Author Archives: pzaremba

Tak cieszę się, że jest zmartwychwstanie

Somerville Terry.

Przyjaciele.

Już niemal mamy Halloween! To, co zaczęło się jako „Święty Wieczór” przed „Dniem Wszystkich Świętych” zostało obrócone całkowicie w pogaństwo, lecz pierwotnie chodziło o śmierć i zmartwychwstanie świętych,… nas. Większość chrześcijan nawet nie wie, że naszą nadzieją jest zmartwychwstanie ciał, myślą, że jest to niebo w górze z Jezusem. W tą próżnię weszli „niemartwi” i obecna fascynacja wampirami.

Niebo nie jest „w górze”.

W grece wyraz Niebo oznacza miejsce przebywania Boga i aniołów, i często odnosi się do nieba, lecz wszyscy wiemy, że nawet jeśli sięgamy wysoko to Boga tam nie znajdziemy. (Pierwszy rosyjski kosmonauta szydził z Chrześcijaństwa, mówiąc że nie widział Boga, gdy był w przestrzeni kosmicznej.) Niebo nie jest 'w górze” a nowotestamentowi ludzie nie są głupi. Niebo nie jest sprawą wysokości, lecz chodzi tu bardziej o inny wymiar współistniejący z naszym, lecz nie będący częścią tego stworzenia.  W Biblii wykorzystanie tego słowa wydaje się dotyczyć trzech niebios. Po pierwsze: to fizyczne niebo czy przestrzeń nad nami. Drugie niebo to duchowa rzeczywistość wokół nas i trzecie – to miejsce zamieszkania Boga, Paweł pisze o uniesieniu właśnie tam.

Znałem człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty – czy to w ciele było, nie wiem, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie – został uniesiony w zachwyceniu aż do trzeciego nieba” (2Kor. 2:2)

Niebo jest fizyczne

Paweł mówi, że gdy był w trzecim niebie nie był w stanie powiedzieć czy był w ciele czy nie. Mógł tam być fizycznie. Tak, niebo JEST FIZYCZNE, lecz nie naturalne. Aniołowie mają fizyczne ciała. Jezus ma zmartwychwstałe ciało, a Sam Bóg jest opisywany jako istota posiadająca stopy, plecy, głowę, oczy itp. Niebo nie jest miejscem bezcielesnych duchów! Tak naprawdę niebo jest BARDZIEJ fizyczne niż to stworzenie. To dlatego aniołowie i wzbudzony z martwych Pan mogą tutaj przychodzić fizycznie, a równocześnie nie zważać na nasze fizyczne prawa. Ponieważ niebo jest fizycznie większe, nie możemy go widzieć.

Niebo jest tutaj

Nie powinniśmy myśleć o niebie, jako o jakiejś innej lokalizacji. Jezus powiedział uczniom, że Królestwo Niebios (Boże) przełamuje się, jest z nimi i będzie w nich (Łk. 17:21). Gdy Jezus umarł na krzyżu, niebo przełamało się na ziemię. Zasłona między Bogiem a człowiekiem zostało rozdarta. Niebo i ziemia zaczęły łączyć się, a zakończy się to w Wielkim Dniu Jego powrotu. Sam Jezus jest pierwszym „niebiańskim człowiekiem” i jest Panem obecnie rządzącym a gdy wszystko zostanie stworzone na nowo, i będziemy mieli nowe ciała, jako ostatnia zostanie pokonana śmierć. W międzyczasie, mamy przedsmak nieba na ziemi przez Ducha i przynosimy Królestwo Niebios, którego jesteśmy teraz częścią.

to jest, że Chrystus musi cierpieć, że On jako pierwszy, który powstał z martwych, będzie zwiastował światłość ludowi i poganom” (Dz. 26:23).

A nie tylko ono, lecz i my sami, którzy posiadamy zaczątek Ducha, wzdychamy w sobie, oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego” (Rzm. 8:23)

Fizyczne zmartwychwstanie na Planecie Ziemi

W końcu nadzieją każdego wierzącego jest fizyczne zmartwychwstanie w nowym ciele na nowej ziemi. Dlatego właśnie pokolenia wierzących były chowane w kościelnych ogrodach zwróconych ku wschodowi! Było to świadectwo tego, że pewnego dnia Chrystus pojawi się na wschodzie a oni powstaną, aby spotkać się z Nim w nowych (nie tylko przebudzonych) ciałach. Życie wieczne NIE fruwa wokół nas jak jakiś bezcielesny duch po niebie, lecz jest tutaj na ziemi, jak to Bóg zamierzył. Wszystko, co Bóg stworzył dla nas na ziemi, będzie tutaj, a nawet znacznie więcej.

