Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Iran – świadectwo

michael-brown

AskDrBrown

Mój przyjaciel, obecnie przebywający w Turcji, spotkał się ostatnio z wierzącymi z podziemnego kościoła w Iranie. Oto niesamowite świadectwo, które porusza serca. Jezus jest Panem!

Pewna dziewczynka, 10, 11 letnia, przeprowadziła się z rodzicami do innego miasta, gdzie pozostali sami i bardzo biedni. Często nie mieli nic do jedzenia. Gdy miała 13, 14 lat jej matka zachorowała na raka i ze stanu ubóstwa zostali ludźmi skrajnie ubogimi. Dziewczyna została pierwszą opiekunką matki. Podjęcie szpitalnego leczenia nie było możliwe, ze względu na koszty. Chodziła więc do kapliczek Szia i modliła się po 8 godzin dziennie o uzdrowienie matki, ale było z nią coraz gorzej.

Gdy miała 16 lat ktoś powiedział jej o Jezusie. Po tym zdarzeniu poszła do domu, gdzie matka była już w bardzo złym stanie i w ciągu kilku godzin zmarła. Była zaledwie 16 letnią dziewczynką, sama, zmrożona w szoku. Powiedziała, że stała tam, tuż przy ciele, około 6 godzin, usiłując wymyślić, co dalej robić. Wtedy przypomniała sobie, o tym człowieku, który powiedział jej, że Jezus może uzdrowić jej matkę. Modliła się do Jezusa po raz pierwszy i nagle jej matką zaczęła kaszleć. Wstała i była całkiem zdrowa. Poszły do szpitala i po pierwszej serii badań okazało się, że nie było żadnego śladu raka. Oddały więc obie życie Jezusowi wraz z najbliższymi przyjaciółmi i kilkoma kuzynami.

Działo się to 9 lat temu. Jej matka ma się dobrze i służy w podziemnym kościele a dziewczyna jest ewangelistką na pełnym etacie. Pracuje w służbie, z którą ja byłem razem dzieląc się ewangelią po 8 i więcej godzin dziennie, pomimo że grożą za to tortury. Kiedy zapytałem jej o to ryzyko, odpowiedziała po prostu: „Cierpienie jest podstawową częścią chrześcijaństwa. Byłoby to dla mnie zaszczytem, gdybym mogła cierpieć dla Jezusa. Kocham Go tak bardzo”.

Ludzkość jest upadła, lecz jest nadzieja

DuddleyHall

  DUDLEY HALL —

„...was, którzy niegdyś byliście mu obcymi i wrogo usposobionymi, a uczynki wasze złe były, teraz pojednał w jego ziemskim ciele przez śmierć, aby was stawić przed obliczem swoim…” (Kol 1:21-22).

Słyszę popularnych pastorów oferujących nadzieję dla zniechęconych ludzi, gdzie nie ma mowy o grzechu czy sądzie, gniewie czy demoralizacji. Wydaje się, że te tematy nie są popularne i niektórzy odwróciliby się, gdyby coś o tym powiedzieć.
Rozdzielając zachęcające nawoływania wierzącym i niewierzącym, odwołuje się do wersów, lecz rzadko interpretowanych w kontekście. „Jesteś szlachetny, po prostu zostałeś ofiarę kiepskiego myślenia. Możesz to jednak zmienić sam decydując o tym. Ty możesz zacząć dziś, mając pozytywne nastawienie umysłu a twoje błogosławieństwo jest w drodze”.

Wszyscy chcemy się skupiać na tym, co pozytywne, a nic nie jest tak pozytywne jak ewangelia. Ewangelia jest pozytywna w tym, że ludzkość jest oddzielona od Boga, wrogo nastawiona w swym umyśle do Niego i Jego królestwa, co powoduje, że nikczemnie się zachowuje. Człowiek jest tak zainfekowany swoją egoistyczną perspektywą i buntem przeciw Bogu, że nie tylko nie chce, lecz nawet nie może, się Jemu poddać. Jest na pozycji oddzielenia. Grzeszne zachowanie jest wynikiem wrogiego myślenia, co jest nieuniknione, gdy jest się oddzielonym od Boga. Między Bogiem a ludzkością jest przepaść, która wymaga sprawiedliwości wobec grzechu. Wyłącznie sam Bóg może połączyć tą przepaść. Gdyby On nie zdecydował się dążyć do tego, bylibyśmy na wieki bez nadziei.

