzy korzystają ze argumentu o „wykorzystaniu” i wskazują, że Paweł mówi tylko o homoseksualnych przestępcach. Innymi słowy, argumentują, że ap. Paweł raczej potępia homoseksualne wykorzystywanie niż odpowiedzialne homoseksualne zachowania. W istocie, ci komentatorzy sugerują, że Paweł wzywa raczej do wstrzemięźliwości niż abstynencji. O ile może to być rozsądna interpretacja wobec picia wina (nie upijajcie się) to rudno stosować to wobec grzechów wyliczonych w 1 Kor 6 czy 1 Tym 1. Czy Paweł wzywa do odpowiedzialnego cudzołóstwa czy odpowiedzialnej prostytucji? Czy jest coś takiego jak moralne złodziejstwo czy oszustwa? Oczywiście te argumenty upadają.

Pismo nigdy nie chroni seksu pozamałżeńskiego (seks przedmałżeński, pozamałżeński czy homoseksualny). Bóg stworzył kobietę i mężczyznę do instytucji małżeństwa (1 Moj.2:24). Homoseksualizm jest zaburzeniem porządku stworzenia i Bóg wyraźnie potępia to jako nienaturalne i szczególnie przeciwne zarządzonemu przez Niego porządkowi. Jak widzieliśmy z dotychczasowej dyskusji, istnieją zarówno w ST jak i NT fragmenty,tóre potępiają homoseksualność.


“Bóg stworzył mnie gejem” cz. 1.


W tym momencie musimy rozważyć twierdzenie czynione przez niektórych homoseksualistów, że „Bóg stworzył mnie gejem”. Czy to jest prawdą? Czy jest jakaś biologiczna podstawa homoseksualizmu? Na potrzeby tego artykułu rozważymy dowody zazwyczaj cytowane. Simon LeVay (neurolog z Salk Institute) twierdził, że homoseksualiści i heteroseksualiści mają istotne różnice w swych mózgach. W 1991 roku przestudiował 41 ciał i odkrył specyficzną część podwzgórza (obszar odpowiedzialny za aktywność seksualną), która była znacznie mniejsza u homoseksualistów niż u heteroseksualistów. Upierał się więc, że to jest ten psychologiczny składnik seksualnej orientacji. W związku z tym studium występuje wiele problemów. Po pierwsze, występował duży zakres tych różnic. W kilku przypadkach homoseksualiści mieli ten obszar tego samego rozmiaru co heteroseksualiści, a nielicznych przypadkach heteroseksualiści mieli ten obszar równie mały jak homoseksualiści.

Po drugi to problem kury i jajka. Jeśli występuje różnica w strukturze mózgu to czy ta różnica jest wynikiem seksualnej orientacji czy też jej przyczyną?
Naukowcy odkryli na przykład, że gdy niewidomi zaczynają uczyć się czytać pismo Braill’a obszar mózgu odpowiedzialny za palec używany do czytania rozrasta się.

Po trzecie, Simon LeVay przyznał później, że nie znał orientacji seksualnej ludzi, którzy mózgi badał. Przyznał się, że nie był pewien czy heteroseksualni mężczyźni byli rzeczywiście heteroseksualni. Ponieważ niektórzy z tych, których uznał jako „heteroseksualni” umarli na AIDS, krytycy podnoszą wątpliwości, co do dokładności jego badań.

W grudni 1991 roku, Michael Bailey i Richard Pillard opublikowali badania homoseksualnych bliźniąt.
Przesłuchiwali homoseksualistów (mężczyzn) co do ich braci i odkryli statystyki, które, jak wierzyli, dowodziły, że seksualna orientacja jest pochodzenia biologicznego. Z homoseksualistów, którzy mieli identycznych bliźnich braci 52% tych bliźniaków również było homoseksualistami, 22% z tych, którzy mieli bliźniaków dwujajowych powiedziało, że ich bliźniak jest gejem, a tylko 11% z tych, którzy mieli adoptowane rodzeństwo potwierdziło, że było ono homoseksualne. Przypisali te procentowe różnice, różnicom w genetycznym materiale.

Pomimo, że to badanie miało na celu udowodnienie genetycznej podstawy homoseksualizmu, występują tutaj istotne problemy. Po pierwsze, teoria nie jest nowa, po raz pierwszy postawiono ją w 1952 roku. Od tej pory trzy inne oddzielne badania doszły do innych wniosków, a zatem wnioski z badań Bailey-Pillard’a muszą być rozważane w świetle tych, które dały przeciwne wyniki. Po drugie, większość opublikowanych raportów nie wspomina o tym, że tylko 9% braci homoseksualistów nie będących bliźniakami było homoseksualistami. Bliźnięta dwujajowe nie mają więcej wspólnego materiału genetycznego niż bracia nie bliźniacy, a jednak wspólna orientacja seksualne jest dwukrotnie bardziej prawdopodobna w przypadku braci dwujajowych niż barci nie bliźniaków. Bez względu na przyczynę, odpowiedzią nie jest genetyka.

Po trzecie, dlaczego nie są niemal wszyscy identyczni bliźniacy homoseksualistami? Innymi słowy, gdyby biologia determinowała orientację, dlaczego niemal połowa bliźniaków nie jest homoseksualna?
Dr Bailey wspomina tutaj: „przyczyna tej niezgodności musi być tkwić gdzieś w środowisku”. I to jest właśnie istota: jest coś (a być może wszystko) w środowisku, co wyjaśnia sprawę orientacji homoseksualnej.
To są dwa badania zazwyczaj cytowane jako dowody na biologiczne podstawy kształtowania się homoseksualizmu. Następnie rozważymy trzecie badania często cytowane, aby udowodnić, że „Bóg mnie takim stworzył?”

“Bóg mnie takim stworzył” cz. 2.

Przyjrzyjmy się teraz innemu badaniu często cytowanemu jak dowód na to twierdzenie.
Często jest ono nazywane „gejowski gen”. W 1993 roku zespół badawczy prowadzony przez dr Dean’a Hamer’a ogłosił „wstępne” odkrycie z badań nad powiązaniem między homoseksualizmem a genetycznym dziedzictwem.
Próba była przeprowadzona na 76 homoseksualistach i badacze znaleźni statystycznie wyższą zgodność homoseksualizmu z ich męskimi krewnymi (braćmi, wujkami) po stronie rodziny matki. Sugeruje to dziedziczny związek poprzez chromosom X.

Następne badanie 44 par homoseksualnych braci wykazało, że 33 ma wspólną wariację w małej sekcji chromosomu X. Pomimo, że te badania były promowane jako dowód na odkrycie gejowskiego genu, powstałe zastrzeżenia (te same), co do poprzednich dwóch, mają swoje zastosowanie i tutaj.

Po pierwsze, odkrycia objęło ograniczoną ilościowo grupę a zatem są tylko szkicem.
Nawet sami badacze określili, że były to odkrycia „wstępne”. Oprócz tego, że przebadano małą grupą to nie zajęto się porównawczymi badaniami w grupie braci heteroseksualnych. Inną ważną wątpliwością podnoszoną przez krytyków tych badań był brak wystarczających badań dotyczących socjalnej historii wybranych rodzin.

Następnie, wiadomo, że podobieństwa nie dowodzą przyczyny. Tylko dlatego, że 33 pary homoseksualnych braci mają wspólne zmiany genetyczne nie dowodzi, że te wariacje powodują homoseksualizm. A co z pozostałymi 7 parami, które nie wykazywały takich zmian, a były homoseksualne?

Ostatecznie, następnym problemem może być odchylenie badawcze. Dr Hamer i co najmniej jeden z jego współpracowników są homoseksualistami. Wydaje się, że było to celowo ukrywane przed prasą i zostało odkryte później.
Dr Hamer jak się okazuje nie jest tyko obiektywnym obserwatorem.
Przedstawił siebie jako ekspert w dziedzinie homoseksualizmu i stwierdził, że ma nadzieję, że jego badania pocieszą tych mężczyzn, którzy czują się winni swego homoseksualizmu.

A tak przy okazji, był to problem w przypadku każdego z omawianych powyżej badań.
Na przykład dr. Simon LeWay powiedział, że zdecydował się na badania potencjalnych psychologicznych korzeni homoseksualizmu po tym, jak jego kochanek zmarł na AIDS. Wspomniał nawet, że jeśli nie znalazł genetycznej przyczyny homoseksualizmu to może odejść od nauki całkiem.
Później tak zrobił przenosząc się do Zachodniego Hollywood, gdzie otworzył małe, nie akredytowane „centrum badawcze” koncentrujące się na homoseksualizmie.

Każde z tych trzech studiów poszukujących biologicznej przyczyny homoseksualizmu ma swoje słabości. Czy to znaczy, że nie ma fizjologicznych składników homoseksualizmu? Nie, wcale nie. Zasadniczo jest obecnie za wcześnie na taki wniosek. Może faktycznie naukowcy znajdą jakieś wyraźne biologiczne predyspozycje do orientacji seksualnej, lecz predyspozycja to nie to samo co determinacja. Niektórzy ludzie mogą odziedziczyć predyspozycje do gniewu, depresji czy alkoholizmu, a jednak bronić się przed tymi zachowaniami. Nawet jeśli gwałtowność, depresja czy alkoholizm zostały wykazane jako wrodzone (zdeterminowane przez genetyczny materiał), to czy zaakceptujemy je jako normalny i odmówimy leczenia ich? Oczywiście, że nie. Biblia wyraźnie mówi o takich rzeczach jak gniew i alkoholizm. Podobnie, Biblia wyraźnie mówi o homoseksualizmie.

W naszej dyskusji przebadaliśmy różne twierdzenia komentatorów wspierających homoseksualizm i okazały się one wątpliwe. W przeciwieństwie do tych twierdzeń, Biblia nie chroni homoseksualnych zachowań.

©
1997 Probe Ministries International


O autorze

Kerby Anderson jest dyrektorem Probe Ministries International.
Tytuł Bakałarza (licnecjat nauk ścisłych) otrzymał na stanowym uniwersytecie Oregon, MFS n a Yale Univeristy a magistra nauk humanistycznych na Georgetown University.
Jest autorem kilku książek, jak „Genetyczna Inżynieria”, „Pochodzenie nauki”, „Etyczne życie w latach 90-tych”, „Znaki nadziei” i „Moralne dylematy”. Pracuje również jako główny wydawca dla Kregel Publications wydającego książki na temat: małżeństwa, rodziny, seksualności, technologii, duchowości oraz społecznych trendów.

Jest również powszechnie znanym dziennikarzem, którego artykuły redakcyjne ukazały się w „Dallas Morning News”, „the Miami Herald”, „the San Jose Mercury” i „Huston Post”.

