Author Archives: pzaremba

Codzienne rozważania_13.10.2026

Niech Twoja wola się spełni

Greg Laurie
Abba, Ojcze” – zawołał – „wszystko jest dla Ciebie możliwe. Proszę, oddal ode mnie ten kielich cierpienia. Chcę jednak, aby spełniła się Twoja wola, nie moja” (Mk 14:36).

Ewangelia Marka 14 opisuje prawdopodobnie najciemniejszą noc duszy w dziejach ludzkości. Jezus był „głęboko poruszony i zrozpaczony” (werset 33 NLT), ponieważ wiedział, że zbliża się „straszna godzina” (werset 35 NLT) Jego cierpienia.

Jezus wiedział, że wkrótce zostanie odrzucony przez jednego ze swoich najbliższych przyjaciół. Wiedział, że stanie się obiektem wstydu Piotra i przyczyną jego przekleństwa. Wiedział, że zostanie odrzucony przez lud Izraela, który przyszedł zbawić. Wiedział, że Jego uczeń Judasz zdradzi Go pocałunkiem. Wiedział, że reszta Jego uczniów rozproszy się w strachu. Wiedział, że zostanie osądzony w sądzie kapturowym, fałszywie oskarżony i skazany.

Zrozumiał, jak okrutne będzie to, co zamierzał uczynić – to znaczy wziąć na siebie całą nieczystość, grzech i niegodziwość ludzkości. Ten, który był sprawiedliwy, święty i czysty, miał wziąć na siebie wszystko, co niesprawiedliwe, nieświęte i nieczyste.

Przez całą wieczność Jezus cieszył się nieprzerwaną komunią ze swoim Ojcem. Wiedział jednak, że wkrótce, gdy grzech świata zostanie na Niego wylany, Bóg na chwilę odwróci od Niego swoje oblicze. Zostanie opuszczony.

To właśnie odrzucał w Ogrodzie Getsemani. Tego się obawiał: strasznej chwili, w której weźmie na siebie cały grzech świata.

Jedyną osobą, która mogła zrozumieć, czego miał doświadczyć, był Jego Ojciec. „Abba, Ojcze” – zawołał – „wszystko jest możliwe dla Ciebie. Oddal ode mnie ten kielich cierpienia! Lecz nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie” (Mk 4,36). Abba to określenie wyrażające intymną miłość, używane przez dzieci w stosunku do ojca. Jest podobne do słów „tato” czy „tato”. Jezus, Syn Boży, wołał do Boga Ojca w chwili próby.

Zmagając się z tym, co Go czekało, Jezus poprosił Ojca o ostatnie zapewnienie, że jest to jedyny sposób, aby zaspokoić Bożą sprawiedliwość i świętość, że jest to jedyny sposób, aby zbawienie i życie wieczne stały się możliwe.

Przez cały ten czas Jezus miał jeden nadrzędny cel, a nie było nim oszczędzenie sobie bólu i cierpienia. Spójrzmy jeszcze raz na Jego stanowcze słowa: „Chcę, aby Twoja wola się spełniła, a nie moja” (NLT). Ofiarowując tę ​​modlitwę, Jezus dał nam przykład do naśladowania.

Nikt z nas nigdy nie będzie w stanie pojąć agonii, jakiej doświadczył Jezus tamtej nocy. Ale doświadczymy własnych konsekwencji podążania za wolą Bożą. Nie zawsze wiemy, jaka jest wola Boża w każdej sytuacji. A kiedy już ją poznamy, nie zawsze nam się spodoba. Ale podążamy za Tym, który przedłożył wolę Bożą ponad wszystko. I nigdy nie powinniśmy bać się powierzyć nieznanej przyszłości Bogu, którego znamy.

< 12.01.2026 | 14.01.2026 >

Pytanie do refleksji: Jak wyglądałoby przyjęcie woli Bożej w twoim życiu?

