Author Archives: pzaremba

Niezrozumienie przypowieści – część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Trzy przypowieści z J 10:1-18 tworzą ciąg rozwijającej się myśli. W pierwszej Jezus naucza, że przyszedł na ziemię zgodnie z prawem, a ten, który dostał się tutaj inną drogą, jest złodziejem i rozbójnikiem. Obiecuje, że pewnego dnia swoim głosem wyprowadzi swoje owce z ziemi. W drugiej przypowieści zapewnia nas, że jest obrońcą i strażnikiem swoich owiec, a ten, który wspiął się na ziemię inną drogą, chce jedynie „kraść, zabijać i niszczyć”. W trzeciej mówi nam, że nie jest po prostu pasterzem, lecz „dobrym pasterzem”, który odda swoje życie za owce i nie cofnie się, gdy zobaczy nadchodzącego „wilka” (diabła), lecz rzeczywiście złoży swoje życie za owce.

Trzecia przypowieść: J 10:11-18

11 „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz oddaje życie swoje za owce.
12 Najemnik zaś, który nie jest pasterzem i do którego owce nie należą, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk porywa je i rozprasza.
13 Ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie troszczy się o owce.
14 Ja jestem dobrym pasterzem i znam swoje owce, i moje mnie znają,
15 jak Ojciec zna mnie, a Ja znam Ojca; i oddaję życie swoje za owce.
16 Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni; i te muszę przyprowadzić, a będą słuchać mojego głosu, i będzie jedna owczarnia i jeden pasterz.
17 Dlatego Ojciec miłuje mnie, że Ja oddaję swoje życie, aby je znowu odzyskać.
18 Nikt mi go nie odbiera, lecz Ja oddaję je z własnej woli. Mam moc oddać je i mam moc znowu je odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca”.

Tutaj Jezus nie jest tym, który wszedł przez drzwi, jak w pierwszej przypowieści. Nie mówi też, że jest drzwiami, jak w drugiej przypowieści. Tutaj jest „dobrym pasterzem”, który oddaje życie za owce. Jezus wskazuje religijnych przywódców jako najemników, a nie pasterzy. Gdy nadchodzi „wilk” (diabeł), uciekają, ponieważ bardziej troszczą się o własne życie niż o życie owiec. On jednak nie ucieka, gdy widzi wilka. Zamiast tego oddaje swoje życie w ofierze za owce. Za swoje owce.

W wersecie 16 Jezus nawiązuje do ciebie, do mnie i do wszystkich pogan, gdy mówi, że ma inne owce, które nie są z tej owczarni. W tej przypowieści owczarnią jest Izrael, a Jezus mówi o narodach pogańskich przychodzących do Niego. Nie popełniajmy błędu mieszania przypowieści, ponieważ każda z nich ma własne, jasno określone znaczenie użytych symboli. Tutaj owczarnią jest Izrael, a inne owce, które nie należą do Izraela, również usłyszą Jego głos. Wszyscy razem staniemy się jedną trzodą jednego pasterza. To wyraźne odniesienie do wierzących Żydów i pogan zjednoczonych w Nim. Paweł pisze o tym w Rz 11, Ef 2 oraz Ga 3.

Jezus często nauczał przypowieściami tworzącymi serię stopniowo rozwijających się lekcji, gdzie każda kolejna opierała się na poprzedniej. Mam nadzieję, że już nigdy nie będziesz czytać J 10:1-18 w taki sam sposób. Teraz przechodzimy do kolejnego zestawu trzech lekcji następujących bezpośrednio po sobie. Są one przedstawione jako: nauczanie/modlitwa, przypowieść, nauczanie – wszystko w zaledwie trzynastu wersetach. Te trzy lekcje dotyczą dobroci i hojnej natury Boga Ojca.

