Author Archives: pzaremba

Codzienne rozważania_02.02.2017


1J 5:19
MY WIEMY, ŻE Z BOGA JESTEŚMY, A CAŁY ŚWIAT TKWI W ZŁEM.

Chrześcijanie wiedzą, że należą do Boga, a nie do tego świata. Kolejne znaczące stwierdzenie Jana dotyczy osobistej relacji pomiędzy dziećmi Bożymi a ich Ojcem: My wiemy, że z Boga jesteśmy. Jan podkreśla, że sam Bóg jest źródłem naszego życia. Wszystko co posiadamy, pochodzi w całości od Niego – nasze ciało, umysł i duch. Jest to coś, o czym chrześcijanin wie nie dlatego, że jest zarozumiały, ale dlatego, ze polega na dowodach nowego narodzenia, przejawiających się w jego życiu i postępowaniu. Z zasady więc Boża rodzina oddzielona jest od „reszty świata”. Dzieci Boże żyją inaczej niż otaczające społeczeństwo. To kwestia uznania takiej bądź innej władzy. Świat tkwi w złem, jest zdominowany przez szatana, który terroryzuje go swym autorytetem. Szatan stara się organizować bieg świata w taki sposób, by wyrażał on bunt i nienawiść wobec Boga. Bóg zaś przeciwnie. Prowadzi swe dzieci w oparciu o zasady światłości i miłości, nie są one już zobowiązane do posłuszeństwa temu światu. Musimy też pamiętać, że szatan jest poddanym Bogu stworzeniem, któremu nie uda się ani na krok wykroczyć poza dopuszczone przez Boga granice. Jego ostateczny los jest z góry przesądzony. Dlatego wolność w rozumieniu tego świata jest tak naprawdę niewolą, a oferowana przez szatana niezależność od Boga, która leży u podłoża wielkiego grzechu, okazuje się iluzją. Wszystkie słabości teraźniejszego czasu – alkohol, narkotyki, hazard, seksomania – w rzeczywistości są próbami ucieczki z niewoli grzechu w świat osobistego spełnienia i satysfakcji. Ale to nieokiełznane pragnienia wielu mężczyzn i kobiet żyjących bez Boga potwierdzają jedynie, że te egocentryczne środki osiągnięcia samozadowolenia działają na krótką metę – jak picie słonej wody. Im więcej jej pijesz, tym większe masz pragnienie, tym bardziej pragniesz je zaspokoić. Taki właśnie jest sposób szatana. Juda stwierdza: „Zachowajcie siebie samych w miłości Bożej, oczekując miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ku życiu wiecznemu. Dla jednych, którzy mają wątpliwości, miejcie litość, wyrywając ich z ognia, ratujcie ich; dla drugich miejcie litość połączoną z obawą, mając odrazę nawet do szaty skalanej przez ciało.
Pozdrawiam i życzę Bożego pokoju.

Codzienne rozważania _01.02.2017

1J 5:18.
WIEMY, ŻE ŻADEN, TYCH, KTÓRZY SIĘ Z BOGA NARODZILI, NIE GRZESZY, ALE ŻE TEN, KTÓRY Z BOGA ZOSTAŁ ZRODZONY, STRZEŻE GO I ZŁY NIE MOŻE GO TKNĄĆ.

Chrześcijanie nie trwają w grzechu. Wiemy wystarczająco, aby nie nie dać wiary twierdzeniu, jakoby ten, kto grzeszy, nie był prawdziwie narodzony z Boga. List ten nie obiecuje nam perfekcjonizmu ani też nas do niego nie zachęca. Nie zmusza nas też, byśmy dążyli do osiągnięcia super duchowości czy też poziomu świętości dostępnego dla wybranych. Żaden chrześcijanin nie trwa w grzechu tak, jak to czynił wcześniej, zanim nawrócił się do Chrystusa. Dzieje się tak dlatego, że Ten, który z Boga został zrodzony, strzeże go. Gdyby zwycięstwo nad grzechem zależało od naszej zdolności ustrzeżenia samych siebie przed złem, niewiele mielibyśmy powodów do ufności. To Chrystus jest tym, który strzeże Boże dzieci, tak więc szatan nie może „przyczepić się do nich.” Będzie je co prawda atakował, lecz nie zdobędzie trwałego przyczółka, nie uda się mu też pochwycić ponownie chrześcijan w swe szpony. Kościół strzeżony jest przez odwiecznego Syna, któremu dana jest wszelka moc i który swymi słowami gwarantuje mu całkowite bezpieczeństwo: „I ja daję im (moim owcom) żywot wieczny, i nie giną na wieki i nikt nie może wydrzeć ich z ręki mojej. Ojciec mój, który mi je dał, jest większy nad wszystkich i nikt nie może wydrzeć ich z ręki Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10:28-30). Tak więc, gdy walczymy z grzechem w naszym życiu, czynimy to z ufnością, a nie z rozpaczą. Ten, który nas strzeże, jest silniejszy niż nasz wróg. Jest czujny bardziej niż my i daleko bardziej troszczy się o nas, niż my sami jesteśmy zdolni to czynić. Wiemy, że to prawda, cieszmy się tym i doświadczajmy w naszym życiu radości.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Ojciec wie najlepiej

Chip Brogden

Aby być braćmi i siostrami, musimy uniżyć sami siebie i uznać to, że to nie my jesteśmy Rodzicem w Bożej Rodzinie, a inni nie są naszymi dziećmi. Mamy Jednego Ojca i to On jest odpowiedzialny za korektę, ochronę, dyscyplinę i wskazywanie kierunku Swoim własnym dzieciom.

