Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

DS_02.02.09 Mat.23

HeavenWordDaily

David Servant

Uczeni w Piśmie i faryzeusze byli duchowymi przywódcami Izraela, którzy „zasiedli na mównicy mojżeszowej„, szczególnym miejscu, z którego w każdej synagodze czytane były fragmenty ze zwojów Starego Testamentu. Dlatego właśnie Jezus powiedział słuchaczom, aby wykonywali wszystko, co im mówiono, lecz miał na myśli tylko ten czas, gdy odbywało się publiczne czytanie Prawa i Proroków. Dobrze jest, abyśmy wszyscy, a w szczególności liderzy, badali samych siebie w świetle tego, jak Jezus ujawnił postępowanie faryzeuszy i uczonych w Piśmie. Czy jesteśmy do nich w jakiś sposób podobni? Jeśli tak, to musimy pokutować, ponieważ Jezus trzykrotnie potwierdził w tym rozdziale, że nieskruszeni faryzeusze i uczeni w Piśmie pójdą do piekła (23:13, 15, 33).

Jakie były niektóre ich cechy?

Przede wszystkim motywowało ich pragnienie ludzkiej chwały, więc starali się wyglądać w miejscach publicznych na bardzo religijnych ludzi. Powiększali filakterie, małe skórkowe pudełeczka zawierające teksty z Pisma, noszone na czole i lewym ramieniu. Dla nas podobne byłoby noszenie do kościoła wielkich Biblii, aby ludzie myśleli, że rzeczywiście studiujemy je. Faryzeusze przedłużali również sobie frędzle swych szat, aby dobrze wyglądały. Bóg nakazał Izraelitom, aby uczynili sobie frędzle na końcówkach swych szat, aby im przypominały o Jego przykazaniach (p. IV Moj. 15:38-40). Tak więc, swymi długimi frędzlami faryzeusze wysyłali subtelną informację: „Bardzo poważnie traktuję zachowywanie Bożych przykazań”. Problem polegał na tym, że cała ich powaga dotyczyła tego, aby wyglądali na ludzi poważnie traktujących zachowywanie Bożych przykazań.

Bardzo lubili również szacunek jaki im publicznie okazywano, a ich popularne tytuły, takie jak: Nauczyciel, Ojciec, Lider były tego najlepszym dowodem. Jezus powiedział uczniom, aby nie pozwalali nikogo oprócz Boga nazywać Ojcem, jak też zakazał używania tytułów „nauczyciel” czy „lider” (przewodnik). W tym względzie wielu współczesnych duchownych postępuje zgodnie z literą Prawa, a jednak domagają się od tych, którzy są pod nimi, aby zwracali się do nich: pastorze, wielebny, doktorze, biskupie czy nawet apostole. Czymże to się różni od tego, co robili faryzeusze? A te literki stojące tuż za ich nazwiskami są jak pióra ogona pawia. Uważajcie, kochający tytuły duchowni na poniżenie, które nastąpi w takim samym stopniu w jakim się wywyższyliście, ponieważ Jezus to obiecał. Najwyższy tytuł w Bożym królestwie to: sługa. Nie ma piramidy, wszyscy jesteśmy braćmi.

Muszę wspomnieć o tym, że współcześni duchowni, którzy głoszą fałszywą ewangelię łaski „zamykają królestwo przed ludźmi” w podobny sposób, jak to robili faryzeusze i uczeni w Piśmie.

Faryzeusze kochali pieniądze (p. Łk. 16:14), wykorzystywali więc swoje „służby” do zarabiania jak największej ich ilości, aż do tego stopnia, że modlili się długo o łatwowierne wdowy po to, aby wybrać kilka monet z ich sakiewek. Współcześni faryzeusze uczą swoich uczniów „zasad powodzenia”, które są korzystne dla ich własnych kont bankowych.

Faryzeusze byli też gorliwymi misjonarzami, ponieważ chcieli być znani właśnie jako tacy, lecz ich uczniowie stawali się „dwakroć gorszymi synami piekła” niż oni sami byli.

Profesjonalnie zniekształcali Słowo i byli skupieni na tym, co mniej ważne w Piśmie, ale ważne dla ich zysku. Takie tematy jak dziesięcina (23:23), które bardziej napychały ich kieszenie pieniędzmi, występowały w ich kazaniach częściej niż „ważniejsze przepisy prawa” takie jak „sprawiedliwość, miłosierdzie i wierność„. (Kiedy ostatni raz jeden z tych tematów pojawił się w twoim kościele?)

