Jadąc przez Ozark, by spędzić jeden z nielicznych dni na wędkowaniu w moim ulubionym strumieniu pstrągowym, przeczytałem na przykościelnym znaku:
„Szukaj w Słowie Bożym obietnic, które odpowiadają Twoim prośbom,
a potem przypominaj Mu o tym, co obiecał”.
Prawdopodobnie powinienem był skupić się na perspektywie wspaniałego dnia nad strumieniem pstrągowym, ale najwyraźniej nie potrafię zignorować mojej skłonności do czytania tego, co niektórzy mówią o Bogu i Jego Słowie, a potem myślenia: „Hę?”.
Czy naprawdę tak mamy karmić się żywym, ożywiającym Słowem Bożym?
Czy naprawdę mamy decydować o wszystkim, co chcielibyśmy, aby Bóg nam dał, a potem szukać wyrwanych z kontekstu „tekstów dowodowych”, aby uzasadnić nasze prośby?
Czy mądrze jest myśleć o sobie jako o tym, kto powinien przypominać Wszechmogącemu Bogu o tym, co moim zdaniem „obiecał”?
Czy ma On problemy z pamięcią i potrzebuje, abyśmy przypominali Mu o tym, co natchnął ludzi, by napisali w Jego imieniu?
Author Archives: pzaremba
Codzienne rozważania_01.07.2026
Pilne ostrzeżenie
Greg Laurie
„To tym pilniejsze, że wiesz, jak późno jest; czas ucieka. Obudź się, bo nasze zbawienie jest teraz bliżej niż wtedy, gdy uwierzyliśmy. Noc prawie minęła; dzień zbawienia wkrótce nadejdzie. Zdejmij więc swoje ciemne uczynki jak brudne szaty i przywdziej lśniącą zbroję prawego życia” (Rzm 13:11–12).
W tym miesiącu obchodzimy 250. rocznicę powstania naszego narodu. A nasze nabożeństwa w tym miesiącu będą nawiązywać do tej uroczystości. Będą one również nawiązywać do największej potrzeby naszego narodu w ćwierćwieczu naszej historii: potrzeby odrodzenia.
Zacznę od kilku pytań. Przypomnij sobie ostatni raz, kiedy odebrałeś telefon w środku nocy. Czy osoba, z którą rozmawiałeś, zaczęła rozmowę od pytania: „Czy cię obudziłem?”. Jeśli tak, czy miałeś ochotę powiedzieć: „Nie, już nie spałem”?
Czasami, kiedy oglądam telewizję z żoną, wybiera program, który mnie nie interesuje, na przykład jakiś brytyjski program o wypiekach. I wkrótce zasypiam. A kiedy otwieram oczy, widzę, że żona się na mnie gapi. „Spałeś” – mówi. A moim pierwszym odruchem jest: „Nie, nie spałam”, mimo że obudziło mnie moje własne chrapanie.
Codzienne rozważania_30.06.2026
Jeden kierunek
Greg Laurie
„Jest jeden Bóg i jeden Pośrednik, który może pojednać Boga z ludzkością – człowiek Chrystus Jezus. Oddał swoje życie, aby wykupić wolność dla wszystkich” (1Tym 2:5–6).
Jednym z kosztów naśladowania Chrystusa jest brak możliwości przyłączenia się do pozytywnego konsensusu, który głosi: „Wszystkie drogi prowadzą do Boga”. Wierzący nie mają możliwości przytakiwania, gdy ktoś mówi: „Nie ma znaczenia, w co wierzysz, dopóki jesteś szczery w swoich przekonaniach”.
Nie mamy takiej możliwości, ponieważ Biblia jej nie oferuje. Sam Jezus powiedział: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie może przyjść do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (Ewangelia Jana 14,6). Apostoł Paweł napisał: „Jeden jest Bóg, jeden też Pośrednik, który może pojednać Boga z ludźmi – człowiek, Chrystus Jezus, który oddał swoje życie, aby nabyć wolność dla wszystkich” (1 List do Tymoteusza 2,5–6). Te fragmenty nie pozostawiają absolutnie miejsca na inne duchowe twierdzenia czy systemy wierzeń, niezależnie od tego, jak rozpowszechniona staje się idea inkluzywności religijnej.
Nauka, że Jezus Chrystus jest jedyną drogą do Boga, nigdy nie cieszyła się popularnością. Można jednak śmiało powiedzieć, że nigdy nie budziła tak wielkich kontrowersji jak dzisiaj. Jeśli chcesz, żeby ktoś się wkurzył, zacytuj słowa Jezusa z Ewangelii Jana 14,6 lub słowa Pawła z 1 Listu do Tymoteusza 2,5–6. Naklejka z napisem „Współistnieć” na zderzaku samochodu tej osoby samoistnie się zapali.
Pomysł, że miałbyś śmiałość twierdzić, że Jezus jest jedyną drogą, w rzeczywistości oznacza, że inne religie nie są prawdziwe. Tak właśnie działa logika, a ludziom się to nie podoba. Można powiedzieć, że Jezus jest drogą do Boga. Ale kiedy odważysz się powiedzieć, że On jest jedyną drogą, możesz być pewien, że spotkasz się z oporem. Możesz nawet zostać oskarżony o ciasnotę umysłu, a nawet o coś gorszego.
