Author Archives: admin

Zbroja Boża 2 – Tarcza

Jednym z elementów uzbrojenia Chrześcijanina – jest tarcza wiary.
IX.96.

Ef 6.16-17
Stójcie tedy, opasawszy wasze biodra prawdą, przyodziawszy pancerz sprawiedliwości i obiwszy nogi by być gotowymi do zwiastowania ewangelii pokoju, a przede wszystkim, weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste pociski złego;

A PRZEDE WSZYSTKIM
Weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże.

Zaczniemy więc od tego, co „przede wszystkim”, czyli tarczy, a później miecza.

Jednym z elementów uzbrojenia Chrześcijanina – jest tarcza wiary. Sposób obrony „klasyczną” tarczą jest chyba każdemu znany i nie potrzeba przedstawiać szczegółowo jak wyglądała walka takim
przedmiotem.
Jak wcześniej pisałem, prowadzimy walkę, której nie widać naszymi oczyma, nie słychać i przeważnie nie jest ona bezpośrednio odczuwalna pozostałymi naszymi zmysłami, choć jej końcowe efekty często aż nadto boleśnie nas dotykają. Właśnie fakt, że „ogniste pociski złego” są niewidoczne dla naszego oka, stanowi ich największe niebezpieczeństwo, a przecież Pismo mówi nam, że będziemy je mogli gasić. Jak mamy się bronić przed czymś czego nie widać??? Dowiemy się, kiedy przyjrzymy się temu co to może być tarcza wiary.

Słowo Pańskie jest wypróbowane, Jest tarczą wszystkim, którzy w nim ufają
Ps. 18.30-31.

O tarczy: Psalmy: 3.4; 5.13; 7.11; 18.3,31,36; 28.7; 33.20; 59.12;
84.10,12; 89.19; 115.9,10,11; 119.114.
W Ps. 118 czytamy, że Słowo Boże jest tarczą wszystkim, którzy w nim
ufają.

Ap. Paweł napisał, że jest to tarcza wiary. Jak wynika z wcześniejszych rozważań wiem, że walka ta toczy się na niewidocznym dla nas terenie i niewidzialnymi dla naszego wzroku narzędziami, czyli właśnie przez wiarę czy inaczej zaufanie. Zaufanie Bogu i Jego Słowu.

Jak działa taka tarcza?

A jak działa zwykła tarcza, taka jaką znamy z filmów czy z muzeów? Przywiązana do ręki, czy trzymana służy do zasłaniania się przed ciosami mieczem, toporem lub lecącymi przedmiotami np. kamieniami.
Oczywiście zależnie od wielkości tarczy trzeba się nią więcej lub mniej namachać. Wydaje się, że najwygodniejsza byłaby dostatecznie duża tarcza, za którą można sobie spokojnie stanąć i tylko przytrzymywać żeby się nie przewróciła, ale niestety byłaby wtedy bardzo niewygodna w czasie innych działań. Boża tarcza ma to do siebie, że rośnie w miarę używania, im więcej korzystamy z niej, tym lepiej potrafimy się nią posługiwać i tym mniej trzeba się napracować w obronie, a też, co jeszcze ważniejsze, coraz mniej ciosów czy pocisków wroga dociera do nas.
Oczywiście, żeby się bronić, trzeba widzieć to przed czym się mamy zasłonić, a jak już wiemy w tej walce nie jest to dostępne dla naszego wzroku. Jakie są zatem „ogniste pociski złego”?

KŁAMSTWA, KŁAMSTWA, KŁAMSTWA w których zawierają się: oskarżenia, krytycyzm, osądzanie, strach, zgorszenia, zgorzknienie i sto innych rzeczy, które zawsze sprowadzić można do jednego: kłamstwa.

O naszym przeciwniku czytamy, że:
złodziej przychodzi, aby kraść, zarzynać i wytracać. Wszystko o czym możemy pomyśleć na temat działań wroga to są kłamstwa, które często są wspierane przez wcześniej nadbudowane (też przez niego) religijne poglądy. Cokolwiek to może być i nie jest zgodne ze Słowem Bożym, bez względu na to jak dobrze uzasadnione jest ognistym pociskiem.

Słowo Boże jest pożyteczne do wykrywania błędów. ( IITym3.16)
W kontekście naszych rozważań możemy bezwzględnie stwierdzić, że jest ono skuteczne do rozpoznawania nieprzyjaciela, jego działań i sposobów walki, używanej przez niego broni i rodzaju pocisków. To dzięki Słowu Bożemu „widzimy, co na nas leci” i możemy nastawić tarczę w obronie
własnej czy kogokolwiek innego.
Dlaczego Pan powiedział: „lud mój ginie, bo brak mu poznania”? Dlatego, że lud, który nie wie przed czym się ma bronić, stoi bezradny wobec nieprzyjaciela, który może w niego bić jak w bęben, bez
jakiejkolwiek reakcji obronnej z jego strony. Taki człowiek (lud) jest po prostu ślepy duchowo, on rzeczywiści nie widzi niebezpieczeństwa, czy zagrożenia, z jednej strony, z drugiej zaś nie zna możliwości Boga i praw, które nadał swemu ludowi np.:

Iz.54.17.
żadna broń ukuta przecinko tobie nic nie wskóra, a każdemu językowi,
który w sądzie przeciwko tobie wystąpi, zadasz kłam,
Takie jest dziedzictwo sług Pana i ich sprawiedliwość ode mnie pochodzi
– mówi Pan
a także wszystko jest możliwe dla wierzącego
czy „wszystko mogę w tym, który mnie umacnia, w Chrystusie Jezusie

a przecież czytamy też, że:
II Król. 6.16.
więcej jest tych, którzy są z nami niż tych, którzy są z nimi.

Tak więc Słowo Boże otwiera nasze oczy na to, czym nas traktuje nieprzyjaciel, oraz na nasze możliwości obrony. W jaki sposób, znając już ataki przeciwnika, używamy tarczy wiary?
Jakub podaje nam następujący sposób:
Jak.4.7.
przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was

Z zacytowanych na początku wersetów wynika, że są dwa sposoby przeciwstawiania się diabłu:
obrona tarczą (defensywa) i atak mieczem (ofensywa), możliwa jest też obrona mieczem. Słowo użyte przez autora jest bardzo dobre tzn. przeciwstawiać się.
Mamy przeciwstawiać się diabelskim działaniom, kłamstwom, Słowem Pańskim, (które jest) wypróbowane i jest tarczą wszystkim, którzy w nim ufają. dotyczy to wszystkich dziedzin życia, które zgodnie z wolą Boga powinno być obfite we wszystkim.
Przeciwnik atakuje nas takimi pociskami jak: ubóstwo, choroby, grzech, po czym wmawia w nas kolejne kłamstwa, że to Bóg tak chciał. Ostrzega nas przed tym Jakub.

Jak. 1.16-17 . Nie błądźcie, umiłowani bracia moi. Wszelki datek dobry i doskonały zstępuje z góry od Ojca światłości; u niego nie ma żadnej odmiany ani nawet chwilowego zaćmienia.

Kontekst poprzedzający te wersety mówi o kuszeniu, lecz zakończenie odnosi się do wszystkiego – od Boga pochodzi wyłącznie DOBRO i jest to konsekwentny ciąg dalszy nauczania Jezusa, który pokazał nam, że „nikt nie jest dobry, tylko Bóg jedynie”.

Tak więc pociski złego, złe same w sobie, mogą spowodować błąd w postaci przypisywania ich Bogu – jak to miało miejsce u Joba. Taka postawa jest błądzeniem. Twierdzenie, że Bóg uczy kogoś jakichś
prawd duchowych przez sponiewieranie go nieszczęściem, grzechem (np. upicie, czy choroba) Biblia nazywa błędem.

Obawy, strach,
Dość jednoznacznie odnosi się Słowo do strachu – jest to duch, który nie pochodzi od Boga,
„Gdyż nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy, miłości i trzeźwego myślenia”.
W wypowiedziach Jezus strach został przeciwstawiony wierze kilka razy:
„Czemu jesteście bojaźliwi, małowierni”
Zatem strach jest kolejnym pociskiem złego, który możemy odpierać tarczą wiary.