Biblijny Jezus nie boi się donosić na fałszywych duchowych przywódców publicznie, nazywając ich nawet poniżającymi nazwami, podczas gdy amerykański Jezus „chodzi w miłości”, zachowuje milczenie, nie chcąc nikogo obrazić.

Tak przy okazji, biblijny Jezus nie nie był kalwinistą, ponieważ chciał, „zgromadzić dzieci Jeruzalemu razem, jak kokosz gromadzi pisklęta pod skrzydłami” (23:37). A dlaczego tego nie zrobił? Czy dlatego, że Ojciec nie przeznaczył na zbawienie tych kurcząt, które Syn chciał zebrać (Ustawiając, przypadkowo, Jezusa przeciwko Ojcu?) Nie. Stało się tak dlatego, że kurczęta „nie chciały” i w konsekwencji, gniew biblijnego Jezusa spadł na Jerozolimę około 40 lat później w postaci armii rzymskiej.

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

сайт

Kielich_01

Francis Frangipane

Część pierwsza: śmierć ambicji

Gdy przyszedłem do Chrystusa, Pan dał mi sen o mojej przyszłości. Myślałem, że wszystko, co Pan powiedział, miało się stać natychmiast; nie wiedziałem o pracy przygotowania i umierania dla siebie, o uczeniu się cierpliwości i zachowywaniu wizji w czasie prób, o tym, że zanim Boże obietnice wypełnią się, musi przyjść tamto. Konsekwencje były takie, że byłem pełen ambicji. Ambicja to jest pierwsza motywacja, która pojawia się u duchowo niedojrzałych. Byłem jak ci uczniowie, którzy kilka dni po zmartwychwstaniu Jezusa, już pytali: „Panie, czy w tym czasie odbudujesz królestwo Izraelowi?” (Dz. 1:6).

Ambicja jest zwodnicza, jest podobna do posłuszeństwa, a jednak ponieważ nie znamy naprawdę Pana, głos, któremu jesteśmy posłuszni nie należy do Pana, lecz jest nasz własny. Nasza wizja może rzeczywiście pochodzić od Pana, lecz motywacją jest ego. W konsekwencji, tam, gdzie jest ambicja, Jakub
mówi nam, że szybko pojawiają się: „nieporządek i wszelki zły czyn” (Jk 3:16). Dlaczego? Ponieważ zaczynamy myśleć, że możemy osiągnąć wolę Bożą przy pomocy ludzkiej siły. Poszukujemy przełomu; Bóg chce naszego złamania.

Człowiek duchowo niedojrzały nie rozpoznaje swojej niedojrzałości, ponieważ nie jest dojrzały. Staje się więc niecierpliwy, bojaźliwy i żądający. Ponieważ
pycha zaślepia ambitnych, uważamy, że jesteśmy gotowi do większych zadań w Bogu, a w rzeczywistości stajemy się trudnym zadaniem dla tych, którzy pracują z nami, ponieważ nasze zachowania stale wywołują zmagania. Ambicja stara się zabijać to, co stoi jej na drodze do duchowego spełnienia. Tak, jeśli mamy dotrzeć do spełnienia to właśnie sama ambicja musi umrzeć. Słownik Webstera mówi nam, że ambicja jest: „gorącym pragnieniem jakiegoś rodzaju osiągnięcia czy dystynkcji, bogactwa czy sławy, i pragnieniem walki o to”.
Słowo tłumaczone jako „ambicja” w Biblii NAS (New American Standard) przekazywane jest w Biblii Króla Jakuba jako „walka”. Naprawdę, ambicja jest główną przyczyną walki, podziałów w kościele i konfliktów w nim. Myślałem, że posiadanie obietnic Bożych, było tym samym, co otrzymanie rozkazu od Boga. Nie rozumiałem tego, czego osobiście brakowało mojemu charakterowi ani tego, co miałem osiągnąć jeśli chodzi o wierność, stając się sługą związanym i posiadaczem wdzięcznego serca. To te rzeczy musiały zostać wypracowane we mnie przed Bogiem, abym mógł rzeczywiście wypełnić Jego większe obietnice i możliwości. To czym się stałem dla Boga było ważniejsze od tego, co dla Niego zrobiłem.

Dziś, żyję w duchowej substancji tego, co było właśnie snem sprzed 33 lat. Moje ambicje bardzo ucierpiały, a jednak moje marzenia wypełniły się. O ile jeszcze ciągle nie dotarłem do największych aspektów mego powołania, rozumiem różnicę między ambicją, a prawdziwym przywództwem i polega ona na tym, że: Służba to nie powołanie do prowadzenia, lecz do śmierci.

