Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Synowie czy technicy?

Stephen Crosby

3 maja 2011

W zachodnim chrześcijaństwie występuje silna tendencja do dawania ludziom duchowych technik i narzędzi, kształcąc w ten sposób klinicystów Królestwa, zamiast rodzić synów i córki Chrystusa mających mających relacje. W kościele odbywa się więcej konferencji o tym „jak to zrobić” i więcej jest o tym  książek, niż w McDonaldzie francuskich frytek. Można dać diabłu wykształcenie w koledżu i komputer, ale on nadal pozostanie diabłem. Nie zostaliśmy powołani do konkurowania z diabłem. Biblijne wyposażanie to zaszczepienie prawego serca, transformacja człowieczeństwa w obraz Chrystusa, a nie transfer właściwych informacji. Tu chodzi o coś więcej niż nauczenie kogoś odpowiedniego materiału, po czym, nauczenie go jeszcze więcej odpowiedniego materiału. Przerabiamy to już od stuleci. Stworzyliśmy w naszej kulturze bardzo mieszane wyniki. Oczywiście, właściwa informacja jest ważna, lecz chodzi tutaj o kwestię kolejności i priorytetu. Właściwa informacja zasiana w toksycznej glebie daje śmiertelne wyniki.

Moje życie zostało ubogacone w ogromniej mierze przez poznanie jednego z najwspanialszych wierzących w Królestwie Bożym, lecz pewni najbardziej paskudni ludzie, jakich spotkałem w swoim dorosłym życiu, również byli chrześcijanami, którzy chodzili do kościoła i nosili Biblie. Religijna złośliwość jest złośliwością na medal [i]. Wolałbym raczej pracować z niewierzącymi niż z wszystko wiedzącymi, sprawiedliwymi we własnych oczach hipokrytami chrześcijanami. Przynajmniej wiadomo czego się od niewierzących spodziewać i jest możliwość przedstawienia im Chrystusa. „Chrześcijanie”, którzy zostali zaszczepienie przez religię przeciwko życiu w Chrystusie, są nieosiągalni, ponieważ nie da się pomóc tym, którzy już wszystko wiedzą a ich pobudzaną poczuciem winy misją jest, aby zrobić z ciebie syna piekła dwakroć gorszym niż jesteś.

Moja żona pracowała kiedyś z kimś, kto był mocno natarczywy w swym chrześcijaństwie. To osoba nie wstydziła się dzielić „objawieniami”, które otrzymywała w czasie konferencji duchowej walki na temat demonologii. Tak, współżyła i zamieszkiwała ze swoim chłopakiem przez dwa lata i nie miała żadnego przekonania o tym, że to jest złe, dopóki moja żona nie skonfrontowała jej z tym. Wtedy ona zaprosiła żonę do swojego konserwatywnego, ewangelicznego, mega kościoła, aby posłuchała jej „wspaniałego pastora”! Hm… nie dziękuję. Jak to się mogło stać? Tak dzieje się, gdy właściwe informacje tydzień po tygodniu trafiają do zatwardziałej duszy, a w społeczności wiary brakuje proroczego duchowego głosu. Jest to logiczny wynik ewangelii pozbawionej krzyża i nawrócenia, która jest głoszona w naszej ziemi regularnie.

Wiem o innej sytuacji, gdzie kobieta (żona byłego drugiego pastora), cudzołożyła ze swoim szefem. Gdy została skonfrontowana, powiedział: „Chciałam opowiedzieć mu o Panu” – poważnie, nie żartuję. To jest nowela. Wszeteczeństwo dla Jezusa. Niestety, jest to kolejny przykład tego, co rok po roku jest skutkiem transmisji informacji, zamiast transformacji (przemiany) serca.

Nie chodzi o osądzanie tu, gdzie sprawy dotyczą grzechu czy człowieczej słabości. Istotą jest zajęcie się nawróconą dusza. Możemy mieć do czynienia biblijnie wierzącą religijnym osobą, a nie nawróconą duszą.

Zimne serce i rozjaśniona Biblia to zła kombinacja. Jest to istotą zła, ponieważ jest to wcielona błędna reprezentacja Boga, podobnie jak ktoś, kogo znamy z Księgi Rodzaju: „Taaaa., Bóg tak powiedział….?” Prawdziwe biblijne wyposażanie oznacza ułatwienie spotkania kolejnej ludzkiej istoty ze Wzbudzonym z martwych Panem. Z takiego spotkania z Prawdą rodzi się relacja (lub pogłębia). Z tej relacji rozwija się duchowe zrozumienie, które ostatecznie wpływa na zachowanie.

