Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Rozeznanie obecności ducha Antychrysta na świecie – część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Część 1

Posłużyłem się Hitlerem jako historycznym przykładem faszyzmu i porównałem z tym, co Biblia mówi o nadchodzących rządach prowadzonych przez człowieka, którego nazywa ‘anty-Chrystusem’ – człowiekiem niegodziwości. Następnie przyrównałem to do sposobu, w jaki współczesne rządy radzą sobie z Covidem i pokazałem inne podobieństwa.

Więcej szczegółów znajdujemy w księdze Daniela (Dan.7:15-28)
i o dziesięciu rogach na jego głowie, i o innym rogu, który wyszedł i przed którym trzy z nich wypadły, o rogu, który miał oczy i usta, które mówiły zuchwale, i który wyglądał na większy niż inne. A gdy patrzyłem, wtedy ów róg prowadził wojnę ze Świętymi i przemógł ich”.

Wyrażenie „większy” dosłownie oznacza: „…wyglądał na większego od jego współpracowników” . Innymi słowy jego wygląd, jego prezentacja, jego prezencja wydawała się znacznie większa od pozostałych 7 rogów (władców/regionów). Został z czasem liderem tych 7 oraz także pozostałych 3, którzy byli bardziej ulegli; podporządkował ich sobie czy im się to podobało czy też nie.

Kryzys gospodarczy i polityczny jest dla faszyzmu sposobem dojścia do władzy. W tym momencie przywódca jak i państwo stają się jedno.
W Obj. 8:8-12 widzimy, jak asteroidy/komety dwukrotnie uderzają w Ziemię, co zaciemnia 1/3 słońca i zatruwa 1/3 oceanów (jedno uderzenie jest w ląd a drugie w wodę). Rozdział 9 zaczyna się od chmury kurzu powstałej w wyniku uderzeń, która zaciemnia słońce i powoduje, że ludzie mają przez 5 miesięcy wrzody. Pomyśl o kryzysie gospodarczym i politycznym, który będzie tego następstwem. Gdy 1/3 światła słonecznego zostanie zablokowana a 1/3 oceanów zostanie zatruta, natychmiast będziemy mieli do czynienia z niedoborami żywności. Wywoła to chaos gospodarczy i głód. System medyczny załamie się z powodu przeciążenia. I będzie wiele innych podobnych rzeczy.

W czasie tych problemów w Europie wyłoni się człowiek, który będzie nową postacią na arenie polityki międzynarodowej. Nie będzie jednym z 10 władców, ale będzie twierdził, że zna wszystkie odpowiedzi. Będzie świetnym mówcą, który narzuci swą osobę innym. Później wyjaśni wszystkim, dlaczego musi uzyskać nieograniczone uprawnienia do rządzenia (jak pamiętacie, mówiliśmy na podstawie Obj. 17:13, że inni królowie oddają swoją władzę „małemu rogowi”). Podobnie jak wcześniejsi przywódcy faszystowscy będzie tłumaczył, że problemy są tak wielkie, że wymaga to pełnej jedności w narodzie – a chrześcijanie/żydzi stoją na drodze realizacji tych planów i na drodze postępu.

Pismo Święte mówi, że rozpocznie „wojnę ze świętymi”, co pokazuje, ze przeniesie uwagę ogółu z katastrof, które miały miejsce na tych, którzy rzekomo uniemożliwiają postęp. Można ich obwiniać ponieważ nie jednoczą się z resztą ludzi, nie chcą przyrzec lojalności, której wymaga celem rozwiązania problemów gospodarczo-społecznych. W faszyzmie, jeśli nie zgadzasz się z przywódcą, stygmatyzuje się cię jako nie-patriotę. Problemy przecież są tak ogromne, że tylko 100% jedność może umożliwić ich naprawę a ta grupa stoi mu na drodze.

Continue reading

Bezcelowa modlitwa

Stephen Crosby

Stephen Crosby

Lata mojej podróży w ewangelikalnych kręgach pokazały, że niewiele jest bardziej zniechęcających, bezowocnych, bezużytecznych, nieskutecznych, gaszących i kruszących wiarę, depresyjnych i bezsensownych rzeczy niż normalna praktyka/ zwyczaj „modlitwy w imieniu Jezusa”.
Chodzi mi o tą rytualistyczną przyczepianą na koniec każdego kaprysu i pragnienia fiszkę: „w imieniu Jezusa” tak, jakby klepnięcie jej na koniec każdej modlitwy było jakiegoś rodzaju turbo-pchnięciem przekonania.
Jeśli ktokolwiek z czytających chce być uczciwy, to wie, że jest to prawda: nie robi to żadnej różnicy. Jeśli tego nie przyznamy, tworzymy nieprawdziwą kościelną kulturę wyrzeczenia się rzeczywistości, fałszywego pozytywizmu i „happy-clappy” religii – bądź wyciągamy przydatny nóż, króla wszystkich happy clappy frazesów: „Bóg wszystko kontroluje”, a my to niby kim jesteśmy, aby kwestionować Jego tajemnicze drogi? (Umyj ręce, odejdź wolny od poczucia winy i szczęśliwy, swoje zrobiliśmy.)
To dręczyło mnie latami. Jeśli porównać to, co Ewangelia mówi o potencjale modlitwy z moim życiowym doświadczeniem w tej dziedzinie, jest to tak zwany dysonans poznawczy.