Każdy duchowy postęp, jakiego udało mi się dokonać jest poprzedzany przez możliwość do uśmiercenia ego. Moc w moim życiu pochodzi z miejsc, w których umarłem dla siebie i teraz żyję dla Chrystusa. Chcesz duchowych postępów? Bramą do mocy zmartwychwstania jest ukrzyżowanie. Bóg ułoży dla ciebie okoliczności tak, abyś umierał dla siebie, musisz je umieć rozróżniać. Umieranie dla ego i jego ambicji jest środkiem uzyskania prawdziwego duchowego spełnienia. Jeśli zareagujesz na możliwość uśmiercenia ego cielesnym gniewem czy oburzeniem, nie osiągniesz spełnienia, jeśli jednak możesz utrzymać swoją wizję w czasie, gdy ambicja równocześnie umiera, odniesiesz powodzenie.

раскрутка

DS_30.01.09 Mat.22

HeavenWordDaily

David Servant

Jakkolwiek byśmy nie podeszli do przypowieści o uczcie weselnej, uczy nas ona tego, że to nie Bóg decyduje (determinuje) o tym, kto będzie w niebie, lecz raczej sami ludzi. Król z tej przypowieści szczerze zaprosił na wesele swego syna mnóstwo ludzi, lecz ci zignorowali jego zaproszenie. Tylko ci, którzy ostatecznie odpowiedzieli, wzięli w uczcie udział.

Zdumiewające, ktoś przypuszczający, że Bóg przeznacza niektórych ludzi do zbawienia (a zatem innych przeznacza, aby byli potępieni) badając słowa odkrywa na końcu tej przypowieści poparcie dla swej dziwnej doktryny, całkowicie ignorując kontekst. „Wielu jest wezwanych, lecz ale mało wybranych„, dowcipkują, mówiąc: „co oznacza, że wielu słyszy ewangelię, lecz tylko ci, którzy są przeznaczeni przez Boga, „wybrani”, będą ostatecznie zbawieni”. Jadnak przypowieść poprzedzająca te słowa, całkowicie zaprzecza takiej interpretacji.

Zwróć uwagę na to, że król wezwał tych, których już zaprosił na ucztę weselną, mówiąc im, że uczta gotowa. To była ograniczona grupa i oni zignorowali wezwanie. Tak więc, król zniszczył ich w swym gniewie i posłał sługi, aby zaprosili tych, którzy poprzednio nie byli zaproszeni, „dobrych i złych” (22:10). Mogą oni reprezentować Żydów generalnie odrzucających Chrystusa, Żydów z holocaustu A.D. 70 i zaproszenie do zbawienia rozciągnięte na wszystkich pogan.

W tej przypowieści „wybrani” to ci, którzy odpowiedzieli na zaproszenie. Są wybrani, ponieważ Bóg, podobnie jak król z przypowieści, postanowił zaprosić tych, którzy odpowiedzą – nawet pogan, straszliwa myśl dla Żydów czasów Jezusa, którzy uważali siebie za jedynych „wybranych Boga”. Boże wybory, podobnie jak wszystkie wybory, są warunkowe. Wybrał do zbawienia wszystkich, którzy pokutują i wierzą w Jezusa. Jeśli to robisz, jesteś wśród wybranych.

Czy ci, którzy mają iść do nieba, nadal spotykają się z ryzykiem wyrzucenia, jak ów mężczyzna, który został złapany na uczcie weselnej bez właściwego ubioru? To byłoby nadmierne naciąganie metafory, ponieważ nie ma z pewnością żadnego wersu popierającego taką myśl. Być może szaty weselne z przypowieści reprezentują te same szaty weselne, o których mowa przy uczcie weselnej Baranka w Obj. 19:7-9: Weselmy się i radujmy się, i oddajmy mu chwałę, gdyż nastało wesele Baranka, i oblubienica jego przygotowała się; i dano jej przyoblec się w czysty, lśniący bisior, a bisior oznacza sprawiedliwe uczynki świętych. I rzecze do mnie: Napisz: Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka. I rzecze do mnie: To są prawdziwe Słowa Boże.

Wyłącznie święci odziedziczą niebo, ponieważ tylko oni są prawdziwymi wierzącymi. Pożałowania godni są współcześni saduceusze, którzy, podobnie jak ich starożytni odpowiednicy, są pochłonięci dowodzeniem swoich małych doktrynek, a których fałszywa logika jest oczywista dla wszystkich z wyjątkiem ich samych. Popełniają błąd wynoszenia kilku wersów kosztem wielu innych i dochodzą do błędnych wniosków.