Jest gospodarzem “Probe” i często służy jako gość gospodarz audycji Point of View („Punkt widzenia”) prowadzonej przez amerykańską sieć radiową (USA Radio Network).

Czym jest Probe?

Probe Ministries jest to niedochodowa służba, której misją jest towarzyszyć kościołowi w odnawianiu umysłów wierzących chrześcijańskim spojrzeniem i wyposażanie kościoła do zdobywania świata dla Chrystusa. Probe wypełnia tą misję poprzez konferencje dla młodzieży i dorosłych Mind Games, około 3.5 minutowy program radiowy, strony internetowe http://www.probe.org/”>www.probe.org oraz ProbeCenter na Uniwersytecie Teksas w Austin.

Dalsze informacje na temat materiałów dostępnych w Probe i służby można zdobyć kontaktując się z nami:


Probe Ministries

1900 Firman Drive, Suite 100 Richardson, TX 75081 (972) 480-0240 FAX (972) 644-9664
info@probe.org
www.probe.org

продвижение сайта

Fajne chrześcijaństwo – Rozdział 1

„COOL” CHRISTIANITY ODPOWIEDNIK CZY KOMPROMIS?

Copyright (c) Andrew Strom, 1998. – można swobodnie ściągać, kopiować, kserować tą książkę. Jeśli jednak chciałbyś ją wykorzystać w jakiś inny sposób (publikacja) w całości czy fragmencie – wszelkiej innej formie, należy najpierw otrzymać na to zgodę autora

Spistreści :

WSTĘP

“FAJNE CHRZEŚCIJAŃSTWO” – CO TO TAKIEGO?

Rozdział 2.Czy kryzys młodzieży chrześcijańskiej?.

Rozdział 3.Scena chrześcijańskiej muzyki.

Rozdział 4.Na świecie, lecz nie ze świata.

Rozdział 5.Pokolenie 'X’ – Stracone dzieci.

Rozdział 6. Dominujące kłamstwo.

Rozdział 7.Nadchodzące “uliczne przebudzenie”.

Rozdział 8.Pokonać Goliata

Rozdział 9.Zakończenie – myśli.

Zalecane do dalszych studiów tematu.

Referencje i źródła cytatów

WSTĘP

Pamiętam, jak kilka lat temu kręciłem video klip dla lokalnego chrześcijańskiego zespołu stojąc na scenie i nagrywając jak dzieciaki podskakują i drepczą w tak muzyki. Cały czas miałem przekonanie, że to jest wspaniałe – w końcu chrześcijaństwo stało znalazło swój odpowiednik do młodzieżowej kultury naszych dni i nie był to odosobniony przypadek. W rzeczywistości dzięki mojej działalności w zarządzaniu chrześcijańskim zespołem i przy promocji koncertów byłem świadomy tego, że istnieje potężna część młodzieżowej chrześcijańskiej kultury, która była bardzo oddana szaleńczemu „imprezowaniu” oraz alternatywnej modzie niemal całym swoim chrześcijańskim życiem. W końcu, czyż taki „odpowiednik” nie był jedynym sposobem, dzięki któremu mogliśmy dziś zdobyć tych młodych ludzi?Od tej pory cały ten duch „chrześcijańskiego imprezowania” w ciągu roku rozrósł się i rozlał na całe pokolenie chrześcijańskich zespołów, które były całkiem szczęśliwe mogąc zaspokajać imprezowe zachcianki swoich młodych fanów. Faktycznie można było powiedzieć, że całe pokolenie chrześcijan (poniżej 35 roku życia) wzrasta obecnie w wierze, że jest to „normalne” i zdrowe chrześcijaństwo.

Oboje zżoną byliśmy muzykami przez wiele lat i zaczęliśmy naszą własną chrześcijańską alternatywną grupę mniej więcej w tym samym czasie (około pięciu lat temu) z wyraźnym celem dostania się do świeckich klubów i grania tam naszej muzyki. Jednak, żeby to osiągnąć, wiedzieliśmy o tym, musieliśmy „wyciszyć” teksty,zatuszować biblijne odniesienia itd. W tamtym czasie ja sam nie miałem z tym żadnego problemu. W końcu znaliśmy wiele innych zespołów, które robiły to samo. Były też i takie w kolejce chrześcijańskich zespołów, które nigdy (bądź prawie nigdy) nie mówiły o tym, że narodził się Jezus. No i tak osiągnęliśmy sukces, którego tak bardzo pragnąłem, grając w świeckich klubach. Pytanie: „Gdzie w tym wszystkim jest Bóg?” nigdy nie przeszło mi przez myśl w tym czasie.

Zajęło Bogu sporo miesięcy (a mnie potrzeba było serii mniejszych nieszczęść), aby mnie wyhamować na tyle, abym mógł usłyszeć, co On usiłował do mnie powiedzieć.

Gdy w końcu pozyskał całą moją uwagę to już nie potrzeba było wiele, aby zaczął punktować motywacje stojące za tym, co robiłem. Stało się dla mnie niemal natychmiast oczywiste, że w samym sercu tego wszystkiego, co robiliśmy leżała jedna, ogromna i śmiertelna zasada: KOMPROMIS! Faktycznie, właśnie to było istotą wszystkiego, co robiliśmy.

Jak można sobie łatwo wyobrazić, gdy Bóg pokazał mi to tak wyraźnie, byłem zrujnowany. Byłem oddanym chrześcijaninem od wielu lat, studiowałem historię przebudzeń i wierzyłem, że trzeba coś zrobić, aby zdobyć młodych ludzi, lecz oto okazało się, że uległem kompromisowi, aby przebić się z muzyką i wiedziałem dobrze, że znaczna część kościelnych służb młodzieżowych zmierzała w tym samym kierunku tyle, że różnymi sposobami. W końcu wróciliśmy do grania muzyki w zespole (i nadal jesteśmy GŁOŚNI!), lecz teraz jest już zupełnie inaczej. Więcej na ten temat będzie dalej.

Tę książkę napisałem, aby podjąć się odpowiedzi na kilka pytań, które, jak wierzę, są najważniejsze jeśli chodzi o współczesną służbę wśród młodzieży i chrześcijański przemysł muzyczny.

Wierzę, że generalnie zachodni kościół zmierza w dół ścieżką, która jest tak chora i obfitująca w niebezpieczeństwa, że ma potencjalne możliwości, aby podkopać wszystko, za czym stoi historyczne chrześcijaństwo. Dzisiejsza młodzież to w przyszłości liderzy. Jakiego więc chrześcijaństwa uczą się oni w praktyce w dzisiejszym środowisku i co osiągnęliśmy jeśli naszą zdobyczą jest chrześcijaństwo, które jest cool, lecz wychowaliśmy pokolenie, które nie wie niczego o głębokim szukaniu Boga? Czy jest jeszcze miejsce na „branie krzyża” i „umieranie dla siebie” wraz ze światowością, hedonizmem i cielesnością? Czy Bóg jest wielkim zabawnym „imprezowiczem”, czy też oczekuje On od nas czegoś więcej niż hedonistycznej płycizny? Czym jest dziś właściwie stawanie się dzieckiem i czego Bóg od nas oczekuje w tej dziedzinie? Te wszystkie pytania oraz wiele więcej zostaną w omówione na następnych stronach.

Andrew Strom

Rozdział pierwszy

“FAJNE”
CHRZEŚCIJAŃSTWO – CO TO TAKIEG?

Zanim przejdę do tego trochę kontrowersyjnego tematu, chciałbym powiedzieć nieco więcej o sobie i moim wychowaniu. Jak już mogliście się zorientować ze wstępu do tej książki, prawdopodobnie nie mógłbym być zaliczony do ciasno myślących czy też „konserwatywnych” chrześcijan. W rzeczywistości jestem przekonany, że pewna miara radykalizmu jest konieczna, aby dzisiejszy kościół doprowadzić do takiego stanu, w którym będzie on miał rzeczywisty wpływ na świat i przyniesie chwałę Bogu. Naprawdę wierzę nie tylko w potrzebę prawdziwej pokuty i przebudzenia w kościele, lecz również w gruntowną „Reformację”, aby dzisiejszy kościół mógł stać się tego rodzaju zagrożeniem dla diabła, którym miał zawsze być. Jestem współczesnym, długowłosym muzykiem i wierzę, że oryginalne przesłanie ewangelii musi być związane z każdym nowym pokoleniem.

Niemniej jednak, powiedziawszy to, muszę również dodać, że ostatnimi czasy głęboko jestem zaniepokojony większością tego, co nazywamy „odpowiednim” w kościele, a co faktycznie jest czymś więcej niż „łykiem” światowości, kompromisu, desperackiej próby zrobienia wrażenia na świecie, bardziej w ich własnych, płytkich, hedonistycznych terminach, niż czymkolwiek pobożnym.

W 1993 roku dobrze znany ewangeliczny kaznodzieja John MacArthur wydał książkę zatytułowaną „Zawstydzony Ewangelią” (z podtytułem: „Gdy kościół staje się podobny do świata”).  Oczywiście, ponieważ zostało to napisane przez znanego Konserwatystę, wielu nowoczesnych przywódców może z łatwością pominąć wgląd i ostrzeżenia zawarte w tej książce. Lecz kiedy sam przeczytałem ją ostatnio po raz pierwszy, odkryłem, że w cięty i skuteczny sposób demaskuje wiele z tego, co się dzieje dziś w chrześcijaństwie. Pisze w niej autor: „Tradycyjna metodologia – najczęściej zauważalne kaznodziejstwo – jest odrzucane lub bagatelizowane na rzecz nowych środków takich jak pantomima, taniec, komedia, rozmaitość, uboczne pokazy, pop-psychologia i inne rozrywkowe formy… W ciągu poprzednich pięciu lat, niektóre z największych amerykańskich ewangelicznych kościołów wprowadziły światowe sztuczki, komedie slapstkickowe, wodewile, pokazy zapasów, a nawet imitację striptizu, aby przyprawić swoje niedzielne nabożeństwa. Wydaje się, że żaden rodzaj dzikich harców nie jest zbyt oburzający, aby go nie można było wprowadzić do świątyni. Bardzo szybko burleska staje się liturgią pragmatycznego kościoła”.

Wielu chrześcijan czytając to może
zapytać:

A cóż w tym złego? Cóż złego jest w zabawieniu ludzi po to, aby zabiegając o ich względu doprowadzić ich do Królestwa?