Dlaczego?
„W imieniu Jezusa” nie jest chrześcijańską mantrą chwalebnej pamięci. Nie oznacza prośby do zapamiętania – jakbyśmy mogli szturchnąć starego zmęczonego Ojca do myślenia wystarczająco dużo wstecz, pchnąć jego pogarszającą się pamięć, przez powtarzanie tego na tyle często, że uzyskamy skuteczną modlitwę.

„W imieniu Jezusa” oznacza modlitwę z pozycji i tego samego stanu bycia człowiekiem, jak On był. Oznacza to, że modlitwa w imieniu Jezusa jest spójna, a co ważniejsze jest AKTYWNYM WSPÓŁUDZIAŁEM, z życiem, które On prowadził, i życiem, którym żyje w zmartwychwstaniu.

To życie składa się z: a) pełnego utożsamienia się z nami, jako ludzkością oraz b) z pełnym Jego poddaniem się Ojcu, aż na śmierć, i c) jego jednością z radykalnym oddaniem siebie, przebaczeniem i współcierpieniem Trynitarnej miłości.

Znaczy to, że (a oto ta część, której naprawdę nie lubimy) taka modlitwa nie jest strony pasywnej (nas) oczekująca na odległą stronę (bóg w niebiosach), która wskoczy w to, jeśli wystarczająco błagamy i prosimy dość długo. Modlitwa w Imieniu Jezusa to współuczestnictwo.
Modlitwa „w imieniu Jezusa” znaczy, że ogrywamy aktywną rolę w tajemnicy dramatu ludzkiego życia i dramatu zbawienia. Dosłownie, partnerzy, co Paweł w Liście do Rzymian nazywa z greckiego „sunenergeo”: współpracujący.

Moim skromnym zdaniem: Kalwaria to ostatnia rzecz jaką Jezus zrobił sam. Od tego czasu, od Pięćdziesiątnicy, w porządku tego Wszechświata jest partnerstwo. Bóg nie jest jakimś odległym suwerenem, który, na mocy Swojej wszechmocnej mocy i suwerennej woli, wysyła w ten Wszechświat Swoje rozkazy.

Nie twierdzę, że jest to łatwe. Nie jest. Chodzi mi o to, że ów potencjał modlitwy w imieniu Jezusa jest nieograniczony, lecz sednem rzeczy jest zrozumienie tego, co to znaczy.

Jeśli o mnie chodzi to już od pewnego czasu unikam tej doczepionej formułki, ponieważ chcę być przede wszystkim uczciwy wobec siebie i przyznać, że nie żyję i nie kocham tak, jak On to robił, większość czasu jestem raczej skupiony na sobie i mam bardzo ograniczone umiejętności aby kochać i troszczyć się.

Znaczy to, że gdy przychodzi do modlitwy, modlitwy o innych, modlitwy o okoliczności, nie mam nic do powiedzenia i NIE POMODLĘ SIĘ, dopóki SAM SIĘ NIE POZBIERAM. Zamykam rozwolnienie moich ust zapamiętanych ewangelicznych szablonów, próbuję dotknąć Jego serca i życia przez zamieszkującego Ducha (ducha Chrystusa, który JEST duchem modlitwy!), próbuję rozeznać myśl Pana i staram się nie poddać wpływom tego, co widzą moje oczy, słyszą uszy, przez to, co mówią mi emocje i nie modlić się techniką czy też regułką „w imieniu Jezusa”.

Ta różnica jest zarówno widoczna jak i skuteczna.
Wyobraź to sobie tylko – to, co powiedział Jezus jest prawdą.

Tytułomania

Daniel Pontious
To coś więcej niż tytuł!
Wydaje się, że wraz ze wzrostem obecności w mediach socjalnych, coraz więcej ludzi szuka osobistego znaczenia, chce być dostrzeganymi , znanymi i ważnymi. Doprowadziło to do tysięcy a nawet setek tysięcy służb, które stawiają sobie osobiste tytuły przed nazwiskami. Obecnie najbardziej powszechne to: Apostoł, Prorok, Ewangelista, Pastor i Nauczyciel, jako że te wszystkie są wymienione w Liście do Efezjan.

O ile te określenia stają się w Ciele Chrystusa najbardziej poszukiwanymi tytułami, o tyle pozostają tylko tytułami, dopóki istota tego, czym rzeczywiście są nie będzie widoczna u tych, którzy je noszą.
KAŻDE DRZEWO POZNAJE SIĘ PO OWOCACH! Jeśli okazujesz dowody apostolstwa to prawdopodobnie nim jesteś, lecz jeśli nie ma owocu, to nie jest to nic innego jak tylko tytuł.
Osobiście poznałem w życiu tylko kilka osób do których ten opis pasuje, ze względu na skutki ich działania, na to, co w ich życiu i poprzez ich życie mówi mi, kim oni rzeczywiście są, w przeciwieństwie do zwykłego opisu. Ci ludzie WYPOSAŻALI! Nie tylko reklamowali się swoim tytułem, lecz aktywnie wyposażali innych do Pracy w Służbie!
Jeśli ktoś nosi powyższy tytuł, lecz nie wyposaża ludzi to nie ma żadnego dowodu na to, że jest to uzasadnione.

Widuję tak wielu, którzy mają tytuły przyczepione do swej służby, lecz oni nie WYPOSAŻAJĄ NIKOGO. Wielu po prostu szuka słuchaczy, nie mając żadnej pasji dla Ciała Chrystusa. Jeśli Miłość Boża nie jest potwierdzona u kogoś, kto nosi tytuł od Boga, to coś jest poważnie źle.
Nigdy w życiu nie chciałem być „duchownym”, po prostu z pasją dążyłem do Jezusa Chrystusa, co przekonywało mnie, abym dzielił się z innym, aby mogli doświadczać własnej relacji z Nim, niemniej są tacy, którzy mają ukryte motywacje.