Ponieważ kłamstwo najczęściej operuje w dziedzinie myśli, tam odbywa się główna część walki. Kilka przykładów, takich najgrubszych i najłatwiej rozpoznawalnych pocisków złego. Kiedy przychodzi do głowy myśl: „Bóg cię nie kocha” Słowo Boże natychmiast daje nam odpowiedź, że jest to błąd (nieprawda, kłamstwo), ponieważ „tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał”.
Zatem w pierwszym etapie walki rozpoznajemy kłamstwo – pocisk skierowany do nas. W drugim etapie „wystawiamy” ten sam werset jako tarczę której ufamy i zasłaniamy się przed trafieniem w nas kłamstwa, mówiąc np.:
„zobacz stary, nie masz co się wysilać, bo tu jest napisane co innego”.

Podobnie, gdy przychodzi (przylatuje) nam do głowy: „no, teraz to już tak zgrzeszyłeś, że nie masz nawet po co myśleć o Bogu” WIEMY, że „krew Jezusa Chrystusa oczyści nas od wszelkiego grzechu” wystawiamy ten werset jako tarczę odbijającą ognisty pocisk. Podobnie ma się sprawa z tysiącami trudności, które trafiają się w codziennym życiu, jest tylko jeden warunek musisz WIEDZIEĆ, że to jest pocisk pochodzący od przeciwnika i mieć wiarę w to, że Słowo Boże jest tarczą. Jeżeli tego nie wiesz, giniesz, bo brak ci poznania.

Kiedy taka tacza nie jest skuteczna? W liście do Hebrajczyków znajdujemy odpowiedź, na pytanie dlaczego jest to tarcza wiary. Otóż:
Hebr. 4.2
tamtym słowo usłyszane nie przydało się na nic, gdyż nie zostało powiązane z wiarą tych, którzy je słyszeli.

Tak więc, również Słowo, jako tarcza służąca do obrony, jest nieprzydatna jeżeli nie wiąże się z wiarą. Można znać na pamięć całą Biblię i nie mieć z tego żadnego pożytku.
Przeciwstawianie się diabłu, polega więc na tym, że rozpoznajemy dzięki Słowu Bożemu, które jest w nas, atak, miejsce w które jest skierowany i zasłaniając się tarczą wiary „gasimy” ogniste pociski.
Zaraz na samym początku opisu zbroi Paweł mówi: „stójcie tedy”. Czasami wymaga to faktycznie długiego stania w samym środku huraganu pocisków.
Nie wiadomo jak długo trzeba będzie stać, lecz obietnica jest taka, że przez wiarę i cierpliwość dziedziczymy obietnice.

Dalej jest miecz Ducha, którym jest Słowo Boże. O sposobie używania miecza do ataku nieprzyjaciela. Przeciwstawianie się diabłu ma nie tylko wymiar bierny tj. obronny (defensywny), jest tu również miejsce na naszą aktywność – atak. Używanie miecza Ducha jest niezwykle skuteczne i powinno być
doświadczane przez każdego chrześcijanina, szczególnie jeżeli chodzi o walkę o innych ludzi, jak np. walka ap. Pawła w modlitwach o każdy zbór, o czym możemy przeczytać w jego listach.
Np.: Fil.1.9, Koi. 1.9, ITes.2.14, 3.10.

Zbroja Boża 3 – miecz

сколько стоит seo продвижение

Zbroja Boża 1 – Walka


Ef. 6.16-17
Stójcie tedy, opasawaszy „wasze biodra prawdą, przyodziawszy pancerz sprawiedliwości i obuwszy nogi by być gotowymi do zwiastowania ewangelii pokoju, a przede wszystkim, weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste pociski złego; Weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże.

Chciałbym, abyśmy rozważyli wyposażenie wojenne, jakie każdy chrześcijanin dostaje od Boga. Zaczniemy od zobaczenia w jakiego rodzaju wojnie bierzemy udział, po czym przyjrzymy się poszczególnym elementom uzbrojenia czy, jak to nazywa Słowo Boże, „zbroi Bożej”. Jak to ma zwykle miejsce przy rozważaniu Słowa Bożego ilość informacji zawarta w tekście jest olbrzymia, będziemy musieli się przyjrzeć nieco dokładniej temu, co tu jest zawarte.
Jak dowiadujemy się ze wstępu do wykładu z chrześcijańskiego uzbrojenia:

w. 12.
bój toczymy nie z ciałem i z krwią, lecz z nadziemskimi władzami, ze
zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.

Co to dla nas oznacza? Przede wszystkim to, że musimy się coś na temat przeciwnika oraz prowadzonej przez niego walki dowiedzieć oraz sposobów obrony i ataku jakie możemy stosować wobec niego.

Oczywiście wiemy, że cokolwiek Słowo Boże nam zaleca, jest to z pewnością dobre i właściwe, stąd nie ma sensu zastanawiać się nad tym, czy „proponowana nam zbroja” jest właściwa, jakkolwiek w każdym innym przypadku należałoby to zrobić, skoro wątpliwa byłaby użyteczność tarczy do walki z czołgiem lub procy do walki z pszczołami. Tak więc, nie wdając się na razie w poszczególne elementy zbroi, z pewnością wiemy, że są one właściwe do prowadzonej przez nas walki.

Na początku najważniejszą informacją jest to, że bój toczymy z
– nadziemskimi władzami
– władcami tego świata ciemności
– złymi duchami
te trzy określenia dotyczą tego samego przeciwnika diabła. Waga tej informacji polega na tym, że nie będą przydatne nam żadne zdolności „ciała i krwi”. Wielu chce polegać na sobie i swoich zdolności sądząc, że dadzą sobie radę, lecz Pismo poucza nas, że:

I Kor 2.14.
rzeczy które są z Ducha, należy duchowo rozsądza

Wers ten dotyczy oczywiście bezpośrednio spraw dotyczących Ducha Świętego, lecz i inne duchy (jak czytamy: złe) nie mogą być inaczej rozeznawane jak duchowo. Po prostu potrzebny jest właściwy aparat, zmysł. Jak nie mierzy się długości stołu woltomierzem, ani jego ciężaru centymetrem, tak i do duchowych rzeczy trzeba przykładać duchową miarę. Prowadzimy walkę, której nie widać naszymi oczami, nie słychać i przeważnie nie jest ona bezpośrednio odczuwalna pozostałymi naszymi
zmysłami, choć jej końcowe efekty często aż nadto boleśnie nas dotykają. Właśnie fakt, że „ogniste pociski złego” są niewidoczne dla naszego oka stanowi ich największe niebezpieczeństwo, a przecież Pismo mówi nam, że będziemy je mogli gasić.

W słowach „weźcie całą zbroję Bożą” też jest zawarta pośrednio bardzo ważna informacja. Otóż, po pierwsze: okazuje się, że do jej ubrania potrzebny jest pewien wysiłek (weźcie), a po drugie: że
potrzebna jest cała zbroja, a nie jej części, czy nawet większość. W czasie walki każdy brak może okazać śmiertelnym zagrożeniem. Nikogo nie zdziwi żołnierz ranny w głowę, który poszedł do walki bez przyłbicy (chyba, że jego głupota).
Po trzecie: nie jest to nasza zbroja, ale Boża tzn. w całości dana nam przez Boga. Skoro tak, to możemy mieć pewność, że jest to zbroja doskonała, bo
wszelki dar dobry i doskonały zstępuje z góry od Ojca światłości (Jak. 1.17).

Oczywiście to wszystko nie jest o tak, sobie. Jaki jest cel tej całej „parady”?
Abyście mogli stawić opór w dniu złym i, dokonawszy wszystkiego , ostać się.

To, że mamy złe dni, wiedzą pewnie wszyscy, prawda? Ale co wtedy robimy? Czy w ogóle coś robimy, czy zatapiamy się w swoim żalu? A jednak okazuje, że właśnie w „dniu złym” nie tylko mamy „coś zrobić”
ale, „dokonać wszystkiego” i nie jest to sztuka dla najlepszych tylko.