Wydaje się, że jest to właściwe pytanie, lecz chciałbym podnieść inne kwestie, które osobiście wydają mi się jeszcze bardziej adekwatne:

Jaki ma to wpływ na naszą ewangelię, nasze ogólne przesłanie i styli życia chrześcijan, gdy zaczynamy skupiać nasze zgromadzenia bardziej wokół przedstawień niż ostrej jak brzytwa duchowej prawdy? (Oczywiście to młodzież jest dziś najbardziej poddana wpływom tego).


Jaki ma to skutek, gdy zaczynamy używać technik marketingowych i robić muzyczny szum, aby „sprzedać” Jezusa, zamiast historycznej ewangelicznej prawdy,?


Czy jest to bezbolesna zabawa, czy też jest to część trendu, który podkopuje każdą prawdę ewangelii, za którą chrześcijanie walczyli i umierali w poprzednich stuleciach? (Proszę, pamiętajcie, że piszę to jako ktoś, kto był w tym wszystkim od wewnątrz zaangażowany)

Wydaje się, że dziś, w wielu kościołach jest już zbyt „pozytywnie” (w nowoczesnym TV-marketingowym sensie tego słowa), aby podkreślić krzyż, głęboką pokutę, świętość, „śmierć siebie” i te wszystkie mięsne składniki podstaw chrześcijaństwa, które Nowy Testament zaznacza nieustannie.Zmieniliśmy zatem wszystko (nawet samą istotę ewangelii), aby wpasować się w ducha wieku, w którym żyjemy.  „Dochodzimy do wniosku, że ludzie nie chcą być faszerowani tym całym negatywizmem „grzechu”. Lepiej będzie, jeśli będziemy głosić tak, aby ich zdobyć w pozytywny, nowoczesny sposób”.Stąd też epidemia kaznodziei, którzy co tydzień coraz bardziej przypominają telewizyjne reklamy: „Przyjdź do Jezusa, On uczyni cię szczęśliwym, On spełni pragnienia twojego serca, On pocieszy cię, On sprawi ci satysfakcję, itd., itd., itd.”.Nie ma tutaj niemal różnicy w stosunku do tkliwości wyrażanej w przeciętnej reklamie pasty do zębów, lecz najbardziej alarmujące w tym wszystkim jest to, że zdaje się, iż wielu kaznodziejów nie przejęłoby się, nawet gdyby nie było. Nie są w stanie dostrzec tego, jak ogromy wpływ takie „marketingowe” podejście ma na samą naturę i zawartość ewangelii, którą głoszą, a zatem na życie chrześcijan wokół nich. Wydaje się, że ich postawa wyraża się w:

Cokolwiek doprowadzi ich do drzwi, jest według mnie OK.

Jest to takie samo podejście, jakie doprowadziło do kryzysu kolosalnej ilości współczesnych młodych chrześcijan.

Jak już powiedziałem, dziś ten błąd wlewa się do kościoła pod pozorem „odpowiedniości”.W imieniu „odpowiedniości” śpieszymy się usiłując sprawić, aby nasza muzyka była „fajna” (cool), nasz styl przewodzenia był „fajny”, nasza ewangelia była „fajna’ i nasze młodzieżowe działania były „fajne” itd., itd., itd. – cały wysiłek jest wkładany w to, aby przyciągnąć świat na jego własnych warunkach. Nic z tego nie pochodzi od Boga, wcale. Niemal całkowicie opiera się to na „cielesnym ramieniu”. Jest to tylko  światowość i kompromis w nowej w bardzo subtelnej (a jednakśmiertelnej) formie.

Wydaje się, że zamiast być „bardziej święci niż oni” teraz oczekuje się, że będziemy „fajniejsi od nich”. Cały nasz wysiłek jest skierowany na przekonanie świata, że chrześcijaństwo jest równie fajne, jest równie płytką zabawą i równie zabawne, jak to, co ma do zaoferowania świat. Aby więc to udowodnić musimy zabawiać i zabawiać, i zabawiać. Czujemy, że musimy stać się tacy jak świat, aby zrobić na tym świecie wrażenie i to na jego własnych warunkach. Trzeba, zatem, aby nas widziano w modnych (czy jeszcze lepiej „wyskokowych” bądź alternatywnych) ciuchach. A spotkania naszej młodzieży stają się wymówką do „imprez”. Nasze prezentacje stały  się zabawami z multimedialnymi ekstrawagancjami, a to wszystko po to, aby dorównać lub prześcignąć w świat w byciu cool. To dlatego można zobaczyć ‘krzykliwe’ głowy, wściekłe tańce oraz skakanie po scenie i to na naszych młodzieżowych  koncertach- które dopasowywane są do bezmyślnych, hedonistycznych warunków świata. “Bardziej miłują rozkosze niż Boga”. Jak powiedziano, fajna duma, światowość i bunt i to wszystko w imię “dopasowania”.

PO PROSTU WE WSZYSTKIM TAK JAK ŚWIAT. Czy brzmi to dla ciebie jak Bóg?

Oczywiście wielu z tych, którzy promują (często nieświadomie) „fajne” podejście ma wyłącznie jak najlepsze intencje. Widzą to, że chrześcijaństwo nie jest już w społeczeństwie tą siłą, którą powinno być, że kościół jest w dużej mierze wyśmiewany i wykpiwany jako nie liczący się w dzisiejszym świecie. Skoro tak, podświadomie usiłują zając się tym, robiąc swoje chrześcijaństwo „fajnym” na światowych warunkach. Niestety, wielu z tych „fajnych” chrześcijan nie zdaje sobie sprawy z tego, że aby wywrzeć wrażenie na świecie na tych warunkach, musza iść na kompromis z najbardziej żywotnymi elementami nowotestamentowego chrześcijaństwa. Podobnie jak kiedyś ja sam, nie zdają sobie sprawy z tego, aż do chwili, gdy jest już za późno. A do tej pory, światowe wartości zaleją kościół. Faktem jest, że to właśnie to, co jest INNE w chrześcijaństwie czyni je tak atrakcyjnym (jeśli kościół wykonuje swoje zadanie właściwie), a nie to, co jest takie samo jak w świecie. Niemniej z tego, co widać obecnie w kościele, musimy dojść do wniosku, że duch tego wieku coraz bardziej i skuteczniej przejmuje dominowanie nad przesłaniem kościoła i już samo to nie może być dalej kontynuowane.

Historia pokazuje w wyraźny sposób, że jeśli diabeł nie może związać ani zwieść kościoła spychając go w skrajności jednego kierunku, to z radością zrobi to popychając go w przeciwną stronę. Jeśli nie może związać kościoła legalizmem i duchową pychą (tj. kwasem faryzeuszy) to być może bardziej skutecznym sposobem będzie skrajna duchowa „rozwiązłość”, zrzucenie zahamowań itp. Wierzę, że właśnie to dzieje się przez ostatnie 15 lat w sporej części zachodniego kościoła (szczególnie w ewangelicznych, charyzmatycznych i „trzeciofalowych” kręgach). Lata siedemdziesiąte były okresem ciężkiego, autorytarnego przywództwa i legalizmu w wielu kościołach (z nauczaniem o „przykryciu – poddaniu itd.), lecz w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych niebezpieczeństwa legalizmu, dominacji pastorskiej, duchowej pychy zostały obnażone sporej części chrześcijaństwa (szczególnie wśród młodzieży) i pojawiło się nowe niebezpieczeństwo, przechylenia w przeciwną stronę, co jest równie śmiertelne jak wykazuje wyraźnie historia.

Wierzę, że w ostatnich latach wielu młodych chrześcijańskich przywódców zasadniczo zareagowało przeciwko staremu surowemu stylowi przywództwa i w zamian poszli w przeciwną skrajność, tzn. stali się nadmiernie życzliwi, całkowicie anty-autorytarni, chcąc być postrzegani jako otwarci, odjazdowi, dynamiczni i w ten sposób słowo „autorytet” stało się nieczyste. Jak zwykle stworzyło to ogromną próżnię rzeczywistego autorytetu, którą diabeł wykorzystał szybko. Jak już powiedziałem, owoce nowoczesnego, „fajnego” chrześcijaństwa to: światowość, bunt, kompromis, duszewność, cielesność itp.

Pismo: „usiedli, aby jeść, pić i powstali, aby się bawić” w ostatnich latach stało się bardzo właściwe dla wielkiej grupy nowoczesnych kościołów. Wielu z naszych młodych ludzi nigdy nie poznało niczego poza płytkim chrześcijaństwem „dobrego czasu”. Często można ich spotkać szalejących na nowoczesnych młodzieżowych imprezach i koncertach, nie dlatego, że pasjonują się głębokim uwielbieniem dla Boga, lecz raczej dlatego, że cieszą się płytkim „brzęczeniem” muzyki itd. Bardzo wyraźnie widać, że ta „fajna” rzecz pochodzi z „ducha tego świata”, a nie od Boga. To nie młodzi poddali się temu płytkiemu „imprezowemu” duchowi. Wyraźnie widać, że to wielu z pośród starszych oddało mu się. Każdy kto sprzeciwia się temu „imprezowemu” naciskowi w kościele, wkrótce zostaje z uśmieszkiem określony jako „legalistyczny” lub osądzający. Podobnie jak młodzieży lat sześćdziesiątych, mówi się nam, aby „popuścić” (jeśli dobrze się z tym czujesz, rób to) itp. Mówi się nam, że robiąc to wyłamujemy się z tradycji i religii, lecz, jestem o tym przekonany, w zasadzie to wszystko jest zamianą jednego zestawu duchowych łańcuchów na inny. Pamiętajcie o tym, że piszę to sam jako całkiem „liberalny” współczesny muzyk. Zupełnie nie jestem przeciw rockowej muzyce, młodzieżowej kulturze, lecz jestem zdecydowanie przeciwko rodzajowi płytkiego „popuszczania hamulców”, co widzimy we dzisiejszym kościele. To może prowadzić tylko do głębokiego duchowego zwiedzenia.

To zielonoświątkowy pionier, Frank Bartleman, lamentował nad wczesnym ruchem zielonoświątkowym: „Gdy ruch zaczął rezygnować z tego, w co wierzył, nastał czas budowania coraz wyższych platform, noszenia coraz dłuższych płaszczy, organizowania chórów i wprowadzania zespołów strunowych, aby „ożywić” ludzi. Powrócili znowu królowie do swoich tronów i odrestaurowano suwerenność. Nie byliśmy już więcej „braterstwem”. Potem rozmnożyły się podziały….” Jak mądrze stwierdził Samuel Chadwick: „Religia zwykłych emocji i uczuciowość jest najgorszym przekleństwem, jakie może się ludziom przydarzyć”.