Brak poczucia bezpieczeństwa jest często katalizatorem do starania się o tytuł, ponieważ poczucie spełnienia, którego się pragnie, wymaga aprobaty kogoś innego. Niemniej, dawno nauczyłem się tego, że jeśli MAM APROBATĘ NIEBIAŃSKIEGO OJCA, to wszystko inne nie jest ważne.
Gdy zdasz sobie sprawę z tego, jaka jest opinia Boga o tobie, to nagle, wszystkie inne opinie zdają się tłumić cię. STRACH JEST KATALIZATOREM TYTUŁOMANII, LECZ WIARA UWALNIA SYNOSTWO!!!

Strzeż się tytułów, które nie niosą za sobą owoców czy dowodów. Strzeż się obdarzonych ludzi, którym brak owocu Ducha, a szukaj takich, którzy są nasączeni Bożą Miłością Agape.
Ci, którzy rzeczywiście WYPOSAŻAJĄ innych nie potrzebują przyczepiać sobie Tytułu, po prostu będziesz widział Owoce zwisające z gałęzi ich życia.
Czy wiesz, kim jesteś?

Teologia u bram piekła

Michael Hardin
Michael Hardin,
luty 2013

Wiem, że ten post będzie kontrowersyjny, zanim więc go przeczytasz, weź głęboki oddech i zrelaksuj się.

Nie możesz stanąć u bram Auschwitz i być kalwinistą ponieważ jeśli w taki sposób Bóg kontroluje ten Wszechświat to jest arbitralny i nie bardzo pomocny. Nie możesz stanąć u bram Auschwitz i być konserwatywnym ewangelikiem, ponieważ widzisz, jak Żydzi idą „z płomieni Hitlera do Bożych płomieni”. Nie możesz być pijany Duchem Świętym, stanąć u bram Auschwitz i czuć jedynie dobro, prawdę i piękno pośród najbrzydszego, ohydnego zła, dymu i popiołów. Nie możesz stanąć u bram Auschwitz i zaprzeczyć, że grzech istnieje, że nie ma czegoś takiego jak grzech czy „grzeszna natura”. Jak nazwiesz odgłos płaczących dzieci, które są rozdzielane od swoich rodziców i wysyłane do komór gazowych? Miliony ich.
Jeśli masz traktować Ewangelię poważnie, Auschwitz wrzuca nas w otchłań, do miejsca, gdzie irracjonalizm, chaos i śmiech oprawców są codziennością. Auschwitz, bądź powinienem powiedzieć Żydowskie Szoah, jest istotnym punktem zwrotnym w ludzkiej historii. W jakiś sposób można powiedzieć, że jest czymś unikalnym (sui generis). Na pytanie: „Gdzie jest Bóg?” można wskazać, podobnie jak Elie Wiesel na młodego chłopca, duszącego się wolno przy wieszaniu go. Auschwitz albo stawia ogromny znak zapytania co do Bożej mocy bądź Bożej miłości, czy obu naraz. W ramach standardowej zachodniej teologii chrześcijańskiej, czy to protestanckiej (w tym anabaptystów) czy katolickiej, u bram Auschwitz nikt nie może już więcej mówić o Bogu jako tym, który kocha, bądź dysponuje potęgą. Zostajemy uciszeni. Wszystkie nasze twierdzenia o Bożej możności kontrolowania Wszechświata czy o tym, jak bardzo Bóg kocha ludzi (czy to niektórych, czy wszystkich) również umierają.
Auschwitz nie da się wyjaśnić teologicznie, jest to największy znak zapytania jaki został kiedykolwiek postawiony chrześcijańskiej teologii. Jakkolwiek wygląda twoja teologia, jeśli nie możesz jej głosić, gdy stajesz u bram Auschwitz, tym którzy stracili swoje rodziny w piecach, nie masz nic do powiedzenia. Te same duchy ludzi, którzy umarli tam będą krzyczeć głośno i długo jeśli nie przyznasz im miejsca w twojej teologii.
Sugerowałbym, ze współczesne amerykańskie chrześcijaństwo w nadmiernej ilości jego form, nie jest pijane Duchem Świętym, nie demonstruje intelektualnej uczciwości ani integralności, a znacznie bardziej chodzi tam o naśladowanie czy socjalną tożsamość i akceptację niż o cokolwiek innego. Chrześcijaństwu w Ameryce nie chodzi o Ewangelię, lecz o skuteczną marketingową strategię i osobowości typu A. podobnie jak ponad 1500 gazet, 9000 stacji radiowych i 1500 stacji telewizyjnych jest w posiadaniu 6 głównych korporacji tak też ponad 40 000 denominacji jest w posiadaniu jednej korporacji, jednego teologicznego punktu widzenia, wspólnego dla nich: Korporacji dla Zaawansowanej Uświęconej Przemocy.
Współczesne amerykańskie protestanckie chrześcijaństwo jest w większość po prostu archaiczną kanibalistyczną religią w „chrześcijańskim” przebraniu. U swych fundamentalnych podstaw, początków i dogmatów jest zbudowane na dychotomii my – oni. Rozróżnienie pojawia się wyłącznie kosztem „innych”.
Może nie byłeś strażnikiem SS w Auschwitz, lecz nie możesz twierdzić, że tam nie byłeś, jeśli jesteś chrześcijaninem. To, co działo się przez nazistów w Auschwitz było wykonywane przez współsprawstwo chrześcijan, w szczególności Luteran. Z pewnością, możesz powiedzieć, że nie jesteś luteraninem, więc nie oskarżaj mnie o Auschwitz. Może taka być prawda, mogłeś nigdy nie być luteraninem, lecz możesz prawdopodobnie zastanowić się nad czymś takim: czy gdy stajesz u bram Auschwitz utrzymujesz „teologię chwały”?

