Author Archives: pzaremba

Jak Jeszua stał się Jezusem i dlaczego jest to w porządku

Hebrajski, historia i Izrael – tygodnik

Jezus czy Jeszua?
Jak Jeszua stał się Jezusem i dlaczego jest to w porządku

Tuvia Pollack
12 lipca 2026 r.

W 2019 roku napisałem artykuł na temat tego, czy powinniśmy mówić Jezus, Jeszua, czy Jahszua, i czy ma to znaczenie. Artykuł ten obiegł internet, został ponownie opublikowany i przetłumaczony na kilka języków. Z perspektywy czasu nadal zgadzam się z wnioskiem, ale dziś wyjaśniłbym go nieco inaczej. Oto więc nowa wersja.

Piszę z Jerozolimy dla chrześcijan, którzy chcą zetknąć się z Pismem Świętym w jego oryginalnym, żydowskim kontekście. Dla tych, którzy wiedzą, że pod powierzchnią kryje się coś więcej.

Kiedy byłem młody i niedawno przeprowadziłem się do Izraela, a mój hebrajski był bardzo podstawowy, śpiewaliśmy pieśń uwielbienia w naszym mesjańskim zgromadzeniu, która przyprawiała mnie o dreszcze. Ponieważ cała pieśń była uwielbieniem dla… „tego pustego”. To było słowo w języku hebrajskim, którego nigdy wcześniej nie słyszałem. Nie wiedziałem, co ono oznacza. Założyłem, że prawdopodobnie jest to imię Boga lub coś w tym rodzaju, ale niewiedza, co to znaczy, sprawiła, że ​​poczułem się nieswojo i czułem się, jakbym czcił nieznanego boga, a może bożka. Co to było za „to coś”, które czciłem, śpiewając to? Później dowiedziałem się, że nieznane mi słowo „Seh” oznacza baranka. Była to pieśń uwielbienia dla „Baranka”, a pieśń została nawet utworzona z bezpośrednich cytatów z Księgi Objawienia.

Wyobrażam sobie, że wielu chrześcijan czuje się tak jak ja tamtego dnia, słysząc, jak ludzie oddają cześć Jeszui. To wydaje się niewłaściwe, jakby to był ktoś inny. Ale prawda jest taka, że ​​Jeszua to po prostu sposób, w jaki nazywamy Jezusa w języku hebrajskim, i jest to równie naturalne, jak mówienie do niego „Haj-suos” po hiszpańsku.

Wyobraź sobie, że masz na imię Peter i planujesz podróż do Portoryko. Czy zarezerwowałbyś bilet lotniczy i pokój hotelowy pod imieniem Pedro? Oczywiście, że nie. To niedorzeczne. Gdybyś musiał tak „przetłumaczyć” swoje imię, musiałbyś przedstawić się jako Pierre we Francji, Petros w Grecji, a Pekka w Finlandii. Nikt tego nie robi.
Już więcej nie.

W dzisiejszym międzynarodowym świecie nie wyobrażamy sobie systemu, w którym imiona i nazwiska musiałyby być tłumaczone w ten sposób. Nasze imiona są, jakie są, i nosimy je ze sobą, gdziekolwiek się udajemy. Ale jeszcze niedawno tłumaczenie było powszechnym zwyczajem. Mój dziadek miał na imię Heinrich, a kiedy w 1939 roku przyjechał z Niemiec do Szwecji, początkowo zarejestrowano go jako Henrik. Była to szwedyfikacja jego niemieckiego imienia. Wielu Amerykanów prawdopodobnie ma historie o tym, jak imiona ich przodków również zostały zamerykanizowane, gdy przybyli do USA. To był inny świat.

Continue reading

Codzienne rozważania_31.08.2026

Bardziej zajęty nie zawsze znaczy lepszy
Greg Laurie
Przyszła do Jezusa i powiedziała: „Panie, czy nie wydaje Ci się niesprawiedliwe, że moja siostra siedzi tu, podczas gdy ja wykonuję całą pracę? Powiedz jej, żeby przyszła i mi pomogła”. Ale Pan rzekł do niej: „Moja droga Marto, martwisz się i denerwujesz z powodu tych wszystkich szczegółów! Jest tylko jedna rzecz, o którą warto się martwić. Maria to odkryła i nie będzie jej to odebrane”” (Łk 10:40–42).

