Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Uwielbienie

Zmartwienia związane ze współczesnymi trendami w uwielbieniu wyrażone przez Sługę Charyzmatycznego Uwielbienia.
Dr R.Sapp

Uwielbienie świętych krów.
Żyjemy w czasach, w których uwielbienie i uwielbianie stało się dla wielu charyzmatycznych chrześcijan świętą krową. Święte krowy łatwo jest poznać po tym, że niektórzy mają problemy w podjęciu dyskusji i dopuszczeni myśli, że coś może być nie tak w ich obecnej praktyce. Dziś wielu nie jest w stanie rozeznać słabości współczesnego nauczania i praktyki uwielbiania z powodu takiego nastawienia. Niektórzy są emocjonalnie uczepieni do jakichś szczególnych prawd na temat uwielbienia bardziej niż do innych. Niektórzy często reagują tak, jak gdyby ktoś usiłujący wprowadzić korektę, chciał zawrócić do hymnów i stylu uwielbienia z przeszłości. Te poglądy nie dają posłuchu żadnym uwagom, z powodu pychy i uznania, że ludzi mający takie zmartwienia nie mają bieżącego objawienia na temat uwielbienia, tak jak oni sami. Pycha jest główną przyczyną tego, że ci, którzy są w obecnym poruszeniu Ducha, nie pojmują i sprzeciwiają się następnemu ruchowi Ducha. Nie są w stanie dostrzec, że może nadchodzić coś innego, poza aktualnym poruszeniem, i że współczesne poruszenie może mieć swoje wady.
Z powodu popularnego i szeroko rozpowszechnionego nauczania, które kładzie nacisk na tą jedną prawdę, współcześnie wielu wydaje się uwielbiać uwielbianie.
Akt uwielbiania stał się dla niektórych ważniejszy od Tego, który jest uwilbiany, czy nawet od wypełniania Wielkiego Nakazu. Niektórzy zdają się nie być w stanie dostrzec „prawd” o uwielbieniu i zachęceniu do uwielbiania, które nie są prawdziwe w biblijnym sensie.

Uwielbianie jako odpowiedź na wszystko.
O ile uwielbienie jest ważną prawdą, której należy w kościele nauczać, to przez ostatnie trzy dekady była w Ameryce przerysowywana, podczas gdy inne prawdy, jak osobiste świadectwo i ewangelizacja, zaniedbywane.
Niektórzy zostali popchnięci w stronę oczekiwania na jakieś przyszłe nieokreślone zjawiska w uwielbianiu, które miałby uzdrowić liczne choroby kościoła. Ta idea powstała z racji kilku popularnych objawień dotyczących uwielbienia i przyszłości kościoła. W rezultacie, niektórzy myślą, że uwielbianie jest odpowiedzią na wszystkie choroby kościoła włącznie ze zdobywaniem niezbawionych.
Faktycznie taki nacisk był z nami obecny przez ostatnie trzy dekady. W tym czasie zostały dołączone do uwielbiania pewne niebiblijne obietnice, z racji szczególnych objawień. Na przykład powszechne było objawienie, że niezbawione tłumy zgromadzą się w kościołach, aby przyjąć zbawienie, gdy uwielbianie osiągnie pewien nieokreślony poziom i namaszczenie.
Trudno byłoby znaleźć w Ameryce kościół, w którym nie byłoby gwałtownego wzrostu w dziedzinie uwielbienia w ciągu ostatnich dwudziestu lat, a jednak statystki pokazują, że amerykański kościół zdobywa ostatnio mniej ludzi, niż kiedykolwiek w historii. Ostatnie badania pokazują, że te kościoły, które kładą szczególny nacisk na uwielbianie, wstawiennictwo i duchową walkę nie są bardziej skuteczne w zdobywaniu ludzi niż te, które nie przykładają takiej wagi do tych rzeczy. Innymi słowy, to objawienie wydaje niewiele owocu. Niemniej jednak, kościoły w których kładzie się nacisk na ewangelizację i osobiste świadczenie zdobywają zgubionych dość skutecznie. Nie jest to dziwne, ponieważ Biblia deklaruje wyraźnie, że proste dzielenie się ewangelią Chrystusa, a nie uwielbienie zdobywa zgubionych. Zbyt mało jest kościołów wzrastających wskutek osobistej ewangelizacji, a zbyt wiele takich, które usiłują wzrastać przez przyciąganie do sanktuariów ludzi, którzy już są chrześcijanami, potężnymi spotkaniami uwielbiającymi.

Oczekiwanie na jakieś przyszłe zjawiska w uwielbieniu, które mają zdobyć niezbawionych gwarantuje, że wielu z tych, którzy mogli by zostać zbawieni przez bardziej biblijne praktyki, zginie. Możliwe, że niebiblijne nauczanie o tym, że jakieś przyszłe zjawiska w uwielbieniu zdobędą zgubionych jest odpowiedzialne za wiele straconych istnień, przez to, że stworzyło pasywną postawę wobec osobistej ewangelizacji. Wyposażeni do tego celu wierzący mogli zdobyć tych ludzi przez prezentowanie im Ewangelii Chrystusa i Jego krzyża.

Trendy będące z dala od wyposażania wierzących do uwielbienia.
Powtórzę jeszcze raz, że trudno jest dotrzeć do ludzi, którzy są nadmiernie oddani jakiejś szczególnej prawdzie, aby słuchali tego, że owa prawda i sposób jej praktykowania może wywoływać jakieś problemy. Co interesujące, o ile „nadrzędna prawda” o uwielbianiu była nauczana powszechnie w charyzmatycznych kościołach, o tyle mniej – procentowo mądrych ludzi – wydawało się w tych kościołach rzeczywiście uwielbiać. Dlaczego? Przyczyna jest dość oczywista – to muzyka; w nowoczesnych, charyzmatycznych zborach jest ogólnie trudniejsza do śpiewania i zapamiętania niż była kiedykolwiek wcześniej. O ile istnieje kilka chwalebnych wyjątków, to muzyka wydaje się być znacznie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej nastawiona na robienie sztuki niż uczestnictwo.

Przez te trzydzieści lat, wielu zachęcało do doskonałości w uwielbianiu, co jednak przesunęło się w całej Ameryce w stronę profesjonalizmu. To z kolei, stworzyło niezdrowy trend, który jest z łatwością dostrzegany przez ludzi znających się na rzeczy i mających historyczną perspektywę. Wielu wierzy, że obecnie uwielbienie w zborach jest lepsze, podczas gdy jest ono znacznie gorsze w kilku szczególnie ważnych aspektach. Na przykład, współcześnie uwielbianie w charyzmatycznych zgromadzeniach wymaga grupy profesjonalnych i pół profesjonalnych muzyków do jego prowadzenia. Nie było tak dziesięć lat temu. Niebezpieczeństwo takiego starotestamentowego stylu „kapłaństwa” jakie rozwija się wokół charyzmatycznego uwielbienia jest to, że nie są dopuszczani wierzący nie-muzycy, zwykli nieprofesjonalni muzycy i z pewnością większość dzieci członków zgromadzeń. Część tego „kapłaństwa” wzrasta wspierana przez starotestamentowe nauczanie i kształtowanie uwielbienia na wzorcach ST. To nauczanie wyraźnie ignoruje nowotestamentowe zachęcenie skierowane do pięciorakich służb, aby „wyposażać świętych, do dzieła posługiwania” we wszystkich dziedzinach, włączając w to uwielbianie. Uwielbianie jest ważną służbą dla każdego wierzącego, muzykalnego czy nie.

Rodziny, małe grupy, młode kościoły nie są w stanie skopiować wiele z tego, co słyszą w wielkich charyzmatycznych kościołach, ponieważ muzyka jest zbyt trudna do zapamiętania i zagrania. W wyniku tego, zamiast korzystać do prowadzenia uwielbienia z nieprofesjonalnych lecz chętnych muzyków, wiele małych grup w Ameryce – z powodu trudności w kopiowaniu muzyki, którą słyszą – powraca do korzystania z płyt kompaktowych i taśm magnetofonowych. Jest tak dlatego, że większość małych grup, rodzin i młodych kościołów nie posiada „muzycznych kapłanów”, którzy mogliby tworzyć dla nich skomplikowane uwielbianie. Podobnie jest w kościołach Katolickich, w których nie mają przydzielonego księdza.
Muszą sprowadzać Eucharystię z innych miejsc, gdzie jest ksiądz, gdyż nie są w stanie wyprodukować jej dla siebie ze względu na brak księdza. Korzystanie z płyt kompaktowych i taśm działa na podobnej zasadzie. „Muzyczny kapłan” jest gdzieś indziej tworząc skomplikowaną muzykę, która musi być importowana, zamiast wykorzystać nieprofesjonalnych muzyków, których można znaleźć w większości grup każdego rozmiaru.

Muzyczne wieki ciemne w Ameryce.
Znajdujemy się obecnie w Ameryce w niebezpieczeństwie popadnięcia w „muzyczne wieki ciemności”, gdzie wyłącznie „muzyczni kapłani” będą zdolni do poprawnego uwielbiania Boga i prowadzenia w tym innych. Oczywiście nie jest to nic nowego, to się już w historii wydarzyło w pierwszym Kościele. W czasach ap. Pawła, nawoływał on do tego, aby wierzący śpiewali: „hymny, psalmy i pieśni duchne” i „wdzięcznie śpiewali w sercach Panu.” Niestety pierwszy Kościół zwrócił się w kierunku formalnej służby (tj., księży, biskupów, budynków itp.), odsunął również na bok śpiewających przeciętnych wierzących na rzecz 'kapłańskich’ profesjonalistów prowadzących „znakomitą muzykę” w „znakomitych kościołach.”
Była to muzyka, którą wyłącznie profesjonaliści mogli odtwarzać i śpiewać.
Ten okres kościoła został nazwany, z tej przyczyny i wielu innych, okresem „wieków ciemności”. Przeciętny chrześcijanin w tym czasie nie był już zaangażowany w śpiew czy bezpośrednie uwielbienie Chrystusa. Członkowie kościoła zostali przesunięci z uczestnictwa w uwielbieniu ku obserwacji uwielbienia. Występuje obecnie realne niebezpieczeństwo tego zjawiska w amerykańskich kościołach charyzmatycznych.
Choć muzyka w charyzmatycznych kościołach jest często piękna w stopniu w jaki nie było to znane kilka dziesięcioleci temu, to często nie jest ona w stanie wyposażyć ludzi do wspólnego z dziećmi uwielbiania Boga.
Kiedyś, na przykład, chrześcijańska rodzina mogła wspólnie śpiewać pieśni chwały i uwielbienia przez wiele godzin w czasie podróży bez powtórek czy jakiegokolwiek wspomagania. Teraz jest mało prawdopodobne, aby jakaś młoda charyzmatyczna rodzina mogło tak robić, jak my robiliśmy kilkadziesiąt lat temu. W ostatnich latach zawodziliśmy na punkcie muzycznego wyposażania rodzin.
Znakomita część muzyki w kościołach jest zbyt trudna dla dzieci w ogólności i do zapamiętania, nawet dla dorosłych, bez pomocy płyt kompaktowych, taśm magnetycznych i profesjonalistów w kościele. Innymi słowy, zostało osłabione uwielbienie w małych grupach, rodzinach i poszczególnych jednostkach przez to, że polega się na profesjonalnych „muzycznych kapłanach”.

W wielu miejscach, nieprofesjonalni muzycy nie są już wykorzystywani do służby w małych grupach, czy nowych kościołach po prostu dlatego, że nie mogą konkurować z profesjonalizmem płyt CD czy taśm i wynajętych zawodowców z wielkich kościołów.
Przez te trendy zostało osłabione zakładanie nowych zborów oraz rozwój świeżo upieczonych muzyków, a dodatkowo pisze się obecnie mniej pieśni wystarczająco prostych do prowadzenia małych grup, zaangażowania dzieci czy śpiewania w rodzinie. Oznacza to, że w ciągu pewnego czasu będzie mniej ludzi wzrastających w swoich muzycznych obdarowaniach w Kościołach Ameryki, mniej ludzi uwielbiających w domach bez pomocy płyt CD czy taśm. Tylko profesjonaliści, „muzyczni kapłani”, będą prowadzić muzykę, a mniejsza liczba spośród nas będzie wyposażona do uwielbiania samemu bez ich pomocy. Nasze dzieci, dorastając, nie będą przeżywały prawdziwego uwielbienia ze swoimi rodzinami. Będą znały tylko odtwarzane uwielbienie z innych miejsc i przez innych ludzi.

Jak zmienić trendy i pomnożyć użyteczność dla Boga?
Jaka jest odpowiedź na to pytanie? Kilka rzeczy jest koniecznych jeśli amerykański kościół chce wypełnić swój cel i podobać się Bogu w swym uwielbieniu.
Przede wszystkim, ci, którzy piszą muzykę muszą pracować z prostotą i tworzyć taką muzykę, która utkwi w wierzących. Jest to taka muzyka, której może się nauczyć nie-muzyk po kilku prześpiewaniach. Tacy nieprofesjonaliści powinni być w stanie śpiewać ją później pod prysznicem lub z dziećmi w czasie podróży.
Ich dzieci powinny być w stanie zaśpiewać ją. Jeśli jest rzeczywiście prosta i głęboka – wbijająca się w pamięć – to powinna czasami bez ostrzeżenia przeszkadzać w świadomości. Większość współczesnej, skomplikowanej muzyki nie jest tak prosta i łatwa do zapamiętania, aby takie rzeczy mogły się wydarzać.