W tezach heidelberskich Marcin Luter odróżnił „teologię chwały” od „teologii krzyża”. Oto te tezy:

  • Teza 18: Pewne jest to, że człowiek musi całkowicie zwątpić w siebie, by przygotować się na przyjęcie łaski Chrystusa.
  • Teza 19: Nie ten jest godzien miana teologa, kto niewidzialną istotę Boga ogląda w dziełach i poznaje umysłem (Rzym 1,20, 1Kor 1:21-25),
  • Teza 20: Ten tylko godzien jest miana teologa, kto widzialną i objawioną (człowiekowi) istotę Boga postrzega przez krzyż i cierpienie.
  • Teza 21: Teolog szukający nieukrytej chwały Boga nazywa zło dobrem a dobro złem. Teolog krzyża nazywa rzeczy po imieniu.
  • Teza 22: Mądrość, która postrzega niewidzialną istotę Boga w tym, co stworzone, nadyma, zaślepia i zatwardza serce.

Luter mówi, że: jeśli wierzysz, że Bóg jest ujawniany w historycznych procesach (wystąpieniu Hitlera w Niemczech, wyborach urzędników), naturalnych katastrofach czy plagach, bogactwie, sławie czy władzy, to nie widzisz Boga, tylko bałwana swojej własnej produkcji. Dałeś się kupić przez deuteronomiczną hermeneutykę (Bóg błogosławi dobrych, a przeklina złych) i uświęciłeś również myślenie, które usprawiedliwia przemoc w takiej czy innej formie. Jest to teologia, która wymaga deus ex machina, Boga, który interweniuje w ludzkiej historii na rzecz „Bożej własności” (oczywiście, zawsze postrzeganej jako „moje grupa). Jest to teologia dominująca w amerykańskim protestanckim chrześcijaństwie i jej zainfekowanych odpowiednikach na całym globie.

Continue reading

Rozeznanie obecności ducha Antychrysta na świecie – część 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Zrobiłem to na własny użytek i nie miałem zamiaru się tym dzielić, ale zostałem zachęcony, aby to uczynić. Mam nadzieję, że pomoże to dostrzec Wam duchowe siły działające dzisiaj na całym świecie. Badając ten temat byłem bardzo błogosławiony.
Sposób, w jaki wiele rządów radziło sobie z covidem, jest niesamowicie podobny do biblijnych opisów rządów antychrysta. Zacząłem badać, co Pismo Święte mówi o antychryście w kontekście tego, jaki rodzaj rządu (ustroju) on stworzy, i byłem zaskoczony podobieństwem w duchu do tego, jak rządy w naszych czasach radzą sobie z Covidem, obowiązkiem szczepień i noszenia maseczek.
Kiedy do moich badań włączyłem studium historii świata w zakresie stylu rządu opisanego przez Pismo Święte, stało się dla mnie jasne, że mamy tu do czynienia z duchem antychrysta. Nie powiedziałem z „antychrystem” jako człowiekiem, ale że duch antychrysta jest w to zaangażowany. W 1 Jan. 2:18 i 4:3 widzimy, że duch antychrysta jest już na świecie i zaprzecza, że Jezus Chrystus jest Panem.
Kierunek, w którym zmierza większość świata, można określić jednym słowem, jako faszyzm. Zdefiniuję faszyzm, a następnie przytoczę z Biblii kilka opisów rządu antychrysta, a potem przedstawię kawałek historii świata, aby dało nam to wyobrażenie, dokąd tak naprawdę zmierzamy.

Definicja faszyzmu
Słowo to pochodzi z łaciny „fasces”, co oznacza wiązki lub rózgi liktorskie. Po raz pierwszy użyto go w starożytnym Rzymie, kiedy sędziowie wiązali rózgi w pęki i nosili je lub pokazywali jako dowód ich władzy nad życiem lub śmiercią reszty obywateli. Na przykład jedna rózga reprezentowała władzę sądowniczą, druga władzę prawodawczą, inna wykonawczą a pozostałe inne organy władzy rządu rzymskiego, połączone w jedną całość. Sędzia przypominał obywatelowi, że stoi za nim pełna władza Rzymu i to on decyduje o życiu lub śmierci. To połączenie całej władzy w rękach jednego człowieka jest cechą faszyzmu.

Faszyzm polega na zebraniu całej władzy rządu i umieszczenie jej w rękach jednej osoby. Cechy charakterystyczne faszyzmu, które widzimy w historii np. Adolfa Hitlera, obejmują fakt, że faszystowscy przywódcy nie dochodzą do władzy za pomocą siły militarnej, ale poprzez procesy polityczne. Następnie, gdy już są u władzy, za pomocą siły konsolidują pozostałe dziedziny władzy w swoich rękach i to spotyka się raczej z niewielkim sprzeciwem ze strony rządu. Zastraszają innych, zawierają traktaty, a następnie je łamią. Faszyści dochodzą do władzy w wyniku kryzysu gospodarczego. Obwiniają i prześladują inne kraje za kłopoty własnego narodu. To dobrzy mówcy, którzy pod karą śmierci lub więzienia domagają się posłuszeństwa i lojalności. Starają się przejąć rząd, ekonomię i religię pod swoje zwierzchnictwo.