– – – – – – – – –

[i] Jest to spokrewnione z morderstwem. Logicznym końcem religii jest morderstwo. W naszej kulturze będzie nas zadowalać zniesławianie i niszczenie charakteru i reputacji drugiego człowieka.

– – –

Jest to fragment z książki: ” Healing: Hope or Hype?” Copyright 2009 Stephen R. Crosby.

Udziela się zgody na kopiowanie, przekazywanie czy dystrybucję tego artykułu jeśli niniejsza uwaga zostanie zachowana na wszystkich duplikatach, kopiach i linkach referencyjnych.

 сайт

Codzienne rozważania_02.05.11

Chip Brogden

Ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują” (Mat. 7:14).

Nie możemy iść wąską drogą, dopóki nie wejdziemy przez wąską bramę, lecz nie możemy zakładać, że skoro weszliśmy przez wąską bramę to już wszystko jest załatwione. Większość ludzi kładzie nacisk na bramę a ich celem jest wprowadzić ludzi na tyle daleko przez bramę, aby mogli głosić zbawienie. Lecz wąska brama jest zaledwie początkiem. Wąska brama otwiera tylko swoje drzwi na wąską drogę. To wąska droga prowadzi do Życia i niewielu ją znajduje, a jeszcze mniej podąża nią aż do samego końca.

———————

Share your comments:

http://InfiniteSupply.Org/may2

©2011 InfiniteSupply.Org Można rozpowszechniać w celach niezarobkowych pod warunkiem umieszczenia tej informacji. Podziel się tym z przyjaciółmi!

deeo

Moje siedem lat w Liście Eliasza_8

Następne pokolenie

19 maja 2011

Kevin Kleint

„Prorocza” młodzież

Jeśli trafiłeś na tą serię pierwszy raz zacznij proszę od Części 1 – Na początku. Da ci to lepsze zrozumienie tego, jaką drogę Kevin przeszedł. Zachęcam do przeczytania wszystkich 9 części, aby uzyskać „pełny obraz”.

Jeśli doczytałeś dotąd to prawdopodobnie albo zgadzasz się ze mną, albo jesteś przekonany, że nie chodzę w miłości i ogłosiłem wendettę przeciwko Liście Eliasza i proroczemu ruchowi. Przyznaję, że było dla mnie bardzo traumatycznym doświadczeniem pozbieranie wydarzeń z poprzedniej dekady i wstawienie ich online, lecz głównym przedmiotem mojej troski i powodem żalu jest obserwowanie jak całe pokolenie młodych ludzi jest wciągane w to zwiedzenie. Pojawiło się dużo proroctw wypowiadanych w proroczym ruchu skierowanych ku młodzieży. Te proroctwa idą jakoś tak:  „Będzie wielkie poruszenie Ducha wśród młodzieży, która będzie docierać do wszystkich ludzi w barach, klubach, na ulicach i ze względu na znaki i cuda, ich młody wiek oraz inny sposób działania od starszych ludzi, którzy są w kościele, zgubieni będą ich słuchać i nastąpi POTĘŻNE przebudzenie!”  Oczywiście nie jest to dosłowne, lecz jeśli przejrzysz teksty z Listy Eliasza czy innych proroczych strony, zobaczysz bardzo podobne słowa.

 

Priorytet

Ponieważ te „prorocze słowa” krążą od lat, nastąpiło wykształcenie się takiego nastawienia w proroczym ruchu, że udzielono priorytetu młodzieży. Zamiast uczenia młodzieży Słowa Bożego przez starszych i mądrzejszych, zachęca się ich, aby w swoich priorytetach umieszczali: inny wygląd, bycie oryginałem i twórcze wyrażanie siebie. Starsze pokolenie jest uważane za „religijne” i „poza dotknięciem” („out of touch”) a zatem ignorowane. Nie jest złe to, aby być oryginalnym i twórczym samo w sobie, lecz gdy Boże Słowo jest bagatelizowane, a tatuaże, piercing i inne formy bazarowego wyrażania siebie są podkreślane, to w efekcie otrzymuje się grupę ludzi, którzy zachowują się tak samo jak świat… i tyle.

Ludzie mogą dowodzić, że jestem zbyt legalistyczny i nie obchodzi mnie to, niech owoc mówi sam za siebie. Spójrzcie na wasze młodzieżowe grupy, proroczy kościół,…spójrzcie na waszych dwudziestko kilku latków – jaki rzeczywisty wpływa mają oni dla Królestwa Bożego? Czy pomnażają każdego dnia Kościół? Na pewno, rzeczywiście z nowymi tatuażami (jakże oryginalne), wyglądają „cool”… ale czy wykonują uczynki Jezusa? Czy codziennie karmią się Jego Świętym Słowem? A może siedzą w barach będąc „świadkami” (sarkazm)? Czy zamierzasz zrobić cokolwiek?