Codzienne rozważania_12.01.2026

Gleba Serca

Greg Laurie
Inne nasiona padły na żyzną glebę, wykiełkowały, wyrosły i wydały plon, który był trzydziesto-, sześćdziesięcio-, a nawet stokrotnie większy od tego, który został zasiany!” (Mk 4:8).

Biblia wiele mówi o ludzkim sercu. Księga Jeremiasza 17:9 mówi, że jest ono „najzdradliwsze ze wszystkich i niepoprawne” (NLT). Ewangelia Marka 12:30 mówi, że serce jest częścią całości, którą człowiek powinien kochać Boga. Księga Przysłów 27:19 mówi, że „serce odzwierciedla prawdziwą osobę” (NLT).

W Ewangelii Marka 4 Jezus porównuje serce do gleby i mówi, że jest ono kluczem do pielęgnowania ziarna Słowa Bożego w naszym życiu. W przypowieści o siewcy Jezus opisuje nasiona padające na cztery różne rodzaje gleby, które symbolizują cztery różne rodzaje serc słuchaczy – czyli cztery różne reakcje na Słowo Boże: serce zatwardziałe, serce płytkie, serce przepełnione i serce płodne.

Po pierwsze, jest zatwardziałe serce, ziarno rzucone na pobocze drogi. Reprezentuje ono ludzi, którzy słyszą Słowo Boże, ale nigdy tak naprawdę nie wierzą. Mogą je odrzucić, ponieważ uważają, że wymaga od nich zbyt wiele lub nie zgadza się z ich sposobem życia. Mogą być zbyt rozproszeni, by zwracać uwagę na jego przesłanie. Albo mogą preferować inny system wierzeń.

Potem jest płytkie serce. To ziarno, które pada na skalisty grunt. Oznacza to ludzi, którzy słuchają Słowa Bożego i przyjmują je z radością, ale ponieważ nie mają korzenia, który by ich podtrzymywał, usychają. Może po prostu szukają emocjonalnego przeżycia – czegoś, co pozwoli im poczuć się dobrze przez chwilę. A może po prostu wykorzystują Pismo Święte jako źródło do udowodnienia czegoś.

Następnie mamy przepełnione serce. To ziarno, które pada na ziemię, gdzie chwasty tłumią jego wzrost. Powoli i nieubłaganie ci ludzie, zajęci troskami i bogactwami tego świata, po prostu tracą zainteresowanie sprawami Boga. To łatwa pułapka, w którą łatwo wpaść, z powodu ciągłych rozproszeń spowodowanych całodobowym cyklem wiadomości, nieustannym przewijaniem mediów społecznościowych i oglądaniem filmów lub seriali.

Wreszcie, jest serce płodne, które przyjmuje Słowo. Ziarno pada na dobrą ziemię, a rośliny wydają obfity plon. To ludzie, którzy dostrzegają Słowo Boże takim, jakim jest i pozwalają mu się zmienić – na zawsze i na lepsze.

To my decydujemy, jaką glebą będą nasze serca. To my decydujemy, czy będziemy mieli serce twarde, płytkie, przepełnione, czy otwarte. Właśnie to miał na myśli Jakub, gdy powiedział: „Odrzućcie więc wszelki brud i nadmiar zła, a przyjmijcie z łagodnością wszczepione w was słowo, które może zbawić wasze dusze” (Jk 1,21).

Słowo Boże nie może działać w naszym życiu, jeśli nasze serca nie są otwarte.

< 10.01.2026 | 13.01.2026 >

Pytanie do refleksji: Jak przygotowujesz swoje serce na przyjęcie Słowa Bożego?

Codzienne rozważania_10.01.2026

Martwy, a potem żywy

Greg Laurie
Poszła do uczniów, którzy smucili się i płakali, i opowiedziała im, co się stało. Lecz gdy powiedziała im, że Jezus żyje i że Go widziała, nie uwierzyli jej” (Mk 16:10–11).