Wszystkie te elementy a nawet więcej widzimy w Piśmie Świętym, gdy mowa jest o rządzie antychrysta, a wiele z tych rzeczy dzieje się na całym świecie w naszych czasach.

Jak Pismo Święte opisuje rządy „człowieka grzechu”, którego nazywamy „antychrystem”:

  • Dochodzi do władzy z podrzędnej pozycji – Dan. 7:8
  • Do przejęcia władzy używa raczej środków politycznych niż wojskowych – Dan. 7:8, Obj. 17:12-14
  • Po dojściu do władzy podejmuje wysiłki, aby scentralizować całą władzę w swojej osobie – Dan. 7:8
  • Stara się nakierować całą uwagę obywateli na siebie, jako najwyższego przywódcę – Obj.13: 16-18
  • Próbuje przejąć władzę z zakresie polityki, ekonomi i religii. – Obj. 13: 16-18
  • Dochodzi do władzy w czasie kryzysów gospodarczych i narodowych – Obj. 13: 16-18
  • Domaga się absolutnej lojalności i pod groźbą śmierci złożenia przysięgi wierności– Obj. 13: 8-10, 16-18
  • Jest dobrym mówcą, ekstrawaganckim, przedstawia wizję tego, co może uczynić – Dan. 7:20
  • Prześladuje i obwinia wybrane grupy za kryzys społeczny – Dan. 7:21, Obj. 13:7
  • Przedstawia proste rozwiązania złożonych problemów – Obj. 13: 4-10
  • Zawiera, a następnie łamie traktat(y) – Dan. 9:27, Mat. 24:15

Dan. 7:8: Dochodzi do władzy z podrzędnej pozycji za pomocą działań politycznych, a nie militarnych:
Gdy uważnie przypatrywałem się rogom, zaczął wyrastać między nimi inny, mały róg, i trzy spośród poprzednich rogów zostały wyrwane. Na tym rogu były oczy jakby oczy ludzkie i usta, które mówiły zuchwałe słowa” oraz „A dziesięć rogów, które widziałeś, to dziesięciu królów… Ci są jednej myśli, i oddadzą moc i władzę swoją zwierzęciu.’ Obj. 17:12-13

Ten mały róg nie jest częścią oryginalnych 10 władców/regionów. Na początku nie ma wielkiej władzy, ale wyrasta w górę aby przejąć władzę od trzech z nich – „poprzednie rogi zostały wyrwane” – i zajmuje ich miejsce. Mówi „zuchwałe słowa”. Ma oczy jak człowiek, co wskazuje, że jest wizjonerem, potrafiącym mówić „wielkie rzeczy”, snuć wspaniałe plany przyszłości. Hebrajski pokazuje również, że jego słowa są aroganckie i pompatyczne.

Hitler-faszysta był tego samego ducha, co mały róg
Hitler zgromadził wokół siebie małą grupę ludzi – bandytów i rozczarowanych sytuacją. Poza tym, że został wtedy tylko przywódcą bandytów, nie miał żadnej władzy politycznej. W przemówieniu z lutego 1920 r. przedstawił 25-punktowy program dla Narodowo-Socjalistycznej Partii Demokratycznej (NSDAP). Mottem programu było „Dobro wspólne ponad dobro jednostki”. Czy nie brzmi to znajomo w naszych czasach? W tamtym czasie wygłosił parę przemówień na temat „Dlaczego jesteśmy antysemitami”.

W 1923 r. w Monachium około 2000 nazistów, w większości ubranych na czarno, zaczęło atakować mniejszości i osoby politycznie niepożądane, zwłaszcza komunistów i Żydów. W próbie zamachu stanu przeprowadzili szturm na piwiarnię. 2 dni później Hitler został aresztowany i wtrącony do więzienia, gdzie napisał swój manifest „Mein Kampf” (Moja walka).

Dzięki wywołanym zamieszkom zaczęło o nim mówić w Niemczech. Po swoim uwolnieniu Hitler zdał sobie sprawę, że nie będzie w stanie przejąć Niemiec siłą i że będzie musiał posłużyć się polityką, aby przejąć władzę i gdy już to uczyni, wtedy będzie mógł rządzić jako król. Większość lat dwudziestych spędził na budowaniu organizacji politycznej, zdobywając aż 6% głosów w wyborach parlamentarnych. Ale nadal był tylko regionalnym przywódcą, bez większego wpływu na cały kraj.

Po krachu na giełdzie w październiku 1929 r. jego płomienne przemówienia przykuły uwagę narodu wstrząśniętego kryzysem. W 1930 r. otrzymał 30% głosów a w 1932 r. już 37%. Nazywano go „doboszem” bo robił dużo hałasu. Rządzący myśleli, że mogą go kontrolować, dając mu głos. W kwietniu 1933 r. uchwalono pierwsze ustawy nawołujące obywateli do bojkotu żydowskich przedsiębiorstw. Obywatele w dużej mierze ignorowali to prawo, więc z biegiem lat uchwalono więcej przepisów co eskalowało w postaci aktów wandalizmu i ataków na Żydów i ich firmy. Czy w naszych czasach nie ma podobnych sytuacji przeciwko chrześcijanom, żydom i konserwatystom? (tak przynajmniej jest w USA ale też w innych krajach).