Zwróć uwagę na to, że Jezus odpowiedział saduceuszom równoważąc pisma, które sami czytali (22:29-32). Podobnie i z faryzeuszami: odesłał ich do Pisma, aby pomóc im zrozumieć to, czego nie rozumieli, że Chrystus nie był tylko synem Dawida, lecz Bogiem w ciele (22:41-46). To w Piśmie powinniśmy trwać.

Czasami, gdy analizuję nowoczesne „chrześcijańskie” nauki czy zwyczaje w świetle Biblii, jestem oskarżany o „umieszczenie Boga w przegródce” (szufladkowanie Boga – przyp. tłum.). Traktuję to jako komplement, ponieważ Sam Bóg umieścił siebie w przegródce – w Biblii!

Jaka jest na dziś najważniejsze lekcja? Dwa największe przykazania to: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej” oraz „Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego„. Te dwa streszczają moralne i etyczne nauczanie całego Starego Testamentu. Nie mamy żadnego dowodu na to, że te dwa przykazania zostały usunięte z pierwszej i drugiej pozycji. Ciekawe, że drugie przykazanie jest tylko jeden raz wymienione w Starym Testamencie, a za to siedem razy w Nowym. Te dwa przykazania powinny być stale powtarzane przez tych, którzy czynią uczniów, a posłuszeństwo im powinno być gorącym celem każdego dnia każdego prawdziwego ucznia Chrystusa. Strzeżmy się przed sprowadzeniem na manowce.

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

продвижение

DS_29.01.09 Mat.21

HeavenWordDaily

David Servant

Z całą pewnością nie znajdziemy współczesnego amerykańskiego Jezusa w ewangelii. Amerykański Jezus nigdy się nie gniewa, zawsze jest pełen miłości i cierpliwości dla każdego. Nie jest to jednak prawdą jeśli chodzi o Jezusa Biblijnego. To, co zapisał Mateusz to było drugie oczyszczenie świątyni jerozolimskiej, po pierwszym, które miało miejsce trzy lata wcześniej, jak opisał to Jan (p. Jn 2:14-17). Jan opisuje prawdziwy popłoch jaki wzbudził Jezus wypędzając ludzi, gołębie, owce i woły przy pomocy bata skręconego z powrózków, równocześnie rozsypującego pieniądze i przewracając stoły. Taki jest Biblijny Jezus.

A tak dokładnie to czemu Jezus był tak zły? Nie tylko dlatego, że kupowali i sprzedawali tam stale, Bóg nie sprzeciwia się handlowi, o ile jest on uczciwy. Zgorszenie Jezusa wynikało przede wszystkim z tego, że świątynia miała być świętym sanktuarium modlitwy, a nie rynkiem handlowy. To, co robili handlarze i wymieniający pieniądze obrażało Boga, było to świętokradztwem. W świetle słów Jezusa o „jaskini zbójców” wydaje się, że prowadzone tam transakcje nie były uczciwe.

Biblijny Jezus objawił Siebie również w dzisiejszym czytaniu jako boski. Gdy arcykapłani i uczeni w Piśmie narzekali, że nie powstrzymuje chwały dzieci, zacytował im Psalm 8, gdzie Dawid napisał, że to Bóg Sam przygotował chwałą do Siebie z ust niemowląt i ssących. Ta odpowiedź Jezusa może być rozważana wyłącznie jako twierdzenie, że jest równy Bogu. Za takie twierdzenia został ostatecznie ukrzyżowany (p. Jn. 5:18; 10:33; 19:7; Mark 14:61-64).

Zwróć też uwagę na to, że zarówno w przypowieści o dwóch synach, jak i w przypowieści o dzierżawcach winnicy przewija się ten sam temat: Bóg szuka posłuszeństwa. Nie jest zainteresowany w nieszczerych, ustnych wyznaniach wiary. On szuka wiary, która jest czynna w działaniu. Bóg oczekuje, że otrzyma owoc ze Swej winnicy, a są spadnie na tych, którzy go nie wydadzą. Celnicy i prostytutki będą w niebie, jak mówi Jezus, ponieważ oni pokutowali, wydając owoc, podczas gdy faryzeusze i uczenie w Piśmie, którzy posiadali „pewność zbawienia”, lecz nie owoc, otrzymają odmowę wejścia. Ta sama myśl może być również pierwszą lekcją Jezusa stojącą za przekleństwem drzewa figowego, o którym dziś czytamy. Brak owoców otwiera drogę do Bożego przekleństwa i zniszczenia.