Było faktycznie takie proroctwo w czasie przebudzenia na Asuza Street w 1906 roku, które mówiło, że: „w czasach ostatecznych Wielki Ruch Zielonoświątkowy doświadczy trzech rzeczy: 1) będzie nadmierny nacisk na moc, zamiast na prawość; 2) będzie nadmierny nacisk na uwielbienie, dla Boga, do którego już się nie będą modlić; 3) będzie nadmierny nacisk na dary Ducha Świętego, zamiast na Panowanie Chrystusa”.

Wyraźnie ta prawda jest w tragiczny sposób widoczna dla wszystkich i to właśnie młodzież przeważnie najbardziej odczuwa upadek Laodycejskiego kościoła (choć nie zdają sobie z tego sprawy).

Mam nadzieję, że dla tych, którzy zastanawiają się dlaczego wielu popularnych chrześcijańskich muzyków bardziej chce być postrzeganych jako goście, którzy są „cool” niż rozmawiać o szukaniu Boga (z pewnymi wyjątkami), powyższy tekst dał pewne zrozumienie tego zjawiska. Kościół przegrywa bitwę o serca i umysły dzisiejszej młodzieży a nawet ci, których mamy, często nie są zachęcani czy nauczani prawdziwej Chrystusowej DYSCYPLINY, lecz raczej zwykłego przylgnięcia (często również tylko z nazwy). Diabeł wyrywa nam grunt pod nogami a duch tego wieku dominuje w kościele, czujemy więc, że musimy dostosować się do światowych wzorców stając się „centrum rozrywkowym” (jak każdy świecki klub czy grupa) po to, aby przyciągać członków. Czy coś takiego robił pierwszy kościół? Czy właśnie tego naprawdę chce Jezus?

продвижение и раскрутка сайтов в москве

# Nowy początek

#

Czym
jest “wiara”?

Wiara
jest
to informacja, którą otrzymujesz od Boga i na podstawie której
działasz. Ta informacja pozwala ci poznać wcześniej, co Bóg zamierza
zrobić w przyszłości jeśli chodzi o daną sprawę czy kierunek działania.
Umożliwia ci ona również poznanie tego, co ty masz robić w całym
przebiegu rzeczy związanych z daną sprawą.

Wiara
jest
rzeczownikiem; jest to informacja. Jest to coś, co masz. Wierzyć to
czasownik; coś co robisz. Otrzymujesz zestaw poleceń czy informacji od
Boga, które stają się twoją wiarą, po czym działasz na ich
podstawie. „Wierzyć” to działać, a „działanie” jest wierzeniem. Twoje
działania to (czynna wiara – czasownik „wierzyć”) wierzenie. Nie
wierzysz w Biblijnym sensie, jeśli nie działasz na podstawie twojej
wiary
(tu: informacji – przyp. tłum.).  

        
Wiara jest to
informacja, którą otrzymujesz od Boga i na podstawie której działasz.
Ta informacja pozwala ci poznać wcześniej, co Bóg zamierza zrobić w
przyszłości jeśli chodzi o daną sprawę czy kierunek działania. Zawiera
ona również instrukcje dotyczące tego, co ty masz robić w czasie, gdy
Bóg wykonuje to, co ci objawił.

Rozważmy
następujące przykłady z Listu do Hebrajczyków z 11 rozdziału.


Bibijne przykłady ukazujące
co znaczy słowo “wiara”.

Noe
otrzymał kilka informacji od Boga dotyczących potopu. Otrzymał je długo
przed czasem, gdy Bóg miał dokonać zniszczenia całego świata wodami
potopu. Wśród tych informacji o Bożym przyszłym planie zalania świata
wodą była również zawarta część dotyczące Noego.

Heb
11:7

Przez wiarę
zbudował Noe, ostrzeżony cudownie o tym, czego jeszcze nie można było
widzieć, pełen bojaźni, arkę dla ocalenia rodziny swojej; przez nią
wydał wyrok na świat i odziedziczył usprawiedliwienie, które jest z
wiary
.
(BW)


 

Czy
Noe wiedział co nadchodzi na ziemię, zanim nastąpił potop? Tak,
wiedział. Czy wiedział, czego Bóg oczekuje od niego w okresie
poprzedzającym potop? Tak, wiedział.

Noe
otrzymał od Boga informacje, która wyprzedzała czas. Te informacje w
postaci ostrzeżenia
, umożliwiły Noemu poznanie Bożych zamiarów wobec niego samego w
okresie, gdy Bóg przygotował zniszczenia świata wodą.  

Co
następnie zrobił Noe? Działał na podstawie informacji wyprzedzających
czas. Przygotował arkę, która zbawiła jego dom. Jego działanie, czyli
przygotowywanie arki, demonstruje jego wierzenie i przez to działanie „odziedziczył
usprawiedliwienie, które jest w z wiary ”
(Hebr. 11:7). Pamiętaj:
działanie jest wierzeniem. Wierzenie jest działaniem.

Teraz
przyjrzymy się Abrahamowi.

Heb
11:8

Przez wiarę
usłuchał Abraham, gdy został powołany, aby pójść na miejsce, które miał
wziąć w dziedzictwo, i wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie.

(BW)

Czy
Abraham miał uprzedzające czas informacje od Boga, a dotyczące miejsca,
które miał odziedziczyć, zanim tam wyruszył? Tak, miał. Czy Abraham
wiedział wcześniej, co miał w zawiązku z tym robić? Tak, wiedział. Te
uprzedzające czas informacje stały się wiarą. Wiara jest
rzeczownikiem. Jest to coś, co psiadasz.

Następnym krokiem
było działania na podstawie tych informacji – Abraham był posłuszny.
Właśnie to posłuszeństwo pokazane opuszczeniem swego miejsca
zamieszkania demonstrują jego wierzenie. Wierzenie, w Biblijnym
sensie, zawsze oznacza działanie, na podstawie objawionej woli
i planu Bożego. Wiara jest informacją, którą otrzymujesz od Boga. Wierzenie
jest zawsze działaniem na podstawie informacji. Abraham
wiedział wcześniej o swoim dziedzictwie. Jego opuszczenie ówczesnego
miejsca zamieszkania było jego wierzeniem informacji.

 

Teraz rozważmy
przypadek rodziców Mojżesza.

Heb 11:23

Przez wiarę był Mojżesz po narodzeniu ukrywany
przez rodziców swoich w ciągu trzech miesięcy, ponieważ widzieli, iż
dziecię było śliczne, i nie ulękli się rozkazu królewskiego.

(BW)

         Czy rodzice
Mojżesza mieli informacje o przyszłości ich dziecka? Tak, mieli. Oni „widzieli,
że ich dziecię było śliczne”.
Co zrobili z tą uprzedzającą czas
informacją? Działali na jej podstawie.

        
Ukrywali go przez okres trzech miesięcy, po czym, pokonali
strach przed rozkazem królewskim, aby zabijać wszystkich chłopców.
Ukryli
go. Puścili go w dół rzeki na randkę z córką faraona.
Zatem to, co
zrobili, ukrywając dziecię, pokonując strach i puszczając go z
nurtem rzeki
to było ich wierzenie. Wiara jest rzeczownikiem. To
jest coś, co posiadasz. Wierzenie jest czasownikiem, to jest coś, co
robisz z informacjami, które otrzymałeś od Boga.

 

 

Słowo
“wiara” może oznaczać
jedną lub dwie rzeczy naraz.

W
tych wszystkich przykładach widzimy tą prawdę. (1) Oczywiste jest, że
Noe, Abraham i rodzice Mojżesza działali. Coś zrobili. W tym sensie,
„wiara” jest tutaj używana jako synonim „wierzenia”. (2) Lecz na
podstawie czego działali? Wszyscy działali na podstawie informacji
otrzymanych od Boga. Tutaj „wiara” podkreśla „informacyjny” aspekt tego
słowa. Czy to nie jest pomieszanie? Zupełni nie.

 

         Widzisz, grecki
Nowy Testament zarówno słowo “wiara” jak i “wierzyć” mają ten sam
korzeń słowa. „Wiara” tłumaczona jest z rzeczownika 
PISTIS, a „wierzyć” z czasownikowej formy PISTEUO. Oba słowa są
tłumaczeniem z tego samego greckiego korzenia słowa.

Niemniej w języku
polskim używamy w obu przypadkach słowa „wiara” i stąd całe zamieszanie
(przyp. tłumacza).

         Gdyby tłumacze
Nowego Testamentu przetłumaczyli powyższe greckie słowo używając raz
formy czasownikowej a raz rzeczownikowej, to nie mielibyśmy problemu ze
zrozumieniem, czym jest „wiara” i co zrobić, aby ona funkcjonowała dla
nas. Lecz tak się nie stało i w konsekwencji, musimy to wyjaśniać w
szczegółach jak tutaj, aby w pełni to pojąć.

         W 11 rozdziale
Listu do Hebrajczyków znajdujemy słowo “wiara” występujące 24 razy. W
każdym przypadku można wyraźnie dostrzec to, że oni wszyscy „działali”
oraz to, że mieli pewne informacje, na podstawie których działali.
Faktycznie wielu z nich te informacje dały możliwość wcześniejszego
poznania tego, co Bóg miał zrobić, zanim to zrobił. Co więcej, te
uprzedzające czas informacje pokazały im, jaka jest ich część w tym, co
Bóg zamierzał podjąć. Poniżej podałem je dla was wszystkie.

 

Heb 11:1(BW)

11:1     A wiara
jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym,
czego nie 

             
widzimy

11,3     
Przez wiarę poznajemy, że światy zostały ukształtowane słowem
Boga, tak iż to, co widzialne, nie powstało ze świata zjawisk.

11,4     
Przez wiarę złożył Abel Bogu wartościowszą ofiarę niż Kain,
dzięki czemu otrzymał świadectwo, że jest sprawiedliwy, gdy Bóg
przyznał się do jego darów, i przez nią jeszcze po śmierci przemawia.

11,5     
Przez wiarę zabrany został Henoch, aby nie oglądał śmierci i nie
znaleziono go, gdyż zabrał go Bóg. Zanim jednak został zabrany,
otrzymał świadectwo, że się podobał Bogu.

11,6     
Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje
do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go
szukają.

11,7     
Przez wiarę zbudował Noe, ostrzeżony cudownie o tym, czego
jeszcze nie można było widzieć, pełen bojaźni, arkę dla ocalenia
rodziny swojej; przez nią wydał wyrok na świat i odziedziczył
usprawiedliwienie, które jest z wiary.