Po drugie, muzycy piszący muzykę muszą skoncentrować się bardziej na wyposażaniu nie-muzyków do uwielbienia niż na poddawaniu się jakiejkolwiek potrzebie robienia wrażenia swym muzycznym darem na innych, szczególnie na innych muzykach.
Muszą bardziej skupić się na wyposażaniu nieprofesjonalistów do uwielbiania bez ich pomocy niż na używaniu swojego obdarowania. Muszą pisać muzykę, która jest prosta, głęboka i łatwa do powtórzenia z gitarą czy pianinem. Jeśli muzyka, aby ją powtórzyć, wymaga profesjonalistów to jest zbyt trudna do wyposażenia dziecka czy kogoś, kto nie jest muzykiem. Zmiana tego punktu widzenia może wymagać rozpoznania, że olbrzymia część chrześcijańskiego masowego biznesu muzycznego jest wiedziona przez wiele światowych zasad, które nie przystają do królestwa Chrystusa. Poddanie Panu każdej ambicji bycia wielkim muzykiem, może okazać się jedyną drogą do tego, aby ktoś mógł służyć Chrystusowi właściwie.

Po trzecie, liderzy uwielbienia powinni wybierać na zgromadzenia pieśni z nastawienie na wyposażanie nieprofesjonalistów do uwielbienia w domach wraz z rodzinami. To wymaga świadomego wyboru prostszej muzyki. Efektem ubocznym tego, będzie większa liczba ludzi uwielbiających, znających tą muzykę i cieszących się nią. Wspólnie z prostszą muzyką, lider powinien unikać wprowadzania zbyt wielu nowych pieśni zbyt szybko, szczególnie tych, które są skomplikowane i trudne do zapamiętania. Uwielbienie nie powinno być przedstawieniem profesjonalnych muzyków występujących na scenie przy niewielkiej ilości ludzi biorących w tym udział. Liderzy uwielbienia i usługujący muzycy powinni pracować nad sprowadzeniem do wspólnego mianownika muzyków i nie-muzyków przez uproszczenie muzyki i zwiększenie jej „przyjazności” dla zgromadzenia, przez powtarzanie pieśni. Pomimo, że może to nie interesować muzyków, ponieważ nie rzuca im wyzwania, to służy członkom kościoła dobrze przez to, że wyposaża ich do uwielbiania w domu i daje im większą możliwość do wejścia w Bożą obecność w czasie wspólnego wielbienia. Jeśli muzycy chcą ze swoimi darami robić coś więcej niż to, to powinni robić między sobą jako 'muzykę specjalną’ a nie jako normę w publicznym uwielbienia.

Po czwarte, muzycy i liderzy uwielbienia powinni postrzegać siebie samych jako pasterzy prowadzących trzodę Bożą na niwy zielone i wody spokojne. Powinni dostrzegać to, że potrzeby młodszych owieczek są ważne w oczach Bożych. Owieczki potrzebują trochę mleka w uwielbieniu i nie mogą znieść wiele mięsa.
Liderzy powinni umieć rozpoznać to, że ich zdolność udzielania się (dawania) w uwielbieniu jest znacznie większa niż możliwość przeciętnej owcy do przyjmowania w uwielbieniu. Nie powinni przytłaczać młodych wierzących, dzieci i nie-muzyków swoimi zdolnościami. Dojrzała owca, mam nadzieję, potrafi zatroszczyć się w czasie uwielbienia o siebie. Liderzy może potrafią poruszać się szybko i zdecydowanie w uwielbieniu lecz zostawią za sobą w tyle ludzi, którzy są również ważni dla Boga. Liderzy, jeśli są zdolnymi i odpowiedzialnymi pasterzami trzody Bożej, powinni poruszać się tylko tak szybko, jak szybko porusza się najwolniejsza z owiec.

Ostatecznie, muzycy i liderzy uwielbienia powinni szkolić innych, szczególnie dzieci. Niektóre dane statystyczne pokazują, że około jednej trzeciej wszystkich ludzi ma pewne wrodzone lecz nie rozwinięte muzyczne dary. Ci ludzie są ogromnym i wspaniałym wyzwaniem do służby dla ludzi już w darach muzycznych funkcjonujących.
W 300 osobowym kościele nie powinno być tuzina wyszkolonych ludzi w zespole muzycznym wykorzystujących swoje dary co tydzień. Taki kościół powinien mieć wizję dla 100 ludzi codziennie uczących się i szkolonych w zespołach muzycznych na potrzeby służby w małych grupach i przyszłych, nowych kościołów. Powinien mieć 30 muzyków, z których każdy uczy troje lub czworo dzieci i nastolatków grać na instrumentach i śpiewać bez zastanawiania się nad tym, jak nieprofesjonalni w tym będą. Niech czyste serca dzieci prowadzą nas w uwielbieniu. Miejmy szeroka wizję na przyszłość kościoła w naszych dzieciach i nowo nawróconych.сайт

Tajemnice służby uzdrawiania

Dr Roger Sapp

Wierzący często proszą mnie, aby przekazać im namaszczenie do uzdrawiania.
Choć jest to możliwe, wierzę że to, co wierzący otrzymują przez włożenie rąk jest w znacznym stopniu zależne od ich duchowej budowy. Aby być dobrym naczyniem, które Jezus Chrystus może używać wymagany jest pobożny charakter, zwartość motywacji, wiara w Chrystusa jak również głęboka miłość do Boga i ludzi w potrzebie. Potrzebne jest coś jeszcze.

Wielu chrześcijan posiada odpowiedni charakter na wzór Chrystusa i wiarę, wystarczające do tego, aby pojawił się znaczący strumień uzdrowień, to jednak jest to często powstrzymywane przez niewłaściwe myślenie. To anty-nadnaturalne uprzedzenie wczesnego protestantyzmu jak również anty-nadnaturalne trendy filozoficzne racjonalizmu i humanizmu splatają się z systemem wierzeń i są odpowiedzialne za tą skazę na myśleniu. Innymi słowy zachodnia kultura ma swoją długą historię niewiary i sceptycyzmu wobec uzdrowień.
Anty-nadnatrualne uprzedzenie zachodniej kultury obejmuje Płn. Amerykę, Europę i wiele tych państw, które wcześniej należały do Imperium Brytyjskiego i, niestety, wiele kultur, które dotknęliśmy. Względnie mała ilość uzdrowień w tych krajach wzmacnia dodatkowo kulturalne wątpliwości dotyczące uzdrowienia.
Kościół, znajdujący się pośród tych narodów, nieustannie ujawnia, że musi znacznie więcej walczyć o uzdrowienia niż kościoły znajdujące się pośród kultur Azji, Afryki czy Płd. Ameryki. To oddziaływanie na nas osobiście jest trudne do rozróżnienia tak długo, jak długo objawienie nie zacznie penetrować naszych serc i umysłów. Wygląda na to, że najciemniej jest pod latarnią.

Jak pokonać zachodni system myślenia?
Poradzenie sobie z zachodnią kulturą musi być dla wierzących na priorytetowym miejscu. Wierzący musi mieć właściwą ukształtowanie, a jest biblijna droga do osiągnięcia tego.
Bóg powiedział do Jozuego:
Joz. 1:8
Niechaj nie oddala się księga tego zakonu od twoich ust, ale rozmyślaj o niej we dnie i w nocy, aby ściśle czynić wszystko, co w niej jest napisane, bo wtedy poszczęści się twojej drodze i wtedy będzie ci się powodziło.

a psalmista pisze o mocy medytacji w ten sposób:
Ps. 1:1-2
Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą bezbożnych Ani nie stoi na drodze grzeszników, Ani nie zasiada w gronie szyderców, Lecz ma upodobanie w zakonie Pana I zakon jego rozważa dniem i nocą.

Wierzę, że gdybyśmy medytowali na temat uzdrowień, tak jak to jest objawione w Nowym Testamencie osiągnęlibyśmy powodzenie w dziedzinie uzdrowień. Dlaczego?
Ponieważ rozważanie Pisma pozwala Duchowi Świętemu odnawiać nasze motywacje, uczucia i myślenie o uzdrowieniu. Kształtuje w nas umysł Chrystusa pomagając nam myśleć o uzdrowieniu dokładnie w taki sam sposób jak myśli i czuje Chrystus.

Ponad dwa lata rozważałem wersy dotyczące uzdrowienia, aby pokonać moje zachodnie nastawienie umysłu. Chrystus był moim nauczycielem każdego dnia, gdy rozważałem jak On uzdrawiał kaleki i ślepych na kartach Nowego Testamentu.
Nowe ukształtowanie poprzedziło nowe napełnienie. Gdy rozważałem wersety otrzymałem nowe zrozumienie i przyszło nowe napełnieni mocą, które popchnęło moją służbę z miejsca sporadycznych przypadków uzdrowień do bardziej niezawodnej służby uzdrawiania. Przeszedłem od przypadkowych trafień w loterii uzdrowień do oglądania jak Pan uzdrawia większość ludzi.

Skoncentruj się na Jezusie Chrystusie
Każdy plan mający na celu wyposażenie chrześcijan w moc Chrystusa do uzdrawiania musi zawierać medytacje nad wersami koncentrującymi się na Chrystusie. Na przykład ap. Paweł mówi nam o naturze Chrystusa w Bożym planie dla nas. Pisze tak:
1 Kor. 1:24, 30
Natomiast dla powołanych – i Żydów, i Greków, zwiastujemy Chrystusa, który jest mocą Bożą i mądrością Bożą.
Ale wy dzięki niemu jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i poświęceniem, i odkupieniem,

Oznacza to, że Chrystus jest mocą Bożą i mądrością Bożą. Nasz Ojciec sprawił, że Chrystus jest sprawiedliwością, poświęceniem i odkupieniem. Moc Chrystusowa przychodzi, gdy koncentrujemy się na samym Chrystusie, ponieważ Rzeka płynie od Ojca, poprzez Chrystusa, który jest mocą Bożą i mądrością. Koncentracja na Chrystusie Jezusie zawsze będzie prowadziła bezpośrednio do Rzeki Bożej.

Ojciec uczynił Chrystusa wspaniałością i buduje Kościół jako Świętą Świątynię na kamieniu węgielnym, którym jest Chrystus. Chrystus jest Mistrzem, a my jesteśmy Jego uczniami. Chrystus jest Królem Królów i Panem Panów, Panem swojego Królestwa. Chrystus jest Oblubieńcem, który poślubi kościół pod koniec wieków. Chrystus jest Głową a my jesteśmy Jego ciałem. On jest krzewem a my winoroślami. Chrystus jest Wielkim Pasterzem a my jesteśmy Jego trzodą.
Chrystus jest Barankiem Bożym, który zgładził grzechy świata.

Chrystus jest zmartwychwstaniem i życiem. Jeśli wierzymy w Chrystusa jako Zbawiciela, Uzdrowiciela i Wybawcę będziemy zbawieni, uzdrowieni i uwolnieni.
Nasz Ojciec wszystkich przeciwników Chrystusa złożył pod Jego stopami. Głoszenie ewangelii to głoszenie Chrystusa, Jego krzyża, zmartwychwstania i wierzących kształtowanych na podobieństwo Chrystusa. Wierzący niech nie tracą swej pierwszej miłości, Samego Chrystusa. Rozważanie wersów koncentrujących się na prawdach o Chrystusie umożliwia kształtowanie, które poprzedza napełnienie.

Objawienie Ojca w Chrystusie jest doskonałe!
Im więcej czasu poświęcałem na medytacje nad Samym Jezusem Chrystusem, tym lepsze osiągałem rezultaty w uzdrawianiu. Ew. Jana mówi nam:
Jan. 1:18 (BW):
Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił go.

Tylko Chrystus objawia doskonale Ojca, ponieważ każda motywacja, działanie i wypowiedziane słowo objawiają doskonałą wolę Ojca. Chrystus często mówił o sobie, że wykonywał dzieło Ojca, a uczynki które czynił potwierdzały to, że Ojciec Go posłał. Powiedział, że nic nie czyni sam z własnej inicjatywy.
Czynił wyłącznie to, co widział, że Ojciec czyni; nie szukał własnej woli, lecz woli Ojca. Zatem, Jezus jest przedstawicielem natury Ojca i oglądanie Jezusa jest równoznaczne z oglądaniem naszego Niebieskiego Ojca.

Możemy znać wolę Ojca co do uzdrawiania wyłącznie rozważając służbę Samego Chrystusa.
Odkrywamy więc, czytając ewangelie, że Jezus uzdrawiał każdego, kto do Niego przychodził. Kiedy już jesteśmy pewni tego, że Ojciec zawsze chce uzdrawiać każdego, możemy modlić się za chorych i zranionych z wiarą taką jak miał Chrystus.
Znajdziemy Rzekę Bożego uzdrowienia, gdy zrozumiemy, że wola Ojca została doskonale objawiona w Jezusie Chrystusie.

Musisz zrozumieć Skończone Dzieło Kalwarii
Trzecią dziedziną niezwykle istotną dla osiągnięcia mocy ku uzdrawianiu chorych jest medytacja nad dziełem Chrystusa na krzyżu. Mateusz, jeden z dwunastu apostołów, i naoczny świadek służby Chrystusa napisał tak:

Mat. 8:16-17(BW)
A gdy nastał wieczór, przywiedli do niego wielu opętanych, a On wypędzał duchy słowem i uzdrawiał wszystkich, którzy się źle mieli, Aby się spełniło, co przepowiedziano przez Izajasza proroka, mówiącego: On niemoce nasze wziął na siebie i choroby nasze poniósł.