W naszej zabieganej kulturze, gdzie urządzenia komunikacyjne, media społecznościowe i niezliczone inne rozpraszacze nieustannie domagają się naszej uwagi, jedną z najtrudniejszych rzeczy jest zatrzymanie się w bezruchu. Uciszenie hałasu i skupienie się na cichej kontemplacji. Nawiązanie kontaktu z Bogiem sam na sam, mówienie do Niego i słuchanie Go bez żadnych przeszkód. Jednak jeśli Pismo Święte czegoś nas uczy, to tego, że bezruch przynosi niesamowite rezultaty. W tym tygodniu skupimy się na rozważaniach nad tym, co to znaczy być bez ruchu przed Bogiem.

Przyjrzyjmy się jednemu z najbardziej znanych przykładów bezruchu w całym Piśmie Świętym. Kiedy Pan chodził po ziemi, nie miał miejsca, które mógłby nazwać domem. Sam Jezus powiedział: „Lisy mają nory, a ptaki gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć” (Ewangelia Mateusza 8:20). Podróżował niemal nieustannie. Podczas swoich podróży znalazł jednak coś, co Mu się spodobało w domu w Betanii, gdzie pewien człowiek imieniem Łazarz mieszkał ze swoimi dwiema siostrami, Marią i Martą. Może Marta była świetną kucharką. Może byli wspaniałymi gospodarzami.

Wiemy na pewno, że Maria i Marta bardzo się od siebie różniły. Maria była raczej typem cichym i zamyślonym. Marta natomiast była typem asertywnym, który chwyta byka za rogi.

Pewnego dnia Jezus przyszedł do ich domu. Marta pomyślała, że ​​dobrym pomysłem będzie przygotowanie Mu posiłku. Poszła do kuchni i zaczęła pracować. Tymczasem Maria pomyślała, że ​​to będzie świetna okazja, by usiąść u stóp Jezusa i posłuchać, co ma do powiedzenia. Podczas gdy Maria siedziała, chłonąc wszystko, Marta gorączkowo pracowała w kuchni, coraz bardziej sfrustrowana, ponieważ Maria jej nie pomagała. W końcu Marta nie mogła się dłużej powstrzymać. Wyszła z kuchni, spojrzała na Marię i Jezusa i powiedziała: „Panie, czy nie wydaje ci się niesprawiedliwe, że moja siostra siedzi tutaj, podczas gdy ja wykonuję całą pracę? Powiedz jej, żeby przyszła i mi pomogła” (Łk 10,40 NLT).

Jezus odpowiedział tymi słowami: „Moja droga Marto, martwisz się i niepokoisz o wszystkie te szczegóły! Jest tylko jedna rzecz, o którą warto się martwić: Maria ją odkryła i nie będzie jej to odebrane” (wersety 41–42 NLT).

Nasza kultura chce, abyśmy wierzyli, że im więcej zajęć, tym lepiej. Ale odpowiedź Jezusa udzielona Marcie jasno pokazuje, że nie zawsze tak jest. Jeśli pochłonie nas pragnienie „osiągnięcia czegoś”, ryzykujemy, że zamiast uwielbienia będziemy ofiarowywać aktywność, zamiast czcić Boga, zamiast pocić się i zamiast inspiracji – pocić się. Jest czas na siedzenie i czas na ruch.

Pytanie do przemyślenia: Skąd wiesz, że nadszedł czas, aby usiąść, tak jak Maria?

Hagar, historia Bożej niewiasty

Jak egipska niewolnica, zauważona przez JHWH, stała się matką potężnego narodu.

Oryg.: TUTAJ

Dr Eli Lizorkin-Girzhel

Zapraszamy do udzielenia wsparcia Tutaj.

Historia zaczyna się od Saraj, żony Abrama, która od dawna cierpiała z powodu niepłodności. Księga Rodzaju opisuje ją wcześniej jako 'aqarah (עֲקָרָה), „bezpłodną” (Rdz 11:30). W starożytnym świecie, gdzie posiadanie dzieci było ściśle związane z ciągłością rodziny, dziedziczeniem i pozycją społeczną, stan Saraj miał ogromny ciężar emocjonalny, zwłaszcza w świetle obietnicy Boga, że ​​Abram stanie się ojcem wielkiego narodu.