Rozpaczałem nad tym, jak bardzo tęskniłem do nurkowania z rurką w tropikalnych wodach Bermudów, gdzie kiedyś mieszkałem. Pan przypomniał mi o zmartwychwstaniu i nowej ziemi i przepełniła mnie radość. Łał! Mogę nurkować i łowić ryby, ile tylko chcę i wykonywać coś pożytecznego, wszystko w namaszczeniu Bożym. Nie ma ograniczenia czasowego w zmartwychwstaniu, tak wiele do zrobienia, tak wiele powodów do radości!

I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego. I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi. I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły” (Obj. 21:1-4).

Ostatniego Dnia Niebiosa i ziemia połączą się w cudownym nowym stworzeniu w jedno miejsce zamieszkania Boga z człowiekiem. Będziemy mieli nowe duchowe ciała takie jak Jezus miał po swoim powstaniu z martwych! Uwaga, jest tu mowa o CIELE, rzeczywistym ciele.

Tak też jest ze zmartwychwstaniem. Co się sieje jako skażone, bywa wzbudzone nieskażone; sieje się w niesławie, bywa wzbudzone w chwale; sieje się w słabości, bywa wzbudzone w mocy; sieje się ciało cielesne, bywa wzbudzone ciało duchowe. Jeżeli jest ciało cielesne, to jest także ciało duchowe” (1Kor. 15:42).

Zdecydowanie nastawmy nasze serca na ta nadzieję! Ponieważ wraz ze zmartwychwstaniem Jezusa i zamieszkaniem Ducha Świętego w nas, niebiosa już się przebiły na ziemię, pracujmy nad tym, aby Królestwo Boże było na ziemi takie, jak to jest w niebie. W końcu spędzimy tutaj długi czas!

Wiele błogosławieństw

Terry Somerville

раскрутка

Codzienne rozważania_25.10.10 Upewnij się, że masz przy sobie nóż!

James Ryle

Bo słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny...” (Hbr. 4:12).

Nie wiem czy jesteś w stanie to zweryfikować, lecz wiem, że jest to coś najśmieszniejszego, na co kiedykolwiek trafiłem. Korzystałem z tego przy wielu okazjach, gdy nauczałem na temat wagi takiego poznania Słowa Bożego, aby móc się bronić przeciwko zdradzieckim atakom tego Starego Węża, Diabła.

Korzystajcie z tej pomocnej rady.

Poniżej znajdziecie fragment podręcznika Amerykańskich Rządowych Sił Pokojowych przeznaczony dla ochotników pracujących w amazońskiej dżungli. Jest tam napisane, co należy robić w przypadku ataku anakondy, która jest największym wężem na świecie. Rośnie maksymalnie do rozmiarów 10 metrów i 180 kg wagi. W zasadzie to mówimy tutaj o słupie telefonicznym, który ma bardzo złe zamiary!

A oto co mówi podręcznik.

„Jeśli zostaniesz zaatakowany przez anakondę, nie uciekaj; wąż jest szybszy od ciebie. Połóż się płasko na ziemi. Przyciśnij ręce do boków i nogi blisko siebie. Przyciągnij podbródek. Wąż zbliży się i zacznie trącać twoje ciało i wchodzić na niego. Nie panikuj. Gdy wąż zbada cię, zacznie połykać cię od stóp – zawsze od tego końca, od stóp. Pozwól wężowi połykać stopy i kostki. Nie panikuj. Wąż nie zacznie wsysać cię do środka. Musisz leżeć całkowicie spokojnie. Zajmie to dużo czasu. Gdy wąż dotrze do kolan, pomału, przy jak najmniejszej ilości ruchu, jak tylko to jest możliwe, sięgnij po nóż i łagodnie wsuń go w pysk węża między koniec warg a swoją nogę, po czym nagle rwij nim w górę, odcinając głowę węża”.

(Te dwa ostatnie zdania przykuły moją uwagę.)

  • Musisz mieć przy sobie nóż. Upewnij się, że go masz!
  • Musi być to ostry nóż! Upewnij się, że jest ostry!

Poważnie? Nie wydaje ci się, że to powinno być numerem jeden i dwa na liście! Nie chciałbyś dotrwać do połowy procesu zjadania przez węża tylko po to, aby odkryć, że zapomniałeś ze sobą noża! Nie chcesz również wyjść nieuzbrojony na ten świat pełen pełzających węży i skorpionów, i chmary innych jadowitych stworzeń, śledzących każdy twój ruch i starających się skrzywdzić cię.

Musisz mieć ze sobą nóż (obosieczny miecz Boży), który musi być ostry (gotowy na wszystko, co się pojawi na drodze).