Mateusz zwraca tutaj naszą uwagę na 53 rozdział Izajasza. Stwierdza, że usługiwanie Chrystusa tłumom jest wypełnieniem proroczego przesłania. Ponieważ starotestamentowe mesjanistyczne wersy opisuje to, co Chrystus zdobędzie przez krzyż, jest to ważne do zrozumienia służby uzdrawiania.
Nawet pomimo tego, że ostateczna cena za zbawienie nie została jeszcze zapłacona, Ojciec okazywał łaskę i miłosierdzie uzdrawiając każdego, kto wierzy w Chrystusa, tak jakby cena już była zapłacona. Spoglądał w czasie „w przód” okazując łaskę i miłosierdzie tym, którzy przyszli do Chrystusa z potrzebami. Duch Święty działał przez Chrystusa ze względu na nadchodzące dzieło krzyża.

Wierzę, że koncentracja na krzyżu doprowadzi nas do Rzeki tam, gdzie strumień jest najsilniejszy. W miarę jak będziemy cierpliwie rozważać nad mocą krzyża, dyskutować listy Pawła i Piotra, będzie to tworzyło coraz większą skuteczność w służbie uzdrawiania. Chrystocentryczne prawdy będą penetrować naszą świadomość i staną się częścią naszej wewnętrznej natury, umożliwiając nam trwanie w Rzece Bożej Obecności, z której wypływa wszystko, czego potrzebujemy, w tym uzdrowienie.

Co tak naprawdę wiesz o dziesięcinie?

Co tak naprawdę wiesz o dziesięcinie ?

Rozwiąż poniższy test „prawdy-fałszu,” aby sprawdzić jak wiele rzeczywiście rozumiesz na temat dziesięciny. Spodziewamy się, że wielu będzie zaskoczonych.

Zapisz swoje odpowiedzi.

Prawda czy fałsz? 1. Pan Jezus Chrystus oddawał dziesięcinę ze swoich dochodów.

Prawda czy fałsz? 2. Szymon Piotr, pierwotnie rybak, oddawał dziesięcinę z pierwocin
ryb, które złowił.

Prawda czy fałsz? 3. Każdy w Starym Testamencie starający się wykonywać zakon Mojżeszowy oddawał dziesięcinę.

Prawda czy fałsz? 4. Abraham dał dziesięcinę Melchizedekowi w taki sam sposób, jak dziś wierzący oddają dziesięcinę Panu Jezusowi Chrystusowi.

Prawda czy fałsz? 5. Pan Jezus Chrystus nauczał swoich uczniów, że powinni oddawać dziesięcinę.

Prawda czy fałsz? 6. W Biblii jest wiele przykładów ludzi oddających dziesięcinę ze swoich przychodów.

Prawda czy fałsz? 7. Nowy Testament uczy nas, że powinniśmy oddawać dziesięcinę usługującym, w taki sam sposób, jak Żydzi oddawali dziesięcine Kapłanom.

Prawda czy fałsz? 8. Biblia naucza, że Bożym standardem dawania jest 10%

Prawda czy fałsz? 9. Sprawiedliwi biedni oddawali dziesięcinę w ST.

Prawda czy fałsz? 10. Ponieważ wszyscy podlegamy tym samym standardom, dziesięcina dotyczy wszystkich.

Prawda czy fałsz? Pytanie bonusowe. Biblia naucza, ze wszyscy powinni dwać 10% ze swoich dochodów.

A oto odpowiedzi

Prawda czy fałsz? 1. Pan Jezus Chrystus oddawał dziesięcinę ze swoich dochodów.

To jest fałsz. Pan Jezus Chrystus był z zawodu stolarzem, po przekroczeniu 30 roku życia został kaznodzieją i nauczycielem. Od nikogo pracującego w tych zawodach Prawo Mojżeszowe nie wymagało składania jakiejkolwiek dziesięciny.

Prawda czy fałsz? 2. Szymon Piotr, pierwotnie rybak, oddawał dziesięcinę z pierwocin ryb, które złowił. To również jest fałsz. Nie wymagano żadnej dziesięciny od rybaków. Tylko od ludzi zawodowo zajmujących się dwoma profesjami wymagano dziesięciny.
W starożytnym Izraelu wymagano dziesięciny wyłącznie od farmerów i gospodarzy (pasterze, zaganiacze). Składali dziesięcinę wyłącznie z jedzenia.

Prawda czy fałsz?
3. Każdy w Starym Testamencie starający się wykonywać zakon Mojżeszowy oddawał dziesięcinę. Teraz już powinno być oczywiste, że to też jest fałszywe. Było bardzo wielu ludzi o różnych zawodach, od których Prawo nie wymagało płacenia dziesięciny. Na przykład, jak ap. Paweł, który był wytwórcą namiotów, nie musiał składać dziesięciny. W rzeczywistości, żaden z dwunastu apostołów nie płacił dziesięciny, ponieważ nikt z nich nie pracował w zawodzie, od którego wymagano składania dziesięciny.

Prawda czy fałsz?
4. Abraham dał dziesięcinę Melchizedekowi w taki sam sposób, jak dziś wierzący oddają dziesięcinę Panu Jezusowi Chrystusowi. To również jest fałszem. Dziesięcina Abarahama była zupełnie innego rodzaju niż to, co praktykuje dziś kościół. Na przykład Abraham oddał dziesięcinę tylko jeden raz. Kościół oddaje dziesięcinę regularnie. Abraham oddał dziesięcinę ze zdobyczy wojennych, kościół daje dziesięcinę z przychodów. Abraham nie zarobił niczego, ponieważ pozostałe 90% zdobyczy oddał pierwotnym właścicielom. Kościół daje dziesięcinę ze swego przychodu. Nie ma przykazania, logiki, ani wskazówki w Nowym Testamencie, że wierzący mają dawać dziesięcinę z czegokolwiek Panu Jezusowi Chrystusowi. Wierzący mają dawać dobrodusznie (szczodrze, hojnie), gdy Bóg im błogosławi.

Prawda czy fałsz?
5. Pan Jezus Chrystus nauczał swoich uczniów, że powinni oddawać dziesięcinę.
Fałsz. Chrystus tylko dwukrotnie wspomniał o dziesięcinie. Żadna z tych wzmianek nie mówi, że Jego uczniowie mają płacić dziesięcinę. W tych wzmiankach Chrystus mówi, że faryzeusze powinni składać dziesięcinę z jedzenia, a nie pieniędzy.
Mówi również, że ta dziesięcina jest częścią Zakonu i mówi, że mówi, że nie jest to najważniejsza jego część. Następna wzmianka Pana o dziesięcinie, to samosprawiedliwy faryzeusz przechwalający się swoją dziesięciną. Chrystus mówi, że to ten drugi człowiek, który nie płaci dziesięciny, a który się upokorzył został właśnie usprawiedliwiony w oczach Bożych. Samosprawiedliwy płatnik dziesięciny nie został usprawiedliwiony w oczach Bożych.

Prawda czy fałsz? 6. W Biblii jest wiele przykładów ludzi oddających dziesięcinę ze swoich przychodów. Fałsz. W ciągu 4000 lat zapisków biblijnych nie ma ani jednego przykładu, na współczesną praktykę kościelną płacenia dziesięciny pieniędzmi.
W Prawie zapisane są dwa jednorazowe akty oddawania dziesięciny. Nie wydaje się aby Abraham lub Jakub mieli uważać, że powinni byli kontynuować zwyczaj poza tym jednym razem. Żaden z nich nie dawał dziesięciny z przychodów, ponieważ w obu przypadkach był to akt jednorazowy. Wszystkie pozostałe biblijne zapiski dotyczące dziesięciny znajdują się w Prawie Mojżeszowym. W Prawie nigdy nie używano pieniędzy, dziesięcinę składano z jedzenia. W rzeczywistości, jeśli ktoś chciał użyć do tego raczej pieniędzy niż przynieść pożywienie do Jerozolimy, to Bóg wymagał dodania 20% grzywny. Innymi słowy, Bóg zniechęcał do oddawania dziesięciny w pieniądzach.

Prawda czy fałsz?
7. Nowy Testament uczy nas, że powinniśmy oddawać dziesięcinę usługującym, w taki sam sposób, jak Żydzi oddawali dziesięcinę Kapłanom. Fałsz. Nowy Testament nie mówi na ten temat nic. Jest to ekstra-biblijna logika, które nie znajduje się w NT. W rzeczywistości List do Hebrajczyków czyni jasnym fakt, że wierzący nie są Lewitami w porządku kapłańskim. Wierzący mają wyższy porządek, porządek Melchizedeka.

Prawda czy fałsz? 8. Biblia naucza, że Bożym standardem dawania jest 10%. Fałsz.

Ani Stary ani Nowy Testament nie naucza tego. Ponownie, jest to ekstr-biblijna logika. Przede wszystkim, dziesięcina z jedzenia w ST nie była 10%-towa. W rzeczywistości było trochę więcej niż 23% średnio, rocznie. W Prawie Mojżeszowym byłby trzy rodzaje dziesięciny. Pierwszy rodzaj dziesięciny był oddawany wyłącznie przez rolnicze rodziny trzy razy do roku kapłanom w Jerozolimie. Drugi rodzaj był zachowywany przez te rodziny, jako utrzymanie na tą podróż, była ona nazywana dziesięciną świąteczną (nie ma w polskich tłumaczeniach), była na wakacje dla rodziny. Trzecia dziesięcina była dawana co trzy lata do lokalnego spichlerza wynosiła więc około 3% rocznie. To była więc dziesięcina biednych, zbierana dla tych w potrzebie, o tej dziesięcinie pisał właśnie Malachiasz. Żadna z nich nie była składką pieniężną. Wyłącznie pożywienie. Ci, którzy zarobili swoje oszczędności w innych zawodach nie płacili dziesięciny wcale. Niemniej jednak dawali ofiary wymagane przez Prawo, wśród których były złoto, srebro, brąz i miedziane monety. Nigdy Nowy Testament nie zmienia tego prawnego obowiązku składania dziesięciny z żywności nałożonego na niektórych Izraelskich rolników na Prawo składania dziesięciny z pieniędzy dla chrześcijan.

Prawda czy fałsz?
9. Sprawiedliwi biedni oddawali dziesięcinę w ST. Fałsz.

Biedni nie mieli zbiorów, ani stad, z których mogliby oddawać dziesięcinę. Mogli z trudem gromadzić na rogach pól tych, którym się lepiej powodziło.

Prawda czy fałsz?
10. Ponieważ wszyscy podlegamy tym samym standardom, dziesięcina dotyczy wszystkich.

Dziesięcina jest skrajnie niesprawiedliwa. Dziesięć procent przychodów dla biedaka to olbrzymi ciężar, podczas gdy 10 % przychodów bogatego może nie być ciężarem wcale. Jeśli ktoś ma 1000$ miesięcznie przychodu, to 100$ z tego przychodu wpłynie na jego jakość życia i może nawet wpłynąć nawet na jego zdolność zatroszczenia się o fundamentalne potrzeby dzieci i zdolność opłaty rachunków.

Dla kogoś, kto zarabia 10.000$ miesięcznie oddanie 1.000% ma niewielki wpływ na poziom życia, ponieważ pozostaje mu do dyspozycji znacznie ponad podstawowe potrzeby. Przy zarobkach 100.000$ miesięcznie oddanie 10.000$ nie już wcale zauważalnego wpływ na poziom życia.

Prawda czy fałsz? Pytanie bonusowe. Biblia naucza, ze wszyscy powinni dawać 10% ze swoich dochodów. Fałsz.

Na współczesną praktykę oddawania dziesięciny ma wpływ pięć zasadniczych składników, wyrażanych: wszyscy dają 10% swoich przychodów. W jaki sposób biblijne fakty na temat dziesięciny pasują do tego nauczania? Porównajmy i zestawmy ze sobą współczesne nauczanie o dziesięcinie z Biblią.

Wszyscy dają 10% z bieżących przychodów.

Rozważmy pierwszy element: „wszyscy.”

Dwa zdarzenie sprzed nadania Zakonu nie uzasadniają idei, że wszyscy powinni płacić dziesięcinę. Wyłącznie Abraham i Jakub w każdej z tych sytuacji płacą dziesięcinę. Księga Rodzaju nie podaje ani jednego zapisu więcej, aby ktokolwiek dziesięcinę płacił. Wydaje się, że Abraham i Jakub nie uczyli swoich dzieci na temat dziesięciny. Jedno z dzieci Jakuba, Józef, z pewnością był człowiekiem sprawiedliwym. Z ponad dziesięciu rozdziałów bardzo szczegółowych rozdziałów poświęconych jemu, nigdzie nie znajdujemy przypadku składania przez niego dziesięciny.
Nie każdy, w Księdze Rodzaju, przed nadaniem Zakonu, oddawał dziesięcinę.

W Zakonie Mojżeszowym, nie wymagano od wszystkich płacenia dziesięciny czy dawania pierwocin z plonów.
Tylko ci, którzy zajmowali się uprawą roli, hodowlą owiec lub bydła mieli nakazane przez Prawo składanie dziesięciny ze jedzenia i prezentowania pierwocin. Nikt z żyjących pod Prawem nie płacił dziesięciny pieniędzmi.