Widzimy jak Daniel opisuje, że przyszły „mały róg” zaczyna przewyższać w hierarchii dziesięciu innych i z czasem jest w stanie usunąć trzech z nich, aby zająć ich miejsce. To właśnie zrobił Hitler – ten sam duch, a więc i proces ten sam. Zarówno Hitler jak i były włoski dziennikarz- Mussolini zaczynali od bardzo niskich pozycji w rządzie. Byli dobrymi mówcami, składali wielkie obietnice, kreślili światłe wizje dla narodu, ale po dojściu do władzy uciszyli wszelki sprzeciw wobec nich. Ich wspólnym mottem było wspólne dobro (prawa) ponad dobrem (prawem) jednostki.

Jak to się ma do dzisiejszych czasów?
Jeśli zaczynasz zauważać grupy paramilitarne, ludzi agresywnie atakujących konserwatystów, chrześcijan i każdego, kto sprzeciwia się ich punktowi widzenia, masz do czynienia z duchem antychrysta, jest to faszyzm. Zwróć uwagę na głośnych mówców, którzy nie zajmują wysokich stanowisk, ale wyrabiają sobie markę wśród mniejszych grup swoich zwolenników, którzy są nieoficjalnym głosem partii rządzącej i jej filozofii. Szukaj ludzi, którzy oferują proste rozwiązania złożonych problemów i obwiniają określoną grupę ludzi za wszystkie zło i oskarżają ich o to, że stoją na drodze postępu. Czy dostrzegasz któryś z tych elementów w swoim rządzie lub społeczeństwie? To są znamiona faszyzmu.

Ważne do zapamiętania: Historia i pisma wskazują, że faszyści nie przejmują władzy siłą militarną. Robią to przez charyzmatycznych przywódców, którzy dochodzą do władzy w wyniku demokratycznego procesu a kiedy już to zrobią, przejmują resztę władzy dzięki bezprawnym działaniom.

Myślę, że wielu czytających tę część pierwszą może dostrzec pewne znamiona ducha antychrysta w ich własnym rządzie. To nie znaczy, że rząd jest w pełni anty-chrystusowy lecz to, że widzimy, jak ten duch działa w narodach. Jak powiedziałem na początku, jest to moje osobiste badanie a nie twierdzenia doktrynalne. I jest to bardzo krótkie streszczenie większej całości. Ma ono na celu to, abym ja, jak i wy byli w stanie rozpoznać, gdy za polityką rządu stoi konkretny duch, jak wpływa on na ludzi, z którymi rozmawiamy, jak możemy rozumieć to, co czytamy w gazetach itd.

Kolejnym razem zaczniemy od tego, co Pismo Święte mówi o kryzysie gospodarczym i społecznym, który pozwala „człowiekowi grzechu” dojść do władzy, dlaczego obwinia on innych itd. Porównamy to z kryzysem gospodarczym wywołanym przez Covid i sposobem, w jaki rządy sobie z nim radzą. Ponownie też przyjrzymy się historii.
Mam nadzieję, że okaże się to interesujące i prowokujące do myślenia.

| Część 2 >

John Fenn

Administracja Bidena uniemożliwia ratowanie z Afganistanu prześladowanych chrześcijan

Dzieci towarzyszące starszym Afgańczykom mieszkającym w Indiach wzięły udział 23 sierpnia w demonstracji przed Biurem Wysokiego Komisarza NZ ds. Uchodźców (UNHCR) w New Delhi w proteście przeciwko przejęciu Afganistanu przez Talibów.

Gatestone Institute

Ibrahim Raymond
Administracja Bidena uniemożliwia ratowanie prześladowanych chrześcijańskich mniejszości z Islamskiego Emiratu Afgańskiego, gdzie  czeka ich  pewna i prawdopodobnie makabryczna śmierć.

Ta informacja pojawiła się 26 sierpnia 2021, w czasie rozmowy prowadzonej na Fox News z Glenn’em Beck i Tucker’em Carlsonem. Dzięki prowadzonej przez Becka działalności charytatywnej w ramach Nazarene Fund, udało mu się wyczarterować samoloty dla wydostania 5100 chrześcijan z Afganistanu i sąsiednich krajów. Niemniej, nie trzeba było długo czekać, aby amerykańscy urzędnicy interweniowali i uniemożliwili ucieczkę grupy 500 chrześcijan, głównie kobiet i dzieci, którzy zostali wydaleni poza ochronną strefą portu lotniczego: „Mam zdjęcia tych ludzi błagających o to, aby mogli wrócić przez bramę”, Beck mówił:

„Mam też zdjęcia krwi i części ciał,  śmierci w tym obszarze (gdzie zostali zamknięci). Jesteśmy przekonani, że nasz Departament Stanu jest bezpośrednio odpowiedzialny… Wiem wiem, jak wielu (z tych 500 chrześcijan) przeżyło. Departament Stanu zablokował wszelkie nasze działania w tym kierunku. Największym problemem jest Departament Stanu i Biały Dom. Wszyscy inni, każdy, pracują wspólnie odkładając na bok różnice i próbując wydostać tych ludzi. Departament Stanu zablokował wszelkie nasze działania w tym kierunku.
Gdy staraliśmy się wydostać tych ludzi z płyty lotniska tutaj, utrzymać działanie lotniska i wydostać ich stamtąd, ambasador został wezwany do Macedonii ostatniej nocy i powiedziano mu, aby nie akceptował tych ludzi. Nie byliśmy w stanie ruszyć kogokolwiek przez około 12 godzin. Nasza misja podlega wielkim zmianom. Wysłaliśmy ludzi nawet na jeszcze większe niebezpieczeństwo, próbując przeszmuglować tych chrześcijan, którzy  są zagrożeni  śmiercią przez spalenie , ponieważ są to nawróceni chrześcijanie.
Należy zauważyć, że Back nie przesadza. Jak podaje ostatnio otrzymane sprawozdanie: „Talibańscy bojownicy wyciągają nawet ludzi z publicznego transportu i zabijają ich na miejscu, jeśli ci są chrześcijanami” . Podobnie każdy Afgańczyk złapany z biblijną aplikacją na telefonie jest zabijany.
„Tylko Bóg wie w jaki sposób uda nam się przetrwać każdego dnia” – powiedział pewien Afgańczyk, chrześcijanin, pod warunkiem anonimowości. „Lecz jesteśmy umęczeni śmiercią panującą wokół nas”.

