Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Księga Kapłańska – część 4

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Ostatnio dzieliłem się na temat pojednania – bycia jedno. Dzisiaj powiem o tym, dlaczego były dwa kozły, z których jeden składany był w ofierze za grzech, podczas gdy w tym samym czasie drugi kozioł był odprawiany na pustynię.

Na początku pozwólcie, że coś powiem: na temat Księgi Kapłańskiej można powiedzieć o wiele więcej, niż to, czym dzielę się w tym miejscu. Na przykład można byłoby omówić podział zwierząt na czyste i nieczyste i że było to czymś więcej niż tylko kwestią zdrowotną, że był to obraz tego, że Izrael był czysty i szczególny dla Pana. Byli odłączeni dla Niego i wywyższeni ponad inne narody ziemi.

Potwierdza to wizja Piotra z Dz. 10: 9-16, gdzie widzi czyste i nieczyste zwierzęta, które opuszczane są na gigantycznym prześcieradle i trzykrotnie słyszy polecenie, aby zabijał i jadł. Piotr nie zgadza się mówiąc, że nigdy nie jadł niczego nieczystego. Wtedy Pan mówi mu, że wizja ta to nie kwestia dietetyki, lecz chce mu pokazać, że On oczyszcza zarówno ‘czystych’ jak i ‘nie czystych’ ludzi. Powiedział, aby nie nazywał ‘nie czystym’ tego, co Pan oczyścił. Gdy jeszcze o tym rozmyślał, w jego drzwiach stanęli przedstawiciele rzymskiego setnika Korneliusza. Powiedziano mu: „udaj się z nimi bez wahania, bo Ja ich posłałem”.

Continue reading

Moc ku uzdrowieniu


Steve Peace Harmon


3 sposoby na zwiększenie mocy w tobie, abyś modląc się oglądał uzdrowienia i cuda.

1) KONSEKWENTNIE nakazuj uzdrowienie. Mówiąc „konsekwentnie” mam na myśli kilkanaście razy w tygodniu, każdego tygodnia. Im więcej tym lepiej. Nie chcę wchodzić w długie wyjaśnienia, dlaczego to działa, lecz po prostu działa. Kolejna ważna sprawa: lepiej kiedy dzieje się to osobiście. W drugiej kolejności można przez telefon, skype czy cokolwiek w tym rodzaju. Niemniej modlitwa o uzdrowienie w prywatnym czasie modlitewnym nie jest jest tak skuteczna jak osobista. Bardzo ważne jest pamiętać o tym. Nakazuj uzdrowienie konsekwentnie u innych a gwarantuję ci, że będziesz widział to w czasie modlitwy. Będzie tak nawet wtedy, gdy nie podejmiesz kolejnych kroków.

2) Słuchaj świadectw
Słuchanie świadectw cudów czy od świadków z drugiej ręki. Wzrasta w ten sposób osobisty poziom wiary i sprawia, że człowiek nabiera odpowiedniej postawy umysłu. Również przebywanie wśród osób, które często widzą manifestacje cudów pomoże ci wzmocnić się w tym.