Chrystus miał tylko kilka słów do powiedzenia na temat dziesięciny. W tych słowach Jezus nie mówił, że każdy ma ją oddawać. Mówił, że niewierzący Żydzi, żyjący pod Prawem powinni oddawać dziesięcinę z pożywienia jeśli je uprawiają (hodują).
Wspomniał trzy rodzaje roślin, nie mówił tego do uczniów, lecz do niewierzących faryzeuszy.

Apostoł Paweł nie nauczał tego, że każdy ma obowiązek oddawać dziesięcinę czy nawet dawać. Uczył, że dawanie jest całkowicie dobrowolne. Pierwszy apostolski synodu również nic nie wspomina o tym, żeby pogańscy wierzący mieli dawać dziesięcinę. Nie ma żadnego dowodu na to, że w pierwszym wieku jakikolwiek chrześcijanin z pogan oddawał dziesięcinę.

Wszyscy dają 10% z bieżących przychodów.

Rozważmy składnik: „dają.” Dwa przypadki przed nadaniem Prawa wydają się być dawaniem, oba są aktami dobrowolnymi. Bóg nie wymagał od żadnego z nich, ani od Abrahama, ani od Jakuba, aby dawali dziesięcinę. Podczas, gdy wydaje się powierzchownie, że te przypadku wspierają nauczanie o dziesięcinie, w rzeczywistości zaprzeczają jej. Podczas, gdy zwolennicy dziesięciny uczą, że dziesięcina jest dawaniem, równocześnie twierdzą, że jest obowiązkiem i musi być oddawana. Oczywiście jest to sprzeczność w nauczaniu. Coś może być dane tylko wtedy, gdy jest dawane dobrowolnie. Jeśli jest to wymagane, to, w takim przypadku, jest to zapłata za duchowe posługi lub inaczej religijny podatek. Jeśli niektórzy nauczają, że wierzący, który nie oddaje dziesięciny wchodzi pod przekleństwo, to nie nauczają na temat dawania, lecz na temat płacenia obowiązku dziesięciny. Oczywiście, w pewnym sensie mają rację ponieważ uduchowiają Prawo Mojżeszowe, aby nauczać o dziesięcine.

 Dziesięcina w Prawie Mojeszowym nigdy nie była dawaniem, była bardziej podobna do płacenia podatków. Prawo wymagało dziesięciny od farmerów i gospodarzy. Oni nie postrzegali swoich dziesięcin jako dawania. To nie była akt dobrowolny.
Gdyby dziesięciny nie zapłacili złamali by Prawo.

Wracając do Chrystusa, nie miał On wiele do powiedzenie na ten temat. Powiedział faktycznie, że Żydzi znajdujący się pod Zakonem płacą dziesięcinę. Bardzo dużo nauczał o finansach i dawaniu, lecz nigdzie nie polecił uczniom swoim, aby dawali dziesięcinę z pieniędzy czy czegokolwiek innego. Nie polecił im również aby dziesięcinę przyjmowali.

Paweł pisze dużo na temat finansów, nigdzie nie poleca nikomu dawać lub przyjmować dziesięcinę.
Pierwszy apostolski sobór, którego opis znajduje się w 15 rozdziale Dziejów Apostolskich milczy na temat dziesięciny, lecz jasno wyraża, że poganie nie mają zachowywać żadnego aspektu Prawa Mojżeszowego. To zawiera również sprawę dziesięciny.

Wszyscy dają 10% z bieżących przychodów.

Rozważmy składnik: 10% .

Dwa wydarzenie sprzed okresu działania Prawa nie uzasadniają idei, że powinno być dawane 10% czegokolwiek. Wartość liczbowa jest taka sama, lecz pozostałe cztery elementy są znacząco różne. Powoduje to, że praktyka dziesięciny we współczesnym kościele, jest zupełnie różna od tego, co się wydarzyło w Księdze Rodzaju. Jedyne podobieństwo to liczba dziesięć procent.

Chrystus potwierdzał liczbę 10 procent, lecz wyłącznie dla Żydów znajdujących się pod Prawem. Powiedział faryzeuszom, że powinni płacić dziesięcinę, 10%, wytworzonych przez nich środków spożywczych. Powiedział im również, że płacenie dziesięciu procent nie jest ważną sprawą Prawa. Mówiąc to, Chyrstus, mówi nam, że dziesięcina jest sprawą Zakonu.

Apostoł Paweł wielokrotnie ostrzega wierzących przed przekleństwem Zakonu. Wierzący z pogan nie powinni starać się zachowywać żadnego z aspektów Zakonu. Od wierzących nie wymaga się dawania dziesięciu procent z pożywienia ani czegokolwiek innego. Autorzy innych listów Jakub, Piotr milczą na ten temat również.

Wszyscy dają 10% z bieżących przychodów.

Rozważmy składnik: „bieżących.”

Dwa przykłady sprzed nadania Zakonu nie ujawniają praktyki stałego płacenia dziesięciny. Oba przypadki wydają się zdecydowanie aktami jednorazowymi. W przypadku Jakuba nie wiemy dokładnie, co zrobił, lecz wydaje się, że obiecywał Bogu zapłacić dziesięcinę jeden raz, gdy mu Bóg pobłogosławi. Kościelna praktyka regularnego płacenia dziesięciny nie może być uzasadniona na podstawie tych dwóch przypadków.

Jedyne miejsce w Biblii gdzie znajduje się regularne, stałe oddawanie dziesięcin można znaleźć w Zakonie Mojżeszowym. Ci, którzy uprawiali rolę i mieli hodowle w Izraelu mieli obowiązek przez całe życie oddawać dziesięcinę z produktów spożywczych, które wyprodukowali. Ta stała dziesięcina z jedzenia, która miała na celu zaopatrzenie Możeszowej służby Lewitów, często jest uduchowiana, aby usprawiedliwić regularne płacenie dziesięciny z pieniędzy na wsparcie chrześcijańskiej służby. Nie znajdujemy takiego usprawiedliwienia w Nowym Testamencie.

Wzmianka Chrystusa na temat dziesięciny ujawnia, że regularne oddawanie dziesięciny należy do Prawa.
Pan nic nie wspomina o tym, aby Jego uczniowie praktykowali dziesięcinę z czegokolwiek.
Podczas gdy pisma apostołów często mówią o hojnym dawaniu, to milczą na temat regularnego płacenia dziesięciny z czegokolwiek. Pierwszy sobór apostolski również milczy na ten temat, lecz uwalnia wierzących z pogan od wszelkich aspektów zachowywania Prawa Mojżeszowego.

Wszyscy dają 10% z bieżących przychodów.

Rozważmy składnik: „dochody.”

Abraham złożył dziesięcinę ze zdobyczy wojennej, a nie ze swojego dochodu. Oddał to, co zdobył na pokonanym wrogu. Co więcej, Pismo ujawnia, ze Abraham nawet nie zatrzymał dla siebie 90%, które pozostały. Zwrócił wszystko królowi Sodomy.

Ani jego przychody, ani własności, ani żadna część jego własnego dobra nie była w żaden sposób dotknięta przez tą dziesięcinę. Nie miał żadnego przychodu, z którego miałby ją płacić. W przypadku Jakuba nie wiemy dokładnie, co zrobił, ponieważ Pismo rejestruje tylko jego obietnicę złożoną Bogu. Innymi słowy, nie ma, w tych zdarzeniach pojawiających się przed nadaniem Zakonu, żadnego poparcia na to, że chrześcijanie mają dawać stale 10% ze swoich dochodów.

Niemal każdy nauczyciel, uczący na temat dziesięciny używa Zakonu i proroków żyjących pod Prawem do nauczania tego. Ci, którzy nauczają chrześcijan dziesięciny na podstawie Zakonu często nie dostrzegają, że wyłącznie wyprodukowane środki spożywcze były składane jako dziesięcina, nigdy pieniądze. Tylko ci, którzy zarabiali produkcją spożywczą mieli w ogóle płacić dziesięcinę. Ci Izraelici, którzy zarabiali w inny sposób jak np. wyrób namiotów, tkali, stolarze, pożyczający pieniądze, rybacy i uprawiający wszelkie inne zawody nigdy nie płacili dziesięcin ze swych przychodów, ponieważ tego od nich nie wymagano.

Chrystus nie zmienił dziesięciny ze środków spożywczych na dziesięcinę z pieniędzy.

Pisma apostołów nie zmieniły tego również. Sobór apostołów uwolnił wierzących z pogan od zachowywania Prawa, z pewnością nie zmienił dziesięciny ze środków spożywczych na dziesięcinę z pieniędzy. List do Hebrajczyków wspomina starotestamentową dziesięcinę, lecz nie uzasadnia współczesnym chrześcijanom dziesięciny z pieniędzy.

продвижение

Duchowe Wilki

Wstęp
Mamy obecnie olbrzymią ilość informacji dostępnych na temat wilków. Część z nich została uzyskana na podstawie szczegółowych badań w ciagu ostatniego dziesięciolecia. Niektóre z nich znane były przez stulecia, lecz zostały zapomniane przez współczesnych naukowców, którzy nie oglądają wilków zbyt często. Ponieważ zarówno Chrystus jak i Paweł ostrzegali nas przed duchowymi wilkami, wydaje się mądre, abyśmy lepiej zrozumieli wilki żyjące w naturze. Jest wiele miejsce w Piśmie wspominających „wilki” i dobrze jest stąd zacząć. Pomimo, że istnieje niebezpieczeństwo, że ludzie niedojrzali lub zgorzkniali wykorzystają tego typu informacje, aby znakować i ranić szczerych chrześcijańskich przywódców, to jednak jest również wielka potrzeba wyposażania ludu Bożego w wiadomości pomocne w rozróżnianiu prawdziwych i fałszywych przywódców. Zatem z głęboką modlitwą oferujemy te myśli, wiedząc wcześniej o tym, że ktoś będzie źle myślał o autorze, jakoby miał być złośliwy wobec kogoś.

Chrystus czterokrotnie wspomina o liderach, którzy są wilkami.

Chrystus w jasny sposób odnosi się do fałszywych proroków jako wilków w czasie nauczania zwanego Kazaniem na Górze. Mówi o tym, że duchowe wilki będą podobne do chrześcijan.
Te sługi będą w ubraniu owczym, lecz wewnętrzna natura będzie wilcza. W jaki sposób rozpoznamy, kto jest wilkiem a kto prawdziwym pasterzem. Ich prawdziwa natura będzie objawiona przez ich zachowanie i motywacje. Poznacie ich po owocach zniszczenia w życiu tych, którzy są wraz z nimi zaangażowani. Jest tak ponieważ Chrystus powiedział nam, że duchowe wilki są zainteresowane konsumpcją.
Wilk jest wygłodniały, a oto słowa Pana na temat duchowych wilków:


Mat. 7:14-20
A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest ych, którzy ją znajdują. Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, wewnątrz zaś są wilkami drapieżnymi! Po ich owocach poznacie ich. Czyż zbierają winogrona z cierni albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, ale złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, ani złe drzewo rodzić dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, wycina się i rzuca w ogień. Tak więc po owocach poznacie ich.

Później Jezus powiedział swojej dwunastce, że do natury ich służby należy przebywanie wśród duchowych wilków. Będzie to wymagało od nich przebiegłości i świadomości istnienia duchowych wilków, lecz również niewinnych motywacji i wilczych zachowań ich samych.

Mat. 10:16-20
16. Oto Ja posyłam was jak owce między wilki, bądźcie tedy roztropni jak węże i niewinni jak gołębice. I strzeżcie się ludzi, albowiem będą was wydawać sądom i biczować w swoich synagogach. I z mego powodu zawiodą was przed namiestników i królów, abyście złożyli świadectwo przed nimi i poganami. A gdy was wydadzą, nie troszczcie się, jak i co macie mówić; albowiem będzie wam dane w tej godzinie, co macie mówić. Bo nie wy jesteście tymi, którzy mówią, lecz Duch Ojca waszego, który mówi w was.

W podobny sposób w ew. Łukasza Chrystus nawiązuje do wysłania dwunastu między wilki. W tym przypadku, następny fragment cały poświęcony jest temu w jaki sposób będą owi słudzy zaopatrywani materialnie. Inni słowy, Chrystus robi aluzje do tego, że zachowania wilcze lub owcze mają związek z tym, w jaki sposób osoba postrzega sposób swojego finansowego zaopatrzenia.

Łuk. 10:2-4
I powiedział im: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, aby wysłał robotników na żniwo swoje. Idźcie! Oto posyłam was jako jagnięta między wilki. Nie noście z sobą sakiewki ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.

Ostatnia wypowiedź na temat wilków znajduje się w Ew. Jana. W tych słowach Chrystus porównuje najemnictwo do prawdziwego pasterstwa. Najemnictwo nie chroni przed wilkami. W rzeczywistości, gdy nadchodzą wilki, to najemnik ucieka. W tym kontekście, oznacza to, że najemnik ucieka, podczas gdy właściwe zachowanie oznacza, że trzeba publicznie stanąć przeciwko fałszywej posłudze wilków.

Jan. 10:10-14
Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać. Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały. Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce. Najemnik, który nie jest pasterzem, do którego owce nie należą, widząc wilka nadchodzącego, porzuca owce i ucieka, a wilk porywa je i rozprasza. Ponieważ jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobry pasterz i znam swoje owce, i moje mnie znają.