Zbroja Boża 2 – tarcza

яндекс запросы слова

Skrót

Nie będę się sprzeczał z tym, co dalej. W rzeczywistości jestem zdumiony tym, że jest tak wiele dyskusji na ten temat. Paweł z pewnością napisał wystarczająco z punktu widzenia obu stron, aby wykazać, że “oni” idą ręką w rękę i faktycznie, jego listy demonstrują, że jeden miał za zadanie prowadzić drugiego. Przytaczanie kolejnych rozdziałów i wersetów wywoła tylko jeszcze więcej sprzeczek. Chcę zaoferować skrót poza POZBAWIONE WIARY argumenty drugiej strony.

Właśnie ponownie przeczytałem ten tekst i zatrzymałem się na krótko przy wyraźnej arogancji moich słów, … więc zapytałem. Odpowiedź zdumiała mnie – potwierdziła to, co starałem się mówić tak często przy małych efektach. Rozdziały i wersety przyjmowane intelektualnie będą zawsze prowadzić raczej z dala od Niego niż do Niego. Biblia nie jest Źródłem. Zadaniem Biblii jest prowadzenie do Źródła. Dlaczego tak nie jest, łatwo można zobaczyć.

Wracając do istoty, co to za przyczyna? — “Zakon a Łaska”.  Codziennie mam do czynienia z ludźmi, którzy są głęboko dotknięci poczuciem winy i wstydu, do tego stopnia, że nie mogą dosłownie funkcjonować. Inni zaś przy swej samo-sprawiedliwości żyją w totalnym braku obecności i mocy Bożego Ducha.

Niektórzy z nich przedkładają swój punkt widzenia nad sprawę (często bez uświadamiania sobie, że to robią), równocześnie okazując jak głęboko znajdują się w więzach wroga. Udzielają wypowiedzi „z pozycji” ugruntowane zarówno na doktrynie „łaski”, która uniemożliwia im stukanie do drzwi Ojca o większy wpływ na ich życie Jego Ducha, zgodnie z poleceniem Jezusa. Lub z pozycji „Zakonu”,  o którą stale się potykają… zamiast pozwolić mu uczyć ich i prowadzić do picia w głębokościach Duch Bożego, w celu uwolnienia.  Jaki jest skrót, który przenosi nas gwałtownie wokół wszystkich kłótni. Zdumiewającym skrótem jest proste posłuszeństwo PRZYKAZANIU. Gotowi?

Scena: Piotr pyta Jezusa….
– Hej, jeśli ktoś niesprawiedliwie mnie potraktuje i stale mnie tak traktuje to jak często powinienem mu przebaczać, czy siedem razy?  – Nie – odpowiedział Jezus – siedemdziesiąt siedem razy.

Weź sobie kalkulator 70 x 7 = 490. Czterysta dziewięćdziesiąt razy za to samo wykroczenie. Lecz w rzeczywistości Jezus mówi, że nie może być żadnego ograniczenia na przebaczenie…tak jak nie ma ograniczeń na Boże przebaczenie. Jezus użył do tego całkiem praktycznych terminów… „Nie możesz oczekiwać skutecznej modlitwy” (o czym właśnie informował, aby przezwyciężać wszelkie przeszkody do działania w mocy i obecności Bożej), „jeśli nie przebaczycie każdego złego popełnionego przeciw tobie”.
Przebaczenie.. to skrót przez wszystkie kłótnie. Skrót do życia w absolutnej mocy i obecności Bożego Ducha.

Bradcullen33316@yahoo.com   www.ministryofspirit.comсоздание раскрутка продвижение сайтов

Siedem prostych tajemnic 01

Cullen Brad

TAJEMNICA #1 –
Przystąp do Boga zuchwale i
wytrwale AŻ DO uzyskania wyniku.

Oto jeden z tych dziwnych lecz absolutnie prawdziwych paradoksów: Jeśli nie nauczymy się pełnej mocy modlitwy, nie osiągniemy tego, o czym będziemy mówić tutaj jako o dynamicznej wierze.

Dynamiczna wiara jest zdefiniowana jako potężna, skuteczna, wykonująca dzieła, powodująca trzęsienia ziemi wiara. Bez dynamicznej wiary nie jesteśmy w stanie modlić się z mocą – jest to tylko paradoks, dopóki nie spojrzymy na to w całości. Między dwoma oddzielnymi rzeczami, które są połączone w JEDNĄ POTĘŻNĄ JEDNOSTKĘ tworzy się napięcie – uwalniane w postaci STWÓRCZEJ ENERGII i celu.

Jak zaangażujemy się modlitwę pełną mocy? Przez zatrudnienie dynamicznej wiary. W jaki sposób osiągamy dynamiczną wiarę? Przez zaangażowanie w modlitwę mocy. Ta widoczna sprzeczność kończy się z chwilą, gdy zrozumiemy, że zaangażowanie w modlitwę mocy jest dynamiczną wiarą. Dynamiczna wiara jest modlitwą pełną mocy. Nie jesteśmy w stanie zrozumieć z tego nic, jeśli będziemy trzymać się tradycyjnego, religijnego rozumienia tego, co nazywamy „modlitwą”.

Sprawdzian stanu faktycznego: Jaki obrazek pojawia się niektórym z nas, w naszych umysłach, gdy słyszymy słowo „modlitwa”? Czy można spokojnie założyć, że będzie to coś zupełnie innego niż druzgocące tradycje polecenia udzielone przez Jezusa? Tradycyjny obraz jest taki, że jest to ktoś szacownie i z respektem zaczynający przemawiać do Wszechmogącego: „0, Boże, jeśli taka jest twoja wola…..” po czym następuje jakaś niewyraźna prośba lub coś innego. Kpię sobie z tego. Dlaczego?
Ponieważ istotą TAJEMNICY #1 jest to, aby przystąpić do Boga tak, jakbyśmy zrobili to w stosunku do dobrego przyjaciela. Na tyle dobrego, że nie obawiamy się iść do niego w środku nocy obudzić go i sprawić, aby nam pomógł w problemie. Przyjaciel na tyle bliski, że nie musimy do niego przychodzić z respektem. Jezus powiedział, aby wymusić pomoc na tym przyjacielu, nawet do miejsca zuchwalstwa, całkowicie bez szacunku dla jego pozycji. Mamy walić do jego drzwi i powiedzieć mu zuchwale, że jesteśmy w potrzebie! Mamy domagać się i tłuc w te drzwi tak długo, aż wstanie i zaspokoi naszą potrzebę. Ja tego nie powiedziałem – to powiedział Jezus. Podkreślił to mówiąc, że jeśli „przyjaciel” nie dlatego wstanie i da nam to, czego potrzebujemy dlatego, że jest naszym przyjacielem, to zrobi to z powodu naszego natręctwa (braku respektu) i uporu. Jeśli mamy jakikolwiek respekt dla Jezusa to czy nie miałoby sensu zacząć podążać za Jego poleceniami wskazującymi jak się modlić?

Opowiadałem już historię (znieście powtórzenia) o córce dyrektora Chrześcijańskiego Uniwersytetu z zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych, która wściekła się na mnie z powodu tego, w jaki sposób odpowiedziałem na jej pytanie zadane w grupie około 15 studentów, z którą się dzieliłem Słowem. Pytanie brzmiało:
– Dlaczego mam zwracać jakąkolwiek uwagę na to, co mówisz? Czy to, jak się modlisz, różni się czymkolwiek od tego, jak ja się modlę?
– Różnica jest taka, – odpowiedziałem po kilku chwilach oczekiwania na prowadzenie – że gdy ja się modlę, wiem, że otrzymam odpowiedź dokładnie według tego, o co się modlę.

Mówię o tej historii tutaj dlatego, że on poszła do domu, zamknęła się w swej sypialni i modliła się do Boga:
– Jeśli ten obrzydliwy typ (to ja) może otrzymywać odpowiedzi na swoje modlitwy to dlaczego ja nie mogę, na swoje?