 11,8      Przez wiarę usłuchał
Abraham, gdy został powołany, aby pójść na miejsce, które miał wziąć w

 

11,9     
Przez wiarę osiedlił się jako cudzoziemiec w ziemi obiecanej na
obczyźnie, zamieszkawszy pod namiotami z Izaakiem i Jakubem,
współdziedzicami tejże obietnicy.

11,10     Oczekiwał bowiem miasta
mającego mocne fundamenty, którego budowniczym i twórcą jest Bóg.
           

11,11    
Przez wiarę również sama Sara otrzymała moc poczęcia i to mimo
podeszłego wieku, ponieważ uważała za godnego zaufania tego, który dał
obietnicę.

11,12    
Przeto też z jednego człowieka, i to nieomal obumarłego,
zrodziło się potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak piasek na
brzegu morskim, którego zliczyć nie można.

11,13    Wszyscy oni poumierali w wierze,
nie otrzymawszy tego, co głosiły obietnice, lecz ujrzeli i powitali je
z dala; wyznali też, że są gośćmi i pielgrzymami na ziemi.

….

11,17    Przez wiarę Abraham przyniósł na
ofiarę Izaaka, gdy był wystawiony na próbę, i ofiarował jednorodzonego,
on, który otrzymał obietnicę
,

….

11:20   Przez wiarę Izaak udzielił
błogosławieńśtwa Jakubowi i Ezawowi, dotyczącego tego, co miało
przyjść. (KJV – z wersji angielskiej – przyp. tłum.)

11,21    
Przez wiarę pobłogosławił umierający Jakub każdego z synów
Józefa i skłonił się nabożnie, wsparty o wierzch swojej laski.

11,22    
Przez wiarę wspomniał umierający Józef o wyjściu Izraelitów i
dał polecenie dotyczące swoich kości.

11,23    
Przez wiarę był Mojżesz po narodzeniu ukrywany przez rodziców
swoich w ciągu trzech miesięcy, ponieważ widzieli, iż dziecię było
śliczne, i nie ulękli się rozkazu królewskiego.

11,24    
Przez wiarę Mojżesz, kiedy dorósł, nie zgodził się, by go zwano
synem córki faraona,

….

11,27    
Przez wiarę opuścił Egipt, nie uląkłszy się gniewu królewskiego;
trzymał się bowiem tego, który jest niewidzialny, jak gdyby go widział.

11,28    
Przez wiarę obchodził Paschę i dokonał pokropienia krwią, aby
ten, który zabijał pierworodne, nie dotknął się ich.

 11,29     Przez wiarę przeszli przez
Morze Czerwone jak po suchej ziemi, gdy zaś Egipcjanie podjęli tę
próbę, potonęli.

11,30    
Przez wiarę runęły mury Jerycha, okrążane przez siedem dni.

11,31    
Przez wiarę nie zginęła nierządnica Rachab wraz z
nieposłusznymi, bo przyjęła przyjaźnie wywiadowców.

[…]

11,33    
którzy przez wiarę podbili królestwa, zaprowadzili
sprawiedliwość, otrzymali obietnice, zamknęli paszcze lwom,

 

11,39    A
wszyscy ci, choć dla swej wiary zdobyli chlubne świadectwo, nie
otrzymali tego, co głosiła obietnica,

w każdym
przypadku w Nowym Testamencie, gdzie nasze słowo „wiara” jest użyte,
kilka rzeczy rzuca nam się w oczy. Wyliczymy je poniżej:

·       
Czasami
działali.

·       
Gdy
to zrobili, działali na podstawie poznania wyprzedzającego czas.

·       
Tym
poznaniem była informacja przekazana przez Boga.

To poznanie
umożliwiło im „spojrzenie w przyszłość”.

 

W
jaki sposób te informacje “dochodzą do nas”?

Jak
to się dzieje, że taka informacja do nas dociera? W powyższych
przykładach, ludzie ci otrzymali ja od Boga na trzy różne sposoby. Noe,
został ostrzeżony,  Abarham został powołany
a rodzice Mojżesza zobaczyli coś. W naszych czasach informacje
od Boga przychodzą do nas dwoma drogami. Po pierwsze, otrzymujemy je z
Pisma. Po drugie, otrzymujemy je bezpośrednio do naszego
duchowego-człowieka, który naświetla je naszemu umysłowi do
przyswojenia i zrozumienia. Te informacje, które przychodzą
bezpośrednio do naszego duchowego człowieka mogą przybrać postać ostrzeżenia,
powołania i zobaczenia
podobnie jak poprzednio. Mogą wpłynąć nas
jako wiedza lub świadomość.

Na
przykład, przypuśćmy, że pracujesz w firmie ABC a fimra XYZ oferuje ci
lepszą pracę. Niemniej tobie bardziej zależy na trwaniu woli Bożej niż
na posiadaniu lepszej pracy. Innymi słowy, bardzo chciałbyś mieć lepszą
pracę, gdybyś tylko wiedział, że jest to zgodne z Bożą wolą dla twojego
życia. Ponieważ nie ma w Biblii nigdzie zapisu, który mówiłby: „porzucisz
pracę w firmie ABC i pójdziesz do pracy dla firmy XYZ”
 to skąd masz wiedzieć czy powinieneś to zrobić
czy nie?

         Po prostu
stawiasz tą sprawę przed Panem, wyciszasz się i słuchać. Pan mówi do
twojego ducha jaka jest Jego wola w tej sprawie. Gdy Pan skończy mówić,
nastanie doskonały pokój w twoim duchu, co podjęcia kierunku działań
zgodnych z Jego wolą.

        
I na odwrót, będzie poczucie niepokoju i zamieszania w przypadku
kierunku działań, które nie są zgodne z Jego wolą dla twojego życia.

 

Poważne ostrzeżenie

Niemniej
jednak konieczne jest silne ostrzeżenie tutaj. Duch Święty nigdy nie
sprzeciwia się spisanemu Słowu Bożemu. Duch Boży nigdy nie przekaże ci
informacji, które będę sprzeczne z Pismem. Rozważmy następujący
przykład.

Kilka
lat temu czytałem w gazecie o przypadku młodym mężczyźnie, który
zamordował swoich rodziców w czasie snu siekierą. Zapytany o to,
dlaczego zrobił coś takiego,  powiedział,
że zareagował na to, co mu powiedział Duch Święty, aby udowodnił, że
kocha Boga bardziej niż swoich rodziców. Lecz Duch Święty nigdy nie
zaprzecza zdrowemu sensowi Biblii, a ten uczynek tego człowieka tak! On
pogwałcił dwa z dziesięciu przykazań – nie uczcił swoich rodziców i
zabił.

         Proszę
przyjmijcie to ostrzeżenie! Kiedy szukasz Bożego kierunku i informacja,
która otrzymujesz jest sprzeczna z zdrowym sensem Pisma, to źródło tej
informacji jest demoniczne, a nie święte. Odrzuć tą informację zatem
jako nie pochodzącą od Boga. Nie zgadzaj się nawet na to, aby pozostała
w twoich myślach. Przede wszystkim nie działaj na jej podstawie. Duch
Święty nigdy nie przeczy wyraźnemu sensowi Pisma. On nigdy nie staje
przeciwko spisanemu Słowu Bożemu. Zatem, wiara jest informacją, którą
otrzymujemy od Boga (która w żaden sposób nie przeczy Pismu), na
podstawie której działamy. Ta informacje (lub te informacje) objawiają
nam Bożą wolę uprzedzając czas.


Wyjaśnienie Hebr. 11:1

Teraz więc
możemy zrozumieć Hebr. 11:1, gdzie czytamy:

Hebr
11:1 (BW)

Wiara
jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym,
czego nie widzimy.

 

(Kings
James Version):

Wiara
jest substancją tych rzeczy, na które mamy nadzieję, przekonaniem o
tym, czego nie widzimy

 

Ponieważ
zdefiniowaliśmy wiarę i zilustrowaliśmy naszą definicję przykładami z
Pismo, możemy zastąpić naszą definicją słowo „wiara” 
w tym wersie. Zatem ten wers brzmi teraz tak:

 

Informacja, którą
otrzymujemy od Boga i na podstawie której mamy działać, jest pewnością
tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie      widzimy.

 

Przyjrzyjmy
się słowu “substancja”. Jest to greckie słowo HUPOSTASIS, co jest
połączeniem dwóch słów. Pierwszym jest przyimek „pod”, a drugim słowo
znaczące „stać”. Połączenie obu tych słów oznacza „stać pod”. Składając
razem to wszystko, rozszerzony wers może być sparafrazowany w
następujący sposób:

 

Informacja, którą
otrzymujemy od Boga i na podstawie której mamy działać, stoi, jak
fundament, pod tym, czego się spodziewamy i ten fundament staje się
naszym dowodem tych rzeczy, których nie     
widzimy.

 

         Innymi słowy,
informacja, którą otrzymujemy od Boga staje się fundamentem na którym
buduje nadzieję Grupa Nasienia Abrahamowego.  Ta
informacje stoi pod czy podpiera, jak fundament wszelkie nadzieje nasze
jako nasienia Abrahama. Tym fundamentem jest Boże własne słowo.

 

        
Każdy chrześcijanin ma prawo spodziewać się i mieć nadzieję na
wypełnienie wszystkich obietnic danych im w przymierzu zawartym z
Abrahamem. Ten dokument obiecuje, że każdemu chrześcijaninowi
uzdrowienie, powodzenie, dobrobyt dla każdego członka jego rodziny. Aby
uzyskać dowody tego twierdzenia, opartego na greckim Nowym Testamencie
i Abrahamowym przymierzu, przeczytaj pierwszą z czterech darmowych,
budujących wiarę książek, znajdujących się na naszych stronach.

Ponieważ to
przymierze jest informacją, którą otrzymaliśmy od Boga, to przymierze
jest fundamentem, na którym nasze nadzieje uzdrowienia, powodzenia i
dobrobytu dla członków naszych rodzin spoczywają. Dopóki nasze nadzieje
jako chrześcijan są mocno osadzone na fundamencie informacji
otrzymanych od Boga, w tym przypadku Przymierzu Abrahamowym,
masz wszelkie prawo do  nadziei i
oczekiwania na wypełnienie jego warunków.

         Spójrzmy teraz na
słowo “rzeczy”. Jest to tłumaczenie greckiego słowa PRAGMA, które
oznacza fakt rzeczywisty, skończone dzieło, zrobiony uczynek. Obietnice
Boże dane Abrahamowi, które dotyczą ciebie, jeśli jesteś
chrześcijaninem, są rzeczywistymi faktami. Są to skończone dzieła,
które nie mogą być unieważnione (odwołane – przyp. tłum.). Są
skończonymi dziełami. W nich zawiera się uzdrowienie, powodzenie,
dobrobyt dla każdego członka twojej rodziny. To są te „rzeczy”, na
które mamy nadzieję, ponieważ jest to twoja informacja, którą
otrzymałeś od Boga w Przymierzu Abrahamowym. To przymierze, te
informacje, jest fundamentem, który podpiera lub stoi pod naszymi
nadziejami i oczekiwaniami, na te trzy „rzeczy” – uzdrowienie,
powodzenie i dobrobyt dla naszych rodzin.