Szatan był bezsilny, by pokrzyżować Boży plan zbawienia. W Piśmie Świętym widzimy jego próby odwrócenia Bożego planu poprzez atakowanie Jego ludu. Próbował kusić Jezusa na pustyni, tuż po Jego chrzcie i tuż przed rozpoczęciem Jego publicznej posługi. Poniósł spektakularną porażkę. Trzykrotnie próbował nakłonić Jezusa do sprzeciwienia się woli Ojca. I trzykrotnie Jezus odparł tę pokusę, cytując Słowo Boże. Szatan nie miał żadnej obrony przed Pismem Świętym, więc nie miał innego wyjścia, jak tylko uciekać.

Zatem dzieło zbawienia dokonało się zgodnie z Bożym planem. Jezus żył bezgrzesznym życiem, czego nie dokonał nikt inny. Czyniąc to, raz na zawsze zniszczył moc grzechu. Oddał swoje życie jako doskonałą ofiarę. Ten, który nigdy nie zgrzeszył, przyjął Boży gniew i karę za grzechy świata. Oddał swoje życie na krzyżu, aby zasypać przepaść, którą grzech stworzył między Bogiem a ludzkością.
A potem, trzeciego dnia, zmartwychwstał i Jego zmartwychwstanie raz na zawsze zniszczyło moc grzechu.

Szatan nie mógł nic zrobić, aby powstrzymać zmartwychwstanie Jezusa dwa tysiące lat temu. Dlatego częścią jego obecnej strategii jest wzbudzenie w ludziach wątpliwości, że Jezus rzeczywiście zmartwychwstał. Propaguje kłamstwa, często skrywane pod płaszczykiem pseudonauki, aby zasiać ziarno sceptycyzmu co do zmartwychwstania.

Jednym z takich kłamstw jest teoria masowej halucynacji. Teoria ta zakłada, że ​​każdy, kto twierdził, że widział zmartwychwstałego Pana, miał halucynacje – fizyczną reakcję na silne pragnienie zobaczenia Jezusa żywego.

Faktem jest, że halucynacje zazwyczaj występują u osób, które w taki czy inny sposób się ich spodziewają. Jednak dowody biblijne pokazują, że ukrzyżowanie Jezusa zdruzgotało i zrujnowało Jego uczniów. Ich wiara została w dużej mierze zachwiana. Nie mieli absolutnie żadnej nadziei na ponowne zobaczenie Jezusa żywego (zob. Mk 16,10–11).

Kolejną rzeczą wartą rozważenia jest to, że halucynacje, raz rozpoczęte, są ciągłe. Uczniowie widzieli Jezusa tylko przez bardzo krótki czas. Potem przestali Go widywać. W ich doświadczeniu nie było nic ciągłego.

Pismo Święte odnotowuje, że Jezus nie tylko ukazywał się swoim uczniom wielokrotnie, ale także, że ukazał się ponad pięciuset osobom jednocześnie (zob. 1 Koryntian 15:6). Jakie jest prawdopodobieństwo, że pięćset osób miało tę samą halucynację w tym samym czasie? Gdyby ten dowód przeciwko zmartwychwstaniu kiedykolwiek został przedstawiony w sądzie, z pewnością nie byłby przekonujący.

Kłamstwa szatana o zmartwychwstaniu nigdy się nie utrzymają, ponieważ Jezus żyje. Wypełnił Pismo Święte, zmartwychwstając, pokonując grzech i śmierć. Ukazywał się wielokrotnie rzeszom naocznych świadków. A każde pojawienie się Chrystusa jest czułym dowodem Jego zaspokajania potrzeb i łagodzenia cierpień swoich dzieci.

Jako wierzący musimy szerzyć Dobrą Nowinę o zmartwychwstaniu Jezusa i jego znaczeniu dla świata.

< 09.01.2026 | 12.01.2026 >

Pytanie do refleksji: Jak wyjaśnić prawdę o zmartwychwstaniu Jezusa komuś, kto potrzebuje ją usłyszeć?