Pewien brat podzielił się ze mną wielkim objawieniem: Bóg mówił mu i pokazywał różne rzeczy, a celem tego była wyłącznie nauka dla niego. W przeszłości, zawsze przekazywał te lekcji innym braciom i siostrom w postaci słów, napomnień, ustawiając siebie czymś w rodzaju „Policji Ducha Świętego” (to jego słowa), aby upewnić się, że każdy robi to, co on uważał, że powinien robić. Od tamtej pory nauczył się jednak, że większość tych lekcji miało na celu jego własny wzrost i dojrzałość, a nie były przeznaczone dla innych.
To, o czym ten brat mówi jest zilustrowane w epizodzie, w którym brały udział siostry: Maria i Marta. Pouczające jest nie tylko to, co Maria robi, lecz również to, co mówi (Łu 10:40):

Marta zaś krzątała się koło różnej posługi; a przystąpiwszy, rzekła: Panie, czy nie dbasz o to, że siostra moja pozostawiła mnie samą, abym pełniła posługi? Powiedz jej więc, aby mi pomogła.

To, że Marta jest rozproszona nadmiarem służby, mówi nam o religijnym duchu, który tak wielu uniemożliwia prawdziwie zasiąść u stóp Jezusa i słuchać Jego Słowa.

Continue reading

Codzienne rozważania_30.01.2017


1J 5:17
WSZELKA NIEPRAWOŚĆ JEST GRZECHEM; LECZ NIE KAŻDY GRZECH JEST ŚMIERTELNY.

Mówiąc o grzechu śmiertelnym, Jan w 16 wersecie mówi: nie o takim mówię, żeby się modlić. Jan nie zabrania modlitwy, ale nie poleca jej jedynie czy też otwarcie do niej nie zachęca. Przyczyny wynikają z samej natury grzechu. Ma tutaj zatwardziałość serca zwróconego przeciwko Bogu, która, jak przekonał się o tym faraon (2M 10:2), staje się nieodwracalna, gdy już Bóg potwierdzi dokonany przez człowieka wybór śmierci. I znów zgadza się to ze wszystkim, co Jan już napisał o „antychrystach”, którzy wyszli spośród nas, lecz nie byli z nas. Tacy odstępcy, po zakwestionowaniu doktryny zbawienia i porzuceniu społeczności wiernych Bogu ludzi, niezależnie od tego, co kiedyś wyznawali, sami siebie umieścili poza zasięgiem modlitw Kościoła. Tacy ludzie nie mogą być prawdziwymi wierzącymi, niezależnie od tego, co sami na ten temat sądzą, gdyż istotą niewiary jest zaparcie się Chrystusa, którego chrześcijanie uznają jako swego Zbawcę i Pana. Choć dawniej mogli aktywnie angażować się w życie Kościoła, ich odstępstwo ujawnia, że nigdy tak naprawdę do niego nie należeli. Jan zgadza się z wymową Listu do Hebrajczyków 6:4-6, że „jest […] rzeczą niemożliwą, żeby tych, którzy odpadli „powtórnie odnowić i przywieść do pokuty, ponieważ oni sami ponownie krzyżują Syna Bożego i wystawiają Go na urągowisko„. Dlatego Jan nie zachęca do modlitwy o takich ludzi.
Pozdrawiam i życzę dnia pełnego Bożej miłości.

Czemu moim głównym celem nie jest „po śmierci iść do nieba”.

Wes McAdams

25.01. 2017

Cały czas słyszę do ludzi, że ich głównym celem jest iść po śmierci do nieba. Tak naprawdę to jestem zupełnie pewien tego, że sam mówiłem kiedyś takie rzeczy. Zawsze wydawało mi się, że jest to największy cel, jaki można mieć, ale zmieniłem zdanie. Im więcej myślę o tym zwrocie, a szczególnie o kontekście w jakim jest on zazwyczaj używany, tym bardziej myślę, że raczej wskazuje to na niezrozumienie. Oto kilka myśli, na temat nieba, jako naszego głównego życiowego celu.

Dostanie się do Nieba

Co tak dokładnie mamy na myśli, gdy mówimy, że naszym celem jest dostać się do nieba? Czyż nie jest tak, że mając jakiś cel, mamy pewną nadzieję na osiągnięcie tego celu? Jeśli powiem wam, że chcę stracić 7kg wagi to możecie zapytać: „Jak chcesz osiągnąć ten cel?”, na co ja odpowiem wyliczając wszystkie właściwe zachowania, które zamierzam podjąć, aby osiągnąć mój cel. Niestety, ale wielu myśli w ten sposób o pójściu do nieba.