Ewangelia jest również pozytywna tej dziedzinie. Każde przesłanie, które nie obejmuje zastępczej śmierci Jezus za pojednanie jest, w najlepszym wypadku, fałszywa. Naszym problemem nie jest niewiedza o tym, co właściwe, a co nie, problem leży znacznie głębiej. Nie chodzi o to, że potrzeba nam więcej motywacji czy inspiracji, lecz o to, że zostaliśmy odcięci od źródła życia, a zatem jesteśmy wrogo nastawieni do Boga. Nie chcemy uznać Jego suwerenności, ona zbija z tropu nasze ograniczone umysły, więc oskarżamy Go o to, że nie jest w porządku, że nie kocha. Nie chcemy uznać Jego miłosierdzia, ponieważ oznaczało by to dla nas, że trzeba przyznać, że sami nie możemy nic zrobić. Wytworzyliśmy więc religijny schemat, który pozwala człowiekowi zasłużyć na Bożą przychylność dzięki kilku własnym samowolnym zachowaniom, dorzuceniu kilku wyrazów z ewangelii tak, żeby wszystko wyglądało to na chrześcijaństwo. Czy jest więc w ogóle dziwne, że nasze życie jest bardzo podobne do tych, którzy nie wyznają Jezusa jako Pana?

Dobra nadzieja z tego tekstu jest taka, że Bóg zrobił wszystko, co jest konieczne do odnowienia nas ku temu, do czego zostaliśmy stworzeni. Tak, gdy stale ufamy Jemu jako Panu naszego życia i centrum naszego myślenia, możemy uchwycić się całkowicie nowego życia,.

Gdyby ludzkość mogła rozwinąć swoje życie tylko na podstawie decyzji, że będzie lepiej myśleć i działać, Jezus zapłaciłby wysoką cenę za nic. On pojednał nas z Bogiem. Ci, którzy żyją w Nim mają moc do zastosowania tego. Ci, którzy Go nie znają, mogą sobie tylko życzyć tego.

Uczynki Łaski

Leon De Haan

Wiem, że może to brzmieć jak oksymoron, lecz tak nie jest. Nie pracujemy na łaskę Bożą, ponieważ jest darem. Samo słowo mówi nam o tym, lecz to nie znaczy, że łaska jest czymś biernym. Łaska zawsze pracuje w nas. Jest to niezasłużona siła, która nas wzmacnia, uzdrawia i przemienia. Ktoś może patrzeć na łaską jako na smar, który sprawia, że wślizgujemy się do nieba. Łaska jest potrzebna, aby dostać się do nieba. Jest ona oferowana wszystkim, którzy przyjmą i uwierzą w to, co Jezus uczynił na krzyżu.

Łaska jest czymś znacznie więcej. Często, myślę o łasce jako o uzdrowieńczym oleju, który penetruje nasze wnętrze głęboko. Innym razem, widzę ją jako siłę, która pozwala mi się przebić. Dla apostoła Pawła, łaska była wszystkim, czego potrzebował, aby dać sobie radę z przeciwnościami. W Liście do Tytusa apostoł powiedział swemu uczniowi, aby nauczał na temat łaski, po czym daje nam wspaniały opis tego, co łaska czyni. Na wyspie Krecie, gdzie Tytus porządkował kościół, istniało pewne błędne zrozumienie łaski. Wielu Kreteńczyków wierzyło, że łaska daje im przyzwolenie na takie życie, jakie im się podoba. Tak po prostu nie jest. Nawet dziś słyszymy ludzi, którzy tak twierdzą. Problem jest w tym, że oni nie spojrzeli na to, co Słowo Boże mówi na temat łaski Bożej. Tak więc, tym razem chciałbym zabrać was na krótkie lecz mocne studium uczynków łaski. Apostoł w Liście do Tytusa 2:11-14 wyjaśnia uczynki łaski, mówiąc: „Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi, nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa, który dał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w dobrych uczynkach”.