Po latach oczekiwania Saraj zaproponowała rozwiązanie kulturowo rozpoznawalne, ale emocjonalnie niebezpieczne. Oddała swoją egipską niewolnicę, Hagar, Abramowi, aby urodziło mu się dziecko (Rdz 16,1–3). Księga Rodzaju w sposób uderzający stwierdza, że ​​Saraj dała Hagar Abramowi -liszy (לְאִשָּׁה), „za żonę”, mimo że Hagar nadal zajmowała podrzędną pozycję niewolnicy Saraj.

Hagar zaszła w ciążę, a kruchy związek szybko się rozpadł. W tekście czytamy, że Saraj „stała się jasna w jej oczach” (Rdz 16,4), co oznacza, że ​​Hagar zaczęła traktować swoją panią z mniejszym szacunkiem. Być może ciąża dała Hagar nowe poczucie pozycji w domu. Niezależnie od dokładnej dynamiki, Saraj zareagowała szorstko.

Księga Rodzaju mówi: vatte’anneha Saraj (וַתְּעַנֶּהָ שָׂרַי), „Saraj ją gnębiła” lub „źle ją traktowała” (Rdz 16:6). To sformułowanie jest ważne. Hebrajski rdzeń ענה jest później wielokrotnie używany do opisu ucisku Izraela w Egipcie. Tutaj schemat jest odwrócony: Egipcjanka jest gnębiona w hebrajskim domu. Hagar robi wtedy to, co później uczyni Izrael. Ucieka.

Pierwsze spotkanie z Bogiem
Ucieczka Hagar na pustynię zapoczątkowuje jedno z najbardziej niezwykłych spotkań w Księdze Rodzaju. Przy źródle w drodze do Szur anioł Pański odnalazł ją i zapytał:

Hagar, niewolnico Saraj, skąd przyszłaś i dokąd idziesz?” (Rdz 16:7–8).

Hagar zostaje nazwana. Jest widziana. Zostaje zaproszona do przemówienia.

Anioł każe jej wrócić do Saraj i poddać się jej (הִתְעַנִּי), czyli „poddać się” lub „ukorzyć się” pod jej ręką (Rdz 16,9). Czasownik pochodzi z tego samego rdzenia, ענה, którego użyto chwilę wcześniej w odniesieniu do złego traktowania jej przez Saraj. Powtórzenie jest niewygodne, ale poleceniu towarzyszy niezwykła obietnica.

Rozmnożę twoje potomstwo tak bardzo, że nie będzie można go policzyć” (Rdz 16,10).

Continue reading

Izrael – w co wierzyć_część 3

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
W ubiegłym tygodniu zobaczyliśmy, że Pan zrealizował swój plan w pełni. Pragnął mieć królestwo kapłanów, przez które poznanie Boga będzie rozprzestrzeniać się pośród narodów, i osiągnął ten cel. Dziś posiada taki naród we wszystkich, którzy uwierzyli w Jezusa. To oni zostali powołani do niesienia poznania Boga wszystkim narodom. Stało się to za pośrednictwem Izraela, mimo że Izrael odrzucił Jezusa. Czy możemy kochać Izrael z tego powodu, że to właśnie przez ten naród otrzymaliśmy Jezusa, który uczynił nas królestwem kapłanów dla Ojca? Czyż nie jest to przywilej i przejaw Bożej łaski, za które warto kochać Izrael?

Kiedy byłem dzieckiem…

Mieliśmy letni domek w północnym Michigan, nad jeziorem Burt Lake. Uwielbiałem to miejsce. Domek nadawał się tylko do użytku latem, ponieważ nie był ocieplony. Gdy tylko kończył się rok szkolny, jechaliśmy z naszego domu z północno-środkowej Indiany dwanaście godzin, aby spędzić nad jeziorem dwa miesiące. Łodzią przepływaliśmy przez jezioro do miasteczka Indian River, cumowaliśmy przy moście i szliśmy do restauracji na śniadanie. To właśnie tam, gdy miałem około ośmiu lat, ojciec nauczył mnie żeglować. Później pozwalał mi przez wiele godzin samodzielnie pływać małą żaglówką.

Kiedy jednak miałem dziesięć lat, ojciec sprzedał domek. Zraniło mnie to a nawet rozgniewało, ze nie porozmawialiśmy o tym wcześniej w ramach rodziny. Nikt nie zapytał nas, dzieci, co o tym myślimy. Po prostu pewnego dnia domku już nie było. Lato, na które tak bardzo czekałem, nigdy już nie nadeszło. A jednak nadal kochałem mojego ojca. Byłem zraniony i zły, że sprzedał domek bez żadnego uprzedzenia, ale wciąż go kochałem.

