Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Codzienne rozważania_29.04.11

Chip Brogden 

Gdyż w Nim mieszka cieleśni cała pełnia boskości, i macie tą pełnię w Nim„… (Kol 2:9,10 in.)

Wszystko, cokolwiek Bóg zrobił, robi i będzie robił jest skierowane na wprowadzenie nas głębiej w Chrystusa, aby zakończyć to, co rozpoczął w nas, gdy po raz pierwszy przyjęliśmy Go. Bóg jest Tym, który przeprowadza nas przez Bramę i Bóg jest Tym, który prowadzi nas wzdłuż Drogi.

Wszystko, cokolwiek Bóg zrobił, robi i będzie robił ma ten sam cel i ten cel wyjaśnia wszystko, przez co przechodziłeś, wszystko przez co przechodzisz i wszystko, przez co będziesz przechodził.

topod

Codzienne rozważania_28.04.11

Chip Brogden „Bo wszyscy, którzy zostaliście w Chrystusie ochrzczeni, przyoblekliście się w Chrystusa” (Gal.3:27).

Co to znaczy być ochrzczonym? To zejść w dół do śmierci i wyjść ponownie do życia. Zostaliśmy ochrzczeni w Chrystusa. Woda chrztu nie oznacza zwykłego obmycia z grzechów, lecz śmierć grzesznika. Zanurzamy się pod wodę i jesteśmy podnoszeni z wody. Gdybyśmy zostali zatrzymani pod wodą z pewnością zginęlibyśmy, lecz szybko jesteśmy podnoszeni „z grobu”. To reprezentuje śmierć i zmartwychwstanie.

Ten zewnętrzny znak wodnego chrztu ma reprezentować wewnętrzną duchową prawdę – to, że jestem rzeczywiście chrzczony, nie tylko w wodzie, lecz w Chrystusie. Umarłem z Nim i zostałem wraz z Nim wzbudzony z martwych. Jeśli jestem jedno z Nim to Jego śmierć jest moją śmiercią; gdy On zostaje wzbudzony z martwych, ja również. Bóg umieścił nas w Chrystusie, a zatem zostaliśmy przyłączeni do Pana, jesteśmy z Nim jednym duchem. Winorośle pójdą za krzewem winnym. Ciało pójdzie za Głową.

раскрутка

Codzienne rozważania_27.04.11

Chip  Brogden
Bo nie ma innego Boga, który by mógł wybawić, jak tylko ten” (Daniel 3:29b)

Pan objawia nam Siebie, gdy jesteśmy już na skraju, gdy ogień płonie najsilniej. Gdy już dochodzimy do końca swoich możliwości, wtedy On interweniuje. Bóg jest nam oddany właśnie tutaj, w ogniu, ponieważ my jesteśmy oddani Jemu poza ogniem. Jeśli staliśmy za Jego Wolą i Jego Królestwem wśród uniwersalnego kompromisu, ciemności i zwiedzenia, tak On będzie stał za nami w naszym stanie pokuszenia, testów i prób.

Jak dalece? Aż do momentu, gdy pierwszeństwo, które ogłaszaliśmy zamanifestuje się. On powstanie przy tej okazji i udowodni, że Swoją wierność.

продвижение сайта

Codzienne rozważania_26.04.11

Chip Brogden
a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony” (2Kor. 5:15).

Nie ja lecz Chrystus! To jest cel, a Krzyż jest miejscem, z którego ten proces się zaczyna. Ukrzyżowanie Chrystusa jest jest połączone z ukrzyżowaniem ucznia w sposób nieubłagany i nieunikniony. Nie może być inaczej. To tutaj wszystko, co jest Chrystusa, staje się również nasze. Na Krzyżu tych dwoje staje się jednym, a przeznaczenie tego Jednego jest łączone na zawsze z przeznaczeniem Wielu.

