Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Królewskie kapłaństwo_3 – władza/autorytet powszechne kapłaństwo

Crosby_ik
Stephen Crosby

Pierwsze pokolenie apostołów miało do czynienia z wieloma interesującymi wyzwaniami. Zanim pojawił się legalizm i gnostycyzm, mieli do pokonania niewiarygodne zadanie wyjaśnienia zarówno sobie samym jak i innym….”Co się stało?!”. Wzbudzony z martwych Bóg-Człowiek, Pan chwały, który chodził między nimi, wymaga…ach,.. „nieco wyjaśnienia!” Mieli również niezwykle trudne zadanie podjęcia próby wyobrażenia sobie tego w jaki sposób „nowe” przymierze wynika z tego wszystkiego, co do tej pory rozumieli.

Wyobraźmy sobie Lewitę, który uwierzył w Jezusa, widział Go ożywionego z martwych. Tydzień przed zmartwychwstaniem, służysz Bogu, składając ofiary ze zwierząt, a teraz, w ciągu jednego tygodnia, twoja kariera, twoje oddanie Bogu, wszystko, w co wierzyłeś i praktykowałeś jest bluźniercze i obraźliwe dla Boga, któremu wyznajesz miłość. To trochę trudna „zmiana” do przeprowadzenia. Czasami Boży sposób zmiany wykonywania pewnych rzeczy jest bardzo niesympatyczna dla „ludzkich komplikacji”, towarzyszących wprowadzaniu tych zmian, które On przynosi. Dorzuć do tego „Boże uchowaj” przed dorwaniem się do tego pogan, a będziesz miał całkiem ciężką strawę.
Ufam, że należy się spora doza szacunku i sympatii dla przerażającego w swej naturze zadania, z jakim spotkało się pierwsze pokolenie apostołów.

Oczywiście, apostołowie mieli Torę, Psalmy i proroków oraz całe prawo mojżeszowe. Na podstawie tych pism próbowali wyjaśnić tego ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana, oraz wytłumaczyć całą nową „organizację” (przymierze) Bożego działania z ludzkością. To jak apostołowie radzili sobie z Torą, jak interpretowali ją i stosowali, stanowi „duchową” podstawę legalności chrześcijaństwa. Stała przed nimi nieprawdopodobnie trudna próba stwierdzenia ciągłości starego porządku i równocześnie wprowadzenia wchodzących różnic. Nie było to łatwe wówczas i nie jest obecnie.
Żydzi bardzo zdecydowanie sprzeciwiali się temu, w jaki sposób apostołowie podchodzili do nieliteralnego interpretowania i zastosowania. Apostołowie próbowali wyjaśnić Jezusa na podstawie Tory, w oparciu o dwa główne fragmenty z Psalmów 2 oraz 110.

Jest niedopowiedzeniem stwierdzić, że te dwa fragmenty, tak jak je stosowali apostołowie, są fundamentem wszystkiego, w co wierzymy w epoce nowego przymierza. NT więcej razy zwraca się do Psalmu 110 niż jakikolwiek inny fragment ST. Apostolska egzegeza i zastosowanie tych dwóch psalmów jest „duchowym” fundamentem wszystkich innych kolejnych doktryn Nowego Testamentu, w tym tych apostoła Pawła.

Oba te psalmy zostały napisane przez Dawida. Niemniej, to dzięki duchowi objawienia działającemu w apostołach, zostały one zastosowane do Chrystusa zmartwychwstałego. Apostolskie objawienie przewyższyło biblijną dosłowność. Pisma oznaczają to, co apostołowie mówią, że oznaczają. Jeśli nie wierzysz w to, to musisz przemyśleć konsekwencje naszego systemu wiary. Ma to ogromne znaczenie.

Te dwa psalmy zajmują się królowaniem i kapłaństwem w odniesieniu do Mesjasza. Ponieważ jaki On jest, tacy i my jesteśmy na tym świecie, nie można pominąć wagi tych dwóch psalmów.


Cz. 4 Waga psalmów 2 i 110
cdn.

продвижение

Królewskie kapłaństwo_2 – władza/autorytet powszechne kapłaństwa

Crosby_ik

Stephen Crosby

Duchowy przybysz, który jest zdeterminowany, aby żyć zgodnie z przepisami i drogami pełnego chwały i niezrównanego Boga, odkrywa na swojej drodze transcendentną wspaniałość, która zaprasza go w górę. Boskie wezwanie zawsze ma na celu ruch w górę, w sfery i wysokości, na nieznane terytoria, miejsca nietknięte cielesną stopą, ku niezgłębionym pomieszczeniom zamieszkiwanym przez Boga i Jego świętych aniołów.