Ta historia miała swój dalszy ciąg kilka dni później w rozmowie telefonicznej z profesorem tej klasy. Okazało się, że zamknęła się pokoju i modliła w ten sposób przez kilka godzin w wyniku czego, została uzdrowiona! Wyobraź sobie, nie nauczyła się modlić ode mnie, po prostu wściekła się i poszła do domu, zuchwale i cierpliwie modliła się do Źródła DOPÓKI nie otrzymała odpowiedzi na swoje pytanie. Życzyłbym sobie, aby tylko połowa z ludzi, którzy do mnie piszą próbując mnie korygować, zamiast tego wściekła się na mnie i poszła do Boga, i zuchwale, z cierpliwością domagała się tego, aby wiedzieć dlaczego ja otrzymuję odpowiedzi na moje modlitwy, a oni nie! Ponieważ, szczerze mówiąc, oni nigdy nie piszą do mnie, że mają lepszy sposób. Po prostu piszą, że ja się mylę! Oczywiście, z drugiej strony, jest o wiele więcej osób, która piszą, że teraz ich życie zostało zmienione, ponieważ idą za poleceniami Jezusa. Przy okazji, to nie są tylko instrukcje Jezusa – to sposób w jaki się modlił. Możesz o tym przeczytać w całości w moim artykule pt: „Wyjdź i pozostań”.

Ludzie często piszą do mnie pytając:
– Skąd mogę wiedzieć, że to, o co się modlę, jest zgodne z Bożą wolą i Jego czasem, zanim zacznę się modlić?
Jest to wspaniałe pytanie – przede wszystkim, któż chciałby się modlić przeciw Bożej woli? Ja nie! Częściowo odpowiedź znajdziemy rozważając cytowaną historię.
Przede wszystkim zwróćmy uwagę, że ta kobieta nie traciła czasu. Poszła bezpośrednio do jej jedynego doskonałego Tatusia i powiedziała:
– Jak to możliwe, że ja nie?

Widzisz, w tym dniu wydarzyło się kilka rzeczy w tej klasie, które udowodniły jej, że nie tylko mówię lecz, że wiem o tym z doświadczenia, o czym mówię i pojawiły się poste dowody na to. Oto proste pytanie, które pozwoli ci zrozumieć „skąd zmierzam”.
Czy sądzisz, że gdy poszła zapytać Tatusia, „jak to możliwe, że ja nie?” to odezwał się potężny głos z nieba i powiedział jej:
– PONIEWAŻ TO JEST MOJĄ WOLĄ, ABYŚ BYŁA CHORA i nie jesteś jeszcze gotowa, aby modlić się w ten sposób.
Ona była/jest Jego dzieckiem i nie miała wątpliwości, co do tego, że On odpowie jej i tak się stało! Taka była istota instrukcji Jezusa – jeśli my, jako niedoskonali rodzice nie pozwolilibyśmy naszemu dziecku na chorobę, gdybyśmy byli w stanie – to nie ma takiej możliwości, aby nasz Doskonały Rodzic nie odpowiedział i nie odpowiadał w przyszłości – jeśli przystąpimy do Niego z taką samą dynamiczną wiarą i pełną mocy modlitwą jak ta młoda kobieta do swojego jedynego doskonałego Ojca.

Wracając do pytania: „Skąd mogę mieć pewność, że modlę się zgodnie z wolą Boga i Jego czasem, zanim zacznę się modlić?”. Jest kilka rzeczy, o których wiem na pewno, że są wolą Bożą a czas na odpowiedź zawsze jest: TERAZ. Na przykład, wiem, że zawsze jest Jego wolą, abyśmy byli całkowicie zanurzeni w Jego Świętym Duchu. Wiem, że zawsze jest Jego wolą, aby każdy znalazł życie wieczne w Nim, TERAZ.
Wiem, że zawsze jest Bożą wolą, aby każdy został uzdrowiony z każdej choroby, TERAZ. Boży czas to: TERAZ. Niemniej jednak, wiem również, że czasami ludzie nie są gotowi, aby przyjąć uzdrowienie i uwolnienie, ponieważ to jest sprzeczne z ich własnym pojmowaniem tych rzeczy. Bywa również tak, że ludzie sami są przyczyną swoich chorób, które są wywołane ich licznymi problemami z myśleniem. Po prostu spójrzcie, ostatniej nocy, ktoś przysłał mi następującego maila:
„Mam do ciebie takie pytanie, Brad: czy zgodnie z twoim doświadczeniem grzeszne warownie takie jak zgorzknienie i nieprzebaczenie musza zostać odpokutowane, zanim będzie można doświadczać autorytetu w duchu nad czymkolwiek, co powoduje chorobę. Wspominałeś w swoich artykułach, że duchowe konflikty mogą zatrzymać uzdrowieni czy uwolnienie. Czy te rzeczy muszą być najpierw rozeznane i załatwione, zanim jakiekolwiek uwolnieni i uzdrowienie może się wydarzyć? Czy w ten sposób szufladkuję Boga czy też są to duchowe prawa, które nas dotyczą”.
Faktem jest, że zazwyczaj zgorzknienie i nieprzebacznie wywołują choroby. Dopóki nie zostanie załatwiona leżąca u podstaw przyczyna to taka osoba nie może ubiegać się o Boże uzdrowienie. To naprawdę jest tak proste. Czy to zmienia Bożą wolą lub czas? NIE! To są sprawy, które należy załatwić – sprawy, które należy załatwić TERAZ. Rzeczywistość jest taka (i jest to tylko jeden prosty przykład), że jeśli ktoś kontroluje ludzi czy sytuacje poprzez zgorzknienie i nie chce się tego pozbyć, i JEŚLI zgorzknienie jest przyczyną choroby to często jest tak, że trzeba najpierw rozprawić się ze zgorzknieniem, zanim może mieć miejsce uzdrowienie.

Wracając do pytania: „Skąd mogę mieć pewność, że to, o co się chcę modlić jest Bożą wolą i w Bożym czasie, zanim zacznę się modlić?” Po pierwsze: zrozum, że Bóg zawsze pragnie i jego celem zawsze jest („wolą”), aby wszyscy byli doskonale zdrowi. Po drugie: zawsze jest to w Jego czasie. On szanuje ludzkie wybory, jednak jeśli ktoś czerpie drugorzędne korzyści z choroby to lepiej odkryjmy taki fakt i zobaczmy czy są gotowi wybrać lepszą drogę – zanim zaczniemy się modlić.

Lub, być może lepiej stwierdzić:
– Pomódlmy się o odkrycie ukrytej przyczyny. W jaki sposób modlić się o rozeznanie? Przez zastosowanie PROSTEJ TAJEMNICY #1 tak: Przystąp do Boga zuchwale i wytrwale, AZ DO otrzymania odpowiedzi.aracer.mobi

Siedem prostych tajemnic #2

Cullen Brad

TAJEMNICA #2 –
Możesz zdobyć i używać tej samej
wiary, którą miał Jezus – „Bożej wiary”.

(wszystkie cytaty z ew. Jana 14, 15, 16)

Jednym z najbardziej zdumiewających fragmentów Biblii (z mojego punktu widzenia) jest następujące stwierdzenie, które Jezus poczynił w języku oryginalnym: „Miejcie Bożą wiarę!” (Bożego rodzaju). Z kontekstu wynika, że mówił o tym, że możemy zdobyć i używać wiary tego samego rodzaju, którą On pokazywał, aby robić te same rzeczy, które On robił. Właśnie w mocy przemówił do drzewa figowego, ono uschło i obumarło, z tego powodu! Postaram się teraz wydostać nieco więcej z tego fragmentu, niż kiedykolwiek dotąd.

W skrócie było tak, że któregoś dnia Jezus był głodny i podszedł do drzewa, aby zobaczyć czy nie ma na nim fig. Niestety były tylko liście i z pewną dozą irytacji powiedział:
– Niechaj nikt już na wieki nie jada z ciebie owocu!

Uczniowie to słyszeli i zapamiętali to, co powiedział. Następnego dnia, gdy przechodzili obok tego drzewa:
– Patrzcie! – powiedział Piotr z widocznym zaskoczeniem – drzewo figowe, które przekląłeś uschło aż do korzeni.

Jezus mówi więc do nich:
– Nie dziwcie się, możecie równie dobrze robić to samo. Powiem wam jak:
Osiągnijcie i używajcie takiej samej wiary jaką widzicie u mnie. Nauczcie się przemawiać z mocą do duchowej rzeczywistości a będziecie w stanie robić te same rzeczy.