Wzmianka Chrystusa o wilkach jest bardzo podobna do tego, co ap. Paweł mówi o nich. Paweł mianował nadzorców i pasterzy w Efezie po to, aby strzegli trzodę przed duchowymi wilkami, które będą próbować mówić tak, aby zwieść uczniów za sobą. Innymi słowy, niektórzy chrześcijańscy przywódcy zaczną okazywać wilcze zachowania i motywacje.

Dz.Ap. 20:28-31
Miejcie pieczę o samych siebie i o całą trzodę, wśród której was Duch Święty ustanowił biskupami, abyście paśli zbór Pański nabyty własną jego krwią. Ja wiem, że po odejściu moim wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając trzody, nawet spomiędzy was samych powstaną mężowie, mówiący rzeczy przewrotne, aby uczniów pociągnąć za sobą. Przeto czuwajcie, pamiętając, ze przez trzy lata we dnie i w nocy nie przestawałem ze łzami napominać każdego z was.

Ani Chrystus ani Paweł nie wymyślili korzystania z wilków jako obrazu i typu fałszywych przywódców. Prorocy Starego Testamentu również użyli tego obrazu kilka razy.
Na przykład Ezechiel powiedział, że książęta Izraela zachowywali się jak wilki w odniesieniu do pieniędzy.

Ezech. 22:27
Jej wodzowie to wilki drapieżne, przelewają krew, niszczą życie ludzkie, aby osiągnąć zysk.

Inny prorok, Zahariasz, opisuje sędziów Iraela jako wilki.

Sof. 3:1-4
1. Biada butnemu, splamionemu, tyrańskiemu miastu! Nie słucha wołania, nie przyjmuje upomnienia, nie ufa Panu, nie zbliża się do swojego Boga. Jego książęta są jak lwy ryczące, jego sędziowie jak wilki stepowe, które rano nie mają już żeru. Jego prorocy są lekkomyślni i wiarołomni, jego kapłani plugawią to, co święte, pogwałcili zakon.

Ponieważ w tych wzmiankach wilki są głównym obrazem fałszywego przywództwa, ważne jest, abyśmy zrozumieli jaka jest różnica w stadzie między wilkami, a owcami. Lista cech wilków jest następująca:

2. Wilki są zwierzętami stadnymi. Mimo, że okazjonalnie wilk może zostać zmuszony do przebywania poza grupą, jest to zdarzenie niezwykłe i nie jest normą dla większości wilków. Olbrzymia większość wilków żyje w wysoko zorganizowanych, autorytarnie zarządzanych grupach, o wielkości od dwóch do trzydziestu sztuk.
Najczęściej spotykaną grupą jest dwanaście sztuk w stadzie.
Gdy Biblia mówi o wilkach, częściej używa liczby mnogiej niż pojedynczej.
Podczas, gdy fałszywy lider może zdarzyć się samotną postacią, to bardziej prawdopodobne jest, że zaangażowany jest we współpracę z innymi liderami, którzy również wykazują podobne „wilcze” zachowania. Innymi słowy, musimy przyjąć ostrzeżenie, że niektóre „chrześcijańskie organizacje” mogą być bardziej podobne do „stada duchowych wilków” niż do owczarni.

3. Wilki są silnie zorganizowane. Aby wilki mogły żyć wspólnie w pokoju, wypracowały sobie system porządku według rangi. Dzięki temu utrzymywany jest porządek w stadzie i minimalizowane są wewnętrzne walki. Każde stado ma samce głównego, zwanego samcem alfa, który nie jest poddany nikomu, a któremu muszą poddać się wszystkie inne samce lub opuścić stado. Podobnie istnieje samica alfa, której wszystkie inne samice muszą się podporządkować. Następną rangą po alfa jest samiec i samica beta. Wilki beta czasami są zastępowane, jeśli wypadną z łask wilków alfa. Stado owiec nie posiada takiej struktury.

4. Wilki są świadome władzy (autorytetu). Dla obu płci, każdy wilk ma swoją rangę lub miejsce w szeregu władzy i musi się poddać każdemu wyższemu od siebie, lecz może znęcać się i dominować nad każdym o niższej randze. Na samym dnie jest męska i damska omega. Omegi często rozpoczynają zabawy rozładowując napięcie tych wyższych rangą, lecz cała reszta grupy nie respektuje tych „klaunów.”
Jeśli zdarzy się ofiara to omegi jedzą ostatnie o ile jedzą w ogóle. O tym, kto je, a kto nie decyduje suka alfa. Omegi nie mają żadnej sztuki pod sobą i mogą być nękane, aż do przymuszenie odejścia ze stada. Jeśli mają na tyle szczęścia, aby znaleźć parę i jest na tyle miejsca nie zajętego przez inne pary, to mogą rozpocząć budowę własnego stada. W stadzie owiec wydaje się nie istnieć świadomość władzy (autorytetu). Wszystkie zdają się poddawać pasterzowi w różnym stopniu w zależności od ich dojrzałości. Żaden wierzący nie powinien dominować nad innym.

5. Wilki demonstrują swoją rangę. W stadzie wilki stale demonstrują swoją rangę.
Gdy spotkają się dwa wilki ze stada, wyższy rangą okazuje swoją pewność siebie podnosząc ogon, stawiając uszy, podnosząc wargi w warczeniu i starając się wyglądać na tak wielkiego i strasznego jak tylko się da. Wilki mają wbudowany symbol swojej rangi, którego używają, gdy obecny jest wilk niższej rangi.
Stroszenie, futro na karku, naturalne obroże wszelkiego rodzaju, to wszystko idzie w górę, gdy wilk grozi niższemu rangą. Podwładny, lub niższy rangą wilk stara się wówczas wyglądać niepozornie i niegroźnie. Chowa ogon pod siebie, uszy kładzie po sobie, przewraca się i poddaje ważniejszemu. Czci wyższego rangą liżąc jego pysk i dając mu znać „kto tu jest szefem.”
W niemal wszystkich przypadkach, ten rytuał władzy jest substytutem rzeczywistej walki o określenie dominacji.

Jeśli wilki często walczą ze sobą i ranią się, może się zdarzyć, że są zbyt poranione, aby polować i przetrwać. Potrzebują siebie nawzajem, aby dostarczać sobie mięsa. Oczywiście, w stadzie owiec, nie ma wypracowanego takiej szczeblowej struktury władzy. O ile bardziej dojrzałe owce prowadzą młodsze, to starsze reagują na głos ludzkiego pasterza. Gdy owca dojrzeje już więcej nie podąża za starszą, tylko za pasterzem. Pasterz troszczy się o to, aby dostarczyć im pożywienia. Wilki, z drugiej strony, są niemal niemożliwe do udomowienia i nie poddają właściwie ludzkiemu przywódcy. Są bardzo złymi zwierzętami domowymi, poddają się wyłącznie innym wilkom.

6. Tylko wilki alfa tworzą pary. Całe stado jest kontrolowane przez alfy i ich istnienie jest nastawione na dawanie korzyści wyłącznie rodziny alfa. Pomimo, że każdy wilk korzysta z tego, że jest w stadzie przez dostarczanie jedzenie ze wspólnych polowań, wyłącznie alfy tworzą pary i rodzinę w stadzie. Całe stado wtedy służy tej rodzinie karmiąc młode, a nawet opiekując się nimi.

Jeśli jakakolwiek inna para łączy się w stadzie, szybko jest przez parę alfa usuwana. Alfy nie dopuszczają do żadnej konkurencji w ich rodzinie. Nie może być żadnego „owocowania” ze strony któregokolwiek osobnika w stadzie, które nie było by widziane jako zagrożenie. Wszystkie „dzieci” w stadzie należą do alf. Te nowe sztuki uzyskują najniższą rangę w stadzie na okres dwóch lat, które potrzebne są do ich dojrzewania, niemniej nie muszą tak pozostawać, gdy już dojrzeją. Mogą również opuścić stado i utworzyć swoją własną grupę z wyrzutkami takimi jak omegi. Z drugiej strony, oczekuje się, że każda dojrzała owca w stadzie będzie przynosić owoce i będzie się rozmnażać. Nie ma konkurencji i konfliktów, gdy owca dojrzewa do produktywności. Oczekuje się od stada, że będzie rosło. Nie tylko pasterz oczekuje tego, lecz robi co tylko jest w jego możliwościach, aby tak było. Pomnażanie w owczym stadzie jest Bożą drogą. Owce wydają owce i tak stado rośnie. Organizacja „wilkopodobna” nie tworzy krzepiącego wzrostu przez nawrócenia. Będą tylko symboliczne ofiary na rzecz zakładania kościołów czy ewangelizacji. Duchowe stado wilków będzie tylko polować na to, co już istnieje, aby pozyskać ich dla siebie i, w konsekwencji, osłabić królestwo Boże.

  • Wilki polują wspólnie. Są mięsożercami, co oznacza, że jedzą mięso. Polują przeważnie na dużę kopytne zwierzęta takie jak: jelenie, łosie, bizony i karibu.
    Oczywiście owca bez pasterza jest bardzo łatwą ofiarą. Ponieważ większość zwierząt, na które polują wilki jest znacznie większa od nich samych, więc tylko dzięki grupowej współpracy mogą złapać na tyle dużo, aby przetrwać.
    W podobny sposób, im większe „chrześcijańskie stado wilków,” tym większa wiarygodność. Im większa sława wilków alfa i beta, tym lepsza grupa.
    To pomaga stadu „rekrutować” więcej ofiar. Oczywiście stado owiec nie poluje nigdy. Paszą się tam, gdzie ich pasterz poprowadzi, rosną przez pomnażanie a nie przez polowanie (czy rekrutację istniejących chrześcijan lub liderów).
  • Wilki są wykwalifikowane i dostrzegają słabości. Zazwyczaj nie tracą wiele czasu na pogoń za widocznie zdrową ofiarą. Zamiast tego są na tyle mądre, że zauważają słabości. Próbują zwierzęta zmuszając je do biegu i przyglądając się, które z nich wyglądają na stare lub chore. Pewne badania wykazały, że gdy wilki polują na jelenia, to średnio 84-87 sztuk na 100 ucieka. Te złowione są zazwyczaj albo stare, albo chore, albo bardzo młode, niepewne i naiwne.
  • Wilki są głodomorami, czasami brakuje jedzenia dla wilków. ???? Wilki jedzą wszystko, co udaje im się upolować. Jednak po upolowaniu i zabiciu zwierzęcia zjadają czasami do 20% wagi woje ciała. Ponieważ typowy wilk waży ok. 50 kilogramów oznacza to 10 kg jedzenia jednorazowo.
    Oczywiście, wilki zabijają swoje ofiary po to, aby przetrwać. W przeciwieństwie do nich, owce nie zabijają po to, aby żyć. Nie potrzebują jeść tak wiele w czasie jednego posiłku. Po prostu idą tam, gdzie prowadzi ich pasterz, a jedzenie jest im dostarczane. Styl życia wilków jest często wystawny. Muszą sprowadzać wiele ofiar po to, aby się na takim poziomie utrzymać. Duchowe wilki często obiecują „mięso,” które odpowiada ludzkim słabościom, takim jak sława, zewnętrzny sukces w służbie, cześć ludzka, finansowe bezpieczeństwo i wystawny styl życia. Czasami usiłują dać przedsmak tych rzeczy, jako zapłatę, lub też powstrzymują je, aby kontrolować tych, którzy zaangażują się z nimi.
    W rzeczywistości to, co oferują, jest tym, czego szukają sami dla siebie.
    Duchowe wilki często starają się znaleźć w innych „wilcze pragnienia” i użyć tych pragnień do rekrutacji tych ludzi do grupy.
  • Wilki wyją. Wilki wyją z różnych powodów. Stado wyje, aby zaznaczyć swoją obecność i terytorium (używają również swoich odchodów do zaznaczania terytorium). Członkowie stada rozeznają swoje wycie, gdy więc są osobno, mogą się nawzajem zlokalizować. Grupowe wycie zwykle prowadzi do wiecu, gdzie członkowie grupy zbierają się razem, łaszą się i czczą wilki wyższe rangą — najczęściej alfę samca lub samicę.
  • W duchowym stadzie wilków, czczenie głównego lidera staje się ekwiwalentem, a w niektórych przypadkach zastępuje do pewnego stopnia czczenie Chrystusa. Z drugiej strony owce nie reklamują swojej obecności i nie prowadzą wieców dla owiec wyższej rangi. Tutaj nie ma owcy wyższej rangą, jest tylko jeden Dobry Pasterz, którym jest Panów Pan i Królów Król.
  • Wilki adaptuje się do klimatu, posiadają podwójną warstwę futra. Wełniane pod-futro rośnie bardzo grube na jesień i zimę i zachowuje ciepło, podczas gdy zewnętrzna warstwa włosów odpiera śnieg i wodę i utrzymuje spodnią warstwę w stanie suchym, co umożliwia zatrzymywać powietrze jako izolator. Gdy pojawiają się burze wilk często kładzie się pod przewróconym drzewem lub stertą krzaków (korzystając z nich jako zasłony), zwija się i wtyka nos pod puszysty ogon. W ten sposób z łatwością może przetrwać temperatury znacznie poniżej zera.W lecie gruba warstwa spodnia spada i wilk może wytrzymać upały. W przeciwieństwie do nich, owca potrzebuje w czasie burzy schronienia i niskich temperatur.  Polegają na pasterzu, który musi zaspokoić ich potrzeby i prowadzić ich do miejsc bezpiecznych. Owce nie adaptują się tak łatwo jak wilki. Duchowe wilki wydają się adaptować zmiany okoliczności i używać aktualnych trendów w Kościele do łapania zdobyczy. Uważaj, Duchowe wilki często będą „wyznaczać kierunek.”