Łk 11:1-13, przy czym wersety 2-4 stanowią pierwszą lekcję

2 „Ojcze nasz, który jesteś w niebie, święć się imię twoje. Przyjdź Królestwo twoje. Bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi.
3 Chleba naszego powszedniego dawaj nam na każdy dzień.
4 I odpuść nam nasze grzechy, bo i my odpuszczamy każdemu, kto jest nam winien. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego”.

Należy zauważyć, że greckie wyrażenie „nie wódź nas” jest zgodne z Jk 1:13, gdzie czytamy: „Niech nikt, gdy jest kuszony, wystawiany na próbę lub doświadczany (to samo greckie słowo), nie mówi, że Bóg go doświadcza. Bóg bowiem nie podlega pokusie ani próbie ze strony zła i sam nikogo nie kusi, nie wystawia na próbę ani nie doświadcza przez zło”. Jezus w Modlitwie Pańskiej wyraża pragnienie, aby Ojciec prowadził nasze życie w taki sposób, byśmy unikali zła – aby nie dopuścił, by nasze życie zostało wprowadzone w sytuacje nacechowane złem. (Często sami doprowadzamy się do takich sytuacji, ale Ojciec nie jest ich sprawcą).

Modlitwa Pańska została zapisana w czasie aorystu z użyciem czasowników w trybie rozkazującym. Aoryst oznacza czynność dokonaną – stwierdzenie osoby modlącej się połączone z formą wyrażającą życzenie lub wezwanie, które można oddać słowami: „Niech Twoje imię będzie uznawane za święte. Niech przyjdzie Twoje Królestwo”. Jednak aoryst wyraża później w tej modlitwie czynność postrzeganą jako stwierdzenie (coś dokonanego). W dzisiejszym języku powiedzielibyśmy: „Ty dajesz nam codzienny chleb. Ty przebaczasz nasze grzechy. My przebaczamy wszystkim naszym dłużnikom. Ty nie prowadzisz nas do pokus, prób i doświadczeń”.

Moja refleksja: Kiedy się modlisz, obok próśb umieszczaj także stwierdzenia faktów, tak jak widzimy to tutaj. Najpierw przypomnij sobie, do kogo się zwracasz. „Boże Ojcze, jesteś święty, sprawiedliwy i dobry. Jesteś godzien wszelkiej czci, uwielbienia i chwały. Ojcze, przychodzę odważnie przed Twój tron, jak zachęca Hbr 4:16, i proszę o ________”. Pamiętaj, z kim rozmawiasz.

Tematem tych trzech lekcji jest dobroć naszego niebiańskiego Ojca. Jezus kontynuuje w wersetach 5-10:

5 „I powiedział do nich: Kto z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie: «Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby,
6 ponieważ przyjaciel mój przybył do mnie z podróży, a nie mam mu co podać».
7 A tamten odpowie z domu: «Nie naprzykrzaj mi się. Drzwi są już zamknięte, a moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać ci».
8 Powiadam wam: choć nie wstanie i nie da mu dlatego, że jest jego przyjacielem, to jednak z powodu jego natarczywości wstanie i da mu tyle, ile potrzebuje.
9 I Ja wam mówię: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a będzie wam otworzone.
10 Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a temu, kto kołacze, będzie otworzone”.

Pamiętajmy, że Łukasz pisze w Łk 1:3, iż jego opis życia Jezusa został przedstawiony w porządku chronologicznym, podobnie jak Dzieje Apostolskie. Są to dwa tomy jednego dzieła, ułożonego chronologicznie – opisujące wydarzenia od Gabriela, który oznajmił ojcu Jana Chrzciciela, że Elżbieta urodzi syna przygotowującego drogę Panu, aż po Pawła mieszkającego spokojnie we własnym wynajętym mieszkaniu w Rzymie (Dz 28). Dlatego Łk 11:1-13 należy czytać jako jedną, spójną wypowiedź Jezusa.

Wersja Mateusza (Mt 6:9-15) nie zawiera lekcji następujących po Modlitwie Pańskiej, które Łukasz zachował w swoim chronologicznym opisie. Dlatego relacja Łukasza jest pełniejszym zapisem myśli Jezusa oraz kontekstu, w którym nauczał.