Codzienne rozważania_09.01.2026

Obsługa ponadprzeciętna

Greg Laurie
Niektórzy z siedzących przy stole byli oburzeni. „Po co marnować takie drogie perfumy?” – pytali. „Można je było sprzedać za roczną pensję i rozdać biednym!”. I surowo ją zrugali„.
(Mk 14:4–5)

Czytając Nowy Testament, trudno nie zauważyć, jak niewiele mówi on o najważniejszych wydarzeniach w historii świata. Można by pomyśleć, że Pismo Święte wspomina o Rzymie i wszystkich jego potężnych podbojach. Ale tak nie jest. Wydarzenia w Cesarstwie Rzymskim stanowią jedynie tło dla bardziej osobistych wydarzeń historycznych, tych, które Bóg postanowił uwypuklić. Tych, które wciąż rezonują dwa tysiące lat później. Bóg skupia się na naukach i osobistych historiach, które wykraczają poza zwykłe daty i dokonania.

W Ewangelii Marka 12:41–44 Jezus opowiada historię kobiety, która oddała wszystko, co miała, zaledwie dwie drobne monety, do świątynnej skarbonki. W przeciwieństwie do niej, cesarz rzymski i niektórzy obywatele posiadali bogactwo przekraczające wszelkie granice. Ale to nie miało znaczenia dla Pana. Ich bogactwo było bez znaczenia – takie, którego Bóg nie widział powodu, by celebrować w swoim Słowie.

W Ewangelii Marka 14:3–9 znajdujemy historię kobiety, która dokonała dla Jezusa niewiarygodnej ofiary. Gdy Jezus odwiedzał dom mężczyzny imieniem Szymon, pewna kobieta, której imienia nie znamy, wylała flakonik drogiego olejku, aby namaścić Jezusa.

Jej czyny zapadły w pamięć, ponieważ zdawała się rozumieć, że Jezus potrzebuje namaszczenia przed swoim pogrzebem (zob. werset 8). Dlatego z całkowitym oddaniem oddała Mu wszystko, co miała. Perfumy kosztowały ponad trzysta denarów. W tamtych czasach trzysta denarów stanowiło równowartość rocznego zarobku. Ale nie cena daru była najważniejsza. To serce sprawiło, że chciała dać. To jej motywy poruszyły Jezusa, ponieważ wiedział, że poświęciła dla Niego niemal wszystko.

Ewangelia Marka 10:17–31 opowiada historię człowieka, który zapytał Jezusa: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby odziedziczyć życie wieczne?” (NLT). Człowiek ten był pewny swojej duchowej pozycji, ponieważ od młodości przestrzegał wszystkich przykazań.

„Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim” – powiedział Jezus (werset 21, NLT). Człowiek ten nie mógł tego zrobić, ponieważ miał wiele dóbr. Odszedł więc zasmucony.

Ci, którzy podążają za Jezusem, muszą ostrożnie obchodzić się ze swoimi bogactwami i dobrami. Musimy być gotowi poświęcić dla Niego wszystko.

Czy jesteś gotów poświęcić wszystko i wszystkich? Czy robisz wszystko, co możesz dla Pana? Niektórzy ludzie, jak wielu posłusznych faryzeuszy, dadzą tylko tyle, ile jest wymagane. Będą starali się zadowolić absolutnym minimum. To kuszące podejście, ale takiego, którego zawsze będziesz żałować. Czy dzisiaj nie zobowiążesz się służyć Panu ponad to, co jest wymagane – tak jak kobiety w historiach Jezusa?

< 08.01.2026 | 10.01.2026 >

Pytanie do refleksji: Jak wyglądałby w twoim życiu akt służby wykraczający poza absolutne minimum?

Dlaczego dorosłe dzieci odcinają się od swoich rodziców – część 3

Kontynuujemy część 3, zmierzając w kierunku pojednania.