Pierwsze dwa zwroty mówią nam o łasce. Przede wszystkim: objawiła się. Wyraz „objawić” oznacza, że coś pojawiło się w świetle, bądź zostało zobaczone. Gdzie i kiedy łaska była widoczna? Odpowiedzią jest krzyż. Ofiara, którą Jezus złożył za nas na krzyżu była największym uczynkiem łaski, który kiedykolwiek był widziany! Paweł mówi, że łaska przynosi zbawienie. Nie byłoby zbawienia bez Bożej łaski. Jest to dar Boga dla nas. Nie zapracowaliśmy na nią, ona przynosi pełne zbawienie naszego życia. Następnie, Paweł zaczyna mówić o tym, co łaska czyni. Po pierwsze: naucza nas. Użyty tutaj grecki wyraz „uczyć” oznacza szkolić, dyscyplinować. Nie jest to wydawanie instrukcji, lecz akt szkolenia. Ten sam wyraz używany jest wielokrotnie w odniesieniu do rodziców wychowujących dziecko. Do czego więc łaska nas szkoli? Pierwsze, co tutaj Paweł wymienia, to odrzucenie bezbożności i światowych pożądliwości. Bez łaski nigdy nie bylibyśmy wolni od bezbożności i światowych pożądliwości. Ta niezasłużona, niezapracowana łaska Boża uwalnia nas, gdy poddajemy się jej. Szkolić kogoś czy dyscyplinować nie zajmując się bezbożnością i światowymi pożądliwościami pozostawia pustkę, więc łaska podejmuje następny krok: szkoli i dyscyplinuje nas tak, abyśmy prowadzili rozsądne życie. Gdybyś zbadał ten wyraz, „rozsądne” w grece to wpadła by ci taka myśl, że nasze myślenie zostało zregenerowane. Łaska szkoli nasze myślenie. Wierzę, że wszyscy możecie zaświadczyć temu faktowi, że właśnie myślenie 'śmierdzi’ – wpędza w kłopoty. Po przeprowadzeniu szkolenia przez łaskę Bożą, żyjemy tak, że jesteśmy sprawiedliwi i pobożni w obecnym wieku. TE ostatnie słowa są interesujące. Przeżyłem wystarczająco długo, aby wiedzieć, że czasy się zmieniają. Czasy czy ery stale zmieniają się stale, więc Paweł chce, abyśmy wiedzieli, że bez względu na to w którym wieku czy jakim okresie żyjemy, łaska Boża wychowa nas tak, aby nasze myśli były sprawiedliwe i pobożne. W 2Liście do Koryntian 12:9 Bóg mówi do Pawła, że Jego łaska wystarcza. W wersie dziesiątym czytamy, że apostoł cieszy się ze swoich słabości. To łaska Boża doprowadziła go do tego zadowolenia nawet wtedy, gdy cierpi. Ajć! To jest mocne!
W następnej kolejności łaska sprawia, że wyczekujemy błogosławionej nadziei pojawienia się Pana Jezusa Chrystusa. Łaska sprawia, że patrzymy poza obecną sytuację i widzimy Jezusa przychodzącego w Swej chwale. Łaska wzbudza w nas nadzieję – nadzieję, dzięki której stale patrzymy w górę.

A nadzieja utrzymuje nas w oczekiwaniu na Niego w każdej chwili. Tak więc, pozwól łasce wykonywać jej doskonałą prace w tobie!

Posted by Thrive Ministries International

Co ubierać na nabożeństwo ?

Radically Christian 27.05.2015

wear to worship Zawsze zadziwia mnie jak bardzo kłótliwi mogą być chrześcijanie jeśli chodzi o to, jak się ubierać na nabożeństwa. Mówi mi to sporo o OBU stronach, ale zarówno ci, którzy obstają przy swobodnym noszeniu się, jak ci którzy upierają się przy formalnym ubiorze, powinni wziąć pod uwagę kilka rzecz.

Historia formalnego ubierania się

Może zaskoczy cię informacja, że formalne ubieranie się na nabożeństwa nie pochodzi z Nowego Testamentu, lecz jest to bardzo współczesna praktyka.
“Specjalne ubieranie się do kościoła stało się popularne w pierwszej połowie XIX wieku, najpierw w Anglii, później w północnej Europie i Ameryce, co było konsekwencją rewolucji przemysłowej oraz powstania klasy średniej. W Średniowieczu nie było jakiejś powszechnej praktyki ubierania się do kościoła, ponieważ na ładne ubrania mogli sobie pozwolić tylko bogaci”.