         W końcu w tym
wersecie rozważmy słowo “przekonanie” (ang. „dowód” – przyp. tłum.),
które jest tłumaczeniem greckiego słowa ELEGMOS. Rzeczownikowa forma
tego słowa to „dowód” a czasownikowa „przekonać”. Przypuśćmy, że z
powodu śmierci rodziców masz odziedziczyć majątek. Masz ich Ostatnią
Wolę i Testament, lecz zanim ostatecznie otrzymasz zapisany ci majątek
musisz przejść przez procedurę potwierdzenia autentyczności dokumentu w
sądzie. Mówiąc inaczej, dopóki sąd nie stwierdzi, że jesteś prawowitym
dziedzicem, wszystko co posiadasz to „dowód”, że dziedzictwo jest twoje
w postaci Ostatniej Woli i Testamentu twoich rodziców. Jest to twój
„dowód” . To jest twoje „przekonanie”. „Przekonanie”, że dziedzictwo
należy do ciebie jest w tobie kształtowane i możesz to „udowodnić”
przez dokument, który masz w ręce, a który jest Ostatnią Wolą i
Testamentem twoich rodziców.

         Podobnie jest z Abrahamowym
Przymierzem,
które jest twoim „dowodem” na to, że uzdrowienie,
powodzenie i dobrobyt dla twojej rodzin należą do ciebie. I
podobnie jak w powyższym przykładzie może pojawić się pewien okres
czasu konieczny na dokonanie Bożego procesu „potwierdzenia
autentyczności”, zanim twoje dziedzictwo zostanie ci przekazane jako
rzeczywisty fakt. Pomimo tego, że jeszcze możesz nie „widzieć” tych
„rzeczy” jak uzdrowienie, powodzenie i dobrobyt swojej rodziny.
Niemniej Abrahamowe Przymierze jest twoim „dowodem” czy
„przekonaniem, że te „rzeczy” należą do ciebie.

         Gdy teraz
medytujesz nad tym przymierzem i jego warunkami dotyczącymi ciebie i
twojej rodziny, aż do ukształtowania się w tobie „przekonania”, że te
błogosławieństwa są twoje, to posiądziesz je jako fakt rzeczywisty.

Aby uzyskać pełne
wyjaśnienie tego w jaki sposób Abrahamowe przymierze generuje te
błogosławieństwa dla ciebie zobacz Free Report #3 oraz wszystkie
darmowe pełne książki, które są do ściągnięcia z naszych stron.

Wysyłamy
też regularnie e-mailowy magazyn Abrahamic Seed Group,
który nieustannie otrzymuje opinię najbardziej budującego magazynu z
tej dziedziny. Zapisz się już teraz na listę subskrypcyjną, aby
otrzymywać budujące artykuły i pogłębić swoją wiarę. Jest on
przeznaczony dla tych, którzy wiedzieli, że jest znacznie więcej, lecz
nie wiedzieli jak do tego dotrzeć.

Zasada strony biernej

Na zakończenie tej e-książki pokażemy
zasadę strony biernej, która jeszcze pełniej demonstruje fakt, że wiara
jest informacją, którą otrzymujesz od Boga, aby na jej podstawie
działać. Zasada strony biernej jest zawarta w Hebr 11:3, 4 i 39. 

Hebr. 11:2
ogłasza, że wiara jest wehikułem, przez który przodkowie
zawdzięczają chlubne świadectwo”

Hebr 11:4
stwierdza, że: „przez wiarę Abel otrzymał dobre świadectwo..”

Hebr. 11:30
stwierdza, że : „a ci wszyscy dla swej wiary zdobyli chlubne
świadectwo, nie otrzymawszy tego, co głosiła obietnica”.

 

         W tych trzech
wersach wyrażenie „zdobyli (otrzymali) chlubne świadectwo” w jest
tłumaczeniem greckiego MARUREO, które oznacza „świadectwo”, lecz
tłumacze decydując się na użycie „zdobycia” zwiedli tutaj. (zdobycie
brzmi słowo aktywne. Lecz w tekście greckim zdobycie jest w
stronie biernej). „Zdobyć” powoduje, że te wersety brzmią w taki
sposób, jakby ci „przodkowie” z w.2, Able z w.4 i „ci wszyscy” z w.39 aktywnie  coś zrobili z własnej siły , aby zdobyć czy
„osiągnąć” to chlubne świadectwo. W konsekwencji te werset mogą być
błędnie interpretowane w taki sposób, że dzięki wielkiej wierze, jaką
ci ludzie mieli,  udało im się osiągnąć
wielką reputację mężów i niewiast wiary. Zatem, gdy ludzie mówią o
nich, to świadczą o ich wielkiej wierze. To świadectwo może nie
zawierać niczego innego jak tylko dobre przekazy dotyczące ich wielkiej
wiary.

         Aby ta
interpretacja była poprawna, to “otrzymali chlubne świadectwo” z wersów
2,4,39 musiałby być użyte w grece w stronie czynnej, lecz tak nie jest.
Wszystkie te wersy są zapisane w stronie biernej, co zmienia znaczenie
tych wersów całkowicie. Jaka jest, zatem, różnice miedzy bierną, a
czynną stroną?

W
stronie czynnej podmiot zdania wykonuje czynność zdania. W stronie
biernej podmiot zdania nie robi sam zupełnie niczego. Co więcej, ktoś
inny wykonuje działanie opisane w zdaniu na nim. Rozważmy następujący
przykład.

„Janek
uderzył piłkę”. To zdanie jest zbudowane w stronie czynnej. Janek jest
podmiotem. Uderzenie piłki jest czasownikiem czy działaniem w tym
zdaniu, a piłka jest bezpośrednim przedmiotem czy też tym, co zostało
uderzone. Piłka odebrała pewne działanie wykonane przez Janka.

         Lecz zdanie
“Janek został uderzony piłką” ma całkowicie inne znaczenie. W tym
zdaniu Janek został uderzony. To zdanie jest w stronie biernej, co
oznacza, że Janek nie działał wcale. Nie zrobił niczego, a zamiast tego
to on został uderzony. W pierwszym zdaniu to Janek wykonał uderzenie.

W naszych trzech
wersetach z Listu do Hebrajczyków zwrot „otrzymali chlubne świadectwo”
jest w stronie biernej, co oznacza, że podmiot tych zdań, przodkowie,
Abel i ci wszyscy, nie zrobili niczego. Oni nie wykonali żadnego
działania. Zamiast tego to oni zostali „uderzeni” tym „chlubnym
świadectwem” przez kogoś innego dokładnie w taki sam sposób jak Janek
nie zrobił niczego, lecz został uderzony  piłką.
Czym zatem były te „chlubne świadectwa” i kto w nich „uderzył” w nich.

         Tym, który
“uderzył” był Bóg a owymi „chlubnymi świadectwami” była informacja,
którą otrzymali (strona bierna) od Boga, jako podstawa ich działania.
Ta informacja (lub informacje) pochodzące od Boga były ich wiarą. Oni
zademonstrowali swoją wiarę (wierzenie) w to, że ta informacja była od
Boga przez działanie na jej podstawie.

 

         Dwie rzeczy z
tego rozdziału rzucają się nam w oczy:

1.    
Musimy
wiedzieć o czymś. To coś jest informacją, którą otrzymujemy do Boga.

2.    
Musimy
coś zrobić. Tym coś, co mamy zrobić jest bardzo proste. Musimy
działać na podstawie informacji, którą otrzymaliśmy od Boga!

 

Konkludując, w
jaki sposób więc możemy sprawić, aby nasza wiara działała? Robimy
to poprzez działanie na podstawie tego, co powiedział w przekazanej nam
przez Niego informacji.

        
Znajdź w Piśmie Obietnicę, która mówi o twojej potrzebie a
następnie działaj na jej podstawie. Twój niebieski Ojciec wypełni ją.
On daje obietnice


_____________________________________________________________________________________

Ten artykuł jest
wyciągiem z książki,
How to Obtain Abraham’
Blessings,
którą możesz ściągnąć z naszej strony

раскрутка сайта через

Mity Homoseksualistów

W niniejszym szkicu przyjrzymy się kilku mitom na temat homoseksualizmu, które szerzą się w naszej kulturze i, mam nadzieję, odpowiemy na ich argumenty. Spora część tego materiału została zaczerpnięta z wspaniałej książki Joe Dallas’a „A Strong Delusion: Confronting the „Gay Christian” Movement” (Mocna ułuda: Przeciwstawienie się ruchowi „chrześcijańskich gejów”). O ile informacje zawarte w artykule mogą okazać się pomocne, o tyle modlimy się o to, abyś mógł dzielić się nimi spokojnie i współczująco, pamiętając, że homoseksualizm nie jest zwykłą polityczną czy moralną sprawą: dotyczy on ludzi, którzy zostali bardzo zranieni.

10% populacji to homoseksualiści.

W 1948 roku dr Alfred Kinsey wydał studium zwane „Sexual Behavior in the Human Male” („Seksualne zachowania mężczyzn”) ogłaszając, że między 10 a 46% męskiej populacji jest homoseksualistami. Swoje dane przyjął na podstawie próby 5.300 mężczyzn, które reprezentowały jego zdaniem średnią uczniów wyższych uczelni. Jednak wielu z mężczyzn podających mu swoje dane należało do grupy seksualnych przestępców, więźniów, stręczycieli, rabusiów, złodziei, męskich prostytutek i innych kryminalistów a setki było aktywistami homoseksualizmu. Liczba 10% była szeroko rozpowszechniana przez Harry Hay’a, ojca ruchu „cywilnych praw” homoseksualistów, walczącego o to, aby homoseksualizm nie był już więcej postrzegany jako akt sodomy, lecz jako 10% mniejszość.

Zostało wykazane, że liczby podane przez Kinsey’a były całkowicie fałszywe, natychmiast po ich ukazaniu się i przez wielu innych naukowców również później. Obecnie liczba ta jest bliższa 2-3%, lecz 10% to liczba często podawana w prasie, więc większość ludzi myśli, że jest poprawna. Nie jest.