Zgodnie z World Watch List, która wymienia 50 krajów w których chrześcijanie są najbardziej prześladowani za wiarę, w Afganistanie, ze wszystkich muzułmańskich krajów, najgorzej jest być chrześcijaninem. Mówi to wiele, jeśli weźmie się pod uwagę, że niemal 80% prześladowań jakich doświadczają chrześcijanie na całym świecie wywoływanych jest przez muzułmanów i w muzułmańskim świecie. Co więcej, Afganistan znajduje się na drugim miejscu najgorszych pod tym względem krajów, tuż po Płn. Korei:

„W Afganistanie nie można otwarcie przyznać się do chrześcijaństwa. Odejście od islamu jest uważane za karygodne, a nawróceni na chrześcijaństwo, jeśli zostanie to wykryte, spotykają się z zgubnymi konsekwencjami. Muszą albo uciekać z kraju albo zostaną zabici… Na liście World Watch List Afganistan znajduje się na drugim miejscu a prześladowania są niewiele mniej uciążliwe niż w Płn. Korei. Grupa Państwa Islamskiego oraz Talibów charakteryzują się silną i przemocową obecnością, a Talibowie kontrolują ogromne obszary. Wszyscy chrześcijanie w Afganistanie są skrajnie narażeni na prześladowania. Obszary kontrolowane przez Talibów to miejsca w szczególny sposób opierające się na ucisku, lecz w całym kraju nie ma miejsca, gdzie można by bezpiecznie wyrażać jakąkolwiek formę chrześcijańskiej wiary.
Powyższy fragment opublikowany był 9 miesięcy temu, gdy wspierany przez USA rząd był u władzy w Afganistanie. Od tej pory, dla chrześcijan sprawy zmieniły się wyłączenie na gorsze, i teraz, gdy Talibowie – których poglądy i modus operandi są podobne do ISIS – oficjalnie przejęły rządy.
Ironiczne jest to, że o ile Afganistan zawsze był złym miejscem dla chrześcijan, pogorszyło się to znacznie w odpowiedzi na amerykańską interwencję. W większość krajów, gdzie chrześcijanie nie są większością, łączy się chrześcijan w jedno z Zachodem, a w szczególności z Ameryką. Opiera się to na powszechnym, choć błędnym, przekonaniu panującym w muzułmańskim świecie, że Zachód i Ameryka są chrześcijańskie. W konsekwencji po amerykańskiej inwazji w 2001 roku, jako forma „zbiorowej kary” afgańscy chrześcijanie zostali wzięci w szczególny sposób na cel.

Rzeczywiście nawet chrześcijanie w sąsiednim Pakistanie są atakowani. W sprawozdaniu z 2011 roku czytamy:

„Życie chrześcijan w każdej części Pakistanu jest trudne, lecz członkowie chrześcijańskiej społeczności w Pakistanie mówią, że teraz są prześladowani za ataki amerykańskich dronów na kryjówki bojowników islamskich ukrywających się na granicy z Afganistanem. Ta mniejszość, która może stanowić około 1% populacji kraju liczącego 170 milionów obywateli, głównie muzułmanów, mówi, że ich wiara jest zdecydowanie kojarzona z Ameryką i stają celem muzułmanów.

„Gdy amerykańskie drony uderzają, oni przychodzą i oskarżają o to nas. – wyjaśnia jeden chrześcijanin.  – Myślą, że należymy do Ameryki. To jest bardzo prosta mentalność”.

Z drugiej strony, ponieważ USA i zachodnie przywództwo bardzo starają się, aby nie okazywać zainteresowania chrześcijańskimi mniejszościami – wrażliwość, która idzie ręka w rękę z zachodnią uległością wobec islamskiej wrażliwości – stają się oni bardziej skłonni do odwracania się plecami do prześladowań chrześcijan niż niektóre muzułmańskie rządy.
Najgorsze ze wszystkiego jest to, że nie tylko USA rozjątrzyli a następnie całkowicie zignorowali los chrześcijan w Afganistanie, lecz teraz wychodzą z tej drogi, aby uniemożliwić innym, jak zauważa Beck, pomoc w ewakuacji chrześcijan do innych krajów, które chcą ich przyjąć.

Należy na to zwrócić uwagę, że Beck nie jest osamotniony w swych oskarżeniach: „Słyszałem podobnie brzmiące sprawozdania” – powiedział Senator Tom Cotton:

Wiem o tym, że nasi ludzie znajdujący się wewnątrz portu lotniczego, zarówno z Departamentu Obrony, jak i agenci wywiadu oraz urzędnicy Departamentu Stanu starają się poruszyć niebo i ziemie, aby sprowadzić tych ludzi na teren portu lotniczego i wyciągnąć z tego kraju, lecz przywództwo Departamentu Stanu to coś zupełnie innego rodzaju (dosł.: a different kettle of fish).