Kiedy chrześcijanie po raz pierwszy zaczę  li ubierać się formalnie na nabożeństwa wielu kaznodziejów ostro sprzeciwiało się temu. Alexander Campbell powiedział:

„Królowie i Prorocy, święci i męczennicy innych czasów częściej byli widywani w worach i w prochu niż w krzykliwych fasonach żartobliwego i nieodpowiedniego wieku. Ich dobre wychowanie zabraniało tego, aby dusza i ciało nie zgadzały się ze sobą – aby zewnętrzny człowiek porzucał wewnętrznego i fałszował stan umysłu. Żydowska religia uczyła mężczyzn zgodności, a szczególnie tego, że zewnętrzny wygląd powinien zawsze odpowiadać wewnętrznej jasności i prostocie serca”

Campbell wierzył, że chrześcijanie powinni ubierać się „w najbardziej prosty i skromny strój”, szczególnie wtedy, gdy przychodzą przed sprawiedliwego i świętego Boga, aby Go czcić.

Specjalne ubrania na spotkanie z Bogiem

Często słyszę, jak mający dobre intencje chrześcijanie upierają się przy formalnym stroju, zadając pytanie: „Czy gdybyś spotkał króla, nie ubrałbyś się w najlepsze ubrania?” Pomimo, że takie rzeczy mówimy, nie znam nikogo, kto rzeczywiście wprowadza to w praktykę.

Kiedy zbieramy się z rodziną na nasz codzienny czas z Bogiem, dzieci są w pidżamach. Czasami modlę się w swoim roboczym ubraniu przy koszeniu trawnika, a jadąc samochodem śpiewam pieśni chwały. Również często zdarza mi się zatrzymać w środku rozbieganego dnia, aby pomodlić się z kimś, kto cierpi.

Nigdy w takim czasie nie zdarzyło mi się powiedzieć czegoś takiego: „Uuups. . . nie mogę tego robić, ponieważ nie noszę właściwych ciuchów, aby przystąpić do Boga”. Nie znam też żadnego chrześcijanina, który by coś takiego robił. 

Specjalne ubrania do budynków kościelnych

Co więcej, rozumiemy przecież, że Bóg nie mieszka w kościelnych budynkach. Upierać się przy tym, że chrześcijanie, aby się modlić w budynku, muszą ubierać się inaczej niż kiedy modlą się w innych miejsca to sugerować, że budynek jest podobny do pogańskiej świątyni. Paweł jednak ogłosił: „Bóg, który stworzył wszystko, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w budynkach uczynionych ręką ludzką” (Dz 17:24).
Nie idziemy do kaplicy tylko po to, aby spotkać Boga. Idziemy tam, aby spotkać naszą zborową rodzinę i wraz z nią oddać cześć Bogu – temu samemu, którego czciliśmy przez cały tydzień indywidualnie i z naszymi rodzinami.
Dobra teologia uczy nas tego, że do Boga można, i powinno się, przystępować w ciągu całego tygodnia, bez względu na to, gdzie jesteśmy i czy coś na sobie nosimy (p. J 4:21-24, 2Tes 5:17). NIE jest dobrą teologią w

mawianie ludziom, że nie mogą przystępować do Boga, dopóki nie ubiorą odpowiednich ubrań.

Specjalne ubrania, aby spotkać się naszą rodziną wierzących

Chciałbym wskazać na to, że sposób w jaki ubieramy się na niedzielne zgromadzenia ma więcej do rzeczy z szacunkiem dla naszej kościelnej rodziny niż szacunkiem do Boga. Lecz nie błądźmy, Bóg jest bardzo zainteresowany w tym, jak szanujemy rodzinę wierzących!

Continue reading →

Czemu Bóg angażuje się w . . .

Logo_FennC_2John Fenn

Wraz z ostatnim wyrokiem Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, chciałbym się podzielić kilkoma myślami z perspektywy, z której sam dotąd jeszcze nie patrzyłem, a która, jak mam nadzieję, da również wam pewien wgląd w drogi Pańskie.