Po przedstawieniu Modlitwy Pańskiej Jezus opowiada przypowieść mającą podkreślić dobroć Ojca. Wielu ludzi czyta o śpiącym przyjacielu o północy i człowieku nieustannie pukającym do drzwi, a potem na tym poprzestaje. Myślą – lub są tak nauczani – że trzeba pukać, pukać i jeszcze raz pukać, ponieważ Ojciec w niebie jest jak ten śpiący przyjaciel, który tak naprawdę nie chce, by zawracano mu głowę prośbami.

Jezus wskazuje jednak, że człowiek z wersetu 8 nie wstanie i nie da przyjacielowi tego, czego potrzebuje, ze względu na przyjaźń, lecz z powodu jego wytrwałości. A POTEM Jezus mówi: „I Ja wam mówię: proście, a BĘDZIE wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a BĘDZIE wam otworzone. Każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a temu, kto kołacze, zostanie otwarte”.

Przypowieść o przyjacielu o północy NIE jest lekcją o tym, że Bóg Ojciec z Modlitwy Pańskiej nie chce, by przeszkadzano Mu naszymi modlitwami. NIE! Jezus potwierdza prawdy (aoryst) wyrażone wcześniej w Modlitwie Pańskiej: „Ojcze, Ty przebaczasz nasze grzechy. Ty dajesz nam codzienny chleb. Ty nie prowadzisz nas do złych pokus, prób i doświadczeń. Kiedy proszę – otrzymuję. Kiedy szukam – znajduję. Kiedy kołaczę – zostaje mi otwarte. Wszyscy proszący otrzymują, szukający znajdują, a kołaczącym zostaje otwarte”. To wszystko stanowi jedną lekcję.

Jezus jeszcze mocniej podkreśla swoją myśl w trzeciej lekcji, ponownie potwierdzając przesłanie Modlitwy Pańskiej o dobroci naszego Boga Ojca. O tym jednak w przyszłym tygodniu.

Wiele błogosławieństw.

John Fenn

Codzienne rozważania_20.07.2026

Nie zapomnij

Greg Laurie
Jakaż to radość dla narodu, którego Bogiem jest Pan, a lud, który wybrał na swoje dziedzictwo” (Ps 33:12).

Don’t Forget

Kilka dekad temu w jubileuszowym, 75. wydaniu magazynu Forbes poruszono temat, który do dziś jest aktualny: „Dlaczego czujemy się tak źle, skoro mamy tak dobrze?”. Magazyn zauważył, że większość Amerykanów żyje lepiej niż prawie każdy inny naród na świecie, a mimo to wiele osób w naszej kulturze zmaga się z depresją i negatywnym nastawieniem do życia.

Redaktor James Michaels napisał: „Dlaczego ten naród, który tak dumnie wkroczył w XX wiek, tak przygnębiony zmierza ku trzeciemu tysiącleciu?”. W dalszej części artykułu zwrócono uwagę na alarmującą utratę wartości, wartości absolutnych i sensu we współczesnym życiu.

Continue reading

Czekanie na Boga w nowej odsłonie

Frank Viola
Oryg.: TUTAJ
Termin „czekanie” jest moim słowem na rok 2026. Biblijna idea czekania na Boga odzwierciedla aktywne zaufanie do doskonałego czasu Bożego pośród obecnych opóźnień.

Główne hebrajskie słowo tłumaczone w kluczowych fragmentach Starego Testamentu jako „czekać” wywodzi się z rdzenia oznaczającego „łączyć” lub „oczekiwać z niecierpliwością”. Sugeruje to napięcie niczym sznur nadziei, a NIE bierną bezczynność lub niewolniczą służbę (służenie) jak kelner obsługujący stoły.