I rzeczywiście, zmierzając ku Bogu, odkrywamy, że dzięki miłosiernej ręce naszego wspaniałego Boga zostajemy uniesieni z nierównej i krętej drogi doczesnego życia, ku niebiańskim miejscom. A jednak, to na tych wzniosłych wyżynach nie odkrywamy jakiegoś rodzaju eterycznego splendoru, jakiegoś oddzielonego duchowego życia, lecz odkrywamy, że sami zamieszkujemy pośród naszych braci, wzdłuż ulic handlowych, wśród tych zniechęconych, złamanych, zrozpaczonych, którzy potrzebują Zbawiciela.

Zostajemy uniesieni „w górę” po to, abyśmy mogli funkcjonować „na dole”. Jego zaproszenie ma na celu zdobycie na szczycie góry poparcia, zachęty, dodania energii, abyśmy mogli usługiwać w dolinie. Prawdziwa radość służenia Mu nie przychodzi z ekstazy na szczycie góry, lecz ze skuteczności w dolinie.

Continue reading

Owce Babilonu

Judah's lion
Rick Frueh

Pismo pokazuje prawdę, mówiącą, że ludzie boją się śmierci – jest to coś podświadomego a czasami jawnego. Aby jej uniknąć odwiedzamy lekarzy, bierzemy lekarstwa, ćwiczymy. Niemniej, kiedy masz pewność wiecznego życia, zmienia się sposób w jaki podchodzisz do ziemskiego. Tak, nadal lubisz dobre jedzenie, pewne formy rozrywki, sporty, cieszysz się rodziną i wielu innymi rzeczami. Jednak teraz nastąpiła zmiana tego, na czym się skupiasz, żyjesz teraz mając do dyspozycji wieczne oczy. Oczywiście, one czasami się skupiają, czasami nie, lecz to zależy od naszego własnego niezdecydowania.

Sam Jezus powiedział: „Cóż z tego, że człowiek zdobędzie cały świat, jeśli duszę swoją straci?” Miliony chodzących do kościoła ludzi szuka spełnienia w tym życiu i traktuje wieczność jak artysta na trapezie traktuje siatkę pod spodem. Jest w tym bardziej coś w stylu: „Na wszelki wypadek”, niż żywa rzeczywistość. Nieliczni chcą wszystko postawić na jedną kartę, choć naciskani mogą tak mówić. Trzeba jednak powiedzieć, że „chrześcijaństwo” nigdy nie było religijnym skrzydłem zachodniego stylu życia.
Prawdziwa wiara żąda naszego życia, wzywa do porzucenia wszystkiego w samym środku wszystkiego. Nakazuje nam wyrzec się siebie i wziąć krzyż. To bardzo kwieciste słowa, jeśli je jednak potraktować dosłownie, niosą ze sobą kolosalną rzeczywistość. Naśladować Jezusa oznacza stałe przeżywanie śmierci, co przynosi niewypowiedzianą radość i pełnię chwały. To wychodzi poza religię, jest to najwyższe powołanie dla każdego narodzonego mężczyzny i kobiety. Jest to życie i to życie wieczne.

Continue reading

Królewskie kapłaństwo_1 władza królewskiego kapłaństwa

Crosby_ik

Don Atkin
Wykorzystywanie władzy ma znamiona epidemii, podobnie jak przeciwdziałania temu. W tym czteroczęściowym cyklu moi przyjaciele, Don Atkin, Greg Austin oraz ja sam, zajęliśmy się tym, jak powinna wyglądać szczera władza królestwa: służebny ród kapłanów, a nie dyrektorów wykonawczych i 'wizjonerów’ organizacji.
Zgadzamy się z tym, że są góry, na które należy się wspiąć i są miasta do zdobycia, lecz metoda i sposób również są bardzo ważne. We wszystkim, co mówimy i czynimy, musimy promieniować chwałą Bożą, a wszystko zaczyna się od panowania Jezusa w naszych własnych sercach.
„Kto panuje nad swoim duchem, więcej wart jest od zdobywcy miasta” (Przyp 16:32b)
„Ten nocy, której został wydany, Jezus powiedział Swoim uczniom: „Kto widział Mnie, widział Ojca”. Chcesz wiedzieć, jak robiłby to Bóg? W porządku, a jak robi to Jezus?
Nawet pobieżne spojrzenie na to, w jaki sposób Jezus przewodził, ujawnia jak niewłaściwie na skalę światową funkcjonuje kościół kierowany przy pomocy światowych, biznesowych modeli, bądź przekonany, że Pan akceptuje mentalność i stosowanie środków typu „przejęcie”.
„Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd” (J 18:36).
Ucząc się Jezusa i będąc uczonym przez Niego (Ef 4:17-24), szybko okazuje się, że kościół (Mt 16:18) nie jest bytem, który trzeba puszczać w ruch, lecz ciałem przeznaczonym dla Jego obecnego wcielonego życia – ciało jest przyłączone do Głowy i znajduje się pod autorytetem/władzą Głowy.
Wzór zostawiony nam przez Jezusa wygląda i wyglądał tak: ci, którzy dobrowolnie wybrali naśladowanie Go, prowadzą, służąc. ON jest kapłanem na wieki, według porządku Melchizedeka (Hbr 7:17).