Na podstawie Nowego Testamentu mogę sporządzić długą listę grzechów i uczynków ciała, jak na przykład: walki, wszeteczeństwo, czary, nienawiść, pijaństwo, lecz o żadnym z nich nie jest powiedziane, że Bóg jest bezpośrednio zaangażowany w nie. To tylko ludzie, którzy są grzesznikami, bądź uczniowie, którzy są w trakcie, procesie dojrzewania. (Ga 5:19-21 wylicza uczynki ciała, a pisze to do wierzących, a nie do niezbawionych.)

Kiedy Bóg angażuje się: nie wszystkie grzechy są równe

W Liście do Rzymian 1:18-32 Paweł klasyfikuje grzechy, w których Bóg jest bezpośrednio zaangażowany, co wyjaśnia dlaczego ludzie mający rozeznanie odczuwają to, że ma miejsce duchowa bitwa. W tym kontekście jest mowa o najniższej formie objawienia Boga: ludzie, którzy Go widzą w naturze, bądź z natury czerpią dowody na Jego istnienie, a jednak odrzucają Go.

„...którzy przez nieprawość tłumią prawdę. Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę” (w 18-20).

Nie są nieświadomi Boga

Paweł stawia na bardzo podstawowym, fundamentalny poziomie sposób uświadomienia sobie i poznania Boga dzięki Jego stworzeniu – w naturze Jego natura i wieczna moc mogą zostać dostrzeżone. W Księdze Dziejów czytamy, te same słowa (14:17): „jednakże nie omieszkał dawać o sobie świadectwa przez dobrodziejstwa, dając wam z nieba deszcz i czasy urodzajne, napełniając pokarmem i radością serca wasze”.

Jednak dla ludzi, którzy odrzucają znajdujące się w naturze Jego dowody kluczowe jest TO co pisze dalej: „dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności” (Rzm 1:21).

Czego Bóg oczekuje

Bóg sam w Sobie oczekuj tego, że jeśli ktoś widzi naturę to co najmniej powinien uznać to, że jest Stwórca, a być może podziękować Mu za Jego stworzenie. Ta grupa ludzi widzi Go w naturalnym świecie, lecz odmawia uczczenia Go jako Boga, ani nie składa Mu dziękczynienia za naturę.

„Mienili się mądrymi, a stali się głupi. I zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na obrazy przedstawiające śmiertelnego człowieka, a nawet ptaki, czworonożne zwierzęta i płazy” (w. 22-23).

Jest tutaj mowa o bałwochwalstwie i zasadzie, że ta grupa zaczyna hołdować stworzeniu, a nie Stwórcy – istotą bałwochwalstwa jest wyniesienie stworzenia nad Stwórcę. Innymi słowy: w ten sposób człowiek podejmuje osobisty wysiłek, który jest skierowany przeciwko Bogu.

Spójrzcie teraz na to, co Bóg czyni, z chwilą, gdy oni decydują się odrzucić poznanie Go i świadomie – to jest istota – celowo robią to, aby wyprzeć się Go:

„dlatego też wydał ich Bóg na łup pożądliwości ich serc ku nieczystości, aby bezcześcili ciała swoje między sobą, ponieważ zamienili Boga prawdziwego na fałszywego i oddawali cześć, i służyli stworzeniu zamiast Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Dlatego wydał ich Bóg na łup sromotnych namiętności; kobiety ich bowiem zamieniły przyrodzone obcowanie na obcowanie przeciwne naturze, podobnie też mężczyźni zaniechali przyrodzonego obcowania z kobietą, zapałali jedni ku drugim żądzą, mężczyźni z mężczyznami popełniając sromotę i ponosząc na sobie samych należną za ich zboczenie karę” (w. 24-27).

Potwierdza to ponownie we wnioskach: „A ponieważ nie uważali za wskazane uznać Boga, przeto wydał ich Bóg na pastwę niecnych umysłów, aby czynili to, co nie przystoi” (w. 28).

Zdajmy sobie sprawę z kontekstu: Ponieważ oni odrzucili Bożą naturę, Bóg pozwala im przeżywać następstwa tego, co znaczy odrzucenie natury, czyli życie przeciwne do tego, co naturalne. Bóg obiecuje, że to, co siejemy, będziemy zbierać. Tak więc, odrzucenie stworzenia we właściwym kontekście Jego Osoby jako Stwórcy, otwiera człowieka na to, co przeciwne naturze.