Podobnie jest z Izraelem. Czy chrześcijanin może kochać Izrael, nawet jeśli robią oni rzeczy, których nie akceptujemy lub wręcz nie znosimy? Czy życzliwy stosunek do tego narodu oznacza ślepą akceptację jego polityki i sposobu jej prowadzenia? Oczywiście, że nie. Jednak ludzie nienawidzący Izraela bardzo często oskarżają tych, którzy go kochają, o bezkrytyczne popieranie wszystkiego, co robi państwo Izrael.

Kiedy zastanawiamy się nad naszym stosunkiem do współczesnego Izraela, musimy pamiętać, że historyczny Izrael miał i nadal ma Boży cel do wypełnienia – cel, który obejmuje również wszystkich wierzących w Jezusa. Na początku wspomniałem, że nie zgadzamy się ze wszystkimi we wszystkim, a mimo to pozostajemy z nimi we wspólnocie. Nadal pracujemy dla tego samego pracodawcy, pozostajemy przyjaciółmi, należymy do tego samego kościoła, pozostajemy w małżeństwie czy utrzymujemy więzi rodzinne. Tak samo można kochać duchowy Izrael, nie zgadzając się z każdą decyzją polityczną współczesnego państwa.

Wszczepieni – odpowiedź Pawła na problem „nienawiści do Izraela” w jego czasach: Ef 2:11–18 „Przeto pamiętajcie o tym, że wy, niegdyś poganie w ciele, nazywani nieobrzezanymi przez tych, których nazywają obrzezanymi na skutek obrzezki, dokonanej ręką na ciele, byliście w tym czasie bez Chrystusa, dalecy od społeczności izraelskiej i obcy przymierzom, zawierającym obietnicę, nie mający nadziei i bez Boga na świecie. Ale teraz wy, którzy niegdyś byliście dalecy, staliście się w Chrystusie Jezusie bliscy przez krew Chrystusową”.

„Albowiem On jest pokojem naszym, On sprawił, że z dwojga jedność powstała, i zburzył w ciele swoim stojącą pośrodku przegrodę z muru nieprzyjaźni, On zniósł zakon przykazań i przepisów, aby czyniąc pokój, stworzyć w sobie samym z dwóch jednego nowego człowieka, i pojednać obydwóch z Bogiem w jednym ciele przez krzyż, zniweczywszy na nim nieprzyjaźń. I przyszedłszy, zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy są blisko. Albowiem przez niego mamy dostęp do Ojca, jedni i drudzy w jednym Duchu”.

Widzimy więc, że nienawidzić Izraela oznacza w pewnym sensie nienawidzić samego siebie, ponieważ Jezus przez swoją krew uczynił Żydów i pogan jednym. Pamiętajmy, że za czasów Pawła to niewierzący Żydzi podążali za nim, wzniecając zamieszki i prześladowania. Mimo to Paweł napisał, że dzięki Chrystusowi został ustanowiony pokój między obiema grupami, choć niewierzący Żydzi tego nie uznawali, ponieważ odrzucili Jezusa.

Kochaj Izrael ze względu na resztkę.

W Rz 11:1–4 Paweł opisuje dokładnie problem, o którym mówimy. Skoro zabijali proroków Bożych i prześladowali Kościół, jak można ich kochać? Odpowiada na to w wersecie 5: „Podobnie i obecnie pozostała resztka według wyboru łaski”.

Mówi tym samym: Kochaj Izraelitów – Żydów – którzy przyszli do Pana, ponieważ to oni stanowią ową resztkę wierzących pośród judaizmu, która istnieje aż do dziś. Następnie przedstawia tę samą prawdę innym obrazem w Rz 11:17–20, gdzie opisuje wierzących spośród pogan jako dziką gałązkę oliwną wszczepioną w drzewo judaizmu:

„Jeśli zaś niektóre z gałęzi zostały odłamane, a ty, będąc gałązką z dzikiego drzewa oliwnego, zostałeś na ich miejsce wszczepiony i stałeś się uczestnikiem korzenia i tłuszczu oliwnego, to nie wynoś się nad gałęzie; a jeśli się chełpisz, to pamiętaj, że nie ty dźwigasz korzeń, lecz korzeń ciebie. Powiesz tedy: Odłamane zostały gałęzie, abym ja był wszczepiony. Słusznie! Odłamane zostały z powodu niewiary, ty zaś trwasz dzięki wierze; wzbijaj się w pychę, ale się strzeż”.