Continue reading

Trwały przełom duchowy

Crosby_ik

Stephen Crosby

Możesz żyć w trwałej wolności.

Jak doświadczyć duchowego przełomu, który jest trwały

Wielu bardzo rozpacza nad tym, co w istniejącej trwałej i trudnej sytuacji postrzegają jako brak interwencji ze strony Pana. „Gdzie jest uwolnienie Pańskie? On jest wszystkim, czym powinien być, mamy Ducha, którego powinniśmy mieć, dlaczego więc tak mało duchowego przełomu jest w naszym życiu?” Czasami problem polega na tym, że chcemy, aby Bóg zrobił coś cudownego dla nas, sami niczego nie zmieniając z tego, w co wierzymy, myślimy, cenimy, z priorytetów i zwyczajów. Nie „zapracowujemy” na zbawienie, ani na żadne korzyści z niego płynące. Na uwolnienie nie można zapracować, choć może być ono pracochłonne.

Czasami duchowy przełom przychodzi razem z załączoną metką z ceną. Jeśli upieramy się przy tych rzeczach, które nie należą do Królestwa, otrzymujemy owoce spoza Królestwa; porażkę i związanie. Życie według Królestwa nie jest jak lukier na ciachu Zachodniego „dobrego życia”, które można przeżyć w oddzieleniu od Jego Osoby, celów i dróg. Duch nie jest dżinem z lampy, którą pocieramy naszym posłuszeństwem biblijnym zasadom, aby zrobił to, co nam się wydaje dla nas właściwe. Bóg nie jest zainteresowany wypełnianiem sieci naszych potrzeb własnych, bez względu na to, jak bardzo modlimy się, jak wiele obietnic „wzywamy” i jak wiele „proroczych orzeczeń” o wolności wygłaszamy. Klucz do odblokowania wielu trudności może leżeć u stóp, tylko po prostu może nie pasować do zamka naszej cielesnej natury.

Continue reading

Wzór apostolskiej służby

Nor'west

Nor’west Prophetic

To było w środę, oczywiście, że w środę, bo w latach 80tych w tym dniu odbywały się spotkania grup domowych.

Akurat ta grupa była uważana za nieco anormalna, ponieważ dyskutowaliśmy więcej na temat niedzielnego kazania. Odkryliśmy dar proroczy. Często sadzaliśmy kogoś na krześle na środku otaczaliśmy go kręgiem i pytali Boga, jak się modlić o tą osobę. Często zdarzał się, że bywaliśmy zaskakiwani tym, że modlitwy nasze dotykały potrzeb, o których nie wiedzieliśmy.

Nie było to więc też coś całkowicie nowego, gdy lider przyprowadził na nasze spotkanie jakichś gości. Podając wyłącznie ich imiona, posadził ich na krzesłach koło siebie w środku kręgu stworzonego przez nas i poprosił o modlitwę. Zbliżyliśmy się i włożyli na nich ręce.

Przez pewien czas modlitwy krążyły raczej wokół ogólny chrześcijańskich błogosławieństw, odkryliśmy istotne powołanie przywódcze u tego małżeństwa, po czym zatrzymaliśmy się i parli głębiej. Oczekiwaliśmy w milczeniu na dalsze objawienie.
Cichy szloch przerwa ciszę, po czym następny. Pochodził od wstawienniczki, którą znaliśmy i której ufaliśmy, która słyszała Boga równie dobrze, jak każde z nas. Podczas gdy płakała, my czekaliśmy. Nagle zmieniła pozycję, złapała za stopy mężczyzny i płakała nad nimi. Przypomniało mi to kobietę, która płakała, obmywając stopy Jezusa. W tym czasie zarówno mężczyzna jak i jego żona również płakali, a kilkoro z nas, też bliscy łez choć nie było wiadomo dlaczego, modliło się za nich.