Im bardziej oddalają się od Boga, tym bardziej się złoszczą
Jeśli dzieci są wierzące, często same siebie oszukują myśląc, że to Bóg prowadzi ich do zerwania kontaktu. Ale gdy zrównoważona i czysta wiara znika, wszystko zaczyna wydawać się atakiem.

Są zdezorientowani, ponieważ – jeśli to, co robią, ma być Bożym rozwiązaniem prowadzącym do uzdrowienia, to dlaczego nie mają pokoju? Dlaczego są tak nieszczęśliwi? Potykają się przez życie, robiąc to, co do nich należy, napędzani gniewem na mamę i tatę.

Gniew nie jest siłą ani dowodem, że przejmują kontrolę nad swoim życiem. Wręcz przeciwnie – dowodzi, że pokój i Bóg są od nich daleko. Mogą uśmiechać się na zewnątrz, a jednocześnie w środku być nieszczęśliwi. Nie są tak blisko Boga, jak potrzebują, bo im bliżej Ojca jest człowiek, tym mniejszą ma potrzebę by wygrać spór – i to dotyczy także rodziców.

Definiuję te cechy następująco:
Sprawiedliwość jest wtedy, gdy dostajesz to, na co zasługujesz. Miłosierdzie to gdy nie dostajesz tego, na co zasługujesz. Łaska to otrzymanie tego, na co nie zasługujesz. W każdym pojednaniu wszystkie trzy elementy pojawią się w pewnym momencie. Wymaga to przyznania, że wszelki ból i cierpienie są wynikiem działania obu stron. Miłosierdzie polega na powstrzymaniu się od potoku zjadliwych słów, które szkodzą procesowi pojednania. Łaska, okazywana z miłości, pomija przeszłość i wspiera się nawzajem, szanując i honorując miejsce każdej osoby w życiu.

Jeśli w takiej sytuacji nie potrafisz usiąść z drugą osobą, nie możesz jej kochać. Miłość nie jest miłością, dopóki jej nie udowodnisz. Usiądźcie i udowodnijcie sobie nawzajem, ze się kochacie. Jeśli nie potraficie poradzić sobie z różnicą zdań, nie rozwiniecie się ani jako osoba, ani też w wierze.

Jeśli odcinasz wszystkich, którzy cię kwestionują, stajesz się samotną wyspą, a tego właśnie chce diabeł. Jeśli odcinasz wszystkich, którzy cię kwestionują, nie chronisz siebie, ale wybierasz życie w świecie gniewu, zamętu i zerwanych relacji – co przekłada się na życie twych dzieci

Diabeł próbuje na wiele sposobów zniszczyć rodzinę
Szatan nienawidzi rodzin. Kiedy dorosłe, chrześcijańskie dziecko „dla Boga” zrywa kontakt z rodzicami, jego wiara staje się trucizną. „Toksyczny” to popularne określenie ludzi i struktury wiary, która jest dla nas trująca. Ich wiara często funkcjonuje w ramach systemu religijnego, który pozwala religii (strukturze) kontrolować życie człowieka, a nie Panu. Liderzy takiego systemu – pastorzy, ich współmałżonkowie, starsi i inni manipulują nimi, wymuszając ślepe posłuszeństwo. Często system ten zgadza się z dorosłym dzieckiem, słysząc tylko jedną stronę historii i stając po jego stronie. To często manipulacja, by utrzymać je w owczarni, zatrzymać jego pieniądze, talenty i zasoby w czterech ścianach tego kościoła.

Continue reading

Codzienne rozważania_08.01.2026

W burzę

Greg Laurie
Wieczorem Jezus powiedział do swoich uczniów: „Przeprawmy się na drugą stronę jeziora”. Zabrali więc Jezusa do łodzi i odpłynęli, zostawiając tłumy za sobą (choć inne łodzie podążały za nimi). Wkrótce jednak rozpętała się gwałtowna burza. Wysokie fale wdzierały się do łodzi i zaczęła napełniać się wodą” (Mk 4:35–37).