Ludzie rodzą się gejami

Ann Landers podała to i miliony ludzi uwierzyły. Problem polega na tym, że te informacje nie mają żadnego poparcia. Istnieją trzy sposoby badania wrodzonych cech: badanie bliźniąt, sekcje mózgu, oraz badania genetycznych „związków”. Badania nad bliźniakami pokazały coś zupełnie przeciwnego niż to, że genetyka ma być odpowiedzialna za homoseksualizm, ponieważ niemal połowa przebadanych identycznych bliźniaków nie ma tych samych seksualnych preferencji. Jeśli homoseksualizm miałby być dziedziczny to identyczne bliźniaki powinny być albo oba heteroseksualne, lub oba homoseksualne. Poza tym, żadne z badań nad bliźniakami nie zostało powtórzone, a inne tego typu studia doprowadziły do zupełnie innych wyników. Najsławniejsze badania Dr. Simon Levay’a nad mózgami z martwych ciał są bardzo wątpliwej jakości jeśli chodzi o ich dokładność. Nie był pewien seksualnej orientacji ciał, z których mózgi badał, a nawet sam przyznaje, że nie wie czy zmiany w strukturze mózgu były przyczyną homoseksualizmu, czy też były jego skutkiem.

W końcu, początkowe próby pokazania związku między homoseksualizmem a chromosomem X musiały zostać powtórzone i ostatnie badania zaprzeczyły pierwszym wynikom. Nawet gdyby w jakiś sposób udało się wykazać, że genetyka ma z tym związek to „wrodzone” niekoniecznie musi oznaczać „normalne”. Niektóre dzieci rodzą się z mukowiscydozą, lecz to nie upoważnia do twierdzenia, że jest to normalny stan.

Tendencje do obciążania „wrodzeniem” pewnych zachowań (takich jak homoseksualność) nie czyni tych zachowań moralnymi. Obecnie uważa się, że takie tendencje do alkoholizmu, otyłości czy przemocy podlegają wpływom genetycznym, niemniej nie są to zachowania dobre. Ludzie urodzeni z takimi skłonnościami muszą ciężko zmagać się ze swymi naturalnymi
pokuszeniami do upijania się, obżarstwa czy psychicznej wściekłości.

No i skoro urodziliśmy się grzesznikami w upadły świecie to musimy zmagać się z konsekwencjami Upadku. Tylko dlatego, że narodziliśmy się z czymś, nie znaczy, że jest to normalne. To nie prawda, że „Bóg czyni niektórych ludzi gejami”. My wszyscy cierpimy z powodu skutków upadku i musimy się z tym uporać.

Cóż jest złego w dwóch, kochających się, oddanych sobie mężczyznach czy kobietach leganie zaślubionych?

Są dwa aspekty małżeństwa: legalna i duchowa. Małżeństwo jest czymś więcej niż tylko społeczną umową, jak być „najlepszym przyjacielem” kogoś, ponieważ wynikiem heteroseksualnego małżeństwa jest wydawanie na świat dzieci.
Małżeństwo jest prawną instytucją mającą na celu ochronę kobiety i dzieci. Kobiety muszą mieć wolność do poświęcenia czasu i energii, aby były pierwszymi opiekunkami dzieci, bez konieczności równoczesnego zdobywania chleba. Boży plan jest taki, aby dzieci rosły w rodzinach, które zaopatrują je, chronią i otaczają bezpieczeństwem.

Ponieważ gejowie i lesbijki z swej natury nie mogą się reprodukować, nie potrzebują prawnej opieki małżeństwa do tego, aby związek był bezpiecznym miejscem wydawania i wychowania dzieci. Poza seksualnym aspektem gejowskich relacji, te pary mają rzeczywiście tylko status „najlepszego przyjaciela”, a to nie wymaga prawnej ochrony.

Oczywiście coraz większa liczba par homoseksualnych chce mieć również dzieci czy to z adopcji, sztucznego zapłodnienia czy też zastępczej matki.
Pomijając fakt, że muszą się uciekać się do zewnętrznych procedur, aby zostać rodzicami, obecność dorosłych plus dzieci w doraźnym domostwie automatycznie nie powinno zabezpieczać oficjalnego uznania ich relacji jako rodziny. Jest taki ruch w naszej kulturze, który stara się przedefiniować „rodzinę”, według własnego widzimisię, lecz z wyraźnym brakiem rozeznania długoterminowych efektów na biorących w tym udział ludzi. Rodzice gejowie podejmują niebezpieczne stwierdzenia wobec ich
dzieci: lesbijskie matki mówią, że ojcowie nie są ważni, a homoseksualni ojcowie, mówią, że matki nie są ważne. Stale rosnąca ilość socjalnych obserwacji pokazuje na wagę zarówno ojców jak i matek w życiu dzieci: jedną z ich ról jest uczyć chłopców, co to znaczy być chłopcem, a dziewczynki, co to znaczy być dziewczynką.

Następnym aspektem małżeństwa jest jego duchowa natura. Z pewnością, ta odpowiedź na argumenty za gejowskimi małżeństwami nie ma żadnego znaczenia dla ludzi, którzy nie troszczą się o sprawy duchowe, lecz jest wielu gejów, którzy bardzo głęboko uznają Boga i tęsknią za relacją z Nim. Relacje małżeńskie, zarówno emocjonalne jak a szczególnie seksualne składniki, służą jako ilustracja relacji między Chrystusem i Jego Oblubienicą, kościołem. Podobnie jak jest mistyczna jedność między mężczyzną i kobietą, którzy bardzo różnią się od siebie, tak też jest mistyczna jedność między dwoma bardzo różnymi, bardzo „innymi” istotami – wiecznym Synem Bożym i nami, śmiertelnymi, stworzonymi ludźmi. Małżeństwo, tak jak je Bóg zaplanował, jest jak nieprawdopodobna jedność między motylem a bizonem, ogniem i wodą. Lecz homoseksualne relacje są podobne do złożenia dwóch podobnych jednostek: dynamiczna jedność i różnorodność w heteroseksualnym małżeństwie znika całkowicie, a zatem podobnie jest z duchowym wymiarem, który jest tak zasadniczy dla celu małżeństwa. Zarówno emocjonalny jak i psychiczny poziom, jednakowość mężczyzny i mężczyzny czy kobiet i kobiety demonstruje fakt, że homoseksualne relacje nie odbijają duchowego podobieństwa, którym małżeństwo być powinno.
Koncepcja małżeństwa homoseksualnego nie działa, bez względu na to czy patrzymy na nie z poziomu socjalnego czy duchowego.


Jezus nic nie mówił o homoseksualizmie.

Czy to z kazalnicy czy na akcjach walki o prawa gejów, aktywiści lubią wskazywać na to, że Jezus nigdy nie zajął się sprawą homoseksualności; raczej więcej zajmował się miłością. Wniosek ich jest taki, że skoro Jezus w żaden szczególny sposób nie zabronił pewnych zachowań, to kimże my jesteśmy, abyśmy osądzali tych, którzy się w nie angażują?

Ten argument zakłada, że Ewangelie są ważniejsze od reszty ksiąg Nowego Testamentu, że liczą się tylko zapisane wypowiedzi Jezusa. Jednak sama ewangelia Jana zapewnia nas o tym, że nie jest to wyczerpujący zapis wszystkiego, co Jezus powiedział i zrobił, co znaczy, że wiele zostało! (John 20:30). Ewangelie nie wspominają o tym, aby Jezus potępił bicie żony czy otyłość; czy to znaczy, że jest to w porządku? Co więcej, pozostałe księgi NT nie są mniej autorytatywne niż ewangelie. Całe pismo jest natchnione przez Boga, a nie tylko księgi z tekstem zaznaczonym czerwonym tuszem (jak w niektórych anglojęzycznych tłumaczeniach słowa Jezusa – przyp.tłum.). Szczególne zakazy dotyczące homoseksualnych zachowań są w Rzym 1:26-27 oraz 1 Kor 6:9,10 i wszystko jest zgodne z tym, co ustanowione przez Boga i zapisane w ewangeliach.

Wiemy, jednak, że Jezus szczególnie podkreślił to, co Bóg zamierzył w stworzeniu wobec ludzkiej sfery seksualnej: „Od początku Bóg stworzył kobietę i mężczyznę. Dlatego opuści człowiek swego ojca i matkę, złączy się z żoną i będą ci dwoje jednym ciałem…Co Bóg złączył niech człowiek nie rozłącza” (Mat 19:4-6). Boży plan to święta heteroseksualność i Jezus wyraził to słowami.


Prawo kapłańskie dotyczące zakazu homoseksualnych zachowań nie obowiązuje dziś.

Kapł 18:22 mówi:

Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!”

Teolodzy pro-gejowscy argumentują, że termin „obrzydliwość” jest zasadniczo przypisany do bałwochwalstwa i kananejskiej religijnej praktyki kultu prostytucji, a zatem Bóg nie zabrania tego rodzaju homoseksualizmu, który widzimy dziś.

Inne seksualne grzechy takie jak cudzołóstwo czy kazirodztwo również są zabronione w tych samych rozdziałach, gdzie znajdują się zakazy dotyczące homoseksualizmu. Wszelki seksualny grzech jest zakazany zarówno w Nowym jak i Starym Testamencie, całkowicie niezależnie od kodeksu kapłańskiego, ponieważ jest to sprawa moralności. Prawdą jest, że nie jesteśmy związani przez zasady i rytuały Księgi Kapłańskiej, które oddzielały ludzi JHWe od świata. Niemniej jednak, natura grzechu seksualnego nie zmieniła się, ponieważ niemoralność jest obrazą wobec świętości i czystości Samego Boga. Fakt , że większość Księgi Kapłańskiej nie stosuje się do dzisiejszych chrześcijan, nie oznacza, że dotyczy to absolutnie wszystkiego.

Argument, że słowo „obrzydliwość” jest łączone z bałwochwalstwem również znajduje swoją odpowiedź przy zbadaniu Przyp. 6:16-19, gdzie znajdujemy opis tego, co jeszcze innego Bóg uważa za obrzydliwość: dumne oczy, kłamliwy język, ręce, które rozlewają niewinną krew, serce, które knuje złe myśli, nogi, które spieszą do złego, składanie fałszywego świadectwa i sianie niezgody między braćmi.

Bałwochwalstwo nie odgrywa tutaj żadnej roli jako obrzydliwość. Ten argument jest nie do utrzymania.