Naprawdę CHCĘ dotrzeć do czegoś mocnego w tej sprawie, bardziej niż ktokolwiek inny. Rzeczywiście CHCĘ, abyście byli urażeni aż do tego stopnia, aby podjąć DZIAŁANIE, ponieważ to jest ta sama młodzież, którą wychowujecie na przywódców waszego „ruchu” w ciągu następnych kilku lat. To ta sama młodzież, które może „uwielbiać” bardziej ekstrawagancko niż jakikolwiek starszy człowiek z waszego kościoła, a która jest w tajemnicy zżerana uzależnieniami i bałwochwalstwem (przeczytajcie 1 rozdział Izajasza, aby sprawdzić jaki jest Boży punkt widzenia na ekstrawaganckie uwielbienie bez świętości). Kościele! Płacz i smuć się tym… nauczyliśmy ich tego, że Jezus jest ich kumplem, a oni nie mają pojęcia o Jego Królowaniu! Nie mają pojęcia o Jego nienawiści do ich grzechu!

Biblia mówi w Księdze Objawienia, że: „Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga

Co pozwala nam sądzić, że możemy zrobić z nich następnego Smitha Wigglesworth’a bez Słowa i bez świętości?

Wiem, że w miarę jak zbliżamy się do Końca Wieku, będzie ogromny napływ ludzi, którzy przyjdą do Królestwa, lecz będzie to nie tylko młodzież, lecz maluchy, dzieci, starsi ludzie, w średnim wieku, czarni, biali, Hiszpanie itp. Żadne grupa ludzi nie powinna uważać, że jest bardziej uprawniona do nadchodzącego poruszenia Bożego. Wiem również, że 2 List do Tesaloniczan mówi o wielkim odpadaniu od Pana przed zakończeniem wieku. Uważaj na to, kościele, przyjmij miłość Prawdy, abyś nie został zwiedziony do wiary w kłamstwo.

 

Ostatnia strata

Pod koniec pracy w Liście Eliasza byłem wrakiem. Moje fundamenty legły całkowicie w gruzach, nie miałem „punku zakotwiczenia”, aby osądzić czy to, co słyszałem było od Boga, czy nie. W tym czasie został zatrudniony młodzieniec, który pasował do proroczego opisu tego, czym jest chrześcijaństwo „na skraju”… w wieku około 20 lat, czarny, w tatuażach, kolczykach, z bardzo ciemną przeszłością i „krzykliwą” osobowością. Już był uczestnikiem kościoła Vineyard i był uważany przez wielu za jednego z przywódców „Nowego Gatunku”, którzy byli szkoleni po to, aby pomóc sprowadzić to wielkie, prorokowane przebudzenie.

Staliśmy się całkiem bliskimi przyjaciółmi i pomimo mojego osobistego duchowego ubóstwa, wziąłem go pod swoje skrzydła. Wraz z żoną zaopatrzyliśmy go w meble do mieszkania, znaleźliśmy mu miejsce na wakacje i podstawowe poczucie „rodziny”. Muszę powiedzieć, że bardzo cieszyło nas jego towarzystwo i kochaliśmy go bardzo, jak małego brata.

Niemniej, po jakimś czasie zacząłem zauważać niekonsekwencje w jego chodzeniu z Bogiem. Miał, na przykład, filmy horrory jak „Piła” czy „Hostel” w domu, a gdy zwracałem mu na to uwagę, mówił coś takiego: „To jest OK, Duch Święty powiedział mi, że mogę to oglądać”, lub „Bóg rozumie miejsce, w którym jestem, więc nie przejmuj się tym”. Ponieważ sam nie byłem dla niego w tym czasie najlepszym przykładem (piłem piwo w jego obecności a nasze rozmowy dość często wędrowały ku niewłaściwym tematom), więc nigdy nie sprzeciwiałem się mu w tej sprawie.

Zauważyłem również, że przebywali u niego młodzi ludzie (przeważnie chłopcy w wieku 14 – 18 lat). Powiedział mi, że pochodzą z dysfunkcyjnych domów lub z ulicy i potrzebują miejsca ucieczki. „Kościół nie dociera do nich, więc jeśli ja tego nie zrobię to kto?” przekonywał mnie. Szybko rozeznałem, że te dzieciaki miały zamieszanie w sprawach seksualnych i nie czułem się w tej sytuacji wygodnie.