To, co tu napisałem jest dla mnie nieuniknionym wnioskiem w związku z kontekstem. Te cztery wersy, następują natychmiast po owym wydarzeniu i Jezus stwierdza:
– Miejcie wiarę Boga – lub inaczej „Bożą wiarę”.

Możemy rozważyć tutaj pytanie: Dlaczego tak niewielu z pośród nas wierzy w niektóre rzeczy, które powiedział Jezus? Przykład: „Każdy kto wierzy, będzie czynił te same cuda, które widzieliście, że ja czynię„.  Oto inne pytanie: Co powiedział Jezus na problem, z którym się spotkali uczniowie, gdy nie mogli wypędzić pewnego szczególnego demona? „Dlatego, że nie macie wystarczająco wiary.

Uczniowie Jezusa mogli otrzymać od Niego właściwą odpowiedź, ponieważ byli wystarczająco szczerzy, aby Go zapytać, dlaczego nie mogli tego zrobić. Ciągle zaskakuje mnie to jak wielu ludzi, którzy twierdzą, że wierzą, wydaje się chować za doktrynami, aby usprawiedliwić swoją niewiarę i swoją niezdolność do czynienia tego, co Jezus powiedział, że będziemy robić jeśli uwierzymy – i inaczej niż w przypadku uczniów, nie stać ich na tyle szczerości w ich relacji, aby zapytać:
– Dlaczego ja nie mogą?

Być może powinniśmy przyjrzeć się symbolice drzewa figowego?
Być może, iż tym, co faktycznie Jezus zademonstrował zabijając słowem mocy drzewo figowe, które nie miało fig to pokazanie nam w jaki sposób pozbyć się z naszego życia „drzew”, które ubrane w liście, dobrze wyglądają, lecz przy bliższym przyglądnięciu się nie przynoszą owoców? Jezus nie powiedział tego dokładnie, więc nie zamierzam spekulować. Niemniej, ten szczególny wniosek wydaje się mieć tyle samo sensu, co stworzone przez ludzi doktryny na temat tego wersu, więc cóż złego miałoby być z odrobiny spekulacji?  To, co Jezus wyraźnie mówi to fakt, że mamy tą samą wiarę Bożego rodzaju, którą On miał i której, w kontekście całego zdarzenia, właśnie użył do uśmiercenia drzewa!

Popatrzmy kolejno:
Podszedł do drzewa, ponieważ miało liście, a On był głodny. Gdy zbliżył się zobaczył, że nie ma na nim fig. Przemówił do niego w taki sposób, że uczniowie stwierdzili, że było to „przeklęcie” i drzewo uschło całkowicie, aż do samych korzeni.

Jeśli przyjrzymy się bliżej temu brakowi „owocu” (w tym szczególnym przypadku „wiary”) w naszym własnym życiu, czyż nie powinniśmy popatrzeć wstecz na trudności, powiedzmy na „drzewa”, które zajmują miejsce w naszym ogrodzie i przekląć je? Jeśli podążymy tą alegorią dalej badając w naszym życiu drzewa, które nie przynoszą owocu – możemy dostrzec, że maja liście, tj religijne tradycje i działalność, które obiecująco wygląda (podobnie jak wyglądały dla Jezusa liście na figowym drzewie), lecz niczego nie przynoszą. Być może jest już czas na to, aby je przekląć i powiedzieć: „Tak jest, jesteś całkowicie bezproduktywne i nie zamierzam już z ciebie kiedykolwiek jeść!” Po czym usiądź i patrz jak usycha i umiera. Następny wniosek działania w Bożej wierze to pytać u Źródła: pytaj Tego, którego Jezus powiedział, że pośle, aby nas prowadził do prawdy.
Istotą działania w Bożej wierze jest pytanie Źródła: pytaj Tego, którego Jezus obiecał posłać, aby nas prowadził do prawdy.

Zakończmy tą TAJEMNICĘ #2 drobiną duchowej logiki wprost z biblii.
Jezus powiedział tak:
– Gdy przyjdzie Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę.

Bądźmy na tyle odważni, aby pytać Go o prowadzenie.
– Duchu prawdy, Jezus powiedział, że jeśli uwierzymy to będziemy w stanie czynić wszystko to samo, co ty czyniłeś. Czy to prawda? Co więcej, Duchu prawdy, Jezus powiedział, że mamy zdobyć tą samą wiarę, którą On miał, i o której wyraził się: „Boża wiara”. Czy mamy mieć taką wiarę?

Ciarki chodzą mi po plecach, dosłownie, gdy to piszę. Czy wiesz o tym, że Duch Prawdy odpowiada na takie pytania? Zdecydowanie: „tak!” Czy wiesz w jaki sposób możesz sprawdzić Jego odpowiedź? W tym samym wersecie, w którym Jezus mówi, że: „Duch prawdy wprowadzi was we wszelką prawdę” potwierdza to: „ponieważ nie będzie mówił od siebie” – zaraz w następnym wersecie mówi: „On mnie uwielbi„. Widzisz to? Duch prawdy, Ten, którego Jezus posłał nie sprzeciwi się niczemu, co powiedział Jezus.

NIE! Sprzeczności pochodzą od tych, którzy mówią, że wierzą w Biblię, a jednak nie chcą przyjść do Niego. Jezus powiedział: „badacie Pisma, bo sądzicie, że w nich macie żywot wieczny, lecz one składają świadectwo o mnie, lecz wy nie chcecie przyjść do mnie, aby mieć żywot (J 5:39,40).

Czym jest obiecany przez Jezusa żywot? Życie Ducha prawdy wylane na nas. Oto werset do zapamiętania: „Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu moim, nauczy was, wszystkiego i przypomni wam, co wam powiedziałem.
(J 14.26).

Spójrzmy, że Jezus powiedział te same słowa w nieco inaczej: „gdy przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ocja, Duch Prrawdy, który od Ojca wychodzi, złoży świadectwo o mnie” (15:26). „Lecz Ja wam mówię prawdę: Lepiej dla was, żebym Ja odszedł, bo jeśli Ja nie odejdę, Pocieszyciel do was nie przyjdzie, jeśli zaś odejdę, poślę go do was” (16:7).

Czy powinniśmy ignorować takie przeznaczenie? Jakie przeznaczenie? Być na ziemi tym, czym Jezus był i robić to, co robił Jezus – stosując

TAJEMNICA #2 – tj.: osiągając tą samą wiarę, jaką miał Jezus – Bożą wiarę.

bradcullen33316@yahoo.com

topod

Siedem prostych tajemnic #3

Cullen Brad

#13 Marzec 2004

TAJEMNICA
#3-

Unikaj duchowych konfliktów –
zwróc się do NIEGO.

Wiele lat temu odkryłem coś, co było dla mnie zdumiewającym odkryciem.
Jedną z podstawowych ingerencji w chodzenie w dynamicznej wierze i
modlitwie mocy jest obecność duchowych konfliktów. Jest mnóstwo
różnorodnych warunków, które wywołują duchowe konflikty. Duchowe
konflikty mogą jątrzyć w świadomości, ale mogą być również stłumione
czy zepchnięte do podświadomości tak, że nie ma żadnych śladów po nich
na powierzchni podczas, gdy sieją spustoszenie w podświadomości.
Częściowo to odkrycie było wynikiem pracy z psychiatrą, którego
praktyka lekarska ograniczona była do wyznających chrześcijaństwo i
wierzących w to, że Biblia jest czymś więcej niż zwykłym zbiorem
„inspirowanych pism”.

Kiedy przychodził do niego nowy pacjent, wskazywał na „J.B. Phillips
Student Edition of the New Testamtent” (Nowy Testament dla studentów.
J.B. Philips’a), który mu dałem i mówił:
– Wszystko, co robię jeśli chodzi o leczenie pacjenta kręci się wokół
relacji z Jezusem i tą księgą. Jeśli do pewnego stopnie nie wierzysz,
że Jezus Chrystus i ta księga ma wpływ na twoje życie to będziesz
musiał poszukać sobie kogoś innego. Jeśli chcesz mogę ci polecić.