3) Regularnie spędzaj czas sam na sam z Bogiem,
godziny na przebywanie w Jego obecności. Można dorzucić do tego post. Wielu dyskredytuje poszczenie, twierdząc, że nie jest potrzebny, ponieważ jest to „uczynek”, lecz właśnie dlatego nie mają pojęcia o tym, jak i dlaczego post jest skuteczny. Ci, którzy tak mówią zazwyczaj widzą tylko uzdrowienia kolan i pleców. Drobniejsze sprawy.  Nie mówię, że nie widzą większych rzeczy, lecz niezbyt często. Zazwyczaj nie widzą cudów stwarzania regularnie i zdarzeń wielkiej mocy. Te większe cuda zdarzają się rzadko, ponieważ wymagają od człowieka dużych kosztów a przeciwnik będzie mocno uderzał, aby powstrzymać od prowadzenia takiego stylu życia. Jeśli przyjrzysz się tym, którzy mają liczne świadectwa wielkich uzdrowień (nie tylko raz na jakiś czas) to zobaczysz, że spędzają oni codziennie godziny w obecności Bożej i poszczą regularnie. Stały czas spędzony z Bogiem, gdy jesteśmy skupieni i nie nic nie rozprasza, pomaga nakierować umysł na niebiosa, aby zacząć myśleć tak, jak myślą niebiosa. Zmieni to sposób w jaki patrzysz na okoliczności i doprowadzi do instynktownego reagowania z perspektywy nieba, a nie ciała. W ten sposób zwiększa się poziom mocy cudów w nas i mogę wam to powiedzieć z własnego doświadczenia. W tym samym czasie poziom mocy w nas może zmniejszyć się. Innymi słowy, Duch Święty jest w nas, lecz przepływ Ducha może być zablokowany, co jest znane jako niewiara. Właśnie dlatego tak się stało, jeśli widziałeś uzdrowienia wcześniej i moc było silna, lecz zauważyłeś jej spadek aktywności. Możesz ponownie ją wzmocnić poprzez te trzy sposoby. Podkreślam, że pierwszy i trzeci są najskuteczniejsze. Ta moc zawsze jest w nas, lecz nie płynie przez nas, a to zależy od nas, nie od Boga. To, co uczynił na krzyżu otworzyło na zawsze możliwość Jego pracy, tak więc Jego praca jest w tej dziedzinie wykonana – my musimy tylko oczyścić tą drogę.

Czy „słowo-logos Boga” to Biblia?

Richard Murray
Mamy do czynienia z wielkim zamieszaniem dotyczącym trzech bardzo ważnych, lecz całkowicie odrębnych nowotestamentowych terminów. Z tego powodu wielu wpada w Bibliochwalstwo, błędne oddawanie czci Biblii
Oto te trzy terminy:

1) Pisma.
2) Słowo-Logos Boga.
3) Słowo – Rhema.

Niniejsze studium pozwoli na rozpoznanie różnych sposobów korzystania z tych trzech ważnych terminów w Biblii.
Zazwyczaj, gdy Nowy Testament odnosi się do Biblii jako całości, używa wyrazu „Pisma”, po grecku: „Grafe”. Jezus mówiąc o całości Starego Testamentu, który składał się na ówczesną Biblię nieustannie mówił: „Pisma”. Obejmuje to Prawo, Proroków i Księgi mądrości, Psalmy.
Badacie Pisma (greckie: Grafe), bo sądzicie, że w nich macie życie wieczne, a one świadczą o Mnie” (J 5:39). Patrz również: Mt 21:42, 22:29; Mk 14:49; 15:28; Łk 24:32, 45).
Kiedy jednak Nowy Testament używa terminu „słowo- rhema” odnosi się on do bosko natchnionego zrozumienia. Reprezentuje to boską prawdę „ożywioną” przez Boga, gdy jest „wyrażona poprzez” serce i usta człowieka.
Blisko ciebie jest słowo-rhema, w ustach twoich i w sercu twoim; to znaczy, słowo wiary, które głosimy” (Rzym 10:8).
Nie samym chlebem (rhema) żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4:4; również Łk 4:4).

W przeciwieństwie do tego, gdy Nowy Testament odnosi się do „TEGO Słowa Bożego” używa greckiego „Logos”, zawsze i wyłącznie odnosi to do boskiej obecności Jezusa. Oczywiście, grecki wyraz „logos” w innym kontekście może być użyty w innym znaczeniu, lecz „TO” logos „Boga” zawsze dotyczy Ducha Chrystusa.

„Logos” znaczy po prostu „wyrażona istota” czegoś. Tak więc, Jezus jest „wyrażoną obecnością” Ojca, samym obrazem Boga niewidzialnego (Kol 1:15-18).

Na początku było Logos-Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. …
A Logos – Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy
” (J 1:1,14).