Paweł pisał do Kościoła w Rzymie, składającego się zarówno z Żydów, jak i pogan. Musieli nauczyć się żyć razem w miłości Chrystusa i właściwie patrzeć na siebie nawzajem. Następnie, w wersetach 25–26, daje nadzieję dotyczącą przyszłości Izraela jako narodu:

„A żebyście nie mieli zbyt wysokiego o sobie mniemania, chcę wam, bracia, odsłonić tę tajemnicę: zatwardziałość przyszła na część Izraela aż do czasu, gdy poganie w pełni wejdą, I w ten sposób będzie zbawiony cały Izrael, jak napisano: Przyjdzie z Syjonu wybawiciel i odwróci bezbożność od Jakuba”.

Przyszłość Izraela obejmuje uznanie Jezusa za Mesjasza. Możemy kochać tę przyszłość, nawet jeśli nie zgadzamy się ze wszystkimi decyzjami współczesnego państwa. Właśnie tego Paweł nauczał.

Ponadto w Ga 4:21–31, odpowiadając Galatom, którzy zastanawiali się, w jakim stopniu poganin wierzący w żydowskiego Mesjasza powinien przyjmować żydowskie zwyczaje, Paweł pisze, że niebiańska Jerozolima jest matką nas wszystkich. Mówi, że obecny Izrael jest Izraelem według ciała, który prześladował syna obietnicy. Ktoś zmagający się z oceną współczesnego Izraela może powiedzieć, że jest on „według ciała”, ponieważ nie uznaje Jezusa za Mesjasza. Jednak niebiańska Jerozolima jest ojczyzną wszystkich wierzących w Jezusa – zarówno Żydów, jak i pogan – ponieważ Chrystus, przez swoją krew, uczynił z obu grup jedno.

Kochajmy więc resztkę wierzących spośród Żydów. Kochajmy odwieczny Boży zamysł. Kochajmy Boży plan dla tego narodu, nawet jeśli nie zgadzamy się z polityką państwa. Jeżeli zmagasz się z nienawiścią wobec Izraela, zastanów się, czy nie warto wzrastać w miłości i zamiast odwiedzać strony internetowe podsycające nienawiść, sięgaj do źródeł mówiących o odwiecznym Bożym planie wobec tego bardzo niedoskonałego narodu oraz jego mieszkańców. Pokochaj Boży plan, pokochaj swojego żydowskiego Mesjasza oraz Jego plan powrotu do Izraela, do Jerozolimy, skąd będzie panował nad całym światem.

Kolejnym razem nowy temat, a do tego czasu – wiele błogosławieństw.

John Fenn

Studia nad hebrajskimi słowami (II)


Odkryj w języku hebrajskim więcej związków między słowami, których nie ma w tłumaczeniu.

Doktor Eliyahu (Eli) Lizorkin-Girzhel

Zapraszamy do udzielenia wsparcia Tutaj.

Hebrajskie słowa często skrywają zaskakujące więzy rodzinne. Pojedynczy rdzeń może łączyć chwałę z ciężarem, świętość z miejscem, współczucie z łonem matki. Te powiązania były oczywiste dla starożytnych czytelników i mogą otworzyć przed nami nowe, głębokie horyzonty.

  1. Kaved / Kavod
    כָּבֵד / כָּבוֹד
    „ciężki” / „honor, chwała”

Czytelnicy, którzy jeszcze nie potrafią czytać po hebrajsku, powinni zwrócić uwagę na podobieństwo: KaVeD i KaVoD .

Oba należą do hebrajskiej rodziny spółgłoskowej כ־ב־ד (KVD), kojarzonej z pojęciem ciężaru lub ciężkości. Daje nam to interesujący wgląd w biblijną ideę kavod , zwykle tłumaczoną jako „chwała” lub „cześć”.

W naszej kulturze czasami myślimy o chwale przede wszystkim jako o jasności i wspaniałości. Idee te z pewnością pojawiają się w Piśmie Świętym, zwłaszcza gdy chwała Boża staje się widoczna. Jednak hebrajskie słowo niesie ze sobą również znaczenie wagi, ważności i czci.