сайт

Codzienne rozważania_24.10.10 Ten tom jest Słowem Boga

James Ryle

Tablice były dziełem Bożym, a pismo było pismem Boga, wyrytym na tablicach” (2Moj. 32:16)

Kilka lat temu kupiliśmy jedną z tych wielkich Rodzinnych Biblii, oprawnych w grawerowaną skórę z tonami dodatków takich jak mapy, wykresy i segregowane studia biblijne. Było tam też miejsce na umieszczenie swego rodowodu: tata i mama, dziadek i babcia, wujki i ciocie, itp. Był to osobisty zakup mający znaleźć się na bardzo widocznym miejscu na naszym stoliku do kawy. Prawdę mówiąc, było to jedyne miejsce, na którym mogła się znaleźć. Żadnym sposobem nie można było jej nosić ze sobą, jeśli nie miało się przy sobie jaka. Całość mierzyła 35.5 x 25,4cm i miała co najmniej 10cm grubości.  Poza oczywistymi korzyściami płynącymi z czytania Słowa, jest w tej starej Biblii takie miejsce, które cenię sobie w szczególny sposób. W treściwy sposób podsumowuje pełnię mocy i autorytetu Biblii w życiu i sprawach ludzkości.

Oto, co jest napisane:

W tej Księdze zawarta jest myśl Boga, stan człowieka, droga zbawienia, los grzeszników i szczęście wierzących. Jej doktryny są święte, jej nakazy obowiązują, historie są prawdziwe a decyzje niezmienne. Czytaj, aby być mądrym, wierz, aby być zbawionym, wprowadzaj w czyn, aby być świętym.  Jest w niej światło, aby kierować tobą, pożywienie, aby cię wzmacniać, pociecha, aby cię rozweselić. Jest to mapa podróżnika, sprzęt pielgrzyma, kompas pilota, miecz żołnierza i chrześcijański patent. Tutaj Raj jest odnowiony, Niebo otwarte, a bramy piekieł ujawnione.  Chrystus jest Głównym Tematem, nasze dobro jest celem, a Chwała Boże ostatecznym końcem. Powinna napełniać pamięć, rządzić sercem, prowadzić stopy. Czytaj powoli, często i z modlitwą. Jest to kopalnia bogactwa, raj chwały i rzeka przyjemności.  Została ci dana w czasie życia, zostanie otwarta na sądzie i zostanie w pamięci na zawsze. Wymaga najwyższej odpowiedzialności, odpłaca największą pracą i potępia wszystkich, którzy bagatelizują jej świętą zawartość.

Ten tom jest Słowem BOGA.

продвижение

Kobieta szuka tożsamości ojca, anonimowego dawcy spermy

Patrick B. Craine

VANCOUVER, British Columbia, 26 października 2010 (LifeSiteNews.com) – W przypadku ukazującym bolesne konsekwencje na jakie napotykają dzieci poczęte przez sztuczne zapłodnienie, kobieta z Brytyjskiej Kolumbii dochodzi na drodze sądowej tożsamości swego ojca, anonimowego dawcy spermy.

„Tak naprawdę chodzi o to, aby szersza społeczność uznała to, że my mamy prawa i potrzeby. – powiedziała Olivia Pratten, lat 28, w wywiadzie dla Globe and Mail. – Ponieważ odkąd ta praktyka trwa już tak długi czas, dziecko było ostatnią osobą, o której w ogóle myślano”.

Kanadyjski dziennikarka, która zaczęła swój prawny bój dwa lata temu, chce, aby do adopcyjnego prawa Brytyjskiej Kolumbii (B.C. Adoption Act) wprowadzono poprawki, które nałożą na lekarzy obowiązek prowadzenia stałych rejestrów dawców spermy i jajeczek, tak aby ich dzieci miały do nich dostęp po skończeniu 19 lat.

Prawnik pani Pratten, Joseph Arvay, dowodził w poniedziałek przed Sądem Najwyższym Brytyjskiej Kolumbii, że jego klientka ma „fundamentalne” prawo znać tożsamość swego biologicznego ojca. Powiedział, że pani Pratten, jak i tysiącom innych poczętych przez anonimowych dawców, powinno dać się to samo prawo, co dzieciom adoptowanym.

Według informacji podanych przez „Postmedia”, Arvay powiedział, że obecny system traktuje jego klientkę jako „obywatelkę drugiej klasy” i okazuje prowincjonalne „hurtowe zaniechanie” równości. Władze prowincji chciały uznać sprawę Pratten za sporną, ponieważ lekarz rodzinny matki twierdzi, że zniszczył jej dokumentacje lata temu, lecz Sąd Naczelny nie zgodził się z tą decyzją w tym miesiącu.