W Ewangelii Marka 5 znajdujemy ciekawą historię, w której Jezus zaprasza uczniów, z których niektórzy byli doświadczonymi rybakami, do wspólnej podróży łodzią przez Jezioro Galilejskie. Po drodze napotykają gwałtowną burzę. Niektórzy mogliby powiedzieć, że to był zły moment. Wręcz przeciwnie, był to idealny moment.

Okoliczności tej historii nasuwają pytanie: Czy Jezus wiedział, że nadchodzi burza, kiedy powiedział: „Przeprawmy się na drugą stronę jeziora” (Mk 4,35 NLT)? Odpowiedź brzmi: niewątpliwie tak.

Apostoł Paweł napisał: „Chrystus jest widzialnym obrazem Boga niewidzialnego. On istniał przed stworzeniem i jest ponad wszelkim stworzeniem, bo przez Niego Bóg stworzył wszystko, co jest w niebiosach i na ziemi. On uczynił to, co widzialne, i to, co niewidzialne – trony, królestwa, zwierzchności i władze w świecie niewidzialnym. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone” (Kol 1:15–16). Ten, który jest ponad wszelkim stworzeniem, nie potrzebuje prognozy pogody, aby wiedzieć, kiedy nadejdzie burza.
W rzeczywistości jest prawdopodobne, że Jezus zaplanował tę wyprawę ze względu na burzę. Można nawet powiedzieć, że była ona częścią Jego planu dnia. Jezus uczył swoich uczniów, aby wierzyli w to, w co twierdzili, że wierzą.

Nie chcemy bagatelizować tego, czego doświadczali uczniowie, ponieważ była to bardzo silna burza. Kilkoro na pokładzie doświadczyło już wcześniej burz na Jeziorze Galilejskim. Fakt, że ogarnął ich strach, świadczy o gwałtowności burzy. Ewangelia Marka 4:37 mówi, że wysokie fale wdzierały się do łodzi. Zatonięcie wydawało się bardzo realną możliwością.

Continue reading

Codzienne rozważania_07.01.2026

Blisko Niego

Greg Laurie
Później ukazał się w innej postaci dwóm swoim zwolennikom, którzy szli z Jerozolimy do kraju. Pośpieszyli, by opowiedzieć o tym pozostałym, ale nikt im nie uwierzył” (Mk 16:12–13).

Jedną z największych tajemnic Biblii jest to, dlaczego Jezus po zmartwychwstaniu ukazywał się pewnym ludziom, a nie innym. Nie ma żadnych wzmianek o Jego ukazaniu się żydowskim przywódcom religijnym, którzy sprzeciwiali się Mu podczas Jego ziemskiej posługi. Ani arcykapłanowi Kajfaszowi, który zorganizował Jego ukrzyżowanie. Ani rzymskiemu cesarzowi. Wyobraźcie sobie dramat, gdyby ukazał się Piłatowi: „Ej, Piłacie! Pamiętasz mnie? Nie potrafisz powstrzymać dobrego człowieka, prawda?”

Zamiast tego znajdujemy opisy wydarzeń po zmartwychwstaniu, takie jak ta z Ewangelii Marka 16. Jezus ukazał się dwóm uczniom w drodze do Emaus i dołączył do nich w ich podróży do tego kraju. Nie wiemy, kim byli ci uczniowie i nie są już o nich wspominani w Biblii.

Werset 12 mówi nam, że Jezus „ukazał się w innej postaci” (NLT) tej parze. Innymi słowy, szedł incognito. Dwaj wędrowcy nie mieli pojęcia, że ​​szli z Jezusem. Później, gdy opowiadali innym o swoim spotkaniu, „nikt im nie uwierzył” (werset 13 NLT). Być może wynikało to z braku dramatyzmu i widowiskowości w ich historii. Myśl o Panu chodzącym incognito jest pozbawiona siły wyrazu.

Continue reading