Pomaga nam to zrozumieć przykazanie „czcij” ( kabed ) ojca swego i matkę swoją (Wj 20,12). Przykazanie to nie oznacza jedynie uczucia do nich. Rodziców należy traktować jako osoby ważne, których miejsce w naszym życiu ma znaczenie.

Continue reading

Codzienne rozważania_29.08.2026

Jedne usta, dwoje uszu

Greg Laurie
Panie, strzeż moich ust i strzeż ich” (Ps 141:3).

Mówi się, że Bóg dał nam jedne usta i dwoje uszu nie bez powodu: chce, abyśmy więcej słuchali, a mniej mówili. Pomyśl, jak często wyciągamy pochopne wnioski lub wydajemy osądy w danej sytuacji. Autor Księgi Przysłów ostrzegał: „Pytanie bez wysłuchania prawdy jest hańbą i głupotą” (Księga Przysłów 18:13). Niemniej jednak, gdy słyszymy coś krzywdzącego o innej osobie, naszym pierwszym odruchem jest natychmiastowy wniosek, że jest ona winna zarzucanych jej czynów. I zamiast powiedzieć: „Chodźmy do tej osoby i dowiedzmy się prawdy”, zaczynamy rozpowszechniać tę wiadomość, jakby była faktem.

Dawniej, kiedy szło się do lekarza, kazał on wystawić język. Potem wyciągał szpatułkę i kazał mówić „Aaa”. Dlaczego? Ponieważ język może być wskaźnikiem tego, co dzieje się w twoim wnętrzu. Obserwując twój język, lekarz mógł stwierdzić, co jest nie tak z resztą twojego ciała.
Zasada ta ma również zastosowanie w sensie duchowym. Nasz język – a dokładniej, nasze słowa – są spisem treści naszego życia. To, co mówimy, zdradza, kim lub czym naprawdę jesteśmy.

Continue reading

Od kiedy podbój muzułmański stał się „imigracją”?

Oryg.: TUTAJ

Kiedy podbój muzułmański stał się „imigracją”?
Inwazje, niewolnictwo i dżihad są przedstawiane jako celebracje różnorodności.

Raymond Ibrahim
25 sierpnia 2026 r.

30 lipca ponad 72 000 muzułmanów przybyło z Maroka do Ceuty, zabijając co najmniej 96 osób i zmuszając Włochy do wprowadzenia kontroli granicznych dla osób przybywających z Hiszpanii.

Ale podczas gdy Włochy próbują się bronić, Włosi są wciąż bombardowani zupełnie inną historią o swojej przeszłości: masowe migracje i wielokulturowość, jak im się wmawia, szczególnie ze świata islamskiego, są częścią samej istoty Włoch, a zwłaszcza Sycylii.

Rozważmy artykuł National Geographic zatytułowany „Od kasb do kuskusu — jak Sycylia celebrowała swoją różnorodność na przestrzeni wieków”.

Sycylia, jak nam powiedziano, jest „Bramą Europy”, wyspą, której tożsamość zawsze kształtowali obcokrajowcy: „imigracja nie jest przypisem do historii Sycylii; jest częścią istoty wyspy ukształtowanej przez przybyszów z zewnątrz”.

Istnieje jednak jeden problem z tą narracją: traktuje ona podboje dżihadystyczne jako zwykłe epizody „imigracji”.

Dlatego też, omawiając Mazara del Vallo, gdzie obecnie mieszka największa społeczność arabska we Włoszech, magazyn stwierdza, że ​​współczesna migracja Tunezyjczyków stanowi jedynie „najnowszą falę w historii imigracji z Afryki Północnej, która sięga IX wieku n.e.”.

A jakiego rodzaju „imigracja” miała miejsce w IX wieku?

Jak donosi National Geographic , „armia dowodzona przez Tunezję najechała Sycylię, przekształcając ją w emirat islamski na następne 200 lat”.

Przeczytaj to jeszcze raz, w pełnym kontekście:

Ale ta [współczesna migracja Tunezyjczyków na Sycylię] była jedynie ostatnią falą w historii imigracji z Afryki Północnej, sięgającej IX wieku n.e., kiedy to armia dowodzona przez Tunezję najechała Sycylię, przekształcając ją w emirat islamski na kolejne 200 lat. Wtedy zbudowano kasbę Mazara, którą później splądrowali kolejni władcy chrześcijańscy. Dziś została odrestaurowana i ponownie jest domem dla większości tunezyjskiej ludności.

Continue reading