Continue reading →

Jedyna dobra nowina

DuddleyHall
DUDLEY HALL

“Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie” (J 14:6).

„Przepraszam, panie, którędy do najbliższego miasteczka?”. Ten człowiek ledwo był w stanie iść. Miał zdarte buty, ubranie poszarpane. Widać było, że odwodnienie zmarszczyło mu skórę, język miał opuchnięty.
„Och, prawdopodobnie jest dużo dróg. Co myślisz o tych wszystkich drogach bez chodników, bądź częściowo prywatnych drogach? Nie chciałbym ograniczać ci możliwości wyboru, żebyś nie myślał, że jestem jakimś ciasnogłowym monopolistą”.

Kiedy jesteś zdesperowany, fakt odkrycia tej jednej drogi, która prowadzi do miejsca, gdzie uzyskasz pomoc, jest czymś dobrym. Ci, którzy wskazują ci kierunek, przekazują dobrą nowinę.

Skłaniając się przed społecznym domaganiem się jakieś dziwacznej wywodzącej się ze świata komputerów różnorodności, kościół boi się mówić zmęczonym i wykorzystanym grzesznikom, że tylko jedna droga prowadzi do realnej pomocy, więc na drzewach siedzi pełno zgubionych, którzy zmagając się z życiem, wypatrują drogi do domu. Jezus nie próbował ograniczać ludzi, gdy powiedział: „Ja jestem drogą”. Jest to prawda, która oferuje bardzo prawdziwe rozwiązanie dla wydobywającego się z głębi serca wołania: „Jak mam trafić do domu Ojca?”

Wszyscy ludzie tęsknią za bezwarunkową miłością ojca, który chce tylko tego, co dla nich najlepsze. Wyłącznie ci, którzy domagają się, aby uważano ich za ostateczny autorytet obrażają się na tak dobrą nowinę, przekazaną przez Jezusa. Ci zmęczeni ścieżkami bez wyjścia, chętnie ją witają.

Nie może tak być, aby sceptyk domagający się różnych opcji uciszał tych, którzy zostali powołani przez Jezusa, aby zanieść Jego przesłanie na końce ziemi. Być może on sam również któregoś dnia zmęczy się. Tymczasem mamy do czynienia z całymi tysiącami tych, którzy rozpaczliwie chcą wiedzieć czy jest jakiś droga powrotna do Ojca. To są ci, do których mówimy.

Tak przy okazji, Jezus oferuje nawet więcej dla tych, którzy rzeczywiście tego chcą: „Ja jestem prawdą”. On tak stwierdził. W obecnej erze, kiedy rzeczywistość została zdefiniowana na nowo według osobistych preferencji, nawet takich potwierdzonych przez Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych, wyraźne i rozstrzygające wyjaśnienie prawdy, będzie dobrą nowiną.

„Ja jestem życiem”. On Sam to oferuje. Tego przecież wszyscy szukają. Pokolenie „baby boomers” (urodzonych w latach 1946-64 – przyp. tłum.) świadczy o tym, że amerykański sen jest dla nich mało satysfakcjonujący. Pokolenie „millenials” (urodzonych na początku lad 80tych zeszłego wieku i początku lat 2000 – przyp. tłum.) zaczyna wątpić w to, że samotne poszukiwanie wystarczy. Inne dające się zidentyfikować segmenty społeczeństwa po omacku szukają swojej nadziei.

Tym wszystkim Jezus oferuje swoje własne życie. On zademonstrował to, żyjąc w świadomej społeczności z Bogiem, Swoim Ojcem. Nieustanna radość charakteryzowała Jego czas na ziemi. Cieszył się usługiwaniem i nie potrzebował symbolicznej akceptacji ze strony człowieka. Za największy honor uznał złożenie ofiary. Pokonał nienawiść przemieniającą miłością i zwyciężył największego wroga, z jakim Stworzenie miało do czynienia. Dla tych, którzy szukają życia wychodzącego poza zwykłe przetrwanie, Jego oferta jest dobrą nowiną.

Kiedy przestaniemy obsesyjnie stawać za naszymi opcjami i zaczniemy szukać drogi do tego, czego pragnie nasz serce, wyłączność jest dobrą wieścią.