Continue reading

Tak, chrześcijanie plują w internecie najbardziej nienawistną mową

Logo_Charisma_propheticinsight

Jennifer LeClaire

„Jeśli chodzi mowę nienawiści w internecie to chrześcijanie są najgorsi”. Taki jest tytuł artykułu z czołówki Washington Post, dziennikarki i założycielki OnFaith Sally Quinn. Jeśli tytuł nie zwrócił twojej uwagi to być może zrobi to trudne zdanie wstępu, czytamy: „Dzięki koszmarnym komentarzom chrześcijan on-line zdałam sobie sprawę z wielkiej różnicy między byciem chrześcijaninem, a byciem naśladowcą Jezusa”.
„Już pierwsze przepełnione nienawiścią emaile, które otrzymałam, były potworne. Nie tylko atakowano to, co napisałam, co bardziej dotyczyły spraw duchowych niż religii, lecz były również nienawistnymi atakami personalnymi. Nie jestem w stanie powiedzieć wam ilu ludzi napisało, aby mi powiedzieć, że jestem dziwką i ździrą, i o wiele gorsze rzeczy, których nawet nie mogę tutaj napisać” – pisze Quinn.
„To wszystko pochodzi od chrześcijan, miałam iść do piekła, zawarłam pakt z diabłem, Jezus i Bóg nienawidzą mnie,… Jeden mężczyzna napisał, że ma nadzieję, że w wypadku samochodowym zostanę oblana benzyną i spłonę żywcem. To był bojący się Boga chrześcijanin i upewniał się, że ja oczywiście nie jestem”.
Trudno mi się bardziej nie utożsamić z tym. Wydaje się, że mamy podobne z Quinn doświadczenia: nienawiść bluzgająca z klawiatury komentatorów, którzy zwą siebie chrześcijanami. I nie mogę osądzać niczyjego zbawienia na podstawie komentarzy, lecz mogę zaświadczyć o wstrętnym jadzie, jaki zalewa moja skrzynkę mailową, ścianę Fbooka i wiele z moich artykułów.
Choć sporo komentarzy pochodzi od ateistów i radykalnych działaczy gejowskich, którzy chcą, żebym się zamknęła, zdumiewająca ilość paskudnych emaili i komentarzy jest autorstwa ludzi, którzy twierdzą, że są chrześcijanami. Otrzymałam od chrześcijan tego samego rodzaju odzew co Quinn, atakujący to jak wyglądam, sugerując, że Bóg zamierza zatrzasnąć mi przed nosem bramy niebios, potępiających mnie na piekło,… lista jest długa.
Tylko w zeszłym tygodniu, pewien człowiek zaczął wypisywać tyrady na mojej facebookowej ścianie tylko dlatego, że śmiałam napisać, że jest jeszcze nadzieja dla Ameryki. Zaznaczając, że stara się „napomnieć mnie tak łagodnie jak to tylko możliwe” ten tak zwany „strażnik” napisał:
„Jeśli twierdzisz, że jesteś prorokiem i mówisz amerykańskim chrześcijanom, że ciągle jest nadzieja dla tego kraju to jesteś fałszywym prorokiem. Pan nie mówił do ciebie, bądź ty nie usłyszałaś tego, co On mówi. Prawdziwy prorok Boży wie, że przez ostatnie 20 lat (co najmniej) w tym kraju jedyną nadzieją dla każdego jest jego osobiste zbawienie i być może mogą oni nawet mieć nadzieję co do swego własnego życia. Ten naród znalazł się pod pewnym sądem, sądem, który już „rozpoczął się”, sąd, którego nie można cofnąć. NIE dlatego, że zło Ameryki jest tak wielkie, choć jest, lecz dlatego, że to właśnie PAN POWIEDZIAŁ do tych, którzy chcą i potrafią słuchać. Dalsze oferowanie w imieniu Pana Ameryce nadziei przetrwania to coś więcej niż tylko błądzenie, to jest złe i jest to pewny znak fałszywego proroka i zwodziciela. Pokutuj z tych wyolbrzymionych przez siebie duszewnych „proroctw”, być może Pan okaże ci miłosierdzie”.
Podobnie jak Quinn zdecydowałam się nie czytać tych komentarzy (jeśli więc zamierzasz przysłać mi jakiś nienawistny email, oszczędź sobie czasu. Nie zamierzam tego czytać). Oczywiście, czasami przypadkowo natknę się na ten wstrętny szlam, lecz, powtarzam, przeważnie przyciskam „Delete”. Nieżyjący Steve Hill poradził mi, abym nie pozwalała przeciwnikowi zasiewać tych ziaren w swej duszy i szła dalej w imieniu Jezusa i właśnie to robię.
Mogę wyciągnąć jedynie ten sam wniosek, co Quinn: „Zaczęłam dostrzegać to, że jest ogromna różnica między byciem chrześcijaninem, a wykonawcą nauczań Jezusa. W rzeczywistości, są to czasami zupełne przeciwności. Nasi chrześcijańscy nienawistnicy nie zwracają wiele uwagi na Jezusa”. Amen

 раскрутка