Pamiętajcie, proszę, o tym, że Chrystus nie powołał was do ranienia kogoś tymi informacjami o duchowych wilkach. Te informacje nie mają być użyte jako broń do atakowania przywódców, czy chrześcijańskich organizacji. Zostały podane jako ostrzeżenie, aby ochronić ciebie i innych. Chrystus wymaga od ciebie, abyś przebaczał nawet takim, którzy okazali się duchowymi wilkami i zranili cię. Jeśli wierzysz w to, że musisz ostrzec innych przed duchowymi wilkami, to zrób to ostrożnie, z modlitwą i bez cienia złośliwości, złości i nieprzebaczenia.

раскрутка сайта в интернете seo

Kwalifikacje do słuzby

Gary Carpenter

Sługa pierwszej klasy zawsze stawia potrzeby Mistrza na PIERWSZYM miejscu. Sam Jezus jest przykładem dla nas.

Mat 21,1-15 A gdy się przybliżyli do Jerozolimy i przyszli do Betfage, na Górze Oliwnej, wtedy Jezus posłał dwóch uczniów,mówiąc im: Idźcie do wioski, która jest przed wami, a wnet znajdziecie oślicę uwiązaną i oślę z nią; odwiążcie i przywiedźcie mi je.A jeśliby wam kto coś rzekł, powiedzcie: Pan ich potrzebuje, a on zaraz puści je.A to się stało, aby się spełniło, co powiedziano przez proroka, mówiącego:Powiedzcie córce syjońskiej: Oto Król twój przychodzi do ciebie łagodny i jedzie na ośle, źrebięciu oślicy podjarzemnej. Poszli więc uczniowie i uczynili, jak im rozkazał Jezus,przywiedli oślicę i źrebię i włożyli na nie szaty, i posadzili go na nich. A wielki tłum ludu rozpościerał swe szaty na drodze, inni zaś obcinali gałązki z drzew i słali na drodze. A rzesze, które go poprzedzały i które za nim podążały, wołały, mówiąc: Hosanna Synowi Dawidowemu! Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pańskim. Hosanna na wysokościach! A gdy wjechał do Jerozolimy, poruszyło się całe miasto, mówiąc: Któż to jest? Rzesze zaś mówiły: To jest prorok Jezus, ten z Nazaretu Galilejskiego. I wszedł Jezus do świątyni, i wyrzucił wszystkich, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni, a stoły wekslarzy i stragany handlarzy gołębiami powywracał. I rzekł im: Napisano: Dom mój będzie nazwany domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców.I przystąpili do niego ślepi i chromi w świątyni, a On ich uzdrowił.Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie, widząc cuda, które czynił, i dzieci, które wołały w świątyni i mówiły: Hosanna Synowi Dawidowemu, oburzyli sięi rzekli mu: Czy słyszysz, co one mówią? A Jezus mówi do nich: Tak jest; czy nigdy nie czytaliście: Z ust niemowląt i ssących zgotowałeś sobie chwałę?

Ponieważ nie zrozumieliśmy różnicy między Zaopatrzeniem a Zarządzaniem (służeniem, szafarstwem), źle interpretowaliśmy tę przypowieść. Kluczem do zrozumienia jej jest pamiętanie o kontekście. Zdarzeniem, jakie zaszło zanim Jezus nauczał tej przypowieści, było spotkanie z „Bogatym młodzieńcem”, który nie mógł zdecydować się na wykonanie poleceń, jakie otrzymał od Jezusa, aby „iść za Jezusem”.
Przez tę przypowieść Jezus pokazuje nam, jakie jest serce większości ludzi (włączając w to Bogatego Młodzieńca), które dyskwalifikuje ich ze skutecznej służby szafarstwa finansami Królestwa Bożego.
Jezus pragnął, aby młody człowiek stał się Jego stałym uczniem dobrze dopasowanym do usługiwania szafarstwem w Królestwie.

Zaproszenie brzmiało: „…chodź i naśladuj Mnie”. Jezus dał mu zadanie kwalifikacyjne, aby wyjawić motywacje jego serca. Ukryta motywacja zdyskwalifikowała młodzieńca i będzie dyskwalifikować każdego, kto pragnie stać się szafarzem Królestwa Bożego, a w szczególności w sprawach dotyczących pieniędzy Królestwa.

W dalszej przypowieści opisany jest proces kwalifikacyjny. Łatwiej będzie zrozumieć tę przypowieść, gdy będziemy mieli w pamięci fakt, że Gospodarz wymaga stałej dyscypliny od tych, którym chce powierzyć szafarstwo (w kontekście dotyczącym Bogatego Młodzieńca).

Poszukując stałych, „pełnoetatowych szafarzy”, Gospodarz wynajął najpierw trzech mężczyzn na cały dzień pracy, aby przyjrzeć się ich pracy. Najwidoczniej wszyscy oni robili to, co im nakazano, ponieważ spotykamy się z nimi przez całą przypowieść, aż do spotkania z tymi, którzy pracowali tylko jedną godzinę. Gospodarz nie narzekał ani na jakość ani na ilość ich pracy. Wszyscy byli zdolni do pracy w tym sensie, że ich zdolności i chęci do pracy zapewniały wykonanie powierzonego zadania.

Tak więc, ani ich zdolności ani cierpliwość nie określały ich kwalifikacji do stania się stałymi pracownikami Gospodarza. Nie, Gospodarz szukał czego innego…. motywacji ich serc. Kwalifikacyjnym pytaniem jest: Dlaczego Mu służyli?

Gdy przyszedł wieczór i czas zapłaty za pracę, okazuje się, co było siłą motywującą przez cały czas ich serca do pracy. Widzimy, co było pierwszym powodem ich służby u Gospodarza. Gdy ci, którzy pracowali cały dzień zobaczyli, że inni, za godzinę pracy, dostali tyle samo, narzekali na Gospodarza:

Mat 20:11-12
Wziąwszy tyle szemrali przeciwko gospodarzowi,mówiąc: Ci ostatni jedną tylko godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, cośmy znosili ciężar dnia i upał.

ONI PRACOWALI DLA ZAPŁATY, BYLI „SŁUGAMI OSOBISTEGO ZYSKU” – NAJEMNIKAMI, A NIE SŁUGAMI, KTÓRYCH DO SŁUŻBY MOTYWUJE TYLKO MIŁOŚĆ. „ZYSK OSOBISTY” BYŁ MOTYWACJĄ I SIŁĄ NAPĘDOWĄ ICH SŁUŻBY DLA GOSPODARZA.

Zostali zdyskwalifikowani z „pełnego szafarstwa” w Królestwie Bożym z tej samej przyczyny, z której został wyeliminowany człowiek, który nie obracał powierzonym mu przez Mistrza talentem (Łuk 19,20-21). Nie tracił życia na „obracanie talentem” z powodu strachu przed Mistrzem, który przyjedzie i zabierze zyski, które on sam uważałby za własne. Skoro nie ma „osobistego zysku” dla niego, to nie będzie służył. (Patrz lekcja Obracanie Talentem).

Tę samą eliminującą motywację znajdujemy w sercach owych pracowników w Mat 20. Nie mieli serca „miłującego sługi”, lecz byli „pracownikami”.

Jezus szuka tych, których może promować do wielkiego Szafarstwa finansami Królestwa. Nieco dalej w tym samym rozdziale Jezus podaje wymagania, które kwalifikują każdą osobę do promocji w Królestwie Bożym. Mówi:

Mat 20:25-27
Ale Jezus, przywoławszy ich, rzekł: Wiecie, iż książęta narodów nadużywają swej władzy nad nimi, a ich możni rządzą nimi samowolnie.Nie tak ma być między wami; ale ktokolwiek by chciał między wami być wielki, niech będzie sługą waszym.I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą waszym.

Aby uzyskać promocję na najwyższe Szafarstwo w Królestwie Bożym (być pierwszym), człowiek musi być „sługą”. Te dwa słowa są bardzo ważne. W greckim języku

PIERWSZY 4413. Protos, pro-tos; nontr. Superl. z G4253: przedni, czołowy, główny (co do czasu, miejsca, kolejności, wagi): – przed, początek, najlepszy, szef, pierwszy, poprzedni.

SŁUGA 1401. Doulos, doo’-los; z G1210: sługa ( literackie, figuratywne, często więc wyrażające kwalifikację poddania lub uległości): – związany (człowiek), sługa.

Tylko „miłujący sługa” (związany) jest tym, który nie służy dla zarobku, który nie służy mając w sercu motyw „osobistego zysku”. Tym, który służy „wyłącznie z powodu miłości”, i którego Jezus promuje do najwyższego stopnia Szafarstwa w Swoim Królestwie! To stwierdzenie w Mat 20,27 doskonale zgadza się z końcową wypowiedzią Jezusa w przypowieści o Gospodarzu i jego sługach.

Mat 20:16
Tak będą ostatni pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.

Słowo „pierwszy” w tym samym greckim słowie jest tłumaczone jako „szef” w Mat 20,27. Słowo „ostatni” wg słownika Stronga:

OSTATNI = NAJNIŻSZY 2078 eschatos, es’-khat-os; z G2192 (w sensie bliskości): końcówka, ostatni, najniższy, skrajny. Najniższa pozycja w społeczeństwie to SŁUGA! Sługa nie pracuje dla zarobku. Sługa jest własnością Mistrza. W szczególności „miłujący sługa” jest w posiadaniu swego Pana z wyboru sługi…. wyłącznie z powodu jego miłości. Jaka więc jest „zapłata”, czy „odpłata” miłującego sługi?

JEGO SŁUŻBA JEST DLA NIEGO ZAPŁATĄ.

To jest taki „sługa pierwszej klasy” (grecki Doulos = niewolnik), o którym mówił Jezus w Łuk 17.7-10. Miłujący sługa, który nie służy dla osobistego zysku, lecz raczej z powodu miłości do swego Mistrza. Dla miłującego sługi, jego „jedzeniem” jest wypełnianie woli Mistrza… Osobisty zysk nie jest nawet brany pod uwagę, nawet jako wyrównanie.

A teraz zauważ, jak precyzyjnie zgadza się to z tym, co Jezus odpowiedział na pytanie Piotra, który widział zdarzenie z Bogatym Młodzieńcem:

Mat 19:27  I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą waszym.

Zwróć szczególną uwagę na pierwszą część odpowiedzi Jezusa na to pytanie:

Mat 19:28

Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu.

Cóż jest tą zapłatą dla sługi „pierwszej klasy”, który „opuścił wszystko, aby iść za Jezusem”?

ICH ODPŁATĄ JEST MOŻLIWOŚĆ PODJĘCIA JESZCZE WIĘKSZEJ SŁUŻBY!

WIERNY SŁUGA JEST PROMOWANY DO WIĘKSZEGO POZIOMU SŁUŻBY!

Przez próbowanie samych siebie w wiernym szafarstwie dla Jezusa w tym życiu, zostaną wypromowani na wyższy poziom szafarstwa w drugim życiu. Wtedy będą zarządzać dla Niego całymi „rodami” ludzkimi. Jest to wieczna zasada promowania w Szafarstwie:

Łu 16:10  Kto jest wierny w najmniejszej sprawie i w wielkiej jest wierny, a kto w najmniejszej jest niesprawiedliwy i w wielkiej jest niesprawiedliwy.

Powracając do przypowieści o Gospodarzu i pracownikach, może ktoś dojść do wniosku, że ci, którzy nie narzekali, teraz będą kwalifikować się do promocji w ich szafarstwie. Nie, tak nie jest w tym przypadku. Ci, którzy pracowali tylko jedną godzinę, a otrzymali taką samą zapłatę, jak pracujący przez cały dzień, poczuli się lepiej opłaceni poprzez proste porównanie z tamtymi. Jedynym sposobem sprawdzenia, co jest w ich sercach jest postawienie ich w miejscu tych pierwszych. Być może następnego dnia Gospodarz powtórzył cały ten scenariusz, lecz tym razem, wynajął jako „pierwszych” tych, którzy poprzedniego dnia pracowali tylko jedną godzinę. Gdyby i oni narzekali pod koniec dnia widząc tych, którzy za jedną godzinę zostali opłaceni tak samo…. WTEDY Gospodarz dowiedział by się, że mieli serca najemców a nie miłujących sług. Również oni zostaliby wyłączeni z promocji na wyższy poziom szafarstwa.

Odnosząc to wszystko do Bogatego Młodzieńca, widzimy, że Jezus nie był zły na tego człowieka. W rzeczywistości odkrywał odpowiedź na pytanie: „Dlaczego widziałeś to wszystko od swej młodości?”

Dlaczego przede wszystkim Żydzi zachowywali Zakon? Czy dlatego, że kochali Boga tak bardzo? Nie! Faktycznie zakon został dany właśnie dlatego, że nie byli posłuszni Bogu przez miłość. Paweł mówi:

Gal 3:19a
Czymże więc jest zakon? Został on dodany z powodu przestępstw, aż do przyjścia potomka, którego dotyczy obietnica

Jakie przewinienia? Gdy Pan uwolnił Izraela z Egiptu, dziesięć razy próbowali Go na pustyni. Dziesięć razy wykazywali Panu, że nie będą mu posłuszni tylko z powodu miłości. Wiedząc o tym, że zanim nauczą się być Mu posłuszni, zostaną zniszczeni przez swoich wrogów, Bóg dał im zakon. W zakonie były zawarte błogosławieństwa i przekleństwa, odpłata i osąd. Gdy byli posłuszni, mieli błogosławieństwo, jeśli byli nieposłuszni, cierpieli z powodu przekleństwa.