Oczywiście, incydent z uschłym drzewem figowym niesie również drugą lekcję o wierze w Boga. Jednak niektórzy, podeszli do tego skrajnie, nauczając, że nasze słowa mają nadnaturalną stwórczą moc, i że możemy stwarzać zarówno dobre jak i złe okoliczności w naszym życiu, przez słowa, które wypowiadamy. Zauważmy jednak, że to nie słowa same w sobie są nośnikiem mocy, lecz słowa wypełnione wiarą. Nie możesz skutecznie przekląć drzewa figowego czy przesunąć góry swymi słowami, dopóki nie uwierzysz, że to, co mówisz, stanie się. Jedyny sposób na to, aby mieć wiarę w jedno lub drugie jest przez objawienie Boże, że jest to Jego wolą, aby to szczególne drzewo figowe uschło, lub szczególna góra przesunęła się. W innym przypadku, można tylko mieć nadzieję, że twoje słowa staną się rzeczywistością.

Jeśli nie wierzysz mi, spróbuj przeklinać jedną z twoich domowych roślinek i obserwuj, co się dzieje. Gdy już raz to zrobisz, nie będzie więcej niepokojony przez „politykę wyznawania”, która czai się w kościelnych korytarzach, gotowa rzucić się na ciebie za twoje „negatywne wyznawanie, które przynosi przekleństwo na twoje życie!” Jeśli czytasz psalmy Dawida, to jest tam mnóstwo „negatywnych wyznań”, które są po prostu stwierdzeniem faktów, opisujących jego cierpienia. Nie stwarzał negatywnych okoliczności negatywnymi słowami. Zauważ również, że zawsze kończył swoje narzekania wyznaniem wiary w Boga!

Tak więc zastosowanie tego, co powiedział Jezus jest skuteczne w modlitwie opartej na Bożych obietnicach. Gdy masz obietnice, możesz modlić się z wiarą i wypowiadać napełnione wiarą słowa, które sprowadzą odpowiedź.

Ostatecznie, Biblijny Jezus objawił Siebie Samego w dzisiejszym czytaniu jako niezniszczalny kamień narożny – odrzucony przez głupich budowniczych – potężny kamień, którego każdy powinien obawiać się (21:42-44). Każdy, kto próbuje go złamać (zderzając się z nim), będzie rozbity na kawałki, a jeśli ten kamień na kogokolwiek upadnie, co reprezentuje sąd Jezusa nad tymi, którzy Go odrzucają, będzie rozbity w pył. Taki jest biblijny Jezus.

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

topod

DS_28.01.09 Mat.20

HeavenWordDaily

David Servant

Na pierwszy rzut oka może wydawać się niesprawiedliwe, aby robotnicy, który pracowali 12 godziny otrzymali taką samą zapłatę jak ci, którzy przepracowali tylko jedną godzinę, lecz trzeba tutaj wziąć pod uwagę kilka ważnych faktów. Po pierwsze, ci, którzy pracowali cały dzień, otrzymali zapłatę, która została uzgodniona przed podjęciem pracy. Nie zostali oszukani i nie mieli żadnego prawnego powodu do narzekania. Niemniej, ci, którzy pracowali tylko godzinę, a otrzymali pieniądze za pełny dzień pracy, mieli dobry powód do radości.

Jezus nie nauczał, że zarówno złodziej na krzyżu, który pokutował w ostatniej godzinie swego zmarnowanego życia, jak i prorok Jeremiasz, który wiernie służył Bogu przez dziesięciolecia wśród prześladowań, otrzymają jednakową zapłatę na końcu. Zauważ, że ci ostatni przepracowali tylko godzinę, dlatego, że nikt ich wcześniej nie wynajął (20:7). Z radością podjęliby się pracy przez cały dzień, gdyby dano im taką możliwość. Uczymy się więc stąd, że Bóg odpłaci nam według tego, jak wiernie spożytkowaliśmy otrzymane od Niego możliwości. Komu wiele dano, od tego wiele się wymaga (Łk. 12:48). Być może nie otrzymałeś nadnaturalnych darów, których Bóg udziela ewangelistom, być może nie masz możliwości przemawiania do tłumów na stadionach, a jednak masz możliwość otrzymania tej samej zapłaty co ewangelista, jeśli będzie wiernie służyć w darach i możliwościach, których Bóg ci udzielił. Tego właśnie naucza Jezus w tej przypowieści o pracownikach w winnicy.