Jeszcze jesteście ze mną? Logos – Słowo to Jezus, bądź jak można to lepiej ująć „Duch Jezusa” – istota obecności, Jezusa, który później „STAŁ się ciałem”. Poza krótkim okresie 33 lat wcielenia w Starym Testamencie przebywał pozbawiony ciała Duch Chrystusowy, Który obecnie przebywa i spoczywa na ziemi. Duch Chrystusa jest jedynym przedstawicielem Boga, który prowadzi nas do wszelkiej Prawdy (J 16:13; Rzym 8:14). Ten Duch jest obecnie na tym świecie mówiąc do wszystkich ludzkich sumień zgodnie z tym, jak mogą słuchać i przyjmować Jego prowadzenie.
Wprost mówiąc: BEZ Ducha Chrystusa „ożywiającego” nasze umysły i serca, nie posiadamy żadnej rzeczywiście przemieniającej wiedzy o Bogu.

Ale wy nie jesteście w ciele, lecz w Duchu, jeśli tylko Duch Boży mieszka w was. Jeśli zaś kto NIE MA DUCHA CHRYSTUSOWEGO, ten NIE jest jego” (Rzym 8:9).

Księga Kapłańska – cześć 3

The Church Without Walls

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Czy kiedykolwiek słyszałeś pytanie: „Czy uzdrowienie jest też zawarte w odkupieniu?” A może: „Czy wierzysz, że każdy grzech może być odkupiony?” (Częste pytania, gdy ktoś zmaga się z czymś, co zrobił).

Używamy słowa „odkupienie”, nie rozumiejąc tak naprawdę jego znaczenia z perspektywy Księgi Kapłańskiej, która jest typem życia, które mamy w Chrystusie.

Odkupienie (pojednanie, przebłaganie, pokuta, zadośćuczynienie)
Słowo „odkupienie” w języku hebrajskim oznacza ‘pokryć coś’, jak pokrycie drewna smołą lub farbą, pokrycie go wodoodporną warstwą. Ale znaczenie jego jest o wiele głębsze, ponieważ słowo to ma takie znaczenie, że dwie części stają się jedną, gdy pierwsza pokrywa drugą.
Pokrycie sprawia, że wszystko się zatrzymuje, odpoczywa, pozostaje w spokoju, ponieważ jest to ostatnia czynność w projekcie stolarskim. Pokrywszy (pomalowawszy) swe dzieło, rzemieślnik tym samym kończy pracę. Po pokryciu nie można już dalej obrabiać drewna. Nie można już nic więcej do tego dodać – dwie części (farba i drewno) stały się jedno.

Z tego powodu słowo to jest też tłumaczone jako „po-jednanie”.
Zwróćcie na to uwagę – to akt bycia „jednością” z Chrystusem. To chwila zjednoczenia. Jego okrycie (przykrycie nas) uczyniło nas jedno z Nim. On przylgnął do nas, a my do Niego, jak smoła przywiera do drewna a drewno do smoły, stając się jedno.

„Pojednanie” oznacza także, że wszystkie pytania, które zaczynają się od: „Czy myślisz, że __ też zostało mi odpuszczone” nie ma znaczenia. Wszystkie całopalenia i inne ofiary z Księgi Kapłańskiej odnoszą się i dotyczą wyłącznie pojednania, przebłagania za Izrael. WSZYSTKO jest pokryte. Kiedy ktoś złożył ofiarę całopalną jako przebłaganie, w tym momencie stawał „po-jednany” z Bogiem.

Bycie okrytym przez Boga oznacza, że w Jego obecności istnieje pełnia. Nie tylko uzdrowienie, ale pełnia wszystkiego. Nie tylko fizyczne, emocjonalne i psychiczne uzdrawianie, lecz cała pełnia. Jedność. Kompletność. Całość. Nic więcej nie można do tego dodać. To nie tylko dobrobyt, nie tylko pokój – doświadczamy „po-jednania” (bycia jedno) z Bogiem.

W Chrystusie
Wspomniałem wcześniej, że w Nowym Testamencie jest ponad 120 fragmentów mówiących „w Nim” i „On (Chrystus) w nas”, które mówią o tym, że przez krew przelaną na krzyżu jesteśmy jedno z Panem. Ofiary z Księgi Kapłańskiej, składane jako przebłaganie za grzechy Izraela, były obrazami przyszłego krzyża Jezusa. Ofiary całopalne były spalane całkowicie, aby z grzechu nic nie zostało. To sprawiało, że pokutnik doświadczał „jedności” z Bogiem. Stawali się jedno, ponieważ już żaden grzech nie stał pomiędzy nim a Bogiem. I to w całości było dziełem Boga.