Jeśli praktyki z Księgi Kapłańskiej 18 i 20 rozdziału są potępione ze względu na ich związek z bałwochwalstwem to logicznie idzie za tym wniosek, że byłyby dopuszczalne, gdyby były robione poza bałwochwalstwem. Lecz wtedy oznaczało by to, że również kazirodztwo, cudzołóstwo, zoofilia i składanie dzieci w ofierze (wszystkie wymienione w tych rozdziałach) również zostają potępione tylko wtedy, gdy są popełniane w połączeniu z bałwochwalstwem; inaczej są dopuszczane. Żaden odpowiedzialny czytelnik tych fragmentów nie zgodziłby się z takim założeniem.


Nazwanie homoseksualizmu grzechem jest osądem, a osądzenie jest grzechem.


Josh McDowel mówi, że najczęściej cytowanym wersetem z Biblii był zazwyczaj Jn 3:16, lecz obecnie, gdy tolerancja stała się ostateczną cnotą, wers, który słyszymy najczęściej stosowany to „nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni” (Mt. 7:1). Osoba, która nazywa homoseksualną aktywność złem jest nazywana bigotem, homofobem i nawet ci, którzy nie wierzą w biblię cytują werset z „nie sądźcie”.

Gdy Jezus powiedział: „nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni” to kontekst wyraźnie pokazuje, że mówił o tym, aby nie stawiać siebie w roli sędziego innej osoby, podczas gdy sami jesteśmy zaślepieni na naszą grzeszność. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości, że jest sporo własnej sprawiedliwości w sposobie w jaki kościół traktuje tych, którzy zmagają się z pokuszeniami homoseksualnych tęsknot. Jednak istnieje różnica miedzy zgodą na standardy Pisma, gdy głosi ono, że homoseksualizm jest zły, a osobistym potępianiem osób za ich grzech.
Zgodzenie się z Bogiem na coś, niekoniecznie musi być osądzaniem.

Wyobraź sobie, że pędzę autostradą i zostaję zatrzymana przez policjanta. Podchodzi do samochodu i po sprawdzeniu moich dokumentów mówi:

Złamała pani ograniczenie prędkości.

Czy możesz sobie wyobrazić obywatela z oburzeniem równającego politycznie poprawne oskarżenie z oficerem:

Ej, osądzasz mnie! Nie sądź, abyś nie był sądzony!

Policjant zwyczaje wskazuje na to, że złamałam prawo. Nie osądza mojego charakteru, lecz porównuje moje zachowanie z standardami prawa. Nie jest również osądzeniem, gdy powtarzamy to, co Bóg powiedział na temat Jego moralnych praw. Grzechem jest spoglądanie z góry na kogoś, kto popadł w inny grzech niż my. To jest osądzanie.



Pierwszy rozdział Listu do Rzymian na temat homoseksualizmu Nie Dotyczy Prawdziwych Homoseksualistów, lecz Heteroseksualistów, którzy Weszli Homoseksualne Zachowania, które Nie Są dla Nich Naturalne.

Rzym 1:26-27 mówi:

Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie.

Niektórzy teolodzy usiłują objeść wyraźny zakaz zarówno dla gejów jak i lesbijek przez wyjaśnienie, że faktycznie grzech, o którym Paweł mówi tutaj, dotyczy zwykłych ludzi, którzy współżyją homoseksualnie, ponieważ nie jest to dla nich naturalne. Homoseksualizm, który oni utrzymują nie jest grzechem dla prawdziwych homoseksualistów.

Niemniej nie ma nic w tym wersie, co sugerowałoby rozróżnienie między „prawdziwym” homoseksualizmem, a „fałszywym”. Paweł opisuje homoseksualne zachowania same w sobie jako nienaturalne, bez względu na to, kto je popełnia. W rzeczywistości wybiera niezwykłe słowa do opisu mężczyzn i kobiet, które w grece bardziej podkreślają biologiczną istotę mężczyzny i kobiety. Zachowania opisane w tym rozdziale są nienaturalne dla mężczyzn i kobiet: seksualna orientacja nie jest tutaj w ogóle przedmiotem sprawy. Mówi, że homoseksualizm jest biologicznie nienaturalny; nie tylko nienaturalny dla heteroseksualistów, lecz nienaturalny dla każdego.

Co więcej, Rzym 1 opisuje mężczyzn „pałających żądzą” do siebie nawzajem. Trudno by to było odnieść do normalnych mężczyzn, którzy po prostu eksperymentują z seksem. Musisz naprawdę nieźle się nagimnastykować, aby z Rzym 1 wyciągnąć cokolwiek innego niż to, do czego proste czytanie tego tekstu prowadzi: aktywność homoseksualna jest grzechem.


Głoszenie przeciwko homoseksualności powoduje, że nastoletni geje popełniają samobójstwa.

Otrzymałem e-mail od kogoś, kto oskarżał mnie o to, że krew nastoletniego geja, jest na moich rękach, ponieważ twierdzenie, że homoseksualizm jest zły, powoduje, że ludzie się zabijają. Przekonanie, że nastoletni gejowie są w grupie o wysokim ryzyku samobójstwa zostało zapoczątkowane głównie w 1989 roku przez raport napisany na zlecenie rządu federalnego pn.: młodzież i samobójstwa. W raporcie stwierdzono trzy rzeczy: po pierwsze, młodzi geje i lesbijki popełniają jedną trzecią wszystkich samobójstw wśród młodzieży; po drugie, samobójstwa są główną przyczyną śmierci wśród nastoletnich gejów i po trzecie, młodzi geje (nastolatki) popełniają samobójstwa z powodu „upowszechnionej homofobii” (dosł. umiędzynarodowionej – przyp. tłum.) oraz przemocy skierowanej przeciw nim. Raport ten nieustannie był cytowany w zarówno w gejowskich jak i głównych mediach.


Paul Gibson, aktywista z San Francisco napisał ten raport w oparciu o badania tak tandetne, że gdy został on przedstawiony dr Louis’owi Sullivan’owi, byłemu sekretarzowi Zdrowia i Zasobów Ludzkich, ten oficjalnie odciął od nich zarówno siebie jak i swój wydział.

Dane liczbowe raportu, zarówno same dane jak i wnioski, są bardzo wątpliwe. Część tego opracowania cytuje autora twierdzącego, że 3000 młodych gejów zabija się rocznie, lecz jest to przede wszystkim o jeden tysiąc więcej niż ogólna liczba samobójstw wśród nastolatków!

Gibson wyolbrzymia swoje dane liczbowe, gdy mówi, że jedna trzecia samobójstw nastolatków popełniają młodzi geje. Otrzymał te liczby patrząc na badania gejów, przeprowadzane w centrach dla trudnej młodzieży, z których wielu jest zorientowanych homoseksualnie, a które pokazują, że nastoletni geje dwu do czterokrotnie częściej popełniają samobójstwa niż zwykłe dzieci. Gibson pomnożył ten wyższy stosunek przez omawiane już dane Kinsey’a o rzekomych 10% homoseksualistów w populacji i otrzymał swoje 30% wszystkich samobójstw gejów wśród nastoletniej młodzieży. David Shaffer, psychiatra z Uniwerstytetu Columbia, który specjalizuje się w dziedzinie samobójstw wśród nastolatków zagłębił się w to studium i powiedział:

Zmagałem się przez długi czas z matematyką Gibsona, lecz w końcu wydaje się, że jest to bardziej hokus-pokus niż matematyka.

Wnioskom z tego raportu zaprzecza wiele innych, bardziej wiarygodnych sprawozdań badawczych. Badacze z University of California-San Diego przeprowadzili wywiady 283 osobami, które przeżyły próbę samobójstwa w 1986 roku. 133 z tych, którzy zmarli było poniżej 30 roku, a tylko 7% było gejami i wszyscy mieli powyżej 21 lat.

Z innych badania na Columbia University 107 nastoletnich samobójców chłopców wynika, że tylko w trzech przypadkach wiadomo, że byli homoseksualistami, a dwóch z nich zmarło w wyniku samobójstwa. Gdy organizacja Gallupa przeprowadziła wywiady z ponad 700 nastolatkami, którzy znali nastolatków samobójców tylko jeden wymienił jako powód seksualność jako część problemu. Ci, którzy zbliżyli się do progu próby samobójczej wymieniają najczęściej problemy typu chłopak-dziewczyna lub niskie poczucie własnej godności.

Gibson nie podjął badania kontrolnej grupy heteroseksualnej w swoich badaniach.
Wnioski i dane statystyczne mają tendencję znacznych błędów bez porównania ich z grupą kontrolną. Kiedy psychiatra David Shaffer przebadał przypadki zamieszczonych historii nastoletnich gejów, którzy popełnili samobójstwo, w raporcie Gibsona, odkrył te same kwestie, z którymi walczyli zwykli chłopcy przed samobójstwem: „Historie były te same: rozprawa sądowa wyznaczona na dzień śmierci; przedłużająca się depresja; narkotykowe i alkoholowe problemy; itd.”.

To, że nastolatek przeżywa tak wielki ból, że odbiera sobie życie jest tragedią, bez względu na przyczyny, lecz nie jest w porządku składać odpowiedzialność za samobójstwa gejów, choć niewiele ich jest, na tych, którzy zgadzają się z Bogiem, że jest to złe i szkodliwe zachowanie.

© 1996 Probe
Ministries International


O autorce:


Sue Bohlin jest mówca stowarzyszonym z Probe Ministries. Usługuje na Uniwersytecie Illionis i jest nauczycielem biblijnym oraz mówcą konferencyjnym od 25 lat. Służy jako Mentoring Mom (Mam Mentor) dla MOPS (matek przedszkolaków) i jest członkiem rady Living Hope Ministries, Chrystocentrycznej służbie skierowanej do tych, którzy zmagają się z niechcianą homoseksualnością. Jest profesjonalnym kaligrafem i opiekunem witryny internetowej Probe Ministries: lecz, co najważniejsze, jest żoną dr Ray’a Bohlin i matką ich synów, z których jeden studiuje na wyższej uczelni a drugi w Amerykańskich Siłach Lotniczych.


Czym jest Probe?

Probe Ministries jest to niedochodowa służba, której misją jest towarzyszyć kościołowi w odnawianiu umysłów wierzących chrześcijańskim spojrzeniem i wyposażanie kościoła do zdobywania świata dla Chrystusa. Probe wypełnia tą misję poprzez konferencje dla młodzieży i dorosłych Mind Games, około 3.5 minutowy program radiowy, strony internetowe
http://www.probe.org/”>www.probe.org
oraz ProbeCenter na Uniwersytecie Teksas w Austin.

Dalsze informacje na temat materiałów dostępnych w Probe i służby można zdobyć kontaktując się z nami:

Probe Ministries
1900 Firman Drive, Suite 100 Richardson, TX 75081 (972) 480-0240 FAX (972) 644-9664

info@probe.org

www.probe.org комплексная seo раскрутка сайтов