Gdy Jezus zszedł z Jerycha do Jerozolimy, apostołowie wierzyli, że ustanowi tutaj Swoje Królestwo (p. Łuk 19:11), pomimo że wyraźnie im powiedział, że tutaj umrze (20:17-19). Właśnie obiecał im, że gdy On zasiądzie na „tronie chwały” to i oni „zasiądą na dwunastu tronach sądząc dwanaście plemion Izraela” (19:28). Najwidoczniej zrozumieli, że ich wywyższenie było sprawą zaledwie kilku dni czy godzin, a mace Jakuba i Jana nie wystarczało to, że jej chłopcy zasiądą na przypadkowych trochach wśród dwunastu. Chciała dla nich drugiego i trzeciego miejsca zaraz pod Jezusem, aby pomagali Mu panować nad Izraelem! Sposobność pukała do ambitnych!

Całkiem możliwe, że to Jakub i Jan wysłali swoją matkę z tą prośbą (p. Mk 10:35), co z pewnością ujawniało ich duchowy stan w tym czasie. Jestem zdumiony tym, że Jezus nie wybuchnął gniewem czy płaczem zniechęcenia. Jednak On z cierpliwością uczył dwunastu o postawionym na głowie porządku Swego królestwa: gdzie wielcy to nie ci, którym się służy, lecz ci, którzy służą. Z pewnością głosił to, czym żył w praktyce, ustanawiając przez pokorną śmierć za nas, doskonały przykład, ostateczny akt posługi. Król-Sługa nigdy nie przestaje zdumiewać i inspirować nas każdego dnia.

Pastorzy, niech was to zachęci, że nawet Wielki Pasterz musiał zajmować się walką w Swojej małej trzodzie! Gdy nastąpił wyciek, że Jakub i Jan zażyczyli sobie, żeby być ważniejsi od pozostałych, tamci poczuli się urażeni. Jestem pewien, że wszyscy byli zadowoleni z tego, że Jezus zajął się problemem natychmiast i jest to wielka lekcja do nauczenia się dla wszystkich liderów. Nie unikajcie konfrontacji, gdy jest to potrzebne, ponieważ lekceważenie wywołuje nieuniknione pogorszenie sprawy.

Oto zachęta dla tych, którzy potrzebują uzdrowienia: Jezus otworzył oczy dwóm ślepym żebrakom, ponieważ nie zostali oni zniechęceni przez tych, którzy krzyczeli, aby byli cicho i dlatego, że Jezus został „zdjęty współczuciem” (20:34). Czy współczucie Jezusa uschło od tamtej pory? Z pewnością nie. On troszczy się o ciebie! Więc, podobnie jak tych żebraków, również ciebie niech nikt nie zniechęci.

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

deeo.ru

DS_27.01.09 Mat.19

HeavenWordDaily

David Servant

W czasach Jezusa wielu faryzeuszy wierzyło, że jest w porządku, gdy mężczyzna rozwodzi się ze swoją żoną z dowolnej przyczyny, co opierało się na bardzo liberalnej interpretacji znaczenia słowa „nieczystość” znajdującego się w V Moj. 24:1-4. Wśród wielu innych rzeczy powodem mogło być znalezienie kobiety bardziej atrakcyjnej od żony, która stawała się „nieczysta” i, jak można sobie wyobrazić, że szybkie ponowne małżeństwa po nagłych rozwodach były powszechnością. Niemniej, oczywiście, nie różni się to niczym od cudzołóstwa, jak wskazał Jezus. To, co powiedział nie dotyczy osoby, która rozwiodła się przed przyjściem do Chrystusa, i która ponownie zawrze związek małżeński jakiś czas później. Taka osoba nie „popełnia cudzołóstwa” i nie jest „w oczach Bożych nadal w związku z poprzednim współmałżonkiem”, pomimo tego, że niektórzy chcieliby, abyśmy w to wierzyli.

Oczywiście, Bożym zamiarem nigdy nie było dla żadnego małżeństwa, aby zakończyło się rozwodem, tak więc nie planował w ogóle ponownego małżeństwa. Bóg nienawidzi rozwodów (Mal. 2:16). Rozwód zawsze jest grzechem, lecz Bóg nie jest zaskoczony żadnym grzechem, w tym milionami rozwodów i Jego łaska była dostępna dla rozwodników pod Prawem Mojżeszowym jak i pod Prawem Chrystusowym (1 Kor. 7:27-28), podobnie jak dla tych, którzy popełniają jakikolwiek inny grzech. W Starym Przymierzu, na przykład, tylko dla kapłanów było bezprawiem poślubić rozwódkę. Dla wszystkich innych mężczyzn było to zgodne z prawem i było to oczywiste udzielenie łaski.