To była jego mowa powitalna wobec nowych pacjentów, którą niezmiennie
zaczynał rozmowę z nimi. Spotkałem go po raz pierwszy 40 lat wcześniej
w małym ewangelicznym kościółku w Płn. Kaliforni. Był to jego ostatni
rok pobytu w wielkim, stanowym szpitalu psychiatrycznym, a ja
zarządzałem firmą przewozową produktów leśnych. To początkowe spotkanie
przerodziło się w bliską, długotrwałą przyjaźń. Jedną z niesamowitych
jego cech było to, że „wiedział”, że pacjent miał przeznaczone popełnić
samobójstwo. Dalej nie znał takiej terapii, leków czy innego
psychiatry, który mógłby odwrócić ten ewentualny akt samobójczy, dopóki
nie odkrył jak modlić się o tych ludzi. Nigdy więcej samobójstw! Więcej
na temat naszej przyjaźni można znaleźć w małej książeczce pt.:
„Otwieranie skarbnicy Bożych darów”.

Ten sam rodzaj duchowych konfliktów, który powoduje emocjonalne
problemy i umysłowe choroby może bardzo ograniczyć zdolność do
zdobywania dynamicznej wiary i pełnej mocy modlitwy. Z drugiej strony,
dynamiczna wiara i modlitwa mocy mogą wyrugować te konflikty – widoczny
paradoks.

Pozornie nierozwiązalne różnice w relacjach: zgorzknienie;
nierozwiązany gniew czy poczucie winy; działanie w sprzeczności z
systemem wartości jednostki to tylko kilka rzeczy, które otwierają
drzwi duchowym konfliktom. Oto cztery bezpośrednio duchowe rzeczy,
które ograniczają naszą zdolność do funkcjonowania w wierze i mocy.

1. Trzymanie się religijnych dogmatów i nie patrzenie naprawdę. Jezus
powiedział:
– ..I tak to dla zwyczajów waszych uczyniliście nieważnym Słowo
Boże (Mat 15.6 BWP)

2. Bycie pod przykryciem duchowego autorytet, który jest zarówno bez
mocy jak i tłamszący. Odkryłem to „przypadkowo” jednej nocy, gdy
usługiwałem w innym mieście. Zgromadzenie składało się z ludzi,
którzy zostali „nawróceni” czy „zbawieni” przez pobliską misję.
Pastorskie małżeństwo było starej daty, pokorni, duchowi wojownicy,
wobec których żywiłem najgłębszy szacunek. Zostałem przedstawiony i z
moich ust wyszły słowa;
– Znając was dwoje, przypuszczam, że nie muszę prosić o pozwolenie, aby
mówić czy robić to, co Duch Święty chce, abym zrobił czy powiedział?

Oboje gorliwie pokiwali głowami. Coś we mnie w tej chwili „puknęło”,
czego nie rozumiałem. Tej nocy były cuda i uzdrowienia w tym kościele –
takie jakich nie widziałem od chwili, gdy przestałem być pastorem. Od
tej chwili, tak długo jak długo usługuję jako gość w zborach, nigdy nie
doświadczyłem letniości. Dlaczego? Ponieważ nie pojadę nigdzie, dopóki
przywództwo kościoła nie udzieli mi pozwolenia na powiedzenie
wszystkiego, cokolwiek Bóg wskaże mi, aby powiedzieć, lub nie.

3. Widoczne konflikty biblijne, gdy jedna część Biblii zdaje się mówić
coś zupełnie sprzecznego z inną częścią. Podam tutaj coś, co jest tylko
jednym z wielu ważnych przykładów i wpadnięcie w taką pułapkę będzie
gasić zdolności do otrzymania dynamicznej wiary i modlitwy mocy. W 23
rozdziale ew. Mateusza, w oryginalnym języku, Jezus całkowicie wyraźnie
stwierdza, że nie powinno być ani liderów ani nauczycieli z wyjątkiem
jednego „Chrystusa”, jak to ujął. Podkreślił to mówiąc, że nie
powinniśmy sami pozawalać, aby nas nazywano ani tytułowano w taki
sposób, który sugeruje duchowy autorytet lub zwierzchnictwo, ani nie
powinniśmy się tak odnosić do innych. „Wy macie usługiwać sobie
nawzajem jako równi, bracia i siostry. Nie odnoście się do żadnej
ludzkiej istoty jako do duchowego ojca – macie jednego Ojca i On
przebywa w niewidocznej rzeczywistości ducha”. Wydaje się, że
jest to całkowicie sprzeczne z kilkoma fragmentami z listów Pawła. W
jednym z listów do młodego Tymoteusza, któremu Paweł mentorował, mówi o
sobie jako o duchowym ojcu Tymoteusz. Przekazuje mu polecenia dotyczące
tego, jak powinien zarządzać „trzodą”. W Liście do Efezjan, gdzie Paweł
kładzie fundamenty pod służbę zwaną „pięcioraką służbą kościoła” używa
nazw takich jak: apostołowie (tytuł, którego Paweł używa wobec siebie),
prorocy, ewangeliści, pastorzy i nauczyciele. Tylko ktoś zupełnie
intelektualnie i duchowo nieszczery może twierdzić, że nie ma tutaj
wyraźnej sprzeczności. Zauważ słowo „wyraźny” w powyższym zdaniu. Nie
czuję się powołany do zajmowania się tym w szczegółach w tym traktacie
– po prostu oferuję mój osobisty punkt widzenia, każdemu kto napisze i
zapyta o to – jak pisze Paweł:
„Dziękuję Bogu, że w Chrystusie jest droga wyjścia” (Rzym 7.25 tłum. z
ang.) z takich niezgodności, którym się właśnie przyglądamy.

4. Omijanie woli Bożej przez to, że nie chce się do Niego zwrócić. W
poprzednim paragrafie zajmowaliśmy się tym, że Ten, do którego Jezus
zamiennie odnosił się jako do „Ducha Świętego” lub „Ducha Prawdy”, jest
zawsze dostępny i chętny do prowadzenia nas w każdej sytuacji.
Zakończenie wszelkich konfliktów zaczyna się wtedy, gdy zanosimy je do
NIEGO. Niektórzy mogą powiedzieć, że studiowanie Biblii jest
odpowiedzią. Z mojego doświadczenia w zajmowaniu się ludźmi z umysłową
niesprawnością jest takie, że studium biblijne jeśli nie prowadzi
do Ducha Prawdy jest śmiertelne. Jest to doskonała chwila na
przypomnienie historii kobiety z Huston, w stanie Teksas, która nie tak
dawno studiowała biblię intensywnie i została przekonana, że powinna
zabić swoich pięcioro dzieci i tak zrobiła, w raczej dramatyczny
sposób.

Tajemnica #3 – unikaj
duchowych konfliktów, zwróć się do NIEGO.

сайта

Siedem prostych tajemnic #4

Cullen Brad
Marzec 14, 2004

TAJEMNICA
#4 –

aby uzyskać więcej wiary – ćwicz
tą, którą masz teraz

Z mojego punktu widzenie, wiele z „wyznań wiary”, które ludzie
przekazują mi w swoich e-maila jest całkowicie głupia. Proszę
posłuchajcie mnie – powiedziałem z mojego punktu widzenia. Dla
każdego czytelnika powinno to oznaczać, że mogę się mylić, lecz jest
tak z mojej perspektywy – dobrze ugruntowanej na moim własnym
doświadczeniu poważnego traktowania tego, co Jezus powiedział i
stosowanie tego, i odkrywania, że to DZIAŁA!

W powyższym rzucam wyzwanie. Jeśli mamy zamiar zastosować „Tajemnicę
#4” to znacznie skuteczniej będzie jeśli zaczniemy ćwiczyć już tą
wiarę, którą mamy obecnie. Muszę nieco wyjaśnić, dlaczego mówię, że
niektóre ludzkie „wyznania wiary” są skończoną głupotą. Są głupie
(powtarzam, z mojej perspektywy), ponieważ są oparte na intelektualnym
uczepieniu się religijnej doktryny i tradycji („wierzeniu”), a zupełnie
nie na „wierze”. Jeśli wrócimy do „Prostego Sekretu #1-” i
spojrzymy na to, w jaki sposób jest zdefiniowana „dynamiczna wiara” to
z łatwością zobaczymy różnice między intelektualnym wierzeniem, a
dynamiczną wiarą. Oto ta definicja:
„Wiara dynamiczna to potężna, skuteczna, wykonująca dzieła, powodująca
trzęsienia ziemi wiara”.