Na to wszystko nakładała się sytuacja w kościele, do którego chodził, który nie dyscyplinował go ani nie karcił zgodnie ze Słowem Bożym. Pewnie, nie było to łatwe zadanie, z powodu udzielonych mu wcześniej względów, a jego arogancja i osobowość, oraz poczucie prawa do wszystkiego bez oglądania się na innych, wymknęły się spod kontroli. Jego zewnętrzny wygląd i osobowość doprowadziły automatycznie do przekonania, że jest on tym „Nowym Gatunkiem” Bożego przywódcy a może, pomimo swych złych przeczuć, nie chcieli poddawać w wątpliwość jego status quo i wskazywać na oczywiste sprawy, którymi należało się zająć. Ten młodzieniec prowadził ekstrawaganckie uwielbienie i „prorokował” dokładnie tak samo, jak widział, że w jego kościele robią rówieśnicy i pozostawiono go samego.

Było to mniej więcej w tym czasie, gdy postanowiłem w sercu odbudować fundamenty Bożego Słowa w moim życiu. Wiedziałem, że muszę opuścić Listę Eliasza przy pierwszej okazji, więc zacząłem modlić się żarliwie o nową pracę. Gdybym wiedział, jakie czeka mnie błogosławieństwo, po prostu rzuciłbym to.

W miarę jak moje fundamenty i przekonanie zaczęły wzmacniać się, zaczęliśmy się z tym młodym człowiekiem coraz ostrzej sprzeczać. Wskazywałem mu na to, że nie wolno prowadzić takiego życia, jakie prowadzi, i wzywać imienia Jezusa. Zamiast przyznać, że to co robił, było grzechem, usprawiedliwiał i mówił, że „Duch Święty mówi, że to jest OK”. Mówiłem mu, że to NIE był Duch Święty, lecz inny, z piekła. Oczywiście od tego czasu było coraz gorzej, aż do tego stopnia, że nie chcieliśmy go widzieć w pobliżu naszego domu. Uwierzcie mi, kosztowało mnie to bardzo dużo, aby być tak łagodnym i „miłym” jak to tylko możliwe, lecz on odrzucał Boże napomnienie.

W końcu pewnego dnia przyszedł do mnie i powiedział: „Kevin, jestem biseksualny”.

Wiedząc, że ma problemy w tej dziedzinie powiedział: „Taaaa,.. domyśliłem się”.

Wtedy powiedział: „… i Bóg mnie takim stworzył, więc jestem szczęśliwy z tego, kim jestem”.

Na co odpowiedziałem: „Bóg NIE uczynił cię takim! Może coś stało ci się czego nie pamiętasz, lub gdy byłeś młodszy lecz Jezus NIE czyni ludzi biseksualistami czy homoseksualistami, ani żadnymi zboczeńcami tego typu”.

On usprawiedliwiał się również tutaj i mówił: „Duch Święty powiedział mi, że on uczynił mnie w taki sposób i kocha mnie takiego, jaki jestem”.

W tym momencie wiedziałem, że jest stracony. Absolutnie nie miał żadnego szacunku dla Słowa, całkowicie usprawiedliwiał swój grzech i był zdecydowany trzymać się tego. Od tej pory nie rozmawiałem z nim, lecz wiem, że przeprowadził się do innego miasta i jest przebierańcem i biseksem, cały czas przekonany, że „świadczy” innym, chodząc do barów i tańcząc z innymi mężczyznami. Smutno mi w sercu z jego powodu. Idzie do piekła w pełni przekonany, że ma bliską relację z Jezusem.

Rozumiecie, że jest on Docelowym Owocem ruchu, który nie ma szacunku dla całego Słowa Bożego czy świętości. Dzieci dojrzewają, widząc jak rodzice szukają znaków, cudów, chrześcijańskich pokazów, aby ukołysać ludzi (dosł.: christian dog and pony show), widzą w tym wszystkim próżność i hipokryzję, i ostatecznie zwracają się do świata.

Jestem tak samo winny pokazywania tego obdartego przykładu i ciągle zbieram się do kupy. Błagam Boga każdego dnia, aby moje dzieci wydały trwały owoc i jestem szczęśliwy, ponieważ mogę powiedzieć, że zaczyna się on wykształcać. Boże, proszę, nie to trwa!