NIE ZBAWIENI ŻYDZI BYLI POSŁUSZNI ZAKONOWI, PONIEWAŻ KOCHALI „SIEBIE”, A NIE DLATEGO, ŻE KOCHALI BOGA!

Na potrzeby tego nauczania i dla lepszego zrozumienia „motywów” Bogatego Młodzieńca, powiem tak: nie zbawieni Żydzi, włącznie z tym młodzieńcem, „przestrzegali tego wszystkiego od młodości”, ponieważ było to dla nich „osobiście korzystne”. Przed umożliwieniem nowego narodzenia na krzyżu, było to dla Boga całkowicie do zaakceptowania. Właśnie dlatego dał im zakon na pierwszym miejscu, wiedząc, że kochali swoich własnych niewolników bardziej, niż Boga. Był to najlepszy sposób, w jaki Bóg mógł pracować z ludźmi, których natura była martwa w duchu.

Jezus wprowadza do nowego królestwa, którego podstawą jest nowe narodzenie. On uczy i głosi „Królestwo Boże”, a nie stare przymierze. W tym królestwie, motywacje serca przewyższają wszelkie akty posłuszeństwa wykonywane z serca motywowanego „osobistą korzyścią”. Zauważ, że przed nowym narodzeniem, w sercach Jego uczniów ciągle brzmiało pytanie: „Cóż więc będziemy z tego mieli?” Bez nowego narodzenia i otrzymania natury Chrystusa to nastawienie na „osobisty zysk” ciągle w nich było. Kiedy jednak Jezus powołał tę dwunastkę, to oni wszyscy chcieli „zostawić wszystko, aby Go naśladować”.

Bogaty Młodzieniec nie! Jeśli naśladowanie Jezusa oznaczało odrzucenie wszystkiego, co już otrzymał przez posłuszeństwo zakonowi, zdecydował nie iść za Jezusem! Jest to takie samo nastawienie serca, jakie widzimy u sług, którzy narzekali na Gospodarza i złego sługi, który nie chciał tracić życia na obracanie jednym talentem: „SŁUŻĘ Z POWODU TEGO, CO BĘDĘ Z TEGO MIAŁ! JEŚLI NIE BĘDZIE ŻADNYCH KORZYŚCI DLA MNIE…. NIE BĘDĘ CI SŁUŻYĆ!”

Taka motywacja serca musi zostać uśmiercona, zanim ktokolwiek może być zakwalifikowany do promocji na wyższy poziom szafarstwa w Królestwie Bożym.

Ta lekcja nie może zostać zamknięta bez rozważenia sprawy „denara”. Czym jest denar w kontekście zarządzania finansami Królestwa? Przede wszystkim, zgodnie ze słownikiem słów Nowego Testamentu (Vines Dictionary of New Testament Words), denar jest to ilość względnie mała, wystarczająca tylko na zaspokojenie potrzeb przez jeden dzień. Nic nie mogę zrobić,, jak tylko przypomnieć słowa z modlitwy Pańskiej:

Mat 6:11  Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj,

Całe posłanie, które Jezus przekazał w szóstym rozdziale Ew. Mateusza o służeniu Bogu, a nie Mamonie uczy nas, aby wejść w miejsce takiego zaufania w Boże zaopatrzenie naszych codziennych potrzeb (jak ptaki i lilie), abyśmy mogli oddać nasze całe życie, aby wypełnić nasze powołanie w ciele Chrystusa.

Ponownie widzę tu analogię do Ambasadora posłanego z bogatego narodu do zarządzania pieniędzmi w celu usłużenia nimi zniszczonym ludziom ubogiego państwa. Bogate państwo zapewnia zarówno mieszkanie, jak i wypłatę, aby zaspokoić dzienne potrzeby ambasadora. To są jego „denary”. Denar, że tak powiem, nie zależy od wypełnienia pracą dnia. Nie, są takie dni, w których pracuje się więcej, niż kiedy indziej, lecz on ciągle może polegać na „denarze”, na fakcie, że jego codzienne potrzeby będą zaspokojone.

Ta sama analogia dotyczy farmy mojego dziadka. Pracujący synowie mogli poświęcić cały swój czas na zbieranie żniw, ponieważ ufali w otrzymanie swego denara, fakt, że ich własne potrzeby zostaną zaspokojone przy jadalnym stole każdego dnia. Jeśli któregoś dnia padał nieustanny deszcz i nie byli w stanie zrobić nic … ciągle otrzymywali ich „denara”. Nadal, tego samego dnia wieczorem mogli najeść się do syta. Ufali, że ich „denar” codziennych potrzeb będzie zaspokojony.

Podzielę się z czytelnikiem wizją, jaką otrzymałem od Ducha Świętego w grudniu 1997 roku, gdy po raz pierwszy uczyłem się podobieństwa „farmy dziadka”. Rozważałem przypowieść o Gospodarzu i robotnikach w winnicy, zastanawiając się co może oznaczać ów „denar”. W duchu zobaczyłem każdego pracownika trzymającego w ręce denara. Gdy przyglądałem się, denar zmienił się w bilet wstępu, podobny do biletu otrzymywanego na wejście do kina.

Na bilecie były napisane następujące słowa: „Wejście dla jednej osoby na posiłek rodzinny, dziś wieczór”. Amen! Podsumowując to wszystko, widać konieczność zrobienia wyraźnej różnicy między SYNOSTWEM A SZAFARSTWEM (ZARZĄDZANIEM). Każdy otrzymał denara niezależnie od tego, jak pracował. Nie liczyła się ilość pracy, jego zaopatrzenie nie wynikało z jego działania. Nie, ilość pracy, duża czy mała nie zmieniała wartości otrzymywanego denara. NASZE ZAOPATRZENIE NIE JEST UZALEŻNIONE OD NASZEGO DZIAŁANIA! Niemniej wywyższenie Szafarza w Królestwie Bożym jest w 100% oparte na naszym działaniu. Motywacja Szafarza Finansami Królestwa nigdy nie może mieć na celu wzrostu „osobistego zysku” lub naszego zaopatrzenia. Nie wolno nam NIGDY mieszać tych dwóch spraw: ZAOPATRZENIA i SZAFARSTWA (ZARZĄDZANIA). One się nawzajem wykluczają.

Aby uzyskać kwalifikacje do promocji na wyższy poziom Zarządzania Finansami Królestwa, pierwszym wymaganiem jest serce, które służy „wyłącznie z powodu miłości” a nie dla osobistego zysku. Jezus nie „wynajmuje” Szafarzy Finansów Królestwa. ON ich „posiada!”

topod

Posiłek sługi

Logo_Carpenter

Gary Carpenter

Sluga pierwszej klasy zawsze stawia potrzeby Mistrza na PIERWSZYM miejscu. Sam Jezus jest przykladem dla nas.

Jezus opisał serce, jakie powinien mieć pierwszej klasy sługa, gdy powiedział:

Łuk.  17:7-9   Kto zaś z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie do niego, gdy powróci z pola:Chodź zaraz i zasiądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż się najem i napiję, a potem i ty będziesz jadł i pił. Czy dziękuje słudze, że uczynił to, co mu polecono? Powiadam wam, że nie.

Sługa pierwszej klasy zawsze stawia potrzeby Mistrza na PIERWSZYM miejscu. Sam Jezus jest przykładem dla nas. On jest rodzonym Synem Boga, który wybrał, wyłącznie z powodu miłości,

Aby być Sługą Swego Ojca. Możemy zobaczyć to nastawienie serca „sługi pierwszej klasy” w historii zwanej „Rozmową z Samarytanką”.

Uczniowie poszli do miasta kupić żywności. Podczas, gdy ich nie było Jezus służył Ojcu „szukając zbawienia Samarytańskiej kobiety przy studni. Rozmawiał z nią, aż do chwili, gdy była całkiem przekonana o tym, że On jest Mesjaszem. Pobiegła z powrotem do miasta i powiedziała ludziom:

Jan 4:29     Chodźcie, zobaczcie człowieka, który powiedział mi wszystko, co uczyniłam; czy to nie jest Chrystus?

Ci ludzie wysłuchali jej i wyszli spotkać Jezusa, aby posłuchać go i podjąć sami za siebie decyzję.

Jan 4:30 Wyszli więc z miasta i przyszli do niego.

Teraz scena wygląda tak: Jezus, Służący Syn, jest przy studni, a tłumy ludzi z miasta przyszły, aby go usłyszeć. To po to właśnie przyszedł Jezus na ziemię, „aby szukać i zbawić” to, co zginęło. Jego misją było zbieranie żniwa dusz dla Ojca.

W tej chwili wracają uczniowie z zakupionym jedzeniem. Widzą wszystkich tych ludzi oczekujących przy studni na „słowa żywota” z ust Jezusa Chrystusa. Lecz zobacz, co jest wśród uczniów najważniejsze:

Jan 4:31   Tymczasem jego uczniowie prosili go, mówiąc: Mistrzu, jedz!

Korzystając z analogii, którą badamy, przyniesione przez uczniów jedzenie reprezentuje „stół jadalny”, zaś ludzkie tłumy reprezentują pola żniwne. Teraz Jezus ma do podjęcia decyzję.

Stół jadalny jest przygotowany, musi wybrać: może usiąść i zatroszczyć się o swoje potrzeby najpierw, lub, może zdecydować, że należy kontynuować, aby zwiększyć żniwo dusz ludzkich dla Swego Mistrza… Ojca. Jezus, który jest również Sługą pierwszej klasy, wybrał troskę o potrzeby Swojego Mistrza NAJPIERW! Powiedział uczniom:

Jan 4:32 Ale On rzekł do nich: Ja mam pokarm do jedzenia, o którym wy nie wiecie.

Dobrze odebrali, że Jezus mówi do nich: „Już otrzymałem to, co zaspokaja mój głód”. Oni zaś, nie mają w tym momencie tego samego serca sługi, myśleli, że ON musiał zjeść coś, co przyniósł mu ktoś inny:

Jan 4:33   Wtedy uczniowie mówili między sobą: Czy kto przyniósł mu jeść?

Teraz zbliżamy się do krytycznego, dla każdego, kto pragnie stać się „sługą pierwszej klasy”, punktu. Oczywiście, jedzenie zaspokaja głód, lecz co było wiodącą siłą, pobudzającą „głód” sługi pierwszej klasy? Jego największym pragnieniem musiało być „Muszę zaspokoić potrzeby mojego Mistrza…. NAJPIERW!”.

Jan 4:34   Jezus rzekł do nich: Moim pokarmem jest pełnić wolę tego, który mnie posłał, i dokonać jego dzieła.

Mówiąc innymi słowy: „Żyję nie po to, aby zaspokajać moje własne potrzeby. Jestem po to, aby wypełnić potrzeby mojego Mistrza (Ojca). Moja służba dla Niego jest moim pokarmem. Moje największe „pragnienie” jest zaspokojone, gdy Jego potrzeby są wypełnione.

Wyobraź sobie ten obrazek, który został nam tutaj przedstawiony. Jezus jest przy studni. Wokół niego zgromadzony „wygłodniały” tłum, który przyszedł, aby usłyszeć „słowo żywota”. Te dusze reprezentują samą istotę celu, z którym Ojciec posłał Jezusa na ziemię. W tym samym czasie nie opodal uczniowie stali z zakupionym jedzeniem. W zasadzie bili w dzwonek wzywający na posiłek mówiąc: Jezusie przyjdź z pól żniwnych, jest czas na posiłek”

Oczami wyobraźni widzę Jezusa kierującego uwagę uczniów w stronę zebranego tłumu ludzi i, w tych warunkach, mówiącego do nich:

Jan 4:35   Czy wy nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdzie żniwo? Otóż mówię wam: Podnieście oczy swoje i spójrzcie na pola, że już są dojrzałe do żniwa.

Widzą, jak Jezus wskazuje ręką na grupy ludzi, mówiąc do uczniów: „czyż nie widzicie pól żniwnych? Kłosy są TERAZ gotowe do zbioru dla Ojca. To nie jest czas na siedzenie przy stole i spożywanie obiadu. Spójrzcie na tych ludzi. Ojciec posłał mnie, abym zebrał tak wiele dusz, jak to jest tylko możliwe. Sługa pierwszej klasy nigdy nie siada, aby zaspokoić swoje potrzeby, podczas gdy żniwo dla Swojego Mistrza jest gotowe do zebrania. Mając do wyboru, pierwszej klasy sługa, zawsze zaspokaja potrzeby swego Mistrza NAJPIERW! Sługa może usiąść przy stole później i zaspokoić swoje własny potrzeby”.

STÓŁ JADALNY JEST ZAWSZE DRUGI W STOSUNKU DO PÓL ŻNIWNYCH!

Następne stwierdzenie zaskoczyło mnie na chwilę, bo wydawało mi się sprzeczne z tym, czego mnie Duch Święty już nauczył, jeśli chodzi o fakt, że ojcowie nie „płacą” za pracę w polu swym synom (tak jak najemnikom). Nie, ojcowie zapewniają swoim synom jadalny stół. Synowie nie otrzymują, jak najemnicy, „zapłaty” za ich codzienny trud. Niemniej Jezus powiedział:

Jan 4:36a   Już żniwiarz odbiera zapłatę i zbiera plon na żywot wieczny,

Na pierwszy rzut oka sprzeciwia się to poprzedniemu nauczaniu, lecz Jezus wyjaśnił to, co miał na myśli w następnym wersie:

Jan 4:36b    …aby siewca i żniwiarz wspólnie się radowali.