Ale sprowadza się to do tego: jako wierzący musimy mówić to, co mówi Biblia, niezależnie od tego, czy jest to popularne, czy nie. Nie mamy prawa redagować przesłania Biblii. Jesteśmy powołani po prostu do jego przekazywania, bez rozwadniania go i lukrowania, by dopasować go do tego, co odbiorcy chcą usłyszeć.
Postępowanie w inny sposób byłoby podobne do sytuacji, gdyby lekarz odkrył poważny problem zdrowotny pacjenta, ale potem nie chciał powiedzieć, na czym on polega, ponieważ mogłoby to sprawić, że pacjent poczułby się niekomfortowo.
Musimy mówić ludziom prawdę o ich prawdziwym stanie duchowym, który jest grzeszny, a następnie starać się ich zbawić, czyli wskazać im Jezusa Chrystusa jako jedyne rozwiązanie. Jeśli to oznacza, że jesteśmy fałszywie oskarżani o wyłączność lub o inne niedopuszczalne w mediach społecznościowych praktyki, niech tak będzie. Boża prawda jest zbyt ważna, by redagować ją pod kątem treści.
Pytanie do refleksji: Jak pomóc ludziom przezwyciężyć pragnienie bycia inkluzywnym i zrozumieć, że Jezus jest jedyną drogą do Boga i życia wiecznego?
Zgadnij, kto napisał ten niezwykły list?

Frank Viola
29 czerwca 2026 r.
„Nasz syn dobrze sobie radził. Uczęszczał do dobrych szkół i ukończył je z wyróżnieniem. Przez jakiś czas służył też w wojsku. Miał przed sobą obiecującą karierę.
Niestety, dołączył do wschodniej sekty religijnej. Członkowie tej sekty nieustannie go odwiedzają. Dali mu nowych, dziwnych przyjaciół, nowe, dziwne słownictwo i, cóż, on po prostu jest inny.
Większość czasu spędza z członkami tej sekty i uważa ich za swoją nową rodzinę. Jest z nimi bliżej niż z własną krwią.Nieustannie dzielą się swoimi dziwacznymi przekonaniami z każdym, kto zechce ich słuchać. Spędza czas z najgorszymi ludźmi: przestępcami, narkomanami i bezdomnymi.
Sprzedał wiele ze swoich dóbr i żyje bardzo skromnie. Mówi nam, że on i inni wyznawcy jego religii dzielą się swoim majątkiem i dużo rozdają ubogim.
Zerwał związek ze swoją narzeczoną i zakończył wiele przyjaźni, a wszystko z powodu swoich nowych przekonań.
Stracił również ambicję osiągnięcia sukcesu.
Już nie dołącza do nas, by świętować święta. Zmieniły się również jego preferencje rozrywkowe i wyrzekł się religii, w której go wychowaliśmy. Co więcej, nie kocha już swojego kraju tak, jak kiedyś.
Jego nowy sposób życia jest sprzeczny ze wszystkim, czego go nauczyliśmy. Jesteśmy zrozpaczeni. Straciliśmy naszego syna.
Teraz jest nieudacznikiem, wpadł w ręce dziwnego kultu i nie wiemy, co z tym zrobić.
Kto napisał ten list?
Odpowiedź: Listu nie napisał rodzic członka Moona, Hare Kryszna ani członka kultu Bramy Niebios.
Codzienne rozważania_29.06.2026
Jeszcze nie w domu
Greg Laurie
„Ponieważ ten świat nie jest naszym stałym domem, wyczekujemy domu, który dopiero nadejdzie”
(Hbr 13:14).
Słyszałem historię o starym małżeństwie misjonarzy, którzy od lat służyli w Afryce i wracali do domu na emeryturę. Ich zdrowie było w złym stanie i nie mieli emerytury. Okazało się, że tym samym parowcem, którym płynęli, był bardzo znany pasażer, prezydent Teddy Roosevelt, który wracał do domu z polowania. Gdy pasażerowie wysiedli, wokół zebrał się tłum wielbicieli. Wszyscy byli tam, aby powitać prezydenta Stanów Zjednoczonych. Grała orkiestra, a wiwaty tłumu były ogłuszające.
Ale kiedy para misjonarzy zeszła na ląd, nie grała dla nich orkiestra. Nie było oklasków. Nie było nikogo, kto by ich powitał – ani jednej duszy. Zniechęcony mąż ukrył twarz w dłoniach i jęknął: „Boże, nie spodziewałem się orkiestry ani parady, ale ktoś mógł się tym zająć i powitać nas w domu”.
Słysząc to, jego żona spojrzała na niego i rzekła: „Kochanie, jeszcze nie wróciliśmy do domu”.
Codzienne rozważania_26.06.2026
Atakujący giganci
Greg Laurie
Dawid zapytał stojących w pobliżu żołnierzy: „Co otrzyma człowiek za zabicie tego Filistyna i zakończenie jego buntu przeciwko Izraelowi? Kim w ogóle jest ten pogański Filistyn, że wolno mu urągać wojskom Boga żywego?”