Słowo to opisuje raczej aktywną nadzieję powiązaną z poleganiem na Bogu.
Mówiąc dokładniej, czekanie na Boga oznacza oddanie zmartwień pod boską opiekę. To praktykowanie cierpliwej wiary zamiast wymuszania rezultatów – co jest szczególną pokusą dla liderów, którzy czują się zobowiązani do samodzielnego czynienia dobrych rzeczy.

Czekanie na Pana oznacza odpoczynek pełen wiary: zaufanie Bożemu czasowi i kontroli zamiast wymuszania rezultatów. To relaks w pewności, że Bóg kieruje sytuacją, co przynosi pokój pomimo niepewności.

Boży plan i drogi przekraczają ludzkie pojmowanie. Czekanie na Boga oznacza powstrzymywanie się od działania, gdy nie jesteś pewien, czy jest to zgodne z Bożą wolą.
Nie chodzi o bierność, ale o dynamiczne zaufanie i poddanie się suwerennej woli Boga — powstrzymanie się od prób kontrolowania skutków i pozwolenie Bogu działać jako pierwszemu.

Ta perspektywa zachęca nas, którzy podążamy za Jezusem, do cierpliwego znoszenia i powierzania Mu naszych sytuacji, zamiast ulegać kontroli czy frustracji. Chodzi o zaufanie Panu, że On zadziała i stworzy rezultat, zamiast próbować samemu go osiągnąć.

Continue reading

Codzienne rozważania_14.07.2026

Podoba Ci się czy nie

Greg Laurie
Ale wam, którzy chcecie słuchać, mówię: kochajcie waszych wrogów! Czyńcie dobrze tym, którzy was nienawidzą. Błogosławcie tym, którzy was przeklinają. Módlcie się za tych, którzy was krzywdzą” (Łk 6:27–28).

Jedną z najtrudniejszych rzeczy w odrodzeniu duchowym jest to, że wymaga ono od nas dotarcia do ludzi, których wolelibyśmy zignorować. Moja matka była siedem razy zamężna i rozwiedziona. Kiedy zostałem chrześcijaninem i pastorem, Pan przemówił do mojego serca i powiedział mi, żebym wrócił do mężów mojej matki i podzielił się z nimi ewangelią. Nie zawsze szło to dobrze.

Jeden z mężczyzn – Eddie, który mieszkał na Hawajach – był szczególnie okrutny dla mojej mamy. Kiedyś uderzył ją posągiem i pozbawił przytomności. Kiedy zobaczyłem ją leżącą na podłodze, obficie krwawiącą, pomyślałem, że nie żyje. Nie muszę chyba dodawać, że miałem do tego człowieka ogromny żal, nawet gdy byłem już dorosły.

Ale kiedy głosiłem kazanie na Hawajach, poczułem, że Pan nakazuje mi się z nim spotkać. Było oczywiste, że nie wiedzie mu się najlepiej. Mieszkał w małym mieszkaniu i bardzo cierpiał. Opowiedziałem mu, co Chrystus dla mnie uczynił, jak mnie zmienił, i zaprosiłem go, żeby przyszedł i posłuchał mojego przemówienia. Odmówił. Nie chciał mieć nic wspólnego z ewangelią.

Continue reading

Codzienne rozważania_13.07.2026

Ponowne odkrycie pasji

Greg Laurie
Nigdy więc nie wstydź się mówić innym o naszym Panu. I nie wstydź się też mnie, nawet jeśli jestem w więzieniu za Niego. Z mocą, którą Bóg ci daje, bądź gotowy cierpieć ze mną dla Dobrej Nowiny. Bóg bowiem nas zbawił i powołał do życia w świętości. Uczynił to nie dlatego, że na to zasłużyliśmy, ale dlatego, że taki był Jego plan od zarania dziejów – aby okazać nam swoją łaskę przez Chrystusa Jezusa” (2Tym 1:8–9).