Część dziewiąta

 

Błogosławieństw i Pokoju

Kevin Kleint

Email: kevin@zionfire.org

 

сайта

Codzienne rozważania_01.05.11

Chip Brogden

to jedno wiem, że byłem ślepy, a teraz widzę” (Jn 9:25)

To my jesteśmy ludźmi śleponarodzonymi z Jn.9. Tu nie chodzi o to, że możemy się jakoś rozwinąc czy stopniowo dojść do miejsca, gdy zaczniemy coś wiedzieć. On URODZIŁ się ślepy i niczego nie widział oprócz ciemności, dopóki Pan, Światłość tego świata, otworzył mu oczy.

Tak wielu ślepych ludzi ma nadzieję na to, że rozwiną swoje zdolności do wiedzenia dzięki kazaniom, spotkaniom i jeszcze większej ilości nauczania, lecz jedna chwila widzenia jest więcej warta niż tysiąc lat uczenia się.  Lepiej jest siedzieć u stup ignoranta, który widział Pana, niż być  pouczanym przez większość wykształconych nauczycieli biblijnych, którzy pozostają ślepi na Boże rzeczy.

– – – – – –

Share your comments:

http://InfiniteSupply.Org/may1

©2011 InfiniteSupply.Org Można rozpowszechniać w celach niezarobkowych pod warunkiem umieszczenia tej informacji. Podziel się tym z przyjaciółmi!

 продвижение сайта

Szacunek dla ciała_1

John Fenn

Pewna prawdziwa historia

Był sobie w Europie pewien kościół funkcjonujący na bazie domowej, który składał się wyższej i niższej klasy społecznej, co wywoływało u nich nieporozumienie. Było to coś poważniejszego niż zwykły konflikt: ludzie o wyższych dochodach nie chcieli mieszać się w swoich domach z gorzej opłacanymi pracownikami.

Lecz w tym domowym kościele był zwyczaj spożywania posiłku w czasie każdego spotkania lub później. Obchodzili wtedy Wieczerzę Pańską jako część tego posiłku, jak to robił Pan w czasie pierwszej „Ostatniej Wieczerzy”.

Problem polegał na tym, że bogaci nie chcieli jadać razem z innymi, choć oni przychodzili na tą część posiłku, jedli więc w swoich domach przed spotkaniem, a jak to w Europie, wino było zwykłą jego częścią, więc niektórzy nawet upijali się przed przyjściem na zgromadzenie kościoła.

 

Jak sobie z tym poradziłem?

Jakie problemy możecie rozpoznać? Po stronie ludzi z wyższych sfer występowała arogancja. Była też zawziętość po stronie tych traktowanych z góry: musieli radzić sobie z przebaczeniem i przyjmować na spotkaniu tych, którzy już najedli się, tak jakby nie było w tym nic złego. Miały tu miejsce konflikt, pycha, podziały oraz grupowe lojalności.

Dobrze dla mnie i dla was, że taka prawdziwa życiowa sytuacja zdarzyła się już w Koryncie około roku 59 i Paweł zajmował się tym w swoim 1 Liście do Koryntian 11:17-31. Wiemy z Księgi Dziejów Apostolskich 18:7-8, że początkowo spotykali się w domu Rzymianina Tytusa (Gajusa) Justusa, byli podejmowani wspólnie przez Kryspusa przełożonego synagogi, który mieszkał tuż obok niej. Brało udział w tych spotkaniach również wielu Koryntian (Greków). Gdy ich przybywało przenosili się do innych domów w mieście i na peryferiach.

Paweł ujawnia sprawę w wersie 22: „Jako to? Czy nie macie domów, aby jeść i pić? Albo czy zborem Bożym gardzicie i poniewieracie tymi, którzy nic nie mają (nie przynieśli żywności)? Co mam wam powiedzieć? Czy mam was pochwalić? Nie, za to was nie pochwalam!”

Bogaci można nie chcieć jadać z biedniejszymi uczniami ponieważ ci nie należą do tych samych klubów, nie kręcą się w tych samych kręgach społecznych, nie mają takiego samego modelu rydwanu, nie mają zatrudnienia i tak dalej. Lecz rzeczywistym problemem ich serca było to, że gardzili kościołem, ciałem Chrystusa, a ich zachowanie okazywało pogardę dla niego.

Mogli odrzucać takie oskarżenie, lecz ta arogancje doprowadziła do lekceważenia ciała, co było prawdziwym problemem. Nic w nich nie mówiło: „Jezus umarł za nas wszystkich, więc wszyscy jesteśmy równi, będę więc szanował ciało i szanował wspólne nasze zgromadzenie”.