Tutaj, w Krzyżu Głowa łączy się z licznymi członkami Ciała, Krzew Winny jednoczy się z wieloma winoroślami. „Kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem” (1Kor. 6:17). W którym miejscu są połączeni? Na Krzyżu. Gdy Chrystus był krzyżowany Paweł nie był tam fizycznie, a jednak mówi: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany„. Oczywiście, jest to duchowe połączenie, duchowa jedność.

– – – – – – – – –
Share your comments:
http://InfiniteSupply.Org/april26aracer.mobi

Moje siedem lat w Liście Eliasza_7

Koszty braku rozeznania

18 marca 2011

Kevin Kleint

Jeśli trafiłeś na tą serię pierwszy raz zacznij proszę od Części 1 – Na początku. Da ci to lepsze zrozumienie tego, jaką drogę Kevin przeszedł. Zachęcam do przeczytania wszystkich 9 części, aby uzyskać „pełny obraz”.

Srogą prawdą jest to, że współcześni fałszywi prorocy i ich uczniowie pysznią się z wielkiego proroczego poznania, a tak naprawdę mają bardzo niewielkie rozeznanie lub wcale go nie mają. W czasie mojej siedmioletniej pracy dla Listy Eliasza (oraz 5 lat w Vineyard), spotykałem się w tak dużą ilością osób będących pod wpływem czarów (w różnym stopniu), pornografii i ducha homoseksualizmu, a jednak NIC z tym nie zrobiono ani nie powiedziano, aby jakoś zaradzić. Jak już wcześniej powiedziałem, że w konferencjach i w nabożeństwa brały udział czarownice i czarownicy, którzy wracali do domów nie przekonani o grzechu i niezbawieni. Ludzie z duchem homoseksualizmu i/lub uzależnieni od pornografii, przyznający się do tego, byli dopuszczani do udzielania „proroczego słowa” zza kazalnicy i nikt tego nie kwestionował. Ludzie, to jest grzech.

 

Kolejne zniszczone marzenie

Około 2004 roku zostałem zaproszony przez Jill Austin na konferencję organizowaną przez Gateway Church w Los Angeles (z udziałem: Jill, David Ruis and Shawn Bolz). Kościół znajdował się na alei Santa Monica Boulevard i dostarczał żywności, możliwości kąpieli oraz prowadził dyscyplinujące nabożeństwa dla bezdomnych, prostytutek i narkomanów. Mając powołanie do usługiwania ludziom z ulicy, byłem BARDZO podekscytowany możliwością udziały w tym wydarzeniu.

Aleja Santa Monica Boulevard znana jest niektórym jako „Aleja Zniszczonych Marzeń” („Boulevard of Broken Dreams”) i wierzę, że nie jest to przesada. Nędza i pustka tej ulicy zrobiła na mnie większe wrażenie niż to, co widziałem w Ugandzie. Przebierańcy (cross dressers – mężczyźni ubrani za kobiety i na odwrót), prostytutki, hulaki, pijacy i narkomani byli wszędzie i to nie tylko w nocy, byli tam w świetle dnia. Serce łamało mi się na widok pustych spojrzeń ich oczu… byli pustymi skorupkami. Nie mogłem się doczekać na spotkanie z ludźmi, którzy wychodzili naprzeciw potrzeb tych zgubionych dusz.

Gdy spotkałem pastora i zespół uwielbiający, zauważyłem, że byli naprawdę dobrze ubrani i (szczerze) dość zniewieścieli. Bardzo starałem się nie wyciągać wniosków na temat ludzi, ponieważ nie każdy ma takie wsiowe pochodzenie jak ja. W końcu, niektórzy faceci pasują do tego całego „metroseksualnego” stereotypu i pomyślałem, że jeśli Jill Austin ich akceptuje, to z pewnością ja również powinienem.