Ignorowanie historycznego kontekstu jak też wszystkiego innego, co Bóg powiedział na temat rozwodu i ponownego małżeństwa w Piśmie i traktowanie Mat. 19:3-9 jakby to było wszystko, co powiedział, powoduje błędne zrozumienie. Ten temat zasługuje na więcej uwagi, niż mam na to miejsce w codziennych rozważaniach. Niemniej, napisałem obszerne studium na ten temat i znajduje się TUTAJ jeśli zechcecie przeczytać więcej.

Spotkanie Jezusa z bogatym młodzieńcem z pewnością powoduje ewangeliczne zdumienie, bo wydaje się, jakby Jezus powiedział, że musi zachowywać przykazania, aby wejść do niebios, a jeśli ktoś jest bogaty to musi hojnie rozdać biednym, co jest całkowicie sprzeczne z fałszywą łaską, jaka jest promowana przez większość ewangelików. Niemniej jednak, Jezus powiedział, co powiedział, i musimy stanąć przed tym. Niektórzy usiłują się wykręcać z tej oczywistej prawdy, mówiąc, że Jezus tylko jeden raz kiedykolwiek powiedział jednemu bogatemu człowiekowi, aby sprzedał swoje bogactwo. Prawda jest jednak taka, że to, co Jezus powiedział w tym szczególnym miejscu miało oczywiste zastosowanie do wszystkich bogatych ludzi, ponieważ dwukrotnie powiedział o wyzwaniach spotykających „bogatego”, a nie „tego bogatego człowieka” (19:23-24).

Oczywiście, trudno jest bogatym ludziom wejść do królestwa, ponieważ Bóg wymaga, aby kochali swoich bliźnich, jak siebie samych, co wymaga, aby dzielili się z ubogimi. Oni jednak, podobnie jak bogaty młodzieniec z tej historii, nie chcą zrezygnować z niczego. W ten sposób dowodzą, że kochają pieniądze bardziej od Boga. Nie oszukujmy sami siebie, mówiąc, że Bożym wymogiem jest, abyśmy „wyrzekli się bogactwa w swych sercach”, lecz nie w rzeczywistości, czy też, że tu tylko postawą wobec naszych majętności Bóg jest zainteresowany, a nie samym ich posiadaniem. Akcja ujawnia postawy. Jezus wyraźnie mówi: „gdzie skarb twój tam i serce twoje” (Łk. 12:34). Gdyby wszystko, czego Bóg wymaga to utrzymywanie „wyrzeczenia w swym sercu” a nie żadnego rzeczywistego wyrzeczenia, to nie byłoby w niczym trudnym dla każdej bogatej osoby wejść do królestwa. Bogaci ludzie, którzy naprawdę chcą się podobać Bogu, odkryją, że On pomoże im zrobić to, co inaczej byłoby niemożliwe (19:26).

Nie mogę oprzeć się jeszcze jednej rzeczy: Słowa Jezusa o tym, że wszystko jest możliwe dla Boga – często cytowane przez pozbawionych skrupułów „duchownych”, aby zachęcić ludzi do ufności, że Bóg da im więcej bogactwa – zostały wypowiedziane, aby zachęcić bogatych do zaufania, że Bóg pomoże im zdjąć ich dobytek.

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

aracer

DS_26.01.09 Mat.18

HeavenWordDaily

David Servant

Generalnie dzieci nie są pyszne, lecz pokorne. Ponieważ Bóg obiecał sprzeciwiać się i upokorzyć pysznych, i ze względu na Jego obietnicę wywyższenia i udzielenia łaski pokornym (Łk. 18:14; 1 Ptr. 5:5), dzieci są znakomitym przykładem ludzi, którzy idą do nieba – i tych, którzy są w oczach Boga uważani za wielkich. Nie ma pysznych ludzi na drodze do nieba, ponieważ ci, którzy naprawdę zostali zbawieni, uniżyli się, uznali swoje grzechy, pokutowali i teraz żyją poddani Bogu, świadomi Jego łaski.