Gwen Landolt, krajowa prezydent organizacji REAL Women Canada, powiedziała, że ten przypadek ilustruje jak ważne jest, aby ciąża była wynikiem związku miłości matki i ojca. „Dziecko ma wszelkie prawa, jak głosi Deklaracja Praw Dziecka, znać swoją przeszłość, przodków i skąd pochodzi” – powiedziała. – Dziecko potrzebuje matki i ojca, i musi wiedzieć, kim jest”. Landolt zauważyła, że właśnie dlatego prawa adopcji zmieniają się w takich prowincjach jak B.C. i Ontario, aby udostępnić informację o biologicznych rodzicach adoptowanym dzieciom.

„Oczywiście, w przypadku adopcji różnica polega na tym, że zachodzi trudna sytuacja z obojgiem rodziców, zatem podejmuje się starania o umieszczenie dziecka w lepszym środowisku, gdzie ma ono oboje rodziców. – wyjaśniła. – Lecz tutaj, wraz z nową technologią medyczną, stwarzamy dziecko w beznadziejnej sytuacji. Nie staramy się polepszyć jego trudnej sytuacji, lecz tak naprawdę stwarzamy trudną sytuację, – mówi dalej. – Dziecko powinno być stworzone w relacji małżeństwa między kobietą i mężczyzną, ponieważ dzieci nie są przedmiotami, nie są dobytkiem. Są to ludzkie istoty, którym należy się godność i szacunek”.

Tego rodzaju rozprawa, która, jak się mówi, odbywa się po raz pierwszy w Płn. Ameryce, ma trwać około tygodnia.

– – – – – –

Artykuły o podobnej treści:

Dziecie dawcy nasienia zabierają głos

Odważny nowy świat nie zważa na prawa dzieci

Artykuły o podobnej treści:

Dziecie dawcy nasienia zabierają głos

Kobieta szuka tożsamości ojca, anonimowego dawcy spermy

30 lesbijek zostało zapłodnionych nasieniem jednego dawcy

 сайт

Codzienne rozważania_23.10.10 Człowiek, który stał się przyjacielem Boga

James Ryle

I wypełniło się Pismo, które mówi: I uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało ku usprawiedliwieniu, i nazwany został przyjacielem Boga„(Jk. 2:23).

Jego historia zaczyna się od pewnego szeptu, jakiegoś dnia. Pewnej nocy, gdy stał w pobliżu zagajnika drzew morwowych z grupą przyjaciół, nagle dmuchnął jakiś dziwny wietrzyk znikąd i zaszeleścił nieco liśćmi. Niektórzy mówią, że to właśnie to było , po prostu dziwny wiatr, lecz on usłyszał Głos. Wyraz jego twarze nie pozostał niezauważony przez innych, ponieważ wyglądał jakby było duchem. Nie, nie zobaczył nikogo, tylko usłyszał kogoś, a było to Duch Święty. Głos, łagodny i przyjazny, wezwał go po imieniu: „Abramie”. Znamy go dziś jako Abrahama a Głos, który do niego powiedział znamy jako Boga Abrahama.

Rozumiesz, byli przyjaciółmi.

Ich przyjaźń zaczęła się, gdy Abraham uwierzył. A konkretnie w co Abraham uwierzył? Mówiąc prosto, uwierzył Bogu. Cokolwiek Bóg do niego powiedział, bez względu na to jak niemożliwe się to wydawało czy jak nieprawdopodobnie brzmiało, Abraham wierzył, że Ten, który mówi był prawdomówny i był w stanie wykonać to, co powiedział.

Posłuchaj, jak Paweł ujmuje to w swym Liście do Rzymian:

Abraham wbrew nadziei, żywiąc nadzieję, uwierzył, aby się stać ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co powiedziano: Takie będzie potomstwo twoje. I nie zachwiał się w wierze, choć widział obumarłe ciało swoje, mając około stu lat, oraz obumarłe łono Sary; i nie zwątpił z niedowiarstwa w obietnicę Bożą, lecz wzmocniony wiarą dał chwałę Bogu, mając zupełną pewność, że cokolwiek On obiecał, ma moc i uczynić” (BT).

Gdy wszystko wydawało się beznadziejne, Abraham mimo wszystko uwierzył, decydując się  żyć nie opierając się na tym, co widział, że nie może zrobić, lecz żyć na podstawie tego, co Bóg powiedział, że zrobi. Tak więc został uczyniony ojcem tłumów. Sam Bóg powiedział do niego:”Będziesz miał wielką rodzinę, Abrahamie!” Abraham nie skupił się na swojej własnej impotencji, mówiąc: „To beznadziejne. To stuletnie ciało nigdy nie będzie ojcem dziecka”. Nie przyglądał się również dziesięcioleciom niepłodności Sary i nie zrezygnował. Nie chodził na paluszkach wokół Bożej obietnicy, zadając uważnie i sceptycznie pytania. Włączył się do tej obietnicy i stał się mocny, gotowy dla Boga, pewien, że Bóg uczyni dobro na podstawie tego, co powiedział” (Rzm.:18-21, parafraza The Message).