—1 Samuela 17:26
Dawid mógł pomyśleć: „To jakiś żart. Ten facet nie może mówić poważnie!”
Dawid był w misji dla swojego ojca, który wysłał go na front, by dostarczył żywność braciom. Po dotarciu na miejsce zastał Goliata wrzeszczącego z doliny, szydzącego z Boga Izraela i bluźniącego swojemu Panu, którego tak bardzo kochał.
Goliat był gigantycznym Filistynem – mierzącym prawie 2,7 metra, potężnym, odzianym w zbroję. Codziennie drwił z Izraelitów, krzycząc coś w stylu: „Zawrę z wami układ. Wyślijcie kogoś do walki. Jeśli on wygra, będziemy waszymi sługami. Ale jeśli ja wygram, wy będziecie naszymi sługami. Ktoś chętny?”
Nikt nie chciał się do niego zbliżać.
Tymczasem stał tam Dawid. Choć Dawid był muzykiem, poetą i człowiekiem o czułym sercu, był też twardy jak skała. Kiedy jego owce były zagrożone, stawiał im czoła. Zabił lwa i niedźwiedzia. Nie bał się. I chciał wiedzieć, dlaczego ktoś nie odpowiada na wyzwanie Goliata.
„Dawid zapytał stojących obok żołnierzy: «Co otrzyma człowiek za zabicie tego Filistyna i położyć kres jego buntowi przeciwko Izraelowi? Kim jest ten pogański Filistyn, że wolno mu urągać wojskom Boga żywego?»” (1 Samuela 17:26).
Dawid nie czuł się zastraszony przez tego olbrzyma, ponieważ patrzył na rzeczy inaczej niż wszyscy inni. Wszyscy inni widzieli w nim olbrzyma i, najwyraźniej, małego Boga. Dawid jednak widział wielkiego Boga. Ten olbrzym nie onieśmielał Dawida tak, jak onieśmielał wszystkich innych. I wiemy, jak ta perspektywa ostatecznie się dla Dawida opłaciła.
Zakon nie został ustanowiony dla sprawiedliwych – część 3
John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Na zakończenie tej serii rozważmy te wersety:
„A żądłem śmierci jest grzech, a mocą grzechu zakon” (1Kor 15:56b).
„Zakon bowiem pociąga za sobą gniew” – (Rz 4:15a).
Jeśli żyjesz w religijnym legalizmie, znasz te prawdy.
Ponieważ prawo nieustannie wskazuje grzech, daje grzechowi siłę, a człowieka prowadzi do gniewu. Albo przynajmniej do jego początków – frustracji, zależnie od tego, jak bardzo ktoś przyjął legalizm. Człowiek jest zły, ponieważ nigdy nie potrafi być wystarczająco dobry dla tego, kto ustanawia zasady. Zły na samego siebie, bo myśli, że coś jest z nim nie tak, skoro nie potrafi sprostać oczekiwanym standardom.
Między legalizmem wzmacniającym grzech a wywoływaniem gniewu człowiek zaczyna popełniać błędy w życiu, a potem złości się nawet na Boga. W rzeczywistości żyjemy w czasach Nowego Testamentu i jeśli Ojciec oraz Jezus są przedstawiani przez starotestamentowe, przestarzałe „opakowanie” legalizmu, człowiek może odrzucić to opakowanie, jednocześnie głęboko pragnąc poznać swojego Ojca i Pana.
Pewien nauczyciel biblijny starego pokolenia zauważył, że kościoły, które najwięcej głosiły przeciw współżyciu przedmałżeńskiemu, miały najwięcej ciężarnych nastolatek. Te, które najgłośniej mówiły o złu alkoholu, miały najwięcej ludzi zmagających się z alkoholizmem. Życie pod religijnym systemem prawa daje grzechowi siłę. Rodzi gniew. Im większa surowość, tym więcej gniewu. Jeśli dziecko dorasta pod bardzo surowym ojcem, który widzi wyłącznie błędy, zacznie robić złe rzeczy, a między ojcem a synem pojawi się gniew. Po latach mogą powiedzieć, że dziecko próbowało zwrócić uwagę rodzica albo zdobyć jego aprobatę. Ale to legalistyczne podejście do wychowania faktycznie wzmacniało jego grzech.
Omówiliśmy już fakt, że prawo nie zostało dane dla sprawiedliwego człowieka oraz że było wychowawcą prowadzącym nas do Chrystusa. W kontekście Pawła wychowawca był mistrzem w swoim fachu – dziś powiedzielibyśmy: mistrzowski stolarz, mechanik, elektryk czy hydraulik. Uczeń pozostawał pod opieką mistrza i uczył się zawodu. Takiej analogii używa tutaj Paweł. Jego myśl w Ga 3 jest taka, że kiedy kończymy naukę jako uczniowie czy praktykanci, nie potrzebujemy już naszego wychowawcy – prawa Mojżeszowego.