Rediscovering the Passion

Duchowe odrodzenie można porównać do romansu między mężczyzną a kobietą. Faceci wiedzą, że kiedy pierwszy raz zabierasz dziewczynę na randkę, chcesz zrobić na niej dobre wrażenie. Bierzesz więc prysznic, dbasz o czystość koszuli i okazujesz jej wielki szacunek. Może otwierasz jej drzwi samochodu. Odsuwasz jej krzesło w restauracji – dobrej francuskiej restauracji.

Ale kiedy się żenisz, wszystko się zmienia. Nadal otwierasz jej drzwi samochodu, ale zamykasz je, zanim zdąży wsiąść do środka. A najbliższe francuskiej restauracji, do której ją teraz zabierasz, to Jacque in the Box albo Le Golden Arches. Coś się stało. Namiętność wyparowała. Już się nie starasz.

Przypomina mi to historię o kobiecie, która chciała się rozwieść z mężem. Powiedziała swojemu prawnikowi: „Chcę, żeby ten rozwód go bardzo zabolał. Chcę, żeby poczuł jak najwięcej bólu”.

Adwokat powiedział: „Oto, jak to zrobić. Przez następne trzy miesiące otulaj męża uczuciem. Komplementuj go nieustannie. Mów mu, jakim jest wspaniałym facetem i jak bardzo ci na nim zależy. A potem, kiedy będzie w siódmym niebie, zrzuć na niego papiery rozwodowe. Nie będzie wiedział, co go spotkało. Będzie zdruzgotany, kiedy odejdziesz”.

Kobieta zgodziła się na ten plan. Przez kolejne trzy miesiące komplementowała męża, dodawała mu otuchy i mówiła mu, jak bardzo go kocha i docenia. Po upływie trzech miesięcy jej prawnik zadzwonił do niej i powiedział: „Dobrze, zaczynajmy ten rozwód”.
Kobieta powiedziała: „Rozwód? Wyruszamy w naszą drugą podróż poślubną”. Angażując się w związek zgodnie z zamysłem Boga, kobieta nieświadomie rozpaliła na nowo płomień namiętności.

Podobnie, gdy wierzący podejmują życie chrześcijańskie zgodnie z zamysłem Boga — studiując Pismo Święte, pogrążając się w modlitwie, angażując się w życie kościoła i dzieląc się swoją wiarą — podsycamy ogień odnowy w sobie i innych.

Dlatego Paweł napisał: „Nie wstydź się więc mówić o naszym Panu innym. I mnie też nie wstydź się, choćbym był w więzieniu dla Niego. Z mocą, którą Bóg ci daje, bądź gotowy cierpieć ze mną dla Ewangelii. Bóg bowiem nas zbawił i powołał do życia świętego. Nie uczynił tego, ponieważ na to zasługiwaliśmy, ale ponieważ taki był Jego plan od wieków, aby nam okazać łaskę w Chrystusie Jezusie” (2Tym 1:8–9 NLT).

Duchowa odwaga jednej osoby otwiera drogę innym, tak jak odważny podpis Johna Hancocka na Deklaracji Niepodległości dał innym odwagę do pójścia w jej ślady.

Namiętność i odwaga są kluczowymi składnikami odrodzenia.

Pytanie do refleksji: Jak wyglądałoby odkrycie na nowo twojej duchowej pasji w twoim życiu?

„Islamofobia” na Zachodzie: 1400-letnia tradycja


Raymond Ibrahim
Oryg.: TUTAJ
7 lipca 2026

Kanadyjska Rada ds. Muzułmańskich Spraw Publicznych (Canadian Muslim Public Affairs Council) właśnie opublikowała podręcznik polityki „Zwalczanie islamofobii”. Grupa apeluje o wprowadzenie „edukacji antyislamofobicznej” do programów nauczania, o co najmniej 40 milionów dolarów federalnego finansowania programów antyislamofobicznych, o dodatkowe finansowanie islamofobii o wartości około 20 milionów dolarów oraz o inicjatywy mające na celu zwalczanie tego, co określa mianem dezinformacji w internecie. Wszystko to finansowane jest przez kanadyjskich podatników.