Przypadkowo, to właśnie z takich wersów jak te dochodzimy do wniosku, że wszystkie dzieci, gdy umrą idą do nieba. Jeśli dzieci służą Bogu jak przykład ludzi związanych niebem, to wydaje się logiczne, że wszystkie one mają miejsce w niebie. Niemniej, muszą one kiedyś osiągnąć taki wiek, w którym będą musiały również „nawrócić się i stać jak dzieci”, jeśli mają wejść do nieba (18:3).

Oczywiście, będzie to wtedy, gdy już nie będą więcej dziećmi, lecz dorosłymi, o czym teolodzy mówią, jako o „wieku odpowiedzialności”.

Według słów Jezusa dzieci rzeczywiście mogą uwierzyć w Niego (18:6) a ponieważ Bóg nie chce, aby ktokolwiek zginął (18:14), każdego kto spowoduje, że wierzące dziecko potknie się, to jest zwątpi lub przestanie wierzyć w Niego, spotkają straszliwe konsekwencje. Przywiązanie kamienia młyńskiego i wrzucenie do oceanu jest tylko wstępem do tego, co stoi poza śmiercią takiego człowieka. Wyobraź sobie szybkie opadanie na dno zimnego oceanu na głębokość 1000 metrów – gdzie światło już nie dociera – i gdzie ciśnienie wody jest ogromne. Niezbyt przyjemnie doświadczenie.

Prawdziwi wierzący nigdy nie spowodują, aby wierzące dziecko potknęło się, lecz niewierzący i hipokryci popełniają to przestępstwo stale, gdy stawiają przed dziećmi grzeszne wzorce i zasiewają kłamstwa Szatana w ich małych umysłach. Jakże jest tragiczne to, że z powodu ich słów czy uczynków, rodzice sprawiają, że ich własne dzieci popadają w grzech. Jakaż wielka jest odpowiedzialność, aby wychować dzieci, których „aniołowie w niebie stale patrzą na oblicze Boga” (18:10).

Być może dwa pierwsze stopnie kościelnej dyscypliny, które nakreślił Jezus w Mat. 18:15-17 dają się wykonać we współczesnych zinstytucjonalizowanych kościołach, lecz każdy wie, że ostatni krok – gdy cały kościół jest zaangażowany – jest niemożliwy. Jezus wyobrażał sobie kościół w takiej postaci, jak widzimy to w Księdze Dziejów Apostolskich – małe grupy, które regularnie spotykają się w domach. Tylko warunki małych grup dają możliwość wykonania trzeciego stopnia, tam, gdzie wszyscy się znają i kochają zarówno winowajcę jak i poszkodowanego. Zwróć uwagę na to, że słowa Jezusa o tym, że jest On pośród zgromadzenia dwóch lub trzech (18:20) znajdują się tylko trzy wersy po Jego słowach o kościele (18:17).

Niektóry grupy znacznie przesadziły próbując zastosować polecenie Jezusa, aby traktować nieskruszonych członków jak „pogan i celników”, zapominając o tym, że Jezus wychodził do tych ludzi z miłością i ewangelią. Z pewnością ludzie unikający tych członków, którzy nie chcą się poddać stworzonym przez ludzi regułom i tradycji, bardzo mijają się z celem, szczególnie wtedy, gdy ci członkowie kontynuują służbę Panu w innych kościołach.

Nie jest prawdopodobne, aby Piotr, po usłyszeniu polecenia Jezusa o konfrontowaniu braci, którzy grzeszą i ekskomunikowanie tych, którzy nie pokutują, zastanawiał się ile razy powinien przebaczać niepokutującemu bratu. Z pewnością miłosierdzie może zostać udzielone każdemu, lecz przebaczenie może być dane tylko tym, którzy proszą o nie, ponieważ przebaczenie to usunięcie długu, co umożliwia odnowienie złamanej relacji. Boże miłosierdzie jest dla wszystkich, lecz przebaczenie tylko dla tych, którzy pokutują. Pan nie oczekuje od nas, że będziemy robić coś, czego On sam nie praktykował.

W przypowieści o nieprzebaczającym słudze, zwróć uwagę na to, że pierwszy sługa poprosił o przebaczenie i otrzymał je. Drugi prosił tego pierwszego o przebaczenie, lecz dostał odmowę. To rozgniewało jego mistrza co spowodowało przywrócenie poprzedniego stanu pierwszego sługi, któremu pierwotnie przebaczono dług, i osądzeniu go. Jezus obiecał, że to samo spotka tych, którzy odmówią przebaczenia bratu w Chrystusie. Chciałbym móc napisać więcej na ten temat i mam to na stronie: tutaj. Jeśli masz pytania, zajrzyj!

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

продвижение