 

Szybki przeskok do dni współczesnych: Colorado, rok 1990

Byłem pastorem tradycyjnego kościoła w Colorado. Zadzwonił do mnie pewien pastor, prosząc mnie, abym sprzedawał produkty z multi-level marketingu (MLM) produkowane z pewnego szczególnego drzewa z Australii, co było wtedy bardzo popularne. Powiedział mi, że udało mu się do sprzedaży pod tą organizacją pozyskać niemal wszystkich ze swego kościoła dzięki czemu spodziewał się, że dochody pokryją kościelną hipotekę do końca roku i wszyscy uzyskają finansową poprawę.

Spławiłem go i powiedziałem, że nie szanuje ciała Chrystusa, a raczej manipuluje ciałem, za które nasz Pan umarł dla swoich własnych korzyści, a ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego. Powiedział, że to co, robi, jest dobre dla ciała, lecz prawdą było, że nim pogardzał: z Pańskiego punktu widzenia, a tylko taka jest właściwa.

 

Ziemia mega kościołów: lata 1990 – 2000

Wielu pastorów i członków zgromadzeń zaangażowało się w tym czasie w MLM, produkty kosmetyczne, usługi telekomunikacyjne, zdrowa żywność itd. Jestem przekonany, że to wszystko są dobre produkty, lecz doszło do tego, że gdy udałeś się do kościoła, stawałeś się ofiarą, ponieważ zawsze ktoś składał świadectwo o swoich produktach MLM. Mógł to być pastor, gdzieś na korytarzu odbywało się podpisywanie papierów czy trwały kościelne rozmowy, które wędrowały między członkami zgromadzenia każdego tygodnia. Wszystko to składało się na zmianę w mentalności kościoła. Ludzie nie chodzili tam już, aby skupić się tylko na uwielbieniu Pana, lecz na tym, z kim można się skontaktować i jak wielu ludzi pozyskać w tym tygodniu do swojej struktury.

Rozwinęła się taka kościelna kultura, gdzie na miejscu było pytanie: „Dlaczego jeszcze się tym nie zajmujesz?” Zawsze było też takie niebezpieczeństwo, że mogło się komuś coś wypsnąć o tym, że ma jakiś problem ze skrórą, chorobę wewnętrzną, finansowe trudności czy też to, że nie da się doprowadzić rzeczy do takiego stanu czystości, jakby się chciało, a na to tylko oczekiwano! Uczniowie MLM rzucali się na takiego człowieka ze świadectwami, jakże to ich produkty pomogły komuś, kto miał trąd, jak potrzebujący wewnętrznego uzdrowienia został uzdrowiony dzięki dwóm łyżeczkom takiej żywności miesięcznie i stracił 30 kg!

Wracając do 1 Kor. 11. Rozwiązanie Pawła

Paweł doprowadził Koryntian do konfrontacji z ich grzechem: Czy oni pogardzali ciałem Chrystusa. Czy chcieli okazać lekceważenie temu ciału?

Zaraz po zadaniu tego pytania w wersie 22 Paweł pisze:

Albowiem ja przejąłem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której był wydany, wziął chleb, a podziękowawszy, złamał i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje za was wydane; to czyńcie na pamiątkę moją„.

Podobnie i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich to nowe przymierze we krwi mojej; to czyńcie, ilekroć pić będziecie, na pamiątkę moją. Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie„.

Przeto, ktokolwiek by jadł chleb i pił z kielicha Pańskiego niegodnie, winien będzie ciała i krwi Pańskiej. Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z kielicha tego pije„.

Zatem, umieściwszy to w kontekście…

Tak więc spożywanie i picie Wieczerzy Pańskiej, bez względu na to jak praktykowanej, wymaga badania siebie samego, lecz kontekst tego badania siebie nie ma nic do rzeczy z grzechem, czy nieprzebaczeniem, czy nawet upewniania się, że przed spożyciem Wieczerzy zostały puszczone w niepamięć te dawne duchowe przewinienia (innych-przyp.tłum.).

Tutaj chodzi o szacunek dla ciała Chrystusa. Szanowanie ciała, ofiary, a zatem szanowanie zgromadzenia Bożego ludu. Badanie samego siebie, którego Paweł tutaj naucza, dotyczyło tych, którzy odmawiali wspólnego posiłku z ludźmi niższej klasy czy biednych. Paweł oczekiwał, że uczniowie Pana będą szanować wspólne zgromadzenie świętych, będą pragnąć chronić je i to zgromadzenie, aby było święte i uświęcone. Oni jednak nie rozumieli tego ani nie mieli serca dla tych ludzi.