Jakie szalone, zwariowane, niemożliwe do wykoanani i najbardziej nieprawdopodobne rzeczy Bóg ci obiecał? Teraz to wszystko wydaje się beznadziejne, z pewnością nigdy się nie zdarzy?

Tak, jesteś na samym skraju zostania przyjacielem Boga! Po prostu uwierz!

Człowiek, który stał się przyjacielem Boga

James Ryle

http://truthworks.org/wp-content/uploads/2010/10/abraham-friend-of-God-300×268.jpg

„I wypełniło się Pismo, które mówi: I uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało ku usprawiedliwieniu, i nazwany został przyjacielem Boga”(Jk. 2:23).

Jego historia zaczyna się od pewnego szeptu, jakiegoś dnia. Pewnej nocy, gdy stał w pobliżu zagajnika drzew morwowych z grupą przyjaciół, nagle dmuchnął jakiś dziwny wietrzyk znikąd i zaszeleścił nieco liśćmi. Niektórzy mówią, że to właśnie to było , po prostu dziwny wiatr, lecz on usłyszał Głos. Wyraz jego twarze nie pozostał niezauważony przez innych, ponieważ wyglądał jakby było duchem. Nie, nie zobaczył nikogo, tylko usłyszał kogoś, a było to Duch Święty.

Głos, łagodny i przyjazny, wezwał go po imieniu: „Abramie”. Znamy go dziś jako Abrahama a Głos, który do niego powiedział znamy jako Boga Abrahama.

Rozumiesz, byli przyjaciółmi.

Ich przyjaźń zaczęła się, gdy Abraham uwierzył. A konkretnie w co Abraham uwierzył? Mówiąc prosto, uwierzył Bogu. Cokolwiek Bóg do niego powiedział, bez względu na to jak niemożliwe się to wydawało czy jak nieprawdopodobnie brzmiało, Abraham wierzył, że Ten, który mówi był prawdomówny i był w stanie wykonać to, co powiedział.

Posłuchaj, jak Paweł ujmuje to w swym Liście do Rzymian:

” Abraham wbrew nadziei, żywiąc nadzieję, uwierzył, aby się stać ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co powiedziano: Takie będzie potomstwo twoje. I nie zachwiał się w wierze, choć widział obumarłe ciało swoje, mając około stu lat, oraz obumarłe łono Sary; i nie zwątpił z niedowiarstwa w obietnicę Bożą, lecz wzmocniony wiarą dał chwałę Bogu, mając zupełną pewność, że cokolwiek On obiecał, ma moc i uczynić”

„Gdy wszystko wydawało się beznadziejne, Abraham mimo wszystko uwierzył, decydując się nie żyć na podstawie tego, co widział, że nie może zrobić, lecz żyć na podstawie tego, co Bóg powiedział, że zrobi. Tak więc został uczyniony ojcem tłumów. Sam Bóg powiedział do niego:”Będziesz miał wielką rodzinę, Abrahamie!” Abraham nie skupił się na swojej własnej impotencji, mówiąc: „To beznadziejne. To stuletnie ciało nigdy nie będzie ojcem dziecka”. Nie przyglądał się również dziesięcioleciom niepłodności Sary i nie zrezygnował. Nie chodził na paluszkach wokół Bożej obietnicy, zadając uważnie i sceptycznie pytania. Włączył się do tej obietnicy i stał się mocny, gotowy dla Boga, pewien, że Bóg uczyni dobro na podstawie tego, co powiedział” (Rzm.:18-21, parafraza The Message).

Jakie szalone, zwariowane, niemożliwe do wykoanani i najbardziej nieprawdopodobne rzeczy Bóg ci obiecał? Teraz to wszystko wydaje się beznadziejne, z pewnością nigdy się nie zdarzy?

Tak, jesteś na samym skraju zostania przyjacielem Boga! Po prostu uwierz!

aracer

Codzienne rozważania_22.10.10 Trzy Tawerny

James Ryle

A bracia tamtejsi, gdy o nas usłyszeli, wyszli na nasze spotkanie aż do Forum Appii i do Tres Tabernae (Trzy Tawerny -przyp.tłum.). Gdy Paweł ich ujrzał, podziękował Bogu i nabrał otuchy” (Dz. 28:15).

Jest to wspaniała chwila uchwycona na zawsze słowami Łukasza, autora Dziejów Apostolskich. Jest to szczególna chwila, dla Pawła, dlatego, że zakończyła się jego długa i żmudna walka.