W pewnej chwili tego wywiadu Beck wspomina o dwóch krajach, które bardzo skutecznie współpracowały pomagając im ratować chrześcijan, choć obawiał się dodać: „Nie chcę nawet wymieniać, które to były, ponieważ obawiam się, że Departament Stanu wezwie ich i zastraszy!”
„Nie wiem, dlaczego mamy otwarte granice, a zamknięte lotniska. – mówi dalej. –  O ile łatwo jest wszystkim w nielegalny sposób przekroczyć granicę USA/Meksyk to „jedna grupa ludzi – powiedział odnosząc się do prześladowanych chrześcijan – nie ma zezwolenia nawet na wejście do portu lotniczego, i jest porzucona na  „gwałty, wykorzystanie, krzyżowanie i podpalanie przez terrorystów”, po czym dodał: „Wydaje się, że taki jest sposób działania administracji Bidena’.

Faktem jest, że ten schemat działania zaczęła administracja Obamy. Biden – który, warto przypomnieć, był przez osiem lat wiceprezydentem u Obamy – po prostu kontynuuje to. W czasie prezydentury Baracka, Husseina Obamy, Biały Dom i Departament Stanu pochłonięty był wszelkiego rodzaju dyskryminacyjnymi działaniami przeciwko chrześcijanom, szczególnie w czasie kryzysu uchodźców, który miał miejsce podczas dojścia do władzy ISIS w czasie zmiany Obamy.

Ta dyskryminacja chrześcijan administracji Obamy była tak oczywiste, że pod koniec 2016 roku federalny sąd apelacyjny wniósł sprawę przeciwko Departamentowi Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Sędzia Daniel wyraził swoją „troskę o wyraźny brak syryjskich chrześcijan, jako części imigrantów z tego kraju”:

„Prawdopodobnie około 10% populacji Syrii stanowią chrześcijanie, a jednak mniej niż 0.5% syryjskich uchodźców przyjętych w tym roku przez Stany Zjednoczone to chrześcijanie…” Do dziś nie znalazło się dobre wyjaśnienie tej kłopotliwej niezgodności.

Te liczby są nawet jeszcze bardziej kłopotliwe, gdy zbada się je w pełnym kontekście. Pomimo, że rząd USA uznał iż ISIS popełnia ludobójstwo wobec chrześcijan w Syrii tylko ze względu na religijną tożsamość, sprowadził do Stanów tylko tych, którzy z definicji nie byli celem ataków ISIS:  sunnitów, z którymi ISIS utożsamia się, i których nie atakuje. Pomimo tych dwóch ważnych faktów, – około 75% Syryjskiej populacji to sunnici, i około 10% chrześcijanie – 99% sprowadzonych do Stanów to muzułmanie sunnici, i poniżej 0.5% chrześcijanie. Jak zauważyła CNS w 2016 roku: „Rekordowa ilość 499 syryjskich uciekinierów zostało przyjętych przez USA i jak dotąd, w maju, nie było tam chrześcijan”.

Innymi słowy: nawet gdyby ktoś działał przy założeniu, że status uchodźcy powinien być dostępny wszystkim Syryjczykom, bez względu na to, kto był, a kto nie był, prześladowany, pod Obamą status uchodźcy powinien być przyznany około 20 razy więcej chrześcijan i około jednej czwartej mniej sunnitów.
Oczywiście prowadzi to do innego schematu postępowania ustanowionego przez Obamę i kontynuowanego przez Bidena: uniemożliwiając prawdziwym ofiarom islamskiego terroru ucieczkę i przyjęcie w USA, administracja Bidena udziela statusu uchodźcy niezliczonej ilości niesprawdzonych muzułmanów z Afganistanu, mężczyzn, z których wielu ma taki sam światopogląd jak ISIS i Talibowie.

Przypływowa fala „zmiany” w Kościele


Andrew Strom
To artykuł o tym, dlaczego nadchodzące Przebudzenie musi być równocześnie „Wielką Reformacją” , jak i wszystkim innym. Wielu chrześcijan przyjęło, że struktury, przesłanie, model i całe podejście współczesnego chrześcijaństwa jest „przeważnie w porządku” – po prostu potrzebna jest tylko drobna regulacja to tu, to tam. Zdecydowanie nie zgadzam się z tym. Wierzę, że w Bożym planie jest gruntowna, obszerna naprawa, co najmniej tak wielka jak największa Reformacja w historii. Poniżej kilka kwestii, którymi, jak wierzę, musimy się zająć:
Czy ma to jakiekolwiek znaczenie, że praktyczni nic z tego, co robimy dziś nie miało miejsca w pierwszym kościele? Nasze struktury, nasze głoszenie, nasze priorytety, nasze kształcenie, nasza EWANGELIA – to wszystko ma zaledwie przelotne podobieństwo do Biblii. W każdy możliwy sposób jesteśmy SKRAJNIE INNI od kościoła założonego przez Jezusa i apostołów. Biorąc te sprawy pojedynczo może wydawać się, że nie jest to istotne, jeśli jednak dodamy je wszystkie razem, to czy ktoś może mi powiedzieć, czemu nie nazywamy siebie CAŁKOWICIE INNĄ RELIGĄ, i nie damy sobie z tym spokoju? Chodzi mi o to, że praktycznie w niczym nie jesteśmy do nich podobni?
Współcześnie dużo mówimy o „powrocie do Księgi Dziejów”, lecz co, jeśli obejmuje to usunięcie tych wszystkich rupieci? Kto pozbiera ten śmietnik? Czy ktokolwiek jest naprawdę przygotowany na tego rodzaju cenę? Odrzucenie? Zgorzknienie? Nienawiść?

Continue reading