Powiedzenie „wiem, że Bóg może uzdrawiać” jest intelektualne, bezsilne
i bez znaczenia jeśli chodzi o osiągnięcie czegokolwiek. Pamiętasz tę
kobietę, która przez dwanaście lat cierpiała na krwotok? Usłyszała o
Jezusie i o tym, że ma On moc ku uzdrawianiu. Uwierzyła w to, co
usłyszała. Mogła pozostać w domu i jej wiara byłaby nietknięta. Mogła
nawet poczynić wyznanie typu: „wiem, że Jezus może uzdrowić” i nic by
się nie wydarzyło. Nie podjęłaby żadnego działania, które jej system
wierzenia zmieniłoby w WIARĘ.

Lecz zamiast siedzieć w domu – powiedziała sobie: „Jeśli tylko dotknę
się kraju jego płaszcza, będę uzdrowiona!” i zrobiło to, co
powiedziała. Poszła na miejsce, gdzie był Jezus. Przecisnęła się przez
tłum, aż do Jezusa, dotknęła Jego szaty i BANG! Natychmiast została
uzdrowiona! Podeszła do cuda czyniącej, uzdrawiającej mocy Bożej
będącej w Jezusie. Co powiedział do niej Jezus, gdy odkrył, co się
stało? Czy powiedział jej:
– Tak, zostałaś uzdrowiona dzięki mocy, która jest w mnie(?).
Nie, zdecydowanie nie. Powiedział jej, że to jej wiara uzdrowiła ją.
Ponownie, czym była jej „wiara”? poszła tam, gdzie był Jezus,
przepchała się przez gęste tłumy, aż dotarła do miejsca, z którego
mogła sięgnąć i dosłownie dotknąć się jego ubrania – i została
natychmiast uzdrowiona!

Oto jest prosta prawda o tym, że „mamy jak w banku”. Możemy przeczytać
sobie słowa Jezusa z 14 rozdziału ew. Jana i uwierzyć, że one
objawiają, że każdy, kto wierzy, będzie czynił dokładnie te same cuda,
które On czynił (przywracanie wzroku ślepym, słuchu głuchym,
uzdrowienia wszelkiego rodzaju chorób, wzbudzanie z martwych, zamiana
wody w wino, wypędzanie demonów, posiadanie stale obecnej Bożej mocy ku
uzdrawianiu w nas – tak WSZYSTKIEGO, co robił Jezus) i jednak nic nie
zrobić, aby uaktywnić tą obietnicę jako dynamiczną wiarę, i żadna z
tych obietnic się nie wypełni.
Możemy też skierować naszą wiarę do działania i zacząć robić te same
rzeczy, które robił Jezus w taki sam sposób. ON ICH NIE ROBIŁ!
Powiedział:
– Ojciec, czyni te dzieła.
To jest tajemnica, że każdy, kto czyni te dzieła, które czynił Jezus –
nie on sam je czyni – Ojciec, który jest w nim czyni je.

Jaka jest najistotniejsza różnica? Zamiast czynić wyznania niewiary i
braku-wiary typu: „Wiem, że Bóg może uzdrowić” czy „Jeśli Bóg chce, aby
miał tego samego rodzaju wiarę to może mi ją dać” itd., możemy zacząć
robić to, co Jezus powiedział, że trzeba robić, aby dojść punktu
wykonywanie tego samego, co On. Jak to się stanie?

Weźmy wersję pewnego wydarzenia opisaną w ew. Mateusza, które zaszło,
gdy Jezus rozmawiał z najbliższymi uczniami o tym, w jaki sposób zacząć
ćwiczyć wiarę, którą już posiadali – wiarę, o której wielu z nas nawet
nie zdaje sobie sprawy, że ją posiada.

Pewien człowiek przyprowadził swego syna do Jezusa i powiedział:
– Proszę cię, uzdrów pomóż memu synowi. Ma chorobę, która powoduje, że
wpada do wody a nawet do ognia. Przyprowadziłem go do twoich uczniów,
lecz oni nie mogli go uzdrowić.
Jezus zareagował wyraźnie gniewając się na swoich uczniów. W
oryginalnym języku nazwał ich (literalnie) „bandą niewiernych
renegatów” (odstępców – przyp. tłum.). Nazwał ich tak, ponieważ nie
praktykowali tego, czego ich nauczył. Dalej tekst mówi, że zgromił
demona wywołującego chorobę i chłopiec został natychmiast uzdrowiony.
Później, w prywatnej rozmowie, uczniowie pytali Jezusa dlaczego nie
byli w stanie wypędzić tego szczególnego demona. Odpowiedź Jezusa
przetłumaczona dosłownie z oryginalnego języka brzmiała:
– Ponieważ nie macie wystarczającej wiary.

Następnie Jezus, idąc dalej, dał fenomenalną obietnicę:
– Gdybyście mieli dość wiary nic nie byłoby dla was niemożliwe.

Po czym powiedział im (i nam):
– Niemniej, ten rodzaj demona reaguje na wasze słowa tylko wtedy, jeśli
przeszliście przez wystarczający okres przygotowania wymagający dużo
postu i modlitwy.

Część z poleceń Jezusa (znajdująca się w oryginale) na temat tego jak
się modlić i, faktycznie, jakie wypowiadać słowa, gdy się modlimy, to
było, aby cierpliwie i zuchwale (bezczelnie – dod. tłum.) domagać się
tego, co chcemy, aby się stało w naszej, fizycznej rzeczywistości,
tłukąc się do drzwi naszego jedynego i doskonałego Tatusia. Mamy to
robić długo; AŻ DO chwili, gdy nasze żądanie stanie się
rzeczywistością. Jeśli jesteś kuszony, aby się z tym sprzeczać to
pozwól, że ci uprzejmie przypomnę, że ja tego nie wymyśliłem – to
pochodzi od Jezusa.

Poniżej spory fragment mojego artykułu napisanego w 3.10.2003. Całość
znajduje się w innym miejscu.
Cytuję:
Wiele napisałem na temat tego, że faktycznie słowo „prosić” często jest
tłumaczone z oryginału, który może znaczyć „nakazywać” lub „domagać
się” w zależności od kontekstu. Prawdopodobnie sześćdziesiąt procent
moich słuchaczy ma problemy z pozbyciem się religijnego szkolenia,
które mówi, że „nie możesz niczego od Boga wymagać” (domagać się –
przyp.tłum.).

Oto prosta zasada, zgodnie z którą należy postępować. NIE DOMAGAM SIĘ
OD BOGA NICZEGO, DOPÓKI NIE WIEM, ŻE TO, CZEGO SIĘ DOMAGAM JEST ZGODNE
Z JEGO WOLĄ. Jeśli mam jasność, co do Bożej woli dotyczącej
jakiejś szczególnej sprawy (rzeczy) to wtedy żądam tego, ponieważ wiem,
że jestem w zgodzie z Bogiem. Oto klucz… kiedy wiem, że coś jest Bożą
wolą to wiem, że to już zostało mi zapewnione. Jeśli zostało to już mi
zapewnione, to dlaczego tego jeszcze nie mam? To czego żądam jest to
coś, o czym Jezus w jasny sposób nauczał (według oryginalnego języka
NT) i jest zniekształcone w tłumaczeniach. Żądam (domagam się), aby
przeszkody występujące na drodze otrzymania tego, co Bóg już ogłosił
jako Bożą wolę dla mnie, zostały usunięte. Żądam, aby agenci
przeciwnika zabrali swoje ręce z tego, co już do mnie należy.
W jaki sposób dowiaduję się, co jest Bożą wolą w danej sytuacji?
Cofnijmy się na chwilkę. Są dwie rzeczy, o których już wiem, że Bóg
tego dla mnie pragnie.
Pierwsze: to Pan chce, aby moje życie było kierowane przez Jego Ducha.
Właściwa jest tutaj pewna dygresja. Skoro wiemy, że Bóg jest duchem
(„który ma być czczony w duchu i prawdzie”) to ja zdaję sobie sprawę z
częstego powtarzania zwrotu „Boży Duch”. Zdaję sobie również sprawę z
gotowych koncepcji istniejących w ludzkich umysłach – i taka
frazeologia wydaje się znacznie ułatwiać przejście z religijnych
koncepcji do głębokiego zrozumienia.
Po drugie: wiem, ze Bóg chce, abym żył w Jego doskonałej woli, zgodnie
z Jego doskonałą wolą.
Zostało mi objawione, że główną przyczyną żądania tego, aby Boży Duch
przejmował kontrolę nad moim życiem w każdej chwili i każdego dnia i
tego, że chcę Bożej woli, jest przekazanie sygnału mojemu umysłowi oraz
istotom w duchowej (czy niewidzialnej rzeczywistości), że ja
rzeczywiście bardzo poważnie to traktuję.