Zazwyczaj myślimy wtedy o tych wszystkich naszych dobrych zachowaniach jako wysiłku prowadzącym nas do osobistej dobroci, która zaprowadzi nas do nieba. Co więcej, powoduje to, że wielu z nas nieustannie boi się z powodu naszych niedoskonałości, tego, że nie jesteśmy na tyle dobrzy. Niektórzy starają się wykonać jakieś minimum, podczas gdy inni chcą zrobić coś niemożliwego.

Wskazuje to na fakt, że po prostu nie zrozumieliśmy Dobrej Nowiny Jezusa Chrystusa.
Continue reading

Codzienne rozważania_27.01.2017

1J 5:17
WSZELKA NIEPRAWOŚĆ JEST GRZECHEM; LECZ NIE KAŻDY GRZECH JEST ŚMIERTELNY.

Werset 16 wspomniał o bracie popełniającym grzech, lecz nieśmiertelny. Nie ma w nim nic na temat chrześcijanina popełniającego grzech śmiertelny, ale jedynie wzmianka, że taki grzech istnieje. Załóżmy, że jakiś chrześcijanin popadnie w grzech i staje się to jawne dla jego współbraci. Przywilejem i odpowiedzialnością chrześcijanina jest modlitwa za błądzącego brata czy też siostrę – modlitwa zanoszona z ufnością i wiarą, że on czy też ona otrzyma życie i zostanie przywrócony do pełnej społeczności z Bogiem, która jest życiem wiecznym, a którą wszelki grzech niszczy i zaprzepaszcza. Tak więc grzeszący chrześcijanin, którego życie w życie w Chrystusie przechodzi kryzys, choć nie jest martwy czy też nie grzeszy z uporem aż ku śmierci, dzięki Bożej łasce zostanie przywrócony do społeczności z Bogiem poprzez modlitwę Kościoła. Zostanie przekonany przez Ducha Świętego, którego zasmucał czy też gasił, przywiedziony do opamiętania i wiary, a także odnowiony w podążaniu w światłości. Niech będzie to bodźcem dla Kościoła, by z wiarą modlił się o pełne przywrócenie do społeczności wszystkich chrześcijan, którzy zbaczają z drogi czy też „odpadają”. Jest to również ważnym obowiązkiem, gdyż, jak nam o tym przypomina werset 17, wszelka nieprawość jest grzechem. Grzech ma daleko idące konsekwencje, ponieważ niszczy społeczność z Bogiem i braćmi. A jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy. Naszym zadaniem jest rozmawianie z Ojcem poprzez Jego Syna, zawsze jeśli tylko jesteśmy świadomi, że któreś z Jego dzieci popada w grzech. Będziemy to czynić w nadziei, że taki chrześcijanin zostanie przywrócony do społeczności z Bogiem. Tak więc musimy modlić się ze śmiałością i ufnością.
Pozdrawiam i życzę wspaniałego dnia w Bożej obecności.

Codzienne rozważania_26.01.2017


Mt 26:69-70
A PIOTR SIEDZIAŁ ZEWNĄTRZ, NA PODWÓRZU. I PRZYSTĄPIŁA DO NIEGO JEDNA SŁUŻEBNA, MÓWIĄC: I TY BYŁEŚ Z JEZUSEM, GALILEJCZYKIEM. ON ZAŚ ZAPARŁ SIĘ WOBEC WSZYSTKICH I RZEKŁ: NIE WIEM CO MÓWISZ.

Czytamy w tym fragmencie o zaparciu się Piotra. Zwróćmy uwagę na naturę grzechu, którego był winien Piotr. Widzimy człowieka, który przez trzy lata naśladował Chrystusa i wyznał wiarę w Niego i miłość do Niego, człowieka, który otrzymał niezliczone dowody miłosierdzia, pełne miłości zainteresowanie i był traktowany przez Chrystusa jako bliski przyjaciel. Widzimy tego człowieka jak trzy razy wyparł się tego, że zna Jezusa. Nie użyto żadnej groźby, nie wyrządzono żadnego gwałtu, ale to wystarczyło by pokonać wiarę Piotra. Zaparł się przed wszystkimi. zaparł się przysięgając. Jest to obraz upokarzający. Historia ta poucza nas wprost, że najlepsi ze świętych są jedynie ludźmi pełnymi wielu słabości. Człowiek może być nawrócony do Boga, mieć wiarę i miłość wobec Chrystusa, a mimo to zostać pokonanym . To pokazuje nam konieczność pokory, bo jak długo jesteśmy w ciele to znajdujemy się w niebezpieczeństwie. Ciało jest słabe a szatan bardzo aktywny. Nie wolno nam myśleć: „To niemożliwe, żebym upadł”. Ta historia wskazuje także na obowiązek miłosierdzia wobec zagubionych świętych. Nie wolno nam uważać ich za pozbawionych cnót przestępców dlatego że potykają się i błądzą. Pamiętajmy o Piotrze i poprawiajmy ich w duchu łagodności. (Galacjan 6:1).
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.