Oto streszczenie tego, przez co Paweł wraz z towarzyszami przeszli.  Najpierw, tłum religijnych fanatyków ruszył na Pawła chcąc go ukamienować na śmierć w Jerozolimie. Mając podwójne, żydowsko-greckie, obywatelstwo odwołał się do rzymskiego żołnierza, aby zapewnił mu bezpieczeństwo w lokalnym więzieniu. Stąd został wysłany najpierw do Festusa, który przekazał go, zgodnie z łańcuchem władzy do Agryppy, który wsadził go na statek i wysłał od Rzymu, aby stanął przed cezarem.

Pomimo tego, że Paweł ostrzegał kapitana przed tym, dostali się pod uderzenie tak silnego sztormu, że wszelka nadzieja zanikła. Statek rozbił się na rafie a pasażerom udało się przedostać na ląd, gdzie Paweł został ugryziony przez jadowitego węża, co cudem przeżył.  W końcu osiągnęli wybrzeża Włoch i skierowali się ku Rzymowi, miastu, które Paweł wielokrotnie starał się odwiedzić już wcześniej, lecz, jak mówi: „przeszkodził mu Szatan”. Teraz jest transportowany do Rzymu jako więzień w łańcuchach.

Właśnie w takim momencie odbywa się opisana scena. Wierzący w Rzymie w jakiś sposób dowiedzieli się, że Paweł jest w drodze i przebyli ponad 70 km  nie tylko po to, aby spotkać się z nim w miejscu zwanym Trzy Tawerny, lecz również odeskortować go do miasta, jakby był odwiedzającym je dygnitarzem.  Gdy Paweł ich zobaczył, dziękował Bogu i był zachęcony. Jedno z tłumaczeń mówi, że „jego duchy podniosły się”.

Przyjacielu, jeśli droga, którą wędrujesz usiana jest kolejnymi ciosami a jednak wiernie naciskasz dalej idąc ku Panu, bądź odważny. Trzy Tawerny są jeszcze przed tobą a ekipa braci przywita cię tam, podnosząc twego ducha i wypełniając serce chwałą.

deeo.ru

Czy Bóg nie chce, abyśmy byli szczęśliwi?

Michael Horton

Czy więc Bóg chce, abyśmy byli biedni, smutni, samotni, generalnie: bez powodzenia w życiu i relacjach? Taki punkt widzenia byłby po prostu mniejszym przeciwieństwem ewangelii powodzenia. Bóg nie jest w jakiś abstrakcyjny sposób zainteresowany zapewnianiem nam bogactwa bądź ubóstwa, powodzenia czy braku pomyślności; Pan ma dla nas znacznie większe plany. Wybrał nas jako Swoje dzieci, współdziedziców całego majątku z Chrystusem. Ma dla nas społeczność wiecznego pokoju, a nie wierzących żyjących ponad ubóstwem; tam gdzie ubogi jest bogaty, nie ma więcej ubóstwa. Nie jest to miejsce, gdzie wierzącym oszczędza się drobnego bólu czy nawet tragicznych informacji o śmierci bliskich czy poważnych ranach na wojnie, lecz miejsce, gdzie nikt nie jest zabijany, ani nawet w ogóle nie walczy, ponieważ grzech, zło, niesprawiedliwość i ucisk już nie istnieją. Mówi się czasami, że Boga nie tyle interesuje nasze szczęście, co nasza świętość. Mimo wszystko, rozważając te kontrasty, zakłada się, że szczęścia nie da się znaleźć nigdzie poza Bożą chwała, która jest skoncentrowaną świętością i takie podejście skutecznie wraca całą naszą uwagę na Boga.

Stworzona przez Boga, na Boży obraz, ludzkość jest stworzeniem, którego przeznaczeniem była świętość. Jako coś więcej niż statyczna moralna jakość czy cecha, ta świętość miała charakteryzować każdą myśl, działanie i pragnienie. Wszystko szło zgodnie z tym planem, dopóki nasi pierwsi rodzice nie uparli się przy tym, aby skierować swoje uczucia na siebie, a nie na Boga i natychmiast stali się nieszczęśliwi: zawstydzeni i winni uciekali przed obecnością najlepszego, co mogło im się przydarzyć.

Zatem problemem nie jest szczęście, lecz to, że nawet nie rozpoznajemy prawdziwego szczęścia, gdy je widzimy. Bardziej niż szczęścia szukamy władzy i kontroli nad naszymi okolicznościami, innymi ludźmi, całym stworzeniem a nawet Bogiem. Rezygnujemy ze szczęścia na rzecz bycia odpowiedzialnym, ponieważ błędnie wierzymy, że to drugie jest urzeczywistnieniem pierwszego.