Zatem poważnie traktuję instrukcje przekazane przez Jezusa na temat
pukania do drzwi mojego Ojca i uporczywego domagania się tego, abym był
w Jego woli i miał WIĘCEJ Jego Ducha – DOPÓKI nie poznam Jego woli i
czuł wzrastającą obecność Jego Ducha nade mną.
Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to całkowicie subiektywne, lecz, jak
już pisałem w kilku różnych artykułach, pozwoliło mi to na udzielenie
odpowiedzi pewnej młodej kobiecie, studentce uniwersytetu, na którym
prowadziłem zajęcia, na postawione przez nią następujące pytanie:
– Dlaczego miałabym słuchać czegokolwiek, co ty masz do powiedzenia na
temat modlitwy?
– Ponieważ – odpowiedziałem – ja nigdy nie modlę się o nic, dopóki nie
wiem, że jest to zgodne z Bożą wolą.

Jeśli chcesz przeczytać jeden z moich artykułów, który zawiera raczej
pełną wersję tej prawdziwej historii to przeczytaj ten pod tytułem:
„Wyjdź i pozostań”.

W szczególności, to co robię to fizyczne stukanie, uderzanie w
podłogę, kierownicę samochodu, bok łóżka, biurka i wszystkiego, co jest
pod ręką. Równocześnie mówię mojemu Ojcu, że chcę więcej Jego Ducha i
znać Jego wolę w tej szczególnej sytuacji. Trwam w tym pukaniu,
stukaniu, tłuczeniu (odpowiedź może przyjść w ciągu kilku dni lub w
mgnieniu oka) i nieprzerwanie domagam się tego, aby otrzymać więcej
Jego Ducha, dopóki nie uzyskam jasności i nie wiem na pewno w jaki
sposób i o co się modlić. To naprawdę jest tak proste.

Nauczyłem się również tego, że mogę mieć pewne wcześniej nabyte
przekonania, które ograniczają moją zdolność do skutecznej modlitwy
tj., ich skuteczność. Odkryłem, na przykład, że często jestem
zaklinowany na myśleniu, że pewne rzeczy mogą się wydarzyć tylko w taki
sposób, podczas gdy w rzeczywistości może istnieć wiele sposobów Bożego
działania w tej szczególnej sytuacji. Moje uprzednio nabyte przekonania
mają tendencje do zawężania moich horyzontów – odkryłem, że bardzo
pomaga, gdy prosimy Bożego Ducha, aby usunął wszelkie tego typu idee i
dał mi Swoje wizje. Jest to zdumiewające. Podam jeden przykład, gdy
zwykle patrzyłem na pewien fragment w Biblii w szczególny sposób, a
nagle zobaczyłem, go w całkowicie innym świetle, po tym właśnie,
gdy prosiłem Ducha Świętego, aby usunął moje uprzedzenia.

Następną rzeczą jaką odkryłem i mającą znaczenie przy domaganiu się
poznania Bożej woli w szczególnej sytuacji jest zdanie sobie sprawy z
tego, że przyjąłem pewne idee, które mogą mieć nawet swoje fundamenty w
Biblii, lecz czas ku temu może być nie ten. Weźmy jako przykład
uzdrowienie z fizycznej dolegliwości.

Wiem, że jest prawdą, że generalnie Bóg chce abyśmy mieli się dobrze i
żyli w dobrej kondycji fizycznej. Nigdy, NIGDY, nie modlę się o czyjeś
uzdrowienie tylko dlatego, że wiem, że jest to Boża wola. To, że
uzdrowienie jest Boża wolą nie znaczy, że wielu z nas nie choruje.
Wiem, że wielu choruje. Często choroba pojawiła się jako wynik
niewłaściwego postępowania czy postawy. Czasami biorą w tym udział inne
czynniki jak np. głęboko zakorzeniony konflikt. Czasami, jak w
przypadku chłopca, który miał ataki podobne do padaczki u podstaw leży
działanie demoniczne. Zatem, gdy modlę się w jakiejś szczególnej
sytuacji jak prośba o modlitwę o uzdrowienie kogoś – domagam się Bożej
woli i domagam się Bożego Ducha, abym wiedział, co robić dalej.
Zazwyczaj „otrzymuję” to rozmawiając z tą osobą, aby zobaczyć, co się
kryje za tym z ich perspektywy.

Mam na samym końcu palca, aby napisać: „Jeśli chodzi o moje życie, to
nie rozumiem, dlaczego to wszystko, o czym było wcześniej, sprawia
niektórym ludziom takie problemy i wywołuje tak wiele sporów”.

Już słyszę: „O tak sprawia”. Dwadzieścia lat temu te wcześniejsze
fragmenty przestraszyły by mnie na śmierć. Gdy po raz pierwszy byłem
świadkiem demonicznej istoty manifestującej się przed moimi oczami,
wiedziałem, że to nie mogło być nic innego – szczególnie, że działo się
to w raczej dramatyczny sposób – całe moje życie zostało wywrócone do
góry nogami. Wcześniej, przed tym doświadczeniem, gdybym przeczytał coś
takiego, jak napisałem tutaj, to przepełniłby mnie strach. Teraz wydaje
się to takie głupie..

Koniec cytatu.

Wcześniej , przed tym cytatem, napisałem, że mamy zacząć ćwiczyć tą
wiarę, którą już posiadamy. Wiarę, o której posiadania wielu za nas nie
zdaje sobie sprawy.

Oto jak to robić:
Pytaj Boga o następujące rzeczy:
– Chcę wiedzieć, czy powinienem domagać się więcej wiary. Nie chcę
robić niczego, co nie jest zgodne z twoją doskonałą wolą dla mnie. Chcę
to wiedzieć.

Podczas pytania stukaj kostkami w dowolną powierzchnię i trwaj w tym
stukaniu, gdy cierpliwie i zuchwale upierasz się przy swojej
odpowiedzi.

Niektórzy religijni nauczyciele powiedzą ci, że jest to granica
okultyzmu i lepiej by było, gdybyś było ostrożny, ponieważ zły duch
może dać ci imitację i doprowadzić cię do zwiedzenia. Inni zaś mogą
powiedzieć, że jest to tylko arogancja, a nie wiara. Moja riposta jest
taka, że to właśnie uczenie ludzi, że to czego nauczał Jezus jest
arogancją czy jeszcze gorzej, prowadzi do zwiedzenia przez złe duchy i
jest arogancją najwyższej miary! Jak oni śmią! To może nam dać
wskazówkę do tego, jak oni śmią tak robić, czyż nie?

Niech kolejny krok wniknie do twojej świadomości. Alegoria podana przez
Jezusa, która mówi o stukaniu i domaganiu się jak małe dziecko –
została zakończona przypomnieniem o tym, że my jako ludzcy,
niedoskonali rodzice wiemy, jak dawać naszym dzieciom to, o co proszą.
Czy damy im jadowitego węża (symbol złego ducha), gdy proszą o rybę
(symbol Chrystusa). Oczywiście, że nie.
Ostatecznie jego nauczanie kończy się słowami:

– O ileż więcej swego Ducha wasz doskonały Tatuś (właściwe tłumaczenie
ze aramejskiego słowa użytego w tym miejscu) da tym, którzy uparcie
proszą, aby dostać więcej.

Używaj tej wiary, która masz naciskając na uzyskanie odpowiedzi od
Niego, czy powinieneś otrzymać jej więcej! Chyba, że wolisz
słuchać religijnych nauczycieli, którzy sami nie używają dynamicznej
wiary i modlitwy pełnej mocy?

Bradcullen33316@yahoo.comcистема продвижения сайта