Albowiem kto je i pije niegodnie, nie rozróżniając ciała Pańskiego, sąd własny je i pije. Dlatego jest między wami wielu chorych i słabych, a niemało zasnęło. Bo gdybyśmy sami siebie osądzali, nie podlegalibyśmy sądowi„.

O ile naucza się tego, sam tego nauczałem również, że jeśli rozpoznajemy ofiarę ciała Pańskiego dla naszego uzdrowienia, możemy zostać uzdrowieni w czasie Wieczerzy Pańskiej (i to jest prawda) to jednak kontekst jest tutaj znacznie szerszy.

Cały czas chodzi tutaj o to, aby raczej szanować, a nie gardzić, zgromadzeniem ciała Chrystusa. Ciałem są ludzie Boży… Paweł prosi każdego, aby zbadał swoją miłość do ciała Chrystusa, aby ludzie sprawdzili swoje serca czy nie ma w nich arogancji i rozdwojenia, które rozdziela. Szanuj to zgromadzenie – chroń go, zachowuj świętość, czyń wszystko, co tylko można, aby zachować jedność i pokój.

Oni tak nie postępowali.

Czy współcześnie szanuje się to ciało na tyle, żeby nie próbować sprzedawać swoich produktów czy biznesu, czy usług tym, którzy gromadzą się, aby skupić się na oddawaniu czci Chrystusowi? Czy też są oddani obrzydliwości, wchodząc między tych dobrych ludzi, a ich Pana, rozpraszając ich i wymuszając na nich swoje plany?

Część druga

Tym wszystkim zajmiemy się następnym razem. A do tej pory – wiele błogosławieństw.

John Fenn

 

 

 оптимизация сайта под поисковую систему

Codzienne rozważania_30.04.11

Chip Brogden

wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone” (Kol 1:16).

Na początku, gdy człowiek chodził z Bogiem panował oczywisty Niebiański Porządek/Rząd na ziemi. Znaczy to, że Chrystus był na Swoim właściwym miejscu. Gdy Chrystus jest pierwszy we wszystkim gdy On jest centralną postacią i ma władzę zwierzchnią, wszystko jest w porządku.

Bóg stworzył „wszystko przez Niego i dla Niego” i Jego ustanowił Panem Wszystkiego. Jeśli tylko Chrystus zajmował Swoje prawnie należne Mu miejsce, cała reszta stworzenia mogła dalej trwać. W Księdze Stworzenia Bóg ogłosił, że to, co właśnie uczynił było „dobre”. Gdy całe dzieło zostało ostatecznie zakończone, Bóg osądził ostateczny stan tego, jako „bardzo dobry”(Rdz. 1:31) i największą korzyścią życia człowieka pod tym Niebiańskim Porządkiem był jego duchowy stan przed upadkiem.  Duchowo miał pokój ze sobą samym i ze swoim Bogiem. Innymi słowy: wszystko, co istniało pod Niebiańskim Porządkiem/Rządem było doskonałe. Było to, całkiem dosłownie, niebo na ziemi.

– – – – – – – – – –

Share your comments:

http://InfiniteSupply.Org/april30

©2011 InfiniteSupply.Org Można rozpowszechniać w celach nie zarobkowych pod warunkiem umieszczenia tej informacji. Podziel się tym z przyjaciółmi!

 

 продвижение

Zbiorowe duchowe światło

Ron McGatlin

Królestwo Boże na ziemi jest wprowadzane w zbiorowym ciele, która ma jedną Głowę: Chrystusa Jezusa. Żaden człowiek, oprócz Chrystusa Jezusa nie ucieleśnia całego światła Bożego.

Królestwo Boże z niebios jest wprowadzane w Jego ciele przez Jego pełną manifestację na ziemi, a ta znajduje się w pełni wyłącznie we wcieleniu Jezusa, nie w żadnym człowieku. Niemniej, pełnia Chrystusa i Jego królestwa ma się wyrażać przez Jego zbiorowe ciało, działające w doskonałej jedność wszystkich części, właściwie ze sobą złączonych i funkcjonujących jako jedno ciało mające Jedną Głowę. Światło Boże jest prawdą. Cała miłość, moc i mądrość z nieba są przekazywane na ziemię przez Prawdę, Światło Boże. Chrystus Jezus jest Prawdą i Światłością.

Syn Boży przekazuje Swoją prawdę i światłość do wnętrza każdego członka Swego ciała na ziemi. Miłość, moc i mądrość z nieba płyną jak potężna rzeka dając życie każdemu członkowi Jego ciała. Wszyscy mają udział w tym samym strumieniu, wszyscy jesteśmy dokarmiani, lecz nikt nie otrzymuje wszystkiego naraz.