Jako Amerykanie, a szczególnie Boomersi*) (przepraszam, że kolejny raz czepiam się mojego pokolenia) mamy poważny problem ze zrozumieniem tego, że to, co my nazywamy szczęściem w rzeczywistości jest poczuciem sprawowania kontroli. Nawet jeśli ziębniemy to pociesza nas fakt, że kontrolujemy termostat i możemy to zmienić kiedy tylko zechcemy. Dokonujemy wyborów i jesteśmy odpowiedzialni za coś. Jeśli wpadamy w kłopoty to wszystko da się naprawić odpowiednią kartą kredytową. Zabierz jednak te cenne życiowe podpórki a zrobi się całkiem dramatycznie; tak jakby ktoś odciął tlen głębokościowemu nurkowi. Podobnie haj otyłe dzieci, siedzące na sofie ze swymi Happy Meals i oglądające relacje na temat głodujących dzieci w Sudanie, myślimy, że jesteśmy lepsi. Czy jesteśmy? Oczywiście, w jednym ważnym sensie tak, lecz jeśli chodzi o większy obraz?

Obecnie naszym największym domowym kryzysem wydaje się opiek zdrowotna. Wszyscy, a szczególnie Boomersi, robimy wszystko, aby nie umrzeć bądź nie być dotykanym przez macki nadchodzącej śmierci, które pojawiają się jako nieszczęścia, dyskomfort czy smutek ale w końcu i tak umrzemy. Tak naprawdę nawet teraz umieramy.

Chrystus i Wieczny Żywot naprzeciw twego Najlepszego Życia Teraz: wybór jest jasny. Ostatecznie J. Osteen pozwolił nam zobaczyć jak wyraźnie ten wybór ściąga nam wzrok ku ziemi.

Boża chwała najbardziej manifestuje się w naszym zbawieniu. Boża świętość w najbardziej żywy sposób jest przedstawiona w tym, że On zbawia nieświętych. To, że nie tylko osądza sprawiedliwych, lecz darmo udziela Swej sprawiedliwości niesprawiedliwym, zaprawdę jest zdumiewającym dziełem. Korzyści jakie płyną z tego dla nas wydają się zbyt ważkie, zbyt szokujące, aby je określać słowem „szczęście”, tak jak je zazwyczaj rozumiemy. Chodzi tu o coś większego niż brak niepokoju, rozczarowań czy przeszkód. Jest to pełne posiadania bogactw, o których nawet nie wiemy, że istnieją, budzące się poczucie, że nawet nie wiedzieliśmy o tym, że je mamy. W skrócie, biblijnym słowem określającym to jest 'radość’.

Nie chodzi o to, że Bóg chce, abyśmy mieli powodzenie w codziennym życiu lub go nie mieli, lecz o to, że On ma większy cel, któremu służą nawet chwilowe cierpienia. W tym wszystkim co radosne i co zniechęcające, Bóg pracuje ku naszemu dobru, które jest czymś znacznie większym niż zwykły brak niewygody. Tak naprawdę, Bóg często musi sięgać po skrajności, zabierając nam nasze podpórki po to, aby wyrwać nas z naszej drogi-chwały (czytaj: myślenia, że cokolwiek 'kontrolujemy’), aby dać nam głębsze szczęście zwane radością.

W poszczególnych sytuacjach nie wiemy czy Bóg zaplanował uzdrowienie z raka dla Boba, czy podwyżkę w pracy dla Sue, lecz mamy Bożą publiczną, sprawdzoną i pewną obietnice, że wszyscy, którzy w Chrystusie umierają będą wzbudzeni do życia, które jest znacznie większe niż najbardziej przyjemne okoliczności najbardziej udanego życia teraz. (1Kor. 15:32).

Jeśli tylko w tym życiu pokładamy nadzieję w Chrystusie, jesteśmy ze wszystkich ludzi najbardziej pożałowania godni” (w. 19).

Po przeprowadzeniu obrony zmartwychwstania Chrystusa jako zwiastuna naszego własnego zmartwychwstania, Paweł wyjaśnia dalej dlaczego wyłącznie tak poważne rozwiązanie jak krzyż i zmartwychwstanie Chrystusa mogą rozwiązać głębię problemu.  Nasz przeciwnik dostarcza nam wszystkiego, czego chcemy od życia, lecz chodzi o coś znacznie poważniejszego.  Grzech i śmierć przyszły przez Adama, lecz sprawiedliwość i życie przyszły przez Jezusa Chrystusa, Ostatniego Adama, abyśmy przez wiarę w Chrystusa również zostali wzbudzeni w dniu ostatecznym (wersy 20-28). Śmierć jest karą za złamanie Bożego przymierza, lecz ci, którzy są w Chrystusie są usprawiedliwieni przez Jego sprawiedliwe życie, odkupieńczą śmierć i zwycięskie zmartwychwstanie (wersy 50-56).