Ten podręcznik jest jednym z wielu tego typu. Weźmy na przykład „pierwszą w historii USA Narodową Strategię Przeciwdziałania Islamofobii i Nienawiści wobec Arabów”, wydaną przez administrację Bidena pod koniec 2024 roku.

Jego celem jest przedstawienie sposobu, w jaki:

Zwiększyć świadomość nienawiści wobec muzułmanów i Arabów oraz szerzyć uznanie dla dziedzictwa tych społeczności. Muzułmanie i Arabowie amerykańscy pomagali budować nasz kraj od momentu jego powstania, ale jednocześnie regularnie doświadczali nienawiści, dyskryminacji i uprzedzeń wynikających z bezpodstawnych stereotypów, siania strachu i uprzedzeń.

Na razie zignorujmy ewidentnie fałszywe twierdzenie, że muzułmanie „pomagali budować nasz kraj od momentu jego założenia” (w rzeczywistości muzułmanie byli pierwszymi, którzy terroryzowali nasz kraj od momentu jego założenia) i skupmy się na stwierdzeniu, że „doświadczali również rutynowo nienawiści, dyskryminacji i uprzedzeń wynikających z bezpodstawnych stereotypów, siania strachu i przesądów ”.

Zwróćcie szczególną uwagę na frazy pisane kursywą: Muzułmanie, zgodnie z tą formułą, „rutynowo doświadczają” nienawiści — co oznacza, że ​​zawsze i przez długi czas — ale nienawiść ta nie ma żadnej podstawy poza „bezpodstawnymi stereotypami, sianiem strachu i uprzedzeniami”.

Można to zrozumieć tylko na dwa sposoby: albo Amerykanie są wyjątkowo głupi lub źli, wierzą w każdy bezsensowny stereotyp, którym się ich częstuje, aby wyrazić swoją nienawiść i postępują zgodnie z nim; albo to, czego muzułmanie „regularnie doświadczają”, nie opiera się na „bezpodstawnych stereotypach”, ale na czymś innym — być może na rzeczywistości.

Administracja Bidena-Harrisa i rząd Kanady, nie wspominając o tzw. mediach „głównego nurtu”, wszyscy, choćby domyślnie, opowiadają się za pierwszą interpretacją: sugerują, że wydarzenia doczesne, takie jak ataki z 11 września, skłoniły Amerykanów do „bezpodstawnego stereotypizowania” muzułmanów jako brutalnych terrorystów.

Z drugiej strony historia przemawia za drugą interpretacją: muzułmanie „regularnie doświadczają” niechęci ze strony niemuzułmanów, nie z powodu „bezpodstawnych stereotypów”, ale dlatego, że niemuzułmanie rozumieli, często z własnego doświadczenia, na czym polega islam.

Faktem jest, że od samego początku ludzie Zachodu, w tym wielu ich autorytetów, przedstawiali islam jako wrogą i brutalną siłę – często w kategoriach, które zawstydziłyby dzisiejszego „islamofoba”. Jest ku temu powód.

Continue reading

Codzienne rozważania_11.07.2026

Nadzieja w centrum
przez Greg Laurie 11 lipca 2026 r.
Zamiast tego, musisz czcić Chrystusa jako Pana swojego życia. A jeśli ktoś zapyta o twoją nadzieję jako osoby wierzącej, zawsze bądź gotowy ją wyjaśnić. (1Ptr 3:15).

Lata temu spotkałem mężczyznę na ulicy na Hawajach. Trzymał transparent z napisem: „Zapłatą za grzech jest śmierć”. Krzyczał też do każdego, kto przechodził: „Bóg cię nienawidzi” i „Bóg cię osądzi”. Obserwowałem go przez kilka minut, aż w końcu nie mogłem już dłużej zignorować jego błędnej interpretacji Pisma Świętego.

Continue reading