Trwanie razem w Chrystusa i Chrystus trwający w nas, łączy nas całkowicie z ogromnym niebiańskim zbiornikiem miłości, mocy i mądrości. Siła i zrozumienie Boga uzdalnia i uprawomocnia złączone i zjednoczone, zbiorowe ciało Chrystusa na ziemi aby ustanowić doskonałą wolę i plan Głowy, Chrystusa Jezusa – Królestwo Boże na ziemi jak jest w niebie.

Czy potrafimy uchwycić tą zdumiewająca prawdę i przyjąć ją? Jeśli możemy, staniemy się, jako synowie Boży manifestujące się w nas jako zbiorowości nadnaturalne życie Chrystusa, prawdę i światłość. Świat bardzo ciężko wzdycha oczekując prawdy i światłości, które umocnią zbiorowo synów Bożych na ziemi. Wszelka moc niebios jest dostępna i wszystko jest możliwe przez Chrystusa w nas. Cała miłość i mądrość Chrystusa prowadzą nas do wspaniałego życia Bożego na ziemi w Jego Nowym Jeruzalem, życia według niebiańskiego królestwa na ziemi.

Ludzkość szuka bez Boga mocy i wykorzystuje świat, aby dawał więcej jeszcze mocy i wiedzy pod ludzką kontrolę, dla ludzkich celów, z dala od Boga. Planeta jest w niebezpieczeństwie przez to, że ludzkość nieustannie dąży do władzy. Wypadki nuklearne i odpady, ogromne wycieki ropy naftowej oraz wiele innych ważnych wypadków na tej planecie są wynikiem ludzkiego nieopanowanego dążenia do władzy i zagraża życiu ludzkości na ziemi.

 

Ostateczne Źródło Bożej Mocy

Źródło wszelkiej mocy jest dostępne przez Ducha Chrystusa w Jego ciele oczyszczonych, pokornych i świętych synów i córek na ziemi. Nie ma końca wzrostowi królestwa Chrystusa Jezusa. Rząd będzie spoczywał na Jego ramionach, na których doskonale spoczywa Głowa. Duch Królestwa Bożego będzie naprawiał, odnawiał i odbudowywał naturalny świat zgodnie z oryginalnym Bożym planem i projektem. Wszystko znajdzie się pod stopami Chrystusa Jezusa. Zarówno ramiona jak i stopy są częściami tego ciała. Sela.

 

Jasne Światło Boże

Podobnie jak jasne naturalne światło słoneczne zawiera wszystkie kolory tęczy, tak też ciało Chrystusa składa się z całego spektrum światła. Te liczne części zebrane razem staja się jasnym objawionym światłem Bożym. Rozdzielone jak słoneczne światło przepuszczone przez pryzmat czy krople deszczu na niebie, ciało jest podzielone na dużo różnych kolorów. Musimy stać się jednym ciałem – jednym połączonym ciałem, składającym się ze wszystkich kolorów objawionej prawdy, schodzącym się razem, które staje się czystym światłem Chrystusa, które rozprasza w swoich członkach wszelką mieszaninę ciemności.

 

To ciało zejdzie się razem jedynie wtedy, gdy podniesiemy nasze oczy z tego, na co kładliśmy nacisk w starym kościelnym wychowaniu i skupimy się na wyższej rzeczywistości Królestwa Bożego zstępującego na ziemię. Jedność bierze się ze wspólnego skupienia się na Królestwie Bożym Jego sprawiedliwości. Ewangelia Królestwa była i jest przesłaniem Chrystusa Jezusa.

Gdy wznosimy nasze oczy ku królestwu, zaczynamy iść ku sobie nawzajem właśnie w tej jedności miłości, mądrości i mocy rzeczywistości Chrystusa i Jego Królestwa w nas. Suche kości stają się żywą armią, która przynosi na tą wzdychającą ziemię odkupienie zmartwychwstałego życia. Nadnaturalne życie Ducha Bożego staje się naturalną rzeczywistością Bożych ludzi na ziemi i chwała Boża napełni ziemię.

Skupmy się na Królu i Jego Królestwie i idźmy razem z tym, którzy robią to samo a nadnaturalne życie Boże wypełni nas i cały świat wokół nas Jego życiem.

 

Dążcie do miłości, ona nigdy nie zawodzi,

a Królestwu Jego nie będzie końca.

 

Ron McGatlin

basileia  at  earthlink.net

 deeo