Konferencja sama w sobie wprawiała w zakłopotanie, była interesująca i chaotyczna. David Ruis grał uwielbienie w stylu Techno i przyciągnął ludzi spoza kościoła. Gdy przebierańcy, ćpuny itd. przeniknęli do środka, zobaczyli tych wszystkich „już zbawionych/proroczych” ludzi tańczących i uwielbiających, zaczęły się dziać interesujące rzeczy. Manifestowało się dużo demonów, a sporo spośród tych niezbawionych zaczęło „uwielbiać” wraz z proroczym tłumem, lecz szczerze mówiąc, niestety nie pamiętam ani jednego przypadku uwolnienia czy zbawienia. Mimo wszystko, i pomimo wszystkich niedociągnięć, zobaczyłem w tym czasie kościół rzeczywiście angażujący świat wokół nich i jakoś „WIEDZIAŁEM”, że Bóg chce, abym był tam z nimi. Gdy wróciłem do domu powiedziałem żonie (we łzach), że znalazłem swoją służbę. Zaczęliśmy przygotowywać się do przeprowadzki do Los Angeles.

Dwa tygodnie później otrzymałem email od współpracownika pastora z informacją, że pastor (oraz zespół uwielbienia) zostali publicznie skonfrontowani przez kogoś ze zgromadzenia. Moje pierwsze rozeznanie było dobre, wszyscy byli aktywnymi homoseksualistami, zarówno we własnym gronie, jaki i z innymi ludźmi spoza „zespołu”. Pastor skończył, rezygnujące ze stanowiska, żona zostawiła go (tak, był żonaty), a kościół rozpadł się. Bardzo byłem tym zmartwiony. Imię Jezusa po raz kolejny było splamione w oczach tych, którzy naprawdę Go rozpaczliwie potrzebowali. Nigdy nie zapomnę tego, co zobaczyłem na Boulevard of Broken Dreams.

Po tym zdarzeniu zacząłem poważnie kwestionować rozeznanie tych proroków. Naprawdę lubiłem Jill (która już nie żyje) jako osobę, lecz jeśli ona (i inni proroczy ludzie) nie mogli dostrzec czegoś, co powinno być tak oczywiste, jak miałem w ogóle zaufać ich poznaniu. Prawdopodobnie będzie to wyglądało tak, jakbym tu określał jakieś cechy, lecz demon homoseksualizmu (w mężczyźnie czy kobiecie) jest jednym z najbardziej oczywistych do rozpoznania demonów, a jednak nawet krótkie spojrzenie na niektórych z tych proroczych ludzi wskazywało, że wyglądali oni na zadowolonych i byli tym nieporuszeni. . .było tak nawet wśród samych proroków.

 

Zdumienie w Georgii

Zostałem zaproszony, aby przemawiać na konferencji w Georgii wraz z Chad Taylor’em i kilkoma prorokami „niższego poziomu”. Po konferencji siadłem przy stole z dwoma z nich (nie chcę podawać ich nazwisk, ponieważ nie wiem, jaki jest ich stan dzisiaj). Jeden z nich spojrzał mi w oczy i powiedział: „Jeśli dwaj ludzie tej samej płci kochają się i chcą wziąć ślub, to, szczerze, NIE MAM PROBLEMU z tym”. Powiedziałem im, że nie da się wzywać imienia Jezusa, głosić Jego Sprawiedliwość i Świętość, i trzymać się tego rodzaju śmieci. Opuściłem Georgię bardzo zły i zawiedziony tą sytuacją.

Jak można zgadzać się z homoseksualnym duchem? Jak ktoś z proroczym obdarowaniem może nie być w stanie (czy może nie chcieć) rozpoznać go?  Wszystko sprowadza się do braku rozeznania.

 

Czarownica w Liście Eliasza

Duch czarów może być rozpoznany po różnego rodzaju metodach działania, lecz aby trzymać się tematu, nie będę wyjaśniał wszystkich. Niemniej, jedna rzecz jest w każdej sytuacji pewna: jest przebiegły i zazwyczaj trzyma się „poza radarem” do chwili, gdy przyjdzie rozeznanie i zostanie wywołany na powierzchnię, związany i wypędzony w imieniu Jezusa. Ponieważ w opisanych dalej okolicznościach nigdy się to nie stało, mogę wyjaśnić tą sytuację mówiąc tylko to, co działo się w moim przypadku i z mojej perspektywy. Wnioski pozostawiam czytelnikowi.