Continue reading

Księga Kapłańska – część 2

The Church Without Walls

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Dzisiaj: nadprzyrodzony Izrael.
Bóg wznieca ogień
To, co sprawia, że starożytny judaizm jest tak nadprzyrodzoną rzeczą to fakt, że to Bóg, a nie człowiek wzniecił ogień, który pochłonął ofiarę.
Człowiek nie może zbliżyć do Boga w oparciu o własne wysiłki lub sposoby. W Starym Testamencie, kiedy człowiek znajdował się w obecności Bożej, musiał zdejmować buty, ponieważ były one produktem ludzkich rąk. Nie możemy wejść w Jego obecność na podstawie tego, co zrobiliśmy. Widzimy to jasno w Wyj. 3: 5-6, kiedy Mojżesz rozmawia z Panem przy płonącym krzaku. „… Wtedy rzekł: Nie zbliżaj się tu! Zdejm z nóg sandały swoje, bo miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą”.

Widzimy to również w Joz. 5: 14-15, kiedy Chrystus jako Wódz wojsk Pana mówi Jozuemu, jak zdobyć Jerycho. Nakazuje mu wtedy zdjąć buty w Jego obecności. (To nie był anioł rozmawiający z Jozuem, ale Chrystus. Dowodem tego jest 1) fakt, że przyjął cześć, 2) polecił Jozuemu zdjąć buty, a 3) że w rozdziale 6 czytamy, przechodząc od naturalnego widzenia do rzeczywistej perspektywy, że 'Pan powiedział …’ w ich rozmowie. Wyrzuć więc książki, które mówią, że był to posłany anioł, ponieważ wprowadzają tylko zamieszanie.)

Człowiek nie może przyjść do Boga na bazie własnych dokonań. Z tego też powodu Bóg, dając instrukcje wzniesienia ołtarza ofiarnego powiedział, że nie mogli obrabiać go w żaden sposób – musieli używać do budowy skał w postaci, w jakiej je znaleźli, ponieważ jakakolwiek ich obróbka byłaby próbą dołożenia własnych wysiłków do zbawienia. (Wyj. 20:25)

Continue reading

Czy jesteś gotowy?

Barry Bennett
Wszyscy żyjemy na tym upadłym świecie, zmagając się z okolicznościami, z którymi nigdy nie powinniśmy mieć do czynienia. Boże stworzenie jest doskonałe i bez grzechu, choroby, naturalnych katastrof, wojny czy tragedii. Grzech zniszczył naszą doskonałą ziemię i zepsuł ludzkie serca. Nie taki świat, w którym dziś żyjemy, miał Bóg na myśli dla ludzkości.

Skutek jest taki, że jesteśmy zmuszeni do zmagania się z skutkami ciemności. Bez względu na to czy nasze wyzwania pochodzą od ludzi, niszczącej pogody, zagrażających życiu chorób czy genetycznych nieprawidłowości, wszyscy spotykamy się z działaniem grzechu na nasza ludzką rasę.

Niestety takie wyzwania wydają się wspólne zarówno dla wierzących, jak i niewierzących. Często jesteśmy konfrontowani z cierpieniem szczerych wierzących spowodowanym nowotworem, przedwczesną śmiercią, utrzymaniem rodziny i biedą. Ludzie tracą prace, rozpadają się małżeństwa, a niektórzy poddają się pokuszeniom ciała.

Jakie mamy źródła skutecznie konfrontujące życie w tym upadłym świecie? Czy zostaliśmy pozostawieniu samym sobie? Paweł w desperacji wywołanej demoniczną obecnością nękającą jego służbę wołał do Boga trzykrotnie. Nawet Paweł nie był odporny na wątpliwości i frustracje, które pochodziły z naszego upadłego świata. Boża odpowiedź jest głęboka i odkrywcza.