„Ten, który zasiał” to Ojciec. Ojciec „zasiał” Swego Syna, Jezusa Chrystusa, w ziemię, po to, aby „szukał i zbawiał” zaginionych. Jezus jest „żniwiarzem”. On pozostawił Ojcowski dom [niebo], aby zejść do pól (ziemia) i wykonać dzieło Ojca (zbawienie zgubionych).

Jezus kreśli to podobieństwo do ambasadora, który został wysłany z bogatego państwa, aby pracować na rzecz zubożonych ludzi biednego państwa. Bogaty kraj „zaspokaja wszystkie potrzeby” swojego ambasadora przez zapewnienie mu domu i wynagrodzenia, tak że nie musi on poświęcać swego czasu na zdobywanie takich rzeczy. Raczej ambasador może całą swą uwagę poświęcić na misję, do której został powołany… w tym przypadku zbierania żniwa dusz dla Ojca.

Jezus mówi: Patrzcie, ja nie jestem zainteresowany tym, co będę fizycznie jadł. Nie myślę o tym, co będę jadł, co będę pił, w co się będę ubierał. Mój Mistrz (Ojciec) wie o tym, że tego wszystkiego potrzebuję. On zaspokaja wszystkie moje potrzeby i Jego zaopatrzenie jest obfite. Nie muszę się zatrzymywać i jeść teraz, tylko dlatego, że wy przynieśliście w tej chwili jedzenie. Nawet gdybym nigdy tego posiłku nie zjadł, ZAWSZE JEST ZAPEWNIONE DUŻO WIĘCEJ JEDZENIA DLA MNIE. Zjem, gdy potrzeby mojego Mistrza (Ojca) będą zaspokojone. Jako sługa pierwszej klasy, nie jestem zajęty jedzeniem, które jest obecnie postawione przede mną, lecz bardziej interesuje mnie „żniwo”, które jest przede mną. Mój Mistrz ZAWSZE zaspokaja moje potrzeby. Zawsze będzie obfite zaopatrzenie dla mnie, lecz ważniejsza jest możliwość zebrania żniwa, która jest obecnie przede mną.

Mój Mistrz zawsze zaopatrzy moje potrzeby. ZAWSZE będzie obfite zaopatrzenie dla Mnie, lecz możliwość zebrania żniwa nie może być odłożona”.

W tym miejscu muszę dodać jeszcze jedno słowo na temat sługi pierwszej klasy, wyznaczony przez nas „Wzór”, Jezusa Chrystusa. Widzimy nie tylko serce „sługi pierwszej klasy”. Widzimy również serce „ufającego” sługi pierwszej klasy.

Jezus „zna” Swego Mistrza, Ojca. On wiedział, że Ojciec kocha zarówno Jego, jak i rozumie to, że Jezus ma naturalne potrzeby. Jezus nie musiał „zatrzymywać żniwa” po to, aby zjeść ten szczególny posiłek, ponieważ „wiedział”, że Jego Mistrz, NIGDY nie pozostawi Jego naturalnych potrzeb nie zaspokojonych. Gdyby Jezus nawet nie zjadł tego szczególnego posiłku, to znajdował odpoczniecie w świadomości, że później będzie mnóstwo jedzenia, PO zebraniu żniwa. Nie ma potrzeby obawiania się o niedostatek…. czegokolwiek!

Zarówno Siewca (Ojciec) jak i Żniwiarz (Syn) radują się z tego, że owoc wiecznego życia jest zbierany do Ojcowskiego spichlerza.

DLA NAS JAKO UFAJĄCYCH SŁUG PIERWSZEJ KLASY, NASZA SŁUŻBA JEST NASZYM POSIŁKIEM.

NIE MUSIMY NIGDY OBAWIAĆ SIĘ BRAKU.

DLATEGO NIGDY NIE MUSIMY STARAĆ SIĘ O ZASPOKOJENIE WŁASNYCH POTRZEB NAJPIERW.

JESTEŚMY WOLNI DO TEGO, ABY POŚWIĘCIĆ NASZE ŻYCIE NA ZASPOKAJANIE POTRZEB NASZEGO MISTRZA …. NAJPIERW!

aracer.mobi

Gwarancja niepowodzenia

Gary Carpenter

Posłanie o „sianiu i zbieraniu,” tak jak jest obecnie nauczane, praktycznie gwarantuje, że nie uda się wychować Szafarzy Finansami Królestwa z namaszczeniem do przelewania wielkich bogactw ze światowego systemu mamony do Królestwa Bożego. Dlaczego? Ponieważ jej efektem jest wychowywanie niewiernych szafarzy. Gwarantuje wychowanie „najemców,” a nie sług pierwszej klasy jakich opisuje Jezus w ew. Łuk. 17:1-10.

Jesteśmy uczeni tego, że Bóg zaspokaja nasze potrzeby proporcjonalnie do naszego finansowego zasiewu w pracę dla ewangelii.”Zasiej ziarno, aby zaspokoić swoją potrzebę” to jedna z tych fraz, którymi bombarduje się chrześcijan, przez telewizję, taśmy i ksiażki. W ten sposób buduje się taką postawę, jakoby Bóg zaspokajał ich osobiste potrzeby w ten sposób, że wysyła ich na „żniwo” pochodzące z ich finansowego zasiewu w królestwo. DOKŁADNIE TAKIE POJMOWANIE ZWALCZAŁ W SWOIM NAUCZENIU JEZUS, GDY POWIEDZIAŁ: „CZY DZIĘKUJE SIĘ SŁUDZE ZA TO, CO ZROBIŁ? POWIADAM WAM, ŻE NIE” (Patrz lekcja: „Czy dziękuje słudze?”)

Byliśmy uczeni takiej postawy, jakbyśmy byli „farmerami” w królestwie Bożym. Im więcej siejemy, tym więcej będziemy zbierać osobiście. NIE JESTEŚMY FARMERAMI W KRÓLESTWIE BOŻYM… JESTEŚMY DZIEĆMI, SŁUŻĄCYMI NA POLACH NASZEGO OJCA, KTÓRE  ZBIERAJĄ PLON DLA NIEGO! Nasz Ojciec pragnie dzieci, które będą wiernymi sługami finansów w Jego królestwie. Jeśli znajdzie wierne dzieci, wypromuje je na wyższy poziom szafarstwa finansami, tak jak to widzimy w przypowieści o talentach (Łuk 19,11-27).

Lecz jeśli nasz umysł jest nastawiony (jest to warownia) na to, że „zysk” z talentu jest „naszym żniwem” a nie „Pana zyskiem” i skonsumujemy zyski raczej „na siebie” niż na takie zarządzanie nimi, aby przynieść kolejny zysk dla królestwa, to sami wykazujemy naszą niewierność jako szafarzy. Zachowanie takiej postawy gwarantuje, że NIE będziemy promowani na wyższy poziom finansowego szafarstwa.

Dobry szafarz przedstawiony w tej przypowieści, przy rozliczeniu przyniósł swojemu Mistrzowi zarówno pierwotny talent JAK I ZYSK. DOBRY SZAFARZ NIE SKONSUMOWAŁ ANI TALENTU, ANI ZYSKU…. DLA SIEBIE! Nie uważał, że „zysk” jest jego osobistym „zbiorem” jak moglibyśmy myśleć. Nie, uważał, że pierwotny talent oraz zysk należą do Pana. Nie wziął dla siebie z tego NIC.
Co pomyślałby mój dziadek, gdyby dowiedział się, że jeden z jego synów skrycie zbudował sobie silos zbożowy i każdego dnia zbiera tam ziarno ze zbiorów dziadka z zamiarem wykorzystania go dla siebie, a dziadkowi przynosi tylko „psi grosz.?”
Nie zajęło by dużo czasu wyrzucenie takiego syna z pracy przy żniwie. Z pewnością nie promowałby go na wyższy poziom odpowiedzialności.  To jest główna przyczyna tego, że nie mamy Szafarzy finansami królestwa, którzy byliby stale promowani na wciąż wyższy i wyższy poziom autorytetu w zarządzaniu pieniędzy dla Ojca. Nauczanie „siania i zbierania” gwarantuje, że tacy szafarze nigdy nie powstaną. Ono uczy nas, że „żniwo” należy do siewcy, a nie do Ojca. TYLKO DZIERŻAWCA MA TAKĄ MENTALNOŚĆ, A NIE SYNOWIE I DZIEDZICE, KTÓRZY PRACUJĄ NA POLACH SWOJEGO OJCA.

Zasadą, która prowadzi do chwalenia szafarza jest:

1 Kor 4:2  Bo tego się wymaga od szafarza, aby każdy okazał się wierny.

Inną analogią ilustrującą tą zasadę jest stanowisko ambasadora. Przypuśćmy, że bogate i dobroczynne państwo decyduje się pomóc ludziom z trzeciego świata, jakiemuś zubożałemu narodowi. Bogaty kraj wysyła ambasadora, który ma nadzorować operację. Bez wątpienia bogaty kraj zaopatrzy dom ambasadora we wszelkie potrzeby i zapewni mu odpowiednią pensję, aby mógł z nich korzystać w czasie pobytu w kraju trzeciego świata.

Zadaniem ambasadora jest wierne zarządzenie, które zagwarantuje, że pieniądze wysyłane z bogatego kraju będą wykorzystane na pomoc ubogiemu krajowi. W miarę jak pieniądze wpływają na konto ambasadora, ma on z nich sfinansować takie projekty jak budowa nowych studni, zakup ziarna na siew, budowanie dróg, po których to ziarno będzie rozwożone na rynki, zakładanie szkół, w których będą się uczyć ci ludzie …. i tysiące innych tego typu działań.

Lecz przypuśćmy jeszcze, że przyjechał ktoś, kto nauczył ambasadora zasady „siania i zbierania,” tak jak tego jesteśmy uczeni obecnie. Nauczył ambasadora, że „za każdym razem gdy dajesz tym ubogim ludziom, twój bogaty kraj wyśle ci więcej pieniędzy. To, co oni ci przyślą, to twój „osobisty zysk.”  Tak długo jak długo będziesz zasiewał w biednych trochę więcej z „twojego” żniwa, twój bogaty kraj będzie ci wysyłał więcej.”
Jeśli ambasador uwierzy w to, może działać w taki sposób: „sieje” pierwsze sto dolarów wydając je na godne działanie dla ubogich. Jego bogaty kraj wysyła mu dodatkowe dziesięć tysięcy dolarów. Wierząc, że jest to jego osobiste żniwo, wydaje z tego dziewięć tysięcy dolarów na udekorowanie z przepychem swojej rezydencji (która została mu dana przez jego kraj) a tylko jeden tysiąc dolarów wydaje na biednych. W końcu, tysiac dolarów to „większy” zasiew niż zrobił poprzednio.

Jego bogaty kraj wysyła mu sto tysięcy dolarów (sądząc, że ambasador jest wiernym szafarzem, który wydaje pieniądze zgodnie z ich przeznaczeniem). Ponownie, myśląc, że jest to jego osobiste żniwo ambasador zatrzymuje dziewięćdziesiąt tysięcy dla siebie, lecz teraz sieje „więcej” w biednych ludzi. Tym razem wydaje na nich dziesięć tysiećy dolarów, zamiast, jak poprzednio, jednego tysiąca. Znów jest usprawiedliwiony w swych własnych oczach, ponieważ dziesięć tysięcy jest to znacznie „większy” zasiew.

Czy możesz sobie wyobrazić jaka będzie reakcja bogatego kraju, gdy przyjdzie do rozliczenia się z ambasaforem? W tym momencie bogaty naród powierzył 110.100 swojemy szafarzowi. Z tej kwoty zatrzymał on sobie 99.000 a wydał na projekty, na które pieniądze były przeznaczone 11.100.

Nie tylko zostałby natychmiast usunięty ze swojego „szafarstwa,” lecz najprawdopodobniej zamknięty w więzieniu na resztę swojego życia. Posłanie „siania i zbierania” zniszczyło u ambasadora koncepcję „szafarstwa.” Zapewniło mu niepowodzenie w wiernym szafarstrwie.

To posłanie uczy nas jak być właśnie takimi ambasadorami. Nic dziwnego, że nie było praktycznie nikogo, kogo Ojciec promowałby na wyższy poziom autorytetu w szafarstwie finansami królestwa.

Podobnie jak syn służący na farmie mojego dziadka, ambasador musi mieć wyraźny podział na to, co jest jego osobistym zaopatrzeniem, a tym, co jest pod jego zarządzaniem. Jeśli potrzebuje większego zaspokojenia potrzeb to powinien złożyć podanie, aby jego bogaty kraj zwiększył wynagrodzenie. Jego osobiste zaopatrzenie nigdy nie może być pobierane z pieniędzy, które zostały mu powierzone do zarządzania. To są dwie całkowicie różne rzeczy. Mieszanie ich ze sobą dyskfalifikuje człowieka jako wiernego sługę.

Zysk osiągnięty z zasiewu ma być przeznaczony na zwiększenie naszego szafarstawa, a nie zaopatrzenia.  Jeśli potrzebujemy większego zaspokojenia naszych potrzeb, mamy po prostu poprosić:  „Nie macie, bonie prosicie” (Jak 4.2).

раскрутка