Pewna kobieta została zatrudniona do pracy w zespole do odbierania telefonów. W ciągu miesiąca została wyniesiona do asystentki Steve’a i mniej lub bardziej obarczona odpowiedzialnością za biuro w czasie jego wyjazdów. Pewien członek z przywództwa Listy Eliasza powiedział mi, że ludzie z jej poprzedniego kościoła napisali do Steve’a dużo listów, ostrzegając go przed nią. Niektórzy twierdzili, że ona manipuluje, funkcjonuje w czarach, inni otwarcie oskarżali ją o to, że jest czarownicą. Pomimo tych ostrzeżeń, informacje zignorowano i zatrudniono ją. Pierwsze dwa lata, nie wiedziałem o tych ostrzeżeniach i, szczerze mówiąc, zostałem przez nią pozyskany. Gdy zachorowała moja żona, właśnie ona przyszła do nas do domu i czyściła drewniane podłogi ręcznie na kolanach. Było to dla mnie skrajnie upokarzające i myślałem, że na pewno ta kobieta była święta. Rozwinęła się między nami „przyjaźń” na jakiś okres 1.5 roku. Mówiła mi takie rzeczy jak to, w jaki sposób rozpoznaje „Boże namaszczenie” na moim życiu i jak będziemy razem współpracować nad proroczymi projektami w przyszłości. W jakiś sposób nadskakiwała mi, jak młodszy braciszek i zawsze gotowa była uśmiechnąć się i przygarnąć. Z drugiej strony, moja żona widziała ją zupełnie inaczej. W tym czasie coraz bardziej chorowała, a obecność zła w naszym domu była czasami niemal „namacalna”. Żona powiedziała mi: „Kevin nie ufam jej, to zły człowiek!” Przez pewien czas broniłem jej: „Serce, mylisz się, nie ufasz jej,.. nie znasz jej tak dobrze jak ja!”.  Tak, okazało się, że miała rację.

Tylko kilka razy zdarzyło mi się w życiu, żeby duch zmaterializował się przed moimi oczami; to był jeden z tych przypadków. Pewnego dnia rano, gdy budziłem się, u stóp łóżka zobaczyłem duchową istotę. Nie mogę powiedzieć jak to wyglądało. . .coś jak „bardziej gęste” powietrze. Mimo wszystko ten duch odwrócił się w moją stronę i rozpoznałem twarz tej kobiety! Powiedziałem głośno: „W porządku, teraz wiem kim jesteś. Wyrzekam się wszelkiej relacji czy więzi duszy, jakie mogą mieć z tobą. Związuję cię w imieniu Jezusa,.. wynoś się z mojego domu!”.

Duch natychmiast odszedł a atmosfera w domu naprawdę się zmieniła!

Można by przypuszczać, że to zdarzenie wystarczyło, aby mnie przekonać, i tak się zaczynało się dziać. Gdy tego samego dnia dotarłem do pracy i zobaczyłem ją, nie powiedziała do mnie ani słowa, ani nie uśmiechnęła się, ledwie na mnie spojrzała. Zdarzyło się to TEGO SAMEGO DNIA, gdy wyrzekłem się relacji z nią… od tamtej chwili mało co odzywała się do mnie.

Wkrótce potem stała się bardzo przywódczym typem i kilka kobiet z naszego biura mających słabszą wolę natychmiast ustawiło się w kolejce za nią i chodziło wokół niej, jakby była królową…nosiły jej torebkę, robiły kawę itp. Całe biuro wiedziało, kiedy miała zły dzień i ten teatr stał się niemal codzienną rutyną.

Mimo że Lista Eliasza miała już kierownika operacyjnego, często pojawiała się walką o władzę między nią a innym kierownikiem. Została jej oddana wystarczająco duża władza, aby mogła wprowadzać liczne podziały i robić inne rzeczy. Wielokrotnie moi współpracownicy otrzymywali jedno polecenie od kierownika operacyjnego i zupełnie przeciwne od niej. Nie ma potrzeby mówić o tym, że tworzyło to bardzo chaotyczną atmosferę. Jak wszystkim wiadomo: mądry człowiek po szkodzie.

Były również inne znaki, które powinienem był rozpoznać, lecz, podobnie jak Steve, byłem zbyt zaślepiony przez jej wpływ. Spoglądając wstecz, to co teraz wydaje mi się najbardziej charakterystyczne to widzę, że gdy mówiła do mnie (i innych) o swojej intymności z Duchem Świętym to jej słowa i język ciała dawały do zrozumienia coś więcej niż duchowy związek. Wiem, że to brzmi głupio, lecz dokładnie to było widoczne.

Ostatecznie po moim odejściu została zwolniona z Listy Eliasza, lecz Steve cierpi do dziś dnia z powodu chorób i dolegliwości, których lekarze nie mogą wyjaśnić. Jestem przekonany, że jest tak z powodu relacji z tą kobietą i duchami, które jej towarzyszyły.

 

Część ósma

Błogosławieństwa i Pokój

Kevin Kleint

Email: kevin @  zionfire.org

 

системы продвижения сайтов

Codzienne rozważania_25.04.11

Chip Brogden

Przez to będzie uwielbiony Ojciec móuj, jeśli obfity owoc wydacie…„( Jn. 15:8).

Pomarańczowe drzewo jest pomarańczowym drzewem z chwilą, gdy się je zasadzi, jeszcze zanim wyda owoce. Nie jest ono pomarańczowym drzewem dlatego, że wydaje pomarańcze, lecz wydaje pomarańcze, ponieważ jest pomarańczowym drzewem. Owoc jest dowodem tego, co już jest. Gdyby nagle zaczęło wydawać zepsute jabłka, to wiedzielibyśmy, że to nie to, co nam się zdawało. Ten, kto rzeczywiście został zbawiony będzie wydawał „obfity owoc” i będzie „chodził godny” swego powołania (Ef. 4:1).

Chodzi o to, że dowodem „nowego narodzenia” nie jest to, w co człowiek mówi, że wierzy, lecz to jak naprawdę żyje. Nawet sam zwrot „nowe narodzenie” wskazuje na coś więcej niż samą zmianę serca: reprezentuje duchową śmierć, pogrzebanie i zmartwychwstanie; nowe życie. Tak więc, nikt nie może być prawdziwie 'narodzony na nowo’ dopóki nie uchwyci Krzyża, nie umrze z Chrystusem i nie zostanie z Chrystusem wzbudzony z martwych do Życia w Nim.

– – – – – – – – – —

Share your comments:

http://InfiniteSupply.Org/april25

 сайта

Codzienne rozważania_24.04.11

Chip Brogden

Zawsze się uczą, a nigdy do poznania prawdy dojść nie mogą” (2 Tm. 3:7).

Jeśli nasze poszukiwania duchowego wzrostu opiera się na tym, że trzeba się nauczyć kilku faktów z Biblii, zgromadzić kilka smakowitych kąsków informacji pochodzących od tego czy innego nauczyciela, napełnić mózg faktami a bibliotekę książkami i magazynami, ryzykujemy, że oszukujemy samych siebie tym, że znamy Boga, podczas gdy może być tak, że uczymy się tylko „prawd”, bez poznania Prawdy.

Czy już kogoś takiego spotkałeś? Wydaje się, że tacy ludzie zawsze mają właściwe odpowiedzi, lecz mają niewłaściwego ducha. Uporczywie trzymają się swoich szczegółowych opinii i nie da się ich przekonać do czegoś innego. Ich wiedza nie zmienia ich, poza tym, że stają się gorsi: teraz napompowali się w próżności swego umysłu (I Kor. 8:1,2). Prawdziwy duchowy wzrost charakteryzuje łaska (nie uczynki) i wzrastające poznanie Jezusa Chrystusa (2Ptr. 3:18). I utrzymujemy, że takie poznanie Jezusa Chrystusa nie jest osiągalne przez staranie, lecz jest udzielane wyłącznie przez objawienie.

 aracer