Continue reading

Na tym świecie, lecz nie z niego

Stephen Crosby

Na tym świecie, lecz nie z niego
Systemy tego świata są skorumpowane .
WSZYSTKIE jednak są poddane szatańskiej zwierzchności obecnego czasu.
Jeśli jako zdeklarowani uczniowie Jezusa sądzimy, że korzystając z wartości tych światowych systemów, z mocy i metod tychże możemy walczyć w ramach tych systemów, aby je poprawić to zwodzimy samych siebie.

Czy mamy być obecni zachowując i dając życiodajny wpływ w tych systemach jak zakwaszone ciasto na chleb? Absolutnie tak: W tym świecie, lecz nie Z tego świata, a to jest trudne.
Widzę jak wierzący angażują się w tym świecie na warunkach tego świata i przy pomocy jego wartości i sposobów. Znajdują się wewnątrz niego, lecz również są Z NIEGO, a to błąd. Oznacza to również, że czasami są wręcz nienawistni.
Jak więc można być na tym świecie, a równocześnie nie z niego? Nie jest to łatwe pytanie i nie jest to łatwe do wykonania.

Jest to podobne do ukrzyżowanego życia Jezusa, a nie  jest jakimś innym systemem tego świata. „Rządy Jezusa” są  inne. Pochodzą z innej rzeczywistości, mają inne wartości i metody.

Na przykład: oddawanie dobrem za zło, a nie złem za zło. Czynienie dobrze tym, którzy są złośliwi wobec nas. Zwyciężanie zła dobrem. Przebaczenie tym, którzy na to nie zasługują – bez miary i ograniczeń. Miłość do nieprzyjaciół. Oddawanie swego życia za tych, którzy nas nienawidzą, przyjaźnienie się z „grzesznikami”, czynienie pokoju nawet z własna stratą jeśli to konieczne, zgoda na to, aby miłosierdzie panowało nad sądem,  demonstrowanie pokuty, a nie nakłanianie innych do pokutowania, życie w stylu agape (zdefiniowanego jako nieoczekiwanie niczego od tych, którzy moralnie są nam coś winni)… i tak dalej. Nie mówię, że to łatwe. Tak nie jest.
Wiecie, podstawowe „klamoty Jezusa” – które nieliczni chcą uznać, jeszcze mniej chce o tym mówić, a niemal nikt nie chce tak żyć. Nie mówię, że to łatwe. Tak nie jest. Jest to niemożliwe bez umacniającej obecności życia żywego Chrystusa w każdym z nas.
Oczywiście, łatwiej jest znaleźć tekst usprawiedliwiający nienawiść i niszczenie przestępcy, racjonalizując w ten sposób „świętą” przemoc. (Mamy to już za sobą – patrz: krucjaty – które skończyły się wspaniale, nieprawdaż?). Właściwie rozumiany Krzyż Chrystusa jako coś, co NIE jest dziełem Ojca, kończy wszelkie pretensje do słuszności świętej przemocy.

W rzeczywistości sprowadza się to do światowej władzy (i pieniędzy): kto ma, a kto nie. Ci, którzy je posiadają dążą do zachowywania jej, jeśli trzeba, przemocą czy niesprawiedliwością, a ci, którzy jej pragną, chcą dostać, jeśli trzeba, przemocą i niesprawiedliwością. Każda przemoc i niesprawiedliwość jest święta w ich oczach.

Ewangelia Jezusa nie podlega jurysdykcji diabelskich zwierzchności tego wieku. Przyszła, aby je pokonać tym, że nie kochamy swego życia aż po śmierć – jeśli to konieczne naszą śmierci – a nie kogoś innego.
Droga Jezusa nigdy nie pojawi się na czołówkach gazet, nigdy nie uzyska tysięcy „lików”, nie będzie miała wielu „obserwatorów”, ani nie stanie się politycznym sloganem. A jednak, wierzę, że była, jest i zawsze będzie prawdziwą nadzieją dla ludzkości.
Tak więc, próbuję być uczniem Jezusa.