Duże znaczenie ma to, że gdy Paweł zwracał się do szczęśliwego zgromadzenie filozofów na sławnym Areopagu w Atenach, Łukasz przekazuje nam, że było tam obecnych wielu epikurejczyków. Filozofia epikurejska utrzymywała, że jeśli jest jakiś Bóg to jest on odległy i powściągliwy. Nie ma nieba ani piekła, czyli „jedzmy i pijmy, cieszmy się, bo jutro pomrzemy” jak mówiło ich motto. Tak więc, bardziej niż gdziekolwiek indziej, moglibyśmy się spodziewać, że apostoł pogan będzie pociągał tą grupę, odwołując się do ich tęsknoty do autonomicznego szczęścia tutaj i teraz. Lecz zamiast pokazywać im w jaki sposób Bóg pasuje do ich wyobrażeń, powiedział im o tym, jak oni pasują do historii Bożego stworzenia, upadku, zmartwychwstania Chrystusa i zbliżającego się sądu (Dz. 17). Chrześcijaństwo nie jest terapią. Albo jest prawdziwe, albo epikurejczycy wygrywają jednym palcem.

C. S. Lewis, autor „Narnii” i chrześcijański apologeta, zauważył kiedyś: „Nie zawsze byłem chrześcijaninem. Nie poszedłem do religii, aby mnie uszczęśliwiła. Zawsze wiedziałem, że butelka Porto załatwi to. Jeśli chcesz, żeby religia cię uszczęśliwiła, bezwzględnie nie polecam chrześcijaństwa”.

Wszystko zależy od czego zaczynamy. Czy od tego co naszym zdaniem jest naszą największą potrzebą, czy też zaczynamy od Boga, w którego obecności odkrywamy potrzeby, o których w ogóle nie wiedzieliśmy.

Jeśli zaczynamy od siebie i tego, co odczuwamy jako potrzeby, to zrobimy miejsce na duchowość towarzyszącą samorealizacji i życiowemu powodzeniu, lecz głównym pytaniem będzie to w jaki sposób możemy usprawiedliwić Boga w świecie tak pozbawionym porządku. Jeśli natomiast zaczniemy od Boga, Jego świętości, prawości i sprawiedliwości oraz miłości, miłosierdzia i łaski, to pojawi się całkowicie inne pytanie: Jak JA, grzesznik, mogę zostać usprawiedliwiony przed tym Bogiem?

Lewis opisując swój własny proces nawrócenia, wyjaśnia: „Byłem raczej przedmiotem niż podmiotem całej tej sprawy, decydowano o mnie. Później cieszyłem się z tego, że taki obrót sprawy został obrany, lecz w tamtej chwili, gdy usłyszałem Boga mówiącego: „Odłóż swoją broń, porozmawiamy….” zdecydowałem posłuchać, lecz tak naprawdę to nie wydaje się, żeby można było zrobić coś przeciwnego” (3).

My sami nie „odłożymy [naszej] broni” dopóki nie porzucimy nawet religii i duchowości jako naszego sposobu na wstąpienie do nieba. Nie wiemy, co jest odpowiednie czy też co jest najważniejsze, gdy Boże słowo zwraca się do nas.

Jak Charles Finney, tak Joel Osteen, jest nie tyle prekursorem, co raczej wyraźnym przykładem szerszego zjawiska. Wydaj się, że nawet w kręgach, które nie aprobują pełnej wersji ewangelii prosperity, nacisk kładziony przez Osteena staje się coraz bardziej typowy.

Tematyczne kazania, skupiające się na rozwoju naszego życia osiąganym przez postępowanie według biblijnych zasad, szybko usuwa zgorszenie krzyża, używając Biblii do uzasadnienia tego, cokolwiek chcemy powiedzieć, zamiast głosić ją jako ci, którzy zostali posłani. W telewizyjnych kazaniach Osteena (a co najmniej w tych, które widziałem) i bestsellerach więcej dowiadujemy się o kaznodziei niż o Bogu. Słyszymy więcej osobistych anegdot niż biblijnego wyjaśnienia, dowiadujemy się o tym, jak Bóg dał mu większy dom, dobre miejsce do parkowania najlepszy stół w restauracji i miejsce w pierwszej klasie. Dla każdego zainteresowanego socjologią rozpieszczonych amerykańskich boomersów, Osteen jest cennym źródłem.

Niemniej jednak, każdy kto chce poznać Boga w Jezusie Chrystusie, jak został objawiony w Świętym Piśmie, dla każdego, kto chce dowiedzieć się jak Bóg zbawia grzeszników, dla każdego kto czuje, że jest coś bardziej pilnego w życiu niż posiadanie go teraz w najlepszy wydaniu, J. Osteen na pewno zawiedzie.

– – – –

Przyp.tłum. (za www.ithink.pl ) :

*) Określenie BabyBoomers pochodzi z języka angielskiego i oznacza grupę społeczną ludzi urodzonych podczas powojennego wyżu demograficznego w latach 1